Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • RE: Jak myślicie, jakie zamiary ma ten chlopak?

    Autor: APatia   Data: 2020-06-28, 21:45:53               Odpowiedz

    Faktycznie... Mój pamiętnik w szkole podstawowej wyglądał podobnie. Śmiesznie i dziecinnie.
    Potem z czasem zrozumiałam, że najlepszą odpowiedzią na moje dziwaczne i wydumane wymysły jest po prostu zapytać czy gość coś do mnie czuje czy robi sobie kolokwialne "jaja" ;p

  • RE: Jak myślicie, jakie zamiary ma ten chlopak?

    Autor: fatum   Data: 2020-06-28, 10:42:24               Odpowiedz

    Melancholia20 i jak w sumie postąpił wobec Ciebie ten chłopak?Był z Tobą u psychologa?Powiedz mi.Pozdrawiam.

  • RE: Jak myślicie, jakie zamiary ma ten chlopak?

    Autor: feelka   Data: 2018-07-17, 10:24:27               Odpowiedz

    Tak mniej więcej wyglądał mój szkolny pamiętnik :)

    Ładne, ale lepiej by nie przeszło na całe życie.
    Bo pamiętnik sugeruje życie "w głowie", domysłami, przewidywaniami, analizami, wspomnieniami, wczuwaniem się (i nie myślę tylko o kwestiach damsko-męskich). Na Twoim etapie to fajne i potrzebne, pewnie rozwojowe. Pod warunkiem , że nie stanie się stylem życia. Bo sama widzisz, że najważniejsze to i tak "zaprosić go czy nie zaprosić?" :), zapytać "lubisz mnie czy nie" i "jakie masz zamiary?"... :))

    Dziewczyny bardziej praktyczne nie dumają nad tym miesiącami i nie robią chyba analiz psychologicznych, tylko ...zapraszają? I samo się rozstrzyga: "randka" nieudana, to zapominają; rozglądają się za następnym kandydatem do zaproszenia - sprawdzenia. ?

    Oszczędzają czas; do tego chyba zmierzam. I oszczędzają miejsce w głowie na myśli "praktyczne", dotyczące tu i teraz. Choć też ryzykują - odrzucenia. Nie boją się odrzucenia?

    Ale Tobie się jeszcze nie spieszy :) więc powodzenia.
    Jakie zamiary ma chłopak? chyba dobre, ale chyba nieokreślone; jak to chłopak w tym wieku. Mówisz "sprawdzam.." i idziesz dalej ;) Albo miło kontestujesz niespiesznie jeszcze rok...

  • RE: Jak myślicie, jakie zamiary ma ten chlopak?

    Autor: Melancholia20   Data: 2018-07-16, 11:00:21               Odpowiedz

    Czyli nie próbować go nigdzie zaprosić?

  • RE: Jak myślicie, jakie zamiary ma ten chlopak?

    Autor: fatum   Data: 2018-07-16, 10:34:28               Odpowiedz

    Zaczekaj.Może ktoś się ujawni.Powodzenia.P.S. w innych wątkach (swoich)miałaś iść do psychologa.Byłaś?

  • RE: Jak myślicie, jakie zamiary ma ten chlopak?

    Autor: Melancholia20   Data: 2018-07-16, 10:28:45               Odpowiedz

    Bardzo zależy mi na opinii kogoś bardziej doświadczonego w tych sprawach

  • RE: Jak myślicie, jakie zamiary ma ten chlopak?

    Autor: Melancholia20   Data: 2018-07-16, 09:41:56               Odpowiedz

    A może coś wiecej? :(

  • RE: Jak myślicie, jakie zamiary ma ten chlopak?

    Autor: fatum   Data: 2018-07-16, 09:34:35               Odpowiedz

    Ten chłopak ma dobre zamiary.

  • RE: Jak myślicie, jakie zamiary ma ten chlopak?

    Autor: Melancholia20   Data: 2018-07-15, 23:57:25               Odpowiedz

    Jego koledzy stali się dla mnnie mili, rozmawiali ze mną, przysiadali się. Udawałam, że z nimi flirtuje, on również próbował wywoływać we mnie zazdrość. Przez cały lipiec walczyłam z tym, czy do niego napisać. Napisałam, pisaliśmy do 4 nad ranem. Chciałam gdzieś go zaprosić, ale zabrakło mi odwagi. Mowil cos o braku czasu, wiec tym bardziej nie jestem pewna, czy powinnam. Prosze, pomóżcie!

  • Jak myślicie, jakie zamiary ma ten chlopak?

    Autor: Melancholia20   Data: 2018-07-15, 23:55:11               Odpowiedz

    Dzień dobry.
    Chciałabym prosić o pomoc w określeniu intencji kolegi z klasy. Aktualnie stoję w miejscu i nie mam pojęcia, czy próbować robić krok w przód w tej relacji, czy też odpuścić sobie tego człowieka.
    Chłopak, do którego czuję miętę jest bardzo inteligentny, elokwentny i mądry, jednak trzyma się z imprezowiczami, często nadużywającymi alkoholu. Niestety jest również dość chamski, arogancki, ale w duchu to wrażliwiec.W gimnazjum był bardzo dobrym uczniem, w liceum trochę zaniedbał naukę.
    Kiedy przepisałam się do drugiej szkoły średniej pod koniec października widać było, że jest mną zaciekawiony. Kiedy przypadkiem usiadłam na informatyce obok niego i nie rozumiałam do końca, co mamy robić, oferował mi pomoc i wysłanie materiałów. Kilka razy dosiadł się do mnie i rozmawiał, będąc przy tym całkowicie wyluzowanym. Pamiętam, że poprosił mnie o pożyczenie paru złotych, a kiedy spytałam, czy mogę dosiąść się do jego ławki bez problemu wyraził zgodę. Wtedy również na luzie dyskutowaliśmy. Co najistotniejsze, wtedy był dla mnie miły.
    W tamtej chwili jeszcze nie żywiłam do niego wyższych uczuć, jedynie lekko podobał mi się z wyglądu. Spytałam go kilka razy o notatki, jednak nie oczekiwałam niczego poza pomocą szkolną. W listopadzie zakochałam się w innym, więc nie myślałam o nim w kontekście damsko-męskim na poważnie. Pierwszy raz zapytał mnie, czy uczę się na jutrzejszą klasówkę i nawiązała się później krótka rozmowa. Zapytałam go przy okazji, z czystej ciekawości, czy ma dziewczynę. Odpowiedział, że nie, ale kręci z pewną koleżanką. Przytaknęłam i opowiedziałam o ówczesnej sympatii, która nie do końca postępowała ze mną dobrze.
    Po tym zdarzeniu z rana zaczepił mnie i spytał, czy dużo jest tych notatek na sprawdzian, zaś ja mu je pożyczyłam. Był to dzień, w którym musieliśmy nosić krzesła do sali gimnastycznej. Kiedy zobaczył, że się męczę zaoferował mi pomoc i zabrał mi jedno z nich, mówiąc, że jest o wiele cięższe niż jego.
    Kiedy poszłam do nowej szkoły, nie do końca umiałam się zaklimatyzować zarówno jeśli chodzi o zwyczaje w niej panujące, jak i w nowej klasie. Chociaż jest to szkoła z bardzo wysokim poziomem, miałam wrażenie, że nie pasuje do rówieśników i nikt mnie nie lubi. Coraz bardziej zamykałam się w sobie, zaczęłam dziwnie się zachowywać, niekiedy pisałam nieprzemyślane rzeczy na klasowej grupie i od tamtej pory moja klasa odwróciła się ode mnie. Do tego doszedł lekki konflikt bądź brak sympatii ze strony pewnej nauczycielki, co zrodziło kilka zastanawiających sytuacji. Bywało, że chłopcy śmiali się ze mnie, żartowali, w tym i TEN chłopak, który niestety jest bardzo podatny na rówieśnicze wpływy. Wbrew temu wszystkiemu, nadal zdarzało nam się pisać, kilka razy znów opowiedziałam mu o tym, co mnie trapi. Często w rozmowie wspominałam o perypetiach z innymi chłopakami, jakbym podświadomie chciała wzbudzić w nim zazdrość. Schodziło nam z tymi rozmowami czasem nawet i do 2 w nocy. Potrafiliśmy rozmawiać na różne intymne tematy, w tym na tematy damsko-męskie, jednak w szkole następowało uparte milczenie. Sama wiecznie stałam pod ścianą, siedziałam sama z telefonem w ręce, nie rozmawiając z nikim. Jednak co nurtowało mnie właściwie od samego początku to wodzenie za mną wzrokiem i spoglądanie... Oprócz tego często był zirytowany, gdy rozmawiałam z jakimś innym chłopakiem. Gdy widział mnie z kimś sam na sam, przerywał naszą rozmowę, wciskał się siłą pomiędzy nas bądź odpowiadał mi na pytanie zanim udzielił odpowiedzi kolega, którego o to pytałam.
    Mniej więcej w środku lutego chłopak, w którym była zakochana postąpił ze mną okrutnie. W akcie desperacji napisałam o tym na klasowej " konfie". Byłam w czarnej rozpaczy i oczywiście ogłupiłam się. Zrezygnowałam z klasowej wycieczki, pragnęłam się odciąć. Po jakimś czasie znów pisaliśmy, zwierzylam mu się z tego jak potraktował mnie chłopak. Zapytał, czemu zadaje się z samymi idiotami, zapytał kim on jest, twierdząc, że może go zna i chce go zobaczyć. Odmówiłam i zmieniłam temat.
    Raz zwierzyłam się kilku dziewczynom z mojej klasy, że pisze z nim, jednak na żywo nie dochodzi do zadnej interakcji. Stwierdziły, ze on do nich też pisze o notatki, z tym, ze one często go ignorują. Zrobiło mi się wtedy przykro i uznałam, ze odpuszczam, bo to wszystko na pewno nic nie znaczy.
    Na jednej z lekcji historii spoglądałam na niego, smiejąc się. Moja przyjaciółka upomniała mnie, żeby przestała się na niego patrzeć, bo to widać. Obok nas siedział jego kolega, który mógł to usłyszeć, zresztą on sam także filtrował naszą rozmowę.
    Pewnego razu zaczepił mnie trochę inaczej niż zwykle. Napisał " ej... -moje imię-", po czym gdy odpisałam odparł " już nic".
    Kilka razy zapytał się mnie czy się na coś uczę, po czym nawiązywała się jakaś dyskusja. Oczywiście o rzeczy typowo lekcyjne również pytał, co mnie trochę myliło, jednak de facto ja też czasami zachowywałam się tak, jakbym chciała go wykorzystać, a w rzeczywistości to był tylko pretekst do kontaktu. Napisał do mnie po pijanemu, na co odpisałam dosć odchle, jednak wysłałam mu przy tym czerwone serce. Pewnego razu w czasie naszego pisania wysłał mi messengerowe naklejki. Pierwsza z nich miała napis I love you, druga zawierała czerwoną różę, a kolejne po francusku ( ten język to moja pasja) z napisem wyjdźmy na zewnątrz i całującą się parą z napisem Je t"aime, jednak później napisal, że zrobił to przypadkiem. Praktycznie to zignorowałam.
    Dzień później przyglądaliśmy się sobie i patrzyliśmy w oczu praktycznie cały czas. Uśmiechał się do mnie bardzo lekko i niewyraźnie. Kiedy rozmawiałam z pewnym chłopakiem siedząc na krześle, podszedł do nas i chwycil od tyłu moje krzesło, po czym jego ramię pomknęło coraz wyżej i wyżej aż pojawiło się na moim ramieniu i szyi. Kiedy zobaczył, że się nie odsuwam zacisnął swoją dłoń na moim ramieniu, a ja wtuliłam się w jego tors. Kiedy podniosłam głowę i spojrzałam na niego, speszył się i odszedł. Poźniej parę razy jeszcze do mnie napisał, ale widziałam w tych wiadomościach mniej entuzjazmu. Oprócz tego często się przy mnie popisywal. W wiadomościach opisywał swoje osiągnięcia, przechwalał się swoimi zdolnościami i umiejętnościami. Chwalił się na ilu dziedzinach nauki się zna i na jakie studia pójdzie. Gdy rozmawialiśmy o psychologii na drugi dzień na mój widok wygłaszał wykład na temat psychologii. Odpowiadał przy mnie po francusku. Wychodził z pomieszczenia, gdy rozmawiałam z innym chłopakiem albo obserwował mnie gdy z nim rozmawiałam, wymieniając porozumiewawcze spojrzenia z kolegą. Gdy śmiałam się na lekcji zapytal po cichu, z czego się śmieje. Spoglądaliśmy na siebie na lekcjach, a on szukał mnie wzrokiem ze środka klasy z delikatnym uśmiechem na ustach. Wpatrywałam się wtedy w niego, chciałam, by zrozumiał. Często bał się do mnie podejść, unikał zbliżenia w odległości, jednak nadal się patrzył. Gdy siedziałam obok niego na informatyce, wpatrywał się w ekran mojego komputera i nadzorował, czy daje sobie radę. Raz szepnął mi, co mam zrobić, gdy widział, ze sobie nie radze. Kiedy jego kolega próbował zająć miejsce obok mnie, bardzo się zdenerwował. Zawsze, gdy ktoś coś o mnie mówi, jego kolega spogląda na mnie a później zerka na niego z uśmieszkiem. Raz zdarzyło się, ze popchał mnie do niego mówiąc o innym koledze, a on wypytywał się o co chodzi i o jakich spekulacjach mówimy. Kiedy uśmiechałam się do jego kolegi i patrzyłam tym razem na niego, zrobil się czerwony. Gdy rozmawiałam stojąc Tylem przystawał i patrzył się. Raz wyszedł z klasy w momencie, gdy ja wyszłam, drugi raz gdy się na niego spojrzałam przestał patrzec, odwrócił się i wyszedł. Kiedy poprosil mnie o pomoc z francuskim, podeszłam do niego z pytaniem, dotknęłam go za ramię bardzo delikatnie, wbił we mnie wzrok. Oczy miał szklane, nie poruszał się. Tkwiliśmy w takiej pozycji długo, opo czym on nagle zerwał się i biegał jak szalony, pytając się kolegów o to, o co go poprosiłam.