Forum dyskusyjne

Przytłaczająca samotność

Autor: kotelka33   Data: 2019-12-16, 20:19:34               

Tak bardzo chciałabym wygadać się komuś o tym co tak bardzo mnie boli, że postanowiłam zarejestrować się na tym forum. Być może ktoś udzieli kilku słów otuchy albo poradzi cokolwiek. Jestem kobietą po 30-tce i odkąd tylko pamiętam nie byłam w żadnym związku z mężczyzną bo też i żaden nie interesował się mną jako kobietą. Nigdy też nie uważałam się za ładną, wręcz przeciwnie. Przeważał raczej u mnie kompleks młodszej, ładniejszej siostry, która zawsze miała powodzenie u płci przeciwnej. Wśród znajomych uchodzę za szczerą, wesołą i miłą osobę. Niestety wciąż nie potrafię zainteresować sobą na tyle żadnego faceta aby zechciał pokochać mnie. Z upływem lat ta samotność, brak możliwości założenia rodziny z ukochaną osobą zaczęła mocno dobijać mnie. Od kilku miesięcy zauważyłam u siebie symptomy depresji. Częsty płacz bez powodu, nadmierna nerwowość, nawet myśli samobójcze. W dodatku zaczął mocno dobijać mnie fakt iż wszyscy moi znajomi są już dawno w związkach, jedni zaręczeni, inni po ślubie, mają już dzieci. A ja wciąż pragnę tej jedynej miłości aby ktoś po prostu pokochał mnie. Ostatnio zaczęłam nawet trochę zazdrościć swojej dobrej koleżance, że jej mężczyzna jest tak bardzo zakochany w niej, robi dla niej wszystko, a ona nawet nie potrafi docenić tego co ma tylko bez przerwy kłóci się z nim, krzyczy na niego, wyzywa od najgorszych, a on to wszystko znosi. Choć chyba bardziej powinnam współczuć jemu? Zaczęłam już zastanawiać się co jest ze mną nie tak? Czy naprawdę jestem taka beznadziejna, że nikt nie chce pokochać mnie? Bo moje serce chce pokochać. Choć nie jest tak, że nie mam obecnie na oku żadnego interesującego mężczyzny. Poznałam takiego jednego.Bardzo sympatycznego i pozytywnego gościa. Dobrze nam się razem rozmawia, on mnie nawet przytula, daje buziaki po każdym spotkaniu, ale dowiedziałam się, że jest zajęty. I to w głównej mierze podcina mi skrzydła.Po prostu nie wiem już co mam robić. On też wysyła mi pewne sygnały, że mu się podobam (a przynajmniej tak mi się wydaje),ale boję się tego, że on traktuje mnie tylko jak dobrą koleżankę i nic więcej. Wiele łez wylałam bo w końcu czuję, że spotkałam tego jedynego, ale nie wiem czy podziela to uczucie do mnie. W końcu jest już zajęty. A ja po prostu boję się wykonać dalszy krok w kierunku tej znajomości. Wydaje mi się, że szczęście u boku ukochanego faceta nie jest mi po prostu dane. Że będę już sama do końca życia.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku