Forum dyskusyjne

RE: ulubieńcy kultur

Autor: bezogonka   Data: 2018-05-11, 20:59:43               

chelluniu
Kto szuka ten znajdzie .
Widzisz ,podobnie czuję, gdy próbuję poczuć kulturę(może to zbyt wielkie słowo) jakiegoś narodu.. Gdy byłam nastolatką zmusiłam się w natłoku propozycji literackich do znalezienia jakiegoś klucza, bym nie czuła pewnego niedosytu, który pozostawał po przeczytaniu inspirującej mnie książki. Chyba każdy z nas(czytających) to czuje..Najpierw jak szalona brałam wszystko..Amelia pięknie to skwitowała, bo to prawda. Ale w wieku 15 lat poległam na "Czarodziejskiej górze" lecz (o, dziwo!do dziś tego nie pojmuję) wchłonęłam, zatonęłam w "Poszukiwaniu straconego czasu". Wtedy też doznałam olśnienia. Zaczęłam "studiować" literaturę. Dziś nie pamiętam już wielu pozycji ale pozostał smak i pewne rozeznanie w emocjonalnościach kultur poprzez ich przedstawicieli literackich (prozaików i poetów). Owszem, przyznaję, że owe "studia" początkowo były raczej wymuszone na sobie. Stały się też przyczyną ucieczki od nastoletniego ekstrawertyzmu. Swoją drogę rozpoczęłam od literatury iberoamerykańskiej, która zawsze mnie pociągała od momentu przeczytania "Moje drzewko pomarańczowe" Vasconcelosa. W ciągu dwóch kolejnych lat brnęłam i końca widać nie było..i widzisz..w pewnym momencie doszłam do Europy i zaczęłam od Szwedów ale wzięłam do domu na zachętę mały tomik poezji Fina-Pentii Saarikoski(wydanie kieszonkowe-jedynew bibliotece) a jego wiersz o sosnach powalił mnie na kolana.
Tak przygotowana ..zakochałam się w T.Mannie ;)
Celowo skróciłam swoją opowieść ,bo i tak nie oddałabym, pisząc jeszcze przez następną godzinę, radości jaką czułam i zadziwienia, które mnie ogarniało, gdy odkrywałam niezwykłe bogactwo człowieka ,jego różnorodność, poddatność na wpływy krajobrazu, który go otacza, klimatu, w którym mieszka, religii ,którą wyznaje i wielu innych czynników. Tak właśnie zrozumiałam, że jestem spadkobiercą i to jest ważne, choć nie najważniejsze... ale o tym, innym razem.
Szukaj, chellunia :)
A kina rosyjskiego jest mnóstwo . (tylko ja nie wiem czy Ty nie miałaś na myśli telewizji. Z racji mojej w tym temacie niewiedzy, bo telewizję wyłączyłam już ładnych pare lat temu..)
Ja np.mam niedosyt kina portugalskiego. Udało mi się znaleźć i obejrzeć ichnią, rodzimą produkcję jakieś 2 lata temu i od razu się zakochałam, choć film był przeciętny. Jednak postaci, ekspresyjność aktorów powalająca. O ile muzykę łatwiej zdobyć, o tyle filmu hm..niestety.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku