Wątki na forum
Strona główna forumRegulamin forum
- Różnica w ilości partnerów (1)
- Co Tobie i Tobie i mi w Duszy gra? Pod... (23)
- Zmiana pracy - dylemat. (16)
- wszystko wszędzie naraz (26)
- Ciekawość zabiła kota (96)
- Tutaj są rozmowy o wszystkim i o wszys... (1468)
- Mity o gwałcie, samoocena i relacje (1... (1)
- Brak chęci do życia (1)
- Mam dość siebie. (1)
- Praca. Dziecko (2)
- Anhedonia, brak uczuć zarówno tych dob... (1)
- Co kochani u was nowego? (70)
- Wątpliwości w związku (9)
- Facet mnie zostawił dla bylej (10)
- Lubię muzykę. Polecam muzykę. Posłucha... (170)
- Związki i relacje (70)
- Błędy w pracy (1)
- Zaburzenia koncentracji u dziecka (5)
- Potrzebuję oceny sytuacji (125)
- Święta (6)
Reklamy
Forum dyskusyjne
- Autor: Magdasienudzii Data: 2026-05-07, 14:14:48 Odpowiedz
Przeczytalam to co napisalam....
I ja juz samy nie wiem, czy mowje wewnetrzne dziecko czasami nie szuka dalej....tej dobrej matki.
Ale, juz o okruchy z panskiego stolu nie zebra:)
I popisalam soboe tak nie calkiem na temat.
Soryyyyyy:)) - Autor: Magdasienudzii Data: 2026-05-07, 14:10:27 Odpowiedz
Te dobre rady, mialy byc w cudzyslowie.
Tak dodaje, zeby nie bylo:))
Podam przyklad z czym na przyklad bufetowa przegina.
Bylam z psem pare razy w pracy.
I bufetowa zaczela mi do pokoju znosic resztki jedzenia z kantyny dla psa.
Wiec, mowie jej ze on ma specjalna karme dla szeczeniakow i wyznaczone godziny..bla bla bla.
A ona na to ze moze i ja uczona jestem, ale jesli o te sprawy chodzi, to ona wie lepiej.
Wie lepiej, bo na wsi miala psy i zarly resztki i zyly...nie wiem czy dlugoi i szczesliwie:)
I zaczela sobie pozwalac mi mowic, ze ja tez powinnam mieso jesc, bo jakos tak marnie wygladam.
Normalnie, no znacie mnie, powinnam sobie na to nie pozwolic.
Aöle, ona to tak naturalnie i z troska....
No jak ten dran, co tak w oczy patrzyl ze robilo sie tak jakos inaczej:))
- Autor: Magdasienudzii Data: 2026-05-07, 13:51:06 Odpowiedz
TD, czyli belferka nie jestes:))
Jakos nie potrafie sie w tym temacie wypowiedziec.
Ale, sie wypowiem;))
Ty, mi raczej wydajesz sie asertywna osoba, dlatego troche sie dziwie ze masz problem z "odgonieniem" sie od osob, ktte ewidentnie zle na ciebie dzialaja.
czyli wiesz, co zrobic, ale nie wiesz jak.Ja ogolnie nie potrafie trzymac dystansu, ba nawet do siebie, ale potrafie powiedziec spi...laj:))
Ale, oczywiscie tak sie nie robi, nooo tak nie wypada...
To moze po prostu zwyczajnie, trzeba powiedziec "nie obciazaj mnie tym" "to nie na moja psychike" ....
Ja. najprawdopodobniej bym klepala kazania, by po jakims czasie poczta pantoflowa uslyszec "ze ta magda to ma cos z czajnikiem" i WTEDY!!
I wtedy latwo powiedziec "odpitolcie sie ode mnie".
Dam taki przyklad z forum.
Kiedys nie wymadrzalam ze jak to nie znamy innych ludzi intencji, emocji, mysli i traum.
I bla bla ...
I w tym samym czasie, bylam ciagle irytowana postami Pomidorowej i zaczynalam byc, jak to ladnie powiedziec, nie bardzo miloa do niej.
I wtedy Mimbla i dala szach mata:))
I napisala czemu w Pomidorowej nie widze tego o czym tak chetnie kazania rabe.
A ze szachisci, nawet ci najlepszi, miewaja gorsze dni, to glupoty odpisalam " u niej sie nie da":))
Tak czy owak, praca z ludzmi bywa trudna.
ja sie ciesze, ze mam osobna klitke z biurkiem w pracy i ze duzo moge z domu pracowac, mimo ze lubie sluchac immych i sypac dobrymi radami jak z rekawa.
Choc, mam w pracy konkurecje:))
W kantynie jest taka starsza Polka, ktora jest bufetowa.
Baba se za duzo pozwala do mej osoby!!
A ja najwyrazniej mam do niej slabosc, tak czuje ze ona mnie jak corke......wkur...ia:)) - Autor: DieselSiostra Data: 2026-04-30, 11:11:34 Odpowiedz
"dziś się dowiedziałam, że jestem kojącym plasterkiem. Czy to egoizm z mojej strony, że nie chce zbyt długo i zbyt często pozostawać w tej roli"
To jest absolutnie zdrowy odruch.
Wyobraź sobie średnio zatłoczony autobus. I współpasażera napierającego na Ciebie. Co w takiej sytuacji robisz? Dajesz mu stabilne podparcie, popychasz go, żeby poleciał jak najdalej od Ciebie, czy się odsuwasz na bezpieczną komfortową dla Ciebie odległość?
W relacjach jest tak samo. Wsparcie nie polega na pozwalaniu sobie na napieranie, jak w tym autobusie. Nie masz obowiązku wysłuchiwania wiecznych narzekań współpracowników. Nie masz obowiązku pomagania ponad swoje możliwości (fizyczne, czasowe, ale też psychiczne), a już na pewno nie powinnaś mieć poczucia winy, że pomóc nie możesz. Tu wchodzi słowo: asertywność. Niektórzy mają naturalny dar stawiania granic, inni muszą to potrenować. Warto sobie przygotować zestaw dobrych tekstów na ucinanie narzekań. Typu:
faktycznie przykra sytuacja, ale niestety muszę wracać do komputera
trzymam kciuki za dobre rozwiązanie, wracajmy do pracy
niestety nie jestem w stanie ci pomóc, teraz muszę wracać do zajęć
itp. RE: Zmiana pracy - dylemat. TD
Autor: fatum Data: 2026-04-27, 21:05:30 OdpowiedzSkoro rozumiesz i współczujesz to dokładnie tak mów tej osobie,która ma mnóstwo problemów i mówi o nich w pracy,gdzie pół życia musi spędzać.Mów, że jesteś zmęczona wysłuchiwaniem jej problemów. Unikanie mówienia, że jesteś zmęczona odnosi odwrotny skutek. Ona uważa,że skoro słuchasz jej problemów, to ona o nich mówi. Sama jak byłam przeciążona wysłuchiwaniem cudzych problemów, to robiłam sobie dłuższe przerwy i nie słuchałam, ale poinformowałam daną osobę,że prze 2tyg. nie będę jej słuchała,bo sama się źle czuję i muszę się zająć swoim zdrowiem. U mnie pomagało.
Pozdrawiam TD.- Autor: TresDiscret Data: 2026-04-27, 19:52:27 Odpowiedz
I żeby nie było...
Ja tu do nikogo nie piję. Ani do stałych bywalców, ani do "przechodniów". To forum jest między innymi od tego, by pisać o trudnych sytuacjach życiowych. Nie jest moim celem zniechęcenie do tego i nic mnie tu nie męczy :) - Autor: TresDiscret Data: 2026-04-27, 19:36:18 Odpowiedz
"Jakbym mógł.."
A jakbyś nie mógł?
Jak zakomunikować komuś z nawałem problemów, że jestem zmęczona ciągłym informowaniem mnie o nich, opowieściami z przeszłości, o trudnej relacji z matką i nienawiści do niej...? Co powiedzieć, żeby jej nie urazić i nie wyjść na osobę bezduszną? Wydaje mi się, że to nie jest ktoś, kto zrozumie, że mnie tym obciąża, bo chłonę jak gąbka. Raczej bierze to jak brak empatii. A to nie tak, że nie rozumiem i nie współczuję.
RE: Zmiana pracy - dylemat. mimbla1
Autor: fatum Data: 2026-04-27, 13:02:37 OdpowiedzMogę zapytać Ciebie o Twój instynkt samozachowawawczy?
W zasadzie to pytam o to dlatego, bo mało piszesz w wątku mrrru o AI i pomyślałam,że może właśnie Twój instynkt samozachowawczy odrzuca_odrzucił Ciebie od AI?
Dasz mi odpowiedź tutaj?,czy mam przenieść to pytanie do wątku mrrru [ Ciekawość zabiła kota].(90).
Pozdrawiam.- Autor: mrrru Data: 2026-04-25, 23:04:31 Odpowiedz
TD
"Czasem potrafię, czasem nie potrafię."
Pisałem z doświadczenia.
"Tymczasem ja jedynie chcę zachować jakieś poprawne stosunki z ludźmi,"
zatem poprawię:
Ile oddasz swojego czasu i emocji za poprawne stosunki z ludźmi?
"Kaśka, Baśka" etc.
Jakbym mógł, to bym siedział w słuchawkach na uszach w takiej sytuacji i słuchał jakiejś muzyki albo czegoś takiego. Ludzie mniej zawracają głowę jak widzą człowieka zajętego słuchaniem czegoś. - Autor: TresDiscret Data: 2026-04-25, 12:46:43 Odpowiedz
mrru
"Potrafisz słuchać"
Czasem potrafię, czasem nie potrafię.
"Ile oddasz swojego czasu i emocji za czyjąś wdzięczność czy akceptację jako plasterka?"
Zabrzmiało trochę tak, jakbym sama o tę akceptację zabiegała i robiła wszystko, by być postrzegana jako ta wspierająca innych. Tymczasem ja jedynie chcę zachować jakieś poprawne stosunki z ludźmi, z którymi przebywam 40 godzin tygodniowo, by móc bez stresu, a nawet z chęcią przychodzić do roboty ;) I ogólnie jest bardzo ok. Tylko ostatnio mój dzień w pracy wygląda tak, że nie dość, że siedzę blisko kobiety, która niemal nieustająco mówi o swoich sprawach: niewspierający mąż, matka chora na schizofrenię, która robi dziwne rzeczy, własne choroby i niedomagania i w to wszystko wplątane opowieści o innych z pracy - kobieta jest wyjątkowo dobrze poinformowana :)
Nie umiem powiedzieć, że tego nie chcę, albo że raczej tego jest za dużo.
Zgubiłam wątek :)
No więc, nie dość, że jest ta kobieta, to jeszcze parę razy dziennie podchodzi druga, Kaśka, i Kaśka gada, że ją denerwuje Aśka, bo źle pracuje. Czasem słucham, czasem udaje, że muszę wyjść na chwilę akurat w tym momencie, bo nie mam nic do wkurzającej ją Aśki. Jak Kaśka gada o diecie i siłowni to zostaję i słucham. Potem przychodzi Baśka i twierdzi, że ją szef wk...ł, jest nienormalny i niekompetentny, a pani sprzątająca wyrzuciła jej z lodówki serek homogenizwany. Co prawda 2 dni przeterminowany, ale przecież można było go jeszcze zjeść. Ja bym podziękowała, że sama nie musiałam wyrzucać. (Czasem mnie ludzie zadziwiają małostkowością.) No i Baśkka przyjdzie, wyrzuci to, co jej na wątrobie zalega i pójdzie. Jest jeszcze Zośka i Kryśka z podobnymi problemami jak Baśka.
Tak mniej więcej wyglądają moje społeczne kompetencje po 5 latach w tej akurat firmie. Męczące, ale jakoś sama sobie z tym poradzę, albo to zaakceptuję i zacznę tak samo krakać, albo samo się rozwiąże.
Mrru, Bastia, mimbla1, dzięki za przeczytanie i reakcję. Musiałam się wygadać. Całe szczęście robicie to z własnej, nieprzymuszonej woli. :) - Autor: mimbla1 Data: 2026-04-24, 20:35:59 Odpowiedz
TD - takie przyciąganie ludzi masz i już, kwestia na ile Ci z tym wygodnie. Skoro piszesz to chyba masz wątpliwości czyli nieco niewygodnie. Rola "kojącego plasterka" może psyche wyżąć, jakbyś w pracy miała dwa etaty.
Jak dla mnie żaden egoizm, że nie chcesz w tej roli być za długo czy za bardzo, prędzej znak, że instynkt samozachowawczy masz i działa. :)
- Autor: Bastia12 Data: 2026-04-23, 20:10:18 Odpowiedz
"Poza rozmowami o prywatnych sprawach staram się też łagodzić wiszące w powietrzu konflikty wśród współpracownikow, choć to nie do moich kompetencji należy. Boję się chyba kiepskiej, niezdrowej atmosfery w pracy."
Najlepiej sie nie wtracac, bo oni sie pogodza, a Ty bedziesz ta najgorsza. Wiesz co jest dobrymi checiami uslane ;)
- Autor: mrrru Data: 2026-04-23, 19:24:05 Odpowiedz
Potrafisz słuchać.
Ile oddasz swojego czasu i emocji za czyjąś wdzięczność czy akceptację jako plasterka?
- Autor: TresDiscret Data: 2026-04-23, 17:17:11 Odpowiedz
"Pamiętaj też, że pełna praca zdalna jest destrukcyjna dla społecznych kompetencji."
Z góry sorry, że będzie o mnie, ale autorka raczej już nie zamierza kontynuować pisania.
Całkiem niedawno zdałam sobie sprawę, że w pracy stałam się przynajmniej dla kilku osób kimś w rodzaju powiernika, spowiednika, terapeuty czy, momentami, emocjonalnego śmietnika. To ostatnie pejoratywne określenie to dlatego, że czasem czuję się przytłoczona tym, czego słucham, i bardziej zmęczona, niż samą pracą. I teraz nie wiem, czy to moje przyciąganie ludzi z jakimś problemem leży w granicach społecznych kompetencji, czy wręcz przeciwnie - bo nie potrafię stawiać granic i jasno zakomunikować, że dziś nie mam do tego głowy. Z jednej strony jest to miłe, bo może świadczyć o zaufaniu, z drugiej - obciążające, bo działa raczej w jedną stronę (nauczona doświadczeniem, niewiele o sobie opowiadam, a już na pewno nie zwierzam się z prywatnych problemów) i mi się niekiedy czyjeś emocje udzielają.
Poza rozmowami o prywatnych sprawach staram się też łagodzić wiszące w powietrzu konflikty wśród współpracownikow, choć to nie do moich kompetencji należy. Boję się chyba kiepskiej, niezdrowej atmosfery w pracy.
Wynikowi testu MBTI stało się zadość - jestem pośrednikiem ;)
A pytanie brzmi, czy tak być powinno (abstrahując od tego, że w pracy się pracuje, nie gada, bo akurat mamy luz od jakiegoś czasu), czy to normalne, czy przesadzam narzekając, bo może powinnam czuć się wyróżniona? W końcu dziś się dowiedziałam, że jestem kojącym plasterkiem. Czy to egoizm z mojej strony, że nie chce zbyt długo i zbyt często pozostawać w tej roli, bo mam własne problemy, którymi staram się nikogo zanadto nie obciążać? - Autor: DieselSiostra Data: 2026-03-19, 14:19:44 Odpowiedz
Uważam, że to temat do skonsultowania ze specjalistą od psychoedukacji. Trudno jest ocenić z perspektywy forum, czy obawy członków rodziny o pogłębienie się objawów Twoich zaburzeń w związku ze zmianą trybu pracy mają racjonalne uzasadnienie, czy są tylko podświadomym hamulcem przed zmianą.
Mogę natomiast napisać z perspektywy człowieka zdrowego. Jeśli wypaliłaś się w dotychczasowej pracy, to faktycznie pomyśl o nowej. O ile to wypalenie, a nie chwilowy spadek nastroju, w szczególności - objaw napędzany chorobą. Znów temat dla specjalisty, który pomoże przejść Ci przez samoocenę własnych potrzeb. Pamiętaj też, że pełna praca zdalna jest destrukcyjna dla społecznych kompetencji. Może więc powinnaś pomyśleć o systemie hybrydowym i jednak te 2 dni w tygodniu spędzać wśród ludzi.
Mądrej decyzji życzę.
- Autor: Limonka Data: 2026-03-13, 21:57:09 Odpowiedz
Witam wszystkich czytających. Mój dylemat polega na tym, że chciałabym zmienić pracę w lokalnej firmie na 100% zdalną w korpo. Rzecz w tym że mąż i rodzina nie chcą mnie w tym poprzeć. Uważają, że powinnam trzymać się obecnej pracy, w której tkwię już ponad 5 lat. Bo mam kontakt z ludźmi, bo wszystko już mam jak to się mówi obcykane. Rzecz w tym, że nie do końca. Teraz zmagam się z zadaniem w pracy, które trzeba wykonywać co roku na początku roku. Robię to pierwszy raz sama i bardzo ciężko mi idzie. Wymaga to zadanie ogromu czasu i cierpliwości. Żeby podołać biorę dwie godziny nadgodzin codziennie. Oczywiście nikt w mojej firmie nie ewidencjonuje i nie opłaci nadgodzin. To mojej rodziny nie przekonuje. Tak samo to że szef potrafi mnie boleśnie krytykować. Robi osobiste przytyki tylko gdy jesteśmy sami ale wystarczyło by mnie zniechecic do pracy dla niego. Nie mogę sama decydować o sobie bo kredyt, bo małe dziecko na utrzymaniu... Ponad to mam zaburzenie schizoidalno afektywne i moja matka mnie przekonuje że absolutnie nie dam sobie rady pracując zdalnie, że wystarczy abym przetrwała początek roku i dalej pracowała tam gdzie pracuję. Już nie wiem jak ich przekonać, że nie chcę tam już pracować. Czas na złożenie wypowiedzenia mam do końca marca, potem oferta pracy na 99% przepadnie. Co robić?
