Forum dyskusyjne

Rozstanie - czy to normalne???

Autor: katez   Data: 2013-10-17, 01:57:26               

Nie chcę Was zanudzać swoją historią. Płaczę od dawna, a nie potrzebuję towarzyszek płaczu, czy agresywnych sędziów.

Potrzebuję Waszej mądrej porady.

Poznaliśmy się 7 lat temu. Byliśmy w zwiazkach (ja o jego zwiazku nie wiedziałam).
Zostawiłam chłopaka, on dziewczynę, zamieszkaliśmy razem (nie zdradzaliśmy nikogo).

Okazało się, że jego ex nie mogła się z tym pogodzić, pisała/dzowniła do niego, zachowali stosunki koleżeńskie, ale za moimi plecami. Wtedy byłam młoda i wydawało mi się, że do siebie wrócą, wpadałam w paranoję, bo w sumie widywał się z ex w ukryciu...
On ma depresję. Dużo siedział na internecie, małe flirciki, romansiki...pornosiki.

Ja odcodziłam od zmysłów, płakałam, błagałam...nic. Byłam dla niego powietrzem. Wyprowadziłam się, ale dalej zapewniajac o miłości.
On ignorował mój brak...więc zaczęłąm spotykać się z innym, szybko to się potoczyło.
W międzyczasie odezwał się On. Powiedziałąm, ze go kocham i mi zależy, ale zwiazku z innym męzczyzną nie ujawniłam...

Wróciliśmy do siebie. On dowiedział się o przelotnym romansie, uznał to za zdradę, znowu zerwał.

Potem były próby powrotu, ale nie wychodziło...
Znowu poznałam kogoś, ale tylko na imprezy/wakacje/zwykłe spotykanie bez uczuć.
Przeszłam terapię od współuzależnienia. Po drodze zmarli mi rodzice.

Odezwał się, ja już zdrowa wróciłam do niego. On znowu dowiedział się o kolejnym facecie...to nie było nic powaznego, ale uważał inaczej.
Zaczął mieć obsesję, sprawdzać, pytać...rozumiem, ale nie mogę tolerować toksycznych zachowań.

Napisałam mu sms po obejrzeniu Przeminęło z wiatrem, że chciałąbym przeżyć taki romans jak w filmie. Chodziło mi o skalę uczuć, a on odpisał, ze...chcę go zdradzić.
Przestaliśmy się odzywać. Okazało się, że poszedł na terapię i ma zakaz kontaktu ze mną. zdiagnozowano u niego obsesyjną miłość.

Piszę to na sucho, pomijam szczegóły, nie wylewam żali. Chcę na trzeźwo to przeanalizować.

1. Czy to ma sens i czy ma prawo się udać???

2. Jeśli ja po terapii od uzależnienia/obsesji wyszłam z tego cało i nie zmieniłam uczuć, nadal go kocham i chcę być z nim (ale nie toksycznie) to czy jemu też może się udać?

3. Czy może lepiej będzie, abym go zostawiła i nigdy się już nie odezwała???

Czytam Wasze opinie i czasami widzę, że niektóre osoby z "mądrości" pozjadały rozumy i od razu wszystko krytykują.
Nie chcę banałów i "złotych" rad/prawd.

Byłam toksyczna, przeszliśmy piekło, włożyłam całe serce w terapię, zmieniłam się nieaowicie i nadal go kocham!!! Widzę w tym sens i potencjał - sama namawiałąm go na terapię. Czy teraz mam odejść???

Od kilku dni, gdy zdałam sobie sprawę, że go tracę - nie mogę spać, wymiotowałam 4 razy (a w całym życiu wczesniej tylko 2!!!), czuję ból fizyczny.
Po prostu go kocham. Nie umiem łatwo odejść. Włożyłam w to tyle serca, pracy, siebie.
Wiem, ze musze zyć, pracowac, z czasem mija i takie tam...ale nie o to pytam.

To po prostu boli. Tak bardzo.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku