Forum dyskusyjne

RE: Zwykłe rozmowy filmowo

Autor: bezogonka   Data: 2018-05-20, 11:11:26               

Dobry!
Pewnie fatum, że cieszą "Zwykłe rozmowy" .
A co do uwodzenia..
Może i trochę masz rację,przecież nigdy samą się nie uwodziłam więc sprawdzić nie mogę. :)
Poza tym..interesuje mnie nie każdy a ktoś kto jest ekspresyjny i potrafi siebie wyrażać na różne sposoby(w pierwszym kontakcie) .
Próby uwodzenia mężczyzn, którzy mnie w ogóle nie kręcą, dla zasady, nie dość, że już ich nie pamiętam(bo takie były lecz dawno temu) , to tak naprawdę są bezcelowe i czułabym się źle sama ze sobą, że jakąkolwiek wzbudziłam nadzieję w kimś..
Wczoraj poszłam na spacer z kimś kogo znam, kto kiedyś chciał być kimś więcej.
Ciekawy typ. Inteligentny, nieprzeciętny ale kobiety traktuje instrumentalnie. W tej chwili np. ma kobietę, prostą, po dwóch związkach małżeńskich, z małym dzieckiem, którą regularnie co 2 tygodnie odwiedza . Stwierdził, że mógł (jak to nazwał) obniżyć wymagania tzn.może być kobieta niczym nieinteresująca się byle traktowała go łagodnie.
On cierpliwie tłumaczy jej zawiłości swojej skomplikowanej natury(jak dziecku -powiedział) i przyjmuje lęk przed niechcianą ciążą, nie naciskając na seks w takich momentach ( nazwał to "nie eksploruję") . Uważa , że łączą ich podobne poglądy a to wystarczy,by coś próbować.
Czego szuka? Trudno powiedzieć, bo nie ma dla niego żadnej świętości. Jedyne co przychodzi do głowy, to odmiany dla swojej samotności od czasu do czasu, by nie wyjść z wprawy.
Nie chce, by ta kobieta z nim zamieszkała. On nie może zamieszkać z nią. Plan jest taki, by dotrwać do następnego weekendu. Podobno trwa to kilka miesięcy już.
Tak właśnie działa . Dziś jest jedna a jak czegoś będzie chciała dla siebie, to szybko uzna ją za nieużyteczną i zaraz będzie inna. Ale opowiadać potrafi. Dopóki nie rozpoczyna się z nim dyskusji, dopóty wszystko wydaje się bardzo prawidłowe. Jego skuteczność tylko potwierdza słuszność wyborów jakich dokonuje.
Znam go od kilku lat..i schemat się nie zmienia.
Czasem nie chce ze mną gadać, bo jestem rzekomo mało wrażliwa. Ale chodzimy do tego samego lasu..i mamy podobne zainteresowania.
Czasem jednak przyglądam mu się jak.. potworowi.
Tak było wczoraj..i poprosiłam, by zmienił temat.
..ale przyjemność spaceru już nie wróciła więc milcząco się rozstaliśmy ..jak zazwyczaj.
Jeden las i tak skrajni w nim ludzie, i idą obok siebie a czasem nawet rozmawiają..a tak bardzo obcy sobie wzajem.
Kiedy patrzę na to w ten sposób..czuję się jeszcze bardziej wyalienowana. Ba! Myślę, że i on tak właśnie się czuje..


Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku