Forum dyskusyjne

RE: Wszechobecna agresja

Autor: APatia   Data: 2021-03-17, 21:43:31               

11223344

Ok. To podam ci przykład z mojego życia. Ba... nawet z dzisiejszego dnia. Ja dla odmiany jestem jedną dziewczyną wśród facetów.
I teraz: branża budowlana, biuro, ja i 7 facetów. Mam kiepski humor - bo mam powody i nie jest to okres ;p - a rzadko, naprawdę rzadko zdarza mi się nie uśmiechać i żartować. Dlatego ta anomalia zostaje natychmiast zauważona. Jeden z kolegów próbuje - w kiepski typowy dla niego, szowinistyczny sposób - zażartować, więc milczę, bo wiem że jak coś teraz powiem to naprawdę może mu się nie spodobać. Drugi kolega mu wtóruje, trzeci i czwarty też... w końcu solidarność plemników i te sprawy. Jeden rzucił żałosnym żartem więc reszta musi się śmiać żeby nie stracić w jego oczach (trochę jak w podstawówce ;-).
W końcu żartowniś pyta dlaczego się nie odzywam? czy się obraziłam? - to pierwsza opcja dla facetów: jeżeli kobieta milczy to z pewnością strzeliła focha, bo przecież nic innego stać się nie mogło... no chyba, że jednak okres ;p
Więc grzecznie jak tylko mogę odpowiadam: przepraszam cię ale nie mam ochoty na rozmowy.
Dla mnie taka odpowiedź oznacza - uszanuj to, że mam gorszy dzień i daj mi spokój. Jutro może będzie lepiej to pogadamy.
Nieeeeee.... Pada drugie pytanie: ale nie masz ochoty rozmawiać ze mną? czy w ogóle?
W myślach: z tobą bo strzeliłam focha ;p
Wychodzę, do toalety: realnie - chce mi się siku to idę ;p
Ale za plecami słyszę pytanie żartownisia skierowane do innych 'samców': co jej jest? okres dostała?
....
....
....
Mój szacunek do swojej osoby, każe mi w takich sytuacjach milczeć. Jakbym wtedy powiedziała co o nich myślę, to następnego dnia ja bym zadała pytanie: dlaczego nic nie mówicie? Obraziliście się? ;p

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku