Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • czy mozna tak poprostu przestać kochać?

    Autor: kaja133   Data: 2008-08-14, 14:25:17               Odpowiedz

    jestem mężatką z 12-letnim stażem, mamy prześliczną 5 letnią córeczkę. Do tej pory myslałam, ze jestesmy udaną parą (tak też nas postrzegali inni). Miłość męza do mnie była czyśm absolutnie pewnym i stałym w naszym związku. Pewnie, że nie bylo tak jak w narzeczeństwie- praca, dom, obowiazki, dziecko - sprawiły, że odsunęliśmy siebie na dalszy plan. Może każdemu z nas czegoś trochę brakowało, ale ja nauczylam się z tym żyć i cieszyć z tego co mam - dobrego. kochającego męża, który zawsze mi pomoże, sliczą córczkę, prawdziwy azyl spokoju w domu. Nigdy nawet przez moment nie przyszło mi do glowy, że mogę to stracić. Dlatego bez wiekszych oporow zgodnie zdecydowaliśmy, że może wyjechać do pracy za granicę na półroczny kontrakt bez obawy, ze cokolwiek może zniszczyć to co budujemy od tylu lat. Po powrocie czekały nas wczasy zagraniczne, starania o drugie dziecko i obietnica, że wreszcie znajdziemy więcej czasu dla siebie. I może dlatego to co niedawno mnie spotkało wywróciło cały mój świat dogory nogami. Mój mąż wrócił z zagranicy po 6 msc i oznajmił, że poznał tam miłość swojego zycia. Bez wahania przekreślił 13 wspólnych lat, bez żalu za to co się stało chce odejśc nie zastanawiając sie nad konsekwencjami. Kiedy spytałam czy myslał o corce brnąc w ten związek (który łatwo nawiązać z dala od domu, bez kontaktu z bliskimi) nic nie odpowiada. Stwierdził, że już go nie pociągam (trudno - kiedy mysli o tamtej).
    obiecal mi, że nie bedzie się z nią kontaktowal - a ciagle na hasło na gg i kiedy go prosilam, zeby je zdjął - nigdy wczesniej nie miał zarzuca mi, że mu nie ufam. Nawet teraz kiedy to piszę wszedł na gg - mimo, że mial tyle spraw do zalatwienia, że nie mail czasu wstąpić do domu.
    czuję się taka oszukana, zdradzona, obdarta z wlasnej godności. Zostałam w domu, pzrejęłam wszystkie nasze obowiazki aby on mógl robić karierę a on odpłacił mi w ten sposób. Przez kilka miesięcy tej "wielkiej miłości" tak intensywnie szukal usprawiedliwienie dla siebie, że wyrzucił z pamięci wszystko dobre co między nami było. Nawet nie chcial mi przyznać, że skoro chcielismy dziecko to przeciez nie bylo wcale źle (ja uważam ze ostatni rok byl jednym z lepszych). Jestem na niego wściekla, ale myślę o dziecku. Ona tak bardzo na niego czekała a on - egoista bez wahania postawil swoje szczęśćie nad jej dobro. Nie potrafię tego zrozumieć. Prosiłam aby dal nam i sobie trochę czasu. Aby powrócił do normalego zycia z "wakacji" poza domem. Odpowiada, że spróbuje - nic nie obiecuje. Nawet kiedy prosiłam aby nie utrzymywal z nią kontaktu aby dac nam szansę przyszło mu z wielkim bólem, a co więcej myślę, że mnie oszukuje i i tak się z Nią kontaktuje. Co gorsza nie trafiają do niego zadne argumenty, że to nie musi być najwieksza milość jego życia, że może warto dać sobie czas, aby pochopnie nie odebrać naszemu dziecku domu, że nie mogę go pociągać fizycznie skoro od trzech miesięcy kwitnie romans na ktorego drodze stanęłam ja. Do tego wytykanie mu tego wszystkiego, czego nie wziął pod uwagę badzo go denerwuje. Nie wiem co robić - jak zaufać skoro najpierw mówi spróbujmy a zaraz potem i tak odejdę. Znajomośc z Nią uświadomiła mu, że żle się czuje w naszym związku - ale ktory zakochany facet czuje się dobrze z zoną kiedy mysli o innej. dlaczego postanowiłam tu napisać - dlatego, że czytając wiele innych listów zawsze facet miał jakieś wątpliwości czy odejśc ze wzgledu na dziecko. A mój jak dotąd myślałam kochajacy odpowiedzialny facet - nawet nie zawahal sie czy nie warto to przemysleć. Ja zdaję sobie sprawę, że najłatwiej bylo powiedzieć zaraz po powrocie - tego samego dnia. Mam nadzieję, że każdy dzień z nassym dzieckiem przypomnie mu o tym, że bylo mu z nami dobrze. Ale on skutecznie blokuje sie przede mną. nie chce rozmawiać - nawet ze znajomymi bo wie, że każdy będzie trzymal moją stronę i wykaże mu brak logiki w tym pospiesznym dzialaniu. Musze kończyć - ale pomóżcie - co robić. jeatem załamanai nie wiem jak postępować

    kaja133



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: bat_1   Data: 2008-08-14, 14:32:38               Odpowiedz

      nie można przesać kochać, nie da się przekreślić tylu lat razem, nie da się i już

      kurcze jaką on ma pewność, że to nie jest tylko zakochanie, że to tylko stan umysłu, którzy przejdzie tak szybko jak szybko przyszedł czy on się nad tym zastanowił??

      nie wiem co mam Ci napisać ale jeżeli jego miłość do Ciebie umarła nie zmusisz go do miłość, boli bardzo i bdzie bolało, ale masz dla kogo żyć i dla kogo wstawać rano, masz dziecko najpiękniejszy dar od losu, to ono uczy miłość bezwarunkowej, która nie stawia wymagań, kocha nie pytając dlaczego

      może powinnaś z nim porozmawiać, może jeszcze raz zaryzykować, może jeszcze można walczy to miłość



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: ewusia222   Data: 2010-11-27, 08:25:15               Odpowiedz

        Niestety mam identyczną sytuację, tylko, żę jeszcze nie doszliśmy do tego momenty, że chce być z nami.... Nadal ONA jest w naszym życiu...



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: agunia   Data: 2008-08-14, 15:08:27               Odpowiedz

      Miałam napisać że zakochany facet głupieje, ale tak naprawdę chyba każda osoba zakochana głupieje, i patrzy na życie przez różowe okulary...I właśnie przez nie patrzy Twój mąż Kaju..W normalnym stanie człowiek nie jest w stanie zrozumieć jak tak szybko można przekreślić wszystko to co sie wspólnie budowało...
      Ciężko radzić....Musisz bardzo cierpieć...i jednocześnie musisz mieć dużo siły...Spróbuj powalczyć o związek..
      Sama przypomnij sobie jak kiedyś na początku było między Wami,jak się poznaliście, może postaraj się przypomnieć mu różne miłę wspomnienia...Masz tu przewagę nad tamtą..Lata wspólnych wspomnień i doświadczeń...wykorzystaj to...
      Tym bardziej że przyjechał z powrotem..
      Porozmawiaj z nim szczerze, powiedz o swoich obawach, i jak Cię to rani...pokombinuj, ale nie poddawaj się od razu...

      mój też wyjechał na jakiś czas za granicę, więcej niz pół roku, potem stwierdziłam że czas z dziećmi przyjechać do niego..czujnym trzeba być zawsze...:-)



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: malg_malg   Data: 2008-08-14, 17:39:04               Odpowiedz

        Droga Kaju,

        Przeczytaj prosze moj watek pt "Internetowa znajomosc"
        Przebrnij cierpliwie...

        Moze znajdziesz dla siebie odpowiedz na ktores z pytan
        Szczerze ci wspolczuje,
        Pozdrawiam



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: martysiaa22   Data: 2008-08-14, 23:55:34               Odpowiedz

          Witam cie Kaju wiem ze jestes w ciezkiej sytuacji ale powiem ci ze nie lap go na dziecko bo to nie warto pomysl tylko o nim bo to bez sensu postaraj sie zeby zauwazyl dawna ciebie, tak jak bylo kiedys wiem ze kochasz, ze jest ci ciezko ale wykorzystaj to ze znasz go jak nikt inny i zawojuj w tym swiecie! Wiem ze trudno tak ale zycze powodzenia ona nic nie wie! Wystarczy tylko chciec zycze wszystkiego dobrego:(



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: kaja133   Data: 2008-08-25, 20:54:38               Odpowiedz

        wchodzę po tygodniu na forum więc nie mam pewności czy jeszcze to odczytasz - problem jest w tym, że on nie chce ze mną rozmawiać. zaszedł w tamtym (3 miesiecznym) zwiazku tak daleko, że nie chce z niego zrezygnować. Kiedy pytałam co ich tak zbliżylo - milczy, mówi, ze boi się powiedzieć mi prawdy bo mogę wykorzystać to przeciwko niemu, potem zmienił wersji - na "nie jesteś gotowa, żeby to usłyszeć. Udaje przed rodziną i znajomymi, że nie ma wielkiego problemu. Nie wierzę mu, ze chce spróbować - myślę, że chce odczekać, aby moc powiedzieć, że probował- może potrzebne mu to do wyciszenia wyrzutów sumienia. Czuje się podle - poświęciłam mu 14 lat swojej młodości, urodziłam dziecko, dawałam odsuwać się na dalszy plan aby mógł się realizować w pracy (kosztem mojej pracy) - a teraz znaczę dla niego mniej niż kobieta, ktorą zna 3 miesiące



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: wiola201   Data: 2008-08-15, 13:54:36               Odpowiedz

      czesc wiem ze to boli ja bym pomyślała na dwa sposoby albo zrobiłabym super kolacje i mu pokazała co by stracił... a lbo zyła normalnie a on by moze wkoncu zauwazył ze nie wazna jestem ja a moje dziecko . głowa do góry to co on zrobił to rzeczywiscie mało logiczne ale wierze ze z czasem mu przejdzie jak pokazesz mu co moze stracic



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: Kiddo   Data: 2008-08-15, 18:57:19               Odpowiedz

      Cóż - nie można nagle i od tak przestać kochać. Prawda jednak jest taka że kochać się trzeba nauczyć
      Sama nie wiem co powiedzieć to jest trudna sytuacja. Zastanawiam się nad sensem ratowania tego związku. Złożył obietnice że bedziecie więcej czasu spędzali razem, będziecie sie starali o drugie dziecko a teraz - nagle nie jesteś pociągająca? dziecko pewnie też nie? To po co on zakładał rodzinę? Podejrzewam - wystarczyła jakaś wolna panienka

      Rozmowa raczej nic nie da, bo on teraz ma w nosie ciebie i twoje dziecko. Potrzeba czasu. Nie kontroluj go i nie sprawdzaj, On pewnie i tak sie komunikuje z tamtą - będziesz psuła sobie tylko nastrój, który i tak jest już mocno podniszczony. W takiej sytuacji chyba najlepiej by było gdyby sie wyprowadził i pobył sam - ty mu nadskakujesz i ciągniesz,ale to da odwrotny efekt. Oddajesz się na tacy i pokazujesz że ma cie w garści. Nie wiem co kieruje jego motywami ,ale podejrzewam że nie chodzi o to że ty go zraniłaś kilka razy a on to mocno zapamiętał i zauwazał że tobie na nim nie zależy. Niestety nawet jak wróci to co z tego? zadra będzie w tobie cały czas. Słowa "nie pociągam go" cały czas w tobie będą żyły. Obawiam sie że on jest pusty wewnętrznie. Wcześniej byłaś blisko ,on też . Kiedy nagle sie oddalił, przypomniał sobie ile to uciech może mieć i wcale nie musi sie męczyć w domu. Możesz spróbować zawalczyc o męża dowodząc mu swoją miłość ,ale nie probuj mu nadskakiwać. Używaj racjonalnych argumentów,ale niedogadzaj na każdym kroku. Ja bym mimo wszystko puściła go wolno ,ale decyzja należy do ciebie.
      I nie używaj argumentu "jest dziecko" - to na nim nie zrobi wrażenia. Wielu ludzi zostawia swoje dzieci ,zarówno matki i ojcowie. Mają kompletnie w nosie ich życie.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: mikaa   Data: 2008-08-15, 20:14:10               Odpowiedz

        Ja w takiej sytuacji chyba nie wytrzymalabym z takim czlowiekiem i odeszlabym. Nie znioslabym mysli ze czlowiek mi najblizszy z ktorym spedzilabym tyle lat zachowal sie tak podle. Jest strasznym egoista, wdajac sie w romans nie myslal ani o waszym wspolnym zyciu ani o dziecku ktoremu tez zlamie serce.
        W tej sytuacji to on powinien sie starac a nie Ty. Jesli nie bedzie to bedziesz miala odpowiedz, ze nie bylo sensu dluzej byc razem, bo oznaczaloby to tylko udreke
        Trzymaj sie



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: piotr82   Data: 2008-08-15, 22:07:57               Odpowiedz

      Opowiem Ci jak to było ze mną. Mimo iż moich problemów nijak nie można porównać do Twoich, to napisze to tylko dlatego żebyś nieco zrozumiała logikę facetów i pod tym kątem może próbowała zrobić coś ze swoim małżeństwem...
      jestem 25latkiem, który 6 lat temu zaczął spotykac sie ze swoją koleżanką która znal od prawie 2 lat wczesniej. Nieważne jaka to byla dziewczyna, w każdym razie w ciagu całego z nią z związku uświadomilem sobie że to jest ta dziewczyna. A jednak... Podczas tych 6 lat zawierając nowe znajomości mimochodem z ładnymi dziewczynami, nei umiałem nakreślić im granicy którą zarówno one jak i ja nie mamy prawa przekraczac - innymi słowy nie potrafiłem przyznać się do tego że mam dziewczynę, bo pociagała mnie podświadoma, bo nie świadoma myśl o tym że może jakis romansik, skok w bok itp. Kilka razy doszło do tego ze niemal zakochałem się w tej czy tamtej i przez to zaniedbywałem swój związek. Moja dziewczyna o niczym nie wiedząc, a mając już dość tego jakim torem nasz związek się toczy postawiła mnei pod ścianą dwukrotnie - to chyba nie ma sensu, raczej nie chce juz ze mną być - dla mnie było to jak grom z jasnego nieba - nagle rozumialem kim dla mnei jest, jak strasznie ja kocham, tamte nagle niknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, starałem sie, stawałem na głowie, odzyskiwałem ja po czasie i byłem szczęśliwy jak nikt. A jednak nie nauczylo mnie to wtedy zbyt wiele bo doszlo w podobny sposób i do trzeciego razu kiedy tym razem ona zaczęła szukac wrażeń na boku. Nieprzespane 3 miesiące, strach blady jak ściana o to że ją stracę, tysiące mysli w głowie i w końcu prawdziwy rozrachunek z samym soba - takie sa tego efekty. Tym razem po prostu wyciagnąłem nas juz znad przepaści i wiem że następnego razu juz nie będzie. Ale najważniejsze jest to że właśnie ona - moja kobieta pokazała mi to że ona jest najważniejsza, najważniejsze że to rozumiem i raczej jestem pewny że wyprałem się z tego idioty raz na zawsze. Dlaczego Ci to piszę? Otóż z perspektywy wiem czego większość facetów szuka na boku i dlaczego. Szukamy tam tego co zaniedbaliśmy u naszych kobiet, szukamy poza tym wrażeń podobnych do tych jakie towarzyszą człowiekowi na 1 randce i przy peirwszym pocałunku na który czeka się jak na zbawienie, na te motyle w brzuchu. Ale przeciez neimożliwe jest zapewnic sobie aż tak piękne wrażenia po takim czasie i wcale nie jest to coś złego, taka jest po prostu kolej rzeczy a rezultat szukania tylko i wyłącznie tego jest jedynie taki że się starzejemy i tak czy siak finałowo zostajemy z ręka w nocniku bo to coś nie jest najwazniejsze i dlatego szybko sie wypala... Ja zrozumiałem to myślę w ostatniej chwili i ciesze się z tego neizmiernie, ale gdbyby moja kobieta nie postawiła sprawy na ostrzu noża, neiwiele by z tego wynikło. Kiedy postawiła mi przed oczami perspektywę tego ze odejdzie nagle zrozumialem że to ja się nie pozbieram, wtedy nagle zdałem sobie sprawę że nie moge być jej pewny tak na 100% podczas gdy do tej pory taki właśnie byłem. Tego najbardziej właśnie pewni sa faceci w relacji z kobietami po dłuższym czasie - pewni jestesmy was jak diabli i to nas gubi, to gubi nasze związki, ale kiedy wy pokażecie nam że wcale tak jest, nagle wszystko potrafi się zmienić. Kobieta która szanuje własne uczucia nie może nimi szastać, nie może rozdawac ich naiwnie wokół mimo wszystko w relacji innej niz matka-dziecko. Faceci nieraz sa durniejsi niż ustawa przewiduje do czego sam sie przyznaję bez bicia. W Twojej trudnej sytuacji wydaje mi sie że próba pokazania męzowi że to nie ty mnie lecz ja ciebie opuszczę, moze wydać się jedynym skutecznym zobowiązaniem. uczucia bowiem nie gasna ot tak, a do tego pozostaje jeszcze coś takiego jak męska duma, która potrafi być bardzo silnym bodźcem do dzialania i odzyskania kobiety która chce odejść. Masz do dyspozycji mase środków o których zapewne sama wiesz, a jeśli nie, to jeśli sie zastanowisz choćby w jeden samotny wieczór z myślami, to na pewno wiedzieć będziesz. Życzę Ci wszystkiego najlepszego i powodzenia w tej najwazniejszej kwestii. Nie poddawaj się zbyt łatwo i wiedz że Twoje uczucie musi dużo kosztować i darmo go nie dawaj. P. ps. kocham mojego skarba jak diabli



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: studnia studnia   Data: 2008-08-16, 01:24:26               Odpowiedz


        Wlasnie przeczytalam Piotra i jestem pod wrazeniem jego szczerosci i wymownosci. No prosze, jak pomocna i inspirujaca moze byc ludzka szczerosc! Dzieki



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: kaja133   Data: 2008-08-25, 21:12:05               Odpowiedz

        Piotrze - cały problem w tym, że on tylko czeka na to kiedy pozwolę mu odejc i podzielę z nim odpowiedzialność za rozpad naszej rodziny. Broni się przed każdym kto może zmienić jego plany. Oszukuje mnie na każdym kroku - nie mogę tego znieść, nie mogę znieść świadomości, że znaczymy dla niego ja i coreczka mniej niz kobieta, która zna od 4 miesięcy. Mój mąż jest egoistą i beznadziejnym tchórzem - nie potrafi niczego szczerze powiedzieć - zastanawiam się czy nie zasługujemy na coś lepszego niż życie z nim... choć do tej pory nie wyobrażam sobie naszego życia bez niego...



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Kasia   Data: 2008-08-25, 22:24:42               Odpowiedz

          Zapytaj, czy ona nie jest w ciąży. Mam takie dziwne przypuszczenia...

          Pozwól mu odejśc z honorem i godnością, zachowaj twarz. Niech pławi się w swoim szczęściu,Ty pokochaj kogoś, kto wie, co to miłośc i odpowiedzialność.

          Przyjdzie czas, że będzie tego żałować...



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: rederi.   Data: 2008-08-25, 22:53:40               Odpowiedz

          Nawet nie myśl o dzieleniu się odpowiedzialnością. To on dał d*** nie ty ! Ty i wasze dziecko zasługujecie na prawdziwą miłość. Wiem jak Ci trudno i jestem w stanie zrozumieć jak się czujesz, bo mnie też ktoś bardzo skrzywdził.

          Jeszcze wróci i będzie skamlał o przebaczenie.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: amidala   Data: 2008-08-26, 05:15:39               Odpowiedz

          jestem rozwódką od 1,5 roku, rok wcześniej trwał proces rozstania. Od już odszedł od Ciebie, jego już tak naprawdę z Wami nie ma. TO boli, ale tak jest. Przeżyłam, to. Nieraz jeszcze płaczę do poduszki, ale już coraz mniej.......
          Jedno o co Cię proszę, to nie bierz całej winy na siebie...., nie żebyś była winna, tylko w takich sytuacjach osoba porzucona jest skłonna siebie wszystkim obarczać, a ta która porzuca chętnie ją obarcza, gdyż w ten sposób zrzuca z siebie odpowiedzialność za to co zrobiła...
          wiem to dopiero teraz, kochamy bezgranicznie i bezwarunkową tę osobę..... wiedziałam, że on już nie należy do mnie, ale o niego walczyłam, za długo.... i nic z hormonami nie wygrasz i zaślepieniem.... bolesne, też tego nie rozumiałam jak koleżanka mi to tłumaczyła, to trzeba przeżyć krok po kroku.....
          co jest później, to zależy jak sobie to ułożysz... na szczęście mam wspaniałe córki, które musiały dorosnąć wcześniej.... teraz to panny 16, 17 lat. To on pozwoliły i zakazały mi myśleć o nim.... pokazały jaki jest nieodpowiedzialny i niedojrzały...teraz nie mają prawie z nim kontaktu.... mają mnie. dzięki nim jestem wspaniałą matką taką jaką nigdy nie byłabym, gdyż mąż był zawsze przed dziećmi. zawsze śmieszyło mnie jak kobiety, nawet dzisiaj to gdzieś wyczytałam, jak pewna kobieta mówiąc o sobie opisała, że ma dom, samochód, dzieci i męża. Z racji swojej pracy nieraz słyszałam wypowiedzi, gdzi mąż był jeszce wymieniany po psie.... no i męża... w moim przypadku mąż stał zaraz po pracy... no cóż zaczynałam w czasach kiedy bezrobocie było wysokie i znalezienie dobrej i dobrze płatnej pracy było bardzo trudne... niestety pieniądze szczęścia nie dają, ale jak się je ma jest łatwiej.... kochanie, on już odszedł i masz rację czekam aż mu powiesz, żeby się wyprowadził, wiem to boli... płacz.... pozwól mi doświadczyć tego co chce, sądzisz, że ona jest lepsza od Ciebie..... proszę..... sądzisz, że nie będą się kłócić, gdyż to big love... teraz są klapki.... nie będziesz już z nim szczęśliwa uwierz.... ja dopiero teraz to wiem... przeczytaj posty dziewczyn, z ktorymu facet, ktore jej zdradził został..... jest im ogromnie ciężko....
          obróć stratę w korzyść.... być może daję Ci radę za wcześnie...
          Ja też sobie z tym jeszcze nie poradziłam, ciąglę o nim myślę, chociaż rzadziej niż wcześniej.... i żyję..... znalazłam inny cel w życiu..... a tak jakbyś się czuła, gdyby osoba, którą kochasz przestała Cię szanować.... w miłości też chodzi o szacunek....
          też nie mogę zrozumieć tego, że można kogoś przestać kochać z dnia na dzień..... nadal nie mogę.... ale ja tego jeszcze nie przeżyłam widać można.... jak można komuś po 17 latach powiedzieć, że jest dla niego obcą osobą, widocznie można, gdyż te 17 lat to szmat czasu i znasz już tę osobę tak na wylot, że można już ją przestać kochać... zazdroszczę tym małżeństwą, tym szczęśliwym małżeństwą, które tyle i więcej ze sobą przeszły.... jedno wiem, że nie ma nic cenniejszego w życiu niż ta pierwsza miłość, to która trwa od młodzieńczych lat do końca życia, wg mnie kolejne to już są zauroczenia........



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-08-28, 11:51:43               Odpowiedz

            odp do amidala

            dzięki, ze podzielilaś się ze mną swoimi doswiadczeniami.
            Moja córeczka ma dopiero 5 lat i uwielbia ojca. czekała na niego ponad 6 miesiecy, do końca kwietnia miałyśmy z nim codziennie kontakt przez skype i do konca kwietnia nie mógł znieść każdego dnia z dala od domu. a potem poznał zagubioną sierotkę, która potrzebowała rycerza (obronił, zaproponował rozmowę jeśli tego potrzebuje a po nie wiem jakim czasie miesiaca, dwóch - już nie było mnie i Myszki).
            Sytuacja ta jest totalnym zaskoczeniem dla mnie i wszystkich dookoła, nasi rodzice jeszcze nie wiedzą co się dzieje. Wracając do domu wiedział, że chce odejść, ale nie zaplanował tego w szczegółach. W pierwszym tygodniu powiedzial mi, że jest w domu tylko dlatego, ze nie wie jak to wszystko powiedzieć Julci. Potem po mojej namowie zgodził się aby spróbować czy może z nami być (przy czym przy próbach rozmowy - a raczej moich monologach - bo on nie chce ze mną rozmawiać o tym co się stało, co go tak naprawdę łączy z tamtą, co tak nagle zaczęło mu we mnie przeszkadzać....)potrafil powiedzieć, że i tak odejdzie i że jeśli zastanie dla małej to i tak zawsze bedzie sam.
            Nie wiem na ile to rozgoryczenie (w końcu tamta ciągle jeszcze jest za granicą a ja z małą stoje na drodze do prawdziwego szczęścia - wpadam w szał na widok rachunków telefonicznych itd) na ile prawdziwe odczucia.
            Nie wiem czy jestem w stanie zyć z facetem dla którego 3 miesiece z inną wystarczyły, aby mnie skreślić i nie mysleć o dziecku. Sama nie wiem czy go kocham czy nienawidzę. Mam taki mętlik w głowie, ze nie chce popełnić jakiegoś błędu, którego mogę załować. Wiesz, ze on nawet nie wie czy coś do mnie czuje (a ja tak czekałam na drugie dziecko...)
            nie wyobrażam sobie, aby ktoś mógł bardziej mnie skrzywdzić...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bozena7000   Data: 2008-08-28, 20:13:04               Odpowiedz

            kaja pamiętaj dbaj osiebie jemu nie bardzo pokazuj że ci tak zależ niech zabiega o ciebie spróbuj niech będzie o ciebie zazdrosny niech pomyśli że ty też możesz miec kogoś



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bozena7000   Data: 2008-08-28, 18:55:11               Odpowiedz

            amidala mnie też zostawił po17 latach napisz jak sobie poradziłaś ona po odwyku alkoholowym nie pracuje



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bozena7000   Data: 2008-11-13, 14:13:41               Odpowiedz

            Kochane dziewczyny cieszę się że niektórym zwas udało się ocalić związek, niestety nie mogę tego powiedzieć osobie choć wałczyłam jak lwica chyba nie było warto.Mąż zostwwił mnie po 17 latach ot normalne małżeństwo ,nie mieszka w domu już pół roku,nadal twierdzi że do mnie jako żony nie ma preyensji po prostu przestął mni kochać.Ona po dwóch mężach,była alkocholiczka,bez pracy bo leń,może dalej pije tego nie wiem.Najgorsze jest to że nie mogę się z tym pogodzić,żyją na moich oczach,mąż pracuje 100 m od domu ,mieszkają 3km od nas,mała osada wsztscy wszystkich znają.zostawił mi dom samochód syna ,wszystko cóż z tego jak brakuje miłości,jakoś wiążę koniec zkońcem, choć płaci alimenty ja też pracuję jednak brakuje pieniędzy imnie i jemu ijej,ale ona zawsze tak żyła.Mieszkają w drewnianym domu bez łazienki i ciepłej wody,nasz dom normalny było wszystko iwczasy iwygody.Ciągle nie mogę uwierzyć że on ją kocha naprawdę choć fakty mówią same za siebie.On wie że z nią nie czeka go żadna przyszłość jednak z nią mieszka.Chcę jeszcze powiedzieć że w sierpniu mieszkał w domu dwa tygodnie ale jak odkryłam że się spotykają postawiłam warunek albo kooniec spotkań albo znami,spakował się i odszedł.Napiszcie co o tym sądzicie.wiem że nie jest mnie wart.aja niemogę przestać go kochać czy mamy jeszcze szanse,choć rozsądek mówi nie moje serce co innego



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: aanka   Data: 2009-06-30, 14:01:24               Odpowiedz

        bardzo fajnie to Piotrze napisałeś... Tak wlasnie czesto jest. natura wiedzie nas na manowce. czesto nie umiemy docenic tego co mamy. W zwiazkach sie oddalamy, bo nie rozmawiamy ze sobą na wązne tematy, ktore sa w sercu. Jesteśmy zbyt pewni partnera. Do namietności potrzeba niepewności!!! Troche zazdrosci.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: annna30   Data: 2008-08-28, 13:20:37               Odpowiedz

      Kaja...
      Smutno zrobiło mi się po przeczytaniu Twojej opowieści i Twojego trudnego doświadczenia.
      Myślę,ze Twój mąż nie myśli w tej chwili racjonalnie-stan zakochania... Pewnym sprawom nie jesteś w stanie zapobiec, choćbyś sie nie wiem jak starała.
      Słyszałam ostatnio w audycji radiowej, ze pewna kobieta dopytywała się o pomoc dla Zdradzanych żon, ponoć jest Centrum Praw Kobiet w Warszawie przy ul. Wilczej.
      Czasami warto skorzystac z pomocy psychologa w takich sytuacjach....
      Szukaj tez wsparcia wśród bliskich Tobie osób, znajomych, koleżanek itp...
      Wychodż z domu, na spacer do kina, kosmetyczki i staraj się byc dobrej myśli mimo wszystko...
      Pozdrawiam serdecznie:)



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: bozena7000   Data: 2008-08-28, 18:31:49               Odpowiedz

      kaja współczuję Ci bardzo,rozumiem,mój mąż zostawił mnie po16latach poszukał sobie kochanki na miejscu,żyliśmy bardzo dobrze,rozmawiałam prosiłam to nic nie dało,próbuj może u ciebie pomoże



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Anaa   Data: 2008-08-28, 23:56:56               Odpowiedz

        Nie wiem, czy była to miłosc, czy mozna kochac i przestac,czy mozna kochac chwile, czy prawdziwa miłosc nigdy sie nie konczy, a moze mozna kochac prawdziwie kilka razy...miłosc to ciezki i zwiły temat...

        W kazdym razie, ja na Twoim miejscu pozwoliłabym mu odejsc, wiem ze ci ciezko, ze tyle lat byliscie razem, ze dziecko zostanie bez ojca, ale dla mnie błaganie o milosc, to cos czego ja nigdy bym nie zorbiła.

        Kazdy zapewne skresla w tej sytuacji twojego męza,Jesli jest dobrym człowiekiem, to wspołczuje mu sytuacji w jakiej sie znalazł( I tu zostane pewnie zlinczowana), ale chodzi o to, ze jesli jest dobrym człowiekiem, wrazliwym, to pewnie pzrezywa to,ze musiał Cie zranic, zranic wasze dzicko.Kiedys po latach bycia ze soba,zerwał ze mna mezczyzna, na ktorym mi zalezało, widziałam ze go to gnebi,ze cierpi ze musi mnie zrabnic.Ale mimo, iz cierpiałam byłam mu wdzieczna, ze nie spotykałmsie potajemnie z jakas kobieta, ze nie ukrywał swoich uczuc i nie udawał.Bo udawanie ze sie kocha, ze wszytko w zwiazku jest ok, to ajkas paranoja,Moim zdaniem jesli w zwiazku zaczyna dziac sie zle, a partnerzy mimo to ccha ratiowac zwiazke, to ok, niech robia wszytko, aby sie udało,..Ale jesli jedna strona, nie cche , to druga powinna ustapic.

        N ie uznaje zadnego błagania o uczucie,..ALbo sie kocha , albo nie. Nie chciałabym,zeby ktos był ze mna z litosci, czy tylko dlatego ze mamy kilku, kilkunastoletni staz małzenswtai mamy dziekco.,
        Kocham moejgo meza , ale jesli zecche kiedys odejsc(oczywiscie jak dla mnei to teraz czysta abstrakcja, ale nie wiem co mzoe sie kiedys wydarzyc), to pozwole mu odejsc..

        Najwazniejsze, to bcy szczerym wzgledem siebie, Jesli Twoj maz nie szukiwal Cie, rtylko powiedział Ci co czuje, to pwoinnas mu byc wdzieczna, ze nie udawał i nie ciagnał tego całego cyrku,,,

        Nie ma sensu trzymac go na siłe.To jego decyzja, jest dojrzała osoba i sam podejmuje decyzje. Mzoe ta jegonowa miłsc to tylko zaurozcenie, moze prawdizwa miłsoc,..nie wiadadomo , ale jesli podjał decyzje, ze chce odejsc, pozwól mu...



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: bozena7000   Data: 2008-08-29, 19:05:23               Odpowiedz

          anna masz rację już pozwoliłm mu odejśc,tyle że ta kobieta może go zniszczyc ,od16 lat pije ,po odwyku nie chce pracowac teraz obiecał mu że się zmieni włsny syn jej nienwwidzi



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sate   Data: 2008-08-29, 20:21:39               Odpowiedz

            Witam. wiecie co, zazdroszcze wam subtelności i empatii.Szczególnie Bożenie, mąż ją olał a ta kobieta jest przerażona że się zniszczy przy alkoholiczce.A niech mu po stokroć, toż to woda na twój młyn,przepraszam za kolokwialne wyrażenie.
            Bardzo współczuję autorce wątku, to faktycznie straszne przeżycie.Skłoniła mnie do zastanowienia się nad moim związkiem,nad sensem życia...Jestem z mężem 19 lat ale ja nie wiem czy go kocham..Zadaje sobie to pytanie i nie wiem...Jest zażyłość , rutyna, sex nie smakuje, nie mamy o czym rozmawiać..Do czego to wszystko doprowadzi.A chciałabym zaznać jeszcze miłości ,uniesienia itp.Zastanawiam się czy gdyby ktoś się napatoczył na mojej drodze czy bym go nie zostawiła,po tylu niezłych latach gdybym poczuła jakiekolwiek emocje..Jestem przy nim jak kawałek drewna i on chyba też to czuje co ja ..Boimy się o tym rozmawiać, zresztą to by nie pomogło,pewne rzeczy zanikły, co robić...Pozdrawiam wszystkich



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bozena7000   Data: 2008-08-29, 20:33:29               Odpowiedz

            sate nie doceniasz to co masz. U mnie teżbyło trochę rutyny ja próbowałam cos robic on już miał kochankę.Porozmawiajcie otym ,wyjedzcie gdzieś razem.wrażeń kochana to ja mam teraz nadmiar.Nie życzę ci takich



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bozena7000   Data: 2008-08-29, 20:44:07               Odpowiedz

            sate jest tak;żal,wściekłośc,a potem zostajesz sama;ranki,wieczory,soboty,niedziele,syn16lat ma prawie własne życie,koleżnek mam mnóstwo,kochaną siostrę ale co z tego wracasz do pustego domu



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sate   Data: 2008-08-30, 10:49:39               Odpowiedz

            Bożena mniej więcej wiem co czujesz.Przekonałam się nie raz jak boli samotność w tłumie :( Mój mąż pracuje całe dnie, zatracił się w niej nie bez kozery... widzisz nawet nie chcę wnikać z jakiego powodu.Zachodzi prawdopodobieństwo , że kogoś ma,niestety...Póki co jeszcze to nie rzutuje bardzo na naszą egzystencję,pozornie jest niby ok ale czas pokaże co będzie..
            Bożena,musisz kogoś znależć, na nic takie życie w pojedynkę..Są szanse ,ze mąż do ciebie powróci zdegustowany życiem z pijaczką,lekko mu nie jest.A odnoszę wrażenie że całkowicie nie spisałaś go na straty skoro martwisz się o niego..Moglibyście być szczęśliwi,znam kilka takich par, które się zeszły i cudownie scaliły..Zyczę ci wszystkiego dobrego, wspieram pozytywnymi myślami.Trzymaj się i walcz o swoje szczęście.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bozena7000   Data: 2008-08-30, 13:42:57               Odpowiedz

            dzięki iteż powodzenia



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: maniek   Data: 2008-08-30, 18:16:19               Odpowiedz

      Droga Kaju!!!
      To wszystko co piszesz przeżyłem od drugiej strony.
      Jest wiele wypowiedzi które doceniam i uważam je za trafione w dziesiątkę!Tylko dlaczego nikt nie próbuje zadać
      pytania Tobie ; czy w waszym życiu naprawdę wszystko było takie wspaniałe?To co mówisz to tylko Twoje odczucia ale
      jak jest naprawdę(czy było)wiesz tylko Ty i mąż.Myślę ciągle dlaczego powiedział Ci że już go nie pociągasz!W tym coś jest,sądzę że był w jakimś względzie zaniedbywany
      przez długi czas(w jakichś tematach,nie koniecznie sexu)
      przyczym starał się to wytrzymać aż do chwili gdy życie
      dało mu okazję do zadośćuczynienia.Czy mnie rozumiesz?
      To takie prozaiczne i banalne ale faceci są jak dzieci
      albo inaczej,jak wilki, szukają samicy ALFA.
      Przepraszam jeżeli napisałem ći coś bolesnego,zostaw tą
      miłość,żyj jak człowiek.Pozdrawiam!



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: tenia554   Data: 2008-08-31, 22:56:55               Odpowiedz

        Myślę, że twój mąż wcale nie przestał Cię kochać, ani Waszego dziecka.Fascynacja którą przeżywa,jest jak narkotyk.Wszelkie rozmowy wzbudzają w nim poczucie winy dlatego unika ich.Nie przeszkadzaj mu odejść, czym szybciej to zrobi to tym prędzej zejdzie na ziemię.Wiem, że to bardzo trudne, ale to jedyny sposób żeby zachować godność.Nie czuj się winna, ani gorsza.Czuj się silna,odpowiedzialna i rozsadna.Powodzenia.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Shely   Data: 2008-08-31, 23:40:17               Odpowiedz

          mowiac szczerze to dziwie sie ze tak usilnie chcesz miec go dla siebie. Skoro on mysli wylacznie o sobie, zdradzil Was- Ciebie i coreczke.. To nie zasluguje na Was i tyle ! Nie cierpie czegos takiego.. Milosc zycia.. Jak by mi cos takiego moj facet powiedzial to nie chcialabym go widziec juz do konca zycia. Pomysl o sobie, bedziesz szczesliwa z nim pozniej ?

          Szkoda dziecka:(



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: PDKu   Data: 2008-09-28, 16:47:52               Odpowiedz

      Uzbroić się w cierpliwość.

      Przepracuj trochę czasu nad sobą i znajdziesz te miejsca gdzie zaniedbałaś siebie. Ślepe oddanie i narzucanie się mężowi może tylko przyspieszyć jego decyzje o zmianach w jego życiu.

      Pozdrawiam



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: dalia   Data: 2008-09-29, 13:21:11               Odpowiedz

      To nie tak. Wiem coś o tym.
      Przestań ciągle próbować rozmawiać z nim, dajcie sobie czas.
      Zyj jak co dzień, dodaj trochę pikanterii do waszego związku, trochę kolorów, dbaj o siebie. Nie zadręczaj się pytaniami dlaczego! Tym bardziej jego nie pytaj. Wrócił, chce zostać z tobą, ty postaraj się być z nim, nie dla niego ani dla córki, tylko dla siebie (jeśli go kochasz).



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: kaja133   Data: 2008-09-30, 10:22:08               Odpowiedz

        chciałam bardzo podziękować Dalii za dobre rady. Dobre, ale jak trudne do realizacji...
        Żyje w zawieszeniu już prawie dwa miesiące; płacze już nie codziennie a raz na dwa , trzy dni... Czasami nawet wydaje mi się, że się oswoiłam z tymi przykrymi dla mnie faktami. On nadal nie jest gotowy do rozmowy, ale przynajmniej zachowuje się już normalnie - do momentu kiedy zaczynam trudne tematy (stąd wiem już, że Dalia ma rację).
        Daliu - jeśli przezyłaś coś podobnego powiedz jak poradzić sobie z tą sytuacją? Jak nie mysleć o tym co się stało? Jak nie wyobrażać sobie ich razem? Obawiam się, że nawet jeśli mój mąż zostanie z nami to do końca zycia bedzie wyobrażał sobie jakie szczęście u boku innej go ominęło. Czasami żałuję nawet, że nie pozwoliłam mu odejść. Może na to nie jest jeszcze za późno (ona nie wróciła jeszcze do kraju). Co zrobić aby znowu zacząć ufać, aby nie czuć się kimś gorszym, aby do końca życia nie zgadywać o czym myśli kiedy jest "nieobecny"?



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: oszukana   Data: 2008-10-05, 15:35:39               Odpowiedz

          Witaj....to chyba jakieś kpiny losu....czytając Twoją historię jestem niemal przekonana,że powinnaś Go zostawić,że nie zasługuje na Ciebie,że jest niedojrzałym emocjonalnie żałosnym chłopaczkiem.....tak łatwo jest radzić komuś tylko dlaczego nie potrafię pomóc samej sobie...?
          Człowiekowi tak trudno podjąć właściwą dla niego samego decyzję i wziąć za to pelną odpowiedzialność...to tylko strach przed nieznanym....



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: arturo   Data: 2008-10-05, 20:24:43               Odpowiedz

            ja kilka dni temu dowiedzialem sie ze zona juz nic do mnie nie czuje a stalo sie to po kilkunastu latach bycia razem i 10 latach malzenstwa.Jestem oczywiscie zdruzgotany i zagubiony.Padaja mocne slowa ze nigdy sie nie rozumielismy. ze chcemy czego innego, ze starcila wiele lat swojego zycia i oczy jej sie otworzyly.Mowi tez jednak ze nic do mnie nie ma, ze jestem dobrym czlowiekiemi zyczy wszystkiego najlepszego ze na nia juz za pozno.Mamy cudownego syna i oboje chcemy jego szczescia, zeby nie ucierpial.Sama zona mowi tez ,ze sie pogubila, ze nie widzi sensu zycia, ze jest nikim i nic nie ma.Nigdy pieniadze nie byly dla nas najwazniejsze i wydawalismy je w miare potrzeb.Mamy wspaniale mieszkanie i jeszcze niedawno planowalismy wyjazd na nasza rocznice, az tu nagle taki cios.Nie wiem co o tym sadzic,wiem, ze popelnilem tez bledy, nies staralem sie pewnie, nie zabiegalem, rytyna wdarla sie w nasze zycie i do naszego lozka, chociaz zona sie wczesniej nie skarzyla.Wiem tez, ze nie chodzi o innego mezczyzne, zona twierdzi ze chce byc sama i stanac na nogi.Strasznie mi zalezy na Niej i jestem gotowy na wszystko, zeby bylo dobrze, tylko nie wiem czy Ona tego jeszcze chce, bardzo prze w kierunku rozwodu i jednoczesnie chce chronic naszego syna.Zadaje sobie pytanie czy uczucie moze tak szybko wyparowac a moze rzeczywiscie juz go nie bylo? Chce walczyc i walcze o ten zwiazek, co myslicie co powinienem zrobic, teraz zona wyjechala na kilka dni,chociaz planowala na wiecej, ale czuje ze nie zmieni swojego zdania.Walczyc czy dac odpoczac, zgodzic sie na rozwod?Nie chce tez nikogo unieszczesliwiac ale poddawanie sie byloby czystym frajerstwem.Poradzcie cos



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-10-15, 13:36:38               Odpowiedz

            Arturo - czytaleś moją historię więc wiesz, że przeżyłam to co Ty teraz w o tyle gorszej formie, że okazałam się mniej ważna niż ktoś kogo mój mąż zna od 4 miesięcy. Po kolejnym klamstwie poprosiłam aby wybrał - ona czy ja. Dosyć już miałam niewyjasnionych sytuacji, haseł na gg i wyjazdów nie wiem dokąd, nocnych zabaw komórką, dziwnych rachunkow tel. itd. Okazało się, że nie potrafi wybrać, nie wie czego chce i nie potrafi sobie tego uporządkować. Postanowil wyprowadzić się z domu (o co też od jakiegoś czasu sama prosiłam nie mogąc znieść tego, że mnie ignoruje i ucieka myslami ..........). Były wyjazdy w góry, ale okazały się chwilową ucieczka od problemu i niczego nie rozwiazały. Dopiero moment kiedy pakowal swoje rzeczy aby się wyprowadzić i pierwsza noc poza domem uświadomiły mu, że kocha nas i chce wrócic. Moja rada (po 10 tygodniach męczarni) - dajcie sobie trochę czasu. Ja też usłyszałam tyle przykrych słow, a teraz okazuje się, że wcale nie jest tak jak mówił. Jutro wraca do domu. Nie wiem co z tego bedzie, ale mam nadzieję, że cała ta sytuacja uświadomila nam obojgu jak wiele możemy stracić. Wierzę, że mamy szansę z tego wyjść dla siebie i naszego dziecka.
            Arturo - nie narzucaj się swojej żonie, nie przypieraj jej do muru - to przynosi odwrotny skutek. Daj jej trochę czasu i postaraj się udowodnić, że jest dla Ciebie ważna - najważniejsza na świecie. Nie obawiaj się zmian - jeśli chce pobyć sama - pozwól jej na to. Sam wybierz się do psychologa, ale specjalizującego się w problemach rodzinnych (z pewnością pozwoli Ci spojrzeć na wasze małżeństwo inaczej niż Ty je widzisz, może podpowie gdzie tkwil bład i jak sobie radzić dalej). Mi bardzo pomagały takie rozmowy. Macie syna - więc pod pretekstem troski o niego (musicie dowiedzieć się jak przygotować małego na "najgorsze" gdyby tak miało się stać) może uda Ci się namówić Twoją Zonę na wspólną wizytę u psychologa.
            Wiem, że jest Ci bardzo ciężko, ale dla dobra dziecka postarajcie się wyciszyć złe emocje i zastanowic się co dalej. Być może możecie tak zmienić swoje życie aby "staneła na nogi" przy Tobie, może wcale nie musisz przeszkadzać jej w tym żeby się bardziej uniezalezniła od Ciebie jeśli potrzebuje więcej wolności i prywatności.
            Jeśli to przeczytasz i bedziesz chcial jeszcze pogadać - napisz - zagladam na forum.
            trzymaj się - jeszcze nic straconego



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Subaru-chan   Data: 2008-10-15, 13:49:03               Odpowiedz

            BRAWO!!!
            Bardzo sie ciesze że twój mąż wstrętny niewierny oprzytomniał i przestał sie łudzić że może wygodnie sobie grać w kulki. Teraz niech dzień w dzień kaja sie przed tobą, płacze, błaga o wybaczenie, a co noc doprowadza cie do nieziemskiej rozkoszy...khem rozpędziłam sie ;d
            Czeka was PR. (poważna rozmowa)jak jutro wraca.
            Myślę że już wiesz co robić ,napewno nie kryj żalu ani bólu który ci zadał, musi mieć świadomość tego co zrobił.
            Nie dawaj też drugiej szansy od razu. Jeszcze nie znamy jego intencji, bo może po prostu z wami jest mu wygodnie. Niech sie zrehabilituje za krzywdy.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lila1   Data: 2008-10-19, 18:08:27               Odpowiedz

            Kaja jestem w bardzo podobnej sytuacji i naprawdę nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić. Od 9 lat jestem po ślubie i po wielu latach starań o dziecko w końcu 9 miesięcy temu zostaliśmy rodzicami. Myślałam , ze już więcej nam do szczęścia nie trzeba . Zawsze wydawało mi się , ze jesteśmy szczęśliwi i sobie przeznaczeni . Często mieliśmy problemy i potrafiliśmy sobie z nimi poradzić we dwoje ( nie chodzi mi o kryzysy małżeńskie ) .Wspieraliśmy się wzajemnie. Jednak po narodzinach dziecka zaczęłam odczuwać , ze maż bardzo się zmienił . Nie wykazywał zainteresowania moja osoba , prawie wcale nie było go w domu . Od porodu nie usłyszałam ani jednego miłego słowa od niego , ciągle był opryskliwy i zmęczony . Brakowało mi wszystkiego rozmów,bliskości .... Miesiąc temu nie wytrzymał i powiedział mi prawdę , przyznał się , ze jest od jakiegoś czasu zakochany w 17letniej dziewczynie ( on ma 33 lata ) . Ta dziewczyna jest dla niego wszystkim i nie wyobraża sobie życia bez niej. To tak strasznie boli gdy osoba ,która kochasz mówi Ci , ze już od dawna nic do Ciebie nie czuje i porównuje uczucie trwające kilka miesięcy do ponad 10 lat trwałego związku .
            On nawet nie pamięta kiedy przestał mnie kochać , tyle przykrych słow. mi powiedział . Nie wiem skąd wzięłam sile , ale zaproponowałam mu byśmy znów spróbowali, dla nas dla dziecka. Przez pierwszy miesiąc nie usłyszałam odpowiedzi , mieszkaliśmy razem i czekałam na cokolwiek , na podjecie decyzji przez niego . wiedziałam ,ze się spotykają i ciągle dzwonią i piszą do siebie. W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam ,ze nie potrafię tak żyć . Powiedziałam ,ze chce rozwodu- w pierwszym momencie zgodził się ,ale po chwili zastanowienia stwierdził ,ze spróbuje zerwać kontakty z tą dziewczyna ( gdzie podkreślił ,ze raczej nie wierzy ,ze mu się to uda ) . Teraz już sama nie wiem czy chce być z tym człowiekiem , nie wiem czy poradzę sobie z tym bólem i żalem. Wydaje mi się ,ze on zostanie w domu dla wygody i dla dziecka , a i tak będzie spotykał się z tą jego ""wielką miłością"" . Nie wiem czy jest sens tak żyć ,nie wiem czy rzeczywiście rozpoznam w jego staraniach chęć odbudowania tego co kiedyś miedzy nami było . Tak ciężko jest podjąć jakakolwiek decyzje . Nie chce wychowywać dziecka sama-tak długo o nie walczyliśmy . Z drugiej strony nie mam już sił na przyjmowanie kolejnych ciosów .



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-10-21, 11:52:44               Odpowiedz

            Droga Lilu - doskonale wiem jak Ci trudno pogodzic się z tą sytuacją. Wiem też, że jesteś bardzo rozczarowana swoim mężem i zastanawiasz się jak moglas być z nim przez tyle lat, czy znasz tego faceta, jak mu ufać i dalej z nim żyć...
            Przeszłam przez to samo - przeplakane noce, świadomość, że jest ktos ważniejszy niż ja, tysiące scenariuszy jak mogło do tego dojść, gdzie popełniłas błąd, w czym ona jest lepsza od Ciebie...
            Piszesz, ze trwa to już kilka miesięcy. Stało się - byłaś w ciąży, potem pojawiło się dziecko i dla nas kobiet ono staje się najważniejsze na świecie. Dla nas naturalne jest, ze dla niego rezygnujemy z wielu rzeczy na ktorych nam zależy. Okazuje się, że dla facetów pojawienie się dziecka nie oznacza tego samego. Po powrocie z zagranicy moj mąż powtrafil powiedzieć, że nawet dziecko juz nas nie łączy. Ale kilka tygodni z małą wystarczyło aby przypomnial sobie co znaczy byc ojcem i nie wyobraża sobie teraz zycia bez niej. Wiesz kiedy to zrozumiał - kiedy po kolejnej awanturze po jej telefonie (obiecywał, że nie bedzie utrzymywal z nią kontaktu, a oczywiście ona do niego wydzwaniała...) powiedziałam, że mam już dosyć takiego traktowania mnie i poprosiłam o to aby wybrał - ja czy ona. Oczywiście nie umial wybrać (powiedział, że musi się zastanowić czy nie bedzie z nią utrzymywał kontaktu - po tym jak niby z nia zerwał i obiecał jej, że uszanuje jej prośbe i nie będzie próbowal nigdy sie z nią kontaktować... tylko, że ona wytrzymała tylko kilka dni i zaczęła dzwonić do niego...). Po kilku dniach narastającego napiecia uznał, że musi sie wyprowadzić z domu. Byłam tym przerażona, ale okazało się, że wreszcie skończylo się nękanie mnie telefonami i ignorowaniem mnie. Przespałam spokojnie pierwszą noc od wielu tygodni. Po pierwszej nocy poza domem okazalo się, że zrozumiał, że nas kocha. Po raz pierwszy powiedział, że żałuje tego co się stało i chce, abysmy znowu byli szczęśliwi. Wrócil po paru dniach i jest niezle. Oczywiście jest wiele sytuacji, ktore odczytuje zupelnie inaczej niz bym to robiła pół roku temu. Dźwiek jego telefonu, każdy sms, przypomina mi to co sie stało i budzi we mnie niepokój. Ale zaczekam - chcę mieć pewność, że jesli dojdzie do naszego rozstania to jest to ostateczność. Chcę w przyszlości powiedzieć mojemy dziecku, że zrobilam wszystko, aby miała normalna rodzinę...

            Nie ma prostej rady i jedynego mozliwego scenariusza w takiej sytuacji jak nasza. Wiem jedno - nie można tak poprostu przestać kochać... jeśli kochaliście się przez tyle lat. Dobrą radę dała mi Dalia - przeczekać - pod warunkiem, że go kochasz (chociaż wiem, że masz teraz co do tego wątpliwości). Jak to mówi moja koleżanka z pracy - faceci są szczeniakami, a to, że każda z nas mysli, że ma tego wyjątkowego to nasz błąd. Twoja sytuacja wydaje się na tyle prostsza, że ona ma dopiero 17 lat. Za kilka miesięcy znudzi jej się taki stary facet i znajdzie sobie odlotowego dwudziestolatka. Spróbuj pogadać z nim szczerze i bez emocji (w moim przypadku mój płacz doprowadzal go do szału, dopiero kiedy stanęłam (na chwilę) na nogi zaczął zupelnie inaczej ze mna rozmawiać. Kiedy powiedziałam mu, że juz teraz wiem, że dam sobie radę sama, że może odejść i mysleć nad tym czego w zyciu chce tak dlugo jak tego potrzebuje (nie zupelnie - powiedzialam ,że ma czas do jej powrotu - potem bedzie too late). Poprosiłam, zeby do nas wrócił tylko wtedy gdy bedzie przekonany o tym, że chce byc z nami.
            Zastanow się - może warto, aby odszedł i sprawdził jak w prawdziwym zyciu sprawdza się życie milością do 17-latki. nie pierz, nie gotuj , nie prasuj. Nie mów o rozwodzie, nie przesądzaj niczego ale też nie obiecuj, że na pewno przebaczysz jeśli wróci. Staraj się o siebie zadbać i zacznij go lekceważyć. Niech przemysli sprawę z dala od domu. Zapewniam cię, że swiadomość tego, że jest z inną mniej boli kiedy nie widzisz tego. On sam musi zrozumieć, że chce być z wami i musi uświadomić sobie co może stracić. Pomysl o tym i odezwij się. Czekam.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lila1   Data: 2008-10-21, 21:37:47               Odpowiedz

            Wiesz Kaju , teraz gdy jest w domu i wydaje mi się, ze się stara na swój sposób zachowywac normalnie i nawet mogę powiedzieć, ze od dawna nie rozmawiało nam się tak dobrze . Teraz gdy powiedział ,ze spróbuje zerwac kontakt z ta dziewczyna , zmieni numer telefonu ,nie będzie jeździł w interesach w okolice gdzie ta dziewczyna mieszka . Teraz gdy powinnam czuć się spokojniejsza ,czuje się gorzej niż na samym początku ,gdy tylko się dowiedziałam . Cały czas przypominam sobie jego słowa ,to z jaka złością mówił o tym ,ze już mnie nie kocha ,ze uczucie do tej dziewczyny jest tak głębokie ,ze on sam nie zdawał sobie sprawy ,ze można tak mocno kochać .Wydawało mi się, ze jak już zobaczę zielone światło ,to będzie mi łatwiej a okazało się, ze dopiero teraz to wszystko dociera do mnie. Jak ja będę dalej żyć z tym człowiekiem ??? Zaczęłam strasznie się interesować kim ta dziewczyna jest , adres ,nazwisko , zdjęcia .Nie wiem po co sama się jeszcze dobijam .
            Wczoraj mnie uprzedził ,ze dziś się z nią spotka i powie jej ,ze chce ratować rodzinę ,ze nie będą się już spotykali ,dzwonili i pisali do siebie. Mi powiedział ,ze to okres próbny i sprawdzimy czy nam się uda ,o czym ta dziewczyna nie będzie wiedziała ( niby po to ,by nie czekała i nie robiła sobie nadziei ) ale wydaje mi się, ze on do końca nie pali za sobą wszystkich mostów . Nie wiem jak to będzie, przecież ja już nigdy mu nie zaufam , Nie wybaczę mu nigdy tego ,ze teraz gdy powinnam z radością bawić się z dzieckiem ,cieszyć się tym ,ze zaczęła raczkować ,chodzić -ja siedze i rycze i nie mam na nic ochoty ,całkowicie opadłam z sił ,
            Masz racje ,chyba powinnam pozwolić mu odejść-może wtedy inaczej by spojrzał na całą sytuacje, bo teraz to ja jestem ta ""zła"" ,która nie pozwala mu kochać i być kochanym. Przeczekam jeszcze kilka tygodni i jeśli zobaczę ,ze naprawdę meczy się będąc ze mną- odejdę i wreszcie zacznę się normalnie zajmować dzieckiem i sobą .



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-10-22, 15:32:35               Odpowiedz

            Droga Lilo

            Nawet nie maszs pojecia jak dobrze Cię rozumiem.
            Ja też usłyszałam, ze spotkal miłośc swojego zycia, że zabrnął z nią przez trzy miesiące tak daleko, że nie chce z tego rezygnować i chce odejść. Powiedział, że nie umie i nie chce ze mną rozmawiać, że przestalismy ze soba rozmawiać dawno temu i zamknął się przede mną, że nie ma sensu próba naprawianie czegokolwiek, bo ja go nie umiem zrozumieć. Była zlość, że sie go czepiam, ignorowanie mojego płaczu, słowa prosto w twarz - gdybym mial wybór bez wahania zrobilbym to po raz drugi, bez wzgledu na konsekwencje. Na pytanie czy jest Ci naprawde tak żle w domu usłyszałam: co? mam Ci powiedzieć, że jej nie kocham. Nie, nie powiem tego - kocham ją...

            Ale minęły od tego czasu prawie 3 miesiące. Teraz kiedy pytam dlaczego tak się stało, o czym myslał mówiąc mi te wszystkie okropne slowa odpowiada, że tak nie mysli, że musial mi to w zlosci powiedzieć, ze jest ok tylko musimy bardziej o siebie dbać. Bardzo mnie martwi to, że ignoruje totalnie to co sie stało. Moje próby rozmowy też go zloszczą - gdybym czekała kiedy on zacznie mówić nie doczekałabym się wcale. Martwie się, bo nadal nie wiem czego on chce. Ale wiem jedno - szukanie informacji o niej to katowanie się. Ja niestety wiele znalazłam - zdjęcia z wielu wspólnych ich wyjazdów, śródziemomorkie plaże i ich całujących się. kilkanaście zdjęć zrobionych na pożegnanie jak się całują w 10 pozach ... Nie rób tego - wiem jak Ci trudno, wiem jak rozpoczliwie szukasz odpowiedzi na pytanie dlaczego to musialo wlasnie Ciebie spotkać. Ale jeśli naprawde chcesz spróbować z nim dalej być i przetrwać to wszystko to obrazki w Twojej glowie jak mąż obejmuje lub całuje inną znacznie to utrudnią.

            I jeszcze jedno - mi też wcale nie jest łatwiej teraz kiedy próbujemy zyć normalnie. Obrazki z plaż, rachunki tel, ktore widziałam, przelewy nie wiem za co, wyjazdy nie wiem gdzie... nie dają mi spokoju. ale tłumaczę sobie, że to przeszłość, że muszę zostawić to i mysleć o przyszłości.
            muszę kończyć (czas po dziecko do przedszkola)
            odezwij się proszę
            trzymaj się



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Subaru-chan   Data: 2008-10-22, 15:59:13               Odpowiedz

            Musi ci być bardzo źle,Nie myślałaś żeby napisać do niego jakiś list opisując dokładnie to co czujesz? czy on w ogóle żałuje tego co zrobił? Musisz wyrzucić z siebie ten ból, on powinien teraz sie starać, zawiódł cię na całej linii.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lila1   Data: 2008-10-22, 17:52:34               Odpowiedz

            Nie wiem czy żałuje tego co zrobił ,nie prosił mnie bym mu wybaczyła.Powiedział tylko ,ze nie zdziwi sie jesli mu tego nigdy nie wybacze . Dziwi sie tez ,ze dałam mu jeszcze szanse ( chociaz on na poczatku nie chciał z niej skorzystac ) .
            Przeraziło mnie to co dziś od niego usłyszałam.Powiedział,ze dajemy sobie czas ,zobaczymy czy nam sie jakos poukłada ,on zobaczy czy potrafi zapomniec o tej drugiej .Jednak gdy doszło do rozmowy o tym co bedzie jesli sie nam nie uda ,usłyszałam,ze on i tak bedzie z nami mieszkał i nawet jak sie wyprowadze-to on pójdzie za nami .Przeciez nie bede w stanie zyc z człowiekiem ,który mnie nie kocha i mozliwe,ze juz nigdy nie pokocha Dotarło do mnie,ze on jest gotów nadal zyc,tak jak przez ostatnie miesiące. Nie wiem czy robi to dla dziecka,dla wygody,czy poprostu zdaje sobie sprawe,ze 17-nastolatka nie jest w stanie mu zapewnic tego co jego zona.
            Wiem,ze po usłyszeniu tych słow bede jeszcze bardziej ostrozna i nie pozwole robic z siebie durnia.
            Jesli nawet nie da mi odczuc tego,ze spotyka sie z ta drugą,ze teskni do niej,ze mysli i cierpi. Jesli bedzie wszystko nienaturalnie normalnie i bede sie czuła jak sąsiadka we własnym domu- zdecydowałam,ze i tak odejde.Ja tez zasługuje na odrobine szczescie,chce kochac i byc kochaną.Nie chce wiecej kłamstw i chorej sytuacji w domu .Juz nie dziele sie z nim swoimi przemysleniami,nie strasze,nie wywieram nacisku.Teraz wszystko zalezy od niego i od jego postepowania.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-10-28, 09:22:35               Odpowiedz

            Witaj Lila

            Ciekawa jestem jak sobie radzisz. Napisz co u Ciebie słychać. Po ostatnim wpisie sądze, ze stanełas na nogi. Tak trzymaj - wszystko będzie dobrze



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lila1   Data: 2008-10-28, 10:19:04               Odpowiedz

            Moze jeszcze na nogi tak całkowicie nie stanęłam,jeszcze troche kuleje :))) jednak powoli sie oswajam z myśla,ze musze sobie jakos z tym poradzic. Sa dni gdy głeboko wierze w to ,ze teraz moze byc juz tylko lepiej, ale czasami dopada mnie taka rozpacz ,ze zyc sie nie chce.
            Nadal czekam,az zmieni numer telefonu i doczekac sie nie moge . Teraz juz mu o tym nie przypominam ,nie bede tego wymuszała ,przeciez nowy numer tez moze jej dac . Mam nadzieje,ze sam dojdzie do tego, ze zerwanie kontaktów z ta druga jest jedynym wyjsciem.
            Najgorsze jest to,ze zupełnie nie wiem jak sie zachowywac. Zaczełam sie wstydzic własnego meza .Nie wiem,czy powinnam podchodzic do wszystkiego z obojetnoscia,czy moze starac sie jeszcze bardziej okazywac mu swoje uczucia. Nie wiem jak jestem teraz przez niego odbierana.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-10-28, 15:18:14               Odpowiedz

            Drogie dziewczyny (Lila i Olga)

            Przezywam to samo co Wy, zastanawiam się co siedzi w głowie mojego męża i zastanawiam sie podobnie jak Lila jak patrzy teraz na mnie po tym jak przez kilka miesięcy był z sporo młodszą ode mnie kobietą (swoją drogą dla mnie nieciekawą, ale dla niego przez kilka miesięcy najwazniejszą, dla ktorej gotowy był walczyć z całym swiatem). Zazdroszczę Oldze, że nie wyobraża sobie męża w łóżku z inną - mnie te myśli prześladują ...
            Jeśli chodzi o seks to mój mąż ma teraz o wiele wieksze potrzeby niż przed tym wszystkim co się stało. Potrafił kochać się ze mną zaraz po powrocie mimo, ze w ciągu dnia unikał mnie i nie potrafil na mnie spojrzeć. Potem dowiedziałam się, że robił to po to bym lepiej spała i nie musiała łykac tylu tabletek uspokajających...
            Ja godziłam się na to, aby nie dawać mu kolejnych argumentów, że nie możemy być razem. Okazuje się, ze facetom (nawet tym, ktorych uważamy za najwspanialszych i wyjatkowych) przychodzi to bez trudu i nie musi miec nic wspólnego z dobrymi emocjami.
            Mój mąż dręczył mnie swoim zachowaniem ponad dwa miesiące. Bez wzgledu na moje uczucia z przerazajacą szczerością powtarzał, że kocha tamtą, że to nie zwykły romans, że ona jest kobietą jego życia i nie bedzie ze mną na ten temat wiecej rozmawiał i nic mi do tego co jest między nimi. Miedzy telefonami i smsami do niej próbowal zyć normalnie, ale bez przekonania, że tego chce.
            W pewnym momencie doprowadził mnie do takiego stanu, że nie mogłam dłużej znieść jego obecności i ignorowania mnie. Zaproponowałam aby się wyprowadził, bo nie zamierzam dłużej znosic takiego traktowania mnie. Zwatpił, ale tylko na chwilę - do kolejnego telefonu od niej... Kolejne klamstwa prosto w oczy, moja wściekłość i rozczarowanie nim (nawet nie chciał niczego wyjasniać, wolal wzruszać ramionami w odpowiedzi na moje pytania). Potem sam zaproponowal, że się wyprowadzi i juz po pierwszej nocy w naszym pierwszym mieszkaniu zrozumiał, że kocha mnie nie tamtą i chce wrócić. Po przeczytaniu postu Lili spytałam czy może zmienić nr telefonu, nr gg i skypa - po czym stwierdziłam, że i tak może mnie oszukiwać jeżeli bedzie tego chciał. Więc muszę probowac mu zaufać.
            Olga - może separacja (nawet kilkudniowa) pomoże zrozumieć twojemu mężowi czego chce i co może tak naprawde stracić.
            Nie wiem co bedzie dalej z moim zyciem. Wiem, że zbyt wiele budowałam na swoim mężu, chciałabym aby wszystko wróciło do normy. Widzę, że się stara, ale przeraża mnie fakt, że nie potrafi odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego tak się stało. Teraz już nie uważa jej za nikogo wyjątkowego (chyba, że znowu mnie oszukuje, ale tym razem z przekonaniemże mnie w ten sposób chroni...). Od czasu powrotu do domu powiedziałam mu kilkakrotnie, że jesli bedzie z tamtą szczęśliwy, jeśli nadal uważa, że tamta jest milością jego życia to niech odejdzie; że teraz juz wiem, ze dam sobie radę z dzieckiem sama. Ale on powtarza, ze żaluje tego co sie stało i postara się udowodnić mi, jak bardzo mnie kocha, a tamto już nie ma znaczenia.
            Zazdroszczę wam dziewczyny, że nie macie zdjęć swoich mężów z ich wybrankami w glowie, że nie myślicie, patrząc na zdjęcia (ja juz też na nie nie patrze, ale pamiętam każde doskonale; zwłasza te na których się całują...) jak fantasyczny okres w życiu przeżył wasz mąż u boku innej... tak bardzo chciałabym o tym zapomnieć...

            Przez prawie trzy miesiące zastanawiam się dlaczego tak postapił. Doszłam do wniosku, ze czegoś musialo mu brakować, czegoś z czego nie zdawal sobie sam sprawy do momentu kiedy spotkal tamtą kobietę (pomógł jej się pozbierac w nowej pracy za granicą , uratowal przed szefem, który molestował, wysłuchał i zaproponował, że mogą rozmawiać kiedy będzie tego potrzebowała). I własnie te codzienne wielogodzinne rozmowy tak bardzo ich zblizyły (nie chodzilo tylko o seks jak mnie zapewnial po powrocie...). Teraz kiedy staramy sie wszystko porządkować pytam - o czym rozmawiali, że doszedł do wniosku, że nic między nami nie ma. Co innego potrafiła ona mu dać; o czym w końcu my zapomnieliśmy a powinniśmy byli pamiętać.... Niestety na zadne z tych pytan nie potrafi mi odpowiedzieć. Twierdzi, że bylo nam razem dobrze, że się pogubił, że może za mało poświęcalismy sobie czasu i uwagi. Wszystko co mi powiedzial po powrocie jest juz nieaktualne, a on sam nie wie dlaczego to mówił - stwierdził, że musial to powiedzieć w zlości. Boje się, że znowu chowa gdzieś w głębi swoje pragnienia i oczekiwania o których ja nie mam pojęcia i za jakiś czas historia się powtórzy (tego bym nie zniosła...) On sam nie potrafi sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego?, staram sie namówić go na wizytę u psychologa, ale on nie widzi takiej potrzeby.
            Chcę wierzyć w jego szczerość; w to, że nie robi tego z poczucia obowiązku (powiedział mi, że w ciągu tych kilku dni z dala od nas uswiadomił sobie, ze nie może założyc nowej rodziny i mieć dzieci bo jakie wartości by im przekazał skoro zostawil żonę i dziecko). Chciałabym wiedzieć czy facet może odkochac się w ciągu jednej nocy, w jednej chwili przewartościować wszystko do czego uparcie dążyl przez wiele miesięcy gotowy walczyć z każdym i wszystkim co stanie mu na drodze (o mnie nigdy tak nie walczył, nigdy nie wysłal 30 smsów i nie zadzwonił 15 razy w ciągu jednego dnia (dodam, że z zagranicy co kosztowało ciężką kasę). Cierpiałam i zarazem zazdrościłam mu tego przekonania, że to jest własnie to, dla czego warto poswięcić wszystko - nawet dobro wlasnego dziecka. Ja nigdy nie umiałm mysleć tylko o sobie. A teraz zastanawiam się czy coś tak wyjątkowego mogło skończyć się tak poprostu...
            Co o tym sądzicie? Proszę o wasze opinie. Może łatwiej mi będzie odnależc się w tym wszystkim.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2011-02-04, 21:08:20               Odpowiedz

            co u ciebie Kaju?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-10-28, 10:47:48               Odpowiedz

            Witajcie!Jestem tu nowa.Chciałam się podzielic z wami moją historią.Mam cudownego męża,kochajacy,troskliwy,czuły,spokojny,bez nałogów,słowem ideał.Nasze małżeństwo bardzo udane,bez kłótni,cichych dni,lubimy być razem,przytulać się,rozmawiać,Wspaniałe mieszkanie,znajomi,cudowna rodzina,dziewięcioletni syn(staz malzeński 11 lat)i nagle pewnego wieczoru mój mąz mówi mi że mnie od dawna nie kocha,cos pękło znikło,że ja jestem cudowna,to nie moja wina,ale ta codziennośc,rutyna,a on zakochal sie w innej!Nie spał z nią,3 razy sie z nia spotkał,to tylko niewinne rozmowy na internecie,ale on wie że to milość.Szok,ból,niedowierzenie-to nie może byc prawda,Mój kochany mąż mówi mi takie słowa?Przeciez czuła bym że mnie nie kocha,a nie czułam.Był udany seks,tel.z zapewnieniami o miłości,co sie stało?Mów że chce odejść,bo on nie może z tym walczyć,ze mną tak nie przeżywał,a widocznie mi ktoś inny jest pisany!!!Nieprzespana noc,rano wizyta u jego ukochanej siostry,jej perswazje,prośby,jego decyzja,że będziemy ratować małzeństwo.Za kilka dni decyzja że jednak odchodzi,nazajutrz zmaiana decyzji,zostaje.Obłęd!Wizyta u psychologa,który mówi mu że każdy ma prawo do uczuć!!!jego zapewnienia,że chce to naprawiać,ale to uczucie jest bardzo silne i tak od razu mu nie przejdzie.Chce żebym dała mu czas.Jest,jakby go nie było.obojetny,zamyślony,żadnego czułego gestu,słowa.I moje rozterki,kim on jest,jak po kilku rozmowach można tak sie zakochac,a odkochać we własnej żonie .Ile dla niego znaczymy,że chciał nas porzucić w jednej chwili?Ppradzcie cos,czy mamy szansę,dlaczego tak sie stało,to nie jest normalne!Czego mu brakowało?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-10-28, 10:52:27               Odpowiedz

            Witajcie!Jestem tu nowa.Chciałam się podzielic z wami moją historią.Mam cudownego męża,kochajacy,troskliwy,czuły,spokojny,bez nałogów,słowem ideał.Nasze małżeństwo bardzo udane,bez kłótni,cichych dni,lubimy być razem,przytulać się,rozmawiać,Wspaniałe mieszkanie,znajomi,cudowna rodzina,dziewięcioletni syn(staz malzeński 11 lat)i nagle pewnego wieczoru mój mąz mówi mi że mnie od dawna nie kocha,cos pękło znikło,że ja jestem cudowna,to nie moja wina,ale ta codziennośc,rutyna,a on zakochal sie w innej!Nie spał z nią,3 razy sie z nia spotkał,to tylko niewinne rozmowy na internecie,ale on wie że to milość.Szok,ból,niedowierzenie-to nie może byc prawda,Mój kochany mąż mówi mi takie słowa?Przeciez czuła bym że mnie nie kocha,a nie czułam.Był udany seks,tel.z zapewnieniami o miłości,co sie stało?Mów że chce odejść,bo on nie może z tym walczyć,ze mną tak nie przeżywał,a widocznie mi ktoś inny jest pisany!!!Nieprzespana noc,rano wizyta u jego ukochanej siostry,jej perswazje,prośby,jego decyzja,że będziemy ratować małzeństwo.Za kilka dni decyzja że jednak odchodzi,nazajutrz zmaiana decyzji,zostaje.Obłęd!Wizyta u psychologa,który mówi mu że każdy ma prawo do uczuć!!!jego zapewnienia,że chce to naprawiać,ale to uczucie jest bardzo silne i tak od razu mu nie przejdzie.Chce żebym dała mu czas.Jest,jakby go nie było.obojetny,zamyślony,żadnego czułego gestu,słowa.I moje rozterki,kim on jest,jak po kilku rozmowach można tak sie zakochac,a odkochać we własnej żonie .Ile dla niego znaczymy,że chciał nas porzucić w jednej chwili?Ppradzcie cos,czy mamy szansę,dlaczego tak sie stało,to nie jest normalne!Czego mu brakowało?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lila1   Data: 2008-10-28, 11:54:03               Odpowiedz

            Witaj Olga. Jestem w tej samej sytuacji juz od ponad miesiąca. Nie znam odpowiedzi na pytanie : dlaczego tak sie stało??? czego mu brakowało??? Moze i rutyna, moze juz nie potrafiliśmy sie tak zaskakiwac jak na samym poczatku,ale jesli człowiek czuje,ze cos sie złego dzieje-nie powinien szukac ukojenia i zrozumienia w ramionach innej osoby - powinien rozwiazac problem tam gdzie on jest,czyli w domu. Myślę,że kazdemu moze sie cos takiego przytrafic,kazdy moze sie zauroczyc (nadal nie wierze ,ze moj maz darzy ta drugą dziewczyne prawdziwą miłoscią).Wiem tylko jedno , kazdy normalny człowiek nie pozwoli by zabrnęło to az tak daleko,zeby swoim postepowaniem ranic bliskich sobie ludzi.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-10-28, 13:16:10               Odpowiedz

            Witaj Lila!U mnie też trwa to od miesiąca.jestem w totalnym szoku,wydawało mi się że jestesmy idealnym małżeństwem.Teraz zaczynam szukać winy w sobie,bo nie ma dymu bez ognia.On mówi że niczego mu nie brakowało,ani miłości,ani seksu więc o co chodzi?Co jeszcze miałam robić,żeby niczego nie szukał?On mówi,że musi iść do psychiatry,bo coś mu się poprzestawiało w głowie.Za tydzień idziemy na terapię małżeńską,cieszę się,że przynajmniej chce.Wczoraj,gdy zapytałam go co do mnie czuje,powiedział że przywiazanie.Nie wiem co o tym myśleć.To naprawdę wspaniały człowiek,dlatego walczę o niego.Ale czy taki wspaniały,jesli chciał mnie i nasze dziecko zostawic w jednej chwili?Strasznie tęsknię za tamtym moim mężem,kochajacym i dobrym.Co sie stało?Jak mógł do tego dopuścić,że zaszło to tak daleko?Jaki jest nieodpowiedzialny i niedojrzały.Dodam,że jestem jego drugą żoną,z tamtą przeżył piekło,pomogłam mu z tego wyjść,a teraz odpłaca mi tym samym.Ciężko to przyjąc do wiadomości.Wiem że piszę nielogicznie,ale mam metlik w głowie i straszny ból w sercu.Nie wiem czy on chce to naprawiac,czy tylko świadomość,że cała rodzina jest za mną,a zapowiedzieli mu że nie chcą go znać,jeśli to zrobi.Ale czy można sie tak szybko odkochać?Po wspólnych,na prawedę cudownych latach,Żeby był kryzys,ale na Boga nie było go,na prawdę.Lila,jak ty sobie z tym radzisz?Bo ja czasami nie daje rady.Gdyby nie dziecko,to nie wiem...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-10-28, 13:34:03               Odpowiedz

            Lila,dokladnie przeczytałam twój post.Odnajduję w nim tak wiele z siebie i swojej sytuacji.Wszyscy mi mówią-olej go,nie pokazuj że mu zależy,ale ja tak nie potrafię.To najbliższy mi człowiek,ktorego bardzo kocham.Nie potrafie go lekceważyć.A co jeśli wymysli sobie,że ja taka nieczuła,a tamta to na pewno by go kochała,tulila.Nie wiem jak mam się zachowywać,żeby było dobrze.Boje się że coś zepsuję.Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to,że od momentu jego wyznania,kochamy się prawie co noc i jest cudownie.Zaznaczam że on z nia nie spał.I co wy na to?O co tu chodzi?Już sama nie wiem



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Subaru21   Data: 2008-10-28, 15:12:47               Odpowiedz

            Może i brakowało mu czegoś ,ale nie mógł o tym wcześniej powiedzieć?
            Głupia cecha mężczyzn - być silnym twardym ,nie dzielić się problemami, a jak coś to najwyżej zadecyduje co jest dla wszystkich i dla niego najlepsze.
            Nie rozumiem skąd to kochanie się co noc, skoro jest zakochany to teoretycznie nie powinien cię dotykać i pragnąć tamtej, chyba że zatrzyk hormonów tak na niego podziałał, a tamta to tylko katalizator dopaminy, a nie osoba na której mu zależy.
            Poradnia może wyleczyć wiele problemów, ale wiesz, możliwe że on nigdy cię nie kochał, a byłaś bardziej bliższą przyjaciółką niż ukochaną(choć ja myślę że ukochana też powinna być bliską przyjaciółką). W takim wypadku niestety nie zatrzymasz go, z drugiej strony uczucie do tamtej zrodziło sie właśnie pod wpływem tajemnic. On jej nie zna i stąd emocje tak silne.
            Jednak masz o tyle szczęścia, że twój mąż nie nawiązał z nią jeszcze relacji intymno-erotycznych i poważnie sie zastanawia nad ratowaniem małżeństwa. To może po prostu silne zauroczenie które mu przejdzie.
            Ja bym nie radziła olać i przekreślać od razu zwłaszcza, że chce to zakleić i walczyć z tym uczuciem. Zastanawiam sie nad listem do niego. Wiesz, piszesz list ze wszystkimi swoimi emocjami, całym swoim bólem, mówiąc mu, że przez 11 lat było dobrze, że on nic nie mówił czego mu brakuje i chciałabyś żeby było jak wcześniej.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-10-28, 15:27:52               Odpowiedz

            Drogie dziewczyny (Lila i Olga)

            Przezywam to samo co Wy, zastanawiam się co siedzi w głowie mojego męża i zastanawiam sie podobnie jak Lila jak patrzy teraz na mnie po tym jak przez kilka miesięcy był z sporo młodszą ode mnie kobietą (swoją drogą dla mnie nieciekawą, ale dla niego przez kilka miesięcy najwazniejszą, dla ktorej gotowy był walczyć z całym swiatem). Zazdroszczę Oldze, że nie wyobraża sobie męża w łóżku z inną - mnie te myśli prześladują ...
            Jeśli chodzi o seks to mój mąż ma teraz o wiele wieksze potrzeby niż przed tym wszystkim co się stało. Potrafił kochać się ze mną zaraz po powrocie mimo, ze w ciągu dnia unikał mnie i nie potrafil na mnie spojrzeć. Potem dowiedziałam się, że robił to po to bym lepiej spała i nie musiała łykac tylu tabletek uspokajających...
            Ja godziłam się na to, aby nie dawać mu kolejnych argumentów, że nie możemy być razem. Okazuje się, ze facetom (nawet tym, ktorych uważamy za najwspanialszych i wyjatkowych) przychodzi to bez trudu i nie musi miec nic wspólnego z dobrymi emocjami.
            Mój mąż dręczył mnie swoim zachowaniem ponad dwa miesiące. Bez wzgledu na moje uczucia z przerazajacą szczerością powtarzał, że kocha tamtą, że to nie zwykły romans, że ona jest kobietą jego życia i nie bedzie ze mną na ten temat wiecej rozmawiał i nic mi do tego co jest między nimi. Miedzy telefonami i smsami do niej próbowal zyć normalnie, ale bez przekonania, że tego chce.
            W pewnym momencie doprowadził mnie do takiego stanu, że nie mogłam dłużej znieść jego obecności i ignorowania mnie. Zaproponowałam aby się wyprowadził, bo nie zamierzam dłużej znosic takiego traktowania mnie. Zwatpił, ale tylko na chwilę - do kolejnego telefonu od niej... Kolejne klamstwa prosto w oczy, moja wściekłość i rozczarowanie nim (nawet nie chciał niczego wyjasniać, wolal wzruszać ramionami w odpowiedzi na moje pytania). Potem sam zaproponowal, że się wyprowadzi i juz po pierwszej nocy w naszym pierwszym mieszkaniu zrozumiał, że kocha mnie nie tamtą i chce wrócić. Po przeczytaniu postu Lili spytałam czy może zmienić nr telefonu, nr gg i skypa - po czym stwierdziłam, że i tak może mnie oszukiwać jeżeli bedzie tego chciał. Więc muszę probowac mu zaufać.
            Olga - może separacja (nawet kilkudniowa) pomoże zrozumieć twojemu mężowi czego chce i co może tak naprawde stracić.
            Nie wiem co bedzie dalej z moim zyciem. Wiem, że zbyt wiele budowałam na swoim mężu, chciałabym aby wszystko wróciło do normy. Widzę, że się stara, ale przeraża mnie fakt, że nie potrafi odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego tak się stało. Teraz już nie uważa jej za nikogo wyjątkowego (chyba, że znowu mnie oszukuje, ale tym razem z przekonaniemże mnie w ten sposób chroni...). Od czasu powrotu do domu powiedziałam mu kilkakrotnie, że jesli bedzie z tamtą szczęśliwy, jeśli nadal uważa, że tamta jest milością jego życia to niech odejdzie; że teraz juz wiem, ze dam sobie radę z dzieckiem sama. Ale on powtarza, ze żaluje tego co sie stało i postara się udowodnić mi, jak bardzo mnie kocha, a tamto już nie ma znaczenia.
            Zazdroszczę wam dziewczyny, że nie macie zdjęć swoich mężów z ich wybrankami w glowie, że nie myślicie, patrząc na zdjęcia (ja juz też na nie nie patrze, ale pamiętam każde doskonale; zwłasza te na których się całują...) jak fantasyczny okres w życiu przeżył wasz mąż u boku innej... tak bardzo chciałabym o tym zapomnieć...

            Przez prawie trzy miesiące zastanawiam się dlaczego tak postapił. Doszłam do wniosku, ze czegoś musialo mu brakować, czegoś z czego nie zdawal sobie sam sprawy do momentu kiedy spotkal tamtą kobietę (pomógł jej się pozbierac w nowej pracy za granicą , uratowal przed szefem, który molestował, wysłuchał i zaproponował, że mogą rozmawiać kiedy będzie tego potrzebowała). I własnie te codzienne wielogodzinne rozmowy tak bardzo ich zblizyły (nie chodzilo tylko o seks jak mnie zapewnial po powrocie...). Teraz kiedy staramy sie wszystko porządkować pytam - o czym rozmawiali, że doszedł do wniosku, że nic między nami nie ma. Co innego potrafiła ona mu dać; o czym w końcu my zapomnieliśmy a powinniśmy byli pamiętać.... Niestety na zadne z tych pytan nie potrafi mi odpowiedzieć. Twierdzi, że bylo nam razem dobrze, że się pogubił, że może za mało poświęcalismy sobie czasu i uwagi. Wszystko co mi powiedzial po powrocie jest juz nieaktualne, a on sam nie wie dlaczego to mówił - stwierdził, że musial to powiedzieć w zlości. Boje się, że znowu chowa gdzieś w głębi swoje pragnienia i oczekiwania o których ja nie mam pojęcia i za jakiś czas historia się powtórzy (tego bym nie zniosła...) On sam nie potrafi sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego?, staram sie namówić go na wizytę u psychologa, ale on nie widzi takiej potrzeby.
            Chcę wierzyć w jego szczerość; w to, że nie robi tego z poczucia obowiązku (powiedział mi, że w ciągu tych kilku dni z dala od nas uswiadomił sobie, ze nie może założyc nowej rodziny i mieć dzieci bo jakie wartości by im przekazał skoro zostawil żonę i dziecko). Chciałabym wiedzieć czy facet może odkochac się w ciągu jednej nocy, w jednej chwili przewartościować wszystko do czego uparcie dążyl przez wiele miesięcy gotowy walczyć z każdym i wszystkim co stanie mu na drodze (o mnie nigdy tak nie walczył, nigdy nie wysłal 30 smsów i nie zadzwonił 15 razy w ciągu jednego dnia (dodam, że z zagranicy co kosztowało ciężką kasę). Cierpiałam i zarazem zazdrościłam mu tego przekonania, że to jest własnie to, dla czego warto poswięcić wszystko - nawet dobro wlasnego dziecka. Ja nigdy nie umiałm mysleć tylko o sobie. A teraz zastanawiam się czy coś tak wyjątkowego mogło skończyć się tak poprostu...
            Co o tym sądzicie? Proszę o wasze opinie. Może łatwiej mi będzie odnależc się w tym wszystkim.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lila1   Data: 2008-10-28, 21:51:03               Odpowiedz

            Czasami wydaje mi sie ,ze potrzebny mi był taki kopniak w tyłek,zeby docenic męża. Własnie tak się stało,dopiero teraz zdałam sobie sprawe,ze on i dziecko są całym moim światem. Nie wiem jak wszystko to sie skończy,wiem tylko,ze jeśli rzeczywiście rozstaniemy sie-to będzie tak jakby częśc mnie umarła. Wiem,ze jeśli nie bedziemy razem,raczej będę unikała spotkań z nim (bo napewno będzie mi sprawiało to ból ) a mamy przeciez małe dziecko i jak mogę mu zabronic spotkań ???. Wiem tez ,ze przez ostatnie miesiące mało poswiecałam mu uwagi ,ale do cholery przeciez urodziła pierwsze dziecko ,nie miałam w nikim wsparcia (chociaz myslałam wtedy,ze wsparciem jest mój mąz) chciałam jak najlepiej dla naszego bobasa i możliwe ,ze byłam troche nadopiekuńcza. Przeciez nie znamy sie od kilku dni ,mógł przyjśc i jasno wytłumaczyć ,ze mu to nie odpowiada .
            Ja równiez stwierdziłam,ze musze sie jakos przełamac i zacząc spać z nim w jednym łóżku,a było strasznie ciężko.Cały czas wyobraznia pracuje i widze jak dotyka swoimi palcami inna,ze jego usta całuja inną,ze tuli i ....az brak mi słów ,męczy mnie to bez przerwy.
            Przełamałam sie-myślałam,ze będzie zle ale było wspaniale. Jednak gdy tak lezeliśmy obok siebie,zepsuł całą to chwile gdy poczułam sie tak jak kiedys kochaną,potrzebną,poprostu czułam,ze mam swoją połówke u boku-powiedział ,ze czuje sie dziwnie.Odebrałam to tak,jakby czuł sie dziwnie ,bo zdradza tamtą dziewczyne z własną żona. Co ja bym dała za godzine spokoju,chociaż chwile bez tych myśli. Kiedy to wszystko minie??



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-10-29, 07:12:27               Odpowiedz

            Dziewczyny,wyobrażam sobie co przeżywacie,dla mnie jest to straszne,mimo że mój mąz z nią nie spał,ale co wy musicie czuć,Strasznie wam współczuję,a do gatunku męskiego czuje niechęć.Jest mi bardzo ciężko,bo człowiek którego mam teraz przyu boku,to nie jest mój mąż,to ktoś obcy.Napisałyście,że może on mnie wcale nie kochał,teraz już sama nie wiem,ale to nie możliwe.Często w żartach kłóciliśmy się,kto kogo bardziej kocha.Wszelkie gesty,zachowania,spojrzenia,wszystko wskazuje że mnie kochał.Ja mam w sercu nadzieję,że on nadal mnie kocha,tylko w tym swoim zauroczeniu o tym zapomniał.Dam mu jeszcze troche czasu,pójdziemy na terapię i zobaczymy.Jeśli on nadal będzie się zachowywał tak jak teraz,to ja dziękuję.Zasługuję na miłość,nie będę w małżeństwie bez uczucia,dziecko zresztą wyczuje,że jest cos nie tak.To za duży chłopak.Dziewczyny,musimy pokochać siebie! "Kobieta ma tyle siły że zadziwia mężczyzn.Dźwiga ciężary losu,rozwiązuje problemy,jest pełna miłości,radości i mądrości.Uśmiecha sie gdy chce krzyczeć,śpiewa gdy chce jej sie płakac,płacze gdy się boi.Jej miłość jest niekontrolowana.Jedyna niesłuszna w niej rzecz to to,że często zapomina ile jest warta" Dla was kochane kobiety!!!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-10-29, 08:52:14               Odpowiedz

            Droga Kaju!Zastanów się,czy tobie czegos nie brakowało,na pewno coś się znajdzie.Z tego co tu czytam,co napisałyśmy wszystkie wynika,że nasi mężowie byli idealni,starali się jak mogli,to my niewdzięczne coś zepsułyśmy.To nie prawda.Mój też mi powiedział że to rutyna,codzienność,ale on też był twórcą tej rutyny,nie robił nic żeby urozmaicić nasze życie.Urozmaicił swoje i jest ok.Nie możemy się obwiniać,bo to nas zabija.Ja powierzyłam swoje małżeństwo Bogu,co On zdecyduje,to będzie.Ja nie zamierzam czekać w nieskończoność,aż mu przejdzie.Mój mąż ma 38 lat,wie że zaczynał by wszystko od początku po raz trzeci,to go przeraża.Ja buduję w sobie siłę,mam cudowną rodzinę która mnie wspiera i wiem że mi pomoże.Nie będę żyć w małżeństwie bez miłości ze strony męża.Pozwoliła bym mu odejść,przeraża mnie tylko myśl,że jeśli tamta okarze się pomyłką,to ja go już nie będę mogła przyjąć,absolutnie.I wtedy serce by mi pękło z bólu.Ja mogę poczekać aż mu to zauroczenie przejdzie,ale czuję ogromny strach,że on mnie nie kocha.Jak się tego dowiem,skąd będę miała pewność,że nawet jeśli powie KOCHAM CIĘ to nie będzie kłamał.Moja duma i godność domagają się głosu,ale ja je na razie tłumię.Jeszcze trochę poczekam,a jeśli on nadal tak się będzie zachowywał w stosunku do mnie jak teraz,to niestety,będę musiała powiedzieć mu ŻEGNAJ.Dziewczyny,żeby to jakoś przeżyć,musimy przygotować się na ewentualność rozstania,poukładać sobie wszystko w głowie,być gotowym.To trudne,ale konieczne.Niech nasi cudowni mężowie wiedzą,że damy sobie radę.Jestem ciekawa ile macie lat.Ja mam 30.Życie się dla mnie zaczyna,nie pozwolę mu go zniszczyć!!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-10-31, 10:31:17               Odpowiedz

            Drogie dziewczyny,
            Olga ma racje - damy sobie radę ze wszystkim, jesli nasi mężowie chcą nowego zycia to niczego wbrew im nie możemy zrobić. Pogodzenie się z rolą "tej gorszej" w ich zyciu zniszczy nas - a na to nie możemy pozwolić. Bardzo podbudował mnie list Olgi. Zgadzam się z Nią w 100%. Mam 35 lat i wielką potrzebę aby wreszcie zaczęć mysleć o sobie i przestać poswięcać się dla rodziny i męża. Wierzę, że najgorsze już za mną. Teraz może być już tylko lepiej - nie wiem co prawda czy z męzem czy bez niego, ale na pewno lepiej... I nawet jeśli świadomość tego wszystkiego co się stało bardzo boli to w końcu przestanie... Już teraz to wiem



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-10-31, 12:57:23               Odpowiedz

            Droga Kaju! Bardzo się cieszę,że moje słowa wpłynęły na Ciebie tak pozytywnie!Chciałam Ci powiedziec,że takie nastawienie ma wiele zalet.A najważniejsza z nich,to ta,że nasi kochani mężowie są zdezorientowani taką postawą.Dostrzegają nagle w nas silne kobiety.Dwa dni temu postawiłam wszystko na jedną kartę!W środku nocy,obudziłam mojego męża i powie



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-10-31, 13:02:47               Odpowiedz

            Droga Kaju! Bardzo się cieszę,że moje słowa wpłynęły na Ciebie tak pozytywnie!Chciałam Ci powiedziec,że takie nastawienie ma wiele zalet.A najważniejsza z nich,to ta,że nasi kochani mężowie są zdezorientowani taką postawą.Dostrzegają nagle w nas silne kobiety.Dwa dni temu postawiłam wszystko na jedną kartę!W środku nocy,obudziłam mojego męża i powiedziałam mu,że jeśli nie potrafi zmienić zachowania w stosunku do mnie i kochać mnie tak jak na to zasługuję,to niech jeszcze dzisiaj się wyprowadzi.Że go bardzo kocham,ale wolę życie bez niego,niż życie z nim takim jaki jest teraz i że nie będę już więcej przez niego płakać.Że jeśli nie potrafi odróżnić prawdziwej miłości od zauroczenia,to nie mamy o czym rozmawiać i ja mówię dosyć.I wiesz co?On zaczął mnie tak przytulać jak od miesiąca tego nie robił,a przez ostatnie dwa dni jest po prostu idealny.Nagle dzwoni kilka razy dziennie,uśmiecha sie do mnie,żartuje,przytula.Jak przed tym wszystkim.Jaki wniosek z tego?Potrzeba im takiego kopa!Postawienia sprawy jasno.Ja myślę,że on podjął juz decyzję że zostaje jakiś czas temu,tylko chciał jeszcze pograć na moich uczuciach,a takiej reakcji sie nie spodziewał.Przestraszył się po prostu.Kochana Kaju,wiem że to trudne,ale spróbuj to zrobić!Nie znam Twojego męża,ale oni wszyscy są tak podobnie skonstruowani.oni chą abyśmy ich prosiły i błagały.Ale dosyć tego!!!Jesteśmy wspaniałymi kobietami i należy nam się miłość i szacunek.A jeśli oni nie potrafią nam tego dać,to o czym tu rozmawiać.Powiedz mu jeszcze,że już nigdy nie uronisz przez niego łzy,bo na to nie zasłużył.Pozdrawiam Cię gorąco i trzymam kciuki!!!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lila1   Data: 2008-10-31, 14:45:34               Odpowiedz

            Hej dziewczyny,mam 28 lat całe swoje życie poswieciłam małzenstwu,rodzinie. Wyszłam za mąz w wieku 19 lat,troche dziwne,ze tak wczesnie,ale poprostu wiedzieliśmy,ze jestesmy dla siebie stworzeni. Nie żałuje tego,załuje tylko tego ,ze teraz mój zwiazek sie rozpada. Dlaczego dopiero teraz gdy mamy dziecko ?
            Nie jest teraz zle, zachowujemy sie prawie normalnie,ale bardziej jak koledzy niz jak małzonkowie. Nie potrafie sie przełamac i zblizyc do niego,chyba boje sie odtrącenia.
            Sytuacja dalej nie jest jasna,nie usłyszałam konkretnych słow,ze z tamtą koniec. Wiem,ze sie nie spotykaja. Numer telefonu zmieniony,zle stray numer tez jest w uzytku,wiec dalej chodzą mi głupie mysli po głowie. Cały czas słysze tylko słowa,ze u nas to jest okres próbny,zobaczymy czy nam wyjdzie,czy uda mu sie zapomniec o tamtej. Cały czas czuje sie jak pod ostrzałem.
            Zdaje sobie sprawe,ze nigdy mu tego nie wybacze,ze nigdy nie zapomne i własnie dlatego zastanawiam sie czy warto tak zyc . Czuc sie zdradzoną,oszukaną i niekochaną. Jeszcze sie troche boje postawic wszystko na jedną karte,ale powoli zaczynam juz szukac mieszkania. Chce sie w koncu normalnie wyspac ,zjesc normalny posiłek i spędzic normalny beztroski dzień. Powoli utwierdzam sie w przekonaniu ,ze dopiero jak sie rozstaniemy,wtedy zaznam spokoju.
            Trzymajcie sie dziewczyny :)))



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lila1   Data: 2008-11-05, 11:13:45               Odpowiedz

            Jak sytuacja u Was wygląda,jest lepiej??? U mnie z dnia na dzien jest gorzej,tzn.ja czuje sie psychicznie wykonczona i naprawde nie radze sobie juz z tym. Wczoraj powiedział mi,ze nie potrafi jej wymazac z pamieci i im dłuzej jej nie widzi,tym bardziej przekonuje się w tym,ze kocha.
            Nie sadziłam,ze słowa potrafia tak zranić.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-11-05, 12:18:15               Odpowiedz

            Witaj Lila

            niestety musimy liczyć się z tym, ze bedą przychodzic gorsze dni. U mnie niby wszystko w porządku. Ale ciągle dręczą mnie rachunki telefoniczne...
            W zeszłym tygodniu przyszły kolejne bilingi i wyszły na jaw kolejne jego klamstwa (na początku października wyjechal na kilka dni przemysleć czego chce w zyciu, wrócil bez odpowiedzi ktorej szukał, ale za to wiem teraz co robił - kilka tel. i sms dziennie... do Niej). Powiedział, że wtedy z Nią skończył (ale to była juz kolejnas wersja tego końca) po czym dopatrzyłam się na tym bilingu, że wysyłal do Niej smsy jeszcze później - wtedy kiedy wreszcie znalazł odpowiedź na pytanie z kim chce być i powiedział mi, że chce wrócic do domu (przyznal się, że Ona próbowała się z Nim kontaktować). Do wczoraj myslałam, że sprawe tel mam juz za sobą, ale znalazłam starter simplusa z nieznanym mi numerem. kiedy o to zapytałam, powiedział, że to stary zeszłoroczny numer - oczywiście po raz kolejny udowodniłam mu, że kłamie bo w zeszłym roku o wszystkich tel wiedziałam... wysłuchał moich wyrzutow na temat tego, że dość mam jego klamstw i pamiątek po tym co zrobił. Wysłuchal i poszedł do drugiego pokoju bez słowa. Dziś zatem mam kolejny fatalny dzień (tymbardziej, że tamten numer jest wciąż aktywny - zgłasza sie poczta) więc mogę się zastanawiac czy mnie oszukuje czy to zwykły przypadek (przed wyrzuceniem karty jej nie deaktywował).
            Przeraża mnie to, że mój mąż nie widzi potrzeby wyjaśnienia mi tego co nie daje mi spokoju. Ja rozumiem, że nie jest mu łatwo do tego wracać, ale czemu nie potrafi posprzątać wszystkich "pamiątek" po tym co się stało i ciągle w swoim domu muszę odnajdować coś co przypomina mi o tym. I to jego zniecierpliwienie kiedy po raz kolejny chcę wyjaśnień. Ostatnio powiedzial mi, że ma już dość, że wszystko skończone i nie będzie już więcej wracał do spraw rachunków tel. kontaktowania się z Nią itd. Szkoda tylko, że ja wciąz trafiam na coś co potwierdza, że mnie oklamuje (nawet jeśli fakty o ktore pytam to przeszłość...)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: dynamiczny zlewozmywak   Data: 2008-11-05, 12:38:49               Odpowiedz

            to jasne że mają kontakt, nie myśl że to zmienisz, nie masz wpływu, on nie jest Twoją własnością, myślisz że Ty masz problem, ja sądzę że on jeszcze większy, może on naprawdę kocha tamtą kobietę i nie wie co robić bo tak czy siak kogoś rani.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Subaru21   Data: 2008-11-05, 14:42:24               Odpowiedz

            Wiecie co jak tak was czytam to zastanawiam sie czy w ogóle jest sens się wiązać. Nikt mi nie powie, że miłośc jest na chwilę. Wierzę w prawdziwą miłość ,ale co z tego jak natrafię na palanta któremu nie chce sie starać pracować i pielęgnować tą miłość, albo męża na kontrakt do czasu spotkania nowej miłości jego życia. Będę się męczyła w celibacie do końca życia ; P ale to lepsze rozwiazanie niż bycie porzuconą, przez kogoś kto obiecał miłość, wierność i uczciwość. To on będzie wprawdzie odpowiedzialny za swoje czyny, on poniesie tego konsekwencje, to są jego grzechy, tylko na cudzych grzechach cierpią zawsze niewinni. Przez czyny takich typków człowiek upada. Człowiek nie staje się zły z własnej woli tylko egoistyczne zachcianki i kaprysy innych stwarzają go złym.
            Z resztą życie zrewiduje mi poglądy i zobaczymy czy skończę w małżeństwie ;>

            Jeśli dziecko jest powodem do trwania w małżeństwie bez miłości szczerości i uczciwości to przemyślcie te słowa: "Mężczyzna powinien chcieć kochać swoją rodzinę miłością ofiarną, miłością altruistyczną. Powinien chcieć być ojcem, poświęcić się ojcostwu, żeby jego ojcostwo było elementem planowanej kariery życiowej (...) Najważniejsze, co może ojciec dać swoim dzieciom, to po prostu prawdziwe, mądrze, dojrzale, wiernie, wyłącznie i dozgonnie kochać ich matkę." to słowa z książki "Warto być ojcem"
            Mam w nosie to że nasze czasy to okres całkowitego upadku wartości, wiary i miłości. Tak sie dzieje bo nie stawiamy wymagań. Rozpieszczamy sie , zagłaskujemy ,polujemy, myślimy tylko o swoim szczęsciu. Może to okres przejściowy przed nadejściem ery wodnika?

            kaja133 - >twój mąż jest obrzydliwy. Zdradził cię, podeptał twoje uczucia i mimo, że ty mu wybaczyłaś on jeszcze ma pretensje. Sama powiedziałaś, że źle mu nie było. Może przeniśliście siebie na dalszy plan ,ale jak brakowało mu czegoś ,nie wiem ,podziwu ,seksu , przygód to mógł ci to powiedzieć, moglibyście znaleźć rozwiązanie.
            Jednak pojawiła sie panieneczka która zrobiła z niego bohatera, wiec mimo że poczuł taką potrzebę zostania twoim bohaterem ,nie miał zamiaru ci o tym powiedzieć ,wolał cie skreślić wraz ze swoim dzieckiem SWOIM które powołał do życia, bo ty już nie patrzysz na niego z podziwem. Nie zauwazyłam w twojej historii jakiejkolwiek twojej winy. Nie stawiałaś mu wygurowanych wymagań odtrącałaś na każdym kroku, dawałaś mu odczuć że ci nie zależy na nim czyż nie?
            Teraz powinien sie bać ,skoro wrócił to ty możesz skreślić jego. A mimo to dalej są kłamstwa ,a do tego czuje sie bardzo pewnie. Swoją drogą może tamta kobieta zaszła w ciążę? Jeśli kochasz to bądź stanowcza, bo tego wymaga miłość. Pogłaskać czasem też ,ale również być mądrym i stanowczym. Teraz w domu masz rozpieszczonego bachora, wrócił i uważa że jest ok. Ale pamiętaj że to on złamał wszystkie 3 przysięgi(miłość wierność uczciwość) i chciał odejść. Wykorzystał twoje zaufanie i twoją miłość. Teraz mówi że tamto już nie ma znaczenia. Niech sobie wbije do głowy ze dla ciebie to ma znaczenie i to jak najbardziej negatywne, człowiek który jest ci najbliższy zniszczył wszystko co było między wami, a teraz nawet nie żałuje, uważa że trzeba to zamknąć i zapomnieć ,kiedy ty cały czas cierpisz. Co do komórek to mam podejrzenia, że on chce mieć was dwie. Domek i stabilizacja,a na boku kochanka. Bądź czujna i przestań prosić ,zacznij wymagać i wydawać rozszczenia. Kiedy wykrzykiwał ci że kocha tamtą ,to znaczy że tak było. Był zakochany i niech sie teraz nie wypiera. Być może to następna manipulacja z jego strony aby uśpić twoją czujność. Z drugiej strony możliwe że ma wyrzuty sumienia i to powoduje jego niechęć do wracania do sprawy ,ale błagam, jesteś jego żoną, którą on sam skrzywdził dla swoich własnych egoistycznych pobudek ,więc powinien sie teraz tak starać żeby tobie było jak najlepiej, nie jemu.
            Gdzieś była taka książka "Miłość wymaga stanowczości" James C. Dobson,nie czytałam jej, dopiero sie zabiorę do kupna, ale tytuł był polecony przez zdradzoną żonę, więc myślę że znajdziesz w niej coś. Może przydadzą sie też lektury "Co każdy mąż chciałby aby jego żona wiedziała o mężczyźnie" , "Co każda żona chciałaby, aby jej mąż wiedział o kobiecie" tego samego autora. Przydałoby ci sie jeszcze "Zasługuję na miłość" Sondry Ray.
            I nie bój sie mu spakować walizki, masz do tego całkowite prawo. Małżeństwo przestaje być ważne kiedy partner zdradzi, wszystko teraz zależy od ciebie ,ty masz nad nim kontrolę i postaw wymagania. Powiedz mu że bedziecie rozmawiać kiedy ty tego zapragniesz, przypomnij mu kto zawinił, kto jest kłamcą i zdrajcą, że jak chce znowu stworzyć rodzinę to niech to odbuduje. I pamiętaj też że będąc stanowczą i wymagającą(ale bez przesady w drugą stronę) robisz to dla jego dobra, żeby sie zmienił i stał dobrym człowiekiem (bo być może nie był ,podbudowywał swoje ego i tyle),aby już nigdy nie zrobił podobnej rzeczy. Powiedziałaś że poradzisz sobie bez niego więc masz już przewagę ,nie uzależniasz se od niego i od jego świata.

            Lila1 - na takich jak twój mąż mówi sie "pedofil". Skoro ją tak bardzo kocha, powinnaś go zostawić. Staraliście sie o dziecko a jak sie pojawiło to nagle ojcostwa mu sie odechciało i zakochał sie w dziewczynie która będzie zdawać maturę? Skoro ją tak bardzo kocha to go zostaw. Nie mów o miłości kiedy jest to chore uzależnienie. A z jego strony tylko potrzeba silnych doznań. Ty już nie jesteś młoda, wiec teraz wymienia cie w nieludzki sposób na młodszą wersję.
            Posłuchaj Olgi ;) Problemy tutaj mogą być czysto finansowe ,ale powinnaś sobie poradzić. Najlepiej mentalnie od razu przygotuj się że jego już nie ma

            Życzę wam powodzenia ,czy to samotnie czy w zmaganiach z mężami



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-05, 13:32:20               Odpowiedz

            jeszcze słówko do Lili: ja na twoim miejscu nie spedziłabym z tym facetem ani chwili dłuzej po takim wyznaniu ,,ze im dłuzej jej nie widzi to sie przekonuje ze ja kocha ,,przeciez to jak plunięcie w twarz ,jak mozna byc takim bezczelnym draniem by zonie cos takiego powiedziec ,tupet ma nieziemski ...on ci sie zwierz jak za nia teskni,,,haha to jakis koszmar ,dziewczyno otwórz oczy i uszy wsłuchaj sie w te jego słowa on ja kocha nie ciebie ,wyzuc go z swego zycia bo sobie tylko krzywde straszna wyrzadzasz on cie powinien po stopach całowac i błagac o wybaczenie a nie takie zeczy ci mowic i co ty masz go moze pozalowac jaki on biedny bo teskni za tamta ? koszmar jakis ! pomysl o sobie ,daj sobie szanse na szczescie !- ale nie u boku tego człowieka ! dasz rade ! uwierz w siebie!!!!



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: bea0505   Data: 2008-11-05, 12:59:20               Odpowiedz

      Droga Kaju133,przeczytałam dzisiaj wszystkie twoje wypowiedzi iwciagneło mnie to jak jakis serial,bez urazy ,musze to napisac mam36 jestem po 3 nieudanych zwiazkach mam 3 dzieci ,ale nie o mnie chciałam ci pisac tylko o tobie ,podziwiam takie kobiety jak ty ,ja nigdy nie byłam zdradzona(tak mi sie wydaje) ale wiem ze nigdy nigdy w zyciu nie potrafiłabym zyc z facetem który mnie zdradził bo ja bym nie wytrzymała własnie tych mysli które cie przesladuja,,jak to z nia robił,czy teraz o niej mysli ,czy poszedł do niej,itd o zgrozo -nigdy juz teraz na sama mysl brzuch mnie rozbolał ,nie wyobrarzam sobie dzielic sie z kims moim facetem ,nie wyobrazam sobie byc ta druga ,to najgorsze co moze byc uwarzam to takie ponizajace by dla mnie bylo ,!!!! mam swoja dume ! nie darowalabym bo mialabym obawy ze zrobi to ponownie albo bedzie zalowal ze ze mna zostal a nie z tamta ...nie zniosłabym tego upokorzenia !!! wiec jeszcze raz to napisze PODZIWIAM cie takie poswiecenie -rezygnacja z własnego szczesci !!! pozdrawiam



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: ewam   Data: 2008-11-05, 13:20:38               Odpowiedz

      Łącze się z waszymi problemami całym sercem, znam je dogłębnie, gdyż przeżywam je na co dzień. Żyjąc niczym w obłędzie, przypominając sobie ile czułości i troski mój mąż okazał na moich oczach innym kobietom, jak mnie poniżył wychodząc na zewnątrz na zabawie sylwestrowej o północy i całował się z obcą kobietą, a ja jak ten dureń nie miałam komu nawet złożyć życzeń,jak tańczył ściskając rękę obcej dziewczyn na weselu, a z brzuchem w siedmiotygodniowej ciąży musiałam się temu przypatrywać, jak uprawiając z nim seks powiedział do mnie "ANIU" - nie jest to oczywiście moje imię, jak na oczach dzieci (8 lat, 17 i 18) obmacywał córkę swojego brata - na szczęście pełnoletnią i też ochoczą,wysłuchując idiotycznych wyjaśnień na znalezionego esm-sa "Droga Kamilko jaki dzień Ci pasuje" - niby koleżanki z pracy, którą umawiał na przesłuchanie - dla mnie to du...dajka, itp itd.
      Po każdym "wybryku" zwracam mu uwagę, zaczynam jak najspokojniej, a on olewczo i w irytujący sposób nie dostrzega w swoim zachowaniu podłości, zadawanego mi bólu i cierpienia. Co najwyżej stwierdza, że możemy się rozwieść. Już kilka krotnie padło to z jego ust. Przychodzą ciche dni, po czym coś się wydarza, że z konieczności musimy rozmawiać i on zachowuje się jak gdyby nigdy nic.
      Kilka krotnie myślałam o rozwodzie, ale ja go dalej kocham, a z drugiej strony nie chcę tak żyć.
      O ile jego miłość kiedyś była, a wygasła po co jest ze mną - z wygody, przyzwyczajenia, czy też sądzi, że odchodzą sprawi mi ból. Dojrzewam do wniosku, że będąc z nim doświadczam więcej ból i rozczarowania, niż podejmując radykalną decyzję. Czemu on tego nie robi, tylko mówi. Może czerpie siłę do swoich zachowań z zadanego mi cierpienia i poniżenia. Nie doszukuję się swojej winy, choć nie chcę przez to powiedzieć że jestem ideałem. Uważam jednak, że gdyby był uczciwy i nie tchórzem postawiłby sprawę jasno. On sobie gra w to co mu pasuje.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: bea0505   Data: 2008-11-05, 13:45:57               Odpowiedz

        ewam ja nierozumiem takich kobiet jak ty ktore daja tak sobia pomiatac ,w imie czego ? pytam w imie miłosci? do tanga trzeba dwojga,, to jak cie twój mąż traktuje to jet mi znane ,,moja kolezanka ma podobnego meza ,,erotomana,, stasznie denerwujacy człowiek nie raz przy niej mnie podrywałale ja to takich facetów wgniatam szybciutko w ziemie i ten tyran zabronil jej sie ze mna spotykac,dajesz wiare ...dziewczyna ma naprawde nieciekawie podrywa wszystko co sie rusza na jej oczach pisze sms ,po wielkiej awanturze wyjechala do mamy z dziecmi ,przyjechal ja przepraszac ja jej odradzalam powrot do niego ,nie posłuchala bo kochala ,wrociła nie mineło 7 dni gdy zaczeło sie od nowa ,-bardzo lubie ta kolezanke i niemoge zniesc ze tak sobie zycie z nim marnuje ze on jej zakazuje sie ze mna kontaktowac bo nie cwierkalam do niego tylko powiedzialam mu prawde ona jest skazana na ,,nieszczesliwe zycie ,, u boku kretyna ale wiem ze go kocha i nie odejdzie bo nie wierzy w siebie ,płacze po nocach cierpi ,ale nie wierzy ze ktos inny mógłby ja pokochac i dlatego sie godzi na to piekło !



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: ewam   Data: 2008-11-05, 14:04:11               Odpowiedz

          Bea0505 - dziękuję za odpowiedź. Wiem, że go kocham, wiem też , że nie zniosę tego dłużej. Zajęłam się obecnie sobą i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że największą głupotą jaką zrobiłam w dotychczasowym życiu jest poświęcenie całej siebie rodzinie.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: ewam   Data: 2008-11-05, 14:09:59               Odpowiedz

          Bea0505, chciałabym jeszcze dodać, że nie martwię się tym czy będę sama czy w przyszłości z kimś. Jest mi to obojętne. Nawet powiedziałaby, że nie jestem zainteresowana wiązać przyszłości z kiś i przeżywać kolejne mniejsze lub większe cierpienia.
          Nie jestem z nim też z powodu uzależnienia finansowego. Pracuję i dość dobrze zarabiam. Pogrążanie się ciągle w rozpaczy i cierpieniu ścina mi skrzydła na wszystkich płaszczyznach życia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-05, 14:27:23               Odpowiedz

            droga ewam pisałas ze on jest obojetny na twoje zale itd a czemu nie ma odwagi na rozwód ?-bo jest tchórzem ,chce dobrze wygladac w oczach rodziny chce byc czysty,ze to ty a nie on,piszesz ze masz juz duze dzieci wiec mniemam ze nie jest tez pierwszej młodosci chłopczykiem tak jak maz mojej kolezanki wiec pewnie chce sie ,,odmłodzic,, poczuc pociagajacym mezczyzna -dowartosciowac sie ,moze nie moze pogodzic sie z przemijajacym czasem ,nie wiem ale napewno ty na niego nie zasługujesz nie ma prawa tak cie poniżac! znam zwiazek ludzi którzy w wieki 60 lat sie odnalezli teraz maj 68 i sa cudowni jak ich widze razem to sciska mnie w sercu jak patrze na to ja siebie szanuja i kochaja ,chodza za raczkae sa bardzo szczesliwi to cudowne ,ale prawdziwe wiecwierze ze wszyscy mamy gdzies ta swoja druga połowke tylko pozwólmy sie odszukac!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: ewam   Data: 2008-11-05, 14:39:16               Odpowiedz

            Bea0505 - mam prawie 42 lata, on 45. Jego zachowanie zmieniło się, kiedy byłam w pierwszej ciąży - kiedy byliśmy na weselu mojego kuzyna, ja z ze sporawym brzuchem, a on czule ściskał ręce, patrząc w oczy zgrabnej czarnuli obcej dla niego. Więc jak widzisz moje rozterki trwaj wiele lat



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-05, 15:00:39               Odpowiedz

            uuuu! to pomnik ci sie należy za wytrwałość!!!!:))) a mojej kolezanki maz tez ma 45 lat nasuwaja sie podejrzenia ze to ty jestes moja kolezanka ale wiek dzieci sie nie zgadza:)))EWAM czy ty uwazasz sie za nieatrakcyjna?dlaczego to wszystko znosisz dziewczyno!??a czy on bywał kiedys zazdrosny o ciebie?



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: bea0505   Data: 2008-11-05, 14:14:10               Odpowiedz

          dziewczyny Apeluje do was wszystkich pokrzywdzonych i cierpiacych z przyczyn ,,mężów,,obudzcie sie ,spójrzcie w lusto ,kogo tam widzicie? kobieta to też człowiek nie podgatunek tak jak uwaza wielu facetów ,, szanujcie sie same ,miejcie swoja godnosc!uwierzcie w siebie ! jak juz pisałam podziwiam takie jak wy dlatego ze do tego trzeba charakteru by znosic te wszystkie upokorzenia !!!ale po kolejnym razie trzeba wkoncu powiedziec DOSC ja tez mam prawo do szczescia to jest nie moja ,połówka,,jak mozna tkwic w zwiazku ktory zamias nas uszczesliwiac daje nam ,ból,poniżenie,cierpienie,wszyscy zasługujemy na szczescie nie tylko ,,oni,,!mam ocjote wami wszystkimi potrząsnac byscie sie obudziły z tego letargu i staneły na nogi! a sprawa dzieci to nie argument wierzcie mi ja sama jestem dzieckiem zpopapranej rodziny nie pasowali do siebie moi rodzice ale matka nie odeszla dla dobra nas tylko ze nam to nie wyszło na dobre bo dzieci widza i czuja gdy w domu nie ma miłosci ! ja odeszłam dwa razy z dziecmi by nie popełniac błedu matki cierpiałam bardzo ale otrzasnełam sie bo mam dla kogo zyc!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: ewam   Data: 2008-11-05, 14:18:25               Odpowiedz

            Bea0505, podziwiam Cię za odwagę. Jednakże gdy w swoim umyśle skłaniam się do rozstania, przywołuje pamięcią też te dobre chwile, bo przecież bywały. One działają jak hamulec w podjęciu ostsecznej decyzji.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-05, 14:37:24               Odpowiedz

            oooo wspomnienia!!!! tak to znam tez tak mialam przy podejmowaniu decyzji odejscia one sa jak zmora ale to TYLKO wspomnienia -trzeba sobie uswiadomic ze one juz nie wróca!!! nigdy nie bedzie tak jak kiedys !uwierz mi!ja uwazam ze mniej boli jesli sie od razu ,,utnie ,,niz na raty bo wtedy pojawiaja sie wlasnie wspomnienia i mysli a moze on jednak sie zmieni?-nie zmieni sie nie pokocha ndrugi raz jak przestał kochac ! ale to nie koniec swiata !trzeba to przetrwac i byc silna i stanowcza pokazac mu ze masz klase ! -bedzie bardzo zdiwiony! a teraz on jest pweny ze nie rozstaniecie sie i dlatego jest obojetny i nic z tym nie robi!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-11-05, 21:47:51               Odpowiedz

            Kochane dziewczyny!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-11-05, 22:18:11               Odpowiedz

            Kochane dziewczyny!Wrzucę tu nutkę optymizmu.Chciałam wam napisać,że u mnie sytuacja powróciła do normy.Mojemu mężowi spadły różowe okulary i przejrzał wreszcie na oczy!Nie będę opisywać dramatycznych chwil,które miały miejsce tuż przed "ostateczną rozgrywką",najważniejsze że jest bardzo dobrze.Dotarło do niego,co chciał zrobić,jak również to że,tamta absolutnie nie jest tego warta.Widzę,że wrócił mój prawdziwy mąż,ma normalny wyraz twarzy,oczu,uśmiech się i jest bardzo kochany dla mnie.Dużo teraz rozmawiamy o tej sytuacji,mamy trochę dystansu i wiele rzeczy się wyjaśniło.A co najważniejsze,powiedział że mnie kocha,inaczej niż przed tą sytuacją,mocniej,dlatego że tak o niego walczyłam i dałam mu szansę.Co tu ukrywać,wróciło moje szczęście i spokój.Bardzo go kocham,teraz jeszcze bardziej po tym,jak mogłam go stracić.Oczywiście mam w sobie smutek i pytanie DLACZEGO tak sie stało,ale trudno!Tego się już nie cofnie.Trzeba żyć dalej.I wierzę że może być dobrze,a nawet lepiej.Pozdrawiam was gorąco!Będę tu zaglądać z nadzieją,że i u was nastąpi szczęśliwe zakończenie.Pozdrawiam szczególnie Kaję i Lilę!!Trzymajcie się dziewczyny!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-05, 22:29:59               Odpowiedz

            brawo!!! cudownie Olga jestem z ciebie dumna:) hehe pokazałas klase ! pełny szacun jak to młodzież teraz mówi! ciesze sie ze jestes szczesliwa -namoje oko to u was to było potrzeba czegos takiego by znikneła ta rutyna która go popchneła do czegos takiego -zagubiłsie chłopina troche ale pokazałas mu ze jestes silna! jeszcze raz wielkie uznanie i życze z całego serca by to trwało wiecznie u was ! pozdrawiam goraco! :)))



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: ewam   Data: 2008-11-06, 07:42:15               Odpowiedz

            Bea0505-nie uważam się za osobę nie atrakcyjną, zapewne też nie mogłabym konkurować z dwudziestolatką. Uchodzę w swoich środowiskach za osobę silną, stanowczą, wesołą i zaradną. Również za taką się uważam. Czy był kiedyś o mnie zazdrosny ....., trudno mi powiedzieć, myślę przede wszystkim,że nie miał powodów. W mojej moralności, czy też wewnętrznych przekonaniach, nie akceptuje zasady odwetu. Jeśli ty adorowałeś jakąś kobietę, to ja pójdę do łóżka z facetem, by się odegrać. Nie mam też usposobienia kocicy, czy uwodzicielki. Mam rodzinę - dzieci i męża, który nie koniecznie uważa, tak samo,że ma żonę i powinien się zachowywać tak ja ona by tego chciała. Myślę też, że miłość to nie łóżko. Prawdziwa miłość to umiejętność przebaczania. Czuję w głębi serca, że kiedyś to doceni, niezależnie od tego czy będziemy jeszcze razem, czy też nie.
            Zawsze warto wierzyć, że ktoś bardzo bliski może się zmienić i nie skreślać go za szybko. Prawie dwadzieścia lat to może i za długo, ale zobaczę ile jeszcze zdołam nieć wiarę i nadzieję, że zmiana jest możliwa
            Olga - jest tego najlepszym przykładem.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-06, 10:22:24               Odpowiedz

            Do Ewam -po tym co tu napisałas tylko jedna mysl mi przyszła do głowy twój mąz nie zasługuje na taka kobiete jak ty ! jesli u ciebie ciagnie sie to latami a ty masz nadzieje ze sie zmieni tak po prostu ,to gratuluje ci tak silnej wiary ! u Olgi trwalo to miesiac -dwa ..... ale nie mam prawa cie sprowadzac z obranej juz przez ciebie drogi! tylko w tym wszystkim zobacz tez siebie!....... wydaje mi sie ze napisałas tu by sie po prostu wygadac i oczekiwałas innych wypowiedzi typu:,,badz cierpliwa, znos to w imie Twej miłosci ,wszystko bedzie dobrze, on cie kocha ,,itp. a ja z innej beczki ci ,,przyłozyłam ''!ty jestes kowalem swego losu nie ja ! zycze ci powodzenia i by twoje oczekiwania na cudowna przemiane meza sie spłniły ! enter :)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: ewam   Data: 2008-11-06, 11:41:26               Odpowiedz

            Bea-0505-Nie odbieram tego co, przeczytałam jakby ktoś mi dołożył z tej strony co nie oczekiwałam. Dziękuję za wszystkie spostrzeżenia i uwagi. Utwierdzają mnie on w tym, że to co widzę złego w mężu, nie można bagatelizować. W swoich rozważaniach nad jego zachowaniem sama zastanawiam się czy nie wyolbrzymiam problemu. Teraz już na pewno w to nie wątpię. Co jednocześnie nie jest równoznacznej z tym, że od ręki wykreślam go ze swojego życia. Wybaczyć nie jest dla mnie równoznaczne z tym by akceptować. Uważam, że jeżeli jest ze mną można próbować naprawiać nasz związek i osiągnąć kompromis. Nie wiem tylko jak długo będę maiło na to siły. Nie wydaje mi się, że łatwiej byłoby zrobić restart - wspólne dzieci i dom. Ocierać się o siebie i udawać, że nigdy nie byliśmy razem, nic nas nie łączyło. Wprowadzić do domu nowego partnera? I co dalej. Wyprowadzić się - ja, czy on. Czuję i wiem, że go kocham. Nie żebrzę o miłość, nie zakazuję mu odejść, tylko sądzę, że pomimo tego co robi - przykrego niestety dla mnie, jest ze mną. Może ma poważny problem ze sobą - szkoda tylko, że nie chce o tym mówić i tego zmienić.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: ewam   Data: 2008-11-06, 11:50:51               Odpowiedz

            Bea-0505- chciałaby jeszcze dodać, że czuję się po tych rozmowach wzmocniona, pewniejsza, że jeśli chcę ratować to z czego być może wiele nie zostało, będę to robić. Nawet jeśli zakończy się to porażką. Jeśli stwierdzi, że chce odejście może to uczynić, ale sam musi być tego pewien.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-06, 12:05:46               Odpowiedz

            ewam -a moze on potrzebuje silnego wstrząsu ? by zobaczył co robi ? nie wiem ale wydaje mi sie za takie czekanie na jego ruch jest bezsensowne ,powinnas cos zrobic ! obojętnosc jet gorsza od nienawiści ! on musi cie zauważyc ale w jaki sposób ! potrzebuje elektrowstrząsów ! pomysl nad tym ! na co by zareagowal czym bys zwróciła jego uwage ?.....



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-06, 12:21:29               Odpowiedz

            Ewam -wydaje mi sie ze dopiero by cie ,,zauważył,,jakby inny mezczyzna cie zaczął adorowac -broń boze nie nakłaniam cie do czegos co nie jest zgodne z twoimi przekonaniami ,ale mysle ze wtedy by poczuł sie zagrożony ,do tej pory to on interesował sie innymi paniami a ty byłas ,,tylko żona ,,-która zawsze jest na miejscu i go nie zostawi -jemu jest tak wygodnie ma swoja przystan,jak by sam mugł z tego zrezygnowac on nie zrobi pierwszego kroku! nie licz na cud ! hehe moze sie oburzysz na mnie ale tak sobie pomyslałam jesli nie jestes zainteresowana skokiem w bok to moze masz jaks oddana przyjaciółke z która wykombinujecie razem jakis Fikcyjny Flircik!!! jakies telefony ,no nie wiem... mysle ze by go to zainteresowało ! dowiedziałabys sie przynajmniej czy mu na tobie zależy ..... niewiem ! jak uważasz ? pewnie skrytykujesz ten pomysł !:)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: ewam   Data: 2008-11-06, 12:54:57               Odpowiedz

            Też nad tym myślę, a właściwie zaczęłam pracować - kupiłam sobie perfumy, trochę nowych kosmetyków, parę łaszków, w przyszłym tygodniu zrobię sobie pazurki, a pod koniec miesiąca jestem umówiona do fryzjera - muszę porządnie wyglądać na 8 grudnia bo firma, w której pracuję obchodzi pięćdziesięciolecie. Przyjmuję strategię spokoju, stanowczo określam swoje oczekiwania, nie chcę zamartwiać się już tym co było, ale również nie pozwolę by się powtórzyło. Spokojnie zwiedzę sobie sklepy w poszukiwaniu ciucha, bez pośpiechu, że w domu wszystko musi być na czas. Bardziej w rozkładzie dnia zadbam o swoją wygodę i potrzeby. Nie będę sama dla siebie na końcu.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-06, 13:03:58               Odpowiedz

            brawo! pierwsze kroki w dobrym kierunku!!! słowo..JA,, -tak zdecydowanie na pierwszym miejscu! a potem jak juz sie obkupisz to pomyśl np .o jakims spotkaniu z koleżanka -nie mówiac meżowi ze z koleżanka i wyjdzcie gdzies s obie we dwie pogaduszyc! a on niech sie zastanawia hehe ,wychodzac powiesz tylko wychodze bede pózno ,, cos w tym stylu nie ze z kolezanka nic wiecej hehe wciagam sie i jestem ciekawa jak to rozegrasz ico bedzie dalej !!! do dzieła dziewczyno !!!! głowa do óry i pierś ! pokarz klasę :)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-06, 13:09:18               Odpowiedz

            ale ja tu byki wale -koszmar jakis:P



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: ewam   Data: 2008-11-06, 13:15:34               Odpowiedz

            Dzięki za uznanie i dalszą drogę- zapomniałam też wymienić, że kupiłam sobie bardziej wykwintną bieliznę, w którą zamierza "inwestować" oraz abo przede wszystkim suszyć ją na bardziej wyeksponowanym miejscu.
            Pozdrawiam



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-06, 13:34:55               Odpowiedz

            z bielizna super!!!!! musi ja zauważyć a najlepiej by widział jak ja zakładasz przed tym tajemniczym wyjściem -niby nie z koleżanka!juz sie nie moge doczekac,aż zacznie sie coś dziac u ciebie!!!!! daj znac co i jak!!!! pozdrawiam i powodzenia!!!!!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Subaru21   Data: 2008-11-06, 14:34:39               Odpowiedz

            ewam, ręce opadają jak sie czyta to co mówisz. Mam na myśli ciągłe wybaczanie i noszenie w sobie marzenia "w końcu sie zmieni" Obudź sie zamiast truć sobie umysł tego typu bujdami. Wyobraź sobie że nagle spotykasz miłość swojego życia i przechodzi ci koło nosa, bo ty chcesz wierzyć że twój jedyny wybrany się zmieni.
            Zastanawiam sie czy to nie efekt ciągłego niszczenia psychicznego i sprowadzania na dno. Możliwe że to cie doprowadziło do takiej sytuacji gdzie z jednej strony ty mu matkujesz, a z drugiej on cie traktuje jak małą dziewczynkę.
            Być może przez to masz wrażenie że już nigdy nikogo nie znajdziesz i tylko ta opcja ci została.

            Przeczytaj ten wątek, zwłaszcza pierwszą wypowiedź monochromatycznego ->
            http://www.psychologia.net.pl/forum.php?level=54141&post=54147&sortuj=0

            Poza tym na paru wątkach pisała użytkowniczka Amidala, nawet na tym jest jej post wyżej, ona też miała mundurowego, wiedziała tylko o dwóch zdradach, druga skończyła sie pozwem, bo jakaś panienka z pracy zaczęła go podziwiać i adorować, bo on miał więcej pieniędzy i ten podziw łechtał temu baranowi ego.
            Do tego własne córki odrzucił, w końcu mają geny byłej wstrętnej żony, a całkowicie pokochał córki z poprzedniego małżeństwa swojej nowiutkiej żony. Żenada.

            Wybaczać można, ale też nie bezustannie. W Ewangelii było takie pytanie ,chyba Piotra do Jezusa czy swojemu bliźniemu ma wybaczyć aż 7 razy? on odpowiedział - nie 7 lecz 77.
            To ma znaczyć że wybaczasz krzywdy które bliźni ci zadał... do czasu. Spójrz na to tak - gdybyś odeszła ,może on by sie zmienił albo i nie, niewiadomo. Przez to, że ty jesteś uległa nie budujesz związku partnerskiego tylko patriarchalny i pozwalasz mężowi być takim cały czas. Mahatma Ghandi mówił że wybaczenie jest siłą , a zemsta słabością, natomiast ciągłe wybaczanie (z resztą nie wiem w jakim to ma być wymiarze skoro on nie załuje) nie jest siłą tylko brakiem rozwagi i uległością, która cie wyniszcza.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-11-06, 19:45:18               Odpowiedz

            Bea0505!Bardzo dziękuję za Twoje wspaniałe słowa!Teraz jestem szczęśliwa i mam nadzieję że tak zostanie.Trzeba wierzyć,ale pod warunkiem że to o co walczymy jest tego warte.Mój mąż był przez jedenaście lat idealnym mężem,miałam miłość,szacunek i szczęście.To co sie stało pozostanie dla mnie zagadką do końca życia,tym bardziej że mój mąż też tego nie potrafi do końca wytłumaczyć,może tamta ma jakąś nadprzyrodzoną moc he he,nie wiem.Chciałam napisać,że ja miałam o co walczyć,o najcudowniejszego człowieka,jakiego znam,o mojego cudownego męża.Jestem pewna,że gdyby mnie źle traktował i nie był przez 11 lat idealnym mężem, to dała bym sobie spokój.Jestem tego pewna.Ale ja wiedziałam że muszę ratowac też jego bo to by go zabiło,to zbyt dobry człowiek,zabiły by go wyrzuty sumienia.Jest po prostu słaby,a wiem że ona wzieła go na litość i chłopina pogubił.Stwierdził,że jestem jego aniołem stróżem.No trudno,mam dwoje dzieci,duże i małe,ale dam rade.jestem silna.Ale wiem,że swoją stanowczością osiągnełam stan obecny.Kiedy powiedziałam mu że definitywnie ma się wyprowadzić,że ja doszlam do granicy mojej wytrzymałości,on sie otrzeźwił,nagle z całą pewnością zobaczył,że on nie chce od nas odchodzić,że nas kocha nad życie,klekał przede mną,żebym go nie wyrzucała,a ja oczywiście dałam się prosić,a CO?Tyle mojego!A on teraz staje na głowie,bo zapowiedziałam,że w razie jakich kolwiek wątpliwości co do jego uczuć,kończę to.I nagle role sie od.wróciły,teraz on sie boi,że ja go rzucę.I niech wie,że nie może sobie ze mna pogrywać.Dziewczyny apeluję-STANOWCZOSC!Tylko to może dać jasny obraz o naszym związku!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-06, 20:52:07               Odpowiedz

            Olgo -ciesze sie twoim sukcesem ,emanuje od ciebie samo szczęscie!!!! jeszcze raz Brawo dziewczyno! jestes silna i dzielna! mam nadzieje ze twój mąż juz nigdy nie zabłądzi!!!czasami po takich przejściach bywa jeszcze lepiej niz kiedys było !!! zycze ci wszystkiego naj,naj, najkochańszego hehe :))) pozdrawiam gorąco !!!!!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-11-07, 08:47:48               Odpowiedz

            Witajcie dziewczyny

            U mnie niestety nie tak wesoło jak u Olgi. Niby wszystko jest ok - jest dla mnie bardzo uczynny i czuły, zamówilismy meble do sypialni, zastanawiamy sie gdzie wyjechać w przyszłym roku na wakacje.
            A mimo wszystko po ostatniej jego "wpadce telefonicznej" czuje dziwny niepokój, znowu płaczę po nocach. Spytałam go dlaczego mnie oklamał i powiedział, że to stary numer. Odpowiedz była powalajaca - tak spontanicznie mu wyszło... Jeśli spontaniczną odpowiedzią na moje pytania ma byc kłamstwo to ja dziekuje...
            rozmawialismy jescze przez chwilę - po raz kolejny jasno powiedziałam, że nie chcę więcej kłamstw. Spytałam go jak to mozliwe, że tak bez oporu kłamie i to w sprawach, ktore za moment się i tak wydadzą (to bez sensu). Oczywiście niewygodne pytania kończy się milczeniem i stwierdzeniem, że mnie kocha. A potem zadzwonil telefon i przerwal nam rozmowę. Kiedy po odłożeniu telefonu spytałam o czym rozmawialiśmy nie wrócił do telefonów i moich trudnych pytań tylko do innych spraw udowadniając, że na tym skończyliśmy.
            Mam dwa fatalne dni za soba. zastanawiam się pojechać po biling tamtego numeru. Jesli zobaczę, że znowu wydawał na rozmowy z nią setki to trafi mnie szlak. Z drugiej strony mogłabym sprawdzić czy mnie nie oklamał po raz kolejny (twierdzi, że kartę wyrzucił na początku wrzesnia przed naszym wyjazdem na wczasy). A może "zlewozmywak" ma racje...
            Choć to byłoby zupełnie bez sensu - dostal przeciez to czego chcial - przeprowadzil się do naszego starego mieszkania i mógł sobie z Nią dzownic i rozmawiać prze gg, skype bez ograniczen i jakiejkolwiek mojej kontroli.
            Święty spokój, koniec ciągłych wyrzutów, moje pogodzenie się z sytuacją - dlaczego tego nie wykorzystał i zdecydowal wrócić.
            Nie chcę go znowu złapać na kłamstwie ale obserwuje go baczniej niż kiedykolwiek i co chwile coś mi nie pasuje.
            On nie umie się z wielu spraw wytłumaczyć. Najważniejszej mu nie odopuszczę. Nie wyobrażam sobie, że zignoruje to co się stało, to co mi zrobił i pozwolę tak poprostu schować to gdzieś w jego glowie. Chcę aby mi odpowiedzial dlaczego to zrobił? Dlaczego z taką łatwością wyrzucił mnie na kilka miesięcy ze swego życia. Wydaje mi się, ze on nie zna odpowiedzi na te pytania ale musi je znależć. Chcę wiedziec jaki jest jego system wartości, co i jakie sytuacje mogą być dla naszego związku niebezpieczne (jeszcze pół roku temu śmiałabym się z tego co tu piszę...). Nie mam zamiaru do końca zycia zastanawiac się dlaczego tamta była lepsza. Jak sądzicie czego mogę wymagac od swojego męża (chodzi mi o rozmowę i wyjaśnienie sobie wszystkiego co było nie tak, a czego być może nie widział druga strona), co zostawić w spokoju aby nie podcinać tej słabej podstawy na ktorej teraz stoimy.
            Olga - naprawdę wystarczy Ci to, że on sam nie wie dlaczego?
            Ja tak nie potrafię (co prawda w naszym przypadku sprawy zaszły o wiele dalej niestety...) Muszę wiedzieć"dlaczego?" aby nie wystawiać już więcej naszego związku na próbę...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-07, 11:24:17               Odpowiedz

            droga kaju133 -gdy tak czytałam dzisiejszy twój wpis to wydało mi sie to takie znajome ......tak sie zachowywałam gdy byłam w zwiazku z alkocholikiem.......zadręczałam sie tak samo jak ty ....ciagle zadawałam sobie pytania czy dzis przyjdzie pijany ,gdzie jest czy poszedł do pracy czy pic czy wróci do domu .....to był koszmar ,,jak teraz patrze na moje zachowanie z pesperktywy czasu to jest mi głupio ze dałam tk sie tym owładnac ...dla mnie wtedy on był moja obsesja ,mysli o nim wypełniały mi całe dnie .... ale gdy po 4 latach cos pękło a raczej ja sie obudziłam i poszłam na terapie a z nim skonczyłam raz na zawsze to uswiadomiłam sobie ze majc go ciagle w głowie zaniedbywałam siebie i dziecko on był tematem nr 1, to straszne jak dałam sie w to wciagnac ....teraz mam wrazenie ze twój lek,obawy ,podejrzenia zaczynaja robic sie chorobliwe ,nie ufasz mu na każdym kroku...zyjesz jego życiem...zadreczasz sie ciagle pytaniami i podejrzeniami ..a moze on wcale nie skonczył tamtej znajomosci tylko wybrał inna strategie nie mówic ci prawdy tylko okłamywac cie dla świetego swojego i twojego spokoju,nie wiem ale zal mi ciebie teraz ze tak sie zadręczasz musisz cos z tym zrobic bo nie moze tak byc ze owładnie całym twoim umysłem teraz sie zastanawiasz czy sprawdzic biling -widzisz to jest to o czym mówie....nie wiem czy do ciebie dotre ale mam taka nadzieje ! obudz sie ,ocknij on nie moze ci przesłonic całego twojego swiata ,dziecka ciebie ...........



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Subaru21   Data: 2008-11-07, 12:22:46               Odpowiedz

            Ja pisałam już o tym wcześniej. Nie wiadomo czy kochanica nie zaszła w ciążę albo on tylko czeka aż wróci i będą mogli żyć razem. Podejrzane to wszystko



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-07, 12:39:23               Odpowiedz

            tez tak myśle ! po pierwsze zdradził bo sie zakochał, to nie był niechciany czyn po pijanemu lub z przymusu albo pod wpływem narkotyków ,zakochał sie żona nic wtedy dla niego nie znaczyła ,z tamta był, potem dzwonił , czyli wiedział co robi to nie była ,,chwilowa słabośc,,a teraz czeka na powrót tamtej i zeby nie cierpiec w samotności z tęsknoty ,zakotwiczył sie w domku :,,może to jakoś zniose bedac przy dziecku,,.... ehh trudno jest takim żonom otworżyc oczy jak myśla sercem nie głowa....myśle ze same musza do tego dojrzec na nic nasze pisanie .....



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Subaru21   Data: 2008-11-07, 12:45:30               Odpowiedz

            problem w tym że w takich sytuacjach okazuje sie że żona przez całe małżeństwo nic dla niego nie znaczyła a była tylko dodatkiem dla niego :/
            miłość to nie jest coś co wygasa chyba że ktoś jest niedojrzały i zdominowany przez swoje ego. Mam przyjaciela który ma dziewczynę ,robimy sobie oświadczyny, zaręczyny ,udajemy małżeństwo i sie z tego śmiejemy ,ale jakos on nie ma zamiaru jej zdradzać i żadnych takich propozycji nie miałam z jego strony. Jest dojrzały i umie zachować granice.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: ola333   Data: 2008-11-08, 08:37:27               Odpowiedz

      Ja zgadzam sie z bat_1 :) Nie Mozna tak sobie przekreslic tylu razem spedzonych lat . Moze bedzie tak ze to zwylke zauroczenie i zerwie z tamta bo on niemoze od tak zapomniec i o tobie i o dziecku. Moze teraz zachowuje sie jak egoista ale moze wrocic, Ja niechce tu nikogo bronic a ni nic z tych zeczy poprostu tylko mowie. wiem ze jest ci z tym zle ale masz dla kogo zyc masz dziecko.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: @nulka   Data: 2008-11-08, 11:13:46               Odpowiedz

        tak,tak...i najlepiej byc caly czas ponizana.
        Zastanawiac sie czy juz sie spotkali,a moze wlasnie w tej chwili dzwoni do niej z jakiejs kolejnej karty.Czy gdy jestesmy w sypialni to mysli o tamtej...a moze czekac na jej imie w czasie uniesien?
        Moze i trzeba dac szanse...ale chyba jedna.Kolejna i kolejan utwierdza go tylko,ze bedzieci przy nim.
        Moge zrozumiec wyskok po pijaku,gdy nawet nie pamieta imienia panny(choc nie uwazam,ze to jest ok),ale gdy wraca jak zbity pies,a jednak ma dalej kontakt z kochanica,to chyba cos tu nie gra?!!!W takim razie w jakim celu wrocil?Moze sie opamietal...ze nikt tak jak zona nie bedzie skakac przy nim,a moze zal mu dziecka,majatku,itp.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: k_iwona2410   Data: 2008-11-08, 14:09:36               Odpowiedz

      Nie byliśmy małżeństwem, ale po zaręczynach prawie 5 latach bycia razem wspólnych planach oskarżył mnie o zdrade co nie miało miejsca i odszedł po czym po miesiącu zaczął szukać nowej "ofiary" jego chorych obsesji. Ja nie potrafię go przestać kochać pomimo tego co zrobił,ale myślę że są ludzie którzy tak naprawdę nie potrafią kochać a tylko się przyzwyczajają, nie chcą być sami, bo tak wypada mieć rodzinę itd. Walczyłam o swoje małżeństwo prawie 10 lat teraz przyszło mi się zmierzyć po raz drugi i doszłam do wniosku że nic na siłę to muszą chcieć dwie osoby być razem.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Olga   Data: 2008-11-12, 10:05:29               Odpowiedz

        Drogie dziewczyny!(Kaja i Lila) Co u was słychać,jak sytuacja "na froncie"Może coś się polepszyło ?Zaglądam tu regularnie,ale nic nie piszecie.Odezwijcie się!



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: lila1   Data: 2008-11-12, 16:43:08               Odpowiedz

          Niestety u mnie sytuacja sie nie porawiła i nie widze szans,by było lepiej. Kilka dni temu przyłapałam meza na sms-owaniu .Przyznał sie otwarcie ,ze nie jest w stanie zapomniec i wymazac jej z pamieci. Zdecydowałam sie na rozwód ,spokojnie z nim porozmawiałam i ustalilismy kilka szczegołow-jak to bedzie juz po tym wszystkim. W koncu pierwszy raz sie normalnie wyspałam i pogodziłam z sytuacją. Zdziwiłam sie strasznie ,gdy na drugi dzień powiedział ,ze jakos sie wszystko pouklada i bedzie dobrze. Smiac mi sie chcialo i z niego i z siebie. Jaka ja głupia byłam ,ze tyle czasu do namysłu mu dałam. Teraz juz tylko czekam na mieszkanie,mam nadzieje,ze do swiąt juz bedzie. Nie chce zostac w starym mieszkaniu ,chce zaczac wszystko od nowa w nowym miejscu. A on niech sobie mysli co chce,nie mówie juz nic,nie tłumacze,nie prosze-to jego sprawa,jesli ta dziewczyna jest wazniejsza od nas ,to niech sobie z nia zycie układa. Teraz juz tylko mysle o tym jak sobie poradze sama z malym dzieckiem.Dam sobie jakos rade,nie ja pierwsza i nie ostatnia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-12, 21:15:01               Odpowiedz

            droga Lilo1 dasz sobie rade -tak jak napisałas ;nie ty pierwsza i nie ostatnia,,!!! to jest własnie to -twoja siła a bedziesz jej miec duzo wiedząc, ze musisz zajac sie sama dzieckiem!!! teraz mozesz podnieść dumnie czoło !!! brawo za takie posuniecie -sytuacja od razu była do przewidzenia ! walczyc o meza nie mialas co ! to dobrze ze odpuscilas za to wlasnie należy ci sie ,,szacun,,!!!!! mozesz byc dumna z siebie zaczynasz nowe zycie a potrzebujesz jasnosci umysłu by zając sie dzieckiem!wiem ze to trudne ale dasz rade ! WIERZ W SIEBIE!!!! pozdrawiam serdecznie i DYZO,DUZO dobrego zycze na nowej drodze zycia!!!!!!!!:):):)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lila1   Data: 2008-11-12, 21:31:46               Odpowiedz

            bea0505 dzieki serdeczne.Mam nadzieje,ze wytrwam w postanowieniu. Chociaż przeraza mnie strasznie mysl o tym,ze pierwsze świeta i urodziny mojego dziecka spedze "na walizkach" ale z drugiej strony chciałabym,zeby własnie w tak szczególne dni mój maz został sam,zeby chociaz w minimalnej czesci tego co ja czuje,odczul ból i samotność. Teraz tylko sie modle, by jak najszybciej dostac to mieszkanie. A póki co mam juz tylu "donosicieli" ,ze dokładnie wiem kiedy ta dziewczyna z domu wychodzi i dokad idzie-tak wiec jestem na bieząco i jesli sie spotkaja -to dowiem sie o tym i bede mogła z satysfakcja powiedziec o tym męzowi,gdyz on twierdzi,ze sie nie spotykają.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: samsara   Data: 2008-11-12, 21:42:49               Odpowiedz

      Cześć, kiedyś przeczytałam takie zdanie "Daj komuś wolność , a on nigdy od Ciebie nie odejdzie". Kiedy mój mąż ponad 2 lata temu powiedział mi że chce sobie ułożyć życie z inną kobietą odpowiedziałam - jeśli to jest prawdziwa miłość, to nawet nie będę próbowała z tym walczyć, bo nie wygram z prawdziwą miłością. Powiedziałam mu również - jeśli naprawdę kochasz - idź. Pomóc ci się spakować? Do dziasiaj mieszka w domu. Przestało mu zależeć na czymś, co zaakceptowałam. Widocznie tylko zakazany owoc smakuje. Ale..... Wiem że nadal się z nią spotyka. Nie spałam z nim od tamtego czasu. I to jest mój wybór na który on nie ma wpływu. Już mu nie zaufam.... Jesteście jeszcze młodym małżeństwem. Jeśli umiesz pokonać potwory które w Tobie tkwią uda się. Warto spróbować.
      M



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: kaja133   Data: 2008-11-12, 23:30:11               Odpowiedz

        Witam drogie dziewczyny (Lila i Olga)

        Zeszły tydzień był koszmarny, ale po dwóch szczerych rozmowach poznaje w facecie, który jeszcze trzy miesiące temu powtarzał patrząc mi w oczy "... spotkałem miłość swojego życia, ... nie zrozumiesz tego, ... to co jest między nami jest nasze i nic Ci do tego..." swojego męża. Tego z którym spędziłam 15 lat swojego życia przekonana, że tak będzie zawsze. Życie zadrwiło z mojej pewności siebie. Nie zgadzam się z Beą , która w dobrej wierze radzi unoszenie się dumą. Ja jestem dumna z tego, że się nie poddałam. Wiedziałam, że jeśli wyrzucę go z domu kiedy wrócił i powiedział mi o wszystkim to pójdzie i poniesie konsekwencje tego co zrobił. Gdybym to wtedy zrobiła i nie przetrwała tych cholernych , koszmarnych trzech miesięcy to do końca życia nie dowiedziałabym się prawdy o tym co się stało. Jeszcze nie wiem wszystkiego, ale wielką ulgę przynosi mi świadomość, że mój facet nie patrzy na to co się stało tak samo jak jeszcze kilka tygodni temu. Teraz już nie jest to kobieta jego życia, nie jest nawet kimś na tyle atrakcyjnym, żeby z nią być. Wracając do domu przerażony był tym co narobił i nie bardzo wiedział co dalej. Nie chciał odejść, nie planował z Nią wspólnego życia niczego jej nie obiecywał. I dopiero mój list (10 stron A4 obaw, niepewności a w końcu wyrzutów za to jak mnie potraktował jeśli moje przypuszczenia - jedyna racjonalna przyczyna jego dziwnego zachowania kiedy pod koniec czerwca byłam u niego na wakacjach - okażą się prawdziwe) podsunął mu jedyne słuszne rozwiązanie
        Po przeczytaniu tego stwierdził, że nie może mnie okłamywać i powiedział o Niej. Nie wierzyłam w to co usłyszałam, byłam oszołomiona i zrozpaczona. On do niej w nocy zadzwonił i powiedział, że wiem o wszystkim. Od tej pory zaczęły się telefony, jej starania o wcześniejszy powrót i całe to piekło o którym od czasu do czasu pisałam...
        Teraz wreszcie wiem, że wiele jego zachowań odbierałam zupełnie inaczej. Wydawało mi się, ze cierpi z tęsknoty za nią, a dręczyła go świadomość tego jak bardzo nas skrzywdził. Dręczyłam się obrazkami z ich wyjazdów, wyobrażałam sobie romantyczne gorące weekendy na plażach morza Śródziemnego, przytulne apartamenty, romantyczne kolacje. Zazdrościłam mu nawet w pewnym momencie, że poznał cos tak niesamowitego, że to co do tej pory było dla nas miłością i szczęściem jest jakąś śmieszną namiastką tego co poznał przy tej drugiej. Zastanawiałam się co trzeba czuć aby po dwóch miesiącach znajomości być gotowym poświęcić dla niej wszystko łącznie z dobrem swojego dziecka. A teraz wiem, że to strach przed przyznaniem się do błędu i świadomość tego, że musi ponieść tego konsekwencje utwierdzały go w przekonaniu, że musi odejść. Nawet tajemnicze rachunki przestały być tajemnicze...
        Wreszcie zaczynam wierzyć, że naprawdę nas kocha i chce wrócić. Że to nie poczucie odpowiedzialności i obowiązku przyprowadziły go z powrotem do naszego domu. Jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że nam się uda.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: kaja133   Data: 2008-11-12, 23:34:18               Odpowiedz

          Witam wszystkich, którym postawione przeze mnie pytanie wydawało sie ważne. Chcę podzielic się z wami tym do czego doszlam po kilku najtrudniejszych miesiacach mojego życia...
          Znalazłam swoją odpowiedź - nie można tak poprostu przestać kochać... Może w pewnych okolicznościach inaczej patrzymy na pewne sprawy, może dajemy się ponieść emocjom, o których już zapomnieliśmy, może po latach jeszcze lepiej smakuje to co dawno przeminęło (czas fascynacji i zauroczenia drugą osobą). Może są one czasami tak bardzo atrakcyjne, ze trudno im się oprzeć i rzucamy się w coś nowego ciesząc się jak dzieci ze zwodniczego i bardzo ulotnego szczęścia. A potem życie wylewa nam kubeł zimnej wody na głowę zaczynamy znowu patrzeć na życie realnie. Widzimy nasze zaniedbania i doceniamy to co tracimy. I tu według mnie jest miejsce na prawdziwą miłość - nie tą dumną, stanowczą, niszczącą w odwecie to co być może można jeszcze ratować. Dużo o tym myślałam czytając m.in. wpisy uczestników tego forum. Wasze wypowiedzi były dla mnie bardzo cenne choć obok tych które podnosiły mnie na duchu były i takie, które dołowały mnie kompletnie.
          Teraz wiem, że dla mnie miłość jest wtedy prawdziwa kiedy nie boi się trudnych sytuacji, kiedy gotowa jest schować swoją dumę do kieszeni i walczyć o to co ważne, kiedy próbuje wybaczyć. Wiem, że skreślenie faceta za to co nam zrobił przynosi ulgę - szkoda tylko, ze na tak krotko. Pewnie, że aby coś budować muszą tego chcieć dwie osoby. Ja chcę, choć trudno mi zaakceptować i pogodzić się z tym co się stało - chcę spróbować. A jeśli uda nam się to przetrwać i odbudować wszystko to co rozsypało się tak nagle, bez żadnego ostrzeżenia to będzie to oznaczało, ze było warto ...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lila1   Data: 2008-11-13, 00:36:54               Odpowiedz

            Kaju ciesze sie ,ze u Ciebie w pewnym stopniu sytuacja sie wyjasniła. Wiem,ze warto walczyc,ale ja juz nie mam sił. Przez prawie dwa miesiace zyłam wierzac,ze bedzie dobrze,ze w koncu on zrozumie i doceni,to co traci . Starałam sie naprawde z całych sił,jednak z jego strony te starania były znikome i co tu duzo mówic,jakie to starania skoro nie zakonczyl tamtego zwiazku. Jak moze byc miedzy nami dobrze,jesli ciagle czuje jej obecnosc w naszym domu. Siedzi ciagle zamyslony,patrzy na mnie z obojetnoscia,spimy razem ale w sumie w trójke-bo telefon cały czas pod poduszką. Ciągle kombinuje jak wyjsc gdzies na dłuzej. Wiem,ze dałam mu szanse,ze nie przekresliłam wszystkiego na samym poczatku. Starałam sie z całych sił pokazac mu jak bardzo mi na nim zalezy,jak wiele nas łaczyło i ile razem przeszliśmy. Niestety teraz juz wiem,ze nie zmusze go do pokochania mnie,sam musi zrozumiec czy to co do mnie czuł było tak ulotne ,czy poprostu "zeswirował"(bo inaczej nazywac tego nie chce) na punkcie tej dziewczyny. Obawiam sie,ze on poczuł sie tak,jakbym dawała mu przyzwolenie na ten zwiazek. Niczego konkretnego nie postanowił,bo wie,ze ja tak bardzo chciałam wszystko rozpocząc od nowa i slepo wierzyłam w to,ze sie uda-wiec chyba myslał,ze w tym zaslepieniu nie zauwaze tego,ze nadal jest z tamtą. Chciałabym by w koncu sie zdeklarował, mam juz dosc tych niejasnosci. Nie chce odejśc unoszac sie dumą,jesli odejde to raczej z bezsilnosci i zmeczenia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-11-13, 07:45:56               Odpowiedz

            Droga Lilko

            Niestety to trwa. Mój mąż też "próbował" być z nami, ale dopóki utrzymaywal z tamtą kontakt nic z tego nie było. Masz racje - to on musi wiedzieć czego chce i myślę, że rozstanie pomoże mu zrozumieć co tak naprawde traci. W naszym przypadku mój mąż oszukiwal mnie, ze nie utrzymuje z Nią kontaktu, a potem wydawało się (kiedy przychodziły rachunki), że zamiast myslec o tym co dalej to on romansuje sobie z tamtą. Wsciekałam sie, że nawet nie pomyslal o mnie i nie potrafił robic tego tak, zebym o niczym nie wiedziała. A teraz okazuje się, ze to ona wydzwaniała, zaczęła straszyć, ze nie daje rady itd... A on czul się za to odpowiedzialny i starał się zakończyć sprawę mozliwie łagodnie. Oceniałam więc same fakty nie wiedząc nic o przyczynach tych tel. często zupełnie błędnie je interpretujac. Kiedy bylo mi naprawde zle chodzilam do psychologa i to mi bardzo pomagało inaczej spojrzeć na to wszystko. To Pani psycholog namówiła mnie, żebym była bardziej stanowcza i zamiast udowadniać ile mogę znieśc uderzyła w końcu pięścią w stół. I prawdę mówiąc od tego zaczęło się poprawiać w naszym zwiążku. Kiedy po raz pierwszy powiedziałam, że nie zamierzam znosic takiego traktowania mnie w moim domu zaczął ze mną rozmawiać. Niemógl mi obiecać, że z Nią nie będzie się kontaktowal bo bal się również o nią (mimo, że to ona była inicjatorką - bardzo cierpliwą - wszystkiego co się stało). Szkoda, ze nie chciał ze mną rozmawiać - uniknęłabym tylyu nieprzespanych nocy. Ale teraz wierzę, że wszystko najgorsze już za nami. A Tobie Lilu życzę dużo siły. To, że teraz odchodzi nie musi oznaczać końca wszystkiego - ale pod jednym warunkiem, że Ty go naprawde kochasz (zobacz wpis Dalii). Powodzenia i pamiętaj jest wiele osób, ktore o Tobie myślą i będą Cię wspierać. Nie rób sobie nadziei, ale zastanów się czy możecie być jeszcze razem i postaw jasne warunki i staraj się być stanowcza, a nie uległa. Trzymaj się. Uściskaj maleństwo.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-11-13, 09:04:59               Odpowiedz

            Kochane dziewczyny(Lila i Kaja)Jest mi smutno z powodu Lilki.Szkoda że Twój mąz to taki dureń-przepraszam Cie Lilu,ale tylko takie słowo przychodzi mi na myśl.Niestety nie wszystkich można zatrzymać a my przecież mamy swoja granicę wytrzymałości.Mówisz że ona pisze i dlatego to się nie kończy.U mnie było to samo.Ja pisałam do niej sms-y żeby dała nam spokój,a ona odpisywała że o co mi chodzi,przecież sie z nim nie kontaktuje,ma swoje życie.Okazało się,że cały czas pisała i go "urabiała".Pisała jak tęskni,kocha,jak jest jej ciężko itd.A mój mąż,mimo że podjął decyzję o zostaniu,miotał się.Bo ona też cierpi,jest jej ciężko,to jego wina.Jestem pewna,że gdyby ona nie pisała,to wszystko skończyło by sie o wiele szybciej.Skąd bhiorą sie takie podłe babska,bez skrupułów i serca.Ona potrafiła napisać do mni,że życzy nam szczęścia.Momentem kulminacyjnym dył dzień,kiedy nasz 9letni syn zapytał go,ćzy nas zostawi i dlaczego nas nie kocha,do tego bardzo płakał.Wtedy mój mąż przeżył szok,myślał że on nic nie zauważył.Wziął syna(ja byłam w pracy)pojechał do niej i powiedział że to definitywny koniec,on ocha rodzinę i nie chce tego kontynuować.Ona namawiała,żeby chociaz spróbować!Nie wiem co ta idiotka miała na myśli,jakie próbowanie.To było ich pierwsze spotkanie od momentu oznajmienia mi nowiny o odejściu i mój mąż przyznał się,że nie było żadnych emocji,nagle zobaczył że jest nieprzyjemna,źle trktuje swoje dzsiecko i zachowuje sie jak psychiczna.Kiedy wrócił do domu,ona zaczęła wypisywać sms-y do niego,że ona i tak nie przestanie go kochać i wie że on też ją kocha.A do mnie że jestem szmatą,a on jest ze mną z litości,bo się wszyscy o mnie upomnieli.Idopiero wtedy mój mąż przejżał tak na prawdę na oczy,co to za kobieta.Zapytała go tylko,co mi zafundował,że jakaś obca zdzira,wyzywa mnie,jego żonę od 11 lat od szmat.Popłakał się i bardzo przepraszał,bo cóż innego mógł zrobić,wiem że napisał jaj kilka ostrych słow.Teraz jast dobrze,ale mam ogromny smutek w sercu.dlaczego,dlaczego,dlaczego?I strach.A co jeśli wydarzy sie cos podobnego?On przysięga i obiecuje,że nigdy w życiu.Musze mu wierzyć.bo to dobry człowiek.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-11-13, 10:51:15               Odpowiedz

            Chciałam jeszcze napisać,że ktoś kiedyś powiedział,że po takich trudnych chwilach w związku możśe być lepiej.Potwierdzam.Ja czuję się,jakbym właśnie poznała mojego męża,odkryłam go na nowo.Powiedział mi,że często raniłam go głupimi uwagami,że głupio powiedział coś w towarzystwie,a tamten to na pewno by tak nie powiedział,że nie nadaje sie na ojca i jeszcze inne głupie teksty.Bije się w pierś i bardzo tego żałuję.Myślałam że to spływa po nim,a tak nie było.Może to były jakieś moje prowokacje,żeby on zareagował,bo jest z natury bardzo spokojny.No i zareagował...Spotkał kobietę która powiedziała że jest cudowny,wspaniały,a ona nie wiedziała że tacy są,no i się facet ugotował.Teraz bardzo uwazam co mówię,nie czepiam sie bzdur,to nieistotne drobiazgi,cieszę się z każdej chwili spedzonej razem ,wychodzimy we dwoje i jest na prawdę super.Dzwoni do mnie z pracy kilka razy dziennie,wysyła miłosne sms-y,a do sypialni wróciła wiosna.Dawno nie było nam tak dobrze razem.Doceniamy teraz siebie,ja poczułam z całą mocą,co mogłam stracić.Natomiast mój mąz zobaczył,że ja go na prawde kocham nad życie.Ostatnio,kiedy ja powróciłam do sytuacji,on rozpłakał sie i powiedział, że chciałby zapomnieć o tym co mi zrobił,że cholernie tego żałuje,ale chyba mu na to nie pozwolę.Po tej rozmowie postanowiłam,że nie będę do tego wracać,nie ma sensu ciągle to rozgrzebywać,trzeba budowac teraźniejszość i cieszyć się stanem obecnym.Trzeba mieć siłę żeby starać sie zapomnieć o tych koszmarnych chwilach,ale ja ją mam,wiem o tym.Długo będzie bolało,ale wiem że przestanie,jeśli mój mąż będzie zawsze taki jak teraz.Nie będę się dręczyć wspomnieniami.Było minęło.Dla tych które wytrwały i wybaczyły,los nam to wynagrodzi,wierzę w to.Trzymajcie się!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-13, 13:38:07               Odpowiedz

            wiecie co dziewczyny dzis przeczytałam wasze wypowiedzi Kaji i Olgi i musze powiedziec ze ja wam zazdroszcze kochac taka miłościa to jak w starych powieściach --zazdroszcze bo ja nie jestem zdolna tak kochac i nigdy nie wybaczyłabym zdrady ....to dla mnie byłoby upokarzające wiazałoby sie z odrzuceniem a to jedyne czego sie bałam w całym moim 36 letnim życiu --odrzucenia.....a jeszcze jedno chciałam wam napisac -obwiniacie te kobiety z którymi was mezowie zdradzili ,wielu ludzi uwarza inaczej ze one nie są winne bo to nie one was kochały ,nie one były waszymi mezami u wine ponosi tylko wasz facet bo on kochał was, to on przysiegał wam miłosc i WIERNOSC nie powinni na nie zrzucac swojej winy onew was nie znały zakochały sie głupiutkie w żonatych facetach ....jeszcze jedno to nie były przelotne spotkania na sex tylko ponoc jeden i drógi sie zakochał -kochali tamte kobiety i to uwarzam jest okropne --bynajmniej ja nigdy nie wybaczyłabym odrzucenia duchowego !ale zycze wam z całego serca by wam sie udało i by wasi mężowie juz nigdy w życiu was nie odrzucili ,bo to było by podłe po tym jak im wybaczyłyście ! podziwiam was za odwage i wiare ! ja bym tak nie umiała tżymam za was kciuki ! i życze wam by również wasze dusze zaznały spokoju ,nie wracajac wspomnieniami do tego co was krzywdziło! pozdrawiam serdecznie !



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-11-15, 10:58:47               Odpowiedz

            Odejść jest najłatwiej...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-15, 11:14:52               Odpowiedz

            ooo nie nie zgodze sie z tobą absolutnie nie jest łatwo,odeszłaś kiedyś ze tak mówisz??? bo ja tak i uwierz nie było łatwo -to był koszmar .......



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-11-15, 14:55:19               Odpowiedz

            Nie,nie odeszłam Bea i nie wiem jak to jest.Ale wiem jak to jest zostać i próbować żyć dalej.Jest bardzo ciężko!!!Z jednej strony jestem szczęśliwa,że wszystko zakończyło się dobrze,ale są momenty że płaczę po kątach.Bo to nie miało prawa się zdarzyć.to mnie mój mąż przysięgał miłość.Momentami czuje się jak idiotka i naiwniaczka.Nic na to nie poradzę,ale jestem odpowiedzialna za moją rodzinę,za szczęście mojego dziecka,skoro zabrakło tej odpowiedzialności mojemu mężowi,ja wzięłam to na siebie.On nie miał z nią romansu,tego się uczepiłam,a słowa to są tylko słowa...teraz on mówi że w ogóle tak nie myślał.Chę mu wierzyć,bo inaczej zwariowała bym.Pozdrawiam!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-15, 15:07:48               Odpowiedz

            tak Olga i słowa też bardzo ranią --tak jak w twoim wypadku...podziwiałam was za zostanie w tym związku i nadal podziwiam, ale wiem ze ja nigdy bym nie zostala z tym który mnie zdradził,twój mąz cie nie zdradził ,wiec tobie łatwiej niz Lili i kaji Twój opamiętał sie w pore ...ale to ze o niej myslał juz rani ...rozumiem.mam jednak takie przeczucie ze wam sie uda,bo nie było tej kropki nad ,,i,,życze ci tego z całego serca ,ale by zacząc od nowa trzeba całkowicie wymazac z pamieci ,,to ,, co zaszło!!!! to trudne !bardzo! rozumiem cie! pozdrawiam! :)))



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lila1   Data: 2008-11-15, 15:32:09               Odpowiedz

            Racja-by rozpocząc wszystko od nowa,trzeba wymazać z pamieci, to co sie wydarzyło. Nie sadze jednak,zeby ktorejkolwiek z nas sie to udało. Nie da sie zapomniec o czyms tak bolesnym. Ja wiem,ze nie zapomne nigdy,chce tylko nie myslec o tym w ciągu dnia i nocy setki razy-to jest tak bardzo meczace. Caly czas udaje,ze nie jest mi tak zle,nie robie z siebie meczennicy. Umiecham sie,zartuje,rozmawiam,tylko planowac juz nie chce i nie potrafie. To miały byc najpiekniejsze swieta w moim zyciu, z piekna pachnącą choinka...i ukochanym szkrabem w stercie prezentow.Co ja bym dała,zeby tych swiat nie bylo.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-15, 15:36:19               Odpowiedz

            droga lilu1-co u ciebie ? jak spedzisz te świeta? co sie u ciebie dzieje ?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lila1   Data: 2008-11-15, 15:59:18               Odpowiedz

            Jeszcze kilka tygodni temu,chyba bym sie cieszyła z sytuacji jaka jest teraz w domu. On juz nie kombinuje jak wyjsc z domu na dłuzej, teraz bardzo duzo czasu spedza z nami. Telefon,ktorego wczesniej nie odstepował na krok,spał znim,kąpał sie,nawet do toalety zabierał-teraz lezy spokojnie na stole i nawet przed snem nie wyłacza telefonu i zostawia w drugim pokoju. Mam mozliwosc sprawdzenia połaczen i sms-ów ,ale juz nie chce. Była kolejna rozmowa i znów ta sama śpiewka- "spróbuje sie z nią nie kontaktowac,ale co bedzie jak mi sie nie uda???" Jego brak wiary udzielił sie i mnie,dlatego czekam na dalszy rozwój wydarzen .



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-15, 16:05:19               Odpowiedz

            czyli T R W A S Z ???????? czekasz na co? ? ? az ją wymaże ze swej swiadomości??? o matko to okropne!!!! jakie są relacje teraz miedzy wami ,jak wygląda zycie codzienne? zyjecie ,,NORMALNIE,,??????



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lila1   Data: 2008-11-15, 16:23:44               Odpowiedz

            Relacje są bardzo dobre, w ciagu ostatniego pół roku nie pamietam,zeby tak dobrze nam sie rozmawiało jak teraz. A czekam na rozwój wydarzen,bo innego wyjscia nie mam ,mieszkanie bede miała w grudniu albo styczniu.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-11-15, 18:33:23               Odpowiedz

            Lilu,u mnie jest to samo.Próbuję normalnie żyć,uśmiechać się,rozmawiać i tylko momentami jest mi ciężko.Ale widzę,że codzień jest lepiej,odrobinkę,ale lepiej i to mnie buduje.Ale straciłam poczucie bezpieczeństwa,to będzie najtrudniej odbudować.I oczywiście zaufanie do męża.Ale on jest teraz taki idealny,że absolutnie nie mam się do czego przyczepić.W ogóle to zmienił się,jest bardziej asertywny,więcej rozmawia,nie jest taki zamknięty w sobie jak wcześniej.To też mnie cieszy,bo w razie jakiś problemów powie mi,że coś jest nie tak.Oby tych problemów nie było.Bea ty mądra kobitka jesteś i po przejściach jak mniemam?Podoba mi się w Tobie to,że nie jesteś zgorzkniała i bardzo obiektywna i realnie patrząca na fakty.Takich ludzi nam tu potrzeba.Lila,a ja jakoś wierzę że u Ciebie będzie ok.Przecież gdyby twój mąz tak bardzo chciał odejść,zrobił by to już dawno.Chce coś komuś udowodnić,tylko biedaczyna sam nie wie co i komu.A czy w razie gdyby sobie "poszedł" to masz z kim spędzić święta?Masz przy sobie rodzinę(rodziców,rodzeństwo)?Chciałabym Ci uszczknąć trochę mojego"sukcesu"gdyby tylko była taka możliwość.Ale wiedz,że przy codziennej mojej modlitwie zawsze Bogu napomknę o Tobie.Daję słowo.A tymczasem trzymaj się dzielna kobietko!



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: siewcausmiechow   Data: 2008-11-15, 21:59:39               Odpowiedz

      Kaju133,
      Ktoś kiedyś powiedzial:
      "Nie pozwólcie aby ktokolwiek wmówil Wam, że trzeba być zadowolonym z tego, co się ma. Zawsze jest więcej do zdobycia i nie ma powodu abyście tego nie mięli osiągnąć. "
      Wydaje mi się, że Twój mąż poprostu pragnął zmiany, czegoś nowego.Czasem w małżeństwach bywa tak, iż na początku jest miłość później przyzwyczajenie, a następnie nuda, która prowadzi do rozstania.Myslę, że Twój partner sądził,że w Waszym związku nie może dojść do żadnej pozywnej zmiany.Zapewne sie mylił.Tamta kobieta była dla niego czymś nowym,jego zdaniem lepszym.Najwidoczniej nie był Ciebie wart.Nie znał Twoich wartości.Zostaje córka..Najwazniejsze zebys była silna! Przetrwasz to. Istotne byś wtajemniczała córeczkę w to co się dzieje. Uświadamiaj jej,że tatuś nie wróci.Łatwiej jej bedzie zrozumieć to kiedy podrośnie.
      Najwazniejsze to żebyś nie stała w miejscu!
      Staw czoła przeciwnościom losu i udowodnij światu, że potrafisz,życ i cieszyć się życiem!
      pozdrawiam,
      Siewcausmiechow.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: kaja133   Data: 2008-11-15, 22:58:04               Odpowiedz

        Drogi (lub droga) siewcousmiechów

        Dzięki za słowa otuchy, ale od czasu mojego pierwszego wyznania wiele się zmieniło. Wielka miłości okazała się bardzo niewielka... i nie przetrwala nawet trzech miesiecy.
        Cały czas mój mąż mieszkal z nami (z wyjątkiem jednego tygodnia - kiedy wyprowadził się by przemysleć wszystko). Potem wrócił przekonany, że wie co jest dla niego najważniejsze. Niby wszystko jest ok, wyjaśniło sie wiele dziwnych sytuacji, ktore miały miejsce w tym najgorszym w moim zyciu okresie, ale ciągle martwi mnie jedno. Nic z tej "przygody " dla naszego związku nie wynika. Pytam czy mogę coś zmienić, aby było lepiej, czy coś mu we mnie przeszkadza... I niestety okazuje się, że wszystko jest bez zarzutu, że tamta nie oferowała nic ponad to co ja mogę dać. Przeraża mnie to, że mój facet wcale ze mną nie rozmawia o tym co i dlaczego się stało (przez ten cały czas ani razu on nie zaczął rozmowy). wszystko o czym wiem wyciągnęłam z niego siłą, a wiele innych wciąz pozostaje tylko moimi pytaniami. Powiedzcie czy robię źle, że próbuje się dowiedzieć jak on ocenia to co się stał? Ze chcę wiedzieć co tak naprawde go w niej pociągało? Przecież chciał dla niej rzucić wszystko, a teraz nie potrafi mi powiedzieć dlaczego po kilku miesiącach dal się złapać panience, na ktorą wcale by nie zwrócił uwagi. On milczy - nie wie..., chce zapomnieć..., nie zna odpowiedzi...
        Gdzie robię błąd? Dlaczego nie mogę do niego dotrzeć? Czy przesadzam ze swoją dociekliwością?



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: bea0505   Data: 2008-11-15, 23:06:53               Odpowiedz

          tak przesadzasz ,jak juz zdecydowałas sie z nim zostac to nierozdrapuj tych ran --on moze nie chce ci tego mówic by cie nie urazic dlaczego cie zdradził ,co mu w tobie niepasowało ....... nie wyciągaj od niego na siłe bo cie bedzie bolec prawda.......widze ze cieżko ci to zapomniec tak tez myslałam ze bedzie to jest bardzo trudne...pisałam ci o tym ale widze ze nie brałas sobie moich słow do siebie......pozdrawiam!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-11-15, 23:54:57               Odpowiedz

            droga Bea

            przeczytałam każdy Twój wpis i z wieloma Twoimi opiniami się zgadzam - również z tą, że nigdy o tym nie zapomnę...
            Ale wydawało mi się, ze skoro jestesmy razem i chcemy wszystko naprawic to powinniśmy zdac sobie sprawę z jakiego powodu to wszystko się wydarzyło? Chyba nie dlatego, że było nam tak dobrze (jak mi się wydawało do sierpnia, a jemu do kwietnia...) Czy nie sądzisz, że po czyms takim jest pora na chwilę refleksji nad naszym zwiazkiem i "okazja" by spróbować odbudować coś w lepszym wydaniu skoro to co było się nie sprawdziło?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-16, 00:07:28               Odpowiedz

            a w taki sposób jak mi teraz jemu tez tak mówisz? zapytaj sie go własnie tak jak teraz napisałas



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-11-16, 00:31:12               Odpowiedz

            Tak - proszę go aby sam sobie odpowiadzial na pytanie dlaczego tak sie stało skoro kochał mnie wyjeżdżając i wszystko bylo między nami ok. Próbowalam nawiazywać do tych wszystkich okropnych rzeczy, które powtarzal mi po powrocie ( że się nie rozumiemy, nadajemy na innych falach, zawsze przy mnie był sam itd) w jaki sposób wtedy mnie widzial i co o mnie myslał porownując mnie z tamtą (przecież nie zapomnial od razu o naszym istnieniu, tymbardziej, że mieliśmy ze sobą kontakt (co prawda nie codziennie jak do końca kwietnia, ale kilka razy w tygodniu). Proszę go aby zastanowil się nad tym i powiedzial mi czego mu zabrakło w naszym związku, abysmy postarali się by nic takiego w przyszłości juz nas nie spotkało. On zapewnia, ze ma nauczkę do końca zycia i placi za to taką cenę, że nigdy juz do czegoś takiego nie dopuści... Twierdzi, ze nie potrafi mi powiedziec co jemu w niej się spodobało, co zadecydowało że przez kilka miesięcy wolal Ją niż mnie. A ja ciagle zadaje sobie pytania dlaczego...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-11-16, 12:09:29               Odpowiedz

            Boimy się prawdy,ale chcemy ją znać.Choćby po to,aby na przyszłość uniknąć podobnych sytuacji.A jeśli mamy pracowac nad związkiem,to musimy wiedzieć,co w nim kulało,co trzeba zmienić,czego było za mało,a czego za dużo.Nie mamy poczucia bezpieczeństwa,prawda Kaja?Bardzo boimy się ,że coś zepsujemy.Mnie to wykańcza,jakbym żyła cudzym życiem,ja to nie ja,on to nie on,obcy film.Nie jestem sobą,ze strachu pozbyłam sie swojej osobowości,.Może za jakiś czas,gdy uwierzę,że mój mąż kocha mnie na prawdę (a tak twierdzi)wyjdę z tej skorupy i zacznę żyć swoim życiem.Kaja,weszłyśmy w następny etap.Krajobraz po burzy.Bałagan straszny,musimy posprzątać i żyć dalej i co najważniejsze,cieszyć sie tym życiem,bez strachu i bólu.No i nasza kochane dzieciaki,ja swojego syna trochę "zaniedbałam"przez to wszystko,muszę to nadrobić.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2008-11-16, 12:46:26               Odpowiedz

            kaju chcesz znac przyczyne i powód tego co sie wydarzyło ,bo myslisz ,ze to ty gdzies popelniłas bład ,a ja uważam ze ty nie ,byl spokój w domu, sielanka ,a jemu na obczyznie zabrakło bliskiej osoby.On ponoc jej w czyms pomógł poczuł sie jak bohater i....i sie stało ssssssssssssslabosc na komplemety czy jak, nie wiem, ale faceci uwielbiaja być chwaleni jak dzieci! a moze spodobała mu sie i juz i poszło byl z toba tyle lat .... no nie wiem, ja tego nie rozumiem ale tak oni sa skonstruowani. pisałam juz gdzies o tym jak odnalazłam sie z bylym facetem,gdzie nic wielkiego nas nie łaczyło takie tam zakochanie i sex ,bylam z nim 3 mies i sie rozstalismy bo zaczelo mi na nim zalezec,a to nie byla partia na stałe teraz gdy sie odnalezlismy na NK okazalo sie ze jest po slubie 4 mies z kobieta ktora jest juz 3 lata --czyli cos powaznego myslalam zakochal sie super ,spowaznial ustatkowal --co sie okazalo po paru zdaniach informacyjnych: co u nas ,o dzieciach i wspólmałozonkach on mi wyjezdza o sexie-ze chciałby ze mna znowu i co ja na to?- myslamam ze zart ,pytam a zona dziecko -no co ty???? ,a on mi na to ,,A CZY TO W CZYMS PRZESZKADZA ZE MAM ZONE,, zatkalo mnie i pojechalam z nim ostro napisalm co o takich jak on mysle ,nie mówie ze twój jest taki sam ale tak po prostu tacy są faceci i tym sie róznimy od nich ....



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: halka   Data: 2008-11-16, 12:50:41               Odpowiedz

            Kaja
            moja sytuacja była b. podobna. I teraz jest podobnie. To nie tak, że ona była lepsza, że coś się bardziej podobało.Była zwyczajnie inna a oni chcieli coś przeżyć. Przeżyli i przekonali się, że tamto było za trudne, za mocno komplikowało życie. I są z nami, bo wolą ciepłe kapcie tylko o tym nie wiedzieli. Ot i wszystko. Chcieli wrażeń i mieli. Mój mąż na dodatek nie wziął pod uwagę, że ja odważę się komuś o tym powiedzieć a odważyłam się. Oni nie chcieli zmieniać życia, dlatego są z nami.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: siewcausmiechow   Data: 2008-11-16, 21:02:55               Odpowiedz

      Kaju,
      Sądzę,że Twój mąż chciałby o tym zapomnieć..Ci też by to dobrze zrobilo. Co myślisz o wspólnym wyjeździe? Zbliża się zima.Kilka dni w górach dobrze by Wam wszytkim zrobilo! Ważne jest żebyś podczas tego pobytu nie wracała do przeszłości. Zobaczysz,że dobrze Wam to zrobi!



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: lila1   Data: 2008-11-16, 23:13:29               Odpowiedz

        Droga Olgo bardzo Ci dziekuje,modlitwy nigdy za wiele. Swieta spedze (jesli do tego czasu sie wyprowadze) najprawdopodobniej tylko w towarzystwie mojej córeczki. Zawsze spedzalismy swieta u mojego brata,ale tym razem musze cos wymyslic,zeby nie pojechac. Nie chce wszystkim zepsuc nastroju swiatecznego. Mnie nadzieja juz opusciła.Nie wierze,ze odzyskam meza,gdyz on w odróznieniu do Waszych mezow ( Olga,Kaja ) ani razu nie powiedział,ze załuje tego co zrobił . Caly czas twierdzi,ze mnie nie kocha... chyba wreszcie uwierzyłam w jego słowa.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: bea0505   Data: 2008-11-16, 23:25:17               Odpowiedz

          kochana Lilu1 i uwierz w koncu w jego słowa i zacznij zyc swoim zyciem nie składaj mu swego życia w ofierze,bedzie dobrze znajdziesz jeszcze takiego który ci nigdy nie powie ,,nie kocham cie,, .głowa do góry tak jak piszesz w odróznieniu do dziewczyn jest u ciebie inaczej wiec i ty powinnas inaczej postapic niz one ,ten rozdział juz zamkniety najwyzsza pora by napisac nowa książke .....gdzie ty bedziesz szczesliwa i nie czekaj na jegi=o łaske az z litosci nad załamana kobieta skałamie ze cie kocha --tu powinna wkroczyc twoja duma!!! dosc tego dziewczyno! nie to nie i asta lawista beyby..........:)



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: gasia68   Data: 2008-11-17, 10:54:14               Odpowiedz

      Kaju ja też kilka ddi temu zostałam postawiona w takiej sytuacj.Wjednej chwili rozpadłam sie na kawałki,Mam dwoje dzieci i 15 lat małżeństwa za sobą maLżeństwa tak jak twoje udanego.Gdyby nie dzieci już by mnie nie było chciałam ze sobą skonczyc,dziś jestem pusta moje poczucie wartości jako kobiety przestalo istnieć jestem na kompletnym rozdrożu.Mój mąż codzienni rano wychodzi do biura elegancki i pachnący a tam czeka ona..Przepraszam że zamracam Ci głowę swoim problemem wiem że każdy w takiej chwili myśli o sobie chcę tylko żebys wiedziała że rozumiem Twój ból i myślami będe z Tobą Chcę Cie zapytać tylko o jedną rzecz czy tez tak rozbaczliwie chciaś sie dowiedziec czegoś o niej? Czy potrzebowałaś tej wiedzy mimo że bolało jeszcze bardziej? Pozdrawiam Cię bardzo mocno



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: kaja133   Data: 2008-11-17, 14:24:21               Odpowiedz

        Droga "Gasiu"

        Pytasz czy chciałam się dowiedzieć czegoś o Niej - bardzo. Znalazła zdjecia, jej książki, stąd dowiedziłam się jak się nazywa, nr gg, numery telefonów - z mężą rachunków. I katowałam się tym wszystkim co zobaczyłam. Zdjecia z ich wspólnych wyjazdów, te na pożegnanie kiedy zrobili kilkanaście jak się całują , raz on ją , potem ona jego , potem policzek przy policzku... i on szcześliwy ... tak bardzo szcęśliwy, że jeszce teraz zaczynam płakać kiedy sobie to przypomnę...

        Kiedy powiedzial mi o wszystkim tzn. o tym, że kogoś ma i nie chce z tego zrezygnować i odejdzie (tylko tylke - w jednym zdaniu). Uznał, że nic o niej nie muszę wiedzieć. Sama szukałam i krok po kroku dowiadywałam się coraz więcej. Wyobrażałam sobie, że łaczy ich coś niezwyklego, czego penie nigdy w zyciu nie przeżyje. Nie mogłam zrozumieć, jak ktoś kogo zna trzy miesiące może być ważniejszy niz wszystko inne. Jak dla niej można bez wahania zostawić swoje ukochane dziecko... nie zastanawiając się co dalej.

        Teraz wszystko wygląda inaczej - wielka milośc nie przetrwała. Zerwal z Nią wszelki kontakt mimo, że tzrymała się go uparcie i kilka tygodni nie dawała mu spokoju. Myślę, że w końcu zrozumiała, że to była wielka pomyłka, ktorej teraz badzo żałuje mój mąż.

        Nie wiem czy przebrnęłaś przez wszystkie moje wpisy - jesli nie to zajrzyj tam a zobaczysz co przeżywałam przez ostatnie trzy miesiące. Bylo strasznie i mimo, że teraz jest juz lepiej doskonale Cię rozumiem. Jesli chcesz mojej rady postaraj się nie katować myslami o niej (chociaż ja tego nie potrafiłam...). Postaraj się przynajmniej przed nim opanować i udawać pewną siebie (wiem, że teraz jest to trudne, ale za jakis czas będzie lepiej). Jesli możesz idź do psychologa (ja byłam trzy razy - zawsze kiedy było mi tak ciężko, że nie moglam tego znieść i zawsze pomagały mi te spotkania). Jeśli zależy Ci na tym związku to jeszcze nic straconego. Jak pokazuje zycie naszym facetom otwierają się czasem oczy.
        Pisz do mnie jesli tylko potrzebujesz ... tyle osób życzliwie wysłuchiwalo mnie przez ten cały czas, ze teraz i ja chcę Ci pomóc - jeśli tylko mogę. Wiem, jak bardzo jest Ci ciężko, ale będzie lepiej. Pamiętaj o tym i staraj się przetrwać ten czas bez podejmowania jakiś nieprzemyslanych działań, ktorych potem możesz żalowac.
        Jesli chcesz się wygadać - pisz do mnie, zawsze Cię wysłucham. I pamiętaj - nie jesteś sama jest mnóstwo ludzi dla ktorych jestes wyjątkowa ...
        trzymaj się



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: kaja133   Data: 2008-11-17, 15:31:22               Odpowiedz

        Droga "Gasiu"

        Pytasz czy chciałam się dowiedzieć czegoś o Niej - bardzo. Znalazła zdjecia, jej książki, stąd dowiedziłam się jak się nazywa, nr gg, numery telefonów - z mężą rachunków. I katowałam się tym wszystkim co zobaczyłam. Zdjecia z ich wspólnych wyjazdów, te na pożegnanie kiedy zrobili kilkanaście jak się całują , raz on ją , potem ona jego , potem policzek przy policzku... i on szcześliwy ... tak bardzo szcęśliwy, że jeszce teraz zaczynam płakać kiedy sobie to przypomnę...

        Kiedy powiedzial mi o wszystkim tzn. o tym, że kogoś ma i nie chce z tego zrezygnować i odejdzie (tylko tylke - w jednym zdaniu). Uznał, że nic o niej nie muszę wiedzieć. Sama szukałam i krok po kroku dowiadywałam się coraz więcej. Wyobrażałam sobie, że łaczy ich coś niezwyklego, czego penie nigdy w zyciu nie przeżyje. Nie mogłam zrozumieć, jak ktoś kogo zna trzy miesiące może być ważniejszy niz wszystko inne. Jak dla niej można bez wahania zostawić swoje ukochane dziecko... nie zastanawiając się co dalej.

        Teraz wszystko wygląda inaczej - wielka milośc nie przetrwała. Zerwal z Nią wszelki kontakt mimo, że tzrymała się go uparcie i kilka tygodni nie dawała mu spokoju. Myślę, że w końcu zrozumiała, że to była wielka pomyłka, ktorej teraz badzo żałuje mój mąż.

        Nie wiem czy przebrnęłaś przez wszystkie moje wpisy - jesli nie to zajrzyj tam a zobaczysz co przeżywałam przez ostatnie trzy miesiące. Bylo strasznie i mimo, że teraz jest juz lepiej doskonale Cię rozumiem. Jesli chcesz mojej rady postaraj się nie katować myslami o niej (chociaż ja tego nie potrafiłam...). Postaraj się przynajmniej przed nim opanować i udawać pewną siebie (wiem, że teraz jest to trudne, ale za jakis czas będzie lepiej). Jesli możesz idź do psychologa (ja byłam trzy razy - zawsze kiedy było mi tak ciężko, że nie moglam tego znieść i zawsze pomagały mi te spotkania). Jeśli zależy Ci na tym związku to jeszcze nic straconego. Jak pokazuje zycie naszym facetom otwierają się czasem oczy.
        Pisz do mnie jesli tylko potrzebujesz ... tyle osób życzliwie wysłuchiwalo mnie przez ten cały czas, ze teraz i ja chcę Ci pomóc - jeśli tylko mogę. Wiem, jak bardzo jest Ci ciężko, ale będzie lepiej. Pamiętaj o tym i staraj się przetrwać ten czas bez podejmowania jakiś nieprzemyslanych działań, ktorych potem możesz żalowac.
        Jesli chcesz się wygadać - pisz do mnie, zawsze Cię wysłucham. I pamiętaj - nie jesteś sama jest mnóstwo ludzi dla ktorych jestes wyjątkowa ...
        trzymaj się



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: gasia68   Data: 2008-11-18, 15:36:42               Odpowiedz

          Droga Kaju Moja sytuacja jest inna od Twojej(przeczytaj zdrada pomozcie)Ja wiele lat wczesniej zdradziłam swojego męża i to zlo do mnie wrociło.Mam poteżne poczucie winy dlatego chcę chyba na siebie wziac to wszystko.Z drugiej strony przez 15 lat probowałam mu to wynagrodzić.Gdy grzebał w mojej komórce uważałam że ma do tego prawo bo chciałam by byłpewien mojej lojalności.Nigdy sobie nie wybaczyłam tamtego faceta.I nagle bomba.Ta dziewczyna ma męża i małe dziecko.Panicznie się boi by on sie o tym nie dowiedzial.Mój maż chroni oczywiście jej tozsamość co wkurza mnie jeszcze bardziej.Bardzo chcę się odegrac ale żal mi tylko jaj męża i tego malucha.Zdrugiej strony dlaczego ktos kto spaprał mi życie moze życ sobie normalnie?Naprawde nie mam pojęcia co robić?Jak żyć zawsze uważalam męża za prawego człowieka uczciwego wobec siebie i innych.Były oczywiscie sygnaly póżne powroty zawsze praca tel pod kontrolą .Zgubila mnie naiwność i brak czujności.napisz prosze jak wy ze sobą teraz rozmawiacie i czy Ty na moim miejscu chciałabyś na niej rewanżu? Pozdrawiam ćię serdecznie odpisz proszę



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2008-11-18, 15:51:55               Odpowiedz

            Dziewczyno!Czy jej było Ciebie żal?
            Chciała się zabawić,odciągała Twojego męża od Ciebie.
            Żaden problem dowiedzieć się jak ta kobieta się nazywa
            (znasz kogoś z ich firmy,może przez naszą klasę?).
            Jej mąż powinien się dowiedzieć kogo trzyma pod dachem?
            Nie boisz się,że mąż mógł się czymś zarazić?
            Jak widzę oni się kontaktują,skoro wiesz,że ona się boi.:-)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: gasia68   Data: 2008-11-18, 17:28:42               Odpowiedz

            Masz rację ale odkrycie jej tożsamości nie jest takie proste nasza klasa odpada wszystkie smsy przepadły próbowałam kontaktów w pracy ale na razie niczego nie udalo mi się dowiedziec są oczywiscie a;ternatywne sposoby i nad tym się poważnie zastanawiam może ty masz jakiś nieinwazyjne sposoby?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2008-11-18, 17:54:38               Odpowiedz

            Nasza klasa odpada,dlaczego?Może znasz ludzi z pracy męża?
            Powinnaś sprawdzić ile kobiet ma zdjęcia z mężem i małym
            dzieckiem.
            W firmie ludzie wiele widzą,dlatego byłoby dobrze gdybyś
            z kimś porozmawiała<dyplomatycznie wybadała teren>.
            A męża skrzynka mailowa,gg?
            Czy możesz wyciągnąć billingi?Poznasz nr telefonu.
            Jeśli masz kogoś w jakiejś firmie tel.komórkowej,kto może sprawdzić nr i ustalić nazwisko,to jesteś już w domu.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: gasia68   Data: 2008-11-18, 18:10:28               Odpowiedz

            On już nie ma konta na naszej klasie zlikwidowałje jakis czas temu Znam kilka osob z jego firmy ale słabo to sa przede wszystkim jego znajomi poza tym nie chcę tam robić zadymy mam jeszcze resztki godności telefon jest slużbowy skrzynka czyszczona regularnie zostaje agencja detektywistyczna ale to droga impreza choć myślałam i otym.Próbowałam w jego firmie na razie bez powodzenia sądzę że musieli sie świetnie kryć .Nie znam natomiast nikogo w firmie tel komórkowej a nikt obcy nie zrobi czegoś takiego ale sprawa jest nadal aktualna i caly czas myslę otym co więcej sądzę ze popadam w jakaś obsesję



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2008-11-18, 21:06:08               Odpowiedz

            Możesz założyć konto fikcyjne na naszej klasie
            i sprawdzić znajomych.
            A w komórce zapewne jest zapisana jako mężczyzna.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-11-18, 17:30:14               Odpowiedz

            Witaj Gasiu

            przyczyna mojego nieszczęscia wraca w lutym do kraju.
            Mam do niej telefony i nr gg, ale kiedy mój mąż chciał przez Nią odejśc uznałam, że nie ma sensu z Nią rozmawiać - ośmieszać się... Skoro on mnie nie kochal to to juz nnie mialo znaczenia. Mam wyciągniętą ją na gg i widzę kiedy jest w pracy, ale rozmawiac z nią nie będę. Jesli zycie pozwoli mi to z pewnością odpłacę jej za każdą wylaną łzę...
            Na twoim miejscu bez skrupułów powiedziałabym o wszystkim jej mężowi. Z nią nie rozmawiaj, ale faceta uświadom z kim żyje...
            Przez kilka dni nie będzie mnie na necie, ale pisz - w sobotę się odezwę
            Trzymaj się - niedługo będzie lepiej (czuytałam Toją historie i wcale nie uważam, abyś za jeden błąd musiała całe zycie płacić. Jesli Cię kochal i wybaczyl Ci to wiele lat temu to przestań się obwiniać. Może to co obojgu wam sie przydarzyło pomoże Wam się jakoś dogadać... Myslę , że warto spróbować - ja próbuje....



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: gasia68   Data: 2008-11-18, 18:27:16               Odpowiedz

            Wielkie dzięki nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczna za te słowa .wiadomosci od Ciebie naprawdę dodaja mi sił.mam wrażenie że moj maż oczekuj teraz ode mnie że będe opanowana że muszę sie jakos trzymać kiedy nie odzywam sie do niego mowi ze zamykam sie w sobie i nie chce z nim rozmawiać.A ja po prostu rozpadam sie za kazdym razem jak na niego patrzę gdy tak mi mowi wydaje mi sie to takie okrutne.W swojej naiwnosci myślałam że istniej coś takiego jak soldarnosc jajników czy ktos kto z premedytacja bierze sie za żonatego faceta i sam ma w dodatku rodzinę w ogole zastanawia sie ilu osobom pieprzy życie co z naszymi dziecmi co z jej dzieckiem? własnie dlatego mam taka ochotę dać jej nauczke bo chce zeby na wlasnej skórze zobaczyła jak to smakuje chciała przygody? mam nadzieje ze ja naprawde przezyje Pozdrawiam wszystkich zdradzonych a tym którzy planuja zdradę radzę zastanówcie się



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2008-11-29, 13:29:58               Odpowiedz

            Kaju odezwij się co u Ciebie ja tonę...gasia



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-11-29, 15:09:57               Odpowiedz

            Gasiu,co sie dzieje?Napisz proszę!Trzymaj sie i bądź dzielna.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2008-11-29, 18:49:05               Odpowiedz

            droga Olgo
            Teraz jestem bardziej zagubiona niz wcześniej.Rozpoczęłam terapie pomaga mi to trochę zebrac myśli ale wiem juz że nie powinnam tłumić emocji ,które dosłownie wylewają się ze mnie.Problem w tym że mój mąż uważa że powinnam wziąć się w garść i prowadzić normalne życie bo kiedyś potrafił takie prowadzić gdy był w podobnej sytuacji.Ja tak nie potrafię.Jestem teraz w okresie żaloby i cierpię.Wiem że kiedyś to minie ale dzisiaj jest bardzo ciemno..Czy milość jest wystarczającym powodem by ze sobą być? dziś wiem że to nie wystarczy święta za pasem nie wiem jak je przetrwam...Chcę ją zobaczyć chcę spojrzeć na nia jego oczami chociaż wiem że to niemożliwe Z jednej strony wierzę że może być lepiej z drugiej pojawiaja się miliony wątpliwości..A jak u Ciebie?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-11-30, 21:20:37               Odpowiedz

            Witajcie Dziewczyny

            mimo, że nie pisałam regularnie zaglądam na forum i wiem co u Was się dzieje. U mnie bez zmian - żyjemy "szczęsliwie" jak gdyby nigdy nic się nie stało. Oczywiście czasami w pewnych sytuacjach przypominam mężowi, że jeszcze niedawno chcial czegoś innego, ale jakoś nie mobilizuje go to do rozmowy. Ostatnie dwa tygodnie byłam bardzo zabiegana w pracy (muszę nadrobić to wszystko czego nie zrobilam w sierpniu i wrześniu - wtedy kiedy on przywiózł mi niespodziankę... i ledwo to przeżyłam, a co tu mówić o pracy...)
            Po ostatniej długiej nocnej rozmowie, kiedy to po raz kolejny powiedziałam mu jak wazne jest dla mnie abyśmy wszystko sobie wyjasnili obiecałam sobie, że zaczekam aż on zacznie mowić. Powiedziałam mu (po raz kolejny), że chce wreszcie to zamknąć i nie wracać do tego, ale muszę wiedzieć dlaczego tak się stało, co bylo tego przyczyną. Chcę, podobnie jak Olga, miec pewność, że mnie kocha. On podobnie jak mąz Olgi bardzo się stara. Juz nie pamietam czy wczesniej (kilka lat temu czy zaraz po slubie) tyle razy mnie przytulał, powtarzał, że mnie kocha czy tak często jak teraz kochal się ze mną. I moglabym być najszczęsliwszą kobietą na świecie gdyby nie to co zrobil kilka miesięcy temu. Związek, w którym on po tym wszystkim nie wiedzi niczego co mozna naprawiać, mi juz nie wystarcza...
            Zaczynam wątpic czy kiedykolwiek bedzie umial ze mną o tym rozmawiać. Mimo, ze powtarzałam mu juz kilkakrotnie, ze mam wrażenie, ze z dwiema kobietami doszedł do wyzszego poziomu więzi emocjonalnej niż ze mną (obok bylej milości z ktorą połączyły go wielogodzinne rozmowy ma jeszcze przyjaciółkę, której zwierza się ze wszystkiego i z którą utrzymywal kontakt nawet bedąc za granicą co bardzo mnie zdziwiło...)
            on nie potrafi mnie przekonać, że to nie jest tak jak ja to widzę. Podobnie jak Gasia chcialam spojrzeć na to co się stalo jego oczami, pytałam co o mnie myslał kiedy ładowal się w romans z tamta (przecież musiał o mnie mysleć, porównywać nas skoro wybrał...). Teraz nie potrafi mi na żadne pytanie odpowiedzieć, wrecz ma zal, że wracam do spraw o ktorych zapomina. Zastanawiam się czy nie pokazać mu postu Olgi "ten zal mnie zabija". Po raz kolejny opisała dokładnie to co ja czuję. Nie wiem jak to zrobic, ale potrzebuję dowodu na to, że to ja jestem dla niego najważniejsza. On oburza się, że nie doceniam tego jak się stara, może nawet martwi go to, ze nie wiedzę ile milości mi okazuje. Tylko, ze to nie o to chodzi... tak samo bylo rok temu a mimo wszystko mnie zdradził... i chciał zostawić. Walczył o tamtą milość z całym swiatem i mimo, ze z niej zrezygnował to utwierdzil mnie w przekonaniu, że nie jestem dla niego najważniejsza. Trudno mi z tym zyć. Co sądzicie o pomysle, zeby pokazać mu, że nie jestem jakąś chisteryczką, która nie chce zapomnieć, że podobnie myślą inne kobiety, ktore przeżyły to co ja? Czy jest szansa aby spojrzał na to inaczej? (ostatnio kiedy po raz kolejny mu powiedziałam, że nie chcę aby coś robil na siłę i jeśli kocha tamtą to może do niej odejść; ze już się nie boję być sama z córką, że wiem, ze sobie poradzę itd...- powiedział, że odbiera to jak próbę pozbycia się go. Spytal czy chcę aby odszedł bo ma wrażenie, że od jakiegoś czasu próbuję go wepchnąć tamtej w ramiona). nie wiem jak z nim rozmawiać.
            Podsumowując - mogłoby byc tak cudownie gdyby nie moje obawy. Obawy, że przyczyna tego wszystkiego ciągle jest przede mną ukryta, że tamta wie o nim to czego ja ciągle nie wiem; obawa, że nie dostaniemy szansy aby wyciągnąc z tego wnioski i spróbować odbudować nasz zwiazek silniejszy niz kiedykolwiek przedtem...
            Wiem, że wygląda to dziwnie, ale jakos łatwiej skupiać mi się na tym co złe niż na tym co dobre. Gasiu - wiem, że jest Ci bardzo ciężko, ale to mnie z czasem. Czy twój mąż chce z obą zostać i wymaga od Ciebie przejścia do porządku dziennego nam tym co się stało (tak jak to kiedyś zrobił on?)
            Olgo - postarajmy skupic się na tym co dobre - zawsze możemy powiedzieć, że się nie udało, że nie potrafimy tak dalej żyć... Ale skoro tyle już przecierpiałyśmy to może szkoda poddawać się. Obiektywnie patrząc na rozwój sytuacji - miesiąc czy dwa temu marzyłyśmy o tym aby nasi mężowie opamiętali się. Teraz doceniają nas i starają się udowodnić to na każdym kroku. Szkoda tylko że tyle w nas żalu za to co się stało...
            Czekam na wieści od Was. Postarajcie się mysleć pozytywnie
            a może jakoś przebrniemy przez to wszystko. Pozdrawiam Was serdecznie



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-11-30, 22:16:04               Odpowiedz

            Witam Cię Kaju serdecznie!Świetnie,że napisałaś.Przeczytałam Twojego posta z zapartym tchem.Poczułam jakąś ulgę,że nie wymyślam,że to naturalny etap naszego kryzysu.Piszesz dokładnie,to co ja czuję,mówisz mężowi to samo co ja swojemu.Powiedziałam mu,że jeśli mnie nie kocha,to moze się rozstaniemy.Ja myslę Kaju,że my już czujemy,że oni nie odejdą i teraz chcemy sobie zrekompensowac nasze "błagania"o to,żeby zostali.Chcemy zrehabilitowac nasza godnośc,dumę.jak chcesz to idź,prosze bardzo.Ale my juz wiemy,że nie pojdą.Ale nam to nie wystarcza,jesteśmy zranine,upokorzone i odrzucone.A nasi męzowie wymagają od nas,żebyśmy zapomniały i żyły dalej,jakby nigdy nic.Czujemy się niepewnie,czujemy się nie kochane,bo nie wierzymy,że ktoś nas kocha,kiedy kilka tygodni wcześniej,chciał nas porzucić i utwierdzał w przekonaniu,że nas nie kocha.. . . .Kaju-walczmy dalej,myślę,że jak porzebrniemy ten etap,to wyjdziemy na prostą.Pozdrawiam goraco!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2008-11-30, 21:50:12               Odpowiedz

            Trzymaj się dzielna kobieto!!!Nie wiem jak Ci napisać co u mnie.Mój mąż tak samo jak Twój uważa że powinnam wziąć się w garść.Ale jak?Świadomość tego,że nic już nie będzie takie jak wcześniej,że nie wiem czy mu zaufam,nie wiem czy będzie mnie kochał jak kiedyś odbiera chęć do wstania rano z łóżka.Niby jest dobrze,ale jest mnóstwo sygnałów,które potwierdzają,że nie jest tak jak kiedyś.I może świadomość tego,że już nigdy nie będzie tak jak kiedyś,przygnębia mnie.On tak strasznie mnie zawiódł,że nie wiem czy dam radę to przełknąć.Może ja jestem przewrażliwiona, a jego zachowanie jest normalne?Nie potrafię tego stwierdzić,spaliłam sie psychicznie,nie jestem sobą,czuje to.Najgorsze jest to,że przyznaję sie do tego,że jestem uzaleznina od mojego męża psychicznie.Tak bardzo go kocham,że nie potrafię myśleć logicznie. Spalam się,zadręczam,nie wiem czy on zachowuje się w stosunku do mnie chłodniej,czy to mój wymysł.Obserwuję go,analizuję każde słowo,każdy gest.Jest we mnie złość.Pytasz czy miłość jest wystarczjącym powodem by ze sobą być.Oczywiście.Pod warunkiem,że kochają obydwie strony.Ja teraz też mam myśli,czy byłabym w stanie zakończyć nasze małżeństwo,gdybym z całą pewnością stwierdziła,że on mnie nie kocha. Po tej walce którą stoczyłam o niego,dla dziecka dla siebie.Ale do cholery chcę być kochana i to nie trochę,tylko bardzo,bo na to zasługuję.On powinien się teraz starać podwójnie,a tak nie jest.Tak jakby miał do tego co zrobił prawo,wyszło jak wyszło,został,a ja przesadzam.Może przesadzam,sama juz nie wiem,jestem pogubiona i tak samo jak ty czuję,że rosną we mnie emocje,jak tsunami.Nigdy nie byłam płaczliwa,a teraz byle drobiazg i wyje jak głupia.Gasiu,dlaczego chcesz ją zobaczyć,co Ci to da?Ja tamtej nie chcę widziec na oczy,modlę się,żeby jej nigdy nie spotkać.Będziesz ją miała całe życie przed oczyma,taki bedzie efekt.Teraz zachowam się jak "prawdziwa"kobieta i napiszę,że wiem że jestem ładniejsz od niej,choć pewnie to nie ma znaczenia.Daje mi jednak jakąś satysfakcję.Nie chciała bym patrzeć w jej oczy i zastanawiać się,co czuł mój mąz kiedy patrzył w nie.Proszę Cię,porzuć w sobie tę myśl,spotkanie z nią przyniesie więcej złego niż dobrego,a on jej będzie żałował,że biedna i musiała przeżyć spotkanie z Tobą.Tak,tak.Właśnie tak by było.Powiedz mu,że nie chcesz jej widziec na oczy,bo jej widok jak i samo spotkanie,uwłaczało by Twojej godności.Zdziwisz się jego reakcją.Punkt dla Ciebie.Pokażesz mu swoja klasę.Pozdrawiam Cię gorąco.Jakoś sobie poradzimy,jesteśmy silniejsze niż nam sie wydaje!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean   Data: 2008-11-30, 23:07:44               Odpowiedz

            tu Subaru ,musiałam znowu zmenic nick za nie-przekleństwa

            Proponowałabym terapię małżeńską ,powiedzcie swoim mężom że wy tego potrzebujecie jeśli oni wyskoczą że oni tego nie potrzebują.

            Kaja, nie ma sensu mówić mu cały czas że sobie sama poradzisz ,po prostu powiedz najprościej jak umiesz jaki ból ci on zadał, co czujesz, bez żadnych gróźb. Powiedz wprost że bardzo cie zawiódł i do tej pory tego nie naprawił,a chciałabyś tylko aby wysłuchał ile w tobie bólu.
            jk sie wścieknie to niech sie wścieka, nie możesz przecież bezprzerwy obawiać sie jego obrażenia. Myślę że on jednak ma powody żeby ci nie mówić, i to bynajmniej nie dla twojego dobra.
            O ile u Olgi zrozumiałam że chodziło mu o jakieś wstrząśnięcie, zemstę na niej, chęć zobaczenia,że jej zależy na nim, to twojemu męzowi nie mam pojęcia co łazi po głowie. Już wczesniej pisałam (pod nickiem Kiddo) że nie widzę szans na przetrwanie.
            Twój mąż nie należy do tych dojrzałych ,decyduje za wszystkich myśląc co będzie dla reszty najlepsze po swojemu ,nie rozmawia, nie zastanawia sie tylko zwyczajnie czyni. Niestety też nie słucha.
            Cóż, jedyne co mi przychodzi do głowy to twoje słowa z pierwszego postu - mówi że go nie podniecam - więc mówiąc brutalnie mając pewność że rodzina daleko postanowił sobie obrobić nową d**ę a że okazała sie świetna w robieniu loda i innych łóżkowych sekstrikach (i dodatkowo mógl być dla niej bohaterem ,dla ciebie - nie)postanowił cie i córkę zostawić dla niej. To jest jedna z opcji ,nie mówię że to musi być prawda.
            Głównie też przez to że zastosowałaś najgorszy sposób z mozliwych - dowiedzenie się o niej. Teraz masz bezprzerwy przed oczami ich razem szczesliwych. To cie dodatkowo unieszczęśliwia.
            Jeśli chcesz dalej próbować, przypomnij mu, że obiecał ci udowodnić jak bardzo cię kocha, a udowodni to najlepiej jak pójdzie z tobą na terapię i żeby wysłuchał wszystkiego co masz mu do powiedzenia. Powiedz że jedyne czego najbardziej pragniesz to żeby on przez chwilę poczuł to co ty. Jeśli to nie pomoże po prostu mu powiedz - ok ,w takim razie może ja sobie kogoś znajdę do romansu. Nie będzie chciał terapi - powiedz ze ty chcesz, potrzebujesz tego. Jeśli dalej nic - chyba będziesz już wiedzieć ile dla niego znaczysz.
            Nie utrzymasz związku na siłę ,a widząc jego twarz codziennie i brak tego czego byś chciała będziesz bardzo długo zapominać. Jeśli mimo wszystko on pójdzie na terapię ty będziesz musiała podjąć się ciężkiej walki treningu myślowego. Czyli odrzucanie wszelkich myśli na temat ich zdjęć.

            Swoją drogą fajne ma przyjaciółki, skoro taka z niej była FRIEND to mogła mu powiedzieć żeby nie wdawał sie w romanse. Coś mi sie wydaje że ona go wepchnęła w jej ramiona i trochę mu pomogła w myśleniu jeśli chodzi o ciebie i córkę. Wiesz ja mam przyjaciela, na którym zalezy mi trochę bardziej (mówie sobie że po prostu pojawił sie w krytycznym okresie mojego życia - stąd uczucie,z resztą nawet podoba mi się to, wolę takie coś platonicznego) , jest zajęty, ale jak tylko ma problem z dziewczyną to staram sie zacisnąć wargi i jakoś im pomóc. Nie oczerniam jej, zastanawiam sie jaki ona ma problem i próbuję znaleźć sposób żeby coś zdziałać dla ich dobra.
            Jestem zazdrosna,ale trzeba to powstrzymać. Z resztą jak ja mam problem albo jest mi źle to on też jest cudowny.

            Musze już iść,życzę Kaju uporania sie z okropnymi marami z przeszłości i żeby twój ukochany dojrzał i obdarował cie taką miłością która złagodzi wszystkie smutki ,a tobie Olgu wytrwałości w ćwiczeniu odrzucania złych wspomnień ^_~

            Może taka propozycja, mi jak czasami jest źle ( o moim problemie możecie sie dowiedzieć z topicu "szczesliwe samobójstwo na raty") to po prostu zamykam sie w ciszy ,zapalam kadzidełko i modlę się do Jezusa albo mantruję. Bóg nas zawsze wysłuchuje, proście a będzie wam dane.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2008-12-01, 12:59:40               Odpowiedz

            Zastanawiam się nad jednym..czy Wy drogie Panie nie widzicie,ze Wasi mężczyźni wrócili ciałem,ale nie duchem? Jeśli byli zauroczeni,a może i zakochani,to nie jest możliwe,żeby z dnia na dzień wrócili na łono rodziny i wymazali tamtą(tak świeżą we wspomnieniach,cudowną,z którą był zapewne bardzo namiętny sex). Myślicie,że to jest łatwe? Być może jakiś odsetek mężczyzn przekonał się,że kobieta z którą się związali była dobra tylko na chwilę. Ale podejrzewam,że zdecydowana większość wróciła z innych powodów (przyzwyczajenie).
            Subaru,obyś się nie wkręciła w jakąś chorą sytuacje. To nie jest żadna przyjaźń i doskonale o tym wiesz. Dziwie się kobiecie Twojego "przyjaciela",że zgadza się na wtrącanie się os.trzecich do związku. Kiedyś możesz zacząć manipulować..



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: switanie   Data: 2008-12-01, 17:40:39               Odpowiedz

      Droga Kaja133!
      Zycze Ci wytrwalosci w zachowaniu rodziny.
      Kiedys mialam podobnie.
      Ledwo nam sie urodzilo dziecko w rok po slubie i maz sie zakochal. Myslalam, ze oszaleje z rozpaczy, sama, we lzach, z niemowleciem...
      Wiem, gdzie popelnilam blad, rozmawialismy potem z mezem. On sie zauroczyl, prosil mnie o pomoc, przetrwanie tego czasu, a ja nie umialam tego zniesc. Wpadlam w kompleksy, ze jestem gorsza,starsza, brzydsza itp.,ze on nie moze juz na mnie patrzec, a to nie byla prawda. Z tego zapatrzenia w swoj bol i swoje ponizenie nie potrafilam byc silna i pomoc mu wyjsc z tamtego zwiazku, poczekac troche, az mu minie.
      Cierpialam okrutnie. Rozstalismy sie. Przeszlam lata psychoterapii, grup wsparcia dla rozwiedzionych, rekolekcji dla porzuconych...Zajelo mi to 8 lat, ale dopiero kolejna wielka prawdziwa milosc pomogla mi sie odciac od tamtego uzaleznienia od niego.
      Teraz wiem, ze gdybym byla mu przyjacielem, a nie zalamana slaba kobietka na jego utzrymaniu, to zaciagnelabym go do psychoterapety, zebralabym bliskich nam ludzi, przyjaciol, przedstawilibysmy sprawe i ratowalibysmy rodzine. Ale wtedy bylam zaplakana, zawstydzona ukrywalam przed innymi swoje ponizenie, udawalam, ze nic sie nie dzieje i przegralam rodzine. To nie jest tak, ze ja bylam winna, nie..Tylko moglam uratowac zwiazek, tak po latach po przyjacielsku gadalismy sobie z bylym juz mezem, ale wowczas bylam taka nieszczesliwa, zla, zlosliwa,zakompleksiona, ze zaczal mnie zwyczajnie unikac i bac, i przestal wierzyc, ze go kocham, szanuje i gotowa jestem mu pomoc i przebaczyc.
      Wiem, ze nie masz innego wyjscia, jak tylko czekac.Obiecalas byc na dobre i na zle. To jest wlasnie to zle, co was spotkalo. Zostaje czekac, bo jak piszesz on unika przyjaciol, o terapii wspolnej u psychologa nie wspomne...Tak? Albo na niego, a wtedy on musi wiedziec, ze nadal jestes jego przyjacielem, ze kochasz go i wybaczysz mu. Albo czekac na inna milosc, ale ona nie przyjdzie, dopoki nie zwolnisz w sercu, w myslach, w planach itd miejsca dla innego mezczyzny, a jak widze - narazie na to nie wyglada.
      Sciskam i zycze szczescia.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: kaja133   Data: 2008-12-01, 23:08:29               Odpowiedz

        Witaj "Switanie"

        Myslę, ze najgorsze już za nami, ale martwi mnie to, że nie wiem dlaczego tak sie stało. Boję się, ze kiedy będzie między nami gorzej (a tak bywa w małzeństwach) on bedzie wracał myslami do tamtej, będzie zastanawial się czy z nią nie byłby szcześliwszy. Powiedziałam mu o swoich obawach o tym jak idealizowałam ich zwiazek nic o nim nie wiedząc konkretnego - wszystko to byly moje wyobrażenia. Zaprzeczył wszystkiemu - wielkiemu uczuciu, wyjątkowości tamtej i tego, ze kiedykolwiek może żałować, że z Nią nie został.
        Kiedy go zapewniam, ze może odejść jeśli z Tamtą będzie szczęśliwszy zapewnia mnie o swojej milości i o tym jak bardzo żałuje tego co zrobił. Nawet zgodzil się pójść ze mną do psychologa jesli bedę tego chciała.
        Jesli chodzi o naszych znajomych to bardzo niewielu z nich wiedziało czy wie o całej sprawie. W zasadzie znajomi z mojej pracy (nie umiałam żyć normalnie po tym co usłyszałam w sierpniu więc oni dowiedziali się ode mnie co się stało) znają szczegóły. Co więcej nawet moi rodzice i cała rodzina z wyjątkiem siostry o niczym nie wie. Jego rodzice usłyszeli od niego, że "mamy problemy" i sami sobie musimy z nimi poradzić... Powrót do normalności to kwestia uporządkowania relacji mojego męża z zaledwie kilkoma mi najblizszymi osobami.
        Tyle już zniosłam, że nie mam zamiaru poddać się. Chcialabym jednak poznać jego mysli, chciałabym wiedzieć jak teraz ocenia to co się wydarzyło - czym dla niego jest ta "przygoda", czy napewno tylko największym błędem jego Zycia? Chcialabym wiedzieć co o mnie i naszym małżeństwie myślal kiedy przez prawie trzy miesiące był z tamtą, czego mu brakowało. On twierdzi, ze niczego, ze tamta nie była w niczym lepsza niż ja. Ale tak trudno mi w to uwierzyć i zaakceptować, ze ktoś o kim nie potrafi teraz powiedzić jednego dobrego zdania był przez kilka miesiecy ważniejszy niż ja i dziecko... Oczekiwałam, ze usłyszę o wyjątkowej, pasjonującej kobiecie, a on nie potrafi odpowiedzieć co widzial w niej wyjątkowego. Wolałabym poznać całą prawdę, ale do niej nigdy mnie nie dopuści. Boli mnie swiadomość, że inne kobiety mogą znać jego mysli i uczucia lepiej niż ja 9choc on temu zaprzecza) Jak pozbyc się tych obaw jak poznać jego mysli...



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: balbina40   Data: 2008-12-02, 01:19:31               Odpowiedz

          czego ty oczekujesz ze ci powie prawde ,ze tamta była super laska ,ze zwarjował na jej punkcie ,ze była super w łużku ze była sexowniejsza od ciebie itd??/ on ci nigdy tego nie powie bo wie że bedzie miał przekichane ,a tak walczyłas o ta ,,cudowna,, miłosc by wrócił by ja zostawił ,ech dziewczyno porzytomnij troche facetowi jest teraz wygodniej ,meczysz go swoim zachowaniem i w koncu peknie predzej czy póżniej i pójdzie do innej !!! nie wmawiaj sobie ze on cie kocha bo cie nie kocha !!!!!!!!! zdradził cie z inna sexowniejsza ,a ty cierpietnica go przyjełas i wybaczyłas ,to tylko facet TYLO !!! moze przed rodzina i z innych powodów został z toba ale nie dla tego ze cie kocha ,przestał cie kochac gdy zaczął pożadac tamtej ,nie myslał wtedy o tobie bo było mu cudownie ty sie nie liczyłas ,on sie czuł cudownie ,nie myslał o tobie gdy ja namietnie ,wygłodniale dotykał nie myslał o tobie gdy w nia wchodził ,myslał o niej ja kochał pragną wielbił i ubustwiał ,a ty po takim ,ponizeniu mu wybaczyłas ,zal mi cie bo i tak predzej czy pózniej znajdzie inna jak nie tamta ,ech ,,cierpietnice ,,cierpiętnice,, ..... !!!!jestescie żałosne w swojej naiwnosci ,żałosne!!!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: balbina40   Data: 2008-12-02, 01:27:22               Odpowiedz

            ktoś tu wczesniej pisał ze was podziwia za to,ze tak wybaczyłyscie i uwierzyłyście,ja was podziwiam za GŁUPOTĘ i ze tak sie zachowujecie tyko prowokujecie facetów by was nie szanowali i oni tak mysla ze wszystkie sa takie naiwne jak wy ,pozwalacie im na takie traktowanie siebie ,,żona jest święta ,, przyrzekali wam wiernośc w obecności boga i co i nic to jak na horyzoncie pojawi sie ponętna babeczka a was nie ma w pobliżu ,ech żenada!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2008-12-02, 05:50:34               Odpowiedz

            Niestety masz dużo racji. Kobiety po perturbacjach z mężami uważają,że jeśli wrócił,to opowie jak na spowiedzi dlaczego to zrobił. A on cyniczny w swoim zachowaniu powie wszystko,byle żona nie suszyła mu głowy.
            Niestety lepiej tego nie widzieć,pisać,że jest już dobrze. I co z tego,że pójdzie do psychologa? Czy psychologa nie jest wstanie oszukać? Zresztą jeśli jest cyniczny,to wyjdzie,że on nie jest winny.
            Nawet na posty taka jedna z drugą nie odpowie,bo jeszcze by jej się oczy otworzyły. Widziałam kilka razy powroty "skruszonych" mężów. Znam relacje tych niekochanych kochanek.
            A kochanka nie jest żona. Ona nie pierze,nie sprząta,nie podtyka pod nos. Ciepłe kapcie są lepsze.
            Nie uważam,że każdy mąż jest taki sam,ale zdecydowana większość,zresztą kobiety nie są inne.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Jean Grey   Data: 2008-12-02, 06:50:21               Odpowiedz

          Kaja ,jeśli on sie zgadza na psychologa, to wszystko jest na dobrej drodze. Są tacy co sie nie zgodzą bo im to nie potrzebne.
          W odróżnieniu od poprzedniczek jednak wierzę, że mąż oprzytomniał i nie seks jest najważniejszy ani młode ciało.
          Myślałam sobie jeszcze ze zaczał z nią być z tęsknoty. Ludzie są strasznie dziwni ,jak którejś z partnerów wyjedzie daleko za granicę na dłuższy czas to często znajdują sobie kogoś, żeby zapomnieć o tęsknocie. Często robią to nawet bezmyślnie
          To perfidne i egoistyczne, ale tak często bywa.
          Moze jednak to spowodowało, że twój mąż dojrzał, jak zgadza sie żebyś go zaciągnęła na terapię małżeńską to bierz go.
          Skoro mówi że żałuje,nigdy już tego nie zrobi i bardzo cie kocha to nie zaszkodzi zaryzykować.
          Musisz przestać to rozdrapywać, bo on sam może sobie nie zdawać sprawy o co mu wtedy chodziło, teraz niech sie tym zajmie dobry terapeuta małżeński.

          No i taka propozycja - napiszcie na karteczce 10 obowiązków miłości, potrzeb, pragnień, co byście zmienili w waszym związku (każde oddzielnie) poźniej to zssumujcie i wybierzcie wspólnie 10.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2008-12-02, 07:08:55               Odpowiedz

            A jaką ma pewność,że się nie kontaktują? Ile razy ją oszukał?-np.:nowe numery tel.? Skąd ma pewność,że z czasem nie zatęskni za kochanką? Przecież ona w jego wyobraźni jest prawie idealna. To była kobieta tylko do łóżka. Pewnie zawsze piękna,wyperfumowana i takie tam.. A łóżko i emocje z nim związane potrafią nieźle namieszać.
            Ja bym nie zaufała takiemu człowiekowi. A przynajmniej nie zamykałabym oczu,gdyby coś wydało mi się podejrzane.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2008-12-02, 07:12:11               Odpowiedz

            Na przepędzenie niewiernego zawsze będzie czas.
            Jak ona podjęła już ten cięzszy wysiłek (czyli odbudowy) to czemu nie skorzystać.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2008-12-02, 07:15:38               Odpowiedz

            Niestety wiele osób zamyka oczy i woli nie widzieć prawdy,bo tak jest łatwiej. Nie uważam,że jej mąż jest cynikiem bez uczuć. Być może zrozumiał i chce wrócić,jednak zawsze jest to ale..
            A z emcjami trudno walczyć.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: deemi   Data: 2008-12-02, 07:45:50               Odpowiedz

          porozmawiać z tamtą .



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2008-12-02, 09:47:58               Odpowiedz

            Do Kai
            Być może teraz wydaje Ci się to nieprawdopodobne ale za jakiś czas to Ty nie będziesz chciała być z mężem.Sądzę że teraz wykonywanie gwałtownych ruchów jest błędem.Wiem jakie to yrudne bo sama to przechodzę.Ale moja taktyka jest inna.Przestałam pytać zaczęłam dbać o siebie wiem już że muszę przewartościować swoje życie nie dla kogoś ale właśnie dla siebie.Czy wytrwam ,mamnadzieję że tak.Staram się wytworzyć przestrzeń tylko dla siebie samej.Koniec z robieniem wszystkiego razem zrozumiełam że to ja jestem najważniejsza.Wczoraj widziałam męża z byłą kochanką.Bardzo bolało ale cóż ,nie mogę zmusić go by się nie spotykali.Jest we mnie jakiś lód,który chłodzi emocje.Jeśli będzie chciał odejść zrobi to i żadna terapia tego nie zmieni.On deklaruje że wybrał mnie i że mnie kocha ,a ja wiem teraz że za jakiś czas to ja być może nie będę chciała być z nim.Kaju spróbuj ten czas potraktować jako próbę wmocnienia siebie samej.Uwierz w to że ty też możesz zmienić zdanie w tej sprawie.Nie żądaj deklaracji od niego że już zawsze będziecie razem ,teraz sądzisz że zawsze będziesz go kochała aleto też może się zmienić.To czas próby dla niego ale przede wszystkim dla ciebie.wiem że bardzo Ci ciężko dobrze to rozumiem ale nie przyspieszysz różnych decyzji.Możesz ugrać bardzo wiele ale nic na siłę.Ten czas już nie żałoby ale naprawy jest najważniejszy czuję że to ja zaczęłam się zmieniać i nie wiem czy to co za kilka miesięcy zobaczy mój mąż spodoba mu się.Ale to niejest najważniejsze teraz wiem a muszę żyć w zgodzie ze sobą i dziś to właśnie to jest dla mnie priorytetm.Pozdrawiam Cię serdecznie gasia



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-12-02, 11:55:32               Odpowiedz

            Droga Gasiu

            Od momentu kiedy mój mąz zdecydował czego tak naprawde chce liczy się z tym, ze to ja mogę zmienić zdanie i za jakiś czas uznać, że nie mogę z nim dalej być. Nie jestem jakąs ofiarą losu. W niczym nie czuję się gorsza od tamtej, a nawet powiem nieskromnie daleko jej do mnie. Wkurzyła mnie wypowiedź Balbiny. To, że przeżyłam totalny szok, ze trudno bylo mi się pogodzić z tym co się stało nie oznacza, ze jestem cierpiętnicą i mam zamiar do końca zycia znosić wyskoki swojego męża. Przez wiele lat był moim partnerem we wszystkim. Popełnił błąd, który z pewnością zmieni całe nasze zycie. Ale zamiast unosić się honorem i zasłaniać urażoną dumą zdecydowałam się na trudniejsze rozwiazanie.
            Jeśli moje dziecko ostatecznie straci rodzinę chcę mieć pewność, że nie bylo innej mozliwości. Życie tylko dla siebie samej jest dla mnie puste i beznadziejne. Ja chcę zyć dla kogoś - mojego dziecka, faceta, przyjaciół. Chcę być potrzebna i ważna dla nich co absolutnie nie musi oznaczać, że jestem ich służącą ...
            Jeśli Balbina nie widzi takiej mozliwości to trudno. Zbyt mało wie o tym co się stało, aby tak to opisywać, ale ma prawo do swojego zdania.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: balbina40   Data: 2008-12-02, 12:07:36               Odpowiedz

            Słoneczko Balbina dużo wie na ten temat !! sama była zdradzona i też tak jak ty chciała ratowac wszystko ,rodzine ! mąż też wrócił i ,,żałował ,,i na rękach nosił ,do momentu gdy sie wydało ze oszukiwał Balbinkę głupia .........10 miesiecy tak udawał prze de mna ,a ja znosiłam to co ty teraz przeżywasz ,walczyłam ze soba ze zmorami ,wizjami jego i jej ,znosiłam bo wierzyłam ze juz o niej zapomniał ze rodzine wybrał i Gó..o prawda ,jakies 2 mies sie tylko nie widzieli a potem ukrywali sie ,mój cudowny mąż udawał ta gierkę prze de mna ,a jak sie dowiedziałm przypadkiem ze mnie tak oszukiwał mimo ze mu wybaczyłam ---to pekło cos w głupiej Balbince i dośc było tego !!! teraz jestem ,,twardzielką,, i chodzby nie wiem co nigdy juz nie wybacze nikomu zdrady ,a ty kochana mież sieły na zamiary do tego trzeba siły trzeba byc cyborgiem by to wytrzymac ,te mysi obłedne ,podejrzenia ,ech pożyjesz to zobaczysz tylko życze ci słońce bys sie podniosła z kolan jak sie okarze ze cie w balona robi!!!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2008-12-02, 12:36:42               Odpowiedz

            ale ludzie są też różni.
            Może jej mąż faktycznie zrozumiał co zrobił i żałuje.
            Nie można generalizować "facet to świnia" i do każdego ma sie to odnosić.

            Ja proponowałabym terapię małżeńską, jest jeszcze duża lektura na temat odbudowywania i pielęgnowania miłości. Jeśli facet Kaji, będzie chciał to i tak oszuka, ale z drugiej strony czemu nie zaryzykować?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2008-12-02, 15:04:10               Odpowiedz

            To prawda faceci sa różni i nia można generalizować.Ważne jest to żeby każde z nas dokonało świadomego wyboru.Dopiero czas pokaże kto jest kim w tej grze Tobie Kaju powodzenia Balbinie mniej nienawiści bo to niszczy głównie Ciebie sobie życzę więcej odwagi i mądrych wyborów.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: zuzka14   Data: 2008-12-18, 12:08:11               Odpowiedz

      mam ten sam problem co Ty, z tymże j nie mam dziecka. jestem mężatką od 8 lat. On się wyprowadził 3 tygodnie temu do Swojej mamy. Nie chcę rozwodu chcę wszystko naprawić i żyć z nim dalej. Nie wiem tylko czy to jeszcze możliwe. Chcę walczyć o niego ale tracę siły choć po chwilach zwątpienia przychodzą znowu siły na walki.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Olga   Data: 2008-12-28, 11:59:18               Odpowiedz

        Cześć dziewczyny!Co u was słychać?Kaja,Syrian jest lepiej?A może nastąpiły jakies definitywne zmiany?Ja zaczynam wychodzic na prostą.Myślę,że w moim małżeństwie zaczyna sie powolutku układać.Małymi kroczkami wraca mi optymizm i wiara,że będzie dobrze.Nie jest łatwo,ale chyba najgorsze mam za sobą.Wydaje mi się,że mojemu mężowi przeszła ta "miłość"zupełnie.Widzę że cieszy się codziennym życiem,drobiazgami,zaczął planować wakacje.Myślę,że wszystko się ułoży ,trzymajcie kciuki!!Napiszcie co u was.Pozdrawiam!



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Jean Grey   Data: 2008-12-28, 12:55:41               Odpowiedz

          Ufff wreszcie jakiś pozytyw XD
          No to życzę żeby było tylko coraz lepiej a może nawet lepiej niż przed tym chaosem.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2008-12-29, 07:08:47               Odpowiedz

            Czesć Olga
            bardzo ucieszyła mnie wiadomosć od Ciebie super że miedzy wami jest coraz lepiej .U mnie chyba też zapanował wiekszy spokój.Święta przetrwałam było nawet lepiej niż sądziłam.Wydaje mi się że po trzęsieniu ziemi jakie przeszła moja rodzina jest duża szansa na to że w końcu będzie dobrze .Są jeszcze bardzo trudne chwile między nami przykre rozmowy itp ale jest ich coraz mniej ,jest dobra wola po obu stronach i chyba to co najważniejsze jest uczucie,ktore przetrwało srogą zimę.Mam więc nadzieję że będzie coraz lepiej.Cała ta sytuacja spowodowała też że ja sama zmieniłam się i cały czas się zmieniam.Zrozumiałam że niezależnie od tego co będzie z nami ja sama dla siebie zaczełam być ważna i chcę wywierac wpływ na swoje życie a nie po prostu przez nie płynąć.Olga życzę Ci wszystkiego dobrego trzymaj sie ciepło i odzywaj sie czasem Jean Grey dzięki że jesteś!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-12-29, 11:17:10               Odpowiedz

            Witajcie Dziewczyny

            Przepraszam, ze milczałam jakiś czas, ale wiekszość wypowiedzi na forum dotyczących mojej historii tak mnie dołowało, że nie potrafiłam z nadzieja patrzec w przyszłość, a to w mojej sytuacji jeszcze bardziej komplikowalo mi życie... Tego akurat potrzebuje teraz najmniej... Jest z pewnością jeden dobry duszek, który zawsze pomagał na zwątpienie i cierpliwie śledzi nasze historie - Jean Grey. Jesteś wspaniałym człowiekiem - tyle razy wyciągnęłaś mnie z dna beznadziei, że pewnie nigdy nie zdołam Ci się za to odwdzięczyć... Dzięki za wszystko.

            U mnie też wszystko na dobrej drodze. Bylismy razem u psychologa - zaczynamy rozmawiać o tym co sie stało. A co najwazniejsze widzę, ze nic juz nie pozostało w jego sercu po tym szaleństwie - nic dobrego do czego chce się wracać tylko żal że do tego doszło. Teraz widzę, że tez "zal" dobija nie tylko mnie, ale i jego, ze nie jest tak, ze przeszedł obok tego obojętnie. Mam nadzieję, że mój mąż znajdzie w sobie tyle siły aby nas oboje przez to przeprowadzić.
            Martwie się tylko jedym - teraz kiedy mam juz pewność, że nie chce odejśc i zrobi wszystko aby byc z nami i odbudować to co zniszczył jakoś mimowolnie wracam do tego jak bardzo mnie skrzywdził. Ciągle rozpamniętuje to co się stało, bezustannie ona gości w moich myslach... Nie potrafię tego zostawić za sobą i mysleć o przyszłości. Dziewczyny - jak radzicie sobie ze wspomnieniami?
            Cieszę się, że napisałyście, że u was wszystko uklada się coraz lepiej. Może to doda mi sił i wiary w to, że zle mysli w końcu ustapią i bedę mogła cieszyć się tym co mam i czego o mały włos nie straciłam (mój mąż dziękuje mi przy okazji każdej "trudnej rozmowy" za to, że uratowałam nasze małżeństwo).
            Zyczę Wam i sobie aby to przykre doświadczenie umcniło nas i dało na wiele lat motywację do tego aby dbać o to co mamy. Mam nadzieję, że odnajdziemy wreszcie spokój, bezpieczeństwo i szczęscie w naszych zwiazkach. A może naszym przykladem pokażemy innym, ze czasem warto walczyć o to co najważniejsze...
            Pozdrawiam Was serdecznie i czekam na same dobre wieści...
            Lila - o Tobie też myslę - odezwij się



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2008-12-29, 14:38:20               Odpowiedz

            Witam Cie Kaju Jeśli chodzi o wspomnienia mam niestety ten sam problem .Dziś rano przeczytalam na Twoim poście wpis Balbiny (na pewno dobrze go pamiętasz)i poczułam że napisała tez o mnie.Rozwaliło mnie to kompletnie, w ciagu kilku minut wszystko wróciło.Nie mogę tego w dalszym ciagu zrozumieć jak po kilku tygodniach spotykania sie z kims można powiedzieć kocham,cóż pewnie nigdy tego nie pojmę.Złości mnie tez gdy slysze że on tego nie chciał bo czuję w tym jakis fałsz i chęć usprawiedliwienia się.Powiedzialam mu że tak naprawde musiał tego chcieć i to bardzo bo inaczej do niczego by nie doszło .Jest mi podobnie jak Tobie bardzo z tym ciężko przeszłość często wraca a ta kobieta jest z nami zbyt często.Mam tylko nadzieję że czas spowoduje że te złe,bolesne wspomnienia przyblakną a moze w ogole kiedys miną?Myslę że nie ma na to innego sposobu.Czy będę kiedyś w stanie mu zaufac ?Dzisiaj wydaje mi się że do konca na pewno nie i że nic nie będzie już takie jak kiedyś.Sądzę że jakaś część mnie umarła i to wydarzenie bardzo mnie zmieniło.Ale to też jest jakas cześć życia i dzięki równiez takim doswiadczeniom stajemy się dojrzalsi i chyba jednak silniejsi.Pozdrowienia dla wszystkick



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2008-12-30, 15:05:55               Odpowiedz

            Witaj Gasiu

            to własnie wpis Balbiny przelał we mnie kielich goryczy i pomyslałam, ze lepiej bedzie nie pisać o swoich więcej o sobie. Dosyć nam swoich złych mysli i emocji aby dawać się karmić jeszcze cudzymi. Ale może dzięki temu rozumiałam jedno - nie mozna probować budować jeśli się wątpi w sens tej walki. Jeśli bedę sobie wmawiać jak mi żle to nigdy nie bedzie lepiej. Może jednak warto postarać się o odrobinę optymizmu. Nie pławić się w swoim cierpieniu, nie rozpamiętywac krzywd (ja mimowolnie ciągle wracam do tego co się stało...) a raczej koncentrować się na tym co dobre. Życzę Wam (Oldze, Lili i Tobie Gasiu)i sobie abyśmy umiały wybaczyć i nauczyć się żyć na nowo z naszymi facetami. Mam nadzieję, że bedziemy umiały znów być szczęsliwe.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2008-12-30, 17:45:45               Odpowiedz

            Cześć Kaju masz oczywiscie rację ale skad brac optymizm?
            Wiesz co jeszcze mnie strasznie boli?Gdy ja zdradziłam to ten fakt wpłynął na całe moje póżniejsze życie .Żyłam przez 15 lat z piętnem osoby która skrzywdziła najbliższego człowieka czułam się potwornie winna i tak naprawdę nie wybaczyłam sobie tego do dzisiaj.Mój mąż natomiast oczekuje ode mnie po 6 tygodniach bliskości uśmiechu i zaufania.Powiedział mi że jego bliska relacja z tą kobietą być może przerodzi się w przyjazń z której on nie zamierza zrezygnować.Wiesz co wtedy czułam?
            Mam poczucie że byłam napradę głupia chcąc wynagrodzić mu wiele rzeczy przez te wszystkie lata.Mam poczucie bezpowrotnie straconego czasu ,zmarnowanych lat.Pozdrawiam Cię serdecznie gasia



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: czamisie@tlen.pl   Data: 2008-12-31, 00:53:43               Odpowiedz

      Kaja wyrzuć go z domu, daj mu odejsć. Nie jest Ciebie wart, niech myśli, ale poza domem. Niech się zastanawia w hotelu, albo niech jedzie do kochanki. Furtkę możesz mu zostawic, ale z doświadczenia wiem, że to niczego dorego nie wniesie. niech ta kobieta go sobie pochłonie, zakochanie nie trwa wiecznie, niech się nią nasyci, przesyci i znudzi. A do miłości jeszcze mu daleko. Zachowaj zimną krew, bo twe obecne starania, błagania, przekonywania, spełzną na niczym. Postaw sobie granicę: już zrobiłam co mogłam, reszta należy do niego, niech wybiera, w tą lub w tą. Mam podobą sytuację, trochę gorszą, zostawił mnie z trójką dzieci w tym dwoje małych,z podobnych powodów i bez środków. Kocham go nawet teraz, ale to nic. Musze sie odkochać i odciąć po 20 latach bycia razem. On już nie kocha, nie chce, i mu nie przejdzie i nie ma się co łudzić. A starania wywołują tylko u niego agresję i flustrację. To okrutne co robią, podłe, bezmyślne, ale Ty też zasługujesz na szczęscie. To droga przez mękę, ale dasz radę. Na nim się świat nie kończy, choć tak mi się też wydawało. Nawet jak wróci, to już nie będzie to samo, ciągotki zostaną, Ty będziesz niespokojna. Jest szansa tylko wtedy, gdy on dokładnie zrozumie co złego zrobił, porozmawia z Tobą o tym, przemyśli,PRZEPROSI, i nie tylko obieca ale faktycznie się poprawi. I będzie Cię kochał tak, abyś to odczuła i gdy będzie z Tobą rozmawiał o wszystkim, bez tajemnic. Wiesz, nie jestem psychologiem, możesz to wszystko zignorować,ale radzę Ci nie przeciągaj tego co jest obecnie, warto albo zmienić to co jest, albo zakończyć. Jesteś warta dużo więcej niż mysli On.
      pozdrawiam Cię !!!



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: kaja133   Data: 2008-12-31, 12:14:33               Odpowiedz

        Witaj Czamisiu

        Dzisiaj jest juz zupełnie inaczej - ja jestem bardzo zmęczona i nie mam siły teraz walczy o nas mój mąż. Bylismy razem u psychologa, rozmawiamy o tym co się stało. Z jego wielkiej miłości nie zostało nic - tylko rozgoryczenie i odraza do niej. Teraz on boi się, że mnie straci i robi wszystko by udowodnić mi, że to było fatalne zauroczenie nie milość. Teraz sam widzi to jak absurdalnie się zachował, ale wtedy zrobił to i był gotowy ponieść wszelkie tego konsekwencje byle tylko nie przyznać się do błędu. Tak to jest kiedy ma się uparciucha w domu, który nie potrafi sam przed sobą przyznać się do błędu.
        Jestem pewna, ze nic go z nią nie łączy. Znam go i wiem, że jeśli stwierdzimy, ze nie potrafimy być już ze sobą szczęśliwi nigdy z nią nie będzie. To tylko w mojej wyobraźni był cudowny wymarzony związek. Nie było w nim nic nadzwyczajnego, zadnego szaleństwa, dowodów bezgranicznego oddania, planów na przyszlość. Ona na niego leciała, adorowała go wiele tygodni, przychodziła pod byle pretekstem, potem zaczęła wysyłać ciepłe smsy. Trudno w końcu nie ulec - to w końcu bardzo miłe kiedy ktoś Cię adoruje. I stało się - najpierw z grzeczności odpisywal a potem wkręcil sie i nie bardzo potrafił wyplątać się z tej sytuacji. Ona go pilnowała a ja bylam daleko. Wiem, ze żałuje tego co się stało i wiem, że nie było tak jak to tu opisywałam - tak sobie to wyobrażałam, a On nie potrafił poradzić sobie z tym co narozrabial więc brnął w to co zaczął w przekonaniu, że wszystko zepsuł i musi za to zapłacić.
        Kocham go i bardzo chcę mu wybaczyć. Mam nadzieję, że w końcu uda nam się zapomnieć o wszystkim. Ządam od niego absolutnej szczerości i on doskonale wie, że jeden fałsz przekreśli wszystko. Wiem, że bardzo mu na mnie i na naszej rodzinie zalezy. To co się stało uświadomiło nam jak wiele mieliśmy i jak mało cenilismy to co mamy. Teraz będzie inaczej - jesli przetrwamy nie pozwolimy nikomu tego zniszczyc.
        "Czamisiu" trudno jest pogodzić się z tym co się stało, ale może wszystko co nas spotyka ma jakiś sens. Mam nadzieję, że Tobie jakoś się ułoży - masz przy sobie największe szczęscie jakie możemy mieć - nasze dzieci. Dbaj o siebie i bądź dobrej mysli - wszystko jakoś się ułoży. Pozdrawiam Cię serdecznie (jesli potrzebujesz pomocy daj znać)



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: Jean Grey   Data: 2008-12-31, 15:29:25               Odpowiedz

      Hej dziewczyny!
      Ja wpadłam tylko na sekundę pożyczyć wam. Trochę tracę kontakt, w głowie mi szumi i mam wrażenie, że zaraz płuca wypluję. Choróbsko mnie dopadło i jestem przygwożdżona, wyczerpana ale może spęłni sie mój plan knuty od dawna - przespać godzinę 0:00 ;D

      Najpierw Oldze, Kaji życzę dojścia do równowagi psychicznej ,aby po tym cierpieniu i żalu który przeżyłyście już zawsze było słoneczko, aby nadchodzący rok pozwolił wam przekreślić to co sie stało w waszych związkach raz na zawsze, choć psychika będzie a jakimś stopniu kuleć zawsze, a zaufanie nigdy nie bedzie takie pełne jak kiedyś,jednak oby z tym dało sie żyć ,abyście dostrzegały plusy, a wspomnienia nie były przywoływane zbyt często i żeby wasi mężowie zmieniali się na lepsze z każdym dniem.

      Syrian ,tobie zyczę wiecej uśmiechu, więcej spokoju ,no i więcej stanowczości, to ci jest potrzebne i to cie blokuje przed powiedzeniem NIE na tamtą przyjaźń, gdyż to moze być pierwszy krok do podwójnego życia twojego męża. Aby złe energie które sie wikłają wokół ciebie spłynęły gdzieś do kanału ;D

      Lila tutaj nie wchodzi - ale zyczę jej aby zapomniała o swoim mężu lecącym na małolaty, które matury jeszcze nie mają. Nie martw sie,taka panienka tylko sie nim zabawi,a później oleje i go zostawi. Oczywiście nie przyjmuj go z powrotem ^_~ więc i tu życzę stanowczości. Pamiętaj że zasady są wyżej niż miłość, rodzina, przyjaźń itp. - bez zasad, moralności żadne z tych nie może egzystować.

      czamisie@tlen.pl - jesteś tu nowa, ale pożyczę i tobie. Aby dzieci zdrowo rosły były mądre i szlachetne nie tak jak ich ojciec - od czegoś trzeba zaczać ^^, abyś ty zamknęła ten przykry rozdział ze swojego życia i udźwignęła problemy i zobowiązania jakim teraz będziesz musiała sprostać. Pamiętaj ze nowe/młode ciało to za mało. Jeśli jakiś zakompleksiony facet leci na to to zwyczajnie nie umie kochać i chce sie dowartościowywać. Szkoda, że niektórzy nie wiedzą prostej rzeczy - nie można sie dowartościować depcząc wartości.

      A wszystkim życzę więcej uśmiechu w nadchodzącym roku.

      Pozdrawiam gorąco.
      PS syrian, kaja -> nie przeceniajcie mnie, nie jestem nikim wyjątkowym ^^ wręcz nie jestem tak wzorowa jak wam sie wydaje ;/ inaczej nigdy bym nie dopusciła aby sylwetka i jedzenie zawładnęły moim życiem.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Olga   Data: 2009-01-01, 07:07:09               Odpowiedz

        Niestety,nie udało się.Mój mąż odchodzi.Powiedział że mnie nie kocha,że czuje tylko przywiązanie i to nie ma sensu.Witaj Nowy Roku!Umarłam,nie ma mnie,nie ma nic.Jak przez to przebrnąc,jak przetrwać,jak powiedzieć dziecku?Mamy mieszkanie na kredyt,wspólne samochody,konta...Boże,co teraz będzie.Mój syn ma I Komunię Świętą w tym roku.Ja jestem słaba psychicznie,boję się,że nie dam rady.Nie chcę od niego litości,ale kocham go,nie widzę życia bez niego



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Jean Grey   Data: 2009-01-01, 07:16:02               Odpowiedz

          A co wg niego znaczy kochać? zbitek hormonów? Nie rozumiem o co mu chodzi :/// przecież zaczął sie starać, zerwał z tamtą.
          Olga czy on chce tylko rozstania czy po prostu odchodzi do tamtej czy innej? Jak chce sie tylko rozstać to nie wszystko jeszcze przekreślone, może wrócicie do siebie.
          I jak tu zrozumieć facetów... :/



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2009-01-01, 08:18:41               Odpowiedz

            Nie wiem co on myśli.Powiedział,że on tak dłużej nie może,że jest ze mną bo jest,kiedy zapytałam,czy bedzie z tamtą,to powiedział,że nie wie.Ale ja myslę,że będzie.Po prostu mnie nie kocha.Jest rozbitym człowiekiem,niedojrzałym i nieodpowiedzialnym wychodzi na to.Ja litości nie potrzebuje,miłości natomiast tak.Jeśli on mnie na prawdę nie kocha.to musi być koniec.Muszę to przeżyc,nie mam wyjścia.Ale tak boli,nie wiem co robić



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-01-01, 12:58:51               Odpowiedz

            A dlaczego miałby być z tamtą, skoro już wyszedł jej prawdziwy charakter? Związek z psycholką to byłby szczyt głupoty.
            Druga sprawa - skąd nagle te wnioski? Dlaczego nie wyprowadził sie w dniu kiedy mu oznajmiłaś, że masz dość tylko zaczął szaleć i się starać?
            Nasunęło mi sie jeszcze na myśl, że również pielęgnowanie twojego żalu mogło miec z tym coś wspólnego. Jednak dalej to jest dziwne - Najpierw mówi że nie kocha,później że kocha, później że nie kocha... A może to jakaś jego gra żebyś ty sie znowu miała starać?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: iza-77   Data: 2009-01-01, 14:07:07               Odpowiedz

            Witam was kochani, szczególnie Olgę i Kaję

            Szukając jakiegoś pocieszenia trafilam w końcu na tą stronę - prześledziłam cały wątek dokładnie. Jestem w podobnej sytuacji - a może znacznie bardziej skomplikowanej, choć to oczywiście sprawa indywidualna.

            Oto pokrótce moja historia:

            Miesiąc temu mąż wyprowadził sie po raz drugi - po raz drugi piszę bo pierwszy raz odszedł cztery lata temu. Wrócił dwa lata temu - i wytrzymał dwa lata. Byliśmy parą od 19 lat - małżeństwem od 6. Kiedy odszedł po raz pierwszy córeczka miała 4 miesiące - zaznaczam że była dzieckiem chcianym i planowanym.
            Kiedy cztery lata temu wróciłam do domu mąż powiedział że odchodzi - nie wytrzymuje w tym związku w którym często się kłócimy i jego zdaniem nie pasujemy do siebie. Wiele razy pytałam dlaczego - przecież znaliśmy sie od dziecka - wiedzieliśmy jacy jesteśmy. Słyszałam tylko, że myślał że się zmienię. Błagałam, upokarzałam się, dzwoniłam i prosiłam żeby wrócił . Mówił że już nie kocha, że dalej tak nie może. Pytałam czy kogos ma - ale zaprzeczał i mówił że włąsnie najgorsze w tym wszystkim jest że nikogo nie ma. Po miesiącu od jego odejścia, zupełnie przyopadkowo dowiedziałam się, że spotyka się z 19 letnią dziewczyną. Miał wówczas 29 lat, ja 27. Wiem, że w momencie odejścia nikogo nie miał. Po kilku miesiącach moich błagań zaczął przychodzić i powiedział, że jakoś spróbujemy to ułożyć. Nigdy do końca nie wyjaśniliśmy sobie nic na temat jego związku z inna. Po 2 latach wprowadził się ponownie. Wydawało mi się, że bardzo się zmieniłam bo nie wrzeszczałm już, nie kłóciłam się - przeciwnie to on stal sie o wiele bardziej nerwowy. Starał sie jednak - przytulał gdy było żle, pocieszał, a ja czasem nie umiałam odpowiedzieć nic, albo żartowalam że mąż "nawet" mnie przytula. Okazuje się teraz, że bardzo go to bolało - mówi że w takich chwilach bardzo sie oddalał. Wiem, że dziewczyna z ktorą się spotykał pisala do niego - znalazłam smsy, on twierdzi że owszem ale nie odpisywał. Może nie umiałam, już zaufać do końca? Stałam sie bardzo zazdrosna - nawet o koleżankę z pracy z którą był na kawie. Kilka tygodni temu powiedziałam mu że nie radzę sobie z tym wszystki, że nie mogę zaufać do końca. Dużo by tu jeszce pisać i mnożyć przykladów. Spedziliśmy ze sobą całą mlodosć - mimo tego co sie stało muszę zaznaczyc, że zawsze uważalam męża za bardzo wrażliwego i mądrego człowieka, nigdy do nikogo nie mowiłam o nim źle ale też nie umiałam zawsze mowić do niego dobrze. On twerdzi że to byl błąd - bo cóż z tego że innym mowiłam że jest wspaniały skoro jemu tego nie okazywalam. Kilka tygodni temu powiedział mi że juz mnie nie kocha - wykrzyczal mi też w twarz że kiedy odszedl i nie był ze mną sypiał z ta dziewczyną, wyznal że ją kochał bo pokazała mu normalność. Dziś twierdzi że wie że to nic nie znaczyło. . Po tym wyznaniu zrobilo mi się strasznie przykro bo wcześniej byliśmy dla siebie jedynymi partnerami seksualnymi - seks jak najbardziej ok.
            Teraz wyprowadził sie ponownie - ja czasem dzwonie i proszę, ale nie wariuję już tak jak za pierwszym razem, tak jak wtedy, choć nie ukrywam,że chciałabym aby do nas wrócił. Moja corka widzi moją rozpacz -- ma dopiero 4 lata a powiedziala do mnie że nigdy nie wyjdzie za mąż bo boi się że mąż ją porzuci - to było straszne.
            Najgorsze wtym wszytskim jest że nadal kocham tego człowieka i bedę musiała go widywać. Zresztą nadal widuję codzień niemal, ból jest nie do wytrzymania.

            Drogie dziewczyny, cokolwiek nie napiszą wam i nie powiedzą, jeśli same się nie uspokoicie, to nic nie pomoże. Ludzie przechodzący przez podobne sytuacje, albo inne tak "mądrze" radzą - weż się w garść, rzuć go, jak nie chce to nic nie zrobisz - może to mocne co napiszę ale to są puste słowa. Może inni są mocniejsi, wytrwalsi i ok - poradzą sobie z tym.

            Najbardziej śmieszą mnie dziś rozmowy z kobietami które mówią i piszą - ja bym nigdy nie prosiła o miłość... ja bym nie walczyła - TEŻ KIEDYŚ TAK MÓWIŁAM.

            Jeśli któraś z nas przeżyła coś podobnego i rzeczywiście nie walczyła - to wielki podziw i szacunek z mojej strony... Ale jęśli nie - niech nie piszę nigdy, niech sie wstrzyma ...

            Sama jestem młodą osobą - mam 31 lat, jestem niezależna, mam własne mieszkanie, samochód, bardzo dobrą pracę - ale co z tego....Mojego męża utrzymywałam przez ostatnie dwa lata, bo kiedy odszedł próbował założyć wlasny interes i narobił sobie długów - dla mnie nie miało to znaczenia, ale wiem że jemu było z tym trochę źle...

            Wiem,że ciężej tym co nie mają pieniędzy, ale kiedy odchodzi miłość, to nic z powyższych się nie liczy...

            Wiele bym dała by mój mąż do mnie wrócił, jest dobrym człowiekiem, wartościowym...

            A co do układania sobie życia - wiem,że można, ale wiem też ( z autopsji) że są kobiety które kochają jednego mężczyzna całe życie - i takim jest najtrudniej ...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2009-01-01, 18:28:22               Odpowiedz

            To koniec!On teraz u niej jest!Koniec nadziei...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2009-01-01, 18:58:08               Odpowiedz

            Kochana Olgo Bardzo ,bardzo mi przykro z powodu tego co się stało.O co tak naprawdę mu chodzi? Czy jego wcześniejsze dekliaracje były mistyfikacją?A może to ty się mylisz?O co w tym wszystkim chodzi?Spróbuj jeżeli to jest możliwe zachować spokój.odzywaj się może nie będzie tak żle Pisz ,Moc buziaków gasia



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-01-01, 19:52:54               Odpowiedz

            Olga, spakuj go jeszcze dzisiaj i wyrzuć z domu.
            Nie zwracaj uwagi na swoje uczucia bo inaczej zaszczepisz sobie nowotwór który bedzie cie zjadał dzień w dzień ,a on bedzie sie bawił w najlepsze. Największe uczucie nie jest warte aż takiego cierpienia. On nie zbłądził, tylko żeruje na tobie z premedytacją.
            Odniosłam wrażenie, że on od początku nie chciał z tamtą skończyć, tylko zamydlić ci oczy żeby jeszcze chwilkę sobie pomieszkać i mieć czas.
            Niech odejdzie czym prędzej, nie myśl w tej chwili jak sobie poradzisz - przyszłości nie przewidzisz, o tym zastanowimy się później.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2009-01-01, 20:04:22               Odpowiedz

            On zostanie niestety póki nie załatwimy wszystkich formalności(kredyty itp.)jeszcze nie powiedzieliśmy dziecku,bardzo sie tego boje.Ja jestem dziwnie spokojna,może to do mnie nie dociera,może mam juz dość huśtawki nastrojów.Chę się z nim rozstać w zgodzie,jak najszybciej.Chcę miec dobre z nim stosunki ze względu na dziecko.Myślę,że on jest chory psychicznie,normalni tak nie robią.Zaproponowałam,że mu pomogę,pójdziemy gdzieś,ale on nie chciał.Nic więcej juz zrobić nie mogę.Jestem pewna że ma depresję i sie zagubił.Ale już nie chcę go,żal tylko tych lat i dziecka...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2009-01-01, 21:30:32               Odpowiedz

            Witaj Olgo

            Tak bardzo mi przykro z powodu tego co się stało. Myslę, że Jean Grey ma racje - nie powinnać pozwalać mu mieszkać z Wami. Dziecku powiedz, ze Tata musi wyjechać służbowo na parę dni (w tym czasie znajdziesz psychologa dziecięcego i dowiesz się jak przygotować syna na to co się stało). Ja nie wyobrażam sobie, ze mogłabym teraz znosić smsy od innej i oglądać swojego męża zamyslonego i wzdychającego do innej, na to już nie mam siły. Jak tak bardzo brakuje mu tamtej idiotki - niech idzie, oczy mu się jeszcze otworzą, szkoda tylko, ze będzie już za późno.
            Olga - skoro po tym wszystkim Twój mąż znowu Ci funduje ten sam koszmar to powinnaś dać sobie z nim spokój. Wszystko się ułoży - myslę o Tobie.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2009-01-02, 10:58:50               Odpowiedz

            Witaj Olgo Przez cały czas myslę o Tobie i o tym co się własciwie stało ,bardzo Ci współczuje i zastanawiam się o co w tym wszystkim chodzi.Czy wszystkie deklaracje i zapewnienia ze strony twojego męża były kłamliwe ,a jeżeli tak to po co to robił?Praecież od razu mógł tak po prostu odejsć Gdyby nie miał wątpliwości tak właśnie powinen postąpić.To co Ci zrobił było bardzo okrutne,wręcz nieludzkie.Zachował się wyjątkowo podle .Coraz częściej wydaje mi sie też że takie historie jak nasza nie mogą mieć happy endu.Może od poczatku nasza wiara w to że trzeba walczyć i ratować coś za wszelką cenę była po prostu słabością i strachem przed tym jak dalej żyć?Sama nie wiem ,to co sie stało z Wami napawa mnie lękiem i podważa sens tego co sama robię i w co wierzyłam.Zyczę Ci siły ,odwagi no i chyba konsekwencji niezależnie od decyzji którą podjęłaś.Jesli potrzebujesz pisz ,jeśli chcesz pogadać możemy sie zdzwonić(daj tylko sygnał
            Trzymaj się cieplo i nie dawaj się złym ludziom.Pozdrawiam Cię gorąco gasia



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: balbina40   Data: 2009-01-02, 11:39:14               Odpowiedz

            witaj Olgo -znam te uczucie bardzo dobrze! rozumiem co teraz przeżywasz ,pisałam już o tym wczesniej dlaczego takie sytuacje mnie irytują( pisałam do Kaji dość ostro i bardzo szczerze)....ja tak jak ty byłam oszukana ,nie wiem jak u ciebie to wyglądało , czy sie z nią spotykał cały czas ,a ciebie oszukiwał,ale wiem co ja czułam ,jak sie czułam....byłam nikim, chciałam popełnić samobójstwo , jak sie dowiedziałam ,ze mnie oszukiwał i z nią nadal był i po ,,wielkim dole,, przyszedł w końcu ten czas gdy wstałam z koln podniosłam głowę i powiedziałam sobie ,,mam córkę ,dla niej muszę żyć ,a taki drań nie zniszczy mi tego,,ze skomlącej po kątach żałosnej istoty przeistoczyłam sie w ,, twardzielkę,, -i wszystko mi sie dobrze ułożyło ,jeszcze gdzieś tam głęboko noszę bliznę w sercu, ale uwierz mi można sie z tego pozbierać ,mam cudowną 18 letnią córę ,wspierała mnie na każdym kroku ---to mój skarb który , mnie ,,uratował,, przed samobójstwem!!!1 pozdrawiam cie serdecznie i życzę ci z całego serca byś przez to przeszła z podniesioną głową wypłakała co masz do wypłakania do kończ ,wstała i zaczęła nowe życie -SWOJE nowe żucie !



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2009-01-02, 14:12:46               Odpowiedz

            Balbina ile czasu zajęło Ci wyzdrowienie?miesiace,lata?
            Kiedy przestalaś go kochać?Dlaczego ludzie robią sobie takie rzeczy?Nie mówię o rozstaniach,o uczuciach bo to rozumiem .Ale dlaczego oszukują,kłamią grają na dwa fronty?Czy naprawdę żyjąc z kimś kilkanaście lat,kochając drugą osobę tak trudno zdobyć się na szczerość.uczciwość i szacunek?Tego nigdy nie pojmę.Są osoby takie jak Ty ,które podzwignęły sie z tego.Ale co z takimi,które takie postępowanie złamało i nigdy już nie będą potrafiły nikomu zaufać?Co z nimi?Myślę o Oldze i krew mnie zalewa na myśl jak bardzo skrzywdził ją ten dwulicowy s...
            Myślę o niej ale też o Kai,sobie i wielu innych oszukiwanych osobach które muszą dalej żyć i od nowa szukać sensu życia Skąd brać siłę i wiarę patrząc jak ludzie ranią się nawzajem,jak zaufać kolejny raz
            JAK TO ZROBIĆ?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2009-01-02, 15:32:50               Odpowiedz

            Dzięki dziewczyny za ciepłe słowa!Jemu zaczęło się piekło,cała jego i moja rodzina wyrzekła się go za to co i JAK zrobił.Mój tesciu powiedział że nie ma syna a później pojechał do tej kobiety,która powiedział że wszyscy jej mogą nadmuchać.Teraz go nie ma jest u niej.A ja czekam kiedy wróci,bo walizki ma juz spakowane.Jestem spokojna,mam wszystkich za sobą,on tylko ją



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2009-01-03, 22:12:50               Odpowiedz

            Wczoraj wyrzuciłam go z domu.Mógł jeszcze trochę pomieszkać,póki czegos nie znajdzie.Miał tylko jeden warunek-poki tu mieszka,nie ma prawa sie z nią widywać,ze względu na szacunek do mnie.Nie dotrzymał słowa,więc go wyrzuciłam.Jestem spokojna.psychicznie nie czulam sie tak dobrze od trzech miesiecy.Dopiero teraz widzę,jak bardzo wykończył mnie psychicznie.Już miałam dość wpatrywania sie w niego,jak na mnie patrzy,czy mnie dzisiaj przytuli,czy ma dobry humor,czy nie jest zamyslony.Poczułam ogromna ulgę,wiem na czym stoję.Nie boje się przyszłości,może być tylko lepiej.Ja odzyskałam spokuj,jemu zaczęło sie piekło.Okazał sie strasznym draniem,wiem że próbuje mnie oczerniać,żeby wybielic siebie.Ale wszyscy wiedzą jak było i jak jest.Nie zastanawiam się gdie jest,co robi,mam to gdzieś.Teraz najważniejsza jestem ja i mój syn.Musze być dla niego pogodna i usmiechnieta,wtedy jemu bedzie łatwiej.Pozdrawiam was gorąco,odezwijcie sie do mnie.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: megi08   Data: 2009-01-03, 23:24:06               Odpowiedz

            Jezu! Czytam to wszystko i nie mogę uwierzyć : to co robią ci faceci jest tak powtarzalne że śmieszna. Choć mnie i innym kobietom nie jets do śmiechu. Moja historia zupełnie podobna do tych tu opisanych: 12 lat związku, 7 lat małżeństwa, 7 letni syn. Pierwszy kryzys w maju 2008 po którym usłyszałam od męża że musimy walczyć o nasz " związeK' nie mozna tego tak przerwać. pamiętam jak zapytałam wtedy; czy ma kogoś" Odp. Nie , zwariowałaś, nie szukaj dziury w całym bo ją znajdziesz. Potem remont w domu, wakacje za granica, bardzo dobre dni... no i tydzień po powrocie wycedzone w moja strone słowa: " Mam kogoś, kochamy się, planujemy wspólna przyszłośc ale Ciebie to już nie dotyczy"... Wiecie co o jego romansie wiedzieli jego rodzice , i nic nie zrobili, no i i co Wy na to??? Wyrzuciłam go z domu bo mimo tego co mi powiedzał nie wiedział co ma robić dalej. Potem chciał żebym mu dała kilka m-cy na zastanowienie( juz wtedy mieszkał z nowa dziewczyną) Usiłuje sie podnieść cały czas, widze cierpienie syna który usiłuje zrozumiec co sie dzieje. Sama nie wiem jak taki ktoś kto tak krzywdzi innych, nieodpowiedzialny, niedojrzały może mieć jeszcze jakieś prawa do mojego syna, z którym kompletnie nie potafi ułożyć stosunków. Do znajomych mąż opowiada że ja zabraniam kontaków, których on tak naprawde nie szuka .
            No i co to za kobieta która buduje swoje szczęście na cudzym nieszczęściu. Chiałaby sie szybko sprawiedliwości tyle że ona nie przychodzi.....to bardzo boli...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: balbina40   Data: 2009-01-03, 23:42:33               Odpowiedz

            i bedzie jeszcze bolało ,z czasem coraz słabiej, aż przestanie -gwarantuje! teraz czas jest cały tylko dla ciebie pomyśl o sobie co chciałaś kiedyś robić a z czego np.zrezygnowałaś....ja wzięłam sie ostro za siebie zrealizowałam swoje marzenie -otworzyłam salon kosmetyczny -rozwijałam sie i teraz mogę to powiedzieć ze sie ciesze ze tak sie stało ,nawet mó dziękuję za to w duchu ,jestem sama sobie panią mam swój biznes który kocham ,robię to co chcę dzieki temu że ,,dał mi wolność,, życzę wam tego samego ,byście były szczęśliwe ! :) Pozdrawiam!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2009-01-03, 23:40:02               Odpowiedz

            Brawo!!:-)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2009-01-04, 09:55:45               Odpowiedz

            Olga JESTEŚ WIELKA!Jestem dla Ciebie pełna podziwu i uznania .Bardzo ważne jest w tej sytuacji to że masz wsparcie rodziny,odezwę się póżniej gasia



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2009-01-05, 22:54:54               Odpowiedz

            Cześć dziewczyny co u Was słychać ,Olga jak u ciebie? Ja powoli odradzam sie jak feniks z popiolów rachunek krzywd został wyrównany jesteśmy kwita.Próbujemy jeszcze raz,czas pokaze czy to się uda,ale nawet jeżeli nie powoli staję na nogi.Olga to co zrobilaś naprawde mi zaimponowało ,pokazałaś że masz jaja,odezwij się proszę Pozdrawiam gasia



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: rybkka   Data: 2009-01-06, 00:08:57               Odpowiedz

            DO OLGI, ostatnio przeczytałam cały wątek zajęło mi to ok.2h!!!

            i Ty Olgo wydawałaś mi się osoba która ma NAJWIĘKSZE szanse na pomyślne zakończenie tej przykrej historii. z Twoich postów odniosłam wrażenie że jesteście fajnym, kochającym się małżeństwem wręcz stworzonym dla siebie, z Twoich wypowiedzi biło ciepło siła nadzieja, ZWŁASZCZA że Twój mąż (jeszcze) zachował się najlepiej z opisywanych, nie zdradził fizycznie, spotkał się raptem KILKA razy z tamta dziewczyną, był u niej z synem aby dać jej definitywnie do zrozumienia że nie ma czego u niego szukać,
            okazało się że jest ona NIE WARTA ŻADNEJ UWAGI, stoi za TOBĄ CAŁA RODZIN A, on już jest rozwodnikiem więc wydawałoby się, że nie popełni pohopnie tego samego błedu,

            według mnie sprawa była juz definitywnie zakończona.on się pogubił ale TY JESTEŚ jego druga połową.on się zafascynował to był bardziej romans wirtualny,

            wię albo Ty nie opisywałaś faktycznej sytuacji,
            ALBO JA KOMPLETNIE NIE ROZUMIEM.

            wszystko było jak w bajce i nagle...to tak jak byś tu napisała że w ogrodzie odkopałaś jajo dinozaura>>>/????
            musiałaś czegoś nie dopisać..jakiś wątek pominęłaś

            czekam na c.d.

            co do innych opisów, mimo że podziwiam za wtrwałość i samozaparcie, aczkolwiek jestem sceptyczna, męzowie się nie sprawdzili, zawiedli, zdradzili, kaja przezyła straszny zawód i szok, to co ONA opisuje to dla mnie jakaś abstrakcja!!!!!!!!!!!!

            to co Ona musiał oglądać.dla mnie to byłby KONIEC małżeństwa..
            koniec związku, podnosiłabym się napewno sporo, ale życiem z takim kawałem H....ja, to jest nie do pomyślenia.

            zastanówcie się czy wasi mężowie oglądaliby wasze foto jak się miziacie z innymi facetami, i chodzili by za wami prosząc i tłumacząc???nigdy!!

            cierpięnictwo to domena kobiet.one to lubią.lubią być z kimś kto je poniżatł, zdeptał, opluł wszelkie uczucia i wartości i one jeszcze ich proszą starają się.proszą o miłośc.

            mężowie mówią że kochają i co z tego po tym wszystkim, co to za miłość to nie był jeden skok w bok na jedna noc to był związek.

            podziwiam.ja nie mogłam wybaczyć, zdrady emocjonalnej...

            enter



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2009-01-06, 08:32:02               Odpowiedz

            Droga Rybkko!Nikt tego nie rozumie!Nie mogę tego zrozumieć ja,jego rodzice,siostry,znajomi itd.Więc nie dziw się,że ty nie mozesz zrozumieć.Mój mąż jest albo hipokrytą,notorycznym kłamcą,udawaczem,niedojrzałym życiowo dupkiem,albo poważnie chorym psychicznie człowiekiem.Nie wiem która odpowiedż jest prawidłowa,może wszystkie.Teraz wiem że mnie nie kochał,boli,ale trudno.Chciał koniecznie przeżyć tę internetową miłość,więc ją przeżywa.Ja mam trzydzieści lat,niejedno mogę przeżyć,on nie ma nic,nie ma domu(mieszka podobno kątem u jej kuzynki)pieniędzy,rodziny która bombarduje go sms-ami,jego rodzice płaczą,moi płaczą,nasz syn płacze,ale on jest szczęsliwy bo jest z nią.I niech sobie będzie.Wczoraj spotkałam się z nim,aby pozałatwiac już kilka spraw(ja chcę to zrobić jak najszybciej)i wcale tego szczęścia po nim nie widziałam.Podkrążone oczy,trzęsące sie ręce.Kiedy spytałam czy jest szczęsliwy wiedząc ile osób unieszczęsliwił,nic mi nie odpowiedział.On jest bardzo uparty.Jej rodzice jak się dowiedzieli o nim(dwie żony)wyrzucili ją z domu,więc sie teraz nawzajem pocieszają.Maja tylko siebie,ciekawe na jak długo im wystarczy. JJa staram sie nie rozpamiętywać,nie oglądac się za siebie.Pokazał że jest kanalią,dupkiem więc ciesze się,że nie muszę z kims takim być.Pokazał,jaki jest na prawdę.Ona zabiła w nim tego wspaniałego człowieka którym był.Nie chciał mnie,nie kochał,muszę się z tym pogodzić i z dumą zakończyć to małżeństwo.obiecałam sobie że nie zobaczy ani jednej mojej łzy i dotrzymam słowa.Śmieszy mnie tylko jak mówi,że nasz syn zrozumie.Co zrozumie?Że ma tatusia lowelasa,kochasia i kór...a?Już wczoraj mój syn powiedział-tatuś juz drugi raz się rozwiedzie,trzeci raz pewnie też.I co miałam mu na to odpowiedzieć?Że pewnie tak.Skrzywdził i wykrzywił dziecko-tego mu nie podaruje.Powiedziałam mu,że musi stracic wszystko,żeby docenic co miał.Ale to juz jego problem,ja patrzę do przodu i widzę światełko.Jestem spokojna.Pozdrawiam was!!!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: zelda   Data: 2009-01-06, 09:32:28               Odpowiedz

            Witaj Olga, powinnyśmy powołac klub zdradzonych żon i wspierać się nawzajem. Wiem, co przeżyłaś, ale zazdroszczę ci tego, że zobaczyłaś światełko w tunelu, które dla mnie jeszcze sie nie zapaliło. Nie wiem, jaka czeka cie przyszłość, dobra czy zła, ale z tym fagasem nie miałas przyszłości, bo to destrukcyjny typ, który sam nie zazna szczęścia i nie potrafi go dać drugiej osobie nie tylko żonie, ale i dziecku.
            Tej babie należy tylko współczuc, sama się ukarała, bo wina leży zawsze po obu stronach i nie myślę tu o tobie (tak sie powszechnie przyjęło, że zdrada to "zasługa" męża i żony, bo coś musiało się źle dziać w małżeństwie - to bzdury, które wypisują nieświadomi lub mało empatyczni lub autorytatywni, którzy na wszystkim się "znają" ludzie). To "zasługa" tylko i wyłącznie męża i kochanki po 50%.
            Ja też nie mogę wielu rzeczy zrozumieć, wniosek z tego, że niektóre fakty trzeba przyjąć takimi jakimi są. Jesteś kobietą wartościową, kiedy myślałaś, że warto zawalczyć, walczyłaś, kiedy straciłas wiarę, postępujesz godnie i z honorem. I tak powinno być, nie masz sobie nic do zarzucenia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2009-01-06, 11:15:10               Odpowiedz

            To ty piszesz bzdury!! Nigdy nie ma winy w żonie,którą zdradza mąż? Nigdy nie ma winy w męża,którego zdradza żona? Zastanów się co ty piszesz!! Czasami jest tak,że ktoś zdradza z rozpaczy. Zdradza dopiero po długim czasie,gdy właściwie wszystko w małżeństwie się rozpadło. Są małżonkowie,którzy całe małżeństwo traktują jak swój folwark,a współmałżonka jak parobka. dopiero gdy współmałżonek "otwiera oczy"i odchodzi "pan"zaczyna szaleć,może nawet dostrzega swoją winę.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: rybkka   Data: 2009-01-06, 12:29:53               Odpowiedz

            przepraszam czy to do mnie???
            pogubiłam się, jakby co Ja komentuje sytuacje przeczytane w bieżącym wątku....



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: zelda   Data: 2009-01-06, 12:51:16               Odpowiedz

            Nastusia, a nie uważasz, że jesli związek jest nieudany to najpierw przychodzimy z tym do partnera i rozmawiamy, ew. rozwodzimy się a dopiero układamy sobie życie na nowo?

            A nie po cichu jak złodzieje...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: zelda   Data: 2009-01-06, 13:03:26               Odpowiedz

            Poza tym staram się nie używać słowa nigdy i zawsze



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2009-01-06, 13:41:25               Odpowiedz

            "To "zasługa" tylko i wyłącznie męża i kochanki po 50%."
            To jest bzdura jakich mało!! A nie uważasz,że są ludzie,którzy dobrze urządzają się w małżeństwie? Myślą,że współmałżonek całe życie będzie ślepy? Malo tego nie szanują,robią co chcą!! W koło jest pełno tego typu małżeństw.
            Uogólniłaś,że tylko mąż i kochanka są winni. Nawet nie uważam,że wina leży po środku. Czasami jest tak,że leży gdzieś. Gdzieś to wszystko się zaczęło. Pytanie jest tylko gdzie?
            Jeśli ludzie się szanują,są dojrzali,to pewnie będą dążyć do porozumienia. Jeśli małżeństwo zostało zawarte bez przymusu,a jedynie z miłości,to jest szansa na porozumienie. W innym wypadku każdy szuka wyjścia,często niezbyt fair.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: zelda   Data: 2009-01-06, 14:03:55               Odpowiedz

            zdarzyło mi sie stanąć po - nazwijmy to - drugiej stronie. Parę lat temu zaczęłam pracę bez doswiadczenia i wiekszych umiejetności. Bałam sie, ze szef szybko sie zorientuje i mnie pogoni. Starałam sie jak mogłam, być miła, pomocna i niezastapiona. szef to źle zrozumiał i mimo,że był zonaty zaczęły sie telefony, premie, itp. W końcu wprost dowiedziałąm sie, że jestem najwspanialszą kobietą jaką spotkał w zyciu i co ja na to? (w duzym skrócie)
            Zwolniłam sie wkrótce, a oni do tej pory sa małżeństwem, przyjaźniliśmy sie przez lata wraz z moim mężem i jego żoną. Tu było moje 50%, z którym mogłam zrobić, co chciałam.

            Nadal powtarzam, zabieram głos w sprawach, które przeżyłam, nie wymądrzam sie na temat chandry, prawdziwych facetów, czy bogactwa. Przeżyłam horror i wiem co mówię.
            Potępiam zdradę i nie jest to dla mnie tylko postepowanie nie fair, zwłaszcza w kwestii tak czesto tu poruszanej dojrzałosci.

            Zgadzam się, że bywa róznie, miłość zycia możemy spotkać w wieku 50 lat z trójką dzieci na karku. I tez trzeba sobie z tym poradzic, ale mam wrażenie, że pisząc to, co czuję i zasługując na zmieszanie mnie z błotem przez ciekawego jestem tu potępiona. Dlaczego obrażanie przez ciekawego to szczerość, a moje okazywanie współczucia to głupota i fałsz.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2009-01-06, 14:26:27               Odpowiedz

            Kobieto,mieszasz. Stwierdziłam jedynie,że napisałaś coś co NIE JEST prawdą. Wtrącasz do całości "ciekawego". On tu nie ma nic do rzeczy. Nie wrzucaj wszystkich do jednego wora. Nie pisz po prostu,że wina jest tylko męża i kochanki,chyba że podajesz konkretny przykład,który forumowicze mają ocenić.
            Ludzie dość często są egoistami,którzy "znają granicę". Sobie pozwalają na wiele,natomiast współmałżonkowi nie wolno,bo..



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: rybkka   Data: 2009-01-06, 12:24:54               Odpowiedz

            hmmmm.gdzie Ja napisałam że syn zrozumie??to nie Ja:/
            kwestia dziecka to oddzielna sprawa i nie poruszam jej teraz tylko sprawę waszego związku i to jak zachował się Twój mąż.
            mąż jest niedojrzałym życiowo dupkiem,albo poważnie chorym psychicznie człowiekiem--stawiałabym spokojnie na te dwie opcje...
            on jest już pod 40 i przeżył rozwód a zachował się jak nastolatek który spotkał wielką miłość.
            Jaki on jest bezmyślny TYLE poświęcił, nie WSZYSTKO poświęcił dla jakieś miłostki która może okazać się nic nie znaczącym flirtem....głupota ludzka jest bezdenna.

            tak, nie kochał Cię.wcześniej może tak ale przestał w którymś momencie, i wychodzi na to że nie była to PRAWDZIWA miłość skoro się skończyała.choć Ja może nic nie wiem o prawdziwej miłości......

            ciesze sie że się trzymasz w miare mozliwośći, z godnością i szacunkiem.i myślisz już tylko o sobie i synu a nie o tym głupku(tendencje o myśleniu o mężu który odzszedł i martwieniu się o niego przejawiały tu niektóre panie)

            życzę aby los obdarował Cię w przyszłości takim szczęściem, które zrównoważy obecny ból i zawód.

            pozatym zaczął się nowy rok idealny czas do rozpoczęcia nowego etapu w życiu.

            pzdr.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: Jane   Data: 2009-01-07, 15:15:56               Odpowiedz

      nie, jeżeli się kocha to się kocha, należy rozróżnić zakochanie od miłości. jeżeli mówisz, że nie kochasz to to co było nie było miłością, smutne ale prawdziwe.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: rybkka   Data: 2009-01-07, 15:45:03               Odpowiedz

        a nie może być takiego przypadku, że się KOCHA ale się przestało??
        miłość też się może skończtć przecież....



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Jane   Data: 2009-01-07, 18:41:13               Odpowiedz

          nie miłość się nie kończy NIGDY

          kończy sie zakochanie, zauroczenia, fascynacja, romans itp. itd.

          zbyt pochopnie, pod wplywem emocji wymawia sie te słowa a potem jest cierpienie, "milosc" czy milosc?




          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2009-01-08, 10:19:02               Odpowiedz

            Cześć Dziewczyny,(Olga,Kaja)nie odzywacie się już jakis czas,jak Wasze rodziny,co słychać?Napiszcie,proszęU mnie jak na razie faza ostrej rywalizacji wygrana,mąż definitywnie przestał się spotykać z tą kobietą i mam nadzieję na odbudowę zwiazku,uczucie chyba przetrwało srogą zimę jest dobra wola,determinacja i chęć po obu stronach.Mam nadzieje,że się uda,rachunek krzywd został wyrównany,zaczynamy od nowa.Przyszłość pokaże czy się uda.Pozdrawiam Was serdecznie życząc dużo sił i wiary ,odezwijcie się gasia



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2009-01-09, 08:24:01               Odpowiedz

            Cześć Gasia! Co u mnie?Przeniosłam sie na razie do rodziców,bo syn nie chce być w domu,pustym,bez tatusia.Jest przestraszony i zdezorientowany.Mój mąż nie odzywa się od kilku dni,nikt nie wie gdzie jest i co robi,teraz wychodzi jaki jest troskliwy i odpowiedzialny.To co on zrobił i jak zrobił przechodzi ludzkie pojecie.Poszedł bez pieniędzy,bez mieszkania,zabrał tamtą kobiete i jej dziecko i gdzies koczują.Ona mieszkała z rodzicami.oni teraz szaleja z rozpaczy,za córką i wnuczką.Powiedz mi,co on chce zbudowac na takim łajnie.Trzech płaczących ojców,matek i dwoje nieszczęsliwych dzieci.Bo tamta mała została wyrwana ze swojego świata,z obcym panem.Oni w ogóle nie patrzą na dzieci.Amok dopadł ich oboje.Nie mogę uwierzyć,jakim draniem i nieodpowiedzialnym człowiekiem okazal sie moj mąż.Amant z romansów,wielka miłośc.Ok.ale w wieku prawie 40 lat mamy troche oleju w głowie.Moglismy sie rozstać z klasą,ale przy tym jak on sie zachowuje,chyba sie nie da.Ja jakoś sobie radzę,mam dużo spraw do załatwienia,chcę jak najszybciej załatwić sprawy majatkowe,bo boję się że ona będzie go nakręcać.On powiedział,że sie wszystkiego zrzeka,ale po tym co pokazuje,to ja nie jestem pewna.Dla mnie szok,że okazał się takim zerem,ale jednocześnie6 to mnie leczy w tempie ekspresowym z uczuć do niego.Oczywiście,że nie jest mi obojętny,to dopiero tydzień,ale po tym jak mnie poniżył i upokorzył,brzydzę sie nim.Smutno mi,myślałam że będzę z nim całe życie,tak walczyłam o to małżeństwo,ale on po prostu mnie juz nie chciał.Znudziłam mu się,zapragnął nowych wrażen.Nikt mi nie chce wierzyć,kiedy mówię że odszedł z inną.On-to nie możliwe,to był wzór,lubiany i szanowany.Jego wybór.nie życzę mu źle,bo przezylam z nim 11 cudownych lat,ale ta jego historia miłosna nie skończy sie dobrze.ale to juz jego sprawa,ja z nim skończyłam.zaczynam nowe życie.Głowy do góry wszystkie porzucone,widocznie tak mialo być.Gasia-buziaki!Napisz coś do mnie.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-01-09, 10:05:35               Odpowiedz

            Hej dziewczyny, ja w tej chwili kuruję nie płuca tylko złamane serce. Może nie tak do końca. Mam przyjaciela (on oczywiście nie wie, że jest dla mnie kimś więcej niż przyjacielem - i może lepiej żeby sie nigdy nie dowiedział), właśnie znalazł dziewczynę. Z resztą podobno chciał z nią być już rok temu, ale wtedy ona nie chciała. Często mi się zwierza ze wszystkiego, ale tego kawałka zwierzeń wolałabym już nie wysłuchiwać. Jestem zazdrosna i jest mi smutno, ale nie mam wyboru jak zacisnąć zęby i to przetrwać. Heh, może kiedyś...

            Syrian - twój mąż powinien jeszcze zakończyć kontakt z tamtą kobietą, inaczej jej cień będzie gdzieś tam między wami.

            Olga - powodzenia życzę ,nic tak nie kuruje z miłości jak drań któremu spadła maska ^_~ tylko przykre to dla dziecka, bo to, że odchodzi do innej to nie znaczy, że przestaje być ojcem, ale słyszałam że faceci(ten niedojrzały podgatunek mężczyzn) mają zwykle inne podejście do tego , nie kochają dziecka pomimo ,tylko za coś, czasami to za coś znaczy "za to że mama dziecka odpala im hormony".



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2009-01-09, 10:31:37               Odpowiedz

            Cześć J.G.On pracuje z ta baba w duzej korporacji,wiec nie jest to takie proste,ale wiesz zaczelam mieć to gdzies czy maja kontakty czy nie.jesli bedzie chcial to ciagnac ona może byc nawet na ksieżycu,a i tak będzie się z nia spotykal,to juz jego sprawa.Znalazłam jej zdjęcie w internecie i natychmiast pozbylam sie kompleksów,daleko jej do mnie.wywaliłam wszystko z szafy pojechalam na zakupy,odn=owilam stare znajomosci.Dobrze mi z tym.Ja sama czuję duza zmianę w sobie.Jestem silniesza mam w sobie jakis chlód (jesli chodzi o niego)chodze na terapię.Zrozumiałam,że na nim świat sie nie konczy i jesli zostane sama poradzę sobie.Pamietam go z okresu gdy byl z nią.Nie wyglądał na zakochaną osobę lecz raczej na kogos nieszcześliwego kogo zżera jakis robal.Ostatnio w łóżku wyznał mi ,ze nawet kochajac sie z nia czegos brakowało...Nie wiem jak potocza sie nasze losy ale paradoksalnie ta cała sytuacja uswiadomila mi ze wcale nie jestem taka słaba i mogłabym ulozyc sobie życie bez niego...Pozdrawiam gasia



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2009-01-09, 10:11:09               Odpowiedz

            Kochana Olgo,często myślę o Tobie i o tym jek potoczy sie nasze życie.Myślę że w tej calej niełatwej dla Ciebie sytuacji nie masz sobie nic do zarzucenia.W moim przekonaniu zrobiłaś wszystko żeby ratować swoją rodzinę.To bardzo ważne,cóż on nie skorzystał z tej szansy i sądzę że będzie tego załował,myślę nawet że już byc moze żałuje,ale wie jednoczesnie wie że sprawajest nie do odkręcenia.Zastanawia mnie jednak czy przez te wszystkie tygodnie gdy deklarowal swoja milośc do Ciebie kłamał,grał,oszukiwał?To chyba jest najbardziej bolesne.Myślę o tym także w kontekście mojego zwiazku.Na dzien dzisiejszy moj maz też deklaruje że mnie kocha i chce byz tylko ze mną i wtedy zastanawiam sie czy to co mówijest szczere,a tamta historia jest definitywnie skóczona.Nie wierzę mu,brak jest zaufania bez którego jak sądzę bycie ze sobą nie jest możliwe.Niezależnie od tego jak to wszystko się skończy zrozumiałam ,ze potrafie bez niego żyć i poradzę sobie sama.Cóż co cie nie zabije to Cie wzmocni,świete slowa.Teraz już nie rozpaczam,nie placzę został tylko smutek ale gdzieś na dnie duszy wiem,że i on kiedys minie.Czesto mysle o swoim zyciu i wiesz żałuje że do tej pory ja sama dla siebie byłam zbyt mało ważna,poswiecałam za dużo dla niego i dzieci.To sie zmienia i sadzę że każdy z nas ma prawo do takiego drobnego egoizmu,który pozwala czuć sie lepiej z samym sobą.Zaczęłam robić rzeczy,z których zrezygnowałam wiele lat temu,a ktore kiedyś lubiłam.

            Jak radzi sobie Twój syn w tej sytuacji,widuje sie z tatą?Mam nadzieję,że masz duze wparcie bliskich Ci osób.Olga zaczynasz nowy etap swojego życia,jestes jeszcze bardzo mloda,mysle ze gdzieś tam czeka na Ciebie ktoś naprawde wyjatkowy ...czasami trzeba skonczyć coś żeby zrobić miejsce dla nowego uczucia.serdecznie Cie pozdrawiam odzywaj się gasia



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2009-01-09, 10:39:11               Odpowiedz

            Olga jeszcze jedno powinnaś skrupulatnie zbierac dowody jego winy.Jesli udowodnisz mu ja w sądzie będzie placil alimenty nie tylko na dziecko ale i na ciebie.Myślę,ze to ważne,weż dobrego prawnika to pusci go w skarpetkach pozdrawiam gasia



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: bea0505   Data: 2009-01-09, 11:07:46               Odpowiedz

            Olgo podoba mi sie twoja przemiana ,twoje podejście do sytuacji ,pisałam wiele razy wcześniej ze ja bym nie umiała wybaczyć ty wybaczyłaś ,uwierzyłaś ,nadstawiłaś drugiego policzka a i tak zostałaś ,,opluta,, już pisałam wcześniej co nas nie zabije to nas wzmocni ,takie ciosy w samo serce kształtują charakter człowieka,podniosłaś sie z kolan jesteś teraz wielka ,nie skomlesz nie prosisz o miłośc to mi sie podoba tak bedziesz szanowana a nie błagajaca ,jestem pewna ze wszystko ci sie ułoży ,może beda czasami wracac zmory i usiądziesz sobie sama w kąciku pochlipiesz a potem znów sie wyprostujesz i dalej bedziesz isc przez życie z podniesioną głowa -zrobiłaś bardzo wiele dla tego człowieka ,chciałaś ratować małżeństwo ,z twojej strony nie masz sobie nic do zarzucenia ,cieszę sie ze oczy ci sie szerzej otworzyły teraz to doda ci siły wiem to sama też przecież zostałam kiedys z malutkim dzieckiem ,wiedząc ze mam byc dla niego i matką i ojcem rosłam w siłę ,tak mysle i bedzie w twoim przypadku .bądz silna ,życzę dużo siły i wiary w siebie ,wiary!!! teraz musisz myslec bardzo ,,trzeżwo ,alimenty ,i tym podobne sprawy i nie lituj sie nad nim i jego biednym losem sam sobie taki zgotował(twój mąz) sam wybrał więc to nie twoje zmartwienie ty teraz myśl o dobru dziecka i nie lituj sie nad ,,mężem,, w tych sprawach ! powodzenia głowa i pierś do góry!:)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Olga   Data: 2009-01-10, 14:10:37               Odpowiedz

            Kochana beo!Dziękuję Ci za te słowa,jesteś mądrą kobietą.Masz rację,zrobiłam dla niego wszystko,ale on tego nie chciał.Boli bardzo kiedy ktoś odrzuca naszą miłość,zwłaszcza po tylu latach.On szuka zrozumienia,niestety nigdzie go nie znajduje.Bo ile można się zakochiwać i porzucać swoje dzieci.Życie mu zapłaci.Ja jestem skołowana trochę,muszę zmienić swoje życie o 180 stopni,ale dam radę.Mam wokoło samych cudownych ludzi,jego siostry,rodziców,moich rodziców,mam wsparcie.On nie ma nikogo.Ale to jego problem.Mój książe gdzieś gdzieś tam czeka,albo całkiem blisko!Dziękuję WAM!Pozdrawiam!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2009-01-15, 13:18:09               Odpowiedz

            Witaj Olgo

            Jak się czujesz? Wiem, że radzisz sobie dzielnie i mam nadzieję, że juz się uspokoiłaś (kiedy mój mąż się wyprowadził na kilka dni (wtedy kiedy było źle) ze zdziwieniem stwierdziłam, że to czego tak bardzo się bałam okazało się najlepszym rozwiazaniem - i ta wielka ulga, że nie muszę patrzeć jak wzdycha do innej...).
            Mam nadzieję, że pobyt z kochającymi Was bliskimi pomaga przetwać najgorszy czas. Jak radzi sobie z tą sytuacją twój syn (Ty miałas czas przyzwyczaić się do "szokującej" rzeczywistości, on dopiero teraz to odchorowuje.
            Myślę o Was ciągle, wszystko bedzie dobrze, trzymaj się



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-01-15, 13:46:40               Odpowiedz

            Kaja a jak u ciebie?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2009-01-15, 15:37:44               Odpowiedz

            Witaj Jean Grey

            U mnie wszystko w porządku. Wracamy do równowagi, chyba nawet zapominamy o wszystkim. Oczywiście wraca nieznośne i trudne do opanowania uczucie żalu, wtedy ryczę jak głupia jakby to stało się wczoraj; wracam do najgorszych chwil i nie mogę pogodziś się z tym, że to wszystko zrobil mi człowiek któremu bezgranicznie ufałam. On wtedy po raz setny przeprasza, ja uświadamiam mu ile zniosłam i dziwie się jak mogłam to znieść... Potem znowu przez jakis czas jest ok - jak rok temu, przed tym wszystkim...

            Sporo rozmawialiśmy, to było bardzo trudne dla mnie i dla niego. Na siłę szukałam w tym mojej winy - on do tej pory nie potrafi wskazać jakiegokolwiek związku tego co się stało z naszym wspólnym życiem. Jak się okazało wiele rzeczy ktore tu opisywałam zupełnie inaczej wyglądają z jego perspektywy (oczywiście teraz kiedy okres fatalnego zauroczenia minął). Wszystko co się stało tłumaczyłam sobie jako efekt odkrycia kogoś i czegoś niesamowitego, dla czego warto wszystko poświęcić. Zazdrościłam mu nawet, że poznał takie uczucia. W rzeczywistości nie mógł odnaleźć się w tym wszystkim, nie chcial przyznać się do błedu przed samym sobą, a ona miała na tyle silną osobowość, że potrafiła to wykorzystać. Teraz kiedy wiem jak do tego doszło, wiem, że mój mąż jest poprostu naiwnym, słabym facetem. Każdemu pewnie spodobałoby się, że ktoś przez wiele tygodni go adoruje, jest wdzięczny za pomoc, docenia jego pracę, wmawia mu jaki jest niesamowity itd... Wysyła miłe - nie powiedział ciepłe sms-y na które tylko w taki sam sposób można było odpowiedzieć. I spodobało mu się..., zapomniał się, nie wiedział jak wybrnąć, a ona zbyt dobrze wiedziała czego chce. Ucieczką przed wyrzutami było schowanie mnie gdzieś daleko.

            On sam nie wie czemu do tego doszło, to że wmawial mi jak bardzo mu ze mną źle to była ucieczka i obrona swojej racji. On nie potrafi przegrywać i nie umie przyznawać się do błędu. Więc musiał w to brnąć przekonany, że skoro zrobił to co zrobił to musi ponieść konsekwencje.

            Ja sama staram się nie przeżywać tego ciągle na nowo i nie wmawiać mu, że musiało coś być z nami nie tak skoro do tego doszło. Po rozmowie z psychologiem mielismy zastanowić się czy jest coś co nam przeszkadzało w naszym związku i nic takiego nie znaleźliśmy. Zastanawiam się czy wszystko już sobie wyjaśniliśmy, czy możemy bezpiecznie zamknąć ten okropny rozdzial naszej historii. Widzę jak bardzo mu zalezy na tym aby było dobrze. Myślę, że czeka nas przynajmniej jeszcze jedna poważna rozmowa - nasze oczekiwania w stosunku do drugiej osoby i reguły wspólnego życia. Jeszcze rok temu wymyslanie reguł uznałabym za absurd i coś zupełnie niepotzrebnego. Teraz jednak, po tym jak mnie potraktował musi wiedzieć, że nigdy więcej nie pozwolę się skrzywdzić i za najmniejszy błąd zapłaci on.
            Ja podobnie jak Olga jestem po tym wszystkim dużo mądrzejsza. Wiem, że w zyciu niczego nie mozna być pewnym. Myslę, że już nigdy nic nie rozbije mojego świata na kawałki tak jak on to zrobił pół roku temu. Może wszsytko w zyciu ma jakiś sens. Ja już teraz wiem, że muszę liczyć na siebie i wiem, że będę potrafiła opiekować sie córeczką sama jeśli bedzie to konieczne. Jej milość jest dla mnie źródłem wielkiej siły. I mój mąż też to widzi i wcale nie ma pewności czy będę umiała mu wybaczyć i chciała z nim po tym wszystkim być.
            Chcę wierzyć, że bedzie dobrze - nawet jeśli za jakiś czas zostanę jak Olga sama z dzieckiem. Nie boje się jej powrotu, Staram się nie zatruwać nienawiścią do niej. Całe szczęście nie mieszka w tym samym mieście i jest nadzieja, że nigdy jej "na zywo" nie zobaczę.
            Dosyć udręczania się - chcę znowu zacząć żyć normalnie



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-01-15, 22:24:12               Odpowiedz

            Wiesz Kaja, to co się stało to niestety dość częste ryzyko wyjazdów zagranicznych. W dodatku jeśli wcześniej były jeszcze jakieś lekkie poluźnienia (jak piszesz w pierwszym poście ,postawiliście siebie na dalszy plan przy wychowywaniu córki) wystarczy później pierwszy lepszy Jonas albo Aguillera, pragnący wziąść sobie człowieka na własność (no bo związkiem i miłością tegoż nie można nazwać - prędzej kiepskim dowartościowaniem się /wykorzystaniem).
            Szukanie w sobie winy jest najczęstszym błędem - z resztą później to może przerodzić się we frustrację i zawiść, bo nie odnajdujesz w sobie blędów a byłaś wierna ,dobra i kochana przez cały związek. Jednak za zdradę winę ponosi tylko ten niewierny. Natomiast zdradzony jest czysty ( no chyba, że drze sie wprost " znajdź sobie kochanka/babę do seksu!" Co jest wyjątkowo żałosne i jednoznacznie świadczy o braku jakichkolwiek wiezi). Za problemy w zwiazku winę ponoszą oboje, czasami jedna strona bardziej, może nawet to się stać przyczyną zdrady, lecz za sam czyn winny jest tylko czyniący.
            Myśle, że jeszcze poczucie bezpieczeństwa nie zostało odbudowane, boisz sie ponownie swojemu ukochanemu (nie cierpię słowa "mąż" ,"żona" one są takie sztywne ,oficjalne : D) zaufać w pełni, z resztą bycie pewnym kogoś to ułuda. Sama z resztą to zrozumiałaś - niczego nie można być pewnym, jednak zaufanie to co innego ,ufamy komuś, wierzymy że ktoś nas nie skrzywdzi ,będzie przy nas w trudnych chwilach - to znaczy że widzimy w tym drugim człowieku żywą i czującą istotę. Kiedy jesteśmy pewni kogoś to widzimy pomnik.
            Jednak on zachowuje się bardzo na plus, na pewno szczerze żałuje, skoro cie przeprasza po raz setny i cały czas przyjmuje na siebie ciosy. Pomyśl że ten stary związek się już skończył, a teraz zaczynacie od początku, on dzielnie buduje fundamenty waszej nowej miłości, chce aby znów było tak jak dawniej. Być może i to go czegos nauczyło, prawdziwej miłości ,która jest między wami, że panienka, która nieustannie się podlizuje i jest bezkrytyczna w stosunku do niego ignorując przy tym fakt że on ma rodzinę to nie musi być wcale tak zapatrzona jak mu sie wydaje ,może być oszustką, której zależy na portfelu i bezpieczeństwie materialnym. Widzisz zmianę w jego zachowaniu, juz nie jest uparty, potrafi rezygnować i być pokorny, skruszony oraz przyznać się do błędu, ze słabego i naiwnego faceta być może przemieni się wkrótce w dojrzałego mężczyznę.
            Kochankowie chyba czytają tą samą książkę ,bo zawsze czy to zdradza mąż czy żona to ta osoba na boku potrafi tak sie podlizać, że oni czują świergot, obok w końcu jest już wieloletni małżonek, który widzi wady i zalety, więc taki bezkrytyczny nie jest a na dodatek sam do ideałów nie należy. Wyrzuty sumienia mogą przyjść niestety za późno.
            Twoja wizja że to niby była wielka romantyczna miłość wzięła się z jego wcześniejszych słów. Może chciał celowo abyś go znienawidziła za to co zrobił, bo w głębi duszy czuł jednak że zrobił duże zło, mężczyźni często robią rzeczy, które jak wydaje im się ,są najlepsze dla wszystkich lub dla wszystkich i dla nich samych. Kobiety natomiast łatwo wierzą w słowa. Te najbardziej emocjonalne potrafią w nich głęboko zostać.
            Jeszcze jeśli chodzi o rozmowy - przyda mu sie ostrzezenie ,że nie wiesz kiedy raz na zawsze sobie z tym poradzisz i możesz czasami do tego wracać. Wtedy niech on będzie cierpliwy i okazywał ci dużo ciepła bo tego bardzo potrzebujesz. Myślałaś o jakieś terapii natury duchowej lub szamańskiej lub po prostu o inteligencji emocjonalnie? książek na ten temat jest pęłno, to by pomogło ci się oczyścić z destruktywnych emocji. Jedną z takich metod jest dziennik emocjonalny. Za kazdym razem gdy łapie cię handra piszesz na kartce 1) emocję którą w danej chwili odczuwasz 2) Co jest źródłem tej emocji 3) Co możesz zrobić żeby było ci lepiej. Poza tym przytulaj się jak najczęściej do ukochanego mocno, pogłaszcz mu plecy, popatrz mu w oczy przez chwilę, pomyśl wtedy że i on również cierpi i żałuje tego co zrobił. Życzę dużo szczęścia ,wytrwałości w uwalnianiu się od złej energii i udanych nocy intymnych ^_~



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: Jean Grey   Data: 2009-01-26, 05:45:41               Odpowiedz

      Dziewczyny co tam u was?
      Macie jakieś wieści co u Lili?



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: syrian   Data: 2009-01-26, 15:09:05               Odpowiedz

        Chciałabym napisać,że wszystko wraca do normy,ale chyba do końca nie wróci już nigdy.Raz jest lepiej raz gorzej,ale ta chol... niepewnosć i watpliwosci wracają jak bumerang.Ja nie widziałam czulych esemesów i zdjęć tak jak Kaja ,ale i tak jest mi ciężko.Mogę sobie natomiast wyobrazić co czuje Kaja ,która oprócz wiedzy ma przed oczami namacalne dowody zdrady.Kaju chylę czoła przed Twoją siłą i detarminacją.Co u Ciebie J.G? Leczysz zranione serce?Pozdrawiam syrian



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Jean Grey   Data: 2009-01-26, 16:17:22               Odpowiedz

          No masz ten komfort faktycznie że nie widziałas tego na własne oczy i nie wryło Ci się w pamięć. A co mąż robi? jakąś terapię wysunął? Wiesz, pomaga w takiej chwili spisanie sobie emocji na karteczce w punktach
          - co czujesz?
          - co powoduje to uczucie?
          - co mogłabyś zrobić dla siebie żeby było Ci lepiej?

          Kaja faktycznie dużo przetrwała, ja bym bankowo nie potrafiła, po prostu mam taki charakter ze łatwiej rezygnuję niż walczę, a emocje prędzej by mnie paraliżowały niż determinowały do walki. Może to zasada jujitsu wryła mi się w pamięć "Ustąp aby zwyciężyć, burza łamie drzewa, a trzciną tylko kołysze"? hehe

          Jeśli chodzi o mojego kochanego to sama nie wiem czy w ogóle bym chciała z nim być w związku. Czasami jak nieodzywa się do mnie pare dni na gg to ryczę jak idiotka i bardzo za nim tęsknię...ale...własnie jest to ale. Jestem ogólnie zrażona do związków.
          może to szereg historii które przeczytałam (m.in. wasze) i tego co u mnie w domu zachodziło. Ostatnio czytałam taką - facet po 40, szczęśliwy ,dobra żona gotuje pyszne obiadki i podobna córka, nagle zakochuje się w koleżance córki (17 lat) i rzuca dla niej całą rodzinę nazywając czystą fascynację seksualną młodym ciałem (bo na tym opierało się to jego zakochanie a później i związek - dziewczynę przecież znał tylko z widzenia) "prawdziwą miłością". Ciekawe co czuł do żony kiedy za nią wychodził? Ludzie są beznadziejni. To mi trochę pomaga np jak byłabym ze swoim to za pare lat mógłby się tak diametralnie zmienić że stałby się zwyczajnie podłym egoistą (a może każdy to gdzieś ma tylko podczas miłości ślepniemy i nie widzimy kilku cech) z resztą trzeźwo na niego patrzę i daleka jestem od idealizacji jego osoby.
          No i jeszcze jeden punkt - gdyby miał być ze mną to by zdradził swoją obecną dziewczynę,a to by znaczyło że nie moge mu do konca zaufać i ogólnie niejest taki dobry jak mi sie wydawało. A poza tym musiałabym mieć mentalność pindoliny żeby pchać się do związków :)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2009-01-26, 16:57:21               Odpowiedz

            Według mnie terapia małżeńska działa wtedy gdy ludzie z jakiegoś powodu nie potrafią lub nie chca ze soba rozmawiać.My teraz bardzo wiele rozmawiamy przegadujac tak naprawdę kilka ostatnich lat przez które żyliśmy obok siebie.Mój maż twierdzi,ze zawsze mnie kochał,ale nie był pewny moich uczuć.Jak chyba prawie każdy na tym forum ja rowniez mam swoj problem,o ktorym nie potrafiłam rozmawiać nawet z nim najbliższą mi osobą.Patrząc na to z pewnej perspektywy widzę ,ze faktycznie przynajmniej kilka razy próbował wyciągnąć ze mnie co mnie zżera.Niestety bez efektu.Wykombinawał wiec sobie,że pewnie go juz nie kocham,nie zależy mi ,kogoś mam itp dalszy ciąg znasz,pojawiła sie ona też na swój sposób nieszczęśliwa,współczująca i mocno zainteresowana.Jak jest teraz?on na pewno czuje się winny,ale nie przeprasza mnie miliony razy jak maż Kai.Ja też nie oczekuję od niego,zeby codziennie posypywał głowe popiołem,bo wiem,że to co się stało nie jest wyłącznie jego winą zwłaszcza że ja też nie byłam zawsze święta.Paradoksalnie ta cala sytuacja zbliżyła nas do siebie chociaż nie przeczę,że są i ku...trudne chwile.Mam nadzieję że to co się stało nie zniszczy nas bo po tym wszystkim,wiem że cały czas bardzo go kocham i czuję sie kochana,a seks nigdy nie był lepszy...J.G.mam nadzieję,że Twoje sprawy wyprostuja się i ułożą się tak jak chcesz.Wierzę,że nasze historie mogą dołować i podkopać wiarę w milość,ale uwierz mi,czasami zdarzają się szczęśliwe zakończenia czego wszystkim nam życzę,pozdrawiam syrian



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-01-26, 20:16:30               Odpowiedz

            Spokojnie, wierzę :) tylko takie pytanie czasami mi wchodzi do głowy, który mnie nigdy nie skrzywdzi, czy warto zbudować związek skoro nie znam całkowicie mojego partnera? chociaż podobno tajemnice są seksowne, ale wolę zeby takich typu zdrada, romans ,nie było, chociaz zobaczę co mi przeznaczenie przyniesie.
            muszę się wreszcie nauczyć I-ching albo innych metod wróżenia hihi
            Bo problem nie w tym że miłości ,przyjaźni nie ma , problem jest w ludziach i ich zawładnięciu przez swoje ego oraz coraz powszechniejszym brakiem moralności ,empatii i współczucia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2009-01-30, 19:27:45               Odpowiedz

            Czesć dziewczyny,Olga,Kaja nie odzywacie sie już jakiś czas.Co u was słychać?Kaju jak sobie radzisz z demonami?Wychodzisz na prostą?Pytam o to dlatego że u mnie huśtawka emocjonalna trwa w najlepsze i wtedy przypomina mi się wpis Olgi o żalu,który zabija.Jak znowu wierzyc,jak po raz kolejny zaufać,czy to w ogole jest możliwe?Kaju jestem ciekawa,czy ta kobieta już wróciła czy Ty potrafisz ufać i wierzyc swojemu mężowi,jak sobie z tym radzisz.Olga co u Ciebie?jak układaja sie twoje sprawy,często o Was myślę mając nadzieję że może poskładamy swoje życie i może kiedyś znowu będziemy szczęśliwe,pozdrawiam serdecznie odezwijcie się syrian



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-01-30, 20:10:05               Odpowiedz

            Hej syrian.
            To chyba będzie tak że juz na stałe zadra będzie w Tobie, z czasem po prostu nauczysz sie z tym żyć, chyba że stanie się coś co zmieni wasze dotychczasowe życie i na nowo zbliżycie się do siebie,a wasz związek się odbuduje z ruin. Jakiś wyjazd, oglądanie zdjęć z dziecmi jak były małe albo okres narzeczeństwa.
            Huśtawka to normalka w takiej sytuacji, chociaż może to jest tak że Ty teraz czujesz to co mąż kiedyś czuł.Taki paradoks, który was łączy w jakiś sposób. Z resztą mówiłaś że jakiś mur był już między wami, więc może ten rozdział wreszcie się zamknie i otworzy ten nowy piękny?
            pół roku to za krótko by dojść do siebie po takim ciosie, Twoje reakcje są naprawdę normalne. Twój mąż chyba sie stara z tego co piszesz, może to jakaś obawa że tamta wróci z tego powodu ze razem pracują?
            Powiedz sobie dzisiaj do lustra przed snem - "jestem piekna mądra, kocham męża, a on mnie kocha" ^_^



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: CZARNA782008   Data: 2009-01-30, 22:33:21               Odpowiedz

      w zyciu tak naprawde niewiemy co nas czeka ja tez zostalam zdradzona mam 3letniego syna niewiem czy znow niebede zdradzana czas pokaze czy dalam szanse mezowi i niebedetego zalowac



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: syrian   Data: 2009-01-30, 23:05:13               Odpowiedz

        Droga J.G mój optymizm z przed kilku dni był chyba na wyrost.On nie moze zrozumiec ,ze ja nie ufam mu do końca (zobaczył jak przeglądam jego komórkę)i wściekł sie bardzo.Powiedział mi ,że nie pozwoli zrobic z siebie kata i ,że ja robię z siebie ofiarę.Ja sądzę ,że moje uczucia są normalne i że trzeba dużo czasu aby coś udało się odbudować.Strasznie się o to pokłóciliśmy,naprawdę nie wiem co przyniesie jutro i bardzo się tego boję,wielkie dzięki za slowa wsparcia pozdro syrian



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Jean Grey   Data: 2009-01-31, 07:18:52               Odpowiedz

          Może terapia albo tak jak u Kaji wizyta u psychologa?
          albo zaproś go na forum to sobie pogadamy ;D



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-02-02, 14:57:45               Odpowiedz

            Natychmiast wzywam syrian do szeregu bojowego i zdania relacji! xD
            Jak było przez pare dni? Coś się wyjaśniło? czy są to tzw. ciche dni?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2009-02-02, 19:11:32               Odpowiedz

            Kochana,dzięki za pamięć ,jest naprawdę bardzo różnie.Chodzę na terapie,ale sama ,on twierdzi,że terapii nie potrzebuje.Jestem na etapie Olgi i jej postu(en żal mnie zabija)rozwala mne to że nie ufam i mam problem,żeby wybaczyć.Jak mam to zrobić? jak zapomnieć,jak znowu zaufać?Mam czasami straszne doły i wtedy wydaje mi się ,ze to po prostu nie ma sensu,potem jest znowu lepiej i wtedy sądzę że wszystko się poukłada.Jego wkurza głównie to że chodzę czasem ze skwaszoną miną i że mu nie wierzę.Powiedział ,że nie chce i nie może być z kimś kto mu nie ufa.I tak w kółko,Co robić masz jakiś pomysł? J.G nie wiesz co u Kai i Olgi,milczą nie wiem czy to dobrze mam nadzieję że wszystko o.k.Buziaki syrian



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2009-02-02, 19:35:05               Odpowiedz

            Witajcie Dziewczyny

            U mnie wszystko w porządku. Żyjemy chyba nawet lepiej niz kiedyś i wszystko byłoby cudownie gdyby nie....

            Ciągle jeszcze to wszystko wraca, ale nie ukrywam się ze swoim smutkiem - co więcej dokładnie opisuję to co czuję, z czym nie moge się pogodzić. Jest trochę gorzej jesli o to co się stało i o Nią pytam. On twierdzi, że zapomina i nie potrafi mi odpowiedzić (moim zdaniem pytanie jaka ona jest i co w niej lubiłeś/kochałeś nie jest bardzo trudne. ale on milczy i to doprowadza mnie do szału). Twierdzi, że sam sobie nie potrafi odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak postapił. Chyba o nas zapomniał mimo, że prawie codziennie rozmawialiśmy, nie umiał przyznac się do błędu... Nie powiem, żeby satysfakcjonowały mnie te rozmowy, ale chyba na nic więcej nie mogę liczyć.
            Na szczęscie takie trudne chwile zdarzają się coraz rzadziej. O wielu sprawach mówiliśmy i wiele sie wyjaśniło. Już nie zazdroszczę mu odkrycia czegoś najważniejszego w życiu - bo tego nie odkrył.
            Syrian - nie koncentruj się na tym co boli staraj się cieszyc tym co dobre. Pielęgnowanie w sobie żalu utrudnia wszystko. Ja też doskonale rozumiałam Olgę - nawet zastanawiałam się czy nie poprosić swojego faceta żeby przeczytal tamten wątek. Ale potem doszłam do wniosku, że skoro zdecydowałam sie być z Nim to muszę wierzyć, że to ma sens - inaczej szkoda czasu. On na szczęście gotowy jest wiele poświęcić, aby udowodnić mi, że mnie kocha i bardzo chce abyśmy przez to przeszli i byli szczęśliwi.
            Również Tobie zyczę, abys doczekała się takiej przemiany u swojego faceta
            pozdrawiam
            Kaja



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-02-03, 08:34:30               Odpowiedz

            Syrian - jak nie chce i nie może być z kimś kto mu nie ufa to czemu jest dalej z Tobą? Chce grożeniem wpłynąć na Ciebie? Mówiłaś że twój mąż ma gadane i nie łatwo go pobić argumentami, wiec to jakaś manipulacja z jego strony? Nie mówisz mi szczegółowo jakie rozmowy prowadzicie, jak one wyglądają. Z jednej strony go rozumiem ,musisz zaufać ponownie żeby zacząć od początku ,bez tego ani rusz, a z drugiej rozumiem Ciebie, bo jednak kolec ze zdrady tkwi dosyć długo. Nie wiem czym ta metoda samoobrony jest spowodowana, z tego co widzę wasi faceci myślą że najlepiej byłoby o wszystkim zapomnieć i żyć dalej. Trochę to nierealne. hmmm może przytulajcie się częściej i dłużej żeby to napięcie rozładować?
            Przedewszystkim przymij postawę że będzie chciał to i tak będzie się z nią spotykał ,niezależnie od wszystkiego i przeglądanie komórek na nic Ci się zda.

            Kaja - to chyba była zwykła jego próżność ,a później takie mamrotanie jej itp. typu jaka ona biedna no i jeszcze samotność do tego doszła. Wtedy człowiekowi może odwalić, jak niejest zbyt silny. Nie usprawiedliwiam go i potępiam to co zrobił ,ale pomyśl sobie - jesteś na półrocznym kontrakcie ,z dala od domu ,tęsknisz ,nagle zaczyna Cię adorować jakiś młody facet - łechta próżnosć i trudno się oprzeć prawda? Ego to niestety problem wielu ludzi i głównie mężczyzn. No i co by nie było to nasza światła zachodnia cywilizacja nas tak zepsuła.
            Jednak takie rozmowy typu "co w niej lubiłeś/kochałeś" nie będą miały sensu, sama mówiłaś że on uparty to pewnie nie przyzna się że połechtała mu ego, adorując go albo czuł się samotny.
            Nie warto cały czas żyć przeszłością i w końcu będziesz musiała to odkreślić grubą czarną kreską. Drążenie nie ma sensu ,z resztą może Cię tylko dodatkowo zranić.

            Życzę wam szcześcia i jak najwiecej optymizmu. Pamiętajcie, że wiara czyni cuda.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: olga291   Data: 2009-02-04, 21:25:02               Odpowiedz

            Cześć dziewczyny!Dawno nie pisałam,ale nie miałam dostepu do neta.Co u mnie?Żyję.To chyba najważniejsze.Mija dzien za dniem i powoli przyzwyczajam się do myśli,że to definitywny koniec mojego małżenstwa.On nie odzywa się od miesiąca,wynają sobie z nią mieszkanie i sobie żyje.Żyją w trójkę,bo jest jeszcze jej córka.Dzisiaj wiem,że przez te trzy miesiące oni cały czas mieli kontakt,on wkładał
            inną karte do tel.W komputerze znalazłam całe mnóstwo jej zdjęć,które ona słała mu na tel.a on zgrywał sobie je do komputera.Dopiero teraz wychodzi mnóstwo faktów,które cholernie bolą.Kłamał mnie,oszukiwał,udawał,grał.Nie wiem z kim żyłam.Cała rodzina,przyjaciele odwrócili się od niego,na dzień dzisiejszy ma tylko ją i jej dziecko.Może mu to wystarczy do życia,nie wiem,ale to juz nie moja sprawa.Dla mnie on nie żyje,człowiek którego kochałam umarł.Nie interesuje się naszym losem,pławi się w swoim szczęściu.Na łzach moich,naszego syna,swoich rodziców którzy gasną w oczach,zbudował swoje szczęście.Trudno się z tym pogodzić.Wczoraj był u swojej mamy(ojciec powiedzial,że nie ma syna)i powiedział,że przeklina dzień w ktorym sie urodził.Myślę że psychika mu siada,a po miesiącu "legalnej"milości,emocje powoli opadają i docierają do niego skutki jego postepowania.Syn nie chce się z nim spotykac,na obrazkach u psychologa nie ma taty w ogóle,wyrzucił go z pamięci.A w związku z tym,że ja kategorycznie zabroniłam mu zabierać syna do ich gniazdka(nie wiem gdzie to jest,bo nie chce nikomu powiedziec,a syn boi sie ze tata zabierze go do tej pani)on nie ma pomysłu gdzie go zabrac i wcale o to nie zabiega.Psycholog powiedziała,że mężczyzna który zostawia swoje dzieci dla innej kobiety,nie kocha swoich dzieci.A mój mąż zostawił juz drugie swoje dziecko i "poszedł"na cudze.Ja kończę pisać wniosek rozwodowy i myslę że pod koniec lutego uda mi się złożyc go do sądu.Ja i moja pani adwokat,mamy zamiar puscic go bez skarpetek.Za to,jak z nami postapił.Pozdrawiam wszystkie dziewczyny,niedlugo się odezwę znowu!





          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-02-05, 08:36:59               Odpowiedz

            Olguś, gdybym miała możliwość to bym Cię uściskała.
            Ale może wystarczy że powiem abyś nie traciła nadziei, masz syna i przyjaciół, którzy za Tobą stoją murem.
            Szkoda że Twój oby-jak-najszybciej-eks nie pokazał swojej prawdziwej twarzy kilka lat wcześniej. Niestety lepiej nie być z rozwodnikami którzy porzucają swoje dzieci bo prędzej czy później nas też mogą porzucić. Skoro on lubi sobie tak wymieniać to znaczy, że ma problem ze sobą.
            Pomyśl teraz że nie bedziesz juz z wiarołomnym małżonkiem, nie szanującym Cię ,okłamującym. Samotność w takiej chwili jest lepsza ,jaki on by dał przykład swojemu synowi?
            Zadbaj teraz o siebie, mąż Ci już nie kradnie czasu, więc masz o wiele więcej rozrywek ;> Niestety to jeszcze nie będzie koniec Twojej udręki, ból będzie jeszcze trawił długo, jednak taki obrót sprawy działa oczyszczająco, więc oby udało Ci sie zamknąć przeszłość jak najszybciej. I nie pielęgnuj w sobie nienawiści, Twój mąż okazał się dla Ciebie obcym ,ale nienawiść przedewszystkim Ciebie skrzywdzi.

            A co myślicie o tym jak facet po miesiącu związku zaczyna planować oświadczyny i ślub, ale za kilka lat? (ostatnio zobaczyłam coś takiego na opisie gg "mojego"- daty za kilka lat i dopisek "ważne daty", heh. Mam już dość siebie, powinnam przestać sobie robić nadzieję i durne marzenia, że kiedyś będziemy razem a nic nie robię żeby to przerwać.)

            Pozdrawiam was gorąco i życzę zeby dla was nastało więcej słonecznych dni



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: olga291   Data: 2009-02-05, 11:26:49               Odpowiedz

            Kochana J.G,dziękuję za Twoje słowa!W głowie mam totalny chaos.Żal przeplata się ze złością,to znowu czuję ulgę,że już wszystko jasne.Mam chwile,że wstępuje we mnie wiara i optymizm,by na drugi dzień miec doła.Boję się rozwodu,samej rozprawy.Tego,że bedę musiała go oglądać,tego co usłyszę.Wolałabym nigdy go już nie oglądać.Nie wiem co życie przyniesie,boję się samotności,nigdy nie byłam sama,a teraz z dnia na dzien zostałam.Wszyscy mówią,że ułożę sobie zycie,ale ja na mysl o milości,zakochaniu czuję wstręt.Kojarzy mi się z pier.....m mojego męża.Trochę boję się życia.Mam chłopowstręt ha ha.Aby do lata i do urlopu.A na urlopie Francja.Złapałam sie tej myśli,to moja ładowarka.Wierzę że bedzie dobrze,mam nadzieję,że limit mojego cierpienia wyczerpany.Pozdrawiam!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-02-05, 13:03:35               Odpowiedz

            Boisz się samotności właśnie dlatego że nigdy nie byłaś samotna. Ot przyzwyczajenie, a teraz czeka Cię nowość więc reagujesz strachem jak na każdą zmianę.
            Podobno nie ma wydarzeń dobrych i złych, my im taką czy inną rangę przypisujemy, a to są tylko wydarzenia.
            Domyślam się czemu boisz się spotkać z mężem - emocje są jeszcze świeże, całkowicie nie uwolniłaś się od jego widma, dodatkowo on może w sądzie takie krętactwa odprawiać, że już ciarki przechodza po plecach(patrz topic Amur "zdrada i jej skutki"). Ale Ty masz jeszcze syna, on jest z Tobą, wiec cokolwiek powie Twój w-przyszłości-eks utwierdzi Cię tylko w tym jaki on jest naprawdę.
            Francja? uważaj na francuzów, oni podobno sie nie myją (wolą się skrapiać wodą toaletową) xDDD
            też miałam kiedys chłopowstręt ale mi przeszło ;P jednak ja jeszcze w młodym wieku i kiedyś znowu może mnie dopaść xD
            Pozdrawiam gorąco



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-31, 17:20:56               Odpowiedz

            zazdroszczę



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: kasiarusjan   Data: 2009-02-05, 14:02:41               Odpowiedz

      Witajce Dziewczyny,

      Wlasnie jestem po lekturze i ....coz ( przepraszam nie mam polskich znakow). Jestem w bardzo podobnej sytuacji tak naprawde do kazdej z waz pisze o Oli,Kaji,Gasi.
      w poniedzialek ide do terapeuty moze on cos pomoze. Moj wniosek jest taki ,ze tkwie w toksycznym zwiazku. Jestem po lekturze tz madrych ksiazek,ktore mowia aby dac szane tylko ktora i ile czasu. Spotykam sie z obojetnoscia i ciaglym obinianem ze zdrada to moja wina.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: kasiarusjan   Data: 2009-02-05, 14:09:35               Odpowiedz

      Dziewczyny, Generalnie trzymam za nas wszystkie kciuki.
      mysle ze kazda z nas zaluguje na milosc,szacuek. Ciesze sie ze jedym sie udaje odbudowac ,niestety innym nie.
      Przyszlosc nalezy do nas. Do Oli ja tez mam w tym roku komunie corki i bardzo trudno przychodzi podjac mi decyzje. Dla mnie jestes wielka. Tak trzymaj.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: Jean Grey   Data: 2009-02-17, 06:49:15               Odpowiedz

      Dziewczyny co u was?



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: olga291   Data: 2009-02-17, 10:41:55               Odpowiedz

        Cześć J.G! Od jakiegoś czasu zbieram się,żeby coś napisać,ale że wątek się troche zakopał,to nie wiedziałam,czy ktoś to jeszcze będzie czytał.Ale przecież jesteś Ty-dobry duszku,zawsze służący radą.U mnie sytuacja wygląda następująco:mieszkamy sobie z synem u moich rodziców i jest nam dobrze.Wszyscy otoczyli nas opieką,wsparciem i miłością.Również ze strony jego rodziny.Jeśli chodzi o mojego męza,to żyje swoim życiem,wynają z kochanką mieszkanie i mieszkają sobie w trójkę(z jej sześcioletnią córką).Nami zupelnie się nie interesuje,w ogóle nie kontaktuje się z synem,nie dzwoni do niego,nie zabiera go,przez dwa miesiące przysłal 250zł!!!Nie kontaktuje się z rodzicami,siostrami,znikł z naszego życia.Nie poznaję w tym człowieku tamtego mężczyzny który był moim mężem,ojcem naszego syna.To jakaś kanalia wyprana z uczuć,odpowiedzialności.Syn bardzo go kochał,a on widocznie go nie,porzucił go jak niechcianą zabawkę.Teraz ma pod swoim dachem dziecko innego męzczyzny i chyba jest mu dobrze,czuje sie wolnym ptakiem,kawalerem bez zobowiązań.Ja czuję sie dobrze,może zbyt dobrze jak na ta sytuację...Od początku chodzę do psychologa,trafiłam na wspaniałą kobietę i myslę że dzięki temu tak szybko dźwignęłam sie z kolan.Dla mnie on nie istnieje,człowiek z którym żyłam umarł.Nie wiem co sie stało,ale nie czuję do niego ani miłości,ani nienawiści,zupełna obojetność.Jest żalosny,wstydzę się,że byl moim męzem.Ja zdążyłam już polubic swoje nowe życie,jestem spokojna,staram się nie myśleć o nim i nawet mi sie to udaje.Myślę,że tak miało być,taka wola boska.I chyba nie oddała bym juz swojej wolności.Nie zamykam się w domu,wychodze ze znajomymi,dziecko mam juz duże,ja wciąż młoda he he.On tak bardzo mnie wykończył przez ostatnie miesiące,że teraz ten spokoj jest dla mnie bardzo błogi.Wiem że cały czas mnie oszukiwał,grał,udawał kłamał.Teraz mam spokój.Szkoda mi tylko syna,który w ogóle nie wspomina o tacie,ale wiem że tęskni.Ale co ja poradzę. Syn kiedyś zrozumie i sam mu podziękuje.Może jeszcze się to ułoży,on się ocknie i przypomni sobie o synu.Liczę na to,bo chcę żeby mój synus był szczęsliwy.Pozdrawiam-OLGA



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: kelnerka   Data: 2009-02-17, 12:51:14               Odpowiedz

      bardzo CI współczuję trudna sytuacja,jesteś wspaniałą matką kochasz i dbasz o swoje dziecko,tak pozytywnie wyrażasz się o swoim mężu a tu taka straszna wiadomość.Ja też mam wieloletni staż małżeństwa i bywało różnie a nieraz bardzo żle alkoholizm męża nieraz przytłaczał a u ciebie zdrada myślę że obie mamy problem i to wielki.
      Dużo czytam porad psychologicznych i doszłam do wniosku że jestem kobietą która w ziązku za bardzo kocha i wybacza zauważyłam że kobiety które nie mają takich cech jak ja o wiele więcej osiągają w relacjach partnerskich one umieją bez problemu zakończyć związek jak im się chłopak znudzi przypuszczam że chodzi im tylko o seks a może mężczyżni lubią być rzucani i bardziej kochają takie wredne kobiety.Ale ja znam swoją wartość i nawet jeśli zostanę sama z dzieckiem i rozejdziemy się to dam sobie radę.Zaobserwowałam że mężczyżni wcale nie lubią mieć dzieci bo obowiązki wychowawcze ich przerażają a dzieci są im potrzebne po to aby kobietą przy sobie zatrzymać na wiele lat.A takie młode to są sprytne o dzieciach nie ma mowy bo one chcą żeby je adorować uwielbiają wczasy całe życie dla nich to wielki bal a jak mężczyzna przestaje się nią zajmować to szuka następnego bo uwielbia być najważniejsza.Dla mnie takie dziewczyny są nic nie warte żyją jak powietrze i w ogóle nie mają uczuć one są nauczone tylko brać. MY natomiast jesteśmy bardzo wartościowe wiele potrafimy ofiarować miłości ,pracy,poświęcenia i nie oczekujemy w zamian niczego ale niestety mężczyżni nas niedoceniają.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: miki12   Data: 2009-02-17, 15:24:45               Odpowiedz

      witam wszystkich, ja też jestem w podobnej sytuacji. Nie weim jak długo to jeszcze wytrzymam. Mój mąż odszedł do innej kobiety, obarczał mnie całą winą za grzechy z przeszłosci które kiedyś wybaczył a teraz wyciąga i czysci swoje sumienie. Po miesiacu szarpania i walki wrócił do domu. Powiedział ze definitywnie skończył tamten związek. Ale co z tego ze jest, twierdzi ze wrócił dla dzieci a miedzy nami ma nadzieję że zaiskrzy i jakoś się ułoży, ale jest ciałem a nie duchem. Totalna apatia, wciąż siedzi przy koputerze gra w jakieś gry na internecie. Nie odzywa się, nie robi nic dla naszego związku. To ja zabiegam, staram się. Nie kontroluję go, nie dzwonie, nie piszę, nie sprawdzam komórki. Chciałabym aby mnie przytulił, powiedział dobre słowo, wsparł w codzinnym życiu. On raz twierdzi że próbujemy a raz że to i tak nie ma sensu. Nie wytrzymuję tego napiecia, wciąż wydaje mi się że kontaktuje sią z nią. Przez jakiś czas miał wynajęte mieszkanie w którym spędził 2 tygodnie ale i tak wiecej był w domu, nie przywióż rzeczy z tamtego mieszkania, nie wypowiedział umowy. Jak pytam to mówi że to nie jest najważniejsze i mam dać spokój a mnie takie niby drobnostki strasznie męczą. Wiem jak bardzo mnie kiedyś kochał, wiem że raniliśmy się wzajemnie ale ja chcę to wszystko naprawić i żyć tak jak wcześniej. Widzi jak cierpię, jak staram się a jest zimny jak lód, nieczuły, obcy. Czy to mu minie. Boję się każdego dnia, boję się że przyjedzie z pracy i powie że to koniec ale tak żyć też nie chcę. Co mam zrobić jak się zachować jak sprawić aby znów kochał ???



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: miki12   Data: 2009-02-17, 15:54:08               Odpowiedz

      kaj133 !!! jeśli mozesz to odezwij sie,podaj jakiegoś maila do siebie, chcialabym skontaktować się jakos z Tobą bo moja sytuacja jest identyczna i nie wiem co robić ?



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: olga291   Data: 2009-02-18, 08:17:34               Odpowiedz

        Droga Miki12! Wiem co czujesz,przeszłam to samo i dlatego bardzo Ci współczuję.Też żebrałam o uczucie,wpatrywałam się w jego oczy,wierząc że zobaczę w nich miłośc.Nie widziałam jej,ale łudziłam się że kiedyś zobaczę.Tamte trzy miesiące były koszmarne.kiedy on zastanawiał się co zrobić.Kiedy go w końcu wyrzuciłam z domu,ulga była ogromna.Miki,to nie wielka miłośc karze nam sie tak upokarzać,ale ten ogromny strach przed życiem bez niego.Wiem jak myślisz- lepszy on,niekochajacy,niz żaden.Ale tak nie może być,każdy z nas potrzebuje miłości,troski,zaangarzowania.A obojętność osoby ktorą kochamy zabija.Wiem,bo umierałam trzy miesiące.Lepiej znać prawdę,nawet najgorszą.Na pewno słyszałaś to powiedzenie,że prawda nas wyzwoli.Mnie wyzwoliła.Oczywiście ratuj swoje małżeństwo,jeśli widzisz,że są szanse(mój mąz też był milczący,siedział przed komputerem i teraz wiem,że myślał o niej)Mówił że się czepiam,że tamto skończone,że mnie kocha ale to wszystko były kłamstwa.Cały czas się z nią kontaktował,myślę że i spotykał.Strasznie mnie tym poniżył i upokorzył.Jestem dumna z siebie,że potrafiłam to zakończyć,uratowałam resztki swojej godnosci,którą on mi zabrał.Czekaj Miki,jeśli wiesz że warto,jeśli wiesz że nie kłami,ale nie oszukuj siebie.Głęboko w sercu wiesz czy cos z tego jeszcze będzie.Ja cały czas podświadomie czułam,że mój mąż odejdzie,przyglądałam mu sie ukradkiem i serce mi się ściskał,bo czułam że go stracę.Nasza intuicja nam to popowiada.Ty pewnie głęboko w sercu tez to czujesz.Wsłuchaj sie w to-powodzenia.Wszystkiego dobrego-OLGA



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: miki12   Data: 2009-02-18, 08:43:25               Odpowiedz

          Dziękuję Olgo za te słowa, dokłądnie tak się czuję. Wczoraj poprosiłam go aby przywiózł resztę rzeczy z tego mieszkania bo twierdzi ze to tylko pierdoła i nie powinnam się tego czepiać. Przyjechał o 21 i przywiózł ale brudne poszewki do wyprania i jedną parę spodni. Później powiedział że jutro się wyprowadza bo to i tak nie ma sensu (wypomina ma moją przeszłość, którą wybaczył i do tej pory potrafiliśmy żyć jak szczęśliwio ludzie). Zaczełam z nim rozmawiać, tłumaczyć. Zapewniać że ja się zmienię (on obarcza cały czas winą mnie). Twierdzi że nie kontaktuje się z tamtą ale powiedział mi też że powinien odejść w grudniu do niej i zamieszkać z nią aby ją lepiej poznać i wtedy moze poczuć chęć powrotu. Rany jak on mnie upokarza !!! Rano pojechał w delegację, nawet nie pocałował mnie na dowidzenia, nie odpisał też na sms-a (życzyłam mu tylko szerokiej drogi, nie chcę się narzucać). A wcześniej kochał się ze mną chcociaż najpierw twierdzi ze lepiej nie bo to nas oddala a później i tak to robi, widzę ze go pociągam itd. ale sama czuję się okropnie. Podaję się mu na złotym talerzu. Robię wszystko w domu, mamy też dwójkę dzieci 12 lat synka i 1 roczek córeczkę. Dom jest piękny, zadbany, zawsze rano sniadanie, obiad, wyprasowane itd. Powiedział mi wczoraj że widzi jak się staram ale też on widzi siebie ze nie potrafi mi dać tego samego. Powiedziałam mu że potrzebuje więcej czasu, że to minie. Skoro wrócił i chce próbować to niech nie przekreśla wszystkiego po 2 tygodniach. Mamy w marcu jechać na narty ze znajomymi. Poprosiłam go abyśmy tak zrobili i żyli normalnym zyciem. Nie wiem jak długo dam radę. Czasami wydaje mi się że mnie okłamuje, że jest tylko po to abym to ja go wyrzuciła i aby mógł po rozwodzie z czystym sumieniem być z tamtą a jej mydli oczy że jest tylko dla dzieci że ze mną go nic nie łaczy i daje jej dowód chcociażby tym mieszkaniem. Powtórzę że on twierdzi że nie moze mi zapomnieć przeszłosci, byłam 3 lata temu z kimś ale zostałam dla męża a on odzyskał moje uczucia ale chyba tylko po to aby się zemścić. Teraz wyciaga fakty czy szczegóły z którymi jakoś wcześniej radził sobie i żył a teraz twierdzi że nie może. Czy myślicie że uda mi się zatrzymać go przy sobie i odzyskać uczuci które nas łączyło ? Potrzebuję wsparcia bo jestem kłębkiem nerwów. Nie potrafię funkcjonować normalnie wciąż się boję ze go stracę.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: olga291   Data: 2009-02-18, 09:29:42               Odpowiedz

            Miki!Są tacy co twierdza,że ja to źle rozegrałam.Przebaczyłam,chodziłam kolo niego na paluszkach,uwazałam na to co mówię co robię.on wiedział że mi bardzo zależy,ale caly czas sie zastanawiał która wybrać.Koszmar!!!Moja tesciowa twierdz ze byłam za dobra,mogłam go olac etc.Ale to nie o to chodzi.Ja mam spokojne sumienie,że zrobiłam wszystko.On zdecydowal i wybrał.Czy dobrze,okarze się,ale watpie.Też kochaliśmy się co noc,mielismy plany,ale to była maska,udawanie,mydlenie mi oczow.Miki,jeśli on jest zakochany w tamtej,to nie odnajdzie radości w waszym życiu.Będzie caly czas w przekonaniu,że omija go coś wspaniałego,nowego,nieznanego.A tu nuda,rutyna.Nic go nie będzie cieszyło.Tak było z moim mężem,ale nie wiem jaki jest Twój.Ty Miki bądź sobą,uzbrój się w cierpliwość,żyj swoim życiem choc wiem jak jest ciężko.Jak masz siłę,to poczekaj,ale nie za długo,bo sie wykończysz.W takim zawieszeniu nie da sie żyć.Ja schudłam 10 kilogramów.Dieta pt.niewierny mąz he he.A jak wróci z delegacji,porozmawiaj z nim spokojnie,ale szczerze.Żądaj prawdy,nawet najgorszej.Postaw sprawę jasno-w prawo albo w lewo.Łatwo nie będzie,ale jesli zależy wam obojgu,to musicie dojść do jakis wniosków.I nie pozwalaj mu juz więcej wyprowadzac się i wracać,sznuj sie cudowna kobieto!!Co on sobie wyobraża,że przetestuje tamtą,a jak mu sie nie spodoba,to wróci do Ciebie?Szok!Nie pozwol żeby tak cię traktował.Życzę siły!Ściskam cię serdecznie. "Jesli chcesz oglądac tęczę,musisz dzielnie znieść deszcz" Pozdrawiam-OLGA



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-02-18, 10:37:37               Odpowiedz

            dzięki OLGO, ja po prostu z jednej strony czuję się winna a z drugiej to on teraz odszedł i miał kogoś a zachowuje się jak pan i władca. Powiedział mi szczerze że wrócił dla dzieci a między nami moze coś zaiskrzy, tylko dlaczego nic nie robi aby tak sie stało. Dam mu trochę czasu i nie będę mu nadskakiwać, będę dbać o dom i dzieci a wieczorem przytulę się do niego na dobranoc (widzę że mu tego potrzeba i sprawia mu to przyjemność). On cały czas mówi "na jak długo ty się zmienisz?". Mówi mi też że nie ma do mnie zaufania, nakręca się starymi brudami a to jak ja się czułam kiedy mieszkał ze mną a mówił mi wprost że jedzie do tamtej a ja wyłam i czekałam to uważa że był ze mną szczery i uczciwy i jest lepszy ode mnie bo ja to robiłam po kryjomu. W końcu w połowie stycznia wyprowadził się i powiedział mi ze ja mu kazałam a ja już nie mogłam znieść tych wyjazdów i sms-ów ale co z tego skoro wiecej był w domu. Nasz syn tak to przeżył że rozchorował się i trafił na 1,5 tyg do szpitala. Psycholog stwierdziła że to nie nawrót choroby ( w wieku 6 lat chorował na zapalenie skórno-mięśniowe ) tylko jest to na podłożu psychogennym i mały nie ma poukładanego odejscia ojca z którym jest zwiazany i za wszelką cenę chce go zatrzymać. Rozmawiała też ze mną i z nim ale osobno i powiedziała wyraźnie - Pan się musi zdecydować i określić albo w lewo albo w prawo i poukładać relacje z dziećmi a nie raz być w domu a raz nie. Po powrocie małego do domu został to był piątek a w niedzielę pojechał z nią porozmawiać i definitywnie to skończył, wczesniej mi mówił ze od swoich imienin 19 stycznia już to kończył. A teraz pewnie siedzi w domu i myśli jak to było cudownie z tamta, to mnie zabija. Może muszę dostać do końca kopa i sama przed sobą stwierdzić ze ja zrobiłam wszystko a on nie i to on będzie później sam bo ja mam dzieci i cudowną rodzinę nie mówiąc już o znajomych. Wszyscy trzymają moją stronę. I jeszcze jedno mój mąż uważa że co innego jest jak żona zdradzi a co innego jak facet ma kochankę i nie potrafi chyba żyć z tym. Powiem Wam jeszcze nie broniąc się wcale że wcześniej przez 10 lat traktował mnie jak ścierkę do podłogi, owszem były dobre chwile ale te złe zaczeły przeważać. Wciąż żebrałam o jego miłość a on traktował mnie jak swoją własność, wsród kolegów miał ksywę Arab :) Dopiero jak znalazł się ktoś inny to docenił to co może stracić i zmienił się o 180 stopni ale teraz wiem ze ta zmiana to chyba było po to aby mi teraz dowalić. A ja wciąż go kocham i chcę odkreślić wszystko co było złe grubą krechą i zacząć od nowa bo przecież mamy dla kogo. Pewnie OLGO masz rację że boję się samotności bez niego, że skręca mnie na myśl że kocha kogoś innego ale ja też potrzebuję szczęścia i miłości. Jestem atrakcyjną kobietą, nie ma faceta który by się za mną nie obejrzał (sorka za takie słowa, ale on tak twierdzi), prowadzę własną firmę, jestem nizależna tylko od niego nie potrafię się uwolnić, potrzebuję go jak słońca i wody do zycia. Dlaczego tak jest, czy ja jestem toksyczna ?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-02-18, 10:46:00               Odpowiedz

            boje sie tak postawic sprawe na ostrzu noza jak radzisz bo wydaje mi się a wręcz jestem pewna ze odejdzie bo ma to cholerne mieszkanie a na to nie jestem jeszcze gotowa, może musi mnie upodlić do końca i zdeptać moje uczucia abym przejżała na oczy.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-02-18, 12:18:26               Odpowiedz

            " I jeszcze jedno mój mąż uważa że co innego jest jak żona zdradzi a co innego jak facet ma kochankę i nie potrafi chyba żyć z tym. " Weźcie mnie trzymajcie, takiego to z całej siły kopnęłabym w jądra. Dobrze, że powiedział facet a nie męzczyzna bo bym się załamała xD
            Miki ,rozumiem że Ty też kiedyś miałaś romans z tego powodu jak on Cię traktował?
            Zastanawiam sie czasami do jakiego stopnia kobiety potrafią być głupie i kochać niezdrowo kogoś kto je źle traktuje. Nie możesz utrzymywac rodziny ze względu na dzieci, bo prędzej czy później Ty będziesz miała zrytą psychę maksymalnie, a to się też odbije na dzieciach. Małżonka lepiej wyrzuć. a poza tym dlaczego wcześniej nie odeszłaś?
            Czasami się zastanawiam że ludzie powinni obowiazkowo przechodzić przez jakiś kurs karate (oczywiście z mądrym mistrzem), żeby ludzie zmądrzeli. To co Ty robisz jest dobijaniem się, toksyczny związek do potęgi. Nie ma sensu tego ciągnąć dalej. Zacznij od nieprzytulania się na dobranoc, powoli aż zobaczysz że będziesz na tyle silna aby się go pozbyć. Bierz przykład z Olgi ^_~



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-02-18, 13:56:14               Odpowiedz

            nie wiem dlaczego wcześniej nie odszedł, powiedział że mnie wtedy jeszcze kochał a nagle w grudniu wszystko prysło ! Jemu udało się odzyskać moją miłość i wciąż liczę że mi też się uda ale sama cudów nie zdziałam. Czasami miałabym ochotę wyrzucić go i zbierać się każdego dnia ale nie mam jeszcze odwagi. Sytuacja jest na tyle skomplikowana że on twierdzi ze to jest też jego dom i będzie tu przychodził kiedy chce a mnie to dobija, miała już to w styczniu. 3 dni w domciu a 3 poza a i tak przyjeżdżał kiedy chciał a ja cała się trzęsłam, brałam leki. Nie mogłam jeść, spać, pracować, schudłam 7 kg. wszytskie rzeczy są mi za duże a nosiłam rozmioar 36 !!! teraz 34 muszę przerabiać. Wszyscy mi mówią aby go zostawiła a ja sie uparłam. Traktuje mnie jak lód, nie obchodzę go to widać, mówi mi nawet w prost że teraz nic do mnie nie czuje, że jestem mu obojętna. powiem wam jeszcze że przyznał się w styczniu że chodził do burdeli, najpier nabrałam obrzydzenia a teraz to już nie ma znaczenia. On oczywiscie twierdzi ze każdy facet chodzi i do tych panienek ma wiekszy szcunek niż do mnie. Dziewczyny dlaczego ja mu na to pozwalam, on czyści swoje sumienie pograżając mnie. Dużo czytałam na formu różnych wpisów i wiem ze to są dobre rady ale dlaczego tak ciężko je zastosować samemu. Byliśmy w niedzielę u znjomych, dzisiaj ona dzwoniła do mnie i powiedziała - dziewczyno jak on cie traktuje, widać beton z jego strony. Boję się że on teraz chce ugrać jak najwiecej dla siebie. Ja mam sie zmieniać, pokazywać mu to dawać dowody a on tylko to albo zaakceptuje albo nie. Nie mogę dotknąc jego komórki, chowa przede mną wszystko, zamyka samochód na klucz w garażu, gabinet zamyka, chowa klucze itd. Chce wiecej wolności, autonomii, niezależnosci a ja ja sie w tym wszystkim chyba kompletnie nie liczę. Wszyscy mi mówią dziewczyno uwierz w siebie, niech odejdzie gdzie on drugą taką znajdzie. Super dom, wszystko zorganizowane, pięknie przygotowane, podane, piękna żona zawsze dobrze ubrana i zrobiona, wszyscy mnie lubią mam mnóstwo kontaktów i znajomych, świetną pracę tylko z mężem od samego pocżatku wieczne tarcia. Dla mojego meża jest różnica miedzy kobietą w pubie a facetem. My chodzimy tam tylko po to aby nas ktoś wyrwał a oni aby napić się piwa. Nie mogę tego słuchać. Dzięki psychologowi i opisanym na portalu sytuacjom i waszym teraz radom jestem coraz silniejsza. Wiem że mogę dać komuś szczęście i miłość i tego też bym potrzebowała jak każdy, zasługuję na to!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-02-18, 14:02:29               Odpowiedz

            czemu nie odeszłam, ze strachu !!! Widząc jego cierpienie, prośby i wszedł mi na wyrzuty sumienia odnośnie dziecka a zresztą ten facet też miał żonę i nie chciałam rozbijać jego rodziny. Teraz żałuję bo on był naprawdę cudowny i wiem ze byłabym z nim szczęśliwa tylko że nie zbudujesz szczęścia na czyimś nieszczęściu. Znam teraz ten ból i na pewno nie zafunduję go nigdy więcej nikomu. dziewczyny jeśli spotykacie żonatego faceta to pamietajcie nie warto w to wchodzić, pomyślcie o jego żonie i dziecku, ja byłam głupia i naiwana ale tak chciałam być kochana i szanowana. Oboje dawaliśmy sobie to czego brakowało nam u swoich partenrów, spotkaliśmy się 13 lat za późno :( Teraz ja walczę o mojego męża chociaż czuję że chyba nie ma to sensu, on nie potrafi teraz zapomnieć a jak ja mu mówię że ja też mam co zapominać to się śmiej podle. Dałam sobie czas do powrotu z nart czyli do połowy marca. A teraz zajmę się domem, dziećmi i firmą a on niech się dobrze zastanowi bo wie co może stracić ale nie wie co zyskać.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: Magda2121   Data: 2009-02-18, 19:08:57               Odpowiedz

      jezeli odchodzi sie od kogoś i czuje sie potemm ulge to myśle ze warto jest odejsc,sama odeszłam po 4 latach od chłopaka bo przestałam go kochac



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: miki12   Data: 2009-02-20, 11:42:38               Odpowiedz

        Ostatnie dwa dni były bardzo spokojne, widzę jakąś zmianę w moim mężu. Byłam u psychologa i radziła abym dała mu czas, nie naciskała nie rozmawiała tylko żyła spokojnie, naprawdę się staram. wczoraj poszedł z kolega na piwo, wierzę mu ze tam był i wierzę mu ze z tamtą skończył. Tylko ze ona nie ma nic do starcenia, sama jest po rozwodzie i myślała że pana boga za nogi złapała a on jednak wrócił do domu i dzieci. dzisiaj przeglądałam NK, on umieścił swoje zdjecie z nart a ona napisała mu w komentarzu :). Tak mnie to zabolała, zadzwoniłą do niego i poprosiłam aby ja usunął ze swoich znajomych. powiedział i przysięgał na dzieci ze nie kontaktuje się z nią i sam jest zdziwiony ze napisała mu ten komentarz, pewnie też aby mnie wkurzyć. Powiedział że z czasem to usunie ale mam nie naciskać na niego. Poradźcie co robić, jak się uspokoić ? czy on jest ze mną szczery ? Raz mi się wydaje ze nie chce pokazać że mu zależy a raz że coś knuje.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: rybkka   Data: 2009-02-20, 12:10:06               Odpowiedz

          po co być z kimś komu się nie ufa i mało tego druga strona nie ma potrzeby\chęci aby to zaufanie odzyskać/odbudować???

          zamiast się starać abyś mu wybaczyła on pan i władca który wrócił i za to powinnaś chyba mu dziekować i ołtarzyki stawiać ma jeszcze wymagania, roszczenia i TY musisz mu dać czas...na to żeby się odkochał do końca???
          żenada.
          żebym ja nie była nigdy z takim bubkiem w związku....
          boże abym nigdy się tak ślepo, bezgranicznie i w całości nie zakochała w facecie i tak bardzo żebym miała za nic swoja osobę, swoje uczucia i potrzeby tylko wpatrzona bym była w tego ukochanego który traktowałby mnie jak coś co się jak psu buda należy.

          miki
          on traktuje twoje uczucia jak coś co mu się należy za to tylko że jest z tobą...
          a gdzie jego starania aby było ok.

          temat tej panienki powinien być zakopany 1000 m pod ziemią.

          ja raz byłam juz tak ślepo zakochana i NIGDY WIĘCEJ.
          wolę mieszkać sama z psem lub kotem(ty masz jeszcze dzieci:)
          niż z takim bufonem który uważa że wszystko mu się należy.

          zrobił ci świństwo do kwadratu.i oczekuje że teraz będzie wszystko normalnie i żyje jakby NIC SIE NIE STAŁO.
          w głowie się nie mieści.życzę siły:)))



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-02-20, 12:36:27               Odpowiedz

            dzięki RYBKO za słowa wsparcia. wszyscy mi to mówią. tylko ja sama w siebie nie wierzę, tak jak napisała mi OLGa chyba boję się samotności bez niego. Właśnie z nim rozmawiałam i powiedział ze mam się nie przejmować i z czasem wszystko usunie tylko dlaczego nie moze teraz, może boi się ze tamta sie wścieknie i zacznie go nękać telefonami lub smsami? nie wiem. Powiedział mi ze jest teraz dla dzieci, widzę że małymi kroczkami mi też zblizamy sie do siebie. On chyba chce aby to ja okazywał mu teraz uczucia, dbała, przytulała się aby nabrał pewnosci ze na pewno go kocham i nie zrobie mu już krzywdy. Chyba wciąż czuję się winna. On czuje sie o tyle lepszy ze powiedział mi o niej i dopiero mnie zdradził jak odszedł (wielka mi pociecha). Nie wiem czy jest ze mną szczery, chociażby to mieszkanie, widział się z tą kobietą od wynajmu i zapłacił za kolejny miesiąc mimo ze tam nie mieszka i nie wypowiedział tej chaty, tak jakby zostawiał sobie nadal furtkę. Nie wiem co myśleć co robić, jedni radzą dać czas inni dać sobie z nim spokój tylko dlaczego ja sama nie potrafię wybrać. Wciąż go kocham ?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2009-02-20, 16:46:53               Odpowiedz

            Witaj Miki

            Twój facet odstawia teraz rózne numery, ale nie do końca musi sobie zdawać z nich sprawę. Przeszłam to samo - mówił mi takie okropne rzeczy, że sama się dziwię, że byłam w stanie to znieść. Teraz kiedy pogodziłam się z tym co się stało patrzę na wszystko zupelnie inaczej. Po pierwsze nie zniosłabym teraz takiego traktowania i nie bylibyśmy już rodziną ... Mój mąż musi niestety teraz odcierpieć swoje - często rozmawiamy o tym co się stało i dlaczego. Mówię mu jak bardzo mnie krzywdził, ale on byl tak zakręcony, że nie zdawal sobie z tego sprawy - i wierzę, że tak było.
            Wiem jak bardzo cierpisz, ale jeśli Ci zależy przetrwaj ten najtrudniejszy dla Was okres. Wiem, że trudno się nie przejmować, ale to co teraz słyszysz (mam na mysli to, że nic do Ciebie nie czuje) to wcale nie musi być prawda. On się pogubił i sam nie wie co robić. Oczywiście nie bronię go, ale sama zakochałaś się jakiś czas temu i wiesz, że przez jakiś czas ważniejszy byl dla Ciebie inny facet, a jednak po tym wszystkim kochasz nadal męża. Może on jest teraz w tym momencie - poddal się zauroczeniu i trudno mu zrezygnować z tego co odkrył na nowo, ale to minie. Mój mąz brzydzi się tamtą kobietą, która wykorzystała sytuację i po kilku miesiącach dostała to czego chciała. Pól roku temu twierdził, że spotkał miłość swojego życia, teraz, że nie mógł by z ną być i nie będzie nawet jeśli nam się nie uda. Przez cały ten czas byłam w o tyle lepszej sytuavcji, że ona została za granicą; w lutym miała wrócić, ale mieszka 250 km od nas więc jest nadzieja, że nigdy jej nie spotkam na ulicy (choć tu studiowała i może odwiedzić znajomych...)
            Nie boję się już tego... Wiem, że przetrwam wszystko i dam sobie rade z dzieckiem w razie czego (do tej pory taki scenariusz był zupełnie nierealny).
            Miki - każda z nas ma inną sytuację i trudno dawać komuś rady. Olgi facet zbłaźnil się, mój jak na razie dzielnie przechodzi okres próby (a uwierz mi gdyby mu nie zależało nie byłby w stanie znosić moich łez i wyrzutow za to co zrobił). Wiem, że bardzo tego żałuje i teraz to przede wszystkim on robi wszystko aby naprawić to co się stało.
            Sama widzisz, że kiedy go nie naciskasz jest lepiej. Postaraj się przeczekać, spokojnie rozmawiać o tym co dla was ważne. Oboje popełnialiście błędy - Ty już wiesz, że po romansie można kochać i być szcześliwym z tym kogo się zrdadziło. Daj szansę swojemu mężowi nawet jeśli on zachowuje się nieracjonalnie i okrutnie wzgledem Ciebie. Oczywiście nie namawiam Cie do tego abyś pozwalała się poniewierać, ale weż poprawkę na to, że on nie bardzo wie co robi. Jesli było wam ze sobą dobrze i jesteś przekonana, że jest o co walczyć - przetrwasz to. Jeśli okaże się niedojrzałym smarkaczem - odejdziesz; ale na razie nie stawiaj sprawy na ostrzu noża. Poproś o uczciwośc i rozawiajcie o swoich potrzebach i oczekiwaniach (ale na to też trzeba być gotowym więc jeśli on na razie nie chce musisz dać mu trochę czasu).
            Z jedny się zgadzam ze wszystkimi osobami, ktore komentowały Twoją sprawę - poradzisz sobie ze wszystkim - cokolwiek się stanie. Głowa do góry - przetrwasz to i będzie dobrze.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-02-23, 08:53:20               Odpowiedz

            Kaju,. dzięi. Jesteś dla mnie przykładem i wzorem. Mam dość impulsywny i porywczy charakter i jestem w gorącej wodzie kąpana a ta sytuacja uczy mnie pokory, cierpliwości i spojrzenia też na siebie. Muszę powiedzieć że w moim mężu od kilku dni coś jakby pękło, jest miły, nawet wesoły, włancza się w życie rodzinnie. Nic nie mówiłam przyjmowałam jego drobne gesty chociaż wciąż bałam się czy aby na pewno są szczere. Muszę przestać kręcić sobie filmy :) W niedzielę jechaliśmy do IKEA kupić małej mebelki do pokoju, sam chciał jechać nawet chętnie. Powiedział mi w samochodzie że chce aby było dobrze i widzę to i tak ogólnie szczerze pogadaliśmy ze nie bedziemy sie już na wzajem ranić, że takie doświadczenie zastanawia ale też daje siłę. Wiem że on potrzebuje teraz dużo ciepła i okazywania uczuć z mojej strony a ja chce mu to wszystko dać bo naparwdę zrozumiałam jak bardzo go kocham i nie pozwolę nikomu rozbijać mojej rodziny. Będę Was informować na bierząca :)



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: miki12   Data: 2009-02-26, 10:30:43               Odpowiedz

      witam ponownie. przez ostatnie dni byłam taka szczęśliwa a wczoraj mój mąż przyznał się że jeszcze jakis czas temu miał z nią kontakt, twierdzi ze to tylko 2-3 smsy. ta szczerość zabolała za bardzo, czuję jakbym się od niego nagle odsunęła i jakby coś prysło. Podświadomie czułam ze kontaktuje się z nią ale zaprzeczał i przysiegał, a ja czułam ze nie potrafimy się do siebie zblizyć bo ona wciąż jest. Miałam wrarzenie ze on jej powiedział ze jest tylko w domu abym ja uświadomiła sobie ze nie pasujemy do siebie i ze i tak go wyrzucę że nie zbliza się do mnie itd itp. Moze to ona sie wkurzyła i go pogoniła i dlatego od piatku jest zupełnie inny, milszy, czulszy. On twierdzi że powiedział mi prawde i dlatego wydaje mu sie ze jest lepszy, to co za pół roku mi wyzna ze spotkał się z nią i tez mam to zrozumieć? On chce odbudować do mnie zaufanie a ja do niego jakie mam mieć? Moze tylko udaje aby atmosfera w domu była dobra, nie chce aby syn widział ze płaczę lub słyszał jakieś rozmowy. Czasami go nienawidze i chciałabym aby zniknął, później ta złość przechodzi ale dzisiaj jestem tak zablokowana jak nigdy do tej pory, moze dlatego ze ślepo mu wierzyłam. Twierdzi ze mnie nie kocha i trzeba to wszystko dopiero odbudować, ja ma sie zmienic i pracować nad sobą a on chce tylko ugrac dla siebie jak najwiecej wolnosci. Zależy mu na wychodzeniu z kolegami, wyjazdach itd.a ja mam być spokojna i nie robić mu wyrzutów. wiem ze ciezko radzic jak nie zna sie dokladnie sytuacji czy atmosfery ale moze schematy sa podobne?



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: kaja133   Data: 2009-02-26, 22:01:01               Odpowiedz

        Witaj Miki

        Taka huśtawka jeszcze trochę potrwa - raz on bedzie mial gorszy czas, raz Ty. W naszym przypadku było podobnie - najpierw nie krył się ze swoją miłością i oboje męczylismy się potwornie. Potem pod wpływem moich nalegań zdecydował, że postara się na jakiś czas zerwać z nią kontakt (poprosić ją o trochę czasu na uporządkowanie spraw ze mną...)ale niczego mi nie obiecuje. Wtedy kłamał, ale cały czas był jeszcze "zakręcony". Potem kiedy on powiedzial jej ,że to koniec to ona zaczęła (po jakimś czasie tygodniu bądź dwóch) wydzwaniac. Najpierw pod pretekstem spraw zawodowych, potem okazało się, że nie może bez niego żyć, skończy ze sobą itd. O on dostawał po tyłku podwójnie (na co zresztą zasłużył) - czul się winny za to co zrobil mi i nie był pewny co może odwalic tamta idiotka.
        I to był kolejny poważny kryzys kiedy z każdym kolejnym bilingiem tel. wychodziły jego klamstwa. Dopiero potem okazało się, że mozna wszystko jakoś wyjaśnić. Gdyby nie był takim cholernym uparciuchem i umiał powiedzieć mi o wszystkim ile mniej chorych wyobrażeń powstałoby w mojej głowie. Ale niestety mój facet gotowy byl z całą odpowiedzialnoscią ponosić konsekwencje swoich czynów nie zastanawiajac się przy tym czy czasami przy okazji nie wyrządza większej krzywdy innym.
        Teraz cierpliwie uświadamiam mu jakim był dupkiem...
        Wiem, że jest Ci ciężko i prawdę mówiąc obawiałam się, że przyjdzie taka chwila kiedy czytałam jak dobrze zaczęło się układać między Wami. Jeszcze nie raz będziesz musiała znieść gorszy jego dzień, ale to w końcu minie. A kiedy on bedzie juz wiedział, że chce byc z Tobą przyjdzie czas na Ciebie - i zapewniam te wątpliwości - Twoje - bedą rownie dołujące jak teraz jego. Niestety musimy odchorować nasze błędy. On też to przeżyła i może jeszcze przez jakiś czas wracac do tego co bylo. Sama wiesz, ze nie łatwo przychodzi nam rezygnować z tego co przyjemne. Że czasami sporo jestśmy gotowi zaryzykować aby znowu poczuc jak to jest być zakochanym. I znacznie łatwiej przychodzi nam się wkręcić jesli możemy się usprawiedliwiac przed sobą samym i wytykać drugiej stronie takie samo zachowanie. W tym całym obłędzie z pewnością żądał od ciebie zrozumienia (przecież sama to przeżyłas więc jak nikt inny powinnaś go zrozumieć...)
        Bądź cierpliwa i nie wmawiaj sobie, że nic dla niego nie znaczysz (nawet jeśli on ma takie wątpliwości). Mój też mi bez oporow powtarzal jak bardzo kocha tamtą a teraz kłoci się ze mną, że nie powiedział mi nigdy, że mnie nie kocha (co najwyżej milczał..., choć ja jestem przekonana, że mówił).
        Teraz on stara się aby było dobrze, a ja nabieram pewności, że jest wobec mnie szczery i zależy mu na nas. Z ulgą stwierdzam, że już minąl czas kiedy wszystko przypominało mi o tym co się stało (sylwetka kobiety w tłumie w telewizji, kolor bluzki identyczny jak jej na zdjęciu, nazwa kraju w wiadomościach w którym się poznali, fryzura czy kolor włosów kobiety mijanej na ulicy). Już nawet nie placzę kiedy pojawia się wątek zdrady w serialu -choć nadal nie mogę słuchać piosenek, ktore przywiózł sobie stamtąd na swoim komp (kiedy mu o tym powiedziałam podszedł i skasowal od razu cały katalog - tak robi ze wszystkim co przypomina mi o tamtej).
        Miki wytrzymaj jeszcze trochę - to w końcu minie
        wiem coś o tym
        Dasz radę jak my wszystkie - trzymaj się i pisz jesli bedziesz chciala pogadać



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: kitty28   Data: 2009-02-26, 23:02:55               Odpowiedz

        Tak bardzo bym chciala zeby sie Tobie udalo,ale czytajac az lzy naplywaja do oczu,bo przechodzilam przez to samo, dokladnie to samo tylko od strony narzeczonego.Uwazam ze niestety on bedzie wykorzystywal to,ze ufasz i sie poswiecasz i wszystko wybaczysz.Jak wierzyc w milosc co przetrwa wszystko??:( Ja sie juz poddalam. To chyba cos o mnie http://www.kobieceserca.pl/ moze Wam sie uda bo jak dwoje ludzi tego pragnie to jest szansa,gorzej jak walczysz na statku pelnym piratow samemu...



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: sylbut   Data: 2009-02-27, 09:53:19               Odpowiedz

          Cześć dziewczyny
          Na tym wątku jestem po raz pierwszy.
          Jak czytam Wasze historie to tak jakbym czytała swoją. Założyłam swój wątek "pomóżcie kochani - zdradzona".
          Tak bym chciała, żeby u mnie wszystko skończyło się dobrze, ale nie wiem jak będzie.
          Ja też widziałam sms od niej do niego i odwrotnie, więc wiem co czują te z Was, które też miały "przyjemność" to zobaczyć.
          Podziwiam Was wszystkie (wybaczające). Ja sama wybaczyłam i staram się jak mogę, ale on po pracy zamiast od razu wrócić do domu to na 2,3 godziny jedzie do tej szma....
          Nie rozumiem jak normalna kobieta, która dowiaduję się o istnieniu żony, może pchać się dalej do cudzego związku. Nigdy nie potrafiłabym być szczęśliwa, wiedząc że rozbiłam czyjąś rodzinę. Jak można być szczęśliwym na krzywdzie innych? Nie mogę tego pojąć. Dlaczego takie szma..... nie biorą się za wolnych facetów, tylko za naszych mężów.
          Ja nadal bardzo cierpię, ale muszę Wam podziękować. Czytając wasze historie poczułam się trochę silniejsza. Od wczoraj jestem trochę silniejsza i mam nadzieję, że tak pozostanie.
          Pozdrawiam i życzę powodzenia



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Jean Grey   Data: 2009-02-27, 10:50:21               Odpowiedz

        sylbut wiesz, takei mechanizmy rywalizacji jak w świecie męskim typu "na gołą klatę" raczej nie maja miejsca przy rywalizacji kobiet ; >
        perfidia kobieca to okropna i kompletnie niehonorowa broń ,ale o honorze się nie myśli odkąd kultura celtów i słowian została pogrzebana ^_~

        miki112
        jednak mam nieco inne zdanie niż Kaja może dlatego (z resztą ona też odkryła w końcu ze trwanie na siłę przy niewiernym męzu i pilnowanie go nic nie da - po jego chwilowej wyprowadzce nastąpiła zmiana o 180 stopni co mogłaś przeczytać wcześniej) choć z drugiej strony kiedy pisałam na początku jej tematu (pod moim pierwszym nickiem -Kiddo) niespodziewałam sie tak optymistycznego zakończenia, bo mimo wszystko jest jako tako optymistyczne, choć widmo zdrady wciąż ciąży nad nią i jej partnerem, który zdradził .
        Problem to dzieci, jednak ojciec może przecież je odwiedzać, nawet codziennie. Nie musi być przy nich 24 godziny na dobę. Gdyby się wyprowadzil sama byś sprawdziła co tak naprawdę Ty do niego czujesz. Czasami szok związany ze zdradą każe po prostu rywalizować o tego niewiernego, niezależnie jakimi pobódkami byś się kierowała. Ty się w tej chwili mieszasz pomiędzy ..czym właściwie? miłością, przywiązaniem, nienawiścią ,chęcią rywalizacji ,wrogością? Niebezpieczna mieszanka. Może faktycznie za jakiś czas on wróci do Ciebie i ciałem i emocjami , a Ty nie bedziesz mogła na niego patrzeć, zaczniesz również rządać od niego zmian, na które on nie chce przystać i role się odwrócą. Oboje macie sobie coś do zarzucenia i oboje chcecie zmian, choć w tej chwili Ty o nich nie mówisz, jakbyś miała poczucie że zasługujesz na to co się dzieje.
        Powiedz lub przypomnij mi bo nie wiem czy o tym pisałaś - jak dawno miał miejsce Twój romans? W jakim odstępie czasu od tego co się teraz dzieje? Jak Twój partner się zachowywał o wszystkim.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: miki12   Data: 2009-02-27, 13:15:37               Odpowiedz

          cześć laski,
          wczoraj byłam strzępkiem nerwów. Wieczorem darlismy sie na wzajem jak oszalali. Patrzył mi prosto w oczy i mówił ze mnie nie kocha i inne rzeczy. Stwierdził że jak tylko poczuję że on jest i daje NAM sznsę to ja zaczynam to wykorzyustywać, to jest absurd !!! Cieszę się z każdego gestu, tego ze pojechaliśmy razem na zakupy, tego ze chce iść na terapię i tego że jest i skończył z tamtą. Powiedział mi dlatego o tych sms-ach abym była spokojna i pewna że to koniec i na pewno on nie napisze już do niego. Myslę ze musiał powiedzieć jej coś naprawdę przykrego aby go zostawiła w spokoju, bo sam sie przyznał że potraktował ją po świńsku. On bardzo chce abym to ja teraz przychodziła do niego, przytulała, kochała i dbała. Mój romans był prawie 4 lata temu, wtedy zostałam jednak z mężem a on stał sie cudownym człowiekiem, 180 stopni zmiana. Traktował mnie jak królewnę, miałam gwiazdkę z nieba :) Myślę że jak ja jestem spokojna a tak teraz jest bo mam pewność że tej panny nie ma to on jest też ok a życie płynie normalnym biegiem i jest miło i ciepło w domu. Pewnie będę jeszcze chmury nad nami ale przetrwam to bo zrozumiałam jak bardzo kocham moje męża a to ze się odsunął też jest moją winą bo popadam w doły i góry uczuciowe i czasami zachowywałam się wobec niego odpychająco. Może ma rację ze jak on jest cudowny i kochany i mam jego serce to go olewam a jak go strace to dopiero to doceniam... Staram sie teraz ale boli mnie jego oziębłość, jak się sprzeczamy to ja potrafię przyjść i przytulić go do siebie a on nie, tylko skreśla wszystko.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sylbut   Data: 2009-03-02, 09:54:02               Odpowiedz

            Witajcie dziewczyny
            Ja już się nie kłócę, gdyż nie daje to żadnego rezultatu. On jest miły, czasem odpisuje na sms. Wozi mnie do pracy. Śpimy razem. Rozmawiamy. To, że mnie oszukuje to wiem na 100%, Jest mi z tym źle - odczuwam to tak, że on mnie po prostu wykorzystuje. Nie wiem jak opisać ten ból. Rano jak mnie całuje to wydaje się, że jest dobrze. Wieczorem już nie, wraca i jest jakby nieobecny.
            Czasem trafię na jakiegoś sms świadczącego o tym, że się z nią widuje i kontaktuje, a którego nie zdąży usunąć i zaśnie.
            Kochane jak wytłumaczyć to, że chce odejść do k... z dzieckiem, skoro ja chcę mieć z nim dziecko?
            On ma 32 lata ja 30. Jesteśmy razem od 17 lat. Co się stało - tego nawet ja nie wiem.
            Został ze mnie sam wrak człowieka. Chyba nikomu już nie zaufam.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-03-02, 13:11:09               Odpowiedz

            dziewczyno, podziwiam cie ze tak sie jeszcze trzymasz ! Ja nie dałam rady przetrwać jednej nocy jak znalazłam sms-y w jego komórce. Moze lepiej się poczujesz jak to z siebie wyrzucisz. Wiem jaki to ból, mnie jeszcze czasami dopada. W niedzielę miałam takiego doła ze ryczałam z byle powodu, my kobiety mamy skłonności do kręcenia sobie filmów, a ja chyba szczególnie. Poszłam wtedy do męża powiedziałam mu że czuję się źle i po prostu przytuliłam. Jak będzie chciał odejść to i tak odejdzie. Wolisz wciąż się zastanawiać co robi, gdzie jest, co jej napisał, powiedział itd. Jak ja przez pewien czas byłam sama to najgorsze były jego przyjazdy do dzieci, później jak wyszedł to czułam ulgę i nawet nie myślałam czy pojechał do niej czy nie. Moze musi poczuć co starcił i wtedy wróci a tak wydaje mu się ze tam będzie tak super bo ona jest taka piekna i kochana. Chwile uniesień i fajerwerki szybko mijają a codzienne zycie weryfukuje wyidealizowany obraz. Ja powiedziałam mojemu że ma do niej iść a ja go tak kocham że puszczam w jej ramiona i niech zobaczy jak jest ! Bałam się strasznie bo czułam ze może nie wrócić, mamy dzieci więc dla niego rozstanie z dziećmi to było najgorsze ! Ale ty jesteś jeszcze młoda i poznasz kogoś, nie męcz się dziewczyno, spórz w lusto i powiedz sobie że to ty jesteś górą i zachowaj klasę !!! Powodzenia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sylbut   Data: 2009-03-03, 08:01:04               Odpowiedz

            Witajcie dziewczyny.
            Jak sądzicie - co warto robić w takiej sytuacji? Czy zacząć go olewać i pokazać, że nie robi to już na mnie wrażenia i czekać co z tego wyniknie. Czy może dalej okazywać mu jak bardzo mi zależy, jak bardzo go kocham?
            Doradźcie proszę co dalej robić. Nie mogę jeszcze go wyrzucić z domu - jakoś do tego nie dojrzałam. On jednego dnia mówi, że chyba się wyprowadzi, a drugiego chce mi dać pieniądze na opłaty i jedzenie. O co w tym chodzi?
            NO a do tego tej szma..... dziecko. Jakoś sobie nie wyobrażam, że będzie wychowywał cudze dziecko.
            Podrawiam.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: Meg4   Data: 2009-03-03, 08:33:45               Odpowiedz

      Kaja ! Poleciła ciebie mnie Jean. Zostałam zdradona. Mój mąż miał romans (4-5 miesięczmy) mamy 2 dzieci w tym najmłodsze właśnie 5 miesięcy. Pozstanowiłam zostać z mężem. Jest mi dość cięzko napisz jak należy postępować, prosze daj jakieś rady, słyszałam, że to samo przechodziłaś. On jeszcze o niej myśli, mówi, że zakończył związek, ale widzęże myslami do niej wraca. Ona - rozmawiałam z Nią powiedziała, że dla niej to też związek zakończony, też została oszukana (gdyż nie wiedziała do końca o rodzinie o tym, że jest małe dziecko) też ją okłamał. Wiem, że się puki co nie kontaktują (to już miesiąc od zakończenia tego związku) ale wiadomo zawsze może nadejś teki dzień. Mój mąż złożył deklarację wobec swoich rodziców, że zostanie z nami z dziećmi. Czy mnie kocha????? Zaraz po tym jak wyszedł na jaw romans byłam bardzo zła, wulgarna wobec niego wiele i ja mu złych przykrych rzeczy powiedziałam i nie dałam mu szans aby ewentualnie to powiedział. Jest miły, grzeczny, troskliwy, pomalutku stara się, dba o dzieci. Ale też widzę jego zamyślenie o niej. Poprostu to widzę, cz7ję. Nie jest dla mnie taki jak kiedyś.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: Meg4   Data: 2009-03-03, 09:05:48               Odpowiedz

      Teraz dopiero przeczytałam twój pierwszy wpis - i powiem ci czytałam to tak jagby ktoś w jakiejś częsci napisła o mnie. Byliśmy bardzo dobrym udanym małżeństwem, układało się naprawdę dobrze, pełna stabilizacja. Nigdy nie mogłam narzekać czułam się kochana. Zdrada - ani przez mysli mi nie przeszła. My postanowiliśmy mieć 2 dziecko. Zaszłam w ciąże. Ciąza była długo, z duzym ryzykiem, smutna ... i i na końcówce mojej ciązy na jednej z jego delegacji on ją poznał. Młoda, bez zobowiązań, rodziny, dzieci. Z tego co wiem na poczatku nie zanosiło się tam na związek więc sądze, że mógłbyć to taki 2-3 miesięczny lub nawet krócej, ale pewnie bardzo intensywny. On coraz częściej na delegacji a ja zajęta 2 dzieci nie zauwazyłam, że coś się dzieje. Sam mi się przyznał, mówił po to aby z tamtym zakończyć ale tak się nie stało,po 28 dniach znalezłam sms od niej i to był ten początek końca. rozmawiałam z nią 2 razy. Wygląda na to, że z jej strony to koniec, ale widzać, że mój o niej mysli. Ale w życiu różnie bywa. A jak się kiedyś zobaczą !

      Było mi kiedyś dobrze, miałam wszystko, pełna stablizacja u boku męzczyzny którego kochałam. Runeło wszystko w co wierzyłam.

      Dla dzieci chcę być z nim. Nie chcę zabierać im domu tak jak Ty. Czy go kocham???? Tak Nie sama nie wiem. Dzisiaj boję się być bez niego z każdego powodu i emocjonalnego i samego zycia jakie jest. Ja także poświęciłam swoją pracę na jego rzecz. Wię w jakimś sensie jestem od niegop zależna :-(.
      Napisz co teraz u ciebie się dzieje?



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: sylbut   Data: 2009-03-03, 09:59:27               Odpowiedz

        Droga Meg4 bardzo Ci współczuję. Ja jestem (tak myślę) w lepszej sytuacji. Nie jesteśmy małżeństwem, nie mamy dzieci, mieszkanie jest moje, mam pracę i jakby doszło do ostateczności pewnie bym sobie poradziła. Ale poradziła tylko w życiu codziennym, bo na pewno nie w emocjonalnym, uczuciowym. Jednak 17 lat bycia razem coś znaczy - dla mnie na pewno. Bo dla mojego mężczyzny już chyba nic nie znaczy. Ewidentnie mnie oszukuje, ale ma czelność się tego wypierać. Może gdyby się przyznał i powiedział, że jest mu przykro - może wtedy właśnie zachowałby się jak dorosły mężczyzna. Na razie mimo 32 lat zachowuje się jak dziciak, który ucieka przede mną z komórką w ręku, żeby tylko popisać z tą k...... sms.

        Ja również byłam szczęśliwa przez 17 lat i nic - zupełnie nic - nie zapowiadało tego co się stało.

        Ja myślę, że dałam mu za dużo swobody, za dużo wolności. Nigdy o nic nie pytałam, nic nie zarzucałam, jeździł kiedy chciał do kolegów i robił co chciał. Ja zawsze byłam na posterunku w domu.

        Teraz widzę, że dana swoboda drugiej osobie daje odwrotne rezultaty. Mówiono, że trzeba w związku mieć swoje sprawy. Według mnie bzdura. Związek dwojga ludzi to tylko wspólne sprawy.

        Życzę Ci powodzenia. Ja w tej chwili jestem na tym samym etapie co Ty. Trzymaj się. Bądź dzielna. Mi to mówią i ja mogę Ci to powiedzieć. Nie okazuj że cierpisz. Ja cierpię i okazywałam to i czasami nadal okzauję, ale powoli dochodzę do wniosku, że jak on nie zacznie się starać to we mnie się skończy nadzieja.
        Pozdrawiam.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Meg4   Data: 2009-03-03, 10:48:10               Odpowiedz

          Droga sylbut !!! Bardzo dziękuję za słowa wsparcia. Mój książe ma 33 lata.
          Mówią, że męski krysys przychodzi po 40 a jak czytam wszystkie wpisy to mam raczej wrażenie, że po 30.

          Niestety na dzień dzisjeszy rozstanie było by bardzo bolesne dla starszego dziecka (7 lat), nie obyło by się bez spraw sądowych, sądu rodzinnego itp. To co mamy jest wspólne. To on przoduje finanosowo ale można powiedzieć, że wszystko jest na nas. Dzisiaj jestem na wychowawczym, ale już pomału dojrzewam do powrotu do pracy i ewentualnie jak tylko będzie to możliwe do podwyższenia swoich zarobków. W tym całym układzie bardzo mi doskwiera to, że nie jstem samodzielna finansowo.

          Mój się przyznał i złamał mi zycie.

          Wiesz sądzę, że nie kwestia swobody o tym decyduje. Znam przypadek gdzie mąż wychodził tylko do pracy i też przez wiele miesięcy miał kochankę.
          Myślę , że pilnowanie non stop to też nie klucz do sukcesu.

          Mnie wiele ludzi radzi aby zacząć naprawdę o siebie dbać, być atrakcyjnejszą, robić rzeczy, których zazwyczaj się nie robiło aby to on zaczoł się interesować o co chodzi.
          Mnie z 2 dzieci trochę trudno wtłoczyć to w zycie, ale tobie napewno się uda.

          Idz w jakąś sobotę na spotkanie z koleżanką. Nie zastanawiaj się co on wtedy robi - może się okarze, że bedzie się zastanawiać co ty robisz. Idz do fryzjera, kup sobie coś sexy i paraduj w tym w domu.

          Ja również życzę Ci powodzenia.

          Do usłyszenia



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: miki12   Data: 2009-03-03, 10:53:00               Odpowiedz

          Dzisiaj jadąc z mężem do pracy widziałam ją pierwszy raz na żywo na krzyżówce, aż mną zatrzęsło. Mój mąż niby nie zauważył, ale mu nie wierzę. Wciąż go podejrzewam o kontakty z nią chociaż twierdzi że to definitywny koniec i nie kontaktują się. Wiem ze powinnam mu wierzyć bo sam wyraził chęć terapii i umówił nas, wykasował też jej komentarz pod swoim zdjeciem na NK. Widzę takie drobne gesty z jego strony chociaż on twierdzi że sam nie wie co czuje niby raz czuje a drugi raz nic. Powiedział mi że chciałby na tej terapii odbudować miłość do mnie i chciałby aby tak mu zależało jak mi teraz. Czasami wydaje mi się że czar prysł i nigdy już nie będzie dobrze a z drugiej strony on też odzyskał moje uczucia i może specjalnie tak się zachowuje aby za szybko nie poczuła że go odzyskałam. Nie radze sobie ze swoimi emocjami a najgorsze jest jak zaczynam krecic sobie film i wyobrazac ich razem, jak udaje Wam się z tym radzić ?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sylbut   Data: 2009-03-03, 11:57:30               Odpowiedz

            Droga Miki12
            Tak szczerze to pewnie żadna z nas nie radzi sobie z tym dobrze. Wszystkie przeżywają to niby podobnie, ale każda na swój sposób.

            Jesteś w tej "dobrej" sytuacji, że Twój mąż chce naprawiać i się stara (pomału, ale to robi).

            U innych jest tylko olewanie. Czy kobieta cierpi, czy nie to ich już to nie obchodzi.

            Ja bardzo cierpiałam przez ponad miesiąc. Teraz jest trochę lżej. Mój nie robi nic żeby się do mnie zbliżyć i naprawić to co popsuł. Jest obok mnie ciałem, a myślami daleko.
            Do domu wraca tylko po to, żeby się przespać i to wszystko.

            A ja sobie na bieżąco powtarzam w myślach "TU I TERAZ" - nie wiem czemu akurat to, ale trochę pomaga. Staram się jak nachodzą mnie myśli - oddalić je od siebie jak najdalej.

            Pozdrawiam.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-03-03, 15:25:26               Odpowiedz

            SYBULT kochana wiem ze ciezko tak radzic na odległość ale zastanów się czy rozstanie nie zrobiło by Wam dobrze, może jak na jakiś czas odejdzie to zrozumie co stracił. Mój mąż wyprowadził się w styczniu, nie mogłam znieść że pod jednym dachem myśli o niej, wyjeżdża do niej, pisze sms-y. Wprawdzie i tak przyjeżdzał do dzieci i to było straszne. Wrócił ale twierdzi cały czas że dla dzieci, po 3 tygodniach zaczął się normalnie zachowywać, może zrozumiał że romantyczna miłość w wieku prawie 40 lat to śmiech i kiedyś minie a życie codzienne z inną kobietą i porównywanie wszystkiego to nie dla niego. Ona też ma dziecko a on dwójkę 12 lat i 15-mcy. Nie mógłby być z nią i jej dzieckim a mysleć o swoich. Ja mu powiedziałam że jak chce to proszę bardzo ale wtedy szybki rozwód, podział majątku i nie chcę go wiecej widzieć, po dzieci jak przyjedzie to bedzie czekał pod klatką bo ja się z tego domu wyprowadzę aby mnie nie dręczył psychicznie.
            Moja Pani psycholog powiedziała mi ostatnio że my sie bardzo kochamy tylko mamy problem z porozumieniem. Czasami nie mam juz siły i może byłoby lepiej gdybyśmy nie byli razem ale są jeszcze cudowne dwie istoty i dla nich też warto spróbować. Jutro idziemy na pierwszą wizytę razem, on umówił nas na terapie. Strasznie się boję ale bez tego nie dogadamy się. Szanuj siebie dziewczyno !!! Chcesz być z kimś kto Cię nie kocha, oszukuje i ignoruje ? Ból z czasem mija i możesz spotkać swoja drugą połówkę. Gdyby mój mąż nie zmienił swojego zachowania (sama przed sobą dałam mu czas do końca lutego) to bym mu podziękowała i sama to skończyła bo rozsadzało mnie od środka gorzej niż gdy się wyprowadził. Pomyśl o tym. Daj sobie czas ale nie męcz się bo życie jest zbyt krótki i piekne aby ktoś tak cie traktował. Niech idzie a zobaczysz wróci po kolanach bo nie da się przekreślić wszystkiego po 17 latach i przestać kogoś tak po prostu kochać, nie da się !!! wiem cos o tym. Powodzenia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-03, 15:42:01               Odpowiedz

            No, wreszcie napisałam, przepraszam że tak długo ,ale ostatnio mnie dół złapał i wchłanianie innych negatywnych emocji nie wpłynęło by na mnie dobrze.

            Meg, w tej chwili rany są bardzo świeże jednak musisz od niego też wymagać.
            Może on jest zamyślony z innych powodów -np jak mąż Kaji ma wyrzuty sumienia, że tak Cię zranił i wykorzystał inną młódkę żeby się zaspokoić i znowu być "mężczyzną" w czyichś oczach, albo tęskni własnie za taką namiastką adoracji (mimo że w zasadzie kłamał i pozował na kogoś innego). Musisz go nakłonić do przebudowania całej jego osoby, aby był prawdziwym mezczyzną a nie aktorem -tchórzem. Ważne żeby z nim rozmawiać (może nawet pokazać swoje posty na forum) żeby do niego dotarło że nie zachował się jak męzczyzna i że mężczyźni się tak nie zachowują. Z tego co widzę tutaj na forum zakładasz różne wątki i rozpatrujesz różne rozwiązania. Skoncentruj się teraz na jednym. I ważna rzecz - trzeba go ciągnąć do psychologa ,bo widze u was żen ie ma komunikacji zbyt dobrej. On ma Ci ufać i mówić Ci o swoich bolączkach ,rozterkach ,emocjach, potrzebach, a nie udawać że nie ma problemu a iść do innej panny która jest jeszcze niedojrzałym podlotkiem. Wprawdzie był problem z seksem przez ten okres ciąży ,ale jak już tak nie miałaś siły na jakiekoliwiek pieszczenie go to mógł sobie ręką dopomóc, tyle czasu by wytrzymał. Problem jest zdaje się głębszy ,on chciał po prostu zobaczyć podziw w cudzych oczach. Tylko co z tego? Ty mogłabyś zachować się tak samo, zrobić się na bóstwo i uwodzić pierwszego lepszego przystojniaczka aż zaczełyby mu się oczy błyszczeć. Sensu to nie ma.
            Sporo pracy przed wami przedewszystkim nad nim i jego stosunkiem do świata, życia ,rodziny i Ciebie. Może też jakaś wspólna terapia by się przydała?

            Sylbut - u Ciebie sytuacja jest martwa. Twój facet okazał się pustakiem nie dojrzałym ani do małżeństwa ani do związku (a może to dziecko tamtej kobiety to własnie jego dziecko). Im prędzej się z tym pogodzisz tym lepiej dla Ciebie. Zmienić możesz kogoś tylko wtedy kiedy sama się zmienisz ,co nei znaczy że tak właśnie się stanie. I nie nazywaj kochanki swojego męża takimi epitetami. Ona Ci mimo wszystko nie ślubowała, ale to Twój mąż dał ciała. Nie żyj marzeniami, bo rzeczywistość Cię w końcu zmiażdży.

            Miki - wam to by się przydał dobry tantryczny seks połączony z masażem ;D(jak coś to służę literaturą) Ale ten poziom jest jeszcze odległy. Wiesz czasami nam się wydaje że kogoś przestaliśmy kochać ,ale kochamy go nadal , może jego uczucia do Ciebie są gdzieś skryte i on tego jeszcze nie zauważył. Powinniście oboje przekreślić to co było w przeszłości. Z tego co mi pisałaś ,on się starał jak długo to nie wiem ,ale wyszło na to że jak się stara to Ty go olewasz, a kiedy Cię zdradza ,natychmiast reagujesz- tylko idąc tym tokiem myślenia żebyście się cały czas starali i dbali o związek musielibyście nieustannie zdradzać się. Może faktycznie jest tak że się bardzo kochacie tylko właśnie -bariera porozumienia i każde z was zdradza żeby to drugie zauwazyło to pierwsze. Bardzo dobrze że on zaproponował terapię, bo może faktycznie nie umiecie się komunikować, ale oboje wymagacie wewnętrznej przebudowy ,waż związek również. W tej chwili potrzebny jest czas ,żebyście ochłonęli trochę po ostatnich wydarzeniach.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-03, 17:40:21               Odpowiedz

            Jean !!!
            Wię w to abyśmy poszli na jakąś terapię.
            On raczej nie pójdzie. Znam go i wiem, że nie pójdzie. Generalnie mój mąż to dość skryta osoba i niepotrafi się zbytnio przed nikim otworzyć.

            Kiedyś wydawało mi się, że jesteśmy dla siebie przyjaciółmi i potrafimy ze sobą rozmawiać, ale dzisiaj już w to wątpię.

            Myślę, że on jest bardzo ostrożny i nie lubi i nie przyznaje się do swoich błędów i porażek. Od czasu do czasu mówi mi o swojej pracy i rzeczach, które się tam wydarzają, ale sądzę, że jeśli np. go ktoś uraził lub obraził to nie mówi mi tego tylko dusi to w sobie.

            Tak mam różne wątki. Bo mam wrazenie, że nie wiem co będzie, jak moja historia się potoczy.

            Dziś jesteśmy razem. W jednym domu, ale raczej obok siebie. On zdradził a ja w amoku złości, rozczarowania, upokorzenia też go naobrażałam, byłm wylgarna. On chciał szczerości a ja zrobiłam z igły widły, wszystko przekręcałam i w tym obrazałam jego. Wiem to mój straszny błąd, ale już tego nie zmienie.

            Wiesz Jean a to mu powiedziałam, że zostałam z nim tylko dla dzieci i jego pieniędzy, bo sama niezarobkuje w tym momencie a i zarobki mam małe. A to mu powiedziałam, że kwestią czasu jest to kiedy odejdę, a to, że mu zazdroszczę miłości i pewnie sama sobie jej poszukam jak wrócę do pracy. ... itp .... itp ....

            Sama sobie zniekształciłam obraz który jest tak naprawdę. On chciał mi wiele powiedzie ja to zepsułam a teraz on już nie chce do tego wracać, bo wie jakie są moje reakcje.

            O dziwo poszłam z nim szybko do łóżka i o dziwo w tej tragedii byłam Chyba spełnieniem jego marzeń a na jego pytanie dlaczego to zrobiłam potrafiłam mu powiedzieć, że rozdzieliłam mił.ość od sexu.
            Nie dość , że poszłam z nim szybko do łóżka to codziennie go do zbliżeń ciągnełam. Jak nigdy.
            Widzisz Jean moja reakcja na to co się stało tak naprawdę teraz i mnie przeraża.

            Od wczoraj jagby opadły moje emocje stałam się spokojniejsza. W gruncie rzeczy nie mam ochoty na rozmowe z nim. Teraz ogarnoł mnie straszny smutek.

            Pytam sama siebie czy jego zachowanie dziś to to, że myśli tylko o niej czy to wszystko co ja mu nagadałam i jak się zachowałam.

            Dziś tak naprawdę niebardzo chce mi się go wysłuchiwać być dla niego przyjaciółką.

            Moze terapia byłaby nam potrzebna,Ale znam go i wiem, że on się na to nie zgodzi.

            Proszę odpisz mi.

            Chciałabym aby było jak kiedyś, ale sama powiedziałaś, że tak narazie nie będzie, może nigdy już, a napewno nie za szybko.










          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2009-03-03, 23:13:54               Odpowiedz

            Witajcie

            Trochę dziwnie to zabrzmi, ale z dumą czytam Twoje ostatnie wpisy. Bardzo ładnie napisałać Sylbut - zgadzam się z Tobą, ona musi zacząc wymagać od swojego faceta. Sylbut (mam nadzieję, że to przeczytasz) on sie Tobą znudził, albo na chwilę i zaraz mu przejdzie, albo nie. Myślę, że Ty możesz wymagać od niego podjęcia decyzji - albo Ty albo ona. Jeśli zrobi tak jak mąż Olgi - krzyżyk mu na drogę. Jeśli Twoją stanowczość potraktuje poważnie - jest nadzieja, ze da się uratować Wasz związek. Ale musisz być przekonana, że warto... Nawet jeśli jesteś pewna swoich uczuc to bez niego nic nie osiągniesz. Jeśli masz jeszcze tyle sił aby dać mu trochę czasu - spróbuj. Ale jeśli poczujesz, że juz więcej nie wytrzymasz - poproś aby się wyprowadził - i zapewniam Cię - poczujesz ulgę. Oczywiście nie musisz zakładać, że wyprowadzka to definitywny koniec, ale postaw mu warunki, które musi spełnić jeśli chce wrócić. Ja dałam czas do namysłu i powrotu do domu do czasu kiedy tamta wróci do kraju (powiedziałam, że jeśli choc raz się z nią spotka, to może juz nie wracać). Nie pozwoliłam na to aby mnie dalej oszukiwał i udało się. Jestem pewna, że nie ma z Nią kontaktu, co więcej bedzie go unikał jak ognia...

            Miki - jestem pewna, że wspólna wizyta u psychologa Wam pomoże. Starajcie się rozmawiać ze sobą, najpierw o sobie, swoich potrzebach a potem o tym co i dlaczego sie stało (kwestia dlaczego u mnie ciagle jest otarta, a mój mąż sam nie potrafi odpowiedzieć sobie na to pytanie)

            Trzymam kciuki, ucałuj dzieciaczki i bądź dobrej myśli
            do jutra



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2009-03-03, 15:42:53               Odpowiedz

            Witajcie Dziewczyny

            Meg - jakoś trudno mi uwierzyć w uczciwośc panieniek biorących się za rozbijanie rodzin. Ta, ktora chciała zając moje miejsce wiedziała od poczatku o mnie, dziecku, a mimo to uganiała się cierpliwie przez trzy miesiące, łaziła do niego, wyciągała pod byle pretekstem na kawę, pisała miłe smsy, wyjeżdżała z nim słuzbowo i skończyło się tak a nie inaczej. Nie chcę usprawiedliwiać mojego faceta, ale rok wczesniej pracował w tym samym miejscu, też pół roku z dala od nas i nic złego się nie wydarzyło...

            Wiem jak bardzo Ci ciężko, jak trudno pogodzić się z tym, że nie potrafiłyśmy czegoś zauważyć, przegapiłyśmy coś istotnego tylko dlatego, że było to dla nas poprostu nierealne. Ja też miesiąc przed jego powrotem byłam u niego na wakacjach. Już wtedy mnie ignorował, ja płakałam niocami do poduszki, a on znudzony zasypiał. Nie wiem dlaczego tak mnie traktował wtedy w czerwcu, a potem po powrocie do domu. Teraz ja zadręczam go tym pytaniem, ale on nie potrafi mi odpowiedzieć. I to nie dlatego, że nmie ignoruje bo zależy mu na nas bardziej niz kiedykolwiek, ale poprostu nie wie.

            Meg nawet jeśli z Nią zerwał może jeszcze czasami wracać do tego co było. Dobrze, że idziecie na terapie - pomoże to wam spojrzeć na cała sprawę z innej perspektywy. Może okaże się, że jest coś w waszym związku czego Wam brakuje i co możecie sobie dać (w moim doszukiwanie się przyczyn tego co się stało w naszym małżeństwie niestety nie przynisło zadnych rezultatów) Mój mąż zakochał się w innej nie dlatego, że dawała mu coś czego nie dostał ode mnie; nie dlatego, że przekonał się czego mu w zyciu brakuje do szczęścia. ... sam nie potrafi powiedzieć dlaczego .... i nie potrafi teraz tego zrozumieć.

            Musisz być cierpliwa i nie liczyć na to, że bedzie tylko lepiej. Będą i gorsze chwile, kiedy nie tylko On ale i Ty będziesz mieć wątpliwości. Ważne jest abyście byli pewni tego, że chcecie nadal byc razem. Nie ze względu na dzieci (choć o nich w pierwszej kolejności myslimy walcząc o nasze związki), nie dlatego, że za dużo problemów z rozwodem i podziałem majątku itd.

            Mój facet też był nieobecny. Tylko przy Małej trochę się ozywiał, a tak słuchal Vivy i udawał, że jeszcze nie wrócił do domu. Nic mi nie chciał mówić, nie widzial najmniejszej potrzeby tłumaczenia się i wyjasnienia mi czegokolwiek (jeśli przebrniecie przez moje wpisy zwłaszcza te od sierpnia do października to przekonacie się, że musiało mi wystarczyć stwierdzenie, że nie jest gotowy do rozmowy...)

            A ja dostawałam szału; przychodziłam do pracy żeby się wypłakać i jakoś potem przebrnąć wspólne popołudnie w domu. W nocy kiedy Mała już spała znowu płakałam, ... codziennie. A on ... unikal problemu, upieral się przy swoim, nie chcial ałuchać zadnych argumentów.
            Chodziłam do psychologa kiedy juz przyjaciele nie mogli postawić mnie na nogi. I to psycholog po tym jak ponad dwa miesiące nic się nie zmianiało kazała udarzyć pięscią w stól. Ani ja ani Wy nie musicie znosić takiego traktowania. I prawdę mówiąc dopiero jak powiedziałam mu, że nie mam zamiaru znosić dłużej jego tęsknoty za tą szmatą oprzytomniał. Po raz pierwszy zwątpił, zaczął odpowiadać na moje pytania, wyjaśniać. Oczywiście było już za późno bo ja robiłam to samo co Miki. Skoro niczego mi nie powiedział sama ułożyłam sobie przepiękną historie miłosną. Nawet w pewnym momencie zaczęłąm mu zazdrościć, że poznał uczucie, które jest ważniejsze od własnego dziecka, dla którego nie szkoda żadnej ofiary...
            Ale to były tylko moje wymysły, które nie miały nic wspólnego z rzeczywistością i o mały włos nie zniszczyły mnie. Wiem doskonale jak trudno nie mysleć o tym co się stało i nie szukać wyjasnienia.
            Meg jeśli Twój facet chce rozmawiać spróbujcie otworzyć sie przed sobą. Wiem, że takie rozmowy są trudne, moga kończyć się płaczem, trudno ciągle jeszcze chlodno patrzeć an to co się stało. Ale on też musi Cię zrozumieć i nie obrażać się na to, że cierpisz.

            Rozpisałam się jak zwykle - muszę kończyć
            Musicie jakoś to przeczekać i zapewniam - nawet z najgorszymi faktami można się oswoić. To bedzie jeszcze bolało, ale coraz mniej. Starajcie się nie koncentrować na tym co złe. Życie może być jeszcze piękne i bedzie (nawet jeśli będzie trzeba uznać, że facet z którym byłyśmy tyle lat zawiódł). Póki co jest szansa na to, że bedzie dobrze pod warunkiem, że oboje zrozumiecie co tak naprawdę jest dla Was najważniejsze.
            pozdrawiam



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-03, 20:47:42               Odpowiedz

            Kaja będzie dobrze, wkrótce wiosna (chociaż domyślam się że od razu mogą Ci zacząć krążyć myśli o tym co sie stało rok temu) może spróbujecie porobić coś razem. Musisz teraz nauczyć się odganiać te myśli od siebie, siłą jakkolwiek ,nawet jeśli czasem tak Cię dopadną że przywołasz sobie wszystko co bylo i będziesz miała ochotę ryczeć. Z resztą znam 2 przypadki gdzie niewierne żony pozostały z mężami ,jednak mężowie do dziś nie usłyszeli przeprosin, one to po prostu lekko potraktowały na zasadzie "było, minęło".
            Myślałaś nad jakimś przyjemnym wyjazdem gdzieś tylko we dwoje?



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: Meg4   Data: 2009-03-03, 16:10:08               Odpowiedz

      Kaja !!!

      Nie my nie idziemy na terapię.

      Boję się, że może się z nią spotkać. Ja do końca nie wiem skąd ona jest. Napewno nie blisko Nas.
      Mój mąż widywał się z nią wyjeżdzając na delegację (w różne miejsca Polski) gdzieś zawsze do niej dojeżdzał, ale gdzie nie wiem.
      Raczej teraz nie powie mi bo jak kiedyś zaczoł mówić mi sszczegóły - chciał być szczery to ja zrobiłam tzw. z igły widły. Byłam niemiła, wulgarna i suma sumarą on już stwierdził, że nie powie mi o szczegółach.
      Rozmawiałam z jego kochanką i zaproponowałam jej kawę(chciałm dowiedzieć się jak blisko nas jest) powiedziała, że to jest niemożliwe bo zbyt wiele kilometrów nas dzieli.
      Mój tak 2 razy w miesiącu musi wyjechać na del.
      Jak z nią rozmawiałam powiedziała ze się nie widują, nie dwonią, że ją nie nęka, że ona stara się o nim zapomnieć, że jest skrzywdzoną idealistką ....... idealistką ... musze kończyć jak będę tylko mogła wrócę



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-03, 20:37:17               Odpowiedz

        Przepraszam, nie będzie zbyt długo, bezprzerwy ryczę i mam doły od weekendu ledwie cokolwiek piszę,a ostatnio bezprzerwy dręczą mnie napady obżarstwa (pisałam tu już kiedyś że choruję na bulimię)


        Musisz dać sobie czas, emocje będą teraz jak na huśtawce. Zaczniesz łapać doły a czasami będzie spokój. A myślałaś żeby mu napisać jakiś list jak poczułaś sie zraniona jak bardzo Cię skrzywdził tym? Moze jakies minimalne przeprosiny chociaż wiadomo że to on zawinił. Przedewszystkim nie drąż tego choć nasza głupia ludzka ciekawość domaga się od nas dowiedzenia się wszystkiego o naszym rywalu, Kaja popełniła ten błąd i ma jeszcze więcej do uniesienia. Nie ma sensu, to Ci tylko zaszkodzi.
        Terapia powinna się odbyć, powiedz że Ty tego potrzebujesz i wasz związek także.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Meg4   Data: 2009-03-03, 20:49:31               Odpowiedz

          Autor: Meg4 Data: 2009-03-03, 17:40:21
          Jean !!!
          Wię w to abyśmy poszli na jakąś terapię.
          On raczej nie pójdzie. Znam go i wiem, że nie pójdzie. Generalnie mój mąż to dość skryta osoba i niepotrafi się zbytnio przed nikim otworzyć.

          Kiedyś wydawało mi się, że jesteśmy dla siebie przyjaciółmi i potrafimy ze sobą rozmawiać, ale dzisiaj już w to wątpię.

          Myślę, że on jest bardzo ostrożny i nie lubi i nie przyznaje się do swoich błędów i porażek. Od czasu do czasu mówi mi o swojej pracy i rzeczach, które się tam wydarzają, ale sądzę, że jeśli np. go ktoś uraził lub obraził to nie mówi mi tego tylko dusi to w sobie.

          Tak mam różne wątki. Bo mam wrazenie, że nie wiem co będzie, jak moja historia się potoczy.

          Dziś jesteśmy razem. W jednym domu, ale raczej obok siebie. On zdradził a ja w amoku złości, rozczarowania, upokorzenia też go naobrażałam, byłm wylgarna. On chciał szczerości a ja zrobiłam z igły widły, wszystko przekręcałam i w tym obrazałam jego. Wiem to mój straszny błąd, ale już tego nie zmienie.

          Wiesz Jean a to mu powiedziałam, że zostałam z nim tylko dla dzieci i jego pieniędzy, bo sama niezarobkuje w tym momencie a i zarobki mam małe. A to mu powiedziałam, że kwestią czasu jest to kiedy odejdę, a to, że mu zazdroszczę miłości i pewnie sama sobie jej poszukam jak wrócę do pracy. ... itp .... itp ....

          Sama sobie zniekształciłam obraz który jest tak naprawdę. On chciał mi wiele powiedzie ja to zepsułam a teraz on już nie chce do tego wracać, bo wie jakie są moje reakcje.

          O dziwo poszłam z nim szybko do łóżka i o dziwo w tej tragedii byłam Chyba spełnieniem jego marzeń a na jego pytanie dlaczego to zrobiłam potrafiłam mu powiedzieć, że rozdzieliłam mił.ość od sexu.
          Nie dość , że poszłam z nim szybko do łóżka to codziennie go do zbliżeń ciągnełam. Jak nigdy.
          Widzisz Jean moja reakcja na to co się stało tak naprawdę teraz i mnie przeraża.

          Od wczoraj jagby opadły moje emocje stałam się spokojniejsza. W gruncie rzeczy nie mam ochoty na rozmowe z nim. Teraz ogarnoł mnie straszny smutek.

          Pytam sama siebie czy jego zachowanie dziś to to, że myśli tylko o niej czy to wszystko co ja mu nagadałam i jak się zachowałam.

          Dziś tak naprawdę niebardzo chce mi się go wysłuchiwać być dla niego przyjaciółką.

          Moze terapia byłaby nam potrzebna,Ale znam go i wiem, że on się na to nie zgodzi.

          Proszę odpisz mi.

          Chciałabym aby było jak kiedyś, ale sama powiedziałaś, że tak narazie nie będzie, może nigdy już, a napewno nie za szybko.






          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-03, 20:59:11               Odpowiedz

            Wiem ,przeczytałam to ,ale mówiłam że napiszę więcej jutro ;>



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-03, 21:37:15               Odpowiedz

            Przepraszam tyle tych wpisów!
            Pozdrawiam do jutra



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2009-03-03, 22:50:07               Odpowiedz

            Witaj Meg

            Przepraszam, że namieszałam - jak tylko mam trochę czasu wchodzę na forum i nadrabiam zaleglości. Przeczytrałam kilka wpisów Twoich i Miki, potem w kolejnej wolnej chwili zaczęłam odpisywać... i namieszałam. wracając do domu uświadomilam sobie, że to nie Ty planujesz wizytę u psychologa.

            Teraz jeszcze raz przeczytałam Twoje wpisy. To, że badziej się starasz (również w supialni) jest chyba naturalną reakcją na to co się stało. Ty przez ciąże, ja daleko od mojego faceta - zaniedbywałyśmy ich (oczywiście to "zaniedbanie" było czasowe i mamy prawo wymagać od swoich facetów cierpliwości; a jeśli coś jest nie tak mamy prawo wiedzieć o tym pierwsze). Tak czy inaczej próbujemy nawet nie dokońca zdając sobie z tego sprawę udowodnić, że jesteśmy dobrymi zonami... nie tylko w kuchni, ale również w łóżku. Nie martw się - ja też w ciągu dnia słuchałam, że kocha tamtą, że nic na to nie może poradzić, że zabrnął z nią tak daleko, że nie chce tego stracić, a co wieczór kochaliśmy się. Potem minął obłęd pierwszych tygodni i dowiedziałam się, że kochal się ze mną, żebym lepiej spała... i nie łykała tylu tabletek uspokajających.

            Meg - porozmawiaj z nim - czy myślisz, że kiedy mój mąż wrócił po 6 miesiącach do domu i powiedział mi, że ma inną kobietę usłyszał ode mnie coś miłego. Nie masz pojęcia jak kończyły się "z założenia" spokojne rozmowy - ja wpadałam w histerie on wściekły odtrącał mnie i udowadniał, że nie potrafimy się dogadać. Oczywiście byłam po wszystkim na siebie wściekła, że znowu nie umiałam się opanować, że daje mu kolejne argumenty przeciwko sobie, że przeze mnie jest mu tak żle, że ucieka myslami do tamtej sielanki.
            Właśnie dlatego nie chciał ze mną rozmawiać - bo wszystko kończyło się płaczem, udowadnianiem mu jakim jest potworem, jak mnie ponizył i podziękował za moje poświęcenie dla niego i naszej rodziny.

            Mój facet też jest zamknięty i nie potrafi przyznawać się do błędów. Teraz twierdzi, że z tego powodu brnął z nią w ten związek. Na początku też nie potrzebował niczyjej pomocy, a tymbardziej pomocy psychologa.

            Wszystko się zmieniło kiedy postanowił któregoś dnia wyprowadzić się z domu (jakies dwa tygodnie po tym jak z tamtą zerwał). Mimo, że z nią zerwał wcale mi o tym nie powiedział i nie oznaczało to, że mnie kocha i chce z nami zostać. Sama nie rozumiem po co to zrobil. Ona mimo, ze z klasą zakończyła romans (poprosiła aby nigdy do niej nie dzwonił i nie pisał) sama po tygodniu zaczęła do niego wydzwaniać. Najpierw pod pretekstem spraw zawodowych, potem z pretensjami, że miała plany, że nie potrafi bez niego żyć itd. Oczywiście mój facet nie powiedzial mi o tym - dowiedziałam się - jak zwykle - z bilingu. Wściekłam się, że po raz kolejny mnie oszukuje, a on jak zwykle przyjmowal wszystko na twarz i nie próbowal nawet się tłumaczyć. Kilka dni później powiedział, że nie potrafi znależć się w tej sytuacji, nie wie czego chce i w związku z tym chce na jakiś czas wyprowadzić się z domu. Pakował się kiedy byłam w pracy. Potem przyznał, że dopiero wtedy kiedy pakowal swoje rzeczy po raz pierwszy poczuł, że odchodzi. Juz na drugi dzień - po nieprzespanej nocy w naszym pierwszymi mieszkaniu zrozumiał co tak naprawdę robi. Poprosił, żebym do niego przyjechała i powiedział mi, że uświadomil sobie jak bardzo mu brakuje mnie i Małej. Powiedział, że jest pewny, że nas kocha i bardzo za nami tęskni. Nie masz pojęcia jak bardzo czekałam na te słowa.

            Potem zgodził się na wizytę u psychologa, zaczęliśmy rozmawiać - nie bez oporów z jego strony. wszystko zaczęło się wyjaśniać a moje wyobrażenia okazały się zupełnie mylne. Teraz on bardzo się stara. Ja cierpliwie tłumaczę mu dlaczego chcę rozmawiać o tym co się stało - on mimo, że bardzo tego nie lubi godzi się na to. Nie boję się mówić o swoich uczuciach, o tym, że mam ogromny żal za to co mi zrobil i jak traktował. Wie, że wymagam od niego absolutniej szczerości. Obiecal mi, że będę o wysztkim wiedział - jeśli ona znowu zacznie do niego dzwonic lub pisać - powie mi o tym, a jej nie chce widzieć już nigdy w życiu.

            Wierzę w szczerość jego słów choć ciągle jeszcze uświadamiam mu jak kruchy po tym trzęsieniu jest fundament naszego związku.

            Podsumowując - to, że nagadałaś wiele różnych rzeczy nic jeszcze nie przekreśla. Chyba możesz oczekiwać od niego zrozumienia. Niech on też trochę się postara - je4śli mu zależy niech to udowodni. Poproś aby poszedł z Tobą do psychologa bo Ty tego potrzebujesz. zaczekaj może jeszcze chwilę z taką prośbą, ale zacznij wymagać od niego więcej zaangażowania i rozmawiajcie - może na początek o sobie, swoich oczekiwaniach wobec drugiej osoby. Powiedzcie sobie czego w sobie nie lubicie (to czasami szukanie dziury w całym - w naszym przypadku tak było, ale może jest coś co mozna poprawić). A jeśli już nie będziesz w stanie znieść jego zachowania (a on potwierdzi, że to tęsknota za tamtą) poproś go aby na jakiś czas się wyprowadził. Wiem, że będzie Ci ciężko, ale zobaczysz - kiedy się jest na granicy wytrzymałości to taki radykalny krok przynosi ulgę. Ja cały dzień płakałam wiedząc, że wyprowadza się z domu; byłam przerażona perspektywą samotności. Ale ta noc kiedy się wyprowadził była pierwszą po ponad dwóch tygodniach którą przespałam spokojnie. Wreszcie zniknęły komórkowe koszmary - nie obchodziło mnie już wtedy czy do niej wydzwania czy nie - wystarczyło, że nie musiałam tego oglądać aby było lepiej.
            Bardzo boimy się zmian, ale one wcale nie muszą być gorsze, ...a często mogą prowadzić tylko ku lepszemu.

            znowu się rozpisałam - mam nadzieję, że moje doświadczenie udowodni Ci, że warto czasami "powalczyć".
            Trzymaj się



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sylbut   Data: 2009-03-04, 10:34:07               Odpowiedz

            Witajcie
            Kaja133 tak miło jest poczytać Twoje wypowiedzi. Robi mi się lżej na sercu, bo wyobrażam sobie, że i dla mnie w końcu zaświeci słońce.
            Popieram, że warto czasami "powalczyć".
            Pozdrawiam.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2009-03-04, 11:49:22               Odpowiedz


            Witajcie Dziewczyny

            znowu wczoraj namieszałam; odpowiedziałam Miki, ale nie w tym miejscu gdzie trzeba... Przepraszam, że po raz kolejny wysyłam ten sam tekst, ale chcę aby dotarł do Miki i Sylbut
            pozdrawiam


            Miki - trochę dziwnie to zabrzmi, ale z dumą czytam Twoje ostatnie wpisy. Bardzo ładnie napisałać Sylbut - zgadzam się z Tobą, ona musi zacząc wymagać od swojego faceta. Sylbut (mam nadzieję, że to przeczytasz) on sie Tobą znudził, albo na chwilę i zaraz mu przejdzie, albo nie. Myślę, że Ty możesz wymagać od niego podjęcia decyzji - albo Ty albo ona. Jeśli zrobi tak jak mąż Olgi - krzyżyk mu na drogę. Jeśli Twoją stanowczość potraktuje poważnie - jest nadzieja, ze da się uratować Wasz związek. Ale musisz być przekonana, że warto... Nawet jeśli jesteś pewna swoich uczuc to bez niego nic nie osiągniesz. Jeśli masz jeszcze tyle sił aby dać mu trochę czasu - spróbuj. Ale jeśli poczujesz, że juz więcej nie wytrzymasz - poproś aby się wyprowadził - i zapewniam Cię - poczujesz ulgę. Oczywiście nie musisz zakładać, że wyprowadzka to definitywny koniec, ale postaw mu warunki, które musi spełnić jeśli chce wrócić. Ja dałam czas do namysłu i powrotu do domu do czasu kiedy tamta wróci do kraju (powiedziałam, że jeśli choc raz się z nią spotka, to może juz nie wracać). Nie pozwoliłam na to aby mnie dalej oszukiwał i udało się. Jestem pewna, że nie ma z Nią kontaktu, co więcej bedzie go unikał jak ognia...

            Miki - jestem pewna, że wspólna wizyta u psychologa Wam pomoże. Starajcie się rozmawiać ze sobą, w pierwszej koleności o sobie, swoich potrzebach a potem o tym co i dlaczego sie stało (kwestia dlaczego u mnie ciagle jest otarta, a mój mąż sam nie potrafi odpowiedzieć sobie na to pytanie)

            Trzymam kciuki, ucałuj dzieciaczki i bądź dobrej myśli
            do jutra



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-04, 13:59:20               Odpowiedz

            Dzięki za odp.
            Raczej wątpię w to aby do takiej wizyty u psychologa doszło. Moja wrodzona niecierpliwość spowodowała, że już wczoraj to zaproponowałam. Mój mąż odpowiedział, że chce być ze mnią i dziećmi, że podjoł tę decyzję i nie potrzebuje psychologa. Na pytanie, że moze ja go potrzebuję, nic nie odpowiedział. Potem mała zaczeła płakać i temat zniknoł.
            Między nami jest tak dziwnie, niby grzeczni, ale małomówni, teraz jest tak, że o łóżku to chyba zadno z nas nie myśli bynajmniej ja. Teraz czasami nie mam ochoty z nim rozmawiać, przekazujemy sobie w grzeczny sposób obowiązki nad dziecmi.
            Jean zaproponowała mi abym mu list napisała z moimi odczuciami - hmmmm czy to coś da? Jesli on mysli o niej to pewnie ma w dupie to co zrobił mnie.
            Co do psychologa ja sama muszę się zastanowić czy tego chcę. Bardzo bym się tego bała. Ja chyba też nie należę do zbyt otwartych ludzi. Tu piszemy, ale sie nie znamy, nie wiemyu jak wyglądamy i jest miła two pisać o tym co czujeę, a tak to nie. U mnie tylko rodzice wiedzą co się stało. Dla reszty jesteśmy nadal kochającą rodzinka :-((.

            On mówi, że jest z nami dla nas. Hmmmm.
            Narazie wiem ze się nie kontaktują. I to wiem. On do niej nie dzwoni ona do niego także.
            Powiedział, że chce być z nami z dziecmi.

            Tak gada bo ona zamkneła mu dzrzwi przed nosem????



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-04, 14:19:23               Odpowiedz

            nie koniecznie ,może tak gadać, bo tamta po prostu służyła mu jako zaspokojenie potrzeb fizycznych i adoracji, ale teraz widzi jak Ciebie to skrzywdziło więc dał sobie spokój.
            Kiedyś tu pisała Lila ,nie wiem co się z nią stało ,jej facet to było prawdziwe przegięcie, córka ledwie zaczęła się rodzić a on zakochał się w 17-stce. Po prostu żenada. Szkoda że już nie pisze.
            Czy to coś da - nie wiem ,przekonasz sie dopiero jak napiszesz. Teraz też nie wiesz czy coś da to że on zerwał z tamtą studentką. Musisz się uzbroić w masę cierpliwości.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sylbut   Data: 2009-03-05, 08:29:13               Odpowiedz

            Witajcie
            Pomóżcie kochane zrozumieć. Niby wszystko jest jasne, ale nie dopuszczam do siebie tych myśli.
            Przedwczoraj postanowiłam go olać zupełnie. Nadmienię, że mój mężczyzna wraca do domu dopiero między 19 a 20 i po godzinie, dwóch kładzie się spać. To ja wiedząc, że przyjechał wyszłam z domu. Nic nie wzięłam, komórkę wyłączyłam. Wróciłam do domu ok 23 i okazało się, że on nie może spać, bo stoi w oknie i wygląda czy przypadkiem nie idę do domu. Wydzwaniał po znajomych i rodzinie i mnie szukał. Więc w jakimś stopniu na pewno mu zależy. Tak myślę.

            Gdyby mnie zupełnie olał, to już dawno by spał i by nawet nie wstał jak wróciłam.

            Wczoraj jednak już miałam dość i szczerze mu powiedziałam co myślę. Że tak dalej żyć nie mogę. Że on ma wybrać ja albo ona. Tylko dlaczego on nic się nie odzywa. Nic nie mówi. Choć nie - powiedział, że gdyby mu nie zależało to już by się wyprowadził z domu. Więc skoro mu zależy to dlaczego się nie stara cokolwiek naprawić. Na co on czeka. Aż uzyska moje przyzwolenie. To mu powiedziałam, że się nie doczeka - że to on musi podjąć decyzję. Że ja już powiedziałam co o tym myślę.

            Powiedzcie kochane czy dobrze zrobiłam dając mu czas na zastanowienie (albo ja albo ona) do niedzieli. Ma wybrać, ale to ja powiedziałam, on nawet nie odpowiedział, że to zrobi. Jak żyć. Pogonić go z domu bez jego zgody, czy on sam ma podjąć decyzję o wyprowadzce.

            Ciągle mam nadzieję. Ale żyć tak jak przez ostatni czas już nie chcę. Wolę być sama niż być sama obok niego i ciągle mieć nadzieję, że skoro jest obok to mu coś się zmieni. Już nie wytrzymuję tego milczenia, kłamania, olewania, nie odpisywania na sms, nie wracania do domu wcześniej i nie robienia niczego przez niego aby było dobrze.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-05, 08:50:14               Odpowiedz

            Kochana ! Myślę, że jeżeli dałaś mu czas do niedzieli. To muszisz teraz uzbroić się w cierpliwość i poczekać. Rozumiem cię, że masz dość my kobiety lubimy czuć się bezpiecznie, nie lubimy zmian. Może dla wytrwania jednak umów się z koleżanką na kawkę czy piwko. Bo w domu patrząc na niego i zastanawiając się co on mysli i jaką decyzję podejmie bedzie Ci cięzko.
            Ja posłuchałam Jean i napisałam do Niego list. Opisałam o odczuciach co nam zrobił i naszym dzieciom. Hmm zobaczymy ?

            Za ciebie trzymam kciuki. Bądz cierpliwa.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sylbut   Data: 2009-03-05, 11:18:40               Odpowiedz

            Meg4 ja też napisałam do niego list (12 stron A4). Jedym mało innym dużo.
            Jak go przeczytał nic nie powiedział. Zachował się tak jakby ta prawda z listu, ten ból - go zabolała, bo aż śmieszne - obraził się - jeśli kolejne milczenie można nazwać obrażeniem się.
            Dochodzę do wniosku, że większość mężczyzn to tchórze. Mój taki jest. Nie potrafi przyznać sie do błędu, nie potrafi wybrać, a przecież są tylko dwie strony medalu (ja albo ona).
            Poczekam cierpliwie na jego decyzję. Ale jak go znam on takiej decyzji nie podejmie sam.
            On czeka aż ktoś go za rączkę pociągnie w którąś stronę. Jak ja go ciągnę to się zapiera. A u tamtej podejrzewam, że nikt go nie ciągnie i on nie wie, która lepsza i co wybrać.

            Czy mnie która próbuje i on wie, że wybaczę - czy ta druga ze swoim dzieckiem, która pewnie tak bardzo nie ciągnie jak ja. Ale jest jeszcze on. On ma się przechylić, albo w jedną albo w drugą stronę.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-05, 11:42:43               Odpowiedz

            Jestem z Tobą. Trzymaj się.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-03-05, 13:36:48               Odpowiedz

            Czesc dziewczyny,
            chyba zaczynamy wychodzic na prostą. wczoraj byliśmy na pierwsze wizycie u psychologa razem. Chcemy rozpocząć terapię małzeńską. Mąż sam znalazł odpowiednią Panią, umówił nas i pojechaliśmy. Widzę w nim że chce tylko boi się, to tak samo jak ja. Tyle rzeczy we mnie siedzi ale nie chce mu nimi głowy suszyć aby po pierwsze nie przypominać mu o niej a po drugie wiem ze sami tylko pogorszymy sprawę tymi rozmowami. Musimy mieć mediatora który jemu powie jak odbierać moje zachowanie czy słowa a mi jego. Dzisiaj mam imieniny, mąż rano pojechał w delegację. Ryczeć mi się chciało bo nie złożył mi życzeń. Wiem ze nie specjalnie tylko wyleciało mu z głowy. Zorientował się w trasie i zadzwonił. Naprawdę czułam w jego głosie przeprosiny, mówił tak czule i pierwszy raz napisał mi sms-a "kochanie". Dla mnie to więcej niż jakikolwiek prezent. W piatek wyjeżdżamy na narty całą rodziną, chcę aby ten wyjazd zbliżył nas do siebie zwłaszcza że będzie też duże grono znajomych i chcę im pokazać jak bardzo się kochamy i nikt już nigdy nie zburzy naszej rodziny. Będę Wam pisać jak wygląda taka terapia ale czuję już po pierwszym spotkaniu ze będzie dobrze :)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sylbut   Data: 2009-03-05, 13:44:17               Odpowiedz

            Gratuluję
            Cieszę się, że chociaż dla Ciebie zaświeciło słońce. Że oboje chcecie wyciągnąć wnioski i naprawić błędy. Najważniejsze, że razem. Powodzenia.
            Pozdrawiam cieplutko.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-03-05, 22:43:11               Odpowiedz

            Dziękuję, dzieci już śpią wiec spokojnie mogę napisać. Trafiłam tutaj na wątek "czy warto wybaczać". Prawdą jest ze miłość trzeba pielegnować cały czas, okazywać drugiej osobie szacunek, zainteresowanie, dawać oznaki miłosci, po prostu ją pielegnować i nie być nigdy pewnym siebie bo to moze zgubić. To co mamy doceniamy dopiero jak to tracimy. Takiego bólu i zalu nie czułam nigdy i nie chcę już poczuć ani zranić drugirj osoby. Gdyby każdy to przeżył to nie byłoby zdrad i rozwodów. Wciąż się boję że ONA będzie kontaktować się z moim mężem ale ważniejsze jest dla mnie jak on sie zachowa, jeśli będzie miał siłę i potrafił powiedzieć NIE to dla mnie reszta nie ma znaczenia. Wiem ze skoro oboje chcemy tej terapii a on do niej doprowadził to znak że jest i chce być ze mną. Po południu zadzwonił i dostałam najpiekniejszy prezent o jakim śniłam, powiedział "kocham cie" , wciąż to słyszę i pewnie nie powtórzy mi tego od razu jak wróci ale wiem ze tak jest. Oboje ranilismy się przez tyle lat i niejedna osoba powiedziałaby ze to nie ma sensu a ja wiem ze ma bo my bez siebie nie potrafimy żyć a taka miłość nie zdarza się dwa razy, dlatego moge powiedzieć że WARTO WALCZYĆ o miłość i jeśli ktoś naprawdę kocha to nie przestanie i nie mozna przestać kochać tak poprostu...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-06, 12:24:39               Odpowiedz

            Miki ,cieszę się że u Ciebie coraz lepiej. Może zaczniecie Tantrować ?;D Tantra i miłosne Tao to podobno najlepszy sposób aby uchronić się przed zdradą i aby związek był zawsze szczęśliwy i namiętny. ja służę literaturą Miłości Uzdrawiającej w razie czego ^_~ ok dość propagandy i reklamy.
            Zastanawiałam się wprawdzie czy Twój mąż dalej Cię kocha, tylko nie chce Ci tego mówić żebyś nie pomyślała ze znowu masz go w garści ,ale ja w zasadzie straszna pesymistka jestem ;D a w jednej z ksiązek czytałam taki fragment ze czasami nam się wydaje że kogoś przestajemy kochać(czasami nawet nam się wydaje że kochamy kogoś innego) ,ale po powrocie i zaczynaniu od nowa znowu kochamy tą osobę. Ty i Kaja jesteście nadziejami ;> Pewnie warto walczyć kiedy jest to naprawdę warte świeczki , ja podziwiam was ,bo mi łatwiej kogoś znienawidzieć niż walczyć (nawet nie do końca świadomie, po prostu tak to się przeradza), mam taką brzydką cechę jak pielęgnowanie żalu i chowanie urazy.

            Zamiast szukać czegos nowego i traktować związek jak zaspokojenie swoich potrzeb (bo z tego najcześciej się bierze niewierność ) powinniśmy być z kimś dla bycia własnie z nim (nie chodzi mi o toksyczną miłość). Wasi mężowie strasznie nawalili, ale może to sprawi że albo będą lepszymi męzami póxniej i stworzą lepszy zwiazek z wami ,bez zdrad i niedomówień (jak u
            Kaji i Syrian- choć u niej nie wiem, dawno nie pisała), albo uwolnicie się od ich zakłamania i egoizmu który was wyniszcza (jak Olga i Lila).
            Miki ,gorące brawa za odkrycie tak waznej rzeczy "miłość trzeba pielegnować cały czas, okazywać drugiej osobie szacunek, zainteresowanie, dawać oznaki miłosci, po prostu ją pielegnować " ale pamiętaj że o tym trzeba stale pamiętać ,zapisać sobie gdzieś na karteczce w widocznym miejscu i stale do tego wracać. Ponadto to dla każdego z nas co innego znaczy więc komunikacja też jest bezcenna. Miki ,Ty i Twój mąż powoli się jej uczycie, bo nigdy u was nie była zbyt dobra z tego co piszesz ,to samo Meg by było potrzebne, a Sylbut ,Tobie jest potrzebna komunikacja intymna ze sobą samą ;> Rozmowa o swoich uczuciach ,w ogóle identyfikowanie i nazywanie wlasnych uczuć jest istotnym składnikiem nie tylko zwiazku ,ale i życia.
            Sylbut ,bądź twarda w swoim postanowieniu ,on musi albo się zmienić ,albo dać Ci szanse na nowy zwiazek z kimś innym. Przy okazji zobacz sama czy nie popełniłas jakiegoś błędu - ja chyba zauwazyłam podstawowy, matkowanie. W zwiazku odrobina miłości matczynej i ojcowskiej jest jak najbardziej ok ,ale partnerzy musza być dla siebie kobietą i męzcyzną a nie rodzicami (tudzież mężczyzną i mężczyzna lub kobietą i kobietą ,jak kto woli).
            A Ty Meg wytargaj swojego faceta za uszy na tą terapię ;D może jednak da się go wyciągnąć. Jak u Ciebie z tym listem?

            U mnie sytuacja też koszmarna, nie rozmawiałam z "moim" od dawna.Płacze i tęsknię ,chciałabym zeby ze mną porozmawiał. Pewnie Wy nowe nie wiecie o moim problemie. Ja chyba mam niechlubny zaszczyt bycia tą drugą. choć to za mocne słowo ,bo my związku/romansu nie mamy, a raczej łączy nas przyjaźń ,taka ciepła i bliska, a on niewiele jest starszy ode mnie i póki co ma tylko dziewczynę ,choć niestety już drugą odkąd go znam. Poznaliśmy się przez ten portal ;> on pisał tutaj tydzień przed pierwszym postem Kaji.
            Miałam szansę kiedyś żeby spróbować (nawet słaliśmy sobie gorące wyznania albo flirty) ,ale wtedy zrezygnowałam bo był świeżo po rozstaniu i chciałam po prostu poczekać ,ale niestety albo i stety dawna sympatia się pojawiła i bajka się skończyła. No i jestem w takiej pułapce że z jednej strony chciałabym być na jej miejscu ,a z drugiej nie mogę na siebie patrzyć, bo z tego co wygląda on jest szczęśliwy z nią, a mnie to boli i mimo że nic właściwie nie zrobiłam ,to mam wyrzuty sumienia że smucę się z powodu ich szczęścia. Najgorsze jest kiedy on ma problem w związku ,musze wtedy zacisnąć zęby i jakoś mu pomóc. Ale może jeszcze będę miała szansę ,a jak nie i On się zaręczy (jest katolikiem, mi to nie przeszkadza w zasadzie ,ale jednak ślub dla niego jest bardzo ważny) to po prostu się wycofam z tej przyjaźni bez słowa wyjaśnienia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-06, 16:23:08               Odpowiedz

            JG dziękuję za rady, ale jakoś myślę, że u mnie to chyba wszystko się rozleci. Na terapię on nie chce iść. List mu napisałam, wysłałam na emaila ale nie zdązył go jeszcze przeczytać bo wraca z del. A tam nie miał połączenia, a w pracy nie mógł.
            Wiesz ja myslę, że on się za bardzo zadłuzył. To są moje przepuszczenia, on zaczoł być dośc powściągliwy w odpowiedziach, bo ja za bardzo je potem wyolbrzymiałam. Wiesz on wyjechał na del. Ja oczywiście z braku zaufania prawie non stop telefonowałam. Jego to strasznie irytuje a ja inaczej nie mogę. Była taka godzinka gdzie nie odbierał potem wcisnoł mi bajeczkę, że wyciszył tel (po co???? brak odpowiedzi) moje wyobrażenie mi powidziało. Pojechał do niej. Chodz przepuszczam, że ona go nie przyjeła za to co jej zrobił. Tak przepuszczam. 100 % nie mam ale tak sądzę. Wydaje mi się, że pojechał do niej chciał znią porozmawiać. Zapytałam go oczysiście o to odp., że nie był u niej. W złości powiedziałam mu, że do niej zadzwonie się zapytać - o dziwo powiedział to zadzwoń. Albo liczy na to, że nie zadzwonię, albo faktycznie nie był u niej.

            Ale jakoś jest chłodno. Ja mam teraz wiele chłodu w sobie, ale on też jest raczej taki obok.
            Z jednej strony nie umiem żyć z tym co on mi zrobił z drugiej boję się żyć bez niego.
            CO ROBIĆ CO ROBIĆ
            Rady - czas czas czas tak ja to wiem ale nie umiem w sobie znależć tej cierpliwości.

            Nie bardzo teraz potrafimy ze sobą rozmawiać. Ja za grosz mu nie wierzę. Wydaje mi się, że on nas non stop okłamuje. Jeśli chodzi o terapię on nie zabardzo ale ja tez narazie nie umiem się z tym utożsamić. Też jestem dość skryta i chyba też patrząc na mojego rozmówcę nie potrafię się otworzyć.

            JG

            Doradz coś



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-06, 16:42:28               Odpowiedz

            ale wy mnie wychwalacie. I tak w to nie wierzę :P
            Meg, przeczytaj posty Kaji z początku tematu ,a później ze środka i porównaj z tymi ostatnimi. Walka była u niej bardzo długa, kiedy miała dość a mąż wrócił na łono rodziny to jednak nie skończyło się dalej ,cały czas były spięcia ,dopiero wizyta u psychologa coś dała i teraz jakoś budują wszystko od nowa ,zamiast tkwić w ruinach (głównie jej mąż buduje).U Ciebie niewiadomo jak będzie. Oczekuj wszystkiego ,ale też nie spalaj zwiazku na starcie bo to może być samospełniająca się przepowiednia.
            Później coś więcej.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-06, 17:47:23               Odpowiedz

            Poczułam się strasznie zrezygnowana. Tym, że nie odbierał tego tel. Czuję, że kłamie. Tak wewnetrznie.
            Sama nie wiem czy nie jestem zbyt słaba aby z tym walczyć. Czy w tej walce nie przegram najważniejszego - samej siebie. Czuje się zupełnie beznadziejnie. sama nie wiem czy on może mnie jeszcze pokochać skoro przez jakiś czas kochał kogoś innego. A tak naprawdę nie chcę aby był ze mną bez miłości. Bo wtedy zawsze będę się zle czuć. Boli gdy myslę jak on ją pokochał. to, że poszedł do łóżka - jakoś bym przezyła, ale, że pokochał. A mo.że to ona jest jego miłością życia a nie ja ??????
            Tylko za póżno ją spotkał?!!
            AAAAA beznadziejnie się czuję. Totalnie beznadziejnie.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-06, 20:30:27               Odpowiedz

            Wrócił, ale listu nie przeczytał. prawie 38 gorączki więc same wiecie - umiera.
            Dziś wyciągnełam pewne listy, które on kiedyś do mnie pisał i pewien niezwykły albumik gdy wspólnie zdobywaliśmy szczyty itp. List napisany przez siebie przeczytał. Zasmucił się, zdjęia powolutki obejrzał.
            Jedyne co powiedział.
            Daj mi szanse, chcę budować nasze życie od nowa. Od dziś od teraz. Nic nie odpowiedziałam prócz tego, że ma przeczytac mój list.
            Padł w pocie czoła w gorączce (pewnie umiera :-()).

            Co będzie jutro? Zobaczymy.
            Dziękuję Ci JG



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-06, 20:33:53               Odpowiedz

            O co mu chodzi?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-06, 22:34:45               Odpowiedz

            A bo faceci często umierają i drą się najgłośniej kiedy łapie ich chociażby przeziębienie :)
            Poopiekuj się nim, może tak go odzyskasz ,a list w końcu przeczyta. Moze wcale nie dzwonił do studentki, ale Ty cierpisz na taki syndrom po zdradzie i zastanawiasz sie co on jej mówił czy ją kochał, czy kochał bardziej niż Ciebie (ja pewnie wszystkich zszokuję ale mnie bardziej zabolałyby stosunki seksualne, bo kochać to możesz i przyjaciela, a na emocje też nie masz wpływu ,natomiast jeśli facet nie zrywa tego co nas scala - np seksu, to jedyne co mam to powody do niepokoju :>)
            Więcej jutro, dziś jestem strasznie zmęczona.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-07, 15:31:06               Odpowiedz

            list przeczytał. Zrobił się smutny, przerażony.
            Ja jak to ja z natury gaduła, nagadałam. Znów wylałam na niego swój ból cierpienie i same wyrzuty. Jak to ją kocha, jak to robił, jak kłamał. Jak 4 miesiące zakochania go zmieniły, jak to mnie nie kocha, nie szanuje itp. Rezultat. Powiedział, że przeczytając list zrozumiał a jak mnie słucha to ma dosyć.

            To chyba nie ma sensu. My się nie dogadamy. Cxuję się upodlona do granic możliwości. Czy on mnie jeszcze kocha? Czy jego zakochanie w tamtej jest silniejsze?
            Zakochanie zakochanie. Tak to tłumaczy, że oni się poprostu w sobie zakochali i przestali kontrolować rzeczywistość.

            Może jestem okrutna, ale w jednej rozmowie przetoczyłam jak wygląda rozwód, sąd rodzinny, alimenty, podział majątku. Że będę walczyć o dobro dla dzieci o każdy złamany grosz dla Nich.
            Wylałam mu na głowę 1000 wyrzutów, że mnie nie kocha, nie szanuje, że zrobił ze mnie szmatę, że ma w d...e mój ból. Że kłamał prosto w oczy.
            A ją tylko chronił. Jaka ona jest dobra. Taka dobra, że postanowiła odebrać mojim dziecoą tatę i wspólnie spędzone chwile.

            Co robić, aby nie zwariować? Co robić



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-07, 15:39:51               Odpowiedz

            Terapie odrzuca.
            Szczery nie potrafi być - być może dlatego, że nadal ją kocha. Jest z nami i powiedział, że chce abyśmy jeszcze byli szczęsliwi, ale o niej nie da se złego słowa powiedzieć. Zresztą mam wrażenie, że tak jak pisałam wczesniej, to ja zakończyłam ten romans a nie on. On chyba załuje, jakoś tak to czuję, że to się zakończyło. Może gdybym tego smsa nie przchwiciła to on wcale nie zakończyłby tego związku tylko dalej w niego brnoł z miłości do niej.
            Czy naprawdę w 4 miesiące można się aż tak zakochać????? Naprawdę można zniszczyć bliskich (żonę, dzieci) dla 4 miesięcy????



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-07, 22:35:16               Odpowiedz

            Ech ciężko z wami. Na jakiej podstawie uważasz ze on kłamie? ok kłamał przez jakiś czas, to co zrobił zabolało Cię, ale czemu miałby teraz kłamać? Chyba powinnam Cię wysłać do Wiatra z tematu nowaji, on może bardziej by Ci przemówił bo jest facetem ( i ma podobne rozterki co Twój mąż z tym że jego zakochanie jest póki co platoniczne ,ale dalej kocha żonę i jest jej wierny). Wiesz, jak niewierny partner, który zdradził kocha i woli tamtą drugą niezaleznie od wszystkiego (czyt .nie dojrzał do roli ojca i męza) to rzuca wszystko w cholerę jasną.
            Już Ci mówiłam żebyś przeczytała wpis Kaji (a najlepiej wszystkie jej wpisy). Jej też się wydawało że to wielka miłość, a okazało się wszystko prozaiczne do bólu, a mężowi zachciało się adoracji + samotność z dala od rodziny i wszysyko sie zamyka, tyle.

            Ważna rzecz - nie przywiązuj sie do emocji swojego męża, emocje są nietrwałe jak myśli, Ty też możesz sie kiedyś zakochać ,ale od zbitki fenyloetylaminy i dopaminy do Prawdziwej miłości jest bardzo długa droga.
            Chyba będę wbijała to bezprzerwy - miłość to decyzja,postanawiasz z kimś być i jesteś z nim ,a nie uciekasz kiedy pojawia się "lepsza propozycja" fakt Twój mąż nawalił i nawinęła mu się lepsza propozycja, ale on zrezygnował w końcu i prosi o szansę (jak ja się cieszę że nie uznaję ślubu i instytucji małżeństwa ]:P jedynie ślub szamanistyczno-tantryczny ;D)
            Teraz wszystko jest w Twoich rękach.

            Hmmm tak mi coś wpadło do głowy - może spróbujesz sie do niego przytulic z całych sił od tak i popatrzeć mu w oczy przez kilka minut, pogłaskać twarz, tors brzuch? nie mówię o seksie tylko takich drobnych czułościach i przytulaniu.
            Wiem że prawdopodobnie nie masz ochoty ale spróbuj się przemóc. Jednak w końcu tęsknisz za jego ramionami prawda? Tylko teraz masz wrażenie że one nie są Twoje tylko przeznaczone dla kogoś innego.

            Poza tym słyszałam że na nasze relacje w związku wpływa to co jemy ;> wg pewnego rosyjskiego uzdrowiciela Lewszynowa.

            Tyle na dzisiaj.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-08, 11:22:48               Odpowiedz

            Totalny bark ochoty na cokolwiek. Nie potrafię na niego patrzeć a co dopiero przytulić. Uciakam byle gdzie byle nie być z nim



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-08, 12:33:50               Odpowiedz

            Może warto byłoby się zastanowić czego tak naprawdę chcesz



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-08, 15:32:16               Odpowiedz

            poprostu mam taką złość i żal w sobie, że to zrobił, że do tego dopuścił.
            Nie ufam to kolejny ból. A może on tylko tak ściemnia, że tamten związek to koniec. Może planuje do niej pojechać.
            Na pytania otpowiada koniec koniec - ale jak wierzyć, skoro potrafił kłamać! Ona młoda - może i skrzywdzona, ale jak młoda to i naiwna. Może wkońcu sama do niego z tęsknoty zadzwoni, albo ulegnie gdy on w końcu postanowi ją odwidzić ? Tysiąc pytań.
            O terapi nie ma mowy. On nie chce i koniec.
            Nie mam zaufania i przez to nie umiem uwierzyć, że to koniec.
            Przytuliłam go dość łagodnie - odwzajemnił, uśmiechnoł się.

            Ale to może przykrywka????????????????????????????????????

            Dziś jest a może za miesiać tak za nią zatęskoni, że postanowi do niej wrócić????
            JG dobrze ze jesteś :-))



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-08, 15:51:41               Odpowiedz

            a jak przytuliłaś to zrobiło Ci się miło czy miałaś ochotę go rzucić w ścianę ?;>

            Tylko nie rozumiem czemu Ty się go pytasz albo proponujesz żebyscie poszli na terapię, to powinien być warunek i tyle. Wyjaśnić że nie rozumiecie się, nie umiecie sie komunikować i potrzebna wam terapia ,ale postawic to jako warunek. Oczywiście teraz już za późno wiec jedyne co możesz to czekaj aż sam z tym wyjdzie. Czasami niewierni po jakimś czasie zmieniają zdanie (pod wpływem cierpiącego partnera) i idą na terapie.

            Boisz się zaufać w tej chwili ,wolisz się przygotować na najgorsze, tylko niestety dorabiasz sobie w głowie dodatkowy scenariusz filmu. Może na pocieszenie powiem tylko ze to normalny szok po zdradzie - zastanawianie sie i rozdrapywanie wszystkiego tysiące razy. Z czasem wszystko złagodnieje.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-08, 16:32:56               Odpowiedz

            Znam go i wiem, że o terapi nie ma mowy. W tym wszystkim popełniłam wiele błędów. W szkou działałam bez zastanowienia, czasami bez godności.

            Nie postawiłam warunków. To były tylko rozmowy, kłótnie, przekomarzania się. Nie wyrzuciłam go z domu, pozwoliłam zostać. W pierwszym momencie nawet poszłam do łózka. Potem przyszła niechęć. On przez ten pierwszy miesiąc był różny raz lepszy raz zamyślony, zasmucony. Zorganizowałam kilka spotkań ze znajomymi aby widział jak było.

            Ten list to był dobry pomysł o małżeństwie, wierze itp tym co mi zrobił. Miałam szansę napisać jak to zabolało on przeczytał w spokoju. Pokazanie mu rónież listu który sam kiedyś w wielkim zakochaniu do mnie pisał też było dobre. Powiedział, że o nim zapomniał. Hm szkoda, ale cóż. Tam było jak bardzo kocha itp...

            Po liście powiedział, że naprawdę gdyby wiedział jakie będą konsekwencje to by do tego nie dopuścił. Generalnie widzi jak to na mnie wpłyneło. Jak zmieniło się nasze życie.
            Powiedział, że brnąc w tamten związek nie myślał o konsekwencjach. Poprostu obydwoje w zakochaniu szli coraz bardziej nie zastanawiając się nad niczym.
            Gdzieś przez myśl przeszła mu myśl o odejściu od nas - ale dziś mówi, że w sumie wiedział, że to nie byłoby proste.

            Gdzieś tam między między powiedział, że w głębi serca wierzy, że nam się jeszcze uda. Ale widzę, że moja podejrzliwość, kontrolo (dzwonienie do niego np. gdy jest w del) bardzo go irytuje.

            Hm może to syndrom zdradzonej ale ja jakoś boję się wierzyć w te słowa. Boję się że znów skrzywdzi.
            Terapia naprawdę wątpię aby się udało. On nalezy do bardzo skrytych osób, nie potrafi z rodzicami rozmawiać w sumie nie ma przyjaciół od serca.

            JG czy powinnam naprawdę powiedzieć:
            - proszę nie krzywdz nas więcej
            nie w wyrzutach ale tak z bliska patrząc w oczy. Powiedzieć, że zależy mi również na nim, nie tylko na tym aby został dla dzieci (bo tak przez większość czasu mu mówiłam). Czy gdy powiem mu, że zalezy mi też na nim to wtedy stwierdzi, że może mi wszystko zrobić a ja i tak będę o niego walczyć??????
            Przeczytam na spokojnie wszystkie wpisy Kaji.

            Boję się mu pokazać, że chciałabym aby było tak jak kiedyś lub podobnie. Czy powinnam to zrobić????









          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-08, 19:20:49               Odpowiedz

            Meg, pamiętaj że zawsze jest czas zeby zacząć od nowa i wykopać go z domu.
            Przekopiuję Ci parę odpowiedzi z innego forum tych co zdradzili (i nawet się zakochali, wiec nie wszyscy są perfidni):

            -Jestem załamany. Jakiś rok temu, po 13 latach małżeństwa zdradziłem moją żonę. Moja żona to odkryła i od tamtej pory jestem spalony w jej życiu i uczuciach.
            Nie wiem co się stało, miedzy mną a żoną od jakiegoś czasu nie układało sie najlepiej, to była chwila, zauroczenie, jakaś fascynacja drugą kobietą. Trwało to 3 miesiące.. Zona coś podejrzewała,bo znalazla w mojej komórce jej zdjęcie, ale ja zacząłem ją okłamywac, wypierać sie i udawać ze to nic nie znaczaca koleżanka z pracy.Mówilem ze wszystko bedzie dobrze. Chciałem się z tego wycofać, tak żeby nic sie nie wydało, ale jak znowu zobaczyłem ją w pracy to wróciło oczarowanie i dalej w tym tkwilem wciąż ją oszukując. Chciałem juz zakonczyc ten romans, wtedy tak myslałem, bo to okłamywanie mnie męczyło. Kłamałem bo nie chciałem stracić żony,a kochanka była dla mnie takim brakującym ogniwem w naszym małżeństwie. Byłem rozbity na dwie strony. Prawdziwy koszmar. Myślałem, że żona mnie nie kocha. Rzadko uprawialiśmy seks.Kochanka była tym uzupełnieniem. No i zadurzyłem się.Rozmawiałem z koleżanką o wspólnym byciu razem. Ale wiedzieliśmy, że to nierealne.Ona była mężatką. Ona wyjechała do męża i pisalismy do siebie , dzwonilismy, smsowalismy. Dlaczego nie mialem tyle siły powiedziec dość temu romansowi, kiedy żona odkryła jej zdjęcie?!!.
            Któregoś dnia byłem nie ostożny i żona odkryła moją korespondencję z kochanką. Calutką. Nic nie wykasowywałem. Dowiedziała sie w ten sposób wszystkiego. Doznałem chyba takiego samego szoku jak żona. Szoku przerażenia. I co teraz. Żona do konca dnia sie nie odzywala. Ja czekałem i myślałem ,co teraz bedzie. Wieczorem usiadła i zaczęła spokojnie ze mną rozmawiać.Mówiła, że jesteśmy dorośli.Ze możemy sie rozwieść jak ludzie.Bez kłamstw. Pamiętam jej słowa, które wstrząsneły mną do głębi. Uśmiechnęła sie do siebie i powiedziała:"Tyle lat zmarnowałam.Ja jeszcze będę szczęsliwa."W tym momencie, w ułamku sekundy zobaczyłem całe nasze wspólne życie... . Wszędzie chodziliśmy razem, żona zawsze mogła na mnie liczyć, postrzegani byliśmy jako wzorowe małżeństwo. Zrozumiałem co mogę stracić i jak wielką krzywdę jej i naszym dzieciom zrobiłem I zdałem sobie sprawe jak bardzo ją kocham. Jak bardzo chce być częścią tego szczęscia.Zobaczyłem jak bardzo mnie kocha!!!Pokazała Swoją klasę. Z mężczyzny egoisty wiecznego chłopca w jednej chwili stałem sie mężczyzną dojrzałym. Nie interesują mnie już żadne inne kobiety. Moja miłość do żony stała sie dojrzałą,bo i ja też dojrzałem. Poprosiłem żonę o jedną jedyną szanse.Ze wiem już jak bardzo mnie kocha i czuję jej miłość znowu. Ze jest dla mnie żona najważnejsza.Postanowiła, ze spróbujemy, ale prosiła mnie o szczerość. Wykasowałem wszystkie zdjęcia i wiadomosci romansu. Odcięłem sie od kochanki ,mówiąc jej ze to już koniec. Wyjechaliśmy do innego miasta z cała rodziną i dobytkiem. Zona znalazła spokojną mało płatną pracę, a ja zmuszony kłopotami finansowymi wyjechałem na wyspę. Mam bardzo dużo czasu na przemyślenia.Pracuję z nikim nie rozmawiajac po 12 godzin dziennie.Pracuję w milczeniu i myśle. Nie ma tu Polaków a słabo znam angielski. Kilka razy dziennie kontaktuje sie z rodziną przez skypa i dzwonie. Przyjeżdzam co 1.5 miesiaca na tydzień.Jest ciężko, ale jestesmy zdani tylko na siebie.Pomagam żonie jak tylko mogę. Mówie tylko prawdę. Nie kręce. Kłamstwem sie brzydzę na samo wspomnienie.
            Teraz wiem, że gdy oboje pracowalismy całymi dniami do domu wracaliśmy jak do hotelu , jedzenie podane przez tesciową, dzieci umyte, posprzatane, wyprane i wyprasowane. Niczego wspólnie w domu nie robiliśmy. To nas oddaliło. Zmęczenie powodowało brak checi na seks. Żona, jak każda kobieta musi być wypoczeta i zrelaksowana a stres w pracy dawał sie we znaki.Zacząłem szukac czegoś na boku. W tym czasie żona straciła pracę i siedziała w domu z dziecmi i moją teściową, która zajmowała sie domem. Ja pracowałem , byłem w tłumie ludzi.Odsunelismy sie jeszcze bardziej, bo doszedł jeszcze stres z powodu utraty pracy. Zaczęliśmy zapominać o drobiazgach: drobne prezenciki na jakieś okazje, od czasu do czasu kwiaty, nie mieliśmy czasu na wspólne rozmowy ze sobą, dodatkowo zamiast być wieczorami przy żonie, ja wolałem usiąść przed komputerem Żona nic nie mówiła, tylko zaciskała zęby i zajmowała sie domem przez pół roku. Nie widziałem żadnych .sygnałów, które mi wysyłała. Nie rozmawialiśmy o naszych problemach. Byliśmy po prostu małżeństwem i nic ponad to. To moja wina, po prostu przestałem pielęgnować naszą miłość, choć bardzo ją kocham. Naprawdę bardzo.
            Teraz próbuje to wszystko naprawić, wiem że muszę na nowo to odbudować, że muszę od nowa zasłużyć na jej miłość, zdobyć ją, odzyskać jej utracone zaufanie i wybaczenie. Nie wiem czy to jest możliwe, ale będę walczył do końca. Ja ją tak strasznie kocham. Jestem głupi palant i będę za to płacił do końca życia.
            Przejąłem w zasadzie wszystkie obowiązki domowe, nie oglądam telewizji, cały czas coś robię w domu, zapewniam żonę o swojej miłości, ale mi nie wierzy. Do tego kłopoty finansowe i wyjechałem na Wyspę zarabiać. Jestem tu z nowo poznanym kolegą. Mamy podobny układ rodziny. Powierzyłem mu mój sekret, bo nikt z rodziny nie wie o całej sprawie. Żona też nikomu nie powiedziała. Żona cały czas myśli, że ją okłamuję, że myślę o tamtej, ale tak nie jest (już wtedy mi przeszło po tej rozmowie.). Wypomina mi to wszystko,cytuje co pisałem do kochanki.Mówi jaki jestem perfidny , cham i dwulicowy. Ja to rozumiem i wysłuchuję jej z opuszczoną głową, chciałbym żeby mnie uderzyła, odreagowała,może wtedy troszeczkę jej ulży. Nie może się z tym pogodzić, rozumiem to, ale boję się, że nie pogodzi się nigdy i będzie chciała, żebym odszedł, a tego nie zniosę. Ja nie mogę bez niej żyć!

            -Jak takie rzeczy są możliwe? Dlaczego ja zdradziłem i przedłożyłem tamto uczucie nad miłośc do mojej żony. Czy mówię prawdę, że kochałem moją żonę także gdy byłem uwikłany w uczucie do innej kobiety (z którą nawet się nie spotkałem)? Najgorsze w tym wszystkim jest to że jedynym logicznym wytłumaczeniem jest, że tamto uczucie to był błąd. Kiedy błądziłem nie widziałem prawdy, zaślepiony pewnie nie chciałem widzieć. A kiedy teraz widzę co zrobiłem to sam nie potrafię tego wyjaśnić. Czy czegoś brakowało mi w mojej żonie co miała skompensować ta inna kobieta? Jedyne czego mi brakowało to uczucie takiej bliskości, które było coraz mniejsze bo brak czaru, obowiązku etc. Ale tenbrak bliskości to nie był brak po stronie mojej żony ale po mojej własnej. Część mojego cierpienia polega teraz na tym, że moja żona stara się zrozumieć DLACZEGO takzrobiłem, jest to jej wyraźnie potrzebne ... a ja nie wiem dlaczego ... nie portafię wyjść poza trywialne "błądziłem".

            -Zdradziłem jedyną kobietę jaką kochałem w swym życiu.
            Teraz ona, tak samo jaki ja stawia pytanie - Dlaczego? Do tej pory nie umiem odpowiedzieć na nie ani jej ani sobie.
            Tylko dlatego że byłem cholernym egoistą i myślałem tylko o sobie? To pytanie jest cholernie trudne.
            Czytam posty tutaj i postanowiłem się do Was przyłączyć, lepiej zrozumieć to co się dzieje z nami.
            Nikt juz nam nie uwierzy ze jednak najważniejsza jest ona, teraz gdy to zrozumieliśmy jest już za późno.
            Na to właśnie zasłużyliśmy. Jedynie na pogardę!!!
            Ta prosta maksyma iż doceniasz coś jedynie jak to stracisz, jest tak prawdziwa.
            Z twoich postów wynika jak dużo siły i zaparcia masz aby uratować tą wątłą część twojego małżeństwa.
            Ja widząc jak moja żona cierpi opadam z wszystkich sił.
            Ostatnio gdzieś usłyszałem że jeśli sie kogoś kocha to nie wolno być egoistą a to oznacza że może powinienem sam odejść (lub jej pozwolić) aby z kimś innym ułożyła sobie na nowo życie, szczęśliwe życie nie skażone czarną plamą.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-08, 19:50:43               Odpowiedz

            JG dziękuję. Dziękuję. Może poślę to mojemu mężowi - co sądzisz?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-08, 19:52:37               Odpowiedz

            A po co?
            Jeśli on tak samo żałuje jak ludzie w przedstawionych historiach to jest to zbędne.
            Przykro mi nie jestem w stanie więcej pisać, mam coś na kształt załamania nerwowego.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-08, 19:54:18               Odpowiedz

            A może jeszcze aż tak nie załuje i powinnam go uświadomić.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-08, 19:56:49               Odpowiedz

            Przestań robić gierki.
            Co mu chcesz udowodnic - jaki on zły i będziesz go porównywać do innych i że wcale aż tak bardzo nie żałuje?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-08, 20:07:55               Odpowiedz

            Nie nie chodz o to. Wręcz przeciwnie. Pomyslałam sobie ze może sam zobaczy siebie w tych wypowiedziach i pomyśli o miłości do mnie.
            Wiesz jak pisałam ja mam straszny mętlik w głowie. Jest z nami. Tak powiedział i wiele innych rzeczy, ale czy jeśli się zakochał, jeśli jeszcze tydzień temu zył przeszłością to czy dziś on zdał sobie sprawę z tego ze mnie kocha, czy jest bo ona go nie chce, czy przerosła go cała procedura np. rozwodu. Ja dziś nie czuję się kochana. Zdradził, upodlił, upokorzył tak bym to nazwała.
            Może zbyt wiele powiedział, że się zakochał, że o niej myśli, że ona ma to coś, że żyje przeszłością, że przez myśl przeszła mu myśl, że nas opuści. Wiesz to nie jest tak, że on sam z własnej woli zakończył ten związek. W gruncie rzeczy pośrednio zrobiłam to ja. Odnalazłam sms. Spisałm jej nr tel. Rozmawiałam z Nią. Tak naprawdę to sytuacja, że się dowiedziałam zakończyła a nie on sam. I to mnie dręczy. Zastanawiam się czy on nadal o niej myśli, jeśli tak to jak bardzo itp. Ale już nie zadaję mu tych pytań. Zadałam ich za dużo on był zbyt szczery a ja potem to perfidnie wykorzystywałam w słowach i on już nie jest szczery.
            Niby powiedział, że jest z nami, że chce, że czuje w sercu ze nam się jeszcze uda. Ale jak czytam wiele wpisów faceci czasami tak potrafią a jednocześnie dalej z kochanką. I to wszystko powoduje, że ni czuję się pewnie. Boję się, że to jeszcze runie.

            JG powtórze pytanie. Czy powinnam mu napisać, że jednak zależy mi na nim, że pamiętam tego dobrego człowieka, że chcę aby pokzał, że nadal może nim być.???????

            Czy to za wcześnie. Czy jednak nie powinien o tym wiedzieć.

            List który mu napisałam to bardziej o bólu, krzywdzie, o braku szacunku do instytucji małżeństwa o konsekwencjach nie pisałam. W gruncie rzeczy to był smutny list konsekwencji romansu.

            JG dziękuję, że mnie wysłuchujesz.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-08, 20:45:42               Odpowiedz

            akurat to ja sama nie mam szacunku dla instytucji małżenstwa : p ślub to może i miał wartość(taką prawdziwą, duchową) w kulturach szamanistycznych, tantrycznych i w ogóle jeszcze zanim nastała cywilizacja śródziemnomorska. Teraz to jest tylko durny nic nieznaczący papierek. Jeśli sama miałabym mieć kiedyś ślub to żadnych weseli, tłumu świadków, widowiska, ABSOLUTNIE żadnego księdza ani tymbardziej kościoła itp itd tylko błogosławieństwo niebos i miłości ;> Ok rozgadałam się.

            Wiesz, rób tak jak czujesz, jesli w pewnej chwili poczujesz że chcesz mu to powiedzieć że chciałabyś aby był tym człowiekiem co był i żebyście byli szczęśliwi to mu to powiedz spontanicznie.
            Wiele romansów kończy się własnie w ten sposób, Ty czujesz się nie pewnie bo tak odniosłam wrażenie że jesteś troche taką małą zagubioną dziewczynką i chcesz mieć obok siebie kogoś na kształt ojca - partnera dla swojego bezpieczeństwa, który zawsze będzie przy Tobie (a że ojcowie czasami odchodzą od rodzin i olewają swoje dzieci na korzyść dzieci kochanki lub nowych to już inna historia) Stąd cały czas szukasz kogoś kto Ci zapewni wszystko, teraz np cały czas tu wchodzisz żeby mi się wygadać lub powiedzieć to i owo, spytać się itp ;> Choć z drugiej strony faktycznie sytuacja w której się znajdujesz może powodować zagubienie.
            Błąd popełniłaś napewno taki myśląc że Twój mąż to skała i zawsze przy Tobie będzie, on pewnie też tak pomyślał + braki w komunikacji czego efektem jest zdrada która niestety zwielokrotniła problem i spowodowała dużo bólu.
            Fajnie że wyperswadowiłaś mężowi o swoim bólu (miejmy nadzieję ze bez oskarżania, pamietaj że co by nie było to jest Twój ból więc lepiej unikać konstrukcji "zadałes mi ból" choć bezpośrednio to co zrobił jest jego przyczyną)
            Jednak może przydałoby się powiedzieć mu co nie co o komunikacji i tego czego Ci teraz brakuje i spytac się czego jemu brakowało że znalazł inną? (ja nie wierzę w takie zakochanie i o ,lądujemy w łóżku, fascynacja i hormony mogą przemijać ale pójście do łóżka to już decyzja)
            Jednak cokolwiek byś nie robila pamiętaj że ból cały czas będzie do Ciebie wracał, teraz zwłaszcza bo rany są bardzo świeże.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-08, 21:31:57               Odpowiedz

            JG .
            jestem po rozmowie. Spokojnej, z moimi wielkim wew. emocjami. Tak boję się i to bardzo, że odejdzie.

            On cały czas o niej myśli. On ją chba bardzo pokochał. Jest miesiąc po rozstaniu , a on wciąż bardzo o niej myśli.
            Przyznał się do tego, że to nie była zwykła znajomość, tak o tym mówi.
            Z jednej strony mówi, że chce spróbować być z nami, że chce o niej zapomnieć, chce być tylko dla nas, ale jagby nie potrafi powiedzieć nigdy (powiedział, że nigdy nie myslał, że coś takiego w życiu będzie) więc nie może powiedzieć nigdy. Chce próbować z nami. Ale ale, nie chce mnie krzywdzić i jagby nie może na 100% obiecać. Ja nie wiem bo ja chyba potrafię na 100%.

            Mówił, że chce z nami, z nami, z nami, ale jagby nie potrafi powiedzieć nigdy.

            Powiedziałam mu, że jak chce może si ewyprowadzić aby się zastanowić, powiedział, że nie chce, że chce z nami próbować. Ale, że wciąż o niej myśli.

            Co mam JG o tym mysleć.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-08, 21:41:42               Odpowiedz

            Nie można kogoś pokochać przez kilka miesięcy, to jest nierealne. Wszystko do czego tęskni to do jakiegoś przeidealizowanego marzenia. Nie mówiłby tak gdyby miał z nią wspólne problemy ,codzienność ,dzieci i inne rzeczy składające sie na związek i rodzinę.

            W jakim sensie o niej myśli? że złamał jej życie ,wykorzystał itp i ma wyrzuty sumienia? Czy taki że ona jest młodziutka i naiwna, więc można ją jeszcze sobie zrobić wedle własnego widzimisie? albo może myśli i tęskni za tym stanem zakochania?
            Wiesz ,potrzeba czasu i albo w końcu przestanie myśleć i dostrzeże Twoją krzywdę ,albo rzuci Cię i rodzinę dla młodej lali.

            A co zrobisz jak on odejdzie i nie będzie w ogóle sie wami interesował nie bedzie dawał pieniędzy ,wypnie się po prostu? W jakiej Ty rodzinie zostałaś wychowana, że podporzadkowywujesz mu cały swój świat?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-08, 22:53:18               Odpowiedz

            Raczej o stanie zakochania, o niej, tęskni. Mówi to bo chce być szczery wobec mnie i jak mówi nie chce mnie skrzywdzić. Tęskni za jakimikolwiek kontaktami z nią. Nie mówi o sexie tylko o tęsknocie do nej.

            To ze mną jest coś nie tak.
            To ja powinnam coś z sobą zrobić.

            On mi takie rzeczy mówi, po czym ja go zaciągam do łóżka. Po co? Nagły przypływ tego aby z nim być blisko. Czy ktoś to zrozumie. Zamoiast się szanować, postawić jakiś warunek ja z nim do łózka idę, po tym jak on wprawdzie powiedział próbujemy razem odbudować związek ale wciąż o niej myslę, chciałbym mieć z nią jakiś kontakt.

            JG to ja chyba zwariowałam. Panicznie boję się zostać bez niego i coraz to bardziej się pogrążam pogrążam, bo po tym wszystkim wcale się ani ja ani on dobrze nie czujemy. On jak facet rozbudziłam go, ale najpierw nie chciał. To moja i tylko moja inicjatywa.

            I na koniec - wyszło ze mnie najgorsze. Jak już było po zapytałam się czy mogę do niej kiedyś zadzwonić.
            I wkurzył się.

            Jestem do badni.

            JG co mam z sobą zrobić aby nie zwariować i aby on nas pokochał i nie zostawił swoich 2 dzieci.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-09, 06:49:15               Odpowiedz

            No i tak było wczoraj.
            Dzi ś nowy dziwń.

            Masz rację za bardzo zawierzyłam w niego za bardzo byłam pewna. Gdy czytam wpisy na tym portalu to widzę życie zupełnie inaczej niż patrzyłam na nie przed chwilą. Wiem to było o nie ma do czego wracać wiem wiem.

            Muszę nabrać wody do buzi i nie gadać tyle, bo to moja wada. Nie potrafię prowadzić polityki bo czuję się słaba.
            Dziś mam małe szanse na przezycie. Przez jeszcze jakiś czas jestem na wychowawczym. Jest maleństwo. Muszę szybko wrócić do pracy aby się jakoś odbić, wzmocnić.

            Myślę, że go kocham (choć czasami za to co zrobił mam wrazenie, że go nieniawidzę, ale chciałabym odbudować to co było na tyle ile się da.

            On też powiedział, że chce spróbować odbudować - ale ale też powiedział, że o niej myśli. I to mnie dobiją bo to ale jest dla mnie tak jagby mówił odejdę do niej.

            On powiedział, że już nigdy nie uwikła się w coś takiego, że jest to jego życiowa nauczka, że takich rzeczy się nierobi, ale w jej przypadku nie umie powiedzieć nigdy, mówi tylko , że chce z nami prbować odbudować rodzinę na nowo. Że chce próbować z naimi iść w jednym kierunku. Czy to normaln, że on mówi próbować - może on sam daje sobie furtkę??????



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-09, 06:55:07               Odpowiedz

            JG jak to odczytujesz. Czy to jego manipulacja?????

            to już ponad miesiąc jak tamto runeło. Przepuszcam, że w największym rozkwice związku. Podobno narazie do teraz nie pisze do niej ani nie dzwoni nie spotyka się. Ona mieszka daleko więc na codzien to raczej się nie spotykają ale gdześ wracając z jakiejś delegacji zawsze to jest możliwe, że pojedzie do niej. Pisałam Ci ostatnio co ja se ubzdurałam lub tak faktycznie było.

            Mój błdą chciałabym aby on nadal mnie na rękach nsoł aby mówił, że łądnie wyglądam, aby przytulał. To, że tego nierobi powduje, że wiecznie do tego wracam, gadam, wyrzucam mu i sobie każę składać deklarację.
            JG jesteś bardzo mądrą kobietą - PEWNIE ZLE ROBIĘ?

            Doradz krok po kroku co robić.

            Jak odejdzie to wtedy będzie już postanowione. Pewnie wtedy to już nie będę miała z czym walczyć. Ale wolę aby do tego nie doszło.
            Są dzieci. Dla nich też chciałabym tatusia.




          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-09, 10:38:21               Odpowiedz

            Wiesz, Twój i zapewne jego błąd polega na tym że tęskni za idealizacją ,a nie za osobą, Ty również identyfikujesz jego kochankę jako osobę a nie idealizację ,a nie miał okazji jej zobaczyć że się myje, że nie ma makijażu ,że goli włosy na nogach czy w burych swetrach chodzącą po domu.

            Prowokowanie do seksu jest dosyć częste w takich sytuacjach, pewnie ma to jakieś biologiczne uzasadnienie, ot samica próbuje wkraść się w łaski samca aby ten się tylko nią zajmował. To jest taka reakcja - Twoje poczucie niepewności napędza pożądanie, więc im bardziej czujesz sie zagrożona ,tym bardziej go pragniesz.

            Jeśli on ma odejść to i tak odejdzie ,niezaleznie co zrobisz. A jesli chcesz znać przyszłość - idź do astrologa, ja niestety tego nie umiem ,z resztą wolę rozwijać swoje umiejętności jasnowidzenia : P Hmmm a interesuje Cię ezoteryka albo wiedza duchowa? Tak sobie pomyślałam żeby Ci coś podrzucić. Może to by Ci pomogło.

            Co możesz zrobić? pozwól sobie na ból, ale jego zostaw w spokoju. Ty w tej chwili wymagasz od niego żeby się nad Toba litował i żeby się przed Tobą kajał ,nie wiem jaki to skutek da, ale w tej chwili zajmij się sobą ,a nie nim.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-09, 13:39:54               Odpowiedz

            JG proszę podaj mi te fora co wypowiadają się męzowie o zdradzie.

            JG wiem muszę sobie z tym poradzić. Nie ukrywam boję się dnia jutrzejszego. Boli gdy widzę, że on myśli, boli gdy odpowiada na pytanie, że o niej myśli, że to nie był zwykły romans, że się zakochał, boli boli boli.
            W tym wszystkim zastanawiam się czy on wie czego chce.
            i to, że nie uzyskuję takiej odp jak chce powoduje, że czuję się jak na bardzo kruchym lodzie.
            Za bardzo zawierzyłam, za bardzo. Ale z 2 strony chyba na tym polega małżeństwo. Ty w nie niewierzysz może ja również zaczynam wątpić. Dziś o niego walczę ale sama nie wiem jak będzie wyglądac moje życie. Czy w dłuższej perspektywie będę umiała z tym co się stało żyć i się uśmiechać.

            Był wszystkim dla mnie. Tak tak tak.

            Nie jestem samodzielna, boję się totalnie wszystkiego. Chciałabym wyznań miłosnych, obietnic, że to koniec , że się ni powtórzy ale ich nie dostaję.

            Może to początek końca. Może.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-09, 14:32:38               Odpowiedz

            Jestem kompletnie załamana. Targają mną różne emocje. Dziś wkońcu płaczę. Nie wiem jak dać sobie z tym radę. Chyba muszę iśc do psychologa bo kąpletnie sobie nie radzę. Kompletnie kompletnie.
            Wszystko mnie przeraża przeszłość, terazniejszość i przyszłość.
            Zaniedbuję dzieci. Nie to, że chodzą głodne czy brudne ale nie umiem się uśmiechać, nie poświęcami im tyle co powinny dośtać.
            Nie wiem co się ze mną dzieje i jak dam sobie z tym radę.
            Jestem w kompletnym dołku. Nie wiem jakie są oznaki depresji ale czasami nawet życ się jie chce. Dobrze, że są dzieci, ale .....
            Dlaczego on mi to zrobił, dlaczego życie mi top zrobiło, dlaczego. dlaczego dlaczego.

            Mam straszny problem ze sobą. Nie umiem dac sobie ztym rady. Im dłużej to trwa tym dla mnie jest to coraz bardziej bolesne. Boli, że to zrobił, że się zakochał, że chciał odejść i być może odejdzie.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-09, 14:35:52               Odpowiedz

            Kaja jest zdecydowanie odemnie silniejsza. Walczyła, nie poddając się a ja z jednej strony chce aby on był a z drugiej niepotrafię pogodzić się z tym co się stało. To starasznie boli strasznie boli. To co zrobił i to, że to może nie być koniec.
            Jestem nikim. Nie potrafię nawet walczyć o swoje, nie potrafię z godnością wywalić go, ani mu zapomnieć. Mam dzieci i pozwalam na to aby widzaiłuy jak cierpię. Jestem nikim,.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-09, 22:05:59               Odpowiedz

            Nie wiem czy Cię to pocieszy - zakochał się bo ona nie miała żadnych zobowiązań mogła być cały czas wyidealizowaną wizją ,nie miał czasu żeby zasmakować z nią codzienności. Te myśli Cię w końcu zniszczą ,nie myslałaś jednak nad rozstaniem ,przynajmniej chwilowym? Wtedy byś zobaczyła co on faktycznie robi, czy będzie z nią czy w ogóle mu zależy na was czy woli swoje wyidealizowane marzenia. Skoro tęskni za stanem zakochania to on prędzej czy później i tak Cię zostawi. Jeśli po prostu nie może dojść do siebie to musi albo uświadomić sobie Twój ból albo dostać porządnego kopa typu "Jeśli masz zamiar dalej rozpamiętywać ten cudowny zwiazek i zaniedbywać mnie to jazda - droga wolna " . Psycholog Ci se przyda żeby zebrać siły i spróbować odbudować siebie.

            Na pewno zrobiłaś poważny błąd myśląc ze mąż jest jak skała. Nie , maż to jest człowiek i też ma świadomość jak i uczucia. Jednak on pozwolił sobie na to zakochanie i to jest w tym wszystkim obrzydliwe, poza tym byłas w ciąży, jak tak bardzo potrzebny był mu seks to mógł Cię wymasować i poprosić o co nie co bez stosunku ,przecież to nie jest problem. Myślę sobie że on wewnątrz pozostał małym nieodpowiedzialnym smarkaczem i tylko przez chwilę Cie kochał. Oczywiscie może się zmienić i zacząć kochać prawdziwie ale to jednak zależy od niego ,od tego czy się wewnątrz przemieni. Jeśli potrafił wymienić na małą pannę której łatwo zaimponować kasą i która nie dostrzega wad to nie uratujesz tego związku jeśli on się nie zmieni. A zmienić się może widząc albo Twoją miłość albo Twoje zdecydowanie.

            Olga np odżyła kiedy wywaliła męża za drzwi, pewnie wspomnienia czasami powracają ,ale to jest też jak uwolnienie sie z jakiś więzów toksycznych. Ty jeszcze tego nie potrafisz bo czujesz sie nic nie warta, bo on Cie tak upodlił i masz wrażenie że tylko na niego zasługujesz.

            Powodzenia ,ja też przeżywam załamanie nerwowe ,może założymy klub zdołowanych Lejdis?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-10, 18:15:25               Odpowiedz

            JG dziękuję za odpowiedz.

            Cóż nie mogę nic innego zrobić jak tylko dac czasowi czas. Tak - powiedziałam męzowi, że ma dokonać wyboru, albo my albo się wyprowadza. On na to, że przecież dokonał wyboru i że jest z nami i z nami chce być. I, że za każdym razem kiedy rozmawiamy przecież tak mówi.

            Hm mówi nie mówi ja nie potrafię zaufać . Nie zostaje nic innego jak poczekać i zobaczyć co się dalej bedzie działo.

            Mówi, że tamtego związku już niema. Nie piszą ze sobą, nie dzwonią nie spotykają się. Cóż ...
            Tak mówi, że tamtego już nie ma jako związku.
            (wcze śniej mówił, że tęskni ale też utrzymywał, że już nie są parą).
            Niby to człowiek kontroluje, ale przecież teraz nie pozwoliłby sobie na żaden błąd.
            Czas poka że.

            Już wiem, muszę żyć własnym życiem i tak je zorganizować aby nie być zależną od niego.
            Tak dostałam lekcję życia, że nie można tak ufać.
            Wiem i chcę i to mój cel - muszę nauczyć się żyć sama dla siebie również z myslą, że kiedyś może zostanę sama z dziećmi. Muszę się usamodzielnić.

            Po szoku jakim doznałam już zaczynam widzieć mnie samą z dziećmi.

            A czas pokaże czy to małżeństwo się rozpadnie czy nie. Czy on również dostał lekcję życia i już więcej do tego niedopuści, czy będzie ostatnią ł...ą. Ale czy wtedy będzie mi żal?

            Nie mam nic innego do zrobienia jak tylko poczekać, obserwować i krok po kroku organizować swoje własne życie.
            Przede wszystkim wrócić do pracy, wśród ludzi itp.

            Muszę na chwilę nabrać wody w usta i ni8e gderać, bo te rozmowy prowadzą tylko do tego, że ja się żle czuję, on też. Wygarnełam mu już jaki z niego ś....a, to on już wie. Wygarnełam , że jak chce to go spakuję ...

            Narazie on stara się być miły (taki był wczoraj ) dziś mało się widujemy (mnie w domu nie było).
            Może chciałabym aby się kajał, ale się nie kaja. Więcej nie będę wracac do tego tematu.


            Dzi ękuję ci JG, że jesteś.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: miki12   Data: 2009-03-06, 14:38:57               Odpowiedz

      JG - jesteś tak mądrą kobietą że mogłabym Cie czytać na okrągło. Wczoraj czułam się szczęśliwa i spokojna a dzisiaj znów mam doła, pewnie niepotrzebnie się nakręcam ale mój mąż nawet rano nie napisał "dzień dobry rodzinko" czy coś ogólnego w tym stylu. Mamy dzisiaj zabiegany dzień ale ja jakoś mam czas aby zadzonić czy napisać a on nic. Czuję jakby nagle znów się odsunął, od razu mam myśli ze ona dzwoniła, że suszy mu głowe, ze nie chce ze mną jechać itd. Gdyby mu zależało to by chociaż słowo napisać, ale widać faceci tacy są. Staram się nie nakręcać ale jest mi cieżko :( odezwę się po 16 marca. Trzymajcie się dziewczyny ciepło.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: kaja133   Data: 2009-03-07, 16:55:55               Odpowiedz


        Dziewczyny - tak jeszcze bedzie przez jakis czas - raz lepiej raz beznadziejnie... musicie jakoś przez to przebrnąć
        ... i nie wyobrażajcie sobie niestworzonych rzeczy - może oni poprostu uświadamiają sobie co narobili i jak bardzo przez nich cierpicie - to chyba nie może być powód do samozadowolenia ...
        ... oczywiście ja podobnie jak Wy teraz doszukiwałam się w jego zachowaniu dowodów na to, że tęskni za tamtą, rozpacza bo wie co może stracić (...milość życia...itd) a to wcale nie bylo tak. Dręczyło go to w co się wpakował i nie wiedział jak z tego wybrnąc. Kiedy zrozumiał, że chce być z nami - wszystko okazało się łatwiejsze. Powiedział tamntej, że chce być z nami i nie zmarnuje ostatniej szansy aby wszystko naprawić... i jak na razie wszystko uklada się coraz lepiej

        ...tego i Wam zycze (a jeśli chodzi o postepowanie wzg. męża - przeczytajcie wpis Piotra z początku wątku)

        pozdrawiam



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Meg4   Data: 2009-03-09, 13:48:40               Odpowiedz

          Kaja Zaglądasz tu jeszce?

          Cieszę, że ze udało Ci się wygrać. Że masz go dla siebie. Ja zaczynam wątpić. Mam wiele wpisów jak powyżej jak znajdziesz czas sięgnij do nich. Dużo rozmawiałam z JG. Czy moja sytuacja jest beznadziejna??????
          Nie wiem czy się spotykają. Mój ma tel służbowy, kom służbowy i nie mam czegoś takiego jak bilingi. Póki co kom jest czysta, ale równie dobrze może ją czyścić.
          Chciałabym mieć już to za sobą i miedz jego, który kocha tak jak kiedyś, który jest oddany rodzinie tak jak kiedyś. Ale czy akurat to mi jest pisane?????????



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: renian   Data: 2009-03-10, 12:59:15               Odpowiedz

      Kaju bardzo mnie poruszyła Twoja historia, trzymaj się i nie rezygnuj, jeśli masz nadzieję.Bardzo prawdziwie opisujesz stan w jakim się znalazłaś To nic,że targają Tobą te nawet negatywne emocje, doputy są emocje to jest nadzieja w Tobie.Nie czytałam wielu odpowiedzi, czy rad na ten jak się okazuje nagminny problem, ale sama też przeżyłam i przeżywam podobne emocje. Ja też nie rezygnuję z mojego małżeństwa mimo, że usłyszałąm po 30latach małżęństwa, że się zakochałem parę lat temu a ja w momencie tej wypowiedzi byłam tuż po amputacji piersi, z wiarą i ufnością,że kto jak kto ale mąż mi pomoże przejść przez to , bo dzieci mam już duże i samodzielne , niestety przez cały okres chemi i pooperacyjnych dolegliwości nie było go chociaż mieszkaliśmy i mieszkamy razem a on stale dzwoni do niej bo ona mieszka w innym mieście. Ja po mału wychodzę z choroby a trwa to już trzy lata, a on nie che rozmawiać ani tłumaczyć się, bardzo ciężko mi było i jest ale widzę że jego miłość do niej gaśnie.Kaju bądż dobrej myśli i walcz jak umiesz.renian



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: renian   Data: 2009-03-10, 15:25:42               Odpowiedz

        Jeszcze raz piszę do Ciebie Kaju mój pierwszy wpis był po przeczytaniu Twego wpisu na samym początku, cieszę się, że sprawy potoczyły się tak jak Ci życzyłam z całego serca tak trzymaj .renian



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: syrian   Data: 2009-03-10, 19:14:01               Odpowiedz

          Witam Cię Kaju ,widzę że podczas mojej nieobecnosci wątek sie rozwinął ,co u ciebie slychać? jak w domu?czy wiesz co dzieje się z Olgą?Umnie w miarę ok.Staramy sie sklejać i budować od nowa,ale czy to się uda nie wiem,pozbierałam się do kupy i w miarę dobrze funkcjonuję.Praca jest dla mnie błogostławieństwem,pozwala mi nie mysleć ,daje jakiś cel.Spotkałam sie kilka tygodni temu z mężem tej kobiety,dowiedziałam się od niego że oni spotykali sie jeszcze w grudniu,cóż zostałam oszukana raz jeszcze.Dopiero po karczemnej awanturze i grozbie rozwodu z jego winy dotarło,że kolejnej szansy nie będzie.Sprawa została postawiona na ostrzu noża,ja dotarłam do ściany i już wiecej nie zamierzam o nas walczyć.Teraz kolej na niego.Jeśli nie będziechciał wnoszę pozew o rozwód,w końcu chyba zrozumiał,że żarty się skończyły i naprawdę bardzo się stara,a ja czekam co z tego wyniknie,pozdrawiam cię goraco syrian



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-10, 21:27:39               Odpowiedz

      Wielki powrót Syrian! :3
      Cieszymy się bardzo, przyszło do nas w międzyczasie parę zabłąkanych duszyczek.
      Olga pisała wyżej pod nowym nickiem ,ale chwilowo znowu ucichła, może za chwilę wróci.
      Mam nadzieję że Twoje małżeństwo sie poskleja i mąż też będzie się starał odbudować wszystko ,a jak nie to cokolwiek Cię spotka ,aby Ci to przyniosło szczęście. Ale wiesz ,tak naprawdę co się stanie zależy od Twoich pragnień ,Twoich wewnętrznych pragnień których nawet niekoniecznie musisz być świadoma, ale są głęboko w twojej podświadomości. Jeśli chcesz i głęboko wierzysz że to małżeństwo da sie scalić to tak będzie. Człowiek jest taką istotą że potrafi wpływać na los nie tylko czynami ale takze myślami i naszymi podświadomymi życzeniami(ja mam nawet umiejętność prowokowania zdarzeń poprzez myśli albo to jasnowidzenie ,ale nie umiem tego kontrolować więc teraz sie tego uczę powoli i żmudnie) Jeśli wzbudzisz w swojej podświadomości życzenie aby to stare małżeństwo legło w gruzy a na jego miejscu pojawił sie nowy związek partnerski (mimo że z tym samym facetem) to tak się stanie. On Cię kocha, myślę teraz musicie wybudować kanały komunikacji i więzi które zostały mocno nadszarpnięte. Życzę aby i u was skończyło się cierpliwie.

      Renian, szczerze mówiąc ja bym go zostawiła na Twoim miejscu. Facet nie miał skrupułów żebyś była sama w trakcie walki o swoje życie. Wolał się interesować nowym nabytkiem ( i zapewne sporo młodszym) Czy Ty chcesz napewno tego związku czy po prostu boisz sie samotności?

      Meg, pisz cały czas co się u Ciebie dzieje. Ale pamiętaj też tak jak powiedziałam Syrian ,Twoje myśli mają moc sprawczą (te podświadome) nie mozesz się dać lękowi zdominować i dać się spełnić temu życzeniu. Moze Twój mąż teraz tęskni za nią a za jakiś czas odkryje że to była totalna głupota, albo będzie sie z nią kontaktował nie wiadomo. Jeśli chcesz aby on został to musisz uwierzyc w niego choć to strasznie trudne.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Meg4   Data: 2009-03-11, 11:45:49               Odpowiedz

        JG - tak to dziś jest strasznie trudne.

        Ale doszłam już do wniosku, że nic na siłę. On sam musi chceć być z nami aby nam się jakoś ułożyło.
        Na poczatku za bardzo naciskałam, ale widocznie tak własnie miało być.
        Teraz od czasu do czasu mamy krótkie spięcia przezemnie oczywiście on od czasu do czasu stara się mnie przytulić. Być miłym. Hmmm.
        Tak jest.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Meg4   Data: 2009-03-11, 12:12:55               Odpowiedz

          ale najgorsza jest ta niepweność - brak zaufania. Wolałabym aby odszedł niż dalej okłamywał.

          Jak wierzyć, że to koniec.

          Co do kontrolowania to wiem i nikt tu mnie nie przekona, że można naprawdę skutecznie się ukrywać. Kasować SMS, wiadomości email, czy połączenia tel. Mogę zaglądać w tel, ale zdaję sobie sprawę, że teraz będzie się ukrywał - jeśli już. Zresztą tak naprawdę to bardzo tego nie lubię robić, że się z tym czuję. A kiedy mam jego tel w ręce to mam wrazenie, że mi z rąk wypadnie tak mi się ręce trzęsą.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Meg4   Data: 2009-03-12, 20:45:52               Odpowiedz

        Co u mnie.
        Kolejny dzień byłam upierdliwa i zadająca pytania, wyrzucająca krzywdy ... efekt powiedział, że ma dosyć, że tak naprawdę nie dałam mu mozliwości o tym pomysleć.W pracy ma bardzo bardzo cięzko i to go dobija przychodzi do domu a w domu nie ma chwili wytchnienia non stop zadaje mu pytanie czy jest z nami i on non stop odpowiada mi na nie, a ja codziennie od nowa.
        Już sama nie wiem. Wiem zdradził, skrzywdził.
        A ja zle się czuję z tym moim ględzeniem i gadaniem. Tak go tym zmęczyłam, że on zaczyna chyba naprawdę wątpić czy ma być z nami. Tak to odbieram.

        Chcę aby był z nami. Chcę go odzyskać takim jakim był. Chcę aby znów nas kochał, aby kochał dzieci.

        Ale czy to jest wogóle jeszcze mozliwe. Jestem głupia, że po tym co zrobił o niego chcę walczyć. Chcę o niego walczyć gdy on mysli o innej (tak sądzę), on dziś nie mówi mi prawdy co do uczuć - widzę to bo boji się moich emocji. Tego, że nie potrafię nad tym panować. W emocjach potrafię wyjść w ciemną noc, wypić piwo, nakrzyczeć i wracać non stop do jednego i tego samego. On ma tego dosyć a ja nie potrafię być cicha, obrazona, powściągliwa.

        Chcę myśleć pozytywnie. Chcę myśleć, że będzie dobrze, że znów nas pokocha. ALE CZY TO MOZLIWE?????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

        JG czy mam jakieś szanse na odzyskanie swojego starego zycia.

        Kaja nie pisze co u niej? Czy się jej jakoś ułozyło? Czy jest z mężem czy nieststy to się rozpadło???

        JG czy mam jakieś szanse na odzyskanie swojego starego zycia.

        Czuję się tak beznadziejnie. Co zrobić aby się nie wykończyć.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Meg4   Data: 2009-03-12, 20:59:37               Odpowiedz

          Tak bardzo chciałabym zyć tak jak kiedyś.
          Przytulać się do niego kiedy chcę, dawać mu całuski, uśmiechać się do niego, wysyłac sms o miłości, zdjęcia dzieci ... tak bardzo za tym tęsknię.

          Odczuwam strach strach strach, że już nigdy tego nie odzyskam. Jestem taka słaba w obliczu tego co zrobił. I tak mało mądra aby wiedzieć jak z tym postępować. Popełniłam tyle błedów.Tyle błędów. Tyle błędów.
          Życie okazało się takie okrutne.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: rybkka   Data: 2009-03-12, 21:28:45               Odpowiedz

            już NIGDY NIE BĘDZIE TAK JAK BYŁO ale za to może być lepiej, dojrzalej, mądrzej.
            na moje oko.dużo pracy przed wami WSPÓLNEJ a jak czytam to twojemu mężowi się nie kwapi...
            zakochał się wrócił i chce aby było tak jakby nic się nie stało a tak nie będzie i nie może być BO STAŁO SIĘ--zdradził zawiódł, nie obwiniaj się o ten ból który nosisz w sobie idź do psychologa on pomoże ci uporać się z emocjami, teraz przezywasz najgorszy kocioł, ale będzie lepiej.
            powinniście razem przez to przejść a twój mąż"umywa ręce"że tak powiem, niezbyt dobry objaw.....wygląda to tak jakby nie chciał ponieść odpowiedzialności za to co zrobił..



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-13, 08:31:43               Odpowiedz

            Nie on się obwinia. Powiedziałabym tak, że tak bardzo mu nawrzucałam, że teraz on sam o sobie mów jestem złym człowiekiem, skrzywdziłem, krzywdzę, nie zasługuję.

            I co a ja bym chciała aby on o mnie walczył.
            Powiedziałam mu wiele przykrych wulgarnych rzeczy (wiem należało mu się) a on to wszystko przyjoł do siebie zamiast walczyć o swoje dobre imie i o nas on stweierdził jestem zły ...



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Meg4   Data: 2009-03-12, 21:17:04               Odpowiedz

          JG do czegoś muszę ci się przyznać.
          Zadzwoniłam do niej.

          Rozmawiałam z nią. Powiedziałam jak kocham męża, jak chcę dla dzieci i dla niego zbudować związek na nowo.

          Jak dzieci go potrzebują, jak ja go kocham i że zawsze był dla mnie dobrym mężem.

          Co ja narobiłam??????????????????????

          Czy to coś da. Wiem, że na dzień dzisijszy on do niej nie dzwoni, ale czy sama czegoś nie sprowokowałam

          Ale jestem głupia



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kitty28   Data: 2009-03-12, 22:40:23               Odpowiedz

            Nie jestem JG ale moze pomoge bo robilam to samo.Wierz mi,nie rob tego juz,bo sie ponizasz przed nia.Ona moze klamac, a jak on sie dowie obroci sie przeciw Tobie,ze nie dajesz jej spokoju itd...
            Zapamietaj jedno i sie kieruj tym ze nie zbuduje sie szczescia na nieszczesciu i jesli kiedykolwiek beda to nie na dlugo.Gwarantuje.
            Przeszlam wszystko jak Ty,wszystko od ponizania przez niego do gadania mojego, wypominania-to ostatnie najgorsze.Ja sie mecze trzeci rok!!tyle wierzylam ze znowu bedzie tak samo,ale nigdy nie bedzie,nie da sie wymazac, z czasem jedynie nauczyc z tym zyc.Nie wypominaj, nie rozmawiaj o tym z nim .Nie teraz, to go bardziej odpycha i przypomina o niej. Staraj sie jak dawniej,codzienne sprawy jak w pracy, w domu tak...,chodzmy na zakupy itd, dzieciaki to.
            Przyjdzie na to czas ze porozmawiacie o niej chyba ze on jednak jest na tyle glupi ze nie widzi,ze zle robi...
            Zameczysz sie inaczej,ja wylalam tone lez ale to On musi nie Ty.Jak on nie chce san to nie zmusisz go,to on ma zrozumiec.Tak bardzo tego zycze,ale prawda czasem okrutna,bo niestety nie wszystko zalezy tylko od NAS.Tak bardzo rozumiem co czujesz...tak bardzo ze az za...



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: d1b1   Data: 2009-03-13, 00:50:31               Odpowiedz

      Tak mozna.

      Tak wlasnie zrobila moja zona.

      To okropne wiem, ale taka nasza podla ludzka natura.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-13, 08:18:41               Odpowiedz

        Meg, widzę że dostajesz ataku histerii z powodu tego co się stało. Będzie ich jeszcze wiele. Chcesz chyba bardzo pokazać mężowi jaki jest zły i jak bardzo Cię skrzywdził. W tej chwili wariujesz bo jedyne co robisz to rozpamiętujesz ten romans. Pamiętaj że zakochanie to tylko silne zauroczenie ,to jeszcze nie jest żaden związek.
        Mam wrazenie że Ty sama chcesz storpedować to małżeństwo, pewnie czujesz taki ból żen ie masz ochoty być z tym, który Cię skrzywdził i który postawił na szali Ciebie i Wasze dzieci.
        Trochę go rozumiem bo może było mu cięzko bez bliskości fizycznej kiedy Ty jednak zdrada to nie była tylko dla seksu, to był u niego dłuższy proces majacy przyczyny w jego braku dojrzałości, chciał imponować jakies młodej że jest dziany bla bla bla ze może już mu się nigdy coś takeigo nie trafi i wykorzystał okazję. W zasadzie to sam tego chciał ze masz teraz wachania nastroju.
        A tak jeszcze chcialam co do Ciągnięcia go do łóżka. Wiesz tu problem moze niekoniecznie leżeć w tym że tęskni za tamtą i czułby że ją zdradza z Tobą, tylko problemy w pracy sprawiają że nie ma na to ochoty, że boi się np kolejnej ciąży a przy obecnej nawałnicy po jego zdradzie i utrzymaniu dwójki dzieci, kolejne dziecko może wydać się czymś przykrym i niechcianym lub boi sie że poczujesz się wykorzystana, że ten seks dodatkowo Cię zrani albo brutalniejsza perspektywa - nie pociągasz go przynajmniej na ten czas.
        Telefon do kochanki to był błąd. Po co chciałaś z nią rozmawiać, co chciałaś przez to uzyskać? Chciałaś usłyszeć upewnienie sie że on z Tobą jest i że ona już nic do niego itp? Uwikłałaś się w wir udowadniania jaki z niego podły i wstrętny drań i chciałabyś żeby cały czas na kolanach Cię przepraszał , płakał i żałował że Cię tak skrzywdził. Jednak jak widzisz Twoje wysiłki do niczego nie prowadzą i narasta tylko frustracja między wami. Co musisz zrobić, przede wszystkim zająć sie sobą. Może jakaś literatura ezoteryczna ,duchowa itp?
        Znajdź sobie zajęcie ,hobby cokolwiek żeby odciągnąć myśli od tego co sie stało i żebyś się nie rzucała na męża za każdym razem żeby udowodnić mu jaki to on be. Teraz rozpamiętujesz i cały czas myślisz jak się utrzymacie jak on odejdzie (tak mi się wydaje)i próbujesz go zatrzymać wzbudzając wyrzuty sumienia, ale atakiem nic nie zdziałasz, on bedzie się tylko bronił.
        Może kaligrafia japońska? ;>
        Słyszalam pewien sposób na wybicie facetowi z głowy skoki w boki i kochanki - udowadniasz mu że jesteś lepsza od nich wszystkich. Jednak czy to działa to nie wiem bo w zasadzie nikt nie chce byc ze świecącym nieskażonym ideałem.

        Ps mąż Kaji też na początku się tak zachowywał może nawet duzo gorzej niż Twój ,ale wrócił w końcu do świadomości i uzmysłowił sobie jak ją skrzywdził. U niej chyba dobrze, powoli wraca do równowagi psychicznej.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Meg4   Data: 2009-03-13, 08:55:55               Odpowiedz

          JG może błąd. Chciałabym Ci powiedzieć co jej powiedziałam ale boję się tego tak oficjalnie napisać. Może ona też ma tu jakiś swój wątek????? Ale tak w skrócie, że jest miłością mojego życia, że go kocham ...

          Może poleciłabyś mi ja kakąś lekturkę - tak konkretnie.

          Wariuje to fakt. Siedzę całymi dniami w domu i wariuje.
          Szkoda, że nie pracuję, że nie mam opieki do maleństwa może wtedy widziałbym, że można zyć inaczej. Dzisiaj mam wrazenie, że nie dam rady z dziećmi bez niego nie tylko finansowo pod każdym aspektem.

          Wiem wiem muszę się uspokojić, bo zadręczam go i siebie. On przychodzi z pracy wykończony a w domu ma tylko jazgot i wracanie wciąż i wciąż do tego samego tematu.

          Obiecuję będę się starc być spokojniejsza. Nie będę mówić na ten temat. Będę się starać będę nie wracać do tego.

          Postaram się żyć z tym i mam nadzieję, że on mie nie odepchnie.

          Dzisiaj przez to, że on wczoraj mi powiedział, że jest złym człowiekiem, że tylko krzywdzi - pomyslałam, że sama go zdołowałam i odebrałam chcęć walki o nas. Bo po co ma walczyć jak ja go za takiego złego mam.

          Powiedziałam mu, że wiem, że jest dobry, że napewno odzyskamy go takim jakim był i że go kocham.

          Może błąd ale bałam się, że ona może go zdobyć tym, że teraz to ona bedzie go kochać a ja będę tą złą żoną.

          Jej też chciałam powiedzieć, że wybaczam Mu bo go kocham nie tylko dla dzieci dla uczucia dla biego także.

          JG ale po rozmowie z nią widzę, że to młoda siksa nie wiedząca o zyciu wiele. O radzinie, małżeństwie ... itp.
          Raczej nie zdaje sobie sprawy z tego co zrobili i jak wiele osób na tym cierpi. Ona musi być bardzo młoda, naiwniutka, nie znająca zycia.

          Co ona teraz zrobi? Czy się spotykają?(tu wygląda na to, że nie, ale czy mówi prawdę??). Czy jeśli go tak kocha nie zadzwoni do niego aby się znią spotkać?

          Strasznie się tego boję. Ona ma tez wiele pytań bez odpowiedzi. Wiadomo z jej strony wyglądało to zupełnie inaczej.

          Co on tak naprawdę czuje !!!!! On dziś nie chce na ten temat rozmawiać więc sama sobie odpowiadam, że pewnie o niej myśli ... skoro nie mówi o miłości do mnie.

          Może zle postępowałam tylko go odpychając, mówiąc jak bardzo mnie skrzywdził, jakim jest złym złym złym człowiekiem, wpychając się mu do łózka mówiąc, że poprostu miałam na to ochotę fizyczną, sama go od siebie odepchnełam. Dlatego teraz chcę mu pokazać, że go jednak kocham, że mu pokazać, że z mojej strony widzę nadzieję, że bedzie jeszcze kiedyś dobrze.

          Czy zle robię?



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Meg4   Data: 2009-03-13, 10:20:04               Odpowiedz

          przed chwilką się dowiedziałam, że musi wyjechać. Powiedział, że mogę z nim jechać, ale dobrze wie, że z dzidzi to niemożliwe. Czasami miewał takie awarie gdzie nagle musiał wyjechać.
          Co mysleć, czyżby ona do niego napisała, czyżby chciała się z nim spotkać po moim tel.????
          Rozmawiałam z nią bardzo miło, nie miałam do niej wyrzutów, powiedziałam tylko, że kocham męża i chcę go odzyskać dla siebie, dzieci dla naszej rodzinki.
          Ona ... czułam to, że też czuła się kimś wyjątkowym w jego zyciu, że wierzyła, że on bedzie z nią. Bardzo w to wierzyła. Być może wczoraj tak wew wkurzyłam ją i teraz chce mi i sobie udowodnić, że to ona bedzie go mieć????? Być może chce zobaczyć, czy wybierze ją. Czy jak pozwoli mu przyjechać to on to zrobi????
          Chyba zwariuję, ale też chyba nie mam wyboru jak tylko ze łzami w oczu i ogromnym bólem w sercu poczekać. Może mówi prawdę.

          Tak teraz żałuję, że zadzwoniłam, bo choć rozmaowa była miła może w niej coś rozbudziło.
          Złość między tym co on jej mówł, a tym, że dziś jest jeszsze w domu.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-13, 10:32:40               Odpowiedz

            A jeśli nawet to co to zmieni?
            Może Twój mąż zaczyna powoli żałować a telefon do niej od Ciebie i ten jego wyjazd to po prostu zbieg okoliczności.
            Jeśli Was zostawi to tylko pokaże jaki jest naprawdę i nie będzie czego żałować



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sylbut   Data: 2009-03-13, 10:48:51               Odpowiedz

            Meg jestem z Tobą. Musisz przestać myśleć o tym co się stało. Nie pokazuj, że Ci zależy tak bardzo. Jestem pewna, że sobie poradzisz, jak każda z nas w takiej sytuacji. Bardzo Ci współczuję i naprawdę gdybym mogła przytuliłabym Cię. Wiem, że to pomaga. Ja mam siostrę, na której mogę polegać. Wymyśla dla mnie różne zajęcia, podtrzymuje mnie na duchu.
            Doszłam do wniosku, że to co czujemy do naszych mężczyzn musimy przez pewien czas zachować dla siebie i zobaczyć co będzie.

            Ja na swoim przykładzie widzę, że gadanie z nim o tym co się stało przynosi odmienny skutek.
            Myślę, że na jakiś czas przycichnę i zobaczę co będzie. I tak naprawdę zrób to samo.

            Oni naprawdę nie wiedzą co czynią. Jestem o tym święcie przekonana.
            Mają zapewne jeszcze większe rozterki niż my kobiety zdradzone.
            Oni nie chcą stracić tego co mają, a boją się tego co mogą mieć.
            Sami muszą wybrać. Ja się poddałam. Nie będę błagać, poniżać się, zapewniać o miłości. Całe 17 lat okazywałam swoją miłość - raz mniej - raz więcej.
            A on tego nie czuł, więc co można zrobić więcej, żeby poczuł?
            Trzymaj się cieplutko.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-13, 11:40:07               Odpowiedz

            Bardzo Ci dziękuję. To jest przykre, że jest nas aż tyle zdradzonych, upokorzonych żon. Tu widzę, że nie jestem ani pierwsza ani ostatnia. I nigdy nie myslałam, że mnie to spotka, nigdy nigdy i że po tym co zrobił będę mieć takie rozterki, że będę walczyć o kogoś kto zrobił mi największe świństwo w zyciu.

            Dziwny jest ten świat.

            Kiedyś różowy, pachnący, wspaniały dziś szary, smutny ...

            Nie umiem się pogodzić z tym co się stało. To jak koszmar, przed chwilą oczekwanie na przyjście na świat dziecka dziś walka o dotychczasowy byt.

            Jest mi naprawdę ciężko.





        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Meg4   Data: 2009-03-13, 11:44:25               Odpowiedz

          A może to nie zakochanie a miłóść życia????? Ale czy mozna tak powiedzieć po 4 miesiącach?????

          Boję się tej miłości. Bardzo się jej boję.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-13, 12:09:40               Odpowiedz

            Sorry, ale Ty teraz ostro pieprzysz. Za dużo komedii romantycznych i telenowel oglądałaś.
            Prawdziwa miłość to nie jest 5 minut i już ,bach ,zakochali się w sobie ,to jest proces długotrwały który się rodzi w bólach i ciągłym dochodzeniu do siebie kiedy hormony przestały nas napędzać.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-13, 12:58:20               Odpowiedz

            No tak ale pewnie im się tak wydaje. miłóść życia



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: malizna   Data: 2009-03-13, 11:48:49               Odpowiedz


      Nie wiem czy można przestać kochać - ja sadzę że nie . Maż uważa, ze tak. Właśnie mi powiedział, że już mnie nie kocha -, że mogę być dobrą przyjaciółką . Ja nie chcę - ale po kolei. Znamy się 27 lat. Małżeństwem jesteśmy 23 lata. Do zeszłego roku mogłam powiedzieć szczęśliwe- nic nam nie brakowało. Dzieci cudowne. Od roku nagle zaczęło się coś psuć.
      Teraz wiem-ma kogoś od ponad pół roku. Teraz jesteśmy w okresie podjęcia decyzji przez niego -co dalej?- my czy ona? Boje się, co z dziećmi? nasza rodzina?, co z tymi wartościami o których mówiliśmy dzieciom? Żyję w pełnym napięciu- czekam na wyrok. Mam świadomość, że daleko mu do podjęcia decyzji zostawienia tamtej osoby; nie wie, co robić? Z jednej strony nie chce rozwodu z powodu dzieci a z drugiej nie wie czy uda mu się mnie pokochać. Z tamta jak twierdzi nie wie czy będzie szczęśliwy, bo będzie miał wyrzuty sumienia.. To, że ze mną jest jak powiedział od pól roku to ciągle próba. Ale ja teraz wiem ,ze w jego życiu jest ta druga. Ten cały okres to straszy czas smutku, depresji, nie wiem jak udało nam się ukryć przed światem..
      Ja mu mówię czy jest pewny czy ją na tyle zna, że ich związek się ułoży . Czy warto zostawiać tych, co go kochają, znają się jak łyse konie, czy nie warto się odszukać?
      Może jest to to, co ja bym chciała usłyszeć. Ale dzieci, zresztą wszyscy maja go za cudownego człowieka a nas za wspaniale małżeństwo
      Wciąż dręczą mnie pytania: -jak można prowadzić podwójne życie?; -dlaczego? , co to za osoba?, czy samotna?, czy z rodziną?, czy stara czy młoda?. Jakie ja mam szanse? dlaczego wcześniej mi tego nie powiedział - jak mówiłam ze cos nie tak- milczy ( może by tak daleko nie zaszło)?; kiedy się spotykają jak cały czas poza pracą jest w domu?, jak wyglądają ich spotkania?, czy wie ze ma dzieci, mnie?; jak możne spać ze mną w jednym łóżku?
      Nie chcę myśleć, że powinnam go zostawić - tak za nim mnie to dotknęło uważałam- zdradzona kobieta powinna zostawić chłopa z jego brudami, domem tej drugiej. Teraz chcę o niego walczyć. czy mamy szansę, czy znów sobie zaufamy - nie wiem lecz wierzę. Nie rozmawiam o tym z nikim - z rodziną, z przyjaciółmi. Duszę to w sobie. Mam nadzieję, że jeżeli o tym nie mówię to może jak uda nam się pozostać razem nie zniszczymy innym życia. Czekam do wyroku.
      Dlatego stwierdziłam, że na forum mogę się wygadać i poczytać opinii innych. o co proszę

      Pozdrawiam



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Meg4   Data: 2009-03-13, 11:57:13               Odpowiedz

        Cóż mogę powiedzieć każda z nas ma inną historię ale jakże tak samą. Ja również walczę, walczę o niego dla siebie o tatusia dla 2 dzieci.
        Jaki będzie koniec. Chciałabym wiedzieć. Wiem jak jest ci cięzko bo sama jestem w tej sytuacji. Tak jak ty zraniona, upokorzona, bojąca się dnia bez niego.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-13, 12:20:49               Odpowiedz

        Malizna, Jesli czytałaś wpis Kaji od początku to pewnie już wiesz że ta historia może miec wiele zakończeń.Również to szcześliwe.
        Ja nie wiem czy bym wybaczyła zdradę ,w zasadzie Ty jej jeszcze nie wybaczyłaś,jesteś w fazie szoku i burzy emocjonalnej i sama tak do końca nie jesteś w pełni świadoma co robisz.Dominuje Tobą silny strach przed utratą czegoś co było dla Ciebie najcenniejsze i dla waszych dzieci również co Cię dodatkowo napędza.
        Twój mąż w zasadzie zachowuje się jak dekiel przechodzący kryzys wieku średniego (zaczęłam się zastanawiać czy wasi mężowie nie są wytwarzani seryjnie na jakiejś taśmie produkcyjnej)i myśli ze mu wszystko wolno. Nie zdziwiłabym się gdyby okazało sie ze ta jego nowa wielka jedyna prawdziwa miłość niedawno skończyła maturę albo studia.
        To co teraz Ty manifestujesz to lęk przed nieznanym, boisz się że stracisz "swój świat" który był budowany wiele lat.
        Powinnam tu przysłać Wiatra żeby powiedział Wam parę słów, jednak jeśli facet sie miesza pomiedzy szybkim króciutkim związkiem i długoletnim małżeństwem w którym był szczęśliwy ,a ostatnio przestał bo mu się siwizna pojawiła na skroniach więc trzeba zatrzymać proces starzenia nową partnerką, to tylko zdecydowanie i stanowczość żony może doprowadzić do równowagi w związku lub do jej wolności.
        Pamiętaj, że Ty go poznałaś jak on nie miał złamanego grosza, dochodziliście do wszystkiego wspólnie razem ,wspieraliście ,a jeśli on teraz Ciebie wymienia na kogoś innego to zachowuje sie jak bezwartościowy gnój.
        Acha ,wbrew temu co Ci się może wydawać ,mimo ze krok do wyrzucenia go z domu jest bardzo trudny ,to jednak nawet jakbyś miała z nim być, bo on by się zdecydował na dalsze trwanie małżeństwa to jednak walka o to małżeństwo będzie nieporównywanie cięższa i trudniejsza.
        Miej na uwadze przedewszystkim to że pragnąc o niego walczysz ,pokazujesz mu, że on ma Ciebie w garści i ma nad Tobą władzę absolutną.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Meg4   Data: 2009-03-13, 15:32:27               Odpowiedz

          JG uważasz, że walcząc facet myśli, że ma w garsci tą która walczy?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: d1b1   Data: 2009-03-13, 16:02:50               Odpowiedz

            Meg4

            Jestes w takie sytuacji w jakiej ja byloem do niedawna. Rozumiem dokladnie prze co przechodzisz.
            Wiec opowiem ci o moich refleksjach.

            Pierwsze i najwazniejsze: to co bylo dotychczas miedzy wami nigdy juz niewruci. Chocbys na glowie stawala tak juz nigdy niebedzie. Wiem cos o tym.

            Przestan wspominac przeszlosc i zalowac ze juz tak niema.
            To jest przeszlosc ktora ma znaczenie ale teraz juz tylko historyczne. Jesli to sa mile wspomnienia to sie im poddaj. Potrzebujesz chocby troche szcescia , szczegulnie teraz. Wiec gdy wracasz mysami do tych mily chwil to daj sie temu poniesc.
            Po czasie zrozumiesz ze puzniej trzeba wrocic na ziemie it o powoli cie zacznie umacniac.

            Drugie tez wazne:niedzwon do niej, niepros sie go o zmiane decyzji. W ten sposob umacniasz go w jego krokach. Musisz naprawde byc twarda. Wiem ze macie dziecko ale jakie bedzie ono mailo szczescie jesli jego rozdica sa ze soba tylko na sile, dla wlasnie jego.
            Zniszczycie dziecka charakter i wizje szczesci an przyszlosc.

            Wiem ze cierpisz , wiem jak to boli, wiem jak to jest klasc sie spac z jego/jej imieniem na ustach. Wstac rano i czuc sie silniejszym o jeden dzien by za chwile przez glupie spojrzenie na cos co ja/go przypomina zaczac plakac.
            I znowu starac sie przetwac nastepny dzien.

            Czujesz sie jak w koszarnym snie. Tak bardzo chcesz sie z niego wybudzic. Ale dzwonek niedzwoni. Sen sie niekonczy.
            Skup sie na dziecku , tylko i wylacznie dziecku. Niemysl o nim . Gdy tylko to wruci skieruj swoja uwage na cos innego.
            Co mi pomoglo?

            Sprzatanie, mp3 na uszy i dawaj, codzienne sprzatanie calego domu. Lub cokolwiek innego co zmusi cie do skupienia sie na tym jak najbardziej.

            Wiem ze budujesz w sobie wielko wiare sterowana przez twoje serce. Ale sama wiesz serce nie sluga. Mysl rozsadnie.

            Potrzebujesz duzo czasu, tak jak my wszyscy ktorzy zostali zdradzeni przez milosc swego zycia.


            Wszystkim cierpacym na te same doleglowosci z calego serca zycze- wytrwalosci, cierpliwosci i wiary.
            Zycie nie jest zle. Czasami musimy pchac te kule pod gore.
            Ale widok ze szczytu bedzie napewno przepiekny.

            Glowa do gory!!!

            Meg4







          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-13, 20:44:55               Odpowiedz

            Żałuję, że zadzwoniłam, żałuje.

            To przykre, że już nigdy tak nie będzie.

            Napisz mi czy Ty zostałaś, ze swoim partnerem?

            Ja mam 2 dzieci. Jedno ma 7 lat drukie 6 miesięcy. Także będzie mi ciężko samej. Ale staram sobie mówić, że pewnych rzeczy i tak nie przskoczę. Mogę się starc a jak będzie chciał nas olać to oleje. Moja sytuacja się komplikuje bo jestem na urlopie wychowawczym i nie mam zbyt dużych zarobków, a chciałabym aby moim dziecią nic nie brakło. Boli też myśl, że będę musiała powiedzieć tatuś już nie wróci. Starsze bardzo bardzo kocha tatę.
            Boli mnie też np., że ktoś bytć może wytknie moje dziecko - tata ich zostawił dla innej. To mnie boli boli boli.

            Gdzieś wyczytałam, że czasami mąż potrafi nawet bardziej pózniej pokochać - no tak ale to wcale mnie nie musi się przytrafić. Mnie może w d ... kopnąć.

            Ale wiesz przez to, że z nią rozmawiałam wiem, że ona dziś wtedy widziała go zupełnie innym niż jest. Codzienność, problemy + problemy jakie będą z nami jego starą rodziną mogą też jej oczy otworzyć. 2 dzieci, alimenty już nie będzie tak słodko.

            Hmmm albo mnie się tak tylko wydaje.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: d1b1   Data: 2009-03-13, 21:02:49               Odpowiedz

            Jesli posledzisz post ``Moja zona potrzebuje czasu`` to sie dowiesz.

            Co przyniesie nam przyszlosc nik tego niewie.

            Moja przyszla eks jest teraz obecnie w polsce u swego kochanka. Dzisiaj dzwonila do dzici. 3 raz w tym roku.
            Mowi ze ich kocha i w ogule ale ja wiem lepiej jak jest.
            Prawdopodobnie jest w ciazy gdy z nim w zeszly roku zaszalala. Wykorzystala mnie emocjonalnie i opusicila. Ja zaczolem walczyc o dzieci zeby niepowtorzyla sie historia jej matki i siostry. Niestety teraz ona tak samo robi tj. chciala zrobic.
            Co nowy partner to nowe miasto lub panstwo.
            Mamy razem coreczki blizniaczki w wieku 9 lat i syna , pare dni temu skonczyl 6 lat.

            Tez do niego dzwonilem i prosilem zeby dal mi czas wszystko naprawic. Ale uwierz mi to nie oddnich zalezy. Moga ale niemusza nic robic. Ostateczne slowo nalezy do naszych eks.

            Niemartw sie , dbaj o dzieci i siebie. Powoli zaczniesz widziec co mialas i zobaczysz niebedzi ci zal ze odszedl.

            heads up !

            Pozdro.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: basia74   Data: 2009-03-14, 23:17:17               Odpowiedz

            Poczytałam sobie o was kobiety i przypomnialam sobie o sobie sprzed 4 lat.Pamietam jak nie spałam prawie 7 dni słuchajac przez słuchawki,zeby nie obudzic syna, muzyke relaksujacą mnie- Roberta miles.Pamietam jak mama prowadzila mnie do psychiatry.Pamietam jak wydawało mi sie ze bez niego bede nieszczesliwa, ze zrujnował mi zycie odchodzac do innej.Jak wykorzystał mnie i zostawil jak nie bylam mu potrzebna i to w 10 rocznice ślubu.Szkoda mi mojej mamy jak cierpiała razem ze mna.Nie wynagrodze dziecku ktore zaniedbałam, myslac o swoim szczesciu.Popijałam sobie zeby zapomniec albo chociaz zasnąc.Klękałam i z płaczem modliłam sie zeby Bog wyleczyl mnie z tego jezeli nie wroci do mnie.Niech Bog zadecyduje jak ma byc ale zebym juz przestała cierpiec.Pragnelam snu i spokoju ducha.Pragnełam dnia w ktorym uda mi sie nie pomyslec o nim wcale.PO kilku miesiacach aby moc sie przytulic do kogos bo tak bardzo mi brakowało czułosci i bliskosci przespałam sie z mezem, ktory byl juz z inna.Potem przyszedł po jeszcze i tez mu dałam bo myslalam, ze go jeszcze odzyskam.I wtedy jakby piorun strzelił do mnie! Dosłownie ocknęłam sie.Po 8 miesiacach udreki, analizowania jego czynow, zastanawiania sie wiecznego gdzie jest czy dzis przyjdzie do dziecka w duchu powiedzialam do siebie,,KOBIETO CO TY TU ROBISZ,, I wtedy nagle wyleczyłam sie.Wyzdrowiałam! Pomyślałam, ze on nigdy na mnie nie zasługiwal i nigdy sie nie zmieni, nawet dla niej, bo dokładnie zrobił jej teraz to co mi .Zdradził ja.Zaczełam patrzec na to z boku i po roku ze smiechem na ustach powiedzialam muz ze jestem juz jej wdzieczna za to ze sobie ciebie wzieła.Nigdy bym juz do niego nie wrocila.Teraz widze z kim zyłam.Mam jedna satysfakcje, ze ratowałam do konca, naiwnie ale zrobiłam wszystko.Obecnie jestem w zwiazku tak bardzo szczesliwym , ze az sie boje ze sie skonczy.Mieszkamy razem jest odpowiedzialny i dobry a za pol roku sie pobieramy.Kobiety uwierzcie w siebie i nie musicie wyrzucac facetow tylko pozwolic im odejsc.Nie wariujcie nie dzwoncie do tamtych ja mam satysfakcje ze nigdy tego nie zrobiłam.I strasznie w to wierze, ze jak komus zrujnujesz zycie los sie odwroci przeciwko tej osobie.kara za wszystko przychodzi od losu.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: d1b1   Data: 2009-03-15, 01:18:55               Odpowiedz

            Basia wszystko co napisalas jest dokladnie tak jak jest teraz u mnie. Prawie . Bo u mnie jest to swieze a ona jest z nim w Polsce. Tak brakuje mi bliskosci i milosci ktora jest jeszcze w moim sercu. Sam niewiem dlaczego skoro byla tak niewierna i falszywa. Logika dalej podpowiada mi ze jestem teraz szczesliwszy bez niej. Dzieci sa spokojniejsze. Zadko o niej wspominaja. Czesciej mowia o piesku o ktorego sie tak dlugo ze mna wyklucala a teraz podrzucila go swojej matce.

            Jest teraz marzec i wczoraj po raz rzeci zadzwonila w tym roku. Ostatnio nawet zapomniala im powiedziec ze je mocno kocha . Wiec po godzinie napisala im smsa na ich komorki...

            Mocno wierze ze nadejdzie dzien spokoju. Dzien ktory niezacznie sie znowu mysleniem dlaczego?...
            Modle sie mocno zeby zapomniec, zeby zrozumiec. Ale dalej nic.

            Wiem ze to jest za swierze. Ze troche to jeszcze potrwa.
            I jest to tak meczace, takie ciezkie. Przyjaciele mowia mi ze swietnie sobie daje rade ze wszystkim. Ze oni niewiedza jak by to mogli przetrwac.
            Fajnie. Ale niewiedza i mam nadzieje ze sie nigdy niebeda musieli dowiedziec jak to boli. Jak serce moze byc jednoczesnie przepelnione zloscia , nienawiescia i miloscia ktorej juz nik niechce. Nikt niepotrzebuje. Nikt nieszanuje.
            Uczuciem ktore zostalo w nas dla kogos kto nas juz niekocha.Bo inaczej jak mozna tak z zimna krwia powiedziec rano z nienaturalnym szyderczym usmiechem na ustach:
            '' wiesz , szkoda mi ciebie ale wybralam jego...''

            p.s. kobiety swiete tez nie sa...

            Pozdrowienia dla wszystkich kochajacych sie szczesliwych par.

            Oby wasza milosc nigdy niewygasla...




          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: aagap   Data: 2009-03-15, 02:54:58               Odpowiedz

            kurcze, czytam to i robilam prawie to samo...tylko nie bylo dziecka. ale tez mu na za duzo pozwolilam w nadziei na powrot czy nie wiem na co - toksyczne to bylo. i juz sie odcknelam i zerwalam wszelki kontakt, ale bywa ciezko psychicznie.

            chcialabym poczuc sie spokojna wewnetrznie, bo jezeli chodzi o jego osobe, to mi sie oczy otworzyly, ale znow brakuje mi kogos obok czasek, kto by kochal.

            mam nadzieje, ze ten spokoj przyjdzie z czasem. eh



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lezka1   Data: 2009-03-15, 11:50:09               Odpowiedz

            do Basia74
            Bardzo mnie poruszyl Twój post który tak bardzo podobny jest do tego co ja przezywam.Tez sa nieprzespane noce , apatia,brak zycia we mnie ,brak reagowania na problemy dzieci,psychaitra ,leki i utrata wiary w siebie ,totalny dół.Mam 40 lat i juz nie wierze że ktos mnie pokocha lub że ja pokocham jeszcze kogokolwiek.Bardzo zostalam oszukana, jak naiwna nastolatka uwierzylam w piękne słowa,kwiaty ,wycieczki .... Tak bardzo potrzebowałam ciepła ,zainteresowania , przytulenia .... TAK BARDZO POKOCHAŁAM I KOCHAM NADAL chociaz wiem że On na to niezasługuje i że chyba nigdy mnie naprawde nie kochal . Strasznie cierpie i nie wiem jak mam sobie poradzic trwa to przeszło 7 miesiecy a ja nadal tęsknie .
            Bardzo się cieszę ,że Tobie się udalo znowu być kochaną, gratyluje i życzę wiele wzajemnej milości.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-16, 08:50:39               Odpowiedz

            Meg4 to zależy w zasadzie od przypadku. Niektórzy lubią to wykorzystywać bo podnieca ich damska rywalizacja, inni są "wiecznie niezdecydowani"
            Myślę że za bardzo martwisz się o bzdury a za mało o swój związek. Co kogo obchodzi to, że dzieci odeszły od ojca, nie żyjesz dla czyjegoś dobrego zdania tylko dla siebie i własnego szczęścia. Twój mąż z tego co mówisz powoli się przemienia, chociaż niepowinnaś stosować juz wulgaryzmów i wyrzucać mu stale ,choć emocje potrafią być silne, może spróbuj jakoś ciepło mu powiedzieć że chcesz aby było tak jak dawniej. Ciągłe potępianie go nie przyniesie tego czego chcesz i nie uzdrowi waszych relacji. Miej też na uwadze że z Tobą łączy go o wiele więcej niż tylko nadmiar hormonów zakochania. Jemu może przejść to zauroczenie lub nie przejdzie, ale w zasadzie ta druga opcja mimo wszystko będzie na Ciebie działać błogosławiąco.

            Nie starałaś się jakoś spokojniej mu powiedzieć czego się boisz, powiedzieć że to nie sprawiedliwe że postawił na szali Ciebie i dzieci z 4-miesięcznym związkiem ze studentką która nie zna go naprawdę?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-16, 14:19:51               Odpowiedz

            Aktualnie to sama nie wiem na czym stoję.

            Im bardziej analizuję rozmowe z nią tym bardziej utwierdzam się w tym , że on nadal za nią biega. Lub są poprostu razem. Ta delegacja. Planowanie innych wyjazdów wydaje mi się, że mnie kłamie, że jest z nią lub po drodze jedzie do niej aby się przed nią kajać.
            Z jednej strony wraca do domu jest wmiarę miły, ani niegrzeczny ani jakiś bardzo super. Poprostu jest. Byliśmy na wyjezdzie u znajomych. Fajnie spędzilismy czas, ale nie rozmawialiśmy ze sobą, spacerek po mieście. W drodze powrotnej milczenie. Potem sam przyszedł i zbliżyliśmy się w nocy. Ale po wszystkim poprostu zasnoł. A rano jak chciałam się przytulić to znów delikatnie mnie odtrącił. Jak zapytałam się to co było wczoraj - brak odpowiedzi. Poczułam się beznadziejnie. Wykorzystał tylko ciało i nic więcej. O niej nie rozmawiamy. Na pytania, które mogłyby dot. przyszłości on omija. Np. o wakacjach. dziś nie chce rozmawiać. Woli zbierać kasę (hmmm, aby szybciej dług oddać - bo takowy jeden mamy).
            Ja staram się teraz zachowywać normalnie. Nie rozmawiamy o przeszłości, nie wypominam nie ględzę.

            Staram się być wmiarę miła, powiedziałam mu, że czuję, że nam się uda, że czuję, że będzie dobrze, powiedziałam także, że go kocham i , że dzieci bardzo go kochają.
            On na to - NIC nie odpowiedział, a jak zapytałam co on - usłyszałam znów wracasz do tego tematu.

            Staram się być wmiarę miła, ładna, grzeczna.
            Ma kolacyjkę i sniadanko do pracy.
            Powiem tak jak ma zamiar odejść, nie chcę aby powiedział, że to ja nawaliłam. A może moje w miarę pogodne zachowanie spowoduje, że na nowo spojrzy na nas inaczej.

            Umówiłam się już do psychologa. Chcę się przygotować w razie czego na najgorsze.

            Czuję, że za nią biega. Pytanie tylko czy chce mieć nas obie czy chce odejść do niej i zostawic nas.
            Będę walczyć ale tylko normalnością życia. Żadne wyrzuty ani żadne wchodzenie na siłę do łózka. Poprostu starm się być miła, grzecxzna.

            nie dopytuje sie co robi, nie wydzwaniam. jesli cos robie to robie to tak aby on o niczym nie wiedział.A nawet jak coś mi nie pasuje to dziś mu tego nie wyrzucam. nie chce go atakowac, ale są rzeczy które dziwnie wyglądają.

            Powiedziałam mu, że boli, że postawił na szali 4 miesiące a nasz cały związek - odp. gdybym wiedział, że to się stanie bym do tego nie dopuścił, nie wiedział, że się zakocha. Ale co z tego jak dziś tak mi się wydaje nadal nas okłamuje i mataczy.

            Tak naprawdę nie wiem do czego on zmierza.
            Już nie mówi zdecydowanie, że idzie z nami, już jest powściągliwy, o niej nie rozmawiamy. Z jego powodu z mojego. Zresztą na nie które pytania odp. NIE PYTAJ, DLACZEGO ZNOWU DO TEGO WRACASZ ITP.
            Więc przestałam pytać, bo nic mi jego odp. nie dają. Nic a nic. Tylko ból i huśtawkę emocjonalną.

            Jeśli ma odejść to nie mogę mu tego ułatwić. W związku z tym, że dziś nie mam dochodów musze postępować tak aby jeśli co wina była tylko po jego stranie. Aby mieć jakieś zapewnienie życia zanim sama wrócę do pracy. W końcu na świecie jest 2 dzieci i te dzieci chcą jeść, mieć zabawki, ubranka. Jeśli on tego nie widzi to ja muszę być dla nic i mamą i tatą. One nie są winne , że tatuś nie widzi prawdziwego życia.

            Mam tylko nadzieję, że jeśli się zwiążą to rzeczywistość ich przerośnie. Alimenty na mnie na dzieci. Hmmm pewnie pobożne zyczenie i nic więcej.










          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-16, 14:38:34               Odpowiedz

            jg ja duzo mu juz powiedziałam jak boli, jak bardzo boli, jak bardzo zranił. on to usłyszał. co sobie pomyslał nie wiem. ale dzis sadze ze ma to w d....e.

            teraz jest tak, ze oni miły usmiech ani bycie w łózku razem nic nic nic nie daje mni zadnej pewnosci.

            jak mysle co zrobił to łzy do oczów napływaja. straszny smutek mnie ogarnia.

            mam teraz wrazenie, ze nie jestem w stanie nic zrobic jak tylko udawac normalne zycie.

            UDAWAC UDAWAC.

            czuje ze mnie cygani, ale co mam z tym zrobic. nie wszystko jestem w stanie sprawdzic. w gruncie rzeczy nic. wiem ze on moze mnie cyganic non stop. co mam co godzine do niego dzwonic. jak nie bedzie chcial to i tak nie odbierze a w koncu powie ze nie odbiera bo ma dosc ze co chwile to robie. rachynek z hotelu - wiem ze potrafi podrobic (dla mnie oczywiscie). w tel nic nie ma, ale zawsze moze skasowac a podobno firma bilingów nie daje (bo to tel słuzbowy). komputer tez laptop słuzbowy wiec nigdy go w domu nie ma.


            wiec co ja moge sprawdzic - co co co?



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: basia74   Data: 2009-03-15, 11:57:10               Odpowiedz

      Spokoj przyjdzie z czasem.To taka żałoba, ktora musi minąć.Zawsze tlumaczylam sobie, ze Bog wie co robi.Narazie nie znamy jego planow ale zrozumiemy je po latach.Najwazniejsze bylo dla mnie to, ze ja zrobilam wszystko zeby dac nam szanse, dlugo prosilam go i ponizałam.Ale potem z pokorą zyłam dalej.A jak to wszystko minie to inaczej bedziemy spoglądac w przeszłosc.ja patrze na mojego eks jak na chorego człowieka.W jego przypadku nie mial pozytywnych wzorcow ktore nauczylyby go co znaczy małzenstwo i rodzina.Jego rodzice podobnie zyli.w tym wszystkim tylko syna mi zal,ze nie bedzie wiedzial jak to jest zyc w pełnej rodzinie i caly czas tlumacze mu co w zyciu jest wazne.Nie chce zeby poszedl w ojca slady.Jestem juz o wiele szczesliwsza nie bedac z nim.To bylo chore i toksyczne.Zyjemy dla innych ale nie dajmy sie niszczyc!



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: starka38   Data: 2009-03-16, 09:44:18               Odpowiedz

        Witam wszystkie i wszystkich tu piszących....:)
        Około roku temu równiez okazało się, że jestem zdradzoną żoną.. Ciężko było przeżyć ten szok, było niedowierzanie, wściekłość ( dlaczego i jak mógł mi to zrobić), żal, strach ( co będzie dalej). Pierwsza reakcja : niech zniknie z mojego życia, już, natychmiast... rozwód bez orzekania o winie, byle tylko zniknął. Potem refleksja: dlaczego mam ułatwiać mu życie? I pytania, pytania, ciągłe pytania. Co, jak, kiedy i dlaczego?... Nie miał wielkiej ochoty odpowiedzieć mi na żadne z pytań... Teraz mówi, bo wie, że to jedyne wyjście żeby uratować małżeństwo. Teraz nadszedł taki moment, że to mój mąż się stara.... Jemu zależy....
        Macie rację, nigdy i nic nie jest już tak jak było....
        Nie odczuwam żadnej satysfakcji, że tak się stara, jak chyba nigdy w życiu. Wciąż czuję się tak, jak gdyby "tamta" była gdzieś tuż za naszymi plecami.
        Ponieważ była 20 lat od nas młodsza, zaczęłam czuć na sobie upływ czasu. Zaczęłam czuć się staro, choć naprawdę nie wyglądam na swój wiek. Wciąż mimo woli czuję się gorsza....
        Nie potrafię cieszyc się życiem i tym wszystkim co teraz otrzymuję od swojego partnera. Teraz jestem na etapie pomocy psychologicznej, tzw. terapia małżeńska.
        To On poszedł pierwszy do psychologa, ponieważ powiedziałam, że nie dam sobie rady, że trzeba się rozstać.
        Minął ponad rok od momentu gdy się dowiedziałam. Czuję się jednak tak, jakbym była wciąż na poczatku drogi. Nie potrafię wybaczyć nie tego, że się kimś zauroczył. Boli mnie to, że nie potrafił być szczery, że mnie oszukiwał...
        Teraz potrafi powiedzieć, że nigdy nie chciałby być na miejscu jej męża. I tu mu wierzę. Bo niejednokrotnie mu mówiłam, że największą dla niego karą byłoby, gdyby byli razem. Pewnie ilekroć szedłby do pracy, zastanawiałby się nad tym czy ona go nie zdradza z kimś innym , tak jak zdradzała swojego męża z nim. Ostatnio usłyszałam : "Wiesz, naprawdę nie wiem, dlaczego to zrobiłem, ona nawet nie byłą specjalnie zgrabna..."
        Sam nigdy, przenigdy nie zaczyna rozmów na temat tego co się wydarzyło. To ja niestety wciąż, z uporem maniaka do tego wracam. Mam nadzieję, że kiedyś przestanie mnie to boleć i że, przestanę kiedyś "rozdrapywać rany".
        Któraś z moich poprzedniczek napisała, że już nigdy nic nie bedzie takie same. Święta prawda. U mnie tak jest. I to pomimo, że starmy się razem wszystko naprawić. A nawet bardziej stara się On. Ja chyba teraz bardziej "pozwalam się kochać". I jeszcze jedno, najgorsze jest to, że nie potrafię już nigdy mu zaufać. On o tym wie i godzi się na to. Ale czy można na takich fundamentach budować dalsze życie?



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: syrian   Data: 2009-03-16, 19:20:52               Odpowiedz

          Jeśli mu nie wybaczysz to wasze życie razem nie ma sensu.Wybacz mu dla siebie będzie ci dużo łatwiej pozbędziesz się wielkiego cieżaru goryczy i nienawisci.Zaufanie przyjdzie z czasem,ale to musi niestety potrwać.Jeśli go jeszcze kochasz myślę,że warto.Nie chcę się wymądrzać ale przechodzę przez to samo i wiem jak to smakuję.Myślę,że takie historie jak nasza pozwalają,choć to bardzo bolesne zweryfikować nasze uczucia do partnera.Ja kocham męża i wiem,ze bez tej miłosci nie byłabym w stanie być z nim po tym wszystkim ,pozdrawiam cię życzac siły i wytrwałości syrian



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-16, 19:24:06               Odpowiedz

            Syrian ,a jak się sprawy wam układają?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-16, 19:54:08               Odpowiedz

            JG napisałam coś do ciebie wyżej



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-16, 20:47:41               Odpowiedz

            JG :-))



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-16, 21:01:25               Odpowiedz

            wiem ,odpisywałam ,ale rodziciela zwaliła mi się na głowę domagając się masażu stóp i łydek :P Odpiszę później.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-16, 21:14:22               Odpowiedz

            :-))



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-16, 21:32:07               Odpowiedz

            O widzę, że trochę lepszy humor.

            Czytałam w którymś rozdziale Kamasutry ,że żona jeśli chce odciąć uwagę męża od konkubin,kurtyzan lub innych młodszych żon, robi sie jeszcze milsza ,stara sie być idealna i chować wszystko w głąb siebie ,znosić cierpienia dzielnie. Wtedy nawet jeśli mąż będzie ją odtrącał lub dalej obrażał - może liczyć na wiwat i wsparcie otoczenia. W sumie to nasze przesiąknięte katolicyzmem ziemie mają to już we krwi ,oczywiście w przypadku kobiet ,w przypadku mężczyzn różnie bywa.

            Dlaczego on Cię odtrąca i to na dodatek po zbliżeniu? ciężko powiedzieć. Może myśli o tamtej ,może z nią jest i robi pozory intymności i ponownego budowania więzi ,a może wszystkie słowa które mu wykrzyczałaś tak w nim utkwiły że się zablokował na bliskość w stosunku do Ciebie. Nie chcę Ci robić nadziei ale może nawet jakby odszedł to tamten związek by się szybko rozpadł (kłamstwa ,wcześniejszy szpan i rodzina na utrzymaniu skutecznie by go rozbiły) i wtedy mógłby wrócić do Ciebie twierdząc że zrozumiał swój błąd. Jednak myślę że to byłaby już hipokryzja. On na razie jest przy Tobie, może kłamie ,a może takie ma wyrzuty sumienia że boi się przebić ten mur.
            Ty chyba masz tendencje do psychicznego masochizmu,podobno każdy człowiek jest masochistą, jednak u Ciebie to podchodzi pod toksyczność i niezdrową relację. Nie wiem jak było wcześniej w waszym związku, z resztą problemy są w kazdym i nie trzeba od razu uciekać w ramiona kochanka. Ty teraz masz to wszystko nasilone, boisz się odpowiedzialności za dzieci ,za siebie, za swój los i powierzyłaś mu go całkowicie. Zachował się obrzydliwie bo wykorzystał to. Nie masz jak sprawdzić, ale jeśli odejdzie to tylko pokaże swoją podłośc i nie będzie na to żadnego wytłumaczenia.

            Wiesz, tak niedawno sobie pomyślałam o modlitwie. Żebyś parę minut dziennie poświęciła na wyciszenie umysłu i jakieś afirmowanie , proszenie Boga o pomoc. Taka modlitwa własnymi słowami (mam nadzieję ze Ty nie z tych katolickich :P nie no żartuję ,z resztą meksykanie i haitańczycy niby są katolikami ale jednocześnie miesza się to z ich rodzimą wiarą i praktykami magicznymi i szamańskimi). Oczywiście musisz w to uwierzyć, to bardzo ważne, a wiara jest ukryta w głębinach Twojej podświadomości ,ale może nie będziemy się tutaj rozpisywać na temat Magii i Szamanizmu ; >
            Póki co bądź cierpliwa, co ma być to będzie, nie zmienisz tego, ale możesz odmienić swój los. Możesz przestać być tą małą ,ciągle przestraszoną dziewczynką która chce żyć tylko w bezpieczeństwie i szcześciu.
            I nie lękaj się, strach niestety to takie silne uczucie które ma moc spełniania pragnień których świadomie nie chcemy ,ale które kodują się wewnątrz nas.
            Dzisiaj mnie już nie będzie, miłych snów.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-17, 06:26:00               Odpowiedz

            JG jesteś bardzo mądra.

            AAA wiem, że co ma być to będzie.
            Ale zabija mnie to. że on jest bo jest, i wcale się nie stara jest miły i tyle nic nadzwyczajnego, nic więcej.

            Smutno mi



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: d1b1   Data: 2009-03-17, 15:11:17               Odpowiedz

            Meg4

            Tak jak mi to ciocia wytlumaczyla(co sie po niej niespodziewalem bo nigdy do uczuciowych i wylewnych osob nienalezala[tak jak ja pamietam])
            To co masz w sercu zostaw dla siebie. A na zewnatrz pozostan obojetna.
            Im bardziej on widzi ze ci na nim zalezy tym bardziej ma nad toba i twoimi emocjami przewage. Bo jest wciaz uswiadamieny ze ma jeszcze ten most za soba po ktorym jeszcze moze wrocic , gdyby cos poszlo nietak.

            Niepal tego mostu juz teraz. ale narazie go zamknij na jakis czas.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: syrian   Data: 2009-03-17, 15:27:15               Odpowiedz

            Do J.G .Nasze sprawy,cóż różowo nie jest.Pisałam wcześniej,że widziałam się z mężem tej kobiety,odnalazł mnie na naszej klasie.Uświadomił mi że oni spotykali się jeszcze cały listopad i grudzień,więc okazało się,ze okłamał mnie.Po karczemnej awanturze spakowalam mu walizki i dopiero w tym momencie poczuł,ze zarty się skończyły.Został i z tego co wiem nie spotykają się już.Ale czy na pewno,licho wie.Ja natomiast zmienilam pracę,zarabiam naprawdę nieżle,co w tej sytuacji jest ważne,w razie draki dam sobie radę.Krecą się koło mnie różni faceci,mały flirt jest ok.Ból pozostał,ale on go już nie widzi i nigdy nie zobaczy,dopiero teraz się stara,jest zazdrosny o nowych znajomych.Powiedział mi kedyś że nie moze być z kimś kto mu nie ufa,ale wtedy nie wiedział ,że ja też nie będę żyć z kimś komu ja nie ufam.To byloby na tyle,nie uwierzysz ,ale rozmawiałam z nią przez chwilę temat nieistotny i okazała się być zimną i bezwzględną s...nie było jej nawet głupio czy niezręcznie w tej sytuacji.Napisz co słychać u ciebie ,jak się ma Twoja niespełniona miłśc?Leczysz jeszcze serce? buziaki syrian



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-17, 15:39:23               Odpowiedz

            Chyba Ci zazdroszczę, że wydaje się masz już ten koszmar za sobą.

            Mnie się wydaje, że mój jak coś nas oleje i nasze 2 dzieci i odejdzie do swojej nowej młodszej pani :-(((.

            Zaczynam go kontrolować i coś czuję, że znajdę (albo za bardzo się nakręcam) i pewnie będę musiała go spakować, a on pewnie się ucieszy i odejdzie do niej.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-17, 15:13:29               Odpowiedz

            JG i nie tylko tak się zastanawiam.

            Np. chcę aby został. To już wiemy. Bynajmniej narazie, puki sama nie stanę na nogi.
            Chciałabym aby został z nami.

            I teraz pytanko. np. kontroluję go i okazuje się, że jednak skłamał i delegacja zamiast 4 dni trwała 3. Na jeden miał wypisany urlop (już wiem jak do tego dotrzeć) i co teraz????

            Rzucić mu to w twarz - że nadal kłamie i z pewnością był z kochanką jednocześnie wywalić go z domu? Zapytać dlaczego to robi nadal? zadzwonić jeszcze raz do jego kochanki mówiąc że już wiem, że nadal są razem? Przemilczeć.

            To mogę sprzwdzić z 1 miesięcznym opuznieniem.
            Zapisuję jego delegację a potem porównam.

            Ale co dalej, co jesli okaże się, że łże jak wredna ś....a.

            Wiem ze na dzień dzisiejszy dla dzieci powinnam powalczyć, alem czy walczyć na przeczekanie czy walczyć ofen z ryzykiem, że albo ja sama go wystawię albo on w nerwach wyjdzie



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-17, 17:35:22               Odpowiedz

            I teraz lepiej opanuj emocje, niewiadomo na co był ten 4 dzień ,ale na wszelki wypadek zachowaj dowód, przyda się w razie ewentualnej rozprawy.
            Zaciśnij zęby, przemilcz to i udawaj że nic nie wiesz o tym urlopie. W razie czego zbieraj dowody aby mieć ich jak najwięcej. Jeśli jest trochę pieniędzy to jakiś detektyw się przyda, a w miedzyczasie Ty "udawaj" że walczysz o was (czyli nie miej złudzeń i bądź gotowa na wszystko). Uspokój się, wycisz i ani słowem mu nie wspominaj o tej delegacji.
            Tak sobie pomyślałam - jak będziesz miała okazję do zbliżeń to rób wszystko aby mu pokazać, że jesteś najlepszą kochanką na świecie, kiedy on cię już popieści ,ty go popieść ,zrób coś odważnego czego nigdy nie robiłaś np seks oralny z kończeniem w ustach ;D a co tam, niech ma jeszcze większy mętlik w głowie, nie ułatwiaj mu podjęcia decyzji no i udowodnij sobie że jakaś młoda paniusia która nie ma pojęcia o życiu nie umywa sie do Ciebie i tego jaka potrafisz być ognista i seksowna.
            Tylko zastanów sie czy tego chcesz ,czy umiesz się na tyle zmobilizować i czy on tego nie odbierze jako czegoś dziwnego.

            Syrian , odpiszę Ci później



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-17, 21:02:58               Odpowiedz

            Dzięki do jutra



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: louloulou   Data: 2009-03-17, 22:42:58               Odpowiedz

            Jean Grey, potrzebuję nawiazac z Tobą prywatny kontakt, tylko nie wiem, jak to zrobic, bo wykorzysta to kilkanascie innych osób. Dlaczego? Nie chcę mowic o tym tutaj. Juz mnie parę osób zjechało.
            Do wszystkich tu piszących; nie zawsze jest tak, jak to sie wszystkim wydaje. Nie zawsze kochanka to ktos winny calej sytuacji, ktos zimny i wyrachowany. Nie macie pojecia, co faceci potrafia wymyslec, zeby zbajerowac kobietę i jak przedstawic swoją domową sytuację, zeby uwiesc inna na boku. Nie macie pojęcia, bo nie jesteście kochankami. Nie obwiniajcie ich za wszystko i nie nazywajcie tak brzydko. to Wasi faceci są winni.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: serce   Data: 2009-03-17, 22:48:13               Odpowiedz

            Ale mamy mózgi i ich używamy.Jeśli mi facet od początku słodzi,to wiem o co mu chodzi.A żonaci nawet nie próbują,bo wiedzą,że ich bajer na mnie nie zadziała.Używaj mózgu,to nie boli.Każdy facet,który będzie chciał zaliczyć,będzie kłamał w żywe oczy.Aich teksty są wciąż takie same.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lilianna74   Data: 2009-03-17, 23:01:03               Odpowiedz

            Bzdura, serce. Jeśli jestes skrzywdzoną kobietą po przejsciach i o niczym innym nie myslisz, jak tylko o tym, zeby wreszcie ulozyc sobie zycie i poczuc sie kochana, to niekoniecznie wylapujesz niuanse meskich klamstw. Zresztą, nie kazdy facet chcący uwiesc kobiete kłamie. Wielu jest naprawdę przekonanych o tym, ze da rade odejsc, bo spotkal milosc swojego zycia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: serce   Data: 2009-03-17, 23:06:20               Odpowiedz

            To nie jest bzdura,bo większość tak robi.Chcą tylko zaliczyć i trafiają na podatny grunt.A jeśli facet jest żonaty to przyzwoitość nakazuje odpuścić go sobie.Dlaczego?Bo jeśli mu tak źle,to dlaczego nie odejdzie,tylko szuka d**y na boku?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: lilianna74   Data: 2009-03-17, 23:47:22               Odpowiedz

            serce, a jesli własnie odchodzi, tak jak moj? Fakt, mój nie był zonaty, ale zył w stalym zwiazku, wiec to prawie jak małżenstwo. co z tego, ze tylko 2,5roku-kazde małżenstwo od czegos zaczyna...Mojemu w dodatku nie było źle, kiedy mnie poznał. Wszystko miedzy nim a jego kobieta ukladało się pomyślnie. Twierdzil, ze się zakochał i ze zrobi wszystko, zeby ze mna byc.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: firla   Data: 2009-03-18, 00:04:11               Odpowiedz

            łatwo się coś facet zakochuje:) i sama chyba widzisz jak zrobił wszystko, żeby z Tobą być, pierwsza przeszkoda i hyc:), odpuść Go sobie, dobranoc:)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: firla   Data: 2009-03-17, 23:29:34               Odpowiedz

            Nie demonizujmy tak tych facetów:), oni często wierzą w to co mówią, a zgoda potrafią powiedzieć wszystko gdy chcą kobietę zdobyć, tylko potem to musi przełożyć się na inne działanie:),poza tym prawie równa ilość kobiet i mężczyzn zdradza swoich parterów, tak to dziś wygląda,



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-18, 20:03:34               Odpowiedz

            Sorry pewnie, że faceci potrafią bajerować. Ale wiedząc, że On ma żonę myslę, że należałoby trochę sprytnie przyjżeć się jego związkowi. Pozatym co z moralnością? Żonaty facet.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-18, 14:02:10               Odpowiedz

            JG jesteś niezwykła.

            Wiesz jest mi strasznie smutno, że on zmienił całe moje życie. A było mi tak dobrze :D. a teraz :-(((.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2009-03-17, 17:54:43               Odpowiedz

            Wydaje mi się,że jeśli jesteś tak bardzo emocjonalna,to nie wytrzymasz i wywrzeszczysz mu prawdę w najmniej sensownym momencie. Może lepiej stanąć przed nim i z obojętnością w głosie powiedzieć iż wiesz,że wziął urlop i wiesz dlaczego? Nie pytać dlaczego,tylko stwierdzić fakt. Wtedy się zdziwi,bo zaczniesz być inna. Nie płakać,nie denerwować się,spokojnie.

            Fakt,najlepiej byłoby aby zbierać dowody przeciw mężowi ale..



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-03-18, 11:43:16               Odpowiedz

            Witam wszystkich. Wróciłam z wakacji i od razu piszę co u mnie. Mąż zachowuje się bardzo normalnie, nawet jestem zaskoczona że jest taki spokojny, miły i prawie taki jak wcześniej. Oczywiscie na wakacjach cały czas byłam nerwowa czy się ze sobą jednak nie kontaktują, on zapewniał mnie ze mogę być pewna. Po powrocie jakby coś we mnie pękło, cały zcas płakałam i nie mogłam sie opanować. Wiem ze go to zraża i boje się ze wszystko popsuje swoim zachowaniem. Na szczęście byliśmy na kolejnych wspólnym spotkaniu-terapii małżeńskiej, dużo nam to daje. Chyba bez pomocy tej Pani nie dałabym rady i sama to skończyła. Ona pomogła mi uporać się ze złymi myślami-kręceniem sobie filmów i każde z nas idzie na jakieś ustepstwa i budujemy swoje relacje od nowa. Mąż powiedział przy niej raz jeszcze że skończył to definitywnie bo ja oczywiście miałam wątpliwości i myślałam że przyjeżdżamy tutaj aby rozstać się w spokoju. Dzisiaj pojechał w del. i czekam na niego bez nerwów i zadręczania go tel. czy sms-sami. Polecam wszystkich taką terapię.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-18, 14:09:02               Odpowiedz

            fajnie ze twój mąż chciał na nią pójść



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: Meg4   Data: 2009-03-18, 20:25:25               Odpowiedz

      JG dziwny ten mój świat.

      Coraz mniej rozmawiamy na wiadomy temat. On wykonuje drobne gesty, to poleżmy razem trochę , to delikatnie przytuli, wykąpmy małą razem. Jutro jedzie na del czwartek - piątek. Nie wytrzymałam powiedziałam, że wszystko kojarzy mi się z tamtym - usłyszałam ile mam ci powtarzać jedno i to samo jestem z wami i koniec więcej nie chcę rozmawiać na ten temat, jestem zmęczony mam trudny okres w pracy. Oki dzień upływa dalej. Przed chwilą wyznanie które znowu spowodowało, że brzuch zabolał - wszystko mnie drażni, wszystko.

      O co mu chodzi???



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: miki12   Data: 2009-03-18, 20:41:06               Odpowiedz

        MEG czytałam Twoje wpisy i powiem Ci że na początku zachowywałam i czułam się tak samo, zresztą do tej pory tak jest ale staram się nad tym panowac. Powiem Ci ze duzym przelomem bylo u mnie jak przeczytalam historie Kai i innych w tym watku i wiesz one maja racje, czas i opanowanie tylko to da ci sukces. Pomysl tak skoro jest z Wami to widocznie chce i chyba nie mowilby Ci tego gdyby tak nie bylo. Ja z takiego zalozenia wyszlam i oplacilo sie. Skoro wykonuje tez drobne gesty to jest juz krok do przodu i przelom !!! Uwierz mi faceci sa inni, oni nie chca rozmawiac tak jak my, mowic o uczuciach itd. potrzebuja czasu i spokoju, daj mu to. Wiem jakie to trudne ja tez mam dwojke dzieci 12 lat i 1 roczek i nie wyobrazam sobie wychowywac ich sama. Moj maz wyprowadzil sie nawet na jakis czas i chyba wtedy zrozumial. Jak wrocil to nie po kolanach i z bukietem kwiatow. Mowil mi prosto w oczy ze jest tylko dla dzici a miedzy nami moze sie ulozy. Przez kolejny miesiac zyłam jak na krawedzi bedzie czy odejdzie. Dopiero jak zaproponowal terapie bo my sami to bysmy sie pozabijali uwierzylam ze bedzie dobrze. Sa to na razie male kroczki, do tej pory nie powiedział że mni kocha i nie jest wylewny ale przytulamy sie i zachowujemy spokoj. Na tym właściwie oierwszym spotkaniu Pani psych. powiedziała nam ze nie mamy rozmawiac ze soba o przeszłości, o niej bedziemy mowic u niej a w domu NIE. Poza tym powtorzył to raz jeszcze u niej ze tam skonczył definitywnie i nie maja kontaktu. To mnie uspokoiło. Dzisiaj był w del. i wiesz naprawdę byłam spokojna. Chciałabym aby napisał czy zadzwonił ale na to przyjdzie czas wierze w NAS. U Ciebie też tak będzie tylko nie zachowuj sie tak napastliwie, agresywnie, nie zadreczaj go pytaniami. Ja też mam mysli i krece sobie filmy ze myśli o niej ze chcialby z nia byc itd. ale ucze sie nie robic tego, odganiam je i zajmuje sie domem i dziecmi. Nie kojarze teraz jak dlugo trwa u ciebie ten stan ale ja myslalam ze nie przezyje dnia wiecej bez meza ale walczylabym tak dlugo jak starczyloby mi sil. Posłuchałam rady Olgi, dac czas ale tylko tyle ile sama dasz rade zniesc. Zacisnij zeby i zachowuj sie po prostu normalnie.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Meg4   Data: 2009-03-19, 08:32:44               Odpowiedz

        Kolejny dziwny dzień.
        Wczoraj wieczorem nagle zaczeliśmy ze sobą rozmawiać. Tak w skrócie Wam napiszę.

        Powiedział, że bardzo dużo o niej myśli. Powiedził, że żle się czuje z tym co zrobił z tym jak zmieniło się życie (nie powiedział nasze, życie tak wogóle). Powiedział, że żałuje, że nie potrafi dziś cieszyć się dziećmi i mną tak jak powinien i wie, że pewnie będzie tego załować.
        Powiedział, że wszystko co się dzieje (a ma też poważne problemy w pracy) bardzo go przytłacza i nie potrafi nad niczym się zastanowić. Powiedział także, że nie chce nas opuścić - bo bo boji się, że jeśli to zrobi to będzie tego załował (że będzie pewnie żałował nas). Hmmmm.
        Oczywiście ja jak to ja, ale ze spokojem w głosie postarałm mu się powiedzieć aby mocno się zastanowił, że życie które go tam czeka już nie będzie takie samo, że nie dam krzywdy dziecią zrobić, że to on będzie musiał się wyprowadzić i puki co nas w pełni utrzymywać. Że jeśli dzieci już zostaną wciągnięte w ten cięzki proces to nie dam im huśtawki emocjonalnej w postaci raz tatuś jest a raz nie ma. Powiedziałam, że może odejść jeśli chce, ale bezpowrotnie. spakujemy jego ubranka i tyle reszta należy do dzieci. powiedziałam aby tez się zastanowił nad tym kim dla niej był czy ta dzisiejsza prawda faceta z 2 dzieci z alimentami i problemami jest tą wizją jego, którą jej pokazał. W rozmowie chciałam mu też uświadomić, że to już nie będą potajemne schadzki kochanków tu zacznie szię rzeczywistość, pranie, prasowanie, problemy finansowe ...
        To nie była rozmowa wyrzutów - spokojna rozmowa.
        Powoli ja sama w sobie szykuję się na każdą opcję. Idę też do psychiatry, aby mi ktoś pomógł. Dziś widzę, że mój mąż patrzy bardzo egoistycznie na życie widzi tylko siebie i jego problemy.
        Czy się spotykają - hmmm nie wiem. A co do tego urlopu to dopiero zobaczę, narazie nie wiem, przepuszczam ale ie wiem.
        Powiedziałam mu też, że cóż to za miłość 4 miesiące, w większości zbudowana na kłamstwach i braku rzeczywistości. Wróciłąm do naszego małżeństwa lat które spędziliśmy ze sobą, problemów które przeszliśmy razem itp. Zapytałam go czy ona napewno zna go takim, czy wie o naszych kredytach o jego problemach w pracy itp. NIE wiem co pomyslał.

        Na koniec powiedział, że chciałby mnie przytulić. Delikatnie przytulił i zakończyła się rozmowa.

        Rano wstał przywitał się czule z dziećmi i mnie dał całuska w policzek.

        Potem wyszedł. Dziś ma wyjazd do Krakowa wraca jutro. Delegacja. Hmmm delegacja czy wiecz ór z nią????? Wyjeżda w trakcie pracy dziś a jutro do tej pracy wraca.

        Dziś wszystko pachnie mi tak samo. Kłamstwo i zdrada.

        AAAAA na zakończenie powiedział, że jest z nami.

        Hm przetrwanie????? jednak walka o nas???? Zaczyna do niego docierac nierealność tego co było???? Przyzwoitość??? A może ona dała mu kopa. Bo wiecie młoda 20 paro latka bez dzieci - czy miłość wystarczy aby być z facetem który ma rodzinę i który także i ją okłamał????



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-19, 09:36:48               Odpowiedz

          Mój e-mail -> kiddo87@o2.pl
          wszelkie zażalenia tam słać

          Dla mnie dwudziestoparolatka która pcha się w związek z żonatym zachowuje się żałośnie. Słyszałam gdzieś że tylko przeciętne albo nijakie kobiety pchają się do wszystkich łóżek albo szukają dowartościowania się w rękach żonatych bo to im podwyża samoocene ,ze nie są aż tak przeciętne, że jednak są fajne. A te superatrakcyjne to zazwyczaj polują na starszych prawie zawsze z jednego powodu - kasa tudziez sadystyczna potrzeba zagrania na czyimś bólu. A druga rzecz to jaki ma taka paniusia miec dowód na to że ta miłośc będzie już na zawsze ,skąd ma pewność czy nie znajdzie się jakaś młodsza która zawiesi na nim patrol,a on ją rzuci dla jeszcze młodszej?

          Meg, wiesz co dla ochłonięcia proponuję zainteresować sie jego problemami w pracy i okazywać mu wsparcie ,kibicować żeby sobie z nimi poradził. W ten sposób pokażesz mu że jesteś z nim i ma w Tobie wsparcie, może to coś da. W każdym razie może tęsknić za nią ,może mu się wydawać że się zakochał ,ale czy to prawda to się okaże po jakimś czasie. Nie możesz się trząść ze strachu o przyszłość, bo czasami nasze lęki działają jak życzenia i się spełniają. Dobrze że zaczynasz nad sobą panować, zapomnij na razie o tym jednym dniu urlopu. Na psychiatrów czy psychologów lepiej uważaj byś nie natrafiła na jełopa jakiegoś bo pełno takich a nic nie pomogą, tylko pogorszą Twój stan. Pisz tutaj jak coś.

          Syrian , u mnie kiepsko ,on się nie odezwał od 2 tygodni ,chce mi się ryczeć i mam wszystkiego dość poza tym problemy rodzinne które się piętrzą. Szczerze to nie mam na razie ochoty ani czasu na amory, myślę żeby zacząć zarabiać choć to trudne bo regularnie byłam nsizczona psychicznie przez lata i teraz czuje że nic nie potrafię i nie dam sobie rady i jestem uzalezniona od toksycznych rodziców. Wszystko byłoby prostsze gdyby chociaż on pisał. A tak to czuję się całkowicie osamotniona ze wszystkim ,ale cóz, trzeba się podnieść,chwycić miecz i walczyć do ostatniej kropli krwi ^_~ Mam nadzieję że u Ciebie powoli będzie spokój, wcześniej pisałaś że mąż mimo wszystko Cię kocha (nawet jak mówił że kiedy był z nią blisko to nie było to samo co z Tobą) ,teraz wprawdzie ten szok związany z kłamstwami,ale Ty już odbudowywujesz siebie i nie boisz się żadnych ewentualności. Mąż niech będzie zazdrosny ;D trzymaj tylko granicę, bo już o flirtach w innym temacie to Wiatr opowiadał, ze przez flirt zakochał się w innej (choć do niczego nie doszło z tego co pisze i mam nadzieję ze nie dojdzie) oby wszystko się ułożyło a będzie dobrze, a panią kochanicą się nie przejmuj.

          Miki ,cieszę się, że u was wszystko się odbudowywuje. Szczerze mówiąc to nie wierzyłam specjalnie żeby coś się zmieniło ,tak mi zmalowałaś obraz swojego męża i jeszcze ta ksywa "Arab" ;> Pewnie jeszcze napad płaczu będzie się pojawiał nie raz, taki niż, ale później coraz rzadziej aż w końcu sobie odpuścicie. Trzymam za was kciuki.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-19, 12:19:09               Odpowiedz

            JG dziękuję za odp. Boję się ale już dopuszczam tę ewentualność a na początku nie. Hm mam nadzieję, że to będzie dobry psychiatra - a własciwie pani dr. Mam nadzieję, że jeśli nie on z przyzwoitości to sąd zmusi go do utrzymania nas. On ma dość dobre zarobki, ja nieststy jak wrócę do pracy to niezbyt. Żyjemy na dość dobrym poziomie dzięki jego kasie.
            Nie życząc nikomu zle mam nadzieję, że jeśli on odejdzie ona rozczaruje się swoim księciem, alimentami, i szybkim spłatą kredytu co bardzo go pogrązy.
            Wiesz ja wiele domniemywam, nie mam dowodów, tylko własne wyobrazenia. Ale skoro tak bardzo dalej o niej myśli to jak nic w mojej głowie się układa, że pewnie się spotykają. A mnie dlaej okłamuje, że nie. A co to za stwierdzenie, że on się boji odejść bo jak stwierdzi, że zrobił błąd to już nie pozwolę mu wrócić. Rozumiesz to JG? czego on chce, chce odejść, ale zastanawia się nad nią? czy nad konsekwencjami finansowymi? czy dzieci mu zal??? AAAAA mam nadzieję, że ta pani dr da mi coś na uspokojenie tak abym mogła trzezwo na wszystko patrzeć.
            AAA co mi jeszcze powiedział, że za nią tęskni i co on bedzie mi mówił - bo on nie chce mnie dalej ranić. Kawał ..... z niego.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-19, 12:23:33               Odpowiedz

            aaa wiesz JG to już prawie 2 miesiące myślałam, że to czas w którym on się odkocha. pod koniec stycznia wszystko się wydało, i jak widać dalej w jakiś sposób ciągnie. Myślałam, że to dośc duzo czasu aby wiedzieć co dalej



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-19, 12:52:17               Odpowiedz

            aaa wiesz JG to już prawie 2 miesiące myślałam, że to czas w którym on się odkocha. pod koniec stycznia wszystko się wydało, i jak widać dalej w jakiś sposób ciągnie. Myślałam, że to dośc duzo czasu aby wiedzieć co dalej



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-19, 13:16:34               Odpowiedz

            http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/milosc_potrzebuje_01.html

            Znalazłam taką książkę ,może Ci się przyda. Nie wiem czy na tej stronie jest cała czy tylko parę rozdziałów, ale możesz poczytać.
            Co jeszcze... Szczerze mówiąc poradziłabym Ci jakieś techniki samouzdrawiania i spojrzenia w głąb siebie albo medytacji, no i co nie co o inteligencji emocjonalnej, może wtedy byś odkryła w sobie umiejętność ryzykowania. Nie chodzi mi tu o ryzyko zwiazane z wyrzuceniem go na bruk tylko po prostu z rzuceniem starej pracy i znalezieniem nowej ,lepszej.
            Syrian tak zrobiła i jej wyszło. I przedewszystkim nie lękaj się.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-19, 18:45:56               Odpowiedz

            dzięki



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-19, 19:37:26               Odpowiedz

            Mam dzieci, które kocham nad zycie i mam nadzieję, że jakoś damy sobie radę.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-03-20, 11:59:33               Odpowiedz

            Witajcie, cieszę się że ból który miałam i mnie rozsadzał od środka minął. Postawiła mnie na nogi wizyta u Pani psycholog i potwierdzenie mojego męża że tak skończył. Wczoraj moja Pani psych. (chociaż nie wiem skad to wie) też mi powiedziała że nie mam się już tym zadręczać bo na pewno oni się nie spotykają ani nie mają kontaktu. I jeszcze coś mi powiedziała, ze Ona ma już innego. Co za s..., wyrachowana i bezwzględna, ale tak ją nawet jej były mąż określił. Patrzyła złapać tylko faceta z kasą i siebie ustawić. Nie liczyła się ani z moimi uczuciami ani z dziećmi, najgorsze jest to ze osoba którą dokłądnie to samo spotkało wcześniej robi to drugiej osobie. Cóż ma teraz z a swoje i wiem to na pewno ze ona już sobie życia nigdy nie ułoży. Nie powiem mu tego, może nawet wie ale ja będę milczeć. Nie jest tak cukierkowo i różowo ale przynajmniej mój spokój nie powoduje niepotrzebnych spieć. Potrafi się ze mną kochać i sam tego chce, brakuje mi jednak takich drobnych gestów, jak przytulenie rano w łóżku, całusek w kuchni jak szykuję śniadanie, miły telefon w ciągu dnia. Tłumaczę sobie że na to wszystko przyjdzie czas i nie mam wymagać wszystkiego od zaraz. Mam być cierpliwa, bardzo chce odzyskać uczucia męża. Co mnie jedynie drażni i powiedziałam to na wspólnej wizycie że on chce ugrać jak najwiecej dla siebie, oczekuje zmian z mojej strony, chce miec wolność, niezależność i autonomię wyłącznie dla siebie. Na szczęście ta babka jest bardzo mądra i tak nami kieruje że i ja na tym korzystam, co go pewnie wkurza. Prosty przykład. Mój mąż chce jechać na obóz sportowy (trenuje AIKIDO) 10 dni gdzieś nad morzem, powiedział mi o tym, stwierdziłam że niech jedzie odpoczynek od siebie dobrze nam zrobi. Natomiast moja koleżanka zaproponowała babski wypad i zwiedzanie Paryża (jej mąż jest Francuzem i miałybyśmy wszystko pozałatwiane i małym kosztem) ja się nie deklarowałam na ten wypad bo i tak z góry wiedziałam że on się nie zgodzi. A ta PAni psych. stwierdziła i tak poprowadziła rozmowę że aż mu ciśnienie skoczyło i nie wiedział co powiedzieć. Myślę że dzięki niej on też się zmieni i oboje zaczniemy od nowa budować fundamenty naszego związku :)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-20, 14:02:08               Odpowiedz

            U mnie sama nie wiem jak. On dzisiaj wraca z del. Właściwie już wrócił ale pojechał prosto do pracy. Podobno pracował całą noc (nie nocował w hotelu tylko zdrzemnoł się w pracy ???? Hmmm, tylko jedno mi się nasówa do głowy ((bo jak bym chciała zobaczyć wydruk z hotelu?))) ok 8.00 zadzwonił, że wraca. Zadzwonił jeszcze raz z zapytaniem jak dzieci i ze wieczorem, z starszą córcią pizzę zrobi (to ich ulubione danie, które razem zawsze robili) Hmmm. O co chodzi jednego dnia tak bardzo za nią tęskni. Pisałam wcześniej, jak jest w domu rozdrażniony, zmęczony, jak mu żle a dziś oj jak bardzo z dzieckiem chce coś zrobić.
            AAAA moja podejrzliwość mi mówi,że może ten wieczór niby to w delegacji z nią spędził, a teraz jak to JG powiedziała udaje, że nam się układa.

            Wiece co sama nie wiem co myśleć.

            Po tamtej rozmowie o niej jak za nią tęskni bardzo tak wewnętrznie spasowałam. Wyobrażam sobie jak się rozwodzę, co,mówię dziecią jak walczę o alimenty.
            A tu on dzwoni jak by nigdy nic.

            U mnie jest dziwnie, bo mój mąż stara się być grzeczny, - jak powiedział, nie będzie mi mówił o niej czy o tym co mysli o niej bo nie chce mnie ranić, nie chce abym cierpiała inaczej niż u Kaji. Kaja walczyła on też a u mnie tak złudnie niby jest spokojnie a potem znów wybucha.

            Sama nie wiem jak to rozgryżć.
            Co o tym sądzicie????



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2009-03-20, 14:08:58               Odpowiedz

            Niestety myślę,że go wyrzuty sumienia zżerają i dlatego tak się zachowuje.Pozwalasz mu na to,dlaczego?Czekasz w niepewności,wiesz,że już Cię okłamał odnośnie delegacji i urlopu.Nic z tym nie robisz,chyba że chcesz żeby wrócił tylko do dzieci.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-20, 14:30:20               Odpowiedz

            Nie nie wiem jeszcze czy okłamał.
            Chodzi o to, że znalazłam dowód na to, że okłamał w grudniu i styczniu ale generalnie wtedy do tego się przyznał. Teraz czekam na pewien dokument i będę wiedzieć jak to było w lutym i marcu.

            Wyrzuty - sądzisz, że nadal się spotykają? Z tego powodu wyrzuty. Czy wyrzuty tak wogóle.

            Wiesz on pomimo tego, że mówi, że za nią tęskni też mówi, że jest z nami. Dziś on się nie przyznaje aby się spotykali.
            Ja tylko tak sobie dorabiam. No bo jezdi na te delegacje (a wtedy się spotykali), ale on mówi , że nie.
            Tak się zastanawiam, bo ta dziewczyna ona liczyła na to, że on od nas odejdzie, wiesz ona jest młoda, niemężatka bezdzietna napewno chce jakoś zycie sobie ułożyć - myślisz, że ten układ on z nami i z nią jej pasuje?????
            Ja z nią rozmawiałam i powiedziałam jej ze kocham męża, że razem powoli budujemy nasz związek, że zadeklarował się , że jest z nami. I czy ona poszłaby na ten układ?????

            Wiesz mam też takie wrazenie, że do mojego męża dochodzi w końcu to, że to nie jest tak , że on wyjdzie i już. Że jestem ja i nasza 2 dzieci. i pewne zobowiązania.

            AAAAAA. Widzisz ja sama nie wiem co myśleć.

            Nie mam żadnych namacalnych dowodów aby mnie dziś tzn od czasu gdy to wyszło okłamał. Żadnych. Nie znalazłam ani zadnego sms, ani wiadomości gg, ani emaila. To wszystko sobie domniemywam. Ona też nie pwoiedziała, się spotykają, ale zadała mi par ę takich pytań które rozwineły mi moją wyobraznię.







          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-20, 14:41:51               Odpowiedz

            Wiesz jest tak, że np. byliśmy u znajomych w krakowie i on wyrazał się, że latem jak bedzie ciepło to znowu tu przyjedziemy to starszej córci tak mówił. Albo w pażdzierniku coś ma nastąpić to mówił do mnie, że weżnie urlop aby mi pomóc na to ja mu, jak z nami jeszcze będziesz a on na to, że przecież się określił, że jest z nami.
            A za dwa dni usłyszałam jak za nią tęskni i że nie bedzie o niej nmówił bo nie chce mnie ranić itp..

            Tak to wygląda, albo on ma też niezłą huśtawkę albo liczy na to, że ona mu wybaczy i tylko na to czeka, albo albo sama nie wiem co.

            Powiem tak on ani tak jak mąż Kaji nie mówi, że odejdzie bo ją kocha ani też nie mówi, że zostanie z nami bo nas kocha.

            Wiesz jedynie co powiedział to to, że boji się od nas odejść, że jak odejdzie to zrozumie, że popełnił błąd a ja już wtedy nie będę chciała aby wrócił do naszego zycia. Jedynie to powiedział.

            Nie wiem czy czytałaś wszystkie moje wpisy. On ją też okłamał i napewno na poczatku ona go olała. Jak jest teraz nie wiem. Już więcej do nierj nie zadzwonię.

            Ale po jej wypowiedziach sądzę (ale to mój domysł), że nawet jeśli się nie spotkali to napewno on do niej pisze lub pisał, napewno chciał ją przeprosić ... czy chciał aby do niego wróciła ???? nie wiem. Ale ona mi powiedziała, że on bardzo za nią szalał, zabiegał (ale też mogła chceć się wybielić, że to nie ona rozbija małżeństwo).



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-20, 15:16:17               Odpowiedz

            Wogóle to boję się go pytać o wszystko. Jak pytam to słyszę, że 1000 razy mi powtarza, że jest z nami, jak pytam czy jest z nią - słyszę NIE. Co więcej - on jest zły gdy pytam. Gdy wracam do tego. Gdy go kontroluję. Gdy dzwonię co chwilkę, gdy zadaję pytania, gdzie, czy sam, a dlaczego tak a nie inaczej.
            Zmęczony tym, że na okrągło to robię a może poprostu nadal zdradza i wolałby nie odpowiadać bo kłamie.
            HMMM nie skaczemy sobie do gardeł. Niby spokój, niby normalnie a jednak dziwnie dziwnie dziwnie.
            Boję się jak wróci z del. Generalnie codziennie zanim wróci z pracy mam taki jakiś dziwny lęk, niechęs, strach przed niewiadomo czym. Z jednej strony nie chcę aby odszedł dla dzieci dla mnie dla zachowania wszystkiego tak jak jest z drugiej jak go nie ma odczuwam spokój. Wczoraj jak był w del. to mia łam taki spokojny wieczór z dziećmi. Spokojnie położyłam się spać jakoś się nie bałam, nie zastanawiałam nad jego tel. kom i nad tym co robi w koputerze czy klika czy coś ogląda. Taki spokój.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-20, 15:51:45               Odpowiedz

            Tak naprawdę boję się sprawdzić czy to była delegacja czy urlop boję boję. Co mi to da. Zrobię mu awanturę ale tak naprawdę nie chcę aby odszedł. Chcę aby zakończył tamten związek i nas znów pokochał. Bopję się, że jak to odkryję to on wyjdzie - tak naprawdę pomogę mu wyjść. Bo co on mi powie, tak spotykam się z nią i wyjdzie. I zostanę sama sama z 2 dzieci. Pomału utożsamiam się z tą myslą, ale mnie na to nie stać. Nic tylko brutalność życia, nie stać mnie na to aby zostać samą. Jestem na wychowawczym, mieszkamy w dośc drogim mieszkaniu. Za co jak ja nie mam kasy. Jedno to to co on mi zrobił jak skrzywdził jak czuję ból w sercu a drugie to to, że żyję z jego kasy. Nawet jak wrócę do pracy to mam mały zarobek. I tego się boję, że moje zycie stanie się od krechy do krechy. Boli, że mnie nie kocha (chodz tego nie powiedział) ale myśli, tęskni o niej. Mój mi tak nie powie jak od Kaji, już teraz coraz bardziej waży słowa. Ale widzę jego zamyślenie, poirytowanie domem. Niby drobne gesty jak niby zrobienie pizzy, całusek w policzek, czy przytulenie, czy mała zabawa z dziećmi ale pewnie tak jaki piszesz to wyrzuty sumienia.

            Czuję się jak w zawieszeniu.

            Nie potrafimy rozmawiać, nawet nie potrafimy się porządnie pokłócić. Jak zaczynam rozmowe, to on ją ucina, że znów do tego wracam a on się okreslił i tak jest za każdym razem. Ostatnio te rozmowy nic nie wnoszą nic a nic. To jest tak jak by on został tylko dla dzieci z przyzwoitości a myslami (i może nie tylko) jest z nią.

            Te rozmowy do niczego nie prowadzą do niczego.

            Może on się zastanawia????? Może wzioł mnie na przetrzymanie, może ona go wzieła na przetrzymanie?????

            To jak cisza przed burzą. Boję się co z tego stanu bedzie.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miriam   Data: 2009-03-20, 16:59:46               Odpowiedz

            Meg czytam Twój wątek od jakiegoś czasu i myślę, że Twój mąż już się nie spotyka z tą kobietą. Rozmowy na tak poważne tematy mężczyznom przychodzą o wiele trudniej niż kobietom (wiem to z własnego doświadczenia).
            Jeżeli twierdził, że tęskni za nią to chyba tylko do iluzji, że mogłoby być piękniej niż w codziennym życiu. Spróbuj mu uwierzyć, nie dociekać, a przy tym być dla niego wsparciem i nie rozdrapuj tematu - na tyle ile Ci się uda(ile starczy cierpliwości). Zajmij się też sobą, wyjdź do ludzi, zrób coś egoistycznego tylko dla siebie, dla poprawy swojego nastroju i ucieczki od złych myśli, od nakręcania się. Powodzenia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2009-03-20, 17:08:39               Odpowiedz

            A widzisz..wcześniej nie napisałaś,a może nie zauważyłam,iż te delegacje z urlopem były wtedy. Myślałam,że to się stało teraz.
            Trudno ocenić czy jest szczery. Czasami jest tak,że jeśli ktoś się zastanawia co ma zrobić i wie,że jedna decyzja jest słuszna,a inna nie to stara się za wszelką cenę pokazać wszystkim,że myśli(w tym przypadku)o Was i przyszłości. A co będzie kiedyś nikt nie wie.
            "Tak naprawdę boję się sprawdzić czy to była delegacja czy urlop boję boję. Co mi to da. Zrobię mu awanturę ale tak naprawdę nie chcę aby odszedł. Chcę aby zakończył tamten związek i nas znów pokochał(...)" To mnie zaniepokoiło. Chcesz żeby wrócił,żeby był ale to że będzie nie fair to co? To nic? Tu będzie grał ukochanego męża,a tu będzie kochanica. Czy to nie jest powód,żeby sprawdzić? Może być tak,że jeśli nie ta panna,to kiedyś będzie inna i co? Skąd wiesz co siedzi w jego głowie? Depczesz swoją godność!!! Lepiej nie wiedzieć,lepiej się zastanawiać co on robi na tych delegacjach,lepiej się oszukiwać? Nie da się tak po prostu nagle pokochać.
            A co do tej dziewczyny. A może jej taki układ pasuje? Trudno ocenić. Może lubi niedojrzały dreszczyk emocji,ukradkowe spotkania,spojrzenia. "Szczęśliwe chwile to motyle..."



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-20, 19:36:40               Odpowiedz

            dziś nie mogę pisać. Odezwę się jutro



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-21, 20:11:48               Odpowiedz

            Więc tak. Już wiem, że w lutym delegacje były delagacjami. Nie kąbinował z braniem urlopu. Było tak jak mówił. 1 delegacja (3 dniowa) i tyle. Przypominam, że on się z nią widywał jak jezdził w del, brał 1-2 dn urlopu. Dla mnie del 4 dniowa a tak naprawdę 1 dzień urlop a 3 w del służbowej.

            Ale ale i tu załamka.

            Znalazłam w jego torbie pezerwatywy (paczkę) a przypominam, że teraz czwartek piątek też był na del.
            Oczywiście wiska mi kit, że to stare, że z pracy z półki, bo powili sprząta w swojej szufladzie. Załamka. Załamka.

            Wróciliśmy oczywiście do rozmowy. Oczywiście mówi, że z nią koniec, że się nie spotykają itp. Że kocha dzieci i mnie.

            Między nami jest tak dziwnie, spokojnie. Po tym on starał się być naprawdę miły, tłumacząc min, że przecież wie, że go kontroluję i że gdyby chciał ukryć to by o tym pomyślał, nawet wysilił się na to aby mnie przytulić i dość dużo zajmował się dziećmi.
            Mnie jakoś dziwnie. Nie potrafię na niego patrzeć, dotykać ani nawet gadać mi się z nim nie chce.

            Hm



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-21, 21:48:17               Odpowiedz

            Może faktycznie robił porządki ,ale może też wciska Ci kit bo wie że go kontrolujesz i specjalnie wkłada prezerwatywy aby puścić Ci taką bajeczkę.
            Przydałby Ci się kurs relaksacji i trochę ćwiczeń fizycznych żeby się uspokoić.

            Tylko coś dziwnego mi się wkrada - on powiedział że kocha Ciebie i dzieci a z nią już koniec? żadnej tęsknoty itp?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-22, 09:00:19               Odpowiedz

            Nie rozmawiam o niej. Powiem tak, wydaje mi się ale oczywiśćie mogę się mylić, że on jest tak jagby coraz blizej domu. Tak jak pisałam ostatnio to było chyba w ubiegłą środę, miał zły dzień w pracy, był zmęczony i i własnie wtedy znów powiedział o niej, że tęskni ale nie będzie mi mówił co czuje bo nie chce mnie ranić. JG mój inaczej o niej mówi niż np mąż Kaji. Mój twierdzi, że mówiąc by mnie skrzywdził a i tak ja go nie zrozumiem. Ja się go nie pytam czy on dalej o niej mysli. Po znalezieniu prezrwatyw tylko powiedziałam widziałeś się znią o czywiście zaprzeczył, kolejny raz zapytałam czy się spotykają też powiedział, że nie - nie spotykamy się. Powiem tak było ich 3 więc nie zużył rzadnej :-))). Może mu się poprostu nie udało.
            Wtedy po raz pierwszy do tamtego czasu powiedził, że kocha dzieci i mnie, ale on nigdy nie powiedział, że mnie nie kocha, mówił, ze bardzo dużo dla niego znaczę i ble ble ble, nigdy nie powiedział, że już nie kocha, też nicgy nie powiedział, że ją kocha, ale ze jest kimś wyjątkowym dla niego ważna no i ze przeszło mu przez myśl, że odejdzie do nie to były jego słowa jakiś miesiąc temu.
            Nie zadaję mu pytań co do niej czuje bo on pewnie albo by powiedział, że o niej tęskni, myśli - i po co mi to i tak wiem, że tak jest, po co sama się mam katować.

            Specjalnie wkłada - JG ale po co???? Bajęczkę???? Jaki to ma sens?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2009-03-21, 21:57:17               Odpowiedz

            Podoba mi się w Tobie to,że rozważasz różne rozwiązania. Nie przyczepiłaś się jednej opcji (jak większość;to ładniej wygląda,lepiej pasuje więc klapki na oczy i udają,że czegoś nie ma). Mądra z Ciebie babka.
            Trudno powiedzieć czy Twój mąż w coś gra. Kochał ją? czy tylko był zauroczony? Przecież to dość świeża sprawa.
            Gdybyś mogła choć na jedną delegację wynająć detektywa.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-22, 09:14:55               Odpowiedz

            Hmmm to dość trudna sprawa (kosztowna), ale zastanawiam się nad jakąś pluskwą w aucie :-)))). Ale nie mam pojęcia skąd to wziąść, gdzie takie rzeczy się kupuje.

            Wcale nie jestem mądra. Wręcz przeciwnie, gdybym myslała to powinnam go dawno wykopać za to co zrobił mnie i dziecią, ale wiesz tak myślę, że powinnam

            doprowadzić aby wrócił na łono rodziny i dopiero teraz pokazać mu co to jest rodzina, dzieci, obowiązki ...

            bo on dotychczas miał jak w raju, poprane, posprzątane, ugotowane, wracał i się relaksował teraz powinien poczuć co to dzieci, kąpiele, wywiadówki no i no i no i nie zamierzam już być oszczędna, zamierzam trochę poszastać, aby mu na kochanicę nie starczyło.

            Wiesz to straszne co piszę, ale ja mam różne nastroje raz cierpię za to co mi zrobił, bo go kocham a raz wydaje mi się, że go nienawidzę. Czasami nie potrafię na niego patrzeć a czasami chce mi się płakać z bólu serca.

            Moji doradcy skłanaiją się do tego aby dać mu szansę, nie dla niego ale dla dzieci i dlatego, że samej byłoby mi bardzo cięzko w zyciu, bynajmniej teraz gdy dzieci są malutkie i gdy jestem na wychowawczym.

            Wiesz ja generalnie mam straszny mętlik w głowie. Miotam się między bólem (wspomnieniem tamtego człowieka) między tym, że zastanawiam się jaki on jest naprawdę, a może to kawał ...... i tyle i zawsze taki był. Ale teraz się zaangażował i wyszło jak wyszło. AAAAAAA

            Sama nie wiem. Wiem, że jeszcze nie dojrzałam do tego aby sama wystawić mu walizki, nie czuję się na tyle silmna, mocna, i nie chciałabym aby on odszedł. Jeszcze nie.

            Idę do psychiatry chcę się ewentualnie psychicznie przygotować na to.

            Mam 2 dzieci i nie mogę się iotać załamywać, bo skoro on o nich nie myśli (bo dołem pomyślał) to ja muszę być dla nich podporą.

            Pozdrawiam



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2009-03-22, 10:11:36               Odpowiedz

            Uwierz mi właśnie dlatego jesteś mądra,że się zastanawiasz. Nie dajesz sobie mydlić oczu.
            Rozumiem,że z wywaleniem go na zbity pysk to nie jest taka prosta sprawa,bo nie masz wystarczających funduszy,itd. Ale pomyśl czy gdybyś miała dobrą pracę i swoje mieszkanie,to byś go wywaliła? Kochasz go(uczucie to czasami zły doradca).
            Nie wiem jak to jest z Wami. Czy macie kredyt na mieszkanie,czy też nie. Zawsze M można sprzedać i kupić coś mniejszego(chodzi mi o Was),on może sobie wynajmować. Poza tym możesz zmienić pracę. Nie myślę,że już dziś ale za jakiś czas. Co Ci szkodzi złożyć gdzieś swoje CV?
            Powinnaś się zabezpieczyć na wszelki wypadek.
            Co do podsłuchów wiem,że nimi dysponują detektywi. A gdzie możesz sama kupić? Może poszperaj w necie?
            I zastanawiałam się nad prezerwatywami. Jak dla mnie,to albo miał dwie paczki i z przemęczenia zapomniał schować drugą,albo nie spotkali się,bo kochanica miała focha,albo to ona mu je wsadziła,żeby Cię zdenerwować(kobiety tak robią wiedząc,że żony przeszukują torby,portfele,marynarki).
            Zadbaj o siebie,Twoje samopoczucie jest najważniejsze,bo jesteś matką i kobietą.
            :-)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-23, 11:13:15               Odpowiedz

            JG
            u mnie wygląda tak.

            Nie rozmawiamy zbyt wiele tyle ile trzeba troszeczkę o dzieciach, o niej wogóle o nas wogóle. On jest miły, spokojny, ale i z dystansem.
            Wczoraj ja pojechałam na zakupy a on w tym czasie zrobił obiad (sam od siebie), gdy kładł się spać pogłaskał mnie po ręce, ale ja specjalnie dziś dałam dziecko między nas (jakoś nie potrafię się do niego zbliżyć). Wychodząc do pracy delikatnie musnoł całusek w mój policzek, delikatnie się zbliżył. Pa Pa. I taki generalnie był cały weekand. Bez wielkich wyznań, rozmów, kłótni, zbliżeń. Tylko tak cicho dośc kulturalnie - tak bym to nazwała.
            Oczywiście po rozmowie o tych prezerwatywach powtórzył, że tam jest zakończone.

            JG jak sadzisz czy to jego wredna gra, czy powoli wraca myślami na łono rodziny.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-23, 15:29:58               Odpowiedz

            Nie wiem czy Cię oszukuje czy jest szczery, może jest szczery. Znam taki przypadek gdzie mąż po zdradzie był cacy chodził na każdą terapię którą żona kazała ,zabierał żonę na randki i w ogóle cud miód i orzeszki a okazuje się że jego romans się nie skończył a dalej trwa od dwóch lat (jedynym w zasadzie cieniem podejrzenia był brak ochoty na seks ,poza tym wszystko jak najlepiej). Więc jeśli miałby okłamywać to mógłby to lepiej robić i być sprytniejszy.

            Jeśli powiedział że was kocha to być może idzie to w dobrym kierunku, po tym co wcześniej gadał nie rzucałby takich wyznań teraz, chyba że próbuje być sprytny i chce Ci dać iluzję że powoli wraca do was.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-23, 17:36:04               Odpowiedz


            aaa



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-25, 10:55:05               Odpowiedz

            U mnie aktualnie wygląda tak, że on bardzo drobnymi gestami typu buziak w policzek, czy stwierdzenie do starszej zobacz jak mama dziś ślicznie wygląda zbliża się do mnie.
            Hmm na pytanie co znią słyszę - znów wracasz do tego tematu. Ale w końcu mówi, że koniec.
            Nie staram się w to wierzyć. W gruncie rzeczy wcale mu nie wierze, wcześniej potrafił kłamać to i teraz może.
            Nie narzucam się mu, poprostu jestem. W gruncie rzeczy on też. Poprostu jest tak dziwna cisza, spokój, nie jest tak, że skaczemy sobie do gardeł ani nie jest tak jak było kiedyś. Staram się go bardziej obciązyć dziećmi., żeby wiedział ile jest przy nich do zrobienia.
            nIE wiem co czas przyniesie - nie wiem nie wiem. On mówi, że tamtego związku nie ma. I tyle żadnych wielkich wyznać, że kocha, sms -ów miłosnych, kwiatów. Poprostu wraca po pracy do domu i jak się uda to wspólnie zajmujemy się dziećmi. Niedużo rozmawiamy, a jesli tak to o dzieciach. Co to przyniesie????
            Dziś nie mam siły być jego kochanką, szykować mu wytrawnych obiadków czy robić masażów. Dziś nie mam na to siły ani ochoty. I tego nie robię. Może żle????? Może.

            Zastanawiam się czy oni wogóle wiedzą co nam zrobili jak ich zdrada nas boli,jak zmienili nasze życie- CZY ONI ZDAJĄ SOBIE Z TEGO SPRAWĘ??????
            Czy ubolewają nad utratą kochanki?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-25, 12:06:27               Odpowiedz

            Nie wiadomo czy zdają sobie sprawę ,pewnie by zdawali gdybyście Wy zdradziły. Jednak może z czasem dojść do niego jaką krzywdę Ci wyrządził i zacznie się kajać i przepraszać.

            Jednak tutaj faceci lubią sobie tworzyć podwójne standarty moralności tzn kobieta ma być wierną penelopą i czekać ,a mezczyzna może być buchajem rozpłodowym ,na szczęście ta podwójna moralność powoli umiera.

            Meg bądź spokojna, zawsze go możesz wyrzucić za drzwi i ściągnać alimenty. Hmm a nie próbowałaś go namiętnie pocałować kiedy on się nachylał na tego delikatnego buziaka? Oczywiście musisz sama tego chciec, nic na siłę.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-25, 14:39:40               Odpowiedz

            JG nie wiesz co u Kaji??? Czy im się jakoś pooukładało.




          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-25, 15:00:08               Odpowiedz

            Jestem (staram się być spokojna) wiesz czas czas i czas pozwolił mi się trochę utozsamić z myślą, że być może to koniec mojego małżeństwa.
            Masz rację, że nie wierzysz w tę instytucją ja już chyba też nie wierzę, ale dla dzieci chciałabym spróbować raz jeszcze. Oczywiście już troszkę inaczej, powoli usamodzielniać się, zbierać sobie pieniążki tylko dla siebie i dzieci o których on nie wie i ewnetualne dowody aby walczyć o to abym z dziećmi zbyt wiele nie straciła.

            Wierzyłam w niego za bardzo za bardzo. Dziś się zastanawiam jak mogłam do tego doprowadzić, że aż tak zawierzyłam facetowi. Może i popełniłam parę błedów w małżeństwie, ale pomimo tego on powinien ze mną porozmawiać chcąc coś zmienić a nie brac sobie do łóżka jakąś młódkę.

            Staram się psychicznie przygotować np. na to - że usłyszę odchodzę. Może do tego nie dojdzie (dziś bym się z tego cieszyła) ale robię to też dlatego aby próbować zyć sama dla siebie i dla moich córeczek. Za jakieś parę miesięcy wróce do pracy, pewnie poczuję się lepiej.

            Wiesz teraz nie opłaca mi się wracać i tak z tak małym dzieckiem wiele nie zmienię a jak on odejdzie to i na mnie alimenty będzie płacił.

            Oczy mu się otworzą - jaka droga jest ta jego miłość.

            Zrobię wszystko aby jak najwięcej z tego co dziś mamy było dla moich córek. Jeszcze nawet nie wiem czy to mozliwe, ale chodzbym miała się zapożyczyć weznę najlepszego adwokata, aby tylko moim dziecią zostało bo tacie jak najwięcej.

            Nie wiem czy ten spokój w domu tak na mnie wpływa czy poprostu wewnetrznie poczułam się silniejsza.
            cHODZ mam tez wiele lęków i nocnych koszmarów.








          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-25, 18:02:16               Odpowiedz

            Kaja rzadko tu wchodzi, ten temat ją dołuje.
            Poproś o mail jak będzie.

            Ja wierzę tylko w tantryczne małżeństwo czyli jedność na poziomie 6-ściu czakramów( 7-my to już więź z Bogiem). Sztuczne sakramenty do tego nie są potrzebne ,bo taki zwiazek sam zostanie pobłogosławiony.

            Twój facet zachował się po prostu jak facet - nie było seksu wiec postanowił sam na własną rękę szukać rozwiązania bez konsultacji z Tobą żeby się zaspokoić myśląc że takie rozwiązanie będzie najlepsze dla wszystkich, oczywiście nie przewidział że się zakocha.

            Masz jednak mocny atut - dwoje dzieci ,miłość do nich jest silniejsza niż do kogokolwiek innego (no chyba że jest totalnym łomem i dzieci nie są dla niego czymś wartościowym)
            I może to własnie go odmieni i zapomni o tamtej raz na zawsze. Ja wiem że to może być trudne dla Ciebie, ale może warto dalej inicjować zbliżenia? Może to paradoksalnie was do siebie zbliży? oczywiscie tylko wtedy jak będziesz gotowa, albo kiedy on daje lekkiego buziaka to Ty spróbuj go pocałować tak namiętnie. Ale tylko wtedy gdy będziesz miała na to ochotę, kiedy masz okres że nie chcesz go widzieć to lepiej tego nie robic, będzie to sztuczne.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-25, 19:40:53               Odpowiedz

            Wiesz dziś to dla mnie naprawdę bardzo trudne - to wszystko co robiłam na początku bardzo zle dziś na mnie wpływa. To nie byłam ja. wiesz poczułam się tak jak bym sama siebie nie szanowała. Zresztą dziś mam ogromny zal.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-03-26, 13:27:09               Odpowiedz

            Witam wszystkich - moją historię poznacie z postu "czy jest dla nas szansa". Na dzień dzisiejszy wszystko zawieszone jest w próżni. On nie podejmuje decyzji - codziennie rozmawiamy. Jak pisałam wczoraj ona sama "przez przypadek" napisała do mnie na gg - takie są jego wytłumaczenia. Ja nie szkałam z nią kontaktu - oczywiście domyślałam się kim jest. Nie sprawdzam jego komórki (zresztą dla niej ma oddzielny numer), staram się go nie kontrolować, wiem, że razem pracują i maja codziennie kontakt. To boli bo jak coś w pracy nie tak to ona zawsze jest na miejscu. Zapytałam go wczoraj czy ona wie, będąc z nią (kiedy ja jeszcez nie wiedziałam) on sypiał ze mną - powiedział, że nie wie. Jestem w totalnej rozterce - on oszukuje ją i mnie. Ja mu już chyba wybaczyłam ten romans chcę żebyśmy zacęli od nowa. On się zastanawia. Ja niem mam z kim pogadać wszyscy są zajęci, a ja mam coraz większe wątpliwości. Nie wiem już co robić.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-03-26, 15:01:13               Odpowiedz

            Chyba zacznę go namawiać, żeby jej powiedział, że spał ze mną będąc jednocześnie z nią. Myślę, że tego nie robi bo boi się ją stracić, a na obecnym etapie nie chce palić za sobą mostów.

            Chciałabym, żeby się już określił tak albo tak. Codziennie rozmawiamy i te rozmowy bardzo mi pomagają. Jak jest w domu to jestem spokojniejsza. Jak wychodzi do pracy i wraca koło 20-21 i wiem, że jest praktycznie cały czas z nią to wariuję. Tracę pewność siebie, wiarę i zaczyna brakować mi nadziei.

            Myślę, że jej wczorajsza próba kontaktu ze mną na gg to rodzaj prwokacji z jej strony, żebym zniżyła się do jej poziomu (ona posunęła się nawet do tego, że przesał naszej córce kartkę na urodziny, które niedawno obchodziła). Żeby mogła oczernić mnie w jego oczach, powiedzieć jaka jestem zła i ją nękam. Kiedy mi powiedział o tym, że kogoś ma chronił jej tożsamość - chociaż ja zapytałam wprost czy to właśnie ona.

            Bardzo boli mnie to, że córka ją zna i lubi - traktuje nawet jak starszą koleżankę (pozwoliła jej mówić do siebie po imieniu). Mąż jest raczej z tego zadowolony - nawet spytał czy mnie to nie cieszy - odpowiedziałam, że raczej martwi bo jak już się określi i odejdzie to córkę jeszcze bardziej zaboli, że osoba, któą lubił zabrała jej tatusia.

            Wierzę (a raczej staram się wierzyć), że w niedługim czasie będę mogła tak jak Syrtan i Kaja napisać, że się opamietał, wrócił, stara się wszystko naprawić i zacząć wszystko od nowa.

            Czy nam się uda?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-26, 15:46:47               Odpowiedz

            JG jest fatalnie. Skaczemy sobie do oczu. W szczególności ja. Psychiatra wysłał mnie do psychologa. Wszystko do d ... jestem słaba, wybucham złością atakuję go. I jest to silniejsze odemnie. A jednocześnie nie chce zostać sama. JG co robić?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: balanga   Data: 2009-03-26, 16:12:20               Odpowiedz

            Wprawdzie pytasz JG, ale postanowiłam odpowiedzieć, tym bardziej że odpowiedzi udzielił już lekarz: Idź do psychologa. Bardzo cenię różne wspierające wypowiedzi tu na forum, ale w stanie jakim jesteś nie powinnaś opierać się na poradach forumowiczów, a właśnie iść do psychologa i to jak najszybciej. Znajdź kogoś dobrego i odpowiedzialnego. Powodzenia



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-26, 16:31:30               Odpowiedz

            czapla -> może od razu mu zaproponujesz żeby przyprowadził kochankę do domu i żebyście stworzyli wielką poligamiczną rodzinę gdzie Ty i Twoja córka będziecie odsunięte na bok jako miły dodatek?

            Meg co się dzieje? Co sobie mówicie?
            Jak masz ochotę na niego na wrzeszczeć to jeszcze raz Ci przypomnę żebyś zaczeła stosować ćwiczenia relaksacyjne. W sumie to tutaj jest jeden kurs-> http://www.seremet.org/kurs_relaksacji/
            No i dobry psycholog to podstawa.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-03-27, 09:55:49               Odpowiedz

            Osiągnełam dzisiaj totalne dno, nie wytrzymałam i wykrzyczałam mu wszystko prosto w twarz. On zachowuje się jak Pan i władca. Nie zadzwoni nawet ze wraca pozniej po pracy do domu, o niczym mnie nie informuje bo przeciez nie musi. Robi to na co ma ochote, kompletnie nie liczy sie ze mna i moimi uczuciami. Starałam się dostosowa do rad Pani psycholog i nie rozmawiac z nim o przeszlosci, nie grzebac mu w kom, byc spokojna i opanowana ale on wykorzystuje to na maksa. Doprowadza mnie do skrajnosci. Czy tak trudno jest zadzwonic i powiedziec ze bedzie sie pozniej? Nie rozmawia ze mna bo nie ma o czym. Chce miec wszystko dla siebie, zyc jak kawaler a przy okazji sliczna rodzinka na pokaz. Ja praca, dom, dzieci i czekanie na drobny gest, czule słowo ale nie doczekałam sie jest jak beton. Mam dosyc, moze nawet wolałabym aby odszedł. Potrzebna mu jestem tylko do uszykowania śniadanka, obiadku, oprania, uprasowania a on gosc w domu. Do niej to pisal i dzwonil. Nienawidze go za to co mi o niej mowił, to boli bardziej niz to ze mnie zdradzil. Czasami tak go nienawidze ze chcialabym aby ktos tak go zranil jak on mnie, jest bezwzgledny i okrutny. Co z tego ze niby z nia skonczyl ale wobec mnie nie stac go na nic a to mnie zabija, nie chce tak zyc, nie potrafie ... pewnie sama wszystko spieprze ale tak jestem nie umiem udawac i czekac.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-27, 10:36:06               Odpowiedz

            Miki, wspólczuję. Ty też musisz walczyć o przestrzeń dla siebie. Krzycz, wrzeszcz, wymagaj od niego zachowania jakby miał być w związku. Inaczej będziecie tak przechodzić od zdrady do zdrady ,najpierw Ty ,a później on i kazde będzie coś chciało dla siebie ugrać, on nie chce się niczym dzielić, Ty czujesz się wykorzystywana więc będziecie walczyć. Mówiłaś że on już się wczesniej tak zachowywał ,przez pierwsze dziesięć lat ,później Twoja zdrada ,a on zaczął się starać ,teraz jego zdrada i to on chce wszystko (a raczej powinno wyjść na zero).
            Pomyślałam przez chwilę ze mogłabyś mu zagrozić że jak nie zmieni zachowania to ma odejść, to mi wygląda jak jakiś szantaż - mogę robić sobie co zechcę, a Ty masz siedzieć w domu i zajmowac się wszystkim bo inaczej koniec z naszym małżeństwem. Ale na początek nie rób mu ani jedzenia ani prania ani uprasowania, później warto byłoby to poruszyć na terapii waszej, wylej wszystko z siebie co Ci lezy i niczego nie ukrywaj. Powiedz też że autonomia nie znaczy samowola i jest dalej w związku więc nie będzie sie zachowywał jak kawaler lub zrób co innego - sama zacznij go olewać, nie mówić o wyjściach , dzieci podłóż gdzieś u znajomych lub u babci.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-03-27, 12:31:34               Odpowiedz

            Totalna beznadzieja - wylazło z niego zwierze. Wczoraj pojechaliśmy na zakupy - tak zwyczajnie - ale było okropnie (ukradkowe sms-sy, itp.). Nie wytrzymałam - te bzdury o rozstanu się w przyjaźni, ble, ble, ble..... Tak jak napisałaś JG zapytałam czy może teraz stworzymy milutką rodzinkę we troje - wiecie niedzielne obiadki, odwiedziny. To go wkurzyło. Do tej pory ja byłam spokojna i opanowana - czekałam na jego decyzję, rozmawiałam o różnych ewentualnościach, zapewniałam, że go kocham i mu wybaczam. Czułam, że tak muszę, chociaż wiem, że codziennie się z nią widuje i w pracy i po pracy. Nie było jakiejś dzikiej awantury, ale powiedział chyba trochę za dużo - jak będziesz utrudniać to ...... same niemiłe rzeczy. Dziś pewnie nie wróci do domu na noc. Kocham go, chcę żeby z nami został, staram się wierzyć, że nam się uda. On nie wie jeszcze czy odejść czy zostać (chociaż po mału myślę, że jest zdecydowany tylko się boi). Pozostaje jeszcze kwestia oszukiwanie jego wielkiej miłości - przecież nie powiedział jej do tej pory, że będąc z nią kochał się ze mną. Wczoraj jak o tym rozmawialiśmy to zapytał czy chcę do niej zadzwonić i jej to powiedzieć - "żeby ją zranić". Żenada.

            Postanowiłam sobie, że nie będę tego znosić. Niech się już w końcu okreści. To dopiero 5 dni od kiedy mi powiedział, a ja już wymiękam - chyba jestem słaba.

            Czytam jak sobie radziłyście po kilka miesięcy i was podziwiam.

            A może to tylko gorszy dzień?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sylbut   Data: 2009-03-27, 12:51:37               Odpowiedz

            Na pewno nie będzie lepiej. Z dnia na dzień będzie coraz gorzej.
            U mnie to co przechodzisz przez 5 dni trwało 2 miesiące.
            Raz był w domu, innym razem nie.
            Współczuję bardzo, ale radzę Ci olać go totalnie. Traktuj go jak powietrze. Mówię Ci z własnego dośwadczenia. Nie warto się poniżać, bo nie masz dla kogo.
            On decydując się na to wiedział doskonale co robi.
            Oni nie określają się tak szybko. 2 miesiące to za mało na określenie się, a co dopiero 5 dni.
            Mu jest dobrze tak jak jest. Nie zrezygnuje z tego sam. Pomóż mu.
            Poczytaj wątek: pomóżcie kochani - zdradzona.
            Miałam to samo tylko dłużej. Współczuję. Również nie wiem co robić, ale mam nadzieję, że to minie - oby szybko.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-03-27, 14:22:30               Odpowiedz

            JG on twierdzi ze ja się nakręcam i mam urojenia i sama doprowadzam się do takiego stanu, płaczę, krzyczę. Napisał mi że za dużo dzisiaj usłyszał. Najgorsze że poniosło mnie przy dzieciach. Skąd on ma ten spokój, tłumaczę sobie to tym że mu nie zależy i ma mnie w dupie. Wiem ze nie powinnam o niej z nim rozmawiać ale to mnie tak dusi w środku że nie potrafię, zwłaszcza jak widze jego obojętność. On twierdzi że zaczeliśmy coś powoli budować a ja to burzę. Jak mu mówię co czuję i dlaczego tak reaguję to znów winę zwala na mnie. Czasami chciałabym aby zniknął z mojego życia raz na zawsze i chce o nim zapomnieć. On mnie wykańcza psychicznie. W poniedziałek jedziemy na terapię, powiem tej Pani jak sięczuję i jak odbieram jego zachowanie i nie potrafię się opanować, ciekawe co ona powie. Nie wiem czy kiedyś mu zapomnę, naprawdę się staram. Gdyby tylko troszkę mnie uspokoił i przytulił ale on nie bo twierdzi że po takiej awanturze nie ma na to ochoty. Jak mógł po kilku tygodniach znajomości przekreślić całe nasze zycie. Twierdzi ze sie odkochał, podkreśla oczywiście że został dla dzieci i powinnam docenić to ze czasami zadzwoni, odpisze czy podejcie i przytuli ( 2 razy ). Może za dużo chcę od razu, za szybko ale taka właśnie jestem.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-27, 16:16:17               Odpowiedz

            Miki powiem tak, mój mąż również jest uprzejmy. To nie jest to co było kiedyś poprostu jest. Też do mnie nie wydzwania nie pisze sms-ów. Jest. Podobnie jak ty mam ataki złości i wykrzykuję mu to i owo, ale powiem ci, że naprawdę bardzo bardzo się staram aby do tego nie doprowadzać. Nie dla niego dla siebie.
            Wcale nie jest mi dobrze jak mam taki dzień gdzie wyrzucam wszystkie brudy na wierzch. Wczoraj wałśnie miałam taki dzień. Skakałam mu do oczu jak w....ny kogut, wypominając to co zrobił, i wiele jeszcze innych bolączek i wiesz co w końcu nad samą sobą chciało mi się płakać - nad samą sobą.
            wiem ze mamy prawo do tych nastroji ale mysle ze tym przegrywamy. on powinien załowac tego co zrobił a nie patrzec i myslec mam dosc gderania tej baby. JG kiedys mi napisała aby mu nie ułatwiac - I własnie o to chodz tym zachowaniem ułatwiamy im odejscie, wybielenie siebie za to co robią.
            Miki nie zostało nam nic innego jak tylko czekać zobaczyć co przyniesie czas. Mój o terapi nawet nie chce słyszeć, szkoda ale nie ma motywacji aby ze mną tam pójść.
            On się stara - ale te starania w większości na dzieci przelewa, wobec mnie powiedziałabym to tak, że wzioł mnie na przeczekanie - tak ja bym to okresliła. Jest miły, uprzejmy, jak jest w domu chce np. ze mną kapać dziecko, chce abyśmy razem jakiś film pooglądali, ale nie nosi mnie na rękach, nie kaja się, nie przeporasza i nie chce wracać do tego co się stało.
            Co mi to przyniesie - nie wiem. Może to jego sposób na to aby zapomnieć o niej, może nie chce mnie przepraszać a woli aby czas wyleczył rany, a może poprostu udaje ze coś może być dobrze a jest z nią - miki nie wiem nie wiem. I nie zostaje mi nic innego jak zobaczyć co przyniesie czas.

            Staram się panować nad emocjami - ale nie dla niego dla mnie - aby np. nie mógł w sądzie powiedzieć, że moje zachowanie coś wywołalo. Jesli mamy się rozstać, to on nie powinien mieć argumentów na mnie. To ja na niego powinnam je mieć.

            Pozatym po takiej burzy - sama ze sobą zle się czuję. Już wiem, że nigdy tym zachowaniem nic nie wygram, a przecież chodzi nam o to aby coś uzyskać. A podobnie jak ty jedynie co uzyskuje po pyskówce - to słysz ę mam dosyć ...

            Miki trzymaj się



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-27, 16:31:43               Odpowiedz


            JG dziękuję za rady. Narazie zukam dobrego psychologa. Zdecydowanie muszę znależć sposób na relaks. Co mi przyniesie weekand?????? Hmmm zobaczymy.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-03-27, 16:42:00               Odpowiedz

            Mnie również przraża ten weekend. Od poniedziałku nie robię prawie nic poza czytaniem Waszych historii. Niektóre pomagają, a inne wręcz przerażają. Mój mąż idzie dziś z "kolegami" do pabu - myślicie, że wróci na noc. Sama się z tego śmieję jak to piszę. Kurcze jestem strasznie zła, zła, zła......

            Do tego wszystkiego ja nawet nie mogę się nigdzie ruszyć - dziecko mam chore od tygodnia. Najgorsze jest to ,że ją zaniedbuję - bo siedzę przy kompie i czytam, czytam, czytam.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-27, 17:17:23               Odpowiedz

            JG zastanawiam się czy nie zrobić czegoś co nigdy nie robiłam, chciałabym go zaskoczyć, ale nie dla niego chciałabym aby mu kopara spadła.

            Wiesz ja nigdy nie wyjechałam nigdzie bez niego - nigdy. Wiadomo, że sama to nie wchodzi w grę (z dziećmi).

            Zastanawiam się czy nie pojechać na weekand do mojej rodzinki z dziećmi bez niego. Nigdy wcześniej tego nie robiłam. Niech sam zostanie w domu. Pewnie będzie mu tu bardzo dobrze, samemu bez obowiązków, ale i może zastanowi się nad tym dlaczego nie chciałam jechać z nim.

            JG co sądzisz.

            Powiem Ci, że sama mam na to ochotę aby pojechać do rodzinki i przez chwilkę odpocząć od niego i domu.

            Czy lepiej dziś tego nie robić?




          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-27, 21:27:40               Odpowiedz

            JG jesteś tam?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-27, 22:45:50               Odpowiedz

            sorry oglądałam film.
            Meg, wsłuchaj się we własne emocje i podejmij decyzję. Przedewszystkim nigdzie nie jedź jeśli to ma być poza, bo widzę ze masz do tego skłonność, bądź szczera ze sobą. Jeśli naprawdę potrzebujesz sie oderwać od niego to jedź ,jeśli chcesz mu tylko pokazać co by było gdyby był sam to moim zdaniem bezsensu.

            czapla ,wysyłałam wyzej link Meg do książki "Miłość potrzebuje stanowczości" Sorry ,ale Ty jesteś klasycznym przypadkiem chryzostonomowym. O co mi chodzi. Jan Chryzostom pisał że kobieta nadaje się tylko do zaspokajania męskich rządz ,a zostaje uświęcona tylko przez macierzyństwo (co za tym idzie ,również ślub). Ty chcesz się utrzymać swojej życiowej misji, która polega na założeniu rodziny i utrzymaniu jej w całości, niezaleznie od wszystkiego ,czujesz sie odpowiedzialna za to że mąż znalazł kogoś innego a to on powinien się wstydzić. Nie zaszkodziłoby tą pannę oświecić że mąż sypiał z Tobą kiedy był już z nią.

            Miki, Coś mi się wydaje że żal i nienawiść z czasem Cię zdominują. To niebezpieczne uczucia i doprowadzą do końca związku. Twój mąż musi zmienić nastawienie do Ciebie i do rodziny ,a Ty też musisz zacząć wymagać, a jak coś nie pasi to droga wolna. Miej odwagę pragnąć i wymagać.

            Jutro spróbuję napisać coś więcej



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-03-28, 07:54:40               Odpowiedz

            Jak pisałam wczoraj mój mąż wybierał się do pabu z "kolegami" - tak powiedział w pierwszej wersji. Wiecie co usłyszałam jak wychodził? Jadę do (tu pada imię tej sz...ty) potem idziemy do pabu wrócę jutro rano, będę w domu cały dzień, bo córka mnie o to prosiła. Szczerość aż do bólu prawda. Zresztą sama się o to prosiłam, chciałam, żeby był szczery i już mnie nie okłamywał.

            JG przeczytałam to o czym pisałaś wyżej, przemyślałam i dziś jak wróci to mam zamiar mu powiedzieć, że mam dość. Kocham, go ale skoro "jego miłość do mnie się wypaliła i nic już nie czuje" to niech spada. To on zdradził nie ja. Pomimo problemów jakie mieliśmy mógł przyjść i porozmawiać, a nie szukać innej. Ja tak nie zrobiłam.

            Spytałam go wczoraj czy on słyszy co do mnie mówi i usłyszałam, że teram mu łatwiej, kiedy już wiem, przynajmniej nie musi mnie okłamywać. K..wa przecież ja i moje dziecka nie mamy już od dawna męża i ojca, a ja nie potrzebuję ochłapów. Skoro mnie już nie kocha i te kilka miesięcy znaczy dla niego więcej niż nasze współne 15 letnie życie to good bay.

            Córka jak się dziś rano się obudziła to powiedziała, że tatuś "może" będzie się dziś ze mną bawić - obiecał. Prawie się przy niej rozpłakałam - ale byłam silna.

            Jej słowa utwierdziły mnie o słuszności podjętej przeze mnie w nocy decyzji.

            Kontaktować się z tą sz..tą nie mam zamiaru. Po co się jeszcze bardziej dręczyć. Jak jej powiem to co mi to da? Jak jej nie będzie zależało na nim tak bardzo jak mnie to go rzuci a on wróci do nas (bo nic innego mu nie zostanie) i będzie ciepieć i winić mnie, że mu przeszkodziłam w drodze do "szczęścia". Na taki układ się nie zgadzam - wraca i jest z mani bo nas kocha, tylko się trochę pogubił albo niech nie wraca w ogóle.

            Trzymajcie kciuki - idę do dziecka, wynagrodzić jej cały ten ostatni tydzień.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-28, 08:20:45               Odpowiedz

            przecież nie musisz go wcale przyjmować, a jak będzie winić Ciebie to możesz mu zarzucić że on sam pierwszy zrobił skok w bok i mógł być przynajmniej wierny w stosunku do Ciebie.
            Wiesz - mozesz sprawdzić czy mu na Tobie zalezy, spytaj sie że skoro on się puszcza z pierwszą lepszą ,to w takim razie i Ty znajdziesz sobie kochanka i byleby Ci nie przeszkadzał w drodze do szcześcia.

            Ja bym oświeciła biedaczkę która też jest okłamywana. Niech wie że Twój mąż i z Tobą uprawiał seks. Jemu teraz wygodnie i na dodatek niszczy Ciebie psychicznie, chcesz na to dalej pozwalać?
            A jak będzie miał jakieś ale że mu stanełaś w drodze do szczęścia to niech spi***ala, mógł być wierny swojej wybrance.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-03-28, 10:48:36               Odpowiedz

            Jeszcze nie wrócił, córka od rana już nie pyta o niego nie chce nawet do niego zadzwonić.

            Ja siedzę i ryczę - cholera jak to boli. Ale nie będę już dłużej prosić - wie, że go kocham i wybaczam ale to co robi ze mną teraz to już przesada.

            Dlaczego to tak boli???????
            Jak można zrobić komuś taką krzywdę?????



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-28, 19:44:33               Odpowiedz

            dziś 2 miesiące jak wszystko wyszło.
            Moje zycie wygląda zupełnie inaczej. Uszło ze mnie szczęście radość wiara.
            On - hmmm. Kto t wie co myśli. Jest z nami ciałem ale czy myślami? Nie jest tak jak kiedyś niestety nie i chyba nigdy już nie będzie.
            Szkoda.
            Bo było naprawdę dobrze.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-28, 19:47:36               Odpowiedz

            Chciałabym wiedzieć jaki będzie finisz.
            Czy można kiedyś wybaczyć, zapomnieć i zyć z uśmiechem na twarzy. Dziś patrzę na niego i z jednej strony nienawidzę z 2 - iej boję się, że odejdzie. Czy ktoś to rozumie.
            Chodz on tego nie powiedział - czy mógł przestać kochać?
            Mnie - ją?
            Czy jest tylko dla dzieci?
            Czy to tylko kolejna chwila



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-28, 19:57:57               Odpowiedz

            dlaczego to on o mnie nie walczy. Czy będę potrafiła z tym poniżeniem żyć??? Dlaczego to ja walczę a nie on.
            Czy kiedykolwiek będę potrafiła bez niego żyć. Czy to jedyna szansa? a może nigdy go z domu nie wykopie? tym samym upadlając siebie.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-03-28, 19:55:46               Odpowiedz

            Meg zazdroszczę, chociaż przeraża mnie taka sytuacja - ta niepewność.

            U mnie wielka niewiadoma. Postawiłam warunek, że ma zostać jeżeli mnie kocha - inaczej tego nie chcę. Powiedział, że potrzebuje czasu - ale to się chyba wie - prawda?

            Nie wiem ile jeszcze wytrzymam - on nie chce już rozmawiać. A ja nie chcę tkwić w tej niepewności.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-28, 20:01:23               Odpowiedz

            zazdroszczę?????? Czego????



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-28, 20:25:42               Odpowiedz

            Czapla czas podobno leczy rany - ale ile rok, 2, 3 lata?????



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-03-28, 21:18:08               Odpowiedz

            Czego zazdroszczę? Tego, że wybrał życie z Tobą i dziećmi. Masz szansę wszystko poukładać. Ja nie mam nawet tego.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-29, 12:13:21               Odpowiedz

            Czas pokaże co wybrał, a poki Twój jest w domu to też jest z Wami. Nie mam pewności, że już nie jest z kochanką. Mogę wierzyć jego słową, które jeszcze przed chwilą kłamały. Więc tylko czas pokaże. Mój w delegacjach się z nią spotykał a w delegacje nadal jezdi. Więc jak jest wie tak naprawdę tylko on. Życzę ci dużo zdrówka, trzymaj się



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-29, 13:50:25               Odpowiedz

            Musisz być silna. Każda z nas na początku usłyszała wiele wiele wiele przykrych rzeczy, jaka to ona wyjątkowa, jak jego zycie odmieniła, jak ma to coś w sobie itp itp itp. Z czasem w moim przypadku coraz mniej o tym rozmawiamy, bo te rozmowy do niczego nie doprowadzały tylko do moich i jego nerwów, rozterek, przykrości. My już o tym nie rozmawiamy, ale prawda jest taka , że to nadal jest między nami. On nie jest jak kiedyś, ja nie jestem jak kiedyś, czasami jest uprzejmie, czasami miło a czasami znówm do d..y. Ja mogłabym na okrągo mu wypominać, chciałaby na okrągło aby mnie zapewniał, a on poprostu nie chce o tym rozmawiać. Też zadaję sobie pytanie - bo nadal z nią jest i wolałby nie kłamć??? bo leczy się z tej miłości, bo nie chce ranić mówiąc, że myśli o niej. My nie potrafimy dziś rozmawiać o tym. Rozmawiamy o dzieciach - przedewsztsrkim.
            Niby dochodzi do zbliżeń, a jednocześnie jesteśmy obok siebie nie razem a obok.
            Raczej doprowadzam do zblizeń. Z różnych powodów, bo z czasem byłoby coraz trudniej, bo chcę mu pokazać, że może mieć jeszcze ogień w sypialni i ewentualnie w sądzie powiem, że zrobiłam wszystko aby utrzymać małżeństwo.
            I wiesz - to jest straszne, bo nigdy tak do tego nie podchodziłam. Wierzyłam w miłóść, wierność, uczciwość. A teraz muszę grać aby coś dla siebie i dzieci ugrać.
            Życie jest straszne. Prawda jest smutna. Jaki będzie finisz ?????????????



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-03-29, 14:05:43               Odpowiedz

            Meg zgadzam się z JG - musimy zacząć wymagać, a nie prosić o miłość, o chwilę dla siebie, żeby był dla dzieci.
            Od momentu, kiedy ja postawiłam warunek, że ma zostać tylko jeżeli mnie kocha poczułam się trochę lepiej. Nie czuję się już jak żebraczka.
            Nie przestałam go kochać ale jeżeli on nie będzie kochać mnie - to po co mi takie życie ??????.
            Powiedziałam mu to i wiesz co już nie jest taki pewien, że nic do mnie nie czuje, a może się tylko przeraził, że straci mnie i dziecko.

            Z drugiej strony myśli o wynajęciu mieszkania - ona mu to doradza hmmm. Chce mieć na niego większy wpływ?

            Zapytałam go co dla niego oznacza to, że mu wybaczam, co usłyszałam - alternatywę. Ale ja nie jestem i nie chcę być alternatywą. Albo mnie kocha albo nie !!!!!!!!!
            My dużo rozmawiamy, widzę, że nasze rozmowy prowadzą do tego, że on ma coraz większe wątpliwości. Mówię, mu, że nie taki jest cel moich pytań i mówienia tego co czuję. Ja przede wszystkim chcę jego decyzji, tak albo tak.
            Myślę, że jak już się określi to potem jeżeli zostanie będzie łatwiej. Chociaż może być i tak, że będzie dalej mnie okłamywać (przecież swojej "nowej miłóści" też nie mówi wszystkiego.
            Sama już nie wiem...........



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-30, 08:44:26               Odpowiedz

            Czapla ! Warunki są dobre ale czy w tym momencie????

            Pomyśl oni dziś nie myślą tak jak my. My wiemy, że kochamy, a oni wiedzą, że pragną być z tamtą. Niestety takie są moje przemyślenia. Prawda jest taka, że moim zdaniem trudniej jest się im pożegnać z dodtychczasowym życiem niż ze zdradzoną żoną. On napewno zastanawia się na dzieckiem, domem, rodziną, znajomymi, waszymi kredytami i może to go powstrzymuje. W chwili w której zaczeli zdradzać może nie przestali kochać ale napewno nie kochają tak jak kiedyś. I pewnie gdyby nie dzieci i inne sprawy dawno by odeszli.

            Takie jest moje zdanie. Mój trochę zwatpił pewniego wieczoru jak wyrzuciłam mu kewstie rozwodu, podziału majatku, szybszej spłacie kredytu (co za tym idzie sprzedaż nowiutkiego wypasionego po brzegi auteczka - jego auteczka), o ograniczoności widzeń z dziećmi.
            Nie wiem co to za laska u ciebie u mnie była młodziutka dziewuszka - bo ja mu jeszcze wyrzuciłam, że pewnie ona też bedzie chciała mieć dzieci i już nic tylko na alimenty i na jej dziecko będzie robił.
            Też próbowałam mu wytłumaczyć że to co go spotkało to chwila bo codzienność jest inna.

            AAAA i ważna sprawa zastanów się nad tym aby do niej doszło to, że on ją też oszukuje. W moim przypadku tak własnie było - nie wiedziała, że mamy 2 dzieci w tym maleństwo - to już musiało trochę ją zastanowić i ja zadzwoniłam do niej i z nią rozmawiałam i uwierz mi szoknełam ją. Jej się wydawało, że mieliśmy krysys, że on zamierzał odejść, że mmnie nie przeprasza - powiedziałam jej, że powiedział, że kocha dzieci, że chce budowaowo, że złożył deklarację wobec rodziców itp itp.
            Tak poniżyłam się ale za to jeśli on ją nadal bajerował (a tak pewnie było- tak mi się wydaje - chodz nie mam na to dowodów) to i ona poczuła się dalej okłamywana a co za tym idzie mam nadzieję, że jak i ja straciła zaufanie - czy on ją kocha czy była tylko zabawką w jego rękach.
            Ale czapla ja nic nie skłaałam użyłam tylko słów które zostały wypowiedziane, samą prawdę.

            A powiem ci tak jak by mi się zapytał czy z nią rozmawiałam - wtedy skłamie - wyprę się wszystkiego.
            To straszne co robie. Ale straszniejsze jest to co on zrobił mnie i dziecią.

            Mineło 2 miesiące. Jest spokojnie, ale wcale nie jest dobrze. Nadal jest pewne napięcie między nami w szczególności po mojej stronie, mam do niego zal zal zal. I do końca nie wiem czy tamto to już koniec i wcale nie jestem pewna czy moje małżeństwo przetrwa.
            On hmmmm pewnie ubolewa nad stratą kochanicy.
            Najgorsze jest to, że już nie myślę o nim tak jak kiedyś. To już nie jest mój książę.
            Już nic nie jest tak samo. Nic nic nic.

            Tak należy ich zaangazować do dzieci - to napewno. Ale nie zmusimy do kochania nas. Może czas coś tu zmieni a może nie?????

            Narazie kończę pa



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-30, 09:59:26               Odpowiedz

            JG hmmm. U mnie chyba wszystko idzie w złym kierunku.
            I już chyba nie dlatego, że oni się spotykają ale dlatego, że między nami umiera umiera umiera to coś co jeszcze zostało.
            Ja skacze mu do oczu, z różnych powodów. Jestem na niego zła, czuję, że już mnie nie kocha, ta jego spokojność cisza to dla mnie jagby mnie olewał omijał.
            Jemu potrzebny jest spokój - to powiedział a co ze mną. On tylko siebie widzi. Usłyszałam, że mu nie jest łatwo. Co miał na myśli?????? JG to chyba początek końca.
            Już mam dosyć sama siebie - tyle mi zrobił. Zawsze czułam się piękna i atrakcyjna dzisiaj czuję się niczym. I co z tego, że mu zrobię dobrze. Może i jemu dobrze a ja a ja to co. Służę tylko do zaspakajania. On słyszy i widzi tylko swój ból. Bo na mój niereaguje. Chodz tego nie powiedział widzę, że jest tylko dla dzieci. Widzę i czuję.
            On jest w domu, niby się dziećmi zajmuje, niby telewizr ogląda, posprząta kuchnię - a ja - a ja jagby mnie nie było. Nie zapyta się jak się czuję, z pracy nie zadzwoni, jest owszem uprzejmy nie mówi wprost kocham ją jadę do niej już cię nie kocham - tego nie mówi ale ja się czuję jagby mnie nie było. Śpimy w jednej sypialnie w jednym łóżku na 2 różnych stronach. Nawet jak doprowadzę do zbliżenia ono jest poczym on idzie się umyć i tyle. K...a to co to ma być. Dmuchana lalka do zaspakajania potrzeb.
            Dobija mnie ten jego spokoj. On by chciał wrócić do domu i odpoczywać nie ze mną poprostu w domu - A JA A JA TO CO!!!!!

            JG mnie to chyba zabije !

            Już saama nie wiem czy czas tu coś na dobre zmieni, napewno zmienia mnie, zamiast być silną i dumną. Jestem gderliwa, nie potrafię nic osiągnąć dla siebie - bo ob tylko spokoju potrzebuje. Mówiłam mu co mnie boli - i co nic się nie zmieniło nic nic nic. Powiedziałam i tyle nawet nie odpowiedział.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-03-30, 10:35:52               Odpowiedz

            Dziś wyjechał w delegację. Prawie całą sobotę rozmawialiśmy, a raczej ja pytałam i wysówałam wnioski, on odpowiadał lub milczał. Został na noc w domu ale o 16.00 w niedzielę już nie wytrzymał i pojechał do niej. Wrócił koło 22.00 i co? Czuję, że coś się zmnieniło, nie wiem tylko czy na lepsze czy na gorsze. Rozmawiać już nie chciał powiedział tylko, że jej powiedział, że kochał się ze mną będąc już z nią. Co ona na to "w końcu to twoja żona" - nie wiem czy coś więcej ale ogólnie, że go nie zawiodła. Ale decyzji jeszcze nie podjął. Poczułam, że mnie to upadla - Pan i władca, który ma prawo rozporządzać miom życiem, a ja mam czekać!!!! Powiedział, że jak będzie jechać, a jedzie daleko to jeszcze spokojnie o wszystkim pomyśli.

            Dlaczego on mi to robi. Przecież to jest gorsze od tego jak by mi powiedział, że odchodzi. Nie mam już siły.
            Obiecał córce, że jutro wróci - czy to prawda? Zapytałam, go jeszcze czy jedzie sam i czy na pewno jest to delegacja służbowa. Powiedział, że jak mu nie wierzę to może przesłać mi zdjęcia.
            Siedzę i ryczę - nie wiem co robić. To czekanie mnie dobija. Powiedziałam mu już chyba wszystko, a on nadal nie może się zdecydować.
            Meg chciałabym ruszyć chociaż o ten jeden kroczek do przodu i tak jak Ty zastanawiać się, czy on wrócił i Cię kocha, czy może zrobił to dla dzieci, czy może dla swojej wygody. Pytania, pytania ale to zawsze już jakaś nadzieja, że może się ułożyć. Nie jest to komfortowa sytuacja ale i tak zazdroszczę Tobie.
            Ja już tracę tą nadzieję. Przestaję sobie z tym radzić i też mnie to zabija.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-30, 10:48:51               Odpowiedz

            Meg, czapla, odpiszę wam popołudniu.
            Czapla zacznij brać życie w swoje ręce, nie oddawaj losu w ręce kogoś kto jest tak fałszywy i podły



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sylbut   Data: 2009-03-30, 11:09:01               Odpowiedz

            Meg u mnie podobnie mówił, że mu nie jest łatwo i inne pierdoły, które na nic się zdały. Jest mu przykro - owszem -ale co z tego - skoro nie wraca - tylko przeprasza - pisze, że powinien być ze mną - ale co z tego skoro go nie ma.

            Tego co mi zrobił nigdy, przenigdy nie zapomnę. To zawsze będzie we mnie. Nawet jeśli zdarzy sie jakiś cud i będziemy jeszcze razem to i tak to będzie we mnie. W najmniej odpowiednich momentach nachodzą mnie okropne wspomnienie, tak bardzo bolą, że tylko paść i się już nie podnieść. Ale podnieść się trzeba, więc usuwam te myśli jak najdalej w głąb mojej duszy.

            Meg myślę, że Twój mąż jednak coś do Ciebie czuje. Mój jak spał w domu to nie ze mną. Co do zbliżeń - to żadnych nie było, bo on nie chciał (poza jednym wyjątkiem).

            Życzę Ci wytrwałości, ale nie w okazywaniu mu miłości, tylko w tym abyś sama ze sobą była w zgodzie.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-30, 14:16:25               Odpowiedz

            sylbut tak mi przykro za to co przechodzisz. Sama nie wiem co mam Ci napisać. Chciałabym Cię jakoś pocieszyć, ale wiem, że w tej chwili to chyba niemożliwe. Poprostu trzymaj się, bądz silna, trzymaj się.

            Co do mojego - hmmm wydaje mi się chodz nie mam żadnej poewnośći, że mój jest dlatego min. że ona po jego kłamstewkach go odrzuciła. Po jego kłamstewkach, może po moim telefonie - ona wtedy miała niepowtarzalną szansę zapytać a ja niepowtzrzalną szansę aby jej odpowiedzieć. Ona też nie jest stąd więc oni nie mają aż takich mozliwości aby się spotykać, bo patrząc na te 2 miesiące przepuszczam, że gdyby była stąd to pewnie miałabym tak jak ty raz w domu raz u niej.

            Co do zbliżeń to powiem tak większość z nich zainicjowałam ja, może on z 2 trzy razy ale fakt raczej się nie opiera - ale ale ale z czasem wydaje mi się ze oboje mamy na to coraz mniej chęci - i to mnie przeraża zastanawia w szczególności jeśli chodzi o niego.

            My tak naprawdę nie rozmawiamy ze sobą - więc niewiem co on myśli. Ale sądzę, że tęskni za swoją miłością życia.

            On jest bo jest. Żadnych wzlotów żadnych upadków - poprostu jest. Wraca po pracy, stara się zająć dziećmi, pooglądać coś w tel, poczytać coś w komp i tyle. Żadnych planów na wakacje nic - takie życie z dnia na dzień.

            Nie usłyszałam w gruncie rzeczy nic miłego, dobrego świadczącego o tym, że on wybrał nas nas dla nas. Poprostu jest.

            A co będzie jutro ?????? To się okaże.

            sylbut TRZYMAJ SIĘ. JESTEM Z TOBĄ. ZAWSZE CZEKAM NA TWOJE WPISY.

            BĄDZ SILNA




    • KAJA.......

      Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-28, 08:21:46               Odpowiedz

      Długo nie piszesz ,co u Ciebie? trochę się martwię.



      • RE: KAJA.......

        Autor: kaja133   Data: 2009-04-02, 10:42:01               Odpowiedz

        Witaj JG

        U mnie wszystko w porządku. Dziś mogę potwierdzić, że czas leczy rany... Czasami trudno mi uwierzyć, że to wszystko naprawdę się wydarzyło. Między nami jest jak kiedyś, zupełnie normalnie. Urządzamy do końca mieszkanie, planujemy wakacje, myślimy o drugim dziecku.

        Myślę, że przebaczenie i odpowiedzialna decyzja, że chcemy nadal być ze sobą są podstawą budowania czy naprawy związku jeśli cos złego się w nim stanie. My przetrwaliśmy - nie sprawdzam już komórki, nie interesuje mnie zupełnie jego poczta e-mailowa, bez obaw będę czekać na niego jeśli wyjedzie na kilka dni służbowo. Wierzę (nawet jeśli czasami mówię mu coś innego), że jesteśmy bezpieczni. To co się stało jest dla niego czymś czego sam nie potrafi wyjaśnić, nie ma zadnego znaczenia i sprawia mu jeszcze większy ból niż mi. Nie wiem czy przeczytają to inne dziewczyny, które znalazły się w podobnej sytuacji, ale dajcie sobie szansę (nie znam co prawda waszych facetów, ale skoro byłyście z nimi szczęśliwe to może warto spróbować). Postarajcie się nie nakręcać siebie i przeczekać. To minie i znowu zaświeci słońce.
        pozdrawiam Wszystkich i życzę dużo siły i wytrwałości w szukaniu odpowiedzi na pytanie co dla Was jest najważniejsze - o to warto walczyć



        • RE: KAJA.......

          Autor: Jean Grey   Data: 2009-04-02, 10:51:04               Odpowiedz

          Cieszę się że u was wszystko idzie ku lepszemu. Bez wątpienia zrobił coś okropnego ,ale teraz chłopak się stara i miejmy nadzieję że będzie się już tak cały czas starał :>

          Nie wiem jak często tu wchodzisz i czy chcesz jeszcze się mieszać w te sprawy, ale paru dziewczynom przydałoby się trochę otuchy i słów wsparcia. Meg zwłaszcza prosiła o kontakt e-mail.

          Pozdrawiam i życzę Ci jak najwięcej szczęścia.



          • RE: KAJA.......

            Autor: Albertyna   Data: 2009-04-02, 11:14:24               Odpowiedz

            Wspaniale się czyta takie posty to naprawdę napawa optymizmem i dodaje otuchy :))) życzę szczęścia :)))



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: donia19745   Data: 2009-03-28, 20:29:24               Odpowiedz

      Chyba ta 13-stka jest pechowa.Ja jestem małżeństwem z 13-letnim stażem i mój mąż też powiedział z dnia na dzień,że się odkochał.Fakt była to też moja wina,.Dowiedział sie o moich dużych pożyczkach,przez które mieliśmy problemy,ale już wyszlismy z nich razem.Jednak cały czas korzystał z tych pieniedzy,nie pytają skąd je mam.Jednak moje małżeństwo poległo,tzn.jesteśmy razem,mieszkamy,mamy dzieci,jednak stwierdził,że już mnie nie kocha,bo się na mnie zawiódł.Ok ma do tego prawo,ale jest bardzo ciężko i też nie mogę się z tym uporać.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: mmonika   Data: 2009-03-30, 11:54:23               Odpowiedz

      Czy można tak po prostu przestać pisać już na tym wątku wspaniałym????



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Meg4   Data: 2009-03-30, 14:04:39               Odpowiedz

        ????



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Meg4   Data: 2009-03-30, 14:39:34               Odpowiedz

          JG czy to tak wygląda po zdradzie. Czy musi być taka cisza, czy to jest rekonwalescencja - czy poprostu początek końca????



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-30, 20:36:19               Odpowiedz

            JG jesteś tam?
            jutro wiem ze wraca pozniej z pracy a w czwartek chce z kolegami z pracy iść na kręgielnię (sami faceci) hmmmm - czyżby się zaczynało??? czy nie tak to brzmi na innych wpisach



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-30, 21:04:57               Odpowiedz

            To że wraca później z pracy a w czwartek chce iść na kręgielnie może świadczyć że albo tak własnie jest albo się z nią spotyka ,albo chce odrobiny ciszy i spokoju.
            Naprawdę ciężko powiedzieć ,pamiętaj że Ty mu nawyrzucałas i wyklinałas przy każdej próbie rozmowy. Zasłużył sobie ale to nie pozostało bez wpływu na niego. Mówię Ci zajmij sie sobą i dziećmi. Nie dowiesz się co on wyprawia tak naprawdę. Musisz sie odbudować na nowo, siebie przedewszystkim jako kobietę, bo w tej chwili czujesz się nikim ,kimś gorszym od jakiejś studentki dla której prawdopodobnie wartością była kasa.
            Niestety partnera nigdy nie można być pewnym, partner to nie skała. Trzeba zaufać ,a jak nie ma w Tobie jeszcze zaufania to musisz zrobić z soba porządek ,zająć się sobą. Tylko siebie możesz zmienić ,wtedy może i on się zmieni.Pamiętaj też że różne rzeczy które sobie nakręcasz w głowie mogą mimo wszystko inaczej wygladać z jego strony. Jeśli mimo wszystko odejdzie, będziesz gotowa żeby walczyć jak lwica o swoje ,ale póki to nastąpi spróbuj się uspokoić.

            http://www.seremet.org/kurs_relaksacji/

            Nie wiem czy to przysyłałam ,tutaj jest darmowy kurs relaksacji ,może Ci się przyda, nie zaszkodzi spróbować. Kurs wędruje na maile.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-31, 06:54:03               Odpowiedz

            JG, Kaja, sybult, czapla -

            mineły 2 miesiące - 2 miesiące męk, smutku, zalu, zadawania pytań

            ON ZAPOWIEDZIAŁ ŻE CHCE ODEJŚĆ


            Wczoraj rozmawialiśmy okazało się, że mysli o niej, że chce z nią spróbować, że jak to powiedział (śmiechu warte) nie chce mnie ranić, boli go gdy widzi jak cierpię.
            Tak to usłyszałam.

            CHCE ODEJŚĆ

            Nie chce zblizeń, pocałunków, przytulania - powiedział nie. Achhh jakże byłam głupia walcząc w ten sposób o niego teraz czuję się jak sz...a.

            Cóż już nie mam o co walczyć. On zrobił wszystko co mozliwe, po 2 miesiącach usłyszałam znów o niej (chodz podobno się nie spotykacją). Usłyszałam znów, że na szali waży się moje małżeństwo i jego krótki związek. Cóż. Cóż.

            Czapla nie masz mi czego zazdrościć. Być może już dziś powinnaś go wykopać a nie dawać sobie miesiące oczekiwań, że cię pokocha - gówno prawda nie pokocha - prędzej czy póżniej spakuje swoje manatki i odejdzie. Widzisz u mnie wydawało się, że jest jakaś nadzieja - ale jak widać nadzieję miałam ja a on miłość do niej.

            Mam 2 dzieci. Cóż im powiem. Co powiem 7 latce - tatuś cię już nie kocha! Tatuś ma inną panią którą kocha! Przecież ona tego nie zrozumie.

            Kurde dlaczego oni tacy są - myślą o sobie a nie o dzieciach które spłodzili, o losie, którym teraz im dają. O pytaniach.

            Mam nadzieję, że się otrząsnę, że będę jeszcze szczęśliwa. Nie muszę żyć dla faceta dla niego - mam dzieci dla nich będę żyć. Nie muszę szukać nowego związku. Dzieci będą dla mnie a ja dla nich. Oby tylko starczyło nam na życie. Tylko to mnie martwi.

            Jestem młoda, atrakcyjna, wykształcona, mam mamę która bardzo mnie kocha i mi pomoże - cóż więcej. Mam być jego szmatą, której nie szanuje.

            Już go nie zatrzymam. Spakuje się i odejdzie. Już jest ten moment, że go nie zatrzymam. Boli, że ułoży sobie z inną życie, być może i ona urodzi mu dziecko - boli boli, ale mam nadzieję, że z czasem przestanie boleć. A spokój i dzieci dadzą mi siłę aby żyć.

            pRZEDEMNĄ smutna walka o mieszkanie, alimenty, spłatę kredytów - walka, wojna o przetrwanie dla mnie i dla dzieci. Mam nadzieję, że znajdą się ludzie, którzy mi pomogą, doradzą co zrobić.

            A z tej miłości - nie boję się - wyleczę się i to szybko. Być może po jakimś czasie poczuję ulgę, spokój, odbuduję siebie na nowo.

            Oby tylko finansów mi nie brakło.


            Usłyszałam do Świąt jeszcze będę - do Świąt. do Świąt. do Świąt. Hmmmm.



            Dziewczyny już wiem, że można przestać kochać. Mój przestał kochać mnie.

            szkoda, że życie jest tak brutalne.









          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-31, 08:12:44               Odpowiedz

            Wiesz, jak chce odejść to niech odejdzie teraz, jeśli mu niezależy na dzieciach to nic z tym nei zrobisz. Spakuj go jeszcze dzisiaj i wyrzuć z domu im wcześniej tym lepiej, i każ mu powiedzieć że odchodzi do innej, on ma im to powiedzieć. Będzie Ci ciężko, ale w końcu rozkwitniesz, poszukaj innej pracy, może wyprowadź sie do innego miasta i miej dowody.
            Chyba tak było od początku, on cały czas się z nią kontaktował : ( a teraz ściemnia żeby tylko mieć czas. Bardzo Ci współczuję, ale musisz się podnieść czym prędzej. Jak chce to niech idzie i zacznie płacić alimenty. Ty będziesz mieć czas żeby zadbać o siebie i skończy się Twoja huśtawka.
            Powodzenia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-03-31, 08:21:00               Odpowiedz

            Meg tak mi przykro, uwierz, wiem co czujesz. Ja na szczęście mam tylko 1 dziecko (również 7 córkę) ale podobnie jak ty kredyty, wielkie zobowiązania i niewielkie finanse. Coraz bardziej dojrzewam do myśli, że czeka mnie to co Ciebie. Ale ja nie chcę tego co ty przechodziłaś przez te ostsatnie 2 miesiące. Masz rację, jeżeli chce odejść niech robi to teraz. Póki mam jeszcze trochę godności w sobie.
            Damy radę przecież nie jesteśmy jakimiś głupimi kobietkami, które bez męża nie potrafią odnależć się w prawdziwym świecie. No i wszystko musi się przecież jakoś ułożyć - głupi frazes ale chyba prawdziwy.

            Jeżeli mój odejdzie zamknie sobie drogę do mojego serca raz na zawsze. To boli, strasznie boli, na pewno będzie ciężko ale chyba jeszcze gorsze będzie to jak stracę szacunek do samej siebie. Czytając twoją historię, twoje przeżycia wiem, że tak nie można. Z drugiej strony wiem, że inaczej jest ciężko. Ja już nie chcę, żeby mnie więcej krzywdził. Przecież jeżeli kocha ją a nie mnie to powinien to wiedzieć, powinien odejść od nas i przestać dręczyć, swoimi kamstwami, obietnicami.......... Po mału zastanawiam się jak go zniechęcić do siebie (bo jak powiedział nic mu we mnie nie przeszkadza - ale z tamtą jest inaczej, no i się zakochała, a zakochania się przecież nie planuje).

            Twój jeżeli chce odejść to po co czeka, aż będzie po świętach? Jak sobie te święta wyobrażasz - będziecie siedzieć i milcześ - czy może obsypywać epitetami. Dzieci przecież to wyczują. A może będziesz musiała znosić to, że będzie w domu, zacznie pisać smsy, dzwonić do niej lub tylko kilka godzin spędzi w domu, a noce z nią. Nie daj się tak traktować (wiem, że to ciężkie ale chyba tak trzeba, żeby potem mniej bolało).
            Słów mi brakuje na to co oni nam robią i ile jesteśmy w stanie znieść. Wiesz ktoś mi powiedział "co on ma ci jeszcze zrobić, żebyś go przestała kochać" - dobre pytanie prawda?

            Meg naprawdę tak mi przykro ale chyba nadal Ci zazdroszczę bo wiesz już na czym stoisz.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Albertyna   Data: 2009-03-31, 09:11:04               Odpowiedz

            Jan Grey ma 100% racji spakuj go dziś ma się pożegnać z dziećmi i ma powiedzieć gdzie idzie i że nie wróci. Potem zadbaj o to żeby dzieci nie sądziły, że to ich wina. Nie zgadzaj się na takie upokorzenie bo te święta będą najgorsze w Twoim życiu, a tak do świąt jakoś się pozbierasz. Nie poddawaj się zobaczysz, że jak tak zrobisz to poczujesz się lepiej. Mogę Ci jeszcze zaproponować książkę pod tytułem "Radykalne wybaczanie" Colina C. Tipinga wybaczając uzdrowisz siebie i poczujesz się lepiej z tym, że jest to zupełnie inna niż tradycyjna metoda wybaczania. Pozwala spojrzeć na wszystko z innej strony. http://radykalnewybaczanie.com.pl/download.htm tu znajdziesz historię Jill mi wlała wiele otuchy do serca. Dziewczyny trzymajcie się I niech cały wszechświat będzie teraz z Wami



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sylbut   Data: 2009-03-31, 10:30:24               Odpowiedz

            Meg tak bardzo mi przykro, że u Ciebie też nie wyszło. Myślałam, że skoro jest przy Was, jest blisko Ciebie - to wszystko jest na najlepszej drodze do szczęścia.

            Ale co to jest szczęście.
            Kiedyś ktoś mi napisał - "może właśnie tak miało być, może dopiero teraz będziemy naprawdę szczęśliwe".

            Meg masz dzieci i możesz na nich się skupić. Ja mam tylko psy, więc nawet pogadać nie mogę.

            Przestać kochać tak po prostu. Jednak w to nie wierzę. Kiedyś myślałam, że tak właśnie jest w moim przypadku - że po prostu przestał mnie kochać - ale to nie jest takie proste. Myślę, że im brakowało czegoś w nas i dlatego oddalili się od nas. Ale mam nadzieję, że zrozumieją i zapłaczą nad tym co zrobili.

            Meg będziesz szczęśliwa - to pewne - tylko potrzeba czasu.
            U mnie minęło 2,5 miesiąca odkąd wiem, ale powiem Ci, że nadal płaczę. Skąd ja jeszcze mam łzy? Myślałam, że wszystkie już wypłakałam.

            Moj nie powiedział mi, że chce odejść. Jego po prostu nie ma. Może właśnie to co Ci powiedział pozwoli Ci odetchnąć, bo wiesz na czym stoisz - ale w to wątpię. Boli tak bardzo, że aż wyć się chce.

            Tyle lat i co - i nic z tego nie zostało. Ja, Ty i każda z nas ma wiarę, że wszystko wróci do normy, ale tak nie będzie. Nigdy nie będzie tak jak kiedyś.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Albertyna   Data: 2009-03-31, 10:51:41               Odpowiedz

            Spróbuj wybaczyć nie dla niego dla siebie wtedy poczujesz ulgę. Wybaczyć nie znaczy zapomnieć tylko pogodzić się ze sobą zrozumieć. Wybaczanie jest procesem wewnętrznym, który przeprowadzamy dla siebie, by poczuć się lepiej. Dobrym sposobem jest radykalne wybaczanie. Dopiero przerabiam ten temat, ale też ktoś mi to polecił. Pozdrawiam.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-31, 11:31:00               Odpowiedz

            nie nie spakuję mu walizek. Nie ułatwię mu tego, sam ma się pakować i sam ma wyjść. Ma to zrobić sam. Niewiem dlaczego ale tak to czuję. Ma to zrobić sam.
            Wczoraj on mi się zapytał dlaczego go wtedy nie wyrzuciłam - zrozumiałam być może czekał na to, być może chciał i chce tego bo sam się boji. Tak bardzo go nienawoidzę, że nie zrobię tego dla niego.
            Chyba , że znajdę jakiś dowód. Bo tak naprawdę narazie niczego nie znalazłam prócz tych przykrych rozmów.
            Może powiem, że jak zamierza po świętach wyprowadzić się to niech zrobi to wcześniej - to może powiem - może napiszę i zostawię dla niego kartkę w kuchni. Ale nie zobię tego za niego.
            Może on chce jej powiedzieć to ona mnie wyrzuciła. Dlatego nie dam mu takiego prezentu.
            Jak chce po świętach to ok.
            Umówię się w przyszłym tygodniu z prawnikiem aby wiedzieć co robić. Czy dobrze jest dać mu rozwód czy inna opcja jest lepsza. Zamierzam z nim walczyć o wszystko o wszystko, co tylko się da.

            W gruncie rzeczy jak chce pójść niech idzie to lepsze niż to zawieszenie. Zastanawianie się co dalej i jak dalej. Jak ona jest taka boska, nadzwyczajna, dobra to niech sobie do niej idzie.

            Ale boję się, bo zycie bywa okrutne , że będą chcieli pozbawić mnie i dzieci co tylko się da. Dziś tylko tego się boję. Tylko tego.

            Niech idzie i niech się pławią tą swoją miłością zbudowaną na moim i naszych dzieciach nieszcz ęściu.
            Chciałabym odebrać mu całkowicie dzioeci aby tylko alimenty na nie płacił nic więcej - żadnych widzeń - tylko alimenty



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-31, 11:38:30               Odpowiedz

            "Może on chce jej powiedzieć to ona mnie wyrzuciła. Dlatego nie dam mu takiego prezentu. Jak chce po świętach to ok."

            Zdajesz sobie sprawę jakie Ty durnoty gadasz? Jakie ułatwienie ,jaki prezent? nie gadaj pierdół tylko bądź praktyczna, jeśli się da to zbierz dowody, świadków, bo będą potrzebni. Z widzeń z dziećmi możliwe że sam zrezygnuje skoro tamta mieszka w innym mieście ,a on tylko do niej tęskni i nawet dzieci sie dla niego nie liczą, ale dobrze to o nim nie będzie świadczyć. Przestań się mazać, bo on dalej rozdaje karty a Ty czekasz? a może chcesz aby on wywalił was wszystkich na zbity pysk i wprowadził się ze swoją nową wspaniałą studentką i będą sobie wić gniazdko na waszym miejscu?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-31, 11:43:15               Odpowiedz

            powiem tak rozmawiałam z nią, i wiem co mój o niej mówi. I sądzę, że ona może dała mu szansę ale nie kosztem rodziny i on woli abym to ja sama go wywaliła lub 2 moje przemyslenie dała mu alternatywę albo ja albo ona i tu mu też nie ułatwię niech sam wyjdzie. Ja w sądzie powiem, że robiłam wszystko aby utrzymać małżeństwo.

            On ma straszną huśtawk. Wczoraj z nienawiścią na ustach poszliśmy spać a dziś rano on wymusił przy dziecku abym pocałowała go przed wyjściem do pracy życząc mi udanego dnia.

            Chodz to bardzo trudne poczekam aż sam to zrobi lub delikatnie go o to poproszę ale za niego tego nie zrobię. Co potem będzie udawał biednego wyrzuconego męża przed ludzmi, to ona nie chcoiała dać mi szansy, to przez nią dzieci nie mają taty = to ona mnie wywaliła ----- TEGO DLA NIEGO NIE ZROBIĘ

            dZIEWCZYNY NIE uważacie tak jak ja?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-03-31, 11:45:23               Odpowiedz

            Rób jak uważasz. Mnie by w tej chwili najmniej obchodziło co inni myślą i liczyłoby się tylko moje samopoczucie.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-31, 12:00:04               Odpowiedz

            JG wydaje mi się, że normalnie nie mnie to dotyczy.

            Pomimo wszystko niech sam się spakuje i wyjdzie.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sylbut   Data: 2009-03-31, 12:00:55               Odpowiedz

            Meg ja jak dorwałam kluczyki od samochodu, a on nie nocował w nocy w domu to go spakowałam. Te najpotrzebniejsze rzeczy i wyniosłam do samochodu - do bagażnika kilkanaście worków wrzuciłam.
            Od tygodnia wozi je w samochodzie. A mówił, że ja mu nie pozwalam się wyprowadzić dla tej k...... , że chce, ale ja mu nie pozwalam.
            Teraz ma możliwość, ale nie jedzie do niej ze swoimi rzeczami. Nadal je wozi w samochodzie.

            Też na początku myślałam tak jak Ty - że niech sam to zrobi, ale nie doczekałam się. Doczekałam się tylko kłamstwa w oczy, że nie pozwalam mu się wyprowadzić.

            Długo nie pociągną w tej ciągłej huśtawce - i tu i tam.
            W końcu to musi się skończyć.

            Wiem, że boli, bardzo boli.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Albertyna   Data: 2009-03-31, 12:11:13               Odpowiedz

            Jeśli zależy Ci na tym, żeby zrobił to sam to daj mu konkretny nieprzekraczalny termin np. masz czas do jutra albo albo. Jeśli wyjdzie to jego wybór jeśli zostanie to na Twoich warunkach bez negocjacji. Jeśli Twoim jedynym dowodem są wasze rozmowy to może nagraj kilka takich rozmów. On Cię poniża bo mu na to pozwalasz i się na to zgadzasz. Nie jesteś złą osobą, a wasi znajomi będą stać po Twojej stronie to jemu odbiło nie Tobie.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-31, 12:16:37               Odpowiedz

            boję się o siebie pod względem finansowym o siebie i dzieci



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Albertyna   Data: 2009-03-31, 12:25:19               Odpowiedz

            Przeanalizuj sobie ile masz pieniędzy i ile kosztuje utrzymanie mieszkania licz tylko to co najważniejsze. Wizyta u prawnika nie jest złym pomysłem doradzi Ci jak postąpić. Jeśli macie jakieś kredyty może można je chwilowo zawiesić. Kwestie prawne nie są łatwe, ale najważniejsze, żebyś miała na rachunki i na jedzenie reszta jakoś się poukłada. On pracuje tam gdzie mieszka więc wyjazd do niej wiąże się ze zmianą pracy i mam wrażenie, że on sprawdza ile jeszcze wytrzymasz. Musisz być stanowcza dla siebie bo inaczej się wykończysz.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-31, 13:00:58               Odpowiedz

            sybult wiesz, że zrobiłaś wszystko, wiesz, że nie możesz sobie nic zarzucić.
            Ja też tego chcę. W grę wchodzą dzieci i ich całe życie nie mogę mieć do siebie cienia wątpliwości, że mogły mieć tatę. Nie mogę całe życie gdy dziecko zapyta gdzie on jest zastanawiać się co mogłam zrobić.
            Jeśli przyjdzie ten czas - a pewnie przyjdzie, że odejdzie to sam to zrobi. A ja nie będę mieć do siebie żalu, że dzieci mogły mieć tatę - żal bedzie do niego, że odszedł i tylko do niego i z czasem powiem dziecku, że tata odszedł do innej pomimo moich starań a nie że ja go wyrzuciłam. Pewnie nie będzie mnie i im łatwo z tym, że zostaniemy same, a zostaniemy przez niego a nie przezemnie.
            NIECH SAM WYJDZIE



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-03-31, 13:05:17               Odpowiedz

            przepraszam że pytam Meg ale co zrobisz jak sam nie odejdzie ? będziesz tak żyła i czekała aż on sam odejdzie bo co potem powiesz dzieciom?

            Sama zastanawiam sie co zrobie gdy córka mnie zapyta kiedyś czemu tatuś nas zostawił... co powiem? bo to kawał chu... i zdrajcy, który żadnych wartości nie uszanuję???

            nie... pewnie powiem - Taką podjął decyzje, kochana córeczko, a ja wpływu na drugiego człowieka nie mam żadnego... żadnego :( choć kiedyś wydawało mi się ze mam :(



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-03-31, 14:01:32               Odpowiedz

            jestem przekonana, że jeśli ją tak kocha to odejdzie. Jestem co do tego przekonana.
            Ona jest młoda, pewnie ma swoje życiowe plany, nie zostać kochanką a żoną i mamą. I pewnie do tego doprowadza aby on odszedł.

            On ma huśtawki sam nie wie co ma zrobić, zresztą o tym mówi, że nie wie co ma zrobić raz mówi o nas większość nic nie mówi a wczoraj co powiedział to powiedział (wyżej opisałam).

            Ja mam takie odczucie, że on by chciał abym go wywaliła tak mi się coś zdaje.

            Decyzję podejmę (jeśli on sam wcześniej tego nie zrobi)po rozmowie z prawnikiem.

            Muszę wiedzieć co dla mnie i dla dzieci będzie najlepsze.

            Poza żony, która za wszelką cenę chce uratować małżeństwo, sepracaja, rozwód, czy mam wystarczające dowody itp itp.

            Muszę iść do prawnika. Zresztą dziś po 15 mam dzwonić do takiego dobrego i się umówię na poradę prawną.

            Jedno to jest to co czuję jako kobieta. (Tu szkoda gadać) a drugie to to, że mam 2 cudownych dzieci i zrobię wszystko co w mojej mocy aby one i ja dostały po tatusiu jak najwięcej.

            Tu akurat muszę być ostrozna aby nie popełnić błędu, bo od tego ile wywalczę zależy komfort życia moich dzieci i mnie. Nieststy już nie marzę o księciu ale muszę walczyć o byt - jakość życia.






    • JG

      Autor: Meg4   Data: 2009-03-31, 17:02:04               Odpowiedz

      JG jesteś taka mądra. Czy jesteś też w życiu tak silna.

      Czytam twoje wypowiedzi i tu i tam. A gdzie nie czytam to mam wrazenie, e wszyscy piszą o mnie.

      Boziu dlaczego większość z nich taka jest.

      Jak widzę prawie każda z nas zostanie sama. SMUTNO



      • RE: JG

        Autor: czapla   Data: 2009-04-01, 07:05:39               Odpowiedz

        No i stao się.
        Wczoraj jak wrócił z "delegacji" poprosiłam go, żeby powiedział córce, spakował się i odszedł.

        Nie chciał tego rozbić, powiedział, że może jutro, albo w czwartek czy piątek weźmie sobie wolne i spędzi z nią czas ble, ble, ble.......... Sama zaczęłam rozmowę i nie miał już wyjścia. Było ciężko, bardzo. Córka niewiele zrozumiała, a on zamiast jej wytłumaczyć to wyszedł. Zadzwonił wieczorem, że chce przyjść po rzeczy - zgodziłam się.

        Co mnie popchnęło do tego, żeby zmusić go do rozmowy z córką? - jej słowa "mamusiu dlaczego tata mówi, że jedzie jak ja nie słyszę żeby jechał" - to po rozmowie przez telefon, zresztą ja też kilkakrotie dzwoiłam w ciągu dnia i nie słyszałam ,żeby jechał. Dość tych kłamstw.
        Wieczorem przed snem córka powiedziała, że chce zadzwonić do taty - spytaam dlaczego "bo chcę zapytać kiedy wróci" - jak ja to przeżyję?

        Meg niech on odejdzie od razu. Nie czekaj, to naprawdę lepsze rozwiązanie. Przecież i tak już go dla Was nie ma od dawna. A te kłamstwa, oszustwa, upodlanie siebie to naprawdę nie pomaga.

        Trochę się już z tym pogodziłam, boli ogromnie boli ale przecież kiedyś przestanie prawda?

        Jak patrzę jak córka cierpi to nie daję rady, wiem, że muszę być silna dla niej dla siebie ale jak to zrobić?



        • RE: JG

          Autor: czapla   Data: 2009-04-01, 07:08:40               Odpowiedz

          Odpowiadając na pytanie z wątku - można tka po prostu przestać kochać. Są ludzie, którym się to udaje.



          • RE: JG

            Autor: balanga   Data: 2009-04-01, 09:10:59               Odpowiedz

            Bardzo, bardzo Wam współczuję Dziewczyny. Wiem, że ból jest straszny, tym bardziej wiem jak dzielne jesteście. Teraz trzeba ochronić dzieci, teraz one są najważniejsze i tu jest konieczny psycholog. O ile my dorośli możemy próbować uleczyć się poprzez kontakt z życzliwymi ludźmi o podobnym doświadczeniu, to w sprawie dzieci konieczny nam jest profesjonalny drogowskaz. To teraz się dzieje, teraz trzeba działać, nie wolno tego momentu przegapić.

            Czapla piszesz, że niektórym udaje się przestać kochać... może nigdy nie kochali, ulegali tradycji bądź podobały im się te emocje, których jak zabrakło poszukali ich gdzie indziej. To niedojrzałe. Kolejny związek zakończy się podobnie, bo to nie problem w partnerce, a w nich i oni tacy sami, z tymi samymi deficytami, oczekiwaniami i ograniczeniami wejdą w nowy związek. Weszli na szaleńczą karuzelę poszukiwania doznań. Może się zakręcić w głowie, można z niej spaść, a można też rzucić kolorowego pawia na siebie i wszystkich wokoło. Obawiam się, że oni właśnie to robią. Sorry za tę obrazową metaforę. Pozdrawiam ciepło.



          • RE: JG

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-01, 09:15:34               Odpowiedz

            dziś mam spotkanie z prawnikiem, zobaczę co mi powie i jak każe się zachować aby ochronić siebie i dzieci.



          • RE: JG

            Autor: czapla   Data: 2009-04-01, 09:55:54               Odpowiedz

            Meg napisz proszę co proadził prawnik - ja już zapisałam się do psychiatry będę chciała, żeby polecił mi kogoś do córki. Tylko, że to dopiero w poniedziałek - a jak przetrwać do poniedziaku?



          • RE: JG

            Autor: Albertyna   Data: 2009-04-01, 10:14:04               Odpowiedz

            Meg trzymam kciuki
            czapla za Ciebie też może spędź ten czas z dzieckiem na zabawie ale takiej, której będziesz w stanie się poświęcić bez reszty. Generalnie wysiłek fizyczny przynosi chwilową ulgę. Powodzenia



          • RE: JG

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-01, 22:33:26               Odpowiedz

            Jutro napiszę.



      • RE: JG

        Autor: Jean Grey   Data: 2009-04-01, 11:05:26               Odpowiedz

        Nie przesadzaj ,nie jestem wcale taka mądra. A silna nie jestem ostatnio przechodzę załamanie ,a o swojej chorobie-nałogu już tu kiedyś pisałam.

        Wiesz co pomyślałam sobie przez chwile że Twój szanowny mąż poprosił o czas do świąt żeby sie z nią spotkać i porozmawiać, sprawdzić czy ona mu da szansę i czy jeszcze jest wolna.



        • RE: JG

          Autor: Meg4   Data: 2009-04-01, 13:33:57               Odpowiedz

          JG myślisz pewnie dobrze bo w tej naszej (tamtej) rozmowie on powiedział, że chciałby z nią spróbować, ale ja mu powiedziałam ok ale bierz swoje rzeczy i rozpoczyna się nasz proces pożegnalny. I to go boli, bo on sam powiedział, że się boji odejść, że nie będzie mieć powrotu.
          Znając jej sytuację być może tak domniemywam, że ona powiedziała mu ok, ale odejdz najpierw od żony.
          Z tego co wiem to do świąt on nie ma zbytnio szans do niej wyjechać, ale ale ale własnie już po świętach tego nie gwarantuje.

          JG cóż mogę zrobić - zobaczymy. Jak mi się uda dziś wszystko pogodzić co mam do załatwienia to idę na poradę prawną, co mam robić.

          Psychicznie jak najbardziej dopuszczam myśl, że on wychodzi i nie wraca. Już do tego dojrzałam, pogodziłam się. Pewnie będzie boleć - ale już zrobiłam wszystko co mogłam. On musi się odkochać, alebo ona dziś dać mu kopniaka w d, aby on wrócił nie tylko ciałem do domu.

          Generalnie on ma straszne huśtawki. Wczoraj i dziś. powiedziałabym dość troskliwy tatuś i kulturalny, miły mąż. Ale wiem, że ma i takie i inne chwile.
          Mam nadzieję, że zdążę dziś do prawnika i mam nadzieję, że on powie, że jagby co to nie zostanę z dziećmi pod mostem.

          Niewiem już o co mu chodzi, ale powiem ci, że zacyna mi być obojętne.

          JG pozdrawiam



    • RE: czapla

      Autor: Meg4   Data: 2009-04-02, 10:29:58               Odpowiedz

      Czaplo co poradził - aby to on sam wyszedł, aby nie dać się sprowokować do wielkich dyskusji, awantur, być spokojną i czekać. Wiesz mnie w rozmowie chodziło o te kredyty, majątek i już wiem, że wszystko jest do załatwienia, oczywiście jak nie dobrowolnie przez niego to przez sąd. Pewnie to by była długa i żmudna walka, ale wszystko jest do załatwienia. Jeśli się bojisz znajdz sobie dobrego polecanego prawnika. Ja po tej rozmowie wyszłam spokojniejsza. Ale o szczegółach pisać nie będę.
      Co do psychiatry też byłam i powiem ci tak - psychiatra poleci ci leki, ale tak naprawdę wygadać się możesz przed psychologiem. To psycholog będzie z tobą analizowała, rozmawiał , rozdrabniał na części proste to co się stało, nie psychiatra.
      Napisz co dziś u ciebie?
      Gdzie Twój małżonek?



      • RE: czapla

        Autor: czapla   Data: 2009-04-02, 13:04:02               Odpowiedz

        Meg czy twoje dzieci już wiedzą?
        Moja córka wie i nie może się z tym pogodzić, on powiedział jej tylko, że się wyprowadza i, że nie będzie mieszkał sam. Wywnioskowała, że będzie meszkał z kolegą. Córka nie chce ze mną rozmawiać, bo to co jej mówię rani ją i zabija w niej nadzieję.(a mówię prawdę i oczywiśnie nie oczerniam go, mówię, że ją kocha) Ciągle nasłuchuje czy już wraca, mówi, że jak go poprosi to na pewno wróci, że jak ja będę mu prać i prasować to będzie wiedział, że jestem dobrą żoną, nie chce do niego dzwonić, a on nie chce przyjechać i jej wytłumaczyć, że już ie wróci, będzie miał nową rodzinę.
        Udało mi się już dziś załatwić wizytę u psychiatry (pisałam już wcześniej, że się długo leczyłam). Tak jak piszesz dostałam leki i w przyszłym tygodniu idziemy do psychologa (i ja i córka).
        Zastanawiam się teraz nad prawnikiem, ja też mam kredyt, dom, który razem wybudowaliśmy i całą masę innych zobowiązań z tym związanych.

        We wtorek jak powiedział córce to wyszedł i zadzwonił o 22.00, że chce przyjść po swoje rzeczy. Zapytałam czy jest pewny tego co robi to powiedział, że nigdy nie będzie miał tej pewności, przeprosił za to co mi robił przez ostatni tydzień (to niezdecydowanie, dawanie nadziei). Zostawił jeszcze tylko obrączkę, zabrał to co wpadło mu w ręce, powiedział, że wróci kiedyś jak nas nie będzie w domu po resztę rzeczy, i że chce się spotkać na mieście, żeby porozmawiać o sprawach finansowych itp.

        Teraz gdzie jest nie wiem - może u niej (chociaż ona nie ma swojego mieszkania i w dodatku nie mieszka sama), może wynajęli już jakieś mieszkanie nie wiem. Wczoraj zadzwonił koło 20.00 (po tel. mojej mamy do niego, że niszczy dziecko), żeby porozmawiać z córką. To tyle. Ogólnie piekło. Boję się, że on będzie chciał wrócić, a ja w końcu ulegnę. Kocham go, tęskinię za nim, ale straciłam nadzieję na to, że może nam się jeszcze ułożyć w życiu.

        Meg jeśli twoje dzieci nie wiedzą to zmuś go żeby im powiedział, żeby się określił czego chce bo inaczej Cię zniszczy. Może on tylko po prostu nie ma co ze soba zrobić i czeka, czeka, czeka. Daje Ci nadzieję a potem znowu zdepcze twoje mażenia o jego powrocie do domu.
        JG pisała o stanowczości i chyba to jest droga wyjścia z sytuacji.
        Oczywiście chciałabym, żeby przynajmniej Tobie się udało.
        Powodzenia. Jeszcze wiele przed nami.



        • RE: czapla

          Autor: Meg4   Data: 2009-04-02, 15:43:11               Odpowiedz

          Czapla ja mam zupełnie inne zdanie jeśli chodzi o dzieci. Jeśli odejdzie ta najpierw powiem, że wyjechał do pracy, potem poradzę się psychologa co zrobić aby ona jak najmniej na tym ucierpiała.
          7 lat to zbyt mało aby zrozumiała - ale to jest moje zdanie. Jak przyjdzie co do czego poradzę się psychologa dziecięcego jak to zrobić.

          Powiem tak. Nie mam nadzieji, ani, że zostanie, ani, że odejdzie. Dziś zastanawiam się co by było dla mnie i dla dzieci lepsze.

          Jeśli nie ma co ze sobą zrobić - ok. Przynajmniej ja mam pomoc do dzieci i kasę nieograniczoną na koncie. Sorry, że to piszę. Jak on wraca to dostaje dzieci do rąk, jak idę na zakupy nie liczę kasy i póki jest będę to robić. Oczywiście nieprzeginając , bo w sądzie mógłby powidzieć, że moja rozrzutniść jest powodem rozstania.

          Idz do prawnika, ale dobrego on ci wiele podpowie.

          Mój mąż póki co niewyprowadził się. Między nami jest zimno. Rozmawiamy tylko o sprawach koniecznych, o dzieciach. Żadnych uniesień, zbliżeń, awantur.

          Zrobi co zrobi. Sam musi do tego dojrzeć. Nie mam dowodów na to aby ten związek nadal trwał, żadnych sms, wiadomości email czy wypadów po pracy.

          Jak odejdzie ok. jak zostanie to coś musi się zmienić, napewno taki stan nie będzie trwał w nieskończoność. Albo w końcu zacznie być dobrze, albo wszystko runie i już nie będzie czeko żałować.

          Prawnik mi poradził abym poczekała. Jak chce iść to niech idzie. Ma to być jego decyzja. A przy okazji jeśli odkrytję, że to trwa to zbierać dowody i tyle.

          ŻYCIE JEST BRUTALNE.

          Co do rzeczy może wziąść tylko osobiste. Cała reszta należy do wsa wspólnie i on nie może ich zabrać. Skoro to on sam zadecydował , że odchodzi - czapla zanim się z nim spotkasz idz do prawnika. Nie będę tu dawać porady prawnej idz on ci wiele powie co masz zrobić aby się zabezpieczyć.

          Oszczędz mała narazie nie mój jej prawdy. Jej świat to księżniczki, syrenki i księcia na koniu. Za wcześnie aby to zroumiała. Dla niej tata jest ukochany. Co jej powiesz, że ją niekocha - to Ty ją wtedy zniszczysz.
          Uwierz czas da ci szansę na to abyś jej powiedziała, że tata odszedł do innej a jej na to aby tatusia za to znienawidzieć. Ale nie dziś. 7 lat to zamało, zamało.
          Zburzysz jej system wartości, poczucie bezpieczeństwa, poczuje się gorsza i niekochana. Moim zdanbiem powinnaś ją okłamywać dla jej własnego prawidłowego rpozwoju emocjonalnego.









    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: Meg4   Data: 2009-04-03, 13:16:23               Odpowiedz

      czapla co u ciebie



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: Takajestem   Data: 2009-04-03, 20:58:06               Odpowiedz

        Z tego co winika jestem owiele młodsza od Ciebie i mam nieco mniejsze doswiadczenie, ale postaram się pomóc.
        Skoro Twój mąż wziął z Toba slub to nadal coś do Ciebie czuje, i to jest nie uniknione że nadal mocno Cie kocha.
        Znam wiele małżenstw które nie widza sie przez kilka miesięcy z powodu pracy w innym kraju. Jednak jest wiele osób które nadal przetrwały to małżeństwo.
        Byc może Twój małżonek poznał kogos w kim jest zauroczony i wydaje mu się że chorobliwie zakochany. Jednak jego błedem byłoby odejście od Ciebie, ponieważ prędzej czy pózniej poczułby że stracił coś bardzo cennego.
        Powinnaś dbać o siebie oczywiście nie sugeruje że tak nie jest :). Wzbudzaj w nim zazdrosc i poświęcej jak najwięcej czasu. Daj mu do zrozumienia że popełniłby błąd odchodząc od Ciebie.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: czapla    Data: 2009-04-04, 19:42:13               Odpowiedz

        Meg co u mnie? Jeden koszmar. We wtorek powiedział córce, że się wyprowadza, zabrał część swoich rzeczy i wyszedł. Zabolało strasznie, ale byłam pewna , że jakoś dam radę, że wszystko się ułoży. Najgorsze w tym wszystkim jest patrzenia jak córka cierpi, tym bardziej, że nie rozumie co się stało. Ja już nie wiem co mam jej mówić. Na szczęście mam rodzinę, która stara się mnie wspierać. Ponadto na początku tygodnia mamy wyznaczone wizyty u psychologa.

        Minęły dwa dni - w czwartek zadzwonił powiedział, że chciałby przyjechać do córki. Zgodziłam się pod warunkiem, że będzie z nią rozmawiał i spróbuje jej wytłumaczyć tą sytuację. Niestety przyjechał i powiedział, że nie może i nie umie z nią o tym rozmawiać, że tęskni za nami, nie wie co zrobić, jak jest z nami to czuje się dobrze, ale jednocześnie mysli też o tamtej i odwrotnie. K..wa czy to nie okrutne. Przyjechał również w piątek a dziś właśnie wróciliśmy z "rodzinnej" wycieczki - tylko, że on już nawet nie wszedł do domu tylko pojechał do niej.
        Co o tym myślicie?
        Poradziłam mu, żeby poszedł do psychologa, nawet sama zorganizowałam mu wizytę. Jak mówi, boi się, że dokona złego wyboru.
        Nie wiem już co myśleć, córka ciągle nie wie co jest grane, widzi, że on mnie przytula a za chwilę wychodzi i nie nocuje w domu. To jakiś koszmar. Do domu też nie chce wrócić, chociaż mówi, że mu brakuje i domu i tej całej naszej codzienności. Mówi, że to zły pomysł bo nie chce robić nam nadziei, z drugiej strony zastanawia się nad wynajęciem mieszkania i zamieszkania z nią. Czy to jest normalne?
        Nie wiem już co robić.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Jean Grey   Data: 2009-04-04, 20:37:38               Odpowiedz

          czapla, to jest chore co się dzieje. Jak nie umie jej powiedzieć tego to Ty jej powiedz przy nim. Niech się zdeklaruje i koniec. Następny psychol który niszczy rodzinę i nagle nie wie w którą stronę iść bo boi się podjąć złą decyzję. Meg, czapla, macie pewność że wasi mężowie byli wychowywani przez matki? Zachowują się jak bachory, najlepiej mieć kilka zabawek dla siebie.

          Proponuję Ci zebyś zrobiła to co sylbut - postaw mu ultimatum do jakiegoś czasu i masz w nosie to co on myśli że tęskni za nią, powiedz, że Ty masz dość bólu i ma się zdeklarować i powiedzieć córce inaczej Ty jej to opowiesz i koniec, i g***o Cię interesują jego wątpliwości, czy podejmie dobrą decyzję ,niech się wypcha. Ty też masz prawo do szczescia i zasługujesz na kochającego Ciebie i wiernego faceta (choc przykre jest to że Ci zazwyczaj są zdradzani i olewani) i nie masz ochoty czekać aż Twój mężuś się zdecyduje wrócić ,bo Ty też masz prawo do szczęścia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-04-05, 12:00:34               Odpowiedz

            JG dzieki za radę. Wczoraj jak to przeczytałam doszłam do wniosku, że to jedyna droga. Dziś do niego zadzwoniłam i mu to powiedziałam i co usłayszałam? Że mnie kocha, nie jest już pewien swoich uczuć do tamtej, boi się konsekwencji swojego czynu (tamta powiedziała mu też, że nie wie co się z nią stanie jak on ją zostawi - dobre co?), myśli, że między nami mogłoby się ułożyć, ale czy poradzi sobie z tym jak na niego patrzeć będzie moja rodzina i nasi znajomi, którzy wiedzą.
            Powiedziałam, mu, że chyba mu się zdaje, że mnie kocha bo gdyby tak było nie miałby żadnych wątpliwości, wiedziałby, że jeżeli się kocha to można wszystko pokonać (tak jak do tej pory).
            No i przede wszystkim gdyby mnie kochał to chciałby wrócić do domu nie zważając na konsekwencje a nie nocowałby u niej. Mówi, że potrzebuje jeszcze czasu, powiedziałam, że ja już chyba nie mogę mu go dać, bo to może tak jeszcze trwać i trwać, a on ciągle nie będzie umiał się zdecydować - na to on, że może umówimy się na jakiś konkretny termin. Nie zgodziłam się bo nie dam mu argumente żeby potem mógł powiedzieć, że wrócił ale chyba do końca to przemyślał bo miał za mało czasu, że na niego naciskałam i odejdzie.
            Mam tego dość, co mogę jeszcze zrobić? Zabronić mu przychodzić do nas jeżeli nie podejmie decyzji? Córka tak bardzo tęskini, ale z drugiej strony po każdej wizycie jest jeszcze gorzej i dla niej i dla mnie.
            Brakuje mi już sił.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-05, 21:13:24               Odpowiedz

            U mnie nienormalny spokój. mój robi porządki w swoich rzeczach. Domniemywam, że przed wielkim odejściem. Hmmmmmm ... albo wiosenne ???

            Spokój, rozmowy tylko o dzieciach i tyle. w tyg delegacja parodniowa.

            JG zastanawiałam się nad tym co napisałaś, że może czyta moje wpisy. Ale wiesz hmmmm nie mogę oczywiście tego wykluczyć, ale jakoś niewydaje mi się.

            Zobaczymy. zobaczymy.

            Zaczynam się zastanawiać nad tym wsystkim, nad tym czy sama nie chciałabym przeżyc czegoś podobnego jakiegos nowego uniesienia. Hmmm. Co on mi zrobił! Co on mi zrobił.

            Dobrze ze mam dzieci. To moja największa miłość zyciowa. Dziś jeszce bardziej doceniam fakt, że je mam. 2 piękne kochane istotki dla których warto żyć i się uśmiechać nawet wtedy gdy w duszy smutno.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-04-06, 20:17:15               Odpowiedz

            A jak u was dzisiaj?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-04-06, 22:42:28               Odpowiedz

            Witaj JG - miło, że pytasz.
            U mnie to już chyba koniec. W sobotę powiedział mi, że mnie kocha. Wczoraj nie pojawi się w domu, zadzwonił wieczorem do córki (będąc u tamtej) ale ona już spała. Zapytałam, go dlaczego nie wraca do domu skoro mnie kocha to odpowiedzia, że nie tylko mnie kocha!!!!!!! Co za brednie, napisałam mu w końcu sms "żegnaj - bądź szczęśliwy". Dziś przyjechał do córki, jak położył ja spać to zapytał dlaczego go tak traktuję - już z nim o tym nie rozmawiam, nie pytam, nie tłumaczę, nie odpisuję na sma z pytaniami jak sobie radzę - ogólnie jest na mnie zły (choć twierdzi, że nie jest). Podobno nie nocuje u niej tylko u kolegi, ale jak sam stwierdził co to za różnica.

            JG ROZUMIESZ COŚ Z TEGO?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-06, 22:54:46               Odpowiedz

            ogólnie bez zmian.
            jutro sie odezwe



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-06, 23:10:59               Odpowiedz

            bez zmian. Niewiele ze sobą rozmawiamy. Jeśli już to raczej o dzieciach. Dobrze, ze jutro wyjezdza bo mnie jakieś nerwy ogarniają i trudno mi wewnętrzny spokój utrzymać.

            JG sama nie wiem jak opisać stan w którym jesteśmy.
            Powiedziałabym, że dziś nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. Dosłownie tak. Ja idę spać a on jeszcze siedzi przed telewizorem z otwartym komputerem. Tak wyglądają nasze wieczory. Idzie spać do tego samego łóżka ale gdzieś obok. Jak wraca z pracy można tak powiedzieć dzielimy się obowiązkami nad dziećmi i potem znów ja idę spać a on ...

            JG czy z tego jeszcze coś będzie????

            Cholera jasna zabija mnie ta niewiadomo co sytuacja. Ani nie jest ze mną ani bezemnie. Niby jest w domu, ale jak długo? A może tak to musi być. Moment ochłodzenia aby jeszcze było dobrze??? A może to już koniec????

            Hmmmm....

            Oczywiście biorę każdą opcję pod uwagę. Raz utożsamiam się z byciem samą z 2 dzieci a raz sama nie wiem. Obojętnie co boję się przyszłości. Jaka by ona nie miała być - boję się jej.






          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: zagubiona36   Data: 2009-04-06, 23:33:22               Odpowiedz

            Meg,nie bój się.Dasz sobie doskonale radę!!!!Te strachy to sobie same wymyslamy.Nic co gprszego nam sie przytrafiło nam sie nie przydarzy,uwierz w to!!!!!Z jakiego miasta jestes?Ja z Poznania.

            Ania/z pozycji kochanki



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-07, 21:42:31               Odpowiedz

            Aniu - szkoda wiele kilometrów nas dzieli.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-04-07, 07:52:19               Odpowiedz

            Czapla
            Jest niedojrzały. Jeśli jego miłość potrafi krzywdzić i dozwala na dowolną ilość partnerek to nie ma sensu z nim być. Chyba że i Tobie pozwoli na kilku innych partnerów.
            W jego umyśle to może wyglądać mniej więcej tak - "mam fajną ulubioną zabawkę, teraz mam drugą fajną ulubioną zabawkę i chcę się nimi objema bawić". Czapla ty chcesz go pozbawić frajdy z zabawy pierwszą zabawką, skazując go na pierwszą nową ,ale też niewiadomą ,bo ta pierwsza wytrzymała już lata a ta druga może się szybko zepsuć. Więc lepiej mieć dwie zabawki. Zdarza sie czasami w życiu że poczujemy coś więcej do innej osoby niż naszego malżonka, ale to nie zwalnia ani z odpowiedzialności za drugą osobę ,ani nie daje prawo jej krzywdzić.
            Twój mąż postąpił egoistycznie i nieodpowiedzialnie. Miłość nie wymaga egoizmu ,ani tymbardziej ofiar, a on Ciebie złożył w ofierze żeby być z tamtą, ale jednocześnie chce żebyś dalej z nim była. Tak się nie da.

            Meg
            Twój się z kolei wacha ,on chyba sam nie wie co ma robić. No i przeraża mnie to że chce mieć furtkę otwartą jeśli z tamtą by mu nie wyszło albo gdyby tamta z nim by nie chciała być. Nie moze Cię tak testować i rezerwować miejsce "na wszelki wypadek". Chyba wystrzelił z tym tekstem tydzień temu bezmyślnie, że chciałby z nią spróbować (żeby Cię nie krzywdzić lol),a tu okazuje się że to wcale nie takie proste , że i tak skrzywdzi Ciebie i dzieci. Nie mam pojęcia co on może myśleć (a może ona już nie chce go widzieć i jasno mu to zdeklarowała i dlatego się przymila do Ciebie?) a może mu się wydaje że się zakochał i się zastanawia czy jednak kocha Ciebie, ale tak jak mąż Kaji czuje wyrzuty sumienia z powodu tego co on Ci zrobił? Zbyt wiele pytań na które nie ma odopwiedzi. Wszystko okaże się w przyszłości. W tej chwili zadbaj o dzieci i o siebie. I porozglądaj się po rozporkach jak to już adwokat zlecił :D



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-07, 21:53:57               Odpowiedz

            JG wiesz dziś mam dość tych portek czy rozporków.

            Czas czas czas, On w del a ja poprostu odpoczywam i cieszę się moimi szkrabami.

            Dobrze, że je mam. Dziś to mój cały świat.

            Mam głęboko w d....e facetów. Dziś ich nie potrzebuję. Nie potrzebje zblizeń - nic co jest z nimi związane.

            Co będzie - czas pokaże. Niestety trzeba być gotowym na każdą z opcji. Nieststy :-(((.

            JG a jak Ty się czujesz????



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Albertyna   Data: 2009-04-07, 08:22:23               Odpowiedz

            Jen Grey Masz 10000% racji Dziewczyny otrząśnijcie się jak możesz dać się mu przytulać na oczach własnego dziecka robisz krzywdę sobie i dziecku. To tak jakby strzelił Ci pięścią w twarz, a potem przytulił. Pewnie na taką fizyczną przemoc byś się nie zgodziła, a na psychiczną się zgadzasz?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-08, 20:02:25               Odpowiedz

            szkoda, że życie nie jest tak łatwe jak się wydaje



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-08, 21:34:44               Odpowiedz

            JG, czapla ... ciezko mi. On w del. Niby jestem gotowa na jego odejście a jednak jak o tym myślę to jest mi cięzko. Jest mi ciężko o wszystko. O to co mi zrobił, o to w co wierzyłam, o to co jest teraz. Totalnie o wszystko. Cały mój świat przewrócił się do góry nogami, cały.
            Z jednej strony nie mam z nim o czym rozmawiać, nie mam ochoty na zbliżenia na nic co z nim związane, z drugiej tęsknię za tym co było, a z trzeciej chciałabym hmmmm co ja bym chciała - chciałabym być poprostu szczęśliwa.
            Zastanawiam się nad jego zachowaniem. JG wiesz mam wrodzony pesymizm, podejrzliwośc i wybujałą wyobraznię. Dziś we wszystkim widzę zdradę, kłamnstwo ...
            Dobrze , że mam moje dwie pociechy. Być może on odejdzie. A one są po to abym żyła, abym się do nich uśmiechała i po to abym była szczęsliwa, że one są.
            I wiesz mam prawdziwego przyjaciela, naprawdę prawdziwego. Jeśli on odejdzie ta osoba (przyjaciółka) wprowadzi się do mnie na tyle na ile będę potrzebować, pomoże mi się pozbierać. To osoba która bardzo dużo w życiu przeszła ... Jak dobrze, że ona jest.
            Jak dobrze ...

            .. to straszne, co mi i innym dziewczynom się przytraiło. Mój świat był piękny, kochający, ufający ... był taki jaki być powinien i co i co teraz kalkuluję, zastanawiam się co zrobić aby przetrwać - to jest poprostu straszne.
            On już nie mówi, że kocha, nie mówi, że tęskni nic nie mówi, poprostu jest ... ile jeszcze wytrzymam ... czy sama muszę miec romans aby poczuć się kochana ???



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-04-08, 22:14:11               Odpowiedz

            Musisz pokonać lęk i pokonać siebie. Kiedy już wyzwolisz się z gniewu i smutku ujrzysz swoje przeznaczenie.I drogę do szczęścia. Droga do szczęścia mimo, że jest ścieżką z kamieni i bardzo nie przyjemną, wyzwoli Cię z cierpienia tego świata.

            To takie moje powiedzenie ,czasami je sobie powtarzam to mi się lepiej robi.
            Przepraszam że tak mało ale miałam dzień pełen przemyśleń i wewnętrznych decyzji. Meg, pokonaj swój smutek ,pesymizm i podejrzliwość - to są teraz Twoi najwięksi wrogowie. Mąż niech sobie odchodzi, życie i córki same mu wystawią rachunek ,a później i Bóg.
            No właśnie, Bóg, kocha nas bezwarunkowo i zawsze jest z nami, ale często zapominamy o nim w swoim życiu i dlatego czujemy lęk i chcemy uciec, chronić się czuć się bezpieczni.
            Nawet ja jako przyszła szamanka i tantrystka : P o tym zapominam .

            Ściskam Cię mocno.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-09, 16:53:44               Odpowiedz

            JG wszystko rozumiem, ale wiesz ja zyję w takim zawieszeniu. On niby jest ale tak naprawdę go nie ma. Zdaję sobie sprawę z tego, że może odejść i czekam. Czekam na cud albo na to, że odejdzie. Jest mi cięzko bo cały czas czekam czekam na jedno z tych opcji. Stoję w miejscu i nie wiem co dalej. Nie mam ochoty już z nim rozmawiać na ten temat i w gruncie rzeczy nie wiem, czy po świętach odejdzie czy mu mija, czy wogóle nie wiem co?

            Ja osoba niecerpliwa muszę czekać. To dla mnie straszne, bo w gruncie rzeczy tego nie potrafię. Nie potrafię czekać.

            Wogóle fizycznie bardzo zle się czuję. Czuję się ogromnie zmęczona. Wydaje mi się , że wszystko mnie boli.

            Zresztą 2 dzieci w tym maleństwo - samamu - jest naprawdę cięzko.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-09, 17:50:12               Odpowiedz

            aaa jakoś beznadziejnie się czuję.

            On w del. Ja wogólę do niego nie dzwonię. On to robi (na cały dzień 2-3 tel)ale oczywiście nie ma jakiś większych rozmów. Co u Was, jak dzieci. Jutro wraca.

            Ja posprzątałam cały dom i wszystko wszystko mnie boli. Do tego mała jeszcze po nocach nie śpi. Ledwo chodzę.

            AAAA zawsze tak się cieszyłam na święta. A tym razem - jakoś nie za bardzo.

            Chyba brak mi takiego czasu tylko dla siebie. Ale skąd mam go mieć. Jego wiecznie nie ma, z pracy dopiero około 17-18. A moje dwa ukochane urwiski dają mi w kość. Poprostu za dużo dom, święta i duży i mały urwis. Jestem wszystkim zmęczona. Brak mi sił na wszystko.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Albertyna   Data: 2009-04-09, 22:16:58               Odpowiedz

            Droga Meg długo się zastanawiałam czy to napisać. Coś mnie jednak podkusiło i dlatego piszę. JG polecała chyba właśnie w tym wątku książkę pod tytułem " Miłość potrzebuje stanowczości " kupiłam tę książeczkę niegruba i niedroga. Nie łatwo się ją czyta i niełatwo się ją czyta i niełatwo zaakceptować to co ten facet pisze, ale pisze to facet pokazując męski punkt widzenia i opisuje doświadczenia, które zebrał w poradnictwie rodzinnym przez wiele lat. " Gdy nadchodzi kryzys, należy zupełnie zmienić swoją postawę. Zamiast prosić, błagać, załamywać ręce i skomleć, kobieta musi być opanowana i pewna siebie. Najważniejsza jest pewność siebie. Zachowanie kobiety powinno mówić Ja wierzę w siebie. Przestałam się bać. Dam sobie radę bez względu na rezultat. Wiem coś o czym nie mówię. Mam już dość smutku i płaczu. Dam sobie radę ze wszystkim co w życiu stanie mi na drodze. Oczywiście nie ma potrzeby głośnego wypowiadania tych słów. W takich okolicznościach im mniej słów tym lepiej. Jednym z największych błędów poszkodowanej kobiety jest nadmierna gadatliwość. W tym stadium kryzysu nie wolno również robić tego co da się przewidzieć. Po wielu latach małżeństwa mężczyzna zna kobietę na wylot. Wie co ją drażni, a co rozśmiesza zna wszystkie odzywki i komentarze. Radziłbym "zmianę płyty". Kobieta powinna stać się nieodgadniona. Może się zdarzyć chwila zdenerwowania, jeśli on ją na przykład znieważy, ale wówczas ona musi odpowiadać zdecydowanie, krótko i panować nad swoimi wypowiedziami. Kiedy taka cicha pewność siebie zaczyna zastępować łzy i użalanie się nad sobą, dzieje się coś niezwykle interesującego. Męża zaczyna zżerać ciekawość, więc próbuje poznać szczegóły. Być może pierwszy raz od wielu miesięcy odzywa się i mówi -Wydaje mi się, że jesteś dziś jakaś inna. Z przykrością stwierdza, że u żony pojawiają się zmiany nad którymi nie panuje. Nic mu nie mów niech dalej się zastanawia. Wprowadzając takie zmiany kobieta nie może przestać okazywać swoich uczuć. Powinna pamiętać, że z Bożą pomocą chce zbliżyć się do zobojętniałego męża. Nie może palić mostów i niech nie zapomina, że jej celem jest stanowczość ale poparta miłością. Mężczyzna, który grozi odejściem albo pogonią za inną kobietą rzadko kiedy jest przekonany, że postępuje właściwie w końcu ma sumienie, które nie daje mu spokoju. Tego można być pewnym." takich cytatów jest tu mnóstwo i nie sposób napisać wszystkiego bo trzeba by przepisać połowę książki. Może to Ci się na coś przyda. życzę spokoju ducha i mimo wszystko radosnych świąt Tobie oraz pozostałym uczestnikom tego wątku. Pozdrawiam A



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: allegra   Data: 2009-04-08, 22:26:12               Odpowiedz

            Mimo,że dziś w to nie wierzysz naprawdę bedzie lepiej,pisałam wcześniej jako syrian na tym wątku wiec wiesz,że przeszłam przez to samo.Niezależnie czy będziecie razem czy nie pozbierasz sie z tego.Ale to niestety trochę musi potrwać i to dla mnie bylo najtrudniejsze.Mnie zajęło to pół roku,z twojej perspektywy to pewnie b.długo,ale ja dopieropo tym czasie stanęłam na nogi.Dobry psycholog na pewno bardzo by ci pomógł.Spróbuj żyć swoim życiem,bądz autonomiczną istotą,a nie tylko zoną i matką,miej swoje pasje ,swojch znajomych a nie tylko wasze.Mi takie podejscie pomogło ale i otworzyło oczy na wiele spraw ,głowa do góry,dasz radę.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-09, 16:48:43               Odpowiedz

            dziękuję za odpowiedz . A powiedz czy jesteś ze swoim mężem?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-04-09, 22:55:11               Odpowiedz

            Meg doskonale wiem co czujesz, z tym małym wyjątkiem, że mój mąż już nie mieszka w domu od prawie 2 tygodni. Podobno nie mieszka też z nią - nie wiem ale staram się mu wierzyć. Nadal jest niezdecydowany, nie potrafi się określić, z nią widuje się codziennie w pracy i po pracy, do nas przyjeźdźa co drugi dzień na 2-3 godziny. Boli strasznie jak przychodzi, a jeszcze gorzej jak wychodzi. Ja już przestałam z nim o tym rozmawiać, nie piszę do niego smsów, nie dzwonię, nie proszę żeby wrócił ale nadal tęsknię i go potrzebuję. Myślę, że postępowanie o jakim pisze syrian to jest jakaś droga wyjścia z tej sytuacji. Udało mi się przeczytać kilka rozdziałów tej książki i to właśnie dzięki nim zrozumiałam, że powinnam być bardziej stanowcza. Czy to skutkuję? Na razie tego nie wiem ale pomaga mi to jakoś radzić sobie z tym wszystkim. Czy mój mąż wróci do nas? Tego jeszcze nie wiem, ale zauważyłam, że patrzy na mnie inaczej jak do tej pory.

            We wtorek byłam u psychologa, wygadałam się i trochę pomogło - co mi powiedział - "najważniejsze być ze sobą w zgodzie, robić to co się czuje, że powinno się robić, no i oczywiście dbać o siebie, o swój spokój wewnętrzny".

            Meg te święta pewnie nie będą dla nas ani wesołe ani radosne. Będzie tym gorzej, że pamiętamy wszystkie poprzednie razem spedzone święta - ale chyba nie ma sensu potrzeć w tył tylko iść do przodu.

            Syrian też chciałabym wiedzieć jak się Tobie układa.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: allegra   Data: 2009-04-11, 16:18:24               Odpowiedz

            Na dzień dzisiejszy jesteśmy razem.Oboje się bardzo staramy,ale coż lekko nie jest.Mój mąż skończył te znajomosć,mimoże ona kilkakrotnie probowała sie z nim skontaktować.Mam nadzieje ,ze będzie dobrze,mam nadzieję...Teraz nasz zwiazek jest inny bo ja też sie zmieniłam.estem niezależna i dobrze mi z tym.On to akceptuje i jest ok.Wiem ,że Wam jest teraz bardzo ciężko,wiem z czym się borykacie,wiem jakie to trudne.A jednak wierzę,że będzie lepiej,bo to naprawdę jest mozliwe,pod warunkiem,że obie strony sie starają i chcą tego samego.Trzeba przetrać tych kilka najgorszych miesięcy,potem będzie już z góry,chociaż są i gorsze chwile.Pozdrawiam allegra



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-13, 21:38:49               Odpowiedz

            jest cięzko. Jest inaczej. Jest dziwnie.
            Z jednej strony on się stara (jest miły ..., nawet próbóje o dziwo po tym co powiedział doprowadzić do zbliżenia, ale odtrąciłam go już kilka razy - mam jakąś blokadę) z drugiej strony cięzko wzdycha, oglądając film romantyczny mam wrazenie, że o niej myśli, że ma minę jakby miał umrzeć bez niej. Nie rozmawiamy o niej ani o nas. Tylko o dzieciach.

            Ciekawe co będzie po świętach???? raz moze 2 w małej sprzeccze powiedziałm o opcji po swiętach odp. nie ma żadnej opcji, ale ja i tak jestem bardzo bardzo niepewna. Nie czuję się bezpieczna, że zostanie, ani to dziwne nie mam ochoty na nic co jest z nim związane.

            Do jutra muszę kończyć



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-13, 22:33:20               Odpowiedz

            Kurcze dziewczyny boję się wszystkiego.
            Z jednej strony mam go dosyć, z jednej wydawało mi się, że jestem przygotowana na jego odejście a im więcej czasu płynie mam wrazenie, że znów było by mi ciężko. Mam go dość, ale jakoś te święta spowodowały, że znów się wystraszyłam, że może odejść. Mam jakąś blokadę przed nim. Zbliżenia - teraz on "delikatne" próbuje ale ja jakoś nie potrafię. Ale powiem tak z jakiegoś powodu (tak wewnętrznie) nie potrafiłabym teraz sprowokować go do rozmowy o niej. Chyba ze strachu.
            Nasze życie dziś wygląda zupełnie inaczej. Rozmawiamy tylko o dzieciach. Żadnych wspólnych planów nic. Tylko ustalamy lekarzy dziecięcych, jego wyjazdy delegacyjne czy wizyty w przedszkolu. I tyle.
            I tak dzień za dniem.
            Święta pomógł mi (wmiarę jego obecności) przygotować, bo mieliśmy całą rodzinkę. Stara się do dzieci. Albo udaje, albo zaczyna je kochać na nowo. Starszej a to książkę przezcytał a to się troszkę powygłupiał.
            Ale ale ale mam cały czas na uwadze, że mój mąż tak jak bym oceniała w stosunku do innych tu wpisów jest dość grzeczny (co nie oznacza, że robił czy myslał inaczej niż męzowie inni) i tu zastanawiam się czy to nie jest tylko takie udawanie na siłę.
            No właśnie bo po moim to trudno się tak dokońca domyśleć. Już raz sądziłąm, że może być lepiej to usłyszałam, że do świąt napewno będzie a potyem .....

            Teraz jak pisałm wcześniej gdzieś tam na marginesie jakby wycofał się z tej opcji, ale to było powiedziane tak naprawdę gdzieś obok.

            Zastanawiam się co będzie dalej.

            Za tydzień ma kolejną del. HMMMMM na cały tydzień? Do niej? Z nią? a może naprawdę z pracy????

            Odejdzie? Zostanie?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: kaja133   Data: 2009-04-14, 00:46:29               Odpowiedz

            Witaj Meg

            Ja też przeszłam cała tę huśtawkę lepszych i gorszych dni, mój też zapowiadał, że po powrocie z wczasów odejdzie... nie odszedł tylko z nia zerwał. I nic mi o tym nie powiedział - tylko, ze cierpial tak bardzo, ze pokłóciliśmy się i wywrzeszczał mi, że on z nią skończył, a ja nie potrafie uszanować tego, że nie chce ze mną rozmawiać...
            Potem umawial się ze mną, że za dwa, trzy tygodnie będzie już wiedzial czego chce i tak ciągle - atałam w miejscu zastanawiając się co bedzie dalej. Niby z nią zerwał, a jednak dzwonił do niej... Wyjezdzał przemysleć sprawe z dala od domu, a ja odchodziłam od zmysłow czy pojechal do niej. Po powrocie byl miły, czuły i kłamał, że z nią rozmawiał aż nie kazałam mu dzwonić na numer z listy jego ostatnich połączeń... wtedy przyzanał (a raczej milczał) kiedy mu udowodniłam (po raz kolejny) kłamstwo. Kiedy ządałam by zarwał z nią kontakt, albo z nami koniec - odpowiadał, że nie obieca mi, ze nie bedzie z nią utrzymywal kontaktu, bo łączą ich sprawy o których nie mam pojęcia... Pamiętam jak bardzo bolało jak odpowiadał, że zastanowi się i powie mi jutro czy ona czy ja... Na drugi dzien milczał ... do momentu kiedy znowu ja rozpoczynałam rozmowę. I w końcu doszlo do tego, że nie mogliśmy się znieść - on - nie wiem czego może świadomości jak bardzo namieszal w naszym życiu, ja tego, że mnie ignorował i ciągle jestem mniej ważna niż ....którą znał trzy czy cztery miesiące....

            I pamiętam kiedy powiedział, że wyprowadzi się bo dłużej tak nie może. Nie wie czego w zyciu chce - naszej rodziny czy tamtej... Ja poszłam do pracy, Mycha do przedszkola a on miał zabrać najpotrzebniejsze rzeczy i wieczorem po zaśnięciu Malej wyprowadzić się z domu. Byłam przerażona tym co bedzie następnego dnia. Spanikowana pod byle pretekstem sciągnęlam rodziców (którzy do tej pory o niczym nie wiedzą), żeby tylko nie zostać sama. I wiesz co - to czego tak bardzo sie bałam było końcem udręki - to co, że mógł całą noc do niej dzwonić czy pisać smsy- ja tego już nie widziałam i to wystarczyło, aby na chwilę od tego odpocząć. To była pierwsza noc, którą po ponad dwóch miesiącach przespałam a nie przepłakałam...
            A on dopiero wtedy poczuł co może stracić. Już następnego dnia powiedzial mi, że bardzo za nami tęskni i nie wie jak zniesie kolejne dni bez nas...

            Od tej pory bylo już tylko lepiej.
            Oczywiście przyszedl czas kiedy ja zaczęłam się zastanawiać czy chcę być z nim czy może zasługuję na kogoś kto mnie doceni i będzie potrafi kochać...

            Do tej pory nie wiem co tak naprawdę się stało. Oczywiście nie pozwolę mu tak poprostu o tym zapomnieć dręczę go od czasu do czasu rozmowami, ktorych on unika jak ognia. szkoda tylko, że nic z nich nie wynika.

            Teraz on zastanawia się czy nas nie straci (oczywiście kiedy wchodzimy na trudne tematy i powtarzamu mu, że może odejść, że juz teraz wiem, że dam sobie radę sama, że jeśli ma wątpliwości czy może być ze mną szczęśliwy to droga wolna ...)

            Meg nie wiem jak dokładnie jest u Was - ale po tym co przeszłam wiem, że nie wszystko jest takie jak sobie to wyobrażamy. W moim przypadku - to nie on szukal z nia kontaktu, tylko ona zaczęła do niego dzwonić i odgrażać się, że nie potrafi bez niego zyć. On czul sie odpowiedzialny za to co sie stało i bal się o nią. Wolał przyjąć wszystko na siebie, że powiedzieć mi prawdę - szkoda wszystko byloby łatwiejsze.

            Jego "nieobecność" to wcale nie było uciekanie myslami do niej a przerażenie tym co się dzieje i nieumiejętnośc wyplątania się z tego co się stało.

            Meg wiem, że znacznie łatwiej nam się katować naszymi wyobrażeniami niz szukać racjonalnych wyjasnień zachowania naszych facetów. Mi bardzo pomagal psycholog kiedy nie radziałam sobie z sobą i zaczynałam szalec umawiała się na rozmowę i stawałam na nogi. Spróbuj przełamac sie i pójść sama do psychologa rodzinnego. On pomoże Ci spojrzeć na wszystko inaczej. Twój mąż gdyby chcial odszedł by od Was - póki co jest z Tobą a skoro nigdy nie byl wylewny tymbardziej teraz nie jest mu łatwo. Spróbuj tak na to spojrzeć - jemu też nie jest łatwo z tym co Wam zafundowal. Postaraj się nabrac pewności siebie - niech i on poczuje się zagrożony i uświadomi sobie, że może stracić. Może w końcu zrozumie czego chce, a wtedy bedziecie mogli ratować Wasz związek. I nie bój się tego, że odejdzie - może podobnie jak mój wtedy dopiero zrozumie gdzie jest jego miejsce.
            Bądz silna, dasz sobie radę. Trzymam kciuki... ja już wiem, że nie mozna tak poprostu przestać kochać - ani żony ani dzieci...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: sylbut   Data: 2009-04-14, 12:04:32               Odpowiedz

            Witaj Meg

            U mnie już nic się nie uratuje.

            Nie spędził nawet świąt ze mną. Nie było go i nie ma.
            Dobrze, że go nie widzę.
            Została mi tylko do przeżycia jego wyprowadzka.

            Nie chcę go widzieć. Jest tchórzem, oszustem nie wartym tego, aby mu dalej ufać i wybaczać.

            Już się z tym pogodziłam.

            Święta minęły i nie było tak źle. Mam rodzinę, siostrę, znajomych.

            Co będzie czas pokaże. Może znowu w końcu będę kochana i szczęśliwa. Nie będę już samotna.

            Ale Ci Meg życzę szczęścia. Żebyś umiała na nowo pokochać swojego męża jeśli Wam się powiedzie, czego naprawdę z całego serca Ci życzę.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-04-14, 17:56:57               Odpowiedz

            Meg, Sylbut...

            podziwiam was dziewczyny bom oże same tego nie widzieci ale w waszych postach zaszła wielka zmiana....

            Ja za miesiąc mam rozwód, a mojego męża nie ma od grudnia...

            płakałam, wyłam, mówiłam że kocham, ....

            teraz milczę... poradzę sobie...

            jemu nie zaufam juz nigdy, nigdy, nigdy....

            układanka ułożyla się w całość.. pierwsze klamstwo to początek wielu nastepnych nawet jeśli miałyby pojawić się po latach i wydaje nam się że coś sie uratowało...

            moim zdaniem, powtarzam, moim zdaniem, kolejne kłamstwa i zdrady to kwestia czasu, może nawet lat.. ale niestety bedą...
            mój mąż zdradził, wrócił, a po 4 latach znowu zrobił to samo...
            kłamca pozostaje kłamcą.. nie uwierzę w żadne odbudowy,... to tkwi, siedzi, zamarło może ale czeka by ponownie wbić nóż w serce temu kto wybaczył...

            życzę siły dziewczyny - sobie i wam :)
            jesteście mądre i wspaniałe kobiety...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-15, 13:53:56               Odpowiedz

            undset1 boję się, że masz rację. Że jeśli teraz nie odejdzie, za jakiś czas może znów zatęsknić za tym stanem, wolnością. Wiesz boję się, że możesz mieć rację.

            Ale ale powiedz, czy wybaczając nie satałaś się śilniejsza. Czy po latach tak samo boli, bardziej czy byłaś już silniejsza?????

            undset1 dziś było by mi cięzko zostać samej. Mamy 2 dzieci w tym dzidziusia z racji obowiązków nad nimi i finansowej. Ale zastanawiam się nad tym (codziennie po koilka razy) czy gdyby było tylko jedno dziecko to starsze, czy wybaczyłabym. Zastanawiam się i wydaje mi się, że nie. Ja wziełam wiele pod uwagę. W tym przedewszystkim dzieci dzieci i jeszcze raz dzieci, pytania starszej o tatę i wiele innych w tym finanse. Ja wcale nie uważam, że samamu jest żle. Czasami może być może i nawet szczęsliwiej.

            Może za 2 -3 lata będę bardziej gotowa, może wtedy już go nie zatrzymam, może sama otworzę mu drzwi zamiast w pierwszym momencie się załamywać.

            Dziś już wiem, że mam żyć dla siebie i dzieci a w żadnym przypadku dla niego. Dziś wiem, że muszę wrócić do pracy, mieć swoje pieniądze, coś odkładać tylko dla siebie. Dziś wiem, że muszę żyć tak aby czuć się samodzielną.

            Mnie osobiście pomogła nie wizyta u psychologa tylko u prawnika. Bo bałam się, że zostanę z dziećmi bez grosza gdy on będzie rozpieszczał swoją kochanicę. Dziś wiem :-))), że by się zdziwił i ona również.

            Nie wiem czy masz dzieci - ja staram się z nich czerpać szczęście. Myśleć o nich. Dzięki Bogu je mam. Mam dla kogo żyć, mam kogo uszczęsliwiać i mnie ma kto uszczęśliwiać.

            Może mi się tylko dobrze gada. Bo on jest. Może własnie tak jest.

            Mam też prawdziwą przyjaciółkę, która w razie czego się do mnie wprowadzi na parę dni.

            Przykro mi za to co przechodzisz. Oni są potworami. Krzywdzą, kłamią są egoistami.

            Szkoda, że spadłam z chmur. Byłam w niebie , nieświadoma życia, zakochana, czułam się bezpieczna dałam mu moje życie w jego ręce. Tak tak było. Chciałam być kurą domową dla niego, żonką, mamusią poświęcającą się dla niego i dzieci.

            AAAAAA dziś wiem, że muszę sama dla siebie coś osiągnąć coś co da mi poczucie bezpieczeństwa, że mnie i dzieciom nic złego się nie stanie.

            A mam nadzieję, że życie mu podziękuje za krzywdę, którą nam wyrządził.

            undset1 napisz mi coś więcej o sobie.

            MEG



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: 4lapy   Data: 2009-04-15, 16:17:16               Odpowiedz

            MEG pytalas czy wybaczajac stajemy sie silniejsze. Ja sie nie stalam,to tkwi bardzo gleboko i tego nigdy sie nie zapomina tego braku lojalnosci klamstw i krzywdy. To nas wcale nie wzmacnia. No i co z zaufaniem..?Potem trudno go odbudowac..a z klamca ktory juz raz dopuscil sie zdrady..mimo szczerych checi bardzo bardzo ciezko...
            I powiem Ci MEG ze z kazda kolejna zdrada stajesz sie coraz slabsza i masz mniej sily do walki....
            Jak zostalam zdradzona w wieku okolo 21 lat , jakos wydaje mi sie ze szybciej sie pozbieralam, niz teraz gdy zdradzil mnie gdy mialam 33 lata...Po kazdej kolejnej zdradzie mamy mniej sily o to aby walczyc o siebie, niestety.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: 4lapy   Data: 2009-04-15, 16:02:31               Odpowiedz

            niestety musze potiwerdzic. Moj pierwszy raz mnie zdradzil jak mielismy okolo 19 lat ( nie bylam pewna tej zdrady, obydwoje zaprzeczali ) Potem byla inna jak mielismy okolo 21 lat.Ta zdrada byla potwierdzona. Rozmawialam z nia byla tak samo oszukiwana jak ja. Mowil ze ja kocha nic nas nie laczy tylko dziecko. Rozstalismy sie jakis czas potem. Po kilku dobrych latach okolo 8 lat zeszlismy sie. Wydawalo mi sie ze facet w koncu zmadrzal, tamte zdrady kladlam na karb mlodosci , niedojrzalosci itd. Teraz wydawalo sie ze jest statecznym facetem przed 30 stka z dobra praca sprawial wrazenie ze zalezy mu na nas na synu i na mnie , na rodzinie itd.Zreszta wiek wskazywalby na to ze juz troche o zyciu wie i wie co w nim jest najwazniejsze. No i niestety kochane po chyba 4 latach bycia razem przylapalam go na blizszych stosunkach z baba ktora prowadzila nasze konto.Pracownica banku...Kto jakim sie urodzil takim zostanie.Nie wierze w diametralne zmiany. Kto ma jakas osobowosc taka bedzie mial.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-15, 16:30:11               Odpowiedz

            Hmmm szkoda gadać. Czy dziś z nim jesteś????

            To jest poprostu straszne.

            Brak mi słów



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: 4lapy   Data: 2009-04-15, 16:36:45               Odpowiedz

            szkoda gadac...
            jestem, chyba diabli wiedza co to jest i jak dlugo jeszcze potrwa. Najgorsze ze nie jest mi obojetny, chcialam budowac naprawiac , ciagac go do psychologa itd. Niestety nic z tego nie wyszlo. Tylko ja chodzilam. On to typ egoisty nieliczacego sie z potrzebami innych, to dlatego tez tak to wszystko wyglada. Boje sie ze to koniec a z drugiej strony nie chce tego co mam. Chcialabym zeby bylo inaczej, ale on musialby sie zmienic co zdalam sobie w koncu sprawe ze raczej jest niemozliwe...A przynajmniej jesli on nie bedzie chcial, ale on w swoim postepowaiu bledow nie widzi...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-04-15, 20:38:21               Odpowiedz

            Meg, czyli został? Może jednak was wybrał?
            Przepraszam, że nic teraz nie piszę ,ale szczerze mówiąc mam dość bycia wsparciem ,jest mi źle i chce mi się ryczeć, a przykro mi to mówić ciągłe czytanie waszych historii i ich analizowanie i szukanie odpowiednich sposobów działania (które nie muszą być z resztą dobre) mnie wykańcza psychicznie i emocjonalnie.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-04-15, 21:17:48               Odpowiedz

            meg

            cóż mam ci napisać...
            może po krótce, bo już o tym pisałam...
            mam 32 lata, z mężem byliśmy parą od (mój Boże)19 lat. Slub zaplanowany, córeczka zaplanowana ... i cóż ... 3 miesiące po jej narodzinach, tak wyczekanych, mój mąż oznajmił że odchodzi, a co najgorsze to "niestety on odchodzi w pustke". Pustka jak się okazało po miesiącu miała na imię Kasia i miała latek 18. Błagałam, wyłam, ryczałam, rozchorowałam się. Przychodził do nas przez 1,5 roku, potem wprowadzil się ponownie. Byłam wniebowzięta, utrzymywałam go przez 2 kolejne lata, bo gdy odszedł narobił sobie długów. We wrześniu 2008 roku pojawiła się kolejna pustka o nazwie "koleżanka z pracy" - tylko koleżanka, a twoja zazdrość jest chora! - tak słyszałam...

            Koleżanka teraz sie rozwodzi ( ma dwójkę małych dzieci), mój mąż się rozwodzi ze mną...

            Najgorsze było moje spotkanie z tą pierwszą "pustką", która przyznała ze ich związek nie zakończył się ( jak twierdził moj mąż po 3 miesiącach) ale po 1,5 roku. Tak więc sypiał ze mną i z nią
            FUJ
            ...
            Kochana MEG, SYLBUT I wszystkie inne Panie..

            Może zabrzmi to drastycznie, banalnie itp...

            nigdy nie uwierzę że mężczyzna który zdradzil i oszukał może się zmienić..

            moze niektóre z was ( te które wybaczyły i starają się coś posklejać) spotkamy tu za kilka, kilkanaście lat... ale niestety pewna jestem ze spotkamy....

            kłamstwo zakaża na zawsze !!!
            oszustwo ma się we krwi, siedzi przyczajone cichutko i czeka na ujawnienie, a im później się ujawni tym głębiej sztylet wbije się w serce drugiej strony...

            bardzo kocham mojego męża... nadal kocham... tęsknię .. pragnę... rozpaczam ( choć już bez prochów i psychologa tak jak na początku).. kocham..TAK PO PROSTU... tego sie nie da zamknąć na zawsze :(

            tak więc jeśli kochało sie prawdziwie - to nie mozna przestać :(

            ale tamten ukochany człowiek nie zyje.. a ten>?
            nigdy nie pozwoliłabym mu juz się dotknąć.. przepraszam za prozaiczne określenia i może wulgarne...

            brzydziła bym się dotyku jego ust na sobie po innych kobietach...
            dusiłabym się w jego ramionach...
            brak zaufania zabijałby mnie bardziej niż pustka i samotność bez niego...

            teraz muszę przeżyc rozwód...
            wasze cierpienia, dylematy są moimi, wasze myśli, słowa - dokładnie czułam to samo...

            KŁAMSTWO JEST NAJPODLEJSZĄ RZECZĄ JAKĄ MOŻNA ZROBIĆ KOCHAJĄCEJ OSOBIE !!!!

            TO MAGICZNY I ZAMKNIĘTY NA ZAWSZE KRĄG!!!

            czekam na słonce, dziś mam jeden promyczek - 4 letnią córeczkę, którj nie mogę zawieść, choć tata tak bardzo nas zawiódł

            mnie obwinil za wszsytko - podła świnia, wybielał się moim kosztem

            po zdradach i oszustwach, do których nadal się nie przyznaje - o naiwnośći, mówił "Bo ty byłaś taka...."

            świnia, świnia, świnia !!!!!

            TO NIE NASZA WINA ŻE KTOŚ ZDRADZA - TO ON MA PROBLEM ZE SOBĄ!!!!!
            DZIŚ TO JEDNO CO WIEM...

            nie widzę dla siebie większych nadziei na zaufanie komukolwiek, ale może za pare lat spróbuję...

            wiem tylko że życie ze zdradzaczem zabija... pomaleńku, latami, może nawet nie widocznie, bo same się oszukujemy, ale zabija.....

            odbiera radość z małych nawet rzeczy,....
            dlatego mimo samotności i smutku i tęsknoty DZIŚ WOLĘ TO NIŻ JEGO....

            wszystkie to przeżyjecie, nie macie wyjście i to jest w tym wszystkim najlepsze....

            po prostu nie ma wyjścia jak przeżyć ....

            pozdrawiam was ( i siebie :) dzielne, mądre i wierne kobiety...

            nikt nie odbierze nam tego - i nie umniejszy!!! - że byłysmy uczciwe do końca :(



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-04-15, 21:48:14               Odpowiedz

            undset1 mam nadzieję i z całego serca życzę Ci by rozdział o nazwie mąż w życiu Twoim i Twojej córki na zawsze sie skończył.
            Napiszę do was jeszcze zanim się całkowicie rozsypię. Niewierni dzielą się na takich co zdradzą a później żałują ,ale też na takich co zdradzają i żałują że zostali nakryci i mają problem.
            Oczywiście za związek odpowiedzialne są dwie osoby ,ale za czyny to jednak tylko jedna. Zgubne są chyba stereotypy że męzczyzna nie potrzebuje bliskości fizycznej tak bardzo i jak kocha to odłoży ją na dalszy plan oraz rozmów,wsparcia i czułości kobiety ,a kobieta zawsze się wszystkiego domyśli, wszystko zrozumie i będzie o siebie cały czas dbała, bo kocha męża. Wszystko to może zgubić związek, brak bliskości i psychicznej i emocjonalnej i fizycznej. drobne pękania powstają niezauważenie i czasami ich niewidzimy, a druga strona często unosi się honorem albo idiotycznie "w imię miłości" chce poczekać. U Kaji pewnie były takie drobne pęknięcia, dziecko i praca wymagały poświęcenia i zejścia na dalszy plan siebie i męża. Wszystko ok jak to trwa pewien okres czasu ,ale problem się robi jak się do tego przyzwyczajamy i rutyna gotowa. Kaja jest na dobrej drodze do odbudowania swojego małżeństwa, trochę martwie się tym, że cały czas mu to wypomina, ale może w końcu przestanie. Na innym forum ktoś pisał o zdradzie męża, żałował i żona mu wybaczyła ,są razem 42 lata ale kiedy nachodzą ją wspomnienia to ona mu to przypomina, a on skula głowę pokornie. Życzę jej ze i jej mąż będzie taki sam, będzie pokorny i już zawsze wiernie wytrwa i bedzie mówił czego potrzebuje ,czego mu brakuje i będzie umiał przy niej trwać. Nie lubię tego określenia ale człowiek czasami się gubi, nasza chora konsumpcyjna era(która z resztą budowała się i osodzała w zamętach naszego umysłu dobre kilka tysiącleci) uczy nas żeby wymagać i pragnąć coraz to nowe rzeczy, a nie żeby budować i tworzyć arcydzieła jak rodzina czy związek. Podobno mamy tzw. gen monogamii (mężczyźni również), więc ona powinna leżeć w naszej naturze, dlaczego jest inaczej?
            Tworzenie wymaga czasu ,przejscie przez etapy fascynacji az po zwątpienie zniechecenie i negatywne uczucia az do olśnienia kiedy pojawia się złoty owoc naszych trudów.(wiem coś o tym, bo maluję ^_~)
            Oczywiscie to, że człowiek się gubi nie znaczy że jest zwolniony z odpowiedzialności za swoje czyny. Ale zdrada buduje sie znacznie wcześniej niż występuje. W podświadomości gromadzą się nasze niezrealizowane pragniena tęsknoty i potrzeby, czasami niespełnione wybuchają i powstaje zdrada,a czasami (Dzięki naszemu dążeniu do konsumpcji i gromadzeniu dóbr) po prostu mamy ciągłe pragnienie nowości ,więc wszystko jest towarem do importu i eksportu.
            Meg, nie wiem co Twój mąż chce, nie wiem dlaczego zdradził może tak samo głupi jest i pragnął nowości, ale Ty nie możesz się cały czas bać. Nie mowię o tym żebyś go wyrzuciła albo żeby został ,musisz usunąć ten strach, bo dalej się boisz, że stracisz wszystko po jego odejściu i Twoje dzieci umrą z głodu albo wylądują w domu dziecka. Z resztą 22 lata to jeszcze nie ukształtowana osobowość i moze sie zmienić kiedy dobiegnie do 30-stki. odobno jest taki termin - kryzys wieku 30-tego ,tzn wtedy ukształtowywuje się w pełni nasza osobowość i nasze pragnienia ,wiemy czego chcemy ,ale myślę że ta granica jest jednak płynna i nie zawsze musi to być 30 lat.
            Twój mąż wyrządził Ci świństwo i ogromną krzywdę, jednak emocje należą tylko do Ciebie i to Ty musisz się z nimi uporać. Pozdrawiam i życze wszystkim uwolnienia się od tego brzemienia zdrady i nowego szczęścia ze starym mężem lub z kimś nowym.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-04-15, 21:56:45               Odpowiedz

            bardzo mądre słowa Jean...

            trzymaj sie jakikolwiek masz problem...

            no.. a jeśli osobowośc kształtuje się koło 30 tki to... mój Boże nie sądzilam ze kiedyś to napiszę....

            za osobowośc mojego męża już dziękuję....

            przykład, który sprawił, że pierwszy i mam nadzieję ostatni raz płakałamz rozpaczy i smiałam się jednoczęśnie

            napisałam do mojego męża smsa ( nie mieszka już z nami pół roku)... że jednak tęsknie i że wyrządził mi krzywdę i takie tam cnotliwe i ckliwe...w sumie że kocham..

            a on na to : czy możesz oddać mi dwie pary spodni, które zostawiłem u Ciebie...???

            Cios w mordę aż mnie przekrecił...

            Tak sie dostaje za kochanie za bardzo .. :(



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: 4lapy   Data: 2009-04-15, 22:04:21               Odpowiedz

            trzeba sie wyleczyc z tej chorej milosci. Bo to niezdrowe..
            Poza tym jak mozna kochac kogos kto nas krzywdzi..?
            Pisze to w zasadzie sama do siebie..
            Nie wolno kochac kogos kto nas nie szanuje, szantazuje, o nas nie dba,a do tego klamie oszukuje i widzi wine we wszystkich w okolo tylko sam nie potrafi klepnac sie w piers i powiedziec moja wina, zle zrobilem.



          • JG

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-18, 07:21:28               Odpowiedz

            JG z pewnych powodów nie mogę dziś odpisać zrobię to jutro.

            Przykro, że się żle czujesz. Nie dziwi mnie, że nasze problemy przygnębiają. Ale ja ze swojej strony pomimo wszystko bardzo ci dziękuję za to, że jesteś, za wsparcie, interesowanie się moim wątkiem. Wiesz nie zawsze chodzi o te rady, ale o to, że w tych smutnych dla mnie dniach wiedziałam, że jesteś Ty JG i sylbut, kaja i wiele innych dziewczyn.
            Dzięki.

            Do jutra.



          • RE: JG

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-18, 20:59:44               Odpowiedz

            Powiem tak On poprostu jest i nic więcej.

            Totalna porażka. Czuję się nieszczęsliwa, niekochana, niechciana. Został i tyle. A ja potrzebuję aby mnie ktoś przytulił, powiedział, że kocha, że slicznie wyglądam i że dziękuje mi za 2 piękne córeczki. A on poprostu został. Zrobił mi łaskę ????? Hmmm nie wiem co on czuje, ale w tym układzie można tylko umrzeć.

            Tak to jest po zdradzie? Tak to wygląda? Czy czas coś zmieni???

            Czy sama muszę kogoś poszukać aby znów poczuć się piękną i kochaną?????

            NIe dla mnie takie życie. Nie umiem żyć tylko obok. Zastanawiać się czy on mysli o niej, jak ją przytulał, jej mówił kocham.

            Nie umiem, nie umiem.

            Co czuję. DNO. Doszłam do niczego. On został - ale co mi z tego. Mają go dzieci - ok. To już 80% sukcesu, ale ja też czuję, ja też czegoś potrzebuję i co. Mam 80% o które walczyłam jako mama - cieszę się ale jako kobieta osiągnełam dno.

            Idąc na spacer - razem, ale osobno, w domu razem - ale osobno, w gościach razem - ale osobno.

            Osobno osobno osobno





          • RE: JG

            Autor: 4lapy   Data: 2009-04-18, 21:31:34               Odpowiedz

            Meg swego czasu chcialam zeby "moj" wrocil i wrocil.Tylko ze ja chcialam zeby wrocil zeby mnie kochal, dawal mi czulosc cieplo, zrozumienie,akcetacje, wszystko to co wiaze sie z uczuciem, to samo chcialam mu dac, okazalo sie ze to byla tylko moja wizja..od niego dostawalam obojetnosc.. Meg po jakims czasie i to bardzo krotkim zalowalam ze jest...bolalo jak go nie bylo, ale jeszcze bardziej bolala ta jego obojetnosc i brak zainteresowania mna i moimi potrzebami. Nie po to chcialam zeby wracal.



          • RE: JG

            Autor: PDKu   Data: 2009-04-18, 22:04:49               Odpowiedz

            Jesteś cudowna MEG4.

            Jeśli mogę, to znam związki małżeńskie ,które długie lata żyją podobnie do twojego opisu.
            Może z nieświadomości swoich uczuć ?
            Może z powodu wygaszenia uczuć ?

            Znam też końcowe momenty takich związków, kiedy dopiero po odejściu jednego z tego związku, okazywanie uczuć stało się normą każdego dnia. Piękne, a jednocześnie tragiczne. Jeśli jeszcze do tego dodam, że w tych małżeństwach nie obyło się bez ran, obojętności, samotności, itp.

            Znam małżeństwa , które żyją zranione zdradą. Lecz ich życie polega na ciągłym wynagradzaniu sobie nawzajem przyczyn zranienia. Piękne życie, ale mają cel nie tylko żyć dla dzieci, lecz dbać o swoje wspólne życie w sense duchowym (nie tylko religijnym).

            Piękno pojednania, o nie też walczę dla siebie. U mnie potrwa ten proces lata. Być może nie dokończę tego procesu, ale nie zwalnia mnie ten fakt z codziennej pracy nad dążeniem do tego celu.



          • RE: JG

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-18, 23:25:37               Odpowiedz

            on żyje marzeniami o niej a jest z nami, bo wie, że tamto to tylko marzenia a nie świat rzeczywisty.

            I tłumaczy sobie, że 8 lat naszego małżeństwa kiedyś nie była przypadkowa lecz kochaliśmy się.

            Ale żyje marzeniami.

            Wg niego min. to być dla dzieci a max ??????

            A ja wiem, że dziś odniosłam porażkę.



          • czapla

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-18, 23:28:48               Odpowiedz

            CO Z TOBĄ????



          • RE: JG

            Autor: Dionizy   Data: 2009-04-18, 23:40:40               Odpowiedz

            wiem , że potrafisz ta porażkę przekuć w zwycięstwo



          • RE: JG

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-19, 06:57:54               Odpowiedz

            Dionizy kim Ty jesteś??????



          • RE: JG

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-19, 07:35:21               Odpowiedz

            zwycięstwo???? co masz na myśli????



          • RE: JG

            Autor: undset1   Data: 2009-04-19, 12:57:26               Odpowiedz

            bedę złym prorokiem- albo on i tak pewnego dnia znowu odejdzie, albo znajdzie inne "marzenie", albo ty nazbierasz sił - czego ci życzę Meg - i przetniesz mocno i boleśnie ten wrzód. Raz, zaboli kurewsko, ale potem będzie się goić...
            aż sie zagoi...
            inaczej bedzie się babrać tak jak teraz jeszcze bardzo długo...



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: PDKu   Data: 2009-04-21, 22:11:39               Odpowiedz

      Dziewczyny !

      Amazonki wyginęły nie za sprawą mężczyzn, tylko ich braku wśród nich.

      Zmieńcie proszę swoje życie dla siebie, my jesteśmy wam potrzebni nie po to żebyście płakały, ale po to żebyście były piękne .


      Proszę starajcie się być PIĘKNE PIĘKNE PIĘKNE, a jak tego mało to niech będzie BĄDŹCIE PIĘKNIEJSZE NIŻ JESTEŚCIE DZISIAJ PIĘKNE i jeszcze BARDZIEJ PIĘKNIEJSZE



    • i już nadszedł mój koniec

      Autor: Meg4   Data: 2009-04-22, 07:05:20               Odpowiedz

      dlaczego moje wpisy usunięto.!!!!



      • RE: i już nadszedł mój koniec

        Autor: Meg4   Data: 2009-04-22, 07:45:36               Odpowiedz

        Doradzcie dziewczyny co zrobić aby nie zwariować?

        Jesli przeszłyście to co ja to jak załatwiać te sprawy krok po kroku.

        I tak muszę wybrać się do prawnika, ale jak wy to załatwiałyście.

        To boli, że oni się zeszli. Że ona ta dobra kobieta która by krzywdy nikomu nie zrobiła, miała mnie w dupie zchodząc się z Nim. I nie pomyslała o dzieciach. No cóż ale to w końcu moje dzieci.

        żal w sercu gdzy patrzę na dzieci. Ogromny żal. Maleńkiej i tej dużej. Tak mi przykro.

        Mój mąż okazał się strasznym egoistą. Ani ja ani dzieci nie były dla niego ważne.

        Z niedz na poniedziałek pojechał do niej, pobzykać się, poudawać jaki to on biedny mający taki ciężar w domu a ona dobra wiejska gwiazda, przytuliła go pewnie i powiedziała kochanie nasza miłość wszystko zwycięzy.

        Co to za kobieta, która poszła na układ, że on jest w domu z nami, a do niej ukratkiwm w del wyjeżdza. Na jeden, dwa dni. ma 20 pare lat i wystarczy jej tylko tyle. Co on musiał jej powiedzieć, że ona się zgodziła.
        Jakie to straszne i smutne.



        • RE: i już nadszedł mój koniec

          Autor: sylbut   Data: 2009-04-22, 08:15:00               Odpowiedz

          Witaj Meg!!!

          Bardzo Ci współczuję, bo wiem co przechodzisz.
          Powiem Ci tylko tyle, że w tej chwili musisz być bardzo silna, gdyż jak już się to zacznie (tzn. jego wyprowadzka) on może zmienić się nie do poznania - wiem to z własnego przykładu.

          Co robić pytasz? Na to nie ma odpowiedzi. To dzieje się tak szybko, że nie sposób pomyśleć. Ja dostaję sms od mego, w których on raz mnie straszy i wyzywa, a w innych przeprasza.

          Wczoraj doszliśmy do porozumienia co, jak, kto, ile. Było to straszne. Ale miałam przy sobie rodziców.
          Jeśli masz taką potrzebę, żeby byli przy Tobie rodzice to zrób tak. Naprawdę lepiej załatwić to w towarzystwie rodziców, gdyż wtedy nie padną złe słowa. Wszystko delikatniej się potoczy. Takie jest moje zdanie. Wiem, bo miałam to wczoraj.

          Trzymaj się Meg. Jestem z Tobą, choć już kilka kroków za.
          Ja już prawie jego wyprowadzkę mam za sobą. Zostały jeszcze tylko te większe rzeczy. Ale i na to przyjdzie czas.
          Pomału jakoś wszystko się ułoży.

          Mam taką nadzieję.

          Myślami jestem z Tobą.



      • RE: i już nadszedł mój koniec

        Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-04-22, 07:53:34               Odpowiedz

        no właśnie gdzie są moje wypociny...? chyba ci mężowie je usuwają...:)...

        Jean jak tam u ciebie? zrobię z tego pytania przecinek, pauzę na oddech, w rzecze nieszczęśliwych wywodów zdradzieckich...radzisz sobie? jak tam poszanowanie dla organizmu...bo widzisz może z tym organizmem jest jak ze zdradą ty zdradzasz swoje ciało dając i zabierając to czego potrzebuje a ono takie naiwne wciąż trwa przy tobie...:) właśnie!!! samym sobie powinnismy przysięgac "i ślubuje sobie miłośc wierność i uczciwość i że się nie opuszczę aż do śmierci"

        ale każdą zdradę można przeżyć przeboleć wybaczyć jeśli sie tylko współpracuje...:))) zresztą może szamani powinni odżywiać się energia kosmiczna i przejść na wewnętrzne odżywianie?...pozdrawiam i żądam wyjaśnień na temat usuniętych postów bo WSZELKIE PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONO!!!!



        • RE: i już nadszedł mój koniec

          Autor: undset1   Data: 2009-04-22, 11:56:04               Odpowiedz

          hej co się stało z naszymi pocieszającymi wpisami...??

          może należy założyć wątek - "można tak po prostu przestać kochać .."?



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-22, 12:58:22               Odpowiedz

            czuję się podle



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Nastusia   Data: 2009-04-22, 13:06:19               Odpowiedz

            Ty się czujesz podle? To raczej on powinien.Wiem,że Ci ciężko,ale pomyśl czy będzie lżej trzymając tego...pod dachem,wiedząc,że zapewne nie przestanie spotkań z kochanicą?
            Cóż ona nie ma dzieci,obowiązków,pewnie dla niego się stroi,ale przyjdzie czas że i ona stanie się zwykła,chyba że wcześniej się rozstaną.
            Kiedyś mój znajomy po prawie 30l.powiedział,iż żałuje,że się rozwiódł(odszedł do innej,co w niej widział?takiej drugiej s**i nie znałam w całym życiu).Życie jest pokręcone.
            Uśmiechnij się,masz dla kogo żyć.On nie jest jedynym facetem na świecie.Poza tym będzie musiał płacić alimenty na WAS.Mam nadzieję,że rodzina WAM pomoże.
            Trzymaj się dzielnie.:-)



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-22, 13:23:16               Odpowiedz

            Witaj. Jeszcze niewyprowadzony, ale można powiedzieć, że już pożegnany. Tak wyszły kolejne kłamstwa. Jest z nią.
            Ubolewam nad tym co się stało, cięzko mi o tym mysleć, o tych kłamstwach, o tym , że patrzył mi w oczy aaaa...... wieleby można było pisać wiele. To takie smutne i przykre. Że po ilus tam latach nagle człowiek zaczyna zachowować się jak szczeniak kłamać, mataczyć. Z jednej strony dorosły podjoł decyzję o 2 dzieci a tu taki malutki chłopczyk, biegający z prezerwatywą a kieszeni mówiąc, że to co mu się przytrafiło to nie romans to coś więcej.
            Smutne. Nie pomyslał o dziecicch, o zadłużeniu. Zostałam sama z wieloma wieloma problemami. Ma być w piątek w domu. przygotuję mu rzeczy. Niech idzie do tego więcej niż romansu. Mam dzieci. To dziś moje największe szczęście, mam dla kogo żyć i mam nadziję, że się nie załamię. A on czy znalazł miłość życia???????
            Nie zostało mi nic innego jak tylko zakończyć ten związek. i powoli zapominać o nim. O człowieku, który skrzywdził mnie jak nikt w świeci. Upodlił, upokorzył, sprzedał ...



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-04-22, 13:52:11               Odpowiedz

            na razie to masz czas na smarkanie plakanie żalowanie myślenie i wszystko na raz odpuśc sopbie planowanie wizyt u prawników na wszystko przyjdzie pora...na razie rozwodzic si enie musisz juz zaraz teraz spokojnie co sie odwlecze to nie uciecze...

            ja bym nalegała żeby on sie wyprowadzil bedzie łatwiej ustalic jakie sa okoliczności w ktorych jesteś i podjąc jakies dzialanie planowanie organizowanie , oczywiście porozmawiaj z nim o płaceniu na dzieci


            haha! przedstaw mu tragiczna wizje rozwodu z orzekaniem o jego wyalcznej winie z racji posiadania dowodow na kochanke o płaceniu alimentów na dzieci i na ciebei z racji pogorszonej wyjątkowo sytuacji majątkowej...ale nie w formie "zostan ze mna bo jak nie to..." raczej "idz sobie teraz ja rozdaje karty..." ale to tak na przyszlośc teraz to sie po prostu spróbuj wyciszyc w miare możliwości...



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-22, 14:44:20               Odpowiedz

            Ale ja już wiem, że w piatek on odejdzoie. Dla mnie już nie ma innej opcji. Dziś jest w del, wraca dopiero w piatek.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-04-22, 14:57:58               Odpowiedz

            no to pozegnaj go ozieble
            spakoj walizki niech na niego czekaja porozmawiaj z córka ze czasami tak bywa ze si edorsoli nie dogaduja i musza mieszkac osobno ...nie musisz mówic nic o innej kobiecie to nawet niewskazane ponoc od dyplomatycznej matki i kobiety...po prostu powiedz ze zdecydowaliscie ze tata bedzie mieszkal gdzie indziej nie wiadomo jak dlugo ...



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-22, 21:47:28               Odpowiedz

            dziękje



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: kaja133   Data: 2009-04-22, 23:14:17               Odpowiedz

            Meg

            przepraszam, ze się nie odzywalam tak długo, ale nie zawsze miałam czas, aby wszystko przeczytać, a znając tylko częśc faktów trudno się wypowiadać.

            Wydaje mi się, że niedawno (może trzy cztery dni temu) czytałam, że w domu jest znośnie. On się stara, całuje przed wyjściem do pracy, troszczy o dzieci.
            ...a teraz - znowu cos przegapilam bo zaskoczyła mnie wiadomość o waszym rozstaniu i jego kłamstwach.

            Jesli juz musi się wyprowadzić - droga wolna (przeżyłam to samo - nie odchodził co prawda do niej, ale wiedział, że dłużej w zawieszeniu między mną i nią nie może żyć). Powiedział mi o swojej decyzji w czwartek wieczorem, w piątek się wyprowadził. Ten dzień był jednym z gorszych - cały dzień w pracy przeryczałam. Popołudniu starałam się wytrzymać i nie pokazać słabości, ale bałam się potwornie ... Udało się - pożegnałam go chłodno bez rozpaczy, płaczu... Na odchodne dałam mu zadanie - poszukać dobrego psychologa i dowiedzieć się jak powiedzieć to dziecku. Z jakiej racji to Ty masz to robić. Nie pozwól też (ani nie rób tego sama) aby załatwił to od tak z rozpędu i zostawił Cię z przerażonym tą sytuacją dzieckiem (myśle o starszym - maleństwo nie zauważy jego nieobecności). Niech zdobędzie się chociaż na odpowiedzialność względem swoich dzieci i niech fachowiec mu uświadomi co im funduje.

            I jeszcze jedno - to, że odchodzi nie musi oznaczać końca. Nie chcę Ci dawać złudnych nadziei, ale kiedy chodziłam do psychologa to usłyszałam od niego, że szkoda, że nie może z nią pożyć tak normalnie. Romans to wakacje od normalnego codziennego życia - musi byc atrakcyjny. Natomiast szara rzeczywistość, kilka tygodni razem skutecznie pozbawiają złudzeń. Może coś w tym jest ...
            Teraz Ty musisz pomysleć o sobie - o tym czy gdyby za kilka tygodni (mojemu wystarczyło kilka dni) chcial wrócić czy mu pozwolisz i pod jakimi warunkami. Głupie różowe okulary, które przez kilka miesięcy noszą nasi faceci wcale nie muszą przekreślać wszystkiego. Wcale po takim kryzysie nie musi być gorzej. Może to kopniak, bardzo bolesny (po wszystkim dla obu stron), aby zrozumieć co naprawdę jest ważne i o co trzeba bezustannie dbać. Ja wiem, że nie potrafiłam cenic tego co mam.
            u mnie teraz wszystko na dobrej drodze - myślimy o dziecku... Ale ciągle jescze są takie dni kiedy to wraca i czuję się tak jak Ty teraz - gorsza, poniżona, niedoceniona. ...ale to mija...

            Przetrwasz to - na pewno. Nie mów nic narazie dzieciom - na złe wiadomości będzie jeszcze czas. Jesli możesz poproś swoją przyjaciółkę, aby wprowadziła się do Ciebie na kilka dni. Może bedziesz tak samo jak ja mile zaskoczona pierwszą przespaną a nie przepłakaną nocą. Czasami latwiej jest znieśc trudną prawdę niż żyć w niepewności. Zobaczysz - kiedy się uspokoisz on zwątpi... musisz wtedy wiedzieć czy chcesz mu dać szansę ...

            wykorzystaj ten czas dla siebie i dzieci - one są najważniejsze.
            trzymam kciuki za Ciebie i wiem, że poradzisz sobie...
            Głowa do góry



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-23, 06:46:42               Odpowiedz

            Wiem, że on nie pójdzie do niej. Bo nie jeden raz usłyszałam, że ona nie ma swojego mieszkania, że mieszka gdzieś kątem u kogoś? z kimś? to nie ma znaczenia gdzie pójdzie. Chodz to boli, chodz jestem przerażona on ma odejść. Za to wszystko co powiedział i dołożył, że jeszcze przed chwilą u niej z nią był, że do niej wrócił a mnie wciskał kity. Te kłamstwa one mnie teraz zabijają. Te jego okrutne kłamstwa.
            Już nie widzę innej przyszłości. Dziś być z nim to jak być i z nim i z nią. Nie umiem tak.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-04-23, 08:34:43               Odpowiedz

            wiesz co Meg ...? ja też juz nie wiem co własciwie chcesz, chyba piszesz bo ci to przynosi ulgę....ale posłuchaj no kłamie to wiemy od jakiegos czasu, jeżdzi do niej to tez wiemy...boli jak zawsze w takiej sytuacji to wiesz sama...i w tch kłamstwach bólu jego wyjściach co chcesz osiągnąć? chcesz żeby co? wrcopcił i siedział w domu? nie kłamal? kochał ciebie tak jak niby ja kocha?...wydaje mi sie że cokolwiek zrobi to ci bólu nie umniejszy...no jak on mógł to zrobić ...no widac mógl zrobil i zyje i go jasny piorun nie strzelił...jesteś sama wobec siebie niesprawiedliwa teraz ...jesli on nie idzie do niej bo nie mają gdzie mieszkać...co ciebie to obchodzi...po co ci wiedza o niej o jej mieszkaniach?...niech on sie wynosi chocby pod most w tej chwili...może będzie się karmił miłościa wzajemną ze swoją przyjaciolka ...może zaryzykuj spakój wystaw walizki do przedpokoju...otwórz i zamknij za nim drzwi...siedzisz i żebrzesz w tej chwioli o coś czego on ci nie da teraz...może będziecie razem a może juz nie ale teraz jest jak jest twóje cierpienie stanu faktycznego nie zmieni...(inna sprawa że sie zastanawiam jak to mozliwe żeby tak bardzo kochac mężczyzne ...bardziej niż siebie samą????) nie wiem czy żalowac sama siebie że tego nie doświadczam czy dziękowac że nie tak nie cierpię...czy ty w ogóle widzisz swiat poza nim...mówilam już to wcześniej...słońce zajdzie i wzejdzie niezz\laznie od tegoo co ludzie robią...niestety serce ci nie pęknie bo ono nie pęka nieststy zasnniesz i obudzisz sie sama w łózku nastepnego dnia minie kolejny dzień...ludzie przezywają smierc dziecka tragedie pożaru powodzi wojny obozy koncentracyjne przemoc gwałty...zbrodnie krzywdy...przeżyjesz i ty...ciagle pytasz czysie uda czy wróci dlaczego kłamie dlaczego inna...my chyba nie wiemy...pocieszyć tez cie nikt nie zdoła...powtorze sie wyprowadx go samodzielniew piatek czy w sobote umow sie na pieniądze dla dzieci...i skończ z tym dla swojego dobra...a potem co bedzie to si ebedziesz martwić na bieżąco...

            a propo kłamstw pisał tutaj ktos że żądal prawdy i jak ją dostal to sie okazalo że boli tak samo...bo zamiast kłamac maż mówil wprost ...jade do niej wroce jutro...boli tak samo...tzn chyba boli obojetnośc drugiego czlowieka że mu nie zależy na nas tak bardzo że nie obchodzi go to czy nas cos boli czy nie....
            wspołczuję ci ale wierz mi zupelnie obiektywnie dasz radę...bo....nie masz wyjścia....



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: undset1   Data: 2009-04-23, 11:54:42               Odpowiedz

            wiesz Meg..

            tez sobie zadawal takie głupie pytania..

            o Boże = on teraz u rodziców, nie stać go na własne mieszkanie, nie ma pieniędzy na adwokata.. a ja z adwokatem..

            to sa takie chore podrygi współczującego serca dla osoby które w to serce wbiło nóż...

            czemu to my mamy sie matrwić jak im teraz będzie źle i nie wygodnie w życiu??
            czy oni martwili sie o nas... czy twój lub mój mąż zabawiając sie z inna pomyślał - O! Może moja żona teraz płacze i cierpi przeze mnie? Nie pomyślał.

            Ja wiem że trudno nie mysleć o nim. Bedziesz myślała jeszce rok, moze dwa ( to samo przede mną więc sama siebie nie pocieszam) ale mam nadzieję że pewnego dnia obudzę się bez mysli o nim... za to z myślą o sobie...

            kropko kresko

            racja - ludzie przeżywają tragedie o jakich się filozofom nie śniło i i tak serce im nie pęka z żalu i z bólu to i nam nie pęknie...

            niestety.. bo tak byłoby łatwiej...



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: 4lapy    Data: 2009-04-23, 17:38:56               Odpowiedz

            MEG trzymam kciuki za ciebie. Dasz rade.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: d1b1   Data: 2009-04-23, 18:14:04               Odpowiedz

            Tak, mozna przestac kochac osobe, ale nie znaczy to ze niema w nas milosci. Potrzeba tylko odrobine czasu.

            Dla mnie bylo to nejciezsze 5 miesiecy w zyciu...zapmoniec



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-23, 20:33:44               Odpowiedz

            jestem w przed dzień jego odejścia. ma kochankę. walczyłam, poniżałam się, miałam nadzieję. Dziś mam nadzieję, że życie nie będzie aż tak okrutne, że z córciami damy radę, że słoneczko do nas zaświeci, że nowe jutro nie będzie zabijać a da nadzieję na nowe szczęście, na uśmiech na twarzy. Czy zapomnę. Pewnie nie. Mój mąż, mój pierwszy poważny chłopak, pierwszy raz. Moja miłość. do dziś jedyna.
            Boli boli boli jak córcia mówi o tacie, że nauczył ją tego, kiedy tata wróci itp. to naprawdę boli. boli bardziej niż usłyszeć, że o niej marzy itp ... znacie moje losy. Tak bardzo jest mi jej żal. Zrobię wszystko aby jej życie było szczęsliwe. Bez taty ale szczęśliwe. Mam rodzinę, która dziś mnie wspiera.
            dziś wiem jest kretynem. byliśmy dobrym udanym małżeństwem. mamy 2 pięknych dzieci a on się tak poprostu zakochał, stał się perfekcyjnym kłamcą, niszczył mnie dzień po dniu - zabijał. jego kochanka. wierzyłam w jego słowa, że jest dobra, a prawda okazała się smutna. była taka dobra, że wiedząc jak kocham o dzieciach, wiedząc co czuję tak poprostu dawała mu się zdobywać na nowo.
            zbudowali swój związek wiedząc o mnie i dzieciach. wiedząc jaką robią nam krzywdę.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: zagubiona36   Data: 2009-04-23, 21:48:14               Odpowiedz

            Meg....jak wiesz i znasz moja historię ,narazie nie wyprzedzaj ...za dużo w przód nie wybiegaj.Nie wiesz jak będzie i jak potoczy się wasze życie.Może odejdzie,moze nie..może wróci......Daj mu tak zwyczajnie odejść...jesli go kochasz to daj mu odejść ...niech zazna tego swojego szczęscia.
            Oni nic nie zbudowali....



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-04-24, 08:09:58               Odpowiedz

            meg przesadzasz ...drama na miare szekspira...spokojnie...to tylko awaria:)))...w każdym razie dlaczego niby córki maja nie miec taty ...mają i beda miały biologicznie sie ich nie wyprze w żaden sposób...maja ojca i nadal je może uczyc nowych rzeczy...niezależnie od tego jakim jest był bedzie mężem...

            za duzo myslisz ...mysli sie za duzo kiedy sie broni przed czuciem nawet tym najbardziej żenująco paradoksalnym albo nierozsadnym czuciu ...nie myśl....a jesli już to tylko o sobie



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: miki12   Data: 2009-04-24, 10:29:41               Odpowiedz

            Czesc dziewczyny, długo sie nie odzywałam ... przeczytałam ostatnie wpisy i powiem Ci MEG że chyba lepiej dla Was jeśli Twój mąż odejdzie. Mój został, walczyłam o niego jal lwica ... a co mam ? NIC, łzy, rozpacz i smutek. Niby jest ale widze ze nie zalezy mu na mnie, tylko dzieci daja mu radosc i tylko dla nich jest. Wiem na pewno ze nie ma kontaktu z tą druga. Ale moje zycie to teraz koszmar, brak radosci, sensu, usmiechu. Żałuje teraz ze wrocił ! Jemy zalezy teraz tylko na niezaleznosci, prywatnosci, wlasnych sprawach. Nie informuje mnie o niczym, nawet o tym ze w sobote umówił się z kolegą. Nie potrafię i nie chce tak zyc. Tak jak napisała 4lapy dawałam mu miłoś, dbałam o niego, pisałam czułe sms-y, stroiłam się w piękną bieliznę, usmioechałam chociaż w środku bolało mnie wszystko, przytulałam itd. Nie dostałam kompletnie NIC. To mo co mi taki facet ??? On chce miec spokój w domku, uprane, ugotowane, sniadanko uszykowane do pracy i żona do tego która nic nie chce, nie wymaga, nie pyta itd. Chce życ jak kawaler a ja czuje sie jak służąca. Mam prace, mogę utrzymac się sama, jestem atrakcyjna i nikt nie bedzie mnie poniżał i w ten sposób traktował. Wciąż go kocham ale to uczucie schowałam i zdusiłam i dojrzewam do decyzji aby rozwiesc sie z nim bo to tylko aby mnie juz nie ranił i aby o nim zapomniec. To tyle ... a tak o niego walczyłam... Myślałam ze zmienił się naprawdę bo przez 3 lata był cudowny ale on się nie zmienił znów jest takim gnojkiem jakim był prze 10 wcześniejszych, już nie będę żebrac o jego miłosc, swoje odpokutowałam i nie czuje sie teraz niczemu winna. Trzymaj się dziewczyno. Dasz radę. Wierzę w to !!!



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-24, 16:29:27               Odpowiedz

            staram się sobie myśleć co on zrobił. Powtarzać to na okrągło. Zaczynam wogóle się zastanawiać czy ten przypadek zakończył się zakochaniem, czy w jego życiu nie było więcej takicjh skoków, niezobowiązujących sexów itp. W końcu jego praca to wieczne delegacje. A więc i wiele wcześniejszych mozliwości na zdradę.

            AAAAA boję się, boję się tego spotkania, boję się na niego spojrzeć, boję się jak będzie wychodził, boję się żyć bez niego. chodz wiem, że to nieuniknione.

            własnie strzaskałam lusterko. aaa chyba pech będzie mniej już do końca zycia przesladował :-((.

            Miki. zachowanie twojego przypomina mi zachowanie mojego z ostatnich tygodni. dla dzieci ok (wręcz obiecująco) dla mnie zimny, odpychający. jak się okazało to był czas w którym następowało ich pojednanie.

            Ona okazała się zimną, wyrachowaną kobietą. Wiedząc, że go kocham, że kocham dzieci wróciła do niego. On zamiast dziękować bogu, że postanowiłam mu wybaczyć, pochłonoł się w walce o nią. To był jego cel. cel który osiągnoł. zdobył ja na nowo a ona jego.

            Czy spotkali miłość życia?

            jak będzie wyglądać moje życie?

            jak będę żyć, jak oddychać?

            Czuję się bezradna.

            Gdy on wracał zawsze starsza na niego czekała, rzucała mu sie na kolana, przytulała i była szczęśliwa.

            Dziś boli jak oddycham. boli, bo wiem, że to chwile o których dziś mogę tylko pomarzyć. Już nigdy moje córcie tego nie doświadczą.

            jak każdy człowiek chciałabym aby przytulił, ucałował, powiedział jak kocha. A on zimny, zdecyowany, inny, już nie mój, nie mój mąż. tylko zakłamany okrutny kat mojego serca.

            jak będą wyglądać następne tygodnie, miesiące, jak jak jak. boję się. boję się aż boli.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-24, 16:34:17               Odpowiedz

            miki - jesteś zdecydowana na rozwód?????

            napewno?



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: balanga   Data: 2009-04-24, 18:16:36               Odpowiedz

            Dlaczego przesądzasz, że twoje córcie nie doświadczą tego, tzn. zainteresowania i miłości ojca??? Wasze rozstanie nie oznacza rozwodu z dziećmi! Im się należy jego troska i z twoich opisów należy się spodziewać, że będzie utrzymywał kontakt. Rozwód małżonków nie przekreśla miłości obojga do dzieci. Dorośli nie mogą bądź nie chcą ze sobą żyć, ale to nie powinno rzutować na ich kontakty z dziećmi. Twoja rola w tym jest olbrzymia, aby one miały kontakt z ojcem, aby nadal uczestniczył w ich życiu. Od ciebie zależy jak przedstawisz dzieciom sytuację i jaki stosunek do ich ojca będziesz mieć, jako ojca dzieci, nie męża. Od ciebie zależy czy zainfekujesz je lękiem i zaszczepisz w nich poczucie winy. Od ciebie zależy czy będą myślały, że tata odszedł z ich powodu! Wtedy całe życie czekają je niepowodzenia w bliskich związkach lub w ogóle niemożność zbliżenia się z kimkolwiek. Czułam irytację jak czytałam twój ostatni wpis. Piszesz, że ona okazała się wyrachowaną i zimną kobietą, bo wiedząc jak go kochasz jest nadal z nim. Więc albo jesteś naiwna, albo potwornie egoistyczna, albo tracisz kontakt z rzeczywistością. Nikt nie rezygnuje z własnego dobra. Ty też o nie walczysz, tak samo jak ona. Każda o to samo, choć w innym wymiarze. I każda z was ma do tego prawo. Rozsądza się tylko we własnym sumieniu. Prawda jest, że każdy jest wolnym człowiekiem. Kodeksy moralne działają w dwie strony. Ty powiesz- nie ma prawa być z nim, bo on należy do mnie. Ona powie- nie ma prawa z nią być, bo kochać się z kobietą, której się nie kocha to jakby ją gwałcić i samemu pozwalać gwałcić siebie. Sorry za te mocne słowa, ale przestań się użalać nad sobą. Obudź się!



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-04-24, 21:25:32               Odpowiedz

            Nie rozumiem czemu to od Meg zalezy czy dzieci będą miały ojca, sorry ale to przegięcie, Meg jedyne co powinna robić to utrzymywac dzieciom że tatuś je kocha ale nie mogą razem mieszkać i tyle + rozmowy z nim na temat dzieci najlepiej przez telefon ale i tak będzie to bolesne. Tyle. Reszta niech zależy od tatusia czy będzie miał ochotę na odwiedzanie dzieci.

            Meg, chyba jeszcze wiele przed Tobą, nie myśl o tym że im się nie uda, nie życz nikomu źle choć to bardzo ciężkie, słowa same się rzucają na usta. Ale tak naprawdę dowodzisz że dalej go kochasz, tak długo jak będziesz liczyła na to że oni się rozstaną a on będzie sam i nieszcześliwy tak długo nie uwolnisz się od tego uczucia.

            Miki ,podejmij taką decyzję która będzie dobra dla Ciebie. Rozwód nikogo nie krzywdzi ,a Twój facet skoro nie umie przestać być palantem i pragnie kawalerskiego stylu życiato cóż ,droga wolna byleby Tobie nie torował szczęścia.
            Po prostu zrób to co podpowiada Ci wnętrze. Te emocje, które teraz przeżywasz, są bardziej pewnym wyznacznikiem naszych wewnetrzych przeżyć i pragnień niż emocje należące do uczuć miłości.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: balanga   Data: 2009-04-24, 23:07:35               Odpowiedz

            Wiele zależy od Meg i jej postawy. Czasem jest tak, że poranione do kości i obolałe nie widzimy, że składamy coraz więcej ofiar swojemu nieszczęściu. Czasem tak bardzo zapatrujemy się w swój ból, że trudno nam dostrzec cokolwiek. Czasem w samotności i rozpaczy zbyt wiele powierzamy naszym dzieciom. Zdezorientowane i pałające chęcią odwetu (to przecież ludzkie), w potwornych emocjach wciągamy w nasz wir jeszcze mniej rozumiejące istoty. Ja nie teoretyzuje, staram się dzielić doświadczeniem i opowiedzieć o swoich błędach. Nie daję rad, ani terapeutycznych nauk, mówię tylko o tych doświadczeniach, które sama przeżyłam. Ostrzegam przed błędami. Znacznie mniej boleśnie uczyć się na cudzych. Więc ucz się Meg na moich i chroń dzieci, dla nich masz mieć jasną twarz, choćby serce pękało.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-25, 21:03:52               Odpowiedz

            JG to jakiś koszmar. Wczoraj przyszedł. Nawet trudno opisać jak to wyglądało. Z jednej strony kawał kutasa, który nie padł na kolana i nie płakał (jak przepuszczali jego rodzice) bo oni myśleli, że on wróci i przeprosi a on bierny, jeszcze stawał w jej obronie. Doszło do przykrych rozmów o finanse. i powiedziałabym tu istna przepychanka.

            Suma sumarą on wszystko zrobił aby zostać i spać w domu. Spał w innym pokoju. A ja z moimi córciami i moją mamą w sypialni.

            On jest jakiś dziwny. tu jednego dnia widać, że ona tylko się liczy a drugiego chce rozmawiać ze mną. Dziecko przytula. półsłówka, że załuje.

            Ale to nic. Wypraszam go z domu. bierze swoją torbę wychodzi.

            poczym dzwoni i mówi, że jestem dobra, że zawsze kochał i mnie i dzieci ale wiecie gdzie jest. Jest gdzieś daleko to jego odp. gdzie jesteś - daleko.

            Czyli wiem, że u niej. On oczywiście wypiera się, że z nią jest.

            zaczynam się zastanawiać czy on nie chce mnie wmanewrować w to, że to ja jestem winna rozwodu.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Nastusia   Data: 2009-04-25, 21:21:56               Odpowiedz

            Tylko współczuć takiego palanta.
            Teraz jest Twoja chwila i albo zrobisz coś z tą sytuacją,albo będziesz stać w miejscu,a on będzie miał dwie:żonę i kochankę.Jak mógł bronić tej panny jak?
            On się z Tobą nie cacka,ma w nosie Wasze dzieci.
            Powiem Ci tak.Ciesz się,że masz zdrowe dzieci.Męża można wymienić na lepszy model,dzieci na zdrowsze nie!
            Jesteś młoda,możesz ułożyć sobie życie.Mam nadzieję,żenie staniesz w miejscu.
            Pozdrawiam,trzymaj się.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: adam48   Data: 2009-04-26, 00:47:26               Odpowiedz

            Meg !
            Czytam, czytam, współczuję.

            Dziewczyno, kiedy wyrzucisz z siebie te obsesyjne pomówienia męża. Chłop popełnił błąd, ale nie wytrzyma z tobą . Zamiast spędzać czas na forum udaj się wreszcie do ludzi , którzy potrafią pomóc tobie.
            Naprawdę życzę tobie pięknego życia. Proszę nie marnuj tego co w tobie jest najpiękniejsze.

            Wiem jak tobie jest ciężko, lecz to co w tobie tak charkocze to nie jest miłość, to jest pragnienie zniszczenia siebie. Jeśli nie spojrzysz się na siebie z innej perspektywy nie doczekasz upragnionego rozwodu, nie poukładasz sobie życia, skrzywdzisz własne dzieci ( piękne istoty ) . Rozwiązaniem nie jest udowodnienie zdrady męża, ale pozbycie się depresji poporodowej.

            PS. Śledzę twoje wpisy od 7 miesięcy i nadal ciągniesz ten sam wątek, bez zmian, bez przebudowy siebie. Ile wytrzymasz ? Ile twoje dzieci będą miały radości z przebywania z mamą ?
            Proponuję , zastanów się nad przekazanymi tobie wzorcami przez twoich rodziców. Proszę nie wzoruj swoich działań na podstawie opisów z forum. Istnieje zasada ograniczonego zaufania. Niektórzy mogą się bawić twoimi uczuciami i projektować na ciebie swoje niepowodzenia małżeńskie. Bądź mocna .



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-26, 07:50:37               Odpowiedz

            kochanie mylisz waki. jestem tu od 3 miesięcy.

            macie w jednym rację. człowiek gdzieś liczy na cudowne ozdrowienie sytuacji. w tym jest głupi. bo być może to cudowne ozdrowienie nigdy nie nadejdzie a brakiem czynów obronnych siebie i dzieci jeszcze dołożę sobie problemów.

            jeśli chodzi o problemy zdrowotne to trocję ich jest dot. to mnie i dziecka. :-(.

            to co we mnie jeszcze nie umarło, to to, że kiedyś on był inny. Ale dociera do mnie, że na wspomnieniu nie zbuduję swojej przyszłości, nie dam dziecia jeść.

            I chyba nawet jego dziś być może dobre szczere intencje w stosunku do utrzymania nas, nie mogą być dla mnie pewnikiem.
            bo co będzie gdy zrobię coś co nie będzie po jego myśli?????

            pozatym dlaczego ja się mam martwić - co mu powiem jak zacznę walczyć. przecież to on mnie oszukała i zostawił z wszystkim. bez zastanawiania się czy w nocy śpię, co jem, jak zrobię zakupy, kto z dziećmi do lekarza pójdzie itp itp.

            powiem tak az boję się jego obietnic, że będzie opiekował się dziećmi itp itp. lepiej by było jak by odszedł i o nas zapomniał, bo przepuszczam, że jego dzisiejsza opiekuńczość nad dziećmi tylko będzie mi przeszkadzać.

            Nie wiele mogłam zawsze na niego liczyć. Wracał pózno z pracy więc tak naprawdę dzieci zawsze były na mojej głowie.

            Czapla, sylbut co z wami?

            Dziewczyny, które założyły sprawę o alimenty lub rozwód napiszcie jak to było u Was?


            AAAAA "Proszę nie wzoruj swoich działań na podstawie opisów z forum" nie wzoruję. I nie wiem dlaczego tak myslisz. prawda jest taka, że są ludzie którzy potrafią się otrząsnąć i ściągnąć różowe okulary w jednym momencie i są też tacy którzy do tego dojrzewają. ten proces u mnie trwa, nadzieja na lepsze jutro nie umarła. jeszcze go kocham, ale już ściągnełam różowe okulary.






          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: zelda   Data: 2009-04-26, 08:38:31               Odpowiedz

            adam48
            przedstawiłeś męski punkt widzenia, co jest bardzo cenne, czytasz, czytasz i współczujesz, ale niestety od razu widać, że nie rozumiesz

            Meg opuścił mąż, który przyrzekał na dobre i na złe, ona go kocha, mają dzieci, za które ona czuje się odpowiedzialna, a on powoli zwalnia się z tej odpowiedzialności, mają zobowiązania kredytowe, z którymi trzeba coś zrobić, itp., itd., a ty każesz jej z dnia na dzień coś zmienić w swoim życiu, rozwijać sie w momencie, kiedy jej facet cały czas bawi się jej uczuciami i manipuluje....
            myślę, że ona zacznie sie rozwijać i zmieniać swoje życie, ale nie rozumiesz, że na to trzeba czasu? to nie samochód, o którym wiemy, że jesli nawet nowy, to może nawalić w każdej chwili, ale żywy człowiek z emocjami
            Meg, ja też czytam i wspólczuję, ale wasze rozstanie to dobre rozwiązanie, choć teraz może jeszcze o tym tak nie myślisz i bardzo się boisz.

            Wiem coś o tym, zostałam ze swoim zdrajcą, minęło 3,5 roku od zdrady...klęska



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-26, 10:34:43               Odpowiedz

            klęska - dlaczego?



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: zelda   Data: 2009-04-26, 11:21:59               Odpowiedz

            Żle sie w tym małżenstwie czułam od początku, ale myślałam, że to norma gdy zamieszkasz w nowym miejscu z jego rodziną, zwłaszcza, że mówił, jak bardzo kocha...Rodziły się dzieci, czas mijał, nic się nie zmieniało, wciąż mówił, że kocha, aż tu nagle zdrada.
            nie będę pisać, co czułam, bo wiesz. Tylu obietnic zmian i poprawy nie usłyszałam nigdy, zaczęłam marzyć, że nagle to małżeństwo będzie żyło, że zdrada pomimo wszystkich złych emocji akurat w naszym małżeństwie wiele zmieni na dobre, umocni nas, że może jest jeszcze szansa na szczęście...
            Nic sie nie udało
            1. żadna jego obietnica nie została spełniona,
            2. zaufania nie da się odbudować,
            3. skrucha była nieszczera,
            4. jego zamyślenie doprowadza mnie do szału, pewnie marzy co stracił,gdyby był z nią
            5. wszystko kojarzy mi się z ich związkiem, mieli "swoje" piosenki, wiedział, jakie lubi kwiaty, owoce, kolory, jakie bierze lekarstwa, znał jej numery telefonów, o mnie nie wie nic, a numery telefonów? nawet alarmowych nie pamięta
            6. niczego sobie nie wyjaśnilismy, (to on nie chciał mówić) oprócz tego, dlaczego nie byłam dziewicą jak się ze mną żenił- to ja musiałam się tłumaczyć, zupełnie jakby sugerował, że dlatego mnie zdradził,
            7. wciąż robi inaczej niz ustalimy i wciąż się z tego tłumaczy i przeprasza i wciąż robi to samo,
            8. przed dziećmi jest łagodny i "bedny", jak jesteśmy sami jest przede wszystkim obojętny.
            Mogłabym długo tak wyliczać, ale Meg- tak naprawdę chodzi o miłość. Ona się w naszym związku skończyła i nie można kazać jej wrócić. On kocha tamtą, tym bardziej, że to miłość niespełniona, pozostanie w jego myślach i marzeniach, a ja nie mam na to wpływu. Nic nie wywalczę, bo sie nie da i trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. To, co tobie napisał Adam48 powinnam wziąć do siebie, jest bardziej adekwatne, ale uwierzysz, że wciąż nie mogę sie pozbierać?
            Otaczaj się rodziną i ludźmi i patrz trzeźwo, przyjdzie dzień, kiedy się obudzisz i poczujesz, że juz jestes wolna. Gdyby został może się to nigdy nie wydarzyć.
            Twoja godność i babski honor też ma znaczenie. Mój został podeptany, ale ty nie daj się.
            Trzymam za ciebie bardzo mocno kciuki, śledziłam twoje losy od początku i to straszne jak te historie się powtarzają.
            Mój wniosek na pocieszenie: większość mężczyzn ma w naturze poligamię, reklamacje więc chyba Stwórcy trzeba zgłosić.




          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Nastusia   Data: 2009-04-26, 11:40:44               Odpowiedz

            Zelda,to co napisałaś powinny przeczytać kobiety,które zostały zdradzone. Niestety jest tak,że większość najpierw jest w szoku,później się odgraża,a następnie podkula ogon i już wszystko gra,bo on coś obiecał. A facet tylko na to czeka i najczęściej dalej robi swoje.
            A kobiety mają nadzieję,że on się ponownie zakocha.Nie można kochać dziś jednej,jutro drugiej.Nawet jeśli się zauroczył,musi minąć ogrom czasu zanim zrozumie.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-26, 12:19:12               Odpowiedz

            dziś prócz huśtawki nastrojów nic nie ma.

            On tam (podobno rozmysla co zrobić ze swoim życiem z dala od gadania innych) śmiechu warte.

            Ale wiem, że tam mieszkać nie może i tu porażka, żeby czasem nie wrócił z powodu braku mozliwości zamieszkania. bo co wtedy mam zrobić. mieszkanie jest nasze, podobno wyrzucić go nie mogę. A ono troszkę kilometrów stąd mieszka.

            Jaka będzie moja przyszłość. Niewiem. Wiem co muszę zrobić, chodz serce boli, bo nigdy tego nie chciałam.

            Ja nie mam czego wybaczać. On nawet o to nie poprosił. Gdzieś tam tylko wykrząkał żałuję i nic więcej.

            Jak coś się wydarzy. napiszę. dziś mam córcie. śliczne, pachnące, milutkie cieplutkie. Staram się uśmiechać, chodz boli. Moje serce i dusza. boli boli boli.

            W jakim jestem miejscu. sama nie wiem.

            dziś stoję w miejscu, na niczym, prócz tego, że on jest u kochanki a ja z dziećmi w domu.

            Wiem co mam robić. Smutne, ale nie pozostawił mi wyboru.

            mam nadzieję, że to nowe zycie nie będzie aż tak złe, samotne, zabiegane. Mam nadzieję, że gdzieś tam jeszcze będę potrafiła się uśmiechać, poczuć spokój.





          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-04-26, 12:33:23               Odpowiedz

            Nie będę podsuwała nadzieji że może jednak jest sam i naprawdę próbuje się zdecydować. Jednak myślę że nie warto się nad tym zastanawiać. Meg może poczytaj trochę książek? żebyś nie zastanawiała się gdzie jest co robi ,co z nią robi itp. Jeden ze zdradzonych kiedyś polecił trening odganiania od siebie złych myśli tzn kiedy nachodzi Cię zła myśl ,szybko ją zastepujesz czymś innym, po jakimś krótszym lub dłuższym czasie przestanie Cię to tak męczyć.

            Ja mimo wszystko mam nadzieję że jednak on się opamięta i nie zostawi was samych, i będzie robił wszystko żeby wynagrodzić wam ten ból,przejży że jego lampucera ze wsi jest fałszywa - dobra tylko wtedy kiedy liczy sie zyskanie celu. Lub jak już musi tak bardzo odejść to przynajmniej zachowa się jak facet z jajami.

            Wprawdzie zgadzam się częściowo z zeldą ,ale myślę że to ostatnie że mężczyźni są w większości poligamiczni z natury jest nad wyrost. Jesteśmy jednym gatunkiem homo sapiens, a nie dwoma różnymi i idąc tym tropem myślenia kobiety też są w większości poligamiczne (co z resztą potwierdzi masa zdradzonych męzów i chłopaków).
            Odchodzenie do kochanki od żony, albo ciągłe męczenie żony myślami o innej raczej nie nazwałabym poligamią tylko kurestwem przemieszanym z durnymi mitami o hormonalnej miłości romantycznej.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: olga291   Data: 2009-04-26, 22:30:45               Odpowiedz

            Witam Cię Meg bardzo cieplutko!Postanowiłam napisać,bo doskonale wiem co czujesz i przeżywasz.Nie wiem czy czytałaś moj historię na tym wątku(OLGA)ale przeżyłam to co Ty.Cztery miesiące temu mój mąż też mnie porzucił.Mnie i naszego synka,po 11 latach małżeństwa.Tak się zakochał,że "nie mógł z tym walczyć".Zanim odszedł zafundował mi piekło psychiczne,przez trzy miesiące nie mógł się zdecydować,czy zostać,czy odejść.Ciągle zmieniał decyzję.W końcu w sylwestra oznajmił mi,że to nie ma sensu(dzień wcześniej powiedział mi że mnie kocha i nie skrzywdzi więcej)bo on mnie nie kocha he he,czuje tylko przywiązanie,a poza tym,to po co mi taki kłamca!!!?i że jeszcze spotkam kogoś wartościowego.Drugiego stycznia,kiedy był u kochanki,spakowałam go-wierz mi,że sprawiło mi to dużo satysfakcji-w te jego torby pakowałam nie tylko jego rzeczy,ale wszystkie złe emocje,które mi zafundował,którymi zatruwał mi życie przez trzy miesiące.Wyrzuciłam go Meg z naszego wspólnego mieszkania,wziętego na kredyt.On pojechał do swojej miłości,zabrał ją i jej córkę,pomieszkali kątem przez kilka dni u jej kuzynki,po czym wynajęli sobie mieszkanie i sobie mieszkają.Tatuś zostawił swojego 10letniego synka,a zastąpił go 6letnią córką innego faceta he he.Żegnaj rozum!On chciał sprzedać mieszkanie,nie zgodziłam się,powiedziałam,że zostawiam je naszemu synowi.On się zgodził,bo przeciez jemu potrzebna była tylko ona do życia,nic więcej.Zaciągnęłam go do notariusz,gdzie zrzekł się mieszkania na moja rzecz,zrobiłam to szybko,póki mój mąż był jeszcze w amoku szczęścia,że może być w końcu z nią.Oczywiście nie stać mnie na mieszkanie samej w tym mieszkaniu(kredyt,czynsz)więc wynajęłam je,a ja wróciłam do rodziców,którzy pomagają mi przy dziecku i oczywiście finansowo,bo tatuś póki co daje mi 300 zł miesięcznie he he.Mój mąz tak jak Twój,też na początku mówił że za wszystko będzie płacił,czynsz,kredyt itp.Nie wierzyłam mu i słusznie,teraz nie interesuję go nic,nawet to że za trzy tygodnie nasz syn ma komunię i za co ją wyprawię.Piszę Ci to Meg,żebyś nie wierzyła w obietnice swojego męża,że będzie płacił,utrzymywał itp.Gówno prawda.Tamta też będzie chciała kasę,a on szybciutko poczuję się wolny i bez zobowiązań. Kochana Meg-prawdę piszą Ci,którzy radza ,abyś teraz otoczyła się dobrymi,kochającymi ludźmi-to najlepsze co możesz teraz zrobić.Ja tak zrobiłam i to pozwoliło mi przetrwać te najgorsze chwile,Z każdej strony czułam miłość,wsparcie i sympatię.Teraz napiszę Ci najważniejsze-od momentu kiedy mój mąż powiedział że się zdecydował i go wyrzuciłam,było tylko lepiej.Skończyła się udręka niepewności,patrzenia jak na mnie patrzy,żebrania o każdy miły gest,słowo.Śledzenia,czy do niej pisał,dzwonił,był u niej.W końcu SPOKÓJ!!Uratowałam swoją godność,nie żebrałam,czekałam,ale to było straszne,koszmarne,upokarzjące i tak.Schudłam 10 kg,miałam depresję(mówię o tych 3 miesiącach,kiedy się "zastanawiał".Meg kochana,nie pozwalaj mu wracać,bo to Cie wykończy!Wszystkie sprawy urzędowe(alimenty,rozwód)pomalutku załatwisz,ale nie od razu.Teraz odetchnij,odpocznij,ciesz się spokojem psychicznym,który w końcu będziesz miała.Boli strasznie,wiem,ale trudno,trzeba życ dalej.Na głupotę nie ma rady Meg-na głupotę i nieludzkość naszych mężów.Powiedz sobie mała,że nie był Ciebie wart,zobaczy co stracił za jakiś czas,oj zobaczy i zapłacze.Meg-nie pozwól się juz więcej upokarzać,pokaż mu swoja klasę,gorzej już być nie może,tylko lepiej.Z dnia na dzień będzie lepiej,wiem,bo przeżyłam,przeżywam nadal,ale wiem jedno-za nic w świecie nie chciałabym przeżywać tego jeszcze raz,tego bólu,niepewności i upokorzenia.Teraz jest mi lepiej,spokojniej. 11 maja mam sprawe o alimenty,dam Ci znac jak poszło.O rozwód jeszcze nie składałam,a gdzie mi się śpieszy,ładuję baterie i szykuję się do bitwy he he.Kochana Meg-damy radę,jesteśmy mądre i silne.Pozdrawiam Cie cieplutko,będę się odzywac.Myślę o Tobie-trzymaj sie i nie poddawaj-OLGA



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-27, 06:49:43               Odpowiedz

            Wszystko się zgadza. To straszne ale niestety prawdziwe. Co mój zostawi dla dzieci?????? oby nie kłopoty, nienawiść do ich mamy, ale pewnie i tego mogę się spodziewać. Ja mam malutkie dzieci. 7 lat i 8 miesięcy - uwierz to boli. Bardzo boli.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: olga291   Data: 2009-04-27, 08:20:58               Odpowiedz

            Witaj Meg!
            Nie wiem jak wygląda Twoja sytuacja z rodzicami,ale na pewno pomogą Ci przy dzieciach,nie zostawią Cię samej.Napisałaś wcześniej,że Twój mąż powiedział,że będzie pomagał Ci przy dzieciach,ale Ty się tego boisz,tych spotkań z nim.Doskonale Ciebie rozumiem.Ja z moim mężem od jego przeprowadzki widziałam się 2 razy-raz w banku i raz u notariusza i cieszę się że tylko dwa razy.Pomaga mi to,że go nie widuję,leczę się z niego,w mojej podświadomości traktuję go jakby umarł.Wiem że cierpiałabym ,gdybym musiała go oglądać,było by mi dużo ciężej.Nie chcę go oglądać też z tego powodu,że się brzydzę nim po tym,co nam zrobił.
            Mam nadzieję,że Twój mąż okaże się na tyle odpowiedzialny,że będzie kontaktował się z dziećmi,bo mój przez te 4 miesiące widział się z synem chyba z pięć razy.Muszę chodzić z mały do psychologa,tak bardzo to przeżył.A niestety po każdym spotkaniu z tatusiem,który opowiada mu głupoty na mój temat(słuszna jest Twoja obawa,że mąż będzie mieszał dzieciom,a zwłaszcza starszej w głowie)ja muszę to odkręcać u pani psycholog.Koszmar-bezduszny dupek!
            Mój jak odchodził mówił,że to nie moja wina,że ja jestem cudowna i wspaniała,że wolałby żebym wbiła mu nóż w serce ble ble.Po miesiącu rozpowiadał już głupoty na mój temat,na temat naszego małżeństwa.Za wszelką cenę chce się wybielić,wytłumaczyć.
            Nie wiem czy to norma,może Twój jest inny,ale przygotuj się Meg na to,że usłyszysz wiele kłamst z jego ust,które zabolą cholernie,ale Ty najlepiej wiesz,jaka jest prawda,więc nie wyjaśniaj nic nikomu,nie tłumacz się.Nie ma sensu.
            Meg,ja po odejściu męża poszłam do psychologa,chodze do tej pory i wierz mi,że to BARDZO pomaga.Doszłam szybko do jako takiej równowagi,potrafię cieszyć się małymi rzeczami,uśmiechem syna,wiosną,słońcem...

            Nie wiem Meg czy jestes wierząca,ale ja przez cały okres mojej"walki o małżeństwo"modliłam się i mówiłam do Boga-Boże,w Twoje ręce składam moje małżeństwo,co Ty uznasz za słuszne,to sie z nim stanie"
            Rozpadło się,a ja uznałam,że tak miało być,że widocznie Bóg ma inny plan względem mnie,że
            wie co robi he he.
            Wszystko sie dzieje po coś Meg-ale po co,to tego dowiemy
            sie później.
            Wiem jak boli świadomość porażki,że coś się nie udało,że miało być inaczej,że przecież kiedyś mnie kochał,co sie stało?co się stało?Nie słuchaj tych co mówią,że winne są dwie strony-g...o prawda!Nie szukaj winy w sobie,bo jej nie ma.Nie ty zdradziłaś i poszukałas sobie kochanka,ale on.Zawiódł,rozczarował,zniszczył,podeptał.
            Meg ile masz lat jeśli mogę wiedzieć?Ja mam 31 i cieszę się z jednego-że to się stało teraz,póki jestem jeszcze młoda he he(no tak średnio młoda,ale co tam)

            Trzymaj się Meg,nie poddawaj się!Musi być dobrze,Bóg o Tobie nie zapomniał,zaufaj Mu!
            Pozdrawiam Cię i życzę siły!OLGA



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: sylbut   Data: 2009-04-27, 09:46:13               Odpowiedz

            Witaj Meg

            Cóż mogę powiedzieć. Ja podobnie jak Olga nie chcę go wcale widywać. Traktuję jego brak jako wyjazd, z którego już nie wróci. Zostanie tam gdzie wyjechał.

            Ja mam 30 lat. 17 lat udanego związku i w końcu klapa.Coś poszło nie tak jak powinno i mój (nie mój) facet poszukał sobie czegoś innego.

            Teraz jak o tym piszę, czyli po 3,5 miesiąca już tak nie boli. Najgorsze są wieczory, pusty dom, w którym nikt na mnie nie czeka i wtedy nachodzą mnie chwile zwątpienia i ryczę rzewnymi łzami.

            Jak się dowiedziałam zaprzeczał. Potem już nie dało się zaprzeczać to nie wiedział którą wybrać. Nocował raz w domu raz u niej. Jak doprowadziłam do spotkania na ulicy to co mi zafundował - to, że poszedł sobie z nią pod rączkę a mnie zostawił samą na ulicy.

            Cieszę się, że mam siostrę, na którą od samego początku mogłam liczyć. Wspiera mnie do tej pory. Bardzo jej za to dziękuję i pewnie nigdy w życiu się nie odwdzięczę.

            Po 3,5 miesiąca coś we mnie pękło. Do tej pory chciałam wybaczać, chciałam z nim być, założyć rodzinę. On nie wiedział czego chce, więc jak można być z człowiekiem, który nie wie, czy chce być z Tobą.

            No i stało się. Święta spędzone w "samotności" tzn. bez niego, bo on Święta spędził z nią - zaważyły na tym, że postanowiłam już nie dawać żadnych szans. Rozpoczął się koniec naszego związku, bo ile można czekać na osobę, którą się kocha, a która nie kocha ciebie.

            Podstawowe rzeczy już zabrał. Zostały tylko te większe. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak on zobaczył, że ja już głupiutka nie jestem to zaczął mnie straszyć, wyzywać, pokazywać jaki on zadrosny. Chciał wszystko od razu z domu zabrać co jego na złość dla mnie, że zabrałam klucze, że go wpuścić nie chcę do domu.

            Po kilku dniach takiego zachowania stwierdził, że nic nie wskóra, więc teraz dostaję sms - jak bardzo mnie kocha. Że się pogubił, że zrozumiał, że tęskni.
            Chrzanić to. JA przez tyle czasu dawałam mu szanse. Z żadnej nie skorzystał.

            Nie mogę mu ponownie zaufać. Już tak daleko zaszło nasze rozstanie, że nie mogę, a czy chcę (może jakaś część mnie chce)go znów przyjąć do siebie, do swojego serca. Po co za jakiś czas mam znów to przeżyć. Nie chcę czuć tego co czułam przez ostatnie miesiące. Ja przez to wszystko schudłam 16 kg w 1,5 miesiąca.

            Meg co Ci powiedzieć. Nie ma uniwersalnej rady. Po prostu nie myśl o tym wszystkim. Nie żyj nadzieją, bo to nic nie da. Wiem, bo sama żyłam nadzieją.
            Teraz spodziewać się możesz różnych zachowań z jego strony.
            Życzę Ci dużo cierpliwości i naprawdę myśl o swoim mężu jakby wyjechał i gdzieś tam jest, ale wiesz, że nie wróci.
            Mi to pomaga.

            Powodzenia i trzymaj się cieplutko. Będzie dobrze - zobaczysz.
            Wszystko przyjdzie w swoim czasie i na pewno przyjdzie taki dzień, że powiesz "JESTEM SZCZĘŚLIWA", czego Ci życzę z całego serca.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: undset1   Data: 2009-04-27, 11:09:04               Odpowiedz

            OLGO...

            Pewnie że młoda - ja mam też 31 lat ....:)
            Bardzo chcę wierzyć w towje słowa, że to stało się po coś i tylko teraz jeszcze nie wiemy po co i dlatego jest nam tak źle...

            Masz rację.. nie wierzę w gadki typu - Obie strony są winne...

            Owszem - jeśli tak jest można odejść a potem z kimś się związać...

            A tu co? Zawsze to samo... Odchodzi bo się zuroczył, zakochał a że przy okazji zdepcze kochającą kobietę, zeszmaci i jeszcze zarzuci że jej wina to to czy tamto...
            Odchodzi się ze złego związku w pustkę a nie w czyjeś "kochające ramiona"

            Życie musi być kiedyś lepsze, no ichyba gdzieś tam są jacyś mężczyźni którzy brzydzą się zdradą i kłamstwem...

            Mam wielką nadzieję że tak

            Trzymajcie się Olgo, Sylbut i Meg...



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-27, 15:25:00               Odpowiedz

            co dziś usłyszałam.

            ze kocha dzieci, że kocha mnie, ze chce się z dziecmi widywać, ze chce mi pomagać, że nie chce aby dzieci płakały

            ja: gdzie byłeś? on daleko.

            oczywiście wiadomo, że był tam.

            ja czy ona wie, że chcesz być z nami? on: nie miał okazji z nią rozmawiać.

            ja: ze tak mówi bo opd pon do piątku nie ma gdzie mieszkać! on. nieprawda.

            ja czyżbyś się odkochał od piątku? on: nie. ale zastanowił się i che być ze mną i z dziećmi.

            ze nie wyobraza sobie zycia bez dzieci i mnie.

            ROZUMIECIE TO

            Żeby to chociaż zakończył, powiedział, że tamto to definitywna pomyłka. to nie jak widać ona pewnie ma swoją wersję. a on naldal ją kocha. i ja po tym wszystkim niby miałabym zrozumieć, że on kocha mnie i ją. zrozumieć i pogodzić się z tym i pewnie czekać na jego kolejną niewiadomo gdzie delegację.

            ból. starsza zaczyna pytać. gdzie jest tatuś i dlaczego nie ma dla niej czasu. ból.

            DZIEWCZYNY ROZUMIECIE TO.

            MAM mało czasu teraz - uciekam. do wieczora.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Nastusia   Data: 2009-04-27, 16:52:57               Odpowiedz

            Ja to rozumiem,jest właściwie szczery,choć nie wszystkich wypowiada słów na głos.
            Kocha ją,wybiera ciepłe kapcie.Zastanawiam się tylko na jak długo? Może ona tez musi zakończyć jakiś związek,może szuka lepszej pracy,może,może,może...
            Uważaj Kochana.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-27, 17:44:19               Odpowiedz

            wiesz mnie też różne opcje po głowie chodzą.

            i też mam swoją zranioną duszę.

            Dzieci. Tu boli.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: olga291   Data: 2009-04-27, 19:18:56               Odpowiedz

            Meg-bardzo trudno jest doradzać nam-nam którzy nie znają Ciebie,ani Twojego męża,nie wiemy pewnie o wielu aspektach tej sytuacji.To zbyt ważna i trudna decyzja,musisz podjąć ja sama.Wiem że myślisz przede wszystkim o dzieciach,że nie będą miały pełnej rodziny-to boli bardzo.
            Jeśli czujesz się na siłach,masz ją jeszcze-możesz spróbować,ale myślę że będzie Ci bardzo,bardzo ciężko.
            W tej całej sytuacji jestes jeszcze Ty,Twoje uczucia,Twoja duma,poczucie bezpieczeństwa.
            Jeśli jesteś w stanie mu zaufać,uwierzyć w jego słowa,uczucie które deklaruje teraz względem Ciebie-możesz spróbować...

            Ale czy będziesz w stanie przeżyć następne kłamstwa,jeśli takie się pojawią?Czy będziesz potrafiła stworzyć z tym człowiekiem taką rodzinę,jaką chciałyby mieć Twoje dzieci?
            Ty sama musisz sobie odpowiedziec na te pytania,my tego nie wiemy.
            Zastanawiam się,czy Twój mąż musiał sie wyprowadzić z domu,żeby zrozumieć że kocha Ciebie?Że chce być z wami?

            Może nabrał dystansu,przemyślał,no nie wiem...
            No ale jeśli nabierał dystansu będąc z nią-to wybacz,nie ma o czym mówić.Ale to jest moje zdanie,Ty możesz mieć oczywiście inne.
            Meg-nie wiem co zrobiłabym na Twoim miejscu,mój nie przejawiał chęci powrotu na łono rodziny he he,więc nie wiem jak zachowałabym się w takiej sytuacji.Myślę,że nie przyjęłabym go,ale pewna nie jestem...
            Mówię oczywiście o tych pierwszych dniach po odejściu,bo teraz to nie ma absolutnie takiej opcji.Pomalutku odbudowuję swój świat na nowo,świat który on zburzył,zostawił ruiny i zgliszcza.Nie chcę już cierpieć i nie pozwolę już,żeby ktoś mnie skrzywdził ponownie.Zwłaszcza ON!

            Kochana Meg-spróbuj jeszcze raz porozmawiać z nim o jego chęci powrotu,o tym czym się kieruje podejmując taka decyzję.Może coś w końcu z tego pojmiesz.Życzę Ci podjęcia słusznej decyzji i mądrego wyboru-musisz zdecydowac sama.Nikt z nas nie chce Ci źle doradzić.Życzę powodzenia!OLGA



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-27, 19:06:22               Odpowiedz

            czytam własny wpis i przypominam sobie jak sylbut pisała o swoim rozstaniu



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Nastusia   Data: 2009-04-27, 22:54:58               Odpowiedz

            Nie wierzę,że jeśli ktoś kręci,mota,itd.nagle przestanie,wróci do rodziny,będzie wierny swojej żonie.
            Nie wiem ile jesteście lat po ślubie,dlaczego się pobraliście. Nie wiem czy Twój mąż miał czas na wyszumienie się przed ślubem. Nie wiem nawet jak wam się układało w łóżku,ale wiem,że on teraz stracił głowę dla młodej laski i zapewne ich związek opiera się głównie na seksie,a to wiąże i wcale nie jest tak łatwo się z tego wyplątać.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-04-28, 07:57:50               Odpowiedz

            a ja mam pytanie czy ktos rozmawial z córką...mnie sie wydaje ze moze warto przestac udawac głupka przed siedmiolatka że jest wszystko ok...ona i tak czuje i wie swoje ...ja uwazam że zyje w wielkiej niepewności bo jej dorośli nie powiedzieli o co chodzi...owszem pytanie dlaczego matka ma to robić i zrzucic to na męża on sie miota on niech sie tłumaczy ale skoro dziecko zaczyna pytac to chyba warto wziąz je na poważna rozmowe i potraktowac z naleznym mu szacunkiem...i powiedziec o problemie...oczywiście tyle ile siedmioletni mózg jest w stanie przyswoic i w sposób jak najdelikatniejszy...poczytac moze pare madrych porad w tej sprawie jak to sie robi ...a nie czekac jak wróci albo nie wróci i udawac ze jest sielankowo dziekując ze sie mogło tejj rozmowy uniknąc...ot tyle mam do powiedzenie



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: majunia:))   Data: 2009-04-28, 08:13:43               Odpowiedz

            Zapewne..
            On zabawia się z nową panną,ona już wchodzi w tryby"a nóż się zmieni(-ł)."
            Dzieci niestety rewelacyjnie wyczuwają emocje.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: mucha33   Data: 2009-04-28, 09:20:12               Odpowiedz

            absolutnie sie z toba zgodze 7 letnie dziecko to nie 4 latek,szczera rozmowa napewno pomoze mu oddnalesc sie w tej sytuacji.licytowanie sie kto powinien ja przeprowadzic wydaje sie nie na miejscu,przeciez to nie jest wazne ,najwazniejsze to przeprowadzic taka taka rozmowe w cieplej atmosferze i na odpowiednim poziomie.jestem przeciwniczka ukrywania problemow przed dzieckiem predzej czy pozniej sie wszystko wyda bo ile ojciec moze byc w delegacji?moze byc tez tak ze sie dowie od kolezanki a nie od matki czy ojca i to bedzie chyba wiekszy szok.pozdrawiam



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-29, 06:56:37               Odpowiedz

            to co on mi proponuje - oczywiście ja to tak odbieram międzysłowami.

            chce byc z nami, z dziećmi i ze mną. mówi, że kocha, że chce wrócić do domu. Ale to nie jest jakieś wielkie błaganie. Mówi, ze spuszczoną twarzą.

            o niej. złego słowa by nie powiedział. ona jest wrazliwa. co więcej rozstali się podobno ale nie w kłótni tylko po rozmowie jak ludzie, biorąc pod uwagę dobro dzieci, bo jak on powiedział ona martwi się o nasze dzieci. nie zeby powiedział, z mają kontak, ale nie są okłóceni.

            powiem tak dziś miesza mi w głowie, dla niego jako człowieka nie chciałabym juz wracać, ale dzieci. on teraz kręci, że kocha dzieci.

            wolałabym aby odszedł, powiedział, że tamtą kocha i odszedł. a on postanowił zpostać. dziś mieszka u rodziców, ale prawnik mi powiedział, że z domu nie mogę go wyrzucić.

            bpoję się a może to kolejna gra, i za miesiąc ona zadzwoni a on poleci jak wierny piesek.

            zastanawiam się czy napisać mu list jak to wygląda tak naprawdę - bo wiecie co on tego nie widzi, on jest dziś ślepy.

            A może nie patrzeć na dzieci i jednak złożyć pozew o alimenty i rozwód.

            czy po tym wszystkim - czy to chila dla niej czy on jest tak okropnym człowiekiem? chciałabym znać odp. na to pytanie.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-29, 07:02:21               Odpowiedz

            dziewczyny jestem w strasznym dołku. bo jak już wszystko wyszło to wydaało się, że oni się zejdą a ja z czasem pozbieram się, a teraz widzę , że on chce wróćić (co tak naprawdę w jego głowie siedzi - nie wiem?). bo ona ta szmata między innymi mysli o moich dzieciach. i co mi po takim co wraca ale koch ją. tak to odbieram.
            i co ja będę się starać przewalczyć to co on we mnie zabił a za chwilę się okarze, że oni są znów razem, bo ich miłość jest śilniejsza????? On mi mówi, że ja nie rozumiem, że nie tak to wygląda jak ja to widzę, że ona nie taka a taka. dziewczyny rozumiecie to?



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-04-29, 07:13:39               Odpowiedz

            Przecież Ci nie powie że ona jest do bani, że jest kiepska w łóżku (wątpię aby panny ze wsi studiowały kamasutrę albo inną sztukę kochania :P z resztą kochanki zwykle robią tylko tyle ze dają ciała a adrenalinka robi dodatkowo swoje)ale go słuchała i patrzyła na niego z podziwem i poczuł się w jej oczach mężczyzną, więc będzie ja idealizował bo dla niej jest mężczyzną i bohaterem, a dla Ciebie może być już conajwyżej kastratem więc chyba tak jak u meza Kaji jak było nie przyzna się do winy ani do tego że ona jest podła i perfidna (a on z resztą taki sam),bo jest na to zbyt dumny.
            Pamiętasz pierwsze wpisy Kaji ,wspominała własciwie identyczne słowa do Twoich "że łączy ich coś wyjątkowego a ona tego nie rozumie" i inne bójdy :P A teraz zmiana o 180 stopni,
            PS myślę też że tamten jej chłopak też powinien się dowiedzieć jakie ma ziółko :/ a może juz wie i zyją w otwartym związku, a on jest szczęśliwy że znalazła sponsora?
            Pewnie się boisz mu mówić prawdy, bo co jak okaże się że ona z płaczem poleci do Twojego mezulka nadać jaka to Ty zła jesteś i zniszczyłas jej związek, to musisz przed nim zdać sprawozdanie. I penwie zacząłby zarzucać jaka jesteś zła i podła, ale ja wtedy na Twoim miejscu z sarkazmem bym powiedziała "jestem zła podła ,cóż ,ona jest ideałem i pewnie nigdy nie będę w stanie dzielić się swoją miłością i ciałem na więcej niż jedną osobę ,ba nawet na cudze dzieci którymi pewnie ona by się bardzo chętnie zaopiekowała bo ja powinnam zrobić sobie kurację w psychiatryku za takie przeżycia, oczywiście za Twoje pieniądze, ale myśle ze w niej jest tyle miłości że nie będzie na to patrzyć ile wydajesz na rodzinę i będzie Cię kochać mimo wszystko, tak samo jak ja Cię pokochałam kiedy w ogóle nie miałeś pieniędzy" Robię się złośliwa ,na razie dość : P



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-04-29, 08:49:46               Odpowiedz

            jasne chce wrocić niech sprecyzuje do kogo ...te opowieści jak sztampowe z podręcznika że on z nia rozmawiał jak ludzie bez kłótni że dzieci sreci!!!!!niech se idzie i se pouzywa jak zacząl to niech skończy z honorem takim na jakio go stać ...powiedzial A to niech ciągnie swoja farsę...a nie z geby dup...robi każdego dnnia....myslałby kto cierpienia młodego wertera niech sie wespnie na mont blanc i tam niech cierpi jak konrad kordian czy inny bohater romantyczny jak dla mnie to chochoł i tyle!

            a ty Meg opanuj sie w końcu świat ci sie nei skończy jak tupniesz noga i ziemia sie nei rozstapi w czeliuściach ciągle myslisz o nim a nie o sobie...ii ciagle mam wrazenie ze tęsknisz za utopia której nie ma między toba a mężem i co gorsze już nigdy jej nie będzie ...nawet jak wróci a ty zachowujesz sie jak mała dziewczynak która chce żeby wszystkie lalki wrociły do domku i pobawiły sie w dom...no co? wróci i co zasiądziecie na kanapie razem? podasz pyszny obiadek a on si ebędzie wyglupial a córkami na dywaniu ? pójdziecie na spacerek razem a nie ty z tyłu?....zapomnij póki sie nie zdystansujesz do sytuacji i do niego samego nie wróże nic dobrego...i unikasz tematów o których tu zagajamy....co z rozmowa z córką?

            daj mu świety spokój niech idzie gdzi epieprz rośnie na razie dopiero...poczekaj to on musi wrócić na prawde a nie ty go ciągle zarekaw szarpać...nie wiem czemu sama sobie rozdrapujesz rane która i tak juz bardziej chyba bolec nie może?



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Albertyna   Data: 2009-04-29, 10:04:16               Odpowiedz

            To nie on powinien precyzować do czego chce wrócić to Ty powinnaś postanowić na jakich warunkach ma szansę wrócić.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Albertyna   Data: 2009-04-29, 09:56:49               Odpowiedz

            jest to następny fragment książki, którą polecała JG

            " Jednym z ważniejszych powodów rozpadu małżeństw jest pobłażliwość ostatecznie fatalna w skutkach. Kiedy dowiadujemy się, że jesteśmy zdradzani, instynktownie chcemy zrozumieć, wyjaśniać, przebaczać lub zignorować cudzołóstwo. Z gruntu dobrzy ludzie kierują się miłością w jej najczystszej formie. Można ich podziwiać za litość, jaką okazują współmałżonkom nawet w najtrudniejszych chwilach. Niemniej znajdujemy sobie jakieś "wytłumaczenie" dla tych wybryków, przez co niewierność małżonka tylko się potęguje."

            Tu są opisane przykłady zdradzonych kobiet i mężczyzn i dalej

            "Oto najważniejszy problem. Kochający, prawi ludzie mimowolnie chronili swoich małżonków przed konsekwencjami zdrady małżeńskiej. Powiedzmy sobie otwarcie cudzołożnik nie potrzebuje ogarniętej poczuciem winy partnerki, która doskonale rozumie jego zachowanie i całą winę bierze na siebie. Cudzołożnik potrzebuje przywołania do odpowiedzialności. Właśnie dlatego małżeństwo z tolerancyjną, współczującą żoną, która bez przerwy przebacza i zapomina o zdradzie czy flirtach jest najczęściej z duchowego punktu widzenia, biletem do piekła w jedną stronę. Nadmierna tolerancja przyczynia się do wielu rozwodów. Wystarczy odrobina twardej rzeczywistości aby wyrwać niepoprawnego marzyciela z jego fantazji."

            to właśnie to co dzieje się u Ciebie kiedy musiał się wyprowadzić nagle zderzył się z rzeczywistością i zmienił swoje zachowanie.

            "Kiedy nie musi się tłumaczyć przed dziećmi. Kiedy nie musi się wyprowadzić do mniej wygodnego miejsca. Kiedy nadal może sypiać i kochać się ze swoją żoną. Kiedy nie musi tłumaczyć się przed znajomymi i bliskimi. Kiedy nie ponosi ciężaru utrzymania siebie i rodziny. Kiedy nie musi wysilić się, żeby iść do specjalisty. Kiedy nie musi spojrzeć w lustro i powiedzieć- dlaczego wszyscy myślą, że to moja wina?. Nic dziwnego, że romans trwa skoro nie ma konsekwencji i z czasem nawet przeradza się w nałóg. Podczas gdy jeden jest uzależniony od alkoholu czy narkotyków, niewierny małżonek jest uzależniony od zakazanego seksu. Z psychologicznego punktu widzenia potrzebuje tego dreszczu potajemnych spotkań. I podobnie jak narkoman człowiek taki chce się zmienić. Wiele obiecuje, ale niestety niewiele realizuje. Niestety napady gniewu czy wściekłości nie działają na niewiernego małżonka. Potrzebne są raczej konkretne działania- Ultimatum w którym zażąda się konkretnej reakcji."

            Reasumując jeśli wyraża chęć powrotu to tylko na Twoich jasno ustalonych warunkach. Może poradnia małżeńska może psycholog nie wiem ale musisz być twarda i stanowcza i wtedy się okaże czego tak naprawdę chce. Żadnego pobłażania w łamaniu zasad nie podoba się droga wolna. Może to Ci pomoże podjąć decyzję, ale musisz OTRZĄSNĄĆ SIĘ Z TEGO AMOKU MASZ SZANSĘ TO URATOWAĆ ALE TYLKO TWARDĄ I ŻELAZNĄ RĘKĄ. NIE MA WYTŁUMACZENIA DLA ŻADNEGO WYTŁUMACZENIA DLA ZDRADY!!!!!. Możesz mu powiedzieć kocham Cię ale nie zamierzam tolerować takiego postępowania jeśli chcesz szansy to ją dostaniesz ale na moich warunkach. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w postanowieniach, a z własnego doświadczenia wiem, że to niełatwe.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: pytanie   Data: 2009-04-29, 10:05:19               Odpowiedz

            Meg,a ja Ci współczuję,bo dla niego ona jest taaka cudna,g.prawda.Śmiać mi się chce,że jej żal dzieci.A gdzie była gdy zabierała dzieciom ojca?Nie brała w tym udziału?
            Wiem,do tanga trzeba dwojga,ale nikt jej na siłę nie wpychał do łózka Twojego męża.
            Niedobrze mi się robi gdy słyszę,że one wszystkie żałują,życzą szczęścia na nowej drodze życia,bla,bla,bla...
            A później z byle pretekstu piszą,bo...trzeba złożyć życzenia,bo...trzeba sprawdzić czy aby nie zmienił zdania!!!
            Takie nieszczęśliwe panny,na które wreszcie jakiś facet zwrócił uwagę i które będą się teraz kurczowo trzymały nadziei.
            Zastanów się czy chcesz być z kimś kto nie dojrzał do związku,kto jest ślepy na prymitywną manipulację.Może się zdarzyć,że jeśli nie ta,to będzie inna.
            Ty i Twoje dziewczynki na pierwszym miejscu,pamiętaj.
            Trzymaj się.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: miriam   Data: 2009-04-29, 08:30:07               Odpowiedz

            Myślę Meg, że powinnaś napisać swojemu mężowi wszystko co Cię gryzie-wyrzucić wszystko co Ci leży na serduchu. Czasami podczas rozmowy nie wszystko jesteś w stanie powiedzieć, a i ton rozmowy nie zawsze bywa odpowiedni. Spróbuj i może niech on się do tego ustosunkuje. Nie używaj wulgarnych epitetów określając jego "przyjaciółkę". Spróbuj napisać list z Klasą, od kobiety dumnej i świadomej swej wartości - bo pamiętaj jesteś wspaniałą Kobietą i niech zobaczy co może na zawsze stracić. Powodzenia.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: venus1979   Data: 2009-04-29, 10:32:45               Odpowiedz

            On potrzebuje zrozumiec,i zdecydowac sam,bo juz z tego co kojarze ten watek obiecywal,ze zostaje z Wami i z nia skonczyl a jednak potem okazalo sie ze klamal.
            Jesli nie przejrzy sam wreszcie na oczy,nie otrzesnie sie i nie zachowa jak dorosly zemczy Cie!!
            Bedzie przykladem innych mezow ktorzy zostali,i owszem moze dla dzieci byli kochani ale dla zon obojetni, zimni.
            Czy warto miec kogos kto nie przytuli, przy kim nie mozna czuc sie bezpiecznie, ktory jest ale tak naprawde go nie ma?
            Mysle ze nie,bo predzej czy pozniej zrobi to ponownie.
            Niestety wiele zalezy od niego,od tego czy wreszcie bielmo zejdzie mu z oczu.
            Najbardziej denerwuje ze zawsze oni maja wizje nieskazitelnych kochanek a tak naprawde ostatnich sz....,ktore jesli juz poznali to z jednej strony,a uwazaja ze to juz nie wiadomo jaka milosc.
            Dla podbudowania meskiego Ego zniszczenie wszystkiego co sie do tej pory budowalo.
            Oby wreszcie przejrzal na oczy, ale Ty nie pozwol sobie juz wiecej wlazic na glowe,bo on juz wie ze moze wszystko a Ty mu wybaczysz i musi zrozumiec ze wcale tak nie jest.
            Trzymaj sie i pamietaj o dzieciach,to one sa najwazniejsze ale tez i Ty i to co Ty chcesz,a nie to co sobie zadecyduje i wymysli ksiaze - pan,ktory zachowuje sie jak nastoletni smarkacz.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: zelda   Data: 2009-04-29, 10:39:45               Odpowiedz

            Może masz mu jeszcze współczuć, że taki niezdecydowany? i że nieszczęsliwie sie zakochał?

            nie wiem, czy możesz go wyrzucic z domu, czy nie, ja już popełniłam jeden błąd i teraz wiem, że nie oglądałabym sie na prawo, tylko go spakowała.
            Jesli tak nie chcesz koniecznie złóż pozew rozwodowy i sprawę o alimenty. Prawdę ci pisza wszyscy, nie bądź miękka, ja swojego biłam, wiem , że nie ma sie czym chwalić, ale to było odreagowanie na jego teksty typu: ty nie rozumiesz. A co tu jest do rozumienia? że mąż puszcza sie jak dziwka z najpiękniejszą jego zdaniem babą na świecie, a do ciebie przychodzi na obiad i po skarpetki?
            Przytuli dzieci, kupi im coś i już są jego? one sa jego też w chorobie, na korepetycjach, za które trzeba zapłacić, w sklepie z ciuchami i na niedzielnym obiedzie.

            Błagam cię, nie daj się. Jestes młoda, ja jestem 25 lat po ślubie, co mnie jeszcze czeka w porównaniu z tobą? Wręcz zazdroszczę ci, że masz jeszcze sznasę byc szczęśliwa. Płacz w nocy, ale jak sie obudzisz działaj.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: undset1   Data: 2009-04-29, 11:40:56               Odpowiedz

            MEG - POSŁUCHAJ CO CI NAPISZĘ..

            Absolutnie nie zgadzaj się na żaden powrót.!!!

            Mój mąż wrócił, mineły 4 lata - mojego wybaczenia, poczucia winy, pomagania mu we wszystkim itd...

            Teraz znowu mnie zdradził...

            Nie wierzę, i nigdy nie uwierzę, w żadne porywy "dobrego serca" ze strony takiego oszusta.

            TYLE RAZY CIE OKŁAMAŁ I MYŚLISZ ŻE JUŻ NIE OKŁAMIE WIĘCEJ ?????

            Albo jesteś taka głupia albo sama się oszukujesz. Przepraszam jeśli to mocno brzmi, ale chyba jakbym była twoją mama, albo koleżanką, to bym Ci dała po gębie.


            "powiem tak dziś miesza mi w głowie, dla niego jako człowieka nie chciałabym juz wracać, ale dzieci. on teraz kręci, że kocha dzieci."

            - to dla dzieci budź sie każdego dnia i sprawdzaj mu telefon, bo może nowa panna albo stara sie odezwie
            - to dla dzieci sypiaj z nim myśląc o tym jak dotykał inną i mówił że ją kocha
            - to dla dzieci wlecz się za nim na spacerze, bo przecież tak własnie spaceruje prawdziwa rodzina
            - to dla dzieci zgiń, zgnij, duś to w sobie i rzygaj w samotności tą pustką, która będzie cię otaczał


            CZY TAK CHCESZ ŻYĆ????

            Można wybaczać - ale przecież już raz to zrobiłaś, przecież wrócił i jak było???

            Chciał się kochać częściej żeby ci się lepiej spało, jak to robił mąż Kaji???

            TO JEST KUREWSTWO !!!!!!

            Strasznie się zdenerwowałam, a nie pisze tego z punktu widzenia kobiety w tej materii niedoświadczonej przez los.

            - wiem co to zdrada
            - wiem co to wybaczenie
            - wiem co to nieufanie
            -wiem co to wycie po nocach bez niego
            - wiem co to myśli samobójcze, bo go straciłam
            - wiem co to znaczy się zatracić
            - wiem co to znaczy błagać o powrót
            - wiem co to znaczy dostać "zimny dotyk"

            I WIEM CO TO ZNACZY ZNOWU BYĆ OSZUKANYM!!!!

            NIE MA NA ZIEMI NIC GORSZEGO NIŻ UTRATA NADZIEI!!!

            Ocknij się, kobieto!

            Pozdrawiam cię i bardzo mocno przytulam

            Nie trwaj w tym bo nigdy nie zaczniesz procesu leczenia ran




          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-29, 12:58:42               Odpowiedz

            chyba jestem słaba. on ma mnie w dupie jeszcze na weekand pojechał do niej sie zastanowić a ja boje sie wniesc o rozwód. boje sie boje wszystkiego co jest z tym związane.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: undset1   Data: 2009-04-29, 13:43:09               Odpowiedz

            wybacz ale jeśli on pojechał na weekend do niej się zstanowić to znaczy że ma cię za niezłą idiotkę...



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: sylbut   Data: 2009-04-29, 14:17:09               Odpowiedz

            Meg

            Proszę nie myśl, że będzie dobrze. Postanów to co powinnaś, czyli to czego się boisz, a zobaczysz, że będzie już tylko lepiej.
            Od momentu jak sobie to uświadomisz poczujesz się dobrze. Może nie od razu, ale z każdym dniem na pewno coraz lepiej.

            Wiem co mówię. Przecież miałam to samo. Wiem, że masz troszkę inną sytuację niż ja, ale to nie powód by nie postąpić tak jak ja. Nie pozwalaj mu już wracać.

            Tak wiele się słyszy, że skoro facet zostaje w związku dla dzieci to nic z tego związku i tak nie będzie. I tak jest w rzeczywistości.
            Chcesz żyć z człowiekiem, który Ci zrobił tyle okropnych rzeczy, który kocha inną i Wasze dzieci. Bo to co czuje do Ciebie to nie miłość - to przywiązanie i nic więcej.

            Dla dzieci na pewno będzie lepiej jak Ty będziesz szczęśliwa, a nie codziennie nieufna, smutna, czekająca na drobny gest z jego strony. Nie poświęcaj się.

            On nie jest Ciebie wart. Powtarzaj to sobie. Tylko to w tej chwili jest prawdą.

            Trzymaj się Kochana i wiedz, że radzimy Ci tak jak uważamy za słuszne. Co zrobisz - ten wybór należy tylko do Ciebie.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-04-29, 14:26:58               Odpowiedz

            przestańcie chrzani...c o tych rozwodach...a kto wam sie kar\e od razu rozwodzić...?????!!!!!i podejmowac decyzje na smierc i zycie juz raz sie przysiegało na kobiercu i sie okazało ze sobie mozna wsadzić w bajki te przysięgi to i rozstanie nie musi abnalogicznie byc oststeczne...nmad rozwodem zastanowisz sie za pół roku a na razie niech sie wynosi ten twój mąz gdzie chce do niej do niegoo do rodzicow do kolegi pod most na alaske gdzie chce odizolujcie sie od siebie!!!!na Boga!!!!!

            gadanie bredzenie prawnika że go nie mozesz wyrzucic z domu !!!a niby czemu!!!!???? temu że ma kochanke! na co masz dowody a jak nei masz to je miej! esemesy maile świadkowie ...nie wiem co jeszcze

            maz cie zdradza a ty go nie możesz z domu wywalić bo niby co? bo wasz wspólny? no i niech se bedzie? podzielicie sie nim przy rozwodzie! a jak nie ma sie gdzie wynieśc to niech wraca i siedzi na d...pie

            skoro i tak sie zadreczasz tak ze przez ekran nawet cxzuc jak boli to sie zadreczaj w samotności bedzie ci prosciej....



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: balanga   Data: 2009-04-29, 15:13:49               Odpowiedz

            A ja myślę, że nasze wpisy, choćbyśmy sobie tu flaki wypruły nic nie dadzą, bo jeśli ty Meg nadal piszesz czy nie oglądać się na dzieci i złożyć pozew o rozwód? to znaczy że niewiele wzięłaś z tego co dziewczyny tu piszą. Nic się nie zmieni, bo chyba należysz do tych kobiet, które za wszelką cenę będą zatrzymywały mężczyznę. Jeśli tak chcesz żyć jak ostatnio to proszę bardzo, nikt tego nie zabrania. Nic się nie zmieni, już mu pokazałaś na ile ustępstw idziesz, byleby tylko twoje portki nie uciekły od ciebie. Czy trzeba by sprowadził kochankę do domu i kazał ci jej usługiwać, byś się obudziła!!!??? Czy na to też pójdziesz? A ty w ogóle to choć trochę lubisz siebie? Aż zgroza!!!



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: mucha33   Data: 2009-04-29, 19:27:44               Odpowiedz

            ja mysle ze papiery o rozwod moze zlozyc,moze to go otrzezwi.przeciez samo zlozenie papierow nie oznacza odrazu rozwodu a poza tym zawsze sie mozna z tego wycofac jesli cos sie zmieni.
            sprawa o rozwod nie jest na drugi dzien od zlozenia pozwu to raz a w przypadku kiedy sa dzieci i orzekanie o winie rozpraw jest kilka wiec mysle ze to moze byc dobry sposob aby otrzezwic meza i zobaczyc na czym mu naprawde zalezy.
            wedlug mnie Meg nie powinna zaslaniac sie dobrem dzieci probujac ratowac ich malzenstwo,dzieci dobrze wyczuwaja falsz a za kilka lat naprawde nie beda potrzebowaly tatusia taka jest prawda beda mialy swoje zycie kolezanki kolegow a meg bedzie siedziala sama w domu smutna i rozzalona ze zostala w tym zwiazku.oczywiscie to tylko moja teoria ale poparta obserwacjami.
            osobiscie drazni mnie gadanie meg ze dziewczynki beda zyly bez tatusia itp.nie beda zyly bez tatusia bo tatus zyje i ma sie dobrze. dzieci szybciej potrafia sie dostosowac do zmieniajacych sie sytuacji niz ci sie wydaje meg.prawda jest taka ze najbardziej boisz sie jak sobie poradzisz bez jego pieniedzy w sytuacji kiedy nie pracujesz i masz male dzieci.uwierz mi nie jest to koniec swiata.twoje corki moga ci byc w przyszlosci bardziej wdzieczne jesli zostaniecie w trojke i bedziecie mialy spokojny dom niz kiedy zostaniesz z mezem i bedziesz zyla sfrustrowana obok niego.przemysl to i nie mysl ze rozwod lub jego brak cos zmieni w stosunkach miedzy mezem a dziecmi.poniewaz to jakim ma byc ojcem nie zalezy od tego czy bedzie twoim mezem czy nie.
            spojrz jak to wyglada kochanka powiedziala zeby poszedl do ciebie a on nie wie co robic chociaz wie ze ty bys go przyjela z wielka radoscia .taka jest prawda bardziej przyciaga go pseudo dobroc kochanki jej lekkie go odepchniecie niz ty rozzalona smutna zona.otrzasnij sie dziewczyno sprobuj zachowac godnosc.
            patrze na siebie i wiem ze jesli przestalabym kochac to nic nie byloby w stanie zmienic moich uczuc i zakochac sie na nowo nie bylabym w stanie.zostanie w zwiazku ze wzgledu na dzieci kiedys zacznie mu ciazyc i kiedy corki podrosna on odejdzie albo co gorsza bedzie poszukiwal uczucia caly czas poza domem w domu utrzmujac sztywna porzadna atmosfere.szkoda zycia.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Albertyna   Data: 2009-04-30, 11:01:01               Odpowiedz

            Jeśli tak postąpił to jest bardzo ale to bardzo egoistyczny, Nikt go na siłę do ołtarza nie ciągnął podjął tę decyzję świadomie. Posiadanie dzieci to tylko chwila przyjemności, a na świat przychodzi nie kukiełka, której można wcisnąć każdy kit. To człowiek z waszej krwi i kości posiadający duszę i uczucia. To mały człowiek, którego zobowiązaliście się oboje wychować. Zrób wszystko, żeby to on wytłumaczył dzieciom dlaczego tak się stało nie wyręczaj go w tym tak ważnym i trudnym temacie. Teraz tylko Ty i dzieci się liczycie. Pewna zagubiona dziewczynka tak napisała do swojego ojca:

            Tato, ciągle nie wiem...
            Czy chciałeś od nas odejść?
            Zawsze zastanawiam się- dlaczego?
            Czy myślałeś, jak mogło być?
            Czy kiedykolwiek płakałeś z tego powodu?
            Siedzę w domu i myślę o Tobie,
            o tym jak mogłoby wyglądać nasze życie.
            Ciągle marzę, żebyś był razem z nami.
            Wydaje mi się, że gdzieś w środku coś we mnie nie dojrzało.
            Czy czasem o mnie myślisz? Mój tato? Mój własny?

            Ludzie zastanówcie się co robimy naszym dzieciom jaki los im szykujemy to tylko chwila przyjemności, a potem życie z takimi myślami. Do tanga trzeba dwojga. My kobiety potrafiłyśmy być solidarne walcząc z facetami o naszą godność i prawa do godnego życia, a teraz co robimy zgadzamy się, żeby niszczyć to co w życiu najcenniejsze. To nie sam facet to niszczy. Kobieta która rozbija rodzinę powinna być traktowana przez inne kobiety jak trędowata. Wszystko zrobią żeby tylko jakieś portki mieć przy sobie. To taka moja refleksja może my jako matki powinnyśmy uczyć nasze dzieci jakie wartości są w życiu najcenniejsze, a nie pokazywać im, że tylko one są ważne i wychowywać egoistów. Bierz dziecko co chcesz walcz o swoje bo tylko Ty się liczysz nic innego nie ma znaczenia. Może trochę mnie poniosło ale kto uczy dzieci tego co naprawdę wartościowe. Rodzina i dzieci to świętość. Po ilości rozwodów widać kto tak do tego podchodzi szanuje i dba o to co ma.



          • RE: i już nadszedł mój koniec

            Autor: Albertyna   Data: 2009-04-30, 12:01:48               Odpowiedz

            O facetach nie piszę bo szkoda na nich miejsca oni jak wiadomo mają tylko połowę mózgu.

            Jeśli faktycznie jest tak, że postanowiłaś z nim mieszkać to daj się chociaż przekonać do powrotu na Twoich zasadach wizyta w poradni małżeńskiej niech specjalista mu uświadomi co zrobił, a Tobie podpowie jak postępować jeśli nic nie zrobisz to cała historia się powtórzy. Miłość potrzebuje stanowczości to szczera prawda, ci co się wahają tracą.
            Fakt jest taki, że od początku tego co piszesz nic w twoich wpisach się nie zmieniło jeśli teraz czegoś nie zmienisz to szczęścia nie zaznasz.



    • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

      Autor: pytanie   Data: 2009-04-29, 16:36:42               Odpowiedz

      Wiem co będzie dalej.
      Meg nic nie zrobi,bo mąż obieca,że się zmieni.On będzie nadal się bawić,Meg już tego nie zauważy i tak będą trwać do momentu,aż szanowny mąż stwierdzi,że jednak kocha inną i odejdzie.Być może córki będą wtedy dorosłe,a może trochę starsze.
      Myślę,że jeśli faktycznie kocha tamtą,to będą się spotykać i wreszcie stanie się to,co planują.
      Chcesz być z mężem tylko dla dzieci?Jaki wzorzec domu im przekażesz?Mają znaleźć takich samych kandydatów na męża?
      Nie możesz wywalić go z domu?To zrób coś.Zapiszcie mieszkanie na córki,wynajmij je.Jeśli możesz przeprowadź się z dziećmi na jakiś czas do rodziców.Masz prace,po wychowawczym rozejrzyj się za inną.
      Tu trzeba tylko chcieć.
      Rozwieść się zawsze można,choć myślę,że w Twoim wypadku czym później tym gorzej.Szanowny mąż będzie Cię urabiać.
      Kłamał,kłamie i nie przestanie.Jeśli u kochanki zastanawiał się co dalej,to uwierz,że kłamie na maxa i nie ma do Ciebie za grosz szacunku.



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: balanga   Data: 2009-04-29, 20:41:23               Odpowiedz

        Tak jak piszecie, obawiam się, że nic się nie zmieni, a wszyscy tu będą roztrząsać czy delegacja zaczęła się dzień wcześniej, czy kochanka manipuluje nim czy jest szlachetna czy szmata, czy można żyć bez mężczyzny, dla jakich wartości poświęcamy swoje życie i czy taki model rodziny 2+2+1 jest do przyjęcia? zakład przyjmuję, że Meg da mu szansę, prawda Meg? Za mało upokorzenia! Pytam jeszcze raz: co jeszcze ma się wydarzyć, jak wielką krzywdę ma ci zrobić, jaką niegodziwość, jak daleko się posunąć żebyś przejrzała na oczy, Meg?



      • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

        Autor: undset1   Data: 2009-04-29, 20:46:38               Odpowiedz

        Być może zabrzmi to obraźliwie co napiszę Meg, ale nigdzie nie czytałam aż tak głupio naiwnych wpisów jak twoje.. Kobiety cierpiały, pisały, męczyły sie na różne sposoby ( jestem jedną z nich), ale chyba nigdy nie czytałam wpisów kobiety tak przeraźliwie wystraszonej brakiem pieniedzy i zasłaniającej swoje wygodne życie cierpieniem dzieci bez tatusia.

        Może nasze wpisy trochę cię otrzeźwią ( w co przyznam sie zaczynam wątpić).

        Już takie głupoty odpisujesz że aż mnie to drażni...

        Rozumiem towje cierpienie, moje trwało dłuzej ale nigdy nie pozwoliłabym na sytucję w której mój mąż jedzie na weekend poruchać kochankę i zastanowić się co dalej, i jeszcze mi o tym mówi...

        Co innego być dobrze oszukiwanym a co innego pozwolić trakować sie jak szmate - bo on chyba za nic innego cie nie ma.

        Zgadzam się z przedmówcami co do ich obawy o to jakie zycie pokażesz córkom jako ich matka???

        Pozwalajcie się szmacić, poniewierać w imie wygodnego życia i strachu???

        Tak chcesz żeby żyły? Bo jeśli będziesz tak nadal postepowała to tego włąsnie je nauczysz...

        Biedne dzieci...

        Już nie wiem co ci odpisywać, bo ciągle biadolisz jak to boisz się zostać sama, a do niektórych wpisów i rad nie odnosisz się w ogóle. My piszemy, piszemy, czyli jesteśmy z Tobą, myslimy o Tobie, zaglądamy tu...

        A odpowiedź... " to tak boli, on się zastanawia, jak bedę żyć bez niego...

        ble ble ble

        juz nie moge z Toba nerwowo...

        są ludzie totalne ofiary, mam nadzieję że nie jesteś jedna z nich bo inaczej biedny los Twoich córek...

        Może pogniewasz się za te ostre słowa, widzę że już rzadko odpisujesz i w ogóle w sposób jakbyś nas w ogóle nie czytała. Odpisuję ostro bo wierz mi, mogę śmiało powiedzieć, ze cierpaiałm dłużej niż ty, nadal cierpię, ale szmacić można sie do jakiegoś momentu

        Ty mam wrażenie się tym już rozkoszujesz...



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: Meg4   Data: 2009-04-29, 21:04:40               Odpowiedz

          macie rację w 100%. chcę rozwodu bez 2 zdań. i teraz powiedzcie co mam zrobić. przed chwilą dowiedziałam się, że on do niedzieli ma zakwaterowanie u rodziców potem won. I już się zaczyna, że przecież mamy ileś tam pokoji, że mam mu jeden dać. I co mam zrobić. nie wpuścić go?

          Chciałabym aby poszedł do niej - naprawdę nich idzie. Boli, ale i boli co zrobił, i czuję się nikim i jak szmata.

          Ale prawda jest też taka, że prawnie nie mogę go z domu wywalić. nie mogę. bo może wrócić z policją i tak wejdzie i ble ble ble ...

          i co mam mu pokoik dać?

          chcę rozwodu, chcę być bez niego. Dla mnie najlepiej by było jagby się spakował i do niej poszedł lub gdzie chce. Ale żebym go tylko nie musiała oglądać.

          A on chce z dzieckiem na spacer iść, a on chce dziecko odwiedzić i pewnie w poniedziałek przyjdzie i będzie chciał pokojik. NO I CO JA MAM ZROBIĆ.

          BO JA SIĘ CZUJĘ JAK W SZACHU - ok do adowkoata pójdę założe sprawdę, ale kurwa co ja ma się z dziecmi gdzieś wynieść????



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-29, 21:10:13               Odpowiedz

            POWIEDZCIE CO ZROBIĆ W TEJ SYTUACJI.

            PRAWDA JEST TAKA ZE JAK GO NIE MA MAM NAPRAWDE SPOKÓJ JEST MI DOBRZE JESTEM ZRELAKSOWANA MAM W KOŃCU CZAS DLA DZIECI. JEST MI DOBRZE. BOLI ALE MAM SPOKÓJ.
            JAK ON PRÓBUJE KONTAKTOWAC SIE Z DZIECMI TO BOLI WTEDY WSZYSTKO BOLI NA NOWO.

            I DLATEGO JESTEM ZŁA ZE ON POPROSTU NIE ODSZEDŁ DO NIEJ

            BO MOJA WIZJA JEST TAKA ZE ON TERAZ ZROBI SOBIE TEN SWÓJ POKOJIK OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU A NA WEKANDY BEDZIE DO SWEJ PANIENKI JEZDZIŁ

            NO DZIEWCZYNY CO JA MAM ZROBIĆ W TEJ SYTUACJI

            CZY NAPRAWDĘ MOGĘ NIE POZWOLIC MU MIESZKAC WE WŁASNYM DOMU????










          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-04-29, 21:12:29               Odpowiedz

            Sprzedaj mu częśc mieszkania za rozsądne pieniądze i kup sobie coś małego, przynajmniej spróbuj, w każdym razie postaw mu warunek że nie chcesz z nim mieszkać i dlaczego i koniec. Jutro Ci wyślę maila.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: pytanie   Data: 2009-04-29, 21:37:06               Odpowiedz

            Co może policja?Przyjdą,nie otworzysz,pójdą.

            Wiesz...wpuść mężusia,niech zacznie pomieszkiwać,może zaprosi (w przyszłości) kochanicę na noc,a Ty będziesz po niej szorować kibel.Sorry,ale wymyślasz.

            Masz wiele możliwości,to nie jest koniec świata.Niektórzy mają jeszcze bardziej pop.życie i starają się coś zrobić.



        • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

          Autor: mucha33   Data: 2009-04-29, 21:07:59               Odpowiedz

          no troche mi ulzylo bo myslalam ze mnie "zjecie"za to co napisalam.ja rowniez mam dosc uzalania sie meg i zaslaniania dobrem dzieci.o jakim dobrze jest tu mowa?moje biedne dzieci nigdy nie zaznaja szczescia...bla,bla.a czy te dzieci maja tylko ojca czy ty szykujesz sie do grobu?dla mnie jest to maskowanie prawdziwych powodow twojego strachu,boisz sie co teraz bedzie jak on sie wyprowadzi i skonczy sie twoje wygodne zycie za jego pieniadze.sama pisalas ze bedziesz walczyc aby twoje dzieci dostaly jak najwiecej po nim itp.one dostana o to nie musisz sie bac,kiedy umrze odziedzicza po nim bez obaw.tobie tez beda sie nalezaly alimenty ale czy on bedzie je placil?wiesz ze jesli nie to trudno bedzie ci zyc i to cie tk przeraza.wiesz meg ja nie rozumiem ciebie doszukujesz sie ze on kocha ze wroci w kazdym slowie.czekasz az napiszemy ok,daj mu szanse daj dobre zycie dzicia ,ale w czym moze byc te zycie lepsze niz bez niego?ja zostalam z dnia na dzien w obcym kraju bez pieniedzy bez rodziny sama z dwojka dzieci i zyje:),mam przyznane alimenty ale nawet ich na oczy nie widzialam i nie chce ich wogole widziec.powiem wiecej poznalam kogos kto kocha mnie kto lubi sie bardzo z moim dziecmi.nie zastepuje im ojca ale daje wsparcie jest przyjacielem.i zylismy sami dlugi czas ale nigdy nie uwazalam ze moje dzieci sa biedne i nieszczesliwe bo nie maja tatusia.oczywiscie nie moge zastapic ojca ale naprawde swietnie sie ze soba czujemy i wydaje mi sie ze jestesmy naprawde zgrana brygada.ten czas kiedy bylam sama z dziecmi wykorzystalam na maxymalne zblizenie sie z nimi i mysle ze to zaowocuje na przyszlosc.jestesmy tak bardzo zzyci bo nie bylo nikogo ze mna kto moglby mi pomoc i wiedzielismy ze mamy tylko siebie i wzajemne wsparcie i szacunek w rodzinie jest nasza sila.tego zycze ci meg.obawialam sie ze wprowadzenie mezczyzny w nasze zycie bedzie problemem ale okazalo sie ze moej dzieci sa szczesliwe ze ja jestem szczesliwa i zaakceptowaly a nawet polubily mojego "chlopaka"bez problemu.teraz to sa juz nastolatki wczesne ale jednak nastolatki.widze jak zaczynaja miec swoj swiat swoich kolegow kolezanki,mam wiecej czasu dla siebie bo nie siedza juz uczepione mojego rekawa i jesc umieja sobie przygotowac,i czasami maja swoje male sekrety jak to rodzenstwo.
          widzisz meg nie trzeba ojca i wyszarpywania kazdego grosza aby dac dziecia chwile szczescia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: mucha33   Data: 2009-04-29, 21:18:48               Odpowiedz

            no tak teraz to cie urzadzil na cacy:/.rzeczywiscie nie mozesz go wywalic z domu no wspolczuje,teraz to bedzie sobie pozwalal,siedzial w swoim pokoju traktowal cie jak powietrze czasami zajmie sie dziecmi a na weekend pojedzie do kochanki.moze powinnas byc stanowcza moze sprobuj powiedziec ze nie ma mowy bo ty rzygasz na niego i nie zniesiesz jego obecnosci po tym co narobil,ze jak powiedzial ze kocha ja i ja wybiera to niech probuje zapewnic sobie byt niech wynajmie sobie pokoj u kogos innego.ja wiem ze nie mozesz go wywalic ale dla mnie to gosc bez honoru na maxa,i teraz masz powod jego naglej milosci i odmiany powod dlaczego wybral ciebie i dzieci pokochal bezgranicznie.brak mieszkania go zmusil do tego a nie uczucia.tfu!nie lituj sie nad nim,niech wynajmie pokoj jak dobrze zarabia.jak ci sie na chate wrypie spowrotem to sie wykonczysz nerwowo.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-04-29, 21:33:18               Odpowiedz

            nooooooooooo
            co za ulga, oby tonie był puste słowa na potrzeby forum Meg.

            Wypierdolić dziada ze swego życia - przepraszam za wulgaryzm admina ale musiałam.

            Co ci poradzić kochana?
            Jego wizyty bedą bolały, ale musisz nauczyć sie z nimi żyć, tak jak musiałaś nauczyć się chodzić.
            Nie rozmawiaj z nim na żadne tematy oprócz dzieci, jeśli będzie chciał, miej siłę by uciać dyskusję.

            Co do mieszkania - ne wyobrażam sobie byś zaczeła normalnie funkcjonować mieszkając z nim. Musicie je sprzedać, kup sobie coś małego, maleńkiego ale własnego. Twoje córki przeżyją to, naprawdę. dzieci chcą chłonąć miłość a nie telwizor plazmowy...

            To taka przenośnia... :)

            Idź do innego adwokata a nie do tego durnia co ci każe go nie wywalać i patrzeć jak przychodzi po tym jak sie pierd... z kochanką. Co to w ogóle znaczy że tak będzie lepiej jak się sam wyniesie, A jak się nie wyniesie to co??
            Masz z nim żyć??? W ten sposób się zatrujesz, tak sie nie da oddychać.

            Popros o radę rodzinę, koleżanki. Nie wstydź się, to nie twoja wina, wiele kobiet tak sądzi - ja też tak miałam.

            Prawdziwi przyjaciele ci pomogą, zrobią zakupy. A ci którzy przestaną odbierać tel? Pewnie bedą i tacy, ale co ci po nich.

            Nie wiem gdzie mieszkasz, sama chętnie bym ci pomogła. Ja w Gdańsku.


            Coś zrób - odejdź sprzed komutera i idź do pranika i do sądu. Tak sie nie da żyć.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: mucha33   Data: 2009-04-29, 21:46:12               Odpowiedz

            he,he dziewczyny ale sie bojownicze zrobilysmy:).bo prawda jest taka ze "dziad"honoru nie ma i tupet ogromny.po tych cyrkach wynurzeniach jak to ja kocha (kochanke)teraz chce sie na chate wladowac i hotel urzadzic?!dno.boisz sie ze policja ci cos zrobi?pomysl o kobietach co je maz maltretuje gdzie jest policja wtedy?myslisz ze on bedzie taki zeby na chama sie do domu pchac wylamywac zamki i robic cyrki przy dzieciach?moze to jest mysl zmien zamki sprzedaj te mieszkanie i odseparuj sie.no jak zmienisz zamki to wyjdzie jego prawdziwy charakter podejrzewam ze podobny jak u sylbut:/



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-04-29, 21:52:09               Odpowiedz

            oj, jeszcze wyjdzie szydło z worka

            zawsze tak jest.. jak zobaczy ze jesteś twarda to zobaczysz jak cię zeszmaci, i dzieci już sie nie bedą liczyły..

            Tylko zablefuj - zmien zamki i powiedz że już tu nie mieszka - zobaczysz, reakcja otworzy ci oczy szeroko ze zdumienia



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: balanga   Data: 2009-04-29, 23:39:07               Odpowiedz

            I żeby do głowy nie przyszło ci kupować sobie coś małego (mieszkanie). Dlaczego masz się gnieździć i żyć w niewygodzie? Pan rozwiązał umowę małżeńską, pan poniesie konsekwencje. Ty mieszkaj gdzie jesteś, jego nie wpuszczaj, jak radzą dziewczyny i czekaj na rozwiązania w sądzie. Moja koleżanka ma identyczną sytuację i pan w obawie o orzeczeniu jego winy poszedł na ugodę- dostała mieszkanie i wysokie alimenty na syna i spore na siebie na czas 5 lat, dopóki nie stanie na nogi, bo wcześniej nie pracowała. Nie bój się. Walcz. Murem tu za tobą stoimy!!!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: olga291   Data: 2009-04-29, 23:56:15               Odpowiedz

            Kurczę to "mój mężulo" to anioł w porównaniu do męża Meg he he

            Ja mojego spakowałam,a jak wrócił od kochanki to powiedziałam że ma się wynieść,bo nie chcę oddychac tym samym powietrzem co on,jak od niej wraca i rzygać mi się chce jak na niego patrzę.Coś tam bąknął,że to też jego dom,a ja powiedziałam mu-to już nie jest twój dom,ty juz zadecydowałes,że nie chcesz tego domu i tej rodziny.Ok-powiedział,wziął walichy i wyszedł.
            Do dziś nie wrócił he he no i bardzo dobrze.

            Na szczęście wojny o mieszkanie(wzięte na kredyt)nie było,zaciągnęłam go(męża) do notariusza i zrzekł się mieszkania na mnie,a razem z kochanka wynajeli sobie jakąś norkę.
            Piszę to,bo myślałam że mój to drań,ale po tym co przeczytałam,to są gorsi,bez honoru,zwykłe kanalie.

            Meg a może zadzwoń na policje i zapytaj anonimowo,czy masz prawo go nie wpuścić?No nie wiem,tak mi przyszło do głowy.

            Trzymaj sie kobietko i nie daj sie k....stwu!!!OLGA



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: PDKu   Data: 2009-04-30, 00:28:21               Odpowiedz

            koleżanko balanga

            czy październiku zeszłego roku nie miałaś podobnych kłopotów, jak sobie poradziłaś , szczególnie ( o ile dobrze pamiętam ) z alkiem

            Mur, murem , tylko Meg jest sama na szpicy i ten mur jej na wiele się nie zda.

            Nie odczytuj mnie jako złośliwego.

            Cześć



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: balanga   Data: 2009-04-30, 08:45:32               Odpowiedz

            PDKu, Dziękuję za zainteresowanie. Radzę sobie nieźle, a wszystko też dzięki ludziom, ludzkiej trosce i wsparciu. Mam taki swój mur i wszystkie trudności odbijają się od niego, szczególnie cudza podłość...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: PDKu   Data: 2009-04-29, 23:42:07               Odpowiedz

            Czyżbym odczytał w twoich wpisach smutek i żal ?

            Ach kruszyno, współczuję

            Wybaczenie to nie konieczność dalszego wspólnego życia, to może być uwolnienie od pragnienia zawładnięcia partnerem.

            Życzę tobie , abyś uwolniła się od tak natarczywego rozdrapywania swojej rany. Nie zawsze jest tak , że nasz ludzki pomysł na życie jest jedynie słusznym .

            Pozdrawiam.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-30, 07:03:28               Odpowiedz

            nieststy policja powiedziała, że nie mogę wyrzucić. On o to mógłby mi potem w akcie zemsty sprawę założyć.

            jak tak czytam te wszystkie wpisy to mój jest okropny i to mnie zgubiło taka cicha słodka żmija.

            on teraz miły, dla dzieci oki, spacerki itp, poropozycja na majówkę jakiegoś wypadu tak aby się do siebie zbliżyć.

            powiem tak muszę na okrągło polewać się zimną wodą i przypominać co zrobił, bo on teraz próbóje mnie zmiękczyć.

            ale ja już wiem, że sprawę o rozwód i alimenty założę. wolałabym aby nie wracał do domu, ale jak mamuśka go już wyrzuca to pewnie na siłę przyjdzie, albo się zdziwię i z nią jakieś gniazdko wynajmie :-)))).

            napiawdę od pocztku wiele we mnie pękło, wiele się zmieniło, podsumowałyście mnie ostro, ale ja go kocham (am) sama jeszcze nie wiem, kocham dzieci i w pewnym momencie wydawało mi się, że to się da jeszcze jakoś poukładać. Ale faktycznie tym wyjazdem do niej to już postawił kropkę nad I.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-04-30, 08:24:37               Odpowiedz

            no i poszło na meg kubel zimnej wody no i dobrze ...:)!
            meg czy to mieszkanie jest wasze wspolnekupione po zawarciu małżeństwa czy też jego albo twoje sprzed slubu a może rodzice dali kase na nie?
            do adwokata może i idz...tylko żeby z ciebie nie zerżnął kasy bo oni duzo gadaja a ty mało rozumiesz...:) dowody dowody dowody ...musisz je zbierac dowody na jego niewiernośc jesli chcesz udowodnic jego wine za rozpad malażeństwa...możesz póki co pisac pamietnik kiedy wychodził maile smsy...swiadkowie ...no chyba ze chcesz rozwodu bez orzekania o winie to powinno pójśc gładziej...tyle że przy winie mogłabys żadac alimentow na siebie tez poza dziecmi...

            może przesadzamy z oczekiwaniami co mdo mozliwości meg nie oszukujmy sie finansowo nie bedzie jej latwo bo zanim zasadza alimenty zanim załatwio sobie kase nie wiem jakis zasiłek rodzinny albo z opieki albo wróci do pracy...o wynajęciu mieszkania nie wspomnę...

            tale i tak trzeba zaczac dzialac szybko i konkretnie...bezwzglednie ...mam nadzieje ze sie facet jednak opanuje i dla dobra dzieci pojdzie sobie w swiat...ii krwii psuc nikomu nie bedzie zaslaniajac sie swoja postawa dobrego tatusia...spacerki kąpielki srupa dup....!!!!!

            no bo to musi byc potwór jakiś bez honoru żadnego w tej chwili jakis zaslepiony monster emocjopnalny kochanke miec zone miec dzieci pod reka tyle ile chce mieszkanko równiez bez rozwodu w pokoiku i może jeszcze kolegowac sie z żona...!!!!to sie nazywa TUPET!?!!

            zadzwon do jego rodziców powiedz zeby go trzymali u siebie może razem z jego kochanicą może zrozumieją...a potem dobitnie bym mu wyjasniła co go czeka w sądzie na rozprawie ...gdzies tu jest twój mail ????meg? to wiecej o rozwodach napisze ci prywatnie

            majówka dup....niech se jedzie oglądać pączkujące kasztany sam..i sie do przyrody zbliży zycz mu bon włajaz na majopwy łikend ....na koppach bym go wyslała na majowy relaks...!!!!!!



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-04-30, 08:36:51               Odpowiedz

            z ostatniego wpisu Meg wynika dla mnie jasno..

            Możesz pisać co chcesz ale widzę że przyjmiesz go spowrotem, nie oszukujmy sie na wzajem bo po co

            orum po to jest anonimowe by choć tu nie kłamać...
            jak czytam twoje słowa - ciągle zasłaniasz sie dziećmi to widzę już jak on wraca.

            Nikt z nas cię nie przekonał jak widzę

            Nie przekonasz mnie że jest inaczej



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: PDKu   Data: 2009-04-30, 10:11:04               Odpowiedz

            Meg - polecam , znajdź nagranie filmu "Skrzypek na dachu" . W poniedziałek na 1 programie TVP w nocnych godzinach był.

            A tak nawiasem, każdemu przychodzą chwilę zagubienia. Sama o sobie wiesz wiele. Tak z męskiej strony powiem :
            1) gość się zagubił ,
            2) gość popełnił błąd,
            3) gość nie wiedział o swoich uczuciach nic ( niedorozwój )
            4) gość nauczył się, że jeśli popełnia się błąd to należy z niego wyjść z twarzą
            5) gość zapędził się w okazywaniu i korzystaniu z uczuć
            6) gość jest na tyle wrażliwy ,że nie umie po popełnionym błędzie pozostawić po sobie bałaganu,
            7) gość potrzebuje czasu na poukładanie swojego bałaganu,
            8) Meg zamiast pomagać gościowi w poukładaniu tego co nabałaganił poddałaś się emocjom,
            9) kochanka też jest kobietą, bardzo podobną uczuciowo do ciebie, mimo wszytko czuje podobnie do ciebie
            10) słuchając podpowiedzi prowadzących do rozwodu, sama siebie krzywdzisz, niekiedy łatwiej jest dać sobie czas dla siebie , żeby w sobie poukładać wszystkie uczucia ( miłość, gniew, zawiść, pokorę, cierpliwość i takie tam inne ) dla siebie. GWAŁT zawsze pozostanie GWAŁTEM, a najbardziej boli jeśli sama na sobie go stosujesz.
            11) gość potrzebował czasu dla siebie, a że ta jego potrzeba zabolała ciebie ?. Tak , mogę współczuć, lecz wiem o tym , że w oddziaływaniu dwu ciał stosowana jest zasada "akcji i reakcji". To co on odczuwa, podobnie ciebie tyczy. To co ty odczuwasz, działa na gościa. Nie zmienisz tego, bo świat jest tak stworzony.
            12) gość podejmie decyzje, zrozumie siebie, a ty Meg dając mu odpowiedni czas skorzystasz. To też jest zasada, najczęściej stosowana przez szczęśliwe kobiety. Starożytność daje tobie przykład - poczytaj Odyseję. Gość jest na etapie Iliady, pozwól mu na drugą część.
            13) wrażliwość nas ludzi na szalejące uczucia jest wspaniałą cechą, odróżniającą nas od innych stworzeń, poszukaj źródła tej wrażliwości ( jest ono bardzo blisko ciebie, czeka na twoją otwartość )
            14) "jesteś " więc "bądź", kobieta jest zawsze piękna obojętnie w jakiej jest sytuacji, a mężczyzna od zarania wieków poszukuje po całym świecie tego co jest obok niego w zasięgu reki. Przykre , ale nie każdego Odysa wiatry sprowadzają do Itaki. W twoim przypadku Meg, chyba jeszcze "zefirek" wieje we właściwym kierunku, a jak dojdziecie do układu niech przy zbliżeniach "orkan" szaleje w was.

            Kruszynki, ( do wszystkich) , współczuję. Wiem , że dawniej istniała funkcja swatki. Doświadczona kobieta potrafiła przysposobić każdą z was do początku związku. Teraz przyszły czasy swobody, wybieracie same. Uważacie się za nieomylne, wszechwiedzące, a jak przychodzi do pierwszych niepowodzeń to gubicie się w swoich pomysłach. Dlatego nie zawsze "rozwód" jest najlepszym wyjściem. Są przypadki, że jest pomocny w kształtowaniu właściwych relacji, ale nie konieczny. Współczuję,

            Opisałem się, a wystarczyło powiedzieć poczytajcie Makuszyńskiego "Koziołka Matołka". Jakby się nie patrzeć, to opis każdego męża. Mam nadzieję ,że nie znam waszych mężów , bo będę musiał uważać wychodząc z domu.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: pytanie   Data: 2009-04-30, 16:26:00               Odpowiedz

            Chce wrócić do ciepłych bamboszy.
            Zapytaj mężusia czy zmieni pracę,przestanie wyjeżdżać i popatrz na jego pierwszą reakcję.Ona Ci powie wszystko.
            Wyrzucić nie możesz,ale i wpuszczać też nie musisz.Policja nic Ci nie zrobi.Słusznie ktoś tu napisał,że zony są maltretowane latami i co?Oni generalnie nie lubią się babrać w takich sprawach.Jeśli przyjadą,zapukają,może coś powiedzą i pójdą.Zresztą czy musisz być akurat wtedy w domu?Będą sobie gadać do drzwi.Zamki możesz zmienić...bo zgubiłaś klucze.:D
            Mężuś się z Tobą nie liczy,a Ty się nim przejmujesz.On jest wyrachowany i Cie nie szanuje.Nie szanuje matki swoich dzieci.
            Ok,zakochał się(przykre!!!ale tak bywa),ale zawsze będziesz matką jego dzieci,kobietą,z którą przeżył kilka lat.Na minimum szacunku każdy zasługuje.
            Myślę,że jeśli pokażesz mu swoją wartość,spasuje.Teraz uważa,że jesteś słaba,więc może wszystko.pokaż,że jest inaczej.
            Pozdrawiam.:)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: atol1   Data: 2009-04-30, 18:05:19               Odpowiedz

            Pytanie !
            Namawianie do rozkładu pożycia małżeńskiego w naszym kraju jest karalne. Proponuję zapoznać się z kk i krio.
            Nakłanianie do przestępstw też jest karalne. Proponuję spałzować . Jest przykre jak podpowiada się rozwiązania mające na celu podjęcie decyzji niezgodnych z intencjami niezdecydowanej osoby.

            Pozdrawiam.

            PS. Istnieje też szereg praw mniejszości ( między innymi płciowych).



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-04-30, 20:02:51               Odpowiedz

            Dziewczyny więc tak:
            dziś przyszedł niby do dzieci.
            Zaczoł przepraszać itp.
            piszę w skrócie bo czuję się jagbym przez magiel przeszła, mam malutką też chorą;
            Zrobi wszystko co zechce. da mi każdy dowód na to, że tamten ziązek się zakończył, chce iść nawet do poradni małżeńskiej (kiedyś mu to zaproponowałam).
            powiedział, że dziś widzi, że tamten związek nie był realny, że nigdy nie wyobrażał sobie życia bez dzieci, że załuje ble ble ble. oczywiście powiedziałam, że skłądam wniosek o rozwód. ok 18 poprosiłam aby sobie poszedł.
            Podobno uświadomił sobie, że to co mu się przytrafiło było tak naprawdę niemozliwe. bo ona młoda tak naprawdę niezdawająca sobie sprawy z tego co by ją czekało ... niby zdał sobie sprawę, że to nie była codzienność, bo w codzienności ten ich związek nie miał by szans. No i co jeszcze powiedział. Bo ja mu wyrzuciłam, że ma drogę wolną, że nich sobie idzie i układa to życie, niehc spełni te swoje marzenie, niech spróboje - powiedział, że nie chce. co więcej jak zawsze ją bronił tak teraz przestał.

            jak powiedziałam, że znam, bo znam jej chłopaka, mam namiary na matkę, że zadzwonię aby się dowiedzieli co narobiła - powiedział rób jak uważasz. A zawsze ją bronił wręcz rękami i nogami. I tyle.

            Wyprosiłam go potem i poszedł.

            dziewczyny możecie mi nazdać - jak se zasłuzyłam, to trzeba to zrobić.

            AA mówił jeszcze, że chciałby do domu wrócić - powiedziałam nie i że może se mieszkać gdzie chce, że jestem zdecydowana na rozwód.

            I tyle napioszcie coś do mnie.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-04-30, 20:21:52               Odpowiedz

            powiem tyle..

            jeśli to prawda co piszesz, że go nie przyjełaś i jesteś zdecydowanie na "nie" to podziwiam i gratuluję.
            Ale jeśli nie to powiem ci jak będzie.

            Wrócił bo mu się portki zatrzęsły że straci finansowo
            wrócił bo go nie chciała bez kasy
            wrócił bo ma cię za idiotke i wie że nadal będzie mógł cie zdradzać ale bez wyprowadzki i alimentów

            NIGDY, powtarzam, Nigdy, nie uwierzę w skruche i nagłą zmianę takiego człowieka...
            nie ma takiej możliwośći.. nie wierzę i już

            przyczai się a potem wbije ci nóż w serce kolejny raz

            jeśli się kocha to się nie mówi kocham inną
            niech nie robi z dupy trąbki

            niech mnie zlinczują wszyscy ci którzy napiszą "wybaczać jest rzeczą wspaniałą, więc wybacz dla siebie Meg"

            bzdura, bzdura, bzdura

            trzeba mieć komu wybaczać
            a jak dla mnie to ten człowiek nie jest nic wart



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: mucha33   Data: 2009-04-30, 20:43:14               Odpowiedz

            eeee,no ja nie wiem czy on nie ma szansy na zmiane moze cos do niego dotarlo?meg ja mysle ze powinnas go na ta chwile troszke przetrzymac nie odrazu wpuszczac,juz raz mowil ze skonczone i ze kocha ciebie i dzieci a po dwoch miesiacach stwierdzil ze nie potrafi tego zapomniec i nie chce twoich czulosci i sexu.
            badz ostrozna.nie wiem co ci radzic moze on rzeczywiscie sie otrzasnal a moze tylko przerazil jak napisala kolezanka wyzej.mysle ze najwazniejsze ze troche go postraszylas ale nie zmieniaj sie odrazu nie przyjmuj odrazu bo jesli cos za latwo ci przychodzi to poprostu tego nie szanujesz(chodzi o to ze jesli maz zobaczy ze ty jestes taka miekka moze bedzie chcial jeszcze kilka innych szans w przyszlosci)
            ja wierze w to ze czlowiek moze sie zmienic zrozumiec swoje winy ale mysle ze musi miec czas pokuty i niech on ma teraz ten czas a nie tak hop siup powroci i udajemy ze nic sie nie stalo.
            wybor nalezy do ciebie ty jestes zona znasz go lepiej niz my.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-04-30, 21:30:48               Odpowiedz

            MEG - dziewczyno GTAULUJE CI !!! Podziwiam Cie ze jestes twarda chociaz w srodku pewnie cała się trzesłas, mi tej odwagi zabrakło. Tak chciałam aby wrócił i zgadzałam sie na wszystko. Teraz żałuję mógł sobie pomieszkac sam lub z nia a moze wtedy przyszedł by jak Twój po kolanach a tak co mam ? wielką łaskę że MI dał sznasę. dzisiaj byliśmy na terpaii i wiesz czego sie dowiedziałam że jest dla dzieci a jak spytałam czy mu na mnie zależy to patrzac mi w oczy powiedział NIE WIEM ! Teraz jestem sama w domu gdzies pojechał. Nawet nie interesuje mnie gdzie. Cos we mnie pekło, nie chce byc z kimś to mnie tak rani a ja daje mu wszystko. Moim zdaniem powinnas go przetrzymac i spokojnie zastanowic sie czy po jakims czasie bedziesz chciała aby wrócił, ja mogę Ci powiedziec ze żałuję że tak nie zrobiłam bo teraz żałuję. Jest zimny, obojętny i tylko mu wygodnie bo ma podane pod nos, posprzatane, uprane i dziecmi sie cieszy a ja to co ? służąca i gratis dająca ? Czy musiał mnie tak upodlic i skopac abym to zrozumiała. Juz mam tak dosc ze w weekend spotykam sie z moim adwokatem aby mi doradzil co mam robic i aby mnie nie wycykał do konca na szaro. Ja Meg byłam do tego stopnia naiwna ze rok temu zgodziłam sie na rozdzielnosc majątkowa. Został mi teraz dom ale na jego działce. Na szczescie mam dobra prace i mnostwo przyjaciół. Nie wiem co bedzie ale jesli on sie nie zmieni to dla mnie oznacza koniec bo dłużej o jego miłośc żebrac nie będę. Jak chcesz to napisz do mnie na gg 16192360.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Albertyna   Data: 2009-05-01, 08:12:28               Odpowiedz

            A moim zdaniem wrócił bo dopiero jak się straci to dociera co się robi i co się traci. Moim zdaniem postąpiłaś dobrze i teraz Twoje warunki. Dobrze je przemyśl. Zmiana pracy wizyta w poradni małżeńskiej to rozsądne propozycje, ale muszą być Twoje Bądź tylko stanowcza i co ważne konsekwentna. Nie każdy facet zdradza ponownie. Jeśli solidnie odczuje co zrobił to następnym razem dobrze się zastanowi, ale tu jest potrzebny ktoś taki kto pomoże i moim zdaniem wizyta w poradni małżeńskiej to dobry pomysł tylko wybierz najlepszą. Jest taka książka Colina C Tippinga pod tytułem "Radykalne wybaczanie", która nie mówi jak wybaczyć tylko pozwala zrozumieć dlaczego. Ta książka oraz ta którą polecała JG pomogły mi zrozumieć, że miłość wymaga stanowczość. Ja też jestem po przejściach.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2009-05-01, 11:01:38               Odpowiedz

            On sam powiedział,że wrócił do żony,że z nią nie miałby przyszłości. Ale niestety nikt z nas nie wie,czy aby nie będą się spotykać nadal,przecież tam o seks chodziło,a nie o budowanie domu. Żonę i dzieci on już ma,kochankę także.
            Nie wierzę w jego zmianę. Myślę,że na ich drodze(męża i kochanki)jak na razie jest zbyt wiele przeszkód i dlatego pozornie się rozstają. Czas pokaże co będzie później.
            Ja bym zadzwoniła do jej matki,chłopaka,niech wiedzą. Twój mąż myśli,że tego nie zrobisz,dlatego go to nie obchodzi. Jeszcze chwile temu ją tłumaczył,itd. Zastanawiał się co zrobić,bzykając ją,a teraz co? Cudowni przemiana? Raczej chłodna kalkulacja,bo gdzie będzie mieszkać?
            Spróbować można ale który raz i czy warto się szarpać. dzieci wszystko widzą i przede wszystkim czują.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2009-05-01, 11:04:47               Odpowiedz

            P.S.W pierwszym zdaniu miało być,że wrócił do dzieci.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: pytanie   Data: 2009-04-30, 21:37:22               Odpowiedz

            Meg,codzienność codziennością,a kochanka kochanką.Ludzie tak szybko się nie zmieniają.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: pytanie   Data: 2009-04-30, 21:33:16               Odpowiedz

            Dobrze że nie jest karalne kur***wo.Zresztą radzę zapoznać się z wpisami innych.:)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: PDKu   Data: 2009-05-01, 01:05:54               Odpowiedz

            to też jest karalne, jeśli ktoś osiąga z tego korzyści materialne

            ale,ale, to się tyczy kobiet my tylko korzystamy z okazji za swoje pieniądze. Podobno to jest traktowane obecnie jako umowa cywilno prawna.

            Do czego to dochodzimy. Świat już całkiem na psy poszedł. Jeszcze nie tak dawno , jakieś 30 lat temu mogłem powiedzieć dziewczynie " choć pójdziemy na loda" , a dzisiaj to do domu wróciłbym z podbitym okiem,lub ............

            Dziewczyny , żeby odchamić się, wróciłem do fraszek Kochanowskiego , i co ?. Naczytałem się sprośności. A jak młodej dziewczynie ( polonistce ) wysłałem linka do biblioteki uniwersyteckiej, to potraktowała mnie jak zboczeńca

            Proponuję zmianę prawa karnego,:
            1) mąż zdradza żonę to ona idzie na 10 lat za stręczycielstwo,
            2) żona zdradza męża to on na 10 lat do paki za popieranie nierządu.

            Dajmy taka petycje posłom, jako inicjatywa społeczna.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-05-01, 00:50:20               Odpowiedz

            gdzie na boga jest to napisane w tym krio i kk?????....bo chyba przeoczyłam?????podzeganie to tylko w prawie karnym a i tak nie zawsze karzą:)))
            aczkolwiek moze i meg sie zaszczuła tymi jadowitymi wpisami pełnymi żółci/:) z drugiej strony zdaje sie potrzebowac wpisów jakichkolwiek ...meg se da rade jak kazdy ludz jest jak karaluch przyyyyywyyyyknie...do jakiejs tam sytuacji jak bedzie gotowa to zrobi to co najlepsze dzisiaj jutro za rok zostanie odejdzie łotewer...:) powodzenia...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-01, 12:52:57               Odpowiedz

            ciekawe co przyniesie mi weekand. dziś zabrał małą (starszą) na wycieczkę.
            co myślę - nic nie myslę, może i jeden dzieć postarał się, ale ciekawe co będzie jutro, pojutrze. Mieszka z rodzicami, przeważnie z nią widywał się w weekandy. Ciekawe co będzie jutro.

            zastanawiam się czy nie wysłać tej panience sms - jest Twój. Bierz go, ale szybko :-)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2009-05-01, 13:16:31               Odpowiedz

            Ja bym do niej nic nie pisała,natomiast do chłopaka i matki owszem. Po co zniżać się do jej poziomu. Nieźle namieszali,niech nie ma satysfakcji,że się poniżasz. Namieszałabym jej w życiu. Niech mamusia wie jakie ści***o wychowała,a chłopak niech wie z kim jest.
            Mimo wszystko miłego weekendu.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: adam48   Data: 2009-05-01, 15:21:41               Odpowiedz

            Meg.
            Początki są trudne. Działaj rozsądnie. Po co tobie wendeta, za co?.
            Buduj od nowa, warto. Za 30 - 40 lat z uśmiechem będziesz wspominać igraszki emocjonalne.

            Powiem tobie z tej męskiej strony. Co z tego , że podobają mi się młodziutkie ciałka dziewczyn. Nawet chciałbym pozażywać tego miodu. Jest jeden problem, nie czuję się capem.

            Mąż jak raz zrozumiał swój błąd, to teraz będzie dla ciebie najlepszym kochankiem - zobaczysz.

            Pozdrawiam.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-01, 17:43:01               Odpowiedz

            mam taką złość w sobie najchętniej wygarnełabym jej, ale macie rację nie będę się poniżać. a do chłopaka zobaczę czy zadzwonię i mamy. czas pokaże.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-01, 17:49:33               Odpowiedz

            MIKI
            wiesz myslę, że czas pokaże czy człowiek zrobił dobrze czy zle. powiem tak to co zrobił i co powiedział było wystarczające aby pozwolić mu wyjść a wręcz pomóc mu wyjść (delikatnie mówiąc) ja poczułam się tak, że wręcz chciałam aby poszedł i dał mi święty spokój.
            Powiem tak jest mi cięzko, ale ten spokój był i jest mi naprawdę potrzebny. Nie lękam się patrząc na jego tel, komputer itp.
            W głowie mam 1000 myśli. 1000 i 1 co będzie, jak bedzie i na ile on mówi prawdę. Myślę jak chcę żyć, co jeszcze w życiu chcę osiagnąć.
            Dobrze ze są dzieciaczki, to taki mój balsamik na moje obolałe serducho.
            Narazie spadam bo maleństwo chore i sporo marudzi.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-02, 10:13:37               Odpowiedz

            zastanawiam się co on mysli. czy jego smsy, że załuje są szczere? czy faktycznie dorosnoł te tego, że tamten związek nie był realnością. Hmm. ciekawe czy się ze sobą kontaktują? jak długo jeszcze b ed e się nad tym zastanawiać. Jak długo będę o tym mysleć? Jak długo jak długo ...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: adam48   Data: 2009-05-02, 10:42:09               Odpowiedz

            Meg !
            a może to będzie dla ciebie dobre
            http://media8.mojageneracja.pl/oiutortqry/mediumkfdw5k55499f2308dc84f69680.jpg



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-02, 18:03:00               Odpowiedz

            a więc tak. Przyszedł i zaczoł jak zwykle biadolić ble ble ble, że załuje itp. W akcie złości kazałam mu zadzwonić do niej aby mi przez tel powiedziała, że koniec. I suma sumarą od niego tel nie odebrała, odebrała odemnie (zastrzeżony) ale się wyłaczyła, poczym oddzwoniła, chciała mi powiedzieć, że ma dość naszych tel, ale ja jej na to, że zadzwonię do jej chłopaka i domu rodzinnego aby się dowiedzieli co narobiła, wtedy zmiękła i stwierdziła, że możemy wyjaśnić między sobą niemieszając osób 3. powiedziałam jej, że skałdam papiery rozwodowe i , że prócz nazwiska mojego męża bedzie jeszcze jej, na to ona, że ona nie chce abyśmy się rozwiedli, że czas leczy rany ble ble ble odp jej, że to jest konsekwencja spotykania się z żonatym facetem. Ona jest z małej wioski gdzie jak wiadomo opinia jest na 1 miejscu. wydygała się, że wiem skąd jest i że wiem i znam nr do jej chłopaka.
            Mój powiedziałabym jak sekunda przed zawałem.
            Prosi aby jeszcze raz spróbować, zaproponował nawet poradnię małżeńską. Czy zrozumiał? Hmmmmm. Napewno z rozmowy z nim już wiem, że zdał sobie sprawę, że to było niemożliwe aby to jakoś sfinalizować ale jak wnioskuję nie tylko z jego strony, on chyba zobaczył, że ona lekko mówiąc trochę go cycka. Bo jak się okazało wcale nie miała zamiaru zakończyć związku z tym swoim chłopakiem.
            Tu wyczułam jakiś jego zal do niej. Laska też trochę zwątpiła, że zatrzymałam jej sms-y. W końcu trzeba mieć ewentualnie dowody, po to to zrobiłam. Mój teraz jest z dzieckiem. chce wrócić do domu, chodzby na ten mały pokoik i pokazać mi, że zrozumiał swoje błędy, że chce wszystko naprawić.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Nastusia   Data: 2009-05-02, 19:17:39               Odpowiedz

            Niestety w dalszym ciągu uważam,że wrócił bo musiał,bo się okazało,że ona nie jest takie cudo. nie boisz się jednak,że kiedyś historia się powtórzy?
            Ja bym zadzwoniła do mamy tej dziewuszki i chłopaka. Tyle osób oszukiwała,może i niewinnego chłopaka. Może wtedy Twój mąż zauważy,że sobie więcej nie pozwolisz,że jeśli będzie trzeba,to będziesz potrafiła pokazać pazur.
            Tak bym zrobiła.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: adam48   Data: 2009-05-02, 19:36:21               Odpowiedz

            to się nazywa "huśtawka nastrojów"

            utrata pewności siebie
            osłabione poczucie własnej wartości
            osamotnienie
            rozpacz po utracie
            gniew
            zazdrość
            odzyskanie pewności siebie
            .
            .
            nieuzasadniona radość
            .
            euforia po wątpliwym zwycięstwie nad ?

            Meg, spokoju wewnętrznego życzę
            http://i266.photobucket.com/albums/ii261/funkbutter/graphics/Flowers/9_flowers_reflection_rose.gif



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-05-02, 19:57:47               Odpowiedz

            miałam już iśc z tymi spinkami we wlosach ...

            ale wiesz co Meg weż i jeszcze zadzwoń do ppapieża i królowej matki...zycze ci na prawdę dużo najlepszego...ale te telefony rodem Ridża i Bruk i Sali Spektry tam jeszcze brakuje...( a wlaśnie tam Tejlor wrociła ale ona to chyba umarła tysiąc odcinków temu musze zobaczyc o co kaman z ta tejlor...)

            historia pt zadzwonie do twojego chłopaka niech ci bedzie zle i jemu tak jak mnie jeszcze pokaż im język bo szpadelek-męża póki co odzyskałaś...skup sie na swoim małżeństwie jego kontynuowaniu albo rozwodzeniu a nie do jakiegoś Pscina wydzwaniasz...gadac z.....kochanica francuza.....chce ci sie z nia gadać??????mnie by obrzydzenie brało...



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: pytanie   Data: 2009-05-02, 19:53:24               Odpowiedz

            A może oni sobie to wszystko ukartowali?Twój mąż wiedział,że masz numery tel.?
            Spotykać się mogą w dalszym ciągu,ale teraz będą bardziej ostrożni.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: mucha33   Data: 2009-05-02, 21:36:45               Odpowiedz

            taaa,rozbawila mnie wypowiedz o ridzu i bruk hehehe.normalnie padlam.ja tez jestem przeciwna wydzwanianiu do matki ,nie robilabym tego glownie z powodu takiego ze jej matka moze byc taka jak moja i jeszcze by ci sie oberwalo.bo moja matka nie da zlego slowa powiedziec i nie slucha nikogo.
            a co chlopak jej w tym zawinil?i tak moze ci nie uwierzyc albo sie nie rozstana bo jej wybaczy tak jak ty mezowi;).
            dla mnie myslenie ze komus opinie popsuje jest poprostu smieszne ,ja mam w d...pie opinie innych co mnie jakies moherowe ciotki obchodza?moze ona spanikowala a moze umie dobrze grac.uwierz mi ludzie potrafia grac zawodowo.nic ci to nie da bo wiernosci twojego meza nie wroci.poza tym ona byla nie winna w tej sprawie bo on ja oszukal jak sama mowilas lepiej sie skup na mezu a nie na niej bo on napewno wiedzial co robi kiedy cie zdradzal.
            powodzenia odzyskalas ksiecia;)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-03, 09:33:57               Odpowiedz

            dziewczyny macie rację pod każdym względem, to nie tak ze wrócił i wszystko ok.
            Wcale nie było mi dobrze rozmawiać z tą zdzirą, ale przynajmniej miałam okazję jej wykrzyczeć co nie co a mój przy tym był o krok od zawału. Tak moja dociekliwość go szokneła, że wiem skąd ona jest, znam ich tel itp. ale oczywiście to nie ma znaczenia. Był może i zły, że tak naprawdę do wszystkiego można dojść.
            Jak sąduję ta laska go w jakiś sposób oszukała. Na koniec faktycznie wyszło, że ich wzajemne obietnice mogą sobie do d..y włożyć. Tak bym to nazwała. Ani on nie był w stanie zrobić co obiecał ani ona np. nie zamierzała zakończyć tamtego związku. Między nami nie było szczerej rozmowy ale między między wyrzucaniem mu on co nieco powiedział o niej. Więc sądzę, że ona zrobiła sobie z niego mały sponsoring a on z niej tanią ..... Wiadomo.
            Nie wrócił do mojego łóżka, ani narazie dnia codziennego. spał w graciarni a w nocy jak mała zaczeła płakać to ją dostał do utulenia.
            Może to tylko doskonała gra. Może. Ja mam dowody zdrady, bo je mam, przyznanie się do zbrodni.
            On zdziwiony, że ja która zawsze opierałam się na nim, przez ostatnie 2 tygodnie go nie potrzebowałam, wszystko załatwiłam sama z uśmiechem na twarzy, ja która była zajęta tylko domem, dziećmi (taka kura) opanowałam rachunki, bankowe i wiele wiele innych. Co więcej jak wchodził powiedziałam, że wolę aby tego nie robił, że bez niego jest mi dobrze i że wcale już go nie potrzebujemy. On wręcz na siłę, że chce pokazać jak zależy ble ble ble.

            Pewnie i tak sądzicie, że jestem głupia.
            Czas pokaże, czy szansa, którą dałam była tym ostatniem gwożdziem do mojej trumny. W jakiś sposób tą decyzją wybrałam wygodne życie, tatę dla dzieci.

            Wiem, że wiele muszę w życiu zmienić. Prawda jest taka, że wiele się już zmieniło i pewnie już nigdy nie będzie tak samo.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: pytanie   Data: 2009-05-03, 09:44:24               Odpowiedz

            Nie jesteś głupia,wręcz przeciwnie.Niech zobaczy,że dajesz sobie radę i niech skamle o powrót.
            Rozbawiła mnie kropka-kreska.Taka światowa kobiet(?)a takie g***o ogląda,żenada.
            Szkoda mi Ciebie,dziewczynek i chłopaka tej...daj mi jego nr,sama zadzwonię.
            Pozdrawiam.:-)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: balanga   Data: 2009-05-03, 09:45:24               Odpowiedz

            Taaa, no to fajnie, że wszystko się dobrze kończy. Powodzenia. Żyj szczęśliwie.Ja mogę Ci podziękować za to, że mogłam kolejny raz utwierdzić się w przekonaniu jak żyć nie chcę. Dziękuję



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-03, 16:49:46               Odpowiedz

            bo to jest tak. Są pary którym udaje się wyjść z krysysu (takiego jak u mnie) i takie którym się nie udaje. Człowiek bojąc się, że w jego przypadku mogłoby się udać - pozwala wrócić.
            Mój wrócił. Stara się, ale co to dopiero 1 dzień, więc nie ma o czym mówić



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-03, 17:03:06               Odpowiedz

            może to tylko bajka i jak poczuł smak zdrady to za jakiś czas się z tym znów zmierzę, a może akurat się uda.
            bo prócz zdrady poczuł też, że ona go wykorzystała (np.), lub tęsknotę za dziećmi lub może strach przed rozwodem itp itp itp...
            siebie nie wymieniam bo wiem, że mnie wyśmiejecie.

            Chodził z walizką codziennie z auta do domu rodziców i na odwrót był u niej (wtedy - pisałam)i pewnie myslał, że ona go przyjmie z otwartymi rękami, a ona tak sądzę nie bardzo go chciała z tym dobrodziejstwem inwentarza.

            Sama nie wiem jak będę potrafiła zmierzyć się z codziennością gdy zostanie dłużej w pracy wyjedzie na del. Sama nie wiem. Może zle zrobiłam (też nad tym myslę)ze pozwoliłam wrócić do domu.

            sama nie wiem jak opadną emocję jak będę się z tym czuć, jak to będzie jak jak jak...




          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-05-03, 17:44:56               Odpowiedz

            "Pewnie i tak sądzicie, że jestem głupia.
            Czas pokaże, czy szansa, którą dałam była tym ostatniem gwożdziem do mojej trumny. W jakiś sposób tą decyzją wybrałam wygodne życie, tatę dla dzieci"

            tak - dokładnie tak uważam - jesteś głupia

            aż mnie przeraziło jak weszłam na forum i przeczytałam to co przepowiedziałam już dawno - patrz wpisy wyżej, że go przyjmiesz

            i po co było kłamać i motać - jestem silna, chcę rozwodu - tak krzyczałaś Meg...

            powiem ci że już różne naiwne czytałam i widziałam ale takiej jak ciebie nie...

            wyruchał się chłop, wybawił, a teraz będzie znowu żonę dupczył

            przepraszam ale bym sie pożygała

            pamiętasz moze jak mówił że ją kocha i inne srele morele..

            przykro mi jeśli zabolą cię moje słowa, ale tak myślę i mam prawo sdię wypowiedzieć...

            zdradzi cię jeszcze nie raz

            ja już nic u ciebie nie napiszę bo szkoda mi tłuczenia w klawiaturę skoro i tak masz w dupie wszelkie rady

            pozdrawiam cie ( bez złośliwości) i życzę szczęścia w popapranym życiu



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: mucha33   Data: 2009-05-03, 18:47:44               Odpowiedz

            czyli zdajesz sobie sprawe ze on nie jest z nia bo ona go nie chciala a nie ze on zechcial ciebie i godzisz sie z tym?po jednym dniu biedulka ktory chodzil z walizka przyjelas?nic nie musial sie starac,nic nie stracil ,watpie aby sie przerazil tylko utwierdzilas go ze obwiniasz wszystkich wokolo a nie jego bo taka jest prawda,wydzwanialas do niej nie wiadomo po co zamiast zaczac sprzatac u siebie(mam na mysli meza ktory swiadomie cie zdradzal,mowil ze ja kocha nie moze bez niej zyc).wrocil do ciebie bo ona go odrzucila taka jest prwada a ty teraz masz w domu tylko cialo, jego glowa i serce jest daleko.moze z tego wyjdziecie,moze to prawda niektorym sie udaje ale dla mnie to juz zawsze bedzie podszyte falszem.i nie mow ze wybralas dla dzieci bo one nic z tym nie mialy wspolnego.wogole slowo wybralas tu nie pasuje.dopielas swego wrocil ciesz siechwila ale na twoim miejscu poszlabym juz do pracy i zaczela myslec co zrobic aby zapewnic dziecia buyt kiedy on znowu sie zakocha .



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-05-03, 20:23:44               Odpowiedz

            mucho..
            to nie ma sensu, ona nic nie zrozumie. Jakie "wybralam" - facet przyszedł bo nawet sama Meg pisze że tamta kopneła go w dupę, a ona bierze takie ochłapy...
            nie ma siły i wiedziałam już dawni że i tak go przyjmie... a nawet jak napisze że nie przyjmie to ja już i tak nie uwierzę...
            napisze tylko na potrzeby forum, nie wiem po co//

            dla dzieci, sreci bzdeci

            mnie to już na te wpisy chce się tylko odpisywać blebleble

            bo i tak o rady nikogo nie pyta a jak już to wcale nie słucha

            naprawdę,,.. takiej historii to nie czytałam już dawno

            bądź byleś był... ruchaj inne byleś był... zakochuj się w innych byleś był ... zdradzaj mnie byleś był... wracaj do mnie byleś był...

            to w skrócie historia Meg, którą zawarła w 500 swoich wpisach

            kobiety przeżywają różne tragedie, ludzie umierają i rodzą się na nowo po zdradach i upokorzeniach

            ale niktórzy przeżywają na kolanach, w strachu i zakłamaniu całe swoje życie bo tak bardzo się boją



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Albertyna   Data: 2009-05-03, 21:05:05               Odpowiedz

            undset masz sporo racji Meg istotnie pisała ale tak jakby nic nie czytała bo zawsze robiła po swojemu, ale jedną szansę zawsze można dać, ale pod warunkiem, że zmieni się dokładnie wszystko od siebie począwszy. Czyli konsekwencja i stanowczość we wszystkim co się robi i mówi to nie łatwe ale wykonalne. Twoje słowa były ostre ale myślę, że potrzebne. Mnie też dały dużo mimo, że mnie nie dotyczyły i oby nigdy nie dotyczyły. Pozdrawiam



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Albertyna   Data: 2009-05-03, 20:50:32               Odpowiedz

            Brawo Meg o tym mówiłam przez cały czas miłość potrzebuje stanowczości. Powodzenia.:)



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-05-03, 20:59:46               Odpowiedz

            a można zapytac Albertyno, w czym widzisz tę stanowczość?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Albertyna   Data: 2009-05-03, 21:08:55               Odpowiedz

            Nie do końca ja tak bym postąpiła jak Meg ale stanowczo w końcu wyrzuciła męża z domu i pokazała mu gdzie jego miejsce zaczęła mówić stanowczym głosem a nie piskliwym gderaniem. Facet od razu stanął do pionu i teraz to on zaczął miałczeć.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-05-03, 21:15:20               Odpowiedz

            przecież ona go wcale nie wyrzuciła... przecież nic nie zrobiła i i tak miał prawo tam mieszkać gdyby tylko chciał
            przeciez bzykał i ja i tamtą, przychodził i odchodził a ona tylko zagryzała paluszki i biadolił "co ja zrobie bez jego pieniędzy"

            przecież to on się wyprowadzał do kochanki przemyśleć..

            no wybacz Albertyno, ale szlag mnie trafia jak kobieta pisze takie rzeczy jak ty...

            świat zwariował, masz rację ... chwal ją dalej
            ja już naprawdę tu konczę

            zbieraj resztki po kochance Meg i słuchaj tych co mówią nadstaw drugi policzek

            pusty śmiech i smutek jednocześnie mnie ogarnia że można aż do tego stopnia się szmacić

            czeka na wątek Meg za rok lub dwa...

            "Dałam mu szansę a on mnie zdradził"

            Przykro mi, ale nie bedzie mi żal. Wygrywa jak zwykle wygodnictwo i żądza pieniadza. Nie przekona mnie nikt że jest inaczej, czytać między wierszami umie każdy, ale nie kązdy ma odwagę, nawet anonimowo, przyznać sie do własnego zakłamania, strachu i wygodnictwa. i NIC TU MIŁOŚĆ NIE MA DO RZECZY.Miłość to szacunek dla kobiety ( mężczyzny) któremu podajemy dłoń.

            Powodzenia.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Albertyna   Data: 2009-05-03, 21:33:48               Odpowiedz

            Tak masz sporo racji. Pewna jestem tylko jednego ona dostała to czego chciała, a to co ja napisałam miało jej dodać otuchy. Bo wiem, że może wiele zmienić ale musi zacząć zmiany od siebie i zmienić swoje postępowanie wobec niego o 180 stopni.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: pytanie   Data: 2009-05-03, 21:12:13               Odpowiedz

            A może to jest tak,że Meg go kocha i boi się zostać sama z dziećmi.Woli mieć chłopa niż być rozwódką?Może się zmienił,może coś zrozumiał,może...
            Jakoś w to nie wierzę gdyż nie on wrócił z potrzeby serca tylko dlatego,że nie miał gdzie mieszkać i panienka go oszukała,jeśli w ogóle go oszukała(może zagrali pięknie aby Meg odpuściła,aby nie zadzwoniła do mamusi i chłopaka).
            Z boku wygląda to dość dziwnie,ale rozumiem,że Meg chce dać mu jeszcze jedną szansę(ehh...tylko którą?).
            Nie pisz tylko,że dla dzieci,bo dzieci powinny mieć spokój,a one będą wyczuwać Twoje emocje,może i wrogość do tatusia.Zauważą,że nie śpicie razem.
            Zrobisz jak uważasz,ale powtarzam nie wierzę w jego bezinteresowny powrót.Czy zmieni pracę,abyś się nie denerwowała podczas wyjazdów?Nie mówię,że już dziś.Zrobi to?Wątpię.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: rybkka   Data: 2009-05-03, 21:39:00               Odpowiedz

            undset1

            jak czytam to wszystkich oceniasz swoja miara.
            NA PEWNO TO SKOŃCZY SIĘ TAK..!!I NA PEWNO ON ZROBI TAK..!I NA PEWNO ON MYŚLI TO I TO...!!
            A
            a skąd wiesz że na pewno?wszystko oceniasz po swoim przypadku...
            znasz tego faceta i ta kobietę żeby tak o wszystkim wyrokować.

            z tego co czytałam kaja (autorka wątku)też wybaczyła mężowi.walczyła o niego i z tego co pisze wyszli z tego obronną ręką(choć łatwo nie było)i teraz jest dobrze..

            ja nie mówię że to co zrobiła Meg jest dobre.każdy ma swoją opinię.i swoje spojrzenie, może jej mąż zobaczył co narobił jak wreszcie poszedł do kochanki(to co niedostępne najbardziej kusi...)i żałuje jak nikt, może po prostu się przestraszył a może zrobi to znów za 5 lat..może, może może.

            ale ty undset1 już go osądziłaś, i wpakowałaś do wora...i jest TYLKO JEDNO ALE on nie jest TWOIM EKS MĘŻEM.i może to skończyć się inaczej.

            ale TY już znasz zakończenie.oczywiście to jest bardzo prawdopodobne, ale tobie też tak kiedyś mówili i nikogo nie posłuchałaś pewnie...

            bije z twoich postów taka agresja i żal jakiś albo coś takiego...ewidentnie widać że sprawa z eks mężem żyje w tobie.i jesteś pełna nienawiści do niego.

            żeby iść dalej trzeba pogodzić się z pewnymi faktami i zobojętnieć.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-05-03, 21:48:23               Odpowiedz

            witaj kochana rybko

            nie unoś się tak

            jak już pisałam i powtarzam, to jest forum...
            każdy ma prawo do własnego zdania, ty również i używanie wykrzykników nie potęguje wartości twojej wypowiedzi

            powtarzałam i zawsze powtarzam - to moje zdanie, moim zdaniem to się tak skończy, moim zdaniem Meg zachowuje się beznadziejnie a jej mąz to totalny dupek

            skoro ktoś loguje się na tym forum to liczy chyba na różne wypowiedzia, a nie głaskanie po głowie

            jak sądzisz droga rybko?

            ja nie lubię owijać w bawełnę - ja tylko pisze co ja sądzę

            oczywiście skoro to jest tylko forum, to nie znamy prawdy o gestach, spojrzeniach, słowach dokładnych bo tu są tylko relacje osób które mają problemy

            moje zdanie wyrażałam jasno od początku, dlaczego miałabym teraz pisać inaczej

            nie uważam że ona postepuje dobrze, uważam że zachowuje się beznadziejnie, ale skoro mój głos jej nie odpowiada, to przecież stosować do niczego się nie musi

            mam prawo do swojego głosu, podobnie jak ty i kazdy inny

            jeśli strasznie cię to rozdrażni to napisze raz jeszcze (choć bardzo jej współczuje i jest mi jej żal)

            jej mąż to dupek, ludzie nie zmieniają się wraz z kierunkiem wiatru, ona panicznie się boi życia bez niego i jest tchórzem

            naprawdę zamilknę chyba bo nie można wypowiadać swobodnie swoich myśli



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Albertyna   Data: 2009-05-03, 22:08:44               Odpowiedz

            Można pisać swobodnie, ale tak jak Ciebie trafia szlak na np. moje słowa tak innych trafia szlak na Twoje słowa. Ja też sądzę, że jest w Tobie ukryty żal, ale też jest taka prawda, że nie wszyscy faceci robią to ponownie. Dlatego warto dać szansę, ale tylko na własnych warunkach i bez ustępstw jeśli na to pójdzie to może coś do niego dotarło. Teraz ona jest górą ale tylko wtedy jeśli dobrze to rozegra. Takie jest moje zdanie Pozdrawiam



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: rybkka   Data: 2009-05-03, 22:56:09               Odpowiedz

            może faktycznie niepotrzebnie te wykrzykniki....i caps loki.
            hmm.masz racje każdy może wyrazić tu swoje zdanie i opinie.

            ja przyuważyłam na kilku wątkach twoje wpisy i po prostu rzuciła mi się w oczy podobne odpowiedzi, pesymistyczne. miałam wrażenie pisane przez pryzmat twoich doświadczeń, i w 100% bazujące na twoich przeżyciach czyli jakby trochę nieobiektywne.

            jakbyś wszystkich chłopów odrazu skreślała i osądzała.takie odniosłam wrażenie.

            zwłaszcza iż niektóre wypowiedzi były w stylu:
            na pewno...i czasem czytałam że on zrobi tak i tak i żeby ktoś sienie łudził że będzie inaczej itp.

            czyli niedopuszczające innych opcji takie że tak powiem wyrokowanie.

            taka sugestia.nie chciałam urazić:)pisz dalej.im więcej opinii tym ciekawiej.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: miki12   Data: 2009-05-03, 21:20:20               Odpowiedz

            Nie oceniajcie w ten sposob MEG. Ja tez mojego przyjełam, błagałam na kolanach, okazywałam uczucia, chodziłam na terapie, robiłam wszystko aby był ze mną a co teraz usłyszałam ze on NIE WIE czy mu na mnie zalezy !!! I dopiero wtedy cos we mnie pekło, zablokowałam sie i postanowiłam ze juz nie bede mu w d... włazic. Nie chce to nie. Jak ja byłam głupia, sam sie wyprowadził, dawał mi kase i chciał spłacic a ja sie uparłam na niego i wierzyłam ze wszystko bedzie dobrze. Kobieta zakochana zniesie naprawde wiele. Trzeba sie stoczyc na samo dno i dostac strzał za strzałem aby w końcu zrozumiec z jakim bydlakiem ma sie doczynienia wtedy chyba jest łatwiej podjac decyzje. Moze jestem skrajnym przykładem i pewnie popełniłam po drodze wiele błedów no bo przeciez on potrzebuje spokoju i dostosowania sie do nowej sytuacji :) Powinnam byc mu wdzieczna ze dał MI szanse :) Ja pierdole ile mam jeszcze bic sie w piers kajac i przepraszac a on nawet nie żałuje bo przynajmniej ona oczy mi otworzyła. Słyszycie to !!! Wpedził mnie psycholm w takie poczucioe winy ze nie dawałam już rady. Teraz jestem spokojna ale oziebła, jak chce to niech idzie. Ja nie potrafie tak zyc. jestem jeszcze młoda, atrakcyjna, mam dobra prace i nie musze wciaz wysłuchiwac wyzwisk i błagac o miłosc. On mnie z jednej strony nienawidzi a z drugiej jak pies ogrodnika nie potrafi zostawic no bo moze ktos sie zakrecic i co wtedy ??? Zycze Meg i innym powodzenia. Każdy musi się przekonac na własnej skórze :) a szkoda.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-05-03, 22:07:13               Odpowiedz

            "cierpięnictwo to domena kobiet.one to lubią.lubią być z kimś kto je poniżatł, zdeptał, opluł wszelkie uczucia i wartości i one jeszcze ich proszą starają się.proszą o miłośc.

            mężowie mówią że kochają i co z tego po tym wszystkim, co to za miłość to nie był jeden skok w bok na jedna noc to był związek.

            podziwiam.ja nie mogłam wybaczyć, zdrady emocjonalnej..."



            kochana rybko - czy to nie twoje słowa...

            może teraz już rozumiem, skąd wiatr zawieje..

            trzymajmy się jednak jednego zdania i opini na temat zwiazków i mężczyzn - radzę poczytać swoje wpisy z góry dotyczące związku z Kaji

            może moje słowa poruszyły cię bardzo, ale ja opini na temat związków, jesli oczywiście pozwolisz mi ją wyrazić, nie zmieniam

            to tyle polemiki bo to wątek Kaji i w sumie już teraz Meg.

            Pozwólmy po prostu każdemu na własną wypowiedź bez szykanowania go jego własną ( niestety nie miłą ) historią opisaną na forum i wpisów typu - TO nie twój eks. Takie ciosy są poniżej pasa, ale jak widać się zdarzają



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: balanga   Data: 2009-05-03, 22:34:37               Odpowiedz

            Droga Undset1,mam nadzieję, że jeszcze tu jesteś i przeczytasz- duży szacunek za twoje słowa. Celne, przewidujące, mądre i mocne. Ja rozumiem twoją postawę wobec związków i też chciałabym tak zawsze nie godzić się na taką jakość partnerstwa. Szacunek do samej siebie to wartość, którą wysoko umieściłam w hierarchii moich wartości. Pozdrawiam



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: czapla   Data: 2009-05-03, 22:41:18               Odpowiedz

            Historię Meg śledzę od początku i to właśnie czegoś takiego jak przeżywan Ona nie mogłabym znieść. Mój "mąż" nie mieszka już z nami od miesiąca - przyjeźdźa 3 razy w tygodniu do córki, choć twierdzi, że nie tylko do niej, że kocha mnie - nie może się zdecydować, ble ble, ble. Powiedziałam mu, że jeżeli nie jestem kobietą jego życia, najważniejszą dla niego, kobietą, której chce oddawać całego siebie i od niej oczekować tego samego to na pewno nie jest to miłość - tylko przywiązanie (byliśmy razem 15 lat) a na tym nie uda się zbudować związku. Dziwi mnie trochę postępowanie Meg. Jak to życie ma dalej wyglądać? Ja od swojego nigdy nie usłyszałam, że kocha tamtą ale chociaż nie powiedział to z nią chce spędzać czas, jej ciała potrzebuje i to jej nie potrafi zranić a nie mnie. Meg usłyszała od niego tyle, że ja już chyba bym tego nie zniosła. Mój dziś powiedział mi, że wynajmuje razem z nia mieszkanie i będą sobie tam razem mieszkać i wiecie co ulżyło mi jak cholera. Niech ona sobie go bierze i go kocha, chociaż on poteafi powiedzieć, że kocha dwie kobiety i jeszcze się dziwi, że ja tego nie rozumiem. Na początku też trzymałam się kurczowo mysli, że bez niego nie dam rady, tak samo jak Meg mam do spłaty kredyt, prawda mam tylko jedno dziecko ale poza tym całe mnóstwo zwobowiązń, które nie ułatwią mi życia. Kiedyś przeczytała na tym wątku, że jak odchodzą to wyłazi z nich to jakimi są ludźmi. Wiecie to prawda. Przez cały czas od kiedy się dowiedziałam o zdradzie byłam opanowana cierpliwa, dużo rozmawialiśmy. W zeszłym tygodniu zabrakło mi juz tej cierpliwości i powiedziałam mu, że czas zacząć po sobie sprzątać. No i usłyszałam, że jestem taka a taka, że się żle do niego odzywam, że to jak ja postępuje skłania go do odejścia. Niezłe znalazł sobie wytłumaczenie co?
            Meg nie życzę Tobie źle, ale czy można odbudować coś, kiedy on tak naprawdę nie wraca dla Ciebie - bo właśnie takie mam wrażenie. Czy będziesz umiała żyć z myślą, że on jest z Tobą dla wygody? Przecież jeżli tamta go zostawiła to ne znaczy, że on przestał ja kochać.

            Pomimo to powodzenia, niech Tewój wątek będzie kolejnym, który zakończył się zwycięstwem miłości.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: rybkka   Data: 2009-05-03, 23:16:13               Odpowiedz

            hehe.nie chce mi się grzebać w tej chwili.
            mniej więcej pamiętam co pamiętam co pisałam.

            po prostu kilka razy przyuważyłam kochana undset1 że nie doradzasz a osądzasz..i mnie to poraziło, i nie chodzi tylko o ten wątek.

            ja bym nie wybaczyła zdrady emocjonalnej choć bym chciała(próbowałam) ale jak widać ludzie są różni, poza tym ostatnio zrobiłam się trochę bardziej wyrozumiała(czyt.nie wkręcam się tak już w te historie) mogę doradzić ale mniej się przejmuje.

            widać undset1 że mój wpis cie bardziej ruszył. i historia Meg również, widocznie się z nią utożsamiasz, niestety nikt nikogo nie uratuje...

            nie chciałam urazić, może zbyt bezpośrednio piszę.pa.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-04, 08:35:53               Odpowiedz

            dziewczyny pomimo wszystko dziękuję, że jesteście.

            może jestem głupia, może naiwna, a może a może a może ...

            dziś nie wiem i nie znam odp na to czy zrobiłam dobrze.

            Czas pokaże czy gorzko zapłaczę nad sobą, czy może uda mi się jeszcze coś zbudować.

            Załuję, że nie poszedł do niej mieszkać, że nie posmakowali życia ze sobą jak np. mąż czapli.

            Mój wrócił i w skrócie pisząc chce nam udowodnić, że można mu jeszce zaufać, że będzie dobrym mężem, dobrym tatą.

            pewnie jestem idiotką, ale chcę spróbować dać sobie i dziecią szansę. Chodz zdaję sobie sprawę, że mogę gorzko tego pozałować.

            wiecie znam przypadki, którym się udało.


            Narazie spadam







          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: pytanie   Data: 2009-05-04, 08:43:17               Odpowiedz

            Tak,bywa,że się udaje ale jakoś nie wierze,że wtedy gdy facet wraca,bo nie ma gdzie mieszkać.Gdzie tu jest miłość,choć w 1%,gdzie?
            Myślę,że Twoi teściowie wiedzą jaka jesteś miękka i dlatego pokazali mu drzwi.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-05-04, 08:37:33               Odpowiedz

            rybko - to prawda, poczułam się troche urazona wyciagnieciem mojego wątku.. ale juz mi przeszło..

            to prawda, ze osądzam, bo Meg pyta o zdanie. Osądzam jej męza i zwiazek jako benzadziejny i do d...

            po prostu.. ja byłam oszukiwana a prawdy dowiedziałam sie sama, ale nigdy nie pozwoliłabym by mój mężczyzna mówił mi prosto w oczy jak to kocha inną kobietę i potem do mnie wracał. Ja sądziłam, że mój mąż mnie kocha cały czas i dlatego zrozumiał - nigdy nie powiedział "kocham inną"

            ale, ale - tyle o mnie...

            niestety prawda jest taka ze nie uczymy sie na cudzych błędach, wiem coś o tym. Zawsze wydaje sie nam że to właśnie my uratujemy nasz związek, że to u nas będzie ta wyjatkowoa sytuacja kiedy sie uda...

            niestety nie wierzę, ze jakiejkolwiek kobiecie po zdradzie udaje się żyć normalnie.. wszystkie piszą jest w miare ok, on się stara

            ale czy mozna życ w miare ok? troche dobrze a troche nie?

            różne są w życiu sytuacje, a najbardziej boimy sie nowego...
            Ja po prostu nie wierzę że mozna ułożyć dobrze życie sobie i swoich dzieci ze zdrajcą. Zaufanie rodzi sie z wielkiej miłości, wielka miłość pławi sie w szacunku i prawdzie.. a te pośrednie są do dupy.

            Bardzo nadal kocham mojego męża, często płaczę - budzę się i zasypiam z myślą o nim, ale zawsze potem myślę - a gdzie jestem ja? czy mnie już nie ma?

            chcę być dla siebie i kogoś najważniejsza, tak jak dziecko dla matki i ojca- wtedy wzrasta mocne i silne psychicznie i nie potrzebuje udowadniać swojej wartości całemu światu

            co to za życie skoro kązdego dnia musimy przekonywać same siebie - wrócił to chyba coś dla niego znaczę??

            to nie jest życie tylko wegetacja

            Mężczyzn ni9e skreślam - bardzo chcę się zakochać i być kochaną i uwielbianą, najważniejszą na świecie dla kogoś. Nigdy nie pozowlę nawet na maleńkie kłamstwo - czy zreszta można je tak dzielić, na małe i duże???

            kłamstwo i zdrada to kłamstwo i zdrada. Nie przekonają mnie ludzie mówiacy - każdemu zdarza sie chwila słabości...

            Albo mocno kochamy, albo nie kochamy. Być moze zabrzmi to nieskromnie, ale jestem bardzo atrakycjną kobieta - widzę jak patrzą na mnie mężczyźni, ale kiedy byłam z moim mężem to byłam jal ślepe dziecko - nigdy nie pozwoliłabym żadnemu nawet dotknąć swojej dłoni .. liczy się jedna osoba, ta w sercu i już...

            miłość nie umiera bo ktoś nas zauroczył.. miłosć pozwla śmiać sie z zauroczeń bo one jej nie dotyczą..

            rybko, każda uwaga jest cenna.. twoje dla mnie też.. staram sie zobojętnieć na NIego..

            "co kiedyś łączyło nas wciąż w sercu mam, nie ujrzy tego świat" - śpiewa Kasia Kowalska

            To moja maksyma...

            a zakochać pragnę sie bardzo, szalenie, zwariowanie - i chce widzieć w oczach tego mężczyzny wyłączność na siebie



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-05-04, 13:51:27               Odpowiedz

            "pewnie jestem idiotką, ale chcę spróbować dać sobie i dziecią szansę. Chodz zdaję sobie sprawę, że mogę gorzko tego pozałować"

            oj nie zdajesz sobie sprawy
            i jest tak jak przewidziałam

            wziełaś z powrotem faceta, ktory cię w ogóle nie kocha...
            nie wiem po co.. ty też nie.. i nie zasłaniaj swojego wygodnictwa dobrem dzieci...

            do usłyszenia Meg



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: mucha33   Data: 2009-05-04, 14:26:03               Odpowiedz

            Meg prosze cie nie pisz ze zrobilas to dla dzieci bo mnie smiech ogarnia.zrobilas to dla siebie bo lubisz siedziec w pieknym domku na kredyt i wydawac mezusia pieniazki.a bez tego co by bylo?musialabys stracic taka pozycje i zamieszkac sama jak tysiace kobiet a tak wszystko jest ok,znajomi rodzina mysli ze przykladnym malzenstwem jestescie i jest pieknie;p
            ej wiesz co nie pisz ze twoj maz potraktowal swoja kochanke jak tania dziwke,dla taniej dziwki nikt nie wyprowadza sie z domu ,taniej dziwki sie nie kocha nie czeka sie na jej gest.pora sie z tym pogodzic ze pokochal kogos innego no ale rozumiem teraz jest juz wszystko dobrze maz idzie na spacer ze starsza corka i bieze mlodsze dziecko do lozka w nocy to znaczy ze juz sie zmienil i bedzie dobrze.
            a i nie uwierze ze bedziesz spala gdzies tam w innym pokoju daruj sobie te bujdy ,mojego zdania na twoj temat nie zmieni udawanie ze tak zalujesz ze ona go nie wziela itp.przeciez malo sie nie posralas jak pojechal sie zastanawiac kogo wybrac a teraz piszesz ze chcialam go wywalic ale on sie wprosil spowrotem i kogo oszukujesz dziewczyno?chyba sama siebie.
            ja nie oceniam meza meg po moim ex zwiazku ja go wogole nie oceniam zrobil.teraz jest w sytuacji ze jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma.zawsze mozna zacisnac zeby z kochankla przeczekac i zrobic to z glowa.ja nie wsadzam ludzi do jednego worka ale moje doswiadczenie i wieloletnie obserwacje roznych przypadkow kaza mi weszyc podstep i spisek wszedzie.dlatego mysle ze maz meg sie nie zmieni mysle ze bedzie szukal dalej bo ten zwiazek w ktorym jest jest juz wypalony skoro szukal czegos nowego.a i jeszcze jedno ja go nie przekreslam mysle ze jak znajdzie ta prawdziwa milosc to moze nawet stanie sie wierny tzn moze sie zmieni bo znam i takich ludzi ktorzy zdradzali a kiedy znalezli ta wymarzona osoba swiat sie zatrzymal i sie zmienili.zdrada powstaje zawsze tam gdzie cos szwankuje,jest juz ostatnim etapem rozkladu zwiazku jak dla mnie a nie poczatkiem do budowania go na nowo.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: zelda   Data: 2009-05-04, 14:16:39               Odpowiedz

            "niestety prawda jest taka ze nie uczymy sie na cudzych błędach, wiem coś o tym"

            W zwiazku z powyższym nie oceniajmy Meg. Moja teoria jest taka, że Meg jest jeszcze po prostu za słaba i za mało zdeterminowana do podjęcia zdecydowanych działań. Sytuacja nią wstrząsnęła i trochę czasu trzeba by mogła racjonalnie myśleć, a dołowanie jej tylko ją pogrąży.
            Będzie teraz żyła z nim na co dzień, znosiła codzienny ból istnienia obok obojętnego człowieka, bo okazywanie jej jakichkolwiek pozytywnych uczuć z jego strony będzie udawaniem.
            Przyjdzie dzień, będzie silniejsza i sama spakuje mu walizki i powie żegnaj.
            Nie oczekujmy, że będzie postępowała wg naszych wskazówek, a jak nie to się obrazimy...
            pozdr




          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: undset1   Data: 2009-05-04, 14:41:14               Odpowiedz

            nikt się nie obrazi zeldo...

            spójrz tylko - Meg już tak rzadko pisze... nie będzie pisała o codzinności z nim bo chyba wstydzi sie samej siebie

            gdy było źle pisała 40 postów dziennie, założyła 30 wątków i pytała, pytała, pytała wciąz o to samo

            pisałam że udaje wielką siłę do wyrzucenia go i udawała

            po co? forum jest anonimowe, wstydzimy sie swoich słabości i prawdy o sobie to nie piszmy tu nawet anonimowo, bo po co mydlić oczy ludziom którzy doradzaja?


            juz się nie odezwie, a nawet jęsli to czy napiszę prawdę?

            serdecznie jej współczuje, naprawdę, bo żeby do tego stopnia stracić siebie trzeba mieć poważny problem w życiu, ona liczy że rozwiązaniem jej słabości jest mąż... nie jest.. my wiemy, ona nie.

            W mojej opinii jest osobą nie tyle słabą zupełnie co materialistką, której zależy na pieniądzach męża.
            Przykro mi, ale tak to widzę.
            To co pisaliśmy to przecież były wskazówki, ale czulabym się lepiej gdyby pisała szczerze, a tego nie robiła. Mogła napisać...

            "Wiem,że mąż mnie nie kocha, ale nie umiem żyć bez jego pieniędzy i wnoszenia zakupów na piętro"

            Jako forumowicz czuję się "nabita w butelkę". Kurcze, jesteśmy anonimowi.. piszmy szczerze o tym jacy jesteśmy



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: adam48   Data: 2009-05-04, 15:07:04               Odpowiedz

            dziewczyny !

            Ja życzę Meg , aby żyła dla siebie.
            Pomimo wszystko wybrała swoją drogę, jak zawsze pod górkę

            Powodzenia,
            jak będzie tobie Meg smutno to napisz do nas
            Jak będziesz się cieszyła to podziel się z nami swymi radościami
            Teraz , życzę sił i spokoju przed operacją
            Trzymam kciuki,
            i pozwolisz , po mojemu coś tam o tobie pomyślę

            Cieszy mnie , że pozwoliłaś na uczłowieczenia się mężowi, a sama nie stałaś się bestią



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-04, 15:39:21               Odpowiedz

            Nie będę się tłumaczyć.
            Niczego się nie wstydzę.
            I nie uważam, że życie jest tak proste jak tu się wypowiadamy.
            Tak pewnie wybrałam drogę pod górkę i uwierzcie cały czas myślę, zastanawiam się czy zrobiłam dobrze. Tak mam nadzieję, że nam się uda, uda zbudować coś na nowo.
            Że ja odzyskam męża, córcie odzyskają tatę.
            Czy jestem materialistką hmmmm myslę, że mogłaby się wypowiedzieć na ten temat jak do tego podchodzę tylko osoba, będąca w takiej sytuacji jak ja - czyli na utrzymaniu męża. Bo ja nie pracuję i nieststy muszę o tym mysleć, że jak coś to bym została bez grosza, ale wierzcie nie dlatego wpuściłam go do domu.
            Nie potrafiłam podjąć tej ostatniej decyzji, liczyłam, że on ją podejmi, ujoł mnie za serce swoim wytłumaczeniem, obietnicami, chciałabym mieć pełną rodzinę, aby moje córcie miały odzyskały tatę sprzed paru miesięcy, bo znam pary którym się udało, bo nie wiem dlaczego, bo może licze na cud ... ale uwierzcie czytałam wasze wpisy i starałam się, ale SERCE NIE SŁUGA ... i może dziś jaki pisze zelda nie jestem na to gotowa.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-04, 15:43:21               Odpowiedz

            nie wstydzę się swoich słabości i nawet nie muszę tego pisać - bo wiecie - on okazał się moją słabością.

            Tak i poczułam się przegraną, tak wyobrazałam sobie to inaczej ale taki jeden mały % nadzieji, że może mi się uda.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: adam48   Data: 2009-05-04, 15:55:33               Odpowiedz

            Meg

            nie wchodzi się do tej samej rzeki dwa razy

            dlaczego ?

            bo my homo sapiens mamy swój czas, którego nie możemy zatrzymać a tym samym cofnąć

            dlatego najważniejsze jak żyjemy w danej chwili , jak tą chwilę kształtujemy . A to co było to było. To co jest to chłońmy , żeby nie przeminęło. Przyszłość będzie nam dana, lub nie. A jaka ? - to zależy od tego jakimi jesteśmy w obecnej chwili.

            Powodzenia. Głowa do góry - nie zapominaj o sobie i siebie upiększaj każdą chwilą którą masz. Stawaj się piękniejsza z minuty na minutę. I proszę, przestań myśleć o przyszłości, na będzie. Szkoda tej obecnej chwili, a proponuję jak już to nie marnuj jej tylko wykorzystaj dla swojego dobra, dla dzieci , dla innych podobnych do ciebie stworzeń

            Kochaj życie nade wszystko

            PS. Dwie godziny temu odebrałem uzasadnienie do wyroku ( 17 stron) - nie życzę tobie czytania tego co widzą ludzie którzy przejmują twoją naturalną władzę rodzicielską



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-04, 16:47:59               Odpowiedz

            nie wchodzi się do tej samej rzeki dwa razy
            ...
            czy to znaczy, że jesteś definitywnie przeciwnikiem wybaczenia. Uważasz, że to jest niemożliwe?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: serce   Data: 2009-05-04, 16:50:23               Odpowiedz

            Można wybaczyć gdy partner pokazuje skruchę,a twój wrócił bo nie miał gdzie mieszkać.Czy to zrozumienie i stwierdzenie,że popełnił błąd?



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-04, 17:02:54               Odpowiedz

            to nie jest tak ja piszę o swoich odczuciach generalnie zawsze biorę wyobrazam sobie najgorszą z opcji. tak mieszkał tydzień kątem u rodziców ok. i przyszedł i rozmawialiśmy, co to znaczy okazał skruchę. Tak starał mi się powiedzieć, że zakończył z tamtym, że zdał sobie sprawę, że nie chce od nas odejść, jak kazałam mu zadzwonić do tej zdziry, aby potwierdzić, że to koniec, nie chciał ale w końcu zrobił ... (co chyba dla mnie było najgorsze) sam zaproponował terapię, poprosił o szansę aby mu dać aby pokazał, że chce być z nami, przeprosił, powiedział, że załuje, że tam to koniec.
            Wiem to pewnie mało.
            wiem, bo nie powinnam i tak go słuchać.



          • RE: serce

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-04, 17:05:33               Odpowiedz

            cd.. co to znaczy wg ciebie skrucha.

            To, że nie miał gdzie mieszkać powiedziałam ja a nie on. To były moje domysły. Bo myslę, że rodzice wcale by go nie wygonili a po 2 myslę, że stać go na wyjanęcie, a po 3 jak by chciał to pewnie by do niej pojechał. Bo sytuacja była taka, że by mógł. To on decydował nie ja.
            Powiedział, że chce wrócić dla nas, nie dla domu. Bo tę kwestię też poruszyłam ... bo pewnie ... powiedział nie, że nie dla tego ... oczywiście jak pomyslałam co pomyślałam i pwoiuedziałam co powiedziałam



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-04, 17:08:26               Odpowiedz

            cd.. co to znaczy wg ciebie skrucha.

            To, że nie miał gdzie mieszkać powiedziałam ja a nie on. To były moje domysły. Bo myslę, że rodzice wcale by go nie wygonili a po 2 myslę, że stać go na wyjanęcie, a po 3 jak by chciał to pewnie by do niej pojechał. Bo sytuacja była taka, że by mógł. To on decydował nie ja.
            Powiedział, że chce wrócić dla nas, nie dla domu. Bo tę kwestię też poruszyłam ... bo pewnie ... powiedział nie, że nie dla tego ... oczywiście ja pomyslałam co pomyślałam i tu napisałam. Jak chciał wrócić to też mu wygarnełam, że ma sobie do niej jechać, zabrac łachy i już.
            To nie jest tak, że z otwartymi rękami go przyjełam do życia, serca, łóżka.
            Tak zgodziłam się spróbować, ale on próbował mnie przekonać aby dać mu szansę, dla mnie i dzieci.



          • RE: serce

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-04, 17:14:33               Odpowiedz

            i wiesz co mam napisać, że nie spimy razem, bo tego nie chcę. On jest miły. Zadzwoni z pracy co z dziećmi, co u mnie, wyśle sms-a o jakiejś miłej treści. Jak zaczynam gadać, wracać, bo narazie nie udaje mi się inaczej, stara się za każdym razem wyjaśni ć, obiecuje, że bedzie próbować abym wierzyła, że del to del itp...

            Wpuściłam pod wspólny dach. co więcej powinnam oczekiwąć.

            powiedział, że załuje, powiedział, że załuje każdego przykrego słowa w moim kierunku, kłamstwa. Ze oczy mu się otworzyły, że tamto nigdy nie miało sensu, nie mogło sie inaczej zakończyć.

            Tak ja się domyslam, że ona go w dupę kopneła, tak też bym pomyślła, ale on mówi, że zxdał sobie sprawę, że nie chce nas opuścić. AAA ja poprostu domniemywam, że oni tak naprawdę fantazjowali i wykorzystali się oboje. Ale to są moje przemyslenia.



          • RE: serce

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-04, 17:22:19               Odpowiedz

            co miałam napisać,ze kwiaty przyniósł. Tak przyniósł. ale gdybym to wcześniej napisała to byście mnie wyśmiały. Bo dla mnie to tez jest nic nie znaczacy gest.

            SERCE, ZELDA, ADAM UNDEST tak co mam powiedzieć, że dopiero jak przyszedł, położył walizkę, rozpakował się i spojrzałam na niego - stwierdziłam, że wcale mu nie ufam, że to nie jest człowiek o którego jeszcze 3 tygodnie temu walczyłam, że poczułam znów strach, brak sił. Tak się poczułam.

            Chodz osoby, które towarzyszą mi tu przy mnie mówią inaczej, że widzą w nim skruchę, że dało mu to do myslenia, że uważają, że powinnam dać mu szansę, że widzą szansę na poukładanie życia na nowo.

            Tak samej nie było mi zle. Świetnie radziłam sobie z 2 dzieci ... ale ale nie ukrywam dziś się boję rozwodu i wszystkiego co z tym związane, chodz przez chwilę czułam się silna. Przede wszystkim nie zakładałam, że będzie chciał wrócić. Myslałam, że odejdzie tak jak mąż czapli poprostu odejdzie, do niej. Że odejdzie do niej. Potem myślałam, że nie będzie go stać na tel do niej na głośno mówiącym, a on zadzwonił i tak wyszło, że ja z nią rozmawiałam i miałam okazję też jej wygarnąć.



          • RE: serce

            Autor: serce   Data: 2009-05-04, 18:16:39               Odpowiedz

            Wiesz co ci napiszę?
            Jesteś naiwna i przeinaczasz fakty.Wrócił bo nie miał gdzie mieszkać(ona NIE CHCIAŁA?,rodzice go wygonili).Wrócił skruszony,napisał dziś i co?Już wszystko ok?
            Zobaczysz za jakiś czas kto z nas miał rację.Wolałabym,żebyś to ty się nie myliła,jednak takich sytuacji jest zbyt wiele i zbyt wiele pokazuje negatywny koniec.
            Dziewczyny mają rację,że mogli się umówić(kochanica nie odbierze jego tel.,bo..tu może być wiele opcji).
            Miej oczy i uszy szeroko otwarte,bo wrócił z musu,a nie z miłości.Staraniem chce zagłuszyć swoje sumienie.Wiem coś na ten temat,bo zrobiłam identycznie,ale mój ukochany wrócił i nici ze starań.:-(Również chciałam zagłuszyć sumienie,również wróciłam do męża i co?Tel.,smsy,itd.Ale w głowie był on i jest w moim życiu.
            Pomyśl.



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-04, 15:32:39               Odpowiedz



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-04, 16:54:18               Odpowiedz

            Uwierzcie mi, że jak czytam wasze wpisy to ogarnia mnie starch. Już sama nie wiem, nic nie wiem.
            Ja gdzieś wierzę, że np. u Kaji się uda i że może się udać również i u innych również i u mnie.
            Wiem, on dziś jest ok. Zadzwoni z pracy, wyśle miłego sms-a, zajmuje się dziećmi. Wiem, że to może być obłudne i najgorsze jest to, że im więcej czytam tych wpisów tym bardziej się boję i utwierdzam w tym. I zamist zachowć spokój zaczynam kolejną niemiłą dla siebie rozmowe.
            Nie potrafię uwierzyć w jego słowa.
            Tak i macie rację, że już sama nie wiem czy zrobiłam dobrze. Boli mnie ze wszystkiego brzuch. I chciałabym aby było dobrze, chciałabym zacząć wierzyć, chciałabym aby nas kochał. A jak czytam to co macie mi do powiedzenia to się czuję zle, płakać mi się chce. Bo tylko wydawało mi się, że jestem silna. To było złudzenie, bo tak naprawdę jestem słaba i tyle.
            I pewnie dostanę jeszcze w dupę za swoją głupotę. I pewnie dopiero czeka mnie życiowa klęska. AAAAAAAAA



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Meg4   Data: 2009-05-04, 16:58:35               Odpowiedz

            ....inaczej bedzie się babrać tak jak teraz jeszcze bardzo długo... tak boję się dziś słów zeldy



          • RE: czy mozna tak poprostu przestać kochać?

            Autor: Jean Grey   Data: 2009-05-04, 19:04:34               Odpowiedz

            Ludzie siad bo zrobię z tyłków jesień średniowiecza : P
            Po co ta gadanina kto miał rację a kto nie? czy to naprawdę ważne czyja racja w tej chwili jest najważniejsza. Ważne że Meg zrobiła jakiś krok do przodu i wyrzuciła go za drzwi a póxniej jak przyjeła to domagała się rozmowy i zerwania z lampucerą. Mały kroczek na przód w budowaniu pewności siebie. Co będzie za jakiś czas zobaczymy ,ważne żeby Meg panowała nad sytuacją i miała swego chłopa w garści : P

            Miki trzymam za Ciebie kciuki ,jeśli Twoj men nie potrafi znaleźć dystansu do siebie to lepiej go kopnąć w cztery litery. Jednak uważaj bo moze się okazać gorszy niż przypuszczałas, potrzebujesz naprawdę solidnych dowodów, bo on może znaleźć sobie fałszywych świadków.
            Znam już taką jedną rozprawę gdzie facet zdradził i odszedł do młodej a na zarzuty o zdradzie odparł że żona ma wieloletniego kochanka i potwierdził to jego brat (również taki co wyrzucił rodzinę do śmietnika żeby związać się z nową wielką miłościa), powodem było to by (wkrótce była) żona nie miała praw na alimenty dla siebie. Szczyt żenady. lepiej mieć się na baczności ,choć sądy zwykle faworyzują matki ,niestety na nieszczęście prawych dobrych i ucz