Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: fatum   Data: 2021-12-30, 15:42:41               Odpowiedz

    To się z nim ożeń! Ok?-:)Albo wyjdź za mąż, bo nie znam Twojej płci!

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: esseja   Data: 2021-12-30, 01:47:07               Odpowiedz

    Człowiek napisze co go boli a wy sobie urządzacie prywatne pierdolanse... zupełnie nie ma temat

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: APatia   Data: 2021-11-27, 19:16:10               Odpowiedz

    czarnemysli
    "Aaa nikt mnie nie rozumie, Wy to chyba nie wiecie jak to jest być naprawdę samotnym..."

    Ja jestem. Nie ukrywam tego.
    Po prostu nie opowiadam tego każdemu kogo spotkam. Nie widzę w tym sensu bo prawda jest taka, że nikogo to nie obchodzi.

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: mrrru   Data: 2021-11-27, 13:26:05               Odpowiedz

    Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. :-)

    Co robisz, żeby nie być samotnym?

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: czarnemysli   Data: 2021-11-27, 13:16:05               Odpowiedz

    Aaa nikt mnie nie rozumie, Wy to chyba nie wiecie jak to jest być naprawdę samotnym...

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: fatum   Data: 2021-11-26, 23:34:55               Odpowiedz

    Dlatego.-:)

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: fatum   Data: 2021-11-26, 23:21:50               Odpowiedz

    Pożyjemy.Zobaczymy.Nigdy nie mów nigdy!Jasnemysli/ czarnemysli

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: APatia   Data: 2021-11-26, 21:45:50               Odpowiedz

    czarnemysli
    "Ale chciana to już tylko lepiej."

    Tylko jeżeli chce być chciana i tylko wtedy gdy potrafi być chciana.

    "To jedni mogą żyć w szczęściu i miłości.
    A inni nie? Dlaczego?"

    Wg mnie każdy może.
    Po prostu miłość bywa różna, a szczęście przez każdego jest postrzegane inaczej.

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: czarnemysli   Data: 2021-11-26, 21:32:00               Odpowiedz

    Ale chciana to już tylko lepiej.
    To jedni mogą żyć w szczęściu i miłości.
    A inni nie? Dlaczego?


  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: czarnemysli   Data: 2021-11-26, 21:16:55               Odpowiedz

    Oj tak, męczące bardzo i w pewnym momencie życia, skoro nic dobrego w relacjach miłosnych nie spotkało, to pozostaje obojętność i odizolowanie. Może nie wszyscy się muszą do tego nadawać?

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: APatia   Data: 2021-11-26, 19:44:04               Odpowiedz

    esseja

    Obojętność ze strony osoby, którą się kocha potrafi być frustrująca.
    Zastanawiałaś się czasami jak on ma reagować? Co wg ciebie powinien zrobić?
    Przyznać ci rację, że faceci to świnie? Czy może kłócić się z tobą, że tak nie jest?

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: APatia   Data: 2021-11-26, 19:15:38               Odpowiedz

    mrrru
    "Niechciana miłość to gorzej, niż brak miłości, tak mi się wydaje."

    Ooooo tak.
    Szczególnie gdy ten niechciany jest natarczywy, natrętny. Można być miłym i cierpliwym ale do czasu.
    Ty mówisz, że nic do niego nie czujesz ale to jakby spotykało się z niewidzialną barierą.
    On nie przyjmuje tego do wiadomości. Czujesz się prześladowana i zaczynasz tęsknić za samotnością. Bo wiesz, że wtedy miałaś czas dla siebie i nikt ci nie przeszkadzał.
    Zresztą... Będąc w sytuacji zakochanego bez wzajemności jest tak samo. To po prostu męczące tylko trochę inaczej.

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: mrrru   Data: 2021-11-26, 18:17:29               Odpowiedz

    Nie wiem, czy jest lżej i komu.

    Wyobraź sobie, że jakiś facet Cię kocha. Lżej?
    Albo wyjątkowo niesympatyczna i nieapetyczna pani. Lżej?
    Albo taka przeciętna, ale do tego zazdrosna i wymagająca od Ciebie porzucenia wszystkiego dla niej i mająca pretensje, jak zrobisz coś, co jej się nie podoba, a co ty akurat lubisz.

    Niechciana miłość to gorzej, niż brak miłości, tak mi się wydaje.

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: czarnemysli   Data: 2021-11-26, 12:32:08               Odpowiedz

    Nie no ja raczej podziwiam ten sposób na Kobiety, i tutaj któraś do Poety ma okazję powzdychać. Ja nie mam sposoby żadnego, to też na jasnemyśli nie prędko zmienię :/ Wybacz nie umiem.

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: fatum   Data: 2021-11-26, 12:28:15               Odpowiedz

    He,he...namaaawiany byłeś.

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: fatum   Data: 2021-11-26, 12:16:54               Odpowiedz

    Czarnemysli ty się tak nie irytuj na mrrru,bo on już taki "Poeta" jest.Trzeba Ci wiedzieć,że tutaj można pisać i tak i tak i jeszcze inaczej.Ważne,by ktoś w ogóle chciał nas czytać.Dlatego prawie "wszystkie" chwyty "psychologiczne" są prawie dozwolone.Czujesz to? Poza tym zauważ,że tytuł wątku jest tragiczny i może dołować czytelnika.I tylko czytelnik decyduje,czy się zdołuje,czy się nie da.Ty czarnemysli chyba się nie dasz? Przecież skłaniałeś się ku zmianie swojego nicka. Pamiętasz? I namiany byłeś na nick: jasnemysli.Pamiętasz?-:)*^*

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: czarnemysli   Data: 2021-11-26, 10:36:16               Odpowiedz

    Jak nikt nie kocha, to jest lżej? Takie gadanie

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: mrrru   Data: 2021-11-25, 22:34:09               Odpowiedz

    Kocha się mimo wszystko, a nie za coś tam.

    Trochę klasyki:


    ...- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis
    - lecz Tobie nie wolno zapomnieć.
    Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.
    Jesteś odpowiedzialny za swoją różę.
    - Jestem odpowiedzialny za moją różę - powtórzył Mały Książę,
    aby zapamiętać - ...
    Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książę


    W tym sensie czyjaś miłość staje się Twoją odpowiedzialnością. By jej nie urazić, nie zniszczyć, nie odrzucić. To może nie być łatwe, bo oprócz uczucia mamy też zwykłe ludzkie potrzeby i one nie zawsze są do pogodzenia.

    No i cały jest ambaras
    żeby dwoje chciało naraz.

    :-)

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: czarnemysli   Data: 2021-11-25, 21:50:26               Odpowiedz

    No właśnie nie mam fajnie, autorka tematu ma fajnie, tak być kochanym, mimo wszystko? Jak to jest ?
    Przecież nie wszyscy są tacy atrakcyjni uczuciowo i w ogóle.
    Choć trudno takich oczekiwań nie mieć
    Ale można próbować a raczej w niektórych przypadkach trzeba.



  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: fatum   Data: 2021-11-25, 21:11:14               Odpowiedz

    APatia w punkt jest to pytanie: "Czy może za to, że nie reaguje na twoje żale? Świetne pytanie Patii. Pozdrawiam.

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: APatia   Data: 2021-11-25, 18:43:50               Odpowiedz

    "Jestem. Wylewam na niego mój cały ból i żal jaki mnie spotkał ze strony mężczyzn a on to znosi... "

    Do czasu.

    "Nienawidzę go za to, że mnie kocha."

    Czy może za to, że nie reaguje na twoje żale?

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: fatum   Data: 2021-11-25, 10:01:57               Odpowiedz

    To daj jeden przykład takiego zmniejszonego oczekiwania.Czarnemysli,czyli jesteś kochany? Fajnie masz. Pozdrawiam.P.S. nieźle Ci też idą rozmowy psychologiczne z potrzebującymi tych rozmów.

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: czarnemysli   Data: 2021-11-25, 07:41:42               Odpowiedz

    Kochać bez wzajemności to tak bez sensu raczej, nie uważasz ? Ale na szczęście nie wszystkim dane tego doświadczyć.
    A no leci jakoś, nie za ciekawie ale trzymam się. Zmniejszam oczekiwania, bo chyba muszę. Ale innym kibicuje ...

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: fatum   Data: 2021-11-25, 00:11:47               Odpowiedz

    Albo jak my byśmy nie kochali?-:)P.S. czarnemysli co u Ciebie?

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: czarnemysli   Data: 2021-11-24, 06:33:26               Odpowiedz

    Na mnie już może być za późno na ratunek.
    "Nienawidzę go za to że mnie kocha"
    To ciekawe, nie doceniasz chyba, pomyśl gdyby tak nie kochał nikt?

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: esseja   Data: 2021-11-23, 17:12:33               Odpowiedz

    A czy Ty się ratujesz...?

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: esseja   Data: 2021-11-23, 17:09:11               Odpowiedz

    Twoja odpowiedź sprawiła, że się rozczuliłam czego nie czułam dawno... Naprawdę dawno nie dałam upust łzom, jakbym ich nie miała. Jestem. Wylewam na niego mój cały ból i żal jaki mnie spotkał ze strony mężczyzn a on to znosi... Co mnie jeszcze bardziej boli, ponieważ ranię go zachowaniem (bez zdrad) a on jest taki dobry i nie zasłużył żeby ktoś go tak traktował źle, nie zasłużył żeby cierpieć za coś ktoś inny robił nie on. Nienawidzę go za to, że mnie kocha ale jednocześnie kocham go bez powodu, podziwiam jedynie za to, że on się nie poddaje.

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: czarnemysli   Data: 2021-11-22, 15:51:54               Odpowiedz

    Jak ja Ciebie dobrze zrozumiem. Ratuj się, jeśli kiedyś byłaś inna, może będzie Ci łatwiej wrócić do tego co było. Gratuluję pierwszego kroku z psychologiem.

  • RE: Obojętność i odizolowanie

    Autor: APatia   Data: 2021-11-18, 19:23:41               Odpowiedz

    Nie jesteś z nikim w związku, prawda?

  • Obojętność i odizolowanie

    Autor: esseja   Data: 2021-11-18, 01:11:53               Odpowiedz

    Cześć.
    Od dawna borykam się z obojętnością. Nie pojawiła się znikąd, ale nie chce odejść. Nie mam tzw. znieczulicy, jestem po prostu obojętna na relacje międzyludzkie. Obojętna na rozmowy, na znajomych, na relacje z bliskimi. Nie znoszę przebywać z ludźmi i z nimi rozmawiać, wręcz meczy mnie to, odczuwam wielki dyskomfort. Na spotkaniach rodzinnych najchętniej bym stała się niewidzialna żeby tylko nikt nie zwracał na mnie uwagi, żeby nikt nie oczekiwał rozmów. To samo dzieje się w pracy. Zmuszam się do konwersacji, która nie zawsze wychodzi. Stresuję się w rozmowie. Wcześniej byłam zupełnie inna, wesoła, nie wyobrażałam sobie życia bez bliskich i przyjaciół, uwielbiałam poznawać nowe osoby i prowadzić z nimi dyskusje na wszystkie możliwe tematy. Teraz już nie. Nie raz nawet zwykła rozmowa ze sprzedawcą w sklepie wprawia mnie w dyskomfort, który daje się innym odczuć. Przez to ludzie przestali szukać ze mną kontaktu, jestem dla nich dziwna i wcale się nie dziwię.
    Mało rzeczy mnie już cieszy, mało interesuje. Kiedyś miałam pasje, nie usiedziałam w miejscu a teraz wolę zaszyć się w domu, nie robić nic kreatywnego. Czasem nawet napić we własnym towarzystwie niż ze znajomymi. Ale nawet wtedy nie czuję się wcale lepiej. Po prostu nie muszę z nikim rozmawiać ani udawać, że jest ok.
    Odważyłam się na wizytę u specjalisty, którą mam za jakiś czas jednak nie wiem czy się na niego otworzę i powiem mu o moim problemie. Czy to oznaka depresji?