Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • obsesja-pomocy

    Autor: Marcinzabrze90   Data: 2019-11-18, 13:59:03               Odpowiedz

    Witam

    Zwracam sie z goraca prosba o pomoc. W maju tego roku zmarla moja mama po dlugich cierpieniach na raka pluc z przerzutami praktycznie wszedzie. Mama zmarla na moich oczach i cale jej 5 miesieczne cierpienie widzialem na codzien poniewaz mieszkalismy razem. Od jakiegps czasu tzn okolo miesiac mam straszne mysli, ze moj 7 letni syn moze miec nowotwor. Niemam pojecia skad sie biora te mysli ale niema dnia zzebym obsesyjnie nie macal go po calym ciele szukajac guza sprawdzam ciagle mu glowe czy niema goraczki w obawie ze moze to byc objaw nowotworu. Niema dnia zebym nie czytal o nowotworach u dzieci w internecie i na sile prubuje dopasowac objawy do mojego syna. On jest szczesliwy niema rady na niego ciegle biega skacze bawi sie je normalnie a ja itak jestem przerazony ze on moze miec nowotwor. Niemam pojecia dlaczego mam takie straszne mysli w glowie.Ciagle dotykam mu szyje zeby sprawdzic czy ma powiekszone wezly chlonne i wyczulem na szyi pod palcami male kulki czyli wezly chlonne ale jestem przerazony ze sa za duze chociaz niesa bo to chyba normalne ze jak sie dotknie to czuc u dziecka wezly chlonne na szyi. Mysle ze powiekszone sa wtedy kiedy je widac golym okiem i sa wielkosci wisni. Wariuje juz przez te ciagle obawy i mysli pojawiaja sie u mnie codziennie nagle zawroty glowy ktore trwaja okolo 3 sekundy takie nagle mocne fale zawrotow do tego jestem rozdrazniony. Ostatnio zona mi powiedziala przez telefon kubus spi a ja juz wpadlem w panike dlaczego on spi w ciagu dnia. Skoro spi tzn ze jest zmeczony a wyczytalem ze zmeczenie u dziecka to jeden z objawow nowotworu u dziecka. Pomocy:(



    • RE: obsesja-pomocy

      Autor: bezogonka   Data: 2019-11-18, 14:38:29               Odpowiedz

      Marcinie.
      Współczuję Ci.
      A teraz do rzeczy! Mam nadzieję, że potraktujesz poważnie i odpowiedzialnie pomysł przeprogramowania swoich obaw.
      Otóż, poświęć codziennie ok.15 minut na napisanie życzeń zdrowia dla swojego syna(jego dotyczy obsesja). Zacznij od słów np. Chcę żeby mój syn był zdrowy, żeby się uśmiechał, cieszył i skakał z radości. Chcę i ja uśmiechać się patrząc na jego harce. itd.itp.
      Jeśli masz kłopot z takim pisaniem, poproś żonę i ułóżcie optymistyczny tekst wspólnie. Pomyśl co lubi robić syn. Pomyśl co go bawi. Pomyśl jakie gry mu się podobają. Koniecznie! Pisz codziennie. Kolejne pół godziny dziennie(o ile to możliwe) poświęć synowi i pobaw się z nim tak(tylko w to ) co on będzie chciał.
      Myślę, że jeśli będziesz konsekwentny i kreatywny w pisaniu najlepszych rzeczy,ktorych życzysz synowi, Twoja obsesja za miesiąc przestanie istnieć.
      Pozdrawiam.



    • RE: obsesja-pomocy

      Autor: fatum   Data: 2019-11-18, 14:39:49               Odpowiedz

      Potrzebujesz pomocy specjalisty.Żona pewnie już ci to mówiła,ale nie posłuchałeś jej.Serio żona dobrze ci radzi.Potrzebna jest tobie psychoterapia i pewnie jakieś lekarstwa.Idź po pomoc.Tyle.



    • RE: obsesja-pomocy

      Autor: Tuluzka   Data: 2019-11-18, 14:42:00               Odpowiedz

      Fobie leczy się u specjalisty psychiatra /psycholog/psychoterapeuta ,a nie na forum .
      Czemu nie zgłosisz sie gdzie trzeba ,aby pomóc sobie i dziecku ?



      • RE: obsesja-pomocy

        Autor: fatum   Data: 2019-11-18, 14:46:03               Odpowiedz

        Tulu.Uspokój się.Dostał podpowiedzi,więc jest zaopiekowany.Nie krzycz na niego Tulu.Please.A tak poza tym wszystko dobrze z Tobą?-:)



    • RE: obsesja-pomocy

      Autor: capito   Data: 2019-11-19, 05:15:01               Odpowiedz

      Marcinie, wspolczuje, bardzo wspolczuje straty mamy. Po tym co widziales uruchomilo sie duzo emocji w Tobie. Zauwazyles, ze zycie jest kruche, dzis zyjemy, jutro nas nie ma bez powrotnie. Choroba dotknela najblizsza osobe, z ktora byles bardzo zwiazany emocjonalnie, kochales. Widziales cierpienie, obserowales jak sie zmienia, zwlaszcza cialo - czesto czlowiek wycienczony choroba jest wrecz nie do poznania, zmienia sie na twarzy, chudnie, kurczy sie, zycie z niego ucieka. W dodatku mama zmarla na twoich oczach, co dodatkowo traumatyzuje, bo nie wiemy jak reagowac, spotykamy sie czesto z taka sytuacja poraz pierwszy w zyciu. Jestes jeszcze w okresie zaloby.... a emocje szaleja. Nie dziwie sie ze sie boisz o synka. Boisz sie, ze mozesz znowu stracic kogos, kogo kochasz. Przypuszczam, ze bardzo kochasz dziecko, jestes z nim mocno zwiazany. Uczepiles sie mysli, ze "nie mozesz go stracic" i zapetliles w emocjach. Co jest powodem, ze akurat tak reagujesz na dziecko? czego Ci brakuje? Czego sie boisz? Czego sam sobie nie dajesz?

      Smierc to wazny temat, tak malo poruszany w rodzinie, spoleczenstwie. Uciekamy od niej, nic dziwnego, ze pozniej bardzo sie jej boimy. Smierc trzeba odczarowac. Zyjemy wiecznie. Cialo to tylko pojazd dla duszy, ale w tym wymiarze, jak ktos umiera, przekracza "granice wymiarow" - widzimy sie z dana osoba poraz ostatni - stad bol i tesknota.

      Jesli sobie z tym nie bedziesz mogl dac rady na dluzsza mete, tez poradzilabym spotkanie z dorym terapeuta. Mysle, ze da sie z tego wyjsc, a synek, niech sie cieszy zyciem, dobrze rozwija i bedzie zdrow jak ryba! Trzymaj sie.