Forum dyskusyjne

wiecznie niezadowolona/toksyczna żona

Autor: zrozpaczony5   Data: 2019-06-07, 16:40:46               

Jesteśmy małżeństwem ponad rok. Moja żona zawsze jest z czegoś niezadowolona. A to zanieczyszczone powietrze, innym razem hałas z ulicy, sąsiedzi, mieszkanie w jednym domu z rodzicami (ale mamy osobne piętro, kuchnię i łazienkę). Do tej pory starałem się minimalizować wszelkie niedogodności jednak po pewnym czasie stwierdziłem, że:
1. Mojej żonie zawsze coś będzie nie pasować. Nawet gdybyśmy zmienili miejsce zamieszkania to i tak będzie się czegoś czepiać.
2. Nigdy nie doświadczyłem osoby z taką niską tolerancją na otoczenie. Ona poprostu nie lubi ludzi.

Kiedyś rodziców odwiedziła siostra z dziećmi. Przyjeżdża do nich 1-2 razy w miesiącu. Dzieci jak to dzieci hałasują. Moja żona nie potrafi zrozumieć, że dziecku nie da się zakleić ust. Ze złości trzaskała drzwiami. Mnie było głupio, bo na pewno to trzaskanie było słychać u nich na parterze. Gdy kupiłem dziecku siostry zabawkę, to musiałem z niej wykręcić baterię bo gdyby zabawka grała to aż się boję reakcji mojej żony. Uświadomiłem sobie, że ta cała sytuacja to patologia.

Wczoraj wróciliśmy z pracy. Ledwo wysiedliśmy z samochodu zaczęła krzyczeć, że tego nie wytrzyma. Powodem były bawiące się dzieci sąsiada. Mnie było głupio przed sąsiadem. Wchodząc do domu rzuciła kluczem o podłogę. Podjąłem rozmowę. Kolejny raz w życiu zaproponowałem zmianę miejsca zamieszkania. Dałem jednak warunek, żeby dobrze wybrała nowe miejsce bo na nowym miejscu nie zaakceptuję takiego narzekania. Zbyła temat, szczeliła focha mówiąc, że ma dość i już tutaj nie będzie mieszkać. Wyszła z domu i pojechała busem do innej miejscowości. Zrobiło mi się przykro bo wieczór spędziłem sam.

Wiem, że niektóre rzeczy mogą ją irytować, ale nie zakleję taśmą ust dzieciom sąsiadów. Nie zburzę domu sąsiadom tylko dlatego, że moja żona nie znosi innych ludzi. Nic jej nie odpowiada. Przed domem irytuje ją wzrok sąsiadów, za domem hałas z ulicy. Musielibyśmy mieć chyba hektar ziemi wokół domu, żeby żona czuła się nie "osaczona".

Jak myślicie - z czego wynika takie zachowanie u mojej żony? Czy tkwi to w psychice czy robi to z czystej złośliwości? Życie dla mnie to koszmar. Jest teraz lato i miło byłoby siąść na podwórku i wypić kawę. Przez żonę nie mam na to ochoty bo poprostu boję się co będzie jak usłyszy bawiące się dzieci... Już nie lubię jak siostra z dziećmi przyjeżdża do moich rodziców. Boję się jaka będzie reakcja mojej żony.

Proszę doradźcie jak mogę sobie poradzić we wzajemnych relacjach.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku