Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • zazdrość

    Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 10:39:47               Odpowiedz

    postawnowiłem w koncu opisac tez moj problem.
    Mam dziewczyne od 2 lat, niedawno postanowilismy razem zamieszkac, nasza znajomosc rozwijała sie powoli, ja byłem bo trudnym rozstaniu w długoletnim zwiazku, nie chciałem sie długo z nikim wiazac.
    ale potem pojawiła sie ona i straciłem dla niej głowę, jednak robilismy wszystko powoli zeby tego nie zepsuc.
    wydawało mi sie ze jestesmy razem szczesliwi, zaczelismy planowac wspolny dom, mieszkanie, rodzine.
    mam rowniez przyjaciołke- od dziecka, od najmłodszych lat.
    i tu tkwi problem - moja dziewczyna nienawidzi mojej przyjaciołki.
    Zaczeło sie od ok. pół roku wczesniej było dobrze, albo udawała ze jest.
    Od ok. poł roku co spotkanie zaczeła zarzucac pytaniami moją przyjaciołke, czy nic miedzy nami nie ma, po jakims czasie zaczeła pytac czy nie sypiamy ze sobą itd.
    nie wiem skad to wynikało, bo miedzy nami nic sie nie zmieniło. Kontakty z przyjaciołką wygalądły tak jakz wkle gdy mamy partnerów czyli raz, dwa razy w miesiacu - ale nie sami, tylko z innymi znajomymi, takze naszymi partnerami. Nie dzownimy do siebie bog wie ile itp. w razie jakies potrzeby - gdy cos trzeba załatwic lub umówic sie na spotkanie, ale nie zadarza sie to czesto.
    miedzy mną a moją przyjaciołką nigdy nic nie było, nawet zadnego pocałunku totalnie nic. I mówiłem jej o tym wiele razy, gdy rozmawialismy o byłych partnerach itp. Moja przyjaciołka tak samo, tłuamczyła jej to wielokrotnie, natomiast moja dziewczyna rozumuie to max przez tydzien i od nowa swoje. Robi straszne afery, płacze ze ją zdradzam, ze moja przyjaciołka to szmata itp rzeczy jest to naprawde nie do wytrzymania wiedzac ze to wszyssko brednie.
    po poł roku takiego zachowania doprowadziła do tego ze spotykamy sie z przyjaciółką raz na ok 2 miesiące i to wspolnie z nią. CO ani mi ani mojej przyjaciołkce nie przeszkadza poza tym ze jak moja dziewczyna wypije choc 1 piwo rozkreca sie i znowu zarzuca nas tymi swoimi pytaniami.
    mi szczerze mówiac jest wstyd przed moją przyjaciołka, i zaczynam sie czuc wykanczany przez moją dziewczyne.
    o ile wczesniej z radoscia myslałem o wspolnym zyciu teraz przeraza mnie mysl ze cale zycie mogloby tak wygladac.
    ze teraz jest to zazdrosc o przyjaciołke, potem bedzie o np. koelzanke z pracy czy kogos.i to zazdrosc bezpodstawan - nigdy jej nie zdradzilem, ani zadnej innej mojej dziewczyny.
    przyjaciolka tak samo -nigdy w zyciu nietknela faceta innej dziewczyny.
    naprawde ciezko, coraz ciezej zrozumiec i moja dziewczynę,i mysle ze jesli ja tego nie zrozumiem, i jej nie wyłumacze rozejdziemy się. Podejrzewam tez ze regularnie przeglada moj telefon, maile itp. nigdy nie kryłem przed nią haseł, ale uwazam ze jesli to robi w tajemnicy przede mną jest naprawde nie w proządku, ja tego nie robię - bo jej ufam, i szanuje jej prawo do prywatnosci.
    przed swietami, po wielkiej aferze, straciła cieprliwosc rowniez moja przyjaciołka, w sumie sie nie dziwie, ktora powiedziała ze ma dosc wysłuchiwania takich rzeczy, i ze nie zamierza sie z nią spotykac, i usuwa sie ze moze bez niej moja dziewczyna"znormlanieje". Nie jest to dla mnie dobre rozwiazanie, bo nie chce tracic kontaktu z kims kto ejst dla mnie jak siostra. Ale pozwoliło mi to zauwazyc, ze nie uspokoiło to mojej dziewczyny a wrecz przeciwnie: całe swieta chodziła za mną i pytała: ale na swiet to pewnie sie jednak odezwałes ? i wielce niezadowolona, chcoiaz naprawde tego nie zrobiłem. Czuje sie niestety jak w klatce, co mogło ją az takz mienic z normlanej dziewczyny w szpiega opętanego jakas manią? ja staram sie naprawde zeby był szczesliwa, ale jej swiat zazcał krazyc wokoł mojej przyjaciołki, co o tym myslicie?



    • RE: zazdrość

      Autor: Balbi   Data: 2011-04-30, 10:49:39               Odpowiedz


      Chorej zazdrosci Ty nie wyleczysz powinna tym zajac sie Twoja dziewczyna ale skoro nie widzi u siebie problemu nic z tym fantem nie zrobi....jezeli to zniszczy kawalek zycia Tobie i przy okazji sobie ale nie jest pewne, ze obudzi sie.....jezeli tak to nie pozostaje nic innego jak zbierac sie do pakowania kufra.

      BB.



      • RE: zazdrość

        Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 10:55:10               Odpowiedz

        masz rację, ja jestem coraz blizej tej decyzji.
        tylko to co mnie zastanawia to co, ze jestesmy razem od 2 lat, a ta jej zazdrosc trwa od poł roku, wczesniej było normlanie.
        gdyby byla taka od razu nawet nie angazowałbym sie w taki zwiazek, przepełniony zazdroscią zamiast miłoscią.
        wiem ze jesli sie to nie zmieni odejde, nie bede tkwił w chorym układzie, chce jednak poznac zdanie innych osób, co mogło byc przyczyną takiej zmiany zachowania, czy jest to tylko po praoru dobrze wczesniej skyrwana chora zazdrosc, a jesli tak to niestety "pakuje kufer" im szybciej tym lepiej.



    • RE: zazdrość

      Autor: mada111   Data: 2011-04-30, 10:57:08               Odpowiedz

      Myślę, ze życie codzienne z tak zazdrosną osobą musi być koszmarem, dodam też, że takie zachowania mają tendencję do natężenia niż wygaśnięcia, a powód zawsze się znajdzie: a to przyjaciółka, a to koleżanka z pracy, a to kobieta na ulicy i masz znowu jazdę. Pomijam, że przeglądanie telefonu, maili jest czymś koszmarnych. Współczuję.
      Moim zdaniem powinien chyba postawić sprawę jasno: albo- albo.



    • RE: zazdrość

      Autor: agnieszkaB   Data: 2011-04-30, 11:00:59               Odpowiedz

      No coz, sytuacja nieciekawa i to bardzo. Na poczatku chcialam powiedziec, ze podziwiam takich mezczyzn jak Ty, nalezy Ci sie szacunek i pochwala za to, ze nalezysz do tych wiernych, normalnych.

      Twoja dziewczyna rowniez byla normalna, zastanawia mnie , ze przez poltorej roku nie okazywala tej chorobliwej zazdrosci, bo zwykle chyba juz na poczatku daloby sie to zauwazyc. Bo na pewno od poczatku wiedziala o istnieniu Twojej przyjaciolki. To powazna wada ze strony Twojej ukochanej. Wyglada na to, ze kolejne rozmowy i przekonywanie nie pomoga .

      Ja osobiscie nie wierze za bardzo w przyjazn pomiedzy kobieta , a mezczyzna, ale z drugiej strony, wiem, ze zdarzaja sie takie sytuacje , chociaz ja nie nazwalabym tego przyjaznia, bardziej kolegowaniem. Ale sam wiesz najlepiej jak to z Wami jest.

      Moze byc tak, ze szczegolnie Twoja przyjaciolka wzbudza taka zazdrosc, bo to z Nia sie kontaktujesz czesto. Ale kto wie, czy gdyby nie pojawila sie np kolezanka w pracy , historia nie bedzie sie powtarzac. A przeciez nie bedziesz teraz unikal kobiet.

      To naturalne , ze kazda dziewczyna bylaby troche zazdrosna widzac, ze Jej ukochany ma bliska znajoma , z ktora utrzymuje regularnie kontakt. Ale to jzu obsesja u tej dziewczyny. Moze w przeszlosci miala przykre doswiadczenia, moze miala podobna sytuacje, moze zostala zdradzona , oklamana i teraz nie ma zaufania.

      Probowales juz wiele razy rozmawiac, to dobrze, ze ograniczyles kontakt z przyjaciolka, dbasz o ukochana, ale jakos to nie pomaga i chyba nie wrozy nic dobrego niestety, jesli dziewczyna sie nie zmieni, a wszystko wskazuje na to, ze jednak nie. Przeciez nikt nie zniesie takiego osaczenia i zamkniecia w klatce .



      • RE: zazdrość

        Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 11:07:32               Odpowiedz

        dziekuje za odp.
        a chcialem jeszcze dodac, ze inne moje poprzednie dziewczyny, podchodziły do mojej przyjaciołki normalnie - poznawały sie lepiej i lubiły, z jedną nawet bardzo.
        wiec wydaje mi sie ze miedzy mną a przyjaciołką są naprawde zdrowe realcje-nawet jesli to przyjazn damsko meska- widoczne tez dla innych. i jeszcze to nie jest tak ze ja jeden sie z nią koleguje ale jest nasz 4 i ona, znamy sie od piasownicy, mieszkalismyw jednym bloku. 2 zony, narzeczona pozotałych facetów akceptują przyjaciólkę, chodza razem na zakupy itd, mają babskie wieczory. Chyba widza ze nia mają w nieju zadnego zagroznia, my nie ejstesmy zainteresowani nią, ona nigdy nie była zadnym z nas. Moja dziewczyna na początku tez spedzała czas z nimi, do czasu kiedy zaczeły sie te problemy.
        wszystko spostrzegają to normlanie oprócz mojej obecnej dziewczyny. a koledzy po prostu juz sie z tego smieją.



        • RE: zazdrość

          Autor: agnieszkaB   Data: 2011-04-30, 11:19:31               Odpowiedz

          No wlasnie, z tego co teraz blizej opisales wszystko jasne. W takim razie musisz zapomniec o wspolnych planach i znalezc normalna dziewczyne, bo na tym tle zawsze beda klotnie i to bezpodstawne , chore oskarzenia. A na pewno nie mozna zrezygnowac z wieloletniej przyjazni, w zasadzie takiej od najmlodszych lat.I to bardzo dobrze, ze sa takie trwale, szczere przyjaznie, choc to rzadkosc. No niestety, lepiej zakonczyc znajomosc z dziewczyna i to jaknajszybciej niz tkwic w toksycznym zwiazku.



        • RE: zazdrość

          Autor: Balbi   Data: 2011-04-30, 11:24:06               Odpowiedz


          Skoro bywalo normalnie, inaczej to moga tez byc rowniez objawy jakiejs choroby ktora daje o sobie znac ale daleka jestem od stawiania diagnozy, mozliwosc jednak istnieje.....byc moze jest to tez za krotki okres aby do takiego wniosku dojsc......a co na to Jej rodzina, otoczenie ?.....wiesz cos o Jej zyciu ?

          BB.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 11:35:09               Odpowiedz

            no tak, znam sie z jej rodzicami, bratem, oczywiscie. jej rodzina wg mnie naciska na slub, ze jestesmy w tym wieku ze powinnismy byc juz małzenstwem nie chłopakiem -dziewczyna.
            mzoe troche racji w tym mają, ale ja juz jeden slub planowałem, i tym razem zaplanuje go gdy bede gotowy. zresztą moja dziewczyna w tym temacie wypowadaia sie tak sama, pytanie czy szczerze.
            z innych czynników trafiłas - ma pewne problemy ze zdrowiem, ale od któtszego czasu niz ataki zazdrosci, wlasnie przez te problemy zarówno moja przyjaciołka i jak jej bardzo ustepowalismy i dlatego trwa to poł roku, gdzie te 6 miesięcy moja przyjaciola praktycznie czuła sie obrazona, a raczej nie ma takiego charakteru zeby sobie an to pozwolic. Ale ze wzgledu na problemy zdrowotne uznała ze odpusci, nie bedzie jej bardziej stresowała. Ja jezdziłam z nią wszedzie do lekarzy itp. miała wsparcie z mojej strony, aktulanie sytuacja jest stabilna,ale bierze leki.



          • RE: zazdrość

            Autor: Balbi   Data: 2011-04-30, 11:41:12               Odpowiedz


            Co znaczy stabilna ?....a jak wyglada niestabilna ?

            BB.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 11:54:34               Odpowiedz

            niestabilna była gdy źle się czuła, nie wiadomo było co jej jest, jezdzilismy po lekarzach, badaniach. teraz wiadomo - bierze leki, czuje sie dobrze.



          • RE: zazdrość

            Autor: Balbi   Data: 2011-04-30, 11:57:24               Odpowiedz


            Na co leki ?....nie mozesz wykrztusic co Jej dolega ? skoro bierze leki.

            BB.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 11:59:23               Odpowiedz

            szczerze to troche sie boje ze jak podam wszystkie detale, a ona rowniez chodzi po forach to dopiero bedzie akcja.
            ale leczy sie na tarczyce.



          • RE: zazdrość

            Autor: Balbi   Data: 2011-04-30, 12:10:17               Odpowiedz


            Jaka akcja ?....czy to znaczy, ze szuka pomocy na innych forach ?.....tylko powinno dobrze swiadczyc w Jej oczach, ze szukasz deski ratunku.....a tak czy inaczej potrzeba Wam konstruktywnego bez atakow dialogu.....probowales ?

            BB.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 12:20:35               Odpowiedz

            pojecia nie mam czy szuka, ale jesli szuka i spotkałaby moj watek jestem przekonany ze nie spodobałoby sie jej to.
            nasz dialog opiera sie na tym ze ona atakuje: mnie badz moją przyjaciołke, a my jej to tłumaczymy.
            gdyby mi sie udało nawiazac dialog ze chciałaby mnie połsuchac a nie atakowac, nie szukałbym pomocy tu, bo sadze ze potrafiłbym rozwiazac ten problem sam.
            nasze rozmowy trwają od pół roku. najpierw myslałem ze to minie, pozniej zajelismy sie jej chora, ale to trwało,i trwa nadal, i tylko przybiera na sile.
            czytalem tu na forum, zanim opisalem moj problem, watki innych osób.
            wypowiadało sie wiele kobiet na temat zazdrosci, czy stanu po rozstaniu, sprawdzaniu maili byłych chłopaków, telefony do kolejnych dziewczyn itp rzeczach. nie chce zeby mnie to spotkało. chce nawet jesli sie rozstaniemy, było to na poziomie, a nie rok po tym nadal zebym musiał sie przejmowac, ze ona np napisze do mojej przyjaciołki i ją zwyzywa ze rozwaliła nam zwiazek itp akcje.



          • RE: zazdrość

            Autor: Balbi   Data: 2011-04-30, 12:31:49               Odpowiedz


            Oki....nie wrozy to nic dobrego:(.....bedziesz musial podjac jakas decyzje.

            BB.



    • RE: zazdrość

      Autor: ankaw   Data: 2011-04-30, 12:45:15               Odpowiedz

      Damian
      Zastanawiasz się czemu to jest od pół roku, a czy czasem nie było tak , że twoja dziewczyna dopiero od tego czasu zaangażowała się poważnie w ten związek ?
      Być może wcześniej traktowała to bardziej na luzie , bo nie wiedziała czy coś z tej znajomości będzie ?

      A co do twojego strachu , że dziewczyna odkryje cię na tym forum. Jeśli miałaby być z tego powodu zła to tylko źle o niej świadczy. Ty szukasz pomocy i masz prawo jej szukać, prawidłowo rozwinięty emocjonalnie partner nie miałby z tego powodu pretensji do ciebie.



    • RE: zazdrość

      Autor: majunia:))   Data: 2011-04-30, 13:15:17               Odpowiedz

      Z jednej strony rozumiem Ciebie,z drugiej dziewczynę.
      Cieszę się jednak,że mój mąż nie ma przyjaciółki.Dla mnie prawdziwym przyjacielem jest mój mąż.To z nim podejmuję ważne decyzje,to jemu się zwierzamy kochasz dziewczynę,powinna się usunąć,bo związek to duet.Może jesteście jakimś przypadkiem 1 na 10000000000,w którym faktycznie nic nie było,ani pocałunków,ani sex-u,ani zakochania,ale jest zbyt wiele "przyjacielskich"znajomości,które z przyjaźnią nie mają nic wspólnego.
      A później przypatrz się dziewczynie czy będzie zazdrosna o każą koleżankę.
      Niestety znam taki przypadek,że wielka przyjaciółka mówił swojemu przyjacielowi,iż odsunie się od niego,a gdy przyszła taka konieczność wyzwała go od najgorszych.
      Bywa różnie.Być może widzi coś czego sam nie widzisz.



      • RE: zazdrość

        Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 13:29:53               Odpowiedz

        a gdyby twój maz majuniu miał przyjaciółkę i nie dawał ci podstaw do zazdrosci, to co bys zrobiła? jak sie zachowywała?
        moja przyjaciołka odsuneła sie, to był jej pomysł, i na razie sie nie odzywamy, jednak na dluzszą metę sobie tego nie wyborazam, bo oznacza to odciecie rowniez od reszty znajomych.
        np nasze coroczne spotkanie przed swietami: nie poszedłem tam bo miała tam byc ona. takich sytacji na pewno pojawi sie mnóstwo, wiec bede tak jakby odciety rowniez od reszty przyjacioł. rozumiem gdybym cos zrobił, zdardził ją czy cos podobnego, mogłaby mi nie ufac, ale ot tak bezpodstawnie?
        teraz z kolei ma problem, ze przez moją przyjaciłke partnerki jej meza nie będą jej lubiły, bo z pewnoscią im cos o niej opowiada. jak dla mnie jest to niepojete, dziwie sie tylko ze wczesniej nie zauwazyłem takich zachowan.
        pytałem czy kiedys ktos ją zdradził, jej odpowiedzi są tu dziwne, mam wrazenie ze albo tak, albo to ona kogos.
        sam fakt ze nie chce mi o tym powiedziec, tylko widocznie unika tematu - wskazuje na jej brak zaufania do mnie. ale naprawde nie potrafie zrozumiec dlaczego pojawiło sie to tak nagle - moze faktycznie jest tak ze po tym czasie zaczeło jej na mnie zalezec.



        • RE: zazdrość

          Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 13:32:59               Odpowiedz

          przez moją przyjaciłke partnerki jej meza nie będą jej lubiły - bzdure napisałem, mam na mysli partnerki moich kolegów ;)



        • RE: zazdrość

          Autor: majunia:))   Data: 2011-04-30, 13:53:08               Odpowiedz

          Najlepiej gdy ludzie dobierają się na tym samym poziomie.Na tyle mam wolności w sobie i nigdy nie bałam się być sama,że gdyby mój mąż na początku oznajmił mi fakt,iż ma przyjaciółkę,powiedziałabym papa.Ma koleżanki w pracy jak ja kolegów i jest ok,nie mamy z tego powodu zgrzytów.
          Doczytałam,że Twoja dziewczyna leczy się na tarczycę?Poczytaj jakie skutki niesie ze sobą jej choroba,to bardzo ważne.



    • RE: zazdrość

      Autor: anonim63   Data: 2011-04-30, 13:47:21               Odpowiedz

      Patologiczna zazdrosc ,czy urojona nie pojawia sie np w sobote 30 maja o 13.00.To ze zaczelo sie to pol roku temu mialo jakas przyczyne.Wczesniej mysle tez byla zazdrosna ale tlumila to w sobie ,nie okazywala z jakis powodow.Byc moze nie byla pewna jak sie zachowasz czy nie odejdziesz.Taka zazdrosc sie leczy.Wynika ona z problemow emocjonalnych Twojej partnerki.Braku dojrzalosci do bycia w zwiazku na zdrowych zasadach.Ja osobiscie nie wierze w przyjazn damsko-meska ale moze sie zdarza :) Ale jesli nie dajesz ku temu zadnych powodow ani twoja przyjaciolka to problem jest w Twojej partnerce.Jak rowniez swiadczy o tym pelna kontrola Twojej korespondencji,telefonu itp.Poczytaj zwiazki z takimi kobietami to koszmar ( nawet tv wylaczaly jesli pojawila sie jakas panienka na ekranie).I to samo nie mija .Jesli nie widzi w tym problemu to trzeba pakowac walizki,no chyba ze chcesz miec chora z zazdrosci partnerke pozniej zone.I to raczej sie bedzie nasilalo.
      W



      • RE: zazdrość

        Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 14:04:06               Odpowiedz

        anonim własnie czytałem tu na forum takie własnie opowiesci, i akcje juz po rozstanie ze az sie przeraziłem, wiem ze to jest kwestia czasu: nie nawiaze z nią porozumienia, a na to coraz mniej licze, rozstajemy sie.
        chciałem posłuchac tylko opinii innych oraz to nad czym sie zastanawiam, po przejrzeniu tu roznych watków, jak rozstac sie tak, by nie ciagneło sie to za mną kolejny rok z powodu tej zazdrosci.
        panie ktore tu sie wypowiadały, na siłe ratujące związki, sprawdzające korespondecje juz eks facetów itp przeraza mnie to.
        nie miałem do czynienia z takimi kobietami, chciałbym rozstac sie z klasa, nie chce by ona cierpiala, ale po prostu ja nie umiem i nie chce tak zyc.



        • RE: zazdrość

          Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 14:09:01               Odpowiedz

          i wnioski ktore wyciagnełem czytajc to forum tez są takie, ze w przypadku takiej osoby jedynie ostre ciecie prawda? nie ma szans, by nawet z torski o o zdrowie , z szacunku dla tych wspolnych lat, byl jakikolwiek najmniejszy kontakt, bo odbierze to ze nadal mysle o byciu z nią? i dalej moze zyc tą całą sytuacją, prawda? doradziłbym sie w kwestii kobiet mojej przyjaciołki, ale w tej sytacji to raczej odpada ;)
          i tak podejrzewam, ze po rozstaniu zrobi nie tylko mi ale i jej niezłą jazdę.
          ale jak słuszenie doradzacie: czas spakowac walizki.



          • RE: zazdrość

            Autor: PaniS   Data: 2011-04-30, 14:43:06               Odpowiedz

            Damianie.
            Myślę podobnie jak Anonim. Jakaś sytuacja mogła wywołać u Twojej dziewczyny takie zachowania. Mam tez do Ciebie pytanie...czy Twoja przyjaciółka /niezbyt lubię to określenie w relacjach damsko-męskich/ jest w związku z mężczyzną?.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 14:52:48               Odpowiedz

            tez tak mysle ze cos musiało to wywołac, ale naprawde nic nie zuwazyłem: mogło byc tez tak ze byla zazdrosna wczesniej ale to ukrywała. od początku wiedziała, ze mam przyjaciołkę - bo zapoznałem ich od razu z nadzieją ze sie zakolegują, doskonale tez widziedziała jakie mam poglądy na temat "chorej zazdrosci" bo ten temat pojawiał sie czesto w jakichs tam tematach.
            a przyjaciołka jakis czas temu rozstała sie z facetem, z którym była w powaznym lecz uwikłanym układzie, jej facet miał dziecko, jego eks mieszkala itd rozstali sie a teraz od niedawna zaczeła sie umawiac z nowym chłopakiem. wydaje sie z nim szczesliwa, a poprzedni zwiazek ciezko przezyła. jej nowy chłopak totalnie nie rozumie tej sytuacji choc i tak widział niewiele.



          • RE: zazdrość

            Autor: PaniS   Data: 2011-04-30, 15:08:34               Odpowiedz

            W tym układzie musicie poważnie porozmawiać o sytuacji Waszego związku. Wyjaśnić dogłębnie dziewczynie co zamierzasz zrobić. Podjąć poważną decyzję. Tak na marginesie niewiele kobiet/żon, toleruje przyjaciółkę przy boku swojego mężczyzny/męża. Niestety tak mamy. Masz trudny orzech do zgryzienia.
            Pozdrawiam.



          • RE: zazdrość

            Autor: laila   Data: 2011-04-30, 15:25:10               Odpowiedz

            Damianie. Twoja kobieta jeśli jeszcze nia jest powinna nabrać doswiadczenia w kontaktach interpersonalnych. Byc może była wychowana i nauczona tego że jak jest partner to należy zerwac wszystkie kontakty ze znajomymi. Ale to też zależy jeszcze od tego jak czesto kontaktowales sie ze swoją przyjaciółka:), być może widzi jakiś cień zagrożenia poniewaz ona nie ma swoich przyjaciół widzi tylko ciebie i nie rozumie tego "ze mozna mieć przyjaciółke mając dziewczynę" zapewnialeś ja i twoja przyjaciółka też o tym ze nie ma z jej strony zagrozenia i jezeli tego juz nie pojmuje to jest problem. Nie jest jeszcze twoja żoną a co bedzie później?



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 15:29:39               Odpowiedz

            tak jak pisałem:

            Kontakty z przyjaciołką wygalądły tak jakz wykle gdy mamy partnerów czyli raz, dwa razy w miesiacu - ale nie sami, tylko z innymi znajomymi, takze naszymi partnerami. Nie dzownimy do siebie bog wie ile itp. w razie jakies potrzeby - gdy cos trzeba załatwic lub umówic sie na spotkanie, ale nie zadarza sie to czesto.
            iedzy mną a moją przyjaciołką nigdy nic nie było, nawet zadnego pocałunku totalnie nic. I mówiłem jej o tym wiele razy, gdy rozmawialismy o byłych partnerach itp. Moja przyjaciołka tak samo, tłuamczyła jej to wielokrotnie, natomiast moja dziewczyna rozumuie to max przez tydzien i od nowa swoje"
            ona ma rowniez znajomych, swoje kolezanki, a takze brata i jego kolegów.
            moją zoną przy takich relacjach nie bedzie na pewno.



          • RE: zazdrość

            Autor: nika22   Data: 2011-04-30, 15:41:50               Odpowiedz

            Czy twoja dziewczyna ma swoich przyjaciół,nieważne koleżanki czy kolegów,czy całe jej życie i czas kręci się tylko wokół ciebie i twoich znajomych?



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 15:45:56               Odpowiedz

            ma rowniez znajomych, swoje kolezanki, a takze brata i jego kolegów - czesto wychodzimy tez gdzies z jej znajomymi, nie tylko z moimi.
            moj dalszy kolega wział slub z jej przyjaciołka, czesto wychodzimy gdzies razem we czwórkę.
            ma pracę, znajomych z pracy.



          • RE: zazdrość

            Autor: nika22   Data: 2011-04-30, 15:56:33               Odpowiedz

            Przez dwa lata nie była zazdosna,a od pół roku jest...to chyba nie do końca tak jest,musiało się coś wydarzyć.Jeśli nie ustalicie jakie są tego przyczyny,to nie możecie sobie pomóc,bo przyczyna napewno jakaś jest...



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 16:03:57               Odpowiedz

            dlatego sam tego nie rozumiem, wczesniej nie było takich afer, pytan o to co miedzy nami jest, wydawało sie ze jest ok.
            zastanawiałem sie czy to zazdrosny ktos nie nagadał jej głupot, ale chyba nie.
            nie wydarzyło sie nic miedzy nami złego, ani nic miedzy nimi. a wprost przeciwnie zanim zaczeła sie tak zachowywac spedzały pare imprez - panienski, i urodziny kolegi, gdy ja miałem delegacje z pracy i mnie nie było, wspolnie (wtedy moja przyjaciołka była rowniez sama) i wtedy brzmiało to tak jakby sie coraz lepiej dogadywały, i nagle takie cos.



    • RE: zazdrość

      Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 15:09:30               Odpowiedz

      Damianie!! Jak to czytam to widze moj zwiazek! Ja jestem chorobliwie zazdrosna jak twoja dziewczyna! Wiec posluchaj jak to jest od naszej strony!:)

      Zazdrosc taka jaka ja mam lub twoja dziewczyna wylega sie z poczucia niskiej wartosci..nawet jesli mozemy czuc sie ladne to i tak nie zmieni faktu ze gdzies gleboko czujemy sie gorsze. Czujemy ze kazdy nawet brzydka dziewczyna chce zawladnac naszym facetem..to jest silniejsze i dziala jak narkotyk. Moj maz naszczescie jest zemna w usa wiec wszystkie znajome sa w polsce, ale byly okresy kiedy one sie kontaktowaly aja wscieklizny dostalawam! zaczelam mojego meza BIC!, drapac, plakac, krzyczec, histeri dostawalam takiej ze oddychac nie moglam z nerwow, trzeslam sie wyzywalam je od szmat od nawet gorszych, nawet tycm znajomom pisalam ze je zniszcze jak sie odezwa do meza..do 4rech juz tak napisalam..

      Damian od strony zazdrosnej osoby wyglada swiat inaczej...i nie pomozesz ty nie pomoze nikt a nawet czasem psycholog nie pomoze bo mi pzrez rok nie pomogla. Ale jesli teraz pozucisz swoja dziwczyne to tak jakbys wszystkie jej watpliwosci i strach wreczyl jej do dloni. JEsli ja opuscisz to znaczy ze nie kochasz, tak jest od strony mojej i zapewne twojej dziewczyny. Pozucenie nam udowodni tylko ze nie bylysmy na tyle warte by nas trzymac:((( BAdz silny i wytrwaly!! jesli ci na niej zalezy. JA sie dziwie czemu TY nie skonczyles znajomosci z kolezanka! zadna przyjaciolka nie powinna sie liczyc tak jak twoja kobieta z ktora pragniesz zycie dzielic.
      A to ze twoja przyjaciolka pierwsza odsunela sie to jeszcze bardziej zlosci napewno partnerke twoja..bo mnie by zastanawialo czemu przyjacioleczka pierwsza wpadla na ten pomysl a nie ty. Tak jakby jej mniej zalezalo niz tobie!
      Chce bys wiedzial ze nie jest latwe tak poprostu pzrestac byc o kogos zazdrosna. Nie wazne ile bedzie miala dowodow ze znia nie spisz...gdzies bedzie i tak mysl ze to robisz..bo zazdrosc ma mysli absurdalne.
      Jesli twoja kobieta nienawidzi przyjaciolki i nie chciala jej widziec dlaczego wciaz spotykaliscie sie w trujke! pzreciez to nie zdrowe jest, robic cos w brew kobiecie a ona wbrew sobie. Ja jestem po stronie twojej kobiety bo wiem jakie to jest trudne. I mam nadzieje ze nie wyzucisz jej z powodu jej choroby zazdrosci..bo to tak jak bys ja pozucil dla innej choroby.:(((Jest mi smutno bardzo!!!
      Moj maz znosi wszystko!, zniosl wiele naprawde nie masz pojecia jak wiele...i lepiej bym nie pisala co mu robilam.:(
      Jak on zniosl to dlaczego ty nie zniesiesz?????
      A najbardziej co boli to texcik " przyjaciolka jak siostra"
      Nawet nie wiesz jak bardzo to potrafi bolec i zrzerac od srodka...Dla ciebie powinna sie liczyc twoja kobieta, jej zdrowie, i nikt inny! na twoim miejscu bym zostawila ta przyjaciolke, twoja przyszla zona powinna byc przyjaciolka. A co jeszcze jest okropienstwem dla takich zazdrosnych jak ja ub twoja kobieta? ze zwierza sie facet innym kobietom...pytajac je o zdanie..
      Szczerze to ja bym chciala bys ty pracowal z swoja kobieta nad jej zachowaniem..pojsc do psychologa nawet do wspolnego gdzie wy bedziecie tam rozmawiac tez..inaczej sie rozmawia u psychologa niz w domu. Nie poddawaj sie!!!!



      • RE: zazdrość

        Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 15:19:01               Odpowiedz

        myslałem o psychologu, ale ona uwaza ze nie ma problemu tzn ze gdy nie bedzie przyjaciołki wszytsko bedzie ok, tylko ze ja jakos w to nie wierze.
        a ty czarymary widocznie trafilas na innego, moze lepszego faceta niz ja, ja nie pozwole, bo nie umiem tak zyc, by ktos robił mi z zycia piekło. a tak niestety odbieram aktualną sytacje.
        spotkania we 3 były pomysłem mojej dziewczyny tzn. źle to ujełem nie tylko my 3, ale tez inne osoby, po prostu zawsze nasza 3 a nie ze np ja i przyjaciołka, bez mojej dziewczyny - to miałem na mysli.
        czy jest to kobieta z ktorą chce dzielic zycie? teraz mam watpiliwosci, chciałem byc z ta kobietą ktorą była wczesniej - bez chorej zazdrosci, awantur itp.
        przyjaciołka jak siostra - pojecia tego uzyłem by ukazac ze jest dla mnie rownie pociagajaca jak siostra - czyli totalnie nic. jest atrakcyjną, a nawet bardzo kobietą, ale nie interesuje mnie ona.
        i takie znajomosci od dziecka, 20 lat! nie skoncze jej ot tak, dla kobiety ktora ma takie widzi mi sie, ja chce jej szczescia, dlaczego ona nie chce mojego? widocznie okazało się, że nasze okczekiwania odnosnie zwiazku sa zupełnie rozbiezne. przykre ale chyba prawdziwe.
        rozumiem, ze moze moja dziewczyna ma jakis problem - ale nie mam punktu zaczepienia jak jej pomoc, bo ona wszytsko odrzuca, natomiast wiem ze ja nie toleruje takiej zazdrosci, sam jestem zazdrosnyw granicach rozsądku, i nie chce tak spedzic zycia.
        niestety.



        • RE: zazdrość

          Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-04-30, 15:56:47               Odpowiedz

          Damian sam musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy jesteś w stanie znosić sceny zazdrości. Nie rozumiem tego, że ktoś oczekuje od ciebie, że będziesz w tym trwał, że nie odejdziesz bo to oznacza, że nie kochasz. Ty masz rozumieć, być cierpliwym itd, a ona co? Ona nie widzi problemu w sobie, tylko w przyjaciółce. Na twoim miejscu postawiłabym warunek, albo się leczymy, albo rozstajemy, bo ta kobieta uczyni z twojego życia piekło. Nie poświęcaj swojego szczęścia dla kogoś kto nie chce się zmienić. Tutaj chodzi o wspólne życie, a nie zabawę.
          Rozumiem cię, bo ja nie zniosłabym życia z tak zazdrosną osobą, to ograniczanie mojego poczucia wolności, a potrzeba wolności jest integralną częścią każdego zdrowego psychicznie człowieka. To, że jesteśmy w związku nie oznacza, że jesteśmy czyjąś własnością.
          Jestem od 15 lat mężatką, a w związku jeszcze dłużej i nasz związek opiera się na miłości, przyjaźni i szacunku. Zazdrość chorobliwa wyklucza te wartości, bo człowiek zazdrosny jest zdolny do wielu okropnych rzeczy. ;)



          • RE: zazdrość

            Autor: PaniS   Data: 2011-04-30, 16:06:40               Odpowiedz

            ByłaNerwolka.

            Tak mi się nasunęło, że taką zazdrosną osobą może być przyjaciółka;)
            Pozdrawiam.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 16:07:24               Odpowiedz

            wiem, ze dłuzej nie jestem w stanie tego znoscic.
            natomiast zastanawiam sie jedynie jeszcze nad opcją - psycholog, jesli mi sie nie uda jej przekonac, sadze ze sie rozstaniemy.
            natomiast zastanawiam sie jak zrobic to tak by najmniej cierpiala i by rozstanie nie wyzwoliło w niej jakichs nowych pokładow zazdrosci, agresji sam nie wiem czego.
            moze tu z kolei \"zazdrosnice\" mi doradzą?
            tez mam pododny punkt widzenia szczescia w zwiazku jak ty to opisujesz. i takiego zwiazku wlasnie bym chcial.



          • RE: zazdrość

            Autor: PaniS   Data: 2011-04-30, 16:19:55               Odpowiedz

            Damianie.
            Szczerze i otwarcie. Powiedz, że nie możesz być w tym związku ponieważ nie tolerujesz Jej zachowania...wymień co nie pozwala Tobie być z Nią. Tak jak tu przedstawiłeś swój problem.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 16:24:27               Odpowiedz

            tak tez zrobię, jeszcze dzis,
            dzieki za rady i odp. dam wam znac jak poszlo



          • RE: zazdrość

            Autor: monikairena32   Data: 2011-06-06, 15:16:37               Odpowiedz

            nie Damianie, probpem jest w tobie, zanim cos stracisz wybierzcie sie do psychologa i nie słuchaj tu wypowiadajacych sie oni ci zle doradzają:(



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-06-06, 15:42:26               Odpowiedz

            minęło trochę czasu od kiedy zamieściłem tu wątek, napiszę by osoby, któe mi doradzały wiedziały jak się to zakończyło:
            tak problem był we mnie, nie zauwazyłem, ze jej zazdrośc jest spowodowana tym, ze zdradza mnie z kolegą swojego brata, po rozstaniu miesiąc temu, wszystko wyszło z worka.
            teraz rozumiem dlaczego widziała we mnie to: kto sam co robi, tak widzi innego.
            uwolniłem się z tego związku, dochodze do siebie i mam zamiara być szczęsliwym! nigdy zazdrość nie jest bez podowu, faktycznie, trzeba znależć tylko PRAWDZIWĄ JEJ PRZYCZYNĘ!
            cieszę, się, że przez taką osobą nie starciłem przyjacioł, których mam od dziecka, i juz nigdy więcej nie dam się tam nabrać i postawić w takiej sytuacji.
            pozdrawim wszystkich !



          • RE: zazdrość

            Autor: nika22   Data: 2011-04-30, 16:25:58               Odpowiedz

            Niewiem czy dobrze zrozumiałam...obawiasz się że twoja dziewczyna może przez wasze rozstanie,swoją być może złość wyładować na twojej przyjaciółce?



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 17:09:39               Odpowiedz

            PRzyjaciolka? i ty umiesz ocenic ja jako atrakcyjna? myslalam ze przyjaciolke od dziecka nie widzi sie bardziej neutralnie..ze nie jest sie wstanie oceniac...A jeszcze powiedz to swojej kobiecie to juz zupelnie sie nie bede dziwila jej!
            Jak ja zostawisz to napewno wzbudzisz w niej gorsze poczucie wartosci...nie dosc ze nie umie sobie biedna poradzic z zazdroscia to jeszcze ja zostawisz sama w tym?? niszczy ja ta zazdrosc a ty jeszcze ja bardziej zniszczysz ze ja odepchniesz z zycia. Ona sie meczy z tym sama zapewne, wiec odejscie bedzie brutalnym nozem w jej dusze. Nie dosc ze zazdrosc rani to jeszcze ty ja zranisz! to jak ona sie wydostanie z tego skoro kazdy ma tak ja zostawiac i nie dawac poczucia bezpieczenstwa. A bron boze ze jeszcze po rostaniu ty i przyjacioleczka sie spotkacie! mnie to juz sie gotuje na sama mysl...
            Damian jesli ja kochasz to postarasz sie jej pomuc a nie zostawisz na pastwie losu. Ona nie widzi teraz moze swojej choroby ale moze ja zobaczy na spotkaniu z terapeuta gdy sie zacznie otwierac. Namow ja by chociaz poszla porozmawiac i by nie traktowala tego jako atak z twojej strony. Wydaje mi sie ze ona sie boji isc bo obawia sie ze bedzie musiala zaakceptowac ta przyjaciolke..idac tam to tak jakby zezwalala na cos z poza jej kontroli. Naprzyklad jak ja na to patrze to jest tak: czemu mam isc sie leczyc ? poto zeby przyjacioleczka sie cieszyla ze moze spokojnie sie znim spotykac? poto by moj kochany chlopak mial spokoj i mogl sie znia widziec!

            tak to wlasnie wyglada z oczu zazdrosnika, ze nie czujemy sie ze mamy sie leczyc dla siebie lecz poto by ktos mial spokoj i mogl sie zadawac z przyjacioleczkami!

            Dlaczego ta przyjaciolka ma byc az tak wazna? znia nie bedziesz spedzac reszte zycia. Twoja milosc powinna krzyczec az do swojej kobiety..nie powinna byc ograniczona. Pokaz swojej kobieci ze warto dla niej zrobic wiele, ze warto wyzucic przyjaciolki..z czasem ten stal zazdrosci troche sie wyluzuje. Umnie sie na tyle poprawia ze ja nie bije puki co meza za to ze napisze do niego ktos, pokazal mi wiele razy ze jestem wazniejsza i to zacyzna sie kodowac wemnie...jeszcze nie dokonca ale jest malutka poprawa. Mysle ze z odpowiednim psychologiem polepszylo by sie to.

            A to ze twoja kobieta wczesniej nie byla taka:) to slowa mojego meza hahaha omnie. Ja na poczatku tez nie bylam taka, dopiero jak mocno zaczelam kochac.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 17:21:54               Odpowiedz

            odnosnie 1 postu: moja przyjaciołka swoje niedawno przezyła, dopiero co staje na nogi układa na nowo zycie z chłopakiem, nie uwazam ze z mojego powodu powinno sie jej dostac od mojej dziewczyny, jesli ona nic jej nie zrobiła, a ponadto nawet wiedzac ze ma stresy gdy chorowała we wszytskim jej ustepowała. niestety, staram sie byc obiektywny.
            umiem ocenic ze jest atrakcyjna, bo wiem ze podoba sie facetom, nie mam z tym problemu, tak jak potrafie ocenic ze jakas aktorka jest ładna co nie ozacza nic wielkiego, gdy jestem z kobietą, to ta kobieta jest dla mnie najwazniejsza i napiekniejsza, oczywiscie nie rozmawiam z nią o wygladzie mojej przyjaciółki.
            ja w niej wzbudze, no tak, a co ona wzbudza we mnie?
            zaproponuje jej psychologa, moze sie zgodzi.
            niestety ja nie chce sie udusic w takim zwiazku.
            jesli tak postrzega moją przyjaciołke, to ma naprawde duzy problem, moja przyjaciołka jest osobą madrą, emaptyczną, pracuje z chorymi dziecmi, i nie przyszły by jej do głowy takie zagrywki. jesli juz to własnie ona wiecej czasem rozumie, niz ja i ona ustepuje mojej dziewczynie praktycznie we wszystkim, choc by nie musiała.
            kocham moją dziewczyne, ale obiektywnie tak to wyglada.
            i twoje słowa: póki co nie boje meza - no niestety na taki układ to ja bym nigdy nie poszedł. ja w zyciu nie skrzywdziłem zadnej dziewcyzny fizycznie ale i siebie nie dam bic itp. jesli nie bedzie chciała mojej pomocy i pojsc do lekarza - odejde.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 17:39:25               Odpowiedz

            JEsli odejdziesz ( oby nie i mam nadzieje ze nie:)
            to byc moze twoja kobieta wyzyje sie na przyjaciolce twojej bo wtedy przyjaciolka stanie sie obiektem orzyczyny a nie koniecznie musi byc. Gdy by moj maz czy wtedy chlopak mnie zostawil ja bym dostala takiej frustracji ze bym cchiala zniszczyc jego znajome pomimo ze moze winne nie sa.

            Aha druga rzecz..jest taki strach przed straceniem osoby..co wiaze sie z pzreszlosci z dziecinstwa..strach przed pozuceniem. Nie znam twojej kobiety wiec nie wiem czy uniej sie z tym wiaze tez ta zazdrosc. Ten strach moze byc tak silny ze objawia sie wlasnie jako zazdrosc. Boisz sie wtedy ze kazdy moze zabrac faceta..nawet kolega:) to akurat w moim przypadku haha, albo kuzynki:)
            Gdzies moze siedziec w niej ta obawa gleboko ze cie straci ze ja zostawisz..a jednoczesnie cie odpycha byc moze bys udowodnil jej ze jej nei zostawisz. Maz maz kiedys wiele razy mowil ( mieszkajac zemna) ze ma dosc, ze dusi sie, ze zostawi mnie, straszyl mnie haha..to nie jest metoda..raczej bardziej rozwsciecza sie osobe zazdrosna..i mowi sie wtedy" wiedzialam ze mnie zostawisz" " mialam racje"
            Naprawde sprubuj jej pomuc nie zucaj jej w bloto! prosze cie! tak bardzo jak ty cierpisz ona cierpi uwierz mi.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 18:04:21               Odpowiedz

            no okaze sie dzis, wieczorem mam plan z nią porozmawiac.
            niestety nie jest to łatwe dla nikogo z nas, ale uwazam ze przyjaciołka nie powinna byc w to zamieszana, pewnie od razu wmieszany zostanie tez jej nowy chłopak, jak dla mnie nie jest to dojrzałe zachowanie.

            a powiedz mi drogaczary mary jak rozwiazac to inaczej?
            ja nie bede z taką kobieta, nie dam rady, sam sie wykoncze psychicznie i to ja wtedy bede potrzebował pomocy nie ona,
            jak zrobic tak, by do niej dotrzec?



          • RE: zazdrość

            Autor: figiel30   Data: 2011-05-01, 16:46:17               Odpowiedz

            A gdzie miejsce na szacunek, zrozumienie, zaufanie, chęć czynienia dobra dla drugiej osoby???? Gdzie miejsce na taką samą ilość brania i dawania???? Dla mnie związek to partnerstwo, to wspólne branie i dawanie. A nie tylko branie, oczekiwanie. Dla mnie to pachnie ciągłym szantażem emocjonalnym pratnera. Jeśli on odejdzie to znaczy, że nie kocha. A może właśnie kocha, ale inaczej nie potrafi żyć, bo sama miłość nie wystarczy, żeby utrzymać związek.
            Ja mogę się wypowiedzieć od strony trzeciej, czyli co może czuć przyjaciółka. Mam taką sytuację, mam przyjaciela, poznaliśmy się kilka lat temu jak oboje byliśmy sami. Jest fanatastycznym człowiekiem i bardzo go podziwiam. Aktualnie on ma już ponad rok dziewczynę, która jest o mnie zazrdosna. Dlatego też jeśli jesteśmy na jednej imprezie nie zbliżam się do niego. Rozumiem to i nie daję jej powodów, aby robiła mu wymówki. Przez cały ten czas naszej przyjaźni ani razu nie było między nami podtekstów seksualnych, po prostu nie pociągamy się fizycznie. Jak się spotkamy mamy dużo tematów do rozmów, natomiast o ich relacje nie pytam, wiem, że ją kocha i chce z nią być.
            Wracając do wątku: jeśli już ktoś ma się zmieniać to niech obie strony nad tym pracują. Nie w porządku jest, aby Damian tolerował chorobliwą zazdrość dziewczyny tylko dlatego, że ona inaczej nie umie. Niech oboje szukają wyjścia.



          • RE: zazdrość

            Autor: nika22   Data: 2011-04-30, 18:19:02               Odpowiedz

            Wygląda na to że decyzję o odejściu już podjąłeś... twoje zycie,nie mówię że to źle
            Niesądzę że gdyby twoja dziewczyna poszła do psychologa to zmieniło by twoją decyzję,najwyżej odwlekłoby ją w czasie...Moim zdaniem to jednak bardziej ci zależy na przyjaciółce niż na dziewczynie(to nie zarzut z mojej strony),nawet bardziej martwisz się o przyjaciółkę ,niż o to jak rozstanie wpłynie na twoją dziewczynę.Swoją przyjaciółkę przedstawiłeś w swoich postach jako super osobę,same zalety,poprostu ideał:),a twoją dziewczynę jako histeryczkę,zazdrośnicę co się czepia tego twojego "ideału",czy ona nie ma żadnych zalet?Czy zostało jeszcze coś za co ją pokochałeś(?).
            Niewiem,może się mylę ale moim zdaniem pół roku zazdrości nie zniszczyłoby prawdziwej miłości,chyba że to tylko pretekst żeby zakończyć związek.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 18:29:49               Odpowiedz

            oprócz zazdrosci ma same zalety:)
            jest madra, piekna, uczciwa, odpowiedzialana wiele by wymieniac, natomiast przez afery zwiazane z zazdroscią niestety to wszystko schodzi na drugi plan gdy slysze tylko pretensję i krzyki.
            martwię sie o dziewczyne, pytałem od początku jak zrobic tak by nie cierpiała, a przynajmniej jak najmniej, ale
            jestem osoba dorosłą, i nie chce by moj zwiazek i problemy z nim zwiazane obarczał inne osoby z mojego otoczenia, ktore mają swoje problemy.



          • RE: zazdrość

            Autor: nika22   Data: 2011-04-30, 18:47:34               Odpowiedz

            Ale kochasz ją?tak naprawdę?Jeśli tak to łatwo odpuszczasz.Jeśli nie kochasz,to rzeczywiście lepiej dla wszystkich będzie jak się rozstaniecie,bo to przecież nie ma sensu...
            Tylko cały czas mam wrażenie że jednak to drugie...bo mimo wszystko jednak zrezygnowałeś ze związku,wybrałeś przyjaźń(tak tylko z ciekawości...to na kim zależy ci bardziej?)



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 19:01:03               Odpowiedz

            aktualnie jest tak ze zerwałem kontakt z przyjaciółką, ale moja kobieta nadal jest niezadowolona.
            mysle ze ją kocham, ale ta miłosc mnie wykancza, nie rozwija skrzydła tylko dusi.
            bardzo zalezy mi na niej, ale nie rozumiem tego jak ktos na kim mi zalezy moze byc taki? jej zachowanie wobec mojej przyjaciołki zakrawa mi juz na lekko sadystyczne, naprawde ciezko mi to pojac. tym bardziej wiedzac ze jest to osoba bliska, wbijac jej szpile? no szok jak dla mnie.
            gdybym musiał wybrac w tym momencie - bedac na emocjach i na wkurzeniu - wybrałbym przyjaciołke, nie dlatego ze mi na niej bardziej zalezy, ze nie kocham dziewczyny, ale dlatego ze ona nie dreczy innych osób.



        • RE: zazdrość Damian34

          Autor: impresja   Data: 2011-05-02, 11:54:05               Odpowiedz

          http://test.4free.pl/test/300550/12822
          milutki jesteś pisząc o zazdrości swojej połówki.
          A może dla zmiany perspektywy zrób nieco testów Sam dla Siebie.
          Znać Siebie lepiej jest bardziej niż wcale.
          A Psycholog nie gryzie.Natomiast zmusza Nas do zmiany poglądów i naszych zachowań schematycznych.
          ().
          Damian34 czy Ty lubisz trzymać się Kobiety jak rzep?.....-;).



    • RE: zazdrość

      Autor: Nastusia   Data: 2011-04-30, 17:26:44               Odpowiedz

      A może tak Szanowny Pan popatrzy z innej strony? Przestanie wreszcie zastanawiać się jakby zrobić,aby przyjaciółce było dobrze,tylko pomóc dziewczynie? Chora tarczyca źle leczona lub z braku leczenia może doprowadzić do opłakanych skutków. Często jest tak,że człowiek staje się nerwowy,wycofany,bojaźliwy.
      Co do reszty...cóż...przyjaciółeczka powinna być dobrą znajomą,a przyjaciółką taka prawdziwa powinna być kandydatka na żonę.
      I nie chce mi się wierzyć,że nawet w okresie dojrzewania nic między Wami nie było,ale pisać można wszystko,czyż nie?



      • RE: zazdrość

        Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 18:01:00               Odpowiedz

        szanowny pan patrzył tak ostatnie pol roku, ale postanowił w koncu byc obiektywnym i spojrzec rozsądnie i obiektywnie.
        fakt ze pomysł z źle dobranymi lekami moz ebyc prawdziwy, pogadam o tym z nią.
        nie wyobrazam sobie zeby moja zona sie tak zachowywała, jak obecnie zachowuje moja dziewczyna.
        a ostatnie zdanie to jakbym słyszał ją: nie nie było nic, ona miała innych facetów, ja inne kobiety, pozniej miałem 8 letni zwiazek, gdzie moja przyjacioła bardzo dobrze dogadywała się z tamta dziewczyną.
        pisac jak słuszeni zauwazyłas mozna wszystko, wiec jesli by cos bylo czemu miałbym tu anonimowo, to zatajac?



        • RE: zazdrość

          Autor: laila   Data: 2011-04-30, 18:14:54               Odpowiedz

          Damianie patrząc z obiektywnej strony...do pewnego czasu jej to nie przeszkadzało ale czy przypadkiem zbyt czesto nie opowiadałeś o tej swojej przyjaciółce swojej dziewczynie? Nie uzalałeś się nad losem przyjaciółki? Moze nie zauwazyłeś tego faktu i po pewnym czasie moze ją to wyprowadziło z równowagi?



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 18:26:19               Odpowiedz

            ciezko na to odp. obiektywnie. mi wydaje sie ze nie.
            a przyjaciołka choc miala ciezkie chwile, najwieksyzm wsparciem były wtedy dla niej jej kolezanki.
            nie szukała pociechy u nas tzn swoich kolegów, wydaje mi sie ze ona przez ten czas kolegowania sie z facetami nauczyła sie zachowywac tak by nie burzyc relacji z naszymi partnerkami. podczas tamtego mojego 8letniego zwiazku tylko raz pojawiła sie taka dziwna sytuacja, ktorą dziewczyny od rauz sobie wyjsniły. ja z była partnerką nie mam kontaktu a one czasem wyjda nawet gdzies razem na kawę, i absolutnie mi to nie przeszkadza. jestesmy dorosli, a nei przedszkolki, kłocące sie o znajomych.
            ponadto gdy została sama, czas po rozstaniu spedzała ze swoimi kolezankami i moją dziewczyną , ja wtedy byłem na 2tygodniowej delegacji. pozniej raczej nie miala ochoty wychodzic z domu. moja dziewczyna sama pytała co u niej, wtedy o tym rozmawialismy.
            tak sobie mysle jak umiejscowic te problemy czasowo i wymysliłem, ze problemy mogły pojawic sie wtedy, gdy moja przyjaciolka była sama, zaczeslimy wychodzic wspolnie do pubów itp i zawsze była otocznona gronem facetów, gdzie nie wyszlismy, jest bardzo towarzyską osobą, moze moja dziewczyna uznała ze chciałbym byc jednym z tych facetów, nie wiem ciezko mi powiedziec.



          • RE: zazdrość

            Autor: Nanaja   Data: 2011-04-30, 18:39:54               Odpowiedz

            Czarymary,
            chora zazdrosc potrafi zabic najwieksza milosc.
            No.... chyba, ze sadysta z masochista sie dobral. :))

            Damian34,
            nie widze nic zlego w tym, ze masz bliskich znajomych ze starych czasow,
            przeciez to obojetne czy kolega czy kolezanka.
            Ten swiat chyba wariuje, bo mam wrazenie, ze "wszystko" sprowadza
            sie do zagrozenia, ze kazdy tylko czycha na kogos, zeby miec seks z nim. :))
            Jest jeszcze tyle innych powodow, dlaczego wlasnie lubimy ta osobe.
            Te cale gadki o tym, ze zona i maz (dotyczy tez zwazkow)
            sa ponoc jednym cialem i jedna dusza, to tylko po to,
            zeby miec lepsza kontrole nad druga polowka.
            Albo jest zaufanie, albo mowi sie... takie gierki to nie ze mna..
            Dotyczy obu stron.
            Mam nadzieje, ze Twoja dziewczyna podejmie kroki w tym kierunku,
            zeby nie robic Wam piekielka w zyciu.
            Rodzina juz naciska na slub..



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-04-30, 18:52:48               Odpowiedz

            ByłaNerwolka.

            Tak mi się nasunęło, że taką zazdrosną osobą może być przyjaciółka;)
            Pozdrawiam.


            Przyjaciółka, matka czy żona, nieistotne, każda chorobliwa zazdrośnica, czy zazdrośnik prędzej czy później doprowadzą do sytuacji, w której druga połowa powinna powiedzieć - dość! ;D





          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 18:47:01               Odpowiedz

            Trudno tez jst mowic z daleka, bo nie znam twojej przyjaciolki...ani kobiety. Ale mozna brac wszystko pod uwage... Gdzies w glowie powstal pomysl ze jest cos miedzy toba i przyjaciolka...czy jest mozliwosc ze moze przyjaciolka dawala jakies mylne znaki? tak pytam z ciekawosci..chociaz faceci nei sa w stanie nic widziec uwierz mi.

            Mialam ostatnio taka afere o znajoma jedna mojego meza...dawna znajoma ktora mieszka w PL..i problem polegal natym ze ona zaczela pisac do mojego meza tak bym ja zazdrosna byla. Moj maz nic nie widzial, zrobilam histerie swiata...i powiedzialam mu ze to jest KU..wa i inne..on mowil ze to wszystko w mojej glowie aja upieralam sie ze ona zlosliwa jest i chce nam zepsuc wszystko. Mialam racje sie okazalo ..ona kpila z mojej zazdrosci i zaczela mnie obrazac poczym moj maz wkoncu przyznal mi racje i kazal jej sie odpier..i wysmial ja.

            Czasami pomimo zazdrosci jestesmy wstanie zauwazyc pewne rzeczy ktore wy faceci nie widzicie niestety. Widzimy i znamy kobiece manewry i ta zazdrosc jest jakby naszym mechanizmem pomocnym by to odkryc. JEstem ciekawa jak twoja przyjaciolka sie zachowuje dokladnie keidy jestescie w trujke..czy jest cos w zachowaniu czego nie nie jestes w stanie dostrzec bo sie tego naprzyklad nie spodziewasz..a jest cos co twoja kobieta widzi bo jest kobieta i sie na tym zna.
            Pozatym jest wiele kobiet pewnie i tych ktore nie sa chorobliwie zazdrosne ktorym by to pzreszkadzalo do pewnego stopnia ze facet ma przyjacioleczke...atrakcyjna do tego..

            Dam ci jeszcze inny przyklad co wcale nie musi sie tyczyc twojej sytuacji...Mialam kiedys zwiazek z facetem on mial kolege..Kolega ten przez 2 lata traktowal mnie jak "siostre" pozniej byl w zwiazku..i gdy przyszli wtedy do nas do domu na moje urodziny...on za jej plecami podszedl domnie i powiedzial " gdybym nie byl znia to bym cie chetnie..."
            Koszmar!!! wtedy zakonczylam znajomosc.

            Musisz dawac swojej kobiecie poczucie ze ona jest najwazniejsza by budowac w niej poczucie wartosci..gdzies ona ma zaburzona ja...i twoja rola jest by jej pomuc a nie zostawiac. Mow jej ze jest piekna, wazna w twoim zyciu, ze chcesz jej pomuc, ze nie widzisz swiata po za nia, ze nikt nie jest wazny jak ona, kupuj jej kwiatki ( ja to wole doniczki z kwiatami:) rob jej niespodzianki...by ona poczula sie potrzebna, kochana, chciala, dowartosciowana. Ale psycholog tez jest potrzebny by porozmawiac i znalesc korzenie zachowania...moze cos wyjdzie z niej na terapi..cos co ona blokuje..



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 18:56:14               Odpowiedz

            ani ja ani zaden z kolegów, z naszej grupy, nigdy nie zauwazył jakiegokolwiek zainteresowania ze strony naszej przyjaciółki, nigdy, jakis czas temu akurat o tym gadalismy.
            ona tak samo - nie sadze by cokolwiek w jej zachowaniu mogło swiadczyc o tym - była bardzo zakochana przez te ostatnie 5 lat zwiazku, bardzo to przezyła i nie widziała swiata poza tamtym facetem.
            nie ma tez charakteru zeby kogos specjalnie prowokowac, przez ten cały czas ustepowała mojej dziewczynie ( co nie jest łatwym jesli ktos cie wyzywa, obraza itp)
            cholernie ciezka sytuacja. ale zachowuje sie dokładnie tak jak ty, natomiast zarówno mi i moim znajomyum ciezko jest pojac dlaczego ona wyzywa ją nagle od szmat itd, no bo kto tak robi?od dziecka znamy sie wszyscy i gdyby ktos przykładowo jakis facet nazwał tak ja podjerzewam ze wszyscy 4 bysmy sprawili mu niezłe manto.a tymczasem tak zachowuje sie moja dziewczyna.
            mimo ze kocham dziewcyzne nie jestem slepy i widze ze to ona prowokuje.
            w sumie teraz doprowadziła do swojego - kontakt został zerwany.
            zachowuje sie tak jak mi piszesz: a co jest ironią - nakłoniła mnie do tego i takie rady dała własnie moja przyjaciołka.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 19:13:38               Odpowiedz

            Ja niestety nie wierze przyjaciolkom..i bym myslala w swojej glowce ze przyjaicolka specjialnie gra niewinna hehe a wsrodku tylko czeka by byc ta wygrana...ktora pozostanie w twoim zyciu. Nie mowie ze tak jest uciebie tylko to co w glowie siedzieje zazdrosnej osoby.
            Byc moze te sowa agresji w wobec kolezanki sa jakby kara ktora tak naprawde jest w twoja strone? wyzywa ja moze keirujac sie do ciebie jako ze jest ktos inny w twoim zyciu wazny...a ona chce sie czuc najwazniejsza i moze w ten sposob chce wywolac to. Moze gdzies placze wsrodku i wowoluje wojne by obudzic cos zeby wyszlo ze miala racje? to tak jak ja mezowi wmawiaam ze mnie zdradza zupelnie bezpodstawnie..szukalam na facebook i na klasie czegos ..i zawodzilam sie gdy nie znajdowalam...bo chcialam cos znalesc by miec racje. Moze wlasni etwoj akobieta tak bardzo gdzies podswiadomie chce znalesc udowodnic swoja racje..racje skrzywdzenia...ze tak siedzieje..ze tak mocne i silne jej przekonanie jest na tyle silne ze to powinno miec forme fizyczna:(( boze rosplacze sie zaraz....



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 19:18:58               Odpowiedz

            no dobrze, jesli tak jest, jak to wyleczyc? bo ja tego nie zniose, ja nie cierpie zazdrosci, wiec na pewno sie nie odnajde w takim ukladzie.
            0 20 jade odebrac ją od z wizyty u rodziców, czeka nas rozmowa,
            ale powiem ci szczerze czarymary ze to co opisujesz pasuje do niej bardzo, i niestety ja nie mam charakteru twojego meza zeby sobie z tym dac rade. zawsze cenilem miłosc jako: szacunek zaufanie nie zazdrosc.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 19:26:02               Odpowiedz

            Nie wiem dlaczego ale mi bedzie bardzo przykro jelsi ja zostawisz..bo mam wtedy wrazenie ze moj mnie zostawia...wtedy trace wiare...

            Jak to wyleczyc...gdybym wiedziala bym nie byla dzis zazdrosna:) Ja naprzyklad akceptuje juz fakt mojej zazdrosci..mysle ze ona sama za pomoca psychoterapeutki musi odbudowac swoja samoocene..poczuc bezpieczesntwo w swoim partnerze i pewnosc jego oraz samej siebie. Wtedy tylko zacznie powoli wychodzic...nie mowie ze odrazu i ze calkiem ale przynajmniej to takiego stopnia ze bedziesz w stanie to zniesc.
            Wydaje mi sie ze sprawa nie jest do konca zalatwiona z twoja przyjaciolka...poniewaz to ona zerwala kontakt nie ty..i moze gdzies twoja kobieta ma poczucie ze umiesz ja zostawic a nie przyjaciolki..i wtedy wychodzi uniej w glwoie ruwnanie ze ona mniej wazna jest. Ty powinienes sprawic ze narazie ta przyjaciolka nie bedzie w waszym zyciu bo twoja kobieta nie jest n ato gotowa i musisz to akceptowac jesli ja kochasz...puki ma priblemy z zazdroscia nie mozesz naniej forsowac raptownej zmiany. Narazie skoncentruj sie na swoim zwiazku na swojej kobiecie, powiedz jej ze ciebie boli to tak samo jak ja, ze rozumiesz pzredwszystkim jej zazdrosc, ze sie znia meczy..niech ona wie ze nie jest w tym sama. Ona moze kiedys bedzie gotowa by odnowic znajomsc z twoja kolezanka..ale narazie nie jest i tylko pogorszysz jej stan.



        • RE: zazdrość

          Autor: Nastusia   Data: 2011-04-30, 20:33:10               Odpowiedz

          Myślę,że jednak bardziej przejmujesz się przyjaciółką,niż swoją dziewczyną i ona to czuje.
          Może i spotykacie się wspólnie,ale z pewnością macie często kontakt-możliwości jest sporo.
          Takie emocjonalne rozdarcie nie jest dobre.
          Biedna ta przyjaciółka,ale jednak Ty masz dziewczynę i jej powinieneś pomóc,nie baw się w Matkę Teresę.
          Co do zmyślania,oj była tu np.taka,która puszczała się np.z kolegami córki,a później płakała,że mąż ją uderzyła,a ona tylko siedzi w domu,pierze,gotuje. Było tu więcej takich kwiatków,więc wiesz...



    • RE: zazdrość

      Autor: alessandrak   Data: 2011-04-30, 19:00:18               Odpowiedz

      Myślę,że pomogę. Piszę z perspektywy osoby zazdrosnej. Sama jestem zazdrosna o swojego partnera. Przede wszystkim musisz dać jej poczucie, że jest najważniejsza. Takie obrazy b. często pojawiają się jeżeli ktoś jest bardzo krytyczny w stosunku do siebie, mówię tu o poczuciu własnej wartości. Twoja dziewczyna prawdopodobnie z jakiegoś powodu ( może relacje z dzieciństwa) czuję się nie pewnie. Musisz dać jej jasno do zrozumienia, że ona jest najważniejsza. I tłumaczy, wyjaśniać jak irracjonalne są jej zarzuty. Mój partner również ma wieloletnia znajomość z kobietą, to ona nas poznała. Była moja koleżanka, a jego przyjacielem. Jestem zazdrosna. Dużo czytałam, na ten temat bo sama niszczę swój związek takim zachowaniem
      Ona nie może się powstrzymać. Tworzy sobie w głowie pewne obrazy, które potwierdza wszystkim. Tym, że chcesz się z nią spotkać, zamówisz jej piwo, patrzysz na nią jak rozmawiacie.Porozmawiajcie, powiedz jej jak bardzo Ci na niej zależy i że nie może Cię mieć na wyłączność. Pokaż jak bardzo jest to nie zdrowe.
      W razie pytam pozostaję do dyspozycji.
      pozdrawiam.



      • RE: zazdrość do Damiana

        Autor: kordygarda@onet.eu   Data: 2011-04-30, 19:21:38               Odpowiedz

        Przeprowadziłeś analizę swojego związku ,,a co byś tak naprawdę zalecił TeJ Sarze ...zdawkowo ją potraktowałeś ,
        To jest jakby lustrzane odbicie , choć nie do końca .
        Kazdy związek jest inny .
        Wiesz myślę ,że zazdrość jest wynikiem zaniżonej wartości ,jest toksyczne z pewnością .
        Jest też jednak tak że gdy jest dobra relacja w związku , nie przeszkadza żadna inna osoba czy to facet czy kobieta .
        Jakis czas już jesteście ,wszystko było w miare do tej pory.
        ZAstanawiam w jakim stopniu TY się przyczyniłeś do
        tego że relacje się pogorszyły .../?
        pozdrawiam



        • RE: zazdrość do Damiana

          Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 19:27:32               Odpowiedz

          radziłbym jej nie wyciagac pochopnych wniosków, sam mam taka nie inna sytacje wiec ciezko doradzic tak by było dobrze, ale wg mnie powinna jednak sprobowac poznac kolezanke meza, po prostu, przekonac sie czy ma słusznie moze cos podejrzewa czy jest to zupełnie bezpodstawne,a nie krecic sobie wizje w głowie. tak jak to ma w moim przypadku.
          sam sie nad tym zastanawiam w jakims topniu sie do tego przyczyczniłem, gdybym sie nad tym eni zstanawiał odszedłbym i dałbym sobie spokój, ale probuje ejdnak rozgryzc ten problem.



    • RE: zazdrość

      Autor: alessandrak   Data: 2011-04-30, 19:08:00               Odpowiedz

      opisz zachowanie swojej przyjaciółki
      Albo ogólnie jaka jest, czy ma partnera, jak się zachowuje w stosunku do innych mężczyzn ?



      • RE: zazdrość

        Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 19:13:19               Odpowiedz

        przyjaciołka jej ustepuje (nie chciała denerwowac mojej dziewcyzny kiedy ta chorowała) tłumaczyła jej ze nigdy nic miedzy nami nie było itp. wiele razy spedzały wieczór siedzac i o tym rozmawiając, tak jakpisałem efekt dawało to na tydzien, potem to samo.
        miała długo partnera, z ktorym sie rozeszła, po burzliwych przejsciach, teraz zaczyna nowy zwiazek, wydaje sie byc szczesliwa.
        w stosunku do innych mezczyzn mowiac o naszej 4 zachowuje sie jak kumepl, taka dziewczyna z sadzsiedztwa,jak to opisac przykładowo: nie przytula sie do nas bardziej walnie po plecach, nie prosi o pomoc w naprawie auta a raczej sama pomoze przy wymianie koła itd.
        co do innych facetów jest bardzo lubina, ma duzo zajomych wsrod facetów i kobiet. zachowuje sie wg mnie normalnie.



        • RE: zazdrość

          Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 19:18:00               Odpowiedz

          Jeszcze jedna rzecz...tak mi przyszla do glowy..bo wyzej pisalam cos niewiem czy widziales..bo tu na nie pokoleji jakos idzie..hm A wiec..tak sobie pomyslalam ze poniewaz znajoma przyjaciolka..jest w zachowaniu blizej jak facet to daje naprzyklad iluzje taka ze jest blizej ciebie..poniewaz jest jak kumpel. To daje takie wrazenie ze jest blizej bycia chlopakiem niz dziewczyna..co dodaje poczucie ze jest wlasnie bardziej akceptowana w gronie facetow..nie doslownie bedac facetem ale jednym z was..blizej faceta ruwna sie blizej ciebei bo jestes facetem...to tak trzeba sie w to wglebic mocno...wiesz oco mi chodzi??



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 19:23:12               Odpowiedz

            tak czary mary rozumiem, ale w moim meskim mozgu postrzegam to z kolei tak, ze skoro jest jak facet, czyli jak inni koledzy to tym bardziej nie stanowi zagrozenia, a nie jest blizej mnie. to ze chodzi niepomalowana i w starym dresie przy nas nie powinno calkiem pokazywac iz nie stanowi zagrozenia? a działa odwrotnie?
            i to chyba dlatego własnie ze jest taka a nie ona trzymamy sie nasza 5 tyle lat.



          • RE: zazdrość

            Autor: kordygarda@onet.eu   Data: 2011-04-30, 19:31:32               Odpowiedz

            Wyglada na to że jednak bardzo obiektywnie oceniasz sytuację ,,wierzę ze dokonasz własciwego wyboru ..pozdrawiam



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 19:33:38               Odpowiedz

            Aha wiec ja ci to wytlumacze damianie..
            Unas zazdrosc nie rodzi sie z tego ze ktos moze byc ladniejszy od nas czy ma wiekszy biust, czy tez ze fajniejsza sukienke..to jest cos glebszego..To jest swiadomosc ze ona jest kobieta, ze ona ma uwage naszego meszczyzny..niewazne czy jest brzydka stanowi takie samo zagrozenie.
            Zauwaz tez jakie slowa twoja kobieta powtarza kiedy sie kluciliscie o przyjaciolke..znajdziesz zapewne pattern..cos co sie powtarza..jakies slowo, lub zdanie ktore cos znaczy, jest kluczem...cos co nie koniecznie musi pasowac w klutni...czy ona kiedykolwiek cos mowila co nie mialo sensu? PRzypomnij sobie...byc moze to nie bylo keirowane do ciebie..byc moze podswiadomie kierowala sie do kogos innego ktory z wami nie jest fizycznie obok. Czemu to mowie? bo czasami to ma miejsce..ze rany wywolane w dziecinstwie wychodza w trakcie klutni ktora naprzyklad sie toczy dzis.
            Na wypadek mozesz to sprawdzic czy tak siedzieje.

            Ta zazdrosc ktora siedzi w nas jest jak komar ktory wyssysa zycie..wiem ze to cie dusi ale ona tez sie dusi...



          • RE: zazdrość

            Autor: madamina   Data: 2011-04-30, 20:19:53               Odpowiedz

            Magia cyberprzestrzeni:)))Przypadek?!"zazdrośc" i "proszę o radę "Damian z całym należnym Ci szacunkiem, szczwany z Ciebie lis...:) Ufać znaczy sprawdzać...:D ..co napiszą tobie a co jej ...ale takie sobie..może nawet żenujące ..

            i jeszcze jedno..tej swoistej przyjaźni hołdowały ,zauważ , kobitki , które już z toba nie maja nic wspólnego!!! a ta "bidna " która z toba dzieli los burzy sie na taki układ! Ha coś w tym jest..Może powinienes iśc ręka w rękę z rzeczoną przyjaciółką ...Byłoby bezproblemowo...



    • RE: zazdrość

      Autor: karolina   Data: 2011-04-30, 21:31:47               Odpowiedz

      to i ja dorzucę swoje pięc groszy. Damianie i ja należałam do podobnych kobiet jak twoja dziewczyna/narzeczona i tak jak pisze czary mary chorobliwa zazdrość rzeczywiście bierze się z niskiej samooceny tudzież z lęku przed odrzuceniem/porzuceniem. tak było u mnie. jednak to był jest mój problem!!! a nie na mojego partnera. to niszczy ludzi spala związki buduje między partnerami mur. chorobliwa zazdrość wykończy związek prawie na 100%. bo nie da sie żyć u boku człowieka który zachowuje się niemalże jak paranoik wszędzie węsząc zdradę postęp nieszczerość. po czasie możesz sam zacząć w to wierzyć i zaczniesz bać się sam siebie. u mnie było podobnie wiedziałam że mój partner ma przyjaciólkę a nawet trzy. z jedną znał się niemal od "zawsze" dwie poznał kilka lat temu. ja szalałam z zazdrości i w końcu stwierdziłam że musze odejść bo umęczę człwieka. stało się tak że zostałam zawarliśmy kompromisy choć nie takie by nie mógł się z nimi widywać (robi to rzadziej niż ty). zostałam i była to najlepsza decyzja w moim życiu. sama poznałam mężczyznę i teraz spokojnie bez histerii kontaktuję się z nim jak z dobrym kolegą. i wreszcie zrozumiałam. zrozumiałam czym jest zaufanie do partnera do siebie czym jest szacunek do jego wyborów i wolności czym są granice jakie oboje sobie stawiamy . zawsze pragnełam związku partnerskiego opartego na głębokim zaufaniu. to co niektórzy piszą to jakieś herezje. może niech ona kupi tobie łańcuch kaganiec i listę osób z któymi masz się spotykać. po co być z kimś do kogo nie ma się za grosz zaufania i wciąż posuwa się do przekraczania granic wolności drugiego człowieka. wiem że nic z tego dobrego nie będzie. skąd wiem ano z doświadczenia. tak właśnie rozwaliło się moje małżeństwo. chorobliwa zazdrość oboje skrajny brak zaufania walka o włądzę w związku i ciągłe przekraczanie granic. tak wyglądało moje bardzo niedojrzałe małżeństwo. a kochałam mego męża niemalże do utraty tchu. nic nie mogło zatrzymać tego pociągu pełnego narastaącego żalu frustracji i wciąż pogłębiającego się braku zaufania i ciągłych projekcji. i tak przez 12lat. ostatnie 5 to już był koszmar. porozmawiaj z narzeczoną przedstaw jej swoje granice i niech ona zdecyduje na czym jej zależy. nie rezygnuj z przyjaciół których znasz już tak długo małżeństwo to nie wiezienie czy odosobnienie. tak ja fukcjonowałam z mężem odciełam się od wszystkich i robiłam wszystko by i on się odciął. no i odcieliśmy się..... od siebie. zdrowy zwiazek nie na tym polega by kontrolować więzić nakazywać wymuszać. tak to ja widzę. a widzę dwa rózne światy. ten z czasów małżeństwa okupiony ogromnym bólem i ciągłym szarpaniem się i to co jest teraz związek oparty na zaufaniu i szacunku. nikogo na siłe ani nie zatrzymamy ani nie zmusimy do kochania ani nie zmusimy do miłości.

      pozdrawiam karolina



      • RE: zazdrość

        Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 22:01:42               Odpowiedz

        Tak chyba juz zawsze bedzie ze ci neizazdrosni lub ci co wyszli z tego calkowicie beda juz patrzec na to od innej strony. Nie zawsze konczy sie wszystko tragicznie, i niema co rysowac czarnych scenariuszy. Troche wiary...ja naprzyklad staram sie kontrolowac bez czyjes pomocy chociaz powiem ze moj maz mi pomogl troche wtym tez:) bo pokazuje mi jak mnie kocha..co dla niego znacze czynami..I prawda odciol sie od paru znajomych co prawda online bo nie jest w polsce znimi. PRawda ze sklucilam go z paroma osobami ale mi pomoglo to troche wtym ze poczulam sie wazniejsza. I z czasem mysle ze bedzie coraz lepiej...Szczerze mowiac niechce wyzdrowiec do konca bo ja zazdrosc potrzebuje jako pomoc w wykrywaniu wrednych kobiet:) nie wierze zadnej kobiecie poprostu, sa wredne manipulantki i potrafia niewinny usmieszkiem zmylic najblizsza osobe. A jesli wlasnie kobieta ma racje gdy jest zazdrosna? to co mozna powiedziec wtedy? ze jej chorobliwa zazdrosc nie byla bezpodstawna..jak w moim przypadku co mialam racje do jednej znajomej meza..ktora chciala nas sklucic bardzo. JEst napewno wiele takich kobiet ktore czuje wrednosc drugiej kobiety..i wtedy zazdrosc jest pomocna.
        JA nie sadze ze taki zwiazek jest zniszczalny do konca..owszem jak facet sie podda, wkurzy, wyjdzie i nie wroci to kobieta bedzie sklonna jeszce bardziej do mysli ze jest porzucana i nie warta nic.
        Ja nie wierze w zaufanie, bo jest milion kobiet na swiecie ktore ufaja mezom a sa zdradzane..i wychodza na naiwne i slepe. A facetowi poco przyjaciolka? poto jest zona..moj naszczescie powiedzial ze nie potrzebuje zadnej przyjaciolki i ze tylko znajome co do tej pory znal mu wystarcza zeby od czasu do czasu napisac co slychac..co tez mnie wkurza :) ale nie dlatego ze mysle ze moj maz je chce..tylko samo to ze wtedy uwaga jest na nich skupiona przez chwile chocby te pare sekund..ze pewnie sie ciesza juz tam..
        KArolino zapewne inaczej bys pisala 5 lat temu czy 6..a dzis piszesz juz jako inna osoba..



    • RE: zazdrość

      Autor: kate90   Data: 2011-04-30, 22:07:46               Odpowiedz

      Damianie, z zaciekawieniem przeczytałam Twój post. Rzeczywiście jest to duży problem, jeżeli mieliście na względzie wspólne życie. Chcę jednak zauważyć, że zazdrość jest uczuciem, które pojawia się w momencie, gdy człowiek zdaje sobie sprawę, że może kogoś stracić. Jest to pewnego rodzaju mechanizm, który pozwala na niedopuszczenie do takiej sytuacji. Zazdrość ma w tym sensie funkcję informacyjną. Jest informacją, że zależy nam na drugiej osobie. Kobiety mają dużą tendencję do zazdrości, szczególnie jeżeli chodzi o inną kobietę, która mogłaby być zagrożeniem dla związku. Kobiety są bardzie zazdrosne o kontakty seksualne z innymi kobietami, stąd pewnie pytania Twojej dziewczyny. Mężczyźni zwracają większą uwagę na wierność emocjonalną, kontakty emocjonalne z innymi mężczyznami. Nie jest to tylko czysta teoria. Wszystko o czym piszę, jest potwierdzone badaniami.
      Jednak jeżeli jest mowa o zazdrości, która stała się wprost obsesją, to wydaje mi się, że należałoby przeanalizować to z samą dziewczyną. Szczera rozmowa zawsze jest dobrym wyjściem. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe, ale wykonalne.
      Życzę powodzenia!



      • RE: zazdrość

        Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 22:16:28               Odpowiedz

        Hm to chyba nie badali mnie jeszcze kate:)
        bo ja jestem zazdrosna tak samo o sexualne kontakty jak i o emocjonalne..i rozmowne, wzrokowe, i tak samo jestem zazdrosna o kuzynki...wiec watpie by moj maz mial sex z kuzynka..a jednak zazdrosna jestem o takie znajomosci rodzinne...
        nie znioslabym tego ze moj facet by kochal inna nawet gdyby znia nie spal..wiec te badania dlamnie nie sa wystarczajacym przykladem.
        sama rozmowa nic moze nie dac..zemna maz rozmawial setki razy..3 lata:) haha psychoterapia jest pewnie wyjsciem..ale pomoc partnera jest takze potrzebna. Ale niestety trzeba sie poswiecic przez jakis czas...nie utrzymywac kontaktow z przyjaciuleczkami bo w trakcie leczenia osoba ma czuc sie bezpiecznie i w takich warunkach dojsc do polepszenia..takie kontakty tylko zaklucaja leczenie..



        • RE: zazdrość

          Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 22:28:59               Odpowiedz

          madamina: nie, nie jestem cwanym lisem, nie zakładam paru ników, i nie piszę o tym samym, w przeciągu godziny, az takim desperatem nie jestem. z pozostałymi dziewczynami nie wyszło mi ze zupełenie innych wzgledów i raczej nie związanych z tym tematem.
          Nastusia, nie kontakty nie były czeste, bo moja dziewczyna zazwyczaj zaglada mi do telefonu, przy mnie tez - wiec nie dzownimy i nie piszemy do siebie zeby jej nie draznic.

          co do reszty osób które mi udzieliły rad:
          odnosnie leczenia, poinformowany zostałem, ze sam mam sie leczyc, nie ona, bo ona nie ma zadnego problemu, a pewnie nakęciła mnie na nia przyjaciołka.
          błedne koło.

          starałem sie byc spokojny, wyjasniłem ze kocham ją ale zyc tak nie będziemy, to wszystko o czym pisałem tu, skonczyło się płaczem i tekstem ze wiedziała, ze tak bedzie. i ze moge isc do przyjaciołki.
          Poszła spac, a ja włączyłem kompa, cudowny weekend majowy.
          czyli na komrpomisy sie nie zanosi.
          mysle ze rozstanie niedługo.dziekuje za rady.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 22:51:18               Odpowiedz

            ha! no ladnie!! damian! to jest to slowo ktore ja uzywam na meza!! " wiedzialam ze tak bedzie""
            wcale mnie nie dziwi ten text:) znam go dobze. Niestety ona sie wypiera tego ze to jest choroba poniewaz przyznajac sie czuje jakby musiala sie godzic z faktem ze masz przyjaciolki. I przyznajac sie do zazdrosci chorej czuje ze jakby zezwala na to bys ty sie przyjaznij z tamta przyjaciolka..pomimo ze wasza znajomosc jest w jakims stopniu wstrzymana.
            niestety my odbieramy wszystko inaczej..prubuj dalej! napisz jej list skoro rozmowa slowna nie daje nic, bo moze ona ci nei daje dojsc do slowa..moze inaczej precyzujesz slowa? moze mowiac doniej mowisz patrzac tylko od swojej strony z ety tak nie bedziesz zyc, ze tobie to pzreszkadza ze ty tak nie cjcesz...a co znia?? bo tu sa gluwnie jej emocje zwiazane z tym ona tez cierpi.

            Nie mysl o rostaniu, bo ty liczysz teraz na cuda biorac pod uwage rostanie. Nie bierz narazie pod uwage rostanie Damian tylko jej wyleczenie to powinno byc twoim gluwnym celem.
            Ona sie cuzje teraz jakby umierala w swojej zazdrosci...czuje sie bezsilna i zla jest ze pchasz ja do leczenia. Podejdz inaczej do niej, ze dla niej bylo dobze poznac siebie i ta zazdrosc..ze tu nie chodzi o przyjaciolki teraz tylko o nia.

            Ciekawa jestem jak zaproponowales jej psychologa...mam nadzieje ze nie powiedziales " ty powinnas sie leczyc kobieto"
            :)



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-04-30, 23:01:22               Odpowiedz

            czrymary, a co z Damianem i jego uczuciami? sorry, ale kiedy czytam twoje posty to się zastanawiam jak można być aż tak nieświadomą, że robi się komuś krzywdę. Jesteś z mężem 3 lata, rok po ślubie i uważasz, że kochasz swoją zazdrość, mąż jest szczęśliwy i w ogóle jest super. Poczekaj jeszcze trochę, utwierdzaj się w przekonaniu, że twoja zazdrość jest cudowna, a po raz drugi stracisz faceta. Z tego co pisałaś o poprzedniego też byłaś zazdrosna. Gwóźdź do trumny, to jak żyjesz, co czujesz i na co godzi się twój mąż jest waszą sprawą, ale nie wpieraj człowiekowi który chce normalnie żyć, że musi zaakceptować chorobliwą zazdrość partnerki. Stosujesz typowe przeniesienie, identyfikujesz się z partnerką Damiana upierając przy tym, że to on jest odpowiedzialny za leczenie tej dziewczyny, że wszystko jest w jego rękach, a ona co? Ubezwłasnowolniona? Nie może podjąć żadnej decyzji, pójść na kompromis? Do leczenia potrzebne są jej chęci i podjęcie decyzji. Chyba o tym zapomniałaś. :)



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-04-30, 23:05:33               Odpowiedz

            To jest skrajny egoizm, brak dojrzałości, odpowiedzialności za swoje czyny i słowa. Oczekiwać, że facet to wszystko będzie znosił w nieskończoność. To jakaś paranoja, trzeba dorosnąć i to szybko. ;)



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 23:14:41               Odpowiedz

            A dlaczego mam myslec negatywnie..i jak maja moje posty wygaldac? mam mu pisac jaka ona jest okropna ze m to robi? Chyba wiadomo ze pisze z mojego punktu widzenia:) I mysle ze oto chodzi zeby zobaczyl punkt widzenia osoby chorobliwie zazdrosnej jak i widzi punkt widzenia zdrowych osob.
            Jak on ma podcjac decyzje skoro by tylko slyszal jak mu ludzie przytakuja..i byl by nieswiadomy jakie trudne to jest z punktu widzenia zazdrosnika.
            A to ze ja pokochalam moja zazdrosc nie oznacza ze jest pieknie i super. Moj maz akurat bardzo kocha mnie i to nie jest wystarczajacy powod by zepsuc zwiazek..i to sa jego slowa.
            Ja jestem swiadoma ze damian przechodzi pieko bo wiem co sie dzialo z mezem moim..ale ja mu opowiadam to jak ja to widze..a to co on zrobi jest decyzja jego.
            Czemu mowisz ze ja poraz drugi strace faceta? ostatnim razem kiedy ja stracilam faceta bylo 8 lat temu i to nie przez zazdrosc. Wiec nie rozumiem skad przypuszczenie....
            A ja jestem akurat tu pewna ze moj maz mnie nie zostawi:) moj maz traktuje zwiazek malrzenski powaznie..gdyby nie byl gotowy sie podejmowac wyznania to by sie nie zenil zemna..sam to powiedzial.
            JEsli chodzi o ostatni moj zwiazek to ja zostawilam faceta poniewaz nie pasowalo mi jak mnie traktowal.

            PRzepraszam co mam pisac? to co wy chcecie uslyszec? ja pisze to do damiana a nie dla widzow. Mysle ze moje sprawy sa przydatne bo jestem wstanie mu oferowac wglad swiata po stronie jego kobiety. Dlaczego ma byc nie swiadomy tego co siedzieje po jej stronie swiata..jak ma niby podejmowac decyzje jesli widzi tylko jedna strone i to jest jego.

            Ja nie mowie ze on jest odpowiedzialny za leczenie ale jest potrzebny jako partner by jej pomuc. PRawdziwy partner wspiera i pomaga..a nie zostawia bo mu sie niechce znosic. A z kim mam sie indentyfikowac? z damianem? W jego rekach jest to by jej pomuc takze..to nie jest tylko jedna osoba ktora ma sobie pomuc..jest pomoc rodziny, terapeutki partnera..Ja nie mowie ze nie sa jej checi potrzebne do leczenia..jak najbardziej ona musi tego chciec..Ale ona musi wiedziec jak partnerowi zalezy na niej i jak bardzo on chce jej pomuc. Jak mi maz mowil nieraz ze mnie zostawi ( wzlosci) to ja tym bardziej nie chcialam isc na terapie wlasni za kare.

            Dlaczego niby mam nie pisac co naprawde czuje..nie moge pisac to czego nie czuje



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-04-30, 23:24:03               Odpowiedz

            I mysle ze oto chodzi zeby zobaczyl punkt widzenia osoby chorobliwie zazdrosnej jak i widzi punkt widzenia zdrowych osob.


            a nie pomyślałaś, że on punkt widzenia osoby zazdrosnej ma we własnym związku?

            Dlaczego niby mam nie pisac co naprawde czuje..nie moge pisac to czego nie czuje

            Możesz, oczywiście, że możesz, ale tutaj nie chodzi o to co ty czujesz, tylko o ocenę sytuacji z punktu widzenia osoby niezależnej, ty już jesteś zależna. Wyrażając opinię, dając dobre rady należałoby być jak najbardziej obiektywną, wiesz co to obiektywizm prawda? ;)

            Mysle ze moje sprawy sa przydatne bo jestem wstanie mu oferowac wglad swiata po stronie jego kobiety.

            Nie jesteś jego kobietą. :) Każdy człowiek jest inny.

            Wydaje mi się, że damian to mądry facet i potrafi zawalczyć o siebie i zdrowy związek. Podkreślam ZDROWY. ;)



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 23:33:11               Odpowiedz

            Nie on niema punkt widzenia osoby zazdrosnej w zwiazku bo zapewne nie rozumie tego w glebi..moze on anie przedstawia mu tego w ten sposob. Tak samo jak mozesz powiedziec ze ma juz punkt widzenia zdrowej osoby bo pzreciez patrzy na to swoja osoba:) hehe Takze mozna wtedy powiedziec ze ma dwa punkty widzenia swoj i chorej osoby..a jednak do konca nie ma bo gdyby dobze rozumial te punkty widzenia to by tu nie wchodzil.

            Sam ciekawy byl jak to wygalda z strony zazdrosnej osoby. Mysle ze powiedzialam rzeczy ktore warto wiedziec jak sie czuje osoba taka.
            Tak wiem co to znaczy byc obiektywna:) jeszcze wszystkich polskich slow nie zapomnialam:) A jak mam byc obiektywna skoro jestem osoba chora na zazdrosc?? a wy jestescie obiektywni nie znajac swiata po tamtej stronie???
            Mysle ze jest wazne co czuje bo pisze jako zazdrosna..i wtedy damian moze dojsc do tego co jego kobieta moze czuc..
            Chce mu pokazac ze jesli sie kocha to robi sie wiele by cos pracowalo..dlaczgeo odrazu trzeba zakladac z gory ze cos sie nie uda i zniszczy...juz sobie wyobrazam co by jego kobieta pomyslala jakby zobaczyla ze ktos mowi o jej zwiazku w ten pososb...ze sie rospadnie..ze to nie wiezenie..

            Moze i czlowiek jest inny ale puki co damian mowil ze wiele rzeczy ktore mowie zgadzaja sie z tym jak jego kobieta mowi..
            I tak kazdy jest inny ale i tez zazdrosne osoby mysla podobnym zchematem.
            Czemu tak cie ruszylo to ze pisze z mojego punktu widzenia??



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-04-30, 23:35:00               Odpowiedz

            ja powiem tak: to co pisze czary mary pozwala mi dostrzec to, ze na pewno nie chce takiego związku.
            nie dałbym rady w takim czyms, wiec mimo ze masz inne intencje tylko utwierdzasz mnie w przekonaniu, ze powinienem odejsc, i to tez na pewno zrobię w najbliszym czasie.
            zazdrosc nie jest elementem zwiazku który sprawia ze bede szczesliwy.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-30, 23:39:09               Odpowiedz

            NO to bardzo mi przykro ze sie poddajesz..a kobiete utwierdzisz tylko ze miala racje:( ze ja zostawisz..bo pewnie taka obawe miala..i utwierdzisz ja ze nie warto dla niej nic...Przeciez mogla by sobie pomuc! to ze dzis nie chce isc na terapie nie znaczy ze nie pojdzie na nia za miesiac...Teraz jestes wsciekly bo sie pokluciles i dzialas pod wplywem emocji..Przemysl to jutro jak opadna emocje..po rozmowach znia..czy ty skreslasz cala przyszlosc jaka moze byc pzred wami? tylko dlatego ze ona jest zazdrosna?
            Dlaczego nie wierzysz wnia?



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-01, 00:29:05               Odpowiedz

            Czemu tak cie ruszylo to ze pisze z mojego punktu widzenia??

            W twoich wypowiedziach drażni mnie egoizm, brak spojrzenia na to co czuje druga osoba, oceniasz sytuacje przez pryzmat wlanych uczuć, w każdej swojej wypowiedzi bronisz patologicznych zachowań, myślę ze dlatego iż nie chcesz dostrzec w swoich zachowaniach patologii, usprawiedliwiasz ja nie myśląc o tym ze ktoś inny może przez to cierpieć. Nie jesteś obiektywna. Idealizujesz zazdrość i masz bajkowe wyobrażenie o związku i miłości. Takie osoby są trudne i uciążliwe w życiu, dla partnera, dla dzieci. Rozumiem, że tobie to pasuje, jesteś zadowolona, ale propagowanie i udawanie, ze to jest normalne, zwalanie tego na chorobę i unikanie odpowiedzialności, bo tak jest wygodnie jest dla mnie niedopuszczalne.
            Po prostu tak to odbieram. Zazdrość, zazdrością, ale nic z tym nierobienie i ubieranie tego w falbanki i miłość jest nienormalne.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-01, 00:53:34               Odpowiedz

            Ciebie drazni ze ja oceniam wedlug tego co ja czuje, drazni cie moj punkt widzenia bo ty go nie rozumiesz i nazywasz to egoismem. Ja sobie moge wyobrazic co czuje druga osoba ale bardziej wiem co czuje taka osoba jak ja..i chyba warto wiedziec jak jak jest po tej stronie prawda?
            Mysle ze kazdy tutaj ocenia pzrez pryzmaw wlasnych doswiadczen i uczuc..i to jest normalne wedlug mnie.

            Dlaczego ty nazywasz moje zachowania patologia? to ze ty nie rozumiesz co to znaczy zyc w swiecie zazdrosci nie musisz tego nazywc tak brutalnie i oceniac to w tak drastyczny sposob.
            Ja niczego nie bronie ale mam prawo pokazac co miesci lub potrafi sie miescic w glowie osoby ktora cierpi na zazdrosc.
            Czy psycholog osobie jak chce pomuc mowi jej ze jest egoistyczna? ze to patologia? nie wyobrazam sobie.

            A pzrepraszam jak mam byc obiektywna skoro mam taki problem jak jego kobieta? wiem tylko ze nie powinno sie skrslac takiej osoby z zycia a dac szanse. A co wedlug ciebie bedzie obiektywne z mojej strony?? ze napisze jak bardzo mu wspolczuje ze cierpi przez nia?? Jak ja bym uslyszala cos w podobnym stylu do mojego meza..ze to zniszczy go i ze to nie ma sensu to ja bym taka osobe zniszczyla..Czlowiekowi sie daje nadzieje a nie same negatywy zwiazku.
            Ja mam bajkowe wyobrazenie? skad wiesz jakie ja mam wyobrazenie? skad wiesz jakie mam mysli zwiazane z zwiazkiem?
            Propagowanie? a moze jeszcze mnie osadzisz ze ze ja go zmuszam? nie badz smieszna w tych oskarzeniach! Mam prawo mowic co czuje jak kazdy inny tutaj to nie musi sie tobie podobac..nie musisz tego akceptowac ale tez nie musisz mnie atakowac swoimi pogladami.Ja nikogo nie atakuje ze mysli inaczej niz ja!
            Tak dokladnie jestem szczesliwa:) pracuje nad soba jak tego chce. Co to znaczy ze zwalam to na chorobe? zazdrosc jest choroba czyz nie tak?
            Ja nie przyszlam tutaj z problemem tylko Damian wiec skoncentruj sie na jego watku a nie na tym ze ja nic nei robie z moja zazdroscia:) bo ja nie prosze sie o rady jak widac i potrafie z tym zyc. Odkad akceptuje moja zazdrosc jestem szczesliwsza bo akceptuje siebie



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-01, 01:40:01               Odpowiedz

            Piszesz tutaj długie elaboraty na temat tego co czujesz, jak postrzegasz związek, zazdrość itd i dziwisz się, ze ktoś ustosunkowuje się do twojej wypowiedzi? To jest śmieszne. Oczekujesz, ze ktoś poczyta to co napisałaś i wypowie się tylko w pozytywnym kontekście, no, przykro mi, ale twoje zaburzenie nie niesie ze sobą niczego pozytywnego. Niestety.


            Czy psycholog osobie jak chce pomuc mowi jej ze jest egoistyczna? ze to patologia? nie wyobrazam sobie.

            Nie, psycholog tak kieruje rozmową, że sama sobie to uświadomi, na pewno nie będzie udawała, że jej patologiczne zachowania są super, bo uświadomienie własnej chorobliwej zazdrości to tylko część leczenia, trzeba jeszcze chcieć coś zmienić.
            Zazdrość nie jest cechą którą można polubić, z którą da się żyć. To rodzaj agresji skierowanej na drugiego człowieka i jeżeli nie masz tej świadomości to ok, ale nie pisz hymnów pochwalnych na jej temat, bo to jest objaw zaburzenia które trzeba leczyć. Nie jesteś dzieckiem, tylko jak mniemam dorosłą kobietą z jakimś doświadczeniem życiowym.
            Zrozumienie chorobliwej zazdrości partnera to jedno, a akceptacja to zupełnie co innego. Tego nikt zdrowy nie zaakceptuje.


            ak mam byc obiektywna skoro mam taki problem jak jego kobieta? wiem tylko ze nie powinno sie skrslac takiej osoby z zycia a dac szanse. A co wedlug ciebie bedzie obiektywne z mojej strony?? ze napisze jak bardzo mu wspolczuje ze cierpi przez nia?? Jak ja bym uslyszala cos w podobnym stylu do mojego meza..ze to zniszczy go i ze to nie ma sensu to ja bym taka osobe zniszczyla..Czlowiekowi sie daje nadzieje a nie same negatywy zwiazku.


            No, pewnie facet powinien godzić się na wszystko, na wymysły chorej głowy tylko dlatego, że trzeba dać szansę. On nie zatruwa nikomu życia zazdrością tylko ona, więc w imię czego on ma się na to godzić? Rozmawiał, tłumaczył, prosił, ale to wciąż bezskuteczne. Ile jeszcze można?
            Czym mogłabyś zniszczyć faceta? Zazdrością jeszcze większą? nie wiem, ale zasada - Masz cierpieć, bo ja jestem chora, bo tak chcę, bo musisz pokochać moją zazdrość jest przejawem chorego egoizmu, a to też ma jakąś przyczynę, którą się leczy.
            Nie sądzę żebyś zrozumiała, że chorobliwa zazdrość to nie cecha charakteru, to patologia i z tym się walczy. Nie udało ci się? Widocznie za szybko się poddałaś, bo jeżeli człowiek chce się zmienić to nie ma opcji żeby mu się to nie udało. ;)
            Już widzę jak kobieta chorobliwie zazdrosna niszczy męża tylko dlatego, że pomyślał o własnych uczuciach i cierpieniu. Tragedia.
            Do miłości nikogo nie zmusisz, uświadom sobie to.
            Dobranoc



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-01, 02:06:14               Odpowiedz

            A ni emam prawa pisac co czuje osoba zazdrosna? nie pisalam tego by mnie oceniac tylko by Damian zobaczyl jak to jest. Ja wlasnie nic nie oczekuje prucz tego ze Damian zerknie na to co napisalam i wezmie pod uwage druga strone medalu.

            Naprawde to zaczyna byc inkwizycja czarownic!!

            Dlaczego piszesz o moich zaburzeniach? mysle ze one wlasnie sa pomocnicze jednak skoro moge cos powiedziec na ten temat i ich nie kryje i sie nie wstydze. Czy moja chec pokazania damianowi punkt widzenia zazdrosnej osoby jest niepraktyczny??
            Moim zdaniem przyda sie mu taka wiedza do podjecia decyzji a jaka ona bedzie to juz nie mam wplywu i nie moja sprawa.

            Dokladnie tak jak mowisz psycholog nie mowi takich rzeczy bo wie ze nie sa one prawidlowe..czyli ty sobie zdajesz sprawe zapewne ze mowisz do mnie jakbys mnie atakowala.

            Jakim prawem ty mi bedziesz mowila co ja mam pisac a co nie, ja nie naruszam zadnych praw tutaj! Pisze co czuje i pisze jakie to uczucie posiadac taka zazdrosc! nie pisze tego by sie pochlebiac! tylko by Damian tez zasmakowal co to znaczy! ze nie tylko on moze sie meczyc ale i jego kobieta.

            Z zazdroscia da sie zyc jak widac:) tylko trzeba ja kontrolowac, walczyc z swojimi slabosciami, budowac swoja samoocene..Agresji? tu nie chodzi o agresje na druga osobe tylko agresje do czegos z przeszlosci lub przyczyny niskiej samooceny.
            Ja mu nie kaze akceptowac tylko jej pomuc, dlatego zaproponowalam by wuryszyla do psychologa, by on ja wspieral w tym. Gdzie ja napisalam ze ja mu kaze do akceptowac..cos chyba ci sie pomylilo z tej zlosci domnie.

            Mozna wiele jesli sie bardzo kocha, nie ma jakiegos limitu czasowego w ktorym sie mowi ok czas minol zostawiam cie..Zrobil wiele ale jak widac przyszedl tu bo jednak chcial jeszcze cos zrobic i pomysl powstal by szla do psychologa..narazie ona niechce ale skad wiesz ze nei skusi sie na ten pomysl wkoncu? i moze bedzie nad soba pracowala kto wie.
            Nie masz prawa mowic mi co mi sie udalo a co nie bo nie twoja rola tutaj by oceniac moja sytuacje:) Mnie nie musisz tutaj pouczac bo ja sobie zdaje sprawe ze to nie cecha charakteru, ale nad tym sie pracuje. Nie pisalam omnie rzeczy zwiazane z zazdroscia bys teraz zawistnie wykorzystywala to pzreciwko mnie! Mam nadzieje ze ci dobze z tym co robisz teraz. JA akceptuje moja zazdrosc, moj maz tak samo, akceptowac to znaczy zapoznawac sie z tym takze..nie bede siedziala i plakala ze jestem zazdrosna i uzalala sie nad soba bo to nie ma sensu:) Polubilam i mi sie przydaje. To jest moj wylacznie biznes, dzielilam sie tym nie poto by ktos mi z tego powodu problemy robil. Puki ja jestem szczesliwa nikt nie powinien sie burzyc:) prawda?
            A kto zmusza kogos do milosci? bo napewno nie ja:)
            Widocznie tobie bardziej przeszkadza to ze ja sie pogodzilam sama z soba:) to tez jest problem jakis...



          • RE: zazdrość

            Autor: nika22   Data: 2011-05-01, 10:40:41               Odpowiedz

            Zazdrość,ta chorobliwa, wcale nie jest fajna,czy przydatna czarymary,sama przed sobą chyba usprawiedliwiasz swoje zachowania.Co jest dobrego w tym,że wpierasz swojemu mężowi coś czego nie zrobił,czy może uważasz to za "profilaktykę"zdrady?Super że masz takiego męża,który cię wspiera,pomaga i rozumie,ale pewnie i on ma nadzieję jeszcze,że kiedyś skończą się te jazdy,bo nawet święty na dłuższą metę tego nie wytrzyma i ty napewno też to wiesz,co też powoduje że znów czujesz się zagrożona(koło się zamyka) Postaw się na jego miejscu,ile wytrzymałabyś z osobą,która wmawia ci rzeczy których nie zrobiłaś,rozliczała cię z każdej minuty,chciała przejąć całkowitą kontrolę nad tobą,twoim życiem.
            Nie mówię że należy ślepo ufać,ale taka zazdrość tylko niszczy związek,każda skrajność jest zła. Czy uważasz że można być szczęśliwym z osobą chorobliwie zazdrosną?Według mnie nie,moża tkwić w takim związku,tak jak np.żony alkoholików...
            Z drugiej strony niezgadzam się z tym,że związek z osobą zazdrosną nie ma szans,oczywiście,że można sobie z tym poradzić,ale pod warunkiem,że zazdrośnik zdaje sobie sprawę ze swojego PROBLEMU i CHCE z tym walczyć.Tylko wtedy próba ratowania związku ma sens.Damianie,twoja dziewczyna chyba sama przed sobą nie chce jeszcze przyznać że ma problem,to niestety ale ty sam jej nie pomożesz...



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-01, 11:20:56               Odpowiedz

            przeczytałam posty pań, i moja wizja szczescia, udanego związku itp. zgadza się z wizją ByłejNerwolki, mam takie samo zdanie na wiekszosc kwestii jak ty.
            Opinie czarnymary natomiast uswiadomiły mi jednak chyba najwiecej, mimo, jak pisalem nie w takim zamiarze je pisala, ale zrozumialem, ze taka osoba sie nie zmieni, a ja jej nie zaakceptuje.
            nie umiem zaakceptowac takiej zazdrosci, dla mnie nie jest to normą w związku, albo czyms z czego bym sie cieszył, ze jest to objawem miłosci. absolutnie nie.
            Czy uważasz że można być szczęśliwym z osobą chorobliwie zazdrosną? Według mnie nie,moża tkwić w takim związku,tak jak np.żony alkoholików... - popieram tez zdanie Niki.
            a ja jesli ktos nie chce sie leczyc, nie bede tkwił w toksycznym związku, widocznie czasem trzeba odpuscic. moze wtedy otworzą sie komus oczy. a jesli nie - jestesmy dorosli, nie pozwolę sobie tak zrujnowac zycia, bo tak to niestety wyglada.
            Moze gdy dobierze sie dwojka zazdrosników, dadza sobie rade, ja jestem normalnym facetem, i nie chce tak zyc.
            dziekuje za odp. i rady.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-01, 11:25:00               Odpowiedz

            "jakk ja bym uslyszala cos w podobnym stylu do mojego meza..ze to zniszczy go i ze to nie ma sensu to ja bym taka osobe zniszczyla..Czlowiekowi sie daje nadzieje a nie same negatywy zwiazku."
            odnosnie tego zdania - ja obecnie dostaje same negatywy w zwiazku, JA.
            i mam rozumiec, ze teraz moja dziewczyna rozopocznie proces niszczczenia mnie, mojej przyjaciołki, znajomych, z godnie z kodeksem zazdrosci?
            czarnymary jak zrobic to tak zeby cierpiała jak najmniej i nie ciągnęło się to w czasie, jak w sytuacjach, o ktorych wiele czytałem na forum.
            do tej pory moje roztania byly bardziej lub mniej burzliwe, ale jednak na poziomie, nie wiem jak zachowawc sie by "zazdrosnica" nie zrobiłą jakichs "głupot"?



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-01, 13:47:13               Odpowiedz

            Rozumiem ze teraz sie martwisz jak zaraguje twoja kobieta kiedy odnij odejdziesz...To zalezy jak przyjmie ta cala sytuacje..kazdy jest inny. Ja naprzykad pomimo zazdrosci nauczylam sie miec swoj honor. Sa osoby ktore poczuja jeszcze gorszy brak wartosci siebie..i beda sie starac odegrac na kims bliskim swojego partnera..byc moze by odwrocic te osoby od partnera. Moze byc tak ze ona ci nie da odejsc, ze bedzie blagala, plakala, lazila za toba, grozila samobujstwem. TO wszystko zalezy jaka osoba ona jest i jak ucierpi na tym.

            Ja nie rozumiem ze ty po 2 latach widzisz tylko zazdrosc w zwiazku? a co z reszta? nic niema znaczenia?
            Nie dala sobie czasu by sie przyznac ze ma problem..nie pomyslales by dac chociasz czas by poszla do psychologa? i zaczela cos z tym robic? Powiedziec jej ze ma szanse uratowac zwiazek tym ze pojdzie do psychologa..ze to teraz od niej zalezy.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-01, 18:20:04               Odpowiedz

            to nie jest tak, ze przez tydzien zmieniłem się, to trwa ponad poł roku, i tak po tym czasie uwazam ze jej zazdrosc jest glownym elementem naszego zwiazku, a ja tego elementu nie toleruje i przez te poł roku probowałam cos z tym robic. nie ostatnie 24 godziny, poł roku.
            do psychologa sadze ze nie pojdzie, proponowalem jej to normlanie, ale juz od wczesniej wiem, ze ona ma zdanie ze do psychologa " chodza tylko świry" a ona sie za świra nie uwaza.
            Dziewczyna kolegi gdy chodziła do psychologa, było to wrecz dla niej smieszne i teraz mi to wszystko wygarneła, i uznała ze ja sam mam sie leczyc. dzis zdanie ma takie samo, choc troche ochłoneła.
            niestety ja w czyms takim tkwił nie bede.
            dziekuje wam za rady, juz jestem pewien tego co mam zrobic.



          • RE: zazdrość

            Autor: Balbi   Data: 2011-05-01, 18:23:59               Odpowiedz


            Powodzenia.

            BB.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-01, 13:38:34               Odpowiedz

            Damian...a kto powiedzial ze ona sie nie zmieni?
            jeszcze do psychologa nie poszla a ty juz jestes jedna noga po za zwiazkiem....przykre



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-01, 11:21:22               Odpowiedz

            Dokładnie nika22, o to mi chodziło i uważam podobnie jak ty. Szanse są zawsze, tylko chodzi o to żeby kto mial świadomośc, że ma problem i chciał z tym walczyć.
            czarymary czuje się atakowana, bo liczyła na to, że wszycy będą akceptować zachowanie zazdrośnika. Piząc na forum publicznym trzeba się liczyć z tym, że ktoś się do tego ustosunkuje i na prawdę nie odnosiłabym się do wypowiedzi czarymary gdyby w każdym prawie swoim wpisie, w tym temacie i innych nie gloryfikowała zazdrości. Teraz uważa, że jej zazdość służy innym i jet korzystna. No dajcie spokój...powiedziałam jak to wygląda na prawdę i nie są to moje wymysły, tylko tak jest. Zabolało czarymary, przykre, ale może włanie warto wyciągnąc wnioski.Ehhhh już się nie wypowiadam. :)

            Czarymary uważaz, że jeżeli tak reaguję to mam problem? No, miałam, i zdziwisz się, ale taką toksyczną osobą jest moja matka. Też usprawiedliwia własny egoizm i uważa, że świat bliskich powinien kręcić się wokół niej. Być może dlatego mnie wkurzasz swoimi wypowiedziami.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-01, 13:27:28               Odpowiedz

            TO ze ty sie nie zgadasz zemna nie znaczy ze masz wciagasz moje zycie w to. Tu jest wiele ludzi ktorzy maja inna opinie i co teraz bedziesz lazic i szukac ludzi ktorzy mysla inaczej niz ty? skoncentruj sie na watku Damiana a nie na tym co ja mysle i co ja niby oczekuje.
            To ze jestem zazdrosna i stanowila ta zazdrosc duzy problem w moim zyciu pomaga mi teraz komus pokazac jak to jest:)
            Mnie nic nie zabolalo lecz rozsmieszylo ze wazysz sie mi mowic ze sie poddalam jak nie znasz mojego zycia.
            JA nie mowie ze trzeba zyc z zazdrosnikiem bo kazdy jest inny , jedni to zniosa inni odejda. Ja tylko powiedzialam ze by tak latwo jej nie zostawial, ze warto najpierw isc do psychologa i dac jej szanse sie zmienic.
            Ja mam zakodowane ze jesli sie kocha bardzo to sie zrobi wiele by pomuc, nie odchodzi sie po 2 latach tak jakby nic zwiazek juz nie znaczyl.

            Wiec moze napisz do mamy a nie domnie..bo ty przenosisz swoje uczucia z niej na mnie.
            Pragnienie zrozumienia to nie egoism..
            nie mama zamiaru przez nastepne dni tu na zmiane sie z toba przepychac slownie. Daj mi juz spokoj



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-01, 13:34:53               Odpowiedz

            Nika22

            Mi moja zazdrosc przestala przeszkadzac az tak, i tak przydaje mi sie bo rozpoznaje przynajmniej jaka laska jest zdolna czego. Moja zazdrosc jest moja bronia:) A to ze masz inne podejscie nie znaczy ze moje jest zle. Ja zyje z zazdroscia moja nie ty. Ja ja kontroluje kiedy chce i mi z tym wspaniale. Nie wypieram sie jej bo pzreciez akceptuje, poco mam walczyc sama z soba? ja sie staram kochac siebie taka jaka jestem.
            Chce byc zazdrosna i bede..:)



          • RE:Życie...

            Autor: Nastusia   Data: 2011-05-01, 13:50:03               Odpowiedz

            Ludziska,czym inna jest chorobliwa zazdrość,którą się leczy i z którą można żyć,ale ona uprzykrza życie,a czym innym zdrowe podejście,które pokazuje normalne granice.
            Nie wiem czy kobieta,która lansuje się na kumpla jest faktycznie przecudowna przyjaciółką? A może to ona ma masę kompleksów i stąd jej podejście do życia,aby każdy ją lubił i nikt nie kopnął w dupsko.
            Znałam taką dziewczynę-wszystkim starała udowodnić w przemiły sposób,że jest fajna,odsunęła się od przyjaciela,żeby dziewczyna nic nie mówiła...a prawda była taka,że bała się,iż straci jednego z adoratorów,bo każdy jej mówił jaką to ona jest super koleżanką,przyjaciółką kumplem.
            Znane też są przypadki,że inne ją lubią,bo boją się o swoich facetów,cóż...modliszki też bywają. Czasami trafi swój na swego,a gdy inny to widzi z boku jest wyśmiany,a jednak widzi to,czego inni boja się dostrzec.
            Cóż...moje zdanie jest takie...miejmy znajomych,bo to zdrowe dla wszystkich,ale zwracajmy przede wszystkim uwagę na swoich najbliższych,bo niektórzy angażują się zbytnio w życie innych,a nie widzą swojego podwórka...i gdzie tu z kimś takim budować związek,pobierać się,skoro "trawa gdzieś indziej jest bardziej zielona"?



          • RE: zazdrość

            Autor: nika22   Data: 2011-05-01, 16:58:13               Odpowiedz

            czarymary
            Wydaje mi się żed trochę za bardzo utożsamiasz się z dziewczyną Damiana.Zauważ że jego dziewczyna nie chce przyznać nawet sama przed sobą że jest zazdosna i mimo że on zerwał kontakty z przyjaciółką ona dalej urządza mu jazdy,a to już nie jest normalne.
            To że ty postanowiłaś polubić tą swoją zazdrość,to jest twoja sprawa,chcesz tak żyć to nic nikomu do tego,zwłaszcza że twój mąż to toleruje(ale i tak uważam że całe życie tak się nie da,z czasem sama to zrozumiesz),jeśli OBOJE zgodziliście się na taki układ to ok,wasze życie.
            Czy Damian może zaciągnąć na siłę dziewczynę do psychologa,skoro ona nawet nie chce o tym słyszeć?
            Może już nie porównuj jego dziewczyny do siebie,bo zasadnicza różnica między wami jest taka,że ty wiesz że jesteś zazdrosna,że niektóre "zagrożenia"to tylko wytwór wyobraźni,a ona jeszcze tego zrozumiała



          • damian

            Autor: pawel5260   Data: 2011-04-30, 23:01:28               Odpowiedz

            no to mamy następnego, co to zdrowieje

            gratuluję

            niekiedy tak trzeba, z tym , że mniej oceniania innych pomaga w zachowaniu rozsądku i poprawności w działaniu



    • RE: zazdrość

      Autor: anonim63   Data: 2011-05-01, 15:23:34               Odpowiedz

      Zazdrosc.Odczuwamy ja w sytuacji frustracji, gdy znany jest obiekt zaspokajajacy potrzebe i osoba posiadajaca ten obiekt. Najbardziej skrajna forma zazdrosci jest zazdrosc urojona, w psychopatologii nazywana zespolem Otella. Przejawia sie ona na przyklad podejrzewaniem partnera o notoryczne zdrady, sprawdzaniem i kontrolowaniem jego dzialan. Chorobliwa zazdrosc wiaze sie najczesciej z brakiem zaufania i checia nadzorowania drugiej osoby. Z czego moze wynikac takie zachowanie? Najczesciej pojawia sie gdy postrzegamy siebie jako gorszego partnera w sferze emocjonalnej, intelektualnej czy seksualnej, gdy czujemy sie zagrozeni w zwiazku i nie dosc pewni wlasnej wartosci, gdy nie czujemy sie wystarczajaco atrakcyjni dla drugiej strony. Obsesyjni zazdrosnicy mecza swoich partnerów ciaglymi pytaniami, nie wierza w ich slowa. Sledza ich, zwracaja uwage na nic nieznaczace fakty. Pamietaja je nawet po uplywie dlugiego czasu i wiaza ze soba w pozornie logiczne calosci. Poszukuja nieistniejacych kochanków. Obsesyjni zazdrosnicy kazde dzialanie partnerów interpretuja jako zdrade lub próbe oszukania czy zmylenia. Na przyklad przypadkowe spojrzenie na inna osobe na ulicy, czy podejscie do okna w domu uwazaja za przekazywanie znaków potencjalnym kochankom.

      Najlepszym wyjsciem ze spirali wzajemnych oskarzen i podejrzen wydaje sie decyzja o podjeciu leczenia. Mozemy zglosic sie do specjalisty, terapeuty, który stricte zajmuje sie problemami w relacjach w zwiazku. Leczenie obsesyjnego zazdrosnika bywa trudne i dlugotrwale, najczesciej bowiem, problem lezy w tym, aby go przekonac, ze jest chory, ze wszystkie jego podejrzenia sa wytworem chorej wyobrazni i ze musi podjac leczenie. Jednak podjecie wysilku zwiazanego z terapia moze zaprocentowac przetrwaniem naszego zwiazku, scementowaniem go i zaciesnieniem wiezi emocjonalnych. W pracy nad zazdroscia dobrze jest pamietac, ze czesto bywa ona przenoszona z wczesniejszych doswiadczen jakiejs straty. Powrót do zródel, podczas terapii, daje mozliwosc oderwania sie od spowodowanego ta strata poczucia krzywdy, a tym samym uczucia zazdrosci.

      Nie podjecie jakichkolwiek dzialan w tej kwestii moze skutkowac jedynie pogorszeniem wzajemnych relacji, lawina oskarzen i wzajemnych podejrzen, a tym samym rozpadem zwiazku. Warto bowiem wiedziec, iz zazdrosc podobnie jak zlosc jest silnym uczuciem, którym czesto "zakrywamy" inne emocje, z którymi sobie nie radzimy. Siegniecie do zródel i odkrycie, gdzie tak naprawde lezy nasz problem, pozwoli nam na zdrowy oglad wlasnej osoby, a tym samym otoczenia i naszego partnera.

      Wiec jesli partnerka uwaza ze nie ma problemu jej zazdrosc jej w granicach normy mimo wyraznych znakow ze tak nie jest,jesli nie chce podjac leczenia trzeba pakowac walizki dla wlasnego dobra i wlasnego bezpieczenistwa emocjonalnego.
      W




      • RE: zazdrość

        Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-01, 15:46:04               Odpowiedz

        Czarymary wszystkiego dobrego życzę i ...ucałuj swoją zazdrość ode mnie, bo mi ona wisi, ja z nią żyć nie muszę, ale wypowiedzieć się mogłam. ;D



        • RE: zazdrość

          Autor: czarymary   Data: 2011-05-01, 23:40:31               Odpowiedz

          Bylanerwolka..
          tak moglas ale naprawde odczulam w twoim tonie zlosc i cos nie przyjemnego..Nie potrzebne to bylo, ja tu niechce miec wrogow i niechce sie klucic..wrogom mam jzu wystarczajaco:P
          Obie chcemy cos udowodnic ale zyjemy innymi swiatami i tak niech zostanie..
          Pozdrowienia i mam nadzieje ze zgoda



    • RE: zazdrość

      Autor: Nastusia   Data: 2011-05-01, 20:38:53               Odpowiedz

      Damianie,a ja myślę,że założyłeś ten wątek,aby Twoja dziewczyna go przeczytała <wszak przeszukuje fora,prawda?>. Niby nie chciałeś podawać szczegółów,a aż się od nich roi.
      Może i byłaby obrażona,ale wytłumaczyłbyś jej,że tu pisałeś anonimowo,więc prawdę i tylko prawdę <bardzo złudne>.
      Ja nie łykam tej bujdy. I tak jak napisałeś,zostaw ją,przejmuj się lansująca się przyjaciółeczką,straci przyjaciela z orszaku i kto będzie ja wielbił?;o)
      Dziewczynie nie pomagaj,co tam....co tam jakaś głupia choroba,nie masz pojęcia jaka ona może być.
      brrrrrrrrrrrr



      • RE: zazdrość

        Autor: Damian34   Data: 2011-05-01, 20:51:46               Odpowiedz

        tak jak pisałem wczesniej: nie mam pojęcia czy czyta fora, i czy sie udziela, nigdy mi o tym nie mówiła, ja tez tego nie robiłem wczesniej i robię to 1 raz.
        wołabym zeby tego nie czytała. nie potrzebuje afery z tego powodu ( a na pewno by tak było) pisząc to miałem nadzieję ze jednak tu nie zajrzy, wszak nie jest tylko jeden taki portal, i oby tak własnie było.
        nie jestem tez takim tchorzem, zeby bac sie jej to powiedziec, ja to co wam pisze mówiłem takze jej.
        dziwi mnie natomiast twój okrecony tok rozumowania, po co miałbym to planowac?
        to jak postrzegasz moja przyjaciołke, no coz, sposób myslenia podobny do mojej dziewczyny, jesli tez w to nie wierzysz zamiast tłumaczyc to tobie wole jednak jej.
        "głupia choroba" wykancza rowniez mnie, i jesli nie zanosi sie na zmiany - nie jestem masochistą, a to co usłyszałem tutaj potwierdziło decyzję, ktorą chce podjąc.



        • RE: Bujda

          Autor: Nastusia   Data: 2011-05-01, 21:05:51               Odpowiedz

          Udowodnię Ci,że kłamiesz,cytuję:
          "Autor: Damian34 Data: 2011-04-30, 11:59:23 Odpowiedz

          szczerze to troche sie boje ze jak podam wszystkie detale, a ona rowniez chodzi po forach to dopiero bedzie akcja.
          ale leczy sie na tarczyce. "

          Teraz piszesz,cytuję:
          "nie mam pojęcia czy czyta fora, i czy sie udziela, nigdy mi o tym nie mówiła"

          Czy tak się da?

          Cóż...dla mnie jesteś kłamcą,który pisze co chce pisać. Wcześniej podałam przykład jednej panny,która pisała bzdury,aby...nie wiem i nie obchodzi mnie to. Pisać można wszystko dla swoich <chorych celów>.
          Widzę tu natomiast lansująca się przyjaciółkę,która muszą wszyscy lubić i chora dziewczynę. Jesteś niedojrzały emocjonalnie,dlatego babrasz się w tego typu przyjaźniach,bo to związek powinien być zbudowany na przyjaźni.
          A co choroby...ludzie,którzy się kochają wiele potrafią znieść,z tej choroby można wyjść,ale dobrze mieć wsparcie. Gdyby tak była Twoją żoną,współczułabym jej kogoś takiego,kolejny mały chłopczyk.



          • RE: Bujda

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-01, 21:41:41               Odpowiedz

            Autor: Damian34 Data: 2011-04-30, 12:20:35 Odpowiedz
            pojecia nie mam czy szuka, ale jesli szuka i spotkałaby moj watek jestem przekonany ze nie spodobałoby sie jej to.

            było doczytac dalej post dalej.
            w 1 poscie pominełem wyraz "jesli" sam jestem zdziwiony widzac ze tak to napisałem.
            wierz w co chcesz. nie rozumiem po co miałbym kłamac tu?
            a tym bardziej doprowadzac dot ego zeby ona przeczytała to forum, wtedy przeciez na pewno byłaby awantura i zerwanie, bez zadnych szans na porozumienie.

            Nikt mi nigdy nie zarzucał niedojrzałosci emocjonalnej, a raczej przeciwnie. zdanie wolno ci miec jakie chcesz.
            Moja dojrzałosc przejawi sie w tym momencie w tym, ze poinformuję, ze podjełem dojrzałą decyję - ktora dojrzewała do tego czasu.
            za co dziekuje tym ludziom, ktorzy mi w niej tu pomogli. I mam wrazenie ze ci ludzie byli rowniez bardzo dojrzali, mieli zdrowe pogladyna zycie ( a nie doszukiwali się sensacji w przejezyczeniach w postach.
            jeszcze jedno odnosnie pomocy i bycia małym chłopczykiem: bedac zoną alkoholika ktory scigał by cie na dno, i uwazał ze nie potrzebuje pomocy, ile bys przy nim byla?
            i poczytaj co radza fachowycy, bo ja czytam, i czasem jednak trzeba dotknac dna, jesli nie chce sie zadnego z koł ratunkowych.



          • RE: Bujda

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-01, 22:17:50               Odpowiedz

            Damian, jesteś mądrym facetem. Być może to otrzeźwi twoją dziewczynę i zrozumie, że trzeba coś zrobić z tą zazdrością. Przecież rozstanie nie oznacza braku nadzieji, jeżeli jej zależy to zawalczy o ciebie, o was. Chociaż pewnie większośc obecnych tu pań zbulwersuje fakt,że kobieta też może powalczyć o związek. No jakże, przecież to facet powinien wyłazić ze skóry, starać się i tolerować fochy, sceny zazdrości zawsze i wszędzie. Fajnie jeżeli jemu to pasuje, gorzej jak zacznie walczyć o swoją godność i postawi granice, o, wtedy jest be. :)

            Dodam żeby nie było, że ja też bywam czasami zazdrosna, ale zdecydowanie w granicach rozsądku,czasami w żartach zazdrośni jesteśmy wzajemnie, bo zazdrość jest wpisana w związek gdzie ludzie się kochają, ale niektórzy przechodzą samych siebie i graniczą z paranoją, wtedy już wesoło nie jest i z tym trzeba walczyć.



          • RE: Bujda

            Autor: Nastusia   Data: 2011-05-02, 06:49:36               Odpowiedz

            Skoro nadal nie widzisz,że jedno wyklucza drugie...cóż...Twój problem.
            Dla mnie babranie się nie jest oznaką dojrzałości. co innego mieć znajomych,co innego uważać kogoś kto sam ma problemy za bóg wie kogo,a ukochana masz...to też tylko Twój problem.



          • RE:P.S.

            Autor: Nastusia   Data: 2011-05-02, 06:54:16               Odpowiedz

            Może nie widzisz,nie rozumiesz...

            Jeden z pierwszych postów:

            "szczerze to troche sie boje ze jak podam wszystkie detale, a ona rowniez chodzi po forach to dopiero bedzie akcja.
            ale leczy sie na tarczyce."


            Teraz piszesz,cytuję:

            "nie mam pojęcia czy czyta fora, i czy sie udziela, nigdy mi o tym nie mówiła"

            Teraz przeczytałam co napisała Maja,faktycznie,może bądź z tą swoja przyjaciółką,tak jak Książę Karol z tą swoja Camillą,wszystko było super póki nie mieszkali razem,póki była przyjaciółka,a gdy już zamieszkali,ona chciała rozwodu.



    • RE: zazdrość

      Autor: Maja39   Data: 2011-05-01, 23:13:08               Odpowiedz

      Wydaje mi się, że zrobiliście z tej Twojej dziewczyny Damianie psychiczne chorą osobe, zazdrośnicę która powinna sie leczyc. Analizujecie i stawiacię diagnozę a tak naprawdę to dobrze byłoby wycłuchac równiez zdania tej drugiej strony. Moim zdaniem twoja najwieksza przyjaciółka powinna byc własnie Twoja dziewczyna, bo skoro planujecie wspólne zycie, to chyba tak to powinno wygladać. Poza tym skoro masz przyjaciółke z tzw. piaskownicy i stawiasz ja raczej na pierwszym miejscu, to po co ta cała szopka, to może trzeba było byc od poczatku z tą przyjaciółka, ty z nia , ona z Toba i nie zawracać swoim obecnym partnerom głowy. Problem miałbyś rozwiązany zarówno ty jak i ona. Co to za jakieś dziwne zwyczaje. Ja osobiście nie zgodziłabym sie na taki układ, tak czy siak ryzyko istnieje, bo nie jest twoją siostra, choc tak to tłumaczysz i niestety nie płynie w was ta sama krew.



    • RE: zazdrość

      Autor: Maja39   Data: 2011-05-02, 09:05:36               Odpowiedz

      Ciekawa jestem jak musiałbyś wybierac między dziewczyna a przyjaciołką. W zasadzie to już dokonałeś wyboru i z treści twojego listu wynika, że wybrałeś przyjaciółke. A dziewczyna nie musi jej lubić, tolerowac, akceptować, bo w końcu istnieje jakaś granica. Tylko nie mów, że przyjaciólka doradza ci w planowaniu twojej przyszłości z dziewczyna. A może to przyjaciółka powinna zatem wybrac ci dziewczynę!
      A ciekawa jestem jakbys swoje życie zaczał planowac z własnie ta przyjaciółką. Ile byście razem wytrzymali. Znam takie przypadki i powiem ci że ona dopiero postawiłaby ci granice, dopiero zobaczyłbyś tak naprawde co to jest chorobliwa zazdrośc. Bo takie sa przyjaciółki. Spróbuj byc z przyjaciółka, to może otworza ci sie oczy. I proponuje najpierw zacząc od siebie. zastanów sie, na ile można pozwolic przyjacióce wchodzic z butami w czyjes zycie. Tak jak odcina sie pepowine od rodziców kiedy zakładasz rodzine, tak tez powinienes oderwac też ją od przyjaciółki. A może właśnie problem tkwi w tobie, bo nie potrafisz zrezygnowac z zadnej z nich. A jesli twoja dziewczyna miałaby takiego serdecznego przyjaciela to co, bylbyś szczęśliwy? Tylko nie mów że byś to akceptował, bo nie uwierze. Raczej nigdy sie nie zdarza, aby męzczyźni tolerowali tego typu uklad.
      I jeszcze jedno, widoczne twoja dziewczyna ma jakiś konkretny powód, dla którego nie zamierza akceptowac twojej przyjaciółki. I Ty powinienes to uszanowac i dac sobie spokój, jesli ci na niej zalezy.



      • RE: zazdrość

        Autor: Damian34   Data: 2011-05-02, 11:05:25               Odpowiedz

        odp. tylko tobie, bo wyjezdzamy na 2 dni i nie mam czasu tu siedziec chwilowo:
        wczesniej spotkalismy sie czesciej: doczytaj, dziewcyzny miały babskei wieczory, wychodzilismy wspolnie całą grupą bardzo czesto na piwo, potem sie to ucieło i jest raz na 2 miesiace, oni wychodza nadal czesciej, ja nie - bo spotkałbym tam moją przyjaciołkę.
        miałem 8 letni zwiazek, w ktorym przyjaciołka nie stanowila zadnego problemu, takze wiem ze sie tak da- nie oczekuje czegos co sobie wymysliłem.
        z moja przyjciałka nie chce byc, nawet jak rozstanę sie z dziewcyzną będe w przyszłosci z kims innym.
        ona tak samo - ma faceta. nie wiem czemu to tak ciezko zrozumiec.
        to ze ona nie akcpetuje mojej przyjaciołki sprawia ze odcina mnie od wszystkich moich przyjacioł, co nagle mamy organzowac sobie spotkania z nią i bez niej? kazdy jest dorosły ma swoje zycie, i nie bedzie sie bawił w to zeby unikac sie nawzajem, nawet ciezko mi tego wymagac od kumpli, zeby dawali mi znac a mojej przyjaciołce nie, gdy gdzies wychodzimy, bo takie widzi mi sie ma moja dziewczyna - ktorej zachowania oni w ogole nie rozumieją.
        od tamtej kłotni nie widziałem sie z nikim - spedzam czas tylko z nia, ale i tak nie jest ok. teraz jedziemy na 2 dni na wies, zobaczymy coz tego wyniknie.
        moja dziewczyna ma kolegów, a ze sa to rowniez koledzy jej brata spotyka ich obecnie czesciej niz ja moją przyjaciołkę - ja zazdrosny nie jestem o to.
        co do nastusi - nie bede tego komentował, bo doszukujesz sie nie wiadomo czego, czytaj tu posty, chocby takiesłoneczko, wiem ze ludzie pisza tu masakryczne brednie, ale szukaj gdzie indziej, bo nie jestem jednym z nich. nie zmuszam cie zebys w to wierzyła, szczerze jest mi to obojetne, po prostu jesli muslisz ze klamie, nie bede słuchał twoich rad, bo będa pewnie złe, ale wiem ze rozni ludzie sie trafią, PEACE.



        • RE: zazdrość

          Autor: PaniS   Data: 2011-05-02, 11:40:56               Odpowiedz

          Damianie.
          Chciałam Ciebie zapytać...czy Twoja dziewczyna jest zazdrośnicą tylko do Twojej przyjaciółki, czy do innych kobiet również. Cały wątek opiera się tylko wokół przyjaciółki. Więcej informacji bardziej odsłoni problem.
          Pozdrawiam.



    • RE: zazdrość

      Autor: Maja39   Data: 2011-05-02, 09:19:40               Odpowiedz

      "Po poł roku takiego zachowania doprowadziła do tego ze spotykamy sie z przyjaciółką raz na ok 2 miesiące i to wspolnie z nią.

      To co, wyglada na to, że spotkania z przyjaciołką były znacznie częstrze i to sam na sam. Brawo. A ona jednak troszke je ucieła. Cóz zatem może mysleć twoja dziewczyna. Ma rację, bo zazdrośc która wykazuje to tylko i wyłacznie do twojej przyjaciółki, a ty dzielisz włos na cztery i przepowaiadasz swoja koszmarna przyszłośc z dziewczyna i jej chorobliwa zazdrościa.
      No ja sie jej nie dziwie, mozna mieć znajomycvh, kolezanki wszystko w garnicach normy.
      Wyglada na to, że przyjaciółka jest wzniejsza dla ciebie niz dziewczyna.



      • RE: zazdrość

        Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-02, 10:55:02               Odpowiedz

        Maja39 przerażające są twoje zpiegowskie zapędy :)
        Facet zrezygnował z przyjaciółki, pewnie nawet nie była przyjaciółką w takim rozumieniu jak niektórzy myślą, dla jednego to przyjaciółka, a dla innego dobra koleżanka.
        Widywał się z nią rzadko i to na cenzurowanym, a niby dlaczego tak miało być? Nie rozumem, jestem kobietą, mam męża, ale żebym mu znajomych wybierała to mi to nigdy do głowy nie przyszło. Niektóre kobiety traktują mężczyzn jakby o niczym innym nie mysleli tylko - gdzie wsadzic... za przeproszeniem,hehe. :D



      • RE: zazdrość

        Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 13:25:28               Odpowiedz

        Maja
        ja tez zaczynam tak myslec..wylecialo mi z glowy wlasnie zeby zapytac czy tylko o przyjaciolke jest zazdrosna czy tez o innych ludzi. Ale wlasnie teraz jak poczytalam troche wasze wypowiedzi i damiana to zaczynam bardziej to odbierac ze dziewczyna miala powody, ze to moze nie jest akurat choroba zazdrosci tylko typowe bronienie swojego terytorium:)

        Jesli naprawde sie spotykali sam na sam..i to czesciej to jak mozna sie dziwic dziewczynie ze jest zazdrosna..czlowiek bez choroby zazdrosci napewno widzialby cos nie tak tutaj.
        Ja odczuwam ze ta przyjaciolka jest naprawde wazniejsza bo swiat i decyzje sie kreca wokol niej..

        "nawet ciezko mi tego wymagac od kumpli, zeby dawali mi znac a mojej przyjaciołce nie, gdy gdzies wychodzimy, bo takie widzi mi sie ma moja dziewczyna - ktorej zachowania oni w ogole nie rozumieją."

        Oni nie musza rozumiec, tylko wystarczy ze ty rozumiesz Damianie...To oni z twoja dziewczyna sa czy ty? Dlaczego stawiasz kolezanke na pierwszym miejscu? bo odnosze takie wrazenie.. Pozatym jesli problem jest z wychodzeniem razem to przeciez raz moga kumple sie spotkac tylko z toba i dziewczyna i raz z kolezanka..w czym tu problem??
        Tu zaczynam widziec ze to jest cos na zasadzie co sobie przyjaciolka pomysli, jak sie przyjaciolka poczuje, i co przyjaciolka powie..biedna przyjaciolka...
        A dlaczego nie biedna dziewczyna???? aco zrobisz jak kolejna dziewczyna nie bedzie akceptowala przyjaciolki? tez ja zucisz?Bo to wygalda jakbys nie zucal dziewcyzny z powodu zazdrosci tylko dlatego ze nie akceptuje przyjaciolki.

        A skad wiesz ze nie ma powodow by myslec o przyjaciolce zle?
        Ty patrzysz z swojego punktu widzenia i widzisz jak chcesz widziec..zapatrzyles sie w kolezanke tak dlugo ze juz pewnie przestales widziec jej zle cechy..moze zaslepila cie wystarczajaco. BO same dobre rzeczy oniej mowisz...

        A dziewczyna jest ta zla...i mam watpliwosci teraz co do jej zazdrosci..szkoda ze ona tu nie wejdzie i nie napisze jak to wyglada od jej strony. Tak latwo wszystko nazywac choroba..



      • RE: zazdrość

        Autor: butterfly   Data: 2011-05-02, 14:52:42               Odpowiedz

        Czesc Damian
        A ja ci powiem jak to wyglada z mojego punktu widzenia.Na poczatku mojego pierwszego (dlugoletniego) zwiazku nie bylam osoba zazdrosna, moznaby powiedziec nawet wcale, mialam od zawsze niskie poczucie wlasnej wartosci ale dopoki bylam przekonana o tym, ze jestem najwazniejsza dla mojej drugiej polowy nie objawialo sie ono zazdroscia. Po okolo dwoch latach kiedy to moja polowa zaczela wiklac sie w podejrzane dla mnie znajomosci, zazdrosc zrobila z naszego zycia pieklo.
        Nie pomagaly tlumacznia ze to tylko znajome, nasz zwiazek przez kolejne 4 lata byl koszmarem, byly coraz to nowe znajomosci a ja szalalam coraz bardziej z moja zazdroscia. Bylam oskarzana o to ze jestem niespelna rozumu, ze kontroluje i ze chce selekcjonowac znajomych. W koncu rozstalismy sie - dla jednej z tych wlasnie "znajomych". Dowiedzialam sie tez potem ze byla zdrada z inna "znajoma" wczesniej, a mnie wmawial ze to byly urojenia. Wynikiem tego jest to ze przez pierwsze dwa lata obecnego zwiazku systematycznie niszczylam mojego obecnego partnera oskarzajac go o romansowanie za moimi plecami ze swoimi znajomymi, w tym przegladanie komorki, poczty itd. Najbardziej uczulona bylam na internet bo wlasnie tam rozgywaly sie te znajomosci najczesciej. Omal nie stracilam przez zazdrosc mojego obecnego zwiazku. Obecny partner rozstal sie ze swoja byla wlasnie przez jej chorobliwa zazdrosc, mial nadzieje ze ja bede inna, a wpadl w to samo piekielko. Tyle ze, na szczescie zdazylam sie z tej matni ocknac, i uswiadomilam sobie ze grzechy mojego eks nie moga rujnowac mi calego zycia. I to nie tak ze pozbylam sie zazdrosci z dnia na dzien. To wynik ciezkiej pracy nad soba, partner mi w tym wcale nie pomagal :( twierdzil ze to moj problem, i ze nie chce z kims takim zyc, wstrzasnelo to mna wtedy bardzo bo nie chcialam go stracic, ale sam problem ciagnal sie jeszcze przez jakies 1,5 roku od tej rozmowy, to nie przeszlo jak odjal reka. Na wyniki niestety trzeba czekac dluzej, wiec nie dziwie sie wcale ze twoja dziewczyna nie uswiadamia sobie swojego problemu bo ja tez wmawialam sobie ze to moj partner ma problem skoro nie potrafi zapewnic mnie ze to ja jestem dla niego najwazniejsza i zerwac swoich znajomosci dla mnie. Tyle ze wedlug niego on nie mial powodu aby je zrywac, bo nie robil nic zlego. Gdybym miala az tak dociekliwego partnera jak ty :)) to pewnie poszloby mi szybciej, ale on zadnej psychologicznej rozmowy ze mna nie przeprowadzil ani nie poradzil mi zebym sie leczyla, nie dociekal zrodel takiego zachowania z dziecinstwa a teraz sama juz wiem ze to wszystko bralo sie i bierze z leku przed opuszczeniem przez rodzicow, ktory towarzyszyl mi przez cale dziecinstwo. Moze tam nalezy upatrywc problemu? Mimo ze ona nie chce teraz isc do psychologa to moze warto zawalczyc, jakby moj partner zostawil mnie wtedy po dwochlatach bez slowa to chyba nie doszlabym do tego punktu w jakim jestem dzisiaj, wlasnie ze wzgledu na niego podjelam walke ze soba, i choc nadal atakuja mnie fale zazdrosci, umiem sobie to logicznie wytlumaczyc, ze to tylko chora wyobraznia i pozostalosci z dziecinstwa i nie zatruwam juz zycia mojemu facetowi tym tylko chowam te "podejrzenia" dla siebie i przerabiam je w glowie a potem wrzucam do smieci. Na dzien dzisiejszy drecza mnie wazniejsze problemy do rozwiazania :)) wiec te pozostalosci po okresie zazdrosci to tylko marne resztki, na ktore nie chce tracic juz czasu w mojej glowie i pastwic sie nad jego znajomymi. Nasze relacje sie dzieki temu poprawily. :=) Cierpliwosci czy zycze...



    • RE: zazdrość

      Autor: AmeliaR   Data: 2011-05-02, 11:17:05               Odpowiedz

      Damianie, ogólnie nie zaskoczyl mnie taki negatywny odzew na Twoj problem, wkoncu wiekszosc osob przesiadujacych tutaj to panie ;).

      Dla mnie sprawa jest dosc jasna, zwiazek ma sie opierac na zaufaniu i wzajemnym szacunku , a Twoja kobieta nie dosc, ze nie kieruje sie takimi wartosciami w waszym zwiazku to jeszcze nic nie robi , zeby sie z tego wyleczyc.

      Zazdrosc to najgorszy syf jaki mozna wpuscic w zwiazek, wiec jak czujesz , ze partner przekracza granice zdrowego rozsadku, masz dwa wyjscia. Albo stanowczo powiedziec NIE i obserwowac rozwoj zdarzen i spakowac walizki kiedy NIE nie podzialalo , albo odrazu spakowac walizki ;).

      Owszem, mozesz glaskac, prosic, rezygnowac ze swoich przekonan lub, co gorsza, dobrych znajomych ale czy warto?
      Tych kobiet na swiecie przeciez jest tak duzo ;)...

      Przykre , ze tyle bab wyznaje zasade, iz facet ma byc jak pies, latac kolo niej, trzymac sie jej tylka a na spacerki tylko z pania i to na smyczy.
      Nikt nie ma prawa Cie ograniczac, poki kierujesz sie w zyciu zdrowym rozsadkiem. Niestety sporo osob go nie posiada ;).

      Powodzenia i nie daj sobie wejsc na glowe !



    • RE: zazdrość

      Autor: karolina   Data: 2011-05-02, 11:47:53               Odpowiedz

      wszak to forum psychologiczne i większość z nas ma jakieś "zaburzenia". i ja jestem "porażona" wypowiedziami niektórych Pań. facet na ogół to idiota latający z wywieszonym jęzorem na baby. baby to idiotki myślące tylko o tym jak go złapać. histeria i paranoja. mąż jak żona "pozwoli" może jedynie przyjaźnic się z osobnikami płci męskiej bo za rogiem czycha sto wygłodniałych samic. małżeństwo to więzienie gdzie człowiek z automatu traci i rozum i wolna wolę i WOLNOŚĆ. zaufanie to jakiś matrix, granice intymności to szczyt przesady, szacunek to inaczej "kontrola". no i tak to i przyjaciółka i Damian oboje mają ostro "porpane pod sufitem" i na pewno chcą seksu bo przeciez to bezrozumne istoty takie zwierzątka których jedynym bogactwem wewnętrzym jest POPĘD SEKSUALNY. radość z przebywania z przyjaciólmi jako element jakże ważny w naszym życiu został zdegradowany do jednego wszyscy ze wszystkimi chcą sexu a jak nie chcą to zechcą a jak nie zechcą to i tak im się kidyś zachce. nie ważne że znają się kilka czy kilkanaście lat i tak zechcą to co że jeszcze tego nie odkryli. odkryją to już niebawem i rzucą się na siebie nawzajem. nie zdecydowanie noramlne to nie jest. i dziękuję bogu że mój partner ma przyjacółki. i nawet jeśli jestem zazdrosna. pokazuje mi to jedynie że muszę nad sobą popracować nad własnym poczuciem wartości i nad zaufaniem. ale zaufaniem do siebie. bo podobno każdy innych mierzy swoją miarą. hmmm.... coś w tym jest:-).

      pozdrawiam karolina



      • RE: zazdrość Damian34

        Autor: impresja   Data: 2011-05-02, 12:12:25               Odpowiedz

        RE: zazdrość Damian34
        Autor: impresja Data: 2011-05-02, 11:54:05 Odpowiedz
        http://test.4free.pl/test/300550/12822
        milutki jesteś pisząc o zazdrości swojej połówki.
        A może dla zmiany perspektywy zrób nieco testów Sam dla Siebie.
        Znać Siebie lepiej jest bardziej niż wcale.
        A Psycholog nie gryzie.Natomiast zmusza Nas do zmiany poglądów i naszych zachowań schematycznych.
        ().
        Damian34 czy Ty lubisz trzymać się Kobiety jak rzep?.....-;).






        • RE: zazdrość Damian34

          Autor: majunia:))   Data: 2011-05-02, 12:22:56               Odpowiedz

          A ja niestety widzę,Damianie,że odpowiadasz głównie,aby czuć,że Twoja decyzja jest słuszna.
          Wybrałeś przyjaciółkę.
          Nie napisałeś ani zdania,że dziewczyna jest zazdrosna w stosunku do koleżanek.
          Gdyby była chorobliwie zazdrosna,byłaby zazdrosna o wszystkie koleżanki.
          Związek to kolejny etap po przyjaźni. Jesteś bardzo powierzchowny sądząc,że związek to może być jakiś tam układ. Za łatwo nazywamy znajomych przyjaciółmi,co się porobiło z ludźmi?



          • RE: zazdrość Damian34

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-02, 12:29:50               Odpowiedz

            PaniS: innych kolezanek za duzo nie mam, w pracy sa tylko dwie ale ich nie lubię, koleguję sie tez z zonami i narzeczoną moich kumpli. o obce dziewczyny na ulicy nie wydaje sie zazdrosna, a przynajmniej nic nie mówi.
            Ona byla zazdrosna takze o była dziewczynę, tamtą z 8letniego związku, ale to wydawało mi sie bardziej racjonalne, no i potem ucichło.
            majunia - jakich nowych znajomych ? znamy sie od dziecka zupełnie nie rozumiem ostatniego zdania
            jade, zycze wszystkim miłego weekednu majowego.



          • RE: zazdrość Damian34

            Autor: impresja   Data: 2011-05-02, 12:37:41               Odpowiedz

            Uwielbiam takie podejście unikająco-nieopowiadające na Rzeczywistość.Typowe,ale i niekiedy dające się porozumieć.
            Napisz ile Kobiet na Ciebie "wpadło"przez przypadek?
            A później opisz objawy Swojej zazdrości.
            Fajnie będzie czytać w nagrodę,że także czytamy i piszemy.
            ().



          • RE: zazdrość Damian34

            Autor: majunia:))   Data: 2011-05-02, 15:03:08               Odpowiedz

            Damian ucieka,ponieważ widzi,że to co myśli wcale nie jest takie oczywiste.
            Nie umiesz odpowiedzieć na bardzo konkretne argumenty,stąd ucieczka.
            Twoja dziewczyna nie jest chorobliwie zazdrosna,ona widzi coś,czego nie chcesz zobaczyć.
            Gdyby była chorobliwie zazdrosna,każda znajoma byłaby "be",nawet żona kumpla.



          • RE: zazdrość majunia:))

            Autor: impresja   Data: 2011-05-02, 15:12:41               Odpowiedz

            Zazdrość jest wpleciona w Nasze długie życie i fajnie.
            Mamy bynajmniej co robić ze Sobą.Najlepiej ma ten,kto szybko upora się z problemem i siada w fotel i za pilota łapie.-:).
            Teraz czyta jak Inni Sobie radzą z uczuciem zazdrości.
            Fajnie jest w Naszym życiu.
            Uczymy się łatwiej lub trudniej,ale to robimy,bo musimy.
            Fajnie jest i cieszmy się,że możemy jeszcze uczyć się.
            Pozdrawiam.
            ().



      • RE: zazdrość

        Autor: PaniS   Data: 2011-05-02, 12:13:15               Odpowiedz

        Karolino.
        Zdrada/zazdrość, to nie tylko seks. Kobiety są zazdrosne o sposób traktowania innych kobiet...lepszy, cieplejszy niż swoją kobietę/żonę. Przyjaciółce się nie odburknie...ona Ciebie wysłucha, pogłaszcze. Przytuli w potrzebie...można się wypłakać w mankiet, etc. Żona/kobieta często jest na straconej pozycji, jeśli chodzi o zachowanie, dbanie o wygląd swojego mężczyzny. Takie zachowania też wpływają na stosunki w związku. Tak naprawdę by poznać całą sytuację i ocenić,trzeba by poznać drugą stronę...czyli odczucia dziewczyny Damiana. Każdy z Nas ma nieco inne spojrzenie na te same sprawy.



        • RE: zazdrość

          Autor: karolina   Data: 2011-05-02, 12:46:09               Odpowiedz

          zgadzam się z Tobą. ja jednak do tematu podeszłam z zasadą nic na siłe. jeśli Damian w istocie hołubi gloryfikuje swoją przyjaciółkę i daje odczuć swojej dziewczynie że jest na "straconej" pozycji to ja się pytam "po co dziewczynie Damian?" niech go "wymieni" na "dojrzalszy model". jeśli męzczyzna lepiej traktuje swoją przyjaciółkę niż żonę/kobietę to lepiej niech odejdzie. tak będzie lepiej dla wszystkich. po co uszczęśliwiać się na siłę. jednak z moich doświadczeń obraz wyłania się nieco inny. zaborcze o niskiej samoocenie kobiety łapczywie i kurczliwie trzymają się mężczyzn mając ich w istocie za głupków lub w ten sposób rozpaczliwie próbują zapełnić pustkę i zaspokoić własne ogromne potrzeby. nie tędy droga. zazdrość jest formą "nadkontroli". ja ci powiem ile czasu możesz spotykać się z przyjaciółmi (sam tego nie wiesz jesteś zepsuty nieodpowiedzialny itp) wybiorę tobie odpowiednich kolegów i koleżanki (wiem lepiej od ciebie kto jest wart twojego zainteresowania) powim ci gdzie kiedy i z kim możesz się spotykać ile czasu masz spędzać ze mną ile przeznaczać na swoje hobby/pasje no generalnie ja podyktuję tobie jak ma wyglądać twoje życie. a to dlatego ze ja weszłam w życie dorosłe z ogromnymi deficytami powstałymi w dzieciństwie z kompletnym brakiem poczucia bezpieczeństwa i ogromnym lękiem przed porzuceniem. więc zamiast zająć się RZECZYWISTYMI problemami które mam zamiatam wszystko pod "dywan" i zajmę się tobą twoim życiem by nadal nie brać odpowiedzialności za własne życie. łącznie z tym żeby odejść od partnera który nie nadaje się do związku ze mną bo koleżanki poważa bardziej ode mnie i bardziej szanuje czas spędzony z nimi niż ze mną. PaniS mam nadzieję że bliżej naświetliłam Tobie mój punkt widzenia.

          pozdrawiam ciepło karolina



        • RE: zazdrość

          Autor: evehnei   Data: 2011-05-02, 13:02:14               Odpowiedz

          dokładnie jak powyżej. Ja wyszłam za mąż za faceta, który miał taka przyjaciółkę. Też mi przyklejono łatkę że jestem psychiczna, zazdrośnica, nawet plunął mi w twarz ale może od początku. Mój mąż mijał się z prawdą odnośnie tej drugiej od samego początku, późnij w sądzie wyjaśniał że nie miał świadomości, iż kłamał, iż źle postępował. Do dzisiaj uważa że to ja jestem nienormalna. Dacie temu wiarę, bo ja z całą stanowczością nie.. Początkowo wierzyłam mu bo nie miałam podstaw by sądzić inaczej. Poznałam ją, spotykaliśmy się czasem wspólnie, razem spędzaliśmy sylwestra. Kiedy pytałam o nią twierdził, że nie podoba mu się jako kobieta, nie jest w jego typie, nic z nią nigdy go nie łączyło, traktuje ją jak siostrę a że znają się dłużej niż my szkoda mu zrywać tą przyjaźń. OK. Nie wnikałam i nie traktowałam jej jak zagrożenia. Kiedy wzięliśmy ślub, kiedy zaczęliśmy spędzać ze sobą jeszcze więcej czasu bo przecież oboje rozwijamy się zawodowo, coś zaczęło się psuć, w zasadzie od samego początku kiedy zamieszkaliśmy razem a zamieszkaliśmy dopiero po ślubie, czułam że coś nie tak między nami. Zaczęłam mu się delikatnie przyglądać. Okazało się że on spędzał z nią czas bez mojej wiedzy, np chodził z nią na tenisa gdzie mnie nigdy tego nie zaproponował. Okłamywał mnie że jest w pracy. Kiedy w bilingach wyszło że często się ze sobą kontaktują i zaczęłam rozpytywać jego znajomych oraz jej rodzinę okazało się że kiedyś coś ich jednak łączyło. Nie było prawdopodobnie seksu oboje się tego wyparli ale były pocałunki, czyli jakieś emocje w grę wchodziły. Ona z nim nie chciała być ale lubiła jego adorację wiec przyciągała go do siebie. Są kobiety które lubią mieć kolo siebie świtę adoratorów, ona do takich należała. Nie przekroczyła granicy kiedy pojawiłam się ja wiec nie mam do niej żalu ale z ich rozmów (skopiowałam sobie ich rozmowy nocne na gg) wywnioskowałam że lubiła kiedy ją adorował a on wyraźnie jej wyznawał miłość. Taka sytuacja trwała kiedy już byliśmy małżeństwem, nasze dziecko pojawiło się na świecie ale on zamiast z dzieckiem, ze mną wolał spędzać czas z nią i kiedy się rozstawaliśmy wykrzyczał mi, że ona jest dla niego ważniejsza i że gdybym nie wnikała w tę ich zażyłość nasze małżeństwo by trwało. Rozwiodłam a raczej on wniósł o rozwód tłumacząc w sadzie, że ze mną nie da sie żyć, że go ograniczam i jestem nadmiernie zazdrosna ale czy taka sytuacja była dla was do przyjęcia ? On do tej pory uważa, że to ja jestem psychiczna i nie zdrowa na umyśle ale czy jakakolwiek kobieta, żona zniosła by taką sytuację, że jej mąż spędza sylwestra z przyjaciółką bo przecież jest sylwester a żona w tym czasie z niemowlakiem, wspólnym dzieckiem jest sama w domu? Jako usprawiedliwienie tłumaczył to tak, że przecież wcześniej zawsze razem bawiliśmy się i nic mi się nie stanie jak pobędę sama w domu, poza tym jestem matką i mam obowiązki. Kiedy pojawiło się dziecko okazało się, że ja wiecznie byłam sama i wszystkie sprawy organizacyjne były na mojej głowie, nie mogłam na niego liczyć a wszelkie rozmowy kończyły się z jego strony zarzutem, że go próbuje ograniczać.

          Do czego zmierzam, każda sytuacja ma dwie strony. My znamy opis tylko jednej, facet bardzo robi to umiejętnie przedstawiając nam sprawę już z określonym założeniem. Ale czy tak jest rzeczywiście? Śmiem wątpić. Jak czytałam pozew mojego męża to myślałam że jestem potworem, zazdrosną, kłótliwą, ograniczającą i niszczącą świat dobrego człowieka babą. Wiem, że taka nie jestem dlatego pozwoliłam mu odejść, sama go do tego zmusiłam żeby się ze mną nie męczył. I tylko nie mogę dojść do siebie po tym wszystkim bo to on bardzo pragnął założyć rodzinę, pragnął dziecka. Cały ślub on zorganizował, z nią, pomocną przyjaciółką ale wtedy tego nie wiedziałam.



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-02, 14:33:28               Odpowiedz

            No tak, ale napisał tutaj facet i on oczekuje rady i możemy ustosunkować się tylko do jednej strony. Drugiej nie znamy i nie poznamy, więc albo nie udzielajmy się, albo róbmy to mając wersję tylko jednej ze stron. Tak działa forum. Ja nie oceniałam partnerki Damiana, tylko jej zachowanie, nie wiem jaka jest, ale wiem, że zawze miała wybór. Jeżelu uznała, że faceta ma coś na sumieniu i ma na to dowody to się go zostawia po prostu i szuka takiego co będzie tylko dla niej, a nie robi mu z życia piekło i " niszczy" jak to nazwała tutaj jedna wypowiadających się. Nikt tych ludzi do siebie nie przywiązał, każde z nich ma wybór i Damian dokonuje wyboru po protu. Nie chce żyć z zazdrośnicą i tyle. Nie musi się z tego tłumaczyć nikomu. :)



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-02, 14:37:07               Odpowiedz

            Nie zawsze dziala mi \\\"s\\\" w klawiaturze, sorry za pisownie. :)



          • RE: zazdrość

            Autor: majunia:))   Data: 2011-05-02, 15:09:02               Odpowiedz

            Kochana,sprawa jest prosta.
            Większość oceniła zachowanie dziewczyny Damiana,choć jej nie znają,ale już zrobili z niej psychiczną.
            Tylko jedna osoba pokazała Damianowi,że kłamie.Nagle Damian nie miał czasu odpisać,wyjeżdżał:D:D:D,a potem jednak odpisał,ale mnie (ZASZCZYT:p)
            PRAWDA JEST TAKA:od przyjaźni do miłości jest tylko krok i tylko ludzie,którzy w dzieciństwie zaznali przykrości,nikt nie potrafił im pokazać granic różnych zachowań,w życiu dorosłym nie potrafią oddzielić prawdy od fałszu,nie potrafią nazwać rzeczy po imieniu.Babranie jest strzałem w 10,Nastusiu.
            I jak już napisałam jego dziewczyna nie jest psychiczna,bo nie reaguje tak na każdą dziewczynę.Może Damian niech idzie do psychologa,skoro tak bardzo chce ją wysłać,jemu też się przyda.



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-02, 15:30:33               Odpowiedz

            hehe, widzę, że dla ciebie wszystko jest proste. Chorobliwa zazdrość wcale nie musi dotyczyć wszystkich kobiet, ale może się skupić tylko i wyłącznie na jednej, szczególnie jeżeli jest atrakcyjna, lubiana, i ma dobry kontakt z ludźmi, bo nie jesteśmy zazdrośni o wszystkich, ale o tych których uważamy za lepszych od siebie. Wszystko zależy od samooceny, a podstawową jak wiadomo buduje się w przeszłości i niska jest wynikiem zaburzeń psychicznych, problemów w dzieciństwie czy innych patologii. ;)



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 15:35:04               Odpowiedz

            Bylanerwolka ale nie koneicznie kochana..
            bo ja naprzykald nie jestem tylko zazdrosna od lepszych odemnie ..ja jestem zazdrosna o brzydkie..i gorsze hihi.
            I jesli o jedna dziewzyne to przeciez moze sie pojawic inna tak samo w zyciu partnera i wtedy jest kolejna...i pozniej znow moze byc trzecia..czemu na jednej ma sie konczyc?



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 15:31:24               Odpowiedz

            Ja pisalam wyzej niewiem czy ktos widzial:)

            Fakt jest ze nikt nie zna wlasnie dziewczyny i pomimo ze watek nie jest o niej to mozna dochodzic do nieslusznych konkluzji na jej temat..robic z niej wlasnie chora. Moze faktycznie jest gdzies wina po Damiana stronie? ktorej on moze nie widzi? bo jak pisalam wyzej wszystko zaczelo sie krecic w okul przyjaciolki..i moze on nie dostrzega negawnych jej cech?
            Bo patrzez z oczu moich osoby chorobliwie zazdrosnej to raczej nie jest to choroba w ktorej sie jest zazdrosnym tylko o jedna osobe a raczej o kazda kobiete..czy tez faceta, rodzine..


            Pozatym pol roku jest zazdrosna i tylko o ta dziewczyne wynika..A to ze byla dziewczyna sie dogadywala z przyjaciolka jego to nic nie znaczy..i nie znaczy tez ze kolejne bedzie sie dogadywac. Tak samo jak jak Damian nie musi znosic zazdrosci tak samo dziewczyna nie musi akceptowac przyjaciolki. CO damian ma zamair zrobic? szukac takiej partnerki ktora pokocha przyjacioleczke?

            Ja watpie juz ze Damian kocha ta dziewczyne prawdziwa miloscia nie zastapiana...tak latwo mowi o pozuceniu jej..



          • RE: zazdrość

            Autor: evehnei   Data: 2011-05-02, 15:35:14               Odpowiedz

            Ok. Nerwolka, ale często, kiedy ludzie próbując się wymiksować z jakiegoś meczącego ich układu, bo trudno to nazwać związkiem dwojga ludzi, szukają doskonałego usprawiedliwienia swoich decyzji dyskredytującego przy okazji tą drugą osobę. Mój mąż też to robił, oczerniał mnie i wymyślał historie, które nie miały miejsca by szybciej się mnie pozbyć. Przyjaciele mojego męża też myśleli, że on szuka pomocy, że chce dobrze, przecież mamy dziecko maleńkie ale kiedy próbowałam z nim rozmawiać to widziałam, że on już nie był dla mnie, nie chciał nic wyjaśniać. Wmawiał mi chorobę, do tej pory to robi, a ja nie szukam z nim żadnego kontaktu.

            Po relacjach autora możemy wysnuć czy on szuka rzeczywiście pomocy czy usprawiedliwienia swoich decyzji. Gdyby szukał pomocy, więcej by wahał, tak ja uważam. Poza tym ja też mam przyjaciół ale nigdy nie stawiałam ich ponad rodzinę. Na pierwszym miejscu stawiam samopoczucie najbliższych bo oni są inspiracją i motorem mojego życia.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 15:46:35               Odpowiedz

            O evehnei i dzieki tobie nasunol mi sie jeszce jeden pomysl taki jesli chodzi wlasnie o decyzje jaka Damian podejmuje..

            Bo zauwazylam ze on jakby juz ja podjol kiedy do nas napisal..tak jak by chcial sie pozbyc winy z podjeta decyzja. Czemu bardziej boi sie reakcji kobiety po zerwaniu niz martwic sie by jej pomuc? Pol roku zazdrosci o kobiete i to tylko jedna?? i nagle koniec zwiazku? Jego decyzja byla szybka i podejzana..wystarczylo mu poczytac omnie o mojej zazdrosci by upewnic sie ze on nie moze byc z kobieta swoja???
            A co ja pzreciez mam do jego kobiety?? jedynie mu przedstawilam punkt widzenia chorobliwi zazdrosnej ale to jest moj punkt nie innej..On nie moze opierac swojej przyszlosci i decyzji na tym co ja o swoim zyciu pisze bo przeciez jego dziewczyna jest inna kobieta/dusza. Dlatego mnie zastanawia ze on jest w stanie zerwac na podstawie tego jak ja sobie radze z moja zazdroscia i co robilam...to dlamnie smieszne! On juz musial ta decyzje podjac zanim tu przyszedl..bo jaki czlowiek kochajac bardzo swoja kobiete zostawi biorac pod uwage tego co inna pisze? A jesli byla by jakas inna wredna kobieta ktora by mu tu bzudr nawciskala o zazdrosci? i by jej posluchal?
            Mi jest az zle z tym slyszac ze ja mu otworzylam bardziej oczy ze nie powinien znia byc..A pzreciez skad wogule pomysl ze ona napewno jest chora na zazdrosc..bo wkoncu nie znamy naprawde jak bylo..moze ona cos widzi? moze naprawde cos zauwaza?



          • RE: zazdrość

            Autor: majunia:))   Data: 2011-05-02, 17:17:39               Odpowiedz

            A zastanawiałyście się nad tym,o co dziewczyna jest zazdrosna?
            To może mieć związek z wieloma sprawami,może nie chodzić o ich wspólne spotkania w gronie znajomych,ale o ich kontakty w między czasie.
            Nikt nie lubi czuć się jak piąte koło u wozu,wcale nie zdziwiłabym się,gdy dziewczyna tak się właśnie czuła,bo dla niego ważniejsze są kontakty z przyjaciółką,z pewnością więcej spraw go z nią łączy i z nią wiele spraw omawia.Ciągły kontakt,rozmowy o ich życiu,kto wytrzyma życie w wielokącie emocjonalnym? Kto wytrzyma mądrości kogoś z zewnątrz i walkę z nimi.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 17:35:22               Odpowiedz

            No wlasnie dobre pytanie oco jest zazdrosna bo owszem o sama znajomosc tez mozna ale wlasnie ciekawe oco dokladnie ona jest.
            JA bym nie wytrzymala swiadomosci ze moj naprzyklad maz ma przyjaciolke ktorej sie zwierza z moich prywatnych spraw.
            Chodzi oto mi ze watpie by jaka kolwiek dziewczyna ( no moze znajdzie sie jakas) cieszyla sie ze jej facet siega o pomoc jakiejs przyjaciolki ktora mu rady daje. Nigdy do konca nie znamy intencji przyjacioleczek..a czasami i one bywaja zazdrosne:) i nie mozna opierac zwiazku na tym co przyjaciolka doradzi bo ona nie zna dziewczyny a czasami potrafi brac strone kolegi.. Ja bym oszalala jak by moj sie zwiezal z klutni i problemow jakies znajomej..



          • RE: zazdrość

            Autor: evehnei   Data: 2011-05-02, 17:48:39               Odpowiedz

            Mogę wam przybliżyć o co mi chodziło w moim związku. Nawet nie chodziło o zazdrość tylko poczucie niepewności, zagrożenia, oddalenia, braku oddania partnera. Mi się nie podobała ich zażyłość bo ona odciągała go od rodziny ewidentnie. On jej się zwierzał z naszego pożycia i nie było tak że między nami nie było pociągu, że się sobie nie podobaliśmy wzajemnie. Był erotyzm ale kiedy rodzi się dziecko wiele się zmienia, trzeba przeorganizować priorytety. Faceci chyba mają z tym problem, przedkładają przyjemności nad obowiązkami, zwłaszcza tymi trudnymi, związanymi z powtarzalnością i rutyną. Dlatego często jest, że jak pojawiają się problemy, nieporozumienia facet woli zwinąć manatki. A taka przyjaciółka nic nie wymaga, pogłaszcze, wysłucha, wystarczy jej miłe słowo, komplement i jest miło. Myślę, że dziewczyna może dostrzegać zagrożenie w ich zażyłości ale kocha faceta i dlatego tak się mota i pewnie czasem zachowuje irracjonalnie stąd autor zaczyna wyraźnie dostrzegać jej niewłaściwe zachowanie i odbiera to jako nieuzasadnioną chorobliwą zazdrość, niespecjalnie wyjaśniając o co partnerce chodzi. U mnie było podobnie, mój mąż ewidentnie mówił mi wprost że wybiera ją, że ja nie mogę oczekiwać by spędzał czas z rodziną bo ona jest dla niego ważna. A mnie to bolało bardzo a on nie rozumiał, że ja tego nie rozumiem. Mój mąż wyraźnie chciał bym mu się podporządkowała. Jeżeli się kogoś kocha to tak jak to zauważyła Nerwolka nie wszystko jest kwestią decyzji, jest źle trzeba się rozstać. Oni byli parą dwa lata, zżyli się, oswoili się - to tak jak w "małym księciu" trzeba być odpowiedzialnym za swoje wybory a nie jak coś nie pasuje zwijać manatki. Piszę szybko bo mam mało czasu więc nie wiem czy właściwie oddałam sens moich myśli ale uważam że sedno tej sprawy ma głębsze, drugie dno i nie oceniałabym tej sytuacji pochopnie, tak jak sugeruje nam tu autor. Myślę że może być tak że autor szuka tu natchnienia do usprawiedliwienia siebie w oczach bliskich, bo jak się rozpada związek to z reguły należy podać przyczynę.



          • RE: zazdrość

            Autor: majunia:))   Data: 2011-05-02, 18:25:16               Odpowiedz

            Dokładnie,przyjaciółka nie wymaga i zawsze będzie lepsza,ponieważ z nią żyje.
            Najgorsze jest wejście w emocjonalny wielokąt,bo niby dlaczego jakaś baba ma mówić bardziej lub mniej "pod przykrywką"co dla mnie jest lepsze?
            Nasze problemy,my rozwiązujemy,wiem,że mamy dobre intencje.
            Mężczyźni są naiwni,nie widzą gierek kobiet.
            I najgorszy facet na partnera to taki,który jest otoczony przyjaciółkami i wierzy-dzięki nim-że jest cudny i nic nie musi robić.



          • RE: zazdrość,poprawka;)

            Autor: majunia:))   Data: 2011-05-02, 18:27:44               Odpowiedz

            Oczywiście miało być,że z przyjaciółką nie żyje.;)

            Dokładnie,przyjaciółka nie wymaga i zawsze będzie lepsza,ponieważ z nią nie żyje.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 18:36:54               Odpowiedz

            "Mężczyźni są naiwni,nie widzą gierek kobiet."

            Dokladnie! to okropne ze tak jest, im trzeba mowic bo slepi jacys sa...Kobiety dyskretnie manipuluja sytuacja na wlasna korzysc.



          • RE: zazdrość

            Autor: nika22   Data: 2011-05-02, 18:58:19               Odpowiedz

            czarymary czy uważasz że wszystkie kobiety tylko czychają żeby uwieść niewinnego faceta? A faceci są bezmyślne istoty którzy myślą jedynie rozporkiem,bo wygląda na to że za takiego masz również swojego męża,a siebie uważasz za "jedyną sprawiedliwą".A każda na którą spojrzy,albo co gorsza jakaś na niego to już stanowi zagrożenie.Same w ten sposób zwalniacie z odpowiedzialności za zdrady męża czy partnera który zdradza,no bo to ta druga manipuluje,a on to tylko facet...
            Zastanawiam się czy któraś z was była w związku z zazdrośnikiem?



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 20:01:28               Odpowiedz

            Nika22:)

            tak uwazam:( ze prawie wszystkie..nawet kuzynki ale nie sexualnie tylko zabrac w sensie innym.
            Ja mysle ze kazdemu facetowi trzeba przypomniec poprostu jakie sa kobiety i ze moze przytrafic sie taki incydent..nie kazdy facet wie co kryje sie w kobietach wrednego.

            Ja nie mysle ze w zdradzie tylko kobieta jest winna..oj bron boze haha wiadomo ze facet tez ma glowe i wie co czyni.
            Ale zdrada to troche inny temat.

            Tak ja kiedys mialam chlopaka zazdrosnego bardzo...czasami mnei obrzydzalo to a czasami mnie podniecalo..bo lubilam poczucie ze jestem wlasnoscia ...



          • REczarymary

            Autor: nika22   Data: 2011-05-02, 20:16:39               Odpowiedz

            Szczerze ci współczuję:(.To musi być strasznie męczące robić za strażnika więziennego,kontrolować,sprawdzać a i tak nie mieć pewności czy nie "zapomni się"z inną.Chociaż może jeszcze łudzisz się że możesz mieć nad wszystkim kontrolę...



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-02, 18:36:31               Odpowiedz

            Ale po co dzielicie wło na czworo? Czy może on chciał się wymiksować, czy nie to jest jego wybór i jego decyzja. Ma do tego prawo i nie nam oceniać jego decyzje w kategoriach dobrych czy złych. Dla niego najlepiej będzie się rozstać, bo cięzko znosi zazdrośnicę. Zrozumiałe jest, że chce dla siebie jak najlepiej. Ma tkwić nieszczęśliwy w związku toksycznym, bo tak wypada czy co? Jej nie pasowala przyjaciółka, mogła postawić ultimatum i tyle. My możemy oceniać sytuację tylko po tym co on pisze, bo nie poznamy relacji drugiej strony, to takie trudne do pojęcia? O poradę poprosił on, a nie ona to raz, a dwa jeżeli tak bardzo chciałby się z nią rozstać to jaki cel miałoby pisanie o tym na forum i szukanie porady? Nie był pewny więc potrzebował się utwierdzić, to nie świadczy o nim źle, tylko o tym , że nie jest to dla niego łatwe.

            Jeszcze jedno, nikt nie spytał jak wygląda jego przyjaźń, bo wszystkie z góry zakładacie, że ona głaszcze i przytula. Skąd takie przypuszczenia? A może klepie po plecach i piją razem piwo, a potem każde się rozchodzi do siebie?
            dlaczego przyjaciółka kojarzy się z modliszką czyhającą na faceta? Nie rozumiem.
            Nawet jeżeli to relacje przyjacielskie są zawsze łatwiejsze, niż te w związku. Tam gdzie nie ma silnej więzi uczuciowej na wszystko patrzy się inaczej.



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-02, 18:41:46               Odpowiedz

            Ja watpie juz ze Damian kocha ta dziewczyne prawdziwa miloscia nie zastapiana...tak latwo mowi o pozuceniu jej..



            A co to jest prawdziwa miłośc niezastąpiona?

            Właśnie to miałam na myśli pisząc, że masz bajkową wizję miłości...hehe



          • RE: zazdrość

            Autor: majunia:))   Data: 2011-05-02, 19:38:09               Odpowiedz

            Damian napisał jak wygląda jego przyjaźń,napisał a jak jest faktycznie nikt nie wie.
            Masz rację,po co dzielić włos na czworo,gorzej gdy to co on pisze(relacje z przyjaciółką)są jednak inne i on tego nie widzi,nie widzi gierek.Zauważyłam,że przyjaciółka lubi się wszystkim podobać,to też wiele mówi.
            I wcale zdrada fizyczna nie jest gorsza od emocjonalnej(każdy to widzi inaczej).Facet może przelecieć,nie wiedzieć jak panna ma na imię,kiedy odchodzi emocjonalnie,jest tylko ciałem w domu.Gdzie tu miłość,skoro emocjonalne związany jest z przyjaciółką?



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-02, 20:11:19               Odpowiedz

            Ja też lubię się podobać mężczyznom, Ty także, każda kobieta i nie pisz, że tak nie jest, bo to by była hipokryzja. Podobanie się jet wpisane w naszą naturę i bardzo nam schlebia. ale od podobania się do zdrady jeszcze droga daleka.
            Bywamy w różnych związkach emocjonalnych. Z matką, babcią, ciocią, przyjaciółką i są to różne emocje. Lubienie kogoś to też relacja emocjonalna. Zdrowi ludzie maja różne związki emocjonalne, nieemocjonalnych związków nie ma.
            Nie chce mi się tłumaczyć, bo to jak grochem o ścianę. Jako kobieta czuję się zła na samą myśl, że jakaś tam nawiedzona zazdrośnica myśli, iż nie mam nic innego do roboty tylko czaić się na jej faceta. Żałosne i tyle.
            Damian już jakąś decyzję podjął i ok. Tyle w temacie. :)


            Facet może przelecieć,nie wiedzieć jak panna ma na imię,kiedy odchodzi emocjonalnie,jest tylko ciałem w domu

            Bardzo ci współczuję tego, że miałaś z takimi facetami do czynienia. Ja znam wielu i są to normalni, wrażliwi mężczyźni, ale myślę, że to zależy od tego jakimi ludźmi się otaczamy. Patologii jest wiele, bo i z taką miałam styczność.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 20:14:30               Odpowiedz

            nawiedzona zazdrośnica myśli, iż nie mam nic innego do roboty tylko czaić się na jej faceta. Żałosne i tyle. "



            To nie jest mile co piszesz..wiele kobiet nie umie sobie radzic ztym i czemu maja byc nazywane zalosne? czy to jest ich wina ze maja zaburzone zdrowe myslenie? racjonalizowanie sytuacji i swoje poczucie wartosci??
            Nawiedzona...? tak rozumiesz ludzi? to moze ja jestem nawiedzona i zalosna?mam sie tak czuc?



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-02, 20:22:03               Odpowiedz

            To nie twoja wina, ale twoja odpowiedzialność za leczenie. Nikt nie musi tego tolerować. Jest mi po prostu żal takich kobiet, a nawet bym powiedziała, ze ich zazdrość umacnia moją samoocenę jako kobiety. zazdrośnice są żałosne, podobnie jak alkoholicy na dnie. Żałosne jest to, że nic nie chcą robić ze swoim problemem.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 20:29:07               Odpowiedz

            Tobie jest zal, aja jestem szczesliwa juz z zazdroscia. Kiedys nie bylam:) Ja nie jestem zazdrosna o kobiety ktore sie trzymaja daleko od mojego faceta:) w sensie jelsi jest ladna kobieta nie zazdroszcze jej bo ja uwazam ze jestem atrakcyjna..I potrafie komplementy prawdzic ladnym kobietom.
            ja zazdroszcze tylko jesli moj maz by mial z kims zamienic slowo..bo czuje ze chce ktos odebrac mi go.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 20:05:13               Odpowiedz

            Milosc to jest bajka:)bo w niej sie konczy wszystko dobze:)

            Przeciez jak sie kogos kocha i sie jest szczesliwym z ta osoba to nie mowi sie o zwiazku jak o wizycie do lekarza..



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-02, 20:14:47               Odpowiedz

            mhm...a świstak siedzi. :)
            Związek dwojga dorosłych ludzi to nie bajka, to rzeczywistość, ta dobra, jak i ta zła. Od nas zależy jak sobie z tym poradzimy. :)

            Bajka to bajka. Dzieci wierzą w bajki. Masz dzieci Czarymary? :)



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 20:19:39               Odpowiedz

            My z mezem oboje uwazamy nasz zwiazek za cos nie przecietnego, znamy sie z innego zycia..wiec dla nas to bajka z ktorej nie chcemy wyjsc.
            Nie mam dzieci nielubie dzieci:)



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-02, 20:25:09               Odpowiedz

            Acha. No, i wszystko jasne :)



          • RE: zazdrość

            Autor: majunia:))   Data: 2011-05-02, 20:43:28               Odpowiedz

            Nerwolko,zawsze podobałam się facetom,może dlatego nigdy nie przywiązywałam do tego wagi.
            Każdy związek jest emocjonalny,ale związek między dwojgiem ludzi jest czymś szczególnym-przynajmniej powinien być.Jeśli do tego związku wchodzi osoba trzecia,która powinna zająć się swoim życiem-bo tak się dziwnie składa,że przyjaciółką lub przyjacielem staje się ta lub ten,która (który) sama (sam)ma bałagan w życiu,to nie ma mowy o intymności związku.
            Nie ma idealnych związków,ale oparte na dojrzałości z pewnością mają szansę tak jak oparte na przyjaźni.gdy przyjaźń jest poza związkiem,emocjonalne przywiązanie do innej osoby,nie ma mowy o związku.



    • RE: zazdrość

      Autor: anonim63   Data: 2011-05-02, 20:38:18               Odpowiedz

      Czarne mary przestan ogladac juz te telenowele brazylijsko-wenezuelsko-paragwajskie:) o milosci bo tam to bajka .A potem sie nie dziwie ze to przenosisz do zycia:)A moze razem z mezem ogladacie ?? na to wyglada i chcecie zyc jak w takiej bajkowej noweli:)
      A tak z ciekawosci w jakim zyciu sie spotkaliscie.W poprzednim wcieleniu:)? Byliscie para swistakow?:)i zawijaliscie te sreberka czy cos tam?:)Czy moze jakis swiat rownolegly w tym MIrek to fachowiec jakas inna planeta czy na ziemi np w 3000 roku?:)
      W



      • RE: zazdrość

        Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 20:42:49               Odpowiedz

        Czy to jest dziwne ze znalam go w tamtym zyciu?
        to nie tylko przypuszczenia..dowod mialam na to..
        Czemu kpisz z tego co pisze...bo jest inne? bo nie poznales nikogo takiego puki co:)



      • RE: zazdrość

        Autor: karolina   Data: 2011-05-02, 20:44:01               Odpowiedz

        hahahahahahaha:-) po porstu bomba anonim:-))))). ależ się uśmiałam.



        • RE: zazdrość

          Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 20:45:53               Odpowiedz

          ciesze sie ze macie ubaw zemnie moze w ten sposob tez mozna sie dowartosciowac.... zegnam



          • RE: zazdrość

            Autor: anonim63   Data: 2011-05-02, 21:24:40               Odpowiedz

            Nie obiecuj czego nie jestes w stanie spelnic tym z pozegnaniem:(( chyba ze jestes konsekwentna i jak sie zegnasz to na zawsze.A dobra rada na pozegnanie przestan juz palic ta trawke bo bardzo zle to wplywa na Ciebie i pewnie sama nie widzisz co piszesz ,W zasadzie to adekwatny nick to co tu piszesz to czary mary a w zyciu nie ma magii tylko do bolu prawdziwa rzeczywistosc:)
            W



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 21:52:44               Odpowiedz

            Pozegnalam na chwile obecna pzreciez wiadomo ze nie na zawsze...
            Ale powiem wam ze spodziewalam sie wiecej od ludzi na forum psychoogicznym napewno nie tego by obrazali i celowo ranili osoby..
            Ja nie pale trawy i tez nie pije alkocholu..a to ze wierze w poprzednie zycie to raczej nie robi zemnie wariatki bo jest milion ludzi zarowno autorow takich ksiazek..tez zwariowali? tez pala trawke??
            To ze ja mysle ze moj zwiazek jest magiczny to mam powody ku temu, a to ze wy nie odczuwacie tego w zwiazkach usiebie nie znaczy ze to nie istnieje. BArdzo ciekawe podejscie macie..ktos z innym pogladem do zycia i zwiazkow musi byc oszalalym czlowiekiem.
            Tak czy inaczej jestem szczesliwa w mojej magi:) i to sie liczy



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-02, 21:29:45               Odpowiedz

            czarymary dziwi cię to, że ktoś nie wierzy w bajki, poprzednie życia i czary mary?
            Ot, ekspert w miłości się trafił. Nie dosyć, że wierzysz w bajki, masz kilka żyć jak kot to jeszcze nie trzymaz się rzeczywistości i tworzysz jak to się mówi związek niekonwencjonalny. Co ty możesz wiedzieć o życiu, w związku, o rodzinie, problemach i troskach? Nie zazdroszczę, bo mimo problemów wolę twardo stąpać po ziemi i swoje uczucia przeżywać w czasie rzeczywistym, jakiekolwiek by nie były. :)



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 22:01:39               Odpowiedz

            Tak nerwolko dziwi mnie podejscie takich ludzi wlasnie..skeptykow inaczej..to ze ty nie wierzysz w bajki nie znaczy ze ich niema. To ze nie doswiadczylas wielu rzeczy i nie wierzysz w poprzednie zycie tez nei znaczy ze niema:)
            Reinkarnacja jest w religi jak bys nie wiedziala..amoze ich wyznawcy tez sa nienormalni? GRatuluje takiego podejscia i to ja wspolczuje:)
            CO ja moge wiedziec o zyciu? jak smiesz mowic mi cos takiego..znasz mnie??? nie znasz kawalke tego co przezylam wiec sie nie wypowiadaj lepiej na ten temat. Tak ci eboli ze ktos ma magie w zwiazku bo pewnie nigdy nie odczulas tej magi usiebie i moze zazdrosc cie zjada..wkoncu jestes juz tyle lat po slubie..moze wyparowala ta magia??? JEstes juz w starszym wieku, z innej epoki prawie ze..to co ja sie dziwie ze masz inne podejscie.
            I lepiej juz na moj temat nic nie pisz bo tylko mi przyznajesz racje otym co mysle teraz o tobie. Zapewne zaraz tome bedziesz pisala by sie wybronic..daruj sobie nie chce mi sie juz z toba prowadzic rozmow..zyj w swoim swiecie pelnej rzeczywistosci aja bede dalej szczesliwa w mojej bajce. Jestes widac zawistna osoba ktora za wszelka cene chce by bylo po jej mysli nie liczac sie z nikim. Nie wazne co bys omnie nie napisala nie zniszczysz mi BAJKI



          • RE: zazdrość

            Autor: karolina   Data: 2011-05-02, 21:55:54               Odpowiedz

            prostuję czary mary. nie mam ubawu z Ciebie a z tekstu napisanego przez anonima. jest napisany z humorem w bardzo zabawny sposób. dystansuj się do tego i nie bierz wszystkiego tak na klatę bo się wykończysz. naprawdę jeszcze wiele doświadczysz i dowiesz się jak ta bajka się kończy. bo że się skończy to większość o tym wie. pytanie tylko jaki z niej wypłynie dla ciebie morał i co z tym zrobisz:-). nie nie nie. to nie złośliwość ani próby zdyskredytowania ciebie to doświadczenie przeze mnie przemawia. dajmy czas czasowi on da ci odpowiedź.

            pozdrawiam szczerze i ciepło karolina.


            ps. kiedyś też żyłam w bajce. ale całe szczęście że już się skończyła i znam morał z niej płynący. nie było łatwo. ale udało się. czego i Tobie życzę.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 22:08:56               Odpowiedz

            KArolino jak jaka bajka sie konczy????
            Ja mowie o bajce mojej milosnej :) ona sie nei skonczy mam tego pewnosc. CO to ma znaczy wiele jeszcze doswiadcze, a skad wiesz czego ja nie doswiadczylam juz!!! to ze nie uzalam sie nad soba tak na watkach i nie oczekuje od nikogo porad nie znaczy ze nie przezylam czegos okrepnego. Jakim prawem mi mowisz ze moja bajka sie skonczy?? bo co???? bo ty tak powiedzialas?? a oni czyli kto hahaha same wrozki tu sa???
            Tez jestes wrozka??? pzrepowiadasz mi przyszlosc?? smieszna jestes tak ci powiem...CO raz bardziej widze ile tu zawistnych ludzi siedzi i zapewne tylko czeka by komus sie ulozylo zle..albo sie cieszy tym ze jest u kogos zle...
            Moje zycie od niedawna karolino jest bajka i tak zostanie.

            NIE mialam cudnego zycia wiec wyobraz ze doswiadczenie mam juz wtym kierunku. JA nie napisalam ze zycie to bajka tylko ze moja milosc to bajka!


            BArdzo ci dziekuje ze tak sie martwisz " szczerze" ale co dopiero wyszlam z koszmaru i zaczynam zycie odnowa i jestem wkoncu szczesliwa wiec niewiem poco mi chcesz uswiadamiac cos co pzrechodzilam cale zycie!!



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-02, 22:41:59               Odpowiedz

            czrymary no, strasznie ci zazdroszczę. W przeciwieństwie do ciebie uwielbiam dzieci, więc czego mogłabym ci zazdrościć?
            Mam fajnego męża, którego bardzo kocham i szanuję, a owocem naszej magii jest dwójka wspaniałych dzieci. Taka ta moja magia. ;) Zazdroszczę ci czego? Życia w iluzji? Braku dzieci? Magii miłości? Mam miłość prawdziwą, z krwi i kości i wierz mi, że nie zazdroszczę ci niczego. Nie neguje twojego życia, żyj jak chcesz, masz prawo. Ja szanuję inność, ale nie chorobliwą zazdrość, a o tym rozmawiamy w wątku. Reinkarnacja idt... ok niech sobie ludzie w to wierzą, chociaż przy moim realistycznym spojrzeniu na życie są po prostu niegroźnymi wariatami. :)



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-02, 22:47:04               Odpowiedz

            Och, i nie jestem w starszym wieku. :) Raczej ciebie wyobrażam sobie jako starą babcię w turbanie na głowie, ze szklaną kulą przed sobą.
            I proszę cię, nie wrzeszcz tutaj wykrzyknikami, oddychaj głęboko i wyluzuj. :)



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-02, 22:53:26               Odpowiedz

            Ja mam wyluzowac jak ludzie mnie obrazaja? i zycza mi zle? i maja mnie za wariatke..rozumiem ze mialabys mnie za wariatke z powodu zazdrosci chorobliwej ale nie z powodu wiary mojej...gdzie udowodnione sa pewne rzeczy..JA ci nie karze w to wierzyc. Nie powinni byc ludzie oceniani wedlug wiary..
            kuli nigdy nie posiadalam..chyba ze takiej co sie potzrasalo i snieg w niej padal...
            Jakos nie pasuje by na tym forum ktos komus wrozyl zle..to az nie smaczne moim zdaniem..ze komus sie bajka skonczy ze ktos zyje w iluzji..pzreciez ty mnie nie znasz na dobra sprawe wiec oczym tu mowic.
            Ja tez nie jestem staruszka..raczej mloda



          • RE: zazdrość

            Autor: majunia:))   Data: 2011-05-03, 09:06:32               Odpowiedz

            Czarymary,daj na luz,wchodzą tu różni,czasami wyładowują swoje frustracje,bo nikt ich już nie słucha,inni zaglądają,bo lubią psychologię i lubią pomagać.
            Jeśli ktoś źle życzy,nie zwracaj uwagi,wniosek jest przecież prosty.;)

            Jeszcze chwilę,zaczniecie pisać tu przepisy kulinarne.:P
            Może ma ktoś z Was jakiś dobry?:D:D:D

            Jeden wniosek do tematu-przykre,że ktoś kto uważa,że kocha tak łatwo pozwala zeszmacić ukochaną,nazwać psycholem,jeśli tak wygląda miłość,to tylko w łeb sobie strzelić!
            Wszystko to w imię dziecinnej przyjaźni.
            Całe szczęście jednak,że są porządni faceci,znający wartości w życiu.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-03, 11:27:18               Odpowiedz

            do Majuni:
            ales mnie rozbawiła, tak uciekłem przed forum, pozegnałem sie i zwiałem. tak sie składa ze ejst weekend majowy, wieksozsc ludzie gdzies wyjaezdza, a nie kisie sie przed netem, i ja tez tak zrobiłem.
            ale to tez wg ciebie chore a ja jestem niewartosciowy?
            no rozbawiłas mnie przednio.
            co do reszty zarzutów - owszem masz prawo nie wierzyc ile to co piszesz - tworzysz sobie własne paranoje jak moja dziewczyna. nie wiem po co miałbym wchodzic na forum i psiac kłamstwa, jesli cozekuje obiektywnej porady - ty wiesz - ze sama tak robisz?
            jesli sie kogos kocha ciezko sie patrzy jak ktos wyzywa bliskie ci osoby od szmat, a co do kontaktów bo pojawilay sie pytania o to ponowe, juz to wyjaniałem z 3 razy i o dziwo, nie , nie klamie, i wyobraz sobie nie dzownie do mojej przyjaciołki nocami i nie wysyłam namietnych sms gdy jest w pracy, ONA MA FACETA I MA JEJ KTO WYSYŁAC SMSY I DZOWNIC a ja tez mam komu, a gdybym chcial kłamac, jak wspomniałem, po co byłby mi wasze rady skoro i tak by były błedne? dziwi mnie tok rozumowania niektórych, moze to po prostu solidarnosc jajników, bo nie rozumiem jak komus mozna wpierac takie rzeczy?
            zgadzam sie z tobą w twoim ostanim poscie- rozni ludzie tu wchodza, i nie warto wszytskich słuchac - ty nalezysz do jednych z nich, ja nie mam z tym problemu, umiem przeczytac co kto pisze i wycignac wnioski z róznych opini, decyzje podejmujac samemu - nie potrzebuje tego by obcy ludzie na forum podjeli decyzje za mnie czy namówili mnie do czegos, nie na takim etapie dojrzałosci jestem, ale czesc ludzi obecnych tu chciałaby na siłe kierowac czyims zyciem- jesli ktos miał do czynienia z psychologiem, wie ze tak sie nie robi i ze to niezdrowe!


            "Mężczyźni są naiwni,nie widzą gierek kobiet."
            co to tego tekstu i dyskusji po nim sie nie odniose, to co poczytałem, utwierdziło mnie w przekonaniu, ze na forach psychologicznych, nie powinno sie szukac pomocy.
            Poza czescią ludzi rozsądnych i zdrowo myślących (do jakich zalicznam m.in. byląnerwolke i anonima - i nie dlatego ze mnie poparli - czytam ich inne posty, i ich poziom i rozsądek o tym świadczy, oraz paroma innych osobami, ktorych juz w tym moemnecie nie przytoczę) wiekszosc tu ma jakis problem, a radzic sie ludzi obarczonymi problemami było jednak błędem - to tak jakby pojsc do psychologa, ktory chodzi do swojego psychoterapeuty. mysle ze wiekszosc ludzi dajac tu rady utozsamia sie z jakism własnym bolem, ktory nie jest jednak identyczny z moim.
            Nie mam problemów z alkoholem, wychowałem sie w normalnej rodzinie, nie ma czynników patologicznych nie ma całej reszty, nie jestem nototryccznym kłamca, nie bije swojej dziewczny, nie zdradzam - po prostu nie umiem sobie poradzic z jej zazdroscią. Ale dla wiekszosci tu, taki problem to za mało, i jest niepojetym to to tak po prostu mzoe byc. z pewnoscia musze uprawiac seks w krzakach z przyjaciołką.
            co do evenhei - twoja historia, akurat sie rozni od mojej, i w twojej sam faktycznie popieram twoj tok rouzmowania, i to ze odeszłas - jednak jak ktos słuszenie zauwazył - skoro byłąs nieszczesliwa i maz cie tak traktował, jesli moja dziewczyna czuje sie powiedzmy tak samo to po co chce ze mną byc? zeby mnie zmienic i wytresowac?
            i chwalmy pana za takie zycie?!
            co do reszty:
            najtrafniejszy post:
            Autor: BylaNerwolka
            Acha. No, i wszystko jasne :)
            DOKŁADNIE. i te rozne dziwne rzeczy zostawie bez komentarza.
            z dziewcyzną sie rozstałem, wyjazd ktory zaplanowałem, zmieniła w wielką afere z ktorej wrocilismy juz teraz.
            dziekuje za rady, podjełem decyzje, to moje zycie, niezadowolonych odsyłam do własnego. Pozdrawiam



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-03, 12:54:29               Odpowiedz

            "jesli sie kogos kocha ciezko sie patrzy jak ktos wyzywa bliskie ci osoby od szmat"

            tu wychodzi jak przyjaciolka jest wazniejsza od dziewczyny..bo raczej powinno byc odwrotnie moim zdaniem..ze jak sie kocha kogos to ciezko sie patrzy jak ta osoba cierpi z podou ci "bliskiej przyjacioleczki"


            "umiem przeczytac co kto pisze i wycignac wnioski z róznych opini, decyzje podejmujac samemu - nie potrzebuje tego by obcy ludzie na forum podjeli decyzje za mnie czy namówili mnie do czegos"

            A ja to widzialam tak ze po przeczytaniu mojich postow nagle sie wystraszyles i moje slowa daly ci wiecej powodow dla ktorych chcesz zerwac. Wiec to co piszemy nie jest jednak obojetne i wplywa na tok myslenia. Wszystko co piszemy jdnak gdzies potrafi pomagac w decyzji..pchac do decyzji..brac udzial w niej. Przeciez slowa jak i reklamy dzialaja pod swiadomie i ty nie musisz nawet wiedziec otym ze podejmujesz decyzje wedlug tego co piszemy. Decyzje raczej nie podejmuje sie wtedy samemu jesli slowa maja duzy wplyw..samemu to bys podejmowal gdybys nikogo ne pytal o zdanie..wtedy jest czysta forma podejmowania decyzji.

            Jak to fajnie jest jak czlowiek uwaza zawsze kogos za zdrowo myslacego tylko dlatego ze pisze co ta osoba chce uslyszec haha. No coz Majunia jestesmy niezdrowe psychicznie i nie rozsadne:)


            Damian nikt ci nie nazuca ze jestes patologia czy tez alkocholikiem i zdrajca..Nie trzeba byc nawet jednym z wymienionych by nie widziec pewnych rzeczy..i by najwyrazniej nie kochac tak mocno dziewczyny...Ty tylko widzisz ze cie atakuje, chce tresowac, obzucasz dziewczyne chorobami a przyjacioleczka zdrowa bliska ci osoba ktora zostala powodem by odsuwac sie od kobiety wlasnej.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-03, 13:01:40               Odpowiedz

            jestem wychowany tak ze nie jest dla mnie normą by wyzywac normalną kobietę od szmat, k... suk itd.
            kim by ta kobieta nie była, i kto by tego nie robił.
            bez powodu. gdyby to robiła moja przyjaciolka wobec mojej dziewczyny od razu zerwał bym z nią kontakt.
            NIE JEST I NIE BEDZIE TO DLA MNIE NORMALNE.


            słucham opinii, wyciagam wnioski, decyje podjemuje patrzac na moje uczucia, emocje, sytuację od poł roku.
            wasze rady rowniez mi w tym pomagają ale nie są one ze tak powiem ostatecznym podjęciem decyzji - co w oparciu na to co ktoras z pan napisala, ze wszedłem tu by ułatwic sobie dezycuje i zrzucic na kogos - no prosze was, gdybym chciał to zrobic powiedziałbym po prostu koniec mojej dziewczynie, powiedział ze to przez jej zazdrosc, a nie roztrzasał z wami ten problem. nie rozumiem w ogole waszego toku rozmowania.
            nie porzebuje zrzucic odpowiedzialnosc za moj czyn na forum psychologiczne!

            co do kolejnego zarzutu ;) - byłem przekonany ze tak ktos napisze: co jednak nie zmieni mego zdania, osoby te wypowiadają sie rowniez w innych postach i mam i bede miał o nich dobre zdanie, są osabami ktore mają wiedze, sa rozsądne i mądre.
            czytam wiele wątków i odp na wiele postów, widze odp. roznych ludzi nie tylko po tym wątku.
            nie zamierzam sie o to sprzeczac, ty masz swoją bajekę, a ja inną wizje swiata.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-03, 13:06:51               Odpowiedz

            i jeszcze jedno: wszedłem tu, bo chcialem pogadac z kim kto sporobuje zrozumiec dziewczyne nie dlatego ze nie miałem z kim: ale dlatego ze wszyscy znajomi mówili mi ze ona przesadza, i ze powinienem uciekac i ratowac własny tylek.
            nie jest to wiec tylko moj subiektywny punkt widzenia, osoby ktore są blisko tej sytuacji, mają zdanie podobne.a co lepsze nawet brat mojej juz teraz esk dziewczyny probował na nią wpłynac i mówił ze przesadza.
            temat jak dla mnie zakonczony, w tym momencie decyzja podjeta, a co bedzie dalej pokaze czas.



          • RE: zazdrość

            Autor: majunia:))   Data: 2011-05-03, 13:51:41               Odpowiedz

            Damianie
            Wczoraj już wyjeżdżałeś,ale jednak odpisałeś tam,gdzie Tobie pasowało,możesz oczywiście możesz ale jaki w tym cel?
            Boisz się przeanalizować,boisz się,że możesz zrozumieć coś więcej.
            Nikt nie napisał,że musisz być z obecną dziewczyną.Lepiej odejść i pozwolić jej żyć swoim życiem.
            Sądzę,że Tobie bardziej jest potrzebny psycholog.
            Zapytałeś kiedykolwiek dziewczynę dlaczego ma takie zdanie na temat Twojej przyjaciółki?Myślę,że zauważyła co wyprawia przyjaciółka i dlaczego tak się zachowuje (przypomniała mi się dziewczyna,która pisała tu jakiś czas temu,iż jej przyjaciel nadal jest z nią,a wszystkie kopnął w dupsko,dało się wyczuć ochy i achy jaka to ona przez to jest cudowna,w swoich oczach jedynie;potem wyszło,że jest DDA).
            Dla Ciebie numer 1 jest przyjaciółka,rozumiem,że gdyby dziewczyna miała takiego właśnie przyjaciela,gdyby on był ważniejszy,z nim by konsultowała WASZE życie,byłbyś bardzo zadowolony?
            Nikt nie lubi być piątym kołem u wozu,to Ty masz chore podejście do związku,bo kto normalny nie potrafi emocjonalnie związać się z drugą osobą,z osobą z którą chcesz być w związku,z którą chcesz stworzyć dom?
            Dom rodzinny wiele mówi i to że o czymś nie mówisz,nie widzisz,wcale nie znaczy,że tego nie ma.
            I już wróciłeś z weekendu majowego?Och szybko.:D
            A takie teksty,że ktoś siedzi przed kompem,a Ty nie musisz,bo wyjeżdżasz(i unikasz odpowiedz)utwierdzają tylko,że jesteś śmieszny.
            Wszedłeś tu z każdego względu,zwłaszcza aby zagłuszyć wyrzuty sumienia,ale z pewnością nie z tego powodu,aby pomóc Wam,bo jak można pomóc,skoro przyjaciółka w hierarchii jest najważniejsza?Zrozumiesz,kiedy dziewczyna będzie w takim samym chorym układzie.



          • RE: zazdrość

            Autor: anonim63   Data: 2011-05-03, 13:57:06               Odpowiedz

            No i sie okazalo ze to Ty jestes ten wredny typ dran ze to Ty masz sie isc leczyc :))) a ona to super aniol ideal:)
            Dobre:))))))))))))))))))
            W



          • RE: zazdrość

            Autor: majunia:))   Data: 2011-05-03, 14:02:26               Odpowiedz

            Anonimie najlepiej zacząć od siebie,a nie wysyłać innych.A może niech pójdą razem,aby dziewczyna umiała sprostować zdania Damiana,a on jej.Bez podszeptów przyjaciółki poszłoby im lepiej.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-03, 14:05:30               Odpowiedz

            pisząc ze powinno sie zaczac od siebie zanim zacznie wysyłac sie innych... post poniezej własnie wysłałas mnie do psychologia, o ironio



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-03, 13:57:14               Odpowiedz

            na wiekszosc pytan odpowiedz juz zostala udzielona, naucz sie czytac ze zrozumieniem:)



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-03, 12:36:07               Odpowiedz

            Majunia dzieki za mile slowa:)

            i racja ztym co piszesz o milosci tez tak uwazam cala swoja dusza.



    • RE: zazdrość

      Autor: Damian34   Data: 2011-05-03, 12:50:09               Odpowiedz

      i jeszcze jedno z mojego punktu widzenia:
      przerazajace sa rady typu facetowi ktory 15 lat bił zone, doradzac mu zeby mimo iz go w koncu zostawiła WALCZYŁ O NIĄ,
      lasce ktora rok sie szamota i lata za facetem, a on dawno ma ją gdzies radzic WALCZ O NIEGO, kobiecie, ktora boi sie własnego narzeczonego, dzownic, pisac , odwiedzic i widzi go raz na 5 dni radzic WALCZ O NIEGO, pani ktora zastanawia sie czy to miłosc, ic zy warto bo partner zapewni jej zycie w w dostatku NAMAWIAC DO TEGO, chorobliwą zazdrosc uznawac za zaletę i HODOWAC JĄ W ZACHWYCIE!
      ludzie to nie są zdrowe poglady!
      i szokuje mnie ze w ogole mozna namawiac ludzi do takich czynów, czasem trzeba brutalnie ale powiedziec swoje zdanie, co kto z tym zrobi ok, jego sprawa, ale nie utwierdzac w przekonaniu ze to norma, zeby ktos był.
      zaraz pewnie ktoras z osób zarzuci mi ze nie jest normą miec przyjaciólkę kobietę, a tymczasem jesli ma sie zdrowie poglady, zyje w szczesciu, zaufaniu, miłosci nie jest to az takim czyms niezwykłym.
      zalezy co jest punktem odniesnie człowieka: czy załozenie ze kazdy facet to ..uj i mysli jednym zdradza oszukuje, a kazda kobieta, to s.... i tylko czeka kiedy ją ktos przeleci, marzy jedynie o odbiernsaiu facetow innym paniom, czy od tego ze zarówno facet jak i kobieta, sa osobami myslącymi, mają pewne wartosci, zasady. wszedzie zdarzaja sie ludzie tacy i tacy, ja sie ciesze ze moj pogląda na swiat nie sprawia ze z przestrachem przygladam sie wszystkim facetom, ze chcą mi odebrac kobiete, a kazda kobieta z ktorą porozmawiam, mysli jak zdradzic ze mną swojego faceta.
      SWIAT OSZALAŁ.



      • RE: zazdrość

        Autor: anonim63   Data: 2011-05-03, 13:13:20               Odpowiedz

        Damian Sa ludzie ktorzy maja zaburzone postrzeganie swiata sa odcieci od realnego swiata.Ja tez twierdze jak ktos tu kiedys ze sa dwa swiaty w kazdym jak Matrix.I wlasnie co niektorzy zyja w matrixie.I oni w to swiecie wierza w co mowia mimo ze fakty mowia co innego ale oni te fakty naginaja w swoja strone.Nawet jak pokazesz im ksiazke psychologiczna uznanego autoryteta w psychologi ktory pisze cos innego co one mysla i mowia to tez nagna ,znajda slowo ktore bedzie w ich mniemaniu dobre.Wiec nie przejmuj sie:) Jestes normalny gosc,widzisz ze dzieje sie w Twoim zyciu z Twoja partnerka cos nienormalnego i parntrka nie chce tego zmienic wiec to jest normalne ze chcesz zadbac o siebie i odejsc.Wiesz pewnie ze dorobic teorie mozna do wszystkiego jak to zrobily tu niektore osoby:)ze teraz Ci wmowia ze juz spales ze swoja przyjaciolka:)
        Powodzenia i nie marnuj wiecej zycia na zwiazek z toksyczna osoba
        W



        • RE: zazdrość

          Autor: majunia:))   Data: 2011-05-03, 13:59:17               Odpowiedz

          Anonimie,dla mnie sprawa jest prosta,jeśli ktoś nam nie pasuje,to się odchodzi.Po co się męczyć,wpaść,żenić się-bo kobiety,które czują,że facet może je odtrącić różne głupie rzeczy robią.
          Nie podoba mi się natomiast robienie z drugiego człowieka wariata,zwłaszcza,że nikt kto tu pisze nie zna jego dziewczyny,a Damian choćby przez szacunek(bo w tym co pisze,to wielkiej miłości do niej nie widzę)powinien tylko przystopować.
          Czy spał z przyjaciółką?Cy spanie to najgorsza rzecz?A przywiązanie emocjonalne nie jest czymś gorszym?I nie chodzi o namiętne esy,Damianie,ale o kontakt zbyt głęboki,zbyt częsty,zbytnie wprowadzanie w pożycie dwójki osób,sądzę,że to właśnie wyczuła dziewczyna Damiana i poczuła się jak piąte koło;dla Damiana zdanie przyjaciółki jest ważniejsze niż dziewczyny-w wielkim skrócie.
          A teraz ja wyjeżdżam,ale na serio.:p



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-03, 14:01:34               Odpowiedz

            ciezko dyskutowac z kim kto nie czyta czyichs postów a tylko pisze własne, i na temat wyjazdu i powroty, i kontaktów wypowiadąłam sie juz parokrotnie, ciezkim zadaniem jest tlumaczyc komus cos po raz setny i nie stracic cieprliwosci:)
            zwiazek potarfie zbudowac rowniez, o czym rowniez pisałem, czytaj a nie pisz na oslep:)



          • RE: zazdrość

            Autor: majunia:))   Data: 2011-05-03, 14:05:29               Odpowiedz

            Pokazałeś jak potrafisz zbudować związek,nr 1 przyjaciółka,nr 2 dziewczyna.
            Życzę Ci zatem takiego związku,ale w odwrotnej konfiguracji.
            Bolą Cię odmienne odpowiedzi,bo są ludzie,którzy nie nabierają się na tanie zdania.
            Co do nieczytania postów,jesteś w tym dobry.



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-03, 14:08:44               Odpowiedz

            miałem na mysli poprzedni 8 letni zwiazek o ktorym wspominałem, ale pewnie tez nie doczytałas, bo masz juz swoją wizje tego jaki jestem:)
            twoje prawo, ja tez mam własne zdanie i to co piszesz niestety spływa juz po mnie, bo odbieram to jako jakis atak furiata :)



          • RE: zazdrość,Damian

            Autor: majunia:))   Data: 2011-05-03, 14:11:23               Odpowiedz

            Ale z tamtą nie jesteś,po co wracać do tego co było?A może wróć do tamtej,skoro taki ideał?
            Wiem tylko,że emocjonalny wielokąt nie jest dobry,a tamta?Może wisiało jej to,jak mojej koleżance,dopóki nie przekonała się ile taka przyjaźń znaczyła dla jej faceta.



          • RE: zazdrość,Damian

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-03, 14:14:20               Odpowiedz

            nie z tamtą kobietą, rozstalismy sie, do tej pory darze ją szacunkiem.
            i nic jej przez 8 lat nie wisiało:)
            nie mam chyba zbytnio o czym z toba dysktutowac bo ty wiesz swoje: tak , jest tak samo jak to co spotkało ciebie, badz twoja przyjaciolke
            a ja sie udam do psychologa,wyleczyc sie z bycia łotrem, jeszcze dzis.



          • RE: zazdrość

            Autor: anonim63   Data: 2011-05-03, 14:05:05               Odpowiedz

            I ma racje ze zdanie przyjaciolki jest wazniejsze bo kto wytrzyma z kobieta ktora jest patologicznie zazdrosna i nie przyjmuje niczego co sie do niej mowi.A wasze wypowiedzi sa tendencyjne .Kiedys byl watek o przyjazni miedzy kobieta a mezczyzna.I tak: jesli kobieta ma przyjaciela faceta to jest prawdziwa przyjazn ale jesli facet ma przyjaciolke to od razu to jest zdrada ,spi i bog wie co robi z nia.Kobiecy szowinizm i traktowanie wszystkich jedna miarka.
            W



          • RE: zazdrość

            Autor: majunia:))   Data: 2011-05-03, 14:09:23               Odpowiedz

            Rozumiem,czyli Anonimie Twoim zdaniem przyjaciółka powinna być ważniejsza?Z pewnością nikt normalny nie wejdzie w takli układ.
            Nie sądzę aby ona była chorobliwie zazdrosna,sądzę właśnie,że zauważyła ten chory układ i od tego momentu zaczęła się buntować.
            Najlepsze związki to te,które powstają z przyjaźni.
            I nie wmawiaj mi czegoś czego nie napisałam.Nigdzie nie napisałam,ze spali,bo ich prześcieradłem nie jestem,ale żaden człowiek nie zgodzi się na to aby nie być ważnym dla partnera.



      • RE: zazdrość

        Autor: Balbi   Data: 2011-05-03, 14:04:34               Odpowiedz


        Niestety, smutne ale Damianie masz racje :(

        BB.



        • RE: zazdrość

          Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-03, 14:29:10               Odpowiedz

          Damian, ja widzę, że jedyne co cię hamuje przed rozsądnymi i mądrymi decyzjami to własna niepewność, może to i dobrze, bo przynajmniej możesz skonfrontować własne zdanie z tym co myślą na dany temat inni. Nie decyduj nigdy pod wpływem dobrych rad. Jeżeli czujesz, że robisz coś sprzecznego w własnymi uczuciami, coś naciągasz i jest ci z tym źle to zawsze próbuj to zmienić, jeżeli nie dasz rady, to zostaw.
          Moje potrzeby też nie zawsze są najważniejsze dla mojego męża, bywa, że się miotam, wciekam i złoszczę, ale staram się dostrzegać też jego potrzeby, to, jak on widzi sytuację i wtedy bilans zawsze wychodzi na korzyść NAS RAZEM. Nie chodzi o to aby unikać problemów, ale żeby umiejętnie obie z nimi radzić i zawsze brać pod uwagę to co myśli druga strona. Jeżeli zaczynają się wymysły, zarzuty o rzeczy które nie miały miejsca, wyzwiska to już wiadomo, że druga strona racjonalnie nie myśli. To my jesteśmy od tego żeby pomóc, czasem potrząsnąć, postawić ultimatum, nakłonić do leczenia. Jeżeli się nie da, wszystko zawodzi to trzeba ratować siebie, bo dla siebie powinniśmy być najważniejsi.
          Myślę, że podjąłeś dobrą decyzję, w pełni zarozumiałą, bo z tego co piszesz jesteś mądrym facetem z normalnymi zasadami.
          Widocznie ona cię nie kochała skoro nawet nie chciała podjąć próby i udać się do psychologa.

          Myślę podobnie jak anonim, rożni ludzie tutaj przebywają, z różnymi zaburzeniami, bez dystansu do siebie i patrząc na to z boku, wszystko widać jak na dłoni. No niestety, nie wszyscy mogą zachować obiektywizm i za bardzo identyfikują się z twoje dziewczyną. Szczególnie czarymary i majunia, ewidentnie widać, że musiały kiedyś zostać zranione i mają to nieprzepracowane. :)



    • RE: zazdrość

      Autor: Maja39   Data: 2011-05-03, 14:47:15               Odpowiedz

      Damianie - jesli twoja dziewczyna nie lubi, nie akceptuje itp. twojej przyjaciółki z jakiegoś tam powodu (bo powód istnieje)to czas to wreszczie uszanować. To, że przez jakiś czas znosiła jej towarzystwo nie oznacza, ze dalej musi to robić. Być może ze względu na ciebie starała się akceptowac tę przyjaciółke przez jakiś czas, ale widocznie teraz nie ma dalej zamiaru tego robic czy też udawać, że jest ok. Ona postawiła granicę i koniec. Czy to tak wiele, że wymaga od ciebie lojalności wobec swojej osoby.

      Z twoich wypowiedzi mozna wnioskowac, że to własnie przyjaciółka jest ta wazniejsza osoba a nie dziewczyna.
      Za wszelka cene chcesz udowodnic sobie, że dziewczyna jest ta zła osobą - zazdrośnicą do tego chorą. Za wszelka cene, chcesz usłyszeć od innych na tym forum, że masz rację oczerniajac własnie dziewczynę. Czyli analizujac jak powyżej, za wszelka cenę stawiasz na przyjaciółke.



      • RE: zazdrość

        Autor: Damian34   Data: 2011-05-03, 14:54:03               Odpowiedz

        tak wiem, zrozumiałem juz to.
        przez tą szmatę i moje nieposłuszenstwo prawie rozwaliłem zwiazek, udam sie do psychologa jak radzi mi majunia.


        Dziekuje wszystkim za rady! decyzje juz podjełem, umiem dalej pokierowac tym sam.


        ps. nie poleciałem juz do przyjaciólki probojąc ją zaciągnąc do łozka, jest na weekendzie majowym ze swoim facetem, a ja ciesze sie ich szczesciem.

        i szczescia zycze rowniez wam, niektorym przyda sie go naprawde duzo.



      • RE: zazdrość

        Autor: PaniS   Data: 2011-05-03, 14:54:28               Odpowiedz

        W całej tej historii brakuje mi informacji,jakie zastrzeżenia ma dziewczyna do Damiana...co jej przeszkadza w przyjaźni z przyjaciółką. Czego nie toleruje w ich kontaktach.



        • RE: zazdrość

          Autor: Damian34   Data: 2011-05-03, 14:57:46               Odpowiedz

          zarzuca nam iż ją zdardzamy, podejrzewa ze sypiamy ze sobą itp.
          pisałem o tym w 1 poscie



          • RE: zazdrość

            Autor: PaniS   Data: 2011-05-03, 15:59:31               Odpowiedz

            Damianie.
            Pamiętam, że pisałeś o tym, że dziewczyna zarzuca Ci zdradę. Jednak zastanawia mnie, dlaczego Ciebie podejrzewa, skoro Ty nie spotykasz się z przyjaciółką sam na sam, a także zastanawiające jest, że tak zachowuje się od pół roku. Jak uzasadnia swoje podejrzenia. Pisałeś, że wcześniej dziewczyny robiły babskie spotkania, a teraz Twoja dziewczyna przyjaciółki nie lubi. Coś ważnego musiało się między nimi wydarzyć. Czy dziewczyna coś na ten temat mówi...dlaczego raptem stosunki między kobitami tak bardzo oziębiły się.



    • RE: zazdrość

      Autor: abcde1987   Data: 2011-05-03, 15:17:02               Odpowiedz

      ja bym dała jej jeszcze jedna szanse po gruntownym obgadaniu sprawy.
      a poźniej bym jej podziekowała za wspolprace :/
      gdyby nic sie nie zmienilo,
      co to w ogole ma byc ? :/ stawia cie w takich sytuacjach a ty jej jeszcze na to pozwalasz :|
      powiedz jej jaks ie z tym czujesz i tyle.
      widac nie moze sobie samam ze soba poradzic,
      moze jak ja zostawisz to to bedzie tak silny bodziec,
      ze jednak zastanowi sie nad sensem swego istnienia.

      pozdrawiam.



    • RE: zazdrość

      Autor: czarymary   Data: 2011-05-03, 17:03:58               Odpowiedz

      Ale mnie cos dziwi:) ze puki co narazie opieramy jej "chorobliwa zazdrosc" na jednej osobie na jednym icydentcie:)
      Zkad ta pewnosc ze ona nie ma racji byc zazdrosna o nia i zla?
      Ktos wspomnial wyzej ze kiedys one sie kolegowaly..i nagle sie cos stalo...moze cos czego Damian nie jest swiadomy.
      Czemu obzucacie ja patologia, chorobami jak nawet nie wiecie co miedzy kobieta i przyjaicolka zaszlo..Moze ta zazdrosc jest uzasadniona...A to ze mowi ze spali razem to nie znaczy ze tak mysli..poprostu che uslyszec jakis znak by wkoncu ktos jej przyznal racje ze ma prawo do zazdrosci. to ze mowi ona o spacniu moze byc krzykiem by damian wkoncu jej posluchal. Przeciez nigdzie nie jest zapisane ze kobiecie musi sie podobac to ze facet ma przyjaciolke..nawet ludzie ktorzy nie maja choroby zazdrosci by mieli z tym problem. Czemu wszystko zaraz ma byc choroba..bo czytacie tylko jedna strone moze dlatego. Damian potrafi szanowac kolezanke zlego slowa nie mozna powiedziec ale decyzji kobiety swojej nie umie uszanowac..nie zazdroszcze takiej milosci. Kobiecie sie cos ewidetnie nie podoba, cos czuje, cos moze odebrala kiedys od przyjaciolki zle, moze cos wie , moze czuje sie nie komfortowo znia..JEJ obecnosc ja drazni i ma prawo.

      Na stwierdzenie Nerwolki ze kiedys bylam zraniona w taki sposob...Powiem tak..w mlodym bardzo zwiazku moim jedynie pojawila sie znajoma ktora chciala mi odebrac chlopaka..spedzali czas z soba jakis tam za mojimi plecami pare razy. A teraz niedawno znajoma meza co juz pisalam otym w wielu watkach jako przyklad...starala sie namieszac miedzy mna i mezem..i to bardzo perfidnie. A ten bronil ja ze to znajoma dawna ze jest normalna haha ze ja jestem zazdrosna ze chora jestem:) a co sie okazalo??? ze racje mialam! bo mowilam ze to wredna *^%^%%$ Cale szczescie ona w polsce jest a my tu...
      OCzywiscie ze mozna sadzic wedlug siebie i swoich doswiadczen ale staram sie jak moge patrzec z dystansu ..gdybysmy ja znali i wiedzieli jaka ona jest wtedy by mozna bylo obzucac ja chorobami.
      Prosze namnie nie krzyczec:)



    • RE: zazdrość

      Autor: Nastusia   Data: 2011-05-03, 17:23:20               Odpowiedz

      Wczoraj uciekłeś przed odpowiedzią,twierdząc,że wyjeżdżasz. Potrafiłeś jednak odpowiedzieć komu innego,raczej napisać to,co umieściłeś wcześniej,cóż...przeboleję.
      Zastanawiam mnie inna rzecz,bo z pewnością zapytałeś dziewczynę,dlaczego uważa przyjaciółkę za szmatę?
      Piszesz cały czas to samo,ale nie podajesz konkretów. Udowodniłam Ci już,że kłamiesz. Chciałabym jednak wiedzieć dlaczego dziewczyna przestała ją lubić...zauważyła,że laseczka lansuje się przed Wami,chce aby każdy ją lubił,a może coś więcej?
      I może to jest wyjście...idźcie razem do psychologa,nie rób z niej wariatki,oj...tak się nie robi. Nawet anonimowo.
      A gdyby ona o Tobie tak myślała/pisała?



      • RE: zazdrość

        Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-03, 19:24:03               Odpowiedz

        Śmieszne jesteście. Facet podjął decyzję, a te dalej włos na czworo. Nastusia, jakie ty kłamstwo udowodniłaś, bo ja nic nie widzę? To co uważasz za kłamtstwo mocno naciągnęłaś, poza tym Damian uloży swoje życie tak jak będzie chciał i pewnie ma gdzieś wasze żale i doszukiwanie się drugiego dna. Laseczka chciała się lansować, no, to dlatego że jest lubiana, aż takim jadem ją traktujecie.
        Załóżcie temat o zazdrośnicach, jakieś kółko, zrzeszenie czy co tam i tam jedźcie po wszystkich napotkanych kobietach, które o niczym innym nie marzą tylko o tym, żeby odbić wam faceta. A ja myslę, że te co tak uważają, to same byłyby do tego zdolne. Ci co marzą o zdradzie, tą zdradę krytykują i potępiają, a te dla ktorych nie ma żadnej świętości i chcą zawładnąc każdym facetem przypisują te cechy innym kobietom. To się nazywa przeniesienie moje drogie panie. :)



        • RE: zazdrość BylaNerwolka

          Autor: impresja   Data: 2011-05-03, 19:31:12               Odpowiedz

          Wyluzuj BylaNerwolka,proszę.
          Każdy ma prawo do Swojej opinii.
          Kiedyś pisałaś bardzo fajnie,więc niech tak już zostanie,ok?
          ().
          P.S.
          Czytam Ciebie cały czas.



          • RE: zazdrość BylaNerwolka

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-03, 19:35:27               Odpowiedz

            impresjo, ja ciebie również czytam, a różnica między nami taka, ze ty nienawidzisz mężczyzn, a ja ich kocham. ;)
            Nie podoba ci sie, to co piszę> Przykro mi, ale nie jest to powód dla którego bym zamilkła. Nie czytaj jeżeli masz się stresować, może jesteś za słaba? Heh, masz problem. :D



          • RE: zazdrość BylaNerwolka

            Autor: impresja   Data: 2011-05-03, 19:40:50               Odpowiedz

            Masz pewnie rację,że mam jakieś tam objawy niechęci do mężczyzn,które Ty odbierasz.
            Zdarza się i mnie także uwielbiać mężczyzn,ale za ich Inteligencję,doroć,konsekwencję,wyrozumiałość,błyskotliwość,humor,erudycję,itd.
            Masz rzeczywiście rację,że idiotów nie kocham.
            Zatem będę tylko Ciebie podziwiała,że Ty kochasz mężczyzn.
            Brawo,brawissimo.
            ().



          • RE: zazdrość BylaNerwolka

            Autor: izkka   Data: 2011-06-01, 17:36:19               Odpowiedz

            szok jk to wszystko przeczytalam tylko klocicie sie tutaj jeden od drugiego chce byc madry ... zamiast pomagac sobie na wzajem to jakies glupie docinki macie....



        • RE: zazdrość

          Autor: czarymary   Data: 2011-05-03, 19:41:41               Odpowiedz

          Co za podejscie ograniczone..czyli wynika ze ten kto sie boji zdrady to sam zdradza..i marzy otym. Tak najlepiej usprawiedliwic faceta.
          Jesli kobieta widzi ze jej cos nie pasuje to ma prawo to wyglosic mezowi/chlopakowi co nie znaczy ze wszedzie widzi zagrozenie lecz widzi je akurat w tej danej osobie. Nasze zale?? a moze to ty Nerwolko masz zal ze my potrafimy otwarte oczy miec:) moze czujesz zagrozenie do kobiet ktore potrafia rostrzygnac przyjacioleczki hehe.I tu tez pzreniesienie jest widoczne.
          To ze ty nie mialas z taka sytuacja do czynienia nie znaczy ze kazda przyjaciolka jest cudowna ze az blyszczy. Poznalam sie na wielu kobietach i znam realia, ty widocznie albo znalas same niewinne cnotki albo sama jestes taka przyjacioleczka ktora sie szczyci ze przyjaciel zuca kazda a ona zostaje na zawsze. Przepisalas kobiecie chorobe nie znajac jej a to juz nie jest patrzenie z dystansu. JA przynajmniej nie wmawiam ze przyjaciolka jest zla, ze kobieta Damiana jest zla..lub ma racje..poprostu pod uwage biore wszystko i nie wykluczam nic.

          Ciekawe jak ty bys sie poczula jakby twoj maz mial przyjaciolke z ktora rozmawia o waszych prywatnych sprawach..zwierzal sie jej i ona by mu doradzala na temat ciebie i moze jeszcze dzieci. Skakalbys z radosci? amoze wtedy ty bys wlasnie zalozyla watek o zazdrosnicach. Czemu tak perfidnie oceniasz innych??? jak zgoszkniala przekwitla baba...

          pozdrawiam patologiczna psycholka z tendencja do zamordowania za zdrade...;)



          • RE: zazdrość

            Autor: Nastusia   Data: 2011-05-03, 20:03:15               Odpowiedz

            Czarymary,nikt nie lubi kiedy ktoś inny wtrąca się w ich życie. Stąd tyle "ale" w odniesieniu do np.:teściów.
            Nigdy w życiu nie byłam i nie będę pocieszycielką faceta,nigdy nie wchodziłam w tego typu układy,kiedyś już pisałam,że zanim poznałam męża,miałam przyjaciela. Przyjaciel również kogoś poznał. Nie chciałam aby dziewczyna choćby zastanawiała się czy być może on mi się zwierza z ich życia,pożycia,czy ja tłukę jemu do głowy "swoje mądrości". Dla mnie przyjaźń jest podstawą związku i związek to duet. Po co tkwić w czymś do...połowy? Teraz są inne czasy,sądzę,że tu nie chodzi tylko o ich spotkania 2 razy w miesiącu,ale o ich kontakt między spotkaniami,to o czym on jej mówi. Dziewczyna być może ma prawo czuć oddech przyjaciółki.



        • RE: zazdrość

          Autor: Nastusia   Data: 2011-05-03, 19:57:27               Odpowiedz

          Nerwusku,pytanie nie było do Ciebie.
          Jeśli chce niech odejdzie,co mnie to? Ludzie w związkach powinni być szczęśliwi.
          Zadałam pytanie i oczekuję na odpowiedź,coś więcej niż napisał na początku i dziś.
          Co udowodniłam? Gdybyś była mądra,nie byłoby w Tobie złośliwości,wiedziałabyś. Zresztą Twoja słowa...coś w ten deseń...nie bierz wszystkiego na poważnie,prawda Nerwusku?



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-03, 22:50:00               Odpowiedz

            Czarymary tak to jest kiedy ktoś wierzy w czarymary i nie zna nawet podstaw psychologii. Nie będę dyskutować z tobą na ten temat, bo nie masz zielonego pojęcia o czym piszę. :)

            Nastusia,ja niczego do siebie nie biorę, jestem już dawno poza tym. Prawie 2 lata terapii zrobiły swoje i wierz mi lub nie ale mało co dotyka mnie na tym forum. Jedną z tych rzeczy jest próba ingerencji w cudze życie, oczernianie, zarzucanie kłamstwa i wszelkiego rodzaju insynuację. Damian dostał dokładnie to co dostawał od swojej dziewczyny.
            Oczekiwać możesz, ale czy dostaniesz to czego oczekujesz to nie jest powiedziane, i co ty na to? :)



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-03, 22:59:14               Odpowiedz

            tu akurat sie mylisz:) Wiem dobze co to jest projection..przeniesienie.podstawy znam i niewiem poco piszesz co ja znam a co nie..kolejny atak:)wedlug ciebie wszystko inne jest magia i czary hehe rozsmiesza mnie to

            MAsz racje nie powinnismy z soba dyskutowac bo jak widac nie dogadujemy sie. Niech kazdy ma swoj swiat


            pozdrawiam



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-03, 23:03:57               Odpowiedz

            Ciekawe jak ty bys sie poczula jakby twoj maz mial przyjaciolke z ktora rozmawia o waszych prywatnych sprawach..zwierzal sie jej i ona by mu doradzala na temat ciebie i moze jeszcze dzieci. Skakalbys z radosci? amoze wtedy ty bys wlasnie zalozyla watek o zazdrosnicach. Czemu tak perfidnie oceniasz innych??? jak zgoszkniala przekwitla baba...


            A to cie czarymary fantazja poniosła...hahahaha Już nawet wiesz o czym oni rozmawiają, co robią i w czym ona mu doradza. Gdzie Damian o tym pisał? Nie mogę znaleźć. Co by było gdyby... no nie miałam okazji być w takiej sytuacji, bo mój mąż nigdy nie miał przyjaciółki, ale pracuje z kobietami, dzwonia do niego w służbowych sprawach i wyobraź sobie, że nigdy nawet nie sprawdziłam mu telefonu. Co za niedopatrzenie co? Jak tak można, szanować cudzą prywatność? Trzeba przelecieć telefon od A do Z i pytać o każdą nazwę która kończy się na A a jak się nie kończy to na pewno jakaś baba jest ukryta pod męskim imieniem.... czuję się cudownie wolna, bo nigdy nie szpiegowałam, nigdy nie byłam szpiegowana. Szkoda mi zazdrośnic, muszą się męczyć ze swoimi urojeniami, wymysłami i przede wszystkim ciągłym poczuciem niepewności w związku. Ten wątek pokazał mi jaką szczęściarą jestem ja i jakim szczęściarzem jest mój mąż. Jesteśmy wolni, spokojni i szanujemy się. To chyba wyższy poziom. Polecam terapię. :)

            Z tą zgorzkniałą przekwitłą babą to byś się zdziwiła. Założę się, że gdybyś mnie poznała to od razu złapałabyś męża za nogawkę, bo ogólnie mężczyźni mnie lubią, jestem NORMALNA i traktuję ich NORMALNIE, a nie jak potemcjalnych kandydatów do zabawy, a do tego jestem atrakcyjna fizycznie. Musisz mi uwierzyć na słowo ;), chociaż i tak jestem przekonana, że nie wiesz co to znaczy NORMALNIE :)



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-03, 23:22:15               Odpowiedz

            Tak zapytalam z ciekawosci nawet nie chodzi o damiana sytuacje dokladna. Jesli uwazasz ze to nic zlego miec przyjaciolke ktorej sie spowiada ktos z zycia i porady bierze..to znaczy ze ty takze bys nie miala nic przeciwko.


            Wiesz co ci powiem..znam pare osob ktore w taki wlasnie sposob myslaly do puki telefonu nie sprawdzily:) i zgadnij co??
            smsy znalazla jedna i to nietypowe..
            Nie mowie ze twoj maz cie zdradze nie zrozum mnie zle ale jest wiele kobiet ktore mysla wlasnie jak ty a sa zdradzane..oszukiwane. Jednym slowem naiwne zoneczki zyjace w swej dumie i pewnosci siebie. Zreszta co jest smieszne ..nie raz juz zonaci faceci mieli namnie ochote..obrzydzajace...
            Taki swiat jest pelen takich..trzeba miec oczy otwarte a nie zamkniete. Nie mowie ze kazdy taki jest.
            tobie szkoda zazdrosnic a mi szkoda kobiet ktore naiwnie wpatrzone sa w mezow. Mowie o tych ktore sa zdradzane.

            Wiesz mi ten watek tez pokazal jaka jestem szczesciara:) bo moj maz w zyciu by nie odszedl dla takiego smiesznego powodu:) kocha mnie zabardzo.

            Dziekuje za terapie dam sobie rade:) przemawia przez ciebie wywyzszanie sie..
            Oj Nerwolko aja sie zaloze ze gdybys mnie poznala to bys w klatce meza trzymala hahahaha.
            Ciesze sie ze jestes pewna siebie ale trafilas na taka co tez jest:) TEraz mamy urzadzac jakis konkurs pieknosci miedzy soba? bo tak to brzmi jak piszesz:) wcale nie zapzreczam ze jestes atrakcyjna NErwolko napewno jest tu wiele kobiet ktore sa ale nikt nie afiszuje sie tak tyn..piszesz to jakby to bylo najwazniejsze..jakbys chciala udowodnic cos..
            A wiesz za co mnie faceci lubia? za to ze jestem orginalna

            Byc moze w realu wcale bysmy sie tak nie gryzly za ogony..Ni znamy sie , zadaleko wybrnelysmy by sobie dogryzac..wcale nie byl to moj plan bo chcialam z kazdym tutaj byc w zgodzie. I nie widze sensu bysmy dalej sobie dogryzaly..wiec jesli pozwolisz wyciagne do ciebie pierwsza reke na zgode..bo nie ma sensu sie zloscic..ani mi ani tobie. Mamy inne poglady, kazd a z nas jest w jakis sposob pewna siebie, atrakcyjna czy inna..


            CO ty na to...pogodzisz sie z nienormalna psycholka?



          • RE: zazdrość

            Autor: anonim63   Data: 2011-05-03, 23:40:08               Odpowiedz

            W koncu sie musze z Toba pierwszy raz zgodzic:)
            ze jestes nienormalna psycholka:)
            bo normalny czlowiek tak nie bredzi:)
            i to nie jest inne zdanie to zwykle wyimaginowane brednie produkowane przez chory umysl:)
            Chyba to jest tu twoim zamiarem prowokowanie wszystkich
            W



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-03, 23:48:52               Odpowiedz

            Ta bredze prawde jaka widzialam i slyszalam:)Prowokuje czym? ze mowie co mysle? kazdy w takim razie tu prowokuje.
            Oj anonim upatrzyles sobie mnie znow by mnie atakowac..Czy ja chodze po watkach i doszukuje sie kto mowi cos co dlamnie wydaje sie glupie? Nie czepiam sie ludzi ..i ni jestem wrogo nastawiona tu do nikogo. Nie zalezy mi by sie tu klucic..
            JEstem pozytywnie nastawiona.

            pozdrowienia



          • RE: zazdrość

            Autor: Balbi   Data: 2011-05-03, 23:58:51               Odpowiedz


            Glupie nie glupie........szkodliwe - wprowadzasz zamet przez chore teorie w ktorych sama sie gubisz i tego nie dostrzegasz.

            BB.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-04, 00:01:47               Odpowiedz

            Ja sie w niczym nie gubie to wy odbieracie wszystko inna mentalnoscia..
            uczepiliscie sie mnie poprostu..naszczescie jest cos jak KARMA

            Czlowiek szczesliwy nie chodzi i nie atakuje:)




          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-03, 23:46:27               Odpowiedz

            Ciesze sie ze jestes pewna siebie ale trafilas na taka co tez jest:) TEraz mamy urzadzac jakis konkurs pieknosci miedzy soba? bo tak to brzmi jak piszesz:) wcale nie zapzreczam ze jestes atrakcyjna NErwolko napewno jest tu wiele kobiet ktore sa ale nikt nie afiszuje sie tak tyn..piszesz to jakby to bylo najwazniejsze..jakbys chciala udowodnic cos..
            A wiesz za co mnie faceci lubia? za to ze jestem orginalna

            Nie wątpię w to, że jesteś urodziwa, ale jak już wcześniej pisałam uroda to za mało i wierz mi, że rózne piękne kobiety mój mąż oglądał i nigdy spoza krat...hahaha
            O tak, twoja pewnosc siebie jest widoczna w twojej zazdrości.
            Nie udawaj, tak na prawdę w środku drżysz na samą myśl o tym, ze twój mąz spogląda na inną kobiete, to gdzie wtedy jest ta twoja pewnośc siebie? Wiesz, że zazdrość i pewność siebie się wzajemnie wykluczają? Znów pychologia, a nie tam czary mary kochana. :)



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-03, 23:53:41               Odpowiedz

            Pewna siebie jestem bo zdaje sobie sprawe jak wygladam. Jesli chodzi o wyglad to jestem bardzo pewna siebie a nawet czasem popadam w narcysm:) jak ty dzis chyba:P
            Nie bede sie w to wglebiac...Gdybys znala moja pzreszlosc bys rozumiala..

            Moj maz nie spoglada na kobiety, zawiedziona jestes?
            JEszcze nie poznalam takiego cudownego faceta ..pzrepelnionego miloscia domnie.

            Rozumiem ze nie chcesz zgody?



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-04, 00:03:23               Odpowiedz

            Nie żywię do ciebie czarymary żadnych osobistych negatywnych uczuc, nie znam cię. Dyskutujemy, a to jest możliwe dzięki różnym poglądom.
            Każdy z nas jest na swój sposób psycholem, ale dobrze mieć swiadomośc błędu i chcieć to zmienić.
            Podejrzewam, że już czujesz magę tego psychologicznego forum, a szczególnie poczucie niepewności. :)
            Co oznacza wg ciebie zgoda? Jeżeli to, że nie będę oceniać twoich postów, to niestety ja inaczej rozumiem zgodę. Nie kłóciłam się z tobą, zwyczajnie się nie zgadzam z twoimi poglądami. Mam prawo. :)



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-04, 00:15:35               Odpowiedz

            Co mam na mysli kiedy mowie zgoda? raczej to ze nikt z nas nie bedzie sie atakowac zlosliwie i obrazac i uzna te wszystkie rozmowy jako forma wymiany zdan.
            Ja naprawde odczulam ze mnie atakujesz byc moze masz juz naturalnie taki ton w pismie niewiem. Albo teraz wypierasz sie bym to ja byla ta ktora odbiera wszystko inaczej niz jest przekazywane..mniejsza oto

            Ja nie mowie ze ja bledow nie mam w sobie..moze sa niektore moje poglady chore, nie ktore nie ale puki mi z tym jest dobze to nikt nie powinien mnie sie czepiac. Ja nikomu nie mowie jak ma zyc i nikomu krzywdy tu nie robie:)

            Owszem mozesz krytykowac moje posty niemam nic przeciwko ale raczej oczekuje ze nie bedzie w tym zlosliwosci ktora do tej pory odczuwalam.
            Nie wiem jak brzmie kiedy tu pisze ale zapewne kazdy tu jest inny niz sie wydaje..



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-04, 00:29:35               Odpowiedz

            To, że czujesz się atakowana nie oznacza, ze ja cię atakuję.
            Odbieramy świat i innych ludzi różnie. Osoba która czuła się raniona w dzieciństwie będzie czuła się raniona również w życiu dorosłym, chociaż wcale nikt jej nie będzie ranił. Odbieranie innych ludzi rzeczywiście takimi jakimi są nie jest łatwe, szczegolnie jeżeli ma się za sobą bagaż negadywnych doświadczeń z przeszłości.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-04, 00:43:41               Odpowiedz

            Zgadzam sie z tym jak najbardziej..czasami widzimy i odbieramy swiat taki jak zostal nam przedstawiony od poczatku zycia..Doswiadczenia sa jak spaliny ktorymi oddychamy..

            Ale od Anonima i Balbi juz dawno czuje nienawisc domnie..pytanie czy mnie tak naprawde nielubia czy poprostu znow odbieram zle...Ale niestety zauwazam jak czepiaja sie mnie..wtedy ja uznaje to za jakies komplexy napewno kazdy z nas je ma w jakiejs mierze. Czy czlowiek ktory tu przychodzi zasluguje by go tak obtaczac blotem? powinnismy sie traktowac wszyscy z szacunkiem..Ja sie ucze lubic ludzi ale naprawde czasami jak przychodze tu i czytam te negatywne opinie na moj temat to coraz bardziej oddalam sie od tego by chciec zyc miedzy ludzmi. Mialam bardzo zle doswiadczenia jelsi chodzi o ludzi..staram sie jak moge by nie robic sobie wrogow..by nie byc wredna..poraz kolejny zawodze sie na ludziach i wtedy mam wrazenei ze nie warto byc milym. Chcialam cos zmienic przychodzac do was..Czuje sie ze te wszystkie docinki sa personalne od niektorych..jesli tak to moja teoria sie potwierdza co do ludzi. A tu nie powinno tak byc przeciez..te miejsco powinno byc przepelnione miloscia i bezpieczesntwem bvy ludzie tutaj sie dobze czuli sami z soba.
            Nie chcialam nikogo zrazac do siebie..



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-04, 02:56:47               Odpowiedz

            I jeszcze jedno..JEsli znow uslysze pod moim adresem cos zlosliwego i nie tyczacego sie watkow to uznam ze mam racje. Poprostu to potraktuje jak do tej pory ze osoba jest sfrustrowana, nieszczesliwa, obdarzona jedynie komplexami ktore ja zjadaja..a niedlugo zniknie. Chcialam byc mila ale jesli ktos nie daje szansy to widac w zyciu codziennym musi tez miec problemy z innymi ludzmi. Pod ta agresja tych ludzi kryje sie jakis zal i oznaka slabosci..pretensja do swiata a moze i do samego siebie ze nie jest sie szczesliwym. Jak mam byc psycholka to moge nia byc bo jest mi z tym dobze i odbieram od dawna to slowo jak komplement:) LEcz co mi sie nie podoba to to ze ludzie sa tak perfidni, robia to celowo i nie pierwszy raz uswiadamiam to sobie. Ci co sa to zgnija w swojej zlosci i przekonaniu ze sa lepsi. Nie bede na sile zmieniala swiata..



          • RE: zazdrość

            Autor: anonim63   Data: 2011-05-04, 08:13:56               Odpowiedz

            To sie usmialem :)))))))))))))))))))))))))))
            Mowie powaznie nie pal tyle trawki bo mozg ci do reszty wyleci z dymem:)
            W



          • RE: zazdrość

            Autor: Damian34   Data: 2011-05-04, 08:37:27               Odpowiedz

            szczerze to ja tez sie usmiałem, ciezko dyskutowac z kims z takimi poglądami :))))
            pamieam jak czytałem jedne z twoich czarny mary pierwszych postów gdzie napisałas ze poki co nie bijesz juz męza.
            wywarło to na mnie wrazenie, takie samo jak i cała reszta.

            "Chcialam byc mila ale jesli ktos nie daje szansy to widac w zyciu codziennym musi tez miec problemy z innymi ludzmi. Pod ta agresja tych ludzi kryje sie jakis zal i oznaka slabosci..pretensja do swiata a moze i do samego siebie ze nie jest sie szczesliwym. Jak mam byc psycholka to moge nia byc bo jest mi z tym dobze i odbieram od dawna to slowo jak komplement:) LEcz co mi sie nie podoba to to ze ludzie sa tak perfidni, robia to celowo i nie pierwszy raz uswiadamiam to sobie. Ci co sa to zgnija w swojej zlosci i przekonaniu ze sa lepsi. Nie bede na sile zmieniala swiata.."

            ten cytat mówi jednak sama za siebie. Szanse ludzie z pewnoscią Ci tu dają, i to duze. w życiu codziennym poza netem, tez masz tak duze grono słuchaczy jak tu? bo nie wydaje mi się:) Jesli ktos wymaga do cytatu komentarza mysle ze czary mary go wyczaruje mi jednak wystarcza w zupełnosci. Nie ta bajka, nie ten poziom życia.
            pozdrawiam wszystkich rozsądnych na tym forum, ja jednak zrezygnje z aktywnosci.
            żegnem serdecznie :)
            ps. ByłaNerwola zazdroszcze takiego związku, i taki mam nadzieje stworzyc w przyszłosci :)




          • RE: zazdrość

            Autor: Nastusia   Data: 2011-05-04, 09:45:02               Odpowiedz

            Damianie,potwierdzasz tylko swoją naiwność.
            ktoś kto jest szczęśliwy nie siedzi ciągle nocami w necie.
            ;)



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-04, 12:40:17               Odpowiedz

            Damian takie to smieszne ze ja meza bilam? bylam bita w dziecinstwie i niewiem gdzie tu mozna sie posmiac...Agresji mam duzo w sobie ale przynajmniej umialam sie przyznac. Nie robie juz tego bo ucze sie ja kontrolowac. Moje poglady mozesz nie akceptowac, kazdy ma inne.



          • RE: zazdrość

            Autor: Balbi   Data: 2011-05-04, 09:36:11               Odpowiedz


            Forum to nie kolko wzajemnej adoracji....a mowa o czyms co jest chore, ze jest zdrowe i odwrotnie stwarza sytuacje takich a nie innych reakcji ktore mozesz lubic lub nie.

            BB.



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-04, 10:05:35               Odpowiedz

            Natusia, Damian rozstał się właśnie z panną, poza tym forum wciąga, więc dlaczego dziwisz się, że bywa na forum? Ja czuje się szczęśliwa, a też tutaj często zaglądam i co to ma w ogole do rzeczy? Nie trzymam się męża jak rzep, forum to moja odskocznia, lubię sobie poczytać, czasami coś skomentować, a ty od razu, że ktoś kto tu bywa to musi być nieszczęśliwy. Rozumiem, ze o sobie piszesz, więc nie uogólniaj prozę.

            Czarymary właśnie widać jak osobiście odbierasz wszystko co piszą inni. Nie lubią cię? A co oni mają do lubienia czy nie?
            Złap dystans, bo inaczej złapiesz doła. ;D



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-04, 10:12:33               Odpowiedz

            Damianie, co do związku to łatwo nie jest, bo każdy ma swoje wady, ja, mój mąż i bywało, że straszyłam spakowaniem maneli i adios, chociaż nigdy nie byłam poważna w tych groźbach i zawsze zanim skończyłam grozić to już było śmiesznie, bo mój mąż najczęściej jakoś mało poważnie do tego podchodzi. Ogólnie reasumując jest dobrze, nawet bardzo dobrze, ale moja terapia do tego też się bardzo przyczyniła. Korzystają wszyscy wokół, bo ja niezłą zołzą też bywałam przez swoje własne deficyty i przeżycia w przeszłości. :)



          • RE: zazdrość

            Autor: Nastusia   Data: 2011-05-04, 13:03:19               Odpowiedz

            Nerwusku,jak zwykle nie zrozumiałaś.;)

            Czary mary,odpuść. Nie pisz,że dajesz sobie radę,bo nie dajesz. Czytałam o Twoim dzieciństwie i mi akurat jest autentycznie przykro,za to na co matka pozwalała temu gościowi,powinna mieć...nie napiszę,bo mnie zbanują.;O)
            Dla siebie,dla Waszego związku poszukaj pomocy u psychologa. To jest tylko oszukiwanie się...będzie dobrze,jest dobrze,jestem silna,itd. Kiedyś będziesz matką <chyba> to wszystko co siedzi w Tobie może wtedy wybuchnąć,staniesz się podobna do kata.



          • RE: zazdrość

            Autor: czarymary   Data: 2011-05-04, 13:55:08               Odpowiedz

            Natusiu daje sobie rade uwierz mi, ciezko jest czasami powstrzymywac agresje ale daje rade..maz mi pomaga bardzo. Gdybym nie dawala rade bym dalej do psychologa chodzila i stala w miejscu z mojimi emocjami. Zauwazylam ze zmieniam sie i nie tylko ja to widze, nie oszukuje sie..naprawde jestem silna cuzje i wiem to, wyszlam z wielu rzeczy w zyciu sama zupelnie sama i to mnie uzbrojilo w wiecej sily...Owszem bywalo ze nie dawalam rady ale ostatnio nawet maz jest zemnie dumny. Ja wierze ze czlowiek ma w sobie sile uzdrawiania samego siebie i ja to robie. JEstem pozytywnie nastawiona do zycia..nie jak kiedys. Nie lubie kiedy ludzie mowia ze nie dam rady albo ze bedzie zle..w ten sposob to samemu sie przyciaga ta zla energie..samym negatywnym mysleniem.



          • RE: zazdrość

            Autor: BylaNerwolka   Data: 2011-05-04, 17:34:50               Odpowiedz

            Jak zwykle? O, to może pisz bardziej zrozumiale, bo jakoś tylko ty sama siebie rozumiesz. Warto pisać bardziej zrozumiale dla innych, chętnie dowiem się o co ci chodziło.. może większymi literami? :D



    • RE: zazdrość

      Autor: izkka   Data: 2011-05-31, 16:13:44               Odpowiedz

      hey wam wszystkim ja mam tez nie samowita zazdrosc o dzieci mojego partnera i ogolnie o wszystko ciezko z tym dac rade i zyc..



    • RE: zazdrość

      Autor: monikairena32   Data: 2011-06-06, 15:10:26               Odpowiedz

      wiesz ja ciebie w ogóle nie rozumiem, masz dziewczynę a zawracasz sopbie głowę jakąś przyjaciółką i jeszcze dziwisz ze dziewczynie to nie pasuje, otóż powiem ci że mnie też by to nie pasowało i wcale nie z dziewczyną jest cos nie tak:) tylko z tobą, ZASTANÓW SIE PO CO CI TA PRZYJACIÓŁKA? DO CZEGO SKORO MASZ DZIEWCZYNĘ????? pomyślałeś co będzie jak będziecie stanowić małżenstwo, rodzine to bedziesz z problemami dzwonił do żony czy do przyajciółki? bo ciebie nie rozumiem w ogóle. Jeśli ta przyjaciółka jest taka ważna i wspaniała to czemu ona nie jest twoją dziewczyną? ty bys chciał wszystko przyjaciółkę (pytanie tylko po co?) to w dodatku kobieta jest! i czemu tak ci zależy na tej przyjaciółce ze wolisz stracic ukochaną? zastnaów sie na kim ci własciwie zalezy czy na przyjaciółce czy na dziewczynie, bo chyba coś ci sie pomyliło ze dziewczyna zaakceptuje jakaś inna kobiete w twoim życiu? naprawde jesteś dziwny



    • RE: zazdrość

      Autor: Kogut   Data: 2011-06-24, 20:53:31               Odpowiedz

      Da mnie to ty jestes zwykły dup...k dzierwczyna jest o ciebie zazdrosna a ciebie to bawi a moze czujesz sie tym faktem bardziej dowartosciowany i zdajesz soebie sprawe ze przez taką "Wariatkę" wiecej zyskujesz w oczach kolezanki. Gdybyś nie dawał jej powodów do zazdrości nie byłaby zazdrosna. mów co chcesz ale uwazam ze robisz to specjalnie.

      pozdrawiam