Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • Presja, frustracja, lęk, bezradność.

    Autor: Milan9053   Data: 2019-06-04, 19:53:24               Odpowiedz

    Witam.
    Mam 30 lat, od 4 mieszkam z rodziną poza granicami Polski.
    Po wyjściu z okresu dzieciństwa, w którym bywało różnie ( rozwód rodziców, porzucenie przez ojca, nowy partner matki, odpowiedzialność i oczekiwania ponad wiek i możliwości) wykreowałem się na osobę, która stara się mieć na wszystko " wyrąbane", lecz bardziej w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Głośno wyrażałem swoje zdanie, nie zmieniałem go z byle powodu. Zwłaszcza jak różniło mnie to od innych. Dawało mi to pozytywnego kopa, satysfakcje z tego, że nie jestem jak "wszyscy".
    Żyjąc w przeświadczeniu o byciu ambitnym, zaradnym, radzącym sobie ze wszystkim nastolatkiem dodatkowo sam mówiłem sobie, że zawsze dam radę, że zawsze zdążę, że wszystko mi się uda, że jestem, muszę być dobry w tym co robię. Z takim nastawieniem wszedłem w dorosłość, w którą praktycznie bez wsparcia zostałem wepchany. Więc wziąłem wszystko na siebie, z nie raz różnymi efektami.
    Mógłbym tak pisać dwa dni, a i tak nie przekazał bym tego chyba odpowiednio używając tylko monologu.
    W każdym bądź razie, po pewnych wydarzeniach z przed dwóch lat, kryzysie w małżeństwie coś we mnie pękło, posypało się i nie wiem jak to wszystko znowu zebrać. Nie mam nikogo oprócz żony, a wiadomo nie zawsze się da o wszystkim powiedzieć, bo człowiek waży słowa. Poza tym z tym, co się dzieje w mojej głowie momentami nie jestem w stanie wydusić słowa.
    Jeszcze w PL miałem przyjaciela, który niestety mnie zawiódł i bez słowa zniknął z mojego życia. Jakiś czas temu postanowiłem zaufać mamie ale suma summarum skończyło się tak, że wszystko obróciła przeciwko mojej żonie, czym mnie zawiodła.
    Może to wszystko bez składu i tsk Naprawdę nie wiecie, o co chodzi...
    Ja bym tylko chciał to wszystko z siebie wyrzucić, komuś obcemu nawet, z innym spojrzeniem, bez uczuć do mnie, kto przyjrzy się z boku albo chociaż wysłucha czy przeczyta.
    Może w rozmowie byłoby mi łatwiej samemu coś dostrzec, zrozumieć.
    Nie chcę zawieść bliskich, dzieci.



    • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

      Autor: bartekdla   Data: 2019-06-04, 20:55:31               Odpowiedz

      Kamila w koncu bedziesz czula sie dobrze sama ze soba.Wtedy uwolnisz sie od pseudo przyjaciol.Zobaczysz jak w tej irracjonalnosci pojawiaja sie racjonalnosc.To jest szalenstwo co odkrywam,ze dzialajac irracjonalnie robiac to swiadomie w jakims celu,osiagam z gory przemyslany zamiar,efekt.Czyste szalenstwo.



    • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

      Autor: fatum   Data: 2019-06-04, 21:34:33               Odpowiedz

      Podsumujmy to co piszesz.1.Utraciłeś przyjaciela,bo zawiódł ciebie.2.Mama suma sumarum zawiodła ciebie.3.Żonę oszczędzasz w trudnych rozmowach i nie mówisz jej za wiele o sobie.4.Przeszedłeś kryzys w małżeństwie.5.Coś się zaczęło dziać z twoją głową,bo momentami nie jesteś w stanie wydusić z siebie słowa.6.Nie chcesz zawieść bliskich,dzieci.Powiem tak.Jak na 30latka to dużo przeszedłeś.W zasadzie to nawet należy się tobie pochwała za swoją postawę.Ale jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach i przy ich odkryciu może się ujawnić zupełnie inny obraz twojej osoby.Np. negatywny.Zatem pisz dalej i zadawaj nawet pytania.Będę ciebie czytała.Jak inni to tego nie wiem.Może Bastiaa dołączy i pasjaaa.Obie nieźle doradzają.Pozdrawiam.



      • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

        Autor: Bastiaa   Data: 2019-06-04, 22:10:39               Odpowiedz

        "W każdym bądź razie, po pewnych wydarzeniach z przed dwóch lat, kryzysie w małżeństwie coś we mnie pękło, posypało się i nie wiem jak to wszystko znowu zebrać."

        Cos narozrabial? :)



      • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

        Autor: Milan9053   Data: 2019-06-05, 05:34:28               Odpowiedz

        Czuję na sobie ogromną presję związana nie mal ze wszystkim co mnie otacza. Począwszy od finansów do oczekiwań ze strony innych osób, co do tego jaki jestem, jak funkcjonuje.
        Cały czas huczą mi myśli, o tym co jeszcze powinienem zrobić, czego nie zrobiłem- czytaj zawalilem. Nie potrafię wyluzować, odpuścić, jakoś wszystkiego przeorganizować i poukładać. Tak jakby odebrało mi spokojne, racjonalne myślenie i nastawienie, które mnie charakteryzowało. Nie potrafię odpocząć ani psychicznie ani fizycznie. Ciągle atakują mnie te niewidzialne bodźce,a ja nie mam pomysłu jak się z tego wydostać.
        Jestem świadomy kilku swoich wad, czy nie przepracowanych w sobie problemów, które mogą mieć na to wpływ.... Ale co raz gorzej mi z tym samemu. Nigdy się nie zaliłem, nie opowiadałem o tym, co u mnie nie tak. Wszystko trzymałem w sobie, powtarzając w myślach, że sam dam radę.
        Już dawno w ogóle nic nikomu nie mówiłem.
        Stanąłem ze wszystkim w miejscu, z całym życiem i swoim rozwojem, odkładam z dnia na dzień wszystkie sprawy, żeby mieć chwilę " udawanego spokoju".
        Odnośnie tego, co ciągnie się we mnie od dwóch lat, mogę powiedzieć że jest odrobine lepiej ale w dalszym ciągu nie potrafię się od tego uwolnić. Ale to temat, który ciężko jest zobrazować w kilku zdaniach.



        • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

          Autor: fatum   Data: 2019-06-05, 10:52:42               Odpowiedz

          To zobrazuj proszę go w wielu zdaniach.-:)Umiem słuchać i czytać.A tak z innej strony to fajnie,że zacząłeś nieco siebie czuć.Czujesz swój problem.Czujesz,że coś tam jest nie tak.Moim zdaniem bez terapii raczej nie dasz sobie rady.Ale to moje zdanie.Łazi mi po głowie myśl,że możesz też mieć obniżony nastrój i będą potrzebne medykamenty.Jednym słowem wizyta u lekarza.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-05, 11:36:16               Odpowiedz

            Mój nastrój to katastrofa. Odbija się to na domowych relacjach, choć staram się nad tym panować. Poszukam tego, co napisałem właśnie w tamtym czasie, tak jak to czułem na początku, co się zmieniło i wydarzyło w międzyczasie.
            Tymczasem dzięki i pozdrawiam



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-05, 13:16:19               Odpowiedz

            Mój nastrój to katastrofa. Odbija się to na domowych relacjach, choć staram się nad tym panować. Poszukam tego, co napisałem właśnie w tamtym czasie, tak jak to czułem na początku, co się zmieniło i wydarzyło w międzyczasie.
            Tymczasem dzięki i pozdrawiam



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Bastiaa   Data: 2019-06-05, 15:42:35               Odpowiedz

            Alez Ty tajemniczy ;)



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-05, 16:07:24               Odpowiedz

            😉 Kilka razy za szybko zaufałem i się zwyczajnie przejechałem, więc teraz wolę być ostrożniejszym. 🙂



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Bastiaa   Data: 2019-06-05, 16:10:36               Odpowiedz

            A kto Cie tutaj zna? Wszyscy mamy podobne problemy, podobne marzenia.. Czyli jestes jednym z wielu milionow :)



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-05, 18:55:38               Odpowiedz

            W sumie racja.
            Zawsze jak próbowałem się za to zabrać, to potem było mi wstyd i głupio się czułem z tym, że inni nie mają takich problemów, że potrafią radzić sobie całkiem nie źle albo w ogóle nie przejmować.
            Na stan mojego samopoczucia wpływ miało przez lata wiele kwestii. Począwszy od tego, że zawsze byłem/ byliśmy ze wszystkim sami, poprzez brak czasu dla siebie, utratę pracy, wyjazd za granicę...
            A tu trzeba było zacząć wszystko od nowa, przebić się przez nowe bariery. Znowu wziąłem na siebie tyle ile tylko mogłem, zawsze odpowiadając, że jest dobrze i że u mnie ok.
            Z miesiąca na miesiąc było gorzej jeśli chodzi o samopoczucie mojej żony ze względu na jej funkcjonowanie tutaj. Bez rodziny, znajomych, calymi dniami sama z dziećmi, bo ja pracowałem a potem załatwiałem wszystko to, czym w PL mogliśmy się dzielić. Nie potrafiłem wielu spraw zobaczyć, moje próby pomocy żonie były raczej nieudolne, często jej nie rozumiałem, nie potrafiłem rozmawiać. Ani o nas ani o sobie mimo, że tyle mnie w środku dusiło.
            Po drugim dziecku, które urodziło sie już w DE całkowicie straciliśmy siebie dla siebie, siebie nawzajem. Dzieci pochłonęły Nas w całości...
            To, co mnie całkowicie pociągnęło w dół, to drugi facet w życiu mojej żony. Nie nie było zdrady ( fizycznej). Nie potrafię się rozpisać tak jakbym chciał, więc napiszę tak. Nie wiem dlaczego w mojej głowie pod względem takich znajomości, kontaktów myślenie jest takie, a nie inne. Dlaczego jestem aż tak zazdrosny, skąd to się wzięło, kiedy ukształtowało? Może dla większości to śmieszne ale ja nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Do teraz mam problemy. Może również dlatego, że mimo wszystko zdarzały się kłamstwa ze strony żony odnośnie tej znajomości, jakieś nieszczerości, niedopowiedzenia. Zawiodła w pewnym momencie bardzo moje zaufanie i ciężko mi je odbudować. To wszystko jest przeplatane raz gorszymi raz lepszymi chwilami, w których potrafie wiele zrozumieć, bo to nie jest zła osoba i niczym celowo mnie nie krzywdzi.
            Wyszedłem z najgorszego okresu, w którym byłem jak zombie. Nie jadlem, nie spałem, nie potrafiłem się na niczym skupić. A teraz przytłaczają mnie konsekwencje takiego stanu. Może gdybym radził sobie lepiej z codziennością, inaczej znów patrzyłbym na siebie i świat wokół.
            Od września nawet na boisku nie mogę dać upustu swoim emocjom, bo doznałem poważnej kontuzji. Tak jakby się wszystko przeciwko mnie wydarzyło.
            Marzę o tym, żeby być znowu sobą...






          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Bastiaa   Data: 2019-06-05, 19:26:58               Odpowiedz

            Milan9053, w dobie internetu jest duzo niewinnych flirtow.
            Pokusa duza :)
            A czy Ty nigdy nie flirtowales?



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-05, 20:25:50               Odpowiedz

            Zdarzyło mi się kiedyś w pracy. A, że wyszło na jaw i moja narzeczona, a obecna żona poczuła się skrzywdzona dałem sobie spokój.
            W jej relacji nie o to chodzi. Oni zostali przyjaciółmi, spotkali się kilka razy w Pal, ja o tym wiedziałem, starałem się normalnie do tego podchodzić.
            Uderzyło mnie to, że wszystko naszło się w momencie kiedy nam się nie układało. Poczułem się odrzucony, odstawiony w kąt, bo pojawił się ktoś nowy, ciekawy, interesujący i to nie koniecznie pod względem męskości. Poprostu zostałem sam. Tak przynajmniej się czułem.
            Dla niej to też nie było łatwe. Byliśmy przez lata zamknięci tylko na siebie, bez większego doświadczeń w relacjach z innymi. Więc, wiadomo że czasem uczucia i emocje są trudne do zrozumienia.
            Jestem pewny, że gdybym ściągnął z siebie ten ciężar, który mnie dziennie gniecie to i ta sprawa przybrała by inne światło.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: fatum   Data: 2019-06-05, 19:33:12               Odpowiedz

            ...."Marzę o tym,żeby być znowu sobą...".Świetny pomysł.Jak chcesz go zrealizować?Ja na twoim miejscu to zaczęłabym od leczenia zazdrości,która ciebie niszczy.Bez zaufania do siebie,do innych człowiek jest po prostu chory.Nakładanie na siebie obowiązków,które niszczą nas też mija się z celem.Chyba,że masz osobowość masochistyczną to nie mam dla ciebie pomysłu,prócz kontaktu ze specjalistą.Powodzenia.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-05, 20:33:47               Odpowiedz

            Od jutra terapie rozpoczyna moja żona, która zmaga się z wieloma problemami czy lękowymi stanami już od lat, więc staram Sie Przynajmniej teraz niczego nie dokładać. Gdybym znowu potrafił funkcjonować z ludźmi, stworzyć jakaś relację żeby móc coś z siebie wyrzucić, czy poprostu o czymkolwiek pogadać byłbym też zdrowszy w domu.
            Na razie chyba jednak spróbuje powrotu do piłki, bo ten brak możliwości na to był swoistym gwoździem do trumny. To był jedyny czas dla mnie, kiedy mogłem zapomnieć o reszcie i oddać się pasji. Tyle dawało mi to energii i pozytywnego nastawienia, że łatwiej było z innymi problemami się zmagać.
            Nie rozumiem tylko tego, dlaczego nie mogę poprostu przestać tego wszystkiego czuć i zacząć żyć jak dawniej. Z mega dystansem, pewnością siebie, optymistycznym nastawieniem i chęcią wyróżnia się się i wychodzenia przed szereg.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Bastiaa   Data: 2019-06-05, 21:47:07               Odpowiedz

            "Żyjąc w przeświadczeniu o byciu ambitnym, zaradnym, radzącym sobie ze wszystkim nastolatkiem dodatkowo sam mówiłem sobie, że zawsze dam radę, że zawsze zdążę, że wszystko mi się uda, że jestem, muszę być dobry w tym co robię. Z takim nastawieniem wszedłem w dorosłość, w którą praktycznie bez wsparcia zostałem wepchany. Więc wziąłem wszystko na siebie, z nie raz różnymi efektami."


            Wyluzuj i zwolnij troche..
            Jestes pedantyczny?



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-05, 21:54:25               Odpowiedz

            Mam pedantyczne skłonności. Wszystko musiałem mieć zawsze równo, dokładnie itd, itd. Później nie było już tyle czasu na myślenie o swoim tyłku więc kilka rzeczy odpuściłem. Ale masz rację, powinienem wyluzować. Tylko jak? Jak się wiecznie w głowie wszystko tłucze, a wydusić słowo ciężko...



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Bastiaa   Data: 2019-06-05, 21:59:30               Odpowiedz

            Pedantyzm to przywara i utrudnia zycie.
            Twoj skladnie poukladany swiat rozsypal sie..
            Co sie tlucze jeszcze w Twojej glowie?



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-05, 22:20:13               Odpowiedz

            Pewnie zaległości w pracy nad sobą, nad swoimi emocjami i uczuciami, od których myślałem będę zawsze wolny.
            Mimo pewnych zasad, czy tych pedantycznych skłonności potrafiłem mieć wszystko co źle gdzieś... gdzieś z dala od siebie. Ale to było chyba tylko odsunięcie w czasie tego, co i tak przyszło.
            Chciałbym się rozłożyć na czynniki pierwsze i pokolei ułożyć czy przeanalizować.
            Może wtedy odzyskam dawną część siebie.
            Ja już nie pamiętam kiedy miałem dobry humor, nastrój, chęć do czegoś dłużej niż godzinę. Nic mnie prawie nie bawi, nie cieszy. Nawet nie wiem, co lubie, jak chciałbym żeby wyglądał kolejny dzień. Może wyciszyć się samemu i odpocząć dosłownie od wszystkiego.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Bastiaa   Data: 2019-06-05, 22:25:09               Odpowiedz

            "Chciałbym się rozłożyć na czynniki pierwsze i pokolei ułożyć czy przeanalizować.
            Może wtedy odzyskam dawną część siebie."

            Gwarancji nie ma, ale terapia moze by Tobie pomogla?
            Ja bym sie bala sama bez nadzoru rozkladac siebie na czynniki pierwsze..



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-05, 22:47:46               Odpowiedz

            Miałem taki moment, że chciałem iść do terapeuty. Ale ja lubię trudne zadania i wyzwania, więc może z większym zaangażowaniem i skupieniem dam radę sam? Może wystarczą Wasze słowa?
            Myślę, że terapia mogłaby mi wskazać to, co wydarzyło się np w dzieciństwie i ma wpływ na moje dorosłe życie. Ale czy warto do tego wracać? Skoro największą pracę w drodze do sukcesu trzeba wykonać samemu.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Bastiaa   Data: 2019-06-05, 22:51:55               Odpowiedz

            Twoj wybor i Twoja odpowiedzialnosc :)
            Ja musialam wrocic do dziecinstwa, zeby obronic siebie,
            ta mala zastraszona dziewczynke.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: fatum   Data: 2019-06-05, 23:01:08               Odpowiedz

            Sukcesem może też być doskonała znajomość siebie samego.Nie bardzo można siebie poznać bez znajomości siebie z dzieciństwa.Chyba,że jesteś Sheldonem (lubię tego małego geniusza),to nie musisz siebie odkrywać.Pamiętasz wszystko jak filmowy Sheldon.Bajka,ale piękna.Chcesz być Sheldonem?Pytam serio.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-05, 22:42:32               Odpowiedz

            Pewnie zaległości w pracy nad sobą, nad swoimi emocjami i uczuciami, od których myślałem będę zawsze wolny.
            Mimo pewnych zasad, czy tych pedantycznych skłonności potrafiłem mieć wszystko co źle gdzieś... gdzieś z dala od siebie. Ale to było chyba tylko odsunięcie w czasie tego, co i tak przyszło.
            Chciałbym się rozłożyć na czynniki pierwsze i pokolei ułożyć czy przeanalizować.
            Może wtedy odzyskam dawną część siebie.
            Ja już nie pamiętam kiedy miałem dobry humor, nastrój, chęć do czegoś dłużej niż godzinę. Nic mnie prawie nie bawi, nie cieszy. Nawet nie wiem, co lubie, jak chciałbym żeby wyglądał kolejny dzień. Może wyciszyć się samemu i odpocząć dosłownie od wszystkiego.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: fatum   Data: 2019-06-05, 22:44:41               Odpowiedz

            Masz rację.Jeśli żona będzie teraz pracowała nad sobą,to ty chyba mógłbyś być dumny z żony.Czy może źle myślę?To popraw mnie.-:)Jestem ciekawa jakie to uczucie wychodzenia przed szereg?Opiszesz mi taki stan twojego "ducha"?Dzięki.Inaczej teraz piszesz.Coś się wydarzyło?Możesz zdradzić tajemnicę/uchylić jej rąbka?Dzięki.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-05, 22:58:15               Odpowiedz

            Chętnie ale musisz zaczekać...
            Dzisiaj kończę już dzień. A chcę poświęcić jeszcze parę minut osobie, która potrafi zawsze dać mi nadzieję 😉



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: fatum   Data: 2019-06-05, 23:02:51               Odpowiedz

            Ok.Umiem czekać.-:)^



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-06, 05:40:27               Odpowiedz

            Czy coś się wydarzyło? Nic wielkiego.
            Nie przypilnowałem się wystarczająco 😉
            Zwyczajnie usiadłem w ciągu dnia żeby zebrać myśli, gapiąc się jak zwykle w jeden punkt. Wtedy weszła żona i od razu wiedziała, że coś mnie gryzie. Ona potrafi przejrzeć i przeczytać czasem człowieka jak stronę książki. Nie dała oczywiście za wygraną jak mówiłem, że nic się nie dzieje.
            Więc powiedziałem jej o sprawach bardziej bieżących, które mnie nie pokoją, stwarzają presję czy martwią. Trochę mnie zmotywowała, uspokoiła i zrobiło mi się lepiej. Człowiek idzie czasem w zaparte, boi się przełamać, a wystarczy chwila z kimś empatycznym i widać jakieś światełko.
            Bo oczywiście mnóstwo spraw zostało mi do ogarnięcia.
            Ale przynajmniej z tymi kilkoma nie jestem już sam.
            A jeśli chodzi o wychodzenie przed szereg... hmmm...
            Od okresu przysłowiowego buntu nastolatka byłem osobą, która chciała czegoś więcej niż to co ma, co dają jej inni. Chciałem inaczej funkcjonować, głośno nie zgadzać się z tym, na co inni jeden za drugim przytakują. Mówiłem głośno, co myślę, zwłaszcza jak mnie to od nich odróżniało. Lubiłem podejmować się rzeczy, na które inni krzywo patrzyli albo wypychali jeden drugiego do przodu. Ja wtedy wychodziłem sam do przodu. I mówiłem sobie: zrobię to.
            To nie były jakieś wyczyny typu zdobycie Himalajów w spodenkach i klapkach😁😁
            Poprostu lubiłem robić na przekór przekonaniom, ściśle określonym ramom.
            Krytyka i niedowierzanie ze strony ludzi motywowały mnie i wiedziałem że chce taki być. Do tego można by dorzucić czasem jakaś charakterystyczną część garderoby, czy wytrwałość w swoich przekonaniach.
            Jeżeli ktoś twierdził, że coś jest za ciężkie do zrobienia, że może warto odpuścić albo podzielić na etapy, ja mówiłem " nie". Ja zrobię to sam, po swojemu i pokaże, że dałem radę.
            To nie były wielkie rzeczy ale ważne dla mnie, dla mojego poczucia własnej wartości i pewności siebie. Jak się za coś brałem, nie chciałem odpuszczać, często kosztem czasu dla innych. Ale nawet w przypadku niepowodzenia wiedziałem, że zrobiłem tyle ile mogłem.
            Trzymałem się zwyczajnie tego jaki jestem, nie chciałem się sprzedać o wtopić w tłum. Zyskiwałem w relacjach z ludźmi po głębszym poznaniu, nie rzucałem się od razu w tłum prosząc o akceptację. Na samym początku zawsze trzymam się z boku, z dystansem. Starając się pokazać swoją wartość, a nie o niej mówić. Wszystko przychodziło mi naturalnie, bez spinania się, bo taki właśnie byłem.
            Na pierwszy rzut oka, nie miły, nigdy nie uśmiechający się gbur😁😁😁 , który nie leciał w stronę tłumu z otwartymi ramionami. I tak jest w sumie do dziś. Tylko tego luzu, spokoju mi brakuje.
            Bo mnie jest ciężej się teraz otworzyć, a ludziom ciężej do mnie przebić.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: fatum   Data: 2019-06-06, 10:48:15               Odpowiedz

            Milan9053 serdecznie ci dziękuję za ten żart (zdobycie Himalajów w spodenkach i klapkach).Biorę go sobie na własność.Jest genialny w swojej prostocie.Cieszę się,że nagle inaczej patrzysz na kochaną żonę (pamiętaj żona to prawdziwy skarb,tak o mnie mówi mi mój mąż i inne rzeczy też-:)*).Wiele Kobiet potrafi^umie^ czytać swoich partnerów.Kobiety tak już mają.Masz fajne spojrzenie na niepowodzenia swoje.Z tym brakiem luzu to zwyczajnie kokietujesz jak dla mnie zbyt mocno.Jesteś silny i tylko chcesz potwierdzenia.Mam prośbę.Teraz w tej chwili mentalnie otwórz swoje ramiona w moim kierunku i napisz co poczułeś?Tylko serio napisz.Też ci coś napiszę.Zatem otwieraj na maksa te Ramiona.-)*-)



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-06, 11:58:16               Odpowiedz

            Cieszę się, że rozbawił Cię mój żart. Z racji tego, że przeważnie mój żart jest czarny i cięty rzadko się to zdarza. Tak, chyba masz rację... Potrzebuje potwierdzenia tego, czego jestem mniej pewny niż kiedyś. Wiem, że jestem silny, a przynajmniej chce być. Ale chcę też czasem spokoju, wsparcia, pozytywnego słowa i poklepanie po ramieniu.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: fatum   Data: 2019-06-06, 12:16:17               Odpowiedz

            https://youtu.be/srx8xcNb43o Z uwagi,że jesteś miły to podzielę się z tobą Magdaleną Szpilką.To oryginalna terapeutka.Jest Polką,ale wyjechała z Polski.Był czas,że słuchałam jej bardzo często.Dziś też jej słucham i stwierdziłam,że ty jesteś takim człowiekiem o kim ona opowiada.Sam się przekonaj.Zatem posłuchajmy razem.-:),potem ty z żoną,a ja z mężem.Fajnej zabawy Nam Wszystkim życzę.Miłego dnia.Słucham dalej.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-06, 17:37:56               Odpowiedz

            Dzięki. Na pewno w wolnej chwili włączę. Ale chyba najpierw sam.
            Słuchasz dalej p. Magdaleny czy mnie?;)



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: fatum   Data: 2019-06-06, 20:20:45               Odpowiedz

            Proszę,proszę zebrało się "bobaskowi"-:*) na dokazywanie.Ciebie czytam,Magdę słucham.Kiedyś też słuchałam i jej przystojnego męża.Mają swoje kanały YouTube.Jak zechcesz to ich poznasz lepiej i ich dzieci (dwoje).P.S. a ty mnie słuchasz?*



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-06, 05:51:24               Odpowiedz

            Byłem szczęśliwy jak szedłem ścieżką, o której inni nie chcieli nawet myśleć.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-06, 04:46:44               Odpowiedz

            Chętnie ale musisz zaczekać...
            Dzisiaj kończę już dzień. A chcę poświęcić jeszcze parę minut osobie, która potrafi zawsze dać mi nadzieję 😉



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: fatum   Data: 2019-06-06, 21:10:37               Odpowiedz

            https://youtu.be/ZtQTeWKDoRU A tutaj jej mąż Grzegorz.Pięknie mówi i warto go posłuchać. Zawsze to facet i inny facet lepiej go zrozumie.Tak?Milanie9053. Jak zechcesz to mi powiesz,czy Szpilki przypadły ci do gustu?Będę zobowiązana.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: Milan9053   Data: 2019-06-06, 21:50:48               Odpowiedz

            Słucham, czytam. No fakt jest różnica, na pewno dla kogoś drobiazgowo-roszczeniowego:)))
            Szpilki? Nie, wpierw dokazywanie. Pomóż mi je znaleźć, bo " bobasek" nie potrafi:).
            A właśnie, jeszcze ten " bobasek". Miał na celu mnie:
            A: ukłuć ( jak na szpilke przystało)
            B: zdenerwować
            C: rozbawić
            D: zażenować
            ??
            Szkoda, że nie mogę od razu, na gorąco Ci odpowiadać momentami.
            No i oczywiście w tym momencie i po przeczytaniu kilku Twoich wypowiedzi pod postami innych zaciekawiła mnie Twoja osoba? Albo, może na razie metryka. Tak, żebym wiedział jak się odnieść.



          • RE: Presja, frustracja, lęk, bezradność.

            Autor: fatum   Data: 2019-06-06, 23:38:04               Odpowiedz

            Mam w twoim wieku córkę.Jestem więc Kobietą dojrzałą.Z punktów,które wymieniłeś wybierz sobie:C.Nie wiem,czy zetknąłeś się z czymś takim (zjawisko mało przebadane,ale nie w tym problem)jak "flirt" psychologiczny?Otóż ja taki stosuję.-:)*Wyniki mam rewelacyjne.A wracając do małżeństwa Szpilków to w zasadzie nie dałeś mi odpowiedzi,czy będziesz ich "słuchał"???W tej chwili skończyłam słuchać Grzegorza Szpilkę i jestem pod wrażeniem,że tak się rozwinął.Poleciłam go kilku znajomym,którym może coś podpowiedzieć,jeśli zechcą go "słuchać",a nie przesłuchiwać.Wrócę do wątku jak coś mi napiszesz z tematyki "Szpilków".Do usłyszenia.Przytul gorąco żonę.Uśmiechnij się też do siebie Bobasku.-:)*