Forum dyskusyjne

Rozwodzić się, czy pracować nad związkiem?

Autor: Zagubiona1984   Data: 2018-09-12, 18:32:08               

Proszę o Waszą opinię. Na pewno jesteście w stanie patrzeć na wszystko nieco chłodniejszym okiem niż ja.

Problem dotyczy tego, że mój mąż jest strasznie nerwowy i szybko wybucha. Te "ataki" nie były częste, nasiliły się po ślubie (już trzy razy się zdarzyło). Uświadomiłam sobie właśnie, że wina zazwyczaj nie leży po mojej stronie (choć do tej pory czułam się winna), a przynajmniej nie jest współmierna do jego agresji. Odzywa się do mnie wtedy też w sposób niewłaściwy (jeśli próbuję się z nim kłócić) np. z pogardą w głosie mówiąc do mnie "zamknij twarz". Po ostatniej takiej akcji odczekałam jeden dzień aż emocje opadną i porozmawiałam z nim. Powiedziałam o swoich odczuciach, o tym, że nie pozwolę się więcej tak traktować i że uważam, że te ataki są bardziej jego winą, a ja niczym sobie na nie zasłużyłam. Wysłuchał mnie, nie dodał za bardzo nic od siebie, twierdził tylko, że rozumie i będzie się starał to w sobie zmienić. Obawiam się tylko, że jego zachowanie nie jest efektem wrodzonego chamstwa, a bardziej
braku umiejętności radzenia sobie z emocjami - te jego ataki na mnie mają miejsce zawsze wtedy, gdy ma jakiś nerwowy okres związany z pracą, bądź z czymś innym. Czuję, że wyżywa się wtedy na mnie pod byle pretekstem, gdy tak naprawdę jest z jakiegoś powodu zestresowany. Tzn, że boję się, że nie umie sobie radzić z emocjami, a w takiej sytuacji jego obiecanki będą obowiązywały tylko do następnego nerwowego okresu, gdy znów wybuchnie.

Oboje jetesmy po 30-stce. Jesteśmy 1,5 miesiąca po ślubie (cywilnym). Przed ślubem znaliśmy się 9 lat (choć był to związek na dużą odległość), a pół roku przed ślubem ze sobą zamieszkaliśmy. Nie wiem czy byłam wcześniej taka ślepa, ze tego nie widziałam, czy nie zdawałam sobie sprawy, ale teraz jak to sobie uświadomiłam, to zdałam sobie sprawę, że nie chce takiego zycia. Nie wiem, czy jego zachowania są możliwe do poprawy i czy ta "praca nad związkiem" nie spowoduje, ze bede zyłą w ciagłym napieciu w obawie przed jego wybuchem. Boje się tez "leczenie" tylko "uspi" problem, a ten wroci ze zdwojona sila, gdy np. bedziemy juz mieli dziecko i bedzie mi duzo trudniej odejsc....

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku