Forum dyskusyjne

Pytania na temat związku i związków ogółem

Autor: dude2332   Data: 2019-06-19, 22:06:16               

Cześć, to mój pierwszy post tutaj, założyłem ten wątek, ponieważ jest kilka pytań, na które nie umiem znaleźć odpowiedzi, których sam bym rozumiał. Otóż jakiś czas temu rozstałem się ze swoją dziewczyną. Związek trwał 1.5 roku, zaczął się w wieku 18 lat, praktycznie od razu, jak się tylko poznaliśmy. To były czasy klasy maturalnej, nasza obojga pierwsza miłość, pierwsze intymne chwile. Poza zwykłymi motylami w brzuchu (które siłą rzeczy są pierwszym etapem zauroczenia i się po czasie skończyły) czułem również w niej przyjaciółkę i najbliższą osobę, byliśmy blisko i każdy mógł polegać na sobie. Szkoła się skończyła, zrobiliśmy rok przerwy od studiów i poszliśmy do pracy. Wszystko było między nami dobrze, a tak mi się przynajmniej wydawało, do maja. Nagle z jej strony padły pytania dotyczące przyszłości (oboje mamy teraz 20 lat). Jak widać mieliśmy według niej różne poglądy, ona nie rozumiała i nie akceptowała mojego planu, mówiła, że tego nie widzi. Potem jak się okazało, przyczyną rozstania było to, że nie miałem ŻADNEGO planu na przyszłość, ona nie może być z chłopakiem tylko z mężczyzną, który wie czego chce i nie może go prowadzić za rączke. Po prostu ona szła na studia, a ja wtedy jeszcze nie byłem na to zdecydowany, miałem wtedy inny plan. Niedługo potem i ja się zdecydowałem, ale ona mówiła, że już za późno, nie wtrąca się w moje życie i moje wybory więcej. Ogólnie mówiła mi, że od stycznia czuła brak poczucia stabilności i czekała, aż coś z tym zrobie. Wszystko to działo się 15 maja. Pod koniec maja jeden dzień wszystko było jak dawniej, jednak na początku czerwca spotkaliśmy się i życzyła mi szczęścia, mówiła, żebym znalazł kogoś innego (cała historia opowiedziana w wielkim skrócie). Ogólnie czułem to i widziałem, że mnie kocha cały ten czas do maja, ale dusiła to w sobie tyle czasu i nic mi nie mówiła. Podobno dawała mi już czas na decyzje, kiedy to w zeszłym roku próbowałem programowania 3 miesiące i stwierdziłem, że to jednak nie jest dla mnie. Mówiła, że zawsze mam jakieś - ALE. Zastanawiam się, czy związki, których już nie mamy, mają sens. Tyle czasu ktoś włożył w taką relację, zaufał osobie, pielęgnował uczucie i starał się jak mógł. Takie osoby w relacji są ze sobą blisko. Jednak jeśli dojdzie do rozpadu, stają się dla siebie gorzej jak obcymi osobami. Ciągle mam żal w sercu, że tak się stało. Ciągle jeszcze to przeżywam. Wielokrotnie widziałem, że jej zależy, a teraz, gdy jest po wszystkim, ona o mnie zapomina jak o kimś kompletnie nieważnym. Nie rozumiem po prostu jak to jest, że jak się z kimś jest, to jest się bardzo blisko, a gdy jest koniec, jest się zupełnie daleko. Dlaczego uczucia uciekły tak szybko? Ktoś mi potem mówi: spokojnie, jeszcze nie jeden raz się zakochasz. To jaki sens w tym, aby się z kimś wiązać, mając z tyłu głowy takie przeświadczenie? Pomimo młodego wieku wolałbym na prawdę znaleźć jedną konkretną dziewczynę, z którą będę miał swój własny język, swoje tajemnice, ulubione miejsca, wydarzenia. Boję się z kimś wiązać, skoro może to wiązać się potem z bólem. Oczywiście wiem, że każda relacja może się rozpaść, kiedy nie jest pielęgnowana. Czym są słowa, a nawet czyny, jeżeli potem nadchodzi rozpad i ludzie już się nie znają? Naszło mnie ostatnio pytanie, czy żałować, ze weszło się w związek, który się nie udał. Przykro mi, kiedy pomyślę o dobrych chwilach, których już nie ma. Albo o tym, że osoba dla mnie ważna, już mnie nie kocha, nie zależe jej na niej... Niby zdaje sobie sprawę, że takie związki dają nam cenne doświadczenie. Jednak czemu ta osoba nie da mi wykorzystać tego doświadczenia w obecnej relacji. Zastanawiam się też, czy to była miłość, która się skończyła, czy może w ogóle jej nie było. A jeżeli była, to czemu skonczyła się tak szybko i pomimo moich starań, które ona widziała, dalej to poczucie braku stabilności w niej siedziało. Może mi nie wierzyła. Albo wyszła z jakiegoś założenia. Strasznie dużo przemyśleń ostatnio mam na ten temat. Zajmuję się innymi rzeczami, jednak te tematy nie dają mi spokoju.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku