Forum dyskusyjne

Wygodny kąt...

Autor: Mirabelle   Data: 2017-12-29, 08:02:19               

Facet ma gdzie mieszkać. Jakie są jeg realne możliwości zmiany miejsca zamieszkania...?
Pomijam, ze z kobietą wygodnie. Posprzątane ugotowane itp. Jak u mamusi.
Ale to nawet nie chodzi o jego motywy. Mnie zastanawia czemu ludzie zrzucają odpowiedzialność czyli: niech on coś zrobi, żeby zmienić sytuację.
On-jemu oddajesz decyzję też o swoim życiu.
Nie próbujesz brać tego w swoje ręce?
Jest tu wątek dziecka i to jest coś czego nie ma w moim życiu-więc mi było łatwiej kończyć związki w których byłam interesująca tylko w momencie gdy "mu się zachciało"-i wtedy byłam zauważana. Poza tym niekoniecznie.
To się czuje- czy jest więź xzy jej nie ma. Ty musisz sobie zobaczyć czy więź uczuciowa a nie wygoda jest tutaj czynnikiem decydującym.
Ja bym zapytala go wprost-po co tu jesteś tak naprawdę...Po co? Co Cię tu trzyma skoro tak naprawdę Cię tu nie ma emocjonalnie.

Ważne też że może trzeba by prześledzić cały związek-co się działo. Widzimy tylko to co jest teraz- może poprzyglądanie się wspólne temu co się stało by pomogło...Czasami to co jest jest efektem tego co było...i można sobie wybaczyć i budować. Ale do tanga trzeba dwojga.
Z twojej relacji wynika jakby było tak, że Ty chcesz a on nie chce (poza wygodnym zajmowaniem kawałka podłogi).
Co Was łączy na dzień dzisiejszy-co nie ma związku z rolą rodzica?
Co jest łączącego w tym związku?
Co powoduje, że Ty chcesz w tym trwaćjednak-pomimo frustracji z powodu jego niefajnych zachowań?
Co Ciebie tam w tym trzyma?
Co jest widoczne-dobre-między Wami?


Jak to powiedziała fajnie żona z filmu Jack Strong- mogę przeżyć to, ze już mnie nie kochasz, ale nie wybaczę Ci tego, że mnie nawet nie szanujesz...

I tutaj jest nawet brak szacunku dla twoich uczuć (zdrady).
Zastanawiam się czy to jest kwestia niedojrzałości i wygodny czy czego... Jedno jest pewne -facet który kocha walczy...I już to wiem, bo poznałam takiego faceta...I nareszcie doświadczam różnicy...Naprawdę nie muszę się zastanawiać czy on mnie kocha i czy mu na mnie zależy...to po prostu jest widoczne. Widać czy ktoś naprawdę pomimo trudności pragnie budować czy nie...
Z tego co piszesz wygląda to tak jakby on chciał po prostu wsadzić tyłek ale bez żadnej odpowiedzialności czy chęci walki o związek...Ale to jest tylko to co mi się wydaje czytając to co Ty piszesz.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku