Forum dyskusyjne

Okłamywana

Autor: Retra   Data: 2019-09-11, 07:37:04               

Dzień dobry wszystkim!
To mój pierwszy post na tym forum, proszę o wyrozumiałość i pomoc.
Od dwóch lat jestem że swoim facetem. Różne turbulencje przechodziliśmy, z wieloma problemami musieliśmy się zmierzyć. Zaufanie to coś co nas poróżniło. Ale... zacznijmy od początku. Poznaliśmy się trzy lata temu, na początku byliśmy zwykłymi znajomymi, koleżeństwem, przez chwilę przyjaciółmi. Dzieliło nas przede wszystkim status, ja bez zobowiązań, on rozwodnik z dwójką dzieci i długami na koncie. Jestem osobą, która nie poddaje się na początku i uparcie dąży do celu. Pierwsze kłamstwo, które udało mi się wykryć to dotyczące spotkania z dziećmi, miał przyjechać po mnie do pracy, skończyłam o tej samej godzinie co on, pisząc do niego za ile będzie odpisał, że zamyka biuro, w rzeczywistości był na spotkaniu z dziećmi, które zataił. Gdy powiedziałam mu, że wiem, wyraził skruchę, powiedział, że bał się mojej reakcji. Wyjaśniłam mu wtedy, że najważniejsza jest prawda i zaufanie, poprosiłam, żeby więcej tak nie robił, nie było awantury, było spokojnie.
Kolejny raz był kiedy miał szukać opieki dla naszego psa na czas wyjazdu, poprosił o pomoc koleżankę, pokłóciliśmy się wtedy, mieliśmy jechać na dwa tygodnie na wakacje, ale wcześniej woleliśmy poszukać odpowiedniej opieki dla zwierzaka. Ledwie po kłótni odwołał szukanie opieki, pogodzilismy sję tego samego dnia, ale on wysłał koleżance SMS, że nieaktualne, zapytany po kilku dniach jak z opieką, powiedział, że koleżanka szuka, a SMS skasował. Oczywiście widziałam, że co s jest nie tak, powiedziałam mu, że wiem że kłamie. Przyznał się dopiero jak chciałam zadzwonić i zapytać jej o pomoc.
Kolejny raz był kilka tygodni później, kiedy dalej szukaliśmy odpowiedzialnej osoby dla naszego zwierzaka,powiedział, że zna jedną dziewczynę, która mogłaby się zająć naszym psem, ale nie chce do niej pisać, bo się nie odpędzi od niej, przyznalam mu rację, ze poszukamy innej osoby, następnego dnia niby "przypadkowo" ona do niego napisała, że rozstała się że swoim facetem, na co jej odpisywał, kłamią mnie prosto w oczy, że nie ma z nią kontaktu. Okazało się, że ona kiedyś była w nim zakochana, nawet go pocałowała będąc że swoim facetem (Nie, nie mamy po 2p lat, a jednak takie sytuacje się zdarzają).
Później było jeszcze kilka drobnych kłamstw, wczoraj widziałam SMS, że widział się z synem, oczywiście mi nic nie mówił, SMS skasował. Nie ufam mu.
Na maila przychodzą mu maile odnośnie karty kredytowej, on ma i tak duże długi (80 tysięcy). Nie przyznał się o karcie, dopiero zapytany powiedział, że założył, ale nie używa, a ja widzę, że już jest zadłużoną na 5 tysięcy. Nie mam pojęcia na co. Mamy osobne konta, nie chcę to kontrolować, ale boję się, że gdyby mi się oświadczył(często o tym wspomina) to ja nie będę w stanie się zgodzić bez pełnego zestawienia jego długów itp. Cholernie jest mi przykro, że potrafi mnie oklamywać prosto w oczy, nie potrafię sobie z tym poradzic jednocześnie czuję się źle z tym, że to kontroluję, w poprzednich związkach nigdy, ale to nigdy mi się to nie zdarzyło. Niestety po tym, jak w prostych rzeczach potrafi mnie okłamać, wiem, że gdyby przyszło coś poważnego to zrobiłby to bez wahania. Nie wiem jak zareagować na jego wczorajsze spotkanie z synem które zataił. Żeby było jasne, nie mam pretensji, że się z nim widuje, że piszę z koleżankami, ale mam pretensje o to, że mnie okłamuje. Bardzo proszę o rady, bo zwariuję...

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku