Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • RE: Studia na których się męczę

    Autor: KarenW   Data: 2021-05-07, 10:52:42               Odpowiedz

    Skończyć rok albo dobrnąć do licencjatu, zmienić kierunek.
    Wysypiać się, odżywiać dobrze, zrobić badania.
    A dom rodzinny jaki jest?
    Odpowiedz sobie.

  • RE: Studia na których się męczę

    Autor: APatia   Data: 2021-04-11, 09:01:57               Odpowiedz

    Nie każdy musi skończyć studia. Jak się męczysz to zrezygnuj.
    Zrób sobie badania krwi i tarczycy.

  • RE: Studia na których się męczę

    Autor: okti325   Data: 2021-04-11, 01:20:30               Odpowiedz

    Na wykłady praktycznie w ogóle nie chodzę, jak jestem obecny na zajęciach to praktycznie nic na nich nie robię bo nie słucham, jestem na wpół przytomny tam, uciekam myślami. W ogóle to przerwałem te studia nawet na rok i w tym czasie w ogóle nie zajmowałem się dziedziną mechaniki, co tylko potwierdza, że nie jest to moja działka. Mam 23 lata i już z 7 lat stracone, bo tyle trwała moja edukacja matematyczna i ścisła. Fakt, że udzielam teraz korepetycji z matematyki i zarabiam z 2 tysiące dziennie studiując to jest dla mnie jakiś pozytyw. Chciałem dodać, że tkwię w wielu nałogach i nie wiem czy czasem nie jest to spowodowane między innymi tymi studiami. Często wręcz krzyczę do siebie, że nie powinienem tego studiować i to nie moja działka, przez co droga jest jak przez mękę tylko dla jakiegoś fetyszu inżyniera. Chociaż do dyplomu brakuje mi całkiem niewiele, bo w lutym się kończą moje studia to jednak mój poziom wiedzy inżynierskiej jest drastycznie mały jak na takie studia i nie wiem czy jest w ogóle jakikolwiek sens się męczyć o ten papierek sam, czy nie lepiej wziąść się za coś konkretnego co będę robił z zaangażowaniem i poświęceniem. Już jedną taką rzecz mam są to korepetycje z matematyki. Pragnę szukać więcej takich rzeczy, nawiązać do najmłodszych lat dzieciństwa kiedy interesowałem się sztuką. Mam jeszcze perspektywę pracy w warsztacie u taty, bo ma firmę. Opcji jest parę, nie powiem. Tylko to nie łatwa decyzja i na pewno to będzie boleć, moja kolejna porażka w życiu, ale muszę to zrobić, bo co to za studia na których w trakcie zajęć przeglądam facebooka i zasypiam na wykłady, to żadne studia. Na ustroje nośne od miesiąca nie zrobiłem totalnie niczego. Zapisałem się na staż związany ze studiami, ale czuje straszne spięcie z tego powodu, nawet nie wiem jak się ta firma nazywa, bo zapomniałem. Nie wiem czemu tak się stało by dojść do takiego momentu i tak zdziadoszyć to wszystko, przez tyle lat tkwić w takim gównie emocjonalnym i błędzie.

  • RE: Studia na których się męczę

    Autor: okti325   Data: 2021-04-11, 00:05:26               Odpowiedz

    Nie mogę zrozumieć tego, że studiując tak ciężki kierunek jak mechanika i budowa maszyn i mając okazję do zgłębiania tej wiedzy zawsze wszystkie projekty zaczynam realizować o godzinie 1:00, a wcześniej po prostu robię wszystko inne, przeglądam internet, życie celebrytów, mecze piłkarskie itd. I nagle jest poniedziałek i mam do zrobienia projekt napędu do podnośnika nożycowego- pewien etap, zamodelować sprzęgło, silniki hydrauliczne i pompę na poniedziałek, co ciekawe nie mając większego pojęcia o tym, dosłownie o 1:00 w nocy w sobotę i to na 3 roku studiów na 6 semestrze!!! To jest coś strasznego dla mnie, gdyż w dzieciństwie byłem osobą strasznie ambitną i miałem wiele pasji przede wszystkim artystycznych i naprawdę portafie się uczyć i mam bujną wyobraźnię, ale po prostu ugrzęzłem w jakimś bagnie od wielu lat już, bo dosłownie męczę się non stop, od momentu jak wybrałem klasę z profilem matematycznym. Co poszło nie tak...

  • Studia na których się męczę

    Autor: okti325   Data: 2021-04-10, 23:37:22               Odpowiedz

    Mam taki problem, że studiuje ciężki kierunek i ciągle podaje w wątpliwość to moje studiowanie, na razie zdaje wszystko, ale co mi z tego zdawania jak żeby być dobrym inżynierem to trzeba systematycznie uczyć się i praktykować swoją dziedzinę a nie zrobić dwa zrywy w ciągu roku tj. w czasie sesji i to jeszcze zarywając noce, na ostatnią chwilę. Jednakże jestem w otyle nie komfortowej sytuacji, że nie mam żadnych alternatyw na przyszłość. W sensie pozostaje mi udzielanie korepetycji dzieciakom, albo na kasie w biedrze czy magazynie. Ewentualnie jeszcze zdolności artystyczne domniemane, których jeszcze nie wykorzystałem, bo też nwm w jaki sposób. Tak naprawdę to moje wątpliwości odnośnie studiów były już dwa lata temu, kiedy też cudem zdałem semestr 4 i dodatkowo chodziłem na terapię. Później zrobiłem sobie przerwę na rok by "znaleźć swoją drogę" (jak nie znajde to z założenia miałem wrócić na studia), ale jak łatwo się domyślić drogi nie znalazłem, pobimbałem sobie, popracowałem na pół etatu w Amazonie oraz na korepetycjach i to tyle. No i co ciekawe przez ten rok nie robiłem niczego związanego z budową maszyn niczego, więc moje studia to jest tylko i wyłącznie przymus. Wobec tego wszystkiego uważam, że moja postawa i podejście na tych studiach i ten opór wewnętrzny jest wypaczeniem nauki i edukacji, która by być sprawna to musi być systematyczna i musi być te tak zwane flow, które przy uczeniu się mechaniki i budowy maszyn miewałem bardzo rzadko, głównie to przymus i wewnętrzny opór. Czy moja podświadomość zna już odpowiedź na moje życiowe pytanie? Dodam, że zniechęcające do tego studiowania jest fakt, że jest ono online co jest takie sztuczne troche. Może moje błądzenie polega na fakcie, że bardzo materialistycznie podchodzę, próbuje myśleć tylko o zajęciu które da mi dużo pieniędzy. Samo pójście na te studia było motywowane dobrymi zarobkami w inżynierii, ale one raczej dotyczą rozwijających się inżynierów, którzy robią swoją pracę z pasji i zaangażowaniem, a i tak na dobre wynagrodzenie mogą liczyć dopiero po jakimś czasie pracy, doświadczeniu.
    EDIT: Po przejściu sesji zimowej ciągle stosuje to samo, wszelkie techniki by uciec od tego studiowania, przeglądanie wiadomości sportowych czytanie teorii spiskowych, fantazje o lepszym życiu i robienie zadań na ostatnią chwilę