Forum dyskusyjne

Jak sie wyluzować?

Autor: piguleczka   Data: 2017-12-16, 00:04:18               

Cześć wszystkim! Chciałabym was prosić o analizę sytuacji, radę albo tak zwanego kopa dla przywołania do porządku. Chciałabym zracjonalizować swoje obsesje wcpewnej kwestii ale nijak nie potrafię sama..
Ale od początku. Rzecz tyczy się oczywiście relacji damsko męskiej. Otóż około miesiąc temu poznałam (w formie randki w ciemno) faceta. Fajnego. Lat 40 po rozwodzie z 2 dzieci. Pracuje jako szef kuchni - wiec bardzo dużo (5 dni na 2 po 11-14 godzin) ja pracuje w hotelowej recepcji na nocna zmianę (5 dni na 2). Generalnie zmiany nam się pokrywają. Gdy nie jest w pracy ma dzieciaki. Ok to taki ogólny Żary jego sytuacji życiowej.

Poszliśmy na randkę numer jeden. Zaiskrzyło na tyle ze randka zakończyła się tym, ze nocował u mnie (aczkolwiek do seksu nie doszło - tylko buzi buzi i takie tam). Następnego dnia poszedł do pracy i już kolejnego spotkaliśmy się znowu - przyszedł po swojej pracy do mnie do pracy i siedział ze mną do 7 rano... po czym pojechał się przespać i odbierać dzieci ze szkoły. Minął weekend z dziećmi w ciągu którego pisaliśmy sobie wiadomości. Ja we wtorek wyjeżdżałam na tydzień, wiec cały poniedziałek do mojego wyjścia do pracy spędziliśmy razem. Był seks ale był tez obiad na mieście spacer i duuuuzp rozmów. Podczas wyjazdu pisał dzwonił. W dzień mojego powrotu zaprosił mnie na kolacje do swojego domku letniego. Przenocowalismy i umówiliśmy się znów następnego dnia - on po pracy przyszedł do mnjecdo pracy i znów siedział ze mną ale tym razem dałam mu klucze do siebie i spotkaliśmy się u mnie rano po mojej pracy. Przespaliśmy się trochę wypiliśmy kawe i pogadaliśmy i pojechał po dzieci. Kolejny weekend z dziećmi. Pisał dzwonił wszystko super. Spotkaliśmy sie wczoraj bo mieliśmy oboje wolne znów w jego domku letnim - spacer kolacja film duuuzo śmiechu rozmów i ogólnie fajnie. Rozstalismy się dziś o 14 - ja do pracy on po dzieci. Jesteśmy już umówieni na środę.

I teraz moja psychoza. Wiem ze to wyglada bardzo obiecująco. Facet na prawdę mega się stara by mimo napiętego grafika znaleźć dla mnie czas. Gdy się nie widzimy to zawsze coś tam napisze. A w mojej chorej głowie i tak jest myśl ze ja mu tylko jestem potrzebna do łóżka i ze noc poważnego z tego nie wyniknie. I schizuje się takimi poerdolami jak to ze nie odpisał od razu na moja wiadomość ( wiem ze ma zapierdziel w pracy albo spędza czas z dziećmi) ze nie wyslal mi buziaka jak ja wysłałam jemu (co za różnica skoro czynami pokazuje mnie lubi).

Ja wiem ze problem tkwi we mnie i w moim poczuciu własnej wartości - albo raczej jego braku. Ale czy ktoś mi może jakoś doradzić co robić żeby nie wykończyć się psychicznie i nie spieprzyc tego co się zaczyna może wykluwać z tej znajomosci.
Albo niech mi ktoś zinterpretuje te sytuacje po swojemu bo może on faktycznie tylko mnie traktuje jak koleżankę do łóżka ...

:) dzięki z góry za pochylenie się nad moimi problemami psychicznymi ;)

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku