Forum dyskusyjne

RE: zdrada i powrót matha

Autor: matha   Data: 2017-12-28, 21:57:37               

Oczywiście, że moc sprawcza jest w moich rękach... Mówisz, że mam argument w ręku, tak mam, używam go, przypominam o tym, i co mam jeszcze zrobić? Zaprowadzić za rączkę?
Tu, w miejscu w którym teraz stoję, nie mam zamiaru tego zrobić. To chyba nie powinna być moja praca, a jego własna.
Skoro nie podejmuje działań choć mija właśnie drugi miesiąc od jego powrotu, uważam że wcale nie chce się zmienić. Mam znów wchodzić w rolę jego mamusi? Do czego mnie to zaprowadzi?
Ciągle oceniamy mnie, ok, godzę się na to, ale uwierzcie że jestem sama dla siebie najsurowszym krytykiem.

Proszę o waszą opinie na temat jego postawy, jak to widzicie, przesadzam? mam uzasadnione obawy?

Na dzień dzisiejszy uważam, że jest tak że on nie ma zamiaru wykonać żadnej pracy nad sobą.
A bez tego ja wiem, że nigdzie dalej nie zajdziemy....

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku