Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

    Autor: alicya   Data: 2006-05-09, 10:49:45               Odpowiedz

    Witam wszystkich! Od ponad 6 lat jestem z mężczyzną, którego bardzo kocham. Niecały rok temu kupiliśmy mieszkanie i się usamodzielniliśmy. Problem jest jednak w tym, że on mnie nieustanie okłamuje.

    Podejrzewam że wcześniej też to robił, ale kłamstwa te nie miały takiej wagi i chyba je tolerowałam, bądź o nich po prostu nie wiedziałam. Teraz wszytko się zmieniło, gdyż prowadzimy razem dom. Okłamuje mnie jeżeli chodzi o opłaty że np. zrobił, a faktycznie ich nie zrobił,że coś załatwił jakąś banalną sprawe odnośnie naszego mieszkania, a defakto nie załatwił, i wiele innych wydawaloby sie banalnych rzeczy.

    Jednak wlaśnie przez te rzeczy rodzą sie miedzy nami konflikty. Nie wiem co mam zrobić?? jestem załamana, gdyż ja jestem bardzo odpowiedzialną osobą, a jego zachowanie przynosi mi wiele zmartwień i nieprzyjemności(zaległe rachunki,niewyjaśnione sprawy).Dodam przy tym, iż tu nie chodzi o pieniążki. Narzeczony tłumaczy sie, że nie miał czasu, że coś mu wypadło i ja w to wierze bo faktycznie taką ma pracę. Ale po co te kłamstwa??Czy nie możnabybylo powiedziec tego wprost??

    Dodam, że te kłamstwa z dnia na dzień się nasilają. Okłamuje mnie już w tak prozaicznych sprawach jak wyniesienie śmieci.Nie wiem co mam zrobić!! Czy mogę mu jakoś pomóc!Czy mogę nam pomóc!! Bo chciałam założyć rodzinę, ale te całe wydarzenia dały mi bardzo dużo do myślenia, i po prostu sie boję!!

    Proszę o pomoc! Dodam że długie godzinne rozmowy na ten temat z narzeczonym nie przyniosły żadnych rezultatów, obiecuje że to się więcej nie powtórzy, ale i tak znowu mnie okłamuje, pożniej jak sprawa wyjdzie na jaw tłumaczy się tym iż to jest silniejsze od niego!

    Proszę o szybką odpowiedz!

    Z góry dziękuje!



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: maria   Data: 2006-05-09, 10:58:49               Odpowiedz

      Cześć
      Może problem tkwi w tym, że stale suszysz głowę narzeczonemu. Mój partner też czasem mówi, że coś załatwił gdy go prosiłam ,a w chwilę później okazuje się że nie. Dzieje się tak chyba dlatego, że obawia się, że znowu będę marudziła. Jedno jest pewne nie jest dobrym układ, w którym ty będziesz stale niepewna czy jest on szczery z tobą. Wydaje mi się, że na kimś takim nie można olegać. Spróbuj może z nim porozmawiać bez nerwów i powiedzieć, że w ten sposób nadużywa twojego zaufania. Pozdrowionka



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: alicya   Data: 2006-05-09, 11:09:06               Odpowiedz

        Witam!
        Z góry dziękuje za odpowiedz. Chcę dodać, iż za każdym razem powtarzam mu iż najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo. Dodam również iż jestem raczej spokojną osobą, która naogół stara się zawsze wyjaśnić konflikt spokojną rozmową, a nie kłutnią i krzykiem. Jednak w tym wypadku to akurat nie pomaga.A kłamstwa co poniektóre są już tak banalne że nie wydaje mi się to normalne. Wiem jedno że jestem tym już bardzo zmęczona i zastanawiam się czy nie odejść:(



        • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

          Autor: psychopata   Data: 2006-05-09, 11:26:51               Odpowiedz

          Narzeczony niestety nie nadaje się do małżeństwa. Nic z tego nie będzie. Niestety, trzeba się liczyć z tym, że on sie nie zmieni, a takie jego zachowanie będzie źródłem wielu problemów. Pogódź się z rozstaniem.

          Jeśli nie zerwiesz z nim natychmiast, to przynajmniej spraw, by jego skłonność do kłamstwa stała się kłopotliwa dla niego. Żądaj pokwitowań i dowodów, ilekroć on ma w tym interes i to jemu zależy na tym, by Cię do czegokolwiek przekonać. Jeśli mówi, że w telewizji będzie ciekawy film, zarzuć mu, że na pewno kłamie i zażądaj dowodu w postaci programu TV. Ostentacyjnie sprawdź datę, jeśłi przyniesie program, a następnie, zarzuć mu kłamstwo w innej sprawie dotyczącej filmu. Jeśli opowiada Ci, co mu się wydarzyło tego dnia, zarzuć mu, że na pewno wszystko zmyslił. Jeśli namawia Cię na seks, zażądaj dowodu, że nie jest chory na HIV, a następnie, gdy przyniesie, stwierdź, że napewno go sfałszował.

          Sama okłamuj go na każdym kroku: "Kochanie, śniadanie na stole" - a śniadanie nie ma. "Spakowałam Ci kanapki do pracy" - ale kanapek nie ma. Staraj się wyrobić sobie nawyk, by co najmniej 50% zdań, które do niego wypowiadasz, było fałszywe. Gdy będzie miał pretensje, odpowiadaj: "To silniejsze ode mnie".



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: alicya   Data: 2006-05-09, 11:37:23               Odpowiedz

            Dziękuję Ci zo odpowiedź!
            Właśnie sobie popłakuję, bo liczyłam że to jednak jest choroba i da sie to leczyć, że mamy szansę i że jak mu pomogę to nam się uda:(Czy będę potrafiła się zastosować do Twoich rad nie wiem, nie potrafię Ci teraz odpowiedzieć, wyjdzie w praniu ale na pewno spróbuje! Co mi szkodzi po tylu latach, przynajmniej bede miec czyste sumienie ze zrobiłam wszytko co było możliwe.
            Pozdrawiam



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: maria   Data: 2006-05-09, 12:17:21               Odpowiedz

            Wydaje sie, że Psychopata ma rację, jego sposób mógłby przynieść efekt. Nie ma co się dłużej oszukiwać, trwasz w tym związku już 6 lat. To smutne, ale chyba pora zacząć coś nowego, leszego. Pozdrawiam



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: alicya   Data: 2006-05-09, 12:23:33               Odpowiedz

            Dzięki!
            Wiem! Ale to bardzo ciężkie:(Ale zdaje sobie sprawę, że muszę się z tym pogodzić, bo wspólne życie w takim układzie nie ma najmniejszego sensu. Cały czas bałabym się o swoją przyszłość i o przyszłość naszych dzieci. Bardzo żałuję:(



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: maria   Data: 2006-05-09, 12:30:41               Odpowiedz

            Życzę Ci powodzenia i siły w przeprowadzeniu swoich zamiarów. Jestem pewna, że gdzieś czeka twoja druga połowa, na której będziesz mogła zawsze polegać. Pozdrawiam.



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: grejs   Data: 2006-06-13, 22:30:40               Odpowiedz

            Witam
            Chciałam Cię upewnić w twojej decyzji.
            Ja od 17 lat jestem żoną notorycznego kłamcy i wierz mi, że życie z takim człowiekiem staje się z czasem udręką nie do wytrzymania. Życie powoli traci smak a człowiek radośc i optymizm. W miejsce czułych słów, kwiatów zajmują windykatorzy, komornik. A miłość do męza zamienia się w niechęć i obsesyjną podejrzliwość. Traci się powoli grunk pod nogami. Tak było i jest ze mną. Niestety mam dwójke dzieci a to komplikuje podjęcie decyzji o rozwodzie.
            Nie popełniaj takiego błędu. Żyj pełnią życia i zaczekaj a opowiedni partner na pewno się znajdzie.
            Życzę Ci wszystkiego dobrego
            Grażyna



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: monja   Data: 2012-02-20, 07:25:08               Odpowiedz

            ja miałam dokładnie to samo. 6 lat permanentnego klamstwa.w miedzyczasie pojawilo sie dziecko - i zaczelo sie juz w ogole piekloo.
            Jesli moge Ci dobrze radzic - odejdz. Ja odeszlam. Jestem sama z dzieckiem, ale jakze psychicznie wolna, odciazona od obludy i wreszcie szczesliwa.
            Tacy ludzie nie nadaja sie do prawdziwego zycia, na ktore nie skladaja sie same przyjemnosci.
            Za chwile wyjdzie na jaw, ze Twoj partner oszukiwal Cie tez w innych kwestiach, ktore nie beda juz takie proste do wytlumaczenia i zniesienia.
            Rozstanie bedzie bardzo bolene, my tez mielismy mieszkanie nowe piekne itd.ale po 2 miesiacach wszystko zacelo byc jasniejsze, zrozumialam ze to byl nalepszy dla nas krok. I pamietaj, - zycie masz tylko jedno, nie warto przetracic je na szarpaninie z osoba, ktorej nie mozna zaufac.



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: jasia   Data: 2007-07-02, 12:47:22               Odpowiedz

      Witam
      Ja jeszcze do niedawna mialam podobny problem tyle ze moj zwiazek trwal niecaly rok. Wszystko było jak w bajce bardzo mnie kochal, szanował, spełniał zachcianki był właściwie zawsze przy mnie wtedy gdy tego potrzebowałam...Po kilku miesiącach po raz pierwszy wyszły na jaw jego kłamstewka niby nic powaznego, jakieś błachostki. Wybaczyłam bo kto by nie wybaczyl ale z czasem zamiast lepiej bylo gorzej. Kolejne kłamstwa, coraz powazniejsze niewiadomo dlaczego. W dodatku takie ktore i tak by wyszly najaw. On zawsze przepraszał, błagał o przebaczenie, obiecywal ze juz nigdy więcej, tłumaczył ze to jest silniejsze od niego.. Rozmowy niekiedy godzinami nie przynosiły żadnych rezultatow, ja tłumaczyłam, płakałam, prosiłam wkoncu odeszłam bo nie miałam juz siły by dalej walczyc... Pisze to wszystko bo zastanawiam sie jaka Ty podjęłaś decyzję,wiem ze minął juz ponad rok odkąd opowiedzialas tu o swoim problemie ale to dla mnie naprawde bardzo wazne.

      Ja odeszłam bo nie miałam juz siły, też wielokrotnie zastanawialam sie czy to nie jest jakas choroba...
      Nie umiałam mu pomóc, boje sie ze nie zrobilam wszystkiego, ze moze mozna to jakos wyleczyc a ja zostawilam go samego z tym problemem...ale z drugiej strony jesli tylko bym w to brnęla, sama siebie pogrążała i tkwila w zwiazku bez przyszlosci ja przeciez tez mam prawo do szczęścia...



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: mala_dziewczynka   Data: 2007-07-02, 16:56:42               Odpowiedz

      cześć, notoryczne kłamstwa to może być zaburzenie psychiczne. nie pamiętam dokładnie, ale w nazwie jest coś z konfabulacją. taki osobnik ciągle kłamie. i w małych i w dużych sprawach. tak jakby mu rzeczywistości nie starczało i nadrabiał urojeniami. i jeszcze potrafi w to wierzyć. a skonfrontowany z rzezywistością (bo kłamstwo prawie zawsze ma krótkie nogi) albo się przyzna, albo będzie szedł w zaparte, czasem robiąc się agresywnym gdy mu nie wierzysz i robisz wyrzuty. jeśli mogę Ci coś radzić - zakończ tą znajomość. a na pewno nie zakładaj rodziny z kimś takim. jak ktoś Cię oszukuje na każdym kroku, to w pewnym momencie aż nie chce Ci się z nim rozmawiać, bo nie wiesz czy uslyszysz kolejną urojoną historię, czy akurat prawdę. niestety, poznalam ten temat na wlasnej skorze. za kogos takiego kiedys wyszlam za maz. rozstalismy sie po 5 latach, ja zostalam sama z dzieckiem, ktore dorastalo bez ojca. konfabulacje byly jednym z argumentow przy uniewaznianiu slubu koscielnego. byla ekspertyza psychiatry. nie pakuj sie dalej w tą znajomość, naprawdę szkoda życia Twojego, i przyszlych dzieci.



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: menia_45   Data: 2007-07-04, 15:57:30               Odpowiedz

        Ja gdzieś czytałam, że to może być jakby "nałóg" z dzieciństwa.
        W wyniku błędów wychowawczych.
        Dziecko samo zmusza się do kłamstw bo np. wymagania rodziców przerastają takiego dzieciaka.
        A nie chce jednoczesnie zawieść ich oczekiwań.
        Jasne, że to się kiedyś wydaje, ale zwykle za późno.
        Chyba z takim pytaniem powinnaś się zwrócić do specjalisty.
        Bo to co pisze mała_dziewczynka też może byc powodem.
        Konfabulacja to zmyslanie, rojenie sobie w głowie jakichś "kosmicznych" rzeczy.
        Tylko, ze jest to objaw bodaj schizofrenii.
        Małe dzieci konfabulują.
        Dziewczynki, ze sa np. księżniczkami, chłopcy w tych swoich "wizjach" spełniają marzenia.
        Ale równie dobrze rację może mieć psychopata czy mężatka z dwójką dzieci.
        Kłamstwo jest tez wczesnym objawem choroby alzheimera, ale to za wcześnie na Twojego partnera.
        Wtedy dotknięci tą chorobą "udają", że jest ok, że świetnie pamiętają co mają czy mieli do zrobienia.
        Najpierw powinnas chyba odpowiedzieć sobie na ile zalezy Ci na tym mężczyźnie i spróbować wyobrazić sobie przyszłość z nim i np. z komornikiem.
        Skoro jednak jak sama piszesz - masz prawo do szczęścia /bo niezaprzeczalnie masz!!!/ - wybór należy do Ciebie.
        Póki czas, póki nie jest za późno...
        menia



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: Basia12345   Data: 2007-07-03, 18:59:41               Odpowiedz

      Czytajac Twoja historie , czytalam jakby swoją...
      Bylam mezatka 10 lat i w chwili obecnej jestem po rozwodzie.Nie dalam rady zyc z kims kto nie mowi prawdy.On sam nie wiedzial dlaczego tak robi.Nie sadze ze Twoj zwiazek przetrwa...
      Najgorzej Ci bedzie odejsc jak pojawi sie dziecko.Obecnie tlumacze dziecku wychowujac go co w zyciu jest wazne.Dlaczego prawda jest w zyciu wazna.Trzeba w zyciu umiec przyznawac sie do bledow i starac sie ich nie popelniac.Nie bac sie mowic prawdy.Tak bardzo boje sie zeby nie byl taki jak jego ojciec.
      To nie jest prawda ze suszylam mezowi za czesto glowe(jak przeczytalam wczesniej wypowiedz).Czesto udawalam ze nie widze tego kolejnego klamstwa.To faktycznie byly czasem blache ale uwierz mi bedzie coraz gorzej.Bedzie podejmowal decyzje zyciowe bez Twojej zgody , jezeli bedziesz miala inne zdanie.Najgorsze bylo to ze decyzje podjete przez niego zrujnowaly nam zycie.Teraz ma inna kobiete.Myslalam ze dla niej sie zmieni.Niestety....jest tak samo, tylko ona jeszcze o tym nie wie, bo trzeba zaznaczyc , ze jest dobrym aktorem.Dlugo mi zajelo zeby sie zorientowac z kim mam do czynienia...



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: jasia   Data: 2007-07-04, 15:27:26               Odpowiedz

        Witam
        Dziekuje Wam ze jestescie. Wiem ze to wszystko to niestety prawda, przyjaciele mówia mi to samo. Wiem ze musze sie pozbierac i nie wracac juz do tej znajomości, ze tylko tak moge jeszcze ocalic swoja szanse na szczeście tylko ze teraz jestem sama a rozstanie tak strasznie boli...
        Siedze i sie zastanawiam co by bylo gdyby, a moze by sie zmienil, a moze juz zrozumial. Wiem ze jemu tez jest ciezko, ze chce sie zmienic ale przeciez on za kazdym razem chcial..
        Jakoś sie pozbieram. Musze!!!



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: Basia12345   Data: 2007-07-04, 17:32:15               Odpowiedz

      Pozbierasz sie, napewno.Jezeli bedzie chcial cos z soba zrobic bedziesz o tym wiedziala napewno.Ale badz czujna.Pozdrawiam



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: agnieszka33   Data: 2008-11-30, 22:57:15               Odpowiedz

        Być może trochę późno odpisuję, ale chciałabym utwierdzić Cię w przekonaniu, że podjęłaś dobrą decyzję. Ja również byłam w związku z człowiekiem, który kłamał zarówno w sprawach błahych jak i poważnych. I chociaż mamy dziecko, musiałam się z nim rozstać, a dodam jeszcze, że próbowałam kilka razy mu przebaczyć zanim zrozumiałam, że on się nie zmieni. Nie trać więc czasu. Głowa do góry. I myślę jeszcze, że powodem są błędy wychowawcze rodziców. Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęścia!



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: milkaam   Data: 2009-04-22, 09:33:54               Odpowiedz

      Witam serecznie! Kłamstwo to choroba..? TAK!!! pownno się leczyć przymusowo takie osoby ponieważ są ogromnym zagrożeniem dla siebie i najbliższych. Podam przykład: mój ojczym jest notorycznym KŁAMCĄ, żyje w swoim świecie iluzji, fantazji i wymyślonych rzeczy nierealnych, a co gorsze, sam w nie wierzy i doprawadza innych w sposób manipulacyjny, by również w to wierzyli, swoimi bliskimi manipuluje wykorzystując ich zaufanie, stara się za wszelką cenę być wiarygodny przekonując nawet krzykiem. Kłamiąc nie zważa na nikogo, na najbiższych, nie szanuje ich uczuć, a kiedy prawda wyjdzie na jaw, to najpierw robi awantury i się zarzeka, potem ucieka jak szczur do dziury. Z powodu jego zakłamania moja mama straciła wszystko!!! cały swój majątek, krwawicę po rodzicach i została z ogromną ilością długów. Uważam, że takie osoby naprawdę powinno się leczyć, bo kłamstwo ciągnie za sobą wiele innych złych rzeczy np. hazard, alkoholizm, zdrady, złodziejstwo i wiele innych, a są to choroby, które opierają się na kłamstwie. Proszę mi uwierzyć, że życie z taką osobą nie jest łatwe, a im dłużej tym gorzej, zostanie Pani kłębkiem nerwów, a z czasem wrakiem człowieka. RADA DLA PANI: jak najszybciej zakończyć ten patologiczny związek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Pozdrawiam Anna:)



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: MojaZonaRowniez   Data: 2009-07-16, 10:01:20               Odpowiedz

        Witam, facet lat 31

        Ja spotkałem się z opisywanym problemem po 3 latach małżeństwa ( 5 latach wspólnej znajomości ), de facto bardzo szczęśliwego, bez większych kłótni i nieporozumień. Kłamstwa mojej żony zburzyły cały mój świat i obraz jej jako kobiety, człowieka któremu mogę zaufać i z którym chciałem się zestarzeć. w efekcie okazało się, że kobieta mi najbliższa nie jest nawet w 50% tą za kogo się podawała i kogo udawała.


        Prozaiczne na pierwszy rzut oka kłamstwa okazały się końcem łańcucha kłamstw, który swoją genezę miał już przed naszą znajomością, a świat stworzony w głowie przez moją żonę zaczął biec swoim własnym życiem. Fakty z jej przeszłości: dot. studia, wykształcenie, znajomi ze studiów, późniejszych kursów, stażu po studiach, prawa jazdy, okazały się mitem, kłamstwem stworzonym na potrzeby zaistnienia w środowisku jako osoba wykształcona, oraz z jej wewnętrznego strachu przed odrzuceniem przez rodziców, znajomych a później przeze mnie.

        W rozmowie z nią nie jestem w stanie stwierdzić czy kłamstwa były świadome a jedno pociągało za sobą kolejne- czy to stworzony przez nią świat- wyimaginowany - schizofreniczny?!
        ---
        Jest mi o tyle trudno pisać o tym, gdyż sprawa dla mnie jest bardzo świeża, nie wiem co mam począć, jaką postawę przyjąć wobec faktu nieszczerości, ciągłego tkwienia w kłamstwie mojej żony.

        Sprawa ewentualnego odejścia nie jest tutaj prosta: mamy syn
        szczęście nasze, naszych rodziców.
        Dodatkowo dochodzi rozpoczęta budowa domu ( wspólnego domu, na działce należącej notarialnie do żony)


        Ufam cały czas, że dając jej szanse - może uda nam się naprawić wszystko- tyle tylko, że obawiam się mojej dalszej postawy podczas wspólnego dalszego życia, pytam siebie jak to dalej będzie wyglądało- przecież tego nie da się zapomnieć, pomimo że można wybaczyć,

        czy ktoś z forumowiczów może mi doradzić co dalej.......
        czekam z niecierpliwością na obiektywne spojrzenie na wyżej opisaną sytuację



        • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

          Autor: silhana   Data: 2009-12-08, 00:07:33               Odpowiedz

          Witaj,

          Jestem kobietą, która okłamywała, w bardzo podobny sposób swojego męża. Niestety mi mąż nie dał takiej szansy jak Ty swojeje żonie. Napisze Ci, że wcale to nie jest takie proste. Na pewno były powody dla, których kłamała( zgadzam się, że kłamstwo nie jest dobre). Na pewno jest to choroba, chcę w to wierzyć bo sama nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Daj swojej żonie szanse, znajdz pwód dla którego to zrobiła, może nie miała aż tak kolorowej przeszłośći. Ja wiem, że pomimo, że okłamywałam swojego męża..bardzo go kochałam... i gdybym miała taką szansę...na pewno zrobiła bym wszystko...
          Kłamstwo to dla mnie jak uzależnienie od alkoholu...ale wiem, że z tego można wyjść...

          Pozdraawiam!



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: adam48   Data: 2009-07-16, 19:51:52               Odpowiedz

      mam nadzieję , że przeczytałaś post felki4. To jest to.
      A z drugiej strony brak autorytetu i zagubienie w rzeczywistości. Rozmowy nic nie dadzą bo są o szczegółach. Może znajdziesz w necie jakie POWINIEN MIEĆ cech charakteru Twój mężczyzna i wtedy przy Twojej pomocy zacznie wzrastać.
      Co prawda taka terapia działa w obie strony, więc życzę wytrwałości w pracy na sobą oddzielnie i razem.

      Pozdrawiam.



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: amurek   Data: 2009-07-17, 22:04:35               Odpowiedz

      Na początku kłamstwa wydają się nam nie istotne,czasami
      usprawiedliwiają,bo dotyczą błachostki,ale z biegiem czasu
      stają się dla nie których normą.Kłamią nawet kiedy nie ma takiej
      potrzeby bo to w nich tkwi.Wiem sama ,że nie zwracałam uwagi
      na drobne kłamstwa np.dzwoni ktoś do mego męża a on pokazuje
      że go nie ma.Lub opowiada coś komuś za każdym razem inną
      wersję i to wcale w ważnej czy istotnej sprawie.
      Nawet nie zorientowałam się sama jak sprytnie mnie okłamywał
      przez wiele miesięcy i był tak wiarygodny,że sama wierzyłam
      ze to prawda.Teraz mam HORROR.... Rozwalone małżeństwo
      po 29 latach i wiem,że nawet kochankę okłamuje a ona mu wierzy
      Czasami załuję ,że przy każdym nawet nieistotnym kłamstwie
      nie powiedziałam STOP.Jeżeli mozesz to za każdym razem
      reaguj i to stanowczo bo z biegiem czasu sama bedziesz okłamywać siebie.



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: amurek   Data: 2009-07-17, 22:09:18               Odpowiedz

      Na początku kłamstwa wydają się nam nie istotne,czasami
      usprawiedliwiają,bo dotyczą błachostki,ale z biegiem czasu
      stają się dla nie których normą.Kłamią nawet kiedy nie ma takiej
      potrzeby bo to w nich tkwi.Wiem sama ,że nie zwracałam uwagi
      na drobne kłamstwa np.dzwoni ktoś do mego męża a on pokazuje
      że go nie ma.Lub opowiada coś komuś za każdym razem inną
      wersję i to wcale w ważnej czy istotnej sprawie.
      Nawet nie zorientowałam się sama jak sprytnie mnie okłamywał
      przez wiele miesięcy i był tak wiarygodny,że sama wierzyłam
      ze to prawda.Teraz mam HORROR.... Rozwalone małżeństwo
      po 29 latach i wiem,że nawet kochankę okłamuje a ona mu wierzy
      Czasami załuję ,że przy każdym nawet nieistotnym kłamstwie
      nie powiedziałam STOP.Jeżeli mozesz to za każdym razem
      reaguj i to stanowczo bo z biegiem czasu sama bedziesz okłamywać siebie.



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: kordygarda@onet.eu   Data: 2009-07-17, 23:48:12               Odpowiedz

        tak masz rację najpierw to są malutkie klamstewka do których nie przywiązujesz wagi .Z czasem już nie możesz dojść do ładu nie wieżysz w cokolwiek w prawdę też...
        pozdrawiam



        • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

          Autor: meander   Data: 2009-07-25, 18:15:34               Odpowiedz

          ....jakbym czytała o swoim życiu i wszystkim przez co przeszłam...:( byłam w związku z facetem przez 8 lat, po czasie wyszło, że byłam notorycznie oszukiwana, w błahych sprawach i w dużych, nie wiem co było prawda a co kłamstwem. Rozstał się ze mną, powodów prawdziwych nie znam, za każdym razem przedstawiał inne. Mieszkamy nadal razem co nie jest dla mnie najłatwiejsze, gdyż chciałabym zacząć już nowe życie nie mogę na niego patrzeć, nie mogę już słuchać tego steku bzdur.Mogę mu tylko podziękować za to że podjął decyzję, że odchodzi, gdyż ja nie potrafiłam.....po ostatnim kłamstwie biedak nie mógł na mnie patrzeć, na zapłakaną, pijaną i w ataku paniki histerii czy też czymś innym oszukaną osóbkę.....nawet teraz po rozstaniu kiedy jest wolnym człowiekiem okłamuje mnie....po co??? dla mojego dobra?!! g... prawa przez te 8 lat zapracował sobie na to bym go nienawidziła. oczywiście w swojej naiwności kiedy biedak mówi mi że taki jest nieszczęśliwy i chyba ma depresję służę pomocą!!! a powinnam odpowiedzieć mu tak jak na to zasługuje! echhh co jest ze mną nie tak...
          kiedy zostanie nakryty na kłamstwie burzy się i atakuje mnie obraca kota ogonem....bo to ja jestem zła. tak jestem bo znosiłam to przez 8 lat. miłość zakłada nam niestety klapki na oczy i wszystko sobie zawsze jakoś tłumaczyłam.....jaka ja byłam głupia!!! Wiecie co? ja wiem że nawet jeśli powiem nie pakujcie się w związek w którym pojawiło sie kłamstwo nie uwierzycie będziecie tłumaczyli partnera, będziecie starali się to naprawić, wmawiać sobie nie nie mój Zbyszek taki nie jest, być może wam się uda, jednakże nie życzę nikomu tego przez co ja przeszłam tej manipulacji emocjonalnej, tego braku szacunku, KŁAMSTWA!!! szanujcie siebie jesteście o wiele bardziej wartościowi niż te podłe kłamczuchy. Przepraszam za mocne słowa ale tkwię w tym bagnie jeszcze (mówi że za tydzien się wyprowadzi ale mu nie wierze....a nie mogę go wyrzucić! nie będe wchodzić w szczegóły...skomplikowana sprawa) jest to świeże i emocje mną targają. Jednakże odnalazłam w sobie siłę, znieczuliłam sie na jego kłamstwa, chce mi się śmiać jaki żenujący jest. za każdym razem kiedy prosi o sex (bezczelny!) przypominam sobie co mi zrobił tzn. przez co przechodziłam gdy się dowiadywałam o kolejnym i kolejnym i kolejnym kłamstwie. za każdym razem kiedy udawał biednego baranka i chciał "wziąć mnie na litość" przypominałam sobie o najgorszych chwilach jakie mi sprawił. niedługo mam urodziny dokładnie 31.07 najlepszym prezentem jaki dostane będzie jego wyprowadzka OBY doszła do skutku. Jak miłość mnie zaślepiła! sprawiła iż stałam się niewidoma na oczywiste rzeczy. jak mogłam dać się tak oszukiwać! jestem na siebie zła....więc jeśli jesteście w podobnej sytuacji nie ciągnijcie tego!!! dla własnego zdrowia psychicznego. my na szczęście (w tej sytuacji) nie mamy dzieci (choć bardzo tego chciałam). Natomiast mamy kotkę, która już sie od niego odwróciła, nie reaguje na jego zaczepki gdy ja woła też nie podchodzi nie wita się z nim......jest mądrym zwierzakiem :) a dzięki niej przetrwam samotne chwile, które na pewno sie pojawią po jego wyprowadzce. pozdrawiam i wszystkim tym którzy zastanawiają sie co robić siły zerwania z tym koszmarem!



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: Margarethe   Data: 2009-11-29, 14:36:50               Odpowiedz

            Dzien dobry,przechodze dokladnie to o czym mowisz.Wizyta u psychologa-moja,moze to ja jestem nienormalna,poniewaz tego nie toleruje dluzej??..



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: wera30   Data: 2010-04-25, 11:04:33               Odpowiedz

            Dzięki wszystkim że takie fora istnieją, dzięki temu ja tez przejrzałam na oczy. Jestem facetem już prawie 7 lat i tez mnie okłamuje, wymyśla różne historie tylko na nic nie ma dowodu a powinien mieć jakieś dokumenty, że coś załatwia czy pokwitowania, a on ciągle tylko się wykręca że przyjdzie pocztą ,że wszyscy winni zawalili sprawę a on tyle usprawiedliwień zawsze ma, że już nie wnikam od pewnego czasu, żyję swoim życiem i zastanawiam się kiedy mu powiedzieć dosyć wynoś się. Przechodziłam różne stany emocjonalne od wściekłości do bezsilności przez załamania a teraz już jestem trochę silniejsza a to dzięki temu że znalazłam takie stronki w necie. Mój facet wyjeżdża do pracy do Niemiec i takie rozłąki są bardzo dobre bo wtedy na chłodno mogę wszystko przemyśleć i przeanalizować. Ja pewnie dużo jeszcze nie wiem bo tylko niektóre listy od komorników do mnie docierają( ale on oczywiście ma zawsze na wszystko usprawiedliwienie, że to jest pomyłka, że wszystko wyjaśni, a gdy po jakimś czasie pytam co z tą sprawą to oczywiście mówi, że już ok załatwione i tak ze wszystkim ) bo on nie jest u mnie zameldowany ma meldunek w innej miejscowości, ale już przestałam się tym denerwować bo wiem że muszę ten związek zakończyć, bo to nie ma sensu. Dobrze , że nie mamy ślubu, ale straconych lat to już nikt nie wróci. I jeszcze jedno chciałam dodać, że jest on człowiekiem w codziennym obcowaniu bardzo kochającym, czułym, troskliwym, w domu jak jest to potrafi wszystko zrobić i dlatego te związki czasami trwają tak długo. Tak długo dajemy sobą manipulować. Ale z czasem straciłam do niego zaufanie nie mogę już na niego patrzeć, nie mogę znieść jego czułych słówek i dotyku. Dziewczyny jak już raz zostałyście oszukane, to będzie kolejny i kolejny. U mnie tez były kłótnie , obietnice i dalej jest to samo. Trzymajcie się.



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: wera30   Data: 2010-04-25, 12:20:23               Odpowiedz

            I jeszcze nie dodałam jednego , mój facet przedstawia się w takim świetle jakby wszystko się sprzysięgło przeciwko niemu a on taki niewinny i bezradny. I tak to potrafi ze szczegółami na poczekaniu wymyślać, że mi oczy z orbit po prostu wychodzą. Po prostu urodzony aktor. Gdyby oszukiwał tylko mnie, to pomyślałabym, że jest taki wyrachowany, ale on oszukuje wszystkich, przez to ma ciągle kłopoty i nieprzyjemności.
            Wyciągam jeszcze jeden wniosek, wszystkie jego kłamstwa mają 2 zadania : jedno to takie żeby wszyscy widzieli jaki on to jest zaradny i że nie ma rzeczy niemożliwych, on wszystko załatwi różnym ludziom wiele naobiecywał. A gdy Ci ludzie wydzwaniali do niego o te sprawy to wtedy już zaczynały się schody i wymyślał powody które stawały mu na drodze i robił z siebie okropnego pechowca. Normalnie szok. 2 zadanie to wymyślanie różnych historii dla zysku finansowego i to jest dużo bardziej niebezpieczne.
            Przez co traci znajomych, kolegów i oczywiście na dłuższą metę to żadna kobieta z nim nie wytrzyma. ( ja jestem jego 3-cią)



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: Anuleczek1   Data: 2010-05-11, 15:02:30               Odpowiedz

      Witam,
      Ja jestem w związku małżeńskim 21 lat. Mamy troje dzieci, od trzech lat zorientowałam się że mój mąż mnie okłamuje w finansowych sprawach. Długo by opowiadać. W skrócie, to nie znałam swojej własnej sytuacji finansowej. Nie mieliśmy wspólnego konta, tak więc mógł mi opowiadać ile to on zarabia, a zwyczajnie brał kredyty, sprytnie przejmował pocztę informującą o zaległościach. Jak jakichś bank dzwonił do domu to mówił w mojej obecności że właśnie dziś zapłacił. Gdy się zorientowałam że coś jest nie tak, przysiągł mi na moje życie że już nie ma zaległości, a potem się okazało że np kilkanaście tysięcy trzeba zapłacić do ZUS i komornik usiadł na pensje. To nie koniec wyliczania i tak mogłabym jeszcze długo. Na pozór mój mąż sprawia wrażenie że jest bardzo dobry, moi znajomi mają zdanie że mam szczęście mając tak przystojnego i dobrego męża. A ja już nie mogę na niego patrzeć na człowieka który nie potrafi porozmawiać o sprawach trudnych face to face, tylko o jakichś ptaszkach które ćwierkają na drzewach i takie tam. Po długim czasie odkrywania jego wyczynów postanowiłam że nie będę siedzieć cicho i powiedziałam to swojej siostrze, nie mogę siedzieć cicho i dusić tego w sobie a on będzie dalej taki złociutki. Nie mogę powiedzieć że ja nigdy nie wzięłam kredytu. Jeśli już wzięłam to kredyt na zakup jakiejś rzeczy np TV i takie tam drobne, ale nie miałam pojęcia o jakichś potajemnych jego kredytach i nie wliczałam jakichś innych kosztów. Ja swój kredyt spłacam regularnie i nie biorę nowego póki nie spłacę starego. Ale teraz oczy mi się otwierają i widzę ile zarabia bo wymusiłam u niego o wejście na konto w necie i wiem co ile. Nie wiem co mam robić, jak żyć. Nie potrafię mu wybaczyć że tak bez wysiłku postawił swoje słowo na szali o moje życie, myśląc że co ?? nie wyda się?. żyć z człowiekiem który nie ma honoru, dumy i słowa które dla mnie jest ważniejsze od wszystkich pieniędzy. Jestem zdruzgotana i nie wierzę już w żadną poprawę z jego strony , bo zwyczajnie mu nie uwierzę już w nic.



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: czara   Data: 2010-05-11, 22:45:44               Odpowiedz

        Jak to dla mnie znajomo brzmi.....
        Odczucia również mam te same....
        Jak dalej żyć?



        • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

          Autor: zraniona55   Data: 2010-07-30, 19:46:24               Odpowiedz

          Witam, piszę tu po raz pierwszy. dwa dni temu rozstałam się z kimś bardzo dla mnie ważnym we wrześniu byłyby dwa lata..jest mi strasznie źle..chodzę i ciągle płaczę...Wiem,że dobrze zrobiłam,bo nie mogłam już mu ufać..kłamał tak często..sama nie wiedziałam już kiedy mówi prawdę,a za ostatnie kłamstwo przez,które musiałam odejśc nawet nie przeprosił..zero skruchy..wyobrażałam sobie,że zacznie błagać o wybaczenie jednak tak nie było..chciałabym myśleć,że to lepiej,że tak się nie stało,bo wtedy pewnie bym zmiękła i wybaczyła..nigdy nie zapomnę sytuacji w której okłamywał własną matkę,czułam się źle,że muszę być świadkiem tej sytuacji wiedziałam,że robi źle jednak chciałam zostać lojalna wobec niego..kłamał odwracając kota ogonem..nagle zrobił z siebie ofiarę pamiętam,że byłam w szoku i właśnie przez te scenę,którą wtedy widziałam uświadomiłam sobie,że gdy przede mną się tłumaczył zachowywał się podobnie.
          Dziwie się sobie przez ostatnich kilka miesięcy widywaliśmy się bardzo rzadko wtedy czułam się strasznie samotna teraz też jestem sama,a jest mi nieporównywanie bardziej źle...



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: fatox   Data: 2010-07-30, 20:42:47               Odpowiedz

            Dobrze zrobiłaś, że zerwałaś z kłamcą. Sama jak piszesz byłaś świadkiem jego kłamstw i on się w tym nie zmieni. Nie mniej wyrzutów i pomyśl, że on okłamując ciebie z czego zdawałaś sobie sprawę przyzwalałaś mu jednocześnie na niszczenie swojej godności. Człowiek który kłamie jest niewiarygodny i nie zasługuje absolutnie na zaufanie lecz na pogardę.



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: zraniona55   Data: 2010-07-30, 22:30:26               Odpowiedz

            Tylko,że jest strasznie ciężko..nienawidzę siebie za to,że mam nadzieję,że do mnie zadzwoni..chcę juz o nim zapomnieć...



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: gosiaczek2555   Data: 2012-02-02, 11:08:37               Odpowiedz

            Witam!
            Ja równiez byłam przez 3 lata w ziązku z męzczyzna który mnie okłamywał.Wiele razy zmieniał prace nigdy nie pracował dłuzej niz pare miesięcy.Zostawiłam go bo ktoś powiedział mi ze handluje narkotykami.Mamy dziecko którym nie chciał sie zajmować nawet pobawić.Jest mi cięzko bo go kochałam i ufałam.Potrafił szybko zjednywac sobie ludzi.Gdy rozstalismy sie on po 2 miesiacach był już z inna i teraz bedzie miec z inna dziecko.



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: Amina   Data: 2010-07-31, 00:41:29               Odpowiedz

      alicya ,
      notoryczne kłamstwa to jeden z objawów psychopatii. Nie chcę Cie do końca martwić, ale za moment mogą wyjść kolejne jej symptomy byćmoże jeszcze trudniejsze do zniesienia. Zresztą już kłamstwa są zapewne bardzo przykre. W końcu nie wiesz czy nie jesteś zdradzana, skoro on potrafi tak gładko kłamać i ma bardzo absorbującą pracę.
      Nie wiem ile masz lat, ale domyślam się że jestes jeszcze młodą osobą i masz szansę na stworzenie czegoś zdrowego z innym meżczyzną. Ja rozstałam się z podobnym osobnikiem 2 tyg.temu i czuję ulgę, że już nie muszę zastanawiać się czy to co słyszę, te urocze słowa, nie sa kłamstwem.

      Pozdrawiam,

      A



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: Amina   Data: 2010-07-31, 00:50:09               Odpowiedz

        Ooo teraz dopiero spojrzałam na datę założenia wątku- to było 4 lata temu. Ciekawe co zadecydowała alicya. Czy jest nadal z tym gosciem, byćmoże jako żona i matka czy ułozyła sobie życie z kimś zupełnie innym.



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: halle   Data: 2010-08-18, 08:36:28               Odpowiedz

      Witam..ku przestrodzej ..słów kilka.Mąż z którym się rozwiodłam , też był notorycznym kłamcą a to między innymi było powodem rozstania.Niestety historia się powtarza ,ale tym razem z synem lat 22 ..kopia tatusia.Czy trzeba czy nie trzeba kłamie ,myślę ze odziedziczył to w genach.Tak więc jak widzisz , związanie się z kimś takim, nieżadko ma daleko idące konsekwencje :(



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: mama79   Data: 2010-09-05, 20:31:22               Odpowiedz

        WITAM
        Mam podobny problem.Jesteśmy razem juz ponad 10 lat,mamy dziecko.Kłamstwa mojego partnera zaczeły się od samego poczatku naszego związku.Były to błachostki,kłamstwa bez sensu,nawet nie wiem dlaczego i własciwie po co kłamał.Jeszcze pare lat temu kiedy,wychodziło wszystko na jaw smiałam się z tego,że to takie głupie.Kiedy rozmawialismy na ten temat,on zawsze sie tłumaczył,że sam nie wie po co kłamie.Nigdy mu nie gderałam nad głową,nigdy nie trułam,zawsze chciałam wszystko wyjasnić i porozumiec się.Najgorsze jest to,że kłamstwa zdarzaja się coraz częsciej i są o wiele poważniejsze.Zaczełam zwracać uwage na jego reakcje i widze cos co mnie niepokoi.On kłamie prosto w oczy i widze,że przychodzi mu to z ogromną łatwością.Nawet nie potrzebuje chwili zastanowienia jakie kłamstwo wymyślić,najpierw rzuca kłamstwem a dopiero po chwili orientuje się,że skłamał.Nie wiem dokładnie jak to wyjaśnić.
        Jakiekolwiek rozmowy nic nie dają,na drugi dzień jest powtórka.Po co rozmawiać,prosić,mówić o swoich uczuciach jesli nic nie dociera.Ja juz nie mam siły.
        Zawsze kiedy rozmawiamy o naszych planach,coś ustalamy on się na wszystko zgadza nawet przyznaje mi racje,a jak przychodzi co do czego on natychmiast zmienia zdanie i robi nie tak jak ustalilismy tylko stawia na swoim.Ja nie mam kompletnie przez to wpływu na swoje życie.Kiedy coś mi obiecuje to nigdy się nie wywiazuje ze swojej obietnicy.

        Jest miliony kłamstw które odkryłam przypadkowo.Nie mam do niego juz cierpliwości.Nie da sie tego znosic na dłuższą mete.Mam ochote go zostawić,bo odnosze wrażenie,że żyje u boku aktora,który cały czas sie mna bawi.

        Czy jest ktoś,kto mi pomoże?



        • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

          Autor: agago   Data: 2010-10-08, 01:16:38               Odpowiedz

          Ja jestem już na skraju zupełnego załamania i dziś po raz pierwszy piszę o tym problemie.
          Wcześniej nie szukałam, nie wiedziałam, że konfabulowanie mojego męża może być chorobą.
          Moją też, bo zmieniłam się w kłębek nerwów, boję się już własnego cienia i tylko dzieci stawiają mnie czasem do pionu, choć je także bardzo zaniedbałam.
          Zresztą - choroba czy nie - ja jestem jej ofiarą.
          A było tak, że to ja 7 lat temu pochyliłam się nad nim, nad jego "niedolą", nad tym, że był sam na świecie z długami i mieszkał kątem u znajomych służąc im za popychadło.
          Złożyłam w jego ręce (idiotka) całe moje życie i życie trojga moich dzieci.
          Teraz jestem wykluczona ze społeczeństwa, mam długi, nie mam domu i będę szczęśliwa, jeśli nie skończy się to dla mnie kryminałem, bo mój mąż nie miał skrupułów przed zaciąganiem na mnie długów (sam już nie mógł bardziej się zadłużyć).
          Zauważyłam jedną prawidłowość czytając Wasze posty. Niemal wszyscy mitomani doprowadzają rodzinę do długów i ogromnych problemów finansowych.
          Moja rodzina nie jest wyjątkiem.
          Ale długi to nie wszystko.
          Brak oparcia, brak poczucia bezpieczeństwa. Takiego kobiecego (mąż nigdy mnie nie obronił w żadnej sytuacji), za to tchórzostwo, brak odwagi cywilnej pokazuje na każdym kroku.
          Brak szacunku, bo w swoich kłamstwach opowiadanych znajomym umieszcza już mnie i wymyśla historie z moim udziałem opowiadając je w mojej obecności.
          Liczy na moją lojalność, a ja jestem zażenowana. Opowiada rzeczy wyssane z palca zupełnie bez potrzeby (tzn. domyślam się, że ma potrzebę dowartościowania się przed ludźmi).
          Pytam go, czemu notorycznie kłamie, a on nie wie, nie widzi problemu.
          Odpowiada wtedy, że ja go też okłamałam na początku znajomości i za każdym razem daje ten sam przykład (bo nie wyspowiadałam się uczciwie od razu ze swojego życia).
          Tłumaczyłam do tej pory, że w małżeństwie, w przyjaźni nie ma miejsca na kłamstwa, ale za każdym razem ma na twarzy wymalowany brak zrozumienia, puste spojrzenie, nie wie o co chodzi, o co ja się czepiam.
          Mówiłam, że sam siebie okłamuje, a on: i co z tego?
          Jestem przerażona, bo wiem, że w życiu tak sobie nagrabił, że ma tylko mnie i moje dzieci, a mimo to nie jest wobec nas uczciwy i szczery.
          A może on jest z tych, którzy potrzebują "żywicieli", żeby ich wyssać do głębi duszy i zostawić już niepotrzebnych?
          I jeszcze jedno: ugrzeczniony i nad wyraz układny do obcych, przemiły i uczynny dla znajomych (dopóki nie zadłuży się u nich i nie zerwie kontaktu po angielsku), zdawałoby się, że skromny, miły, cichy i uśmiechnięty od rana do nocy.
          Ale dla mnie ma od jakiegoś czasu tylko krzyk, gestykulowanie, nerwy, syczenie. Jest wiecznie zirytowany moim zachowaniem, niecierpliwy, apodyktyczny.
          A ja już mu w nic nie wierzę, bo kłamie w duperelach (np.że nie oddzwonił do sąsiada, choć oddzwonił)i w istotnych sprawach.
          Nie mam już siły.
          Nie proszę o pomoc, bo chyba niewiele osób tu zagląda.
          Muszę sobie jakoś poradzić. Nie mam nikogo, oprócz dzieci.
          I dla nich muszę...












          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: agunia75   Data: 2010-10-08, 03:30:10               Odpowiedz

            Ja tutaj zagladam od wczoraj :) Nie wiem co ci poradzic ale ci wspolczuje. Widac wiele osob ma bardzo podobne problemy ze swoimi mezami czy zonami. Moj maz ma ten sam klopot z kolega w pracy a brat z narzeczona. Tez staramy sie z tego jakos wydostac bo nas to niszczy. Moj maz teraz mi mowil, ze jest wycienczony bo ma zawsze dodatkowa prace bo ciagle musi sie uzerac z kolega o byle co.



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: rybbkka   Data: 2011-02-25, 16:49:55               Odpowiedz

            jak ja współczuję tym dzieciom których życie złożyłaś w ręce chorego człowieka....przecież one będą miały złamane życie i za dzieciństwo na pewno ci nie podziękują!!
            a ty pewnie będziesz się zastanawiać czemu schodzą na złą drogę.
            trwaj przy nim do końca świata przecież swój do swojego ciągnie tylko człowiek równie wybrakowany może "trwać" przy takim chorym człowieku jak twój mąż.



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: rybbkka   Data: 2011-02-25, 16:53:12               Odpowiedz

            post do agago.
            samo stwierdzenie złożyłam w jego ręce życie swoje i moich trójki dzieci świadczy jaką jesteś zaburzoną osobą.



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: agunia75   Data: 2010-10-08, 02:21:31               Odpowiedz

      Wiesz co, ja sie zastanawiam czy to nie jest manipulacja z jego strony. Mowie to tylko dlatego bo moj maz pracuje z kolega, ktory robi dokladnie to samo. CIagle klamie, nawet wlasnie w tych najmniejszych sytuacjach. Zarowno meza jak i mnie zaczelo to najpierw denerwowac, ale teraz czujemy sie juz wykonczeni psychicznie jego ciaglym zachowaniem jakby sie bawil w kotka i myszke. DLa przykladu, kiedy maz umawia sie z nim gdzies w jakims miejscu na spotkanie, jego znajomy sie zgadza. NA drugi dzien, przed samym spotkaniem dzwoni co 10 minut i zmienia zdanie co do tego gdzie maja sie spotkac, kto kogo odbierze i skad, raz maja sie spotkac w ich biurze, potem u nas w domu, potem nagle on sie spozni i daje nam znac, potez znowu dzwoni, zeby powiedziec, ze ja mam zawiezc meza, i na minute przed wyjsciem mowi, ze tez bedzie w biurze. A jak tam pojedziemy to jego nie ma! To jest jakas patologia chyba. I to sie dzieje codziennie z kazda mala sprawa. Doslownie nie mozna sie z nim umowic, nic nie mozna zdzialac.

      Nie wiem jak to jest u ciebie, ale ten kolega ma tez tendencje do super kontroli wszystkiego i wszystkich i jest okropnym manipulatorem. Wyglada mi na to, ze on caly czas zyje w klamstwie, zeby zamydlic ludziom oczy. Nikt w mojego meza pracy nie wie co on tak naprawde robi albo gdzie jest. NArzuca tez swoje zdanie i poniza mojego meza. Moj maz sie nie daje, ale jest tym juz bardzo wyczerpany. Innym przykladem jest to, ze on ciagle klamie, ze cos zrobi, albo ze jakas profesjonalna firma ma cos dla nich wykonac, to on po cichu sam to robi i robi to zle. A poza tym zawsze wszystko robi na ostatnia chwile i ciagle sie spoznia, chociaz wyglasza wrecz, ze moj maz musi byc w tym i w tym miejscu na czas. Doslownie nie ma rzeczy, o ktore nie trzeba go wymuszac. Moj maz przestal sie z nim komunikowac, ale z tego potem wynika brak jego produktywnosci. Moj maz nawet nie moze z nim normalnie rozmawiac, ani zadawac pytan bo sa one przez niego jakos tak dziwnie omijane, nigdy nie ma konkretnej odpowiedzi z jego strony. A jak maz zapyta sie jeszcze raz bo nie rozumie, to on zaczyna unosic glos. Ten czlowiek jest bardzo meczacy. Nie wiemy jak mamy z nim postepowac.

      Jestem ciekawa jak to wyglada u ciebie? Czy twoj mezczyzna tez moze ma zadatki na manipulatora czy jest po prostu leniem i nie chce nic robic?



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: 4lapy   Data: 2010-10-08, 15:10:23               Odpowiedz

        cos musi w tym byc widze wiele podobienstw.

        *obiecanki cacanki.Umawia sie w jakiejs sprawie ze znajomymi i dalej nic w tym kierunku nie robi.A czesto sam wychodzi z propozycja!
        *czasami wychodzi z propozycja ktora juz na starcie nie jest mozliwa do zrealizowania i on o tym dobrze wie!ale mimo to proponuje.
        * zawsze ma racje nawet jak tej racji nie ma.
        *klamstwa dotyczace rzeczy malo waznych jak i naprawde waznych.
        * nieslownosc. To ze komus cos obiecal i nie dotrzymal slowa nie robi na nim wrazenia.
        * umie tak zakrecic czlowiekiem ze nawet ten ktory zostal przez niego wystawiony ponownie zawierza
        *zlosliwosc
        *niepunktualnosc
        *wymagajacy
        *despotyczne zapedy
        *status posiadania bardzo wazny, a przy tym rozrzutnosc.
        *kontorla wszystkich i wszystkiego. Tylko jego nie mozna kontrolowac. Wszyscy ze wszystkiego maja sie spowiadac tylko nie on.



        • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

          Autor: 4lapy   Data: 2010-10-08, 15:17:21               Odpowiedz

          a dodam
          "latwosc" zaciagania zaobowiazan finansowych ( zupelnie bez pomyslunku ), za plecami. Oraz podejmowanie istotnych decyzji finansowych bez konsultacji.



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: 4lapy   Data: 2010-10-08, 15:26:45               Odpowiedz

            zlosliwosc tez tutaj jest bardzo wazna.

            kiedys uslyszal ze nawet ptak nie s*ra we wlasne gniazdo.
            Zlosliwosc skierowana na czlonkow swojej rodziny...okropienstwo.



    • Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: Wilhelm   Data: 2010-11-04, 16:31:28               Odpowiedz

      Witam!

      Piszę, ponieważ podobny problem już od wielu lat pojawia się u mnie w pracy. Problem jest dosyć uciążliwy a ostatnio po prostu niebezpieczny.

      Pani A. notorycznie , ciągle kłamie , mówi prawdy niepełne , manipuluje słowami , oszukuje , powołuje się na tzw. autorytety lub rozmowy z przełożonymi , których to rozmów nie było.

      Bez problemu kłamie uśmiechając się prosto w oczy, a nawet w czasie zwykłych niezobowiązujących służbowych rozmów telefonicznych wtrąca fragmenty, które są albo manipulacją albo kłamstwem.

      Chcę podkreślić, że to nie odbywa się na zasadzie że "plotkuje". To zawsze są celowe i "świadome" działania, by coś dla siebie ugrać lub kogoś zdyskredytować. I są to działania "ciągłe". Niezależne od jej aktualnych sympatii i antypatii, obrony siebie itd. Powtarzam, jest to na przestrzeni ostatnich lat działanie ciągłe.

      Oczywiście można by mówić o stosowaniu technik manipulacyjnych z jej strony. Tylko, że niepokojące jest jej działanie niemal samobójcze. Skala tego zjawiska prędzej czy później może spowodować, że i jej i osobom, które z nią współpracują będą groziły sankcje prawne.

      Z drugiej strony jej kłamstwa i oszustwa np. w rozliczaniu godzin pracy są ciągle "chronione". Wybuchają pojedyncze skandale mniejsze lub większe, ale znowu korzystając ze swoich umiejętności zawsze wychodzi obronną ręką np. chroniąc się pod skrzydłami innego lub kolejnego szefa , fałszując papiery w których wszystko się zgadza , kłamiąc w żywe oczy i odwracając o 360 stopni "prawdę" itd.

      Wydaje się to wręcz nieprawdopodobne, jednak tak się ciągle, nieustannie dzieje. Wchodzą w grę pewne układy nieformalne, które wykorzystuje równocześnie narażając osoby ją chroniące na konsekwencje. Te osoby jednak dosłownie jak zaczarowane jedzą do pewnego czasu jej z ręki, aż są tak mocno związane nieformalnie, że nie mogą jej się "pozbyć".

      W rozmowach nieformalnych mówią wprost, że należałoby ją "wyp********" ale są bezradne.

      Po paru ostatnich historiach zacząłem się zastanawiać, czy ta osoba po prostu nie jest chora, bo przecież ma dzieci, partnera i jakoś z nimi chyba "normalnie" żyje. Nie znam się na problemach psychiatrycznych, ale dla mnie takie ciągłe życie w kłamstwie i radzenie sobie z tym, by się nie zgubić wydaje się "nienormalne", "niezdrowe".

      Tak jakby ktoś miał drugą naturę?

      Jeżeli ktoś mógłby podzielić się swoją wiedzą lub oceną takiej osobowości to bardzo proszę. I nie chodzi mi o ocenę moralną , dobra czy zła lub ocenę prawną takich zachowań zawodowych.



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: mamasyna   Data: 2011-02-25, 00:06:37               Odpowiedz

        Wszyscy tu mówią o związku z patologicznym kłamcą i radzą zerwać. Ja mam syna kłamcę i muszę coś z tym zrobić bo przecież go nie zostawię. Zastanawiam się gdzie popełniłam błąd. Potrafi patrzeć mi prosto w oczy i kłamać wiedząc że ja znam prawdę. Początkowo myślałam że taki wiek, sama przecież nieźle zmyślałam jak byłam mała. Później kładłam to na karb dorastania. Teraz już jest pełnoletni i coraz bardziej kłamie. I tak jak tutaj opisujecie z błahych powodów. Rozmowy nie pomagają. Nie wiem co mam robić? Gdzie szukać pomocy?



        • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

          Autor: manna1   Data: 2011-02-25, 10:40:45               Odpowiedz

          http://www.poradnikzdrowie.pl/eksperci/pytania/klamstwa-mojej-corki/4017/1/



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: mamasyna   Data: 2011-02-25, 11:34:43               Odpowiedz

            dzięki, niestety nie jest to tak prosta sytuacja. :(



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: manna1   Data: 2011-02-25, 11:42:40               Odpowiedz

            Syn jest dorosły, tak?
            Radziłabym :
            1. zaakceptować Wszystkie zachowania /jeśli wraca późno to niech wraca/ Jak wróci, to będzie/
            2. nie krytykować, nie robić uwag - nigdy!!
            3. nie zadawać pytań, na które mógłby skłamać /nie pytać gdzie był/
            4. unikać wszystkich sytuacji, które prowokują do kłamstwa,
            I po jakimś czasie podjąć próbę rozmowy, pokazać mu, że bez kłamstwa można żyć...
            Ja nie wiem, czy się uda, czy jednak jedyną radą nie jest specjalista...
            Ale próbujmy...
            Może jeszcze ktoś coś doradzi, a Ty próbuj!!
            Pozdrawiam
            napisz coś wiecej, jeśli możesz...



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: mamasyna   Data: 2011-02-25, 15:36:49               Odpowiedz

            Skończył właśnie 18 lat więc w sensie prawnym jest dorosły. jestem może przewrażliwiona ale miałam w rodzinie alkoholika i te kłamstwa osoby uzależnionej są mi doskonale znane. Mój syn nie jest uzależniony, owszem zachłysnął się odrobinę dorosłością ale nie to jest problemem. Jak był mały nie chciał jeść więc kłamał i kombinował przy każdym posiłku. Tak to się zaczęło. Oczywiście trudno było nie wpadać w histerię kiedy trzylatek nie je cały dzień, ale to niejedzenie było większym problemem niż to że korzystając z mojej chwilowej nieuwagi wyrzucał jedzenie za okno. Kłamstwo usprawiedliwione wydaje się mniejszym złem. To samo przekładało się na jego naukę a raczej jej brak, zachowanie w szkole, czy obowiązki domowe. Zawsze sobie te kłamstwa tłumaczyłam za niego. A one narastały lawinowo. Idę na wywiadówkę - pytam: Usłyszę jakieś niespodzianki? - No co ty same dobre oceny mam!!! Oburzenie. Wracam. Masz same jedynki, to są te dobre oceny? -To niemożliwe, Pani musiała się pomylić. To jest sytuacja rutynowa od podstawówki. inna sytuacja: Posprzątaj pokój bo będziemy mieli gości.- ok. Wieczorem. - posprzątałeś? Tak, całe popołudnie sprzątałem. Wchodzę do pokoju i widzę że tony śmieci, kurzu itp.
            jeszcze inna: Coś brałeś bo masz powiększone źrenice? Nic nie brałem, jak mi nie wierzysz możesz mi test zrobić. Robię więc test i wychodzi pozytywny. 2 h temu mówiłeś że nic nie brałeś, a z testu co wynika? Że paliłem trawke, ale ja tylko przebywałem wśród palących.


            To takie najdrastyczniejsze momenty w których patrzył mi prosto w oczy i kłamał wiedząc że kłamstwo tylko pogorszy sprawę. zachowuje się jak osoba uzależniona ale nie jest ( incydent z trawką był jednorazowy). Chyba że od komputera :)
            boje się jednak że te kłamstwa mogą mu ułatwić stanie się nałogowcem.

            Czy ja wariuje?



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: mamasyna   Data: 2011-02-25, 16:15:25               Odpowiedz

            Skończył właśnie 18 lat więc w sensie prawnym jest dorosły. jestem może przewrażliwiona ale miałam w rodzinie alkoholika i te kłamstwa osoby uzależnionej są mi doskonale znane. Mój syn nie jest uzależniony, owszem zachłysnął się odrobinę dorosłością ale nie to jest problemem. Jak był mały nie chciał jeść więc kłamał i kombinował przy każdym posiłku. Tak to się zaczęło. Oczywiście trudno było nie wpadać w histerię kiedy trzylatek nie je cały dzień, ale to niejedzenie było większym problemem niż to że korzystając z mojej chwilowej nieuwagi wyrzucał jedzenie za okno. Kłamstwo usprawiedliwione wydaje się mniejszym złem. To samo przekładało się na jego naukę a raczej jej brak, zachowanie w szkole, czy obowiązki domowe. Zawsze sobie te kłamstwa tłumaczyłam za niego. A one narastały lawinowo. Idę na wywiadówkę - pytam: Usłyszę jakieś niespodzianki? - No co ty same dobre oceny mam!!! Oburzenie. Wracam. Masz same jedynki, to są te dobre oceny? -To niemożliwe, Pani musiała się pomylić. To jest sytuacja rutynowa od podstawówki. inna sytuacja: Posprzątaj pokój bo będziemy mieli gości.- ok. Wieczorem. - posprzątałeś? Tak, całe popołudnie sprzątałem. Wchodzę do pokoju i widzę że tony śmieci, kurzu itp.
            jeszcze inna: Coś brałeś bo masz powiększone źrenice? Nic nie brałem, jak mi nie wierzysz możesz mi test zrobić. Robię więc test i wychodzi pozytywny. 2 h temu mówiłeś że nic nie brałeś, a z testu co wynika? Że paliłem trawke, ale ja tylko przebywałem wśród palących.


            To takie najdrastyczniejsze momenty w których patrzył mi prosto w oczy i kłamał wiedząc że kłamstwo tylko pogorszy sprawę. zachowuje się jak osoba uzależniona ale nie jest ( incydent z trawką był jednorazowy). Chyba że od komputera :)
            boje się jednak że te kłamstwa mogą mu ułatwić stanie się nałogowcem.

            Czy ja wariuje?



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: manna1   Data: 2011-02-25, 22:54:26               Odpowiedz

            mamasyna
            załóż oddzielny wątek, więcej osób Ci odpisze.
            rozumiem, że alkoholikiem jest Twój mąż, tak?
            poczytaj o DDA.
            To, że kłamie - prosto w oczy, to wygląda na brak szacunku, niestety. To nie jest próba ukrycia czegoś, tylko odpowiada byle co, przecież wie, że za chwilę się wyda i ma to w nosie. Nie ponosi konsekwencji swoich czynów.
            Powiedz mu wyraźnie, że nie życzysz sobie takich zachowań.
            Pozdrawiam



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: JuzNieWiem92   Data: 2011-02-25, 19:19:38               Odpowiedz

      witam. Jestem 18 letnim chłopakiem i mam taki sam problem tylko że z dziewczyną 16 letnią... Mowi coś a robi inaczej, Mowi że nie chce czegoś a za chwile robi to.. albo mowie ze chce tego czegoś.
      Mowi że czegoś nie robiła a pozniej okazywało sie ze robiła,
      Też mnie to okropnie denerwuje... Zwłaszcza ze nie sam nie kłamie i nieznosze kłamstwa.. nawet najmniejszego i najgluszpego bo ja wole prawde...
      i tez poswiecilismy wiele godzine na temat tego zeby nie klamala nie krecila itd. i równiez są obietnice ktore konczą sie tylko na słowach..
      tyle ze ja z nia jestem 3 miesiące w zasadzie to teraz nie jestesmy.. bo juz jej nie wierze w jej slowa po tym wszystkim co opisałem w Forum . Prosze o pomoc. Mam problem w zwiazku..
      i tez pprosze o pomoc. przeczytanie i pomoc.

      A czy to jest choroba nie wiem..
      Ale rozumiem Twoją irytacje.



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: Kuleczka   Data: 2011-02-26, 15:05:53               Odpowiedz

      Ja kłamałam. Może nie notorycznie, ale wiele razy, w większości były to mało ważne sprawy, czasem ważniejsze.

      Na początku było to usprawiedliwianie błędów jakie popełniłam, a potem spodobało mi się ubarwianie rzeczywistości, ale nie dotyczyło spraw istotnych. Zmyślałam dlatego, że po jakimś zdarzeniu zauważyłam dysonans pomiędzy tym, co odczuwałam i jak postrzegłam sytuację, a tym co tak na prawdę się stało. Wydawało mi się to mało atrakcyjne - za mało zabawne, dramatyczne itp. Jakoś w trakcie opowiadania czegoś nagle okazywało się, że lepiej będzie brzmiało jak powiem tak, a nie inaczej i to nada więcej koloru, dzięki czemu będę mogła wywołać silniejsze emocje. Przynajmniej takie jest moje heurystyczne wytłumaczenie.

      Jakiś czas temu zauważyłam, że weszło mi to w krew i bardzo ciężko się tego pozbyć. Teraz staram się przyjmować rzeczywistość taką jaka jest i przekazywać relacje ze zbyt mało śmiesznych zdarzeń nie koloryzując.
      Czuję odpowiedzialność za to co mówię i uważam, że nie powinnam przeinaczać rzeczywistości ze względu na zbyt szarą jej stronę.

      Dzięki wątkowi wiem, jak ludzie postrzegają kłamców i cieszę się, że u mnie kłamstwo nie rozprzestrzenia się.

      Uważam, że kłamca nie zmieni się jeśli tego nie chce. Nawet jak obiecuje komuś, że to zrobi, to zawsze może skłamać.



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: banita   Data: 2011-03-19, 08:10:29               Odpowiedz

        Kłamstwo jest chorą, którą można leczyć!!!!!!
        Podziwiam chorobliwą solidarność w wypowiedziach, co co tu wyczytałem, jest żałosne, ludzie zastanówcie się co wy piszecie....najprościej napisać "ZOSTAW GO, ZNAJDZIESZ SOBIE INNEGO itp" Jest to jeden z nałogów z którym da się walczyć i można go leczyć.
        parę przykładów
        CZY NAŁOGOWY ALKOCHOLIK
        HAZARDZISTA
        UZALEŻNIENIE OD INTERNETU
        UZALEŻNIENIE OD GIER
        sądzicie że ci ludzie też są skreśleni? nie mają żadnych perspektyw?
        pozdrawiam wszystkich pozytywnie myślących
        ____________________________________________
        "nikt nie jest idealny"



        • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

          Autor: janna651   Data: 2011-04-12, 16:12:12               Odpowiedz

          Tak, z uzależnień można się wyleczyć tylko, że nie można kogoś wyleczyć, jeśli sam uzależniony nie chce walczyć z nałogiem, nikt tego za niego nie zrobi.

          Więc jeśli mąż nie będzie chciał zerwać z nałogiem, który niszczy również moje życie, który zagraża psychicznemu lub fizycznemu zdrowiu mojemu lub moich dzieci - odejdę.

          Będę się z nim solidaryzować z daleka, może nawet nadal kochać, będę pamiętała, że jest chory i tak o nim będę mówić dzieciom, nie skreślę go jako człowieka ale tylko tak uchronię dzieci i siebie a może i pomogę jemu zrozumieć, że musi walczyć z nałogiem.



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: monika82   Data: 2011-05-12, 00:23:29               Odpowiedz

            a ja mam wrażenie że to wszystko moja wina. że to ja pobłażam że tom ja udawałam że to nic takiego.... chyba jestem tzw . ciepłe kluchy!!! nie daje sobie rady z facetem...



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: Mirek   Data: 2011-05-20, 13:51:09               Odpowiedz

            Witam , mam podobny problem. Otóż moja żona ciągle kłamie a ja nie wiem co mam z tym robić. Odejście to ostateczność ponieważ mamy dwójkę małych dzieci.Kłamstwa są tego typu, że mówi,że opłaciła rachunek, czy tez składkę na wycieczkę szkolną dla dziecka a faktycznie tego nie zrobiła. Ostatnio poszedłem zapłacić za obiady syna do szkoły a okazało , ze miesiąc jest zaległości. Żona twierdzi, że zapłaciła ale kto kłamie?? Kobieta która przyjmuje kasę czy może zona na której się zawiodłem już tyle razy. Szczególnie, że tą osobę która przyjmuje kasę znam. Nie sadzę by zawłaszczyła pieniądze dziecka. Kilka lat temu żona zaczęła swoją pierwszą pracę i oczywiście pierwsze pieniążki zarobiła.Kupiła tel w abonamencie i dzwoniła tyle ,że rachunki przekraczały 200zł , jak pracowała to płaciła .Po kilku opłaconych rachunkach dostała kartę kredytową z banku xxxx który współpracował z operatorem telefonii komórkowej ( duże wpływy za faktury i bank zaufał) . Ja o tej karcie nic nie wiedziałem a dowiedziałem się jak już była pusta minus 3000 zł na koncie. Ja nie miałem kasy by jej to spłacić . Okazało się , że jest jeszcze kilka stów za faktury telefoniczne na minusie do tego nie spłacony debet w banku, sprzęt AGD który niby kupiła za gotówkę był na raty i nie spłacane oczywiście. Jeszcze mogę wyliczać ale obraz przedstawiłem sytuacji .Wywalczyłem podpisanie rozdzielności majątkowej, a teście uważają, że chcę ją oszukać. Ja tylko się boję, że ona mnie pogrąży finansowo. Nie mam kompletnie do niej zaufania. Na dzień dzisiejszy pomagam jej spłacać drugi kredyt ale zostało jeszcze ok 10 tys długu u komornika. Jak tu myśleć o przyszłości. Dziś mi napisała, że nie ma jej w domu bo pojechała do ojca pożyczyć pieniądze na spłatę komornika. Jak narazie moja zona szuka pracy i twierdzi , że przyczyna tego są kłopoty finansowe i jak wszystko spłaci wiecej mnie nie okłamie .Co wy na to?? Niech ktos mi doradzi, bo życie szybko ucieka.



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: anuarita   Data: 2011-09-07, 09:57:14               Odpowiedz

            Sadzilam ze ten problem nie jest az tak czesty.. ja obecnie jestem na skraju wyczerpania nerwowego gdyz wszystkie jego klamstwa wyszly na jaw kilka dni temu;( bylismy razem prawie 3 lata, planowalismy od tego miesiaca wspolne mieszkanie, niedawno mi sie oswiadczyl. O tym ze mnie oklamuje czasami wiedzialam, rozmawialam z nim, tlumaczylam on mowil ze mnie kocha i nie przyznawal sie do klamstwa. Az do momentu kiedy wyjechalismy do pracy za granice ktora on mial zalatwic, na miejscu okazalo sie nic nie bylo zalatwione, on utrzymywal ze znajomy go wykiwal.. wierzylam.. ale przypadkiem dowiedzialam sie prawdy, on po wielkiej klotni nadal uwazal ze nie klamal, przysylal mi bilingi z rozmow tel, tlumaczyl, mowil ze kocha.. znow zaczelam mu wierzyc.. ale od tamtej chwili musialo sie cos stac w jego chorej glowie.. nadal robilismy plany, on szukal mieszkania i wiele innych rzeczy.. umowilismy sie na oficjalne spotkanie zareczynowe z jego i moja rodzina. Niedlugo przed spotkaniem u moich rodzicow zadzwonil ze samochod sie po drodze popsul i ze przyjada nast dnia.. i wtedy stala sie rzecz straszna.. kontakt z nim calkowicie sie urwal,podejrzewalam ze klamie, z desperacji pojechalam do niego do domu, okazalo sie ze jego rodzice nawet o zareczynach nie wiedzieli, na jaw wyszlo mnostwo okropnych klamstw.. a on nawet nie chce ze mna porozmawiac, wyjasnic i po ludzku zerwac... nie moge sobie z tym poradzic.. zawsze zdawalo mi sie ze jestem calym jego swiatem... ostatnio doiwedzialam sie od wspolnej znajomej ze kilka dni wczesniej przed tym zdarzeniem mowil jej ze juz ze mna nie jest.. a co wazne ostatnia nasza rozmowa tel zakonczyla sie jego slowami: kocham Cie!!!
            jak to zrozumiec zeby sie podniesc i zaczac zyc od nowa????



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: anuarita   Data: 2011-09-07, 10:17:43               Odpowiedz

            j jeszcze jedno.. teraz obwiniam siebie ze moze to moja wina bo to ja go namawialam na szybsze zamieszkanie, tez pewnie przez to szybciej sie oswiadczyl.. poniewaz jest ode mie lata mlodszy wielokrotnie pytalam sie czy jest na to gotowy.. za kazdym razem patrzac mi w oczy mówił ze tak.. nie moge zrozumie czemu nagle zniknal.. nie moge przestac plakac.. to jakis koszmar, bo moze jakbym nie mowila o tym ieszkaniu to nadal bysmy byli razem..



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: ankaw   Data: 2011-09-07, 13:19:32               Odpowiedz

            anuarita
            Moze i bylibyscie razem .
            Chcialabys czekac do momentu , az przyjda na swiat dzieci i wtedy zobaczyc , jak cie oklamuje?
            Co sprawia, ze po tym wszystkim nadal chcesz z nim byc?



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: b1234   Data: 2011-09-07, 13:29:40               Odpowiedz

            Anka, myślisz ze to takie proste i logiczne? W takich chwilach nie mysli się logicznie. Facet skrzywdził ją i to okrutnie. No i teraz jest złamane serce. Co z tego, że przez jakiegoś idiotę. Nawet jak idiota, to ona go kochała. Trochę czasu upłynie, zanim się dziewczyna pozbiera.



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: anuarita   Data: 2011-09-07, 14:13:09               Odpowiedz

            nie, nie mówie ze chce z nim byc po tym wszystkim co zrobił.. bo tego wybaczyc nie mozna, takiej perfidii.. od dwoch tyg okolo wiedzial ze to koniec wiec po co te wszystkie mile smsy, rozmowy, umawianie sie na zareczyny z rodzicami.. ja tego nie moge pojać, a dopóki mi tego nie wyjaśni to nawet nie bede miala sily zaczac sie podnosic..



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: beatadorota   Data: 2011-09-07, 14:26:53               Odpowiedz

            on ci tego nie wyjasni bo jest psychicznie chory,jest gowniazem ktory zyje w swoim wyimaginowanym swiece i wierzy w to co gada a ze to nie ma pokrycia w rzeczywistosci to jakos mu umyka.
            ciesz sie ze sie wszystko wydalo zanim wyszlas za niego za maz.ja nie mialam tyle szczescia,wyszlam za maz za totalnego chorobliwego klamczucha ktory prawie doprowadzil mnie do skonczenia ze soba.wkopal nas w tak wielkie problemy ze ciezko bylo sie wygrzebac.za kazdym razem jak zlapalam go na klamstwie uciekal do pokoju klad sie spac(kiedy bylismy juz malzenstwem)olewal dzieci nieplacone rachunki,oklamywal mnie na kazdym kroku zmyslal o swojej przeszlosci,terazniejszosci o posiadanych dobrach np.powiedzial mi ze ma mieszkanie ale je komus wynajmuje.wszystko co mowil bylo klamstwem no ale przeciez kiedy go poznalam nie zadalam wyciagow z konta aktow notarialnych itp.
            nie dobrze mi sie robi jak mysle o tym czlowieku,teraz ma nowa dziewczyne i dalej klamie.byli u mne pod drzwiami krzyczal ze on nie jest ojcem dziecka i ze go zmusilam biciem i szantazem do uznania.nie mam sil tlumaczyc komus ze zadal sie z debilem niech idzie do sadu.straci tylko kase,problem w tym ze mieszkam zagarnica i nie mam czasu biegac po sadach i udowadniac znowu ze klamie aby komus oczy otworzyc.
            taki typ nigdy sie nie zmieni .
            ciesz sie ze to juz za toba pozbieraj sie bez jego klamliwych tlumaczen-napewno zrzucilby cala wine na ciebie i wierzyl ze to prawda po co ci tego sluchac.
            ps.nie zdziw sie jak za jakis czas uslyszysz historie z mchu i paproci na swoj temat to juz taki typ



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: marta3333   Data: 2011-10-06, 21:26:13               Odpowiedz

            Mam ten sam problem z moim mężem. Jesteśmy razem 10 lat i 2 lata po ślubie. Mamy malutką córeczkę - nieraz mam myśli, żeby odejść, ale teraz kiedy jest dziecko to bardzo trudne. Zawsze ściemniał, ale ostatnio to już przesadza. To wszystko zaczyna naprawdę niszczyć nasze małżeństwo i zatruwać nam życie. Na co dzień jest bardzo pracowitym człowiekiem, troskliwym tatą. Bardzo dużo pomaga mi w domu i przy małej. Zawsze mogłam liczyć na jego pomoc praktycznie w każdej sprawie. Ale te kłamstwa... tragedia. Przez to wszystko straciłam możliwość podejmowania decyzji dotyczących naszego i mojego życia. Kłamstwa dotyczą np. płacenia rachunków (widzę, że w wielu Waszych historiach pojawia się tego typu kłamstwo). Mówi że zapłacił, a ja czuję że to ściema. Kiedy żądam dowodów robi jakieś uniki, np. mówi że rachunek zostawił w pracy albo w aucie. Kiedy w końcu wychodzi na jaw, że nie zapłacił wymyśla bzdurne usprawiedliwienia typu że bankomat nie działał. Przecież mógł mi od razu powiedzieć, że nie zapłacił bo bankomat nie działał. Kłamie, że gdzieś zadzwonił a wcale nie zadzwonił. Od 3 miesięcy nie nosi obrączki, bo ponoć zostawił w pracy. Od miesiąca codziennie z uporem maniaka przypominam mu, że ma ją przynieść. A on codziennie wraca z pracy bez obrączki. Po kilku tygodniach stwierdził, że w szafce w pracy ma bałagan i musi kiedyś zrobić tam porządek jak będzie miał czas. I tak dalej czas sobie leci, a ja się zastanawiam co jest z tą obrączką: czy ją zgubił, sprzedał, przepił... nie wiem. Nie potrafię mu zaufać. Przerażają mnie Wasze historie o ukrytych długach, komornikach itp. Czytając to stwierdziłam, że muszę postarać się o rozdzielność majątkową. Zaczynam już popadać w obłęd, przy każdym jego słowie zastanawiam się co jest prawdą a co nie. Wydaje mi się, że jest uzależniony od kłamstwa. Kłamie bez wyraźnej potrzeby. Nawet znajomym ściemnia, jeśli nie możemy iść na imprezę, to zamiast powiedzieć jaki jest prawdziwy powód, wymyśla choroby i inne takie wymówki. Zastanawiam się gdzie jeździ, kiedy mówi mi, że musi być wcześniej w pracy. Może ma kochankę? Dlaczego uparcie nie chce mieć ze mną wspólnego konta? Może ma długi lub zarabia mniej niż mi mówi? Dlaczego za każdym razem kiedy dzwoni telefon, wychodzi jak najszybciej żebym nie słyszała rozmowy? Co ukrywa?? Czasem tak plącze się w kłamstwach, że ja już normalnie głupieje i potem kiedy niby mówi mi prawdę, to ja jestem tak skołowana, że nie mam kompletnie przekonania, że to jest faktycznie prawda. Czuje się wtedy okropnie, czuje że on robi ze mnie idiotkę. Kłamie bez mrugnięcia okiem. Najciekawsze jest to, że sam zdaje sobie sprawę z problemu i mówi, że sam nie wiem dlaczego tak kłamie. A po awanturze najczęściej robi z siebie ofiarę - mówi np. że to przez trudne dzieciństwo, bo jego rodzina była biedna i jako dziecko musiał kłamać, że ma to czy tamto, żeby nie czuć się gorszym od innych. Czasami po kłótni wychodzi z domu trzaskając drzwiami i rzuca na do widzenia, że najlepiej będzie jak go znajdą rozwalonego na drzewie albo na torach pod pociągiem! Szantaż emocjonalny! Myślę o terapii, ale czy jest szansa, że pomoże? Czy już nie ma dla niego i dla nas ratunku i lepiej odejść teraz, niż narażać dziecko na negatywne skutki jego choroby (bo wydaje mi się, że to choroba)? Pamiętam jak jeszcze niedawno, będąc w ciąży często płakałam i bardzo się denerwowałam przez awantury, do których doprowadzały jego kłamstwa. Przeciez to też mogło zaszkodzić dziecku. A teraz kiedy dziecko jest malutkie, takie rzeczy napewno też wpływają na jego psychikę. Co robić?! Tylko błagam nie piszcie rzeczy typu: nie czekaj, tylko odejdź jak najszybciej. Przecież to nie takie proste!



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: agajaga   Data: 2011-10-17, 10:26:52               Odpowiedz

            Witaj! jeśli chodzi o mnie to dużo by opowiadać, ale postaram się w skrócie. Znamy się z mężem od 7 lat, od 5 lat jesteśmy małżeństwem(w tym tygodniu mamy rocznicę ślubu), mamy dwójke małych dzieci, od 1,5 roku nie mieszkamy razem. Po ślubie okazało się, że mąż nie zamierza się dokładać do wspólnego gospodarstwa domowego, bo nie ma z czego, gdyż ma kredyty do spłacenia ( o których oczywiście nie wiedziałam, a tym bardziej, że część była wzieta przez teściów )jako że zdecydowałam się na związek z nim i mam tą głupią cechę ze czuję się odpowiedzialna za druga osobę a na dodatek szybko po ślubie zaszłam w ciążę, postanowiłam pomóc mężowi z nadzieją i wierząc w jego zapewnienia ze to za dwa lata spłaci. niestety tak dałam mu się omamić, że zgodziłam się na budowę domu, która w zasadzie finansuje głównie ja i moi rodzice. Dałam mu się mamić i okłamywać przez te wszystkie lata. 1,5 roku temu miałam dość już jego kłamstw. miało być lepiej.. kiedy znów udaje mu się uśpić moją czujność i złagodzić, znów sobie pozwala na kłamstwa, chodzi głównie o finanse, stawia mnie w trudnej sytuacji, to ja muszę stawać na rzęsach żeby zdobyć pieniądze i zapłacić. W tym roku znów mnie wkopał w tarapaty, wybaczyłam, a on po paru miesiącach znów kłamie i nie widzi w tym problemu. Dowiedziałam się ponadto ze ma zaciągnięte zobowiązanie na kilkadziesiąt tys złotych do których się nie przyznaje. Ponadto zauważam to o czym pisały tu już dziewczyny, że ma dobry bajer, potrafi manipulować ludźmi, kiedy kłamstwo wychodzi na jaw jest oburzony, odwraca kota ogonem, z siebie robi ofiarę a w tobie wzbudza poczucie winy. Ja po ostatnich kłamstwach postanowiłam, ze daję sobie czas do końca roku, nowy rok chcę zacząć od normalniejszego życia. Wybieram się do psychologa najpierw sama, potem może uda mi się go zaciągnąć, tylko po ostatniej rozmowie z nim zastanawiam się czy warto? On się dziwi że ja z powodu kolejnego kłamstwa stawiam znów wszystko na ostrzu noża- on po prostu ma kłamstwo we krwi i nie widzi problemu. kiedy 2 lata temu byłam u adwokata, kobiety która głównie prowadzi sprawy rozwodowe, powiedziała mi ze zrobię jak uważam, ale ona jest przekonana ze wrócę, bo tacy ludzie się nie zmieniają i chyba miała rację. Dlatego nie powiem Ci odejdź od razu, jak chcesz to spróbuj terapii, ale zastanów się czy warto, właśnie ze względu na dziecko, jesteś mu potrzebna zadowolona, kochająca a nie wiecznie znerwicowana i zapłakana mama. życzę Ci wiele siły psychicznej przede wszystkim i żebyś była szczęśliwa :) trzymam za Ciebie kciuki



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: aresnik   Data: 2011-11-20, 23:36:21               Odpowiedz

            Ja rozumię wszystkie kobiety, które mimo ewidentnych kłamstw nadal kochają partnerów. Moja historia jest podobna do wielu. Póltora roku temu poznałam mężczyznę młodszego od siebie o 6 lat. Rozwiedziony, ma dwójke dzieci. Mieszkalismy i pracowaliśmy w oddalonych od siebie miastach. Nasze zauroczenie było tak intensywne, że po 3 miesiacach znajomości on przeprowadził sie do mnie. Pierwsze na co powinnam zwrócić uwagę to fakt, że jego cały dobytek to była 1 koszula, spodnie, marynarka i 1 para butów. Ale zakochana kobieta nie dostrzega takich drobiazgów. Mówił piekne słowa, prawił tysiące komplementów, był fantastycznym kochankiem, rozpływał sie w zachwytach nad moim wyglądem, sposobem prowadzenia domu itp.Nawet nie zauważyłam z tej miłości, że przez 3 miesiące pobytu u mnie utrzymywałam go. Ubrałam go od stóp do głów. Kupowałam wszystko na co miał ochotę. Płaciłam jego zobowiazania alimentacyjne do komornika. Ja jestem wdową i mimo doswiadczenia małżeńskiego byłam całkowicie nim zaślepiona, bo urody naprawdę można mu pogratulować. Pierwszy raz okłamał mnie gdy znalazł pracę i zwolnili go z niej po 2 tygodniach. następnie znalazł kolejną pracę i okłamywał mnie, że w pracy nie pije. Znów zwolnili go. Tak samo było z kolejna pracą. Za kazdym razem gdy wyjeżdzał w odwiedziny do dzieci to przyjeżdzał pijany lub po ostrym piciu. Nałogowo palił papierosy. Wypalał 2 paczki dziennie, więc gdy moje finanse zaczęły sie lekko kurczyć poprosiłam żeby nie wyrzucał w błoto miesiecznie 600 zł. tym bardziej, że sam znów nie pracował bo wyrzucili go z powodu alkoholu. Obiecał, że sie ograniczy albo rzuci zupełnie. Przez miesiąc nie zapalił ani jednego papierosa i gdy zdobył kolejna pracę przyrzekł, że nigdy wiecej nie zapali, po czym któregoś dnia podjechałam do niego do zakładu i rozmawialiśmy przez komórkę. On wyszedł na zewnątrz a ja w poblizy siedziałam w samochodzie. Widziałam go ale on mnie nie. Pytam go dlaczego znowu palisz, a on z papierosem w ręku odpowiada " kochanie jesli ci obiecałem, że nie bede palił to nie palę, uwierz mi słoneczko, że cie kocham i nigdy bym cie nie okłamał " Godzinami tłumaczyłam, prosiłam. Ale zawsze najciekawsze to było wtedy gdy zwalniali go z pracy za alkohol a on w żywe oczy wmawiał mi, że nie wie za co go wylali. Przeciez w pracy on w życiu nie wypił nawet piwa - i znów słowa " kochanie skoro mówie, że nigdy w pracy nie wypiłem to dlaczego mi nie wierzysz". Gdy wyjeżdzał do dzieci bylismy w kontakcie telefonicznym i zawsze pieniadze, które dostawał na podróz lub dla dzieci przpuszczał w całości i zazwyczaj gdy dzwoniłam słyszałam po jego głosie, że jest po alkoholu a on wmawiał mi na siłę, że się mylę, że mam jakieś urojenia itp. Poza tym wszystkim kombinował i kłamał w sprawie pieniędzy, ale nigdy nie przyznał sie do kłamstwa. A gdy go na nim przyłapałam i nie mógł zaprzeczyć to twiredził, że nie wie dlaczego tak zrobił i strasznie mnie przepraszał i znów zapewniał o nieskończonej miłości i błagał o wybaczenie. Dzisiaj już od miesiąca nie mieszkamy razem. Wyjechał gdy zaczęły sie moje kłopoty finasowe. Może to nie są kłopoty, ale napewno w tej chwili nie mam żadnych dochodów ani srodków aby go dalej utrzymywać. Wyjechał do swojego rodzinnego miasta do pracy. Wyjeżdzając przyrzekał mi, że wreszcie mi pokarze na co go stać, że bedę mogła byc z niego dumna, że zrobi wszystko abyśmy mogli być znów razem tylko zarobi odpowiednią gotówkę. A dziasiaj dzwoniąc do jego matki dowiedziałm się, że zdarza mu sie nie wracać na noc i wrócił do swoich dawnych kolegów od kieliszka. Tak to realizuje swoje przyrzeczenia. Co ja robię - płaczę, płaczę i jeszcze raz płaczę. Żal mi go jako pogubionego w życiu człowieka, ale ja już nie potrafię mu pomóc. Zrobiłam wszystko co było w mojej mocy, abyśmy mogli byc razem. Wybaczałam kolejne kłamstwa, Wspomagałam go finansowo, pomagał w kazdym przypadku, pocieszałam po stracie pracy. On tego nigdy nie docenił. Wyjeżdzając pakował torby swoich rzeczy przez 3 dni. I jeszcze wiele ubrań, kosmetyków, butów zostało u mnie. Tak więc kochałam go bardzo, tęskniłam az do bólu gdy wyjechał. Cierpię, ale wiem jedno, że nie jest wart ani kropli mojej łzy. Wiem też, że gdyby obiecał mi złote góry i używał najpiekniejszych słów to nie pozwole aby wrócił. Wiem, że jego powrót oznaczałby całkowita moja klęskę. Nauczyłam sie jednego - niektórzy mezczyźni są wspaniałymi aktorami, gdy mają zysk z kobiety potrafią mówić i działac cuda, aby tylko jak najdłużej mydlić jej oczy. Potrafią kłamać, dawać przyrzeczenia i obietnice bez pokrycia. Drogie Panie wiem, że to strasznie boli. Samotne wieczory, brak pocałunków, pieszczot, brak wspólnych rozmów, spacerów, zapalonych świec, brak patrzenia sobie w oczy, brak tych wszystkich, pieknych słów, wyznań, zapewnień. Ale czy warto cierpieć, być oszukiwana, manipulowaną, czy warto tracić oszczędności życia, czy warto poświęcać się dla takich mężczyzn - Ja mówię zdecydowane NIE! - mimo, że jeszcze płaczę, ale ten płacz przeminie tak jak zresztą każda przykrość, trzeba troche czasu.



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: marta3333   Data: 2012-01-13, 21:31:06               Odpowiedz

            No i niestety. Okazało się, że mój mąż jest nałogowym hazardzistą. Gra od nieco ponad pół roku (przynajmniej tak twierdzi). Przegrał nasze oszczędności (w sumie nawet nie wiem ile ich mieliśmy - to żałosne). Pozaciągał kredyty. Cieszę się tylko, że mieszkanie, które rodzice kupili mi za oszczędności swojego życia, jest zapisane tylko na mnie. Mam już złożoną w sądzie sprawę o rozdzielność majątkową i alimenty na dziecko. Na rozwód jeszcze się nie zdecydowałam - gdyby nie dziecko, to pewnie decyzja byłaby natychmiastowa, a tak to jeszcze daję mu szansę. Ale w sumie jak na to popatrzę tak z dystansem, to też sobie myślę, że nadal jestem głupia, że ciągle z nim jestem.
            Przestrzegam wszystkie osoby, które wiążą się z notorycznym kłamcą, lub planują przyszłość z takim człowiekiem: odejdźcie póki nie jest za późno! Póki nie macie dzieci z takim chorym człowiekiem!
            Życie mi się zawaliło i przeżywam koszmar, jestem pewna że na naszym dziecku też odbije się to negatywnie.
            Nie wiem jak to się skończy, aż boję się pomyśleć. Jestem na skraju wyczerpania psychicznego. Moja i jego rodzina też przeżywa dramat, bo już wszyscy wiedzą i nikt nie może w to uwierzyć.
            Już zaczynam podejrzewać, że mój mąż jest naprawdę chory psychicznie, nie wiem, może ma jakieś rozdwojenie jaźni? Tu niby wszystko ok, gotuje, sprząta, placki piecze(!), zajmuje się dzieckiem, taki niby dobry człowiek, a w środku drań jakich mało! Normalnie podwójna osobowość! Zastawił w lombardzie swoją ślubną obrączkę, mój pierścionek zaręczynowy, złoto po mojej babci, kolczyki naszej córeczki, które dostała na chrzciny.
            Jeszcze trochę i zostalibyśmy bez środków do życia. Nawet o własne dziecko się nie martwi, jaką przyszłość mu gotuje! A strasznie twierdzi, że kocha córeczkę nad życie i jest wspaniałym tatusiem!
            Brak słów! Momentami żyć mi się nie chce! Nienawidzę tego człowieka i brzydzę się nim!
            Uciekajcie jeśli jeszcze dacie radę! Jeśli ktoś kłamie, to albo jest chory psychicznie, albo to oznacza, że ma coś złego do ukrycia i kiedy to wyjdzie na jaw, Wasze życie będzie zrujnowane, tak jak moje. A już na 100% nie ma do Was szacunku.
            I jeszcze jedno Wam powiem: jak byłam młoda i go poznałam, to nie patrzyłam na człowieka przez pryzmat pieniędzy, zamożności rodziny i w ogóle jego sytuacji rodzinnej. I to był błąd! Jeśli czyjaś rodzina jest biedna (bardzo biedna), tak jak jego i w rodzinie jest nałogowiec, który całej rodzinie zepsuł życie (tak jak jego ojciec), to znaczy że całą rodzina jest chora! I ten człowiek też jest tym już dotknięty i może powielać te chore schematy.
            Przepraszam, jeśli uraziłam kogoś z "trudnej" rodziny, ale po moim doświadczeniu nie mogę mieć innego zdania.
            Gdyby wtedy, w młodości, zapaliła mi się lampka, że dlaczego jego cała rodzina tak bieduje i nawet jego ciotki i wujkowie mają problem z alkoholem i klepią biedę, to może dziś nie byłabym nieszczęśliwa.



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: 4czlapy   Data: 2011-11-20, 23:47:35               Odpowiedz

      A to jest dla takich klamczuchow znamienne:

      "wyjechal gdy zaczely sie moje kolopoty"

      Siedza ze swoja ofiara poki moga czerpac z tego korzysci. Wyznaja zasade cos za cos, jak nie ma korzysci zwijaja zagle i szukaja nastepnej naiwnej, i nie wazne czy to dotyczy finansow czy innej sfery zyciowej.Ida tam gdzie im sie zdaje bedzie lepiej, wygodniej, mniej klopotow.



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: aresnik   Data: 2011-11-20, 23:57:07               Odpowiedz

        Tak masz rację. Dzisiaj to wiem, ze on szuka prawdopodobnie następnej naiwnej. Ale nigdy bym nie przypuszczała, że ja tak dam sie ogłupić. Po śmierci męża minął zaledwie rok, gdy go poznałam, więc nie byłam jakąś wyposzczona wdową, której oczy zaszły bielmem miłości. Zawsze stałam pewnie na ziemi. Racjonalne myslenie, analizowanie sytuacji, ostrożność w podejmowaniu decyzji. Natomiast przez ten czas bycia z nim popełniłam wiecej błędów niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Piszę to, aby ostrzec inne kobiety, które nagle zakochuja sie na zabój. Piszę też w formie pewnego, własnego odreagowania ale też pocieszenia, że wszedzie jest gzieś, ktoś, kto dostał od życia z nieodpowiedzialnym partnerem po tyłku.



        • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

          Autor: 4czlapy   Data: 2011-11-21, 00:18:07               Odpowiedz

          "jest gzieś, ktoś, kto dostał od życia z nieodpowiedzialnym partnerem po tyłku"


          niestety, d...kow pelno jest na tym swiecie. Ja tam od zycia nie dostalam. Sama zgotowalam sobie taki los, wierzac, jak pozniej sie okazalo , naiwnie. Wszystko okazalo sie potem byc klamstwem i uluda. Ja wierzylam w cos co jak sie pozniej okazalo wcale nie istnialo. Ja sobie cos wyimaginowalam, wymyslilam , a ten tez dobrze sie ukrywal ze swoim popapranym charakterem i spaczonym podejsciem do zycia. Ale on to jest prawdziwy kawal g*



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: aresnik   Data: 2011-11-21, 00:32:28               Odpowiedz

            Powiem ci, że we mnie nie ma jakiejś złości czy nienawiści. Wiem, że większość kobiet ma w ustach ogrom wyzwisk na takich facetów. Ja podchodzę do tego tak: głupia i naiwna to ja jestem a on jest poprostu cwany i wyrachowany. Może więc warto uczyć się od takich wprawnych aktorów i cwaniaków.



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: nirtak   Data: 2011-11-21, 16:55:06               Odpowiedz

            warto sie od nich pewnych sztuczek uczyc napewno.
            ale i trzeba wiac kiedy sa pierwsze sygnaly ze mamy do czynienia z klamczuszkim.
            ja pewnego dnia dawno dawno temu powiedzialam TAK facetowi wiedzac o tym ze jestem jego kolejna zona, ze on ma z kazda zona dzieci i ze jest klamca numer jeden bo nigdy mi tego nie powiedzial. utrzymywal ze byl raz zonaty ze jego zona byla modelka ale niedobra go zdradzila. okazalo sie ze modelka faktycznie byla ale zona jego brata .ufff jak o tym pomysle to widze nie siebie tylko jakas marionetke ktora dynda na sznureczkach w jego zgrabnych paluszkach:(
            potem doszly manipulacje finansowe -nagle okazalo sie ze ja mam dlugi:(
            na moje szczescie wtedy ktos z rodziny widzac co sie swieci doslownie mnie wyszarpnal z tego ukladu z klamczuszkiem.
            cwany i wyrachowany-doslownie tak bylo a ja bylam glupia i naiwna dokladnie jak pisze arsenik.
            nauczylo mnie to wiele-od tamtego czasu przestalam szukac, myszkowac,weszyc, szalec z zazdrosci,podsluchiwac, podgladac,sprawdzac telefony, obwachiwac koszule, szukac obcych wlosow, brac pod lupe plamki na tylnym siedzeniu auta i to wszystko w obawie ze a nuz cos jeszcze znajdeee brrrrr



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: impresja   Data: 2011-11-21, 17:17:24               Odpowiedz

            Dziwny zwyczaj panuje,że np.alicya zakłada wątek:
            2006-05-09
            i idzie sobie gdzieś tam,a może to była/jest zwykła/samodzielna psycholog żądna wrażeń?
            alicya
            zgłoś się!!!!!!!!!!!!!!).



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: krisolo83   Data: 2011-12-22, 09:01:56               Odpowiedz

            witam ...mam problem nastepujacy znajoma opowiada innym ze sostalem aresztowany wyniesiony i zakuty do radiowozu sasiedzi mysla ze jestem jakims recydywa ona ma te podobne objawy co wyczytalem tutaj na tym forach i ciesze sie ze jest takie cos prosze o pomoc co mam zrobic jest ona agresywna obraza mnie moja rodzine kochana jestem normalnym czlowiekiem .pracuje uczciwie zarabiam pieniadze,mam kochana kobiete ,i siostre niepelna sprawna z porarzeniem mozgowym nie chodzi nie muwi a ona ta anka obraza nas pluje w twasz i co mam zrobic,czasem mam ochote jej strzelic w twasz ale boję sie konsekfencji i policji ,wiem guwna sie nie tyka ale co ja jej zrobilem dlaczego ona tak nam dokucza ostatnio zerwala wszystkie ogloszenia na klatce schodowej i wszyscy wiedza ze to ona ,ona mieszka na 2 pietsze ja na parteze i te ogloszenie wisialo obok moich wejsciowych dzrzwi na tablicy administracyjnej bloku mieszkalnego zrobila to specjalnie abym reagowal na kazde jej tego typu wyglupy ona doskonale wie ze ja wiem o wszyskim ale nie daje mi spokoju ta szmata co mam zrobic jak mam reagowac na jej osobowosc i te zmyslane chistoryjki ,coraz bardziej mam tego dosyc bo robi sie tak ze wstyt mi za to co opowiada moim sasiadom ludziom na ulicy wszedzie gdzie kolwiek jestem wszedzie slysze te ploty pod moim adresem prosze o pomoc pilna bo ja zabije kturegos dnia bo puszcza mi nerwy to mnie boli bo niewiem jak sobie z tym poradzic prosze o pomoc ???



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: anniik   Data: 2012-01-17, 23:09:47               Odpowiedz

      witam
      Jestem kłamcą - wiele z tego o czym pisaliście mówi o mnie , o moim postępowaniu, i nawet na kłamcy opowieści skrzywdzonych osób robią wrażenie. Pokazujecie tę parszywość, którą kłamca skrywa pod gładkimi słówkami..
      Mój przypadek wygląda tak: kłamałam od dziecka, powody chyba były dwa: chciałam zaimponować otoczeniu i być zaakceptowaną. Nie sądzę by moi rodzice popełnili jakieś kardynalne błędy (zgadzam się jednak z tym, że za bardzo mi pobłażali gdy kłamstwa wyszły na jaw; prawdopodobne jest również to że nie było jasno określonych zasad - co jest złe co dobre) ale z perspektywy czasu widzę, że byli raczej typowymi zabieganymi rodzicami. To ze mną było i jest coś nie tak.
      Zgadzam się również z porównaniem kłamstwa do nałogu (alkohol, narkotyki)mechanizm działa dokładnie tak samo. Wpierw kłamiesz o sobie obcym bo tak łatwiej zyskać uznanie, później kłamiesz rodzinie itd. W swojej sprawie mogę powiedzieć, że wiele zachowań wynika z tego iż czuję, że inni są lepsi , bardziej wartościowi. Kłamię gdy chcę być jak inni - mieć osiągnięcia, pracę, wykształcenie, znajomych - i zmyślam, że to mam , a później okazuje się , że to kłamstwo i wszyscy słusznie się odsuwają i znów wracam do myśli że jestem gorsza od innych, bo kłamię i tak koło się toczy.
      Zauważyłam też, że stabilna praca, w której się dobrze czujesz, drobne osiągnięcie, trochę grosza, znacznie zmniejszają chęć na to by kłamać. Innymi słowy wzrost poczucia własnej wartości przyczynia się do tego , że źródełko z kłamstwami wysycha. Za to gdy pracę tracisz, rachunki niezapłacone itd, kłamstwo wyskakuje z worka jak mały diabeł i się zaczyna.
      Jestem prawie pewna, że z kłamstwa całkowicie wyjść nie można - ale można przestać i walczyć z tym.
      Nie mogę uczciwie powiedzieć tym wszystkim, którzy żyją z kłamcą, że dadzą radę, że ta osoba się zmieni, że będzie lepiej - ta osoba musi sama podjąć decyzję , że kończy z nałogiem, a to oznacza kontrolowanie się 24h na dobę.
      Ja walczę i jak każdy nałogowiec mam swoje lepsze i gorsze dni, lepsze i gorsze tarapaty i sprawy.
      Powiem wam co na mnie działa:
      - takie strony www jak ta , gdzie widzisz siebie w lustrze i całą swoja brzydotę i to co robisz najbliższym
      - akceptacja - nie kłamstwa - ale tego że ta druga osoba wie, że mogę skłamać
      - podnoszenie na duchu - ale nie wtedy gdy po tym jak kłamstwo wyszło na jaw, a kłamca się "załamał" i chce wymusić odrobinę sympatii, by umniejszyć swoją winę - ale wtedy gdy robi coś uczciwie, gdy zapłacił rachunek tak jak mówił,
      - szczególnie wrażliwe są momenty gdy kłamca przyznaje się, że czegoś nie zrobił lub czegoś nie ma - wiem że w codziennym życiu nie oczekuje się raczej od partnera by analizował każde nasze słowo i zachowanie, ale żyjąc z kłamcą, który próbuje się leczyć spróbujcie zwrócić uwagę na słowa:
      NIE ZROBIŁEM TEGO , NIE UDAŁO MI SIĘ TEGO ZAŁATWIĆ, NIE ZDAŁAM, NIE ZAPŁACIŁAM
      to znaczy, że próbuje zareagować inaczej niż kłamiąc
      Jeśli uda się wam wychwycić ten moment i zwyczajnie powiedzieć: OK - to zrób to jutro, albo cieszę się, że mi mówisz - to pierwszy stopień do okiełznania tej choroby. Wierzcie mi kłamca który nie uległ pokusie jest z siebie bardzo dumny a to oznacza, że zaczyna wierzyć, że może się pilnować, a jego poczucie wartości wzrasta .. w konsekwencji - kłamie mniej i mniej i mniej
      Pomaga też wielkie K wyrysowane na prawej ręce - wygląda dziwacznie, ale masz je prawie cały czas przed oczyma, a gdy ktoś zapyta co to ? powiedz ,że przestroga
      Na zakończenie powiem, że ten wątek jest przerażający dla kłamców i oby podziałał na nich ..
      ak




      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: impresja   Data: 2012-02-20, 14:00:05               Odpowiedz

        anniik
        zrozumiałam,że w zasadzie to nie ma żadnego problemu z takim notorycznym kłamczuchem.Wystarczy o tym zapomnieć i problem rozwiązany?
        Szok.
        *



        • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

          Autor: fallenhuman   Data: 2012-03-07, 11:20:42               Odpowiedz

          Muszę się przyznac, że jestem patologicznym kłamcą. Pytanie czy mogę coś z tym zrobic? Jestem z moją Panią od 1,5 roku. Od pół roku mieszkamy razem. Czytając sporą częśc postów powyżej zauważyłem u siebie podobne objawy. Kłamię jak z nut, bo to silniejsze ode mnie i zawsze mam jakiś powód. Nawet jak go nie ma to czasem kłamię z "automatu". Kiedy prawda wychodzi na jaw denerwuje się i usprawiedliwiam, jak tylko mogę, włącznie z tym, że oskarżam o coś moją partnerkę. Jeśli ma do mnie jeszcze jakieś zaufanie to chyba jest już ono tak szczątkowe, że ledwie zauważalne. Dziś wyszło kolejne moje kłamstwo. Powiedziała, że odejdzie. Zależy mi na niej tak mocno, że chcę się zmienic. Oczywiście jak w przypadkach powyżej, już nie raz obiecywałem, że się zmienię. Teraz po prostu wątpię czy sam dam radę. Czy patologiczne kłamstwo jest uleczalne w jakiś sposób? Chcę się zmienic. Tylko czy wizyta u specjalisty coś zmieni. Czy wierzyc mogę, że chodząc do psychologa pomoże mi to w zmianie siebie? Aspektu, który jest tak głęboko we mnie zakorzeniony, że sam nie potrafię (chociaż chcę) się go pozbyc? Napiszcie czy znacie jakieś przypadki poprawy.
          Czy jest dla mnie nadzieja i czy mogę uratowac jeszcze ten związek?
          Pozdrawiam



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: konder   Data: 2012-03-10, 09:23:08               Odpowiedz

        Witam,
        Na początek przyznam się, że okłamałem moją żonę w sprawach finansowych. Co więcej dwa lata temu kłamstwo wyszło na jaw i moja żona mi wybaczyła. Pomogła mi wydostać się z kłopotów i wszystko byłoby dobrze gdyby nie następne moje problemy finansowe i brak odwagi cywilnej by powiedzieć o tym żonie. Następnie pojawił się klient, który nie zapłacił i pogrążył mnie finansowo. Następstwem tego jest poważny problem finansowy. Mamy co prawda rozdzielczość majątkową i mojej żonie nie grożą zajęcia komornicze. Ale nie o to chodzi. Dodam że moja żona również prowadzi działalność gospodarczą, jest bardzo zaradna, uczciwa i czujna. Dzięki niej w głównej mierze wybudowaliśmy dom, mamy dwie wspaniałe córki. Powiem jeszcze, że nie potrafiłem rozmawiać - i nadal chyba nie potrafię - o swoich kłopotach finansowych. Nigdy nie zdradziłem żony i nie posiadam innych nałogów oprócz kłamstwa. Nie wiem czy jestem w stanie wyobrazić sobie jak czuje się moja żona ponieważ nigdy ona mnie nie okłamała.
        Mój problem chyba polega na tym, że moja przerośnięta ambicja dorównania mojej małżonce w biznesie i chęć "bycia kimś innym niż jestem" zgubiła mnie.
        To właśnie moja żona przysłała mi link do tego forum. Zastanawiam się, czy jeszcze mogę uratować jakoś nasz związek? W oczach mojej żony jest inaczej, ale bardzo mi zależy na mojej rodzinie. Oddam wszystko by naprawić to co zepsułem i pewnie wiele ode mnie zależy. Czy wszystkie kobiety uważają ze w takim przypadku najlepsze będzie rozstanie i rozwód?



        • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

          Autor: pasjaa   Data: 2012-03-10, 09:55:50               Odpowiedz

          Nie odpowiem Ci za wszystkie kobiety...no bo jak...???
          Osobiście z notorycznym ewidentnym kłamcą nie wyrobiłabym psychicznie na zakręcie najzwyczajniej mogłabym nie wytrzymać,
          ale ja to ja i nie o mnie tu chodzi a Ciebie, Waszą rodzinę,Twoją żonę,
          która najwyraźniej zaczyna albo ma już tego dość, stąd link.
          Nie chcę pisać głupot nie znam złożoności problemu i jak sobie z nim radzić, leczyć, czy się da, jak długo i jakimi sposobami. Myślę, ze nie poradzi nikt i nic jeśli osoba której dotyka problem sama nie podejmie wysiłku
          pracy nad sobą we współpracy ze specjalistą /psychologiem/.
          Jeżeli Ci szczerze zależy na sobie, żonie poczytaj inne źródła w sieci, zorientuj się w jakim kierunku pójść,
          kogo szukać do pomocy
          i prosto mi powiedzieć ;-).... nie oszukiwać siebie i żony tylko zabrać się za to i to szybko...bo możesz zostać
          nie tylko z problemami finansowym...ale i bez żony,
          domu i dzieci...



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: jerre   Data: 2013-01-10, 10:43:29               Odpowiedz

      Witam
      Własnie przezywam spotkanie z patologicznym klamca. Studia medyczne, firma, zawod milosny. Klamstwa wszedzie nawet na pojcji. Kiedy wszystko wyszlo szantaz emocjonalny. Straszne..ledwie zyje..tym klamca byla kobieta..



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: violla   Data: 2013-01-11, 18:21:15               Odpowiedz

        Zainteresował mnie ten wątek gdyż mój brat kłamie i zmyśla przeraźliwie. Najgorsze, że kłamie w takich sprawach, że mógłby równie dobrze mówić prawdę (gdy opowiada jakąś historię). Czasem mam wrażenie, ze on już sam nie wie co jest prawdą, a co kłamstwem. W zeszłym roku, uznałyśmy z mamą, ze on musi być na coś chory, bo to już przekracza ludzkie, logiczne myślenie. Np. opowiada jedno zdarzenie 5 osobom i każdej opowiada nieco inaczej lub zupełnie inaczej. W czasie konfrontacji opowiada 6 wersję. Gdy się wydaje jego kłamstwo (są dowody na to), to wpada w furię lub też płacze jak małe dziecko (zależy na kogo trafi, komu na co może sobie pozwolić). To nie jest normalne, bo wyraźnie sam się gubi w zeznaniach. On już nie kontroluje tego co mówi, nie panuje nad swoimi kłamstwami.



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: cheriex3   Data: 2013-10-12, 00:32:16               Odpowiedz

      Mam ten sam problem , jestem w związku dopiero 6 miesięcy, to dość mało ale za bardzo się przywiązałam do mojego partnera.
      Jest dość starszy ode mnie (lat 26 )(starszy 9 lat ), ma 3-letnią córkę ...
      Nie przeszkadzało mi to nigdy i nie przeszkadza ze jest starszy i ze ma córkę , ale mam dość jego kłamstw. Na każdym kroku mnie okłamuję, czy w sprawie pracy, pieniędzy ... Zawsze ma wymówkę ... Od pewnego Czasu nie pracuje , codziennie ma gotówkę , zawsze jak pytam z kąt bierze pieniądze to albo od brata albo '' pracuje się ma '' ... Naciskałam na niego przez długi czas żeby w końcu znalazł pracę bo wiecznie nie będzie pożyczał od ludzi ... W końcu '' niby'' znalazł pracę , i po żmudnej nadziei ze w końcu zarabia okazało sie ze tak nie jest . Pytałam go wiele razy czemu mnie okłamał to stwierdzał ze to prze zemnie bo naciskałam na niego . Miałam takie sytuacje ze mówił mi ze np idzie do banku czy nw do urzędu pozałatwiac papierkowe sprawy okazywało sie że spotykał sie z kolegami , twierdząc ze mu zabraniam aczkolwiek tak nie jest ... po pół roku dowiedziałam się ze ma tak zwaną ŻONĘ papierkową ... ma pretensje do mnie o wszystko , oskarża mnie o to że jest taki a nie inny .. ( dodam że mieszkamy razem ) przeszkadza mu to że pracuje ... Nie wiem co mam robić, Trudno mi go zostawić ale jak już podejmuje tą decyzje to leci do mnie z płaczem , ze sie zmieni i ja głupia mu wybaczam ... Chciałabym żeby tak było , ze pewnego dnia sie zmieni ale raczej w to wątpię . Nie wiem czy mam iść do psychologa, z nim po jakąś poradę . Była bym wdzięczna jak byście mi pomogły ; ] . Z Góry dzięki. K



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: cheriex3   Data: 2013-10-12, 00:35:29               Odpowiedz

      Mam ten sam problem , jestem w związku dopiero 6 miesięcy, to dość mało ale za bardzo się przywiązałam do mojego partnera.
      Jest dość starszy ode mnie (lat 26 )(starszy 9 lat ), ma 3-letnią córkę ...
      Nie przeszkadzało mi to nigdy i nie przeszkadza ze jest starszy i ze ma córkę , ale mam dość jego kłamstw. Na każdym kroku mnie okłamuję, czy w sprawie pracy, pieniędzy ... Zawsze ma wymówkę ... Od pewnego Czasu nie pracuje , codziennie ma gotówkę , zawsze jak pytam z kąt bierze pieniądze to albo od brata albo '' pracuje się ma '' ... Naciskałam na niego przez długi czas żeby w końcu znalazł pracę bo wiecznie nie będzie pożyczał od ludzi ... W końcu '' niby'' znalazł pracę , i po żmudnej nadziei ze w końcu zarabia okazało sie ze tak nie jest . Pytałam go wiele razy czemu mnie okłamał to stwierdzał ze to prze zemnie bo naciskałam na niego . Miałam takie sytuacje ze mówił mi ze np idzie do banku czy nw do urzędu pozałatwiac papierkowe sprawy okazywało sie że spotykał sie z kolegami , twierdząc ze mu zabraniam aczkolwiek tak nie jest ... po pół roku dowiedziałam się ze ma tak zwaną ŻONĘ papierkową ... ma pretensje do mnie o wszystko , oskarża mnie o to że jest taki a nie inny .. ( dodam że mieszkamy razem ) przeszkadza mu to że pracuje ... Nie wiem co mam robić, Trudno mi go zostawić ale jak już podejmuje tą decyzje to leci do mnie z płaczem , ze sie zmieni i ja głupia mu wybaczam ... Chciałabym żeby tak było , ze pewnego dnia sie zmieni ale raczej w to wątpię . Nie wiem czy mam iść do psychologa, z nim po jakąś poradę . Była bym wdzięczna jak byście mi pomogły ; ] . Z Góry dzięki. K



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: makino   Data: 2013-11-04, 12:19:13               Odpowiedz

        Hej!

        Skoro jesteście razem pól roku i nie mieszkacie ze sobą, to chyba nie warto. Szczerze mówiąc, po co ci to?

        Ja mam taką sytuację, że mieszkam ze swoim chłopakiem od paru miesięcy. Nie mogę się wyprowadzić, bo nie mogę na razie zerwać umowy na mieszkanie.
        Dwa dni temu wyszło na jaw, że on wręcz stworzył cały świat, który nie istnieje. Mówi, że był pewien, że ten świat był prawdziwy i nawet nie wie, czemu opowiadał o rzeczach, które nie istniały. Zranił tym wiele osób. Prawie wyskoczył przez okno, ale zdołałam go uratować, na szczęście współlokatorzy byli w domu. Tylko że to było w nocy, więc darłam się długo, zanim się obudzili. Do tej poryu nie wiem, skąd wzięłam tyle siły w rękach... Dodam, że mieszkamy na 6 piętrze, więc zostałaby tylko mokra plama. Jestem jeszcze w szoku po tej sytuacji, całe ciało mnie boli z wysiłku, a w głowie mam mętlik.

        No cóż. biecał, że będzie się leczył. Dziś jedziemy do jego mamy o tym porozmawiać, on twierdzi, że wcześniej nie był świadom swojej choroby.

        I tu pytanie do Was - czy sądzicie, że to da się wyleczyć?

        Pozdrawiam
        m.



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: malami78   Data: 2013-11-26, 13:46:19               Odpowiedz

      Bardzo mnie to smuci, że jest tyle osób, które borykają się z problemem kłamstwa w związku... Wypowiedzi z tego wątku są pouczające i przerażające zarazem - pozbawiają złudzeń, nadziei na to, że słowa: "przyrzekam, że się zmienię" w ogóle cokolwiek znaczą... Chociaż tak bardzo chcemy, żeby to tym razem była prawda, że jesteśmy gotowi uwierzyć im 50-ty raz, uchwycić się ich mocno jak tonący brzytwy. Jak tonący brzytwy bo konsekwencją są nasze rany, i beznadziejny, zrozpaczony, bezsilny ból zawodu..

      Również jestem żoną człowieka, który karmi mnie kłamstwami od wielu lat. Są okresy gdy jest lepiej, oraz są takie, gdy grunt wali mi się pod stopami i sama nie wiem w jakiej rzeczywistości żyję. Gdzie jest granica między prawdą a kłamstwem. Nie chcę wgłębiać się w szczegóły, ale aktualnie jestem roztrzęsioną paranoiczką, obsesyjnie poszukującą kłamstw mojego męża. Na jedno jego wypowiedziane słowo, dziesięć razy mówię: "kłamiesz". Mam siłę na wszystko, na pracę na naukę na dom - ale sama nie wiem skąd, chyba od samego Boga, bo w przeciwnym razie albo zabiłyby mnie moje zeschizowane myśli albo sama wyskoczyłabym z okna. Jednak nie winię całkowicie mojego męża - choć, żeby było jasne, oszukał mnie wiele wiele razy, w rzeczach mniejszych i większych a nawet - jak ostatnio- w rzeczach bardzo dużych. Jednak jestem jego żoną na dobre i na złe i zostawienie go to dla mnie ostateczność. Najpierw upewnię się, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy aby mu pomóc. Bo to kłamstwo musi z czegoś wynikać, z jego problemów, z czegoś co siedzi bardzo głęboko. Dziewczyny, może i chłopaki - wszyscy oszukiwani - ja wiem jak to działa, prawda jest taka, że dajemy im furtkę do kłamstwa, pozwalamy im na "nie pamiętam", "dojdzie pocztą", "to nie moja wina", bo tak naprawdę chcemy w to wierzyć. Ale jeśli jest ten moment konfrontacji - tak okłamałem, tak żałuję i chcę się zmienić, to jest bardzo delikatny, ważny moment. Nie zmarnujmy tego na bierne zaufanie, ale pracujmy razem. Razem chodźmy do banku, do pracodawcy, zadzwoń przy mnie itd. A najlepiej spróbować z pomocą specjalisty - bo to musi być coś co siedzi gdzieś głęboko. Łatwo jest powiedzieć: uciekaj gdzie się da. Ja rekomenduję - spróbować, dać szansę (oczywiście - rozdzielność majątkowa, itp. należy zabezpieczyć siebie i rodzinę) ale nie rezygnować od razu. Powodzenia



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: chellunia   Data: 2013-11-26, 14:05:08               Odpowiedz

        Kiedys to nazywało się nieuczciwoscią.Dziś chorobą.
        Mam dziś lenia,to pewnie mam depresję.



        • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

          Autor: angelbandev   Data: 2013-11-26, 14:15:55               Odpowiedz

          takie czasy, na wszystko jest wytłumaczenie :mamy adhd, dys-przeróżności itp.itd.



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: felka4   Data: 2013-11-26, 20:49:47               Odpowiedz

            oj, dziewczyny, to nie są żarty.., i to nie jest nieuczciwość, niestety

            "Mitomania to określenie w r o d z o n y c h tendencji do posługiwania się kłamstwem, przybierającym nieraz postać fantastycznych opowieści .

            Życie z mitomanem to jak życie z alkoholikiem - czyli jak życie na bombie zegarowej.
            Mitomania tym różni się tym od zwykłego kłamstwa, że osoba opowiadająca sama nie jest w stanie oddzielić prawdy od własnej fantazji. (...) Tendencja do posługiwania się kłamstwem patologicznym bywa czasem skutkiem przebytych chorób organicznych mózgu (np. zapaleń), albo też bywa zależna od wrodzonych właściwości psychicznych. U niektórych osób o usposobieniu histerycznym mitomania może być środkiem zwrócenia na siebie uwagi otoczenia i dodania sobie znaczenia. (...)

            Najczęściej mitoman - podobnie jak alkoholik - nie będzie czuł potrzeby skorzystania z pomocy specjalisty. Po co? Przecież wszystko jest w porządku i to inni maja problem, a nie on.
            ..."Mogę przyrównać mitomanię do ludzi chorujących na chorobę, która powoduje, ze nie znają np. uczucia strachu, mogą po prostu wyskoczyć przez balkon nie wiedząc czym to grozi. Wiedzą że wyskoczą i co z tego. Tak mitoman kłamie, wie że skłamie, ale co z tego; takie życie z mitomanią jak w moim przypadku od dzieciństwa staje się czymś "normalnym"."

            (fragmenty z internetu .., pod którymi się podpisuję)



          • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

            Autor: Magdallenabann   Data: 2013-11-26, 20:55:03               Odpowiedz

            Ok, ale czym sie rozni opowiadanie "mitow" od zwyklego klamstwa?
            Ja, ostatnio czesto klame, ale z wyzszej koniecznisci:)
            Ale mam w pracy "bajkopisarza" i wszyscy sie denerwuja i "glosno" plotkuja.
            A ja go po prostu unikam, bo mnie meczy.
            Nie ma sensu mu zaprzeczac, ale sluchac tez nie ma sensu...



          • RE: dla Malami

            Autor: felka4   Data: 2013-11-26, 20:55:10               Odpowiedz

            fragment dla Malami:

            "...Czasami jest możliwość dotarcia do takiej osoby. Jak? Jedyna rada to konsekwentnie konfrontować "mitomanowi" to, co mówi, z rzeczywistością. Tak, żeby żadne kłamstwo (oczywiście to, o którym się dowiemy), wyolbrzymienie czy naciągnięcie faktów nie uszło mu na sucho. I jest to bardzo trudne i wyczerpujące emocjonalnie. "Mitoman" łatwo się nie poddaje, a jeżeli jest drażliwy, to awantura gotowa. Ale to jedyna rada, żeby w tym pancerzu fikcji zrobić jakąś szczelinę. A jeżeli już się na taką "wojnę" z "mitomanem" zdecydujesz - warto wspomóc się wiedzą o różnych metodach komunikacji, radzeni sobie ze stresem ... Bo może być tak, że "mitoman" dalej będzie miał się świetnie, a Ty będziesz totalnie wykończona.
            ________



          • RE: dla Malami

            Autor: chellunia   Data: 2013-11-26, 21:12:27               Odpowiedz

            Felka,szkoda zdrowia.Nie uważasz,że to jest robota dla specjalisty?



          • RE: dla Malami

            Autor: felka4   Data: 2013-11-26, 21:32:06               Odpowiedz

            dlatego tu piszę.. Bo wątek jest od 2006 roku, a wciąż nowe posty pełne nadziei że to drobiazg, że to tylko chwilowe ... :(



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: Stokrotkaa   Data: 2013-11-26, 23:16:31               Odpowiedz

      Zaczelam czytac watek, wciagnelo mnie, i jedna rzecz daje powaznie do myslenia. Nie znam przyczyn dla ktorych osoby chorobliwie klamia, ale zaczynam rowniez dochodzic do wniosku, ze (jak wiele rzeczy z reszta) ma to swoje korzenie w dziecinstwie. Zona mojego brata ma z poprzedniego malzenstwa corke. Obecnie dziewczynka ma ukonczone 10 lat.... i bardzo czesto KLAMIE. Zmysla jakies historie, zawsze wszystko wie "najlepiej", zlapana ediwdentnie na "goracym uczynku" - wyprze sie w zywe oczy, ze to nie ona zrobila, choc wszyscy wiedza, ze akurat tego nie mogl zrobic nikt inny. Od jakiegos czasu zastanwiam sie oczywiscie co moze byc tego powodem. Osobiscie upatruje to w chorobliwiej ambicji jej mamy. Dziewczynka musi byc zawsze ze wszystkiego najlepsza, ciagle jest krytykowana, wymagania na pozor niewinne co do roznych rzeczy - widac, ze czesto ja przerastaja. Dziecko jest ogolnie inteligentne, zywe, ale matka nie docenia jej nigdy za nic, rzadko ja przytula - zawsze znajdzie za to cos, czego dziecko nie wie i jej to wytknie. Oczywiscie mialam proby rozmowy z zona mojego brata na ten temat, ale niewiele to dalo, a sprawa jest delikatna. Obawiam sie, ze za chwile "ta tresura" zacznie sie w stosunku do drugiego dziecka, ktore na razie jest jeszcze malutkie. Nie mam na to za duzego wplywu, bo jestem tylko ciocia i zdaje sobie sprawe, ze nie moge ingerowac w wychowanie nie swoich dzieci. Serce mnie jednak boli jak patrze na to wszystko. Moze stad wlasnie ta konfabulacja w wieku doroslym, bo wtedy jako dzieci ci ludzie nie otrzymali po prostu milosci, zaufania, wiary, ze to co robia jest ich indywidualnym wyborem i jest to wazny wybor - stad stwarzaja sobie swoj falszywy swiat, w ktorym paradokslanie czuja sie bezpiecznie. Do takich wnioskow wlasnie dochodze. A ze jest to przykre dla otoczenia/partnera - wcale sie nie dziwie. Trudno wszakze budowac cokolwiek na klamstwie.



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: Stokrotkaa   Data: 2013-11-27, 00:04:56               Odpowiedz

        Oczywiscie nie wiem jak "mała" sobie z tym poradzi w zyciu doroslym, moze jej przejdzie czeste klamanie, bo dzieci czasem maja "taki etap" i z tego wyrastaja. Okaze sie to w przyszlosci. Mam tylko nadzieje, ze nie przerodzi sie to u niej w "historie" opisane jak powyzej w tym watku.



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: tatajulki   Data: 2014-11-17, 19:38:08               Odpowiedz

      Witam Was wszystkich.
      Jestem kłamcą.
      Długo musiałem się do tego przekonywać jak i długo zajęło mi przyznanie się do tego.
      Mam śliczną córkę i kochającą kobietę (jeszcze), ale przez swoje kłamstwa moge je niedługo stracić.
      Staram sie nie kłamać, ale po jakimś czasie znowu w to wpadam.
      Kłamałem ze szkołą, z pracą, z pieniędzmi...
      Kocham moją rodzinę i chce sie dla nich zmienic...
      Proszę, powiedzcie mi co mam zrobić...
      Czy znacie jakichś spaecjalistów zajmujących się tymi sprawami?



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: siostradisel    Data: 2014-11-17, 19:45:41               Odpowiedz

        Specjalistów od kłamania. Oj znam kilku takich :)



        • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

          Autor: marta93   Data: 2015-09-07, 11:51:02               Odpowiedz

          Witam wszystkich,
          Cieszę się, że znalazłam to forum i mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze zagląda ponieważ potrzebuję porad osób, który z pierwszej ręki spotkały się z notorycznym kłamaniem.

          Otóż zacznę od tego, że poznałam się z moim chłopakiem przez internet i żyliśmy na odległość przez 2,5 roku. Od samego początku stwarzał historie aby polepszyć swój wygląda w moich oczach (wymyślał jakie to ma powodzenie u dziewczyn, że ma bliską przyjaciółke, która jest o niego zazdrosna, udawał, że go pornografia obrzydza itd.) Poczułam się zagrożona i przez to życie na odległość coraz bardziej go kontrolowałam i prosiłam o zerwanie kontaktu z "wymyśloną" przyjaciółką, o nie wychodzenie do klubów itd. On, żeby się ze mną nie kłócić i się nie tłumaczyć kłamał na temat tego gdzie chodził z kim, przysięgał na wszystko i wszystkich że nie kłamie...
          Po tych 2,5 roku przeprowadził się do mojego miasta a kłamstwa tylko się spotęgowały, zaczęłam widzieć coraz więcej dowodów na jego kłamstwa, on dalej łgał w twarz po czym, po 4 latach związku wyznał mi WSZYSTKO w czym kłamał i że ma tego życia razem dość, bo ja go kontroluje i nie ma ze mna swobody. Wtedy wybraliśmy się do psychologa, dzięki któremu zrozumiałam, że to w wyniku mojej obsesji kontrolowania On zaczał kłamać i kręcić. Oczywiście powiniem powiedzieć NIE moim zakazom, zamiast tego wolał 4 lata kłamać, żeby jak to nazwał "nie ranić mnie i nie stracić". Więc mineło kolejne pół roku, przez które naprawiłam siebie. Nie kontroluje go, nic mu nie zabraniam, nie sprawdzam a jednak ciągle widze sygnały kłamstwa.
          Znajduje je zupełnie przez przypadek, najbardziej nie wyjaśnione, które wyszło ostatnio, to kłamstwo gdzie na jego telefonie było około 7 budzików nastawionych na 7.30, gdzie codziennie dzwoniąc do mnie mówił, że wstaje o 8. Nie rozumiem dlaczego miłaby mnie w tym okłamywać. Powiedział, że musiał je tak poprzestawiać "przez przypadek". Co prawda, on jest troche fajtłapa, ale nie wiem kto by był zdolny nastawić conajmniej siedem razy budzik na 7.30 zamiast na 19.30 jak to On twierdził było jego zamierzeniem. Boję się że skoro idzie tak w zaparte ze to przypadek i ze nie wstawal wczesniej i ze " z głupoty musiał sie pomylić i je tak nastawic" to idzie za tym jakies brzydkie klamstwo ktorego zadnymi silami z niego nie wyciagne.
          U psychologa juz dawno sobie obiecalismy ze nie bedzie klamstw, kontroli a wydaje mi sie ze on jednak sie tego nie trzyma.
          Do tego ostatnio "przetestowal mnie" DWA RAZY ! ponieważ wyszlo duuze klamstwo z przeszlosci. Byly jasne i pewne dowody ze klamal wiec dociekałam. On twierdzil ze juz nie bedzie klamstw a TO JEDNO klamstwo zostawil sobie zeby mnie przetestowac czy bede dociekac i zeby zobaczyc czy go sprawdze.
          Teraz juz mu w ogole nie ufam, bo skoronie mialo byc klamstw a on mnie teraz testuje a co za tym idzie jednak z tom rzecza KLAMAL to nie potrafie mu zaufac z tmyi budzikami.
          Czy wierzycie w to, ze facet moze byc tak roztrzepany, ze nastawia zle siedem budzikow w przeciagu miesiaca zle i ze ani razu rano ich podobno nie slyszal i nie mial zielonego pojecia ze sa na to godzine?
          Czy powinnam mu mimo to sprobowac zaufac? Wiem ze kiedys ja bylam powodem jego klamstw przez nadmierne zakazy, ale to sie zmienilo i nie wiem czy dalej on nie potrafi lub nie chce mi mowic prawdy...
          Mysle nad tym czy tego nie skonczyc, ale nie wiem czy to nie bedzie zbyt pochopne bo bardzo go Kocham, jestesmy 4,5 roku razem, on mieszka ze mna. Specjalnie sie tu dla mnie przeprowadzil....Ale przez ten "test" w ogole mu nie ufam teraz i nie wiem czy bede potrafic....
          Poradzcie i powiedzcie co sadzicie o budzikach i o zaufaniu mu...



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: martyswa   Data: 2016-01-28, 03:07:04               Odpowiedz

      Przeczytałam tu wiele watków, troche już starych to muszę coś napisać, bo temat jest ciągle świeży, ze wzgl. na aktualnosc tresci.
      Spotykałam się z kłamcą przez 11 lat narzeczeństwa. Dziś wiem, że to był czas dla mnie destrukcyjny, wyniszczający psychicznie. Wtedy też byłam tego świadoma, ale miłosć i chęć naprawiania były silniejsze. On ciągnał mnie w przepaść, a ja z uporem maniaka trzymałam się ile mogłam, ile miałam tylko siły, a miałam jej z czasem coraz mniej. W koncu odpusciłam, choć bardzo się bałam, byłam przerazona, nie wiedziałam jak to przetrwam, jak przezyję bez niego, byłam taka głupia i zakochana. Kłamał od pierwszego momentu naszej znajomości, mielismy wtedy po 20 lat; wielka miłosć, kwiatki i motylki. Wymyslił sobie prawo jazdy, samochód na policyjnym parkingu, ojczyma który go nie rozumie, źle traktuje, matkę która ma go gdzieś. Taki biedny, pokrzywdzony przez życie miły, dobry chłopak. Mijały miesiące, wraz z nimi przybywało kłamstw, coraz nowsze i bardziej rozbudowane. Im był starszy, tym jego bzdury ewoluowały razem z nim, coraz ciekawsze opowieści, bardziej zagadkowe i trudniejsze do wykrycia. Pracował po kilka miesięcy, czasem dwa, czasem pieć najdłużej, konczyły sie piciem, znikaniem z wypłata na trzy dni, na tydzień. Zgłoszenia na policje o zaginięciu, stres, nerwy, nieprzespane noce. Gdy już się pojawił, wraz z nim pojawiało się perfidnie opracowane usprawiedliwienie. Przeważnie go okradali, w dzień wypłaty zwłaszcza. Przepijał zegarki, telefony, łańcuszki, pierscionki, nawet jeden mój. Zawsze miał pecha, kiedy wracał do domu, zawsze jakiś bandzior go sobie upatrzył. Potem sie dowiadywałam, ze te przedmioty to były fanty za niezapłacone długi. Jego ojczym, nieraz ratował go z opresji przed linczem bandy wierzycieli, u których miał długi. Dług miał nawet u instruktora jazdy, u barmanów, tzw.kumpli, przeważnie o dość ciekawej reputacji, stąd częste pobicia, pobyty na izbach przyjeć, raz, czy dwa na izbie wytrzeźwień. Wymyślał sobie miejsca pracy, które nigdy nie istniały, firmy, o któych nikt nie słyszał, pracodawców widmo. Potrafił ze szcegółami opisać ich wyglad, nawet jakiej marki nosi obuwie i jakim jeździ samochodem, ich rodzine całą,łacznie z ich znajomymi. Sobie wymyslał znajomych widma, relacjonował spotkania i prowadzone rozmowy z najmniejszymi szczegółami. Znikał gdzieś, na kilka dni, tel. wyłączony. Gdy wracał tłumaczył, że był u rodziny co było oczywiście bzdurą. Skłamał nawet, ze był na pogrzebie dziadka, robiąc ze mnie idiotke kiedy składałam kondolencje jego matce. Oczywiście dziadek żył i miał się dobrze. To zaledwie kilka przykładów, a było tego tysiace. Od byle kogo zaciagał długi, pod zastaw telefonów, czy bizuterii, podając jako kontakt mój prywatny tel. Po nocahc dzwoniły jakieś typy z pogróżkami,nawet nie wiem o co dokładnie chodziło, podejrzewam że kasa.
      Przynosił mi róże, klekał przede mna, obiecywał, przepraszał, oświadczał sie prze całe 11 lat, mówił że jak go zostawie to zginie i bede go miała na sumieniu. Ja rozpaczałam, przebaczałam i kochałam dalej. Próbowałam, naprawiałam, tłumaczyłam, prosiłam nawet groziłam.
      A jak już straciłam zdrowie i godność to wtedy właśnie dostałam jakieś niewyobrażalnej siły, sama nie wiem skąd ja wzięłam. Nadszedł dzień i zamknełam przed nim "drzwi" tak zwyczajnie. To było takie proste, jeszcze potem jeden telefon,a potem cisza. Pozorny spokój, niestety mącony tysiacem mysli, bólu, rozpaczy. Wspomnień o pierwszej, ale jak bardzo zawiedzionej miłości, pierwszym pocałunku, spojrzeniu i setki pytan jaki to miało wszystko sens. Dziś juz mineło troche lat, ktoś mi mówi że go widuje. Ma żonę, rozwódkę, z dwójka dzieci, nie wiem czy jedno jest jego. Wyglada źle, ma zmarnowana twarz, wiem że zyją z jej alimentów i dodatków z opieki. A ja już nie myslę co by było gdyby.... bo teraz już to wiem.



      • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

        Autor: martqa93   Data: 2016-09-01, 13:52:04               Odpowiedz

        Od prawie 4 lat jestem w związku z kłamcą. Od ponad pół roku jesteśmy zaręczeni.

        Na początku wszystko było pięknie, motylki w brzuchu, miłosc kwitnie. Znaliśmy się juz dużo wczesiej, ja zaczyanłam wówczas naukę w gimnazjum, on w liceum (3 lata roznicy). Nie ukrywam, zawsze coś między nami było. Ale nigdy tak naprawdę nam nie mogło "wyjść". Tym bardziej cudowne i niesamowite wydawało się to, że zeszliśmy się ze sobą po tylu latach. Odniosłam wrażenie, że los specjalnie na nowo nas ze sobą połączył, dużo dojrzalszych i mądrzejszych. Ja skończyłam liceum i miałam 4 miesięczne wakacje - rok 2012. Przez cały okres szkoły sredniej byłam sama, nie był mi potrzebny facet, odchorowywałam po rocznym związku z psychopatą zabraniającym mi spotkań nawet z kolezankami. Wtedy pojawił się znowu on - moja dawna, niespełniona miłośc... Odezwał się do mnie w czerwcu 2012, kiedy byłam z kimś, spotykałam się z kimś od jakiegoś tygodnia, on podobno też był wtedy w związku. Napisał, że zyczy mi szczęscia itd. Mój "związek" się rozpadl po miesiącu i nastapił lipiec. Spotkaliśmy się na jakiejś imprezie. Całowaliśmy się itd., twierdził, ze już nie jest z ta dziewczyną, ze cos między nimi nie gra.Ze zdradziła go czy coś. Wtedy jescze nie miałam pojecia o tym, co się dzieje. Po pijaku pisał do mnie, ze chciałby mieć kogos takiego. Nie dawał mi spokoju. Od czasu do czasu się spotykaliśmy, pogadac, poprzytulac się. Ale nic do niego nie czułam i nie mogłam siędo tego zmusic. On nie odpuszczal. W sierpniu byłam na wakacjach za granicą, poznałam tam jakiegoś Włocha, Albańczyka, czy kto to tam był i zauroczyłam się. Po powrocie przepłakalam 2tyg, On był wówczas w poblizu, ale nie zauwazalam go kompletnie. W końcu pazdziernik/listopad 2012 nastąpił przełom. Chyba się w nim zakochałam. Zaczelismy się regularnie spotykać, jak para. Święta spędzalismy razem. W listopadzie miał urodziny, przyszłam do niego przed moimi zajęciami na studiach - widzialam, ze dostal smsa od swojej bylej dziewczyny, ale zostawilam to. Byłam w koncu zakochana, w koncu wybrał mnie. Przyszedł sylwester i widziałam, kiedy zamykał konto na Fejsie rozmowe z nią, ale tłumaczyl, ze zyczyla mu wszystkiego dobrego na Nowy Rok, coz... Zapomnialam o tym. Kochalismy sie dalej. Przyszedl pewien weekend w lutym. Poklocilismy sie o cos, ale przyjechal do mnie w sobote, poznym wieczorem ok. 22. Rodzicow nie bylo w domu. Siedzielismy przytuleni na kanapie az dostał od niego smsa "Jestem w domu". Wpadłam w szał. Twierdził, ze nie utrzymywał z nią kontaktu. Wybuchła awantura, a ze ja z natury jestem nerwowa i podejrzliwa, napisalam do niej. Dowiedzialam sie, że całe wakacje 2012 byli razem, bylo wtedy miedzy nimi pięknie, jezdzili do niego na działke, byli szczesliwi. Z czasem zaczal miec dla niej mniej czasu, klocili sie, az rozeszli z dniem 1 listopada. Nie wiedzialam, czy jej wierzyc. Moze klamie zeby go odzyskac? Moze robi to po zlosci? Bardzo to przezylam, al bylam tez bardzo zakochana. Majac tez dowody na jego klamstwa, nie potrafil sie przyznac. 2 miesiace nam sie nie ukladalo, az w koncu sie ulozylo. Zablokowal ją na fejsie. Zostawilam to. Wybaczylam i zapomnialam, choc latwo nie bylo. Ale klamstwa pozostaly. Mial rzucic palenie - nie rzucil. Nie razz przylapam go na tym, ale twierdzil ze nie palil. Niestety mam mame ktora nalogowo pali, znam ten zapach. Po czasie sie przyznawal. Pamietam tez sytuacje kiedy odkrylam ze w nocy bujaj sie gdzies z kumplami a mi pisal, ze jest w domu i idzie spac. Mialam na to dowody, bo byl oznaczony w jakims poscie na Fejsbuku, a on nie wiedzial, ze to widzialam. Szedl w zaparte, ze nie. Ze nie byl. Po czasie pekl. W 2013 roku w grudniu zachorowal na epilepsje. Zaczal brac leki i mial jasno powiedziane, ze alkohol i papierosy nie wplywaja dobrze zarowno na jego chorobe, jak i leki, ktore bierze. Bardzo przezylam to, pamietam do dzis, kiedy w nocy nie moglam przy nim zasnac, tylko go obserwowalam. Rozmowy o alkoholu przeprowadzalismy kilka razy - bez skutku. Wciaz nie potrafi odmowic drinka. Jakby nie wyobrzal sobie zycia bez alkoholu. Nie wspominajac o papierosach, bo epilepsja to choroba mozgu, a palenie powoduje jego niedotlenienie - wnioski nasuwaja sie same. Mial to powiedziane zarowno ode mnie, jak u lekarza. Jezdzilam z nim do lekarza do Warszawy - smiem twierdzic, ze gdyby nie ja na pierwszej wizycie - nic by nie osiagnal, nie zaczal by nawet odpowiedniego leczenia bo cala jego rodzina i on wypierali to ze swiadomosci, ze to padaczka. Ja od poczatku to wiedzialam. Idac dalej - z czasem zaczelam zauwazac ze przybywa mu kolezanek... Prowadzil z nimi dziwne rozmowy - zapraszal na spacery, proponowal spotkania. Nie zachowywal sie jak facet ktory ma kobiete. Oczywiscie, ja rozmowy widzialam i czytalam. Zarzucal mi ze mu nie ufam i go sprawdzam. Niestety, mialam powody. Przylapany na goracym uczynku nie umial wytlumaczyc dlaczego to robi - malo tego, wszystkiego sie wypieral. Lato 2015 - czerwiec. Cos chcial mi pokazac na swoim tablecie na Fejsie - widzialam jej imie w wyszukiwarce profili i jej profil. (bylej dziewczyny) - pytam grzecznie: po co jej szukales? co od niego chciales? jego odpowiedz: nie szukalem jej. Kolejne wypieranie rzeczywistosci. Lato 2016 - my szczesliwi na dzialce, on siega po piwo. Kochanie, przeciez nie miales pic, co robisz? -daj spokoj, jedno piwko. Atak gotowy. I tak sytuacje sie powtarzaly. Nie bede pil, obiecuje. Pije do dzis. Sierpien 2016 - imieniny mojej mamy - nalal sobie drinka kiedy nie patrzalam - Kochanie daj spokoj, tylko jeden. Nie chcialam robic awantury przy stole. Lipiec 2016 - widze w hisorii jego komputera znowu jej imie (bylej) i jej profil i wymieniane wiadomosci z nia. Podobno to ona do niego napisala i czegos chciala, nie wiem. Sierpien 2016 - wracalismy z Krakowa, chcialam z jego tel przeslac sobie zdjecia na swoj telefon - widze jakas nowa kolezanke Marte w wiadomosciach. Kiedy spal - znowu czytalam i wertowalam jego telefon. Wiem, ze nie powinnam. Ale facet od 4 lat daje mi wciaz powody, zeby mu nie ufac. Wyszlo, ze planowal spotkanie w wiekszym gronie. Proponowal jej spotkania w wiekszym gronie. Niedorzeczne. W styczniu 2016 sie zareczylismy, a on robi cos takiego?! Malo tego, oprocz niej, jakas inna kolezanka, ktorej SAM szukal na fejsie i sam do niej napisal, ze sie gdzies spotkali i dobrze im sie wydawalo ze skads sie znaja. Oczywiscie konwersacja usunieta, ale ja ją widzialam - przypieram go więc do muru, kto to byl i dlaczego Ty pierwszy do nich piszesz? - NIE PISALEM. Kolejne wypieranie rzeczywistosci.
        Wizyta u jego wuja, sierpien 2016 - proponuje mu alkohol. Odmowil? Alez skad. Chetnie lyknal. Kolejna złamana obietnica.

        Zwiazek praktycznie od poczatku budowany na klamstwie. Brak sil, ciagle klamstwa, wypieranie rzeczywistosci, zlamane obietnice, zawiedzione nadzieje. A mial byc slub. Nie bedzie. 2 tyg temu zerwalam teorytycznie zaręczyny. Jutro mam w koncu odwagę zrobic to praktycznie.



    • RE: Czy notoryczne kłamstwa to jakaś choroba??

      Autor: makino   Data: 2016-08-07, 16:58:31               Odpowiedz

      Pisałam tu w 2013, można przeskrolować.
      Nie dało się wytrzymać, dwa lata temu zrezygnowałam i odeszłam.
      Dziś jestem szczęśliwa z kimś, kto NIE KŁAMIE. W końcu.

      Wydaje mi się, że z tego się nie da leczyć. Ci ludzie chyba sami nie wiedzą, czemu to robią.