Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • zdrada i powrót

    Autor: matha   Data: 2017-12-27, 22:50:03               Odpowiedz

    Witajcie,

    Stoję na rozdrożu, mam gonitwę myśli, dominuje we mnie żal, ból, rozgoryczenie. Potrzebuję spojrzenia z boku na moją sytuację...

    Nie chciałabym się zbytnio rozpisywać, żeby Was nie zanudzić. Zapewne czytaliście tu setki podobnych historii, tak więc w pigułce... Kilka miesięcy temu zdradził mnie mąż, przeczucia co do jego nieuczciwości miałam od dawna, próbowałam wiele razy rozmawiać, czasem tłumaczyłam, czasem ostrzegałam, czasem groziłam, mówiłam o swoich oczekiwaniach itp. Z jego strony nie było żadnego odzewu. Czując że stoję pod ścianą podjęłam się poznania prawdy. Odkryłam ją uciekając się do sposobów z których nie jestem dumna. Niestety nie miałam wyboru, czułam że coś jest nie tak, a on oczywiście się wypierał. Podjęłam więc kroki, które potwierdziły moje przypuszczenia. Tego samego dnia kiedy miałam już niezbite dowody mąż musiał się wyprowadzić. Jak możecie się domyślić nawet gdy miałam dowody on szedł w zaparte, wypierał się wszystkiego, nie było z nim tak naprawdę żadnej rozmowy, a jak zwykle mój monolog. Nie chciał się wyprowadzić, jednak nie miał wyboru, nie mogłam już patrzeć na bezczelnego kłamcę i tchórza. Ostatecznie wyprowadził się. Przez dłuższy czas nie mieliśmy kontaktu, potem zaczęłam wymagać od niego zaangażowania w wychowywanie naszego dziecka. W między czasie dowiedziałam się o tym, że ma nową "koleżankę". Kolejną w ciągu 3 miesięcy. W całym tym okresie ciągle się wypierał, twierdził że to ja jestem chora psychicznie, mam urojenia, mówił tak chociaż miałam dowody czarno na białym. W końcu nadszedł czas kiedy zechciał wrócić. Twierdził że chce ratować, naprawiać, być tylko ze mną, wychowywać wspólnie nasze dziecko. Trwało to do czasu kiedy pozwoliłam mu wrócić.

    Wrócił a ja z każdym dniem jestem co raz bardziej rozczarowana. Jego postawa nie zmieniła się wcale, te same zachowania, te same zagrywki. Nigdy nie zdobył się na szczerą rozmowę choć wie, że tego oczekuję. Gdy chciał wrócić twierdził że pójdzie na terapię, że on wszystko zrozumiał, oczywiście żadna terapia się nie rozpoczęła, mało tego nie podjął żadnych kroków w kierunku jej rozpoczęcia. Na moje przypominanie o tym odpowiada, że teraz nie ma czasu. Jego postawa powoduje, że zdarzają mi się wybuchy w których wyrzucam mu to czy tamto, co on na to odpowiada? Najczęściej nic, albo "no to do widzenia" nigdy nie patrzy w oczy, ja się produkuję a on patrzy w telewizor, ciągle twierdzi że to były koleżanki, a ja mam iść się leczyć. Żadnej refleksji, żadnego pokajania się.
    Mogłabym jeszcze wiele pisać, ale poczekam na wasze ewentualne pytania...

    Bardzo proszę Was o opinię takiej postawy męskiej. Przesadzam, mam rację... jakie jest Wasze zdanie?




    • RE: zdrada i powrót

      Autor: KarenW   Data: 2017-12-28, 07:48:18               Odpowiedz

      Jeśli miało się coś zmienić po powrocie, a się nie zmieniło, to chyba tak naprawdę wiesz, co powinnaś zrobić. Oczywiście możesz powiedzieć o swoich bolączkach krótko i na temat, możesz napisać, ale na wiele bym nie liczyła.............



      • RE: zdrada i powrót

        Autor: matha   Data: 2017-12-28, 11:14:23               Odpowiedz

        Właśnie o to chodzi, że mówiłam wiele razy, czy to na spokojnie, czy z krzykiem, czy awanturą. Nigdy nie ma żadnego odzewu. Nie ma żadnej skruchy. A we mnie nie ma zgody na to, żeby tak bez niczego zamknąć temat. Mi nie ma nic do powiedzenia, a jeśli już coś od niego słyszę to to, że on się musiał tamtym kobietom tłumaczyć z moich działań.

        Im musiał... Miał taką potrzebę, czuł się w obowiązku itp...
        Przede mną nie ma takich potrzeb...
        Czy to jest postawa dorosłego mężczyzny, który po wyrządzeniu wielu krzywd swoim najbliższym "chce" odbudować związek" ?



        • RE: zdrada i powrót

          Autor: KarenW   Data: 2017-12-29, 18:48:20               Odpowiedz

          Ale po co się tak biczować?

          On coś musiał, chciał............każdy ma własną wolę, a TY nie musisz się na to godzić. Nie rozumiem dlaczego kogoś złe czyny, kogoś kto powinien być podporą ma niszczyć?
          Co daje ci taki...................związek? Pamietaj,że gadac można wszystko, a jednak zawsze licza się czyny.

          Powodzenia!



          • RE: zdrada i powrót

            Autor: matha   Data: 2017-12-29, 23:43:13               Odpowiedz

            Tak. zawsze liczyły się dla mnie czyny.

            Na które czyny mam teraz patrzeć?
            Na zdradę i co działo się przez długi czas po niej - zero pokory, znalezienie kolejnej koleżanki do łóżka itp...

            Czy to, że po czasie się zreflektował i zapragną wrócić z postawą "Wróciłem i nie ma tematu"...

            Temat jest, choćby taki, że nadal z obiema utrzymuje kontakty telefoniczne i smsowe. Czy osobiste? nie wiem. Tego już nie sprawdzam.



    • RE: zdrada i powrót matha

      Autor: fatum   Data: 2017-12-28, 11:21:22               Odpowiedz

      Skoro potrafisz wybaczyć zdradę to czego jeszcze chcesz od życia?Drugiej zdrady?Kobieto żyj po prostu.Wiele Kobiet nie umie wybaczyć zdrady.Ty umiesz to żyj i nie marudź.Jesteś silna,ale jojczysz niepotrzebnie moim zdaniem.Tracisz siły bezpowrotnie!Częściej wychodź z koleżankami na plotki i ciesz się życiem jakie masz.Tyle.



      • RE: zdrada i powrót matha

        Autor: Iga112   Data: 2017-12-28, 11:49:50               Odpowiedz

        Przykro mi z powodu Twojego problemu. Niestety moim zdaniem mąż się nie zmieni. Gdy raz "wybaczyłaś", to myśli że będziesz robić to wciąż. Nie przeprosił, nie poczuł skruchy, nie ma wyrzutów sumienia. Po prostu egoistycznie zaspokaja swoje potrzeby. Musisz zapytać siebie czy dasz radę tak żyć. Wszelkie zmiany w życiu są trudne. Czy jesteś gotowa na zmiany, czy wolisz założyć grube futerko i wtedy ten mróz Ci nic nie zrobi. Decyzja należy do Ciebie. Powodzenia



        • RE: zdrada i powrót matha

          Autor: decontraction   Data: 2018-01-01, 14:54:31               Odpowiedz

          Iga
          "Czy jesteś gotowa na zmiany, czy wolisz założyć grube futerko i wtedy ten mróz Ci nic nie zrobi. Decyzja należy do Ciebie."

          "Po prostu egoistycznie zaspokaja swoje potrzeby. "

          Ooo czyżbyś Igo zmieniła zdanie na temat swojego meża (też) ?

          A jaką Ty podjęłaś decyzję?

          Aaa chyba się domyślam...jednak pozostajesz w strefie "komfortu"?

          Cudzysłów,bo moim zdaniem nie prawda jest ,ze jak "założysz grube futerko wtedy ten mróz Ci nic nie zrobi"...wręcz przeciwnie straty moga być ogromne :(((



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: Iga112   Data: 2018-01-01, 17:04:06               Odpowiedz

            Decontraction jak to czytasz... Mi jest do twarzy w futerku, oczywiście ekologicznym bo jestem miłośniczka zwierząt:) Ale tak poważnie)- to jednak dalej zimno, więc poszłam na terapię.
            P.S. I jeszcze jedna zmiana u mnie: Już się Ciebie nie boję i to też jest zmiana na plus.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: decontraction   Data: 2018-01-01, 22:05:02               Odpowiedz

            "Miłośniczka zwierząt" postanowiła ujarzmić bestię i jej pierwotne instynkty ? hehehe

            Iga, myślę,ze Ty nie tyle mnie się bałaś, bo ja Ci w żaden sposób nie zagrażałam (no nie znam osobiście Twojego "ideała ";) co bałaś się mojej teorii na temat Twojego męża/związku :)
            Myślę,że w tamtym okresie trudno było Ci przyjąć inny od Twojego punkt widzenia ...chyba wolałaś/myślałaś,że bezpieczniej będzie? ...pozostawać w nieco wyidealizowanej kreacji na ten temat ,ale było mineło, co ? hehe

            Tak , bardzo istotne jest zlokalizowanie prawdziwego źródła ciepła w naszym życiu ,nieprawdaż? Bardzo ładnie tu Fela nawinęła coś o tym braku porozumienia,otwarcia... mentalnego/emocjonalnego na siebie partnerów życiowych ...
            Także uważam,że bardzo istotne jest właśnie zgranie się w sposobie myślenia/zrozumienie drugiej strony ,ale nie jednostronne i nie za wszelką cenę, jak mam wrażenie chciałaby to uczynić autorka wątku:(((

            Tak, Matha masz już sporą wiedzę .Wiesz ,że ciągle tkwisz w schemacie ratowniczki .Masz nadzieję ,że jak tylko zrozumiesz, co nim kieruje(wyjaśnisz mu to) to uda Ci się uszczęśliwić jego ,siebie,wasze dziecko ...po prostu uratujesz swoją rodzinę ,tak ?
            "A to nie takie łatwe być dla kogoś(ciepłym) światłem ... jedynym i jedynym w samym środku zimy " to skomplikowane i mam jeszcze kilka refleksji ,ale już śpiąca jestem ...:(((Czemu ludzie tak często chcą zbawiać świat,zamiast zacząć od siebie ? ;)))



      • RE: zdrada i powrót matha

        Autor: matha   Data: 2017-12-28, 11:59:17               Odpowiedz

        Myślałam, że potrafię wybaczyć, wygląda na to, że nie. Owszem mam wysokie wymagania.
        Postawa męża nie daje mi nadziei na to że nasz związek może dać się uratować.

        Fatum, czy podtrzymasz swoje zdanie jeśli dopowiem, że mój mąż nie mi pierwszej zafundował takie atrakcje?
        że każdą kobietę z którą był związany zdradzał. Że po tym jak mi zrobił to samo, usłyszałam od kilku osób, które znają go od dzieciństwa, że zawsze miał opinię "że wyr.... każdą, która na drzewo nie ucieknie... ".

        Niestety nie udaje mi się tych komentarzy i tej wiedzy, którą pozyskałam już po tym kiedy miałam pewność że mnie zdradza, zostawić poza sobą... Stąd też moje wątpliwości.
        Mam zignorować swoje obawy? chociaż te same obawy doprowadziły mnie parę miesięcy wcześniej do poznania prawdy?



        • RE: zdrada i powrót matha

          Autor: fatum   Data: 2017-12-28, 12:09:50               Odpowiedz

          Typowy seksoholik,którego można wyleczyć terapią dla seksoholików.Twoi znajomi tej choroby nie znają.Ty już wiesz jedno słowo o chorobie swojego męża.Powodzenia.P.S. matha też powinnaś zaliczyć terapię dla współuzależnionych.Mało wiesz o toksyczności w związkach.Nadrób migiem zaległości lub wymyśl coś jeszcze złego o mężu.Tak dobrze się czyta złe wieści,a dobre wieści są z kolei wyjątkowo nudne.-:)A Ty jakie wieści lubisz najbardziej?



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2017-12-28, 13:18:47               Odpowiedz

            Fatum, tu Cię zaskoczę, o relacjach, toksyczności itp wiem sporo, może zaskoczę Cię również tym, że swoją terapię przechodzę od dłuższego czasu.
            Jednak wiedza, nawet rozległa, nie zawsze wystarcza w sytuacji gdy coś dotyka nas samych, gdy kochamy, mamy dzieci itp. Kiedy w grę wchodzą nasze własne uczucia.
            Dlatego poprosiłam tutaj o wypowiedź osoby, które mają swoje własne zdanie, doświadczenie, czy jakiekolwiek odczucie, które przyszło do nich po przeczytaniu mojego posta. Dla mnie każda opinia, nawet krytyczna w stosunku do mnie jest ważna. Każda może otworzyć drzwi, których w tym momencie nie dostrzegam.
            Dziękuję za Twoje wypowiedzi. Są dla mnie ważne



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: fatum   Data: 2017-12-28, 14:57:05               Odpowiedz

            To powiedz mi,co takiego ważnego odkryłaś w moim pisaniu.To też dla mnie jest ważne.Serio.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2017-12-28, 15:41:34               Odpowiedz

            Trudno tu mówić o wielkim odkryciu.. Po prostu lubię ludzi, którzy mają własne zdanie, potrafią je jasno komunikować, w każdej sytuacji. Wydaje mi się, że taka jesteś.
            W Twoich wypowiedziach wychwytuję krytykę mojej postawy, tak to odbieram....
            Godzę się na nią, nie potrzebuję użalania się nade mną, gdyż sama jestem winna swoich wyborów życiowych. Jak każdy popełniłam wiele błędów, teraz chcę uchronić się przed ewentualnym popełnieniem kolejnego. Nie wymyślam historii o mężu, nie mam takich zakus, ani potrzeb, raczej ukrywam jego zachowania i czyny przed bliskimi i rodziną. O tym co zrobił, jakie mam problemy, z czym się zmagam wie dosłownie 3 osoby. Nie lubię złych wiadomości, nawet nie oglądam TV, unikam pesymistycznych ludzi.
            Głęboko wierzę, że każdy jest dobry i nie czyni świadomie złego innym.
            W swojej obecnej sytuacji jednak tracę wiarę w osobę z którą przeżyłam parę lat...



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: Mirabelle   Data: 2017-12-28, 16:07:03               Odpowiedz

            Mnie ciekawi do czego Ty chciałaś wracać?
            Sama mówisz, że Cię olewał. Potem zdradzał.
            Po co Ty dawałaś temu szanse?
            Powiedziałaś mu czego Ty chcesz?
            Jeżeli nic się nie zmieniło to po co z nim jesteś?



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2017-12-28, 16:34:20               Odpowiedz

            To wszystko są pytania, które sama sobie stawiam...

            Tak, mówiłam niejednokrotnie, i przed tym jak postanowiłam sama dowiedzieć się jaka jest prawda i zanim zgodziłam się na jego powrót.

            Moim zdaniem tylko miłość może uleczyć...

            Uwierzyłam mu, że zrozumiał, że żałuje itp pierdoły.

            Bo ciągle wierzę że ludzie są dobrzy, czasem tylko błądzą.
            Bo chciałabym, żeby moje dziecko wychowywało się w pełnej rodzinie.
            Bo powiedział, że pójdzie na terapię, teraz widzę że nie ma zamiaru tego zrobić...

            Bo jestem naiwna... Bo jestem głupia... Bo stawiam swoje własne dobro na szarym końcu... Bo mam syndrom ratownika....



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: Mirabelle   Data: 2017-12-28, 16:47:58               Odpowiedz

            Hm. Widocznie jeszcze za mało Cię wkurzył....
            Jeszcze nie doszłaś do swojej granicy...Jak dojdziesz to samo przyjdzie. Sama zrobisz to co dla Ciebie dobre. I zejdziesz z fazy marzeń na ziemię...
            Wciąż chyba masz nadzieję i wierzysz, że baran zostanie orłem , bo Ty tego pragniesz.
            To że tego pragniesz nie jest złe-tylko chyba nie z tym facetem...



          • PS

            Autor: Mirabelle   Data: 2017-12-28, 16:50:42               Odpowiedz

            PS.
            Miłość by mogła leczyć musi być obustronna...

            Ten facet pokazuje Ci przecież że Cię nie kocha...Myślisz że możesz w nim wywołać miłość której nie ma?



          • RE: PS

            Autor: Mirabelle   Data: 2017-12-28, 17:23:03               Odpowiedz

            Ja też kiedyś się darłam..On mnie olewał. Ja wymuszałam by mnie chciał-a przynajmniej mi to pokazywał. Różne rzeczy wymuszałam.
            Potem przestałam wymuszać. Rozpadło się.
            I samo przyszło-od kogoś innego.
            I nie musiałam prosić. Po prostu dostawałam.
            Samo przyszło. Nawet mnie wkurzał tym codziennym kocham Cię. Denerwowało mnie to. Ale to inny wątek.
            Rozumiem, że masz dziecko-ale wymuszaniem dostaniesz na chwilę...ale to nie to samo co dane prosto z serca...a tego nie wymusisz.



          • RE: PS

            Autor: marconi   Data: 2017-12-28, 18:14:28               Odpowiedz

            Nic tu nie dodam. Zgadzam się z Mirabelle i Fatum.



          • RE: PS

            Autor: marconi   Data: 2017-12-28, 18:37:02               Odpowiedz

            I z Igą też! :) Pozdrawiam Iga



          • RE: PS Mirabelle jest już do przodu-:)...

            Autor: fatum   Data: 2017-12-28, 18:47:05               Odpowiedz

            Zgadzam się z marconi,że Mirabelle (Forumowiczka tego Forum)jest już do przodu w związkach damsko-męskich i jest kochana i to bardzo.Marconi grzeje się miłością zakochanej Mirabelle.-:)To jest bardzo przyjemne uczucie pobierać pozytywną Energię od zakochanych Ludzi.



          • RE: PS

            Autor: matha   Data: 2017-12-28, 22:14:34               Odpowiedz

            Zgadzam się w 100 % z Tobą. Właśnie nie chcę niczego wymuszać. Stąd mój post. Postawiłam warunek, on go nie spełnia. Nie chcę stać nad nim, wydzierać się, wymuszać itp.
            Po prostu tracę nadzieję, że jego powrót był szczery. Potrzebuję żeby ktoś obiektywnym okiem popatrzył na tę sytuację. Ponieważ ja najzwyczajniej w świecie mogę się mylić, mogę czegoś nie dostrzegać. W końcu zostałam mocno przez niego zraniona, mogę być wobec jego poczynań nieobiektywna. Bądź właśnie intuicja może dobrze mi podpowiadać, że skoro ktoś nie wykonuje żadnej pracy nad sobą to tylko kwestia czasu, aż sytuacja się powtórzy.
            Sami zapewne wiecie z jakimi myślami i uczuciami mierzymy się w takich sytuacjach. Nieustanny dialog serca i rozumu...



          • RE: PS

            Autor: Iga112   Data: 2017-12-28, 22:20:26               Odpowiedz

            Myślę że podjęłaś już decyzję tylko się jej boisz. Nikt z nas nie powie Tobie czy masz odejść od niego czy dać kolejną szansę. Bo to Twoje życie.

            P.S. Dzięki Marconi za pozdrowienia. Buziaki;)



          • RE: PS

            Autor: matha   Data: 2017-12-28, 22:03:32               Odpowiedz

            Nie chcę na nikim wymuszać uczucia miłości, a wręcz przeciwnie oczekuję, że jeśli mnie nie kocha, żeby odszedł.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: fatum   Data: 2017-12-28, 17:11:38               Odpowiedz

            "Bo powiedział,że pójdzie na terapię....)).Masz więc argument w ręku,ale nie korzystasz z niego.O swouch problemach mówimy swoim bliskim i przyjaciołom.Wtedy chory nie unika leczenia.Jeśli go "ratujemy" przed krytyką lub pochwałą to chory zawsze wybierze tych,którzy chwalą jego zachowanie/chorobę.Ty masz faktycznie wiedzę,ale nie jesteś stanowcza.Kto to może zmienić?,jak uważasz?-:)



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2017-12-28, 21:57:37               Odpowiedz

            Oczywiście, że moc sprawcza jest w moich rękach... Mówisz, że mam argument w ręku, tak mam, używam go, przypominam o tym, i co mam jeszcze zrobić? Zaprowadzić za rączkę?
            Tu, w miejscu w którym teraz stoję, nie mam zamiaru tego zrobić. To chyba nie powinna być moja praca, a jego własna.
            Skoro nie podejmuje działań choć mija właśnie drugi miesiąc od jego powrotu, uważam że wcale nie chce się zmienić. Mam znów wchodzić w rolę jego mamusi? Do czego mnie to zaprowadzi?
            Ciągle oceniamy mnie, ok, godzę się na to, ale uwierzcie że jestem sama dla siebie najsurowszym krytykiem.

            Proszę o waszą opinie na temat jego postawy, jak to widzicie, przesadzam? mam uzasadnione obawy?

            Na dzień dzisiejszy uważam, że jest tak że on nie ma zamiaru wykonać żadnej pracy nad sobą.
            A bez tego ja wiem, że nigdzie dalej nie zajdziemy....



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: marconi   Data: 2017-12-28, 22:08:24               Odpowiedz

            Matha >>> Takie mi się pytania nasunęły do dalszej dyskusji:

            Czyje jest mieszkanie?
            Masz gdzie się przeprowadzić?
            Wiesz że bez wyroku sądu nie możesz go wyrzucić jeśli jest zameldowany?
            Aktualnie sypiacie ze sobą?
            Jakież masz dowody zdrady skoro się ich wyparł?
            I najważniejsze: czego teraz oczekujesz od Męża?
            Czy jeśli spełnił by te oczekiwania byłoby już wszystko ok?

            Przykro mi że znalazłaś się w takiej sytuacji. Dziewczyny z Forum dały Ci konkretne wsparcie - lepiej bym tego nie zrobił.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2017-12-28, 23:23:33               Odpowiedz

            Dom należy do mnie, to on musiałby się wyprowadzic. Nie jest zameldowany. Tak zdarza się że sypiamy, głównie z jego inicjatywy.Dowodów zdrad mam caŁĄ masę,bilingi, treści smsów, maili, lokalizacji gps, zdjęcia. On nadal twierdzi że to były tylko koleżanki.
            Jesli przeszedł by terapię istniałaby szansa że zrozumie jakie mechanizmy nim kierował, mógłby w końcu zrozumieć ile krzywd mi wyrządził. Moglibyśmy wspólnie pracować nad odbudową związku. teraz tkwie w zawieszeniu, niby jest w domu, i wiele osób powie przecież wrócił czego się czepiasz dziewczyno, a ja mam wątpliwości jaki był prawdziwy jego powrót.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: marconi   Data: 2017-12-29, 23:13:54               Odpowiedz

            Matha >>> Człowiek, a kobieta zwłaszcza, ma podbudowę emocjonalną idąc z facetem do łóżka. Co aktualnie u Ciebie składa się na ten fundament emocjonalny?



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2017-12-29, 23:44:47               Odpowiedz

            Chyba nie rozumiem Twojego pytania?



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: marconi   Data: 2017-12-30, 15:50:52               Odpowiedz

            Matha >>> Z jakiego powodu z nim sypiasz? Napisz bez używania słowa "miłość" bo to niewiele wyjaśnia.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: Iga112   Data: 2017-12-28, 22:12:08               Odpowiedz

            Nie obwiniaj siebie. Przerabiałam /przerabiam wyzwolenie się z poczucia winy. To on zdradzał Ciebie a nie Ty jego. Nie wiem jaką jesteś osobą, czy krzyczysz, czy złościsz się...ale podobno to dobrze. Gdy ktoś nam robi krzywdę, to mamy prawo złościć się. Twój mąż tak jak pisałam, nie ma zamiaru się zmienić. I teraz wybór należy do Ciebie co z tym zrobisz.



          • Wygodny kąt...

            Autor: Mirabelle   Data: 2017-12-29, 08:02:19               Odpowiedz

            Facet ma gdzie mieszkać. Jakie są jeg realne możliwości zmiany miejsca zamieszkania...?
            Pomijam, ze z kobietą wygodnie. Posprzątane ugotowane itp. Jak u mamusi.
            Ale to nawet nie chodzi o jego motywy. Mnie zastanawia czemu ludzie zrzucają odpowiedzialność czyli: niech on coś zrobi, żeby zmienić sytuację.
            On-jemu oddajesz decyzję też o swoim życiu.
            Nie próbujesz brać tego w swoje ręce?
            Jest tu wątek dziecka i to jest coś czego nie ma w moim życiu-więc mi było łatwiej kończyć związki w których byłam interesująca tylko w momencie gdy "mu się zachciało"-i wtedy byłam zauważana. Poza tym niekoniecznie.
            To się czuje- czy jest więź xzy jej nie ma. Ty musisz sobie zobaczyć czy więź uczuciowa a nie wygoda jest tutaj czynnikiem decydującym.
            Ja bym zapytala go wprost-po co tu jesteś tak naprawdę...Po co? Co Cię tu trzyma skoro tak naprawdę Cię tu nie ma emocjonalnie.

            Ważne też że może trzeba by prześledzić cały związek-co się działo. Widzimy tylko to co jest teraz- może poprzyglądanie się wspólne temu co się stało by pomogło...Czasami to co jest jest efektem tego co było...i można sobie wybaczyć i budować. Ale do tanga trzeba dwojga.
            Z twojej relacji wynika jakby było tak, że Ty chcesz a on nie chce (poza wygodnym zajmowaniem kawałka podłogi).
            Co Was łączy na dzień dzisiejszy-co nie ma związku z rolą rodzica?
            Co jest łączącego w tym związku?
            Co powoduje, że Ty chcesz w tym trwaćjednak-pomimo frustracji z powodu jego niefajnych zachowań?
            Co Ciebie tam w tym trzyma?
            Co jest widoczne-dobre-między Wami?


            Jak to powiedziała fajnie żona z filmu Jack Strong- mogę przeżyć to, ze już mnie nie kochasz, ale nie wybaczę Ci tego, że mnie nawet nie szanujesz...

            I tutaj jest nawet brak szacunku dla twoich uczuć (zdrady).
            Zastanawiam się czy to jest kwestia niedojrzałości i wygodny czy czego... Jedno jest pewne -facet który kocha walczy...I już to wiem, bo poznałam takiego faceta...I nareszcie doświadczam różnicy...Naprawdę nie muszę się zastanawiać czy on mnie kocha i czy mu na mnie zależy...to po prostu jest widoczne. Widać czy ktoś naprawdę pomimo trudności pragnie budować czy nie...
            Z tego co piszesz wygląda to tak jakby on chciał po prostu wsadzić tyłek ale bez żadnej odpowiedzialności czy chęci walki o związek...Ale to jest tylko to co mi się wydaje czytając to co Ty piszesz.



          • RE: Wygodny kąt...

            Autor: Mirabelle   Data: 2017-12-29, 08:07:19               Odpowiedz

            Czy Ty czekasz na kolejną zdradę?
            I co wtedy się zmieni?



          • A tu akurat wątek podobny do twojego...

            Autor: Mirabelle   Data: 2017-12-29, 08:10:01               Odpowiedz

            http://psychologia.net.pl/porady.php?level=133

            I wypowiada się Bogusław Włodawiec. Myślę, że też warto byś zajrzała.



          • RE: A tu akurat wątek podobny do twojego...

            Autor: matha   Data: 2017-12-29, 13:24:08               Odpowiedz

            Mirabelle, dziękuję bardzo za Twoje wypowiedzi, zadałaś pytania, które ja zadaję sobie i jemu.
            Na swoje powoli sobie odpowiadam, na zadawane jemu nie słyszę odpowiedzi... Czuję, że nie powinnam tego braku odpowiedzi ignorować. Tak naprawdę on nie podejmując rozmowy ze mną, mówi wszystko.

            Tak sądzę, że kolejna zdrada to tylko kwestia czasu.. Nie chcę na nią czekać.

            Robię swoje, pracuję nad sobą, tyle mogę zrobić.

            Tak z powodu tego że mamy małe dziecko, te decyzje są zdecydowanie trudniejsze.

            Zbyt długa byłaby to opowieść o całej historii naszego związku i zbyt smutna...



          • RE: A tu akurat wątek podobny do twojego...

            Autor: feelka   Data: 2017-12-29, 14:08:46               Odpowiedz

            Matha, a czy on kiedykolwiek rozmawiał a Tobą? umie rozmawiać? (pomiń okres przed ślubem, gdy naturalna ciekawość, zainteresowanie, pobudzenie - kazało zadać ci kilka pytań i dać tobie kilka odpowiedzi ;))

            Jeśli prawdą jest opinia znajomych że zawsze lubił co na drzewo nie ucieka... - to zapomnij o rozmowach, to nie jest człowiek refleksyjny i nigdy nie był, nie będzie. Wprojektowałaś mu tylko cechy "partnerskie" wg swojego pobożnego życzenia? mówiłaś zwykle za siebie i za niego?



          • RE: A tu akurat wątek podobny do twojego...

            Autor: matha   Data: 2017-12-29, 23:35:11               Odpowiedz

            Tak, myślę że widziałam coś, a raczej tak miałam pobożne życzenia, które nie mogły się spełnić. Jednak widzę to o wiele za późno.

            To nie tak, że on ma same złe cechy, nie, jest wiele dobrych, ale też są pewne bariery, pewne postawy, których ja już nie potrafię znieść.

            Tak to raczej ja przewodzę w związku, to ja decyduję, to ja utrzymuję rodzinę, podejmuję decyzje co do dziecka, przedszkola, zajęć dodatkowych itp. To ja planuję kolejne inwestycje. Ja wyszukuję, płacę, mąż zajmuje się wykonaniem. Tak w domu jest pracowity, ale emocjonalnie chłodny i dla mnie niedostępny.

            Rozmowa, której nie ma między nami, to coś czego bardziej nie potrafię mu wybaczyć, niż zdrady.



          • RE: A tu akurat wątek podobny do twojego...

            Autor: Mirabelle   Data: 2017-12-29, 19:08:30               Odpowiedz

            Marta.
            Znam różne związki i różne dziwne związki (kobieta bita co wraca do faceta bo on przeprasza itp).
            To tak jest. Miłość czy przywiązanie to biologia. Biologia jest bardzo silna (poczytaj sobie książkę DLACZEGO KOCHAMY Fisher).
            Nie wszystko się da zrozumieć i objąć rozumem.
            Ja z poziomu czucia Cię rozumiem. Sama byłam w toskycznym związku (niechciana).
            Marta.
            Chodzi o to by zrozumieć i uświadomić sobie co Cię tak naprawdę trzyma w tym punkcie życia z tym mężczyzną.
            To ważne.

            Pozdrawiam Cię i trzymaj się tam kobieto.
            My się mądrzymy a wszyscy błądzimy tak samo.
            Po prostu życie.



    • kilka faktów

      Autor: matha   Data: 2017-12-30, 01:01:58               Odpowiedz

      Teraz dojrzałam, żeby przytoczyć najgorszy dla mnie fakt.

      Mój mąż w zdradzie posunął się do tego, że zorganizował wakacyjny wyjazd w góry dla siebie i starszych synów z poprzedniego swojego małżeństwa. Na wyjazd ten zabrał również kochankę (mężatkę z dziećmi), jeszcze jedną koleżankę z dziećmi i kolegę....

      Tej perfidii najbardziej nie mogę mu wybaczyć. Tej, że wszyscy dorośli w tej konfiguracji wykorzystali swoje własne dzieci jako przykrywkę do wyjazdu kochanków.

      Jaki człowiek tak postępuje? Co się ma w głowie? co takimi ludźmi kieruje?....

      Oczywiście na moje zarzuty i pytania słyszę że to był wyjazd tylko dla dzieci.....

      Teraz gdy już "od nowa" jest w domu o tym wyjeździe mówi mi że to dzieci prosiły go o wyjazd, taki tylko z nim. To dla nich on musiał jechać...

      Kłamie, znam bardzo dobrze dzieci... one nigdy go o nic takiego nie proszą, a już na pewno Tatusiu zabierz nas w góry i zabierz swoją kochankę....



      • RE: kilka faktów

        Autor: kawazmlekiem   Data: 2017-12-30, 21:12:06               Odpowiedz

        On się nie zmieni. Zrobisz z tym faktem co zechcesz ale jak z nim zostaniesz to zdradzi Cię po raz kolejny a wtedy będziesz czuła znacznie gorzej niż teraz.



        • RE: kilka faktów

          Autor: matha   Data: 2017-12-30, 22:56:54               Odpowiedz

          Gdy podejmowałam decyzję, żeby dać szansę naszej rodzinie, naprawdę wierzyłam, że nam się uda.
          Teraz boję się, że jest to już niemożliwe.
          Jego postawa chłopca, który chce zamieść sprawę pod dywan, powoduje że ja się zaczynam na niego zamykać.
          Tak, zaczyna do mnie docierać, że się nie zmieni...
          Trudno mi się z tym pogodzić.





          • RE: kilka faktów matha 2018rok.

            Autor: fatum   Data: 2018-01-01, 15:09:33               Odpowiedz

            "Trudno mi się z tym pogodzić".Powiedz szczerze od jakiego czasu okłamywałaś siebie,że dasz radę z seksoholikiem?I trudne pytanie.Czy seks z nim był (niesamowity,zwyczajny,krótki,zmysłowy, komunikacyjny,obowiązkowy,namiętny,inne)?Proszę o odpowiedź.Będzie znacząca w Twoich wpisach.Pozdrawiam.



          • RE: kilka faktów matha 2018rok.

            Autor: decontraction   Data: 2018-01-01, 15:15:13               Odpowiedz

            "komunikacyjny"???
            Znaczy,że jeździł po niej jak po łysej kobyle ? hehehe



          • RE: kilka faktów matha 2018rok.

            Autor: fatum   Data: 2018-01-01, 15:39:51               Odpowiedz

            Komunikacyjny (to forma rozmowy bez zbędnych słów).W wielu małżeństwach taka forma jest łatwa,szybka i mało przyjemna.-:)Pamiętasz przecież Tulu jak Ty się w taki sposób komunikowałaś z byłym mężem.I już nie pamiętasz takiej "psychologicznej" komunikacji?No,proszę Cię.Przestań jajcarzyć.-:)



          • RE: kilka faktów matha 2018rok.

            Autor: matha   Data: 2018-01-01, 22:53:46               Odpowiedz

            Byłam tak naiwna, iż wierzyłam że pomimo jego historii z nami będzie inaczej, myślałam "taka miłość", taka namiętność, wspaniały sex itp itd nie może się nie udać.
            Bardzo długo sex był wspaniały, namiętny, czuły, ostry, wyuzdany i częsty.

            A jednak nie udało się...

            Widzisz długi czas miałam przeczucia, bez żadnych namacalnych dowodów, im więcej miałam podejrzeń i im dłużej on szedł w zaparte że nic się nie dzieje, tym bardziej ja przestałam mieć ochotę na zbliżenia.
            Doszło do tego że zaczęłam ich unikać, z takiego powodu, że praktycznie po każdym zbliżeniu dostawałam infekcji.
            Bywało, że prawie wyłam z bólu, a mąż no cóż jak zwykle nic :)



          • RE: kilka faktów matha 2018rok.

            Autor: fatum   Data: 2018-01-01, 23:01:50               Odpowiedz

            Teraz możesz wspominać do woli ten seks (w.n.c.o.w.i c).Coś Ci jednak zostało.-:)Żałujesz?Jak bardzo w skali 1-10?



      • RE: kilka faktów

        Autor: lovesalsa   Data: 2018-01-01, 12:06:02               Odpowiedz

        coz... bez komentarza. przykro mi, że zwiodła Cię najbliższa osoba. wspomnialas, ze ma dzieci z poprzedniego malzenstwa, czy moze ta sytuacja sie powtarza?masz kontakt z byla zona? jak bylo miedzy Wami, spotkaliscie sie kiedy on byl w jakims zwiazku czy wolny? wyobrazam sobie jak Ci ciezko. trzymaj sie



        • RE: kilka faktów

          Autor: matha   Data: 2018-01-01, 22:38:39               Odpowiedz

          Tak sytuacja się powtarza, to nie pierwszy taki jego wybryk w życiu. Tak mam kontakt z jego żoną, bardzo dobry kontakt. Mogę chyba zaryzykować stwierdzenie, że lubimy się.
          Jaka była prawda z początkami naszego poznania, zbyt długo by opisywać, na pewno nasz związek rozpoczął się od wielu kłamstw, pewnie nawet połowy z nich jeszcze nie poznałam.
          Cały czas jakieś "kwiatki" wychodzą. Jak np. w rozmowie z kochanką nr 1 (tą od wakacji w górach) usłyszałam, że to od niej zależało czy mój mąż w ogóle wejdzie w związek ze mną...
          To trochę dziwne, bo moim zdaniem z mężem znamy się co najmniej 3 lata dłużej niż oni. Więc ktoś zapewne kłamie.



          • RE: kilka faktów

            Autor: Iga112   Data: 2018-01-01, 23:09:56               Odpowiedz

            Matha czy Ty byłaś kochanką a teraz masz to samo, co jego poprzednia żona? Czy takie kwiatki wychodzą? Mnie zastanawia to: Piszesz że taka jesteś zaradna, ogarniasz cały dom, wszystkim zarządzasz i tylko mąż wymyka się spod kontroli i znajduje nowe kochanki. Piszesz jakbyś potrzebowała potwierdzenia osób trzecich czy robisz dobrze. Masz wszystko ułożone w głowie, piszesz o nim chłodno a jednak coś Cię powstrzymuje od decyzji. Tylko co?

            P.S Decontraction Bestii ujarzmić się nie da, ale mogę uratować siebie, aby mnie ta bestia żywcem nie pożarła;) Tak masz rację, że bałam się prawdy i psycholog też ze mną miał/ma ciężko bo wciąż jeszcze mam z tym problem.



          • RE: kilka faktów

            Autor: matha   Data: 2018-01-01, 23:36:54               Odpowiedz

            Męża historia jest długa i barwna. Przede mną było wiele kobiet.
            Tak jestem zaradna zawodowo, bardzo dobrze zarabiam, dużo pracuje, cały czas się rozwijam, doszkalam, prywatnie płace za wszystko, mąż tylko w niewielkim stopniu finansowo się dokłada, ale nigdy nikomu nie powiem, że nic w domu nie robi, bo robi bardzo dużo. Dzieckiem też się zajmuje. jednak jakiekolwiek plany, czy z jakimś wyjściem czy wyjazdem muszą wyjść i zostać sfinansowane przeze mnie.

            Nie próbuję siebie przedstawić w lepszym świetle, a jego w gorszym, nie taki jest mój zamiar.
            Tak jestem wymagającą osobą,wobec siebie wymagam od innych, ale od męża również nie mało.
            A chłodno i z dystansem staram się pisać o całej sytuacji.
            Potrafię być nadal czuła wobec niego, ostudza mnie najczęściej jego postawa "a co ja Ci takiego zrobiłem"
            !!



    • RE: zdrada i powrót

      Autor: decontraction   Data: 2018-01-01, 14:10:48               Odpowiedz

      Matha
      "Stoję na rozdrożu, mam gonitwę myśli, dominuje we mnie żal, ból, rozgoryczenie."

      Twoje uczucia,są adekwatne do zaistniałej sytuacji...

      "Bardzo proszę Was o opinię takiej postawy męskiej. Przesadzam, mam rację... jakie jest Wasze zdanie?"

      i moim zdaniem nic nie przesadzasz - widzisz rzeczy jakimi są,to boli ,ale łudzisz sie jeszcze :(że on sie zmieni,tak wiele tu już było na ten temat...do znudzenia ;)

      Może otrzeźwi Cię (pozbawi resztki złudzeń) spojrzenie z innej (męskiej ;) strony ? hehe

      Ostatnio miałam do czynienia z podobnym facetem ,żonaty dwoje dzieci .Wykonywał dla mnie pewne zlecenie i "spodobałam" mu sie na tyle ,że przy okazji przerw w pracy zaczął mi się zwierzać - jak mu to jest źle w małżeństwie . Z czystej ciekawości i chęci pomocy zaskoczyłam ... po szybkiej analizie i podrążeniu tematu(bez skojarzeń Fati proszę;))) okazało się ,że facet po prostu, po kilkunastu latach małżestwa jest najzwyczajniej w świecie znudzony żoną i szuka przygody. Znudzony i niezadowolony ze wspólnego stadła ,ale nie na tyle, aby z niego rezygnować (patrz - obiadki, darmowe pranie, sprzątanie i nie satysfakcjonujące go pożycie seksualne,ale jednak jako tako zaspokajajace te podstawy Maslowa;)
      To proste ...Facet chce mieć wszystko, pasuje mu stabilizacja jaką osiągnął i żadnej tam rewolucji w życiu, w postaci rozwodu i zmiany partnerki mu nie trzeba .Trzeba mu tylko nowych wrażeń/uniesień łóżkowych. Niektórzy faceci tak już mają,że rządzi nimi biologia,a rozum na ten czas im się wyłącza .
      Zatem wdłg mnie masz dwa wyjścia... hehe albo powtórzyć manewr z walizkami ,pogrzebać swoje nieudane małżeństwo i zacząć żyć swoim życiem, albo jak Iga starać sie przeczekać kryzys,"produkować się" i robić do końca życia za służącą Pana:( Sama musisz rozstrzygnąć czego chcesz .

      PS
      Aaa byłabym zapomniała ... może być jeszcze trzeci wariant ,tzw wyjście awaryjne ( takich facetów też znam hehe ) On któregoś dnia z powodu "suszenia mu głowy" i braku zainteresowania innych kobiet żonatym mężczyzną, zrezygnuje z Twoich usług ...
      Sorry ,może sie powtarzam ,bo nie czytałam całości watku :(ale musiałam wrzucić swoje trzy grosze;)



      • RE: zdrada i powrót

        Autor: fatum   Data: 2018-01-01, 14:53:38               Odpowiedz

        Tulu bardzo efektowne trzy grosze.-:)P.S. cieszę się na Twój widok.-:)Możesz mądra zołzo pisać tutaj częściej?Mi Ciebie brakuje.Serio.Uściski.



        • RE: zdrada i powrót

          Autor: decontraction   Data: 2018-01-01, 15:03:20               Odpowiedz

          Nie Tobie jednej Fati hehe
          Wierzę Ci,ale ja nie mam czasu na takie przyjemne jego trwonienie ;(nie mam juz bogatego meża jak Ty ;)))a szczerze to jednak wolę go trwonić w inny sposób,ale dziś nie mam siły na nic innego hehehe



          • RE: zdrada i powrót

            Autor: fatum   Data: 2018-01-01, 15:33:01               Odpowiedz

            Rozumiem.Jednak moje zaproszenie Ciebie tutaj wiecznie aktualne (przepraszam,że jestem bogata-:)).Buziaki.



      • RE: zdrada i powrót

        Autor: matha   Data: 2018-01-01, 23:05:54               Odpowiedz

        Tak, napisałaś dokładnie to co myślę.

        Mąż jest osobą lubiącą towarzystwo, lubi być w centrum uwagi, jest szarmancki, uczynny, lubi być podziwiany, lubi słyszeć ochy i achy, zawsze miał dużo koleżanek, oj potrafi z koleżankami rozmawiać, potrafi zagrać tak żeby się nad nim rozczulać itp.

        Uważam, że nawet gdyby było tak, że na dzień dzisiejszy myśli, że już nigdy tego nie zrobi. Z którejś koleżeńskiej znajomości w końcu wyniknie to samo. Takie są po prostu jego schematy, tak się zachowuje, takie sytuacje przyciąga. Ciągle energię kieruje nie tam gdzie powinien.

        Więc chyba nie może się żaden jego związek skończyć inaczej.



        • RE: zdrada i powrót matha

          Autor: fatum   Data: 2018-01-02, 09:41:19               Odpowiedz

          Możesz mi przypomnieć,czy chodziłaś na terapię,czy dopiero się do niej powoli przekonujesz?Na Forum mnóstwo osób jest po terapii,więc nie da się ich okłamać.-:)



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2018-01-03, 10:54:32               Odpowiedz

            Dziękuję Wam za wasze odpowiedzi. Zwłaszcza tym którzy odpowiedzieli konkretnie na postawione przeze mnie pytania.
            Moje spojrzenie na ludzie postawy, moje własne czy też osób mi najbliższych staram się opierać na konkretnych zachowaniach.

            W postawie mojego męża nie widzę zachowań świadczących o chęci zmiany. Tak, macie rację bardzo chciałabym je zobaczyć.
            Zadałam pytania bo chciałam zobaczyć czy inne postronne osoby podzielają moje spostrzeżenia, czy być może postawę mojego męża.

            Dla mnie o chęci zmiany świadczyło by podjęcie terapii, a nie unikanie jej i odpowiadanie "nie mam na to czasu".
            O chęci zmiany świadczyło by zerwanie wszelkich kontaktów z kolejnymi kochankami,
            O chęci zmiany świadczyłoby podjęcie rozmów, wyjaśnienie dlaczego coś się wydarzyło, czego się oczekuje od związku i ustalenie co możemy wspólnie zrobić, aby nadać naszemu związkowi nowej jakości.
            O chęci zmiany świadczyłaby pokora i okazywanie szacunku osobie którą się skrzywdziło, a nie odpowiadanie na niewygodne czasem gorzkie słowa "to do widzenia",
            O chęci zmiany świadczyłoby stanięcie twarzą w twarz z problem, a nie bagatelizowanie tego co się wydarzyło.
            O zmianie świadczy zachowanie lojalności wobec osób najbliższych, a nie wobec koleżanek do łóżka, koleżanek z pracy, kolegów od kieliszka i rozrywki itp itd.

            Wszystkim dziękuję za czas poświęcony na udzielenie odpowiedzi.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-01-03, 11:55:14               Odpowiedz

            matha, Twoj maz ma racje, ze powinnas sie leczyc.
            Zdrowa, pewna siebie kobieta by juz dawno pana spakowala.
            A coz to jakas laska, ze mezczyzna w domu pomaga?
            Ze wzgledu na dziecko chcesz sie dalej meczyc?
            Mamusia sfrustrowana, tatus latajacy po kochankach, ciekawy przyklad dla dziecka. ;-)



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2018-01-03, 13:43:16               Odpowiedz

            Bastiaa leczę się leczę :)



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-01-03, 14:16:40               Odpowiedz

            ja tez sie jeszcze lecze. :)
            Wyszlo dziecinstwo i moje wyuczone zachowania.
            Kiedys walczylam z mama, teraz po przepracowaniu pewnych spraw, kocham ja bardzo mocno.
            Taka prawdziwa nie wymuszona miloscia. :)

            Twoja mama tez sie pewnie nie szanowala?
            Skas ten wzorzec musisz miec?



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2018-01-03, 15:00:25               Odpowiedz

            U mnie wzorzec pokutny "życie jest krzyżem" z pokolenia na pokolenie głównie dominuje, trzeba się umartwiać, nie może być lekko, wesoło itp.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-01-03, 17:04:44               Odpowiedz

            trudno byc radosnym jak sie wyszlo z ponurego domu.

            Znasz to?
            Nie chwal dnia przed zachodem slonca? :)

            Teraz Ty rzuc jakims dolujacym powiedzeniem.
            Najwyzszy czas zaczac sobie zarty robic. ;-)



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2018-01-03, 17:58:30               Odpowiedz

            Nie bądź taka do przodu, zobaczysz jeszcze się rozkraczysz. Bóg cię ukarze itp



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-01-03, 18:48:48               Odpowiedz

            to bylo dobre:) Jezdzilas na wrotkach?
            Sie rozkraczalo. Ale bylysmy do przodu? :)

            Ja slyszalam tez, ze jestem niedorobiona i pytanie, jak sobie w zyciu poradze.
            Alez budujace to bylo. ;-)

            Jestes osoba bardzo religijna?



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2018-01-03, 20:29:25               Odpowiedz

            Na wrotkach, łyżwach, nartach, siedziałam na drzewach, grałam w piłkę z chłopakami itp. żyłam w ciągłym ruchu.

            Mnie uczono, że muszę ustępować, być mądrzejsza, nie płakać, niczego nie oczekiwać, robić to czego ode mnie inni oczekują. Nie mogłam robić wielu rzeczy jak wieszanie plakatów, bo ciągle słyszałam jak będziesz miała swoje to będziesz sobie robić jak chcesz.
            Za to w sumie jestem wdzięczna, bo słysząc to każdego dnia, już jako dziecko postawiłam sobie za cel mieć swój wymarzony dom i go mam :)), a nawet dwa :)) (jeden letniskowy w miejscowości którą kocham).

            Nie, nie jestem religijna, nie chodzę do kościoła od dawna.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: fatum   Data: 2018-01-03, 13:23:25               Odpowiedz

            Cieszę się,że tyle się napisałaś dla mnie.Jeszcze bardziej bym się ucieszyła,abyś coś użytecznego zrobiła dla samej siebie.O terapii nie masz ochoty rozmawiać,to powiedz mi jak chcesz dalej żyć?(nieświadoma,głucha).To piekło nie znać siebie.To czarny koszmar.Chcesz tego?,serio?.....))....



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2018-01-03, 13:51:51               Odpowiedz

            Robię, robię dla siebie już dużo. I właśnie jestem już świadoma i słyszę, i nie mam już klapek na oczach.
            Tak o terapii nie będę rozmawiała na forum. Ale dzięki niej przestaję powoli być idealistką, a schodzę na ziemię, zaczynam widzieć rzeczy nie takimi jakbym chciała żeby były, ale takimi jakie są naprawdę.
            Pozdrawiam



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: fatum   Data: 2018-01-03, 14:52:43               Odpowiedz

            Jesteś z właściwą grupą terapeutyczną.To się czuje.-:)Sami intelektualiści.Jeden ważniejszy chce być od drugiego.Kosmos normalnie.Ale taka burza mózgów to faktycznie daje dobrego kopa.Wiesz o czym mówię.Tak właśnie o tym.-:)Przy okazji zawiązują się nowe przyjaźnie i warto być przeczulonym na tym etapie.Profilaktyka jednym słowem ważna jest.To czuły punkt programu.Moim zdaniem każdego programu.Czujesz się jak w rodzinie i przestajesz być uważna.Możesz mi dać jeden maleńki (zakamuflowany oczywiście-:))przykład widzenia rzeczy (jednej)!takiej jaką jest naprawdę?To dla mnie ważne.Dla porównania statystycznego powiedzmy.Miłego dzionka.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: fatum   Data: 2018-01-03, 14:56:10               Odpowiedz

            Jesteś z właściwą grupą terapeutyczną.To się czuje.-:)Sami intelektualiści.Jeden ważniejszy chce być od drugiego.Kosmos normalnie.Ale taka burza mózgów to faktycznie daje dobrego kopa.Wiesz o czym mówię.Tak właśnie o tym.-:)Przy okazji zawiązują się nowe przyjaźnie i warto być przeczulonym na tym etapie.Profilaktyka jednym słowem ważna jest.To czuły punkt programu.Moim zdaniem każdego programu.Czujesz się jak w rodzinie i przestajesz być uważna.Możesz mi dać jeden maleńki (zakamuflowany oczywiście-:))przykład widzenia rzeczy (jednej)!takiej jaką jest naprawdę?To dla mnie ważne.Dla porównania statystycznego powiedzmy.Miłego dzionka.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2018-01-03, 21:02:33               Odpowiedz

            Kiedy ktoś pluje mi w twarz, nie mówię już że pada deszcz ;)



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-01-03, 22:39:11               Odpowiedz

            "Mnie uczono, że muszę ustępować, być mądrzejsza, nie płakać, niczego nie oczekiwać, robić to czego ode mnie inni oczekują. "

            Na dzien dzisiejszy masz zabezpieczenie materialne, co tez jest wazne, ale..
            znalazl sie mezczyzna, ktory to wykorzystuje. Zamiast Ciebie wspierac, wykorzystuje Twoje zanizone poczucie wlasnej wartosci i wrecz cieszy sie, ze moze Ciebie dalej dolowac.
            Bedziesz latwiejsza marionetka.
            Ciesze sie, ze chodzisz na terapie. To dluga droga, ale znajdziesz na niej sama siebie.
            Juz czas isc w droge. ;-)
            Bedziesz mogla sie postawic, byc czasami "glupiutka" (czyt. zartowac z siebie samej), plakac, oczekiwac, robic to na co masz ochote. :)
            A ludzie beda Ciebie powstrzymywac z czystej zazadrosci. Bede mowili, ze jestes egoistka, ale tylko dlatego, ze sami nie maja odwagi. Zacznij traktowac to wszystko z przymruzeniem oka. :)
            To wcale nie takie latwe, ale jestes silna, co juz nie raz pokazalas.


            PS. Ojej, ale mundrosci mi sie napisaly.
            Ale to chyba juz wiesz? Albo?



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2018-01-03, 23:48:50               Odpowiedz

            Tak rodzicom na pewno mogę podziękować za to, że nauczyli mnie pracowitości, sumienności i obowiązkowości. Jestem ambitna i realizuję swoje cele. Dzięki temu zawodowo wiedzie mi się bardzo dobrze.
            Nauczyli mnie też, że powinnam być twarda, no i tak biorę wszystko na klatę, to już niekoniecznie pozytywna cecha, bo często gubię w tym wszystkim siebie.
            Tak, pracuję wreszcie nad tym, że w tym wszystkim co mnie otacza JA jestem dla siebie ważna, a nawet ważniejsza niż inni.
            Mam wspaniałego terapeutę, otaczam się też zawodowo wspaniałymi ludźmi. Mam wiele szczęścia w życiu, tylko przez wiele lat siebie stawiałam na ostatnim miejscu. Powoli się to zmieni. Mam wiele planów więc liczę na to że przez osobiste zawirowania nie wpadnę w depresję. Bo już zaczynałam się bać że w nią popadam.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-01-04, 00:03:14               Odpowiedz

            rodzice nauczyli Ciebie jak funkcjonowac, ale nie jak byc radosnym i szczesliwym.
            Co jest dla Ciebie szczesciem? Zadowoleniem?
            Czego szukasz?



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2018-01-04, 00:32:04               Odpowiedz

            Wiele rzeczy jest dla mnie szczęściem. Jestem szczęśliwa wychodząc rano lub wieczorem na taras mojego domu i słuchać świerszczy, patrzeć na zieloną przestrzeń wokół, na zachody słońca kiedy niebo każdego dnia zachwyca ferią barw. Wyjechać na weekend do domku w lesie czuć ten zapach lasu iglastego, uwielbiam naszą polska bałtycką plażę.
            Lubie wolność, otwartą przestrzeń, lubię podróże, na dzień dzisiejszy z nich jeszcze rezygnuje :/
            Lubie wycieczki rowerowe z moim dzieciątkiem.
            Mam wspaniałe dzieciatko, wiele radości daje mi ono.
            Lubie spotykać się z moim wspaniałymi przyjaciółmi.
            A Szukam czasu dla siebie, dla siebie samej. Żebym mogła robić to co tak naprawdę lubię.
            Bo na dzień dzisiejszy to ja nie potrafię odpoczywać.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: marconi   Data: 2018-01-04, 07:35:14               Odpowiedz

            Matha >>> Lubimy to samo :) Przyroda, ehh... niestety mieszkam w mieście, tyle że przy parku.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-01-04, 23:01:17               Odpowiedz

            "A Szukam czasu dla siebie, dla siebie samej. Żebym mogła robić to co tak naprawdę lubię.
            Bo na dzień dzisiejszy to ja nie potrafię odpoczywać."

            A co tak naprawde lubisz robic? Jakas pasja?

            Odpoczynek jest wazny, bo inaczej to droga pochyla i depresja moze sie przyplatac.
            A co Tobie stoi na przeszkodzie, zeby sobie pofolgowac? :)



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: fatum   Data: 2018-01-04, 10:47:50               Odpowiedz

            Masz wspaniałego terapeutę?Mogę o coś zapytać w związku z tym wspaniałym terapeutą?Mówiłaś terapeucie,że oprócz spotkań z nim (sesje)to jeszcze dodatkowo szukasz pomocy na Forum psychologicznym?A terapeuta przystojny?Żart.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2018-01-04, 14:27:08               Odpowiedz

            Oj fatum, na forum poprosiłam tylko o waszą ocenę danej męskiej postawy. Tylko tyle i aż tyle :)



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: fatum   Data: 2018-01-04, 15:16:27               Odpowiedz

            Przepraszam.Nie sądziłam,że jesteś,aż taką minimalistką.Sorki.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: fatum   Data: 2018-01-04, 10:52:11               Odpowiedz

            Masz wspaniałego terapeutę?Mogę o coś zapytać w związku z tym wspaniałym terapeutą?Mówiłaś terapeucie,że oprócz spotkań z nim (sesje)to jeszcze dodatkowo szukasz pomocy na Forum psychologicznym?A terapeuta przystojny?Żart.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: fatum   Data: 2018-01-03, 22:58:21               Odpowiedz

            Co prawda myślałam o czymś zgoła innym,ale i ten przykład jest dobry.Dzięki.



          • RE: zdrada i powrót matha

            Autor: matha   Data: 2018-01-03, 23:52:53               Odpowiedz

            ... Jeśli ktoś przychodzi do ciebie z podarunkiem i ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy należy ten prezent? — spytał samuraj.

            — Do darczyńcy — opowiedzieli uczniowie.

            — To samo dotyczy zawiści, złości i obelg — rzekł ich nauczyciel. Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która nosi je w sobie...



    • RE: zdrada i powrót

      Autor: matha   Data: 2018-01-11, 23:14:01               Odpowiedz

      Z jednej strony boję się, że być może jestem za ostra dla męża. Że zbyt krytycznie go oceniam. Ze może za dużo wymagam, że czegoś nie dostrzegam...

      A z drugiej strony nie ma w moim otoczeniu nikogo kto poparł moja decyzję o powrocie męża do domu...