Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • paranoja...

    Autor: goldik   Data: 2010-02-25, 12:30:34               Odpowiedz

    Witajcie.
    Zdecydowałam się do Was napisać ponieważ mam ogromny problem i nie mogę sobie z nim poradzić-potrzebuję Waszej pomocy...
    Chciałam się dowiedzieć czy a jeżeli tak to jaki stan chorobowy moze występować przy objawach które zaraz wymienię:

    -stan w którym w jednej chwili strasznie szybko człowiek się porusza/chodzi/,mówi,wykonuje wszystkie czynnosci jak na przyspieszonym filmie wręcz machinalnie

    -w innym momencie jest apatyczny siedzi i patrzy błędnie przed siebie nie ma z nim kontaktu/nie chce odpowiadac na zadawane pytania/ albo kładzie się i zasypia lub leży całkowicie wyłączony lub siedzi na fotelu z podkurczonymi pod siebie nogami

    -dłonie strasznie się trzęsą chociaż nie wyglada na zdenerwowanego

    -w jednej chwili jest w pełni opanowany a gdy cokolwiek jest nie po jego myśli wpada w niezrozumiałą furie,szał

    -oskarża i wymyśla rzeczy bez pokrycia w rzeczywistości które nie dzieją się,nie mają miejsca np.zdrada doszukuje się ciągłych zdrad lub ich prób

    -zabrania kontaktu z innymi ludżmi,znajomymi-chorobliwa zazdrość

    -nie pozwala korzystać z telefonu pod jego nieobecnosc ma byc wyłączony a najlepiej gdy się go wogóle nie ma

    -ciągle każe się wyprowadzać zabierac swoje rzeczy i wyprowadzić się z domu,straszy wezwaniem policji,gdy się tego nie zrobi

    -zmienia zamki w drzwiach i nie można wejść do domu

    -bardzo częsta zmiana nastrojow z euforii,podekscytowania dalekosiężnych planów po apatie,całkowity brak zainteresowania wszystkim

    -sam wychodzi z domu kiedy chce i gdzie chce nie informując natomiast druga osoba nie ma prawa się nigdzie ruszyć / nawet do sklepu/ jest ubezwłasnowolniona niemalże

    -gdy zostanie odmówione mu współżycie seksualne potrafi zerwać się i połozyć spac na osobnym łóżku a następnie zerwać się z niego ubrać i wyjść z domu,wrócic po jakimś czasie rozebrac się,połozyć i za chwilę znowu zerwać się ubrać się i wyjsc i tak kilka razy

    -nie przyznawac się do błędów tzw. nieomylnosć w działaniu

    -zastraszać ze gdy się czegoś dla niego nie zrobi on się zemści za to

    -nie pije alkoholu/przynajmniej ja tego nie widzę i nie czuję a gdy sie chociaz trochę napije/jedno piwo zaczyna się sekwencja urojen typu zdrada,planowanie jej itd.

    Bardzo proszę o odpowiedż.Potrzebuję rady jak postępować z takim człowiekiem ponieważ życie z nim zaczyna mnie wykańczać.Sama zaczynam czuć,że cos się ze mna dzieje nie tak jak powinno.

    Pozdrawiam












    • RE: paranoja...

      Autor: pikaczu   Data: 2010-02-25, 15:42:16               Odpowiedz

      a omamy ma?



      • RE: paranoja...

        Autor: goldik   Data: 2010-02-26, 09:28:58               Odpowiedz

        słuchaj pikaczu omamów raczej nie ma nie dostrzegłam żeby do siebie mówił raczej szeptem i o mnie albo na mnie kiedy wyzywa mnie, ale do siebie jakby z kimś np. rozmawiał to raczej nie.Z reguły jest bardzo przytomny, aż za przyznam szczerze w ułamku sekundy myśl u niego goni myśl.Sprawdza się w pracy,jest lubiany wszystko potrafi ludziom załatwić.To facet który ma wyższe wykształcenie i zachowuje się adekwatnie do tego,że jest wykształcony do ludzi zawsze na poziomie,kulturalny gdyby ktoś z nim porozmawiał w życiu by nie uwieżył,że potrafi być tak diametralnie inny dla mnie.Traktuje mnie jak taki szmelc wogóle się ze mna nie liczy.



    • RE: paranoja...

      Autor: anonim63   Data: 2010-02-25, 15:46:39               Odpowiedz

      A po co sie zastanawiac jak postepowac?Co ci da ta wiedza?
      Zwyczajnie trzeba odejsc jesli to trwa juz dlugi czas.Ludzie sie nie zmieniaja sami z siebie a tym bardziej za namowa innych.
      Pozdrawiam
      W



      • RE: paranoja...

        Autor: TomekS   Data: 2010-02-25, 15:59:53               Odpowiedz

        Albo jest chory psychicznie, albo skrzywiony przez życie, albo narkotyki, albo alkohol.

        Ja niestety nie powiem ci co mu dolega. Musi się zbadać.



      • RE: paranoja...

        Autor: goldik   Data: 2010-02-26, 09:33:13               Odpowiedz

        Tak masz słuszną rację i sama taką radę każdemu bym dała jeżeli coś męczy,wykańcza-trzeba poprostu przeciąć pępowinę.Jednak ja na tą chwilę nie mam gdzie iść u mojej mamy nie ma kompletnie warunków mieszkaniowych.I tego twojego stwierdzenia najbardziej się boję "Ludzie sie nie zmieniaja sami z siebie a tym bardziej za namowa innych'
        Zawsze mi się wydawało,że potrafię nawet bardziej pomóc innym niż sobie ale jemu nie potrafię nie wiem jak do tego podejść.



    • RE: paranoja...

      Autor: jutrzenka   Data: 2010-02-25, 16:44:09               Odpowiedz

      ...Potrzebuję rady jak postępować z takim człowiekiem...

      Nie da się "postępować". Musi być leczony i to przez profesjonalną osobę, sama nie dasz rady.



      • RE: paranoja...

        Autor: Jarzebina   Data: 2010-02-26, 01:18:33               Odpowiedz

        Kobieto, ten człowiek jest niebezpieczny, ktos opisywał juz cos podobnego, moze to podobna sprawa jak zespół Otella, a moze to jakas mania przesladowcza , albo psychoza ...tak to chyba bardziej jakas psychoza, ta chwiejnosć nastrojów na pewno potrzebna jest porada u specjalisty.



        • RE: paranoja...

          Autor: goldik   Data: 2010-02-26, 09:24:15               Odpowiedz

          Odpowiem Wam wszystkim dlatego,że wczoraj nie mogłam wejść na kompa wogóle nic mi nie wolno praktycznie robić...oprócz prania,prasowania,sprzątania nawet nie mogę iść do pracy
          Ten człowiek miał w przeszłości duże problemy z ojcem który podobno /bo sama tego nie stwierdziłam jest alkoholikiem.Wymeldował go z domu.Był na 2 spotkaniach w poradni DDA tam miał spotkania również z psychiatrą nie jest moim mężem a zatem nie mam wglądu w diagnozę.Dostał leki ale wyrzucił je i ich nie bierze oraz nie chodzi już do tego ośrodka.Powinnam odejść jednak moja sytuacja mieszkaniowa na chwilę obecna na to nie pozwala.Na dzień dzisiejszy nie rozmawia wogole ze mną nawet na mnie nie patrzy,zabrał telefon z którego dzwonię/wydaje mi się,że dlatego żebym nie mogła z nikim się skontaktować nie moge mieć zainstalowanego gg,bo gdyby zobaczył byłaby awantura i tak usunie.Wyszedł do pracy,gdy jest w domu zajmuje się wyłącznie sobą i lezy albo śpi.Tak jakbym to ja była czemukolwiek winna.Podane śniadanie do stołu dzisiaj nawet nie ruszył zignorował je całkowicie.Dziwnie się zachowuje naprawde tak nienaturalnie...Moja mama twierdzi,że w przeszłości mógłbyć alkoholikiem na dzień dzisiejszy przy mnie nie pije i jest strasznym przeciwniekiem alkoholu ale jedna sytuacja kiedy wypił kilka drinków mnie zszokowała zaczął szaleć ,ze jeżeli od niego odejdę on sobie krzywdę zrobi chwycił za nóż i zaczął ciąć się po ręce.Wtedy dotarło do mnie,że z nim naprawdę coś jest nie tak.Ta chora zazdrość o wszystko dosłownie o wszystko.



      • RE: paranoja...

        Autor: goldik   Data: 2010-02-26, 09:39:13               Odpowiedz

        Własnie jutrzenko tylko,ze on jest przekonany o swojej nieomylności nie potrafi ze mną nawet spokojnie o tym rozmawiać.Uważa,że za jego stan odpowiada przeszłość związana z ojcem alkoholikiem jednak on teraz postępuje ze mna tak samo tylko,że na trzeżwo.Jest tyranem jakby wzorował się na dziesiątkach książek które czytał i czyta dykatura somoza,hitler itd. tak wogóle jest historykiem czasami mam wrażenie,że te dyktatury i chęć żądzenia własnie przekłada na mnie.



    • RE: paranoja...

      Autor: goldik   Data: 2010-02-26, 09:45:43               Odpowiedz

      Nie zdążyłam jeszcze Wam wszystkim podziękować za to,że nie pozostawiliście tego mojego postu bez echa.Jestem Wam niezwykle wdzięczna :) Boję się trochę o siebie ,bo wszelkie sposoby panowania nad sytuacją i tym człowiekiem zawodzą.Gdy go ignoruję i usuwam mu się z drogi przez jakiś czas nie rozmawia ze mna a następnie i tak mnie atakuje,zaczepia,prowokuje.Gdy staram się pokazać niezależność robi wszystko zeby mnie ponizyć,upokorzyć.Będę tu na forum z Wami moze w ten sposób poczuję się ciut pewniej w swoim własnym świecie... Pozdrawiam Was serdecznie K.



      • RE: paranoja...

        Autor: Jarzebina   Data: 2010-02-26, 09:54:34               Odpowiedz

        Goldik, a czy Ty pracowałas? Czy on zabronił Tobie pracować?Szkoda, ze nie masz się dokąd wyprowadzić...Jezeli masz jakies swoje miesięczne dochody, sa rózne miejsca i ludzie do których mozna sie zwrócić o pomoc. Jakies pogotowia, domy, w których mozna się zaczepic na trzy miesiące, moze wtedy nabrałabys dystansu.Ale trzeba wyjsc z domu, szukac pomocy. Nic nie piszesz czy masz dziecko...



        • RE: paranoja...

          Autor: goldik   Data: 2010-02-26, 11:43:19               Odpowiedz

          Tak pracowałam i prowadziłam 'normalne' życie dopóki nie związałam się z tym człowiekiem.Mam 2 córeczki z mojego byłego małżeństwa.Tak,mam wykaz domów samotnej matki gdzie ewentualnie mogłabym się zaczepić jednak cały czas boję się o dziewczynki 6 i 12 lat żeby nie wyrywac je kolejny raz z ich świata do tego trzyma mnie szkoła musze tu wytrzymać do końca roku szkolnego.On wie,że trzyma mnie tutaj szkoła dziewczynek i brak warunków do przeprowadzenia się dlatego stale na tym bazuje i wyrzuca nas z domu,bo wie że nie mamy tak naprawdę gdzie iść.Byłyśmy teraz na weekend u mojej mamy, bo jest bardzo chora ale tam warunki sa opłakane żeby być z dziećmi i on to wszystko wie dlatego czuje się tak pewnie.Potrafił nam teraz wymienić nawet zamki w drzwiach także jak chciałyśmy wrócić w poniedziałek musiałam go prosić żeby nas wpuścił,bo kazał nam tylko zabrać swoje rzeczy.Makabra...



          • RE: paranoja...

            Autor: majowka   Data: 2010-02-26, 12:00:02               Odpowiedz

            No tak makabra. Tylko zastanawiam się, że napisałaś o tym, ze do tej pory potrafiłaś innym bardziej pomagać niż sobie. Ojej, jego nie uratujesz Ty. To jest coś co jak piszesz ciągnie się latami. Tylko dlaczego narażasz na to siebie i córkę. Działaj i ratuj siebie i swoje dziecko. Są mieszkania socjalne, nie daj się dłużej terroryzować w samotności.



          • RE: paranoja...

            Autor: goldik   Data: 2010-02-26, 12:09:04               Odpowiedz

            Wydawało mi się,że potrafię go uratować,że panuję nad nim sama chciałam zeby chodził na tą terapię DDA oprócz tego mam jeszcze inne podejrzenia co do tego człowieka dotyczące jego znajomości aż trudno powiedzieć ale z mężczyznami.Staram sie izolowac dziewczynki od niego wypełniać im czas ich zainteresowaniami a z nim kontaktowac je jedynie w sytuacjach koniecznych tzn.że siedzą raczej w swoim pokoju spotykają się przy stole na posiłki i czasami młodsza córka jednak szuka z nim tego kontaktu to sporadycznie z nią o czyms porozmawia.Zresztą on sam raczej nie szuka tego kontaktu z nimi także prościej mnie jest odcinać je od niego ale mimo wszystko i tak słyszą co mówi i robi zresztą doświadczają także bo jak mnie wyrzuca z domu to tak jaby je wyrzucał prawda...



          • RE: paranoja...

            Autor: majowka   Data: 2010-02-26, 21:19:22               Odpowiedz

            to musi być okropne, kiedy twoje córki widzą, słyszą jak ich mama jest traktowana. Ratuj siebie i Twoje dziewczyny. Jakie masz szanse na pracę. Nie ma nikogo bliskiego do kogo mogłabyś się zwrócić o pomoc?