Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • RE: Brak uczucia miłości

    Autor: m1508   Data: 2020-12-01, 15:08:07               Odpowiedz

    Może dodam że ciagle zależy mi na tamtym którego kochałem i właściwie to chyba kocham dalej. Mam doła. Bo nie wiem co mam zrobić z tym faktem.

  • RE: Brak uczucia miłości

    Autor: APatia   Data: 2020-11-29, 21:24:11               Odpowiedz

    "Nie zależy mi aż tak na nim w sumie mimo ze jak się spotykamy czy rozmawiamy to jest idealnie. Nie chciałbym kogoś skrzywdzić swoim brakiem odwzajemnienia uczuć. A boje się że mógłbym być do tego zdolny."

    Nie zależy ci na nim. Nie chcesz go skrzywdzić. A czy on coś do ciebie czuje?
    Bo jeżeli tak.... No to sorry ale go krzywdzisz.

  • RE: Brak uczucia miłości

    Autor: fatum   Data: 2020-11-29, 20:53:47               Odpowiedz

    Przestań marudzić i zwyczajnie ciesz się tym,co masz.Nie żyj do przodu,tylko żyj w teraźniejszości.Codziennie!Pozdrawiam.

  • Brak uczucia miłości

    Autor: m1508   Data: 2020-11-29, 20:01:35               Odpowiedz

    Witam. Powracam na to forum po ponad półrocznej przerwie. Otóż dałem tutaj poprzednio post o nieodwzajemnionej miłości miedzy mną a chłopakiem którego kochałem. Radziliście mi różne rzeczy za które serdecznie wam dziękuję. Niestety rad nie wziąłem sobie do serca bo po niedługim czasie z powrotem postanowiłem zacząć spotykać się z nim. Co było największym błędem jaki mogłem sobie zrobić o czym dowiedziałem się później. Pierwsze spotkanie było od razu "do rzeczy" co uruchomiło mi w głowie znowu to, że chce z nim być. Pewnego dnia zaprosiłem go na swoje urodziny i przyszedł na nie. Ale najadłem się wstydu ponieważ zachowywał się dziwnie i przed znajomymi musiałem świecić oczami (bo przecież on taki jest). Miałem w głowie że jesteśmy razem. Dalej mnie oszukiwał i tak to trwało sobie aż do września tego roku aż w końcu musiałem zrobić sobie remanent uczuciowy w głowie. Skoro nie byliśmy razem to próbowałem znaleźć sobie kogoś innego. I stało się. Poznałem kogoś o kompletnie innym nastawieniu do życia i przede wszystkim do mnie. Było fajnie do czasu aż nie chciał "iść ku przyszłości". Bardzo się wtedy przestraszyłem i zacząłem się oddalać. Było to dla mnie jasne, że ode mnie miłości nie dostanie. Jednego dnia usiadłem i napisałem do jednego i do drugiego, że nie możemy się dłużej spotykać bo krzywdzę siebie i postępuję wbrew swojej woli i godności. Oboje przyjęli to dobrze. Ale nie ja. Od razu zacząłem szperać w internecie i znalazłem profil randkowy chłopaka za którym szalałem a on do mnie nic nie czuł. Wtedy sięgnąłem całkowicie dna i zdałem sobie sprawę że potrzebuję pomocy. Znajoma poleciła mi dobrą książkę która otworzyła mi bardzo szeroko oczy i pomogła mi zrozumieć pewne moje zachowania. Pomogła też zapomnieć w większym stopniu o tym dlaczego ten związek nie wypalił. Uznałem, że muszę odpocząć od związków i znów wpadłem w wór jednorazowych szybkich spotkań i czułem się tak, że nikt nikogo nie rani. Po prostu spotkanie na to na co się umówiliśmy. Bez uczuć. Bardzo mi to pasowało. Jednak podliczając swoje poczynania pomyślałem że ja nie wiem co wyrabiam ze swoim życiem. Tych osób się nazbierało tyle, że straciłem rachubę. W halloween poszedłem na domówkę do znajomego i wypiliśmy dużo alkoholu. Na drugi dzień wiadomo kac. I wtedy podczas swojego niedzielnego doła przeglądając zdjęcia na portalach społecznościowych znalazłem pewien komentarz odnoszący się do jakiejś sławnej osoby. Zaciekawił mnie na tyle, że postanowiłem odpowiedzieć na niego. Napisał to pewien chłopak o podobnych zainteresowaniach muzycznych do moich. Zaczęliśmy pisać ze sobą, poznawać się. Potem przeszliśmy do rozmów wideo, które trwały niekiedy po kilka godzin. Zawsze mieliśmy a właściwie mamy o czym rozmawiać. Dzieli nas bardzo duża odległość 600 km ale dzisiaj nie stanowi to już takiego problemu. Postanowiliśmy się spotkać. przyjechałem na weekend do niego do domu. Było naprawdę fajnie. Już podczas powitania widziałem blask w tym oku który mnie zaciekawił. Nie wiem jak to opisać po prostu coś tam we mnie ruszyło. Dalej pojechaliśmy do domu zjedliśmy kolacje i dalej dużo rozmawialiśmy. Na drugi dzień postanowiliśmy pozwiedzać jego miasto i naprawdę mi się podobało. A napewno to, że nie zrobil nic co by mnie uraziło bądź pokazało że zależy mu na mnie za bardzo i chce mi wejść na głowę jak robił to poprzedni chłopak z którym nie wyszło. Było dobrze. Spotkanie można było podsumować jako bardzo udane co w mojej historii można uznać za sukces. Wszystko w porządku ale nie wiem czy ja umiałbym zaangażować się bardziej niż dawać tyle ile daje. Ten chłopak jest wspaniały ma wielkie serce a ja boje się ze go mogę zranić. Wiem, że mam dużo nieciekawych doświadczeń życiowych i wiele przeszedłem. Problem tkwi we mnie, że to ja nie potrafię czegoś poczuć mimo że bym chciał. Nie zależy mi aż tak na nim w sumie mimo ze jak się spotykamy czy rozmawiamy to jest idealnie. Nie chciałbym kogoś skrzywdzić swoim brakiem odwzajemnienia uczuć. A boje się że mógłbym być do tego zdolny. Nie wiem czy moja nieudana relacja z kimś do kogo moje uczucia były naprawdę szczere nie spowodowała że całkowicie zamknąłem się na miłość . Proszę mi coś doradzić lub jeśli są jeszcze jakieś fakty o których powinienem wspomnieć to uzupełnię wpis .