Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • RE: samotność

    Autor: tencosni   Data: 2021-11-17, 19:38:35               Odpowiedz

    A masz jakieś hobby? Coś Cię wyjątkowo interesuje?

  • RE: samotność

    Autor: Casse   Data: 2021-11-17, 18:34:23               Odpowiedz

    Tyle że w mojej grupie nie ma przychlastów,każdy ma swoje towarzystwo i nikt nie wydaje się zdesperowamy

  • RE: samotność

    Autor: tencosni   Data: 2021-11-17, 17:43:35               Odpowiedz

    Jeśli nie możesz znaleźć ludzi w realu, znajdź jakieś tematyczne forum, gdzie będziesz mogła się wygadać. Wiem, że to nie to samo, ale zawsze coś.
    A co do ludzi... A nie myślałaś, aby zaprzyjaźnić się jakimś "przychlastem"? Wiesz, każdy ma swoją historię, która jest równie, albo i o wiele cięższa, niż Twoja. Popatrz na tych przychlastów: każdy z nich z czymś się zmaga, każdy cierpi. Czy to nie powinno Was zbliżyć? ;)

  • samotność

    Autor: Casse   Data: 2021-11-17, 15:44:43               Odpowiedz

    W sumie piszę już w chyba totalnej desperacji,bo wiem,że ciężko jest dać dobrą poradę jak się człowieka nie zna jeszcze czytając tylko jakieś strzępki informacji o sprawie.Będzie troszkę długo ale dziękuję jeśli ktoś to przeczyta.Mam 19 lat i przeprowadziłam się w październiku na studia do nowego miasta.Miałam duże oczekiwania,że poznam ludzi,będę miała paczkę znajomych,będę wychodzić,rozmawiać,korzystać z okazji i z życia.Minęły te 2 miesiące,ludzie nawiązali już bardzo bliskie kontakty,ja do pewnego momentu myślałam,że przecież ktoś się w końcu znajdzie z kim będę lubiła rozmawiać i ten ktoś bedzie lubił mnie.Końcowo nikogo takiego nie ma i nie widać perspektyw na zmianę.Lockdown,bycie samotnej z różnych przyczyn w ostatniej klasie liceum-sprawiło że wydaję się bardziej wycofana,mniej mówię,jestem widocznie sztywna,twarz trochę bitch face i zdaję sobie sprawę że to odrzuca.Ale gdy tylko z kimś rozmawiam,to widać,że jestem zaangażowana,miła,zależy mi na rozmowie ale nie jestem też zdesperowanym przychlastem.Mimo to nikt nie rozmawia ze mną z chęcią i nie próbuje zaczynać.Boli mnie ta sytuacja bardzo,bo gdybym jeszcze miała choć jedną osobę z którą mogę gdzieś wyjść to miałabym jakiekolwiek życie społeczne nawet poza uniwerkiem.Ale on też jest dla mnie bardzo ważny,czuję się jakbym była jakoś naznaczona czy chora gdy w klasie z długimi ławkami obok mnie jest duża przestrzeń gdzie nikt nie siada.Czuje się wtedy bardzo na widoku,mało bezpiecznie.Z 2 razy w tygodniu zdarza mi się płakać z tego powodu,bo smutek jest na tyle ciężki.Wszystko to powoduje,że nie mam motywacji do nauki,jakbym nic nie mogła poradzić na tą sytuację i była skazana na pastwe losu czy ktoś mnie polubi.Potrzebowałam to gdzieś z siebie wyrzucić,bo za bardzo nie mam komu.