Artykuł

Andrzej Augustynek

Andrzej Augustynek

Medyczne zastosowania hipnozy


Zarówno historia naukowego poznania hipnozy jak i jej medycznych zastosowań liczy już ponad sto pięćdziesiąt lat. Pierwszy okres rozkwitu badań nad hipnozą to koniec XIX wieku. Lata międzywojenne był okresem względnej stagnacji w tym zakresie. Natomiast niebywały rozwój zainteresowania możliwymi aplikacjami hipnozy nastąpił podczas drugiej wojny światowej. Przyczyna tego był prozaiczna. Działaniom frontowym towarzyszy zawsze poczucie krańcowego zagrożenia. Słabsi psychicznie żołnierze często zapadają na tzw. nerwice frontowe. Cierpią na bolesne skurcze mięśniowe, porażenia i amnezje. Psychologiczny mechanizm tych nerwic, w większości nieświadomy, polega na ucieczce od zagrożenia w chorobę. Nerwice tego typu występują oczywiście i w czasie pokoju. Służą ucieczce od stresów dnia codziennego, problemów zawodowych czy rodzinnych. Zastosowanie hipnozy w leczeniu tych nerwic jest uzasadnione. Stosunkowo łatwo jest też wydobyć z chorego pod hipnozą przypomnienie sobie prawdziwych przyczyn choroby, czy też zmniejszyć dzięki niej poziom lęku. W toku działań wojennych, przy niedoborze lekarzy i miejsc szpitalnych, niezbędne było poszukiwanie przyspieszonych form leczenia. Hipnozę stosowano jako doraźną terapię. Powodzenie tej metody w leczeniu nerwic wojennych wywołało falę entuzjazmu. Jednak na drodze do jej upowszechnienia stał brak wyszkolonych w tym zakresie specjalistów.

W latach powojennych specjaliści posługujący się hipnozą zaczęli się organizować. Tak np. w Stanach Zjednoczonych działają dwa stowarzyszenia naukowe: Towarzystwo Hipnozy Klinicznej oraz Towarzystwo Hipnozy Klinicznej i Doświadczalnej. W latach pięćdziesiątych naszego stulecia w wielu krajach powołano specjalne komisje do zbadania przydatności hipnozy w leczeniu. Właściwie we wszystkich raportach stwierdzono, że ona jest wartościową metodą pomocniczą w psychiatrii, a także jako metoda anestezji i analgezji przy zabiegach chirurgicznych, stomatologicznych i przy porodach. W raportach tych najczęściej zaleca się ujęcie nauczania hipnozy w programie studiów medycznych oraz w podyplomowym szkoleniu lekarzy.

Badaniem hipnozy zajmuje się obecnie wiele zespołów psychologów i lekarzy. W Europie powstało Międzynarodowe Towarzystwo Hipnozy (International Society of Hypnosis), w skład którego wchodzą towarzystwa krajowe. Co trzy lata odbywają się kongresy międzynarodowe, podczas których prezentowane są najnowsze osiągnięcia w tej dziedzinie.

Umiejętności w zakresie stosowania hipnozy polscy specjaliści najczęściej zdobywali w Bratysławie u prof. S. Kratochvila. Organizuje on na terenie ILF (odpowiednik naszego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego) dwustopniowe kursy hipnozy i hipnoterapii. Kurs stopnia pierwszego ukończyło około stu dwudziestu, a stopnia drugiego około trzydziestu polskich lekarzy i psychologów. Pozostali hipnotyzerzy wiedzę w tym zakresie zdobywali na stażach w Polsce (na przykład u Prof. Jerzego Aleksandrowicza z Katedry Psychiatrii UJ, lub podczas codziennej pracy naukowej czy terapeutycznej w wielu placówkach naukowych czy medycznych.

Niestety, hipnotyzerzy działający w Polsce nie są zrzeszeni, często wręcz o swoim istnieniu nic nie wiedzą. Nie dopracowaliśmy się w naszym kraju jakiegoś skoordynowanego programu badawczego, a każdy z nas realizuje w badaniach tylko swoje zainteresowania. A przecież możliwości leczenia hipnozą są stosunkowo duże. Nie jest ona niewątpliwie panaceum, jednak w wielu przypadkach skutecznie łagodzi objawy niejednokrotnie bardzo uciążliwe dla chorego.

Najbardziej spektakularne sukcesy zanotowano w terapii hipnozą zespołu uzależnienia od alkoholu. Pierwsze naukowe doniesienia na ten temat przedstawił A. Voisin (psychiatra z Salpetriére) na Kongresie w Grenoble ( rok 1884). Natomiast w Polsce temat ten podjęli pod koniec XIX wieku N. Cybulski (1887) i W. Abramowicz (1989).

Współcześnie istnieje kilka technik hipnoterapii choroby alkoholowej. Niektórzy terapeuci, (np. L. Wolberg) są zwolennikami jednorazowego działania hipnozą w celu przełamania negatywnego nastawienia do prowadzonego tradycyjnymi metodami leczenia. Warunkiem zastosowania tej techniki jest zahipnotyzowanie pacjenta do stopnia głębokiego. Do diagnostyki przyczyn nałogu wykorzystać można tzw. regresję wieku - czyli zasugerowany powrót do minionych, często zapomnianych przeżyć, będących podstawą później ukształtowanego nałogu.

Hipnozę łączy się też z podawaniem anticolu lub wszywaniem esperalu. Najczęściej jednak hipnozę stosuje się jako element psychoterapii, sugerując pod hipnozą uczucie wstrętu do alkoholu, a także redukuje się przy jej pomocy przymus picia. Niestety wielu uzależnionych zapomina, że nawet po wielu latach abstynencji pierwsze upicie się najczęściej prowadzi do odnowienia objawów nałogu. Dlatego nie można mówić o wyleczeniu, a jedynie o uzyskaniu mniej lub bardziej trwałej abstynencji, której długość może być bardzo różna. Przykładem mogą być wyniki moich badań. Terapią objęto 530 mężczyzn w wieku od 24 do 57 lat uzależnionych od alkoholu, dobrowolnie zgłaszających się na leczenie do prowadzonego przeze mnie Krakowskiego Ośrodka Psychologiczno-Psychiatrycznego w okresie od 1 X 1982 do 30 XII 1994 roku. Wyniki obejmują okres od początku badań do 1 IX 1996 r. Oczywiście, leczenie pacjentów pozostających w kontakcie z Ośrodkiem jest kontynuowane, niezależnie od rezultatów omawianych badań.

Objęci badaniami pacjenci o różnym stopniu uzależnienia, w różnym stanie zdrowia, rekrutowali się ze wszystkich grup społecznych, wykształcenia i zawodów. 121 osób miało wyższe wykształcenie, 189 średnie z maturą, 42 średnie bez matury, 101 zawodowe, 77 podstawowe. 94 pacjentów pracowało na stanowiskach kierowniczych lub było właścicielami firm. Wśród pozostałych między innymi byli lekarze (3), weterynarze(2), aktorzy (4), plastycy(4), rolnicy(37) i nie pracujący (182) - żyjący z zasiłku lub będący na utrzymaniu rodziny.

Leczenie składało się z czterech etapów:

    I. Diagnostycznego - na pierwszym posiedzeniu przeprowadzono wywiad kliniczny. Zlecano także wykonanie badań biochemicznych krwi i moczu, a także w miarę potrzeb innych badań, diagnostycznych np. EEG, EKG, USG, RTG.

    II. Terapii farmakologicznej - podczas drugiej wizyty u psychiatry zlecano odpowiednie leki. W zależności od stanu pacjenta okres przyjmowania leków był indywidualnie dobierany. Na trzecim posiedzeniu pacjent wypełniał zestaw testów psychologicznych również indywidualnie dobieranych.

    III. Zasadniczej terapii - zróżnicowanej w zależności od grupy badanych.

    IV. Kontrolnego - po zakończeniu trzeciego etapu leczenia utrzymywano kontakt z pacjentem, który co 4 - 6 tygodni miał się zgłaszać do Ośrodka na wizytę kontrolną.

Pełny cykl terapeutyczny przeszło 280 osób. 96 pacjentów nie zgłosiło się po pierwszym lub drugim posiedzeniu. 154 osoby przerwały leczenie przed jego zakończeniem.

Pacjentów podzielono na trzy grupy:

  1. Leczonych farmakologicznie - nie wyrażających zgody na leczenie hipnozą (70 osób).
  2. Niepodatnych na hipnozę - leczonych farmakologicznie oraz na trzech posiedzeniach poddanych relaksacji według zmodyfikowanej przeze mnie metody treningu autogennego Schultza z wyobrażeniem sobie sytuacji awersyjnych związanych z piciem alkoholu (50 osób).
  3. Podatnych na hipnozę - leczonych farmakologicznie oraz hipnotycznie na 10 kolejnych posiedzeniach terapeutycznych odbywanych 2 razy w tygodniu (160 osób).

Wśród zgłaszających się na leczenie pod hipnozą 24% osób okazało się niepodatnych na hipnozę (zaliczono ich do grupy 2-giej), 11% było podatnych w stopniu niskim, 34% umiarkowanym, 21% wysokim i 10% bardzo wysokim).

Uzyskane wyniki były następujące:
Grupa Okres abstynencji
(w dniach)
1
2
3
86
130
222


Różnice pomiędzy grupami były istotne. Leczeni hipnozą mieli najdłuższą abstynencję.

Liczne doniesienia o skutecznym zastosowaniu hipnozy przy leczeniu alkoholizmu budziły nadzieje na analogiczny sukces hipnotycznej terapii narkomanii. W jej przypadku jest jednak inaczej. Procedura terapeutyczna polega na kontrolowanym ograniczaniu dawek narkotyku podawanego pod hipnozą. Zahipnotyzowanym sugeruje się duży efekt malejącej dawki narkotyku oraz wstręt i lęk przed nim. Przy stosowaniu tej metody leczenie musi składać się z wielokrotnego hipnotyzowania. Przeważnie potrzebnych jest co najmniej kilkanaście posiedzeń, następujących dzień po dniu. Następnie można stopniowo zmniejszać ich częstotliwość. Czas trwania pojedynczego zahipnotyzowania mieści się zwykle w granicach od 30 do 60 min. Wyniki stosowania tej metody F. Völgyesi określa jako kontrowersyjne. Po zakończeniu farmakoterapii połączonej z hipnotyzowaniem 25% pacjentów nie wróciło do nałogu przez 12 miesięcy, a przy zastosowaniu samej farmakoterapii 15%. Natomiast 15% pacjentów hipnotyzowanych wracało do nałogu już w pierwszym miesiącu po zakończonej terapii, przy 45% nie leczonych hipnozą.

Także w przypadku nałogu nikotynowego wyniki terapii nie są zbyt zachęcające. Wynika to z faktu, iż wielu palaczy oczekuje, że terapeuta bez ich współpracy i wysiłku skutecznie zasugeruje im pod hipnozą odrzucenie papierosów. A gdy to nie następuje palą dalej sami przed sobą „rozgrzeszeni”, skoro nawet hipnoza im nie pomogła...

Niestety podobne oczekiwania mają na przykład osoby jąkające się. Dzięki hipnozie chcą bez żmudnych ćwiczeń pozbyć się nawyku kształtowanego nieraz przez wiele lat.

Hipnoza jest skuteczna w walce z fobiami. Umożliwia stopniowe wygaszanie niemiłych odczuć (np. lęku) i wzmacnianie emocji pozytywnych. W hipnozie głębokiej poprzez regresję aż do okresu życia poprzedzającego uformowanie się fobii i odpowiednie sugestie kształtuje się odmienne reakcje na bodźce wyzwalające lęk. Natomiast płytka hipnoza działa w sposób zbliżony do relaksacji. Przy pomocy odpowiedniej sugestii uzyskuje się korzystne zmiany fizjologiczne u człowieka przeżywającego lęk (doraźne obniżenie ciśnienia krwi, uspokojenie akcji serca i oddechu, poprawę perystaltyki jelit). Towarzyszy temu na zasadzie odruchu uspokojenie psychiczne.

Hipnoza może być skutecznie zastosowana w walce z bólem. Pierwszym opisanym w literaturze naukowej eksperymentem ze znieczuleniem hipnotycznym (nazywanym wtedy znieczuleniem magnetycznym) była próba w dniu 7 listopada 1820 roku przeprowadzona przez Du Poteta z 18-letnią dziewczyną, która w transie nie reagowała na bodźce bólowe.

Natomiast pierwsze udokumentowane badania naukowe nad wpływem hipnozy na doznania bólowe przeprowadził w roku 1843 J. Braid. Pacjentką była 24-letnia kobieta mająca bolesny ropień, bojąca się jednak interwencji chirurgicznej. Braid zahipnotyzował chorą, a następnie operację wykonali Follin i Broc. Jedyną reakcją pacjentki podczas trwania operacji był lekki krzyk trwający niecałą sekundę. Kobieta była rozluźniona i nie przejawiała żadnych obronnych reakcji. Po obudzeniu nic nie pamiętała i dziwiła się, że ją zoperowano.

W tym samym czasie J. Esdaile (1808-1859), szkocki chirurg pracujący w Indiach stosował z wielkim powodzeniem znieczulenie hipnotyczne. Wykonał ponad tysiąc mniejszych i trzysta większych zabiegów chirurgicznych w sposób całkowicie bezbolesny.

Jednak zainteresowanie hipnotyczną analgezją szybko wygasło, bowiem w roku 1848 wynaleziono anestezję chemiczną chloroformem. Po kilku latach zastosowano do tego celu eter. W latach późniejszych anestezjologia przeżyła bujny rozwój. A metody przez nią stosowane okazały się skuteczniejsze, szybsze i bezwzględnie pewniejsze. Wykorzystanie hipnozy ograniczyło się więc tylko do stosunkowo nielicznych przypadków.

Współcześnie według wielu lekarzy uzasadnione jest użycie hipnozy jako formy przygotowania psychicznego pacjenta do operacji. Chodzi głównie o zmniejszenie napięcia emocjonalnego towarzyszącego oczekiwaniu na zabieg. W małym odsetku przypadków u osób mogących zapaść w bardzo głęboki trans hipnotyczny można ją stosować także przy dużych operacjach. Jednak jest to bardzo ryzykowne, gdyż nigdy nie możemy być pewni, czy osoba niespodziewanie się nie rozbudzi z zasugerowanego snu. Nietrudno sobie wyobrazić, czym mogłoby to się skończyć przy operacji narządów wewnętrznych. Są jednak chirurdzy podejmujący takie ryzyko. Ich zestawienia dokonał L. Chertok w roku 1989. Z ciekawszych przypadków można przytoczyć następujące zabiegi wykonane pod hipnozą bez zastosowania środków chemicznych: cięcie cesarskie, amputacja piersi (Mason - 1955), chirurgia serca (Marmer - 1959, Tanterow - 1960), wycięcie prostaty (Schwarez - 1965), usunięcie tarczycy (Kroger - 1959). Z kolei H. Ecker używa jej przy operacjach plastycznych. Uważa, że hipnoza w przypadku rozległych zabiegów odtwórczych po zranieniu twarzy bądź w przypadku drutowania kości szczęki powoduje, że pacjenci nie mają trudności w oddychaniu pojawiających się przy narkozie.

Hipnoza znalazła także zastosowanie w bezbolesnych porodach. I tak W. Werner, ginekolog i położnik, stwierdził, że w 175 porodach prowadzonych przez niego przy zastosowaniu hipnozy ani razu nie zaszła konieczność zastosowania chemicznych środków znieczulających, a ponadto żadne dziecko nie urodziło się w zamartwicy. Dzieje się tak, gdyż zahipnotyzowana matka oddycha swobodnie, a ruchy parte wykonuje spokojnie i w sposób skoordynowany.

Nie trudno się także dziwić popularności tzw. hipnodontozy, stosowanej zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Dla większości ludzi przerażonych perspektywą zabiegów dentystycznych jest ona niezwykle pożądana. Ma jednak jedną wadę. O ile zwykły zabieg kosztuje tam przeciętnie 50 dolarów, to pod hipnozą jego cena waha się od 500 do 800 dolarów.

Skuteczność hipnozy zaobserwowano także przy zwalczaniu bólu odczuwanego w kończynie fantomowej. Niektóre osoby po amputacji uskarżają się na uporczywe bóle w nieistniejącej już kończynie. Nie ustępują one pod działaniem leków. Skuteczne są tylko akupunktura, hipnoza i niekiedy zabiegi chirurgiczne polegające na przecięciu dróg nerwowych. z kikuta do mózgu.

Opublikowano także szereg doniesień o hipnotycznym łagodzeniu cierpień u chorych na raka, a także o stosowaniu hipnoterapii w migrenach nieustępujących pod wpływem żadnych środków chemicznych, a nawet akupunktury. Niektórzy lekarze uzyskali w przypadkach migren do 40 % wyleczeń, a złagodzenie bólu i zmniejszenie jego częstotliwości u dalszych 30 % pacjentów.

Są i inne zastosowania hipnozy. Niektórymi z nich są leczenie bezsenności, nadciśnienia, zaburzeń układu trawiennego (wymiotów, biegunek, skurczów przełyku owrzodzeń, itd.). Należy stwierdzić, że hipnoza jest efektywna tam, gdzie można działać sugestią lub relaksacją. Dotyczy to przede wszystkim schorzeń o psychosomatycznym podłożu (np. moczenie nocne, alergia, łuszczyca, wędrujące bóle, przemęczenie).

Jednak nie zawsze użycie hipnozy prowadzi do sukcesu terapeutycznego. Istnieje szereg tego przyczyn. Po pierwsze niepodatność pacjenta na hipnozę, po drugie przecenianie możliwości tej metody często zarówno przez hipnotyzera jak i pacjenta, wreszcie po trzecie błędy popełnione w procesie leczenia. Aby zminimalizować ilość niepowodzeń należy przestrzegać kilku zasad równoznacznych z odpowiedzią na następujące pytania:

  1. Kto może hipnotyzować?
  2. Kogo i w jakich warunkach można hipnotyzować?
  3. Jakie są niebezpieczeństwa hipnozy:
    1. związane z jej specyfiką,
    2. związane z nieumiejętnym lub nieetycznym jej użyciem.

  4. Jakie są ograniczenia jej stosowania w leczeniu?

Odpowiadając na te pytania przede wszystkim należy stwierdzić, że wszelkie czynności o charakterze medycznym mogą wykonywać jedynie ludzie o udokumentowanych w tym zakresie kwalifikacjach. Jeżeli chodzi o stosowanie hipnozy, trafnie ujął to zagadnienie krakowski psychiatra prof. Jerzy Aleksandrowicz. Pisze on: „Abstrahując od sprawy uczciwości, istotnej wobec możliwości wprowadzenia hipnotyzowanego w błąd, bardzo kontrowersyjna jest sprawa wymagań w zakresie kwalifikacji hipnotyzującego. Wydaje się, że tak samo jak w przypadku przepisywania leków, również, gdy idzie o hipnozę, uprawnienia powinny zostać ograniczone do tych grup zawodowych, które dysponują odpowiednią wiedzą o człowieku. Stosowanie hipnozy przez niefachowców, dziennikarzy, chemików, itp., nawet, jeśli przeszli oni najwyższe przeszkolenie w tym zakresie, budzi ogromne wątpliwości. Same techniczne umiejętności hipnotyzowania nie stanowią o kompetencji, ponieważ nawet przy najlepszej woli i rzetelności hipnotyzerzy amatorzy nie mają wystarczającej wiedzy o tym, kiedy ich oddziaływanie może pomóc, a kiedy zaszkodzić. I wszystko jedno, czy przedmiotem ich zabiegów są osoby zdrowe, czy chore, mogą oni wyrządzić niepowetowane szkody”.

Istotne znaczenie wiedzy psychologicznej i psychopatologicznej powoduje, że najbardziej predestynowani do stosowania hipnozy są psychiatrzy i psycholodzy kliniczni. Sprzyjają temu możliwości doskonalenia się tych specjalistów w zakresie psychoterapii. Jednak, jeśli lekarze innych specjalności opanują niezbędną wiedzę do stosowania hipnozy, to mogą także tą metodą nieść pomoc swoim pacjentom jednak wyłącznie w ramach swoich kompetencji zawodowych wynikających z posiadanej specjalizacji i wiedzy. Oznacza to, że chirurg stosuje ją przy swoich zabiegach, psycholog podczas psychoterapii, alergolog przy leczeniu astmy. Nigdy zaś odwrotnie. Istnieje także możliwość pracy zespołowej. Wyszkolony hipnotyzer może współpracować z lekarzem podczas jego działań terapeutycznych wprowadzając pacjenta w stan hipnozy i podając mu sugestie uzgodnione z lekarzem prowadzącym terapię.

Używając hipnozy należy bezwzględnie przestrzegać zasady, aby schorzenie, na które cierpi pacjent, nie było przeciwwskazaniem do jej stosowania (np. bardzo niskie ciśnienie krwi, psychozy, zespoły organiczne). Nie ma wątpliwości także co do tego, że nieumiejętne prowadzenie leczenia pod hipnozą może zaszkodzić zdrowiu zahipnotyzowanego. Jednak niebezpieczeństwo to nie wynika ze specyfiki tej metody, a tylko z niekompetencji lub nierzetelności hipnotyzera.

Zjawiska występujące pod hipnozą


Pod hipnozą możemy wywołać u zahipnotyzowanego szereg ciekawych zjawisk. Często stosowanym, a przy tym efektownym sposobem pogłębiania stopnia zahipnotyzowania jest wywoływanie u badanego halucynacji. Zahipnotyzowany widzi, słyszy lub czuje osoby, przedmioty, zjawiska, których obiektywnie nie ma. Są to tak zwane halucynacje pozytywne. Ich przeciwieństwem są halucynacje negatywne. Osoba badana nie widzi, nie słyszy i nie czuje bodźców obiektywnie na nią działających. Wywołując halucynacje najczęściej sugeruje się nadwrażliwość jednej ręki, zapalenie się lampy niewłączonej do sieci elektrycznej, złudny dźwięk dzwonka. Halucynacje można oczywiście także wywołać podczas hipnozy zbiorowej. Jest sprawą dyskusyjną, czy są nią niektóre praktyki Azjatów. I tak fakirzy indyjscy potrafią zasugerować widzom, że wdrapują się do nieba po linie rzuconej przez siebie w górę, a następnie schodzą, tylko że w kawałkach, tzn. ręce, nogi, tułów, głowa, niezależnie od siebie. Włączona przez jednego z turystów kamera zarejestrowała w tym samym czasie obraz nieruchomo siedzącego fakira, wpatrującego się w widzów. Przypuszczalnie halucynacją są także wszelkie zjawiska typu materializacji. Chociaż z drugiej strony najsławniejszy przypadek materializacji kilkunastu arbuzów przed premierem Indii J. Nehru do dziś nie znalazł zadowalającego wyjaśnienia.

Sugestie wpływają także na funkcje motoryczne. Estradowi hipnotyzerzy demonstrowali często tzw. most kataleptyczny. Polega on na tym, że zahipnotyzowany karkiem wspiera się o oparcie jednego krzesła, a piętami o oparcie drugiego. Osoba ta jest tak usztywniona, że można stanąć na jej klatce piersiowej, nie powodując ugięcia zawieszonego ciała. Jednak, jak wskazuje praktyka, most kataleptyczny potrafi wykonać wielu ludzi w normalnym stanie. Zahipnotyzowanemu można sugerować katalepsję sztywną lub woskowatą. W pierwszym typie katalepsji sugerujemy sztywność ciała lub pewnej jego części. W woskowatej natomiast pozostanie bez ruchu w nadanej przez hipnotyzera pozycji (zahipnotyzowany może przez wiele godzin stać na przykład z uniesionymi do góry rękami, nie zdradzając objawów zmęczenia).

Często bywa skuteczna sugestia większej sprawności i wydolności. Dowodzi tego następujący eksperyment. Osobę badaną prosi się o ściskanie z całej siły rączki dynamometru w takt uderzeń metronomu. Siła nacisku jest rejestrowana. Normalnie wyniki pogarszają się bardzo szybko. Pod hipnozą, po odpowiedniej sugestii, zmęczenie pojawia się o wiele później. Sugestia hipnotyczna może oczywiście dotyczyć nie tylko prostych ruchów. Może także wpływać na wykonanie skomplikowanych czynności.

Natomiast nawet w najgłębszej hipnozie nie istnieje możliwość podniesienia poziomu intelektualnego badanego. Nie można również spotęgować jego indywidualnych uzdolnień.

W pewnym zakresie można wpływać na zachowanie się zahipnotyzowanego po wyjściu z transu hipnotycznego. Umożliwia to zastosowanie tzw. sugestii pohipnotycznej, czyli podanie polecenia, aby po pewnym czasie od zakończenia hipnozy lub na określony sygnał pacjent wykonał określone sugestią czynności. Jeśli zasugeruje się dodatkowo amnezję pohipnotyczną (niepamięć zdarzeń z okresu hipnozy), reakcja zwykle jest niemal automatyczna, przy czym, jeżeli nawet jest irracjonalna, osoba ją realizuje i następnie racjonalizuje motywy wykonania tej czynności. Wykonanie sugestii pohipnotycznej można nakazać nawet w długi czas po hipnozie (stosuje się takie sugestie w terapii chociażby alkoholizmu). Znany psycholog G. Estrabroocks wspomina przypadek człowieka, dla którego sugestia pohipnotyczna nie straciła siły po upływie dwudziestu lat.

Zasugerowane zmiany biochemiczne


L. Wolberg sugerował pod hipnozą pacjentowi, że je miód. Badanie biochemiczne wykazało wzrost poziomu cukru we krwi. Z drugiej strony, jeżeli sugerował, że w spożywanym miodzie nie ma cukru, jego poziom we krwi nie zmieniał się. Podobny efekt dała sugestia: „Jesz masło i popijasz go bulionem”. Treść dwunastnicza badanych zawierała duże ilości enzymów trawiących tłuszcze. W grupie kontrolnej (nie hipnotyzowanych) ta sama sugestia nie wpłynęła na zmianę zawartości dwunastnicy. W czasie podobnego badania pod hipnozą jednym sugerowano spożycie smacznego posiłku, drugim niesmacznego. Analiza treści żołądkowej ujawniła większą niż normalnie kwasowość w grupie pierwszej, natomiast w grupie drugiej znacznie obniżoną. Także, gdy pacjentowi powiedziano, że wypił dużą ilość wody z naczynia, które w rzeczywistości było puste, stwierdzono u niego wzrost ilości wydalanego moczu z równoczesną utratą płynów ustrojowych.

Jak hipnotyzujemy?


Niezbędnym warunkiem wprowadzania w trans hipnotyczny jest znieruchomienie i skoncentrowanie się na sugestiach wypowiadanych przez hipnotyzera. Najczęściej stosowana procedura wygląda następująco. Przede wszystkim hipnotyzer w czasie rozmowy wstępnej przedstawia cel badania i efekty, jakie zamierza osiągnąć. Następnie prosi, aby badany położył się na leżance lub usiadł w fotelu i skoncentrował wzrok na jakimś konkretnym punkcie (plamka na ścianie, kryształowa kula, palce hipnotyzera, itp.). Z kolei hipnotyzer, zgodnie z przyjętą wcześniej procedurą, rozpoczyna podawanie odpowiednich sugestii Wyprowadzając badanego z transu hipnotycznego - mówiąc w uproszczeniu - podajemy mu sugestie dezaktywujące podane i przyjęte wcześniej. Poza tym sugerujemy, że będzie się czuł dobrze i będzie wypoczęty.

W hipnozie opartej na sugestiach snu aktywność pacjenta jest ograniczona. Nie podejmuje on własnych działań. Na polecenia reaguje niemal automatycznie, wykonuje je z charakterystyczną powolnością i opóźnieniem. Jeżeli nie zostanie pobudzony sugestią, pozostaje nieruchomy. Hipnoza trwa dotąd, dopóki hipnotyzer nie wyprowadzi badanego ze snu hipnotycznego. Czas trwania hipnozy jest uzależniony od celu seansu. Przy hipnozie terapeutycznej nie przekracza zwykle pół godziny.

Istnieje ponadto metoda stopniowania sugestii na jawie. Przy tej metodzie nie stosuje się sugestii snu, nie wprowadza się atmosfery odprężenia, wygody i monotonii. Hipnotyzer występuje w bardziej aktywnej i autorytatywnej roli.

W hipnozie na jawie pacjent jest normalnie aktywny i ruchliwy. Żywo i szybko reaguje na sugestie. Często nie ma poczucia znajdowania się w zmienionym sugestią stanie świadomości. Toteż zdumiewają go wywoływane przez hipnotyzera halucynacje czy też sugestie, którym nie jest w stanie się oprzeć.

Wszystkie techniki hipnotyzowania po odpowiedniej adaptacji nadają się do hipnozy zbiorowej.










Oceń artykuł:


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Skomentuj artykuł