Forum dyskusyjne

RE: Strach przed decyzja o dziecku,mimo udanego zwiazk

Autor: Aktywny   Data: 2019-12-09, 11:00:47               

Witam serdecznie Wszystkich na forum.

Otóż powiem tak, ja nie mam nic absolutnie do dzieci i nigdy nie miałem.
To, że nie przepadam za dziećmi, i mówię o tym szczerze, to jest moja, osobista sprawa, jak każdego człowieka zresztą. Ja tym nikomu nie szkodzę, a już na pewno nie dzieciom. Ja akceptuję swój los i swoją sytuację, bo nie mam innego i lepszego wyjścia, ale ja nie cierpię z tego powodu. Żyję normalnie, nie płaczę i nie załamuję się. Jestem tak do tego nastawiony psychicznie, że mi nie przeszkadza stan: bez związku i małżeństwa.
Nie tylko ja nie żyje w małżeństwie i nikogo nie mam. Takich ludzi teraz jest wielu i coraz więcej.
Nie tylko ja miałem problemy w takich sprawach, bo jest bardzo dużo ludzi, w dzisiejszych czasach, którzy nie mają dobrego szczęścia do stworzenia związków i małżeństw.
Dla jednego los jest dobry, dla drugiego już nie jest.
Nic tego nie zmieni.
Mi w niczym to nigdy nie przeszkadzało i przeszkadzało nie będzie, że ja nie tęsknię za dziećmi, że nie będę rodzicem. Powiem więcej, to mnie nawet cieszy, bo nie każdy musi być rodzicem i nie każdy się do tego nadaje.

A jeżeli o tym.

Samo to, że ludzie żyją w małżeństwach, to jeszcze nie jest wszystko.
Są małżeństwa, gdzie ludzie gdyby nawet chcieli, to nie nadają się na rodziców, i to z różnych względów. Bo do tego, żeby zostać "rodzicem", potrzeba odpowiedzialności, dojrzałości emocjonalnej i, trzeba w tym wytrwać, co już nie jest łatwe.
Wiele małżeństw się rozpada, z różnych przyczyn, bo ktoś nie daje rady w wychowaniu dzieci, ktoś ucieka od odpowiedzialności, i tak to potem wygląda.
Przede wszystkim, trzeba najpierw chcieć mieć dzieci, lubić dzieci, bo bez tego to ja nie wierzę, że ludzie by dobrze wychowywali, że kochaliby dzieci, gdyby nie lubili dzieci.
Na to się składa kilka czynników i to nie jest proste. Jeżeli ludzie to zaniedbują, a decydują się na dzieci, to potem są w rodzinach takie problemy, a nawet, różne, patologiczne sytuacje, przez które to najbardziej dzieci cierpią.
Zresztą wiem, jak to jest bo ja pochodzę z domu, w którym nie działo się dobrze i trafiłem na beznadziejnych rodziców, z których nigdy nie byłem dumny, bo nie było do tego powodów.
Ale to już na dłuższą wypowiedz.

Tak więc, ja akceptuję swoją sytuacje, ale niczego też nie wykluczam. Czekam na to, co mi da los, a jak na razie, to dobry dla mnie nie był.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku