Forum dyskusyjne

RE: Wątpliwości przed decyzją o rozstaniu

Autor: AmeliaJagoda   Data: 2022-01-18, 10:07:27               

Przez 2 lata się nie dokładał, bo nie miał z czego. Czasami jego rodzice coś przesłali, parę groszy np. na wakacje. Odkąd pracuje to się dokłada.

Na początku była bajka. Poświęcał mi mnóstwo uwagi i czasu, bo nie pracował i siedział w domu. Pisaliśmy w ciągu dnia mnóstwo wiadomości. Były wiersze, komplementy, namiętne spotkania, świetny seks...ale potem wkradły się niewinne póki co kłótnie, w których mi zaczął zarzucać, że jestem zachłanna emocjonalnie. Najpierw sam bezustannie do mnie pisał, a później zaczął wypominać. To była pierwsza czerwona flaga, której nie zauważyłam. Z czasem bywało różnie. I okresy idylli, i jakichś nieprzyjemnych rozmów. Jednak nie na tyle, żebym zobaczyła co mnie czeka. Byłam zaślepiona i zakochana. W końcu się do mnie przeprowadził. Wtedy wyszły na jaw różne rzeczy, o których pisałam: bałaganiarstwo, erotyczne gierki i czaty. Było coraz więcej dramatycznych rozmów. Ja nigdy nie krzyczę, zawsze starałam się do niego dotrzeć. Z opłakanymi skutkami, bo on nie chciał rozmawiać, obrażał się, że ja mówię np. o tym co mnie rani. To dluga historia. Długie pasmo raz lepszych, raz gorszych momentów. Przez cały czas byłam niemalże uzależniona od tej znajomości. Uzależnienie i strach przed życiem bez niego.
Potem wydarzyło się jeszcze parę rzeczy, m.in. On jest niezadowolony, że ja nie podzielam jego zainteresowań i z nim np.. nie programuję i nie chcę się odwdzięczyć za to jak on mnie kiedyś zabawiał. Stwierdzil wtedy, że jakbyśmy się poznali teraz, to by się już we mnie nie zakochał, bo by nie miał szans, ponieważ stwierdził, że dla niego najważniejsze to mieć wspolne zainteresowania. A my takich nie mamy. A ma początku mówił, że jest taki szczęśliwy, że się poznaliśmy, że tak do siebie pasujemy...Potem zaczęło się podcinanie tej gałęzi. Czytałam dużo o narcyzach, ale jak mu powiedziałam, że zauważam niepokojące symptomy i manipulacje oczywiście tak mnie wyśmiał i tak to wszystko skomentował, że znowu mnie urobił.

Już nie czuję ani strachu, ani uzależnienia. Na seks nie mam ochoty, więc od jakiegoś czasu go nie ma. Myślę jak się z tego wyplątać. Niestety czasami mi go żal, bo potrafi się też zachowywać w porządku i wtedy mam momentu zwątpienia, że on jest ok, a to ze mną coś nie tak...

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku