Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • czy ja nie przesadzam?

    Autor: grazkka   Data: 2011-05-04, 14:51:43               Odpowiedz

    Mam problem. Chodzi o zazdrość i proszę mi wytłumaczyc czy to normalne, ze moj narzeczony pochwali wyglad fizyczny kogos z bliskich mi osob, mam na mysli kobiety. tzn odrazu napisze, ze narzeczony jest osoba otwarta tzn rozwija otwartosc, bo jako maly chlopiec byl bardzo zamkniety w sobie. jest osoba ktora chce zyc dobrze z innymi, chce dawac ludziom cos dobrego od siebie. uwaza, ze prawienie komplementow bliskim nie jest niczym zlym, a zrozumie moje oburzenie, jesli zachwycalby sie widokiem obych kobiet. wszystko pieknie tylko mnie drazni fakt, kiedy mowi mi, ze mam piekne wlosy, a po chwili dodaje, ze ogolnie moje siostry tez ladnie wygladaja w dlugich wlosach. czuje sie malo wazna jakby na rowni, a czy nie jest tak, ze powinien mi dawac znac, ze jestem dla niego najleszpsza i najpiekniejsza? wkurza mnie kiedy zbyt dlugo patrzy na inna kobiete, ostatnio tak bylo z moja siostra. kiedy tlumaczy mi , ze rozmowa z inna kobieta nie jest niczym zlym ja odczuwam to jak zdradę emocjonalną. oczywiscie mam na mysli taka ciepla rozmowę z wymianą spojrzen i kiedy widze jak zachwyca sie taka rozmowa, jak go pochlania. czuje sie zle. nie wiem czy ja przyadkiem nie przesadzam?



    • RE: czy ja nie przesadzam?

      Autor: laila   Data: 2011-05-04, 15:05:21               Odpowiedz

      Grażka? A czy Ty nie jesteś taką małą cichą i subtelną dziewczynką? Nie wiem dlaczego ale tak sobie Ciebie wyobrażam)
      Rozumiem twoją zazdrość jest w małym stopniu ale można przymknąć oko na to. Ja na twoim miejscu odebrałabym to jako sygnał do tego aby zacząć pracować nad swoją pewnością siebie.



      • RE: czy ja nie przesadzam?

        Autor: grazkka   Data: 2011-05-04, 15:13:56               Odpowiedz

        no tak twoj opis zgadza się, jestem taką osobą ale uwaga pracuje nad zmiana. dodam jeszcze, ze inni moja niesmialosc odbieraja jako wynioslosc, niedostepnosc.



      • RE: czy ja nie przesadzam?

        Autor: grazkka   Data: 2011-05-04, 15:21:39               Odpowiedz

        aha w sumie ten opis nie dokonca. nie jestem malutka mam 1.65 ale fakt cicha jestem chociaz rozkręcam sie. troche męczę sie z ciaglym analizowaniem kazdej miny czy zachowania narzeczonego w stosunku do innych dziewczyn.



    • RE: czy ja nie przesadzam?

      Autor: czarymary   Data: 2011-05-04, 15:15:35               Odpowiedz

      Co innego jest komus sprawic komplement a co innego jest jak to nazwalas rozmowa ciepla z spojrzeniami i pelna zachwytu.
      Jak slysze rozmowa ciepla z spojrzeniami to mam na to swoj obrazek jakis ale kazdy odbiera to po swojemu wiec nie bardzo rozumiem co masz na mysli. Co oznacza wedlug ciebie ciepla rozmowa i jakie to sa spojrzenia?
      Pisalas ze on jako maly chlopiec kryl swoje uczucia..moze wlasnie dlatego dzis sie otwiera i to jest jego sposob. Czy jemu w dziecinstwie brakowalo komplementow? i slow pochwaly z strony innych? bo tak sobie pomyslalam ze moze on chwalac innych i mowiac pozytywnie o innych jakby chce wypelnic ta pustke ktora mial jako maly chlopiec..ze tak naprawde on je wypowiada dla siebie. Wiesz jak nie raz dajemy cos z siebie i czujemy sie z tym cieplo i dobze.
      Moze tez byc inaczej ale ty musisz dojsc do tego jak bardzo on angazuje sie w te uczucia z innymi, jakie emocje w to wplatuje? na cyzm polega kontakt wzrokowy ktory on utrzymuje z innymi kobietami. Zapewne mozna wyczuc co partner ma na mysli ale czasami mozemy sie mylic.
      Nie rob narazie konkluzji o zdradzie bo tylko sie nakrecisz a wtedy wszystko juz co bedzie robic bedzie ci podchodzic pod zdrade. Porozmawiaj znim na spokojnie powiedz mu ze czujesz sie z tym zle i chcialabys to bardziej zrozumiec.



      • RE: czy ja nie przesadzam?

        Autor: laila   Data: 2011-05-04, 15:22:19               Odpowiedz

        Grazka:) Więcej się usmiechaj, Tobie też nie zaszkodzi "rzucić komuś ciepły komplement.;)"



      • RE: czy ja nie przesadzam?

        Autor: grazkka   Data: 2011-05-04, 15:30:33               Odpowiedz

        czary mary -- rozmwialam juz o tym znim, on uwaza, ze prawienie komus komplementow np siostrom czy kuzunkom nie jest niczym zlym, ze to najblizsi i chce byc z nimi na luzie. chce je traktowac jak siostry. co do spojrzen np moja siostra jest osoba z poczuciem humoru, powiedzialabym czarnym poczuciem humoru, jest inteligentna i ma tzw. gadane. moj narzeczony lubi sie z nia slownie droczyc i wlasnie wtedy kiedy tak rozmawiaja jego oczy smieja sie do niej, do tego jego glos robi sie delikatny.
        Aha i dzięki za wyjasnienie o braku komplementow w dziecinstwie. to by sie zgadzalo,jeszcze nie dawno rozmawialismy o swoich rodzicach i wiem, ze jego rodzenstwo nigdy nie bylo chwalone, w tym on. teraz to on probuje to w domu przelamac i chwali swoje rdzenstwo jak jest okazja



        • RE: czy ja nie przesadzam?

          Autor: czarymary   Data: 2011-05-04, 19:24:45               Odpowiedz

          ciesze sie ze trafilysmy z tym bo to jednak wazne bardzo. Ja bylam wiecznie krytykowana i poruwnywana naprzyklad wiec dzis tez to w jakis sposb sie odbija. Zauwazylam tez to w sobie ze czasami daje kobietom komplementy obcym nawet:) i sie czuje z soba jeszcze lepiej. Takze ja gdzies odczuwam ze twoj maz potrzebuje tego na dzien dzisiejszy w ten sposob pomaga sobiew jakis tam sposob. Co innego jesli sie to przerodzi w cos glebszego i straci panowanie nad tym, bo czasami posuwamy sie zadaleko. Ale jesli on ma kontrole nad tym i niema sexualnego podtextu to jest ok.
          oczy sie smieja, glos delikatny..a pytalas moze siostre jak odbiera go? czy rozmawialas z nia otym? jesli jestescie blisko mogla bys znia otym porozmawiac ze nie czujesz sie z tym komfortowo i co ona wyczuwa od niego, czy jakies intencje..czy widzi to tak jak ty naprzyklad.
          Moze on ma taki sposob mowienia, nasze oczy moga sie smiac nawet do staruszki pzrechodzacej na ulicy:)
          Ja nie umiem sobie tego wyobrazic..nie widze tego wiem tylko ze napewno bym tak samo odbierala to gdyby moj maz tak robil. tylko pytanie czy odbierasz to na swoj sposob czy rzeczywiscie on gdzies zaczyna sie wczuwam w to zabardzo. On zapewne potrzebuje uwagi skierowanej na niego takiej pozytywnej ktorej nigdy dobze nie doznal do konca. Moze ty postaraj sie mu prawic komplementy? wtedy jakby pomalu zastapisz tym jego wieloma komplementami i usmiechami do kobiet? i siostr?
          Postaraj sie zobaczyc czy podziala..



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-04, 19:42:37               Odpowiedz

            czary mary-- a czy ty te komplementy mowisz tym kobietom bezposrednio czy w myslach bo ja w sumie jakby pomyslec tez oceniam na kazdym kroku wyglad tylko, ze w myslach. dostrzegam kiedy kobieta jest ladna wiec w sumie czemu moj narzeczony mialby tego nie dostrzec. hm wlasnie jesli posunie sie tym za daleko... rozmawialam z nim i twierdzi, ze dziwnie wszystko pojmuje, ze mam w glowie jakies stereotypy, ze kazdy facet jesli juz sie usmiecha, czy prawi komplementy kobiecie to mysli o sexie z nia. problem w tym, ze ja nie moge nawet zniesc tego, ze moj facet rozmawia z inna zwlaszcza jesli jest kobieta atrakcyjna i madrą. z siostra nie porozmawiam na ten temat bo mamy ze soba nikły kontakt niestety, nie rozmawiamy o naszych prywatnych sprawach, raczej tak ogolnie lub o znajomych. moj narzeczony rzeczywiscie moze miec takie smiejące oczy do wszystkich ale ja ubzduralam sobie ze do paru bliskich mi osob szczegolnie :(
            staram sie mu prawic komplementy jednak rzeczywiscie dosc rzadko, jest to moze spowodowae tym, ze raz kiedy go pochwalilam dziwnie zareagowal, jakby odrzucil pochwalę twierdzac ze jej nie potrzebuje ale bede jeszcze probowac bo czasem znowu widze, ze sie cieszy kiedy mowie mu cos milgo



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-04, 19:56:29               Odpowiedz

            jesli chodzi o krytyke i ocenianie to zalezy:) ostatnio mniej to robie ale ciagle krytykowalam kogos, czy partnera, za mine, za to jak cos robi..za wybor, za cokolwiek i wiem jak to wkurza. JEsli chodzi o komplementy nauczylam sie ze trzeba je mowic partnerowi, faceci tez tego potrzebuja, i kobietom naglos je mowie jak jestem w sklepie czy gdzies podziwiam wtedy sukienke, parasolke czy buty:) jestem mozna powiedziec otwarta osoba a jednoczesnie zamknieta bo lunie samotnosc:P
            W myslach czesto krytykuje i to tak ze czasami zlosc mnie ogarnia ale to na obce osoby.
            Nie mozesz zniesc tego co ja:) to jest gdzies tez poczucie naszej wartosci. I wcale nie trzeba byc brzydka zouza zeby posiadac brak pewnosci siebie lub nie byc dowartosciowana..bo to sa emocje ktore byly zaniedbane w dziecinstwie. Takze ja calkowicie ciebie rozumiem, ale pamietaj ze poniewaz mamy juz taki tok myslenia zazdrosny to czasem zreczy ktore sa calkiem normalne wydaja sie nam nienormalne;)

            A gdzie twoj facet rozmawia z tymi kobietami, bo z siostra rozumiem ze w domu..a z innymi atrakcyjnymi to gdzie dokladnie?

            jesli chodzi o odzucanie pochwaly wiem cos otym..tez to robilam ogarniala mnie zlosc jak psycholog mnie chwalila i maz moj zacos! jak mowil ze dumny ejst albo ze pieknie cos robie ja odrazu sie bronilam ze NIE! i odpychalam to od siebie jakbym czula ze nei zasluguje moze tez twoj maz ma gdzies z dziecinstwa zakodowane ze on nie zasluguje.
            Pewnie ze prubuj nie masz nic do stracenia, pochwal go za takie drobne rzeczy czasem nawet, albo ze pachnie:P ze sexy wyglada:) ze obiad zrobil pyszny hehe niewiem kto gotuje uwas:P napewno znajdziesz powod do komplementu a nawet jak go niema to znajdziesz cos:)



    • RE: czy ja nie przesadzam?

      Autor: julka85   Data: 2011-05-04, 19:40:04               Odpowiedz

      grazkka
      Nie wszyscy ludzie do siebie pasują. Nie podoba Ci się zachowanie chłopaka, czujesz się niedowartościowana, poszukaj innego, takiego przy którym będziesz się czuła dobrze. Żal Ci zostawić obecnego bo nie jest taki zły? Problem w tym, że rzadko bywa tak, że ludzie nie pasują do nas w całokształcie. Sama musisz ocenić na ile problem komplementowania jest dla Ciebie istotny.



      • RE: czy ja nie przesadzam?

        Autor: grazkka   Data: 2011-05-04, 19:45:58               Odpowiedz

        /Problem w tym, że rzadko bywa tak, że ludzie nie pasują do nas w całokształcie./ naprawdę??
        oj niedlugo mamy ślub, ja go kocham, on mnie takze, poza tym nie jestesmy juz tacy mlodzi. zreszta czuje sie z nim super, najchetniej przebywalabym tylko z nim ale tak sie nie da



        • RE: czy ja nie przesadzam?

          Autor: julka85   Data: 2011-05-04, 19:54:57               Odpowiedz

          Autor: grazkka Data: 2011-05-04, 19:45:58 Odpowiedz

          /Problem w tym, że rzadko bywa tak, że ludzie nie pasują do nas w całokształcie./ naprawdę??

          No tak, dlatego wybory i decyzje są takie trudne ;)



    • RE: czy ja nie przesadzam?

      Autor: AmeliaR   Data: 2011-05-04, 23:48:36               Odpowiedz

      Widac, ze Twoj facet jest dosc zdrowym typem czlowieka, bo przeciez lubimy patrzec na cos ladnego wiec czemu mialoby byc czyms dziwnym kiedy mowimy o tym otwarcie?

      Fakt, ze on sie z tym przed Toba nie krepuje, jedynie dowodzi tego, ze czuje sie z Toba swobodnie a to tylko poglebia zaufanie miedzy partnerami , wiec czemu to psuc ? :)

      Czy naprawde musisz slyszec codziennie jaka to jestes najpiekniejsza w jego swiecie ? Czy uwazasz , ze jesli Twoj facet zwraca uwage na ladne dziewczyny to momentalnie stwierdza, ze juz dla niego nie jestes ta najladniejsza?

      Fakt jest taki , ze w oczach ludzi, ktorzy nas kochaja, jestesmy kims kto wychodzi poza wszelkie kategorie piekna.

      Twoj facet moze dostrzegac piekno wielu kobiet, ale piekno jakie widzi w Tobie nie jest nawet na tym samym poziomie wartosciowania.
      Czy chcesz czy nie , zawsze bedzie zwracac na inne uwage ( kurcze wszyscy to robimy , to jest przeciez naturalne ).

      Troche wiecej dystansu, przede wszystkim do siebie, bo jesli przez takie rzeczy czujesz sie zle , to znaczy , ze czujesz sie gorsza, a ze czujesz sie gorsza to akurat nie jest wina tego , ze Twoj facet zwraca uwage na inne kobiety , tylko tego , ze masz kompleksy na swoim punkcie.

      I dokladniej przeanalizuj swoje postrzeganie na pojecie "zdrada", bo mozesz sobie tylko zepsuc zwiazek.



      • RE: czy ja nie przesadzam?

        Autor: grazkka   Data: 2011-05-05, 12:05:26               Odpowiedz

        AmeliaR-- takie słowa mnie uspakajają, uśmiecham się kiedy to czytam by zaraz przeczytać wypowiedz Nastusi i czar pryska :(



      • RE: czy ja nie przesadzam?

        Autor: julka85   Data: 2011-05-05, 12:43:33               Odpowiedz

        AmeliaR

        "Widac, ze Twoj facet jest dosc zdrowym typem czlowieka, bo przeciez lubimy patrzec na cos ladnego wiec czemu mialoby byc czyms dziwnym kiedy mowimy o tym otwarcie?"

        Wszystko zależy od tego jak to mówimy i jak często. Jakie konkretnie walory komplementujemy.

        "Fakt, ze on sie z tym przed Toba nie krepuje, jedynie dowodzi tego, ze czuje sie z Toba swobodnie a to tylko poglebia zaufanie miedzy partnerami , wiec czemu to psuc ? :)"

        Może tez świadczyć, że nie liczy się z Twoimi emocjami ( zbyt częste komplementy w stosunku do tej samej osoby ). A to tylko psuje relacje.

        "Czy naprawde musisz slyszec codziennie jaka to jestes najpiekniejsza w jego swiecie ? Czy uwazasz , ze jesli Twoj facet zwraca uwage na ladne dziewczyny to momentalnie stwierdza, ze juz dla niego nie jestes ta najladniejsza?"

        Różnie może stwierdzać, zależy od typu faceta :)

        "Fakt jest taki , ze w oczach ludzi, ktorzy nas kochaja, jestesmy kims kto wychodzi poza wszelkie kategorie piekna."

        Hahahaha dobrze by było ;))


        "Twoj facet moze dostrzegac piekno wielu kobiet, ale piekno jakie widzi w Tobie nie jest nawet na tym samym poziomie wartosciowania."

        A na jakim?
        Tez bez przesady z samouwielbieniem :)

        "Troche wiecej dystansu, przede wszystkim do siebie, bo jesli przez takie rzeczy czujesz sie zle , to znaczy , ze czujesz sie gorsza, a ze czujesz sie gorsza to akurat nie jest wina tego , ze Twoj facet zwraca uwage na inne kobiety , tylko tego , ze masz kompleksy na swoim punkcie."

        Komplementy dla innych kobiet ale jak często ?. Nadmierne komplementowanie może być kłopotliwe nawet dla osoby która te komplementy dostaje.
        Cały problem polega na proporcjach. Ile komplementów dostaje autorka a ile dostają inni.
        Z dowartościowaniem się nie rodzimy. Na nasze poczucie wartości własnej mają wpływ inni ludzie, największy rodzice a później partnerzy.



















    • RE: czy ja nie przesadzam?

      Autor: Nastusia   Data: 2011-05-05, 07:41:02               Odpowiedz

      Myślę,że może przegiąć...i wpadnie ze skrajności w skrajność. Najgorzej gdy z tymi komplementami trafi na jakąś niekochaną,która może to odebrać jak zwykłe rwanie i się zacznie...
      Komplementować również trzeba umieć...dużo taktu.



      • RE: czy ja nie przesadzam?

        Autor: kropkaikreska   Data: 2011-05-05, 08:25:08               Odpowiedz

        w odpowiedzi na zadane pytanie...:"aby przesadzasz...":))



        • RE: czy ja nie przesadzam?

          Autor: grazkka   Data: 2011-05-05, 11:59:37               Odpowiedz

          kropka i kreska czyli przesadzam dzieki za opinie. ja to niby podswiadomie wiem, ze musze pracpwac nad soba i nawet sa momenty, ze juz sobie postanawiam, a tu nagle przychodzi moment i zupelnie tracę kontrolę. nawet dzisiaj mialam sen kiedy sie wsciekam na narzeczonego bo wszędzie łazi za moja siostra :( coraz czesciej miewam takie sny.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-05, 12:05:08               Odpowiedz

            grazka wyzej napisalam i pytalam gdzie twoj narzeczony rozmawia z tymi kobietami tak namietnie? bo z siostra w domu ale z innymi to jak gdzie?



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-05, 12:46:09               Odpowiedz

            tak na codzien to nie wiem bo mieszkamy z dala od siebie ja tylko mowie o rozmowach w mojej i jego rodzinie. u mnie zagadauje to jedna to drugą siostrę, a to bratową, a u siebie swoją bratowa. wydaje mi sie ze lubi rozmowy z kobietami bardziej niz z facetem. on tlumaczy to tym, ze od malego obracal sie wsrod dziewczyn, bo ma duzo siostr ale w sumie braci tez ma. nie wiem czemu jednak ciagle w moich snach przejawia sie motyw mojej siostry i on, a ja sie wsciekam



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-05, 13:36:51               Odpowiedz

            BO w snach wychodza nasze obawy i inne emocje ktore siedza w nas swiadomie i podswiadomie. Zapewne myslisz otym czesto i to nie daje ci spokoju i trzezwego spojrzenia.
            Mysle ze moglabys sie bardziej martwic gdyby to robil do obcych kobiet, w barach, do kelnerek , w sklepie.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-05, 13:57:40               Odpowiedz

            czary mary- czytając twoja wypowiedz przypomnialam sobie, ze on ma taki sposob bycia, pisalam wczesniej ze komplementuje osoby mi najblizsze,lecz nie tylko. ciagle powtarza mi w zasadzie do znudzenia jak wazny jest usmiech, kiedy widzi mnie na zdjeciu smutna, zwraca uwagę na moj brak usmiechu. jestesmy w sklepie przy kasie zagaduje panią, zeby wywolac usmiech na jej twarzy itp. pomijając to wszystko najbardziej obawiam się zawsze spotkania jego z moja siostra :(



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: kropkaikreska   Data: 2011-05-05, 13:25:48               Odpowiedz

            nie unikniesz siebie samej...dobrze że świadoma jesteś tego że paranoje dzieją się w głowie a nie że faktycznie pochodzą z zewnątrz...ty sama wiesz najlepiej czy biorąc pod uwagę zdroworozsądkowe podejście do rzeczy plus to COŚ co jest między wami...są powody do niepokoju...nikt poza tobą nie zna twojego chłopa...:)

            dobrze jest pogadać ze sobą czemu we mnie taka zazdrość...

            pogadać ze sobą a potem wnioskami podzielić się z facetem i zamiast robić mu kolejne wyrzuty typu: nie patrz nie gadaj nie ruszaj nie uśmiechaj się nie komplementuj nie bądź miły...opowiedz szczerze z czym sobie nie radzisz i że sobie nie radzisz z tym że sobie nie radzisz...poprosić by w chwilach ataku paniki przytulił pocieszył wsparł i uspokoił że nic złego się nie dzieje zamiast robić ci afery że się czepiasz (mimo że się czepiasz)...opowiedzieć o tym jak potrzebujesz zapewnień o jedyności i wyjątkowości...i obiecaj głośno że będziesz przeżywać swoja zazdrość świadomie...

            ŚWIADOMIE...co jest trudne...bo wymaga życiowej uważności i czujności samego siebei do samego siebie...w tym co czuje i dlaczego zanim dam temu wyraz...ciężka praca 24ha na dobę...i nie ma to nic wspólnego z kontrolowaniem emocji tylko nad ich świadomym czuciem...bo emocja zanim wylezie na wierzch powinna zostać przemyślana ...

            (bo to nie jest tak że albo się coś czuje albo się myśli ze albo serce albo rozsadek...to idzie w parze emocja zawsze będzie pierwotna...a rozsądek mamy po to żeby ją ociosać...tak jakbyś szlifowała brylant w diament:)

            to są ułamki sekund...nikt nie mówił że będzie prosto...ale zapewniam cie że trening czyni mistrza i że to co mówię działa...:)

            jeśli spróbujesz pamiętaj tez o tym że jak się nei udaje to pozwalaj sobie na błędy wybaczaj kolejne wybuchy kolejna awantury i złoszczenie się...pod warunkiem że szczerze wiesz że się starasz...a będziesz wiedziała to tylko ty (niezależnie od tego co na ten temat będą gadac inni łącznie nawet z twoim facetem)

            przecież wybuchanie atakowanie do niczego cię nie prowadzi a już najmniej rozwiązuje twój problem może więc nie tędy droga choć cel słuszny to środki wyrazu nie te co trzeba...:)?

            jeśli między dwojgiem ludzi jest szczera zdrowa relacja to wysłuchacie siebei nawzajem...wdrożycie to co powiedzieliście powinno się powoli zmieniać na lepsze...:)'

            a inna sprawa jest taka że największymi emocjami nawet nikt z nas się nie uchroni przed tym co nieuchronne...przed bólem cierpieniem opuszczeniem rozczarowaniem czyimś odejściem...dlatego do wszystkiego należy nabrać zdrowego dystansu...



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-05, 14:04:45               Odpowiedz

            kropkaikreska- ja jestem swiadoma, ze mam takie sny ale zatracilam sie czy sen jest skutkiem tego co mysle i co dzieje sie na zewnatrz czy sen pokazuje mi to co dzieje sie wewnatrz. intuicja mowi mi, ze mnie kocha, a to co robi wyplywa tak naprawdę z poczucia niepewnosci. zawsze byl niesmialym cichym chlopcem i w ktoryms momencie postanowil sie zmienic i teraz zalezy mu na dobrych kontaktach zludzmi i cwiczy. tak mi sie wydaje z drugiej strony wlasnie mam te rozterki o ktorych tutaj pisze. ja wiem ze moja zazdrosc bierze sie z niskiej samooceny i dlatego potrzebuje ciaglych zapewnien, ze jestem najwazniejsza itp. jednak wstyd mi przyznac sie do tego przed nim. z drugiej strony wiem, ze on tak mnie widzi czyli osobe niezdecydowana i niepewna siebie ale tez wie, ze pracuje nad zmiana. najbardziej obawiam sie wyznac mu, ze czuje sie gorsza od swojej siostry, ze to ona zatruwa mi psychikę.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-05, 14:16:37               Odpowiedz

            Mozesz mu opowiedziec o swoim strachu o niepewnosci siebie, otym ze czujesz sie gorsza od siostry i ze to ty wymagasz od niego tych komplementow najbardziej..ze mowiac je innym chce poprawic komus humor a tobie w miedzy czasie go zabiera. Czyniac dobrze szkodzi tobie naprzyklad. Szczera rozmowa o swoich obawach jest potrzebna, ale wlasnie jak iskierka mowi nie atakowac.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-05, 14:30:27               Odpowiedz

            czarmary-- no wlasnie slowa mozesz mu opowiedziec... kiedy ja pisze, ze nie potrafia na ta chwile, bo wtedy wyjde juz zupelnie niezdarnie w jego oczach, zreszta nie chce zeby wiedzial, ze drazni mnie obecnosc siostry. ja nie chce tak, chce miec normalne relacje z siostra a jednak przez to, ze ona lepiej radzi sobie w zyciu ja nie znosze jej:( nawet ciezko jest mi tak pisac, robie co moge, probujewyobrazac sobie siebie z siostra w dobrych relacjach, jednak poki co nie wychodzi



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-05, 14:44:55               Odpowiedz

            Kochana szczerosc nie powinna byc czyms przedczym uciekasz w strachu..to jest ktos z kim bedziesz dzielila zycie prawda? a napewno w zyciu waszym beda chwile ze nie takie bedziesz mu mowila rzeczy:) ja zauwazylam ze jest wlasnie wiele tu kobiet ktore boja sie powiedziec co czuja mezowi, narzeczonemu , chlopakowi..boja sie pokazac kim naprawde sa i co w nich siedzi. Czemu to ma byc slabosc? mysle ze wlasnie mowiac pokazujesz ze jestes silna bo umiesz otym rozmawiac i prosisz jego o pomoc gdzie on wlasnie wtedy powinen czuc sie potrzebny. On gra role w twoim zyciu i twoje obawy powinny byc dla niego wazne..jesli ty ukrywasz swoje obawy to on jest z inna osoba...nie z grazka. To ze ty myslisz ze on ciebie uzna za slabsza to tylk jest twoje wyobrazenie, oceniasz to wedlug swojego myslenia ktory jest napedzany strachem.

            Daj sobie szanse, daj jemu szanse mowiac mu to.
            Moim zdaniem trzymasz w sobie zal do siostry w sobie i meczysz sie tym i zaczynasz szukac juz wyjscia jak widzisz...tylko ty sie bojisz tego wyjscia. Ono jest Grazko...Mysle ze mowiac o siostrze nawet mezowi, zejdzie ci pewne obciazenie psychiczne z duszy. Poczujesz sie wolniejsza sama w sobie bo bedzie ktos drugi ktory to postara sie zrozumiec, i nie odtraci cie! bo on cie kocha.
            Wiem jak to jest majac siostre z ktora nie jest sie blisko..ja akurat mam cioteczna..i to jest troche przykre ale to ja zawsze cos robie by obudzic te relacje..ona w plsce jest ale tak czy tak poczucie jakby byla obca.
            Jesli bedziesz siebie akceptowala to napewno pomoze ci to z tym zalem ktory masz do siostry. Ten strach przed mowieniem nareczonemu zapewne wynika z braku pewnosci siebie ...bo gdybys byla pewna siebie bys nie bala sie reakcji ktora ty sama wymyslasz. Zaufaj sobie i jemu...



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-05, 14:35:49               Odpowiedz

            i to nie jest tak, ze wszystkim dookoloa mowi komplementy, ja rowniez nie mogę narzekac, nie szczędzi mi ich, kupuje kwiaty bez okazji itp. ale tlumaczy mi, ze kiedy mowi mi komplement ja nie wierze, odrzucam go i to go denerwuje



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-05, 14:49:01               Odpowiedz

            O widzisz grazko odzucasz komplementy..zapewne w nie nie chcesz wierzyc bo nie wierzysz w siebie:) i to ten brak pewnosci w siebie sie potwierdza ktory pisalam wyzej linijke

            ja pamietam sytuacje ze maz mi przyniosl kwiaty aja do niego powiedziala...nie chcialam wcale..nie potrzebuje...kolor jest inny niz lubie..
            zrobilam mu przykrosc duza..ale wiem ze mowilam sama sobie nazlosc..i czulam ze nie zasluzylam bo mialam jeszcze takie poczucie niskiej wartosci..ktore buduje :)



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nastusia   Data: 2011-05-05, 14:59:56               Odpowiedz

            Piszesz,że to jest Twój narzeczony,a mam wrażenie,że się nie znacie.
            Zamieszkajcie razem wspólnie,poznawajcie się krok po kroku.
            Będziesz miała okazję przypatrzeć się jego zachowaniu,dotrzeć się i albo,albo...może to jego styl<jeśli zachowuje pewne granice>,a może to bawidamek?



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-05, 15:13:34               Odpowiedz

            Nastusia ty mi nie poprawiasz nastroju ale za twoje wypowiedzi rowniez dziekuje. napisze tak znam go na wylot i nie znam go wcale. pisalam wyzej co podpowiada mi intuicja jednak wiem, ze moge sie mylic i kolko sie zamyka. tez kiedys nazwalam go bawidamek ale uswiadomil mi, ze on taki jest, ze chce kontaktu z ludzmi. jak ja mam mu zabronic robienia przyjemnosci ludziom skoro caly czas mowie mu, ze najwazniejsza jest milosc, dobro siebie i czlowieka



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nastusia   Data: 2011-05-05, 16:38:22               Odpowiedz

            To mamy pomóc czy poprawić nastrój?
            A kup sobie sukienkę,zrób makijaż i idź na romanitsz kolację.;o)
            A na poważnie...niby nie ma ideałów,ale coś co nam przeszkadza przed ślubem,po ślubie może urosnąć do rozmiarów wieży Eiffla. Dlatego napisałam o wspólnym zamieszkaniu,bo to najlepszy "sprawdzian" dla dwojga...może pokazać,że jednak pasujecie do siebie,albo że kompletnie nadajecie na innych falach.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-05, 16:41:49               Odpowiedz

            Nastusia - niedlugo wychodzę za mąz i bedziemy mieszkac u niego, wiec wtedy bede miec go na codzien teraz wnioskuje z tego co obserwuje jak jestem u niego czy on u mnie



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-05, 17:10:45               Odpowiedz

            JA mysle ze mieszkanie razem pzred slubem daje mozliwosc poznaja tej osoby bardziej, i zobaczenia czy te codziennosci ktorych ktorych nie obserwowalo sie wczesniej sa akceptowane.
            Spotykanie sie a mieszkanie razem jest inne a wiem to bo mieszkalam juz wczesniej z 4 facetami w moich popzrednich zwiazkach. Nie wiem kto wymyslil kolejnosc rzeczy ze randkowanie potem slub i na koncu mieszkanie razem. Mieszkanie razem otwiera nam bardziej oczy jaki czlowiek jest, mozna sie wiele onim nauczyc..wkoncu nie widzi i nie slyszy sie codziennych czynnosci kiedy ktos mieszka daleko od siebie widujac sie na wzajem. Nocowanie u kogos na weekend takze nie jest to samo co mieszkanie. Dlatego Natusia troche ma racji jesli chodzi oto. Gdybym ja nie zamieszkala z pewnym chlopakiem w pzreszlosci to bym nie dowiedziala sie pewnych rzeczy...i nie otworzyla oczu..to samo w innych zwiazkach..
            Nie musi sie to zle wcale konczyc ale tu chodzi oto by widziec sie w tym na codzien do konca zycia.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-05, 17:30:47               Odpowiedz

            no dobrze tylko co ja poradze na to, ze poki co nie mamy takiej mozliwosci zdaje sobie sprawe ze bloby to dobre ale plakac teraz nie bede bo glowa muru nie przebije. na weekend musze sie psychicznie przygotowac, wyciszyc i zrelaksowac bo czeka mnie wieksza impreza gdzie bedzie i moja siostra i bratowa i kuzynki :/



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-05, 17:39:57               Odpowiedz

            Puki nie jestes gotowa na rozmowe z partnerem o twoich uczuciach..to przynajmniej postaraj sie by ten wieczor imprezowy nie byl dla ciebie obciazliwy emocjonalnie..ubierz sie super, zrob sobie pieknie wlosy, moze nawet cos kupic nowego na pocieszenie..moze to doda ci pewnosci siebie na ten wieczor.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: KIZIA1313   Data: 2011-05-05, 19:20:52               Odpowiedz

            nic sie nie martw :) a nie mozesz komplementowac jego braci kolegow itp.?ciekawe jak by zareagowal :) ale mam dla Ciebie pocieszenie to mija, jak zostanie Twoim mezem :)



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-05, 21:05:05               Odpowiedz

            KIZIA1313-- kiedys pochwalilam kuzyna za pewne zachowanie to moj narzeczony stwierdzil ze zloscia ze wcale nie jest dla niego autorytetem, ze dlaczego go porownuje z nim. ogolnie jak juz od wielkiego dzwonu zdarzy mi sie kogos pochwalic to albo milczy albo mowi cos przeciwnego albo przyzna racje ale to mam wrazenie maska by nie wyjsc na zazdrosnika ale oczywiscie moge sie mylic. zdarza sie tez tak, ze sam pochwali. i przypomnialam sobie, ze ostatnio mowilam cos o chlopaku siosty i o jego bracie, ze sa spokojni to moj narzeczony na to, ze raczej cieniasy i fajtlapy, cos w tym stylu. jakby sie uparl to rzeczywiscie sa powolni ale bez przesady. ogolnie ja malo chwale wiec moze rzeczywiscie powinnam sprobowac, zeby zobaczyc jego reakcje. i ja mam gorzej bo wsrod bliskich nie umiem tak po prostu rzucic komplementem w strone np chlopaka siostry bo glupio bym sie czula, a wlasnie moj narzeczony tak robi



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nastusia   Data: 2011-05-05, 20:28:20               Odpowiedz

            Czym mogę zapytać ile macie lat?
            Ślub to bardzo poważny krok,ludzie myślą,że po ślubie musi być dobrze,a później guzik...nie ma nic!!!
            Teraz nie macie możliwości? A po ślubie będzie taka możliwość?



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-05, 20:41:28               Odpowiedz

            Czyniac dobrze szkodzi tobie naprzyklad. Szczera rozmowa o swoich obawach jest potrzebna, ale wlasnie jak iskierka mowi nie atakowac.


            No, musi czynić źle innym żeby tobie nie szkodzić, bo każdy komplement twojej siostrze jest jak szpila w twoje serce. Dobrze, że jesteś świadoma, że przesadzasz, a nie karmisz i pielęgnujesz swoją zazdrość, tak jak niektóre kobiety. Popracuj nad sobą. ;)



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-05, 20:52:59               Odpowiedz

            BylaNerwolka--napisalam tutaj, zeby dowiedziec sie jak moj problem widza osoby trzecie, wlasnie nie bylam pewna czy przesadzam tzn podswiadomie czulam, ze tak ale z drugiej strony cos mi mowilo, ze nie dokonca jest to fair wobec mnie. mam wrazenie, ze walcza we mnie dwie sprzecznosci jedna krzyczy, ze jestem krzywdzona druga szepcze, zeby wyluzowac. moze jeszcze kiedys ta pierwsza bylaby silniejsza ale teraz kiedy zaczelam bardziej swiadomie zyc a druga jest mocniejsza. czuję odskornie, ze jest to dla mnie jakis sprawdzian, ze mam jakas lekcje do przerobienia, bo problem ciagle sie powtarza a ja wlasciwie albo nie wiem ak zareagowac albo reaguje niewlasciwie



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-06, 10:06:24               Odpowiedz

            To nie walcz, tylko powiedz facetowi co czujesz. Myślę, że nawet jeżeli twoje obawy są wyolbrzymione to jesteście na takim etapie związku, że możecie o tym porozmawiać. Może potrzebujesz żeby on rozwiał twoje obawy i tyle, ale kiedy rozwieje to następnego dnia nie wracaj do nich i od nowa.. ;)



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-06, 12:49:31               Odpowiedz

            tak wlasciwie to ja rozmawialam z nim o mowieniu komplementow dziewczynom, zreszta pisalam wyzej, ze byl zdziwiony, ze traktuje to jako cos milego, ze chce je traktowac na luzie, jak siostry



    • RE: czy ja nie przesadzam?

      Autor: AmeliaR   Data: 2011-05-06, 11:21:32               Odpowiedz

      ====================
      julka85:
      "Wszystko zależy od tego jak to mówimy i jak często. Jakie konkretnie walory komplementujemy."
      ===================
      To nie zalezy od tego co i jak komplementujemy, tylko jaki mamy dystans i swiadomosc tego co mowimy.

      ====================
      julka85:
      "Może tez świadczyć, że nie liczy się z Twoimi emocjami ( zbyt częste komplementy w stosunku do tej samej osoby ). A to tylko psuje relacje."
      ====================
      Mozna tez odbic to w druga strone i stwierdzic, ze jestesmy egoistami, bo przez wlasne kompleksy, atakujemy poglady partnera, ktore w swietle zdrowego rozsadku nie sa czyms zlym.
      Ale kazdy ma swoj "zdrowy rozsadek". Pytanie tylko, ktory jest bardziej zdrowy?

      ====================
      julka85:
      A na jakim?
      Tez bez przesady z samouwielbieniem :)
      ====================
      To jest wlasnie milosc ( swoja droga nie wiem skad to "samouwielbienie" w Twoim poscie ). Gdyby tak nie bylo, to predzej czy pozniej zaczelibysmy na sile zmieniac swoich partnerow, zeby byli jeszcze piekniejsi, jesli widzielibysmy kogos ladniejszego od nich (i tak sie niektorzy zachowuja ). Moze obiektywnie oceniajac da sie stwierdzic, ze ktos ma ladniejsze wlosy, zgrabniejsze nogi, pelniejsze usta ale patrzac na partnera nawet sie o tym nie mysli ,bo to wlasnie ON/ONA jest dla nas tym kims wspanialym. Przynajmniej ja innego "kochania" nie znam.




      ======================
      julka85:
      "Komplementy dla innych kobiet ale jak często ?. Nadmierne komplementowanie może być kłopotliwe nawet dla osoby która te komplementy dostaje."
      ======================
      Moznaby tak napisac, ale to juz by byla nadinterpretacja przedstawionych nam informacji.




      =======================
      julka85:
      "Cały problem polega na proporcjach. Ile komplementów dostaje autorka a ile dostają inni."
      =======================
      To ja nie wiedzialam, ze trzeba komplementy dzielic na proporcje :). " Dzisiaj Twojej siostrze powiedzialem 4 komplementy a Tobie tylko 1, wiec zostaly jeszcze 3". Naaah :P



      =======================
      Julka85:
      "Z dowartościowaniem się nie rodzimy. Na nasze poczucie wartości własnej mają wpływ inni ludzie, największy rodzice a później partnerzy."
      =======================
      A ja uwazam, ze jesli ktos stoi przed lustrem i patrzac we wlasne odbicie nie czuje wlasnej wartosci, to zaspokajanie tego braku poprzez kompelenty i dowartosciowywanie przez innych, jest tylko wymijaniem wewnetrznego problemu z samo ocena.
      Bo kiedy zaczyna tego dowartosciowywania przez innych brakowac, wylazi z nas cala prawda o tym jak o sobie myslimy i jak sie czujemy we wlasnej skorze. To my wtedy robimy z siebie kogos gorszego, nie inni z nas.




      grazkko,

      Z tego co tu czytam , wydaje mi sie , ze Twoj facet to po prostu serdeczny gosc , ktory lubi jak ludzie wokol niego sie dobrze czuja i swobodnie. Lubi jak sa usmiechnieci, tak jak to napisalas. Czy znaczy to , ze chce uszczesliwiac wszystkich wokol siebie procz Ciebie? Przeciez sama stwierdzilas, ze Ciebie tez nie zaniedbuje, kupuje Ci kwiaty, prawi komplementy :).

      Moze najwyzsza pora przyznac sie otwarcie przed soba, ze czujesz sie gorsza od innych i zaczac pracowac nad samo-oceną ? Poczytaj swoje wlasne posty, bo z nich az krzyczy Twoja niska samo-ocena.
      - czujesz sie zle kiedy on komentuje wyglad innych
      - czujesz sie zle nawet kiedy on rozmawia z ATRAKCYJNYMI kobietami
      - Unikasz siostry bo ona radzi sobie lepiej od Ciebie
      - Kiedy ON prawi Ci komplementy , Ty je odrzucasz , jakby byly nieprawdziwe.

      To wlasnie ona tak miesza Ci w glowie i to wlasnie przez to czujesz sie tak zle , nie przez to , ze on ma takie a nie inne podejscie. Moze zacznij brac z niego przyklad?
      Na komplementy serdecznie odpowiadaj, USMIECHAJ SIE i poznaj swoja wartosc.

      I mysle, ze mozesz na niego liczyc, tylko nie jestes wystarczajaco szczera? ( Co prawda jesli powiesz mu, ze czujesz sie gorsza bo ON jest mily dla innych kobiet - to niczego nie zalatwi a tylko pogorszy sprawe, bo wierz mi, to nie jest jądro Twojego problemu ).

      Przemysl to powaznie i zacznij dzialac!
      Pamietaj, ze ludzie z niska samo-ocena powoli, jednostajnie leca w dol, wiec naturalnie czują sie gorsi od innych. To jest blędne koło, które tylko Ty mozesz przerwać :).





      • RE: czy ja nie przesadzam?

        Autor: grazkka   Data: 2011-05-06, 12:57:03               Odpowiedz

        AmelioR wlasnie przeczytalam twoj post, dziekuje ci za pomoc, sprawilas,ze odpuscilam i postanawiam wziąć się za siebie. mam nadzieje, ze ten weekend bedzie dla mnie udany, a moje obawy nie potwierdza się



    • RE: czy ja nie przesadzam?

      Autor: nesca1   Data: 2011-05-06, 13:55:20               Odpowiedz

      Tu chodzi raczej o brak zaufania do swojego faceta. Taki podświadomy. Masz zaniżone poczucie własnej wartości, chcesz aby tylko ciebie komplementował bo to cię karmi, doładowuje twoją pewnosc siebie. Kazde zagadanie do innej kobiety to dla ciebie uchodzaca energia. Musisz zmienic siebie, nie analizuj jego zachowania bo zatracisz sie w tym i on odejdzie. Czujesz w swojej siostrze potencjalną konkurentkę. A prawda jest taka, że to z tobą ma się ożenić. On i tak zrobi po swojemu czy ty się gniewasz czy nie. Może lepiej bądź pogodniejsza bo go odstraszysz tym swoim naburmuszeniem. Ale jest też druga strona medalu znana z mojegu kręgu znajomych. Kobieta często komplementowana przez nieswojego mezczyznę czy kolegę z pracy zaczyna krazyć wokół niego, gdyż myśli, że on sie nią interesuje. Zaczyna przynosic mu ciasteczka, robi chętnie kawkę, poprawia sweterek. Potem zaczyna się "a może pomożesz mi naprawić szufladę albo napompowac rower", potem " a może pójdziemy na spacer albo na zakupy" a potem "a może zostaniesz na noc". Facet musi umiejętnie ważyć komplementy żeby nie dawać erotycznych podtekstów a kobiety czasem nie widzą tej granicy i mylą serdeczność z fascynacją. Także usmiechaj się kochana ale miej oczy szeroko otwarte:-)W każdym z nas może siedzieć diabeł:-)



      • RE: czy ja nie przesadzam?

        Autor: grazkka   Data: 2011-05-06, 15:17:49               Odpowiedz

        nesca1 dziękuję i za twoją wypowiedz nawet bardzo dziękuję, bardzo mądre kobiety z was. co do koncowki twojej wypowiedzi wlasnie tego sie obawiam, bo faceci bywaja naiwni, a kobiety sa sprytne. moj narzeczony nie jest typem śliniacza a raczej jesli komplementuje to z kultura ale odnosnie wygladu zewnetrznego tez zdarza sie np. ty gosia po ciązy narprawde masz fajną figurę, albo jak pisalam twoim siostrom takze ladnie w dlugich kreconych wlosach



      • RE: czy ja nie przesadzam?

        Autor: grazkka   Data: 2011-05-06, 15:24:16               Odpowiedz

        a co najwazniejsze docenia kobiety mądre, inteligentne, zaradne, a ja nie do konca czuje się taką :(



        • RE: czy ja nie przesadzam?

          Autor: julka85   Data: 2011-05-06, 16:20:44               Odpowiedz

          grazkka
          A jak Twój chłopak ocenia samego siebie? i jak Ty oceniasz jego? Jest inteligentny, mądry i zaradny?



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-06, 17:53:52               Odpowiedz

            Jak moj narzeczony ocenia samego siebie? wlasciwie nie mowi jaki jest, raz moze powiedzial, ze jeszcze za malo ma wiedzy, a to wazne, ciagle sie rozwija, jest ciekaw swiata, a wg mnie jest inteligentny, bystry, dociekliwy a jakis brak wiedzy potrafi umiejetnie zakryc. on jest perfekcjonista, czasem mysli, ze za malo wie



        • RE: czy ja nie przesadzam?

          Autor: czarymary   Data: 2011-05-06, 16:43:18               Odpowiedz

          Grazka czasami wydaje sie nam ze najpierw musimy nabrac tej wysokiej samooceny by cos pokonac, zdobyc, wyjsc z skorupy zawarstwiona przez lata, dokonac, sprubowac...
          A co jest ciekawe? ze to wlasnie robiac te rzeczy pobudzamy ta samoocene do dzialania:)robiac wlasnie te wymienione rzeczy wspinamy sie do gory na skali wartosci. Bo kazdy malutki nawet cel ktory dokonamy daje nam sily wiekszej i odwagi oraz poczucia ze jednak cos mozemy. Dlatego nawet wspolna rozmowa potrafi otworzyc czlowieka na tyle ze jest chetny do dzialania..i tak sobie mysle ze ty sie boisz porozmawiac z narzeczonym o ty co ciebie glebi wsrodku. Czujesz ze nie jestes gotowa podjac sie tego kroku bo to samoocena niska cie za rekaw ciagnie..mozna pomyslec ze czekasz jak nabierzesz tej odwagi i pewnosci siebie by znim porozmawiac. A ja mysle wlasnie ze rozmawiajac znim poczujesz sie juz o stopien lepiej. To pokaze twoja odwage do dzialania, i nawet moze gdzies nabeizresz wlasnie troszke tej pewnosci siebie ze skoro potrafilas pzrezwyciezyc ten malutki strach przed jego ocena, to bedziesz potrafila budowac siebie.
          Ja zawsze sobie powtarzam ze strach to iluzja, on jest w nas a nie jest powloka swiata ktory nas przykrywa.



    • RE: czy ja nie przesadzam?

      Autor: julka85   Data: 2011-05-06, 16:10:41               Odpowiedz

      AmeliaR

      Jeśli byś mogła odpowiedzieć, skąd się według Ciebie bierze wysoka samoocena?




















      • RE: czy ja nie przesadzam?

        Autor: AmeliaR   Data: 2011-05-06, 16:51:29               Odpowiedz

        "Jeśli byś mogła odpowiedzieć, skąd się według Ciebie bierze wysoka samoocena?"


        Ze świadomości swoich wad i DYSTANSU do nich.



        • RE: czy ja nie przesadzam?

          Autor: julka85   Data: 2011-05-06, 16:57:31               Odpowiedz

          Autor: AmeliaR Data: 2011-05-06, 16:51:29

          "Jeśli byś mogła odpowiedzieć, skąd się według Ciebie bierze wysoka samoocena?"


          Ze świadomości swoich wad i DYSTANSU do nich.
          ----------------------------------------------
          A skąd się bierze ten dystans? :)))



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-06, 17:34:49               Odpowiedz

            Dystansu się nabiera poprzez akceptację swoich wad. Zapytasz pewnie jak je zaakceptować? No właśnie, ciężką pracą nad sobą i na pewno nie na skróty, więc najlepiej udać się do psychologa. :)



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-06, 18:45:25               Odpowiedz

            Tak to prawda akceptacja wad:) pomaga nam w samoocenie bo wady sa czenscia nas i pzrez to akceptujemy siebie a nie uciekamy sami przed soba. Co jest dziwne? ze gdy chodzilam do psychologa to czulam sie gorzej niz jak teraz kiedy nie chodze. Co mi pomaga z samoocena? Kiedy cos tworze, i chodzac na silownie. Mam wtedy takiego powera niesamowitego...dzis powera niemam bo glowa mi peka:( wsumie juz 4 dni boli mnie glowa..pzrestaje i zaczyna..a prochy nie pomagaja..



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nanaja   Data: 2011-05-06, 19:16:44               Odpowiedz

            Czarymary,
            wypalasz sie... bo walczysz ciagle ze soba i z calym swiatem.
            Odsapnij troche dziewczyno.
            Nie chciej wszystkiego na raz na zasadzie lapu capu. :))
            Pozdrowka



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-06, 20:13:07               Odpowiedz

            heheh na to zawsze mam energie na lapanie:)
            wydaje mi sie ze przez alergie mam bol glowy..a taka cudna dzis pogoda:) ale wakacje na wyspach by sie przydaly



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nanaja   Data: 2011-05-06, 20:57:48               Odpowiedz

            Czarymary,
            to lec na wyspy jak masz taka mozliwosc.
            Ja osobiscie poczekam na lepsze czasy tzn.
            kiedy wyspy sie znowu odczepia. ;)
            Nie usmiecha mi sie danie moich odciskow palcow. :)


            Grazkka przywolaj nas do porzadku, bo to Twoj watek! :)



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-06, 21:13:30               Odpowiedz

            narazie nie mam mozliwosci, kiedys mama mnie zabierala ...
            takze tez musze czekac:)
            jakto odciski palcow? czemu?



            Grazka masz kotki moze?



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-06, 21:07:48               Odpowiedz

            Tak to prawda akceptacja wad:) pomaga nam w samoocenie bo wady sa czenscia nas i pzrez to akceptujemy siebie a nie uciekamy sami przed soba. Co jest dziwne? ze gdy chodzilam do psychologa to czulam sie gorzej niz jak teraz kiedy nie chodze. Co mi pomaga z samoocena? Kiedy cos tworze, i chodzac na silownie. Mam wtedy takiego powera niesamowitego...dzis powera niemam bo glowa mi peka:( wsumie juz 4 dni boli mnie glowa..pzrestaje i zaczyna..a prochy nie pomagaja..

            ******************************************************
            Ile chodziłaś do tego psychologa?
            Nie, jest to wcale dziwne, bo żeby zbudować nowe, trzeba zburzyć stare, a to boli, terapia boli i to bardzo. Ty chyba nie uczestniczyłaś w prawdziwej terapii, wiedziałabyś, że oczyszczanie to ból. Ja poczułam się lepiej dopiero po ok roku, właściwie do tego czasu miałam huśtawki nastrojów od depresji po jakieś dziwne pokłady nadziei i poczucia, że już jest ok.
            Terapia jest skuteczna, ale żeby w niej wytrwać i ją dokończyć to trzeba mieć siłę. Do terapii trzeba dojrzeć, a mi się wydaje czarymary, że ty nie dojrzałaś. :)



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-06, 21:29:05               Odpowiedz

            Nerwolko chodizlam ponad rok..
            Wiem musialam w tarepiaach wracac..kiedy ja na ogul uczylam sie zapominac. I wtedy chodzilam pelna nienawisci, naminowala jak bomba..wyrzywalam sie co tydzien na mezu. Wiem ze terapia boli..a czasami czulam sie jakbym oszalala..tylko ze tak sie cofalam ze nie czulam ze kiedykolwiek zaczne isc do przodu. Pozatym krzyczano namnie ze tam chodze..wywierano namnie poczucie winy..i tez ze ta terapia mi nic nie daje. Czulam ze terapia mnie zagubia coraz bardziej. Moja psycholog chyba kase tylko ciagnela odemnie...patrzyla na zegarek..nie umiala mi powiedziec jaka terapie prowadzi dokladnie, potzrebowala czasu by mi to powiedziec.
            Sile hm z jednej strony tak z drugiej powiem ci ze wieksza sile czuje kiedy wlasnie nie chodze. Moze robie represje mysli ale tak sie czuje przynajmniej lepiej. Nie icylam na zadne cuda w terapi bo zdaje sobie sprawe ze w moim przypadku to troche nie mozliwe..mam za soba lata bez terapi..powinnam pod nia byc juz w wieku hmm najpuzniej 15 lat.
            Nie chodzac na terapie czuje ze jestem silniejsza poniewaz nie jestem uzalezniona od psycholog jak bylam. Mysle ze aerobik czy silownia mi zwieksza produkcje endorphiny i ejstem szcesliwsza:) a zdaje sobie sprawe ze nei zniknie mi to na co liczyam kiedys ze zniknie.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-06, 22:20:55               Odpowiedz

            nie no pogadajcie sobie byle niezadługo :)ja nie mam kotków, a czemu pytasz?
            wie ktos czy jest mozliwe nauczyc sie ciętych ripost jesli do tej pory sie nie potrafi ? wlasnie czesto mam tak, ze kto do mnie zartuje, a ja dostaje wtedy kluchy w gardle i milcze dopiero po czasie mam odppowiedz kiey jest juz za pozno



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-06, 22:33:04               Odpowiedz

            Nie wiem grazko tak zapytalam:) ja zauwazylam ze koty bardzo uspakajaja, zreszta w spzitalach je uzywaja do pacjientow..a nawet byl taki jeden w angli ktory przepowiadal smierc pacjentow..ciekawostka..Ja kocham koty bardzo mam 3:)

            Hm ciezko jest wyczuc co kto powie i miec przygotowana odpowiedz..a szczegolnie jak ktos mowi cos zupelnie nienapoziomie. Czasami mozna byc tak zaskocoznym albo w szoku ze brak nam slow. Chyba ze ktos jest bardzo przygotowany dlaego ze zna dobze osobe i wie na jakie texty go/ja stac i wtedy mozna potrenowac:) sama z soba:) A czasami ignoracja wystarcza bo powoduje ze ten czlowiek czuje sie glupio i juz go zatyka.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nanaja   Data: 2011-05-07, 10:34:19               Odpowiedz

            "wie ktos czy jest mozliwe nauczyc sie ciętych ripost jesli do tej pory sie nie potrafi ? wlasnie czesto mam tak, ze kto do mnie zartuje, a ja dostaje wtedy kluchy w gardle i milcze dopiero po czasie mam odppowiedz kiey jest juz za pozno"

            grazkka ,
            na pewno sa jakies ksiazki na ten temat, ale nie widze potrzeby, zeby na sile uczyc
            sie cietych ripost.
            Masz kluchy w gardle, bo prawdopodobnie nie sluchasz dokladnie tego co ludzie mowia,
            bo w tym czasie zaczynasz myslec juz nad odpowiedzia.
            Nie potrafimy niestety uwaznie sluchac i jednoczesnie myslec o czym innym.
            Wyluzuj sie i nie mysl, ze miara madrosci sa ciete czy zartobliwe odpowiedzi.
            Jak Ty wiesz, ze jestes madra, to po kiego licha potrzebujesz potwierdzen?
            Jak przestaniesz wymyslac cos na sile to z czasem bedziesz tez umiala
            sie swietnie bawic slowami. :)
            Dla niektorych latwiej przychodzi pisanie, a niektorzy sa "lepsi" w rozmowie na zywo.
            I nie ma co rozdzierac szat! :))



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: kordygarda@onet.eu   Data: 2011-05-07, 10:41:54               Odpowiedz

            I zawsze można odpowiedzieć uśmiechem a myśleć swoje .a przede wszystkim jak mówiła przedmowczyni ,słuchać .
            A jeszcze jedna ważna maksyma /żeby mowić co się chce powiedzieć a nie co się wie/
            Czasami te mniej lepiej się opłaca .pozdrawiam



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-10, 19:15:02               Odpowiedz

            /Jak Ty wiesz, ze jestes madra, to po kiego licha potrzebujesz potwierdzen?/
            trzeba wlasnie miec takie przekonanie, a ja bardzo czesto zwyczajnie nie wiem jak sie wypowiedziec w danym temacie, ciezko podejmuje decyzje

            /Jak przestaniesz wymyslac cos na sile to z czasem bedziesz tez umiala
            sie swietnie bawic slowami/
            co to dokladnie znaczy? jesli nie wiem, a ktos pyta to rzeczywiscie ratuje się wymyslajać cos na szybko, ogonie jednak jak pisalam czesto mam wtedy suchosc w gardle i brak pomysłu na odpowiedz



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nanaja   Data: 2011-05-11, 17:50:43               Odpowiedz

            grazkka,

            /Jak przestaniesz wymyslac cos na sile to z czasem bedziesz tez umiala
            sie swietnie bawic slowami/
            co to dokladnie znaczy?

            Nie potrafie tego wytlumaczyc tak pieknie ksiazkowo,
            dlatego napisze na wlasnym przykladzie, co bylo powodem,
            ze mialam kluchy w gardle.

            Nie wiem jakie sa u Ciebie przyczyny, ale u mnie w domu rodzinnym bylo na zasadzie:
            dzieci, ryby i kobiety glosu nie maja!
            Moja samoocena jako dziewczyny/kobiety byla niska.
            Nie lubialam swojego wygladu,
            bylam bardzo szczuplutka i z tego powodu nie tyle co rowiesnicy, ale ludzie pokroju dobrych cioc
            nagabywaly mnie.
            Moze niektore nie zlosliwie, ale wtedy nie potrafilam
            tego rozroznic.

            Jak ktos sobie zazartowal,
            to zaraz to traktowalam jako atak na moja osobe
            i bardzo przez to cierpialam. Czulam sie upokorzona.
            W myslach snulam jak to nastepnym razem sobie poradze
            i, ze napewno odpowiem tak, ze im w piety wejdzie.
            Ale jak sie domyslasz nastepnym razem bylo tak samo.
            Suchosc w gardle i jakby "zanik mozgu". :)

            Dopiero jak zaczelam sie zastanawiac nad tym,
            co ze mna nie tak,
            to zrozumialam jaka bylam glupiutka.
            Spojrzalam na swoj wyglad swoimi oczyma.
            Zauwazylam wprawdzie, ze dalej jestem szczuplutka,
            mam duze uszy, krzywe paluszki u nog...i... lepiej wiecej nie wymieniam, bo wyjdzie na to, ze jestem potworkiem,
            a to nie prawda, bo jestem niczego sobie! :)

            Wlasnie u mnie to bylo przelomem,
            Zawierzylam sobie, a skutkiem ubocznym bylo nabranie do
            siebie dystansu. Od tego momentu bylo juz z gorki.
            Wtedy przestalam sie spinac jak ktos rzucil w moim kierunku
            jakas uwage, czy zart.
            Bedac na luzie potrafilam bez problemow odpowiedziec,
            a slowa jakos same przychodzily.
            Z czasem nauczylam sie rozrozniac,
            kto atakuje zlosliwie, a kto tylko droczy sie ze mna.
            Nie tyle nauczylam sie, ale znowu to jakos samo przyszlo. :))
            Co wazne, zniknela u mnie potrzeba zazdrosci.
            Taka malutka niepewnosc czy zazdrosc jest jeszcze we mnie, ale to juz sobie zostawie, zeby nie stac sie naiwna.
            Czasami jak mam dolek to czuje sie podle i zle,
            spada samoocena, ale szybko sie podnosze.
            To chyba kwestia treningu. :)

            Grazkka,
            jak widzisz nie ma gotowej recepty na nauczene sie cietych odpowiedzi.
            Bawic sie slowami to znaczy wedlug mnie droczenie sie z partnerem, znajomymi,
            w zartach smiac sie z naszych niedoskonalosci czy tez z naszej ciapkowatosci.
            Po prostu luz.

            PS.
            Do dzisiaj codziennie sie ciesze, ze nozki mnie niosa, raczki wykonuja to co sobie zycze, w sumie moje cialo tak sie stara, ze grzechem byloby nie kochac. ;)



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-05-11, 20:05:35               Odpowiedz

            Nanaja-- dziękuję wiele mi rozjaśniłaś :)u mnie powodem jest chyba małomówność i niesmialosc. wlasnie cofnelam sie do przeszłosci i przpominam sobie, ze jako malutkie dziecko duzo plakalam, bylam bojazliwa, mama przestąpila prog ja juz bieglam za nia. w czasie szkolnym bylam szarą myszką, nie odzywalam się do kolezanek bo się wstydzilam, kolezanka powiedziala do mnie po nazwisku, ze siedzę ciąle jak zaklęta, innym razem pani zwrocila sie do mnie ostro po nazwisku. to mnie dobilo zle sie poczulam, potem juz czeste porazki i na studiach i w pracy. w domu wstydzilam sie okazywac uczucia bo myslalam sobie co pomysli tata, czy za chwile wysmieję mnie z ironia. na chwilke muszę wyjsc :)



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-13, 10:56:42               Odpowiedz

            po tym jak tutaj pisalam i czytalam co do mnie pisaliscie uspokoilam sie na pewien czas, az do wczoraj. jakos tak znowu poruszylismy temat ogladania sie za innymi, powiedzialam narzeczonemu, ze on to jest spostrzegawczy bo pamieta stroje kobiet z imprezy. on na to, ze jesli zapamietal to musiala byc jakas wyjatkowa kreacja przykuwajaca uwage. podalam mu wiec konkret: moja siostra na jednej imprezie miala ladna sukienke i po roku czasu ubrala ta sama sukienke na inna impreze. oczywiscie moj narzeczony to zapamietal. ja zrobilam mu o to awanture :( jestem zazdrosna, nie radze sobie powoli z uczuciem, ze moja siostra moze mu sie podobac nawet jesli tlumaczy mi, ze to fakt, ze wtedy ladna miala sukienke i ladnie wygladala ale to nic nie zmienia bo to mnie kocha. ja i tak czuje sie podle :(



          • RE: czy ja nie przesadzam?w żadnym wypadku

            Autor: impresja   Data: 2011-06-13, 11:45:05               Odpowiedz

            grazkka
            w żadnym wypadku nie przesadzasz tylko dzielisz się swoimi odczuciami.
            A ponieważ każdy może mieć inne odczucia to gra życia będzie się dalej toczyć.
            Mam pytanie do Ciebie grazkka co lubisz czytać?
            Studiujesz coś fajnego?
            Pozdrawiam.
            )(



          • RE: czy ja nie przesadzam?w żadnym wypadku

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-13, 11:52:21               Odpowiedz

            ksiazki psychologiczne, rozwoj na kazdej plaszczyznie. jestem po studiach (jezyk angielski)
            imresjo sugerujesz, ze narzeczony moze miec inne odczucia?



          • RE: czy ja nie przesadzam?w żadnym wypadku

            Autor: impresja   Data: 2011-06-13, 20:15:51               Odpowiedz

            grazkka
            Twój narzeczony ma prawo do innych odczuć,chyba o tym wiesz?
            Polecam zagłębianie się w skomplikowaną psychikę męską,bo życie jest tego warte.
            Język angielski mówisz?
            Cudnie.
            A w przeznaczenie wierzysz?
            )(



          • RE: czy ja nie przesadzam?w żadnym wypadku

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-13, 21:38:41               Odpowiedz

            on sie wkurzyl bo ja pociagnelam temat przez caly dzien, kiedys tez sobie wyjasnialismy i ja zachowuje sie tak jakbym chciala zeby przyznal mi racje :(
            wierze, ze sami kreujemy swoje zycie i przyciagnelismy sie nawzajem



          • RE: czy ja nie przesadzam?w żadnym wypadku

            Autor: impresja   Data: 2011-06-14, 21:29:57               Odpowiedz

            grazkka
            a On będzie Twoim mężem wkrótce?,czy raczej myślisz o Kimś zupełnie innym?
            )(
            Jakie cechy )(dwie wystarczą!)lubisz najbardziej u mężczyzny?
            Dobranoc.
            )(



          • RE: czy ja nie przesadzam?w żadnym wypadku

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-15, 11:32:23               Odpowiedz

            tak juz wkrotce bedzie moim męzem? przerazilas mnie tym pytaniem
            cechy u narzeczonego czy ogolnie? ogolnie lubie zaradnosc i taki bijący spokoj wewnetrzny dodam jeszcze lojalnosc, opiekunczosc



          • RE: czy ja nie przesadzam?w żadnym wypadku

            Autor: impresja   Data: 2011-06-15, 21:19:56               Odpowiedz

            grazkka
            przeraziłam?
            Zwykłe pytanie,jednak sorki.
            Może zechcesz jeszcze coś napisać o narzeczonym,żyjesz tylko Nim?
            )(



          • RE: czy ja nie przesadzam?w żadnym wypadku

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-15, 23:01:22               Odpowiedz

            ok moj narzeczony w dziecinstwie byl bardzo niesmialym chlopcem, mial mnostwo kompleksow, nigdy nie byl chwalony przez rodzicow bo nie mieli czasu na zajmowanie sie kazdym z osobna (pochodzi z bardzo wielodzietnej rodziny. gdy dojrzal postanowil pracowac nad soba. stal sie optymista. chce dawac radosc innym ale wciaz widze, ze nie jest do konca pewny siebie. ja nie mam przyjaciol bo sama do tego doprowadzilam swoim wycofaniem i niesmialoscia. nieswiadomie i teraz zaluje. kocham go i chcialabym miec go tylko dla siebie ale tak sie nie da



          • RE: czy ja nie przesadzam?w żadnym wypadku

            Autor: impresja   Data: 2011-06-16, 19:14:53               Odpowiedz

            grazkka
            zacznij flirtować z Jego Braćmi,a co?
            Ma braci?
            Nie?
            Same Siostry?
            Ojej.!!!!!
            Piszemy teraz chyba książkę,bo tak miło Nam idzie?
            Opisz jedną z Jego Sióstr,możesz?
            Jak umiesz to i Inne Osoby Bliskie Twojemu Narzeczonemu.
            )(



      • RE: czy ja nie przesadzam?

        Autor: Judith   Data: 2011-06-16, 08:36:59               Odpowiedz

        No właśnie, mnie to też interesuje...
        Gdyby mój facet nie prawił mi komplementów, a prawił je innym, było by mi z tym źle.Jeśli mnie komplementuje często, to kilka komplementów dla innej kobiety nie zrobiło by na mnie wrażenia.
        Może o to właśnie chodzi? O równowagę?
        Czy to znaczy, że karmię swoje poczucie własnej wartości w ten sposób? Tak, owszem.To ja mam być dla Niego najważniejsza i najpiękniejsza, bo On jest dla mnie i to Jemu prawię komplementy i chwalę.Pewnie zdarza mi się powiedzieć komplement innemu mężczyźnie z rodziny np ale sporadycznie.Na ogół staram się tego nie robić, bo mój mężczyzna odbiera to jako zamach na swoje Ego:)i to też raczej naturalne dla płci.



        • RE: czy ja nie przesadzam?

          Autor: grazkka   Data: 2011-06-16, 10:40:52               Odpowiedz

          judith wobec tego uwazasz, ze przesadzam?
          jesli chodzi o komplementy pod moim adresem to absolutnie nie moge narzekac, jestem niemal karmiona. jednak mimo to drazni mnie kiedy pochwali inna kobiete. oczywiscie nie robi tego czesto, ale zaczynam sobie uswiadamiac, ze on tak ma. chce byc mily, a ja zaraz doszukuje sie drugiego dna, ze jestem gorsza, ze ktos wypada lepiej ode mnie, ze nie jestem wystarczajaco inteligentna itp. z tego wszystkiego to tak naprawde drazni mnie siostra. wiem,ze to przykre, nie chce tego uczucia. zastanawiam sie co spowodowalo, ze czuje potrzebe rywalizacji z nia. moze blad wychowawczy rodzicow?



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Judith   Data: 2011-06-16, 14:41:44               Odpowiedz

            Powiedz mi, Grażka Ty prawisz komplementy Jego siostrze?
            Pochwal Ją czasem, że ładnie wygląda ale przytaknij Twojemu chłopakowi.
            Wiesz, mój facet nie mówi innym kobietom komplementów zbyt często.Mnie np bardziej razi jak jest zbyt "otwarty" ,tylko dlatego, że jak ktoś napisał, kobiety odbierają żartowanie z nimi,czy rozmowę na luzie jako zainteresowanie na zasadzie podrywu.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Judith   Data: 2011-06-16, 15:00:37               Odpowiedz

            Miało być "albo przytaknij" :)



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-16, 16:10:51               Odpowiedz

            rzadko bo rzadko bywam u niego ale jesli juz to zdarzylo mi sie pochwalic siostre za n ladny makijaz. tylko co to ma wspolnego? jesli pochwale jego siostre t z pewnoscia bedzie mu i jej milo. o kogo ma tutaj byc np zazdrosny?
            judith czyli myslisz, ze facet moze tak bez podtekstow chwalic inne kobiety? najgorsze jest to, ze kiedy chwali siostre za jej sukienke to ja sama w duchu mysle sobie, ze faktycznie jest ladna, albo kiedy usmiechnie sie do bratowej, mysle sobie, ze np nie dziwie sie bo ladna i przyjemna ma buzie



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Judith   Data: 2011-06-16, 17:52:55               Odpowiedz

            grazkka, nie chodziło mi o odwet...bo nie w tym rzecz.
            Chciałam wiedzieć, czy potrafisz mówić komplementy:)
            Wydaje mi się,że zbyt personalnie to odbierasz.My kobiety , ba gatunek ludzki tak już czasem ma.
            Ja tak miałam,kiedy stosowałam antykoncepcje hormonalną.Wiecznie czułam się brzydka, jakaś przygaszona itd.Co też odbijało sie na moich relacjach z partnerem.I koło się zamykało.
            Teraz też tak mam ale 2,3 dni w mc,a nie cały czas.
            Proponuję, moja droga troszkę się zdystansować,nie brać wszystkiego aż tak do siebie.Może odstawić hormony;)))?O ile stosujesz...
            Mnie to bardzo pomogło.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-16, 18:07:14               Odpowiedz

            nie stosuje hormonow ale faktem jest, ze za bardzo sie przejmuje. wiem, ze ta zazdrosc moze mi zaszkodzic ale nie wiem jak sie od niej uwolnic. moze za bardzo kocham? jak sie zdystansowac kiedy ciagle chodze spieta na sama mysl o siostrze :(



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Judith   Data: 2011-06-16, 19:13:31               Odpowiedz

            A jak długo jesteście ze sobą?
            Trudno mi oceniać,bo nie widzę zachowania Twojego partnera...
            Wiem tylko, co mnie irytuje, czy irytowało.
            Można być otwartym, patrzenie na innych ludzi też nie jest niczym złym.
            Wiem tylko, że uporczywe gapienie się na inne kobiety doprowadza( a raczej doprowadzało ) mnie do szału i akurat najbardziej mnie boli w tym wszystkim lekceważące zachowanie wobec mnie.To jakby facet chciał powiedzieć " dobra, jestem z Tobą,( czyt."mam Cię") idziemy na spacer ale wolę się pozachwycać innymi, co w tym złego...?"
            A guzik prawda! Normalne,ludzkie spojrzenie jest czymś...normalnym i ludzkim ale patrzenie na kogoś z zachwytem może być niekomfortowe dla drugiej strony.
            Nie wiem, może gdzieś podświadomie wyczuwasz, że Jego spojrzenie, gesty czy słowa są na granicy zwykłych, ludzkich spojrzeń i gestów.
            Z tego, co mówisz to On się dopiero uczy pewnych zachowań.
            Może porozmawiaj z Nim spokojnie i powiedz,że czujesz się w takich sytuacjach niekomfortowo.
            Unaocznij Mu, że niektóre kobiety rozumieją takie zachowania jako podrywanie.( chyba to najbardziej Ci doskwiera?)Spróbuj Mu wytłumaczyć spokojnie,że czujesz się z tym źle.
            Nie oczekujesz przecież, że facet będzie outsiderem.Nie o to chodzi.Chodzi o normalne, zdrowe relacje, a zachwyt powinien byc zarezerwowany tylko dla Ciebie.
            Powiedz Mu jak odbierasz pewne rzeczy,spokojnie i bez złości.
            Mój zrozumiał, Twój też pewnie zrozumie:)
            Możesz Go spytać, czy jest jakaś rzecz, która by go denerwowała u Ciebie, relacjach z facetami.Tak, dla porównania.
            Na pewno jest coś takiego i poproś, żeby określił jakby się poczuł, gdybyś robiła coś takiego...Odniesienie do Jego empatii tez powinno pomóc.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Judith   Data: 2011-06-16, 19:18:30               Odpowiedz

            Napisałaś wcześniej :

            "najgorsze jest to, ze kiedy chwali siostre za jej sukienke to ja sama w duchu mysle sobie, ze faktycznie jest ladna, albo kiedy usmiechnie sie do bratowej, mysle sobie, ze np nie dziwie sie bo ladna i przyjemna ma buzie"

            To akurat zdrowy objaw nie świadczący o zazdrości:)



          • RE: czy ja nie przesadzam?Judith

            Autor: impresja   Data: 2011-06-16, 19:27:48               Odpowiedz

            Masz rację.
            Zachwyt zarezerwowany tylko dla Autorki wątku.
            A angielski,który będzie Autorka wykładała lub już wykłada dla chłopców tylko.-:).
            Nie ma co kusić złego.-:)
            )(



          • RE: czy ja nie przesadzam?Judith

            Autor: Judith    Data: 2011-06-16, 20:41:32               Odpowiedz

            Jasne, że zachwyt Jej faceta tylko dla Niej.
            To chyba oczywiste jest:)?



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-16, 21:12:28               Odpowiedz

            piszecie, ze zachwyt tylko dla mnie podczas gdy moj narzeczony zachwyca sie tez innymi. robi to jednak w sposob otwarty tzn pochwali przy mnie bratowa, lub na osobnosci powie milo o siostrze. Bardzo drazni mnie to, ze lubi sie przekomarzac z moja bratowa. ona uwaza sie za osobe bystra i z polotem, totez moj narzeczony chce jej pokazac, ze ktos potrafi jej utrzec nosa. tak mi to przedstawia. ja jednak widze, ze lubi te przeomarzania wiec moze tylko tak glupio sie tlumaczy?



          • RE: czy ja nie przesadzam?Judith

            Autor: impresja   Data: 2011-06-17, 20:23:30               Odpowiedz

            Jasne.
            A angielski,o którym pisze w poście nic już nie znaczy dla nikogo?
            Umknął ten angielski nie wiem tylko dlaczego?
            Może to małolata pisze i śmieje się z Siebie?
            )))



          • RE: czy ja nie przesadzam?Judith

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-18, 13:04:10               Odpowiedz

            impresjo --przepraszam ja dopiero dzisiaj zauwazylam twoj post, pytalas o najblizszych narzeczonego. problem w tym, ze narzeczony jest wlasciwie jedyna osoba z rodzenstwa, ktory chce wziac odpowiedzialnosc za siebie, swoje zycie, ktory chce cos zmienic. reszta zyje mozna powiedziec nieswiadomie, powierzchownie. ma liczna rodzine, wszyscy nauczeni sa ciezko pracowac fizycznie. siostry jego sa troche dozarte i wlasciwie odbieramy na innych falach. ja po studiach, one pracuja w sklepach. to nie jest wywyzszanie sie, ja rozumiem ich sytuacje, tak zostali wychowani, nacisk byl polozony na prace fizyczna. u mnie w dom nacisk na studia.
            impresjo mam pytanie twoje wpisy odbieram bardzo na luzie, moze lekko z ironia. czy ogolnie czytajac moje wpisy uwazasz, ze moj narzeczony przegina czy moze ja przesadzam? pisalas juz ale wlasciwie to tak naprawde nie wiem co sadzisz, a czytalam inne twoje wpisy i uwazam, ze jestes madra osoba



          • RE: czy ja nie przesadzam?grazkka

            Autor: impresja   Data: 2011-06-18, 14:49:06               Odpowiedz

            http://partnerstwo.onet.pl/1645655,4704,,w_trojkacie_z_wlasna_siostra,artykul.html
            grazkka
            czy już analizowałaś ten ww.tekst?
            Pytam dlatego,że w sumie wiele można powiedzieć o mężczyznach,ich lojalności,miłości,odpowiedzialności,itd.
            Teoria z dzieciństwa mojego(powtarzana często)i tutaj się sprawdziła.
            Teoria/"ględzenie"/smęcenie mówiła,że możesz kochać,ale sprawdzaj,zawsze sprawdzaj "tego kogoś".
            Mówiła także,że tego nie wyczytasz w podręczniku żadnym.
            grazkka
            Czy Ty sprawdzasz Ludzi,których kochasz?
            I nie jest istotne,że wielu powie,że tak się nie powinno czynić,czy Ty sprawdzasz?
            )(



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-16, 21:06:09               Odpowiedz

            judith-- ok 4lat.
            /Nie wiem, może gdzieś podświadomie wyczuwasz, że Jego spojrzenie, gesty czy słowa są na granicy zwykłych, ludzkich spojrzeń i gestów./ Mam takie wrazenie, a za chwile cos mi mowi, ze on jest niewinny, ze to zwykla serdecznosc, otwartosc. dlatego nie umiem stwierdzic jak jest naprawde.
            Rozmawialam z nim na ten temat, tlumaczylam ze niektore kobiety moga odebrac jego komplement jako podryw. On oczywiscie tlumaczyl, ze blednie to postrzegam. Mowilam mu, ze czuje sie z tym zle, on nie bardzo rozumie, twierdzi, ze nic zlego nie robi, a wrecz przeciwnie. Uwaza, ze kobiety w mojej czy jego rodzinie traktuje jak siostry, chce byc z nimi na luzie, a jesli postepowalby tak w stosunku do obcej kobiety to moglabym miec racje. Takie jego tlumaczenie
            Inna rzecz to taka, ze w jego rodzinie faceci sa bezposredni w stosunku do innych kobiet, bardzo na luzie i ich zony traktuja to normalnie, tez na luzie



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nastusia   Data: 2011-06-16, 21:31:00               Odpowiedz

            Ciągniesz ten temat,a ja zapytam co zrobiłaś?
            Masz prawo czuć się dziwnie,bo wszystko ma swoje granice. Takie wchodzenie każdej pani w cztery litery również. I wiele z nich może to odebrać dwuznacznie.
            Czy Twój partner nie chce przypadkiem zatuszować pewnych mankamentów i dlatego jest taki milusiński?
            Ja nie lubię takich lowelasków,sorry...i nie podobałoby mi się takie zachowanie,brak szacunku w stosunku do Twoich uczuć. Nooo...ideologię zawsze można dorobić.
            On taki luzak,a może Ty się tak wyluzuj?;o)
            Co innego być uprzejmym i miłym,a co innego przekraczać granice.
            A jeśli Tobie to nie pasuje,to nie licz na to,że za jakiś czas będzie Ci to obojętne,za jakiś czas,albo po ślubie.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-16, 21:38:09               Odpowiedz

            Nastusia nie rozumiem, a co mialam zrobic? rozmawialam z nim juz pare razy, mowilam, ze czuje sie przez to zle



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-16, 21:44:51               Odpowiedz

            Nastusia i w jego mniemaniu to jest wlasnie uprzejmosc i dobre słowo by wywolac usmiech na twarzy



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nastusia   Data: 2011-06-16, 22:07:30               Odpowiedz

            Głową muru nie przebijesz,może kiedy pokażesz jego zachowanie-zaczniesz zachowywać się podobnie,zrozumie.
            Czasami dobrze dobrane słowa powodują,że ktoś,coś rozumie. Przypatrz się jego zachowaniu,czy tym zabawianiem pań nie maskuje swoich...wad?
            chce aby każda go lubiła,czy jak? Nie da się tak. Błazna też z siebie robić nie musi,takiego człowieka da się wyczuć. Po co to robi?!!!!!!



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-16, 22:40:53               Odpowiedz

            Nastusia-- no wlasnie moze to byc jak piszesz, jakies maskowanie chęc, zeby kazda go lubiala. z drugiej strony wiem, ze on zmienia zachowanie, chce byc coraz lepszym czlowiekiem, dawac ludziom radosc i usmiech. wiem to bo kiedys mowil, ze wystarczy usmiech do pani sprzedawczyni, a sprawi sie jej tym radosc, spowoduje, ze na chwile sie usmiechnie w ciezkim dniu. i tak bylo, stojąc przy kasie zagadal do pani usmiechając sie ladnie i pani odwzajemnila usmiech. dodam, ze pani byla duzo starsza. sytuacja z siostra na imprezie. wychodzi swiezo umalowana i ladnie ubrana. mysle sobie fajnie wyglada i patrze na mojego widac bylo, ze zauwazyl ja. i tyle podczas imprezy caly czas ze mna nic podejrzanego, wszystko ok tylko jak wypil troche zaproponowal, czy nie chcialabym zatanczyc sobie z facetem siostry, wiec logiczne bylo, ze on zataczylby z siostra. to mnie jakos ubodlo. powiedzialam mu o tym, twierdzil, ze to normalne, ze po to jest impreza by tanczyc i prosic do tanca.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Judith   Data: 2011-06-16, 22:08:39               Odpowiedz

            Dobra, czas wytoczyć działa...
            Zacznij komplementować mężczyzn z rodziny,uśmiechaj się, kokietuj,bądź na luzie.( jak to oni nazywają ) I baw się tym.
            Słowa nie pomagają, czas na czyny.Tylko tak może coś zrozumieć.Jak zwróci Ci uwagę, powiedz,że to nic złego.Ugodź Jego Ego.A Ego to oni mają, oj mają.To tak sarkastycznie.
            Jak słyszę "nic złego" to aż mnie skręca.
            Spytaj, czy robienie Ci krzywdy to nic złego...? I kto określa,czy coś jest złe,czy nie,On?
            Tu nie ma kategorii złe/dobre, nie o to chodzi.
            Rozmowy nie skutkują, zacznij działać.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-16, 22:57:14               Odpowiedz

            Judith wlasnie mam ochote dzialac tylko problem, ze ja tak nie potrafie, pisalam, ze jestem niesmiala. w sumie facetowi latwiej komplementowac kobiete, a ja z czym wyskocze np do jego brata? akurat ma braci troche fajtłapowatych ale moze cos by sie znalazlo



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: madamina   Data: 2011-06-16, 22:58:20               Odpowiedz

            A jak reaguje siostra na komplementy Twojego czarusia? Co na to jej partner?



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-16, 23:06:10               Odpowiedz

            tzn mojej siostrze jeszcze nigdy nie powiedzial bezposrednio, to tylko mnie mowil, ze np ladne ma wlosy lub sukienke, ze fajnie w niej wygladala to tyle. z nia bardziej przekomarza sie bo ona lubi dogryzac, to i on nie pozostaje dluzny. ale widze, ze on to lubi. natomiast mojej bratowej ze dwa razy powiedzial ze dobrze sie trzyma, ze ma zgrabna figure. ale uwaga mowil to z taktem, kultura, lekkim usmiechem i oczywiscie w mojej obecnosci. i czasem powie cos moim dwom mlodszym siostrom, ze fajnie im w tym, a w tym kolorze. tutaj akurat sie nie przejmuje.
            kiedy moj p



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-16, 23:09:53               Odpowiedz

            aha oni sie przekomarzają, a partner siostry chyba wcale sie nie przejmuje, slucha i czasem cos wtraci lub milczy i sie i sie usmiecha. to taki przystojniak ale bardzo cichy. nie wiem jak kiedy sa sami



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: madamina   Data: 2011-06-16, 23:14:19               Odpowiedz

            w takim razie mozna odnieść wrażenie ,że ogólnie wszystko miesci sie w granicach normy:)A z Tobą po prostu lubi sie podroczyć...Twoja zazdrosc o niego w jakiś sposób Go uwzniośla, czuje sie potrzebny i kochany...może w ferworze codziennosci czuje sie nie doceniany i niedopieszczony przez Ciebie ?



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-16, 23:24:39               Odpowiedz

            zatracilam sie czy to jest w granicach normy czy przekroczyl. oczywiscie nie jestem w stanie sobie przypmniec kazdej sytuacji ale musialy byc drobne skoro nie pamietam, te ktore podalam tutaj to najwazniejsze. najbardziej dotknelo mnie to kiedy mowil mi o wyjatkowej sukience siosty, ze naprawde dobrze w niej wygladala i duzo pozniej sugestia bym zatanczyla z jej facetem :/
            swoja droga wiem, ze moja zazdrosc go uwzniosla, wiem to, bo kiedy sie tak zloszcze mowimi wtedy / jak ty musisz mnie kochac, jaka ty jestes zazdrosna/ i usmiecha sie pod nosem i do tego gilgocze. i faktem jest, ze malo go chwale, a bardziej zwracam uwage na to co zle robi



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nastusia   Data: 2011-06-17, 13:02:48               Odpowiedz

            A ja niestety mam wrażenie,że Twój facet się nie wybawił i ma kompleksy.
            Oczywiście,żeby ocenić najlepiej zobaczyć,ale nie mamy takiej możliwości,ale coś w nim nie gra. Wszystko ma granice,są jakieś zasady i miłość z pewnością nie polega na ranieniu drugiego człowieka.
            To że się do kogoś uśmiechnie nic złego nie znaczy,ale zabawianie wszystkich pań to lekka przesada,choć jeśli by to Tobie,to inna sprawa,ale jedni lubią duet,a inni kwartet lub oktet.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-17, 13:19:13               Odpowiedz

            Nastusia no wszystko mozliwe co piszesz, oczywiscie interesuje mnie tylko duet ale co dalej?



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nastusia   Data: 2011-06-17, 13:55:12               Odpowiedz

            Szczerze Ci powiem,że nie wiem. dobrym sposobem jest pokazanie jak on się zachowuje,o czym było tu wcześniej,ale napisałaś,że jesteś nieśmiała.
            Nie wiem...może ktoś ma inny pomysł,bo szkoda być z kimś kto nas nie docenia,a szuka wszędzie.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-17, 14:15:10               Odpowiedz

            Nastusia nie no moze troszke przesadzasz, bo przeciez on mnie docenia powtarza mi jaka jestem madra, piekna itp, pomaga wyjsc z niesmialosci ale jest tez osoba uczynna, nikomu nie odmowi pomocy, taki jest. nie wiem czy chodzi o to, ze szuka wszedzie, mysle, ze to jednak jakies kompleksy, a swoja droga jest jest wrazliwy na piekno kobiece ale i nie tylko. kocha krajobrazy, kwiaty, ogrody, lono natury



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nastusia   Data: 2011-06-17, 14:31:19               Odpowiedz

            Nie wiem czy przesadzam,może. Mi się nie podoba takie podejście. wiem jak moja sąsiadka się wk.,gdy mąż każdą komplementuje. Są ludzie którym to pasuje,ok,są tacy którym to nie pasuje-maja prawo.
            Dla mnie on ma kompleksy i chce się w ten sposób zamaskować,a co jeszcze? Nie jestem wróżką,nie wiem.
            I znam takich wrażliwych na wszystko...



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-17, 17:27:27               Odpowiedz

            nastusia no to mnie nastraszylas :(



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nanaja   Data: 2011-06-17, 18:09:41               Odpowiedz

            Moze to Ty lepiej poszukaj sobie mezczyzne, ktory bedzie tylko
            chodzil ze spuszczona glowa i lypal zlym okiem na inne kobiety.
            Takiego, ktory tez nie chwali innych mezczyzn, bo to tez niebezpieczne...
            ... bo moze....hmm..
            Moze kup mu sweterek z kapturkiem?
            Warte przemyslenia.
            Zamknijcie sie we wlasnym swiecie, tylko we dwoje.
            Zrezygnujcie z przyjaciol, znajomych,
            a do rodziny tylko na Swieta i to w grobowych nastrojach.
            Podoba Ci sie taka wersja?

            grazkka, wyglupiam sie :),
            ale pomysl,
            czy warto sie tak wszystkim przejmowac?



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-17, 19:18:42               Odpowiedz

            Nanaja nie warto:) ale uwazasz, ze nie przesadzam? kurcze ja moge to nawet zostawic ale jak sie zachowywac, jak wypracowac jakies luzne zachowanie, kiedy w poblizu pojawi sie kobieta.. przeciez nie moze byc tak, ze ja caly czas spięta i tylko czekam kiedy zacznie, zeby potem zarzucic tylkiem i obrazac sie lub zrobic awanturę



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nanaja   Data: 2011-06-17, 20:00:00               Odpowiedz

            grazkka,
            w widzeniu Twojego swiata, to chyba nie przesadzasz,
            bo Ciebie to boli.
            Na dzien dzisiejszy jest tyle roznych kursow, gdzie
            mozna zrozumiec schematy, ktore powoduja, ze
            reagujesz tak, a nie inaczej.
            W moim czasie to byly tylko ksiazki do dyspozycji.
            Ksiazki to jak przyjaciele.
            Mysli innych, ktorzy pisali... i mysli Twoje.. wplataja sie nawzajem.
            Tez mi pomogly w tym czasie.
            Ale zycie tak mnie rablo, ze i ksiazki juz przestaly wystarczac.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: julka85   Data: 2011-06-17, 20:35:23               Odpowiedz

            grazkka
            Ty się nie zastanawiaj czy czy przesadzasz czy nie, tylko zastanów się czy potrafisz przyjąć fakt, jeśli okaże się, że to Twój chłopak nie gra fair wobec Ciebie.
            Jak dla mnie to Ty chcesz usłyszeć, że problem jest w Tobie samej a Twój wybranek jest wspaniały i nieskazitelny.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nastusia   Data: 2011-06-17, 20:39:09               Odpowiedz

            Właśnie,bo czy tylko autorka ma się zmienić? A może powinni oboje? Ona powinna wyjść ze swojej skorupy nieśmiałości,a on? Przecież związek to ma być partnerstwo,uzupełnianie,a nie jakieś cyrki z pogrzebu!
            Co to za związek gdzie jedno kosztem drugiego leczy swoje kompleksy?
            Ludzie powinni być otwarci,ale przede wszystkim powinni szanować swojego partnera.
            Kurcze...dziewczyno,nabawisz się nerwicy żołądka.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: julka85   Data: 2011-06-17, 20:55:12               Odpowiedz

            Nie można tak całkowicie dyskredytować własnego systemu oceny sytuacji a nasza grazzka tak właśnie robi.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-17, 23:49:16               Odpowiedz

            ok czyli problem zarowno w nim jak i we mnie. moj taki, ze przesadnie sie przejmuje i jestem niesmiala. dalej jestem w punkcie wyjscia :(



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nastusia   Data: 2011-06-18, 07:28:38               Odpowiedz

            Czy jesteś w punkcie wyjścia? A co chcesz zrobić,co zrobiłaś? Jeśli myślisz,że on się zmieni sam,to ja Ci powiem,że nie wierzę.
            Jeśli porozmawiać z nim,to konkretnie-dostałaś tu dużo wskazówek. Może on sam nie wie dlaczego taki jest,a może to zwykły lowelasek oglądający się za każdą spódniczką i dorabiający do tego ideologię.
            A posadź go dziewczyno przed netem i pokaż to,co zostało tu napisane-to moja rada.
            Kocha? Powinien zrozumieć,że się o niego martwisz,że martwisz się o Was.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-18, 10:17:11               Odpowiedz

            sadzanie go przed netem to zly pomysl, ja tutaj za bardzo sie uzewnetrznilam. a rozmawiac z nim rozmawialam ale moze trzeba jeszcze raz, a konkretnie bez emocji. ja mysle, ze on sam nie wie czemu tak robi, to nie typ typowego lovelasa



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Judith   Data: 2011-06-18, 14:15:16               Odpowiedz

            grazzka, dostałaś tu wiele wskazówek i porad...całkiem mądrych.
            Wg mnie to wygląda w tej chwili tak, że jeśli nie zaczniesz przełamywać nieśmiałości i nie dasz facetowi odczuć, to co czujesz Ty, to nic się nie zmieni.
            To jedyna droga to uwolnienia się od problemu.
            Dam Ci przykład.Ja nie oglądam się za facetami, a jak jakis jest ładnie ubrany to owszem, zwrócę uwagę ale bez przesady i nie opowiadam o tym mojemu facetowi, bo i po co?
            Wcześniej byłam bardzo zazdrosna ( pisałam o tym wcześniej ) i im bardziej to okazywałam, tym bardziej mój facet czuł się jak ryba w wodzie:)
            Miał np w zwyczaju opowiadać mi o jakiejś tam dziewczynie,że miała coś ładnego ubranego i oczywiście zawsze dodawał,że była podobna do mnie.Tak, jakby mnie to miało uspokoić dlaczego patrzy...;) co doprowadzało mnie do wściekłości.
            Pewnego dnia wróciłam ze spotkania z koleżanką.Na tym spotkaniu pojawił się Jej znajomy, o którym nam opowiadała ale nigdy Go razem nie widzieliśmy.
            I powiedziałam" wiesz widziałam tego znajomego ...,fajny chłopak, ma ładne nogi,podobne do Twoich..."
            Mój ...powiedział " a gdzie Ty patrzysz facetom ?", a ja na to "ale kochanie, przecież nie robię nic złego, kocham Ciebie i z Tobą jestem" .Dodam, że to tekst wyjęty z ust mojego...;)
            Potem jeszcze dzwonił kilka razy i mówił jak bardzo mnie kocha:) Od tej pory chyba tylko raz zdarzyło się, że opowiadał mi o jakiejś tam w ładnych spodniach.Ale jakoś nie zareagowałam zazdrośnie.
            Jak ktoś nie poczuje na własnej skórze, to nie zrozumie.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-18, 14:32:19               Odpowiedz

            Judith a co to znaczy by dac odczuc to co czuje ja? mam powiedziec facetowi, ze szalej z zdazdrosci? nizej piszesz, ze okazywanie zazdrosci nie wychodzi na dobre.
            w sumie to ja tez nie jestem calkiem bez winy tylko nie wiem na ile to jest moja wina. kiedy widze juz, ze tlumaczenie nt czegos nie skutkuje porownuje narzeczonego do faceta siostry np /popatrz jak on zachowuje sie wobec niej fair, nie powie zlego slowa w towarzystwie na nia/ narzeczony jest zly, ze go porownuje, a dla mnie to jest juz ostateczne bo nie mam pomyslu zobrazowania mu jego blednego zachowania. akurat facet siostry zawsze jest wyciszony, sprawia wrazenie taktownego itp
            ostatnio narzeczony mowi do mnie o jakims aktorze ze wyglada starzej niz wiek wskazuje, a ja na to, ze ok ale w sumie oczy mowia, ze nie jest taki stary bo ma piekne blekitne oczy. i narzeczony zwrocil uwage, ze wlasnie skomplementowalam obcego faceta, a sama sie czepiam. ale co innego komplement aktorowi co innego wlasnej siostrze
            judith ja ci bardzo dziekuje za ten wpis, za przyklad, ktory podalas!



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Judith   Data: 2011-06-18, 14:59:15               Odpowiedz

            No widzisz moja droga, bo Ego mężczyzny nie znosi konkurencji.Na dodatek uważa, że Jemu wolno więcej.
            Tym komentarzem,ze nie wolno Ci wyrazić swojego zdania na temat aktora...bez sensu. Czyli On robi, co chce i dziwi się Twoim pretensjom...
            Idąc tym tropem, On powinien zaprzestać swoich zachowań( bo Ty tego nie robisz) albo Ty powinnaś zacząć robić to samo.( bo On to robi)
            On nie zaprzestanie,więc nie powstrzymuj się i wymyśl sobie odpowiedź,jak Ci coś zarzuci.Potrafisz przewidzieć Jego reakcje.
            Spytaj Go, co wynika z tego, że zwracasz Mu uwagę.Czy On przestał to robić? Nie.Więc ten argument jest pozbawiony logiki.
            1.Ty komentujesz
            2.On zwraca Ci uwagę( sama to robisz, a mi zwracasz uwagę)
            3.Ty mówisz: ale nadal robisz to samo więc to sie nijak nie ma do zwracania mi uwagi.Jak przestaniesz, to ja też.Obiecuję.
            4.Jeśli nie przestaje, Ty też nie przestajesz.
            5. Zaczynasz od komentowania czyjegoś wyglądu po przyjściu do domu,to może być nawet facet na ulicy.Możesz Go łokciem
            " popatrz jaka ładna koszula"
            6.Potem możesz poprosić o coś faceta z rodziny i być zachwyconą:) nawet jak zrobi to beznadziejnie...:)
            Gwarantuję, że przestanie:)))
            7.Bądź dyplomatką.
            Ps. Nawet fajtłapę można skomplementować.
            Ja myślę, że Ty masz opory wewnętrzne, bo nie chcesz Mu robić tego, co On Tobie.
            Jeśli jednak nie zmienisz postawy, On będzie Cię ranił, a to Was doprowadzi do...nikąd.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-18, 15:56:12               Odpowiedz

            judith ale czy aby napewno ja nie robie jak on (przyklady powyzej)?
            ja czepiam sie, ze on zachwycal sie sukienka siostry,a on moze powiedziec, ze ja komplementuje oczy aktora,czyli zwracam uwage na wyglad. przemysle tez co napisalas



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Judith   Data: 2011-06-19, 10:10:14               Odpowiedz

            Hej,masz dwa wyjścia : albo On przestaje ( bo Ty tego nie robisz i tak Mu to uzasadniasz ) ale wątpię, że przestanie:)
            albo Ty zaczynasz, bo On tak robi.
            Możesz potem z lekkością w głosie powiedzieć...no wiesz, ten aktor jest jakby niedostępny i nawet nie słyszy moich komplementów,poza tym stwierdziłam, że nie ma sensu być taką sztywną.Przemyślałam to sobie i doszłam do wniosku,że nie ma się o co szarpać.I dodaj, że UWAGA...miał rację i daj Mu buziaka:)
            Ego zostanie zaspokojone, Ty prawdopodobnie osiągniesz swój cel.
            To drugie zachowanie powinno spowodować Jego zmianę.A nawet jeśli się nie zmieni, będzie RÓWNOWAGA w związku.Nikt nie będzie pokrzywdzony.Zobacz jak zmieni się Twoje nastawienie.
            Podejdź do tego na luzie i naturalnie.Zmień front o 180 stopni,to Go zaskoczy i da do myślenia.
            Powodzenia:)



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nanaja   Data: 2011-06-19, 11:02:30               Odpowiedz

            Judith,
            racja.
            Niektorym mezczyznom "wali sie" swiat jak kobieta zaczyna myslec. :)))



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Judith   Data: 2011-06-19, 11:27:44               Odpowiedz

            Tak, Nanaja.To szok pourazowy;)))



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nastusia   Data: 2011-06-20, 08:30:53               Odpowiedz

            Grazzka,zastanawiam się jak to jest,Wy siebie nie znacie,boisz obnażyć się przed swoim chłopakiem,a chcecie...stworzyć rodzinę?
            Mamy równouprawnienie,jeśli on coś robi,Ty również masz prawo,dlaczego? Nie jesteś jego podnóżkiem.
            Jeśli jemu to się nie spodoba,to najwyraźniej jest kolejną osobą,która dała sobie przyzwolenie na coś więcej,znaczy...ja mogę to,tamto,siamto,Ty nie bo ja tak chcę.
            Może wziął sobie taką cicha myszkę,bo inna dałaby mu popalić,co nie znaczy,że Ciebie nie kocha.
            Pamiętaj,że miłość to zrozumienie,partnerstwo,przyjaźń.
            Przykro jest patrzeć kiedy jedna osoba cierpi,źle się czuje w związku.
            Jeśli on ma problemy nie może ich leczyć Tobą,bo staniesz się w ogóle <w swoich oczach> kobietą bez wartości.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-20, 10:40:49               Odpowiedz

            Judith odwazna twoja propozycja, ja nie bardzo potrafie tak zagrywac, do tego trzeba sprytnej osoby i moge wyjsc sztucznie ale co mi tam sprobuje. jak sobie w sumie przypominam to pare razy tak go postraszylam jakby nie bylo mowilam cos w stylu / ok jesli tak robimy to dajesz mi calkowity luz wiec bez skrepowania podrywam innych/ skonczylo sie na gadaniu bo w chwili okazji nie potrafilam flirtowac, za sztywna sie robie, mam kluche w gardle. ogolnie jestem malomowna ale co wazne wierze, ze to sie zmieni



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Judith   Data: 2011-06-20, 11:12:40               Odpowiedz

            Mnie też było ciężko ale jeszcze ciężej było mi znosić pewne rzeczy.



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-20, 10:47:00               Odpowiedz

            Nastusia to prawda o czym piszesz. mysle sobie jednak, ze nie jest tak do konca, ze ktos ma kompleks i leczy go druga osoba i to jest calkiem zle. czasem dzieki pomocy najblizszej osoby mozemy uzysac wiare w siebie



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nastusia   Data: 2011-06-20, 12:54:25               Odpowiedz

            Wiarę w siebie możemy uzyskać z pomocą drugiej osoby,a Twój facet depcze Twoją <i tak niską> samoocenę.
            I mylisz się myśląc,że to się zmieni,samo się nie zmieni.
            Nie musisz z nikim flirtować,ale możesz zacząć zwracać uwagę na innych mężczyzn i komplementować ich przy nim. Przestań zwracać uwagę na niego,niech pomyśli,stara się o Ciebie.
            I mam nadzieję,że nie popełnisz błędu typu...będę go tak kochała,to on się zmieni albo wyjdę za niego za mąż...BZDURA!
            Dlaczego niby bawidamek ma się zmienić po ślubie,skoro wychodząc za mąż,osoba będąca z kimś takim pokazuje,że w pewnym sensie to akceptuje?



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: grazkka   Data: 2011-06-20, 13:56:57               Odpowiedz

            tak zgadzam sie. a co myslicie o takiej teorii, ze poprzez zmiane mojego myslenia zachowanie mojego narzeczonego zmieni sie, wiadomo, ze jesli bede wmawiac sobie, ze to bawidamek wkoncu tak bedzie, a jesli bede wierzyc, ze robi to bez podtekstow, by czynic dobro to tez tak bedzie. ma to sens?



          • RE: czy ja nie przesadzam?

            Autor: Nastusia   Data: 2011-06-20, 14:01:33               Odpowiedz

            Nie,nie ma chyba że zaczniesz w to sama wierzyć.
            Czy Ty masz sobie coś wmawiać? Masz rozwiązać ten problem,zrozumieć czy on jest bawidamkiem,czy w ten sposób...tuszuje swoje wady.
            Musisz zrozumieć również czy z kimś takim możesz stworzyć rodzinę,czy za 5,10l.nie staniesz się przez jego zagrywki zrzędliwą kwoką.