Porady psychologiczne

Jak przetłumaczyć żonie, by nie martwiła się ślubem córki?

W naszej rodzinnej firmie pracujemy oboje z żoną, z córka i synem. Niedawno córka poinformowała nas o swoich matrymonialnych planach. Nie spodziewałem się takiej reakcji żony, która wręcz wpadła w histerię. Zaczęła płakać, że nasza rodzina nie jest przygotowana na taki wydatek, że panuje kryzys, że popadniemy w długi z powodu wesela. Zaczęła cierpieć na migreny, bóle brzucha, zrobiła się jeszcze bardziej drażliwa i ponura. Boję się, że żona wpadnie w jakąś chorobę.

Jak mogę jej przetłumaczyć, że damy sobie radę, że zdrowie jest najważniejsze, a pieniądze to w życiu sprawa drugorzędna. Nie powodzi nam się źle, więc nie widzę powodów do niepokoju.

odpowiada Sławomir Wolniak, lekarz psychiatra Sławomir Wolniak, lekarz psychiatra

Mam wielu pacjentów, którzy w czynnikach zewnętrznych upatrywali się zaburzeń psychicznych. Bezrobociu, niskich zarobkach, braku opieki socjalnej, w kursie dolara czy nawet krachu na giełdzie. W trakcie terapii okazywało się, że głównym czynnikiem nie jest trudna sytuacja ekonomiczna kraju, lecz kryzys relacji rodzinnych. Brak pogłębionej wymiany myśli, odczuć i emocji. Niezależnie od ogólnych zjawisk każda rodzina jest komórką autonomiczną, która może poddać się niekorzystnym czynnikom zewnętrznym lub uniezależnić od nich wspólnym wysiłkiem.

Państwa córka, czując się osaczona, może zrezygnować z nieudanej współpracy z rodzicami, szukając oparcia w swoim partnerze. Albo zacznie przekładać ślub, nie chcąc zrobić przykrości matce. Zarówno w przypadku buntu, jak i kompromisu, firma może ponieść straty. Również zaborcza matka nie osiągnie oczekiwanych rezultatów. Małżonka zachowuje się irracjonalnie, ale to Pan powinien uważnie rozpoznać przyczyny niepokoju. Dowiedzieć się, czy faktycznie przytłacza ją tylko kryzys, czy może nie podoba jej się narzeczony córki? Jeśli problem tkwi w kosztach wesela, to należy je precyzyjnie policzyć i ocenić możliwości. Często zdarza się, że ludzie wypierają główną przyczynę lęków, maskując je pozornymi problemami. Nie potrafią powiedzieć wprost, co ich dręczy. Być może Pańska małżonka jest z natury dominującą kobietą, która nie umie spokojnie przyjąć zmian, nad którymi nie ma kontroli? A może tylko wpadła w panikę na myśl o zmianach, jakie przyniesie opuszczenie domu i firmy przez córkę?

Proszę pamiętać, że każda kobieta w średnim wieku w tym wieku znajduje się w okresie wielkiej burzy hormonalnej i pogłębionej refleksji nad sensem życia. Wiele pań popada wtedy w głęboką depresję z powodu... deficytu przyjemności. Tak dalece zapamiętują się w obowiązkach rodzinnych, że zapominają o własnych potrzebach. Zaburzenia hormonalne pozostają często nierozpoznane przez kobietę i jej otoczenie. Przyczyn zmian w organizmie i swojej psychice zaczyna ona wówczas upatrywać właśnie w czynnikach zewnętrznych. Łatwiej powiedzieć samej sobie - zdenerwowałam się z powodu złych informacji w dzienniku, problemów z córką i z mężem, niż spokojnie przeanalizować przyczynę nadmiernej drażliwości.

Ukojenie może przynieść spokojna rozmowa z córką, która określi zarówno wizję nowego związku, jak i dalsze plany zawodowe. Pana żonie może również brakować hormonów odpowiedzialnych za poczucie zadowolenia i przyjemności. Okazanie zainteresowania, czułości i zrozumienia mogą podnieść ich poziom. Czasami wystarczy zaproponować wyjazd na kilka dni i w spokoju omówić domowe sprawy.





Inne porady