Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

    Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 15:39:29               Odpowiedz

    Wiem kochane i kochani, ze narobilam sobie duzo wrogow na tym psycho-forum, nawet nie wykluczam ze na terapie powinnam isc:)
    Ale pytanie w tytule, prosze, potraktujcie powaznie.
    Mnie czesto dziwi, ze prawie na kazdym watku ktos pisze "idz z tym do psychologa" lub "to wymaga terapii".

    Ja osobiscie wierze w pojedynczy Human being, wiec mysle ze nie zawsze musimy sie "leczyc" gdy cos czujemy.

    Zapraszam do dyskusji tez BylaNewrolke, mimo ze sie tak na mnie gniewa;)
    Dziewczyny i chlopaki, niech ten watek bedzie polem konfrontacji a nie walki.



    • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

      Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 15:50:17               Odpowiedz

      Sluchajcie, jak sie tu nie wpiszecie, to potraktuje sie jako wygrana walkowerem:))

      P.S. Musze was nastraszyc troche;)

      Tak naprawde to ja jestem bardzo ciekawa, odpowiedzi na zawarte w tytule pytanie.



      • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

        Autor: evele17   Data: 2012-05-24, 16:12:47               Odpowiedz

        gdy nie radzisz sobie w życiu
        gdy cię ono przeraża, paraliżuje
        gdy twoje poczucie wartości równa się zero



        • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

          Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 16:16:22               Odpowiedz

          Dziekuje, za odpowiedz.
          Odniose sie do niej, nawet juz mnie rece swierzbia:)
          Ale poczekam jeszcze.

          Jade sobie zupke w proszku kupic:)

          Ciekawa jestem strasznie odpowiedzi.
          A jak by byly odpowiedzi z przykladami, to juz bym z oszala z radosci....upsss oszalala;)
          Przykladuw na foru, nie brakuje, prawie w kazdym watku jest rada zeby sie "leczyc".



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Bastia   Data: 2012-05-24, 16:24:57               Odpowiedz

            Magdallena, a dlaczego myslisz, ze masz wrogow? :)
            Jak juz sama pisalas, ze terapia, albo pojscie do psychologa jest "konieczne" jak cos, albo ktos boli.
            Trzeba sie temu przyjrzec, ale nie podam przykladu, bo ni mam pod reka. ;)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Bastia   Data: 2012-05-24, 16:36:09               Odpowiedz

            Moze przykladem byc? Kto z kim przystaje, takim sie staje?
            Albo papuga, chociaz nie, bo papuga to adwokat.. ;)



    • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

      Autor: ona29   Data: 2012-05-24, 16:32:20               Odpowiedz

      Dla mnie z terapią jest jak z chodzeniem do internisty - póki problemem są tylko przeziębienia od czasu do czasu, które można zwalczyć domowymi sposobami, to nie ma potrzeby, ale jak te przeziębienia zdarzają się nazbyt często albo "rozkłada" nas jakaś grypa to już nie ma rady;)



      • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

        Autor: evele17   Data: 2012-05-24, 17:25:29               Odpowiedz

        Magdaleno ja widzę w tobie jeden maleńki problem : to że każdemu terapii odradzasz:)a niektórym widać że to by się przydało, być może ty tego nie widzisz bo tego nie przeżyłaś ale ktoś kto przeżył to i ma to za sobą to zauważa...
        ja myślę może ty jesteś takim typem samowystarczalnym..może ludzie ci pomogli..., no bo w to że nic nie przeżyłaś to nie uwierzę...
        przykład dam ci swój...ja żyłam w ciągłym poczuciu lęku, stresu, braku wartości...nie miałam nikogo kto by zrozumiał,darzył ciepłym słowem...wreszcie otworzyłam się zwykłemu człowiekowi...to mi pomogło chwilowo..bo lęk, brak wartości pozostał...człowiek ten mimo iż mnie kochał to mnie ranił słowami...bo mu na to pozwalałam, przez to czułam się do niczego...dopiero po wizycie u psychologa nauczyłam się jak radzić sobie z negatywnymi emocjami...zaczęłam mówić o swoich uczuciach...
        noi przede wszystkim zrzuciłam z siebie ciężar przeszłości.



        • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

          Autor: b1234   Data: 2012-05-24, 17:37:06               Odpowiedz

          No większość ludzi radzi sobie bez terapii, albo raczej ma terapie zastępcze: rozmowy z bliskimi, koleżankami, spowiedź itd.

          Ale czasem to po prostu nie wystarcza. Musi się wziąć za to fachowiec. Który czasem powie to samo co koleżanka, ale tak, że penitent weźmie to sobie do serca. Bo przecież to nie psycholog leczy, tylko pacjent pracuje nad sobą przy pomocy rzeczonego lekarza. Przynajmniej ja tak to rozumiem.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 18:09:10               Odpowiedz

            Kurcze, nie wiem od czego zaczac...
            Zaczne, ze dzieki za wpisy, ale dalej nie jestem nasycona. No, fajnie jest rozwijac osobowosc w interakcji z otoczeniem. Szczegolnie z Wami, drodzy Stronnicy i Adwersarze:)
            Ale jacy stonnicy?
            Chyba ich nie mam, bo zostalam zle zrozumiana.

            Wiec tak, ja jak najbardziej jestem za tym ze na terapie powinno sie chodzic kiedy samemu nie mozna sobie pomoc.
            I owszem, nawet na jednym watku napisalam " uwaga, uwaga Magdallenaban, wysyla na terapie":)
            Czyli jezeli widac ze ktos jest uzalezniony lub ma depresje, stany lekowe, nerwice, problemy dostosowania sie do spoleczenstwa to terapia jest konieczna.
            Ale zwrocie uwage ze to co wymienilam sa stanami chorobowymi, wiec wtedy trzeba to leczyc.
            I uwazam ze zawsze warto najpierw jednak do psychiatry.
            To dotyczy terapi, a teraz przejde na porady psychologiczne, sa na wage zlota a i sama psychologia jest niesamowicie ciekawa nauka, notabene w sumie scisla.
            Wiec warto czasami doradzic sie fachowca, ale warto tez wiedziec ze czasami z kims wypic pol litra wodkli, tez pomaga:))
            Wyjasnilam wiec co nie co:)

            Zaczne catatem.
            ""Ponos ofiary, abys sam nie stal sie ofiara"
            To jest powiedzonko szachistow, choc dodam ze ja na szachistke sie nie nadaje bo mam temperamet za duzy:)
            Ale to jest piekne powiedzenie, bo w zyciu beda nas spotykac rozne mile i nie mile rzeczy, a my bedziemy reagowac na nie czasami zloscia, czasami rozpacza, czasami jak tchorze a czasami jak bohaterzy.
            To jest normalne, tego sie nie leczy.
            No chyba ze "reakcja" ta rozciaga sie niezmiernie dlugo w czasie lub intensywnosc jest taka ze sami z soba nie mozemy wytrzymac.

            Zastanawiam sie, jaki podac przyklad z forum i czy w ogole moge, zeby pokazac wam ze czasami wcale nie trzeba wysylac kogos na kozetke do psychologa.
            Jak sie zastonowie, to napisze, a teraz dalej czekam na wasze wpisy, bo naprawde temat ciekawy i wyjasnic sobie mozna co nieco:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Bastia   Data: 2012-05-24, 18:15:58               Odpowiedz

            Magdallena, a co ja mam powiedziec.
            Wyobraz sobie..zrobilam sie na bostwo i poszlam na spotkanie z chlopakiem. A co sie okazalo? Ze byl razem ze swoja dawna dziewczyna. No to calkowicie zdurnialam. :(
            Chociaz jak pomysle, to uprzedzal mnie wczesniej..



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 18:21:01               Odpowiedz

            No prosze i juz mam krolika doswiadczalnego, Bastie:)

            "A co sie okazalo? Ze byl razem ze swoja dawna dziewczyna. No to calkowicie zdurnialam. :(
            Chociaz jak pomysle, to uprzedzal mnie wczesniej.."

            Uprzedzal, wiec nie powinnas calkowicie zdurniec, a zdurnialas. Czyli znalazlam problem:)
            I co, ma na terapie chodzic, zeby odkryc dlaczego zdurniala, dlaczego taka a nie inna reakcja.
            Zaraz mozemy napisac ze nie umie sie uwolnic od toksycznego zwiazku, mozemy napisac ze ma male poczucie wartosci, ze jest typem bluszcza...I wyslac na terapie.
            A ja napisze, ze sie wku..la jako i ja bym sie wku..a:)
            Powk...a sie jeszcze troche, bedzie jej glupi nawet przed sama soba i ...nabrala doswiadczenia:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Bastia   Data: 2012-05-24, 18:31:44               Odpowiedz

            ostatnio to tylko na doswiadczeniach i poswiadczeniach jezdze. :)
            Trotzdem jedno "doswiadczenie" zwalilo mnie z nog.
            I nie byl to alkohol. ;)
            Teraz dopiero mam zagadke? :/



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 18:48:06               Odpowiedz

            "Trotzdem jedno "doswiadczenie" zwalilo mnie z nog."

            I co, trzeba ci reke podac, dobic czy wezwac lekarza?
            Przeciez wiesz, to...czujesz czy dasz rade.
            Jesli tak zwalilo cie z nog ze tracisz kontrole nad swym zyciem, ze nie da sie z tym "doswiadczeniem" normalnie zyc, to trzeba leczyc.
            Ale jesli, to tylko awaria, to miotaj se, szalej a nawet przeklni, bo to sa normalne uczucia zlosci!
            Ale by nie robic glupot w gniewie, nie eliminuj uczuc negatywnych, , ich tlumienie moze miec bardzo zly wplyw na komfort psychiczny i samopoczucie.
            Zapytaj sie Magdallenyban, co zrobic, ona ci powie i nie zwiaze w kaftan:)))
            To to ludzkie.....



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Bastia   Data: 2012-05-24, 19:00:49               Odpowiedz

            moim jedynym uczuciem negatywnym jest to, ze wiem, ze "nic" nie wiem. :)Powtarzam sie, wiem. :(
            Ehh..smolic wszystko. Ide sie w sobote pobawic. Szkoda tylko, ze moj chlopak nie odbierze mnie z domu. :(
            Znowu tymi durnymi taksowkami musze jezdzic.
            Juz mi powoli glupio, bo zapominam jak ludzie maja na imie, a jak wiadomo, gora z gora sie nie zejdzie, ale czlowiek z czlowiekiem..?



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-24, 18:42:28               Odpowiedz

            Ludzie których coś blokuje, a chcą sie rozwijać też mogą skorzystać z terapii, bo jeżeli masz potencjał a z jakichs nieznanych powodów go nie wykorzystujesz to masz problem, który pomoże ci rozwiazac terapeuta.
            Nerwice, zaburzenia osobowości to nie są stricte choroby psychiczne a raczej zaburzenia i tutaj psychoterapia jest metodą z wyboru. Wystarczy spojrzeć jakie Nerwice mają objawy i w jaki sposób wpływają na funkcjonowanie człowieka i już widać jak na dłoni, że coś co np nazywamy nieśmiałością, lękiem przed czymś, dołem jest niby niczym trudnym i każdy to czasem przeżywa, ale w konsekwencji produktem zaburzeń psychicznych, które leczy sie głównie psychoterapią.

            A ja napisze, ze sie wku..la jako i ja bym sie wku..a:)
            Powk...a sie jeszcze troche, bedzie jej glupi nawet przed sama soba i ...nabrala doswiadczenia


            No widzisz jaka jesteś zdrowa psychicznie, wspaniale. Wygląda na to, że ty nie ptorzebujesz terapii, ale nie wszyscy są tacy jak ty i nie wszyscy będą.

            Terapia nie boli, terapii sie nie wstydzi, uczestniczenie w terapii nie oznacza, że jest sie czubkiem czy psycholem, więc nie ma się czego obawiać. Terapia to jedna z Najlepszych relacji jaka może człowieka spotkać. Nawet nie masz pojęcia ile ludzi korzysta z pomocy psychologów.
            Tak sobie wytykasz, odradzasz innym i reagujesz strasznie obronnie. Terapię można podjąc tylko wtedy kiedy sie chce, nikt nikogo nie nie zmusi, a i świadome podjęcie i przebycie do końca terapii świadczy o ogromnej odwadze i sile psychicznej, a nie słabości. Każdy człowiek ma swojego tzw. trupa w szafie i nie sztuka jest upychać go i podpierać drzwi tej szafy żeby nie wypadł, ale sztuką jest podjąć decyzję i sie z tym skonfrontować. Terapia tylko wtedy będzie skuteczna kiedy podejdziemy do niej z chęcią, a nie dlatego, że ktoś nas posłał, czy namówił. Psychoterapia to tak na prawdę wyzwanie swoich słabości, ułomności i wad na pojedynek, a nie jest łatwo spojrzeć na siebie obiektywnie i być ze sobą bezlitośnie szczerym.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: b1234   Data: 2012-05-24, 18:50:00               Odpowiedz

            Eeee.... a o so chosi??

            Mój trup, moja szafa. Wedle tego każdy się powinien na kozetkę położyć? A jak ktoś ma małego trupka? Na przykład wielkości królika? To też ma się z nim mierzyć?

            Wydurniam się Nerwolka, wyraźnei to piszę bo zrobiłaś poważny wykład a ja mam głupawkę dziś. Garnek mnie prześladuje. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 18:59:23               Odpowiedz

            Fajnie BylaNewrolka, ze napisalas, bo co jak co, ale za wiedze o terapii, to ja cie cenie.
            Wiec milo mi:)

            Tylko widzisz, ja w ktoryms tam poscie prawie dokladnie to samo napisalam.
            Wrecz napisalam ze jest czesto konieczna, ale kiedy jest rzeczywiscie problem ktory lezy w nas.
            I teraz rzuce przykladem.
            BylaNewrolko, w watku kolorowej ciagle byly rady by poszla na terapie. Mi to jakos tak wygladalo, ze ona ma szukac przyczyny w sobie.
            Ok, moze jakis tam problem ma, ale w tym momecie to ona ma odejsc od chama, ktory ja nazywa debilem.
            Ona w tym momecie on potrzebuje, takiego przytakniecia " tak, Kolorowa, odejdz" a nie terapii.
            Gdyby nie chciala odejsc od chama, to owszem terapia, a nawet intensywna.
            Ale ona ma wzglad w sytuacje, wiec potrzebuje tylko otuchy.

            Zle to widze?
            Jesli tak, to prosze o wyjasnienie.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 19:03:33               Odpowiedz

            B1234, podsunol mi jeszcze cos:)

            "Każdy człowiek ma swojego tzw. trupa w szafie i nie sztuka jest upychać go i podpierać drzwi tej szafy żeby nie wypadł, ale sztuką jest podjąć decyzję i sie z tym skonfrontować."

            Piszac kazdy, wnioskuje ze tez kazdy powinien chodzic na terapie, zeby tam grzebac trupa, gdzie trupa miejsce.
            A ja rzucam rekawiczke, bo niektorym sie dobrze z tym trupem zyje:)
            A wrecz uwielbiaja go, bo czerpia z niego ta wiedze , ze juz nigdy tak nie zrobie.
            Nie, chyba jednak nie kazdy powinnien na terapie:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: anonim63   Data: 2012-05-24, 19:06:04               Odpowiedz

            Wiesz co to syreni spiew?:))
            W



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 19:08:17               Odpowiedz

            "A wrecz uwielbiaja go, bo czerpia z niego ta wiedze , ze juz nigdy tak nie zrobie."

            Nie zrobie, bo jeden trup wystarczy.
            No chyba ze zaczyna smierdziec, to wo z tym trupem.
            Mozna go "wynies" samemu, lub za pomoca, a czasami z pomoca psychologa.
            W koncu po cos sa ci psychologowie:)))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-24, 19:09:20               Odpowiedz


            "Czyli jezeli widac ze ktos jest uzalezniony lub ma depresje, stany lekowe, nerwice, problemy dostosowania sie do spoleczenstwa to terapia jest konieczna".... ja jeszcze dodam jak ktoś ma bóle w klatce piersiowej uczucie zaciskania w gardle , cukrzycę, wysokie ciśnienie, stany przedzawałowe...itd. bóle somatyczne (ból nogi jak u naszej Chello)- to też marsz na terapię:)

            Niekoniecznie trzeba mieć depresje ,stany lekowe ,żeby organizm "buntował" się dając
            znaki w postaci chorób- czy to psychicznych czy somatycznych.

            Uważasz ,że psychiatra najpierw- owszem jak jest silna depresja to trzeba wspomóc lekami,
            żeby złagodzić stan, ale żeby uzdrowić delikwenta to- terapia.

            Ja należę do takich :) co bym wszystkich wysyłała na terapię.
            Przepraszam Chello ,ze posłużyłam się Twoim "bólem nogi" no może jest u ciebie inna przyczyna , ale moja terapia zaczęła się od bólu nogi :)

            Tak miałam silny ból nogi ,ze nie byłam wstanie funkcjonować tz. zasuwać jak mały motorek- ja chodziłam szybko ,pracowałam szybko ,spałam szybko, jadłam szybko no i wiecie co robiłam jeszcze szybko ....:) byłam człowiek orkiestra i jeszcze na własnych plecach alkoholik.

            Kiedyś schodziłam w domu ze schodów z tą bolesną nogą auuuu... i schodząc pomyślałam żeby mnie ta druga tylko nie zabolała no i co?- taki mnie ból złapał w tą zdrową że szok...
            spadłam ze schodów.- no i co miałam iść na terapię spowodu nogi?
            Wybrałam się do reumatologa ...a on ,że wsio oraid:) a może ma pani jakieś przeżycia zapytał? No i co miałam iść do psychiatry z tą nogą.
            Poszłam na terapię leczyć nogę.

            "Gdyby nie chciala odejsc od chama, to owszem terapia, a nawet intensywna."
            ......bez terapii to następny też będzie cham albo i gorzej



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: chello10   Data: 2012-05-24, 19:19:52               Odpowiedz


            Lalunia,bliźniacza sytuacja.Nie mogłam ze schodów schodzić,rwała jak nieszczęście.Już myślałam,że tak zostanie.
            Ale mija...he,he



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: chello10   Data: 2012-05-24, 19:38:04               Odpowiedz

            Magdalenko,żal był na początku i takie przerażające poczucie.W czasie kiedy mi było naprawdę ciężko,bo sytuacja z mamą nie zdiagnozowana,zamieszanie,zamęt,kredyty,studenci w domu,w pracy projekt za projektem,ktoś "najbliższy" nie dość,że Ci nie pomaga, to jeszcze wbija nóż w plecy. Ja się teściową opiekowałam jak była chora.

            Zionęłam nienawiścią jak smok wawelski. Za Waszą radą odcięłam się radykalnie i jest o.k.
            Nie mówię,że całkiem jestem wyleczona ale z rozległej rany pozostał strupek.
            A u psychiatry byłam. Uznał,że zbyt wiele mnie dopadło.I kuku nie dostrzega.Pocieszające- prawda?



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: chello10   Data: 2012-05-24, 19:05:32               Odpowiedz

            Terapia nie boli, terapii sie nie wstydzi, uczestniczenie w terapii nie oznacza, że jest sie czubkiem czy psycholem, więc nie ma się czego obawiać. Terapia to jedna z Najlepszych relacji jaka może człowieka spotkać. Nawet nie masz pojęcia ile ludzi korzysta z pomocy psychologów.
            Tak sobie wytykasz, odradzasz innym i reagujesz strasznie obronnie. Terapię można podjąc tylko wtedy kiedy sie chce, nikt nikogo nie nie zmusi, a i świadome podjęcie i przebycie do końca terapii świadczy o ogromnej odwadze i sile psychicznej, a nie słabości. Każdy człowiek ma swojego tzw. trupa w szafie i nie sztuka jest upychać go i podpierać drzwi tej szafy żeby nie wypadł, ale sztuką jest podjąć decyzję i sie z tym skonfrontować. Terapia tylko wtedy będzie skuteczna kiedy podejdziemy do niej z chęcią, a nie dlatego, że ktoś nas posłał, czy namówił. Psychoterapia to tak na prawdę wyzwanie swoich słabości, ułomności i wad na pojedynek, a nie jest łatwo spojrzeć na siebie obiektywnie i być ze sobą bezlitośnie szczerym.

            Nie śmiałam wybierać.To bardzo fajne argumenty przemawiające za tym, żeby się ratować.
            Ale ważne jednak jest to, jakich rozmiarów jest trupek. Jak mały to nie trzeba szafy podpierać. Ale z drugiej strony, mały też może narobić smrodu?

            Magdalenko ja nie poszłam na terapię.Ale jak ta "Bestia-Bastia "pytania zadaje, to zastanawiam się czy nie powinnam.Pytalec jeden,he,he
            Siedzi sobie jak Sokrates na Agorze,dłubie w nosie i prowokuje!



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 19:11:45               Odpowiedz

            "Wiesz co to syreni spiew?:))"

            Wiem, ale nie wiem czy to teraz uprawiam:)
            Wiec jak co, daj cynk, przestane.

            Kiedys kupilam sobie zestaw do karaoki, nie wiem po co, ot tk zobaczylam i kupilam.
            Tak spiewalam, ze sasiedzi zawolali policje, a dodam ze mieszkam w domu.
            Przyszla policja i mowi zebym radio przyciszyla.
            Wiecie jak sie ucieszylam:)
            I z duma powiedzialam: " to nie radio, to ja"



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 19:15:45               Odpowiedz

            "Magdalenko ja nie poszłam na terapię.Ale jak ta "Bestia-Bastia "pytania zadaje, to zastanawiam się czy nie powinnam.Pytalec jeden,he,he"

            Wiesz, ja mysle ze rozmowa z psychologiem napewno nie zaszkodzi.
            Jak juz mu sie tam w rekaw wyplaczesz i on oceni ten twoj szloch, to jak jest uczciwy to ci powie czy potrzebujesz czy nie.
            Ja ciebie oceniam tak, ze dasz rade o wlasnych silach wstac i na deski teatru zycie...:))
            Jakos nie widze, zebys sie poddala czy zrezygnowala...ot, smutna i rozzalona jestes...TO TWE PRAWO!
            Przejdze:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Bastia   Data: 2012-05-24, 19:15:39               Odpowiedz

            "Ale z drugiej strony, mały też może narobić smrodu?"
            Dobre. :)
            Te male trupki sa chyba najgorsze?
            Zycie sklada sie z drobnostek, a wiec z chwil, a wiec? ;)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 19:21:16               Odpowiedz

            Maly czy duzy, trzeba z nim zyc.
            A jak sie nie da i przeszkladza w zyciu, to na terapie.
            Zeby nie bylo ze odradzam:))


            Jako fachowiec w matematyce stosowanej, twierdze ze zawsze mozna, wykorzystac energie.
            Czyli sprawic, by efekty odczuwanego gniewu byly bodzcem do pozytywnych dzialan.
            Pewnie wlasnie w tym pomaga psycholog:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-24, 19:21:40               Odpowiedz


            a tak a propo smrodu

            Pitagoras twierdzi ,ze kto głośno pierd.i
            to nie śmierdi.
            A kto pierd.i cicho to smierdi jak lichio.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 19:24:37               Odpowiedz

            O bakach, pozniej, ok:)
            przegapilam twoj wpis, przykro mi, juz nadrabiam.
            piszesz ze:
            "
            Uważasz ,że psychiatra najpierw- owszem jak jest silna depresja to trzeba wspomóc lekami,
            żeby złagodzić stan, ale żeby uzdrowić delikwenta to- terapia."

            Nie, nie o to mi chodzilo, choc to tez jesz wazne.
            Chodzilo mi o ocenienie potrzeby psychoterapi.
            To tak jak z rakiem, nie daje sie chemoterapii kazdemu, tylko tym co potrzebuja.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-24, 19:29:34               Odpowiedz

            Chodzilo mi o ocenienie potrzeby psychoterapi.

            o jaką ocenę Tobie chodzi?


            Terapia dała mi życie!!!

            poprzednie życie to było życie w niebycie
            a życie w niebycie to życie w odbycie .



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 19:31:55               Odpowiedz

            Czyli byla ci potrzebna.
            Co nie oznacza, ze wszystkim ludziom na planecie Ziemia, tetapia jest potrzebna.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-24, 19:35:18               Odpowiedz


            podobno 3% ludzi jest zdrowych emocjonalnie..



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 19:38:03               Odpowiedz

            Laleczk, mam to zrozumiec tak, ze 97% ludzkosci, ma chodzic na terapie?
            Laleczka, czasami sami sie ulaczami, komus wiara da ukojenie, a komus tam znow praca, komus znow przyjaciele...
            Tu nie chodzi o matematyke;)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-24, 19:41:10               Odpowiedz


            no nie bez przesady..
            tłok by był - gdzie ja bym się wcisnęła:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: anonim63   Data: 2012-05-24, 19:45:48               Odpowiedz

            Zdrowie emocjonalne mozna podzielic na 3 grupy.
            Gorne 20 % dolne 20 % i srodek 80%.
            Z gornych 20 % 3% to ludzie dojrzali i zdrowi emocjonalnie w pelni tego slowa znaczeniu.Dolne 20 % to bardzo chore osoby.
            Pozostale rozne stopnie "toksycznosci".
            To dane sprzed wielu lat ,obecnie te granice sie pprzesunely chyba wiadomo w jakim kierunku:))
            W



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: chello10   Data: 2012-05-24, 19:52:06               Odpowiedz

            Czyli całe życie z wariatami?



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Bastia   Data: 2012-05-24, 20:01:05               Odpowiedz

            chello, a zycie to nie wariatkowo?
            To powiedz mi, co jest zyciem jak nie wariatkowo? :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-24, 19:44:06               Odpowiedz

            Maly czy duzy, trzeba z nim zyc.
            A jak sie nie da i przeszkladza w zyciu, to na terapie.
            Zeby nie bylo ze odradzam:))

            Dokładnie tak!


            Wyobraźcie sobie wędrówkę do jakiegos celu dwojga ludzi. Jeden zdrowy, silny wesoło i prężnie wędruje, oglada cuda natury, zachwyca się ptaszkami, podziwia góry i na prawdę czuje, że żyje i zmierza dokąd zmierza, czasami napotka jakąs przeszkodę, ale radzi sobie z nią i idzie dalej.
            Drugi człowiek ma problem z nogą < jak już o nodze mowa ;)>
            Kuleje, odczuwa ból, jest mu trudno i ciężko. Nie widzi niczego, nie może skupić się na tym co jest dookoła, czuje sie źle i cierpi, ale również podąża do celu i ledwo pokonuje przeszkody, albo najczęściej je omija, skupia się na bólu. Powinien pójśc do lekarza, ale tego nie robi, bo boli mocno, ale jeszcze za słabo żeby szukać pomocy. Z resztą on nawet nie ma pojęcia co traci, bo jest kulawy od dziecka, nie zna innego życia.
            Taka jest różnica między człowiekiem z zaburzeniami, a bez zaburzeń. Mnóstwo ludzi podąża jak ten drugi człowiek, takich jak pierwszy jest niewielu, ale są. Między nimi jest jeszcze całe mnóstwo takich mniej lub bardziej kulawych. :)
            Kulawy może wędrować? Może, ale co to za wędrówka? Terapia jest po to zeby nauczyć się radzić sobie z przeszkodami zamiast je omijać, ale do tego trzeba znaleźć przyczynę bólu nogi żeby móc ją wyleczyć.

            Ale pojechałam fantazyjnie co??? W sumie to wiem o co mi chodzi, chociaż jakoś grząsko sie zrobiło. ;)
            Ja chodziłam kulawa od 10 lat, przystosowałam się i całkiem nieźle sobie radziłam. Do czasu aż mój niespełna dwuletni synek uległ poparzeniu na moich oczach i zaczełam mieć biegunki, bóle brzucha,mdłości, kołatania serca, agorafobie i inne podobne dziady.
            Trzeba było sie ratować. Doszłam do momentu w którym było tylko jedno wyjście, bo drugie to było przejście do innego świata.;)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: NurseDiesel   Data: 2012-07-27, 14:17:42               Odpowiedz

            Jak się po całonocnym pisaniu na forum samej do siebie i nakręcaniu na inne wirtualne osoby, następnego dnia nie jest w stanie zwlec do pracy.

            Twoje życie, Twój problem. Ale niestety go masz. I bluzganiem na mnie i Korcelli rzeczywistości nie zaczarujesz, a swój problem pogłębiasz.

            To mój ostatni wpis do Ciebie, przynajmniej na jakiś czas. Będziesz chciała normalnie pogadać - proszę bardzo. Będziesz chciała bluzgać na mnie - bluzgaj. Nie zamierzam zgłaszać Twoich postów do moderacji. Wyżywaj się: wulgarnie, obscenicznie, jak tylko chcesz. Nie będę od tego ani lepsza, ani gorsza, ani bogatsza, ani biedniejsza, ani mniej lub bardziej szczęśliwa.

            Moim zdaniem jestes chora i potrzebujesz terapii, pomocy. A że nie moge Ci pomóc, to i pogrążać nię będę.

            Miłego urlopu.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: evele17   Data: 2012-05-26, 11:55:34               Odpowiedz

            b1234. Ty masz świętą rację (chyba:)
            Coś słyszymy ale nie zawsze chcemy słuchać i nie zawsze rozumiemy...ale jak powie to ktoś kompetentny..lub ktoś od kogo chcemy to usłyszeć ...to dopiero słowa te nabierają dla nas znaczenia.. i w to wierzymy... zaczynamy coś z tym robić..itp
            ( no to muszę jeszcze podumać dlaczego wciąż szukam racji??) :(



    • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

      Autor: anonim63   Data: 2012-05-24, 19:40:54               Odpowiedz

      Przeczytaj "Przebudzenie" De Mello.Moze to Cie naprowadzi na trop potrzeby terapii.Znajdz statystyki uzaleznionych,wspoluzaleznionych,rozwodow,morderstw,samobojstw itp.Poczytaj o powielaniu schematow.Watki 20 latkow ze nie maja celu w zyciu mysla o smierci,watki 30 latek myslacych czujacych podobnie,watki 50 cio latek twierdzacych ze zmarnowaly zycie.Terapia to nie pojscie na kawe do kawiarni albo na drinka.Pytanie powinno brzmiec.Ile procent ludnosci odwazy sie na terapie .Ile ?? 1 -2 % .
      Widzialas Matrixa? to masz porownanie.Jaka tabletke wybierasz?? Niebieska czy czerwona ??Malo kto ma odwage wybrac "prawde" nie wazne jak cierpi.Znam wielu takich znalem tez ale juz nie zyja.
      W



      • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

        Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-24, 19:49:04               Odpowiedz

        Jest jeszcze grupa ludzi któzy niby mają wszystko a jednak nie chce im sie żyć. Nie mają normalnych związków, ładują się w szambo co trochę, piją, ćpają, bzykają się z byle kim i byle gdzie, głodzą, obżerają i rzygają żeby zagłuszyć ból istnienia. Otoczeni tłumem cierpią na przejmującą samotność. Robią niby wszystko żeby być szczęśliwym, ale szczęście i spokój nie nadchodzą. Tacy ludzie też potrzebują terapii.



      • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

        Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 19:56:39               Odpowiedz

        Anonim, ty piszesz o ludziach z zaburzeniami, wiec masz calkowita racje.
        Ja mialam na mysli ze tu sie KAZDEGO prawie wysyla na terapie.
        Wiec, prosze jeszcze raz trzymac sie pytania:)
        Bo ze czasami terapia jest nieodzowna, to jest wrecz prada oczywista.

        Zaraz cos napisze odnosnie ostatniego postu BylejNewrolki, ale najpierw musze cos zjesc:)



        • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

          Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 20:04:23               Odpowiedz

          Dobra, jedzenie nie zajc:)

          "Trzeba było sie ratować. Doszłam do momentu w którym było tylko jedno wyjście, bo drugie to było przejście do innego świata.;) "

          I teraz ja napisze, ze dokladnie tak.
          Czyli ze wtedy TRZEBA, co to wrecz ratuje zycie.

          Jednak gdy na forum jest watek typu "nie wiem co zrobic" lub "odejsc, nie odejsc od chlopaka" czy "smutno mi", to przesada jest wysylanie na leczenie, dawanie "diagnoz" i szukanie choroby czy zaburzenia.
          Kolorowa, to taki dobry przyklad, bo ja osobiscie nie widzialam potrzeby "leczenia" jej.
          Co najwyzej wspierania, a to mozemy zrobic my:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 20:16:13               Odpowiedz

            Fajnie, ze napisalas BylaNewrolka, dlaczego chodzilas na terapie. I uwierz mi ze ciesze sie ze ci pomogla.
            Ale nie wysylaj teraz jak leci wszystkich na terapie, czasami daj dobre slowo, ono tez czyni cuda.
            Wiec ja sie teraz otworze.
            Ja mialam atak paniki, a jak sie dowiedzialam ze nie umieram tylko ze to atak paniki, to chcialam na pogotowiu pobic lekarza, ze nie chce mnie leczyc:)
            Juz chyba o tym pisalam, ale nie dokonczylam.
            Teraz dokoncze, bo czesto w zwadach tu na forum padalo pytanie " co ty tu wlasciwie robisz"
            Nie wiem, czytam, czasami wydaje mi sie ze musze sie podzielic jakas mysla.
            A trafilam tu szukajac informacji o tych atakach paniki.
            Jestem tez na niemieckim forum psychologicznym i angielskim.
            Ale tam jest dyscyplina i tematy nie nabieraja dynamiki:)
            Czytajac forum, zaczynalam was "znac", a posty Kropkikreski, wydawaly mi sie, dalej mi sie wydaja, bardzo podbuduwujace.
            Wiec spodobalo mi sie tu, no niektorym ja sie nie spodobalam, ale forum to mikroswiat naszego swiata, wiec trudno zeby mnie kazdy lubial.

            Wiec po tym ataku paniki, postanowilam sie leczyc...cdn...

            Jak zjem, bo mi syn zrobil cos pysznego:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-24, 20:32:05               Odpowiedz


            Na terapii to wychodzą takie rzeczy
            o których się nie myślało, że w ogóle robią
            jakiś problem albo ,że coś trzeba zmienić bo po prostu nie widzi się problemu.

            Taki jeden dam własny przykład- chodziłam
            na terapie grupową już dłuższy czas. Same dziewczyny- znałyśmy się jak łyse konie.
            Na przerwie papieroski i jedna z nich dała mi swoja zapalniczkę do przypalenia.

            Za tydzień jadę na grupę. W samochodzie jadąc chciałam zapalić- grzebie w torbie
            po omacku no i znajduje jej zapalniczkę(oczywiście oddam)chcę zapalić a zapalniczka nie pali . Zaczynam się potwornie denerwować . I jedna myśl mi przyświeca , że przecież ja jej nie używałam a ta dziewczyna mi nie uwierzy . Jestem na trasie nie mam możliwości zatrzymania odkupienia....ciśnienie mi skoczyło. .miałam w ogóle nie iść na grupę..

            poszłam ...wchodzę spóźniona, czerwona ...roztrzęsiona...terapeutka to zauważyła
            no i zaczęło się ....całe spotkanie było poświęcone mojej osobie.
            Zapalniczka ...otworzyła bardzo ważny dla mnie temat ...a potem praca nad sobą.

            Czytając to zapalniczkowe dzieło powiecie no jakaś ona nienormalna :) ale problem?
            A dodam ,ze ja byłam osoba bardzo przedsiębiorczą nie jakąś zahukana istotą
            prowadziłam interesy ,wszystko czego się nie dotknęłam wychodziło mi . A wewnętrznie przestraszona.

            - Magda ataki paniki też miałam..
            -ścisk taki w gardle ,ze straciłam przytomność




          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: impresja   Data: 2012-05-24, 20:41:58               Odpowiedz

            Magdallenaban
            muszę się Tobie wyżalić,że zazdrość mnie ogarnęła jak przeczytałam,że udzielasz się jeszcze na innych forach psychologicznych.Sądziłam,że My tylko Jesteśmy najważniejsi.
            Dobrze,że kiedyś korzystałam z pomocy psychologicznej i nauczyłam się jak radzić sobie z zazdrością.
            Dobrze,że nadal mam wybór i mogę być także i tutaj._:).



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-24, 20:27:35               Odpowiedz

            Magdallena, a ty myslisz, że tutaj o pomoc proszą ludzie, którzy sobie radzą z problemami?

            Ludzi w pełni zdrowych jest garstka. Polecam "Neurotyczna osobowość naszych czasów" Karen Horney. Tak na prawdę na zaburzenia cierpi większość, tylko niby sobie z tym radzą. Jeżeli ktoś jest niezadowolony z życia, ale jakoś sobie radzi ma być wzorcem zdrowego człowieka, to ja dziękuję bardzo. Wybieram kilka lat trudnej pracy nad sobą, ale efektywnej, niż życia jako tako. :)

            Do twojego wcześniejszego wątku o kolorowej. Ona już jakiś czas temu podjęła terapię, ale ty chyba jej wcześniejszych postów nie czytałaś. Ona dostała od psychiatry bodajże leki i zalecenie podjęcia terapii. Uważasz, że się mylił? W jej wątkach ewidentnie widać zaburzenia jakie ją dręczą, ale fakt faktem, że żeby to zauważyc to trzeba mieć wgląd i umiejętnośc analizy, a nigdzie sie tak tego nie nauczymy jak na swojej własnej psychoterapii.
            Co powiesz o tym, że żeby być terapeutą to trzeba przejśc 4 lata własnej psychoterapii i pracować pod superwizją? Terapeuta tez chory? :) Magdallena, ty nie do konca masz pojęcie o czym mówisz. Nie znasz tematu, ale twardo próbujesz zaprzeczyć faktom. To takie chyba na siłę bronienie własnych racji. nie chodzi o porozumienie, tylko o to żeby było po twojemu.
            są ludzie którzy terapii nie potrzebują jednak na to forum zaglądają przeważnie osoby które sobie z życiem nie radzą.
            Ja terapię polecam i będę polecała każdemu, bo nie trzeba być chorym zeby nad sobą pracować, czy chcieć sie zmienic.
            Nie każdy terapii potrzebuje, ale każdy na niej by skorzystał, o ile ma odwagę podciąć filary które trzymają w pionie jego własną próżność.:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: chello10   Data: 2012-05-24, 20:33:00               Odpowiedz

            Była Nerwolko, zabrakło by terapeutów. A jak mówisz,że niewielki odsetek ludzi to ludzie zdrowi,to nasuwa się taki wniosek: jest duże prawdopodobieństwo,że chory będzie mnie leczył.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-24, 20:36:18               Odpowiedz

            Chello najlepszy terapeuta dla np. alkoholika to
            alkoholik nie pijący...



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: chello10   Data: 2012-05-24, 20:41:38               Odpowiedz

            Wiem,wiem laleczko1. Jesteś sztandarowym przykładem tego,że leczenie ma przyszłość.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-24, 20:42:28               Odpowiedz


            nie dodałam ,ze po terapii i abstynencji wieloletniej



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-24, 20:39:16               Odpowiedz

            Chory nie, bo on zanim sie tobą zajmie to musi sam przejśc kilkuletnią terapię, która pomoże mu uporządkować siebie pisałam o tym wyzej. Osobiście korzystałam z pomocy terapeuty na NFZ i pod superwizją, a więc na pewno certyfikowanego. Nie jest łatwo zostać prawdziwym terapeutą. :)

            Nie uzywałabym słowa "chorych" ale na pewno zaburzonych. Skoro wiarygodne badanie i statystyki są okrutne i mówią, że 25%, a więc 1/4 populacji cierpi w mniejszym lub większym stopniu na zaburzenia nerwicowe to gdzie reszta zaburzeń? Taka jest prawda, a to jak ktoś ją przyjmie to już jego sprawa.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-24, 20:34:13               Odpowiedz

            Ja nie jestem tutaj od pocieszania, bo nawet nie mam takiej potrzeby, nie czuje tego. Jestem wsparciem dla osób mi bliskich i znajomych jeżeli tego potrzebują, ale w realnym świecie.;)
            Tutaj chcę przekazać ludziom, że z problemów mozna wyjśc, że nerwice i stant lękowe da sie wyleczyć i jeszcze na tym zyskać. Terapia dała mi nowe życie. To tak jakbym całe zycie patrzyła przez zaparowane okulary i powoli z czasem je przecierała. Widzę, że nie ja jedna. Będę każdemu powtarzać, że ma szansę na pokonanie swoich fobii i depresji.
            Taka jest moja misja na tym forum, od początku. Czasami skorzystam dzięki obserwacji własnych zachowań w grupie i np konflikt między nami wiele przyniósł mi korzyści, bo mogłam zanalizować dlaczego reaguję na takie sytuacje tak, a nie inaczej. To forum dziaął niejako jak psychoterapia grupowa. Cały czas za mna chodzi chęć zmierzenia się z grupą i kto wie czy nie podejmę tego wyzwania. Myślę, że to wiele by mi dało. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 20:45:42               Odpowiedz

            Mam gebe jeszcze pelna jedzenia, ale pisze:)

            Nie, BylaNwerolko, niestety ty czasam wysylasz na terapie, bo tobie terapia pomogla, ot w ten desen.
            I co ciekawe, czesto tesz "odkrywasz" problem piszacego, dlatego cie kiedys profesorowa Wilczur nazwalam:)
            Ale to nie wazne, bo nie o to chodzi.
            Mi chodzi o to, ze przeciez terapia ma leczyc, a to ze ktos ma jakies problemy nie oznacza ze jest chory.
            Ten ktos moze sam z tego wyjsc lub przy pomocy rodziny, przyjaciol.

            "Ja terapię polecam i będę polecała każdemu, bo nie trzeba być chorym zeby nad sobą pracować, czy chcieć sie zmienic."

            Widzisz, kazdy ma prawo pracowac nad soba w jaki chce sposob, niektozy zamykaja sie w tybetanskim klasztorze na pare lat.
            Inny medytuja, inny sie modla, a jeszcze inny pisza pamietniki, duzo ludzi tez cwiczy swoj charakter i silna wole sportem czy jakimis uczynkami.
            Ciekawe, czy onkolog by polecil kazdemu chemoterapie, bo przeciez kazdy z nas nosi komorki rakowe.
            Oj, nie tedy droga.

            A jesli chodzi o tak zwane "dobre slowo" i wiare w to ze czlowiek czlowiekowi nie wilkiem, to widac ze nie rozumiesz tego.
            A to takie proste, wystarczy czuc:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 20:49:10               Odpowiedz

            Moze dlatego ze tak nieufna jestes do drugiego czlowieka, nie szukasz w nich pocieszenia...
            No to dobrze, ze sa fachowcy od pocieszania:)
            Moze czasami wystarczy siebie sama, niczym matka wziasc w opieke...Czasami, moze wystarczy jak dobra przyjaciulka powie dobre slowo....

            Prosze zauwazyc ze pisze CZASAMI.
            Bo czasami nie wystarcza...czasami nawet psychotrop to zamalo:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-24, 20:49:21               Odpowiedz

            Madzia, tutaj tematem jest psychoterapia, a nie ja i moje posty do innych ludzi i pozostańmy przy tym, ok? Nie zamierzam wdawać się w dyskusje na mój temat. Mówię o tym co czuję i jaki jest mój cel, a to co ty uważasz to twoja sprawa. Nie uważam żeby twoje oceny były słuszne, bo wiem po co tu jestem i co piszę. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-24, 20:52:26               Odpowiedz

            Mi chodzi o to, ze przeciez terapia ma leczyc, a to ze ktos ma jakies problemy nie oznacza ze jest chory.
            Ten ktos moze sam z tego wyjsc lub przy pomocy rodziny, przyjaciol.

            ...rodziny i przyjaciół stanowcze nie!
            dzięki rodzinie człowiek jest pokręcony a przyjaciół też sie dobiera wg siebie.

            "jakies problemy nie oznacza ze jest chory"
            - chory emocjonalnie



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-24, 20:46:12               Odpowiedz

            Chello czy uważasz, że kardiolog z przeszczepionym sercem nie może leczyć ludzi? ;)
            Jeżeli zaś chodzi o psychoterapię to jedyna chyba dziedzina medycyny gdzie możesz mieć pewność, że leczy cię osoba zdrowa, bo ona musi przejśc własne leczenie żeby dostac prawo do leczenia innych.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: chello10   Data: 2012-05-24, 20:51:54               Odpowiedz

            Była... tego nie wiedziałam.Dzięki za uświadomienie.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 20:53:20               Odpowiedz

            Nie, nie mozoe, chirurg musi byc calkowicie zdrowy i sprawny.
            Pilot nie moze miec zepsutego zeba nawet:))

            Jak jest z terapeutami, nie wiem, chyba wole nie wiedziec...
            Ja bym sie bala ze taki nawet zdrowy terapelta, moze zdrowej osobie przekazac wlasne leki....
            Z dusza, nie ma co sie bawic:))





          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-24, 20:57:33               Odpowiedz

            Prof. Religa był tak zdrowy, że aż się zawinał. Jednakże leczył ludzi i serca przeszepiał, a jarał jak smok i popijał ostro. Magda pierniczysz po prostu. Myslę, że twoje posty zawsze będą skierowane przeciwko temu co pisze, bo masz do mnie osobistą awersję. Pomyslałaś o tym?



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 21:00:29               Odpowiedz

            Pierniczysz ty:))
            Widzialas kiedys ja renomowany chirurk pracuje?
            Zapewniam cie ze palcem nie rusza!
            I malo tego, on mial wyrobiony statu, wiec zly przyklad.

            Ale nie dochodzmy sie o przecinek:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Bastia   Data: 2012-05-24, 20:57:50               Odpowiedz

            Magdallena, Ty masz jakies leki? Nie wierze. :))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: chello10   Data: 2012-05-24, 21:00:30               Odpowiedz

            Każdy człowiek ma lęki.Tak myślę...



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 21:04:36               Odpowiedz

            Newrolka, na Boga!
            Przeczytaj moj pierwszy post!
            Jaka awersje:)
            Kobieto, ja nie jestem pamietliwa.
            Ja wrecz reke do ciebie wyciaglam, ale widze ze ty nie zapomnisz naszych zwad bez terapii!
            Daj sobie spokoj, argumentuj saoje racje a nie szuklaj we mnie wroga.
            Nowy temat, jak nowe rozdanie kart, a ty dalej zale, domysly, personalne wycieczki.
            Daj se babo spokoj:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: impresja   Data: 2012-05-24, 21:02:19               Odpowiedz

            BylaNerwolkaa
            Brawo,brawo,brawo.
            P.S.
            Są sytuacje kiedy drażni nas sam fakt,że wspomina się o terapii.
            Dlaczego tak jest?
            Oto jest właściwe pytanie.
            Odpowiedzi nie znam.
            Albo może znam.
            *
            Zgodne z tytułem wątku?



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 21:09:06               Odpowiedz

            Impresja, a kogo drazni?
            Mnie nie i wiedzialabys, gdybys przeczytala moje wpisy:)
            A jesli rzeczywiscie czytalas i doszlas do wniosku ze ja jestem przeciwniczka terapi, no to ja juz nic nie poradze:)

            Musze ciagle pisac, moze mam sobie stopke zrobic.
            Ze ja Magdallenaban, uwazam ze terapia jest W PEWNYCH SYTUACJACH I U NIEKTORYCG POTRZEBNA.
            Nie u kazdemu, jak leci:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 21:13:03               Odpowiedz

            Wiecieco, mialam pisac to cdn, o moich probach terapii, ale widze ze jestescie tak negatywnie do mnie nastawieni, ze wyniknie z tego tylko klotnia.
            Szkoda, ze ciezko nam pogadac jak czlowiek z czlowiekiem.
            Albo jak Bastia z Chello:))
            No, trudno.
            Jedno jest pewne, przekonalyscie mie ze wam terapia potrzebna byla i jest nadal.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-24, 21:21:59               Odpowiedz


            Czułam że jak BNerwolka napisałaś do Magdy ,ze ona ...pierniczy to czar Twych słów prysł...chociaz sie z Toba zgadzam.

            Magda odpowiedziała ...ze to Ty pierniczysz i zadyma
            gotowa..

            Madzia ja nie jestem do ciebie negatywnie nastawiona:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: impresja   Data: 2012-05-24, 21:18:49               Odpowiedz

            Magdziaban
            uwierz mi,że czytałam.
            I serio sądzę,że masz mały problem.
            I nie złość się nigdy na Siebie.Na mnie możesz.
            Na Siebie zabraniam.
            Dobrej Nocy.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 21:22:57               Odpowiedz

            No to powierz jaki i nie wmawiaj mi ze ja na sama mysl o terapi bzika dostaje.
            Powiec normalnie, a nie polslowkami.
            Tylko faktami a nie domyslami.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: impresja   Data: 2012-05-24, 21:26:24               Odpowiedz

            Przykro mi,ale będę tylko tak jak dotąd.
            Nie złość się i Ty pytaj.
            Nie lubię faktów,to fakt.;_).



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 21:35:25               Odpowiedz

            Nie mam wiecej pytan:)))
            Jestes stronnicza, wiec o slabym charakterze, czyli podswiadomie wiesz ze potrzebujesz pomocy, wiec napewno uwazasz ze na terapie WSZYSCY szeregiem marsz:))
            Ja szanuje Boska czastke w czlowieku, a nie jego kompleksy.

            Dobra zapytam, niech strace, jaki widzisz problem w mej osobie.
            Ale nie jakies tam wydumane, emocjonalnie nakrecone smutki pisz, tylko argumenty.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: chello10   Data: 2012-05-24, 22:24:18               Odpowiedz

            Magdalena ciekawe tematy rozwijasz a ja je zawsze, z dużym zainteresowaniem nawet po nocy, czytam.
            W naszym kochanym "zatyłkowie" inaczej się żyje i o inne bardziej prozaiczne sprawy zabiega. Więcej czasu zabiera nam walka o byt.
            Leczyć się, czy nie leczyć? Oto jest pytanie!



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: chello10   Data: 2012-05-25, 08:40:57               Odpowiedz

            Magdalenko, piszesz genialnie,szczerze i od serca. Dlatego tak czesto Cię czytam.
            A mozuł dnia ciodziennego w Polsce istnieje nie zaprzeczalnie.Pa,biorę się do pracy.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-24, 21:35:20               Odpowiedz

            Ja staram sie nie być negatywnie nastawiona, ale kiedy ktos mnie pod ściane co chwilę to cóż, jestem człowiekiem tylko.
            Madzia, tak! TAK! mi terapia była potrzebna, a miałaś jakieś wątpliwości? Laleczce też widać skoro sobie chwali, więc nie rozumiem. Chciałaś zrozumieć, że my niepotrzebnie terapię przeszłyśmy czy co? Była potrzebna, skorzystałysmy i fajnie. :)
            To forum PSYCHOLOGICZNE, dlatego tutaj sie wysyła na terapię, a to czy ktoś sobie na nią pójdzie czy nie to jego prywatna sprawa, o co tobie chodzi? Że śmiem wysyłać? Czy może mam wspierać i nie wysyłać, bo ty tak sobie życzysz? No widzisz moja droga, każdy inaczej interpretuje świat, a ja jestem po psychoterapii bardzo świadoma, tak bardzo, że czasem aż mam ochote zamknąć oczy i nie widzieć tego co się dzieje.
            Madzia 3 lata psychoterapii zrobiły swoje i powiem ci, że dostrzegam w innych to, czego ty nie widzisz. Widzęrzeczywistośc, a nie to co chcę widzieć, bo ja na prawdę wiele bym nie chciała widzieć, ale niestety PRAWDA w oczy kole i się już nie da udawać. Takie są skutki terapii. Znam swoje ułomności, niedoskonąłości, wady, oczywiście, pewnie jeszcze nie wszystkie i pracuję nad zmianą, ale jak wiadomo to jest proces, więc może kiedyś spojrzę na to co napisałaś do mnie i nawet nie będzie mi się chciało klinkąć w klawiaturę żeby odpisać. :)

            Czasami zaprzeczamy komuś z uporem maniaka nie wiedząc dlaczego, podczas gdy nieświadomie nie lubimy i wkurza nas ta osoba. możesz mi pisac, że ty nie jesteś pamiętliwa, ale ja wiem, że masz do mnie halo i tyle. Tak też działa psychika. ;)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: evele17   Data: 2012-05-24, 21:45:52               Odpowiedz

            Magdaleno jeśli mnie nieco poznałaś to wiesz,że nie jestem stronnicza i uważam tym razem że Impresja i Nerwolka ma rację. Pomyśl sama :"lustrzane odbicia" czy coś takiego.., coś ewidentnie wku...sz się na same słowo terapia..to prawda,że dużo się pisze, to prawda że i Nerwolka nie zawsze ma racje, choć się przy tym upiera..to prawda że nie każdy potrzebuje ale nie każdemu też to przeszkadza, że inni o tym piszą...???



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 22:01:56               Odpowiedz

            BylaNewrolko, mialam halo i go glosno wypowiedzialam.
            I jesli bym miala dalej, to bym dalej wypowiadala:)
            NIE MAM, nowy watek nowe emocje, mam nadzieje ze na wodzy:))
            Ja sie bardzo ciesze ze to wszystko tu piszesz, bo dobrze piszesz i uwiadamiasz jak wazna jest terapia.
            Ja tylko ciagle koreguje, ze wazna owszem, ale nie koniecznie kazdemu potrzebna.
            I w sumie tylko w tym punkcie sie nie zgadzamy, ot mala nie zgodnosc pogladow;)
            W sumie ciesze sie ze ten watek zalozalam, bo jest informatywny.
            I o to mi chodzilo, o konfrontacje, informacje, wymianie pogladow a nie o jakies tam nasze babskie koltnie:)

            Niestety, chyba dzis wiecej nie wymodze, bo ide zaraz spac.
            Dziekuje za wypowiedzi i starania:))

            Jeszcze was troche poczytam, bo grzebanie w duszy to super sport:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-24, 22:08:23               Odpowiedz

            Ja tylko ciagle koreguje, ze wazna owszem, ale nie koniecznie kazdemu potrzebna.


            Ależ jak sie z tobą zgadzam, nigdzie nie napisałam, że potrzebuje jej każdy.Ludzie którzy tutaj zaglądają nie radzą sobie, terapia by im pomogła. Każdy zapewne by skorzystał, ale może się obejść. Terapia to nic innego jak poznawanie samego siebie, takim jakim się jest na prawdę, a nie jakiego sie udaje przed innymi. Nie każdy tego potrzebuje, ale każdy może zyskać. Tyle w temacie. ;)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 22:10:39               Odpowiedz

            "..coś ewidentnie wku...sz się na same słowo terapia.."

            Wydaje ci sie, naprawde,
            Kurcze dziewczyny, blagam odbieracie moje slowa doslownie.
            Przeciez doslownie napisalam ze terapia jest bardzo potrzebna i wazna mKIEDY POTRZEBNA.
            A nie zwsze potrzebna!
            Wysylanie kazdego i obojetnie z jakim problemem na terapie jest jak dlamnie zbedne.
            No nic, chyba musze ta stopke zrobic, bo dziad swoje a pop swoje:)

            Koncze, bo widze ze to nie ma konca i zaraz znow ktos wpadnie i powie ze mam fobie na punkcie teropi i musze z tym na terapie:)))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-24, 22:20:55               Odpowiedz

            Przeciez doslownie napisalam ze terapia jest bardzo potrzebna i wazna mKIEDY POTRZEBNA.
            A nie zwsze potrzebna!
            Wysylanie kazdego i obojetnie z jakim problemem na terapie jest jak dlamnie zbedne.


            No i ok, co w związku z tym? Takie jest twoje zdanie i jasne, masz do niego prawo. Ja mam podobne, ale uważam, że ci którym ją polecam by na niej skorzystali. Ja nikogo nie zmuszam. Polecam jako jedną z możliwości rozwiązania problemu. Takie mam zdanie. Ja tego doswiadczyłam w przeciwieństwie do ciebie, dlatego polecam. Czy to nie jest już ok? Chyba tylko dlatego, że to moje słowa...hahaha :D



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-24, 22:44:37               Odpowiedz

            BylaNewrolka, ok, jako jedna z mozliwosci.
            Choc czasami jedyna mozliwosc.
            Ok, nie ma sprawy dobrze piszesz.
            Na wet nie mam sie ja pokolcic, mimo ze to ty:)))))
            Zartuje;)

            Ja juz mialam nie pisac duzo, ale patrze, oczom nie wierze..:

            "W naszym kochanym "zatyłkowie" inaczej się żyje i o inne bardziej prozaiczne sprawy zabiega. Więcej czasu zabiera nam walka o byt."

            A wiesz ze walka o byt, to tez swego rodzaju terapia.
            Rozwine to moze jutro.
            Na wlasnym przykladzie.



          • Komentarz do dyskusji

            Autor: b1234   Data: 2012-05-25, 08:29:48               Odpowiedz

            Żył sobie pewien bardzo bogaty szach. Rządził mądrze i sprawiedliwie. Aż pewnego razu przyszło do niego dwóch uczonych. I powiedzieli: 'rozsądź nas, albowiem nie umiemy dojść do porozumienia czyja teoria jest prawdziwa'.

            I wygłosił pierwszy uczony swoją teorię i przeprowadził dowód. I odrzekł szach: "masz rację". Na to podniósł się drugi uczony i dowiódł czegoś zupełnie odwrotnego niż pierwszy uczony. Rzekł szach: "i ty masz rację".

            Na to błazen, który siedział obok tronu, krzyknął: "Ależ panie, to niemożliwe! Nie mogą mieć oboje racji!".

            Szach zamyślił się, po czym odrzekł: "Zgadzam się. Ty też masz rację".


            To chyba Antoniego de Mello.



          • RE: Komentarz do dyskusji

            Autor: chello10   Data: 2012-05-25, 08:42:51               Odpowiedz

            b1234 w sumie masz rację!



          • RE: Komentarz do dyskusji bez terapii-:)..........

            Autor: impresja   Data: 2012-05-25, 08:48:15               Odpowiedz

            I w dodatku bez terapii mieć rację?.
            Nie wiem jak to przeżyję i czy?
            Pozdrawiam fajnych Ludzi.
            Wszystkich tutaj bez wyjątku.
            _:).



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: impresja   Data: 2012-05-25, 08:16:57               Odpowiedz

            Podejrzewam,że Miła Autorka wątku ma nadal problem z Mamą.
            Od dawna wiadomo,że chcemy wypadać w oczach Rodzica najlepiej.KIedy się to nam nie udaje to albo idziemy na terapię,albo zpychamy problem w obszary "ciemne",zostawiamy go tam i sądzimy,że się może kiedyś tam sam rozwiąże.Niekiedy Koleżanka lub znajoma przypomina nam o Mamie(podobne ma cechy charakteru)i wtedy wyłazi z nas cała złość nieprzepracowana w stosunku do Mamy i podświadomie karzemy tę Osobę za niepowodzenia z Mamą.Przeszłam to,to wiem o co nieco chodzi.Relacje Matka i córka od zawsze są interesujące dla psychologów,socjologów,księży,biznesmenów,pracodawców.
            Kopalnia wiedzy.
            *



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-25, 09:44:38               Odpowiedz

            Impresjo kochana, narażasz się, oj już widzę ten elaborat w odpowiedzi! Ja też chciałabym mieć rację, oj jak ja bym chciala i uważam, że akurat w tym temacie mam i nawet przyznaję ją cały czas Magdzie, bo ona też ma, ale ona mimo to uważa, że nie i to jest to o czym mówi Impresja, dlaczego? Dlaczego ktoś pomimo tego, że rozmówca przyznaje mu rację dąży do rozwiązania na swoją korzyść konfliktu którego w rzeczywistosci nie ma? Myślę podobnie jak inpresja, że konflikt nosi w sobie i jest jego istnienia nieświadomy. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: chello10   Data: 2012-05-25, 11:07:57               Odpowiedz

            A ja sobie przypomniałam taka pogawędke głuchego z głuchym.
            Siedzą na ławce i się nudza okrutnie.
            Jeden głuchy mówi do drugiego:
            -Ej,chodź pójdziemy na ryby.
            Na to drugi, spodladając spod czoła mówi:
            -Nie,chodź lepiej pójdziemy na ryby.

            Magdalena kilkakrotnie wczoraj mówiła o tym,że nie wszyskich należy kierować na terapię. Ale niektórzy jednak powinni sie leczyć.
            Ja z nogą, pójdę jednak do psychiatry. Muszę leczyć nogi,bo na rozum już za późno. Pozdrawiam serdecznie wszyskich głucholców.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-25, 14:29:12               Odpowiedz

            Impresja:
            "Podejrzewam,że Miła Autorka wątku ma nadal problem z Mamą."
            A Byla newrolka na to:
            "Myślę podobnie jak inpresja, że konflikt nosi w sobie i jest jego istnienia nieświadomy. :)"

            Magdallenaban, na to jak na lato:)
            Czyli lajtowo, bo niestety zebym uwierzyla w wsze diagnozy i teorie, musicie miec dowody.
            Ja nie zamykam sie na to ze mozecie miec racje, ale watpie i mam pytania.
            Jak doszlyscie do takich wnioskow, konkretnie prosze przytoczyc dane.
            Czyli, Magda ma problemy z mama BO....?
            Jako matematyk, dopuszczam wszystkie, nawet najbardziej nieprawdopodobne mozliwosci:)
            Ale w wyborze prawdopodobienstwa ze mam "bzika" i potrzebna mi terapia, kieruje sie wylacznie zasada ekonomii myslenia, czyli jak najmniej przypuszczen na rzecz dowodow, oraz logika.
            Mysle ze tym tez lieruje sie lelarz wysylajac na terapie, a nawet sam terapeuta.
            przeciez zeby leczyc, trzeba zlokalizowac, okreslic czyli zdiagnozowac chorobe.
            A nie przypuszczac, i myslec, a nie zaszkodzi wyciac nerke, bo przeciez moze byc tam rak:)
            Wiec, prosze robcie sekcje zwlok mego trupa w piwnicy:)

            Ja juz ja kiedys zrobilam, co prawda nie na terapi a na bani:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: impresja   Data: 2012-05-25, 14:50:07               Odpowiedz

            Magdziaban
            zrozumiałam,że Ty faktycznie nie musisz nic już dla Siebie robić.To sensu raczej żadnego już mieć nie będzie.
            Umysły ścisłe są odporne na wiele zdarzeń życiowych i chwała im za to.O profilaktyce też nie znoszą słuchać i faktycznie trudno jest im "kit" wcisnąć.
            Dużo zatem zdrowia życzę i odporności na ciosy Losu.
            I uciekam.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-25, 14:36:04               Odpowiedz

            No tak, mówiła i owszem. Nawet wątek na ten temat założyła i dalej mówiła, a inni i owszem, że tak, że tak właśnie jest jak mówi, ale ona dalej mówiła... ciekawe po co?
            Ja też mówiłam i nigdy nikogo nie zmuszałam do terapii, sugerowałam, ale jeżeli ktoś mysli, że inni ludzie to ułomy którzy nie wiedzą, że mogą skorzystać lub nie, że to ich wybór, ich wola i , że nie ma konieczności, bo Nerwolka poleca, że Nerwolka to Nerwolka, a oni to oni i sami sobie zdecydują czy pójdą czy nie, to tak właśnie jest. Powstają wątki, które właściwie nie wiem co mają wnieść, że na terapię można ale nie trzeba? No to wszyscy chyba wiedzą. Chyba, że komuś psychoterapia kojarzy się z leczeniem ludzi cierpiących na silne choroby psychiczne, ktoś sie boi takich ludzi, wstydzi i właściwie ma ich w pogardzie i uważa za gorszych, to dla tej osoby świadomośc, że każdy człowiek może skorzystac z terapii oznacza to samo co,że każdy człowiek to potencjalny psychol niebezpieczny dla otoczenia, a to już jest nie do zniesienia, bo w "każdy człowiek" jest zawarty także on sam. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-25, 14:45:57               Odpowiedz

            Ja z mojej strony uwazam watek za zamkniety.
            Tym samym czynie go otwartym dla wszystkich jeszcze nie wyleczonych.
            Milej zabawy w doktora:))

            Ale nie zegnam sie, jak to niektorzy czynili...:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-25, 14:54:15               Odpowiedz

            Madzia, to moja decyzja ile razy sie żegnam, jak się żegnam i czy faktycznie się pożegnam. Jak będę chciała to w każdym wątku sie będę żegnała i tobie na prawdę nic do tego. NIC. Po co ty sie tak spalasz? Wrzuć na luz. Prawda jest tylko jedna i leży po twojej stronie. Zadowolona? No i ok! Miłego dnia! :)

            Bastia, ja mojej mamy też na terapię nie wysyłam i nie wysyłałam, bo uważam, że tyle lat żyła tak jak żyje, to po co teraz? Nie widzę sensu, ale gdyby była młodsza, to na pewno bym jej poradziła. Z resztą rozmawiałysmy o tym i powiedziała, że gdyby ona miała taką możliwość jak była młoda to by dzisiaj inaczej jej życie wyglądało. My na prawdę sporo rozmawiamy o terapii i ja sama w ramach ciekawostki opowiadam jej o tym czego się nauczyłam. Ta relacja jest dla mnie największą niespodzianką, bo wraz ze mną zmienia sie moja matka, z czego bardzo się cieszę. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Bastia   Data: 2012-05-25, 14:47:22               Odpowiedz

            Na przyklad nie wyslalabym mojej mamy na terapie.
            Po co mialaby poznac przyczyny, dlaczego tak, a nie inaczej sie zachowywalismy. Dlaczego byly takie, a nie inne skutki.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-25, 14:59:53               Odpowiedz

            Heh... Madzia, fajna jesteś! :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: b1234   Data: 2012-05-25, 15:04:47               Odpowiedz

            A z kolei moi rodzice przeszli kawałek terapii. Dzięki temu mój bracik się nie powiesił. Co więcej, wyszedł z choroby i całkiem nieźle na swój sposób funkcjonuje.

            Gdyby rodzice poszli na terapię 20 lat wcześniej... Ale to takie gdybanie...



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-25, 15:07:58               Odpowiedz

            20 lat temu to sie niestety ukrywało problemy, bo otoczenie nie dałoby człowiekowi żyć normalnie. Psychoterapii w naszym kraju nie było, a psychiczny ból znieczulało się butelczyną. :/



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-25, 20:32:42               Odpowiedz

            Znalazlam, kiedy naprawde potrzebna jest psychoterapia.
            Ale dzieki za udzial w pseldodyskusji;)

            "W nowoczesnej diagnostyce psychiatrycznej opieramy się na wynikach badań neurologicznych, endokrynologicznych, internistycznych, radiologicznych, elektroencefalograficznych itd. Ani na chwilę nie wolno nam być tylko psychoterapeutami."

            Czyli mialam racje, nawazniejsza jest diagnoza.
            A tej nie da sie postawic na forum:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-25, 21:24:34               Odpowiedz

            Uśmiałam się! Ty nie masz w ogóle pojęcia jak diagnozuje sie zaburzenia psychiczne. Z racji tego, że objawy takowych zaburzeń mogą sugerowac chorobę somatyczną to najpierw się wyklucza wszystkie możliwe somatyczne choroby, a na końcu stawia diagnozę o problemach z psychiką. Tak, tak to sie robi, bo wiesz, serduszko może kołatać nie tylko z powodu lęku, ale np wady, wiec gdzie wtedy? Do kardiologa po wykluczenie choroby somatycznej. Hmmm... człowiek może chudnąc, może nie jeśc, miec biegunki, bóle brzucha i co? Objaw może wskazywać zaburzenie psychiczne ale oczywiscie po wykluczeniu choroby fizycznej, gdzie wtedy? Do internisty skarbie po diagnozę, jeżeli jest ok, to diagnozuje się zaburzenie psychiczne. Ludziom z depresją jest często zimno, dużo śpią, mają suchą skórę, brak apetytu i ogólnie są rozbici, to może zwiastowac tez chorobę tarczycy, gdzie udajemy się po diagnozę najpierw? Do endokrynologa. Bóle głowy, zawroty, a nawet omdlenia musza być skonsultowane z neurologiem żeby wykluczyć inną przyczyną niż psychika. Zanim udasz się na psychoterapię musisz wykluczyć somatyczne przyczyny objawów które cię dręczą. Sprawa jasna dla każdego kto zna temat.
            Wyrwałaś fragment jakiegos tekstu z netu i szalejesz tutaj, ale wiesz co? Może na każdy wpis zacznij ludzi wysyłać do neurologa, kardiologa, internisty i endokrynologa zanim odpowiesz na jego problem. Tak trzeba idąc twoim tokiem rozumowania. :D
            Madzia, wiesz co? Ty kobieto zdobądź wiedzę a potem rób zamieszanie. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-25, 21:35:42               Odpowiedz

            Każdy terapeuta musiał byc kiedyś pacjentem Madziu i wiesz co? Wisi mi czy ty to rozumiesz czy nie, a im więcej cię czytam tym wyraźniej widzę, że tobie nikt niczego nie udowodni bo TY jesteś najmądrzejsza, ale tak totalnie bez argumentów, bo żadnego konkretnego jeszcze nie podałaś i ok, niech i tak będzie. Oddaję ci honory za twój upór. Brawo! :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-25, 21:39:25               Odpowiedz

            Co to jest owy POLOT na który tak często się powołujesz i na którym opierasz swoją mądrość zapewne? Serio pytam. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-25, 21:43:58               Odpowiedz

            Nie trzeba iśc do psychiatry żeby dostać sie na terapię, wystarczy skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu jeżeli chcesz terapię na NFZ. Terapia nikomu nie zaszkodzi. :)
            A tu sie poleca terapię, a nie wysyła bo wysłać to mozna list, albo paczkę pocztą polską na przykład. Dorosli ludzie mają wolną wolę i wybór. :)

            Co to jest owy POLOT na który tak często się powołujesz i na którym opierasz swoją mądrość zapewne? Serio pytam. :)

            Możesz odpowiedzieć?



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-25, 21:44:29               Odpowiedz

            Polot, jest przeciwienstwem ciasnoty umyslowej.
            Ogarniecie problemu...
            Patrzenie na sprawe tylko z jednej perspektywy.
            Ty tylko z perspektywy "leczonego" a nie z calej medycyny:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-25, 22:22:01               Odpowiedz

            Ja grzecznie pytam, ostatni raz:)
            Newrolka i Inpresja MYSLA, ze powinnam na terapie, ok.
            Ja mysle, ok, moze powinnam.
            Wiec sie pytam dlaczego tak mysla, zamiast argomentow, dostaje opie..ol:)

            Przeciez jesli mysla ze terapia mnie zbawi, to uzywaja podczas tego procesu myslenia skojarzen, ktore je do wnioskow doprowadzaja.
            Ja sie tylko pytam jak doszly do tego wniosku, czyli o argumety, bo moze maja racje. Ja sie chce dac przekonac.
            No niestety, przekonalam sie ze cierpia na dychotomie myslenia:))
            Ja nawet nie o diagnoze prosilam, bo ta juz na innym watku dostalam:)
            Czubek brzmiala:)
            No ,moze i czubek, ale z IQ, wiekszym od was obydwoch:)))
            No trudno, dzis nie bede sie czajc:)
            Przezyjecie, czy bez terapi was zolc zaleje?
            No moze zalej, dlatego czasami jak juz pisalam terapia jest potrzebna:)

            Dobranoc BylaNewrolka, sen to najlepsze lekarstwo!



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-26, 02:47:55               Odpowiedz

            Magdallenaban powiem tak na temat terapii od siebie czy potrzebna czy nie?
            Zacznę od tego.
            Czy jesteśmy wychowani przez wspaniałych rodziców
            czy zaburzonych to wszyscy jak jeden mąż byliśmy wychowywani w społeczeństwie.
            Od najmłodszych lat w domu zakazy, nakazy, straszenie , krytykowanie.
            To samo dostawaliśmy od rówieśników.
            Ciągła rywalizacja.

            W moich czasach dzieci bito w szkole kablem, linijką ciągnięto za uszy itd.
            Poniżano od głąbów.. nieuków, wyśmiewano.
            Mało kto słuchał dziecko...słynne -dzieci i ryby głosu nie mają.

            Wychowywano dzieci krytykując w imię tego, żeby się nie rozpuściło za bardzo.
            Jak dziecko nie chciało chodzić do szkoły bo boli brzuszek to nikt nie myślał ,
            że przyczyną jest stres. Tylko za uszy i do szkoły - ty nieuku.

            Dzisiaj są inne czasy "rozpas" całkowity....bezstresowe wychowanie ,ale czy naprawdę bezstresowe?

            W szkole zaczynając od podstawówki- uczymy się rzeczy ,
            które nam nigdy nie będą potrzebne. Uczymy się matmy jakieś tam całki- srałki
            których ja już dzisiaj nie pamiętam.
            Wkuwamy daty historyczne na pamięć .
            Rozkminiamy na polskim -co miał poeta na myśli.
            A czy uczymy się od najmłodszych lat jak żyć i być szczęśliwym?
            Powielamy często zachowania rodziców, zaspakajamy ich oczekiwania
            a sami śpimy. Nas nie ma.

            Idziemy w życie tacy poranieni jedni więcej drudzy mniej.

            Co po naszym IQ jak rozpadają się nasze związki , dzieci wychowywane są bez ojców albo "wypadają z kocyka"

            Jeśli ktoś nie ma potrzeby iść na terapie to jego wóz i będzie go wiózł,ale jeśli coś uwiera i szuka się pomocy i zaczyna terapia pomagać to człowiek rodzi się drugi raz.

            Można urodzić się na nowo-dostać nowe życie .

            Takie życie o jakim się marzy/marzyło samemu
            a nie być zaprogramowanym robotem ...(to już następny temat)
            Ile tu pisze ludzi wykształconych wiedzę mają opanowaną w jednym palcu.
            A nie wiedzą jak żyć bo pustka w środku ....ból żal ....chcą odebrać sobie życie.

            Ludzie by oddali te swoje wysokie IQ te swoje dyplomy ,żeby być szczęśliwymi kochać i czuć się kochanymi. Zadania matematyczne rozwiążą w mig
            a nie rozwiążą problemów , które ich przygniatają...


            Nie chce być tak zrozumiana ,że nauka nie potrzebna...
            ale już w szkole podstawowej powinien być przedmiot ala
            terapia....to wprowadzili religię, żeby jeszcze bardziej
            wprowadzić zakazy i nakazy i straszyć Bogiem.

            A może lepiej społeczeństwo trzymać w niewiedzy(pominę o co chodzi z tą niewiedzą)
            żeby byli "zmaltretowani emocjonalnie" pijani emocjonalnie,
            takimi lepiej rządzić .....

            to na tyle moje uzasadnienie terapii - ale nie dla wszystkich ci co nie potrzebują terapii
            NIECH ŚPIĄ SPOKOJNIE...



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-26, 17:15:50               Odpowiedz

            Magdallenaban, ja też sądzę, że "powinnaś iść na terapię". I jednoczesnie sądzę, że do osiagniecia stanu tzw. gotowości do podjęcia terapii jeszcze Ci daleko.
            Pytasz dlaczego tak myślę i może czekasz na argumenty. Powiem Ci tak - ten rodzaj argumentacji, który najpradopodobniej miał by szansę Cię przekonać niestety wymagałby ogromnego nakładu pracy z mojej bądź czyjejkolwiek strony. Ty jako umysł ścisły jak sądzę przyjmujesz fakty, wyniki rzetelnych badań, jesteś w stanie uznać czyjś autorytet o ile tego kogoś dokładnie zweryfikujesz pod kątem dorobku, publikacji, pozycji w świecie nauki. To jest teoretycznie do zrobienia ale powiedz sama, czy chciało by Ci sie dla kogoś obcego wykonywać taką robotę. Na przykład analizę Twoich wypowiedzi pod kątem przekazów nie wprost? Plus wnioski z tego wynikajace odpowiednio uzasadnione. Chcesz sie dać przekonać - ale zarazem przekonywanie akurat Ciebie to jest wykonanie ogromnej pracy. Bo w rozmowie z Tobą każde powołanie sie na wyniki czyichś badań powinno się połączyć z podaniem bibliografii tematu, namiarem na życiorysy zawodowe autorów, linkiem do opisu badań oraz wniosków autorskich, linkami do ewentualnej dyskusji naukowej na tematy oraz do tych co wyrazili zdanie odrębne i ich argumentacji, żebyś sobie mogła do spodu zbadać czy aby na pewno nie ma w tych badaniach czegoś do Twoim zdaniem jest bzdurne, nienaukowe, wątpliwe, idiotyczne i ogólnie do odrzucenia.
            Treapia nie ma mocy zbawczej, zatem i Ciebie nie zbawi. Za to może spowodować, że iluś tam osobom bedzie z Tobą łatwiej żyć. Być może i Tobie samej też będzie lepiej czy wygodniej w życiu i relacjach z ludźmi. W tej wersji, ktróą prezentujesz na tym forum jesteś dla wielu nad wyraz trudna w rozmowie.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-26, 20:48:15               Odpowiedz

            Mimbla, ladnie to wszystko napisalas, ba nawet nie wiedzac o tym, uzylas argumentu, ale niestety absurdalego:)
            Zaraz rozbiore twoj pst na czynniki pierwsze;)

            "Ty jako umysł ścisły jak sądzę przyjmujesz fakty, wyniki rzetelnych badań.."
            Mysle, nie mysle, ja wiem ze lekarz ktory wysyla na terapie, MUSI sie opierac na rzetelnych badaniach.
            Terapia jest leczeniem, wiec psychoterapeuta rowniez opiera sie na scislych badaniach i dokumentacji.
            To nie wrozbita i nie uzdrowiciel z kieleckiego;)
            Moze mam na piatym placie guza, ktory powoduje zachwiania psychiczne, to nie psychoterapia mnie wyleczy tylko operacja.
            Wiec, wyniki rzetelnych badan, to podstawa.

            A teraz przejde, do tego co nazwalam absurdalnym argumentem.
            "...może spowodować, że iluś tam osobom bedzie z Tobą łatwiej żyć.......W tej wersji, ktróą prezentujesz na tym forum jesteś dla wielu nad wyraz trudna w rozmowie....."

            Byc moze, nie przecze, ale leczyc sie mam bo sie innym nie podobam, przeciez to jest SPRZECZNE z sensem terapii.
            Ale co tu duzo pisac, to nic nowego, przed toba pisano to do Galileusza i Kopernika - z wiadomym skutkiem:))
            A i Jezusowi i Buddzie tez wmawiano ze sia czubki i szaleni, bo dla WIELU byli nad wyraz trudni w rozmowie:))))

            A teraz, przypac sie dokladnie, kto mnie lubi, a kto nie.
            To da ci do myslenia.






          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Amelia50   Data: 2012-05-26, 21:27:57               Odpowiedz

            Mimbla fajnie piszesz na forum, ale absolutnie zgodzić się nie mogę z ujęciem, że terapia:
            "może spowodować, że iluś tam osobom bedzie z Tobą łatwiej żyć."
            Bo np. ja się nadaję na terapię właśnie dlatego, że od dziecka mnie urabiano w kierunku, że mam być taka, żeby innym łatwo się ze mną żyło.
            No i faktycznie nie jest ludziom ze mną trudno, ale mnie samej ze sobą jest ciężko. Czasem mi się wydaje, że mnie w ogóle nie ma.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-26, 23:03:47               Odpowiedz

            Amelio miła, z osobą urobioną w taki sposób że sie umie tylko dostosować do innych wcale nie jest łatwo żyć. Jako że tak mnie urobiono i sklerozy nie mam wiem co mówię. Tobie jest cieżko z sobą samą co powoduje, że się czujesz nieszczęśliwa, co ukrywasz bo "tak Cię nauczono" , wewnętrzne ciśnienie Ci rośnie i tu czy tam razisz bliźnich nieświadomie swoimi nie wyrażonymi emocjami. Ewentualnie zdrowie fizyczne siada. Różne znaczenia ma to "nie łatwo żyć"... acz oczywiscie pewnej grupie ludzi bywa z tak urobionymi nad wyraz wygodnie, to fakt.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Amelia50   Data: 2012-05-26, 23:57:50               Odpowiedz

            Dzięki za wyjaśnienia, teraz rozumiem co miałaś na myśli. Wiesz o czym piszesz, więc racji Ci odmówić nie można.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-27, 00:09:15               Odpowiedz

            Można, zakazu nie ma :) ale zakładam, że nie jestem jedyną osobą, która w dzieciństwie "zostala urobiona" w opisany przez Ciebie sposób, a skoro wiem ( już teraz) że ze mną wcale nie było łatwo żyć to przypuszczam, że i z innymi podobnie urobinymi tez nie jest łatwo. Nie sądzę żebym była aż tak wyjatkowa...:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Amelia50   Data: 2012-05-26, 21:45:27               Odpowiedz

            Laleczka1
            Ale trafnie to ujęłaś! Dokładnie takie dzieciństwo mieliśmy.
            Z innego wątku zacytuję:
            "Aż nie chce się wierzyć, jakie jesteśmy wszystkie podobne, a raczej nasi rodzice. Skąd im się to wzięło??"

            Czy to nie było tak, że nasze społeczeństwo zostało "przeorane" przez wojnę i stalinizm? "Oczyszczone" z "niepożądanych elementów"? Poddane praniu mózgu? A wszystko po to, żeby partia mogła osiągać swoje cele?
            I dlatego historie naszych rodzin takie do siebie podobne?



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-26, 23:29:09               Odpowiedz

            Wiesz że lekarz wysyłajacy na psychoterapię MUSI sie opierać na rzetelnych badaniach...Magdallenaban, powiedz jak ewentualnie mogłabym Ci udowodnic, że jest to czysta fikcja? Tak teoretycznie jakie mam tu mozliwosci udowodnienia czegoklowiek? Zadnych. Bo dowodem mogły by być dokumentacja medyczna ( objęta jak wiadomo tajemnicą zawodową) , zeznania wiarygodnych swiadków po stosownej weryfikacji przez odpowiednie badania wiarygodności za pomocą najnowszych technik, nagrania może jakieś, choć tu trudniej, bo warto zweryfikowac czy nie sfalszowane... doskonale wiem, że moje słowo nie jest dla Ciebie dowodem, a tylko słowem na forum dysponuję. W terapii byłam. Legalnej, oficjalnej, prowadzonej przez osobę stosownie wykształconą, w ośrodku posiadajacym wszystkie potrzebne zezwolenia. Nikt mnie nie wysyłał, sama się zgłosiłam. I pomogło jak najbardziej, jazdy emocjonalne zaliczam do przeszłości. A miałam całkiem niezłe. Ale czy moje świadectwo to jest dowód dla Ciebie? Przecież nie. Czy ileś tam podobnych świadectw stanie się dowodem dla Ciebie, jest jakaś masa krytyczna? Nie sądzę.
            Ja Ci wcale nie wmawiam żeś czubek czy osoba szalona... jesteś jaka jesteś, dla mnie jesteś w dużym stopniu bytem wirtualnym. Wcale nie wiem czy osobą realną dzielącą się tutaj prawdziwymi swoimi przemyśleniami czy odczuciami, bo czasem jak Cię czytam to sie zastanawiam czy aby ktoś nie sprawdza w praktyce forum internetowego ktoregoś ze sposobów z "Erystyki"...Bytem dosyć męczącym w rozmowie. Z drugiej strony ciekawym poznawczo. Zbliżyć się do Ciebie jako człowieka w forumowych warunkach raczej nie jestem w stanie, acz obserwowanie roli, którą tu odgrywasz jest w pewnym stopniu interesujace. Ani mi się podobasz ani nie podobasz...



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-28, 13:09:27               Odpowiedz

            ".Magdallenaban, powiedz jak ewentualnie mogłabym Ci udowodnic, że jest to czysta fikcja? Tak teoretycznie jakie mam tu mozliwosci udowodnienia czegoklowiek?..."

            Prostymi matematycznymi metodami dowodzenia twierdzen:))
            O, tu sie tez klania matematyka bez liczb:))
            Pare przykladow?
            Prosze:
            Metoda indukcyjna
            Metoda aksjomatyczna
            I jeszcze pare innych.

            Ty stosujesz satanistyczna na zasadzie "diabli wiedza jak to udowodniec" :)
            Ok, wiem o co ci chodzi, wiec wybacz ten zart, z ktorego chyba tylko ja sie smieje;)

            Wiec, ok przyjmuje do wiadomosci ze jest duzo wyleczonych i leczonych bez diagnozy.
            Czyli znow moge zadac pytynie o to KIEDY ta terapia potzebna.
            Czyli co bylo pierwsze kura czy jajko, albo czy Adam i Ewa mieli pepki:)

            Ale zanim znow zadam to pytanie "kiedy", to napisze jeszcze cos, co uwazam za nieporozumienie.
            Jak swiat swiatem, zeby leczyc cos, a terapia jest leczeniem, to trzeba wiedziec co komu dolega, czyli diagnoze trzeba znac.
            Newrolka, napisala:
            "Z racji tego, że objawy takowych zaburzeń mogą sugerowac chorobę somatyczną to najpierw się wyklucza wszystkie możliwe somatyczne choroby, a na końcu stawia diagnozę o problemach z psychiką."
            Moze ja posluchasz, bo chodz ja twierdze TO SAMO, to dowiaduje sie od was ze sie myle:)





          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-28, 14:39:44               Odpowiedz

            cenię Magdallenaban Twój umysł ścisły ..
            ja natomiast mam umysł rozlazły...

            i....... "czucie i wiara silniej
            do mnie mówi niż mędrca szkiełko i oko"

            terapia jest potrzebna dlatego.....


            http://ddabook.orangespace.pl/DEFAULT_pliki/page0022.htm


            taka bajeczka może bardziej przemówi

            wcześniej ktoś napisał nie ważne kto...że terapia jest potrzebna ,żeby innym było z nami lepiej.
            absolutnie nie o to chodzi,ale mój umysł rozlazły mowi ,że jest to prawda ,że tak się stanie.

            bo jesli ja bede roydawac puchowe to i sama dostane puchowe a jesli ktos bedyie mi chcial dac kolcyaste to yabiore reke ...cos y klawiatura pa pa



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-28, 16:37:06               Odpowiedz

            Cudne to określenie "metoda satanicztyczna", nie zastrzegłaś praw autorskich zatem bezczelnie "kradnę" i zamierzam używać. Przy okazji skojarzyło mi sie z placebo jako znakkmitą ilustracja ze świata medycyny ciała.
            Impreza polega na tym, że nie da się z zastosowaniem narzędzi matematycznych udowodnic czegoś, co z matematyką oczywiście ma coś wspólnego ( bo wszystko ma) ale nie jest z nia tożsame. Oczywiście można i należy starać sie rozumować ściśle, nie mącić i nie pchać kitu, ale jednak psychologia matematyką nie jest i nie będzie. Ludzie to nie liczby i nie pojęcia. I ta piekielna indywidualizacja obiektu badań powoduje, że jest jak jest czyli narzędzia matematyczne nijak nie wystarczają. 100% pewność jest poza zasięgiem. Samo ustalenie założeń okazuje sie co najmniej problematyczne, wystarczy zajrzeć do teorii w różnych nurtach pscyhoterapii. A zaraz potem się pojawia "tak, ale..." czyli ten prosty a wredny fakt iż nie istnieją dwa identyczne osobniki ludzkie, co musi prowadzić do koniecznych przybliżeń, zaczyna sie plątać po temacie prawdopodobieństwo, statystyka... Zanim się cokolwiek zacznie to już kłótnia aż iskry lecą, bo zwolennik psychoanalizy to zdaniem zwolennika Gestalt szarlatan, psychodynamiczny się bierze za łeb z poznawczo behawioralnym... o założenia, nie tylko o ciąg dalszy. Przychodzi psychiatra i stwierdza "wszyscyście schizofrenicy" co jego kolega natychmiast podważa, bo jemu to akurat wygląda na psychozę maniakalno depresyjna w fazie maniakalnej... Smiesznie jest.
            Pytanie KIEDY potrzebna jest terapia ma ileś tam całkowicie prawidłowych a zarazem nieprawidłowych odpowiedzi. To bowiem zależy od tego miedzy innymi, kto mianowicie ma to oceniać. I kiedy.
            Ciąg dalszy nastapi, ale później, bo mnie real wzywa. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-28, 17:09:12               Odpowiedz

            No, Mimbla, ale namieszalas:)))
            Ale jestem tego cdn ciekawa:)

            Mala korekta, matematyka to nie tylko liczby!!!
            Przepraszam, musialam zrobic te wykrzykniki:)

            Psychologia, ma bardzo duzo z matematyki.
            To jest teraz fakt, wiec nie ma co gdybac.
            Psychologia opiera sie na badaniach statystycznych.
            Psychoanaliza i psychologiczna diagnoza na logice.
            A jak wiadomo, logika jest dzialem matematyki.
            Droga idnukcj, dedukcji i calym zasobem metod dowodzenia wniosku, opiera sie analize zachowan.
            Wiec wybacz, ale strzelasz w plot:)

            Choc wiem co masz na mysli, ty slusznie zreszta, uwazasz ze czlowiek jest nieobliczalny, ze leki abstrakcyjne a juz uczucia i emocje calkiem oderwane od scislych regul.
            Tak, to sie zgadza, ale ogarnac to trza jako tako:)

            No pekam z ciekawosci tego cdn:))

            P.S. Widze ze sie zaczynamy doceniac:)
            I dobrze, bo chyba dlatego ze mamy tak rozne podejscia to ta nasza dyskusja zmusza nas do myslenia nad swoimi podejsciami:)
            Teraz ja namieszalam, ni moge tego ostatniego zdania sklecic poprawnie:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-28, 18:16:48               Odpowiedz

            Magdallenaban, please czytaj dokładnie. Na tym forum nie ma opcji cytowania, co czyni prostowanie mocno technicznie niewygodnym.
            Napisałam, że ludzie to nie liczby i pojęcia. Oczywiście mogłabym dopisac że nie są również funkcjami, algorytmami, macierzami ani zbiorami i ciągnąć to dalej przepisujac jakiś słownik np. pojęć matematycznych. Wprawdzie nie jestem jak Ty matematykiem, ale szkołę średnią skończyłam, a z matematyki liczbowej w dawniejszych czasach wychodziło się już w szkole. Słusznie piszesz o tej matematyce (bardzo szeroko pojmowanej) w psychologii, jednak zauważyć warto że "na końcu" tego jest jednostka ludzka. Egzemplarz calkowicie niepowtarzalny. Co powoduje iż nie da sie osiagnąć tej uroczej pewnosci, że 2+2=4 ( przy odpowiednich założeniach). Jak ktoś się wychowal w domu dwójki bijących alkoholików jest prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że doznał urazów psychicznych. Ale jakie są to urazy - tu już można wyodrębnić jakieś schematy ale dosyć ogólne. Zaś "wypełnienie" tych schematów jeszcze mozna podzielić do jakiegos momentu, a potem sie zaczyna ta część relatywna, wzgledna i raczej matematycznie nieopisywalna.
            Statystyczny sprawca czynu pedofilego jest heteroseksualnym mężczyzną. Ale zdarzają sie i homoseksualne kobiety. Pewnie jakiś ułamek %. Wedle statystyk oficjalnych, które niespecjalnie się mają do realu.
            To nie jest oczekiwany ciag dalszy, to jest odniesienie sie do tego co napisałaś. Ciag dalszy będzie o tym, kiedy potrzebna jest terapia. W skrócie to brzmi "zależy..." :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-28, 18:30:41               Odpowiedz

            "Słusznie piszesz o tej matematyce (bardzo szeroko pojmowanej) w psychologii, jednak zauważyć warto że "na końcu" tego jest jednostka ludzka. Egzemplarz calkowicie niepowtarzalny"

            Przeciez napisalam ze:

            "Choc wiem co masz na mysli, ty slusznie zreszta, uwazasz ze czlowiek jest nieobliczalny, ze leki abstrakcyjne a juz uczucia i emocje calkiem oderwane od scislych regul."

            Wiec szkoda palcow na stukanie niewatpliwych madrosci:)
            I nawet jak sie "jednostke" analizuje, potrzebna jest logika i metody dowodzenia wnioskow.
            To takie "notabene":)

            Czekam na to cdn.
            Choc penie nie odpisze dzis juz, bo w realu tez miusze troche byc;)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-28, 19:49:39               Odpowiedz

            Postukałyśmy sobie mądrości i wychodzi nam chyba jakaś zgodność, iż wprawdzie w psychologii matematyka użyteczna jest jak najbardziej, ale nie da się tu nic udowodnić w sposób czysto matematyczny. Tyz piknie. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-28, 20:06:26               Odpowiedz

            Wracajac do pierwszego postu - oczywiscie że nie zawsze musimy sie leczyć kiedy coś czujemy.
            Napisałam, że moim zdaniem ocena kiedy potrzebna jest komuś psychotrapia to jesz rzecz zależana od dwóch czynników - tego kto ocenia i tego kiedy.
            Weźmy modelową osobę X, która wyrastała w rodzinie z przemocą psychiczną tzw. chłodną. Czyli bez bicia, wrzasków i wyzwisk. Z zewnątrz patrząc wzorowa oraz kulturalna rodzina. Dodajmy jeszcze przyzwoity poziom materialny i zaspokojenie potrzeb bytowych, możliwości rozwoju intelektualnego, wypoczynku, rozrywki. Jest to układ z takich trudniejszych, bo takie dziecko pozostaje w przekonaniu, ze wszystko jest w jego rodzinie wspaniale i uzyskuje liczne potwierdzenia z zewnątrz, iż tak jest w istocie. Osoba X ma szansę przejść przez życie głęboko przekonana, że nijakich urazów nie doznała oraz że dzieciństwo miała przewspaniałe. W swojej własnej ocenie aż do śmierci może się "nie kwalifikować na kozetkę". Ta sama osoba może jednak w którymś momencie swojego życia dojść do wniosku, że się na tę "kozetke" kwalifikuje. CDN



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-28, 20:51:22               Odpowiedz

            CD.
            Na przykład kiedy koło 40-ki zauważa, że choć bardzo chce nie udaje jej sie ( tej osobie znaczy) poczuć szczęśliwą w związku przez czas dłuższy niż powiedzmy dwa lata.Po rozpadzie iluś tam związków może sie zacząć zastanawiać czemu tak sie dzieje i uznać za możliwe, ze "coś ze mną nie tak". Przy czym raczej nie uzna się za osobę chorą psychiczne. Problemy w związkach to nie ten kaliber. Oczywiście jest ileś tam innych sytuacji, w których osoba X uzna, iż potrzebna jej terapia. Dlatego napisłam, że zalezy kiedy - bo ta sama osoba w różnych momentach swojego życia kwestię siegnięcia po pomoc terapeutyczną może postrzegać inaczej. CDN



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-28, 22:42:17               Odpowiedz

            CD.
            Zależy kto ocenia czy osobie X potrzebna jest terapia. Inaczej bowiem widzą osobę X ludzie będący z nią w relacjach bliskich, inaczej ci co są w relacjach dalszych, inaczej zaś osoby zasadniczo obce. Któraś z partnerek/partnerów osoby X moze uznać iż osobie X przydała by sie terapia na prostej zasadzie, iż "kocham Cię ale żyć z tobą na codzień nie sposób, wyczerpałam swoje możliwości, widzę na codzień że Ci źle, moze terapia by pomogła bo nam się związek rozpada". A w tym samym czasie osoby dalsze, na przykład współpracownicy ani ciut nie zauważą jakichkolwiek w osobie X problemów. Z kolei osoba obca a nie zaangażowana emocjonalnie w relację z X( na przykład na forum :)) moze zasugerować osobie X terapie, bo zwyczajnie widzi pewne schematy postrzegania swiata czy relacji i znająć te schematy nie ma wprawdzie 100% pewności, że terapia sie przyda, ale taką 80% to ma. Na zasadzie "swój swego rozpozna". No i sie swoją opinią dzieli. Z kolei osoba posiadajaca stosowne wyksztalcenie kierunkowe inaczej też na osobę X spojrzy, bo z zawodowego punktu widzenia. I też moze "wysłać na kozetkę" uznając, że zgodnie z tym, co ja uczono osobie X terapia potrzebna, bo dalej bedzie tylko gorzej.
            Tak snuć mogę teoretycznie dalej, ale zapewne już Magdallenaban załapałaś, że tu po prostu zależy. jeden konieczność zobaczy, inny wcale. Koniecznosć podjecia terapii inaczej wygląda w oczach samej osoby X w róznych momentach jej życia, inaczej w oczach innych ludzi.
            Jak dla mnie to tę koniecznosć musi dostrzec sama osoba X. Inaczej nawet jak się zgłosi, nie będzie współpracowala z terapeutą, bo tego sie zwyczajnie nie daje zrobić pod nijakim przymusem, tego to trzeba chcieć.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-28, 22:47:57               Odpowiedz

            Dokładnie tak jest i nadmieniłam o tym w swoim pierwszym poście, ale mimbla zapewne ty masz bardziej interesujący przekaz. Pytanie jakie mi sie nasunęło to takie, że po co my Madzi tłumaczymy ten temat? W jakim celu? Nie mam pojęcia, ale może ktos inny wie po co robi to co robi. ;)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-28, 22:56:37               Odpowiedz

            my Madzi odpowiadamy, ale czyta nas wiele osób i
            to o to chodzi.
            Ja jak cos piszę to przewaznie
            takie własne szczere do bólu sprawy,
            ale nie po to ,żeby robić
            sensacje ,czy sie skarżyć-
            cieszyłabym sie bardzo tym ,że mogłabym komus pomóc



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-28, 23:07:51               Odpowiedz

            Fakt, masz rację. Nie pomyslałam o tym. Wątek może właśnie temu służyć. Ja myslę, że ktoś kto uznaje swój problem, jest go świadom nie neguje możliwości podjęcia terapii. Myslę, że żeby sobie coś ważnego uswiadomić muszą zaistnieć ku temu okoliczności. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-28, 23:19:42               Odpowiedz

            Dokładniuśko piszę z jednej strony do Magdalleneban, ale z drugiej też " w przestrzeń". A nuż z sensem cos napiszę i komuś się do czegoś przyda :) Z samą Magdallenaban też przecież nie wiadomo tak do końca. Z tego co pisała w innych wątkach miała naprawdę niedobre dzieciństwo, ale z takich, co to zracjonalizować łatwiej chyba niż przemoc gorącą.



          • Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: impresja   Data: 2012-05-29, 08:49:17               Odpowiedz

            mimbla
            serdecznie dziękuję Tobie,bo dzięki Twoim wpisom tutaj znów odkryłam w Sobie zakopany raczej głęboko problem.I cieszę się,że spoglądam już nieco łagodniej na Siebie samą i Otoczenie.Trudne jest to bardzo,aby znosić ciężar dnia codziennego.Jednak mogę stwierdzić,że faktycznie nigdy nie wiemy które słowo wywoła w nas refleksję i tylko możemy dziękować temu komuś,że pomógł sam o tym nie wiedząc.
            Dziękuję mimbla bardzo serdecznie.
            Uważniej teraz będę czytała inne wątki.
            Pozdrawiam.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-29, 09:20:55               Odpowiedz

            Bardzo mnie raduje Impresjo, że coś sobie dla siebie dobrego z tej mojej pisaniny wzięłaś. I bardzo Ci dziękuję że o tym napisałaś :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-29, 10:23:32               Odpowiedz

            Jestem tak teraz wyczulona szczególnie na
            mowę do dzieci, że na mieście w sklepie
            słyszę chore przekazy rodziców.

            Mój syn ma dwóch chłopców 8l i 4
            3miesiące jak miał jeden ,
            czy drugi zajmują się dziećmi rodzice synowej.

            Wspaniali ludzie, żadna patologia......
            a moi wnukowie są już skażeni ...

            sądzę ,ze ten młodszy sobie poradzi w życiu
            a ten starszy będzie potrzebował pomocy...
            bo jest wrażliwym dzieckiem.

            W niedziele były urodziny 8latka-
            wnuczka od mojej córki coś maluje
            tamta babcia do 8latka mówi- zobacz jak ona
            pięknie maluje a ty to mażesz a piszesz jak kura
            pazurem...za co byś się nie wziął to ci nie wychodzi
            i jesteś jeszcze niegrzeczny, a ona zobacz jaka grzeczna.

            Na to ja mówię...do tamtej babci i do wnuka....rozumiem, że
            piszesz niewyraźnie on potwierdza...
            a ja żeby się nie przejmował, bo lekarze, profesorowie , wynalazcy piszą właśnie tak.

            A słyszałam ,ze jesteś dobry z matmy a malować wcale ładnie nie musisz.
            Na matmie się nie maluje tylko robi obliczenia a ty to potrafisz.

            Później tort gaszenie świeczek no i tamten dziadek
            podgaduje wnukowi , żeby zamknął oczy i pomyślał
            marzenie ...i podpowiada jemu, żeby pomarzył ,
            żeby był grzeczniejszy i ładniejszy.
            Ja do dzisiaj nie mogę przetrawić tych marzeń dziadkowych.

            No nie mój wnuk to jakiś ped.ł ma być. słodki cherubinek.
            ma być silny, odważny ....

            To było z ostatniej chwili z tymi urodzinami
            takiego typu gadki są cały czas...
            proszę syna jak przyjadą ,żeby nie mówili przy dzieciach tego a oni na przemian z synową
            jaki ten 3latek jest inny -przewróci się i nie płacze a ten starszy to jak baba
            tylko by ryczał a jakim jest niegrzeczny...

            synowa opowiadała ,że podejrzała jak chłopcy siedzieli
            w wannie i kąpali się i ten starszy dał do ręki butelkę z szamponem i kazał temu
            młodszemu uderzyć się w głowę.
            No i tamten go walnął.
            A ten starszy w krzyk - mamo on mnie bije...
            Czy ten starszy lubi być bity po głowie butelką?
            A może zniósł ból a potem dostał przytulanie i
            krzyk na małego ,ze tamten jest niegrzeczny?



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 10:32:39               Odpowiedz

            No, widze ze konsylium sie zebralo:)
            Konsylium uznalo, ze w Magdallenyban wypadku nie ma wyjscia - trzeba leczyc.
            Przeciez jak pani X, terapia pomogla to i Magdallenieban, nie zaszkodzi:)
            I nieszkodzi, ze ta Magda glucha jak pien i nie chce sie leczyc, bo zawsze moze sie komus przydac to wysylanie na terapie.
            I stal sie cud.....
            Nagle Impresja, podniosla glos i napisala:
            "Udrowiliscie mnie, za co niech bedzie terapi chwala, Alleluja!" :)))))))))

            Czyli pisanie wsze, nie poszlo na marne.

            Mam nadzieje ze sie nie pogniewacie za ten zart:)

            Teraz sprobuje, powaznie.
            Mimbla, w sumie dzieki za starania.
            Mimo ze zartuje, to wcale sie nie wysmiewam, o nie.
            Ja jak najbardziej uwazam ze czasami trzeba sobie dac pomoc specjaliscie.
            Wydaje mi sie, ze dlugo przezywane emocje negatywne, oraz nie adekwatne reakcje na te emocje, szkodza.
            Wiec terapia, jak najbardziej moze pomoc i pokazac jak dac prawidlowa ekspesje tym uczuciom.
            Wrecz pokazac gdzie tak naprwde lezy problem.
            Tylko ze niektorzy wiedza to gdzie problem lezy i umieja sie z wlasnymi emocjami obchodzic, i nie powinnyscie sie zachowywac tak jakbyscie byli lepszym ekspertem od mojego ciala i psychiki niż ja sama, czy inny ludzie.
            Wiec znow pytania:)
            Ale czy potrzebna mi terapia?
            Czy potrzebna wszystkim?
            Czy zawsze na kazdym watku "idz na terapie", to dobra rada?
            Te pytania, niestety dalej sa bez odpowiedzi...

            Zaraz bedzie CDN:))
            Rzuce okiem tylko na inne watki:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-29, 10:49:48               Odpowiedz

            Magdllenaban albo jestem ślepa..ale
            ja nigdzie nie widzę ,zeby ktos Ciebie wysylal na terapię.
            Nawet w swoim zapytaniu
            nie piszesz czy Ty masz
            iść.
            Te pytanie ja przyjełam jako rozważanie/dzielenie się.

            "Ale czy potrzebna mi terapia?"
            " Czy potrzebna wszystkim?"
            A teraz dopatrzylam sie ,ze pytasz.

            JUŻ odpowiadam..."Ale czy potrzebna mi terapia?" zapytaj siebie


            " Czy potrzebna wszystkim?" Zapytaj wszystkich!

            Pytasz mnie ? jak mnie pytają to ja odpowiadam:)
            mnie była potrzebna



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 11:01:08               Odpowiedz

            "Ja należę do takich :) co bym wszystkich wysyłała na terapię"
            Oj laleczka, ty laluniu:))
            "I serio sądzę,że masz mały problem."
            Oj, Impresja:)
            Dlaczego tak sadzisz?
            "To forum PSYCHOLOGICZNE, dlatego tutaj sie wysyła na terapię"
            Upsss i mamy tu dlaczego:))

            To tylko pare przykladow.

            Kochane, toe wpis to nie jest jeszcze CND poprzedniego, to tylko sprostowanie:)

            Bo nie lubie sciemny:))))

            Laleczko, wlasnie!
            Dobrze piszesz:
            "JUŻ odpowiadam..."Ale czy potrzebna mi terapia?" zapytaj siebie


            " Czy potrzebna wszystkim?" Zapytaj wszystkich!

            Pytasz mnie ? jak mnie pytają to ja odpowiadam:)
            mnie była potrzebna"

            Tak, tak z takim podejsciem zgadzam sie 100%:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-29, 11:11:01               Odpowiedz

            Ja uważam, że Madzia powinna sie leczyć i to byc moze nie terapeutycznie, bo tam trzeba mieć wgląd i jako taką świadomość, ale czytając to co tutaj wypisuje to na prawdę odnoszę wrażenie, że jest oderwana od rzeczywistosci. Nawet jeżeli ktoś powiedział, że potrzebujesz terapii to co z tego???!!! no co? Możesz to przyjać do siebie ale nie musisz. Czy ten ktos to wyrocznia, która zasądza terapię dla Magdallenyban i koniec, nie ma odwrotu? Kobieto, ty mas ewidentnie problem z poczuciem własnej tożsamości. Nie ma u ciebie, ok, uważacie, że ja mam sie leczyć, ale ja tak nie uważam i tyle. Podobnie chcesz za wszelką cenę pouczać innych, masz oczekiwania jak względem dzieci, a to dorośli ludzie, obcy ludzie, nigdy ich nie zobaczysz zapewne, ale ty twardo temat wałkujesz.
            Ręce opadają, jesteś trudną osobą bardzo, ale to ma swoją przyczynę zapewne i wiesz co? Terapia pozwoliłaby ci odnaleźć tą przyczynę i zrozumieć samą siebie. Kłócisz sie tak na rpawdę sama ze sobą, bo dobrze wiesz, że nie wszystko z tobą ok i starasz sie to ukryć za wszelką cenę. Madzia, nas nie interesuje czy ty podejmiesz terapię czy nie. Możesz, ale nie musisz, więc śpij spokojnie. Nikt tutaj na pewno nie powie, że Madzia na 100% terapii nie potrzebuje, bo to nieprawda, a czytając ciebie coraz częściej ma się poczucie, że jednak coś z tobą nie teges, bo wijesz sie jak piskorz od kilku dni zamęczając innych.
            Ja osobiscie mam ciebie serdecznie DOSYĆ. nikt mi nie płaci za te bicie piany z tobą, a tylko tracę swój jakże cenny czas.
            Dojrzałam chyba do tego żeby zakończyć tą do niczego nie prowadzacą polemikę. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 11:22:16               Odpowiedz

            Nie Newrolka, ty nie zemna tracisz czas, ty go tracis na delektowanie sie wlasna choroba.
            Przeciez to ty "wijesz sie jak piskorz"
            Juz ci pisze dlaczego, to ty zameczasz wszystkich swa nerwica.
            Malo to ludzi idzi, bo rowniez maj ten problem.

            Moja uwage zwrocilo to, ze siedzisz tu latami a dzienne godzinami i codzienne walkujesz swoje odczucia.
            To jest znak, ze do zdrowia ci jeszcze daleko:)
            Mysle ze w ten sposob latwiej znosisz trudy trudy nerwicy, ale to wlasnie ty tym sie DELEKTUJESZ i obciazasz innych.
            Wiec do zas..j smierci bedziesz sie pacikac w tej nerwicy:))

            Cdn, chce pisac ale jak wiedze nie da sie bo Nwerolka ma atak:)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-29, 11:16:39               Odpowiedz

            Oj laleczka, ty laluniu:))
            "I serio sądzę,że masz mały problem."

            i tu się z Toba nie zgodzę ja nie mam malego problemu
            ja mam sprawy do załatwienia...
            jak sie pojawia mały/duży problem to go rozwiązuję.
            Problem jest wtedy kiedy się "marwtwić zaczynam "
            bo rozum mi ucieka ...a ucieka bo emocje biorą górę
            i chyba tak to sie nazywa płat migdałowy w mózgu
            odcina mnie od myślenia zdrowego.:)

            A dla Anonima zaszalałam z wiedza i google poszlo w ruch:)

            płatach czołowych zlokalizowane są ośrodki odpowiedzialne za myślenie krytyczne, rozwiązywanie problemów. Płat czołowy to " centrum sterowania" informacjami pochodzącymi z różnych rejonów mózgu, na przykład: hipokampa, ciała migdałowego, płata ciemieniowego - dotyk, płata potylicznego - wzrok, płata skroniowego - mowa i słuch, niektórzy określają je " menadżerami emocji". Zauważono, że dzieci z uszkodzonymi ośrodkami w płacie czołowym osiągały w granicach normy wyniki w testach na inteligencję, czytanie i pisanie, to jednak miały one spore problemy z adaptacją w nowych sytuacjach, wykazywały niedostatki w funkcjonowaniu społecznym. Jednocześnie udowodniono, że umiejętności, które wzmacniają zdolności płatów czołowych takie jak radzenie sobie z pozytywnymi i negatywnymi uczuciami, kontrolowanie uwagi, rozwiązywanie problemów społecznych, tolerancja frustracji wpływają w sposób zasadniczy na osiągnięcia ucznia w nauce.

            JA NIE MAM uszkodonego płata:):) tylko odciecie myślenia nastepuje jeszcze w silnym stresie itd..Znam techniki ,zeby rozóm wrócił na własne miejsce ..



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-29, 11:25:53               Odpowiedz

            Jazda sie dopiero zacznie... :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 11:25:58               Odpowiedz

            "sadze ze masz maly problem"
            Napisala Impresja do mie:)))
            Laleczka, to byly rozne cytaty, od roznych osob:))

            Kurcze szkoda, ze zle zrozumialas moj post.
            Bo ja tylko mowilam ze jak najbardziej wysylana jestem tu na leczenie:))
            Wiecej nic.
            Ja nie znam sama siebie, bo nikt tak naprawde siebie nie zna, wiec ja trzymam sie zdaleka od poznawania innych.
            Owszem mozna zapoznac sie z problemami innych, ale juz interpretacje jak kto problem odczuwa, zostawiam ...



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-29, 11:35:14               Odpowiedz



            Gdzie Anonim jak ja napisałam ROZUM chyba cialo migdałowe
            Poszło się migdalić:)

            google+Ciało (jądro) migdałowate jest odpowiedzialne za emocje negatywne, takie jak smutek, złość, strach, obrzydzenie. To dlatego intensywna praca wymagająca uwagi, która blokuje jądro migdałowate, powoduje poprawę samopoczucia.


            Dlatego często się mówi ,żeby czymś się zając chociażby w stresie
            policzyć do dziesięciu



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-29, 11:49:56               Odpowiedz


            OŚWIADCZENIE

            Oświadczam publicznie ,ze ostatni raz a chyba pierwszy- poprawiłam swój błąd ortograficzny
            ......mam prawo do błędów
            .....mam prawo się mylić
            ...... mam prawo czegoś nie wiedzieć
            .......mam prawo zmieniać zdanie
            .........mam prawo nie znać znaczenia słów
            ......mam prawo inaczej cos interpretować niż inni
            .......mam prawo mieć swoje zdanie
            .......mam prawo nie znać się na ułamkach
            ........mam prawo nie wiedziec kto to Matejko.

            Laleczka



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Amelia50   Data: 2012-05-29, 11:46:18               Odpowiedz

            Laleczka
            "rodzice synowej. Wspaniali ludzie, żadna patologia......"

            Bardzo szanuję Twoje wpisy, ale teraz to mnie zatkało. Takich dziadków nazywasz "wspaniałymi ludźmi"???
            Toż to przeciętność polskiej przeciętności.
            Z której strony oni są wspaniali?
            To nawet moja matka wyżyła się na własnych dzieciach i wnuków już nie dołuje.
            Nie spotkałaś nigdy w życiu wspaniałych ludzi: o dobrym sercu i mądrych równocześnie? Których wielkość wyraża się w tym, z jakim szacunkiem traktują innych ludzi, w tym dzieci?



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-29, 11:53:26               Odpowiedz

            Laleczka
            "rodzice synowej. Wspaniali ludzie, żadna patologia..

            napisaam tak celowo
            a swoje wiem...
            a Twoje spostryeynie jest wlasciwe



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-29, 12:02:24               Odpowiedz

            Uchylę rąbka tajemnicy - mam prawo pisać co mi
            się NIE podoba na forum w sposobie wychowania

            Ale synowa może tu zajrzeć....
            Nieraz mam obawy ,ze jestem anonimowa , ale do czasu
            Na pewne tematy rozmawiam z synowa bezpośrednio
            nie krytykując jej rodziców.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-29, 11:40:40               Odpowiedz

            Szczerze mówiąc nie sądzę, żeby Dziewczyny/Panie uważały sie za lepszych ekspertów od Twojego ciała czy psychiki. Raszej sądzę, że partrzą z innego, swojego punktu widzenia. Tobie on się nie podoba, nie zgadzasz sie z nim - Twoje prawo.
            Osoba uzalezniona zywkle jest ostatnią osobą, ktora fakt swojego uzależnienia do siebie dopuszcza. Całe otoczenie widzi, zauważa, nie ma wątpliwosci - a osoba uzależniona (stosujac liczne a opisane w literaturze przedmiotu mechanizmy obronne) - idzie w zaparte. W swoim postrzeganiu uzależniona nie jest i kropka. I jest to nie do ruszenia z zewnątrz metodą udowadniania czy przekonywania.
            Osoba chora psychiczne nawet na poziomie "dowcipów o wariatach" wiadomo - swoich odlotów nie dostrzega. Jej subiektywne przekonanie o byciu śledzonym jest jak najbardziej prawdziwe - dla niej.
            Nie twierdzę, że jesteś uzalezniona. Nie twierdzę ze jesteś chora psychicznie. Natomiast wiem, jak silne człowiek potrafi wytworzyć mechanizmy samooszukiwania. Zwłaszcza jeśli je buduje przez lata. Wiem, bo swoje rozwalałam i wiem jak się przy tym umęczyłam.
            Uważasz, że umiesz sie z własnymi emocjami obchodzić. Możliwe że umiesz. Nie jestem Tobą. Ale wiem, że osoba stosujaca przemoc też twierdzi z uporem, że umie się obchodzic ze swoimi emocjami. Szczególnie dotyczy to osob stosujacych przemoc chłodną. Nie twierdzę, ze jesteś przemocowcem chłodnym. Nie jestem Tobą - nie wiem. Ale wiem, że przemocowiec typu chłodnego sam przed sobą przynający ze nim jest to zjawisko w przyrodzie bardzo rzadko występujace samoistnie. O ile przemocowiec gorący jeszcze czasem pod presją przekazu z zewnatrz pęka i zaczyna zauważać, o tyle chłodny - tu prawdopodobieństwo że coś zauważy sam z siebie i jeszcze postanowi coś z tym zrobić jest w bliskich okolicach zera.
            Czy zawsze w każdym wątku rada "idź na terapię" to dobra rada? Moim zdaniem jako rada jest dobra jak najbardziej. Nie jest bowiem szkodliwa. Jeśli terapia nie jest komuś potrzebna to po prostu stwierdzi to fachowy terapeuta na pierwszej wizycie konsultacyjnej. Podobnie jak nie jest szkodliwa rada "idż z tym do urologa", "idź z tym do psychiatry" . Najwyżej ktoś pójdzie, skonsultuje, dowie się że jest ok i nie ma co leczyć. Od fachowca w danej dziedzinie.
            Natomiast mogą (nie muszą) być szkodliwe rady "sam sobie poradzisz", "nie martw się, samo przejdzie", "nie przejmuj się, gorsze rzeczy się zdarzają". Tu jest ryzyko, że rozmawiajac na forum niechcący się komuś zaszkodzi. Nie mając wystarczającej wiedzy, wystarczających danych do prawidłowej oceny sytuacji, pełnego rozeznania.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-29, 11:49:01               Odpowiedz

            Dokładnie tak jest mimbla i często ludize mają mniej lub bardziej poważne problemy ze sobą, a od otoczenia słyszą, że wszyscy tego doświadczają, rady typu weź sie w garść, poradzisz sobie, a potem tragedia gotowa i nikt w ogóle nie zauważył, że ktoś był na granicy załamania.
            Polecam terapię każdemu min z tego właśnie powodu, trafi do psychologia i to jest najważniejsze. Nawet jeżeli okaże sie, że ktos sam sobie poradzi, to nie zaszkodziło się skonsultować.
            Terapia nikomu nie zaszkodziła, ale jeżeli ktos traktuje poradę aby poszedł na terapię jak zalecenie lobotomii no to faktycznie nie dziwię sie, że się rękami i nogami broni.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 12:00:26               Odpowiedz

            Mimbla, sama kiedy gdzies napisalas ze na terapie powinno sie isc jesli samemu sobie nie mozna pomoc.
            Tylko wiedzisz, ja nie czuje sie ani bezsilna, anie nieszczesliwa. Wiec, ja nie widze problemu:)
            Ty widzisz, a wrecz twierdzisz ze sam "chory" nie ma wzgladu w chorobe.
            Wiec jak?
            Ktore zdanie jest poprawne, to ze trzeba isc jak sie czuje ze cos nie tak, czy wtedy gdy otoczenie widzi ze cos nie teges.
            Pewnie w obu przypadkach:)
            Ale ty to placzesz.
            jak widzisz ze ja nie odczuwam dolegliwosci, to dopatrujesz sie ze nie mam wgladu w chorobe.
            Maslo maslane, niestety.
            Chyba oprocz Newrolki i kilku innych newricowcow, nikt inny nie widzi mnie jako psychola.
            Newrolce przeszkadza, ze przerywam je opisywanie cierpien:)
            Przeszkadzam jej taplac sie w nerwic:)
            No przeszkadzam, bo wiem ze to jest tak zwana "ucieczka w chorobe", znane zjawisko w psychologi.
            Ona wymusza zainteresowanie innych, ciagle wszyscy przypominaja jej matke.
            Na poziomie swiadomosci,nerwicowiec chce wyjsc z choroby, bo to niesamowite cierpienie.
            Ale czesto tez stosuje "ucieczke w chorobe" i to rozgrywa sie w podswiadomosci, dlatego pozniej tu na forum wychodzi to przez lata jak glizdy po deszczu.

            I jeszcze cos.
            "Psychoterapia sensu stricto jest metodą z wyboru w leczeniu zaburzeń nerwicowych (obecnie klasyfikowanych jako zaburzenia lękowe) i zaburzeń osobowości. Pomoc psychospołeczna jest to "pomaganie" - tam gdzie nie ma zdefiniowanej "

            Ja mysle ze ty czasami Mimbla, nie rozrozniasz tych dwoch rzeczy.
            Pani X powina najpierw zasiagnac porady.....
            Tak jak ja zasiaglam i leczenie nie bylo potrzebne:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-29, 12:08:08               Odpowiedz

            AMEN! :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 12:09:32               Odpowiedz

            Ty juz to AMEN, do tygodni piszesz:)
            Ale rozumie, nerwowy z ciebie czlowiek i nie mozesz tak bezczynnie patrzec....Musisz dalej, wiec wybaczam:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-29, 12:28:43               Odpowiedz

            Madziu da się żyć bez uszczypliwości ...poważka:)

            Nie myśl ,ze pisze tak bo Ciebie nie lubię
            akceptuje cię w całej okazałości z Twoim
            humorem itd



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 12:33:20               Odpowiedz

            Laleczka:)
            No pewno ze sie da:)
            Tylko jak ktos mnie szczypie to ja tez szczypie, co prawda trace wtedy bardzo duzo, bo caly sens rozmowy...
            Szkoda, bo ten wytek bez szczypania, bylby naprawde interesujacy.

            A tym bylby, jest w sumie:)
            Przeciez ladnie z rozmowy wychodzi co komu dolega:)
            Po prostu niektorym dolegaja inne osoby:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-29, 12:30:32               Odpowiedz

            Jak zobaczysz problem to pójdziesz na terapię. Proste jak konstrukcja młotka. Póki go nie widzisz terapia sensu nie ma. Mozliwe że nie zobaczysz problemu nigdy. Co wcale nie znaczy, że on nie istnieje. Już Ci napisałam, że w moim odczuciu Tobie akurat do gotowści terapeutycznej to raczej daleko. Jak się czuje że coś jest nie tak i nie daje człek rady bez pomocy fachowej to idzie na terapię. Póki jest przekonany, że sam sobie daje świetnie radę ze wszysstkim -póty nie idzie. Logiczne.
            Oczyma innej osoby sprawa wygląda inaczej i tyle.
            Czujesz sie silna i szczęśliwa? No to się czuj. Mozliwe że nie chcesz sie dzielic tym, ze czasem czujesz sie słaba i nieszczęśliwa na forum publicznym i to daje nam tutaj jakiś niepełny obraz Ciebie. A możliwe że nie dajesz sama sobie prawa do czucia sie słabą oraz nieszczęśliwą. Nigdy taka nie bywasz i już. Skąd ja bym miala wiedzieć jak jest naprawdę ? W wersji A mozemy sobie pogadać o różnych różnościach. W wersji B zaś masz problem własny nie rozwiązany, bo zdrowy emocjonalnie człowiek bywa i na górce i w dołku, ma obszary słabe i silne.
            Wcale mi się na płacz nie zbiera jak twierdzisz ze nijakich dolegliwosci nie odczuwasz i ogólnie jesteś w nieustających skowronkach. Niby czemu mialabym płakać? Jeśli tak jest to wypada sie raczej cieszyć, a jesli dokonałaś takiej akurat automanipulacji to Ty na tym cierpisz, nie ja. Gdybyśmy były lesbijkami w zwiazku rzecz jasna traktowałabym sprawę osobiście i z emocjonalnym zaangażowaniem. Ale nie jesteśmy, zatem - Twój cyrk, Twoje małpy, nie moje. I co ważniejsze jestem doskonale świadoma, że w opcji "publiczna rozmowa na forum internetowym" tego modelu automanipulacji ani ja nie ruszę ani nikt zapewne. To jest mocny mechanizm. Wiem, miałam. Akurat taki - byłam szczęśliwa oraz nad wyraz i wszechstronnie sprawna. I znakomicie sobie radziłam. Ze wszystkim. Do czasu. Zatem jesli tak masz i Ty - wiem że tego nie ruszę, a już na pewno na internetowym forum. A jesli nie masz, no to pogadamy o różnych różnościach, z czego być może komuś zupełnie innemu coś się do czegoś nada :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 12:37:53               Odpowiedz

            Mimbla, juz wiem gdzie jest problem, ze nie mozemy sie dogadac.
            Ty a priori zakladasz ze potrzebna mi terapia.
            A przy takim zalozeniu, nie mam mowy or zeczowych argumentach.

            Choc nie powiem, milo sie ciebie czyta i w wielu kwestiach nawet zdadzam sie, ale nie z tym ze trzeba wszystkich leczcyc:))
            Choc, napewno wszyscy powinny tez zajac sie wlasna dusza, tak jak zajmujemy sie cialem:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-29, 13:08:16               Odpowiedz

            A priori to ja mogę założyć, że potrzebna jest terapia komuś, kto miał takie dzieciństwo jakie Ty miałaś zgodnie z tym co o swoim dzieciństwie pisałaś na forum. Bo jest to opis dzieciństwa mocno urazowego. Oczywiście z urazów daje się wyjśc w sprzyjających okolicznosciach bez terapii, czasem nawet z bardzo głębokich. Nie mam zielonego pojęcia czy Ty miałaś warunki do tego, bo niby skąd mam wiedzieć. Może i miałaś? Można też zaleczyć urazy z przemocowego dzieciństwa bez terapii na tyle, żeby funkcjonować w miarę poprawnie, w niektórych obszarach zycia nawet znakomicie i powyżej średniej ( jak to sobie nazwalam "bonusy z traumy"), a w innych nieco ułomnie ale bez przesady.
            Natomiast wcale nie napisałam "Magdallenaban, marsz na terapię ale już". Wręcz przeciwnie, w mojej ocenie nie jest to Twój czas na podjecie terapii i wcale nie wiem czy on akurat u Ciebie w ogóle kiedyś zaistnieje. Z tego w jaki sposób piszesz wnoszę, że "przepracowanie" tego i owego na pewno by Ci nie zszkodziło, bo zwyczajnie terapia (byle w odpowiednio dobranym nurcie i z odpowiednim terapeutą) to jest wspaniała przygoda intelektualno - emocjonalna też.
            Nie tylko samo leczenie, paskudnie sie kojarzące z bezradnoscia i cierpieniem, na dodatek kompletnie nie zasłużonym. Dobra psychoterapia niesamowicie rozwija oraz podnosi jakość życia. Ale nie ma obowiązku podnoszenia sobie jakosci egzystencji przecież. Jeden znajduje upodobanie w powiększaniu własnej samoświadomości, a innemu dobrze jest jak jest i woli inaczej czas spędzać.
            I szczerze mówiąc to ja nawet nie jestem przekonana czy my sie mamy jakoś szczególnie zamiar dogadywać, a na pewno nie jest moim celem czy zamiarem przekonanie Cię do czegokolwiek. Nie mam upodobania do walenia głową w mur. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-29, 12:40:57               Odpowiedz

            Ja mysle ze ty czasami Mimbla, nie rozrozniasz tych dwoch rzeczy.
            Pani X powina najpierw zasiagnac porady.....
            Tak jak ja zasiaglam i leczenie nie bylo potrzebne:))


            To AMEN dotyczyło tej wypowiedzi. Wszyscy przyjęliśmy do wiadomości, że nie potrzebujesz terapii, bo już zasiegnęłas opinii specjalisty. Wszyscy wiemy, akceptujemy, więc tematu myslę koniec. Dlatego napisałam AMEN. Czyli niech tak sie stanie. Zapewne tak łatwe pogodzenie się z twoim zdaniem też w rachubę nie wchodzi i znów coś wymyślisz.

            Zapytam teraz wprost

            Jakim prawem mi ubliżasz? Dlaczego bezczelnie i po chamsku wytykasz mi zaburzenia o których w zaufaniu jako takim napisałam na forum?Dlaczego się ze mnie, z mojego pochodzenia, z moich rodziców, męża nasmiewasz? Przecież taka jesteś prawa i współczujaca, wspierać chcesz ludzi, więc ja się pytam dlaczego w taki sposób odnosisz sie do mojej osoby?

            Bedziesz miała odwagę na tyle żeby odpowiedzieć szczerze?
            Chciałabym w tym momencie spojrzeć ci w oczy i po prostu spytać. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 12:45:18               Odpowiedz

            Jak mozna w zaufaniu cos pisac na publicznym forum??

            Dydskutujemy, no probujemy, wiec uzywam argumentow, ktore z twych odpowiedzi wywnioskowalam.
            Jesli zle wywnoskowalam SKORYGUJ, a nie bierz tego jako obrazy, ataki i inne tam rzeczy.

            To ze uciekasz w horobe, jest moja hipoteza, na ktora dalam argumenty, a nie obelgi.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 12:52:14               Odpowiedz

            Chorobe, zeby nie bylo:)

            Newrolka, z reka na sercu przyznaj ze lubisz na kazdym prawie wytku napisac "przypominasz mi moja mame" i opisywac krzywdy.
            Ok, po tez jest forum, ale daj tez innym "pocierpiec" po swojemu:)
            Przeciez kazdy jest inny, czasami moze ten ktos sobie "po cierpi" i nie potrzebna mu terapia.
            Nie patrz na wszystkich przez pryzmat swej choroby, bo nie kazdy ja ma.
            Ja rozumie troche nerwice i bunt ciala, dlatego z serca wspolczuje, ale to nie upowaznia cie do umniejszania innym.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-29, 13:01:37               Odpowiedz



            Magdallenaban a nie pytałaś nigdy internisty od czego mogą się pojawiać u Ciebie ataki paniki
            o których pisałaś?



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 13:04:09               Odpowiedz

            Jeszcze puszcze do Was moje drogie i w eter kaka mysl:)

            W sumie odwalilyscie kawal dobrej roboty, nawet Nwerolka:)
            No moze wase argumenty nie byly oszalamiajace, ale jak najbardziej z czuci wziete.

            Widzice, ja nie wykluczam ze w zyciu moze spotakc mnie jeszcze taka sytuacja, ze wysade, ze moje cialo i dusza zareaguje tak ze bede potrzebowac terapii, wiec dobrze wiedziec ze mozna miec pomoc nawet jak sie wydaje ze to koniec.

            Ale czeba jednak naprawde umiec wyczuc kiedy ta pomoc potrzebna:)
            Przeciez czuc cos, nawet zlosc to normalne jesli samemu mozna z tym zyc i innym dac zyc:))

            Wiec dziekuje:)

            P.S. I wyszlo na to ze dziad swe a Pop swe:))
            Ale zawsze cos tam zabierzemy z tej rozmowy:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 13:10:54               Odpowiedz

            "
            Magdallenaban a nie pytałaś nigdy internisty od czego mogą się pojawiać u Ciebie ataki paniki
            o których pisałaś?"

            Oj pytalam, ba nawet robilam badania rozniaste:)
            To byl jednorazowy atak.
            Za nic nie moglam sie pogodzic z diagnoza "atak paniki".
            No bo jak, ani sie nie zdenerwowalam i przeciez mialam 196/127 cisnienie, a puls 147:)
            Wiec mialam obiawy wiec i prawo sie ich obawiac:)
            Kardiolog przepisal mi beta bloka, bo jednak serce mi zawsze za szybko bije., ale potwierdzil ze to chyba jednak byl atak paniki.
            Wiec grzecznie poszlam do psychiatry, no bo uznalam ze trzeba to leczyc.
            Co sie okazalo, no wystarczy odastawic pewne rzeczy:)
            O ktorych sie wstydze pisac:))
            Ale moze jak juz nie bedziecie tak mnie nie lubic, to napisze:)
            Oczywiscie wyslal mnie do psychologa na rozmowe i owszem bylam tam trzy razy i przyznaje ze BARDZO mi pomogla, bo zobaczylam ze ot, mozna miec taki atak:))
            Terapii nie potrzebowalam.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-29, 13:18:20               Odpowiedz

            Tak jeszcze nieco obok tematu, ale mi się przypomniało, że miałam zamiar sie odnieśc. Napisałaś Magdalleneban, że "lęki są irracjonalne". Ileś postów wcześniej, tu nie ma opcji "cytuj" i nie chce mi się szukać.
            Tu się zwierzę osobiście - miałam ataki paniki. Nie jakieś porażajace, ale na całkiem przyzwoitym poziomie. Zasadnczo do farmakoterapii. Ale ja jestem ostatnia do brania chemii na emocje, opór mam silny. W procesie mojej psychoterapii nie tylko wyszło, że te ataki paniki posiadaja całkiem konkretne źródło w mojej przeszłości, ale też że za pomocą metod psychoterapeutycznych dało się to źródełko zlikwidować. Coś, co sądziłam iż jest "odlotem nieracjonalnym" okazało się być czymś nad wyraz racjonlnie uzasadnialnym, możliwym do usunięcia jak zepsuty ząb i mam z tym święty spokój od lat. Tak że lęki są nieracjonalne ale nie wszystkie oraz nie zawsze. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 13:22:20               Odpowiedz

            "Tak że lęki są nieracjonalne ale nie wszystkie oraz nie zawsze. :)"

            Piekne zdanie i napewno prawdziwe.
            Teraz was zaskocze, wlasnie zeby rozroznic, jakie leki sa racjionalne jakie mniej, to czasami psychoterapia poterzebna:)
            A czasami wystarczy praca z sama soba, z przyjacolmi, partnerem....

            Moze byc?
            Pytam, bo tu moge sie mylic, to moje dumanie, zaden fakt;)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 13:28:56               Odpowiedz

            "Tak że lęki są nieracjonalne ale nie wszystkie oraz nie zawsze. :)"

            Jeszcze taka mala refleksja, ktora mozecie smialo ocenic i mnie ewentualnie na kozetke wyslac:)
            Pozwalam:)

            Jesli mamy te nieracjonalne leki, to moze one, tak jak pisze Nwewrolka, sa gleboko ukryte w nas traumy z dziecinstwa i inne tam rzeczy.
            Wtedy psychoterapia to daje na wierzch i przerabia?
            Jesli tak, to wiadomo trzeba wyrwac ten "zab bolacy".

            Ja mysle ze przerobilam sam moje dziecinstwo i zachowania matki.
            No ale...moze jeszcze cos tkwi i wyjdzie na jaw przy nastewpnym ataku paniki....
            Ku..a, nie daj Boze:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-29, 13:38:45               Odpowiedz

            Miałam ataki paniki, lęki i inne cholerstwa
            sny koszmarne...
            dotarłam do "wiedzy" co się stało jak miałam 2,5roku

            ja to kiedyś opisywałam w jakimś wątku.
            Puściło.

            Magda ale jak nie widzisz potrzeby

            To nie chodź na żadna terapie.
            Piszemy tu "na kozetkę" ale
            to symboliczny termin.
            Na kozetce to psychoanaliza co pacjent smęci
            i co chwila słyszy pytanie - i jak pani z tym było?:)
            terapia to jest cos innego





          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 13:43:20               Odpowiedz

            Wiem, wiem ze ta "kozetka" to symbol:)

            Ja ten watek tak zalozylam, bo na kazdym watku prawie czytalam "idz na terapie", nie koniecznie o mnie chodzilo.

            Jakos minie to tak zainspirowalo, bo czasem po prostu ktos tylko tak sie zali, a w sumie i tak wie co ma zrobic:)

            Ale i tak uwazam, ze watek udany mimo ze mam troche siniakow od szczypania:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: laleczka1   Data: 2012-05-29, 13:50:20               Odpowiedz

            Wczoraj i dzisiaj siedzę w domu i czytam was i pisze
            Kurcze aż mnie boli głowa, żeby to ogarnąć.
            I tak się zastanawiam
            nie wytykając innym uczestnikom, którzy
            czytają i pisza codziennie- jak to jest z wami
            bo ja zaraz zamykam komp.
            bo mi dekiel paruje:)

            Laleczkę na kozetkę!!! bo wchodzi emocjonalnie....

            Nie! oczy mnie bolą.... To ją do okulisty
            Nie! D...mnie boli.....To ja do dupologa
            Nie! w domu bajzel ...to po sprzątaczkę
            Pies mnie drapie w nogę bo głodny , kot drapie psa
            a jak przyjdzie Tygrysek z pracy to ja go podrapię
            że mi przeszkadza pisać.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 13:51:55               Odpowiedz

            "Chciałabym w tym momencie spojrzeć ci w oczy i po prostu spytać. :)"

            Masz sype, chetnie ci w oczy popatrze.
            I nie zapominaj o tym ze ty nie bylas mi wcale dluzna:))

            I jeszcze cos, raz piszesz ze powinnam na terapie, a to znow ze przyjalas do wiadomosci ze nie musze.....
            Kurcze, Newrolka, przeciez prosilam zeby ten watek byl polem konfrontacji a nie walki.
            Jak widac obydwie nie potrafimy.
            Szkoda ze nie widzisz tez tego u siebie, ze ci nerwa pekaja, tylko u mnie:)
            Przerob to na terapii:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 13:57:25               Odpowiedz

            "...a jak przyjdzie Tygrysek z pracy to ja go podrapię
            że mi przeszkadza pisać."

            Ja tak wczoraj zrobilam:)
            Pisalam cos do was, a moj przyjaciel mnie sie pyta "co ty tam Magda tak piszesz"
            Wiec ja mu grzecznie ze pisze czy powinnam na terapie.
            On: " nie kochanie, nie musisz, powinnas zamknac komputer i sie calowac ze mnia"

            Pomyslamam ma racje, przeciez tu sie szczype na foru, a w realu moge sie calowac:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-29, 15:28:38               Odpowiedz

            Zastanowiłam sie Madzia czy ja faktycznie mam potrzebę abyś ty mi na te pytania odpowiadała i po przemysleniach stwierdzam, że nie. Skypa mam, ale rozmawiam z osobami którym mozna ufać, a ty jesteś ostatnią na tym forum któej bym zaufała. Poza tym nie chcę z tobą gadać. Spojrzenie w oczy miało stanowić dygresję do bycia szczerą i otwartą.:)

            Brak zaufania to jeden z twoich zarzutów względem mnie, a kiedy pisze że zaufałam i wyjawiłam część osobistych probewmów to ty mi wrzeszczysz, że od kiedy na forum publicznym zaufanie???? Wiesz co? Bardzo lubię to forum, bardzo i bardzo żałuję, że nie ma tutaj funkcji ignoruj, bo to by ułatwiło wiele. Póki co muszę ćwiczyć silną wolę i omijać twoje wynurzenia i dylematy szerokim łukiem. Szkoda tylko, że calą swoją osobą przesłoniłaś forum. Chyba osiągasz swój cel. Nieważne jak, ważne żeby cie widzieli.

            Gdybyś na prawe czytała moje posty, a nie kawałek, a potem wpadała we wściekłość i natychmiast sie wyładowywała, to byś zauważyła jak wielokrotnie pisałam, żę jestem już po zakończeniu terapii, a nie w trakcie.Pracuję nad wszystkim jak trzeba, w przeciwieństwie do ciebie. Ty migasz sie w ogóle od chęci poznania siebie i prawdy o sobie. :))
            Gdzie ja pisałam, że widzę moją matkę w tobie czy kimś innym oprócz Chello? Ty na prawdę masz poczucie, że wszystko co sie dzieje na tym forum dotyczy twojej osoby?
            To sie nazywa EGOCENTRYZM, sprawdź w słowniku jak nie wiesz dokładnie co to jest. Egocentryzm to podstawowy objaw NARCYZMU. Liczysz sie tylko ty, nikt więcej,a cały świat ma sie dostosować do twoich potrzeb, bo ty tak chcesz. Paranoja. :D

            Nie musze ci sie tłumaczyć dlaczego pisze tutaj o swoich uczuciach i nieprawdą jest, że w każdym wątku. Wyolbrzymiasz, przesadzasz i masz tendencję do przeinaczania faktów.
            Zastanawiam się i nie dociera do mnie, że można być tak skupionym na sobie w poczuciu, że jest się alfą i omegą we wszystkim, włącznie z psychologią.


            Dla mnie masz powazny problem ze sobą, a co z tym zrobisz, to twoja broszka. Powodzenia w kręceniu się dookoła własnego ogonka Madziu. :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 15:46:02               Odpowiedz

            Boze, Newrolka, ze tez ci sie chce tyle o tej Magdallenieban pisac:)
            Wiem, chyba wszyscy wiedza jak mnie wiedzisz.
            Tylko ze to twoj problem ze tak na ludzi patrzysz, nie moj.
            Mierzysz wlasna miarka, inna ci sie w glowie nie miesci:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 16:00:50               Odpowiedz

            "Gdzie ja pisałam, że widzę moją matkę w tobie...."

            Szukajcie az znajdziecie:))

            No nie bede taka, napisze gdzie.
            W paru wpisach, ale przytocze przyklad z watku "Jestem chora".

            No coz, nie wiesz nawet ze zachowujesz sie jak twoja matka:)))
            Nie wiesz co czynisz, wiec jak pisalam tu role gra podswiadomosc i uciekanie w chorobe.
            Tak mysle, ale ZAWSZE zakladam ze moge sie mylic, ty nigdy.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 16:03:56               Odpowiedz

            A ze mierzysz wlasna miarka, to wlasnie brak zaufania.
            Przeciez to TY pisalas na foru co inny ci prywatnie na gg pisali.
            No widzisze Nwerolka, nie jestes az taka swieta meczenica, jestes tez zwakla baba:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-29, 20:13:29               Odpowiedz

            Gdzie ten przykład? :]



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-29, 19:09:46               Odpowiedz

            Sa opisane tzw. "przypadki" udanej autoterapii z udziałem tylko osób bliskich. Acz w tym co czytałam akurat o atakach paniki nie było w obrazie urazu.
            Ty Magdallenaban ataki paniki masz. Mozesz oczywiście do końca życia je miewać, bo od tego raczej sie nie umiera. Choć w sprzyjajacych warunkach nagły skok ciśnienia dołożony do jakiejs choroby właściwej np. wiekowi moze dać efekt zgonu. Ale powiedzmy jest to marginalne.
            W wersji drugiej mozesz opierać sie na pracy własnej plus wsparciu ze strony szeroko pojmowanych bliskich. Tu są dwa punkty ryzykowne. Jeden to taki, że iluś tam bliskich na dłuższy dystans zwyczajnie nie daje rady z tym wspieraniem, bo to obciąża. To się moze u Ciebie zdarzyc albo i nie. Drugi zaś taki, że zwyczajnie bliscy ludzie nie posiadaja wiedzy fachowej i w iluś tam sytuacjach chcą dobrze ale juz nie widzą co należy zrobić. Są zwyczajnie bezradni. Co z kolei moze spowodować, że zaleczanie urazu utyka w martwym punkcie i ani rusz dalej.
            W wersji trzciej mozesz siegnać po tzw. fachwą pomoc terapeutczną i albo się tę panike uda spacyfikować albo nie. Jest ryzyko, ale jest szansa. Oczywiście tu bys musiała sama mocno popracować nad znalezieniem odpowiedniej osoby do współpracy w terapii, bo takie "usuwanie zęba" to już nie jest małe miki i wcale nie każda pscyhoterapia i nie każdy terapeuta w takich rzeczach sie umie skutecznie grzebać.
            I teraz tzw. ilustracja z życia. Moje ataki paniki okazały się być retrospekcajmi afektywnymi. Co to jest - jako osoba intelektualnie sprawna mozesz sie dowiedzieć. Jak to z tymi retrospekacjami afektywnymi bywa, uruchamiał je tzw. bodziec spustowy retrospekcji afektywnej. U mnie o umiarkowanym stopniu skomplikowania. Tego bym samodzielnie ani z pomocą bliskich nie zidentyfikowała, bo zwyczajnie nie bardzo wiedziałam jak to zrobić, zwykli ludzie też nie znają różnych sztuczek oraz sposobów. A poza tym nawet jak bym/byśmy znaleźli to i tak nie wiedzielibyśmy (czy ja bym nie wiedziała), co z tym odkryciem zrobić dalej. A terapeutka i owszem, wiedziała co mozna spróbować i w jaki sposób, żeby efekt uzyskać, a mnie nie zaszkodzić. Ona wiedziała, razem żeśmy przerobiły tę retrospekcję i od tego czasu mam głębokie przekonanie, ze ataki paniki należą u mnie do przeszłosci. Co czas zdaje sie potwierdzać.
            Wszystko to brzmi trochę jak "metoda satanistyczna" czyli "diabli wiedzą jak działa". Nie jest to tak bardzo "nie wiadomo jak", acz rzecz jest zbyt skomplikowana na forum. Za dużo by pisać po prostu :)



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: impresja   Data: 2012-05-29, 20:43:37               Odpowiedz

            mimbla
            i jeszcze powiem Tobie,że skorzystała z Twojego opisu Moja serdeczna Koleżanka,której nie umiałam dobrze doradzić,bo nie mam takiej wiedzy.
            Mam tylko doświadczenie własne i zainteresowania psychologią ogólnie.
            Jednak lubię pomagać jak potrafię,ale powiem szczerze,że niekiedy nie jest to potrzebne.Mam na myśli taki fakt,że są Osoby,które nie są gotowe na nic.
            Nie chciałam do niedawna uznać takiego faktu.Był nie do przyjęcia w moim rozumieniu.A jednak jest to prawda.
            Ludzie we własnym rytmie dojrzewają do różnych decyzji.
            Zrozumienie tego faktu zajęło mi sporo czasu.
            Ale warto było.I cieszę się,że znów jestem łagodna dla tych,którzy wkrótce będą łagoni dla Siebie i przy okazji dla Otoczenia.
            Pozdrawiam.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: mimbla   Data: 2012-05-29, 20:50:52               Odpowiedz

            A to się ciesze, że ktoś skorzystał :) Jak mawiają "wszystko ma swój czas". Czasem faktycznie trudno z tym bywa, chciało by sie coś przyśpieszyć, coś przełamać...no i skutki różne bywają, czasem sensowniej poczekać, aż coś dojrzeje.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-29, 23:05:18               Odpowiedz

            Mimbla, odpowiem ci dokladnie jutro, dzis nie mam sily.
            A zbywac cie byle czym nie chce:)
            Ja tylko musze zaznaczyc, ze mialam TYLKO jeden taki atak.
            Od internisty do kardiologa a pozniej do psychiatry a na koncu bylam u psychologa parerazy.
            Jak narazie psychoterapia jest mi nie potrzebna.
            To bylo z jakies trzy lata temu.
            Ale jutro ci odpowiem dokladnie, choc juz to opisywalam.
            Alr dzieki za rady, bo zawsze sie przydadza...choc oby nie:))

            Newrolka, szukaj a znajdziesz.
            Po prostu nie chce mi sie z toba gadac.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: BylaNerwolkaa   Data: 2012-05-29, 23:14:24               Odpowiedz

            To przestań się powoływać na coś co istnieje tylko w twojej wyobraźni. Z drugiej strony nawet jeżeli bym tak napisała, to są to moje spostrzeżenia i mam do nich prawo bez względu na to czy ci sie podobają czy nie. Nie masz wpływu na to co myslą czy uważają inni, a byś chciała. No, nic z tego. ;)
            Ciesze sie, że zaczęłaś analizować tutaj siebie. Widac, że odwiedziłaś konkretny zestaw specjalistów. Może trzeba było o tym napisac w swoim pierwszym poscie? Było by łatwiej zdecydowanie.
            Bez odbioru. :p



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenaban   Data: 2012-05-30, 13:21:29               Odpowiedz

            "To przestań się powoływać na coś co istnieje tylko w twojej wyobraźni. Z drugiej strony nawet jeżeli bym tak napisała, to są to moje spostrzeżenia i mam do nich prawo.."

            Jaja, no po prostu jaja:))
            Wybacz, ale ten przyklad "logiki" uzyje kiedys w pracy:)

            Jednym slowem, obojetne co napisze, ty bedziesz i tak pyskowac i sie pienic:)

            A przeciez podalam ci watek gdzie nawet caly wpis byl jaka to ja nie podobna do twej matki, no i oczywiscie o twych cierpieniach.
            To w koncu przerobilas to czy nie?
            Bo cos mi sie wydaje ze jeszcze ci terapi trza:))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: impresja   Data: 2012-07-28, 15:04:47               Odpowiedz

            Magdallenabann
            czy Ty kiedykolwiek chodziłaś na terapię?
            Czy raczej lubisz tylko o tym czytać?
            A może Ciebie to ekscytuje,że ktoś upadł?
            Doprawdy dziwna Jesteś.
            I zrozumiałam jedno,że Ty facetów popierasz.
            Nie możesz być aż taka............
            Pozostałe dopiszesz Ty.
            To jak będzie?
            !



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenabann   Data: 2012-07-28, 15:16:05               Odpowiedz

            Ja nawet nie lubie o tym czytac:))
            To znaczy, nie interesuje mnie to jakos szczegolnie.
            Ogolnie psychologia zaczela mnie interesowac, tak.
            Wczesniej, jakos rzucaly mi sie w oczy rady uzytkowniczek "idz na terapie", wiec zapytalam GRZECZNIE, kiedy naprawde terapia jest potrzebna.
            Teraz wiem;)
            ....ze nic nie wiem;)

            Czy popieram facetow, nie, ja popieram logiczne fakty i trzezwa ocene roznych sytuacji.
            My, kobiety myslimy subiektywnie, co nie oznacza gorzej.
            I przez ta subiektywnosc, ja sie glubie:)
            Choc, wiem ze trzeba, wrecz powinno sie tez subiektywnie oceniac.
            Jestem za rownowaga yin i yang i Ewy i Adama.
            Mieli onie pepki, o to jest pytanie:)))))



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: korcelliVTBS1laleczka   Data: 2012-07-28, 22:44:32               Odpowiedz

            Może wtedy,kiedy nie ma się czasu dla własnych dzieci,bo uzależnia forum,al...itd.



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: fatum   Data: 2013-12-02, 14:33:37               Odpowiedz

            Magdzia
            czy umiesz już na pytanie ww.odpowiedzieć Sobie?
            O tyle to jest istotne,że teraz jesteś bardziej Oświecona i bez żenady możesz dać odpowiedź nawet przy obiedzie z tym Twoim ulubionym Szefem.
            Zdążysz?
            (*



          • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?dziękuję.

            Autor: Magdallenabann   Data: 2013-12-02, 14:52:39               Odpowiedz

            Nie wiem czy umie.
            Jedynie co wywnioskowalam z calosci watku, to to ze nikt tez tak naprawde nie umie.
            Na tym forum, slowo "psychoterapia" jest niczym Swiety Graal:)



    • RE: Kiedy tak naprade potrzebna jest terapia?

      Autor: ankaw   Data: 2012-08-24, 13:39:00               Odpowiedz

      Przyszło mi do głowy takie porównanie.
      Jak popsuje mi sie samochód to mogę go próbować naprawic sama.
      Do tego celu zakupie masę ksiazek , bo sie na tym nie znam, będę tez chodzic po forach i szukać wypowiedzi ludzi, którzy mieli coś podobnego. Jak znajdę to nastepnie bedę kupować częsci po kolei i sprawdzac czy to to. Moze wreszcie trafię i wtedy samochód bedzie dobry.
      Moge też oddac auto do mechanika.