Forum dyskusyjne

Tesciowa.

Autor: Karolaaa53   Data: 2017-12-26, 01:42:24               

Witam. Mieszkam z partnerem od trzech lat. Chcialabym pominac to ze matka mojego partnera nie znajac mnie, juz mnie nie akceptowala. Po dwoch latach jak zostal u mnie na noc potrafila rano zadzwonic i "porwac" go na zakupy choc mieliśmy inne plany, a w domu mieszkaly osoby ktore mialy czym ja zjabrac na zakupy. Jesli takie cos mialoby miejsce raz lub dwa, ok rozumiem to ale nie za kazdym razem jak byl ze mna lub zostawal u mnie. Wracajac do tego ze mieszka ze mną. W ten swiateczny czas rowniez sie zdenerwowalam. Po pierwsze to, to, ze wlasna matka nie zaprosila syna na wigilie(bylo mi rowniez przykro bo widzialam jak sie z tym meczy), a po drogie ze ten syn tam pojechał. Uwazam, ze jesli jestesmy razem od 6 lat, a mieszkamy z soba trzy lata i jestesmy zareczeni (zbieramy na wymarzony slub) to w sumie stanowimy jednosc. I nie powinno byc takiej sytuacji, ze on jedzie do swojej rodziny na wigilie sam -tam gdzie nikt mu nie powiedzial ze ma przyjechac- a do moich rodzicow idziemy razem. Czuje sie jak niechciana, nieakceptowana przez niego i jego rodzine. Zastanawiam sie czy to ja jestem dziwna? Czy za duzo wymagam? Mam zal do partnera o to ze tam pojechal, nie spytal nawet czy mam ochote na ta wigilie bo bal sie na pewno mnie tam zabrac. Czy uwazacie, ze ten zwiazwk

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku