Forum dyskusyjne

Odepchnieta przez partnera

Autor: gingerova   Data: 2017-12-30, 15:54:00               

Witam Was. Chcialam podzielic sie z Wami sytuacja w jakiej sie znajduje i zaczerpnac Waszej porady. Od 11 miesiecy jestem w zwiazku z mezczyzna mlodszym o pare lat. Zwiazalismy sie ze soba dosc szybko. Pierwsze 3 miesiace byly cudownym okresem i czulam sie naprawde szczesliwa. Widywalismy sie niezbyt czesto, kilka razy w tygodniu co bylo uwarunkowane tym, ze pracowal w systemie zmianowym, dzieli nas niewielki dystans, bo zaledwie niespelna kilka km. Mimo to zawsze staral sie by doszlo do spotkania i poswiecal mi swoj wolny czas. Czulam sie chciana, kochana i wazna. Zawrocil mi kompletnie w glowie tym jak dobrze mnie traktowal. Wszystko uleglo stopniowej zmianie gdy zmienil prace. Mimo, ze jest to system jednozmianowy i konczy prace po poludniami to tego czasu mial coraz mniej. Zaczelismy widywac sie raz w tygodniu, czasami raz na dwa tygodnie i jego podejscie do mojej osoby rowniez uleglo zmianie. Coraz mniej staran, zapominanie o waznych kwestiach, wspolnych planach, ciagle zmienianie planow i zdania, spotkania czesto konczyly sie nieoczekiwanie, gdyz wypadl telefon od rodzicow badz brata, siostry, szwagra. Czulam, ze wszyscy i wszystko inne stake sie wazniejsze ode mnie, nawet sen, jedzenie, tv. Potrafil usnac przy mnie po uplynieciu zaledwie 1,5 h od spotkania. Zaczal wykrecac sie ze wspolnych wyjazdow do mojej rodziny badz aktywnego spedzania czasu. Zdarzaly sie takowe akcje lecz bardzo sporadycznie. Zaczal wykazywac coraz mniejsze zainteresowanie ma osoba, rozleniwil sie, zanikly czule gesty i slowa I nawet ten blask w jego oku. Dlugi czas tlumaczylam to przemeczeniem, zapracowaniem a ostatnio nawet apatia. Ja z kolei w przeciwienstwie do niego przedkladalam jego osobe nad wszystkich innych, poswiecalam sie, rezygnowalam ze swoich planow byleby spedzic z nim czas. Gotowalam mu wymarzone dania aby sprawic mu przyjemnosc, przymykalam oko na jego slabosci, dawalam z siebie maksimum uwagi, poswiecenia I wkladu. Nie jestem idealna, gdyz wady ma kazdy, ale wydaje mi sie, ze bylam dla niego bardzo dobra I niczego mu przy mnie nie brakowalo. Po czasie zaczelo mnie to wypalac, bo dzialnia byly tylko jednostronne. Pojawil sie stres i rozczarowanie. Probowalam rozmawiac z nim na ten temat. Stwierdzil, ze sie doszukuje i zadaje miliony zbednych pytan, ktorych de facto nie byloby gdybym czula, ze dla niego cos znacze. 2 miesiace temu otrzymalam klucze do jego domu i komunikat, ze chcialby ze mna zamieszkac w przyszlosci,bym pomogla ogarnac mu jego lenistwo i zburzyla monotonie w jego zyciu. Sam stwierdzil, ze jest nieogarniety, leniwy, nie potrafi okazac, ze mu zalezy, ani nie ma parcia na okazywanie afekcji, gdyz brakowalo tego w jego uprzednim wieloletnim zwiazku i nawykow wedlug niego ciezko sie wyzbyc. Przeciez ja nie oczekiwalam niczego nadzwyczajnego, tylko naturalnych zachowan i odruchow. Moja cierpliwosc, wytrzymalosc dobiegaja powoli konca. Kilka tygodni wstecz z calkiem przypadkowej rozmowy dowiedzialam sie, ze nie wie czy mnie Kocha I czy cos czuje. Ze sam nie wie czego chce I nie chce czego chce I nie jest w stanie mi niczego obiecac ani nie chce mnie ranic, ani tez stracic. Choc jednoczesnie mnie pragnie a jednak go odpycham, swoimi ciaglymi pytaniami. Dostalam jakby obuchem w twarz, bo jeszcze nie tak dawno wyznal mi milosc i mial jakby przeblysk uczuc w moja strone... A tu takie cos. Stwierdzil, ze nie wie od kiedy czuje ta niepewnosc. Tego samego dnia rozstal sie ze mna - przez komunikator... A dzien pozniej stwierdzil, ze sama wymusilam na nim szybka odpowiedz, wiec chcac mi zrobic na zlosc podal wlasnie taka. Tamta noc i nastepny dzien byly jednymi z najgorszych dni w moim zyciu. Pozniej byla przerwa a nastepnie spotkania w celu przedyskutowania sytuacji. To znow stwierdzil, ze go mecze, wrecz katuje pytaniami, a tak naprawde to chyba zadna kobieta nie rozmawialaby z nim w celu jego zrozumienia i nie zadawalaby pytan calkiem na miejscu tylko kopnela go w tylek. Mnie sie wydaje, ze dostal wszystko czego pragnie od Kobiety mezczyzna: Milosc, troske, Wsparcie, zrozumienie, akceptacje a ja w zamian niespelnione obietnice i zawiedzione oczekiwania. Twierdzi, ze wina lezy w nim nie we mnie. Ja w to brne. Czuje, ze sie juz w tym wszystkim gubie i trace sama siebie a jednak nie potrafie odejsc tylko ludze sie, ze wszystko co okazal mi na poczatku wroci, ze to przemeczenie badz depresja. Nie umiem mu pomoc bo ciagle slysze, ze go mecze. W czasie przerwy poznalam przypadkiem faceta, zna on cala sytuacje i twierdzi, ze gdy bede juz sama to on chetnie zastapi jego miejsce I wiem gdzie go odszukac. Osoba ta jest zupelnym przeciwienstwem mojego faceta, wydaje sie posiadac wszystkie cechy o jakich marzy kobieta, a ja? Ja na niego nie zwracam kompletnie uwagi, tylko ciagnie mnie Ku temu co mam. Jakas sila. Slepa milosc? Uzaleznienie emocjonalne? Obawa ze strace milosc swojego zycia za jaka ja osobiscie to uczucie uwazam. Nie chcego stracic, chce bybyl dla mnie taki jak byl kiedys. Moze on jest po prostu wybrakowany? Wiele razy probowalam odejsc i nie udalo sie. Ostatnio poznal mnie ze swoja rodzina i zastanawialam sie czemu taki krok w momencie, gdy przezywamy kryzys. Nie wiem. Nie ma staran, nie okazuje ze docenia mimo, iz twierdzi ze docenia i jest wdzieczny. Nie umiem sobie juz z ta sytuacja poradzic. Wiem, ze cala ta historia jest opisana dosc chaotycznie, ale staralam sie zawrzec w niej wszystko co chcialam przekazac. Prosze Was o jakies porady, przemyslenia, wskazowki, bo sama juz sie w tym gubie

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku