Forum dyskusyjne

Czy isc na studia?

Autor: Tomkk   Data: 2019-06-12, 22:09:18               

Witam.
Mam taki problem. Nie mam z kim o tym porozmawiac bo o moim problemie nikowmu wole nie mowic. Mam 30 lat, pracuje, mam wlasciwie swietna robote, atmosfera i warunki pracy sa swietne ale niestety zarobki nie najlepsze jednak nie w tym problem. Przerobiłem juz dwa lata na umowe o prace i to wlasciwie tylko jedyne moje doswiadczenie ktore zdobylem do tej pory w calym zyciu...
Chce zrezygnowac z pracy i pracowac dorywczo na umowe zlecenie i isc na studia dzienne. Kierunek studiow nie jest zbyt obiecujacy jednak nie w tym rzecz.
Powiem o co chodzi, lecze sie na nerwice natrectw od ok. 5 roku zycia. Dziecinstwo mialem normalne tylko ta nerwica natrectw powodowala stany w ktorych bylo nieciekawie delikatnie mowiac... Skonczylem podstawowke, gimnazjum i liceum oraz zdalem mature i dostalem sie na studia, nie potarzalem zadnej klasy a uczylem sie tak srednio,10 lat temu jednak ze studiow wylecialem po poltorej roku bo nerwica wrocila. Po tym jak wylecialem ze studiow to chcialem sie wziasc w garsc ale jakos odkladalem to. W koncu zaczolem odstawiac leki i odstawialem je ok. kilkanascie razy(to nie zart). Po ktoryms odstawieniu bylo tak zle ze wyladowalem w szpitalu bo nie dalo sie ze mna w domu wytrzymac. Jak wyszlem ze szpitala to po kilku miesiacach znowu odstawilem leki i tak caly czas, w sumie bylem w szpitalu chyba 5 razy pod rzad, czyli poszlem, potem wyszlem, po dwoch lub trzech miesiacach znowu odstawilem leki i znowu trafilem do szpitala i tak ok 5 razy. W taki okres kilkukrotnej hospitalizacji trwal ok. 2 lat. Po ostatniej hospitalizacji zrozumialem ze musze brac leki i na szczescie juz ok. 7 lat nie bylem hospitalizowany, funkcjonuje teraz tak jak trzeba, dwa lata temu skonczyle szkole policealna, teraz pracuje, czasami spotykam sie ze znajomymi chociaz nie mam ich duzo, ogulnie funkcjonuje w miare jako normalny czlowiek.
Dodam ze jeszcze w pierwszej gimnazjum bylem caly rok w szpitalu psychiatrycznym jednak wyszlem i skonczylem szkole i elegancko funkcjonowalem.

Ogulnie boje sie isc na studia bo jak zrezygnuje z roboty to nawet jak skoncze studia to moga mnie nigdzie potem nie przyjac bo mam 30 lat i mam tylko 2 letnie doswiadczenie w pracy i nic wiecej. Pozatym nie chce rezygnowac z roboty gdzie jest taka swietna atmosfera i wogule jest ok. Dodam ze nie jest to zaklad pracy chronionej tylko normalna robota na wolnym rynku.

Teraz napisze najwazniejsze, mam zamiar spelnic swoje marzenia pomimo ze mam juz 30 lat. Chce sie ozenic, miec dzieci, wlasny dom, swietna robote i ogulnie chce byc szczesliwy.
Na studia ide niekoniecznie po to zeby sie czegos nauczyc tylko po to zeby poznac nowych znajomych bo ze starymi zerwalem kotakty, wszyscy powyjezdzali, weszli w zwiazki malzenskie itp. ale tak naprawde ide na studia z jednego powodu, chce poznac kobiete w ktorej sie zakocham i sie z nia ozenie. Ogulnie chce sobie znalezc na studiach dziewczyne bo poznac dziewczyne jest najlepiej na studiach, tak uwazam. Tak jak napisalem, nie mam wielu znajomych wiec jak mam miec dziewczyne skoro nie spotykam sie prawie z zadnymi znajomymi, ci z roboty to jest ich nie wiele i dopiero chyba dwa razy tak na powaznie poszlismy na piwo.

Teraz mam pytanie czy warto ryzykowac i zwalniac sie z roboty i isc na studia zeby znalesc sobie dziewczyne czy jednak lepiej nie isc na studia i pracowac dalej zeby zdobywac doswiadczenie i byc wartosciowym pracownikiem na rynku? Moge zaryzykowac lub wybrac bezpieczniejsza droge ale wtedy nie spelnie marzen i mozliwe ze nawet moglbym popelnic za jakies 10 lat samobujstwo bo nie wyobrazam sobie zycia bez spelnienia marzen, wiem ze to dziwne ale jak sobie mysle ze nie udalo mi sie orzenic i spelnic marzen to jest to totalnie przygnebiajace, tak przygnebiajace ze jak sobie wyobraze ze mi sie nie uda spelnic marzen to od razu mysle o samobojstwie, po prostu chce byc szczesliwym czlowiekiem a nie jakims samotnym idiota ktory zyje tylko po to zeby umrzec...

Ogunie to juz podjalem decyzje ze ide na studia ale chce jeszcze wiedziec czy to faktycznie dobry pomysl? Nie mam za bardzo z kim o tym porozmawiac wiec pisze tutaj.

Aktualnie robie jeszcze kurs spawacza bo to sie moze przdac.
Jakos funkcjonuje, tylko czasami jestem troche nerwowy i rozdrazniony ale to najbardzie w domu bo ze znajomymi jest ok.

Jak myslicie czy warto ryzykowsc czy nie, wlasciwie to lekarze i psycholodzy mowia ze nadaje sie do zwiazku ale ja nie jestem taki tego pewien. To znaczy orzenic sie moze dalbym rade ale co bedzie jak po kilku latach malzenstwa zaczna mnie tesciowie denerwowac bo jestem wyjatkowo wrazliwy na pewne zachowania i co w tedy, jak jest stres to jest ze mna nieciekawie, naprawde... Pewien psycholog namawial mnie zebym sobie znalazl dziewczyne i chialbym to zrobic ale sie troche boje i nie wiem czy sobie poraze w malzenstwie z moja choroba.

A tak wogule czy osoba z nerwica natrectw lub jakimis chorobami psychicznymi moze studiowac czy w medycynie pracy moga takiej osobie zabronic studiowac ze wzgledu na chorobe lub to ze przyjmuje leki ktore na przyklad zaburzaja rownowage, koncetracje itp.

Tak juz na koniec, isc na studia czy nie, wybrac bezpieczniejsza opcje czy ryzykowac, bede mogl sobie ulozyc zycie i znalezc prace jak nie mam doswiadczenia czy lepiej pracowac bo moge w wieku ponad 30 lat pozostac bezrobotnym bez perspektyw bo wybralem studia zamiast zdobywanie doswiadczenia na rynku pracy?

Che znalesc sobie dziewczyne, ozenic sie z nia, miec z nia duzo dzieci, duzy dom, dzialke, swietna prace i ogulnie chce byc szczesliwy tylko nie wiem czy choroba mi to wszystko juz uniemozliwila bo uwierzcie mi bylo CIEZKO.

Przepraszam ze taki dlugi post ale ciezko to opisac w kilku zdaniach, jesli chcecie o cos pytac to pytajcie chetnie odpowiem i prosze o pomoc bo boje sie ze zle robie podejmujac takie ryzyko.

Pozdrawiam

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku