Forum dyskusyjne

Jak mi pomóc ?

Autor: piszepost   Data: 2018-01-02, 21:13:05               

Witam. Nie wiem co mam robić. Jestem antyspołeczny, mam apatię ("pozytywnych" emocji nie czuję od ponad 2 lat), lubię zadawać ludziom cierpienie, kilka razy słyszałem głosy. Mam paranoje (moi sąsiedzi mnie podsłuchują, ktoś robi mi zdjęcia jak jestem w pokoju, raz myślałem, że wiercą mi dziurę w suficie, żeby zamontować kamerę, jak słyszę śmiechy ludzi to od razu stwierdzam, że śmieją się ze mnie), kiedyś ja czułem się psychicznie bardziej na siłach to manipulowałem i okłamywałem ludzi na potęgę, ale teraz nie mam już tyle siły na to. Ludzie to dla mnie robale i bydło.Mam myśli samobójcze, zachowania autoagresywne werbalne i niewerbalne. Depersonalizacji i derealizacja. Nie wiem już co jest prawdą, a co kłamstwem. Nie wiem czy coś, rzeczywiście się stało czy tylko sobie to "włożyłem' do głowy. Ostatnio złapałem gołębią, związałem, oblałem denaturatem i spaliłem żywcem. Określiłem to sobie "zastrzykiem życia". Przez krótką chwilę czułem podniecenie i strach, że może ktoś mnie przyłapię. ale ptaka w ogóle nie było mi szkoda. Następny będzie królik. Często mam wybuchy gniewu, żeby jakoś je powstrzymać fantazjuje, że zabijam osobę która mnie wkurzyła lub sprawiam jej cierpienie, ale jestem już na granicy i najchętniej zrobiły bym to, a nie tylko o tym myślał. Od kiedy pamiętam biłem się z mamą dla zabawy jak to ona określa. Niby lekko, ale jestem od niej znacznie silniejszy. Raz zbiłem jej żebra, czasem przykładam jej dla zabawy nóż do gardła. Ostatnio dusiłem ją rękawem z bluzy, a drugą rękę trzymałem na ustach, żeby nie krzyczała. W pewnym momencie ją puściłem, a ona zaczęła, mnie okładać rękami i mówić, że powinni mnie wywieść do wariatkowa. Mam takie dziwne zmiany. Raz jestem chłodnym racjonalistą, którego nic nie rusza, a innym razem marzę tylko o zabijaniu, zadawaniu cierpienia i daje się ponieść gniewowi. U psychologa byłem kilka razy. Stwierdziła, że przychodzenie do niej nie ma sensu, bo wizyty są za rzadkie. Poleciła mi oddział dzienny, na który się nie dostałem, ponieważ: "Pana problemy są zbyt duże, lepiej jak Pan pójdzie na oddział stacjonarny". Na kwalifikacjach na oddział stacjonarny zwyzywałem komisję i powiedziałem, że nie wytrzymam z innymi ludźmi tyle czasu. Znów poszedłem na kwalifikacje na oddział dzienny, ale odpowiedź była ta sama. Za bardzo nie wiem co robić. Chciałbym coś zmienić, bo wiem, że mogę osiągnąć prawie wszystko, ponieważ nie mam żadnych oporów w dążeniu do swoich celów, idę po trupach i uważam się za osobę inteligentną. Tylko nic minie nie interesuje. Postaram się dostać na oddział dzienny tylko tym razem w innym miejscu. Jakieś pomysły co mogę zrobić lub co mi w sumie dolega ? Dodam, że ojciec ma schizofrenie paranoidalną.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku