Forum dyskusyjne

Jestem dziecinny

Autor: devid99   Data: 2018-12-06, 19:36:19               

Cześć. Nazywam się Dawid i mam 20 lat. Chcę się do was zwrócić o pomoc ponieważ już sam sobie nie daje z tym rady.. Spróbuję to wszytko dokładnie opisać. Może zacznę od początku tak będzie najprościej. Praktycznie przez całe życie byłem nieśmiałym chłopcem który unikał kontaktu z rówieśnikami. Mój ojciec alkoholik zmarł jak miałem 2 latka więc praktycznie go nie znałem jedynie z opowieści. Mama poznała mojego teraźniejszego ojczyma który był dla mnie i mojego rodzeństwa istnym potworem. Zawsze gdy zrobiliśmy coś co mu się nie spodobało to brał nas pod ścianę i na nagie tyłki spuszczał pasem solidny wpier.. Byłem więziony w tym domu jak w jakimś sierocińcu. Inne dzieci mogły się bawić w parkach a ja z rodzeństwem sprzątaliśmy podwórko i to było nasze jedynie wyjście na zewnątrz. Gdy urodziły się dwie siostry (od jego strony) to było troszkę lepiej ponieważ nie byliśmy tak gnebieni przez niego jak wcześniej. Na szczęście ta dawna przemoc minęła gdy poszedłem do gimnazjum. Jak do dziś dnia pamiętam jak w podstawówce bałem się kolegów i siedziałem pod ławkami żeby tylko nikt na mnie uwagi nie zwrócił. Z roku na rok w tej podstawówce było troszkę lepiej ponieważ poznałem tych ludzi i się z nimi dogadywalem jako tako. Lęk przed nimi delikatnie przełamałem poprzez wesoły humor lecz strach przed całym światem wracał gdy tylko ja wracałem do domu.. Dosłownie od małego lubiłem się śmiać i rozśmieszać innych ponieważ sprawiało mi to satysfakcję. Po zakończeniu szkoły podstawowej musiałem psychicznie nastawić się na gimnazjum którego bałem się jak cholera... Od samego początku mi się tam nie podobało i wiedziałem że będę miał troszkę problem z nawiązywaniem nowych kontaktów ponieważ długo wtedy nie poznałem innych ludzi bo byłem zamknięty w starej znajomości. Przez pierwsze dwa lata byłem gnębiony przez rówieśników którzy pochodzili z dobrych i bardziej ustatkowanych majątkowo rodzin.. Śmiali się oni ze mnie że jestem biedny itp jak to na nieśmiałego chłopca w takiej szkole przystało.. Byłem ogólnie takim śmieszkiem dla mojej klasy ponieważ jak już wcześniej wspominałem lubiłem rozśmieszać innych ale to i tak nie zmieniało faktu że za każdym razem nie chciałem iść do tej szkoły bo bałem się panicznie tych wszystkich ludzi co doprowadziło do codziennych myśli samobójczych. Przez strach jaki odczuwałem po powrotach do domu nie wychodziłem z niego do kolegów ponieważ najprościej mówiąc się ich bałem.. Po gimnazjum w szkole wyższej było o wiele lepiej. Przełamałem ten strach w 80% przed tą szkołą i z dobrym samopoczuciem szedłem do niej. Przez ten okres w zdz po szkole zawsze spotykałem się z ekipą w której byli ludzie młodsi ode mnie co doprowadziło mnie do zatrzymania się w ich wieku.. Dosłownie.. Do mojego teraźniejszego wieku zachowuje się jak dziecko z gimnazjum. Śmieszy mnie praktycznie wszystko i lubię udawać głupiego przy innych żeby się z nimi pośmiać bo to sprawia mi satysfakcję że ktoś się w jakimś stopniu mną interesuje. Rodzice i starsze towarzystwo mi powtarzali żebym się ogarną bo jak na ten wiek to już czas najwyższy.. Nie widziałem w tym nic złego do tego roku gdy aktualnie wyjechałem do pracy za granicę i ludzie mi to uświadomili. Dodam że przez wiele lat męczę się z fobią społeczną która uniemożliwia mi nie raz normalne funkcjonowanie. Od dawna robię wszytko żeby ludzie mnie polubili i to dosłownie na siłę ale zrozumiałem że nie dla każdego będę idealny. Czasami gdy jestem w gronie ludzi to się nawet nie odezwę bo nie wiem o czym z nimi rozmawiać bo moją tendencją do rozmowy jest śmiech a jak już chcę coś powiedzieć to myślę nad tym kilka minut i się nie odezwę bo boję się że źle na to zareagują. Nigdy nie widziałem w tym nic złego ponieważ myślałem że ten strach przed ludźmi każdy posiada i to jest normalne do momentu gdy nie ruszałem się na krok z domu bo bałem się że mnie nie polubią itp.. Przez ostatnie kilka miesięcy zacząłem brać narkotyki ponieważ po nich byłem otwarty na nowe znajomości i bardzo dobrze się ze wszystkimi dogadywałem. Gdy odstawiłem je na bok moje życie jeszcze bardziej się pogrążyło w skutku i rozpaczy. Zrozumiałem że dzięki nim nie wyjdę z tej fobii więc na szczęście przestałem je brać. Zacząłem próbować zachowywać się dosyć normalnie jak na swój wiek ale uniemożliwia mi kontynuowanie tego ponieważ wkracza ponownie fobia i ciągnie się za mną ten lęk przed nimi wszystkimi... Dlatego tak łatwo się poddaję i znowu wpada dziecinne zachowanie bo dzięki nim nie czuję strachu i jest mi o wiele lepiej. Chcę się zmienić i to bardzo ale fobia uniemożliwia mi to więc już sam nie wiem w czym jest tu problem. To jest takie błędne koło które męczy mnie od tylu lat. Co ja powinienem w tej sytuacji zrobić? Rozmawiałem z jedną osobą na ten temat i odpowiedział mi żebym się nie zmieniał i był sobą.. Jak mam być sobą? Całe życie jak dziecko? Gdyby nie ta fobia to myślę że udało by mi się coś z tym zdziałać bo naprawdę tego chcę.. Przepraszam za taki bałagan w tym poście ponieważ trudno mi jest poukładać to wszytko w głowie. Mam nadzieję że w jakikolwiek sposób mi pomożecie. Pozdrawiam!

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku