Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • RE: Zazdrość Dalkaaa

    Autor: Dalkaaa   Data: 2020-06-24, 15:35:37               Odpowiedz

    Pracuję nad sobą cały czas, staram się naprawdę. Tylko boję się że jak za bardzo poluzuję mężowi to później jak coś się wydarzy to będę pluć sobie w brodę że mogłam się nie godzić na te wszystkie wyjścia, integrację itd o to też chodzi.
    Kocham mojego męża bardzo i nie chciałabym aby był przy mnie nieszczęśliwy więc zrobię wszystko aby żyło nam się lepiej.

  • RE: Zazdrość

    Autor: Dalkaaa   Data: 2020-06-24, 15:32:06               Odpowiedz

    Słuchajcie to jest tak ze mąż generalnie normalnie na co dzień nie korzysta z messengera czasami zerknie co tam piszą ale nie udziela się. A propo tamtego wyjazdu to mówił jeszcze że faktycznie dał się wkręcić w komunikator, koledzy go podpuszczali ze ma coś tam napisać i że mu uświadomiłam że niepotrzebnie się tak tym nakręcił i tyle. Ze nie musi korzystać z komunikatora. Ale czasami jest tak ze ludzie z pracy coś tam piszą i chciałby mieć ta swobodę czytania i pisania jeśli będzie chciał a nie ze ja krzywo patrzę A jeśli chodzi o tą blondynkę to wiecie nie mam nic konkretnego, nic się takiego nie wydarzyło itd. Pracują razem od wielu miesięcy ale dopiero po tym wyjeździe mnie strzeliła taka zazdrość. Choć mąż tłumaczył ze oni w zespole w pracy piszą sobie wszyscy w taki sposób, jakieś głupie żarty, czasami dwuznaczne, jakieś głupoty. Pracują tam prawie sami faceci więc nikt tam nie pisze "stylowo". Grube żarty i tyle. A ta kolezanka jest bardzo bezpośrednia i tyle. Mąż mówił że generalnie chłopaki nie mają o niej dobrego zdania i wszyscy wiedzą co to za gwiazda która wiedzą w dodatku nie grzeszy ale co ma zrobić. Pracują razem i tyle.

  • RE: Zazdrość

    Autor: Dalkaaa   Data: 2020-06-24, 15:28:54               Odpowiedz

    Słuchajcie to jest tak ze mąż generalnie normalnie na co dzień nie korzysta z messengera czasami zerknie co tam piszą ale nie udziela się. A propo tamtego wyjazdu to mówił jeszcze że faktycznie dał się wkręcić w komunikator, koledzy go podpuszczali ze ma coś tam napisać i że mu uświadomiłam że niepotrzebnie się tak tym nakręcił i tyle. Ze nie musi korzystać z komunikatora. Ale czasami jest tak ze ludzie z pracy coś tam piszą i chciałby mieć ta swobodę czytania i pisania jeśli będzie chciał a nie ze ja krzywo patrzę A jeśli chodzi o tą blondynkę to wiecie nie mam nic konkretnego, nic się takiego nie wydarzyło itd. Pracują razem od wielu miesięcy ale dopiero po tym wyjeździe mnie strzeliła taka zazdrość. Choć mąż tłumaczył ze oni w zespole w pracy piszą sobie wszyscy w taki sposób, jakieś głupie żarty, czasami dwuznaczne, jakieś głupoty. Pracują tam prawie sami faceci więc nikt tam nie pisze "stylowo". Grube żarty i tyle. A ta kolezanka jest bardzo bezpośrednia i tyle. Mąż mówił że generalnie chłopaki nie mają o niej dobrego zdania i wszyscy wiedzą co to za gwiazda która wiedzą w dodatku nie grzeszy ale co ma zrobić. Pracują razem i tyle.

  • RE: Zazdrość

    Autor: fatum   Data: 2020-06-24, 13:08:36               Odpowiedz

    https://youtu.be/H1FqGA_ZPVA o bardzo przepraszam,ale mój mąż nie jest safandułą.-:)

  • RE: Zazdrość

    Autor: Str4nger   Data: 2020-06-24, 12:37:14               Odpowiedz

    Przeczytałem ten post i jestem przerażony...
    Wiele już zostało powiedziane, więc skupię się tylko na tym czego nie znalazłem w odpowiedziach, lub na tym co uważam za wyjątkowo ważne w rozważaniach.
    Po pierwsze - tą chorobliwą (obsesyjną wręcz) zazdrością szkodzisz wszystkim - co już zauważyłaś. W równym stopniu mężowi jak i sobie. Z tego co piszesz, Twój mąż od początku Waszej relacji był na bardzo krótkiej smyczy. Nie miał żadnego marginesu własnych spraw, zainteresowań, znajomości. Jeśli teraz sytuacja się zmieniła - będzie chciał z tego czerpać, bo teraz widzi życie takim jakie powinno być. I nie możesz mu się dziwić. Problemem jest to, że faktycznie ludzie spuszczeni ze smyczy czasem robią głupoty, bo zachłystują się tym co dla nich nowe. Choć to oczywiście nie oznacza, że tak musi zdarzyć się w Waszym przypadku. To co zdarzy się natomiast z pewnością, to Twoja narastająca frustracja, jeśli nic z tą zazdrością nie zrobisz. Im dłużej będziesz tkwić w takim stanie, tym bardziej będziesz niezadowolona z całego swojego życia. Sama się nakręcasz i robisz sobie krzywdę. Ale też dajesz tym powód mężowi, żeby jeszcze bardziej cieszył się życiem poza domem. Pomyśl - jeśli dla spokoju i uniknięcia Twoich pretensji będzie musiał zrezygnować ze spotkań towarzyskich i zamiast dobrze się bawić ze znajomymi, będzie musiał siedzieć w domu i oglądać Twoją niezadowoloną minę - jak sądzisz, będzie miał poczucie że dobrze wybrał, czy nie koniecznie? Będzie miał poczucie że się poświęca i nie ma nic wzamian. Oczywiście nie mam tu na myśli zdjęcia z niego wszystkich domowych obowiązków i umożliwienie swobodnej zabawy, bo przecież macie oboje swoje obowiązki, a wraz z narodzeniem córki, będzie ich jeszcze więcej.
    I jeszcze jedno. Nie możesz mieć do męża pretensji o to, że "kiedyś siedział w domu, a teraz nie chcę". Bo to naturalny efekt. Znam wielu facetów, którzy pierwsze lata związku poświęcali się tylko i wyłącznie kobiecie i rodzinie. Ale to nie jest w naturze faceta i w miarę upływu czasu zawsze, w każdym przypadku, coraz większego znaczenia w ich życiu nabierają aktywności inne niż okołorodzinne. Czasem to jakieś hobby, czasem towarzystwo, czasem jakiś życiowy cel (budowa domu, ogród, itp) a czasem "misja" (polityczna, społeczna, itp).
    Ktoś mi kiedyś powiedział, że natura kobieca pozwala na to, żeby w roli celu życiowego wystąpił dom i rodzina. U mężczyzny takim celem życiowym musi być coś, co zostanie dla potomnych. Jakkolwiek szowinistycznie to zabrzmi - trochę racji w tym jest.
    W tym kontekście mówienie, że "mężowie koleżanek nigdzie nie wychodzą" to świadectwo bardzo daleko idącej naiwności bądź chęci zaklinania rzeczywistości. Względnie Twoje znajome mają bardzo safandułowatych mężów.

  • RE: Zazdrość Dalkaaa

    Autor: fatum   Data: 2020-06-24, 11:30:59               Odpowiedz

    I co zrobisz,by już nie cierpiała Twoja Rodzina?Twoje cierpienie jest już dla Ciebie zrozumiałe.Zatem weź się do pracy nad poprawą swojego stanu zdrowia.Jesteś to winna i sobie i Bliskim.Pomóż więc sobie to i Bliscy na tym skorzystają i oczywiście też i Czytelnicy tego Forum.Dowiedzą się,że jednak można! Pozdrawiam.

  • RE: Zazdrość

    Autor: Adamos325   Data: 2020-06-24, 11:05:17               Odpowiedz

    Dalkaaa - chec to móc - a móc to chcieć coraz więcej ;) Pytanie - jak z tego wyjsc?

    A tak ogolnie, fakt, zycie nalezy tez troche zmieniac, zeby nie bylo nudy... - Twojego meza chyba wlasnie spotkala taka ochota, kreatywnosc - Ciebie mniej... Cos ie niepokoi, budzi watpliwosci, masz prawo - najwazniejsze, znalezc wlasciwy srodek, moze maz powinnien troche ustapic, jesli Cie sznuje i kocha - a Ty powinnas ustapic troche mezowi, jesli mu wierzysz i zeby Wasz zwiazek sie bardziej rozumial, jednoczyl, a nie powstawaly w nim bruzdy. Wymaga to tez zaangazowania z obydwu Waszych stron, samo nie minie, nie zrobi sie!!

    Rozumiem, Twoje doswiadczenia rodzinne Cie troche ostrzegaja... - ale jak napisalem, jak widzisz, wyjscia nie masz, wspolnie to musicie rozwiazac - a przez dobre rozwiazanie, jeszcze bardziej utrwalic Wasz zwiazek!

    A co do tej blondynki i nowyych nawykow meza - nie dołuj sie, to zla droga, bardziej podkreslaj swoje atuty i bliskosc do meza. To moze byc tylko zaurocznie, nowym tez zyciem... - potem moze minac. Jesli maz jest po 40, to chlopy czesto tak maja, przeywaja druga mlodosc... A potem wracaja obolali i zrezygnowani :(, na kacu ;)

    Ogolnie, Twoja lampka niech nie gasnie - ale duzo bedzie zalezlo od zaangaowania meza, jak to sie potoczy? Ty go raczej nie draznij, tylko uspokajaj, zeby mial oaze w domu. A powazna, dluzsza i na wyzszym tonie rozmmowa, raz w miesiacu!! ;)) Dobry psycholog, doradca, bliska osoba - mogli by Ci duzo pomoc..., rownowazyc ten stan napiecia.

  • RE: Zazdrość

    Autor: Dalkaaa   Data: 2020-06-24, 10:52:26               Odpowiedz

    Wczoraj rozmawiałam z mężem i uświadomił mi jedną rzecz: że ciągle chodzę niezadowolona, wiecznie coś mi się nie podoba, jestem nieobecna, że on z dziećmi rano tylko patrzą w jakim wstałam nastroju a zazwyczaj ten nastrój jest zły. Że nic mnie nie cieszy, że ciągle myślę o tym czego nie mam zamiast cieszyć się z tego co mam. Cała rodzina w ten sposób cierpi

  • RE: Zazdrość

    Autor: Dalkaaa   Data: 2020-06-24, 10:25:53               Odpowiedz

    Wczoraj rozmawiałam z mężem i uświadomił mi jedną rzecz: że ciągle chodzę niezadowolona, wiecznie coś mi się nie podoba, jestem nieobecna, że on z dziećmi rano tylko patrzą w jakim wstałam nastroju a zazwyczaj ten nastrój jest zły. Że nic mnie nie cieszy, że ciągle myślę o tym czego nie mam zamiast cieszyć się z tego co mam. Cała rodzina w ten sposób cierpi

  • RE: Zazdrość

    Autor: patrycja1111   Data: 2020-06-23, 12:45:10               Odpowiedz

    Od siebię napiszę Ci tylko przyglądnij się skąd te myśli i strachy przychodzą... Czy pochodzą z wpoionych przekonań, wychowania, itp. Czy są Twoje własne czy pochodzą z systemu itp

    Jeśli są Twoje właśne, zaufaj swojej intuicji. Powodzenia

  • RE: Zazdrość

    Autor: fatum   Data: 2020-06-23, 11:18:50               Odpowiedz

    Tak to prawda.Jednak warto się nawet zapożyczyć i pomóc sobie.Zdrowie jest najważniejsze,a długi da się kiedyś tam spłacić.W innych krajach ludzie tracą całe majątki na leczenie.Pomyśl i o tym.

  • RE: Zazdrość

    Autor: Dalkaaa   Data: 2020-06-23, 10:30:22               Odpowiedz

    Chcialam pójść do psychologa ale teraz przez wirusa ciężko państwowo a prywatnie mnie po prostu nie stać. Trzeba odbyć szereg takich wizyt a każda sporo kosztuje.

  • RE: Zazdrość

    Autor: fatum   Data: 2020-06-23, 10:15:40               Odpowiedz

    Powinnaś się skonsultować z lekarzem i opowiedzieć mu,że masz kiepski nastrój.Poprawa zdrowia fizycznego może wpłynąć na poprawę zdrowia psychicznego.A ta Twoja niekompletna zazdrość się wyciszy.Dobre zdrowie psychiczne to podstawa.Kiepskie wyzwala np.zazdrość.

  • RE: Zazdrość

    Autor: Dalkaaa   Data: 2020-06-23, 09:43:45               Odpowiedz

    Ogólnie czuję się ostatnio bardzo nieszczęśliwa, nic nie nie cieszy...ciągle mam złe myśli. Mąż powie np. "ale masz już długie włosy" a ja w ryk bo pewnie już mu sue nie podobam, bo tamta ma krótsze... Rozmawiam z mężem na te tematy on mówi że to wszystko w mojej głowie się dzieje ze nic z tego co mówię nie ma nic wspólnego z Rzeczywistościa
    Boje się że nic już naprawdę nie będzie takie samo jak kiedyś choć de facto nic się takiego nie stało. No nic. Tylko te moje przeczucia myśli strachy...

  • RE: Zazdrość

    Autor: Dalkaaa   Data: 2020-06-23, 09:35:06               Odpowiedz

    Ogólnie czuję się ostatnio bardzo nieszczęśliwa, nic nie nie cieszy...ciągle mam złe myśli. Mąż powie np. "ale masz już długie włosy" a ja w ryk bo pewnie już mu sue nie podobam, bo tamta ma krótsze... Rozmawiam z mężem na te tematy on mówi że to wszystko w mojej głowie się dzieje ze nic z tego co mówię nie ma nic wspólnego z Rzeczywistościa
    Boje się że nic już naprawdę nie będzie takie samo jak kiedyś choć de facto nic się takiego nie stało. No nic. Tylko te moje przeczucia myśli strachy...

  • RE: Zazdrość

    Autor: APatia   Data: 2020-06-22, 23:10:47               Odpowiedz

    Autor: Dalkaaa Data: 2020-06-22, 19:44:08
    Pytalam. Mówił, że to ze do tej pory nie chcial to nie znaczy że tak będzie zawsze

    I ma rację.
    To, że przez całe życie nie lubiłam biegać, nie znaczy że nie mogłam polubić. I polubiłam. A mój były też strasznie się temu dziwił i nie mógł zrozumieć.
    W szkole podstawowej nie lubiłam matematyki, potem był to mój ulubiony przedmiot.
    Gusta się zmieniają.
    To, że ty czegoś dziś nie lubisz nie znaczy, że nie będziesz w przyszłości.

  • Zazdrość dla lovesalsa2, ma poczucie humoru....

    Autor: fatum   Data: 2020-06-22, 22:04:39               Odpowiedz

    https://youtu.be/9B4vfGFahAs

  • RE: Zazdrość

    Autor: lovesalsa2   Data: 2020-06-22, 21:45:23               Odpowiedz

    czesc,

    dziewczyny dobrze radza. jesli ktos chce zdradzic to zrobi to nawet przy bardzo duzej kontroli.

    napisalas, ze dziecko w drodze, moze podswiadomie boisz sie o rodzine, moze hormony szaleja?

    byc moze wizyta u psychologa i rozladowanie tego napiecia pomoga Ci?

    znam ten bol, zazdrosc, bardzo dobrze. uznaje, ze w tym przypadku jest uzasadniona. serio. tez bym wariowala.

    moze nawet ta kobieta sie Nim interesuje...

    nawet On moze uznawac ja za atrakcyjna, i malo tego przezywac zakochanie, fascynacje.

    Być może kiedyś zdarzy sie to i Tobie. Ktos sie Tobą zauroczy a Ty poczujesz sie jakbys miala 15 lat, i tez kupisz nowa sukienke, oj uwierz i bedziesz z rogalem na twarzy.

    To mile. Zniknie jak pryszcz u nastolatka, tylko nie dotykaj.

    Zawsze mozesz zamiast dzikiej awantury lub powaznej rozmowy dac temu troche żartu, lekkosci.

    Mysle, ze to jest wazny etap w dlugoletnim zwiazku.

  • RE: Zazdrość

    Autor: Dalkaaa   Data: 2020-06-22, 19:48:38               Odpowiedz

    Przed ciążą pracowałam. Moja siostra też oracuje

  • RE: Zazdrość

    Autor: Dalkaaa   Data: 2020-06-22, 19:44:58               Odpowiedz

    Przed ciążą pracowałam. Moja siostra też oracuje

  • RE: Zazdrość

    Autor: Dalkaaa   Data: 2020-06-22, 19:44:08               Odpowiedz

    Pytalam. Mówił że to ze do tej pory nie chcial to nie znaczy że tak będzie zawsze

  • RE: Zazdrość

    Autor: APatia   Data: 2020-06-22, 18:49:41               Odpowiedz

    Taaaak. Skąd ja to znam.
    Też miałam wątpliwości jak mój facet wyjeżdżał na imprezy, chociaż on nigdy nie mówił o żadnych koleżankach. Pytałam czy jakieś ma ale w sumie pracował w takiej branży, że o kobiety było ciężko :-)
    Miał koleżanki wśród swoich przyjaciół z dzieciństwa, z którymi regularnie się spotykał i choć też miałam wątpliwości czy nie zrobi czegoś głupiego po alkoholu, to nie robiłam awantur. Nie zabraniałam mu wyjść. On też mi nie zabraniał imprez firmowych, a miałby przecież te same powody do niepokoju co ja.
    Kwestia zaufania. Jak facet chce zdradzić to zdradzi, czy mu zabronisz wychodzić czy nie. Przestań suszyć mu głowę, bo nic dobrego z tego nie będzie.
    A co do pytania dlaczego on nagle chce się integrować choć wcześniej nie chciał... Może po prostu spróbował raz i zobaczył jakie to jest fajne. Może męczy go rutyna w życiu. Może zawsze tego chciał ale wiedział jak to jest postrzegane przez ciebie i twoich rodziców i nie chciał ci robić przykrości.
    Zapytaj jego.

  • RE: Zazdrość

    Autor: fatum   Data: 2020-06-22, 18:40:20               Odpowiedz

    P.S. zazdrośnicy najbardziej męczą Otoczenie i siebie też.Jednak nikt nie jest idealny i jak podają badania psychologiczne to właśnie ludzie nieidealni są bardzo lubiani.I mąż pewnie jest takim gościem lubianym.Teraz Ty wiedząc o tym,że nie musisz być idealna pozwól swojemu mężowi,by mógł być nieidealnym.Kochasz go to łatwo Ci to przyjdzie.Tak sądzę.Pozdrawiam.

  • RE: Zazdrość

    Autor: fatum   Data: 2020-06-22, 18:32:32               Odpowiedz

    Moim zdaniem SiostrzyczkaDiesel bardzo dobrze Ci podpowiedziała.Nic dodać i nic ująć.Pozdrawiam.

  • RE: Zazdrość

    Autor: SiostrzyczkaDiesel   Data: 2020-06-22, 17:58:29               Odpowiedz

    Małżeństwo to nie więzienie. A Ty masz niestety zakodowany obraz takiego domowego więzienia. Tata nie wychodził, ale jak już wyszedł i wypił - nie chciał wracać. Zapytaj go, czy jest szczęśliwy siedząc w domu i rezygnując z własnego towarzyskiego życia. O czym miał z mamą rozmawiać, jeśli ta siedziała cały dzień w domu i nie spotykała ludzi. O serialach, przepisach na zupę, proszkach do prania?
    Mężowie koleżanek nigdzie nie wchodzą? Zapytaj ich o to samo.
    Zastanów się, jakim prawem Twoi rodzice oceniają krytycznie szwagra. Zarabia - to dobrze, ale powinien o 16 wracać i siedzieć pod pantoflem siostry. Rozmawiać z nią o niczym, bo jak rozumiem siostra - zgodnie z rodzinną tradycją - siedzi w domu.
    A o. mąż z Tobą może porozmawiać? Poza scenami zazdrości?
    Jest taka zasada. Im krótszą smycz zakładasz, tym większa chęć zerwania się z niej. Każdy ma swoją przestrzeń do tajemnic, błędów i wolności. I niestety większe ryzyko, ze mąż rzeczywiście odejdzie.
    Psycholog zatem wskazany. Z terapią począwszy od wpływu toksycznych rodziców na postrzeganie relacji. O mężu i metodach urabiania go i osaczania na terapii raczej nie będzie.
    I to teraz, od zaraz. Bo z noworodkiem nie będzie na to czasu.

  • Zazdrość

    Autor: Dalkaaa   Data: 2020-06-22, 17:29:07               Odpowiedz

    Tak naprawdę nie wiem od czego zacząć... Może od tego, że to mnie niszczy coraz bardziej, mnie, mojego męża, nas a jednocześnie nie potrafię tego zmienić.
    Jesteśmy razem od 17 lat, 12 lat po ślubie. Mamy 2 synów, córka w drodze.
    Mąż nigdy nie dał mi powodów do tego żebym mu nie ufała. Nigdy. To dobry i porządny człowiek ale czasy mamy jakie mamy.
    Od zawsze było tak, że nie chciałam go puszczać na spotkania towarzyskie. Początkowo pracowaliśmy razem więc chodziliśmy razem. Później nasze drogi zawodowe się rozeszły ale mąż pracował w takich miejscach gdzie nie było ciśnienia na imprezy integracyjne. Raczej małe firmy gdzie każdy o 16 szedł do domu. Jeszcze później urodziło nam się dziecko więc na nim się skupiliśmy. Zresztą to były lata kiedy mężowi nie zależało specjalnie na takich wyjściach a mi ten układ pasował.
    Wiele się zmieniło w ostatnich 2 latach. Nagle okazało się że przeszkadza mu to ze nigdzie nie wychodzi i ze chciałby chodzić na takie spotkania bo pracuje w zespole i ma ochotę spotkać się z tymi ludźmi również po pracy.
    Do tego doszła gra w piłkę, siłownia, strzelanie. Nie wszystko naraz ale to tak na przestrzeni ostatnich lat.
    Nie potrafiłam i nie potrafię zrozumiec czemu nagle zachciało mu się chodzić na integrację.
    Widze kilka powodów mojego niezadowolenia
    1.nie lubię gdy chodzi gdzieś beze mnie. Wydaje mi się wtedy ze woli wybrać kogoś lub coś zamiast mnie.
    2.pochodze z domu gdzie mama nie pracowała a tata nigdy nie chodził na spotkania towarzyskie. Dla moich rodziców ktoś kto chodzi na takie integrację to pijak i zdrajca bo bóg wie co się dzieje na takich imprezach. Wpoili mi takie myślenie i nadal je utrzymują. Mąż mojej siostry jest przedstawicielem handlowym. Dużo jezdzi. Nie będę nawet pisać co rodzice sądzą na jego temat.
    3.boje się że się upije i zrobi coś głupiego. Ze nie będzie chciał wrócić do domu. Mój tata czasami wypił i był z tym problem.
    4.mezowie moich kolezanek nigdzie nie chodza
    5.no i wreszcie Ona. Jakiś czas temu dołączyła do zespołu męża piękna blondynka marzenie każdego faceta. Ładna, bezpośrednia, bez skrupółów. Żadnych. Ma męża i dzieci ale nie przeszkadza się to we wloczeniu się do rana na wyjazdach służbowych. Ciągle namawia wszystkich na kolejne spotkania towarzyskie.
    6.no i ten wyjazd do Warszawy.
    Niedawno mąż pierwszy raz wyjechał w delegacje. Dla mnie osoby zaborczej było to nie lada przeżycie. 3 dni poza domem. Sam.
    Pojechal. Wrócił. Cały wyjazd się do mnie odzywał. Pisał, dzwonil. No kontakt był super.
    Ale. No właśnie jest ale.
    Po powrocie sprawdzilam jego komórkę. Wiem - najgorzej. Nie powinnam tego absolutnie robić.
    Okazało się że założyli na messenger grupę wyjazdową. I uwaga! Mój mąż który nie korzysta z fb i zawsze to wysmiewal równiez dołączył do grupy i założył messenger. Mało tego. Był główna osoba która tam się udzielała.
    On. I ta kolezanka.
    Niby nic wielkiego. Żarty na forum pracowniczym. Czasami jak dla mnie na granicy te żarty. Ale przeżyłam szok.moj mąż który gardził komunikatorami nagle gwiazda.
    I zdjęcia z wyjścia do knajpy. Prawie na każdym mąż obok tej koleżanki. Roześmiany szczęśliwy. Jak to stwierdził "bo akurat tak siedzieli to mają razem tyle zdjęć"
    I tu kolejny szok. Normalnie nie lubi zdjec. Nie chcę się fotografować. Jak już musi to stoi z miną zbolalego psa. A tu-pełnia szczęścia.
    Rozmawialiśmy o tym długo. Dziwił się mojej histerii i placzom. Mówił że to głupie zdjęcia i głupi komunikator który miał im ułatwić porozumiewanie się w innym mieście a ja go traktuje jak zdrajcę. Ze nic nie zrobil. Nigdzie nie był z nia sam i nie pisał do niej wiadomości prywatnych.
    I niby ok. Z logicznego punktu widzenia nic się nie stało.
    Ale dla mnie od tego czasu nic już nie jest takie samo. Nie spie po nocach, ciągle rozmyślam o tym wszystkim choć minęło kilka miesięcy.
    W dodatku nagle moje poczucie wartości spadlo zera. Wydaje mi się że jestem najgorsza i najbrzydsza i ze mąż i tak mnie zdradzi.
    I ze ona jest taka ładna. I taka wyzwolona. A ja szara myszka.
    Nagle mi się zaczęło wydawać ze mąż nie jest szczęśliwy ze juz mu się nie podobam ze szuka atrakcji poza domem.
    Koronawirus stał się dla mnie wybawieniem. Mąż został w domu przez ostatnie miesiące. Ale wspomniana kolezanka wpadła na super pomysł żeby cały zespół udał się na spotkanie integracyjne.
    I ja znowu stres. Znowu kłótnia bo powiedzialam mężowi ze nie chce zeby poszedł. Ze boje się że złapie wirusa i zarazi mnie w ciazy. Choć wiadomo że to nie tylko o wirusa się boję.
    Maz nie rozumie czemu nie może pójść a ja nie rozumiem czemu mnie tak o to ciśnie.
    Oczywiście przez ostatnie miesiące temat koleżanki się u nas w domu przewijał bo a to mieli zdzwonki a to konferencje a to rozmawiają na komunikatorze firmowym takim zespołowym. Wspomniana kolezanka nie radzi sobie w pracy więc non stop pisze i dzwoni do innych. Szlag mnie trafia jak slysze jej imię.
    Denerwuje mnie to ze choć mąż mówi o niej raczej zle to drażni mnie to ze w ogóle o niej mówi.
    Był moment ze pokłóciliśmy się o nią bardzo mocno. Mąż powiedział że nie może znieść tej presji, tego ze traktuje go jak zdrajcę a nic nie zrobił. Ze pracują razem więc musi z nia rozmawiac i współpracować i ze jak nie przestane się tak zachowywac to on się spakuje i odejdzie.
    Nie wiem już co robić. Nie mogę się przełamać żeby pójść do psychologa.
    Myślalam ze sobie jakoś z tym poradze sama. Ale jest coraz gorzej...